O znaczeniu teledysków w kampaniach promocyjnych wydawnictw muzycznych nie trzeba nikogo przekonywać. Przez lata videoclipy stanowiły jedno z najważniejszych działań marketingowych podejmowanych przez artystów i wydawców. Część osób podchodziło do tematu kręcenia klipów z workiem pieniędzy, pozostali zaś wybierali zupełnie inne rozwiązania. W kolejnych latach pojawiały się nowe pomysły na tworzenie obrazów do poszczególnych singli. Wśród różnych konceptów nie brakowało nowatorskich i odważnych idei. Wśród grup posiadających autorskie i nietuzinkowe spojrzenie na teledyski w ścisłej czołówce należy umieścić Beastie Boys. Nowojorska formacja zrealizowała wiele wybitnych klipów. W serii „Classic Hip Hop Videos” postanowiłem wyróżnić videoclip do singla „Intergalactic”. Prawdziwe arcydzieło, które przeszło do historii.
Beastie Boys należy do najwybitniejszych grup hip hopowych w historii. Od początku swojej działalności nowojorska formacja powstała na początku lat 80.tych wzbudzała duże zainteresowanie mediów, słuchaczy i nawet socjologów czy polityków. Ad-Rock, MCA i Mike D przy wydatnym wsparciu ze strony Ricka Rubina i Run-DMC (w początkowej fazie ich kariery muzycznej) już przy wydaniu debiutanckiego albumu „Licensed to Ill” w 1986 roku zszokowali opinię publiczną i zdobyli mnóstwo sympatyków po obu stronach Atlantyku, a także w Australii i Japonii (o fenomenie młodych-gniewnych mieszkańców NYC pisali też polscy dziennikarze). Wydawnictwo sprzedało się w niesamowitym nakładzie (8 milionów kopii rozeszło się w niecałe 4 miesiące na terenie USA) i wniosło wiele świeżości na scenę hip hopową.
Kolejne płyty publikowane przez zespół również przyniosły sukcesy, zarówno na polu artystycznym, jak i komercyjnym. „Paul’s Boutique”, „Check Your Head” i „Ill Communication” pozwoliło grupie na odbycie kilku międzynarodowych tras koncertowych i dorobienie się opinii jednych z najważniejszych artystów kojarzonych z alternatywną formą rapu. Beastie Boys pokazali swoje kreatywne podejście do tworzenia muzyki na instrumentalnej kompilacji „The In Sound from Way Out!”, dzięki czemu jeszcze bardziej wzrosły ich notowania u krytyków. Po tym projekcie przyszła kolej na następny album formacji, „Hello Nasty”. Jako główny singiel promujący płytę z 1998 roku wybrano nietuzinkowy utwór „Intergalactic”. Sympatycy nowojorczyków mogli zgadywać w ciemno, iż teledysk szykowany do tego nagrania będzie wyjątkowy. Tak też stało się.
W latach 90.tych niesłychaną popularność na świecie zdobył serial „Power Rangers”, który także w Polsce mógł poszczycić się dużą widownią (putties aka kitowcy!). Amerykańscy twórcy tej sagi zaczerpnęli pomysły od Japończyków (w tym przypadku z serii „Super Sentai”), którzy od wielu lat mieli słabość do tworzenia filmów i seriali fabularnych (Godzilla, japoński Spiderman i wiele innych) przedstawiających losy różnych potworów i bohaterów ubranych w fikuśne stroje. Wytwory kultury masowej z Kraju Kwitnącej Wiśni określanej mianem Kaiju stanowiły znakomitą podstawę do nakręcenia videoclipu do „Intergalactic”. Beastie Boys postanowili zobrazować ten utwór w osobliwy sposób, dokładając wszelkich starań do jak najlepszej parodii wszystkich filmideł opowiadających o poczynaniach robotów, stworów i bohaterów w obcisłych wdziankach.
Główny pomysłodawca teledysku, MCA, namówił swoich kompanów do ukazania krótkiej historii pobytu pozaziemskiego robota o gigantycznych rozmiarach, kierowanego przez trzech niefrasobliwych naukowców. Po awaryjnym lądowaniu naszego bohatera w Tokio, wysadza on członków Beastie Boys ubranych w stroje japońskich robotników metra (tak, oni uwielbiali robić z siebie klaunów, co zresztą świetnie im wychodziło), po czym sam udaje się na zwiedzanie miasta. Sympatyczny robot okazuje się przy okazji uzdolnionym tancerzem – popping w jego wykonaniu jest całkiem niezły. W międzyczasie Ad-Rock, MCA i Mike D udają się na stacje tokijskiego metra, wykonując zadania misji ekspedycyjnej – przejście przy zwrocie „Drop” z utworu „The New Style” („Licensed to Ill”) wyszło kapitalnie). Tymczasem naukowcy bezskutecznie próbują przywrócić swoją maszynę do porządku i zaczynają kłócić się ze sobą. Niespodziewanie przybysz z innej planety napotyka na swojej drodze wroga – podobnych rozmiarów kreaturę o głowie ośmiornicy z czarodziejskim trójnogiem przy boku (nowe wyobrażenie Neptuna?). Wywiązuje się z tego walka, na początku której robot oczywiście musi otrzymać porządne lanie (urok każdego filmu pokazującego bitwy tego typu). Kiedy wydaje się, że mechaniczny stwór został pokonany, a jego właściciele nic na to nie poradzą, oczywiście wstępują w niego nowe siły witalne, po czym sprawia on łomot swojemu przeciwnikowi. Po pokonaniu złowrogiego czarnoksiężnika-ośmiornicy z morskich głębin, robot zabiera na pokład trio Beastie Boys i udaje się w nieznane.
Obraz stworzony do „Intergalactic” uważany jest do dzisiaj za jeden z najlepszych teledysków hip hopowych. Videoclip mocno przyczynił się do późniejszego sukcesu odniesionego przez „Hello Nasty”. Płyta trafiła do sprzedaży w lipcu 1998 roku (miesiąc po premierze klipu) i niemal z marszu podbiła listy przebojów. Wielu przedstawicieli mediów doceniło ten album wystawiając projektowi wysokie oceny. Dodatkowo w 1999 roku singiel „Intergalactic” zdobył nagrodę Grammy w kategorii Best Rap Performance by a Duo or Group. Szkoda tylko, że nie poznaliśmy dalszych losów robota, grupy naukowców i Beastie Boys jako ich skautów.
Wydawnictwom muzycznym często towarzyszą publikacje pośrednio związane z ich zawartością, skupiające się na otoczce i szeregu elementów towarzyszących powstaniu płyt. Dziennikarze i zwykli słuchacze potrafią nie raz rozłożyć na części pierwsze wszystkie składowe danej płyty. Często dużo emocji wzbudzają okładki albumów i singli. Właśnie tematem coverów tworzonych na potrzeby wydawnictw różnych artystów zajmiemy się w nowej mini-serii artykułów na łamach serwisu.
„Niezapomniane okładki hip hopowe” to rozwinięcie cyklu publikowanego na fan page’u U Call That Love. W każdej odsłonie tej publikacji pojawi się po 10 okładek płyt hip hopowych, które przeszły do historii tego gatunku muzycznego. W tej serii zajmę się jedynie szatą graficzną poszczególnych longplayów i singli (oraz anegdotami z nimi związanymi), odrzucając na bok wartość artystyczną każdego z materiałów. Liczy się tylko kreatywność i polot twórców okładek.
W pierwszym wydaniu przyjrzymy się na poważnie i z przymrużeniem oka okładkom następujących płyt: „Doin’ Thangs” Big Beara, „Slam Dunk’n Hoes” Top Doga, „Ready To Die” The Notoriousa B.I.G., „Illmatic” Nasa, „Milk Me” The Beatnuts, „Paul’s Boutique” Beastie Boys, „Music to Driveby” Compton’s Most Wanted, „Phrenology” The Roots, „Power” Ice-T oraz „It Takes a Nation of Millions to Hold Us Back” Public Enemy.
Big Bear – „Doin’ Thangs” (1998)
Autor: Pen & Pixel Kategoria: okładka żyjąca w zgodzie z naturą Wyróżnienie za: wprowadzenie niedźwiedzi do środowiska hiphopowego
Okładka do debiutanckiej płyty Big Beara przypomina reklamy wody mineralnej Vytautas. Spoglądając na okładkę albumu nie bardzo wiadomo, o co chodzi i jak to skomentować, ale trudno powstrzymać się od śmiechu. Gdyby Litwini dorwali się do reklamowania tego wydawnictwa, to mogłoby to wyglądać mniej-więcej w następujący sposób:
Masz niedźwiedzia? Nie trzymaj go na podwórku przy domu lub w swoim ciasnym mieszkaniu. Wypuść go na najlepszą imprezę z udziałem jego braci organizowaną przez Big Beara w kasynie na Florydzie. Wejście tylko na hasło „Doin’ Thangs”. Twój niedźwiedź będzie bardziej zadowolony z takiego wypadu, niż od 20 kg łososi posmarowanych miodem z barci z Gór Skalistych, włożonych w kanapkę przykrytą dwoma jeleniami.
Ano i byłbym zapomniał. „Doin’ Thangs” zaprojektowała firma Pen & Pixel, znana z szeregu prac wykonywanych na zlecenie południowych wykonawców. Po dziś dzień trudno rozwikłać zagadkę, skąd oni do cholery wzięli pomysł na zamieszczenie niedźwiedzi na okładce tej płyty.
Top Dog – „Slam Dunk’n Hoes” (2005)
Autor: nieznany Kategoria: coś dla fanów rapu, kobiet i koszykówki – czego można chcieć więcej? Wyróżnienie za: opanowanie obsługi Photoshopa Painta do poziomu eksperckiego
Co możesz zrobić, jeżeli jesteś mało znanym raperem i chcesz wydać mixtape, o którym od razu będzie głośno? Możesz zaprosić na imprezę promocyjną płyty hologram 2Paca albo zadać sobie proste pytanie, co lubisz robić w życiu, a następnie przełożyć to na projekt, który koniecznie musi mieć dobrą okładkę. Drugi wzorzec postępowania wybrał Top Dog (nie, nie ten związany z Boot Camp Clik, inny), pokazując na swoim jedynym wydawnictwie swoje ulubione rozrywki. „Slam Dunk’n Hoes” utkwi w pamięci każdemu i nie da spać po nocach. Przed erą memów był czas na Painta lub Photoshopa i dobrą zabawę, co widać na szacie graficznej tego materiału. Nic, tylko dawać wykłady marketingowcom, w jaki sposób szybko podnieść zainteresowanie swoim produktem o 597%.
Tak na marginesie, to Top Dog miałby spore szanse na wygraną w konkursie wsadów podczas All-Star Weekend w NBA. Kenny Smith i Reggie Miller byliby z niego dumni, Ernie Johnson już niekoniecznie.
The Notorious B.I.G. – „Ready To Die” (1994)
Autor: Butch Bel Air Kategoria: małe jest piękne Wyróżnienie za: pokazanie światu słodkiego bobasa, który wcale nie jest Biggie Smallsem w wieku niemowlęcym
„Ready To Die” narobiło tak wielkiego zamieszania w 1994 roku, że nawet przygotowany na różne okoliczności Puff Daddy nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Wszyscy, którzy wcześniej słyszeli o Biggie Smallsie po zetknięciu się z okładką płyty wydanej nakładem Bad Boy Entertainment, zastanawiali się co tam robi słodki malec. W końcu to hardcore’owy album, a nie zbiór kołysanek dla dzieci. Jednak nawet gangsterzy mają również swoją dobrą stronę. Co lepsze, 99% ludzi myślała, iż ten malec, to po prostu The Notoriousa B.I.G. w wieku niemowlęcym (doskonałe podobieństwo, nieprawdaż?) lub jego krewny. Dopiero po latach potwierdziła się tożsamość osoby z fotografii autorstwa Butcha Bel Aira. Keithroy Yearwood udzielił szeregu wywiadów dwa lata temu i przedstawił swój punkt widzenia na całą historię. Oby wiodło mu się lepiej niż Biggie’emu.
Nas – „Illmatic” (1994)
Autor: Danny Clinch & Olu Dara Kategoria: podrośnięte też bywa niebrzydkie Wyróżnienie za: autoportret na tle swojego osiedla – szacunek u bliskich znajomych gwarantowany
Nas długo grzebał przy wszystkim, co było związane z wydaniem jego debiutanckiego albumu. Przy tworzeniu „Illmatic” nie obeszło się bez przygotowania okładki, która podobnie jak zawartość longplaya, przeszła do historii. Koncept na ten cover nie wydaje się specjalnie skomplikowany. Ot, artysta odnalazł swoje zdjęcie ze starego szkolnego albumu i postanowił ukazać je na tle fotografii przedstawiającej swoje osiedle. Takie połączenie momentalnie chwyciło i przypadło do gustu nie tylko najbliższym znajomym rapera z Queensbridge. 7-letni Nasir Jones wygląda słodko, nieprawdaż? Kto by pomyślał, że ten dzieciak wyrośnie na jednego z najbardziej wpływowych Emcees w dziejach rapu.
Na koniec dwie często pomijane kwestie przy dyskusjach o okładce do „Illmatic”. Początkowo artwork do pierwszej płyty Nasa miał zawierać elementy religijne i nawiązywać przy tym do wersu rapera z singla „Live at the Barbeque” Main Source: „When I was 12 I went to hell for snuffin Jesus”. Ostatecznie stanęło na innym koncepcie, w czym zasługa ojca młodego artysty, Olu Dary. Ego Trip utrzymuje, że przy tworzeniu okładki do LP wzorowano się na płycie Howard Hanger Trio, „A Child Is Born”. Trzeba przyznać, że podobieństwo jest naprawdę wysokie.
Beastie Boys – „Paul’s Boutique” (1989)
Autor: Nathanial Hornblower Kategoria: wspieranie swojego ulubionego sklepu z ciuchami Wyróżnienie za: panoramiczne zdjęcie ukazujące piękno Nowego Jorku
Prawie każdy lubi się dobrze ubrać, zgadza się? Wszyscy też lubimy ładne zdjęcia, nieprawdaż? Tak też pomyśleli twórcy okładki do „Paul’s Boutique”. Ad-Rock, MCA, Mike D wraz z Nathanialem Hornblowerem zaserwowali na swoją drugą płytę fantastyczną panoramiczną fotografię wykonaną u zbiegu ulic Ludlow i Rivington. Jak głosi część radiowego spotu: „To w Brooklynie znajduje się Paul’s Boutique a w nim najlepsze męskie ciuchy”. Nie obeszło się tutaj bez teorii spiskowych i dochodzenia prowadzonego przez nowojorczyków, którzy szybko odkryli, że zdjęcie na coverze płyty wykonano w rzeczywistości w części Manhattanu o nazwie Lower East Side. Nawet jeżeli Beastie Boys trochę nagięło tutaj fakty, to trudno nie zachwycać się nad wspaniałą okładką wyglądającą najlepiej przy winylowym wydaniu gatefold. Wszyscy właściciele fan page’ów z „photography” w nazwie – marsz odrobić lekcje, okładka do „Paul’s Boutique” to prawdziwa sztuka.
Jeżeli interesujecie się, jak miejsce, skąd pochodzi fotografia z płyty Beastie Boys wygląda po ponad 20 latach, to zapraszam do odwiedziny tej strony.
The Beatnuts – „Milk Me” (2004)
Autor: Mark Mann Kategoria: dobra dupeczka na okładce Wyróżnienie za: grę słowną i promocję akcji „Pij mleko” wśród sympatyków rapu
Kiedyś mówiło się, że The Beatnuts stanowi nowojorską odpowiedź na Cypress Hill z Los Angeles. Poniekąd sporo w tym racji, ale trzeba pamiętać o tym, że Juju & Psycho Les lubili pokazać pogodniejsze strony życia i nie brakowało u nich tematyki imprezowej. Akurat z tym silnie wiąże się album „Milk Me”. Tytuł płyty artyści zaczerpnęli ze słów wypowiedzianych przez bliżej nieznanego aktora porno w jakimś filmie. Duet przy pomocy Marka Manna zastosował kapitalną grę słowną na okładce do tego projektu. Modelka o bujnych kształtach (front i back cover) i obłędnej figurze (kłaniają się zdjęcia z wkładki do LP, które znajdziecie na Discogs) musiała się trochę pomęczyć w mleku, które wycieka z „nuts”, ot ci niespodzianka. Oczywiście było warto spędzić trochę czasu na tej sesji fotograficznej.
Okładka pasuje również ze słynną akcją „Pij mleko”, więc The Beatnuts zapunktowali nawet u nieco starszych nastolatków i pewnie trochę osób przekonali do dbania o dostarczanie odpowiedniej ilości wapnia swojemu organizmowi.
Compton’s Most Wanted – „Music to Driveby” (1992)
Autor: Peter Dokus & David Duarte Kategoria: gangsterzy i fani 4 kółek łączcie się Wyróżnienie za: pocztówkę z wypadu na policzenie się ze swoimi wrogami
Ktoś nie spłacił długu? Twój kuzyn dostał łomot za to, że wszedł nie na swoje osiedle? Jakiś frajer zbałamucił Twoją siostrę? Świadkowie Jehowy nieustannie nachodzą w piątkowe poranki? Pora na rozwiązanie wszystkich tych problemów. W cywilizowanym świecie odbyłoby się to pewnie w inny sposób, ale jeżeli jesteś gangsterem z Los Angeles lub okolic, nie ma wyjścia – jedynie drive-by wchodzi w grę. W końcu to najlepsza metoda, a przy okazji zdobędziesz kilka punktów do szacunku w okolicy. Zabierz ze sobą kilku znajomych, zaopatrz się tylko w odpowiednie narzędzia i rozeznaj dobrze teren przeciwnika przed akcją. Pamiętaj też o odpowiednią muzykę na przejażdżkę, a tutaj nie będzie niczego lepszego od płyty „Music to Driveby” Compton’s Most Wanted. Jeżeli to tylko jednak przykrywka i zamierzasz posłuchać dobrej muzyki wraz ze swoim towarzystwem, jak bohaterowie reklamy promującej San Francisco Jazz Festival, to też dobrze. Czego się w końcu nie robi dla chwili relaksu, nieprawdaż?
The Roots – „Phrenology” (2002)
Autor: Tom „Evil Prints” Huck Kategoria: plastyczne odzwierciedlenie tytułu płyty na jej okładce Wyróżnienie za: łamigłówkę złożoną z 19 części, której rozwiązanie nie należy do najłatwiejszych zadań
Ponad dekadę temu Questlove, Black Thought i spółka pokazali światu okładkę, która pozostawiła daleko w tyle konkurencję. Przy tworzeniu konceptu „Phrenology” filadelfijska grupa odwołała się do frenologii – teorii z XVIII i XIX wieku opracowanej przez Franza Josefa Galla i Johanna Spurzheima (1776-1832), wedle której kora mózgu jest podzielona na odrębne ośrodki, z których każdy zapewniał fizykalne podstawy zjawisk psychicznych. W ubiegłych stuleciach pojawiło się pełno plakatów nawiązujących do tego terminu. W środowisku hip hopowym tylko The Roots sięgnęli po tę formę wyrazu, przedstawiając na coverze 19 rysunków odnoszących się do historii czarnych w USA. Na co jeszcze czekacie, rozwiązujcie wszystkie zagadki!
Ice-T – „Power” (1988)
Autor: Glen E. Friedman Kategoria: groźni gangsterzy i ich niezłe panienki + dobra dupeczka na okładce Wyróżnienie za: pomysłowy projekt pokazujący, że (zazwyczaj) są dwie strony medalu (i okładek)
Wszyscy gangsta raperzy mieli w zwyczaju przyciągać uwagę odbiorców na różne sposoby, często i gęsto uciekając się do kontrowersyjnych zagrywek. Właśnie tak postąpiła ikona kultury hip hopowej, Ice-T, który dał niezłego łupnia zwolennikom dobrych obyczajów poprzez okładkę albumu „Power” z 1988 roku. Oczy każdej osoby sięgającej po egzemplarz tego wydawnictwa zatrzymywał się na Darlene Ortiz, ówczesnej dziewczyny kalifornijskiego artysty, której skąpy strój i prowokacyjna poza mówiły same za siebie. Młoda kobieta stanowi gwóźdź programu na fotografii Glena E. Friedmana, który ponadto pokusił się o wykonanie zdjęcia przedstawiające trójkę osób na tym coverze z drugiej strony. Panowie przynajmniej próbują zachować pozory i trzymają broń schowaną za swoimi plecami, ale Darlene dumnie paraduje z shotgunem na okładce LP. Cały gangsterski świat, i tyle.
Ice-T wraz z panią Ortiz żyli ze sobą przez 16 lat, ale wszyscy wiedzą, że tę ślicznotkę zastąpiła później Nicole „Coco” Austin, a raczej jej niewyobrażalnych rozmiarów siedzenie.
Public Enemy – „It Takes a Nation of Millions to Hold Us Back” (1988)
Autor: Glen Friedman Kategoria: wróg publiczny białej Ameryki atakuje nawet zza krat Wyróżnienie za: udokumentowanie początku ruchu społeczno-politycznego w rapie
Pod koniec lat 80.tych w hip hopie wykształcił się ruch społeczno-polityczny, którego centralnymi przedstawicielami byli członkowie Public Enemy. Kiedy grupa przygotowywała materiał na drugą płytę, „It Takes a Nation of Millions to Hold Us Back”, nowojorska formacja postanowiła dobitnie pokazać wszystkim (czytaj: białej Ameryce), że należy ich traktować poważnie. W celu podkreślenia znaczenia nagrań i wizerunku, PE wypuściło groźną, i to dosłownie, okładkę. Umieszczenie Chucka D i Flavora Flava za kratkami ma wymiar symboliczny – zespół z Long Island chciał w ten sposób zamanifestować, iż nic i nikt nie jest w stanie ich powstrzymać, co też po wydaniu albumu, okazało się prawdą. Historia dziejąca się na back coverze tylko to jeszcze bardziej podkreśliła.
W ubiegły piątek kultura hip hopowa otrzymała kolejny potężny cios – śmierć przyszła po jednego z najbardziej zasłużonych pionierów rapu, Adama Nathaniela Yaucha, znanego szerzej jako MCA. Pomimo tego iż współzałożyciel Beastie Boys od ponad dwóch lat toczył nieustanną walkę z nowotworem ślinianki przyusznej, to nikt nie spodziewał się jego odejścia właśnie w tej chwili. Życie pisze zaskakujące scenariusze, z którymi nie raz nie sposób pogodzić się. (więcej…)
Weterani hip hopowi ze zmiennym szczęściem radzą sobie na scenie muzycznej w XXI wieku. Oczywiście, kariery muzyczne poszczególnych artystów są uzależnione od wielu czynników zewnętrznych i nie sposób wrzucić do jednego garnka wszystkich ludzi, aktywnych w branży od kilkunastu lat, a nawet i dłużej. Istnieje jednak pewna (naturalna) prawidłowość dotycząca doświadczonych raperów, beatmakerów i DJ’ów. Z roku na rok coraz więcej osób wycofuje się z działalności muzycznej, a najbardziej dotyczy to postaci kojarzonych głównie z old schoolem i latami 90.tymi ubiegłego stulecia. Z drugiej strony, wśród zaawansowanych wiekowo twórców muzyki nadal znajdziemy artystów solowych i zespoły przykuwające uwagę opinii publicznej na całym globie. Nie ma cienia wątpliwości, iż do takich grup należy kolektyw wywodzący się z Brooklynu, Beastie Boys. W pierwszym tygodniu maja b.r. formacja wydała długo oczekiwany nowy album, „Hot Sauce Committee Part Two”. (więcej…)
Witam po, niestety, kolejnej dłuższej przerwie, która była wynikiem sporej liczby niepomyślnych wydarzeń i zwrotów w moim życiu. Mam nadzieję, iż tym razem wszystko potoczy się chociażby w miarę po mojej myśli i reaktywacja działalności U Call That Love pójdzie zgodnie z planem.
Na początek chciałbym serdecznie zaprosić do lektury przedruku artykułu autorstwa pana Jerzego Seippa, który ukazał się na łamach Magazynu Razem w połowie lat 80.tych ubiegłego stulecia (nie jestem przekonany do końca, w którym dokładnie numerze utwór miał publikację, proszę mi to wybaczyć). Artykuł jest o tyle interesujący, gdyż opowiada o początkach kariery legendarnych Beastie Boys. Jestem pewien, że niejednego z Was może on zaskoczyć. (więcej…)
Translate »
Zarządzaj zgodą
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne
Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.