Lipiec i sierpień należą do najleniwszych miesięcy w roku. Wakacyjna aura sprzyja oddawaniu się błogiemu lenistwu i powoduje, że poważne sprawy są odkładane na bok, a człowiek woli skoncentrować się na przyziemnych rzeczach. U Call That Love również z chęcią przyczyni się do tego stanu, rozpoczynając (mini) cykl Rap po godzinach, który ma na celu pokazanie hip hopu z dużym przymrużeniem oka. Pierwszą odsłonę otwiera (nieco) zapomniany już Stasio.
Twórczość Stasia skutecznie broni się przed zaszufladkowaniem. Po bliższym (lub dalszym) zapoznaniu się z albumami można dojść do wniosku, iż jest to hybryda powstała z hip hopu, protest songu, kabaretu, piosenki aktorskiej, przyśpiewek przyprawiona dużą dozą cynizmu, szczerości, bezpośredniości. Nie wypada nazywać śląskiego artysty mianem „rapera”; bliżej mu do kabareciarza, niż do hip hopowego reprezentanta zabrzańskiego osiedla. Zdecydowanie wyrasta ponad szarość, badziewie, monotematyczność, które od zawsze tkwiły w na polskiej scenie muzycznej. Postronne osoby mogłyby szybko przypiąć mu etykietkę błazna, durnia, gamonia, marnego parodysty. Podobnie musieli pomyśleć szefowie Pomatonu EMI, wydawcy debiutanckiego albumu Stasia zatytułowanego „Rozbujnik”, którzy wycofali płytę ze sprzedaży. Zarzucano artyście niemal wszystko, z rasistowskimi zaczepkami w utworze „Czarnuchu zapodawaj” na czele. Oczywiście Ślązak niczym się nie przejął i po dwóch latach wypuścił kolejny krążek – zarazem ostatni – „Nie pożyczaj”.
Stasio nigdy nikomu nie pożyczył swojego oryginalnego stylu. W końcu ciężko byłoby o to, po takich perfidnych i komicznych trackach jak „Joł madafaka”, „Nie przenośta”, „A cz.4”, czy hymnie uciśnionych mężczyzn, których dosięgła przemoc w rodzinie – „Żona mnie bBije”. Videoclip powstały do ostatniego z wymienionych kawałków zdobył nagrodę w kategorii „Cienki budżet” na Yach Festiwalu w 2003 roku. Teledyski Stasia były nawet pokazywane na polskich stacjach muzycznych, a wybrane single trafiły do rotacji radiowych.
Stasio nigdy nie zdobył dużej popularności, a jego albumy nie osiągnęły wysokiej sprzedaży. Trzeba mieć też podejście do jego nagrań, nie należy wygłaszać przedwczesnych opinii po powierzchownym poznaniu pana Stanisława, którego szczerość i specyficzne patrzenie na świat może okazać się zaraźliwe.
Poniżej zamieszczam teledyski tego wyrazistego artysty oraz pełen zapis występu Stasia u Kuby Wojewódzkiego. Pamiętajcie, że „najlepsze prezerwatywy są o smaku ch**”.
Komentarze
2 odpowiedzi do „Rap po godzinach #1”
[…] po godzinach #2 Posted by Witalij on October 4th, 2010 W drugiej odsłonie “Rapu po godzinach” chciałbym przyjrzeć się pewnej inicjatywie (?), której pomysłodawcą jest europoseł […]
[…] do którego jeszcze niebawem nawiążę. Jednak znacznie lepiej wypadają w tej konwencji humorystyczne zagadnienia. Nieco przykurzony dział powraca po drobnym liftingu na łamy serwisu. Szósta odsłona […]