Tag: classic hip hop videos

  • Classic Hip Hop Videos: Public Enemy – Fight the Power

    Classic Hip Hop Videos: Public Enemy – Fight the Power

    4–5 minut

    Wszelkiego rodzaju zestawienia najlepszych płyt i utworów wszech czasów często zależą od przyjętych kryteriów, co powoduje, iż większość list różni się od siebie. Skupiając się tylko na singlach rapowych, wcale nie tak łatwo przychodzi wybranie tych najbardziej znaczących w historii tego gatunku muzycznego. Jeżeli natomiast spojrzymy na nagrania hip hopowe pod kątem ich wpływu na cała kulturę i wydźwięk w mediach, to już powinno być łatwiej z wytypowaniem najważniejszych utworów. W czołówce tej klasyfikacji powinny znaleźć się (kolejność dowolna) – „Rapper’s Delight”, „The Message”, „Planet Rock”, „P.S.K. (What Does it mean?)”, „King of Rock”, „Mind Playing Tricks On Me”, „Cop Killer”, „Straight Outta Compton”. Istnieje jednak inny singiel wybijający się ponad wszystkie pozostałe – „Fight the Power” Public Enemy. Zarówno nagranie, jak i teledysk powstały do niego, należą dzisiaj do obowiązkowych pozycji każdego sympatyka hip hopu.

    Pod koniec lat 80.tych hip hop przeżywał ciągłe zmiany, zaczynając odgrywać przy tym coraz większą rolę w kulturze masowej. Niejeden artysta solowy i grupa rapowa miała znaczny wpływ na ogólny wizerunek całego ruchu, a wśród nich znajdowało się właśnie Public Enemy. Owszem, gangsta rap wzbudzał ponad 20 lat temu najwięcej kontrowersji, ale równie wiele miejsca poświęcało się zaangażowanemu rapowi, zawierającemu zarówno elementy społeczno-polityczne, jak i afrocentryczne. Prym w tym wiedli Chuck D i spółka, a ich głosu nikt nie lekceważył. Po wydaniu dwóch albumów – „Yo! Bum Rush the Show” (1987) i „It Takes a Nation of Millions to Hold Us Back” (1988) – formacja rodem z Long Island była w środku zainteresowania mediów i opinii publicznej. Poglądy głoszone przez PE trafiały na podatny grunt i posiadały ogromną siłę rażenia, co nie umknęło uwadze Spike’owi Lee, młodemu wówczas reżyserowi i producentowi muzycznemu. Artysta przygotowywał się do realizacji swojego czwartego filmu opowiadającego o napięciu rasowym w jednej z nowojorskich dzielnic (akcję umiejscowiono w części Bedford-Stuyvesant na Brooklynie), „Do the Right Thing” („Rób, co należy”). Mars Blackmon poszukiwał motywu przewodniego dla tworzonego obrazu, więc wybór Public Enemy jako autorów głównego utworu muzycznego w swoim dziele. Chuck D wraz z Hankiem Schocklee’em chętnie przystali na propozycję Spike’a, nadając nadchodzącemu nagraniowi tytuł „Fight the Power”.

    Większość założeń utworu powstało w trakcie europejskiej trasy koncertowej Public Enemyz Run-D.M.C. w 1988 roku. Chuck D obrał jako punkt wyjściowy nagranie „Fight the Power” The Isley Brothers, kładąc nacisk na przedstawienie sytuacji czarnych w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat 80.tych z akcentem na tematykę dotykającą rasizmu. W trakcie trwania tracku pada wiele ważnych wersów, a symboliczny stał się zwrot „Most of My Heroes Still Don’t Appear on No Stamp”, dający tytuł tegorocznemu albumowi grupy. Od strony muzycznej The Bomb Squad jak zwykle postawili na niekonwencjonalne rozwiązania. Jak zwykle podkład muzyczny od braci Shocklee i spółki zawierał mnóstwo sampli (m.in. „Bird of Prey” Uriah Heep, „Hot Pants Road” The J.B.’s, „Teddy’s Jam” Guy), dodając do tego część turntablistyczną Terminatora X i partię saksofonową Branforda Marsalisa. Co ciekawe, doskonale zdawał on sobie sprawę ze swojej roli w „Fight the Power” i szybko docenił Public Enemy jako artystów muzycznych, niebędących przecież profesjonalnymi muzykami. W ten sposób stworzono energetyczny, żywiołowy, charakterystyczny przy tym beat. W połączeniu z mocną, pełną gniewu i dumy, a zarazem bezkompromisową warstwą liryczną, Spike Lee otrzymał kompozycję świetnie odzwierciedlającą przesłanie „Do the Right Thing”. Twórca filmowy postanowił dołożyć swoją cegiełkę do promocji singla, stając się reżyserem videoclipu do tego utworu.

    Obraz nakręcony do „Fight the Power”, to prawdziwy pokaz siły, jedności i złości tej mniejszości rasowej w Stanach Zjednoczonych. Zdjęcia do teledysku nakręcono podobnie jak „Do the Right Thing” na Brooklynie. Pod względem koncepcji klip nawiązuje do demonstracji w latach 60.tych przeciwko segregacji rasowej, a w szczególności wieców w Waszyngtonie z 1963 toku. Public Enemy wcieliło się w role przywódców rzeszy ludzi pokazujących swoją dumę i gniew wobec sytuacji społeczno-politycznej w USA. Chuck D wspomagany przez Flavora Flava i The S1W, mając za sobą setki wspierających sympatyków (sztandary i napisy również nawiązują do minionej epoki) nie pozostawia suchej nitki na rządzących krajem, nie zgadzając się z treściami o równości rasowej, skoro nie jest to przestrzegane przez białe społeczeństwo. Najbardziej pamiętliwy i wymowny stał się trzeci wers utworu, wymierzony wobec Elvisa Presleya i Johna Wayne’a. O nienawiści czarnych do Króla Rock and Rolla mówiło się od dawna, ale sposób w jaki PE rozprawiło się z drugą postacią, było szokiem dla opinii publicznej. Flavor Flav w kwiecistym stylu pozdrowił Wayne’a za jego rasistowskie wypowiedzi o dominacji białej rasy nad innymi (wszystko zaczęło się od wywiadu udzielonego przez aktora Playboyowi w 1971 roku). Spike Lee okazał się też sprawnym reżyserem teledysków, dzięki któremu jeszcze dobitniej wzmocnił przekaz „Do the Right Thing”, stając się tym samym kolejnym wrogiem publicznym białych mediów. Warto też zapoznać się z rozszerzoną wersją dzieła.

    „Fight the Power” to nie tylko najbardziej rozpoznawalny utwór w całej dyskografii Public Enemy, ale również jedno z najistotniejszych nagrań przełomu lat 80. i 90.tych w muzyce. Niewiele też nakręcono teledysków o takim rozmachu i charakterze jak ten do singla z 1989 roku. O singlu, filmie Spike’a Lee, jak i klipie w formie manifestu ulicznego, napisano niejeden artykuł, a dzięki temu PE znalazło się u szczytu swojej sławy. Właśnie w ten sposób powinien brzmieć zaangażowany rap oraz obraz realizowany do danej kompozycji, mający za zadanie odzwierciedlić założenia nagrania. Jeżeli macie jakiekolwiek ku temu wątpliwości, to Radio Raheem pomoże je rozwiać. Fight the Power!

  • Classic Hip Hop Videos: Percee P – Put it on the Line

    Classic Hip Hop Videos: Percee P – Put it on the Line

    3–5 minut

    Lista klasycznych teledysków hip hopowych publikowanych na stronie powiększa się (nieregularnie, co należy w końcu zmienić) o następne tytuły. Wśród obrazów umieszczanych w dziale „Classic Hip Hop Videos” dominują dzieła sprzed ponad dekady. Videoclipy pochodzące z tego stulecia stanowią mniejszość, co wcale nie oznacza, iż znacznie ustępują swoim starszym odpowiednikom. Obok nich zdarzają się też klipy zaszufladkowane jeszcze do innej kategorii, wykorzystujące materiały archiwalne – w znacznej mierze filmy fabularne i dokumentalne. Właśnie tym wstępem należy rozpocząć przedstawienie w serwisie teledysku do singla „Put it on the Line”, promującego album Percee P – „Perseverance”. Przy tworzeniu obrazu do tego utworu wykorzystano zdjęcia z niezwykle ważnego dokumentu z 1979 roku, „80 Blocks From Tiffany’s”.

    W zestawieniach najbardziej wpływowych i najlepszych Emcees wszech czasów znajdą się różne postaci. Czołówka każdej listy niemal zawsze obejmuje Rakima, Nasa, Ice-T, Big Daddy Kane’a, Kool Moe Dee, Kool G Rapa, Chucka D, czy Big L. Każdy z nich wniósł własny pierwiastek i odcisnął piętno na kulturze hip hopowej. Obok dobrze kojarzonych przez przeciętnego słuchacza raperów, znajdzie się niemniej znacząca osobistość, przez wszystkie lata pomijana przez większość środowiska hip hopowego – Percee P. Wychowany na Południowym Bronksie artysta, to hip hop w czystej postaci, zdaniem niejednego omnibusa muzycznego bojącego na głowę tysiące kolegów po fachu. Pod względem umiejętności niewielu może się równać z rodowitym mieszkańcem Nowego Jorku. Niespotykane u nikogo innego flow, genialne przyspieszenia, znakomita artykulacja, gładkie i fenomenalne poruszanie się po beacie są jego największymi atutami. Dlaczego więc John Percy Simon nigdy nie uzyskał należytego szacunku i nie trafił na pierwsze strony gazet?

    Wszystko wynika z wiecznych problemów rapera z wytwórniami płytowymi i względnie niską aktywność wydawniczą. Poniekąd można to usprawiedliwiać oddaniem korzeniom hip hopowym i pozostanie w opozycji do mainstreamu przez obecnego weterana. Istnieje jednak nisza, dla której bohater niniejszego artykuły stanowi boga – kolekcjonerzy płyt. Wydawnictwa przyjaciela Lorda Finesse’a osiągają horrendalne ceny w serwisach aukcyjnych, szczególnie jeżeli chodzi o nieoficjalne materiały i bootlegi. Nie mówiąc już o kwotach płaconych za jego debiut na scenie muzycznej na EP „BQ In Full Effect” w nagraniu „Let The Homocides Begin” (jako grupa Top Priority) i pierwszej solowej 12″ „Lung Collapsing Lyrics” (z udziałem Ekima i T-Raya) z 1992 roku. Po 15 latach od wydania tego singla doczekaliśmy się debiutanckiego i jak do tej pory jedynego oficjalnego albumu Percee P. W całości wyprodukowane przez Madliba „Perseverance”, to kapitalna pozycja dla każdego sympatyka rapu. „Put it on the Line” stanowił naturalny wybór na utwór promujący LP. Stones Throw Records postarało się o jedyną w swoim rodzaju wizualizację nagrania, a zwrócenie się po materiał z „80 Blocks From Tiffany’s” okazał się strzałem w dziesiątkę. Co sprawiło, iż połączenie dokumentu obrazującego życie w Południowym Bronksie z końca lat 70.tych poprzedniego stulecia i „Put it on the Line” funkcjonuje jako deadly combination?

    Film dokumentalny zrealizowany przez Gary’ego Weisa (reżyser i twórca programów telewizyjnych, m.in. „Saturday Night Live” z lat 1975-1977), to kultowa pozycja i nie ma ku temu cienia wątpliwości. 67-minutowe dzieło jak żadne inne pokazuje realia życia w miejscu będącym kolebką hip hopu – Południowym Bronksie. Owszem, każda publikacja lub dokument odnoszący się do tej kultury zawiera większą lub mniejszą część poświęconą jej początkom, ale żaden nie przedstawia tego w tak surowy i mocny sposób jak „80 Blocks From Tiffany’s”. Główni bohaterowie materiału – członkowie gangów ulicznych „Savage Skulls” i „Savage Nomads” – opowiadają o swoich losach i trudach życia w tej części The Big Apple. Obraz daje wiele do myślenia – wszechobecna bieda, miejscami wręcz skrajne ubóstwo, wysokie bezrobocie, kradzieże, włamania, przemoc, prostytucja, problemy z alkoholem i narkotykami wielu mieszkańców. W takich warunkach przyszło dorastać Percee P. Ponure ulice południowej części Bronksu nie stanowiły przyjaznego miejsca dla nikogo, a niebezpieczeństwo czyhało na każdego. Nawet ojciec chrzestny hip hopu, Kool DJ Herc, został kilkakrotnie dźgnięty nożem w okolicy, w której mieszkał. „Put it on the Line” nie mogło uzyskać lepszego teledysku. Autor „Perseverance” wciela się niejako w rolę narratora i wydaje się, iż dodatkowo poszerza kadry pochodzące sprzed kilkudziesięciu lat. Kapsuła czasu zawierająca więcej informacji o hip hopie niż niejeden artykuł poświęcony o nim.

    „Put it on the Line” to hołd złożony „80 Blocks From Tiffany’s” i świadectwo prawdziwych realiów, w którym przyszło żyć Percee P i będących początkiem hip hopu generującego kilkanaście lat po wyemitowaniu filmu setki milionów dolarów. Film jest dostępny w sprzedaży na płytach DVD, a na YouTube można obejrzeć jego w całości (bodajże jedna część została ucięta i/lub brak ścieżki dźwiękowej do drugiej). Jeszcze na koniec wyjaśnienie tytułu dokumentu wykorzystanego w tym opisywanym teledysku. 80 przecznic, to odległość dzieląca sklep jubilerski Tiffany’s na Manhattanie od Południowego Bronksu. Daleko od domu dla niektórych sąsiadów Percee P.

  • Classic Hip Hop Videos: Ice Cube – It Was A Good Day

    Classic Hip Hop Videos: Ice Cube – It Was A Good Day

    3–5 minut

    Oprócz newsów z rynku płytowego, zapowiedzi imprez kulturalnych, informacji o nieco starszych wydawnictwach muzycznych oraz wszelkich innych aspektach hip hopu w niezależnym wydaniu, integralną część U Call That Love stanowi dział „Classic Hip Hop Videos”. W przeciągu działalności strony do tej kategorii trafiło kilkanaście teledysków, głównie z lat 90.tych ubiegłego wieku. Od kuchni zostały przedstawione m.in. „Careful (Click, Click) Wu-Tang Clanu, „What They Do” The Roots”, „Midnight In A Perfect World” DJ’a Shadowa, „You Never Knew” Hieroglyphics, „Gangsta Bitch” Apachego. Znalazło się również miejsce dla znacznie młodszych klipów – „Coffee And Snow” Blue Scholars, „Live From The Pj’s” The X-ecutioners, „Got It” Ivana Ivesa. Z kolei nowy rok otworzy w tej rubryce klasyk ponad klasykami, zachwycający nieprzerwanie od 20 lat obraz zrealizowany do „It Was A Good Day” Ice Cube’a.

    O’shea Jackson należy do jednych z najbardziej rozpoznawalnych postaci z kręgów hip hopowych, będąc doskonale kojarzonym wszędzie tam, gdzie dotarł rap i/lub hollywoodzkie kino. Lista jego dokonań na przestrzeni ostatnich 23 lat zawiera pokaźną liczbę albumów, filmów i programów telewizyjnych. Skupiając się wyłącznie na dyskografii Ice Cube’a, znajdziemy pełno istotnych tytułów, zarówno w ramach kariery solowej, jak i powstałych pod szyldem grup, do których należał Kalifornijczyk. Pionier gangsta rapu zasłynął wraz ze swoimi partnerami z N.W.A. wydanym w 1988 roku albumem „Straight Outta Compton” (Ruthless Records). Dzieło było wynoszona na piedestał, jak również poddawane druzgocącej krytyce ze strony mediów. Wskutek nieporozumień wewnątrz zespołu oraz konfliktu z menedżerem grupy, Jerrym Hellerem, raper opuścił szeregi kolektywu z Compton. W ogromnym rozmachem rozpoczął solową działalność na scenie muzycznej, wypuszczając już w 1990 roku płytę o wdzięcznym „AmeriKKKa’s Most Wanted” (Priority Records). Znakomicie przyjęty materiał, uważany po dziś dzień za jedno z najznamienitszych dokonań w muzyce hip hopowej, stał się początkiem drogi Ice Cube’a po międzynarodową sławę. Wydany rok później „Death Certificate” także znalazł się na ustach opinii publicznej, a poza wartością artystyczną, odznaczał się pamiętną okładką. W listopadzie 1992 roku odbyła się premiera trzeciego LP artysty, „The Predator”. Wydawnictwo płytowe odniosło ogromny sukces, okrywając się podwójną platyną, a spora zasługa w tym wyprodukowanego przez DJ’a Pooh singla „It Was A Good Day”.

    Teledysk powstały do tego nagrania, to majstersztyk w każdym calu, idealnie obrazujący tekst Ice Cube’a. Videoclip krok po kroku odsłania kulisy zwykłego dnia przeciętnego mieszkańca Los Angeles, jednak równie dobrze może być odniesiony do obywatela innego kraju w dowolnym zakątku świata. Człowiek posiada ukryte pragnienia, każdy ma marzenia, wyznacza sobie cele i stara się realizować. Szczęście i spokój ducha należą do bardzo relatywnych pojęć i każdy mierzy to własną miarą. Niektórzy powiedzą, iż sukcesem dla nich będzie kupno samochodu, znalezienie lepszej pracy, poderwanie na imprezie w klubie dziewczyny/chłopaka, czy też nabycie nowej pary butów. Z drugiej strony, istnieją przyziemne potrzeby – dobry początek dnia, smakowite śniadanie, spędzenie dnia grając w koszykówkę/piłkę nożną/siatkówkę, etc., spotkanie ze znajomymi, wygrana ulubionej drużyny w NBA, tudzież innej lidze i dyscyplinie sportu, wieczorne spotkanie z partnerem/-ką. Ex-członek N.W.A. wszystko to zawarł w „It Was A Good Day”. Obraz perfekcyjnie przedstawia kolejne fragmenty utworu, nadając kompozycji szczególny wymiar. W trakcie teledysku można znaleźć wiele trafnych ujęć, podkreślających klimat singla. W ten sposób ten klip stał się ponadczasowym dziełem, zachwycającym po dziś dzień.

    Istnieje też druga strona medalu dotycząca singla i teledysku. „It Was A Good Day” zostało wydane 23 lutego 1993 roku, niespełna rok po niesławnych zamieszkach w Los Angeles. Większość materiału zawartego na „The Predator” była silnie inspirowana tymi wydarzeniami, a także głośną sprawą pobicia Rodneya Kinga przez policjantów LAPD. Na początku lat 90.tych minionego wieku, Ice Cube przeistaczał się z młodego-gniewnego rapera w ikonę kultury hip hopowej, stając się jednym z jej najbardziej znaczących przedstawicieli. Ice-T wraz z Body Count postanowili odnieść się do ww. zdarzeń w nienawistny sposób, a „Cop Killer”, przysporzył im całe rzesze sympatyków, jak i spotkał się z potępieniem ze stron białej opinii publicznej. Natomiast bohater niniejszego artykułu obrał zupełnie inną drogę, decydując się uczynić ze swojego drugiego singla, niezwykle symboliczny utwór. Symboliki nie brakuje także w teledysku, co nadaje nagraniu video dodatkowego smaczku. Teledysk do „It Was A Good Day” łączy się też z ostatnim materiałem promującym trzeci longplay Shawna Jacksona, „Check Yo Self”.

    „It Was A Good Day”, to kultowy teledysk, pozycja obowiązkowa dla każdego fana hip hopu. Singiel doczekał się dziesiątek interpretacji, został użyty w grach komputerowych i innych częściach show businessu. Jednej z najciekawszych reinterpretacji videoclipu należy szukać w świecie deskorolki. Nike Skateboarding wyprodukowało 3 lata temu reklamę z udziałem znakomitego skatera, Paula Rodrigueza, wykorzystującą temat przewodni nagrania Ice Cube’a. Co ciekawe, deskorolkowa wersja wideo z tym nagraniem nie ma pomyślnego zakończenia, jednak zależy, z której strony na to spojrzeć.

  • Classic Hip Hop Videos: Apache – Gangsta Bitch

    Classic Hip Hop Videos: Apache – Gangsta Bitch

    3–4 minut

    Teledyski hip hopowe realizowane do utworów poświęconych kobietom niejednokrotnie pozostawały w pamięci odbiorców. Owszem, w tym temacie dominują wideoklipy nagrywane do utworów, w których płeć piękna jest traktowana przedmiotowo, a obrazy przedstawiają skąpo odziane dziewczyny. Z drugiej strony, znajdziemy wiele klipów ukazujących prawdziwe kobiece piękno. Obok tych dwóch rodzajów obrazów, istnieje jeszcze trzecia, zupełnie odmienna kategoria, wymykająca się zaszufladkowaniu, łącząca obsceniczne elementy rażące godność kobiet z poszanowaniem płci przeciwnej. W tym koszyku wypada umieścić kultowy teledysk nieżyjącego już dzisiaj rapera z New Jersey, Apachego, nagrany do singlowego utworu „Gangsta Bitch”.

    W dyskusjach dotyczących pionierów hip hopu w New Jersey nie może zabraknąć osoby Anthony’ego Peaksa. W drugiej połowie lat 80.tych poprzedniego wieku, Apache był motorem napędowym oraz integralną częścią sceny hip hopowej w Newark. Raper został jednym ze współzałożycieli crew Flavor Unit, zrzeszającego oprócz niego Chill Roba G, Confidentiala, DJ’a Marka the 45 King, Freddiego Foxxxa, Lakima Shabazza, Queen Latifah. Do oryginalnego składu grupy następnie dołączyli m.in. Black Sheep, Channel Live i Naughty by Nature, a wszyscy zgodnie podkreślali, że najistotniejszym elementem kolektywu pozostawał Apache. W ten sposób, na przełomie lat 80. i 90.tych wpływy artysty o charakterystycznym pseudonimie były nie do przecenienia.

    Debiutancki album Apachego o wdzięcznym tytule „Apache Ain’t Shit” (Tommy Boy Music) ukazał się na rynku fonograficznym w 1991 roku. Przy powstaniu płyty pracowało kilku ważnych producentów – Large Professor, Diamond D, DJ’a Marka the 45 King, czy A Tribe Called Quest. Ostatni z ww. beatmakerów zajęli się warstwą muzyczną utworu „Gangsta Bitch”, wybranego na pierwszy singiel promujący longplay. Jeszcze w 1992 roku track doczekał się wyśmienitego wideoklipu, podkreślającego wymiar tego dzieła.

    „Gangsta Bitch” tylko z pozoru brzmi kontrowersyjnie, gdyż tak naprawdę utwór jest skierowany do wszystkich kobiet prowadzących „gangsterski” tryb życia. Chyba nie ma mężczyzny, który choćby raz marzyłby o spotkaniu dziewczyny ubierającej się luźno, z charakteru przypominającej bardziej tzw. ruffnecka (patrz: definicja na Urban Dictionary), żyjącej według twardych reguł. Kobiety potrafiącej wszędzie szwendać się ze swoimi koleżankami i spędzać mnóstwo czasu na ulicy, a kiedy zajdzie potrzeba obronić swojego partnera przed przeciwnikami. Apache w brawurowy sposób opisuje takie kobiety, świetnie ukazane na planie teledysku. Groźnie wyglądające panie potrafią skutecznie radzić sobie z problemami (zabawna scena w alejce, kiedy to dziewczyna wyciągając broń ratuje z opresji siebie i swojego chłopaka), dają popalić facetom (zainscenizowane drive-by wygląda komicznie), czy dbać o swoje interesy (kłania się początek klipu). Natomiast raper podkreśla, iż wśród wszystkich kobiet w swoim życiu, najlepiej wspomina kobietę określaną właśnie mianem „gangsta bitch”. Singiel został fenomenalnie zobrazowany, za co należą się gromkie brawa pomysłodawcom i realizatorom tego projektu. „Gangsta Bitch” przyniósł również spory sukces komercyjny, ponieważ utwór dotarł do 11. miejsca na liście Billboardu w dziale Hot Rap Singles.

    Pomimo udanego początku kariery muzycznej i świetnego pierwszego teledysku, Apache nie poszedł za ciosem i pozostał w cieniu postaci związanych z Flavor Unit. „Apache Ain’t Shit” okazało się także jego pierwszym, a zarazem ostatnim solowym wydawnictwem płytowym. Oficjalnie raper wycofał się z czynnej działalności na scenie hip hopowej w 1998 roku. Jednak, gdy 22 stycznia 2010 roku przyszła wiadomość o jego śmierci, mnóstwo osób związanych z kulturą hip hopową wspomniało jego zasługi dla rozwoju rapu w New Jersey.

    Shakim Compere, CEO i współzałożyciel Flavor Unit Records w ten sposób wspomina swojego przyjaciela:

    Jeżeli ktokolwiek uważa, iż „Bandit Queen” Looptroop Rockers pozostaje jedynym nagraniem gloryfikującym łobuzerskie i chuligańskie dziewczyny, to powinien nadrobić zaległości i poznać „Gangsta Bitch”. Chwytliwy i prosty (ale nie prostacki) refren aż prosi się o to.

  • Classic Hip Hop Videos: Hieroglyphics – You Never Knew

    Classic Hip Hop Videos: Hieroglyphics – You Never Knew

    2–3 minut

    Przy wpisie z końca ub.r. dotyczącym teledysku Blue Scholars zrealizowanego do utworu „Coffee And Snow”, wspomniałem, iż tegoroczną zimę pożegnamy wraz z wideoklipem „Tobacco And Snow Cov­ered Roads” Com­mon Mar­ket. Kiedy pisałem artykuł o obrazie duetu z Seattle za oknem królowała zima, pokrywając grubą warstwą śniegu drogi i chodniki. Temperatura oscylowała w granicach -10°C, niekiedy spadając nawet poniżej -20°C, skutecznie zniechęcając do przejawów większej aktywności fizycznej. Jak się potem okazało, zima długo nie chciała dać za wygraną, raz po raz dając się we znaki mieszkańcom całego kraju. Ostatnie podrygi tej pory roku przypadały na początek maja, co nie zdarza się zbyt często. Przedwiośnie w głównej mierze przypominało zmagania natury z kalendarzem gregoriańskim – przeważały mroźne i pochmurne dni, a gdy nastała wiosna, to po kilku tygodniach zamieniła się w lato. Tym samym należało skorygować plany i zamiast teledysku Common Marketu, przedstawić na stronie słoneczny, radosny i ze wszech miar pozytywny obraz. Wybór padł na wideoklip nakręcony do najbardziej znanego tracka Hieroglyphics – „You Never Knew”.

    Wywodzący się z Oakland w Kalifornii undergroundowy kolektyw może posłużyć za wzór zespołu z niewykorzystanym potencjałem. Niejeden fan oddany niezależnemu hip hopowi, pokładał duże nadzieje w Hierogplyhics. Działająca na scenie muzycznej od 20-stu lat grupa wydała do tej pory jedynie dwa albumy: „3rd Eye Vision” z 1998 roku oraz „Full Circle”, którego premiera odbyła się 7 października 2003 roku. Do tego należy doliczyć koncertową płytę „Full Circle Tour” (2005) oraz następujące kompilacyjne wydawnictwa: „Hieroglyphics B-Sides”, serię „Hieroglyphics Oldies”, „The Corner” (2005) oraz wydany 4 lata temu „Over Time”. Co prawda, poszczególni członkowie Hiero Imperium przejawiali większą lub mniejszą aktywność na scenie muzycznej, aczkolwiek to nie zmienia faktu, że po pozostaje pewien niedosyt po tak okrojonej dyskografii zespołu. A przecież za sprawą ich drugiego singla, „You Never Knew”, A-Plus, Opio, Pep Love, Del, Phesto z przyjaciółmi zaistnieli w świadomości całej masy odbiorców rapu.

    Wyprodukowany przez A-Plusa utwór, to znakomity materiał na singiel, o czym członkowie Hieroglyphics zdawali sobie niewątpliwie sprawę. Świetne nagranie zostało w idealny sposób zobrazowane w postaci teledysku, do którego niejedna z osób posiada duży sentyment. Zdjęcia do wideoklipu powstały na Hawajach, a konkretnie w stolicy tego stanu – Honolulu, dokąd reprezentanci kalifornijskiego zespołu udali się na wakacje. Wszechogarniający luz, słoneczna i niemalże bajkowa, czy jak kto woli filmowa sceneria, stanowi odpowiednie tło do zwrotek autorstwa (w kolejności chronologicznej) A-Plusa, Pep Love’a, Phesto, Dela, Tajaiego oraz Opio. Hawaje zostały przedstawione w niezwykle kuszący i uwodzicielski sposób, a niejedna osoba chętnie zamieniłaby się miejscami z Hieroglyphics. Honolulu wraz z piękną okolicą, to przysłowiowy raj na ziemi.

    W dzisiejszych czasach teledysk do „You Never Knew” może zostać określony jako vintage. Nie będzie w tym żadnego zbędnego naciągania, ponieważ po prostu obecnie znikoma liczba osób przejawia takie właśnie podejście do tworzenia klipów, jak członkowie tego crew. A właściwym podsumowaniem niniejszego artykułu będą słowa Tajaiego:

    Hieroglyphics
    Hip-hop is vintage
    Invented in days back
    Rekindling in ways that many thought was lost

    You never knew…

  • Classic Hip Hop Videos: DJ Shadow – Midnight In A Perfect World

    Classic Hip Hop Videos: DJ Shadow – Midnight In A Perfect World

    2–3 minut

    Teledyski realizowane do utworów stricte instrumentalnych w oczywisty sposób różnią się od obrazów powstających do singli z wokalami. Muzyka instrumentalna pozostawia pełne pole do popisu dla twórców wideoklipów. Z drugiej strony, wymagania odnośnie teledysków do nagrań pozbawionych warstwy lirycznej, niejednokrotnie wymuszają i napędzają kreatywność przy tworzeniu klipów. Dlatego też, nie jest wcale prostą sprawą nakręcenie video do instrumentali. Jednak powstają obrazy w perfekcyjny sposób oddające klimat tego typu nagrań. Jednym z najbardziej klasycznych teledysków przedstawiających muzykę instrumentalną,  jest bez wątpienia „Midnight In A Perfect World” DJ’a Shadowa.

    Josh Davis to postać wybitna i unikatowa na skalę światową. O dokonaniach DJ’a Shadowa napisano już setki artykułów, a artysta nader często gościł w różnych muzycznych podsumowaniach, filmach dokumentalnych („Scratch” Douga Praya z 2001 roku), czy wydawnictwach książkowych („Behind The Beat” Rafaela Rashida z 2005 roku). Debiutancki album pochodzącego z Kalifornii producenta, „Endtroducing…..” uznano za kamień milowy w rozwoju instrumentalnych nurtów współczesnej muzyki. Płytę recenzowano i rozbierano na czynniki pierwsze na wszelkie możliwe sposoby. W jednej części cyklu „Cover Art” publikowanego na U Call That Love, przyjrzałem się dokładnie okładce „Endtroducing…..”. Natomiast kolejną odsłonę tego kultowego LP stanowi teledysk powstały właśnie do „Midnight In A Perfect World”.

    Crate digging stanowi dla rzeszy ludzi na całym świecie filozofię życia. Aby w pełni zrozumieć ten ruch, należy zasięgnąć głębokiej wiedzy zawartej w wydawnictwach poświęconych diggingowi. Kolekcjonerzy płyt, będący jednocześnie producentami muzycznymi, charakteryzują się osobliwym podejściem do procesu twórczego (inna sprawa, że z reguły są to straszni bałaganiarze). DJ Shadow łączy w sobie cechy rasowego diggera oraz wybitnego beatmakera. Dzięki czemu, fani hip hopu za sprawą jego dnia z życia przedstawionego w „Midnight In A Perfect World” mogą z bliska przyjrzeć się etosowi pracy pana Davisa i przyswoić sobie, czym tak naprawdę jest digging.

    DJ Shadow odwiedza w teledysku jeden z najlepiej zaopatrzonych sklepów płytowych w północnej Kalifornii – „Records”. Miejsce to, jest prawdziwą mekką dla kolekcjonerów winyli, płyt CD, VHS, czy DVD. Położone w Sacramento Records utrzymuje się na rynku od ponad 30 lat i nic nie zapowiada końca działalności. Josh Davis należy do stałych klientów sklepu, co uprawnia go do zapuszczania w miejsca niedostępne dla zwykłych diggerów. W końcu piwnice sklepowe kryją najcenniejsze okazy, prawdziwe perełki, często wydawnictwa unikatowe na skalę światową.

    Jedno z ujęć „Midnight In A Perfect World” zostało wykorzystane do zaprojektowania okładki „Endtroducing…..”. Piękna fotografia obejmuje trzech anonimowych fanów winyli oraz kota, zapewne pupila właścicieli „Records”, który nadaje temu miejscu dodatkowego uroku. Jak widać, towarzystwo płyt winylowych okazuje się przyjazne nie tylko dla ludzi. Dopełnieniem teledysku są ujęcia odzwierciedlające sample wykorzystane przez DJ’a Shadowa przy produkcji utworu (podzielony ekran gładko komponuje się z całością obrazu). Czy to jest właśnie perfekcyjny świat stworzony dla ludzi pokroju Davisa? Pytanie retoryczne.

    W ubiegłym roku DJ Shadow po raz pierwszy zawitał do Polski, odwiedzając podczas europejskiej trasy koncertowej gdański klub Centrum Stocznia Gdańska. Już za niewiele ponad dwa miesiące uznany artysta ponownie zagości w naszym kraju, tym razem odwiedzając Warszawę (klub Palladium, 16 maja) oraz Kraków (klub Rotunda, 17 maja). W przyszłym tygodniu niedalekiej przyszłości przedstawię na stronie ww. wydarzenia kulturalne.

  • Classic Hip Hop Videos: Blue Scholars – Coffee And Snow

    Classic Hip Hop Videos: Blue Scholars – Coffee And Snow

    2–3 minut

    W ostatnich tygodniach, stałe rubryki na U Call That Love nie doczekały się nowych artykułów, co wypadałoby właśnie w tym momencie nadrobić. Do odśnieżenia działu Classic Hip Hop Videos idealnie posłuży wideoklip zrealizowany pewnego śnieżnego dnia na dalekiej północno-zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Jedno z największych miast tego okręgu, Seattle, to zarazem istotny punkt na hip hopowej mapie Ameryki, ponieważ stamtąd wywodzi się pokaźne grono utalentowanych artystów. Niewątpliwie przy rozmowach o kulturze hip hopowej z Seattle nie może zabraknąć grupy Blue Scholars, która dwa lata temu nagrała piękny teledysk do utworu „Coffee And Snow”.

    Ilekroć nad Polskę nadciągają pierwsze opady śniegu w danym roku, to od Suwałk po Wałbrzych wszyscy zgodnie powtarzają, że zima zaskoczyła kierowców. Oczywiście, zdarza się też odwrotnie, ale nie są to zbyt częste przypadki. Polak narzekać potrafi, o czym powszechnie wiadomo, dlatego też informacje o sytuacji na drogach w kraju zapełniają ramówki programów telewizyjnych, radiowych oraz stanowią ważne tematy na wielu stronach internetowych. Z drugiej strony, do zimowej aury można szybko przyzwyczaić się, co udowadnia klip „Coffee And Snow”.

    Obfite opady śniegu w Seattle to żadna nowość, więc mieszkańcy stanu Washington muszą sobie z tym radzić na różne sposoby. Sabzi i Geologic pokazują nic innego jak typowy grudniowy dzień z życia w swoim mieście. Zwyczajne odśnieżanie samochodu i przygotowywanie się do jazdy w śnieżnej scenerii. Melancholijne brzmienie singla z miejsca wprawia odbiorców w nostalgiczny nastrój. Geologic sprawnie opowiadający o urokach Seattle zimą w perfekcyjny sposób odgrywa rolę narratora podczas przejażdżki po ulicach miasta niegdyś goszczącego drużynę ligi NBA, Seattle SuperSonics (obecnie team występuje jako Oklahoma City Thunder). Idealnym uzupełnieniem do scenerii teledysku jest po prostu kawa, stanowiąca element, bez którego trudno obejść się w takie dni, jak ten z planu klipu.

    „Coffee And Snow” doczekało się kontynuacji w postaci dwóch kolejnych nagrań video. O drugiej części klipu Sabziego i Geo zdążę poinformować, ponieważ przed nami jeszcze wiele zimowych dni. Do odejścia zimy musimy poczekać w Polsce co najmniej do początku marca. Przed nami długie śnieżne tygodnie, w których nie zabraknie dziesiątek filiżanek kawy. Wraz z teledyskiem nakręconym do „Tobacco And Snow Covered Roads” Common Market, czyli kolejnym sequelem do „Coffee And Snow” zapewne pożegnamy na stronie zimę.

    Natomiast za najlepsze podsumowanie klipu Blue Scholars należy potraktować poniższy krótki opis nagrania:

  • Classic Hip Hop Videos: The X-ecutioners – Live From The Pj’s

    Classic Hip Hop Videos: The X-ecutioners – Live From The Pj’s

    2–4 minut

    Październik miesiącem powrotów. Po wielu miesiącach przerwy i całkowitej posuchy związanej z kategorią Classic Hip Hop Videos, chciałbym zabrać Czytelników strony w głąb kultowych hip hopowych teledysków. W związku z niedawną pierwszą rocznicą śmierci Grandmastera Roc Raidy, przedstawię niesamowity klip promujący album The X-ecutioners „Revolutions” nagrany do utworu „Live From The Pj’s”.

    The X-ecutioners to bezsprzecznie jedna z najbardziej kultowych grup turntablistycznych w historii hip hopu. Założona w 1989 roku przez Diamonda Jaya, Dr. Butchera, Seana C., Steve’a D i Seana Cane’a, początkowo działała pod nazwą The X-Men. W skutek konfliktu co do nazwy crew z Marvel Comics, najpierw zmieniono nazwę na The X-ecutioners, a potem skład kolektywu. Ostatecznie w grupie znaleźli się Rob Swift, Total Eclipse, Mista Sinista i Roc Raida. Wszyscy członkowie crew występowali razem i osobno w wielu zawodach turntablistycznych, z czego największe sukcesy odnosił Rocraider (m.in. zwycięzca DMC World DJ Championships z 1995 roku). Po sukcesach na polu bitewnym, postanowili przejść do działalności na rynku muzycznym. Debiutancki album The X-ecutioners wydany w 1997 roku nakładem Asphodel, „X-Pressions” przyniósł uznanie w środowisku hip hopowym i był początkiem ekspansji X-Menów na rynku muzycznym. W pięć lat po ukazaniu się pierwszego longplaya grupy, The X-ecutioners przygotowali płytę „Built From Scratch”. Krążek okazał się niebywałym sukcesem komercyjnym, zdobywając złotą płytę za sprzedanych ponad 500 tysięcy egzemplarzy albumu. Pochodzący z tego LP singiel „It’s Goin’ Down” długo nie schodził z list przebojów. Jednak nie wszystko poprawnie się układało między członkami crew. Mista Sinista nie zaakceptował pójścia w stronę mainstreamową i opuścił szeregi X-Menów. Skłoniło to pozostałe trio do zmiany wizerunku i powrotu do korzeni. Dowodem na to był wydany w 2004 roku album „Revolutions” (Loud), który był właśnie promowany singlem „Live From The Pj’s”.

    Każdy ten, kto choćby pobieżnie liznął historię hip hopu, zdaje sobie sprawę jak ogromną rolę w powstaniu i rozwoju tej kultury odegrały block parties. Bez jamów organizowanych w Południowym Bronksie, a następnie pozostałych dzielnicach NYC, nie dane byłoby nam usłyszeć żadnego przedstawiciela old schoolu. Późniejsi Emcees, bboye, writerzy, producenci muzyczny wychowywali się na takich imprezach, co jest zawsze podkreślane przy publikacjach dotyczących początkach hip hopu. A kto był najważniejszy podczas block parties? DJ, postać centralna i będąca w centrum uwagi. Na przestrzeni wszystkich lat wiele zmieniło się jeżeli chodzi o poszczególne elementy tej kultury, a raperzy zepchnęli na dalszy plan DJ’ów. „Live From The Pj’s” odwołuje się do tradycji i pięknych czasów, w których osoby stojące za gramofonami były traktowane z należytym szacunkiem. Teledysk przenosi nas także do 1974 roku, kiedy to wszystko zaczęło się kształtować.

    Już samo otwarcie wideoklipu i pojawiający się napis – „Hip Hop was born in the Bronx in 1974” oraz wprowadzenie Roba Swifta są dowodami na edukacyjny wymiar tego obrazu. Pomimo tego, iż The X-ecutioners pozostają w tle, to bez wątpienia należą do głównych bohaterów klipu. Na równi z nimi trzeba ustawić wszystkie postacie pojawiające się w archiwalnych kadrach z lat 70.tych (I love b-girls!). Ghostface Killah, Trife Da God stanowią dobre uzupełnienie do całości, a Black Thought to prawdziwy mistrz ceremonii.

    „Live From The Pj’s” to niebanalne dzieło i nie można mieć co do tego ani cienia wątpliwości. Za najlepsze podsumowanie singla i teledysku niech posłużą ostatnie wersy członka The Roots:

    You get, laid out, clapped with mechanical hands
    That kick back, cuz, you and your mans’ll get zapped
    Just keep, thinkin’ my peoples, and peoples’ll toy with
    A cold blooded kill shit, and keep on doin’ it
    Cuz that’s my pleasure, that’s the people’s enjoyment
    Gangsta’s holla at me, if you seekin’ employment

    Aktualizacja: Z niewiadomych przyczyn teledysk jest obecnie dostępny wyłącznie na Facebooku.

  • Classic Hip Hop Videos: 69 Boyz – Survival Of Da Fittest

    Classic Hip Hop Videos: 69 Boyz – Survival Of Da Fittest

    2–4 minut

    Miami bass. Zapomniany przez wielu genialny styl hip hopowy. Owszem, pozostała pamięć po 2 Live Crew, a Luke Skyywalker miał swoje show w MTV, ale należy pamiętać, że na Florydzie istniało więcej grup reprezentujących Miami bass. Również powstało znacznie więcej znakomitych singli niż nam się wydaje, a niejeden z nich był multiplatynowy. Do grona klasyków ghetto bass możemy zaliczyć znacznie więcej utworów, których twórcami nie byli Luke i jego kompani. Warto wymienić ważniejsze wykonawców (oprócz 2 Live Crew) dla tego nurtu – 95 South, Tag Team, MC A.D.E., The Dogs, Uncle Al (R.I.P.), Splack Pack, DJ Nice & Nasty, DJ Laz, Jam Pony Express, DJ Kizzy Rock, Maggotron, Quad City DJ’s, Afro Rican i 69 Boyz. Ostatnia grupa (jakże intrygująca nazwa kolektywu) głównie jest kojarzona z singla „Tootsee Roll”, który sprzedał się w ponad dwu milionowym nakładzie oraz „Kitty Kitty”. W cieniu pozostaje trzeci singlowy kawałek z albumu „199Quad” (okładka u góry), zupełnie odmienny stylowo od zawartości ich debiutanckiego krążka zatytułowany „Survival Of Da Fittest”.

    69 Boyz oryginalnie zostało założone w Jacksonville, ale większą część kariery muzycznej spędzili w Orlando (założę się, że imprezowali z Shaqiem i Pennym Hardawayem). Największe zasługi w rozwój grupy miało dwóch producentów – Jay Ski i C.C. Lemonhead, którzy także byli założycielami 95 South i Quad City DJ’s (wszystkie wymienione ekipy przenikały się i były ze sobą ściśle związane). W skład 69 Boyz wchodzili też Thrill Da Playa, Fast, Slow oraz Rottweiler „Mike Mike”. Wszyscy wyróżniali się imagem – wiecznie nosili stroje Orlando Magic w rozmiarze 50+ i co może być zaskoczeniem nie otaczali się kobietami z wielkimi tyłkami, co akurat było znakiem rozpoznawczym wielu ekip nurtu ghetto bass. Wspomniana debiutancka płyta zespołu – „Nineteen Ninety Quad” z 1994 roku aż roiła się od kawałków, w których linia basu potrafiła roztrzaskać co słabszy głośnik. Jakże wielką niespodzianką dla wszystkich słuchaczy okazał się utwór „Survival Of Da Fittest”, nie będący tworem Rolanda TR-808 i brzmieniowo pasujący do klasycznych nowojorskich produkcji z czasów Golden Ery.

    „Survival Of Da Fittest” opowiada historię zwykłego nastolatka, który próbując poradzić sobie w życiu rozpoczyna dorabianie na boku imając się handlowania narkotykami. Jednym słowem – typowy temat jakich pełno w historii hip hopu. Nie byłoby nic dziwnego w tym kawałku gdyby pochodził z Nowego Jorku lub Chicago, a nie z Orlando, ośrodka ghetto bassu, gdzie inne style rapowe nie istniały. To tak jakby No I.D. wyprodukował bit dla artystów ze stajni Ca$h Money Records lub Lil’ Kim przestała kląć w swoich utworach i stała się drugą Lauryn Hill. 69 Boyz tym trackiem wyszli daleko poza kanon stereotypów Miami bass, gdzie głównie mówiło się o seksie i łatwych dziewczynach, a wersy typu „face down, ass up” stanowiły codzienność. Teledysk do trzeciego singla gorących chłopców z Florydy nie jest niczym innowacyjnym na polu hip hopowych teledysków lecz ta prostota potrafi przyciągać i oddziaływać na odbiorcę, gdyż jest to video, z którym wiele osób mogło się utożsamiać.

    „Survival Of Da Fittest” to prawdziwa perełka wśród nagrań ery Miami bass. Niemal pewne jest to, że Havoc i Prodigy słuchali tego tracku przed stworzeniem swojego hymnu o tym samym tytule. Natomiast po dużym sukcesie debiutanckiej płyty, 69 Boyz wydali w 1998 roku album „The Wait Is Over”, a dwa lata po drugim longplayu „2069”. Jednakże oba krążki nie znalazły tylu słuchaczy co ich pierwsza płyta. Spowodowane to było coraz mniejszym popytem na muzykę ghetto bass i zmianą trendów na scenie hip hopowej. A szkoda, ponieważ byli znaczącą grupą i mocno przyczynili się do rozwoju Miami bass.

  • Classic Hip Hop Videos: Jeru The Damaja – Come Clean

    Classic Hip Hop Videos: Jeru The Damaja – Come Clean

    2–3 minut

    Wraz z 1-szym września rozpoczął się w Łodzi Outline Colour Festival. Oprócz atrakcji czysto writerskich organizatorzy przygotowali całkiem interesująco wyglądającą część koncertową imprezy, która przypada na najbliższą sobotę. Wcześniej już informowałem o OCF na łamach U Call That Love lecz tym razem chciałbym wspomnieć o jednym z artystów, który ma wystąpić podczas tej imprezy, a mianowicie o Jeru The Damaja. Najlepiej to zrobię przedstawiając jego pierwszy w karierze muzycznej videoclip powstały do utworu „Come Clean”.

    Jeru The Damaja zadebiutował w 1992 roku w kawałku „I’m The Man” Gang Starra, który ukazał się na albumie „Daily Operation” i był jedynym gościem obok Lil’ Dapa na trzeciej płycie legendarnego nowojorskiego duetu. JTD stał się także jednym z pierwszych członków Gang Starr Foundation i szybko nawiązał bliższy kontakt z Preemo. Zaowocowało to współpracą pomiędzy obydwoma artystami nad debiutanckim albumem reprezentanta Brooklynu zatytułowanym „The Sun Rises In The East”, którą wydał Payday/ffrr w 1994 roku. Płyta okazała się arcydziełem i jednym z najważniejszych dokonań jeżeli chodzi o cały dorobek muzyczny Wschodniego Wybrzeża.

    Pierwszym singlem z „The Sun Rises In The East” został wybrany utwór „Come Clean” (utwór trafił do obiegu jeszcze w 1993 roku). Nagranie podobnie jak cały pierwszy album Jeru The Damaja jest niesamowite. Teledysk powstały do tego tracka jest równie klimatyczny. Z drugiej strony nisko budżetowy i prosty jeżeli chodzi o fabułę lecz to akurat jest jego zaletą Pierwsze scena umiejscowiona w podziemiu lub starej hali, gdzie widzimy uwięzionego mężczyznę, na którego spadają krople wody jest doprawdy udana. Od razu można skojarzyć, że w podobnej scenerii były osadzone videoclipy Das EFX czy „Last Dayz” Onyxu. Idealnie pasują do początku teledysku wersy Jeru:

    You wanna front, what?/ Jump up and get bucked
    If you’re feeling lucky duck/ Then press your luck

    Bez wątpienia jestem fanem takich klipów, ponieważ taka prostata potrafi przykuwać uwagę odbiorcy i z wielką chęcią do niego wracam. „Come Clean” po dziś dzień jest najbardziej szanowanym singlem Jeru The Damaja. Świadczą o tym choćby liczne follow-upy do tego kawałka, np. wykorzystanie wersu „When the East is in the house (you should come equipped)” przez Blahzah Blahzay czy nieskrywana miłość do tracka wszystkich fanów lat 90.tych.

    PS. Na koniec zagadka. Z jakiego utworu pochodzi cut pojawiający się w refrenie „Come Clean”:

    Uh-oh! Heads up, cause we’re droppin some shit.

    PS 2. Skoro na samym początku tego wpisu była wzmianka o wrześniu, to chciałbym zadedykować poniższy track Extra Prolifica, związanego z imperium Hieroglyphics, dla wszystkich uczniów, którym wakacje już się zakończyły. „Back To School” to nader odpowiednie nagranie na początek tego miesiąca. Go back to school, boy, your summertime’s over…

  • Classic Hip Hop Videos: The Roots – What They Do

    Classic Hip Hop Videos: The Roots – What They Do

    2–3 minut

    Bez dwóch zdań, The Roots jest grupą wybitną, wręcz genialną zarówno jeżeli chodzi o płyty studyjne czy jedyne w swoim rodzaju występy na scenie. The Legendary Roots Crew już dawno zdążyli wpisać się złotymi głoskami do historii hip hopu oraz muzyki współczesnej. W swoim bogatym dorobku muzycznym zespół posiada co najmniej kilkanaście dobrze przyjętych singli i prawdę mówiąc większość z nich powinna być odnotowana na łamach U Call That Love. Jednak od dawna z sentymentem powracam do jednego utworu pochodzącego z albumu „Illadelph Halflife” – „What They Do”.

    „What They Do” nigdy nie miałoby takiej mocy gdyby nie znakomicie pasujący teledysk do tego dzieła. Doprawdy sztuką jest stworzyć klip, który tak barwnie i dokładnie odzwierciedlałby przesłanie danego kawałka. The Roots udało się to perfekcyjnie. Wideoklip do tego utworu jest swoistą dokumentacją przeobrażeń jakie dotknęły kulturę hip hopową w latach 90.tych ubiegłego stulecia, dodajmy zmian, które nie wyszły na dobre. „What They Do” wyśmiewa całą masę hip hopowych teledysków zawierających mnóstwo scen, które możemy obejrzeć w teledysku The Roots. Swoistymi „didaskaliami” są napisy pojawiające się wraz z każdą nową sceną, które w trafny sposób opisują czy uzupełniają obraz. Muszę przyznać całkowitą rację Black Thoughtowi, który już na samym początku wypowiada słowa:

    Lost generation, fast paced nation/ World population confront they frustration
    The principles of true hip-hop have been forsaken/ It’s all contractual and about money makin.

    „What They Do” pomimo tego iż powstało w 1996 roku możemy także odnieść do większości dzisiejszych klipów jak i sytuacji panującej w branży hip hopowej. Pewnego rodzaju przepowiednia The Roots niestety sprawdziła się, do tego z dość znaczną różnicą na niekorzyść dla obecnego stanu posiadania w hip hopie. Dziś lwia część wideoklipów czy nawet albumów wygląda tak samo i liczy się to, jak najlepiej pokazać się przed kamerami i zaprosić jak najgorętszych wykonawców do nagrania wspólnego utworu. Pasja i miłość do hip hopu dawno zniknęły i straciły na wartości. Dlatego też refren śpiewany przez Raphaela Saadiqa jest nadal aktualny:

    Never do….what they do, what they do, what they do…

    Szczególnie te słowa powinny wziąć do serca osoby związane z niektórymi elementami kultury hip hopowej na całym świecie, gdyż zwyczajnie w świecie, czasem lepiej nie brać się za pewne rzeczy, nie mając o tym pojęcia.

  • Classic Hip Hop Videos: Xscape – Just Kickin It

    Classic Hip Hop Videos: Xscape – Just Kickin It

    2–4 minut

    Po dłuższym okresie zaniedbywania działu Classic Hip Hop Videos wypadałoby odkurzyć tę rubrykę U Call That Love, co niniejszym też czynię. Prawdę mówiąc, teledysk, który chciałbym przedstawić nie jest stricte hip hopowy, lecz z kilku powodów zasługuję aby tutaj się znaleźć. W tym miejscu mowa o obrazie nakręconym do nagrania grupy R&B, Xscape – „Just Kickin It”.

    Odkrycie duetu Kriss Kross, współpraca z Mariah Carey, Usherem, Janet Jackson, czy wydanie wielu albumów spod szyldu wytwórni płytowej So So Def nie są jedynymi sukcesami Jermaine’a Dupri w branży muzycznej. Tak naprawdę, jednym z jego najlepszych posunięć okazało się podpisanie kontraktu z kwartetem młodych wokalistek R’n’B pochodzących z Atlanty, które tworzyły grupę o nazwie Xscape. JD wypatrzył artystki w 1991 roku na corocznym festiwalu upamiętniającym Martina Luthera Kinga odbywającym się w stolicy Georgii. Bardzo szybko poznał się na talencie LaTocha „Juicy” Scott, Tamika „Meatball” Scott, Tameka „Tiny” Cottle oraz Kandi Burruss i zaproponował im wejście w szeregi wspomnianego wcześniej labelu So So Def, na co panie chętnie przystały. Dwa lata później Xscape zadebiutował na scenie albumem „Hummin’ Commin’ At Cha”. Pierwszym singlem promującym krążek został „Just Kickin It”, co okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę.

    „Just Kickin It” podbiło z miejsca listy przebojów (dotarł do 2-giego miejsca na liście Billboard Hot 100) za sprawą laidbackowego, spokojnego klimatu w połączeniu z doskonałą produkcją autorstwa ww. Jermaine’a Dupri, i świetnym śpiewem wokalistek. Istnieją dwie wersje teledysków nakręconych do „Just Kickin It”. Większą furorę sprawił obraz powstały do alternatywnego wydania singla, aczkolwiek klip do oryginalnego tracka wypada też całkiem nieźle. Jeżeli chodzi o ten pierwszy, to do dziś pozostaje klasyczny dla wielu słuchaczy. Co sprawia, że jest on niezapomniany? Pierwsze, co się rzuca w oczy jest ubiór dziewczyn z Xscape. Koszule w kratę, ogromne, szerokie spodnie, których nie powstydziłby się nawet MC Hammer, nadają specyficzny obraz. Słyszałem już stwierdzenia „dlaczego one ubierają się jak mężczyźni?” lecz to tylko nadaje uroku dla każdej z dziewczyn. Bardzo niewiele jest klipów, w których wokalistki przedstawione są w taki sposób, w dzisiejszych czasach jest to wręcz niemożliwe, bo wiadomo – liczy się nachalne wyeksponowanie walorów i wdzięków. Jednak jak pokazuje „Just Kickin It” można to zrobić inaczej.

    Również w pierwszej połowie lat 90.tych królowała w USA jak i na świecie NBA, co doskonale widać na klipie, gdyż wszystkie panie pojawiają się w jerseyach (kolejno Orlando Magic, Portland Trail Blazers, Charlotte Hornets i Phoenix Suns). W dodatku koszulki są w rozmiarach (na oko oczywiście) około 50-tego – u Tiny jersey sięga wręcz kolan. Autentyczności wokalistkom dodaje też z jednej strony dość prosty tekst utworu. Jak się okazuje jest to ogromna zaleta, gdyż pasuje jak ulał i jeszcze dobitniej podkreśla ich image. Zresztą słuchając Kandi to z miejsca chciałoby się poznać wszystkie panie z Xscape:

    Every man wants a woman,
    That can cook him up a good meal.
    A woman he can treat like his homie,
    And take her out on the Ave. and just chill

    To wszystko sprawia, że wideoklip do tego kawałka staje się kapitalnym dziełem. Wszystko jest podane w kobiecy a zarazem wyluzowany sposób (przekomarzająca się Tiny z mężczyznami jest doprawdy urocza). Ogromna szkoda, że dzisiaj nie ma takich zespołów jak Xscape i nie możemy obejrzeć podobnych teledysków jak ten. Osobiście chciałbym trafić na takie zabawne dziewczyny i spędzić z nimi czas odprężając się na imprezie czy w barze szybkiej obsługi. Na koniec jeszcze jedno – refren za Wami może długo chodzić:

    I tell him to kick off your shoes and relax your feet, Party on down to the Xscape beat. Just kick it. Just kick it, just kick it.

Translate »