Tag: classic hip hop videos

  • Classic Hip Hop Videos: Luke – Cowards In Compton

    Classic Hip Hop Videos: Luke – Cowards In Compton

    3–4 minut

    W historii hip hopu mieliśmy bardzo dużo do tej pory beefów. Niektóre z nich zaczynały się z co najmniej błahych powodów, co sprawia, iż ludzie w ogóle się nie interesują takimi konfliktami (np. Jeru The Damaja kontra Foxy Brown). Inne zaś miały jednostronny przebieg (np. 3rd Bass kontra MC Hammer) lub miały na celu zwiększyć zainteresowanie raperami zaangażowanymi w potyczki słowne, a co za tym idzie przyczynić się do wzrostu sprzedaży albumów (większość konfliktów, w jakich brał udział 50 Cent począwszy od nagrania utworu „How To Rob”; można jedynie pominąć zatargi z Ja Rule’em i Murder Inc., ponieważ w tym przypadku podtekst był zupełnie inny.

    Natomiast w przeszłości miało miejsce także wiele mniejszych i większych sprzeczek, dzięki którym powstawały kapitalne dissy (chociażby Canibus i jego „Second Round K.O.”, czy „The Bitch In Yoo” Commona) oraz obrażające teledyski. Do tej drugiej grupy należy bez wątpienia wideoklip Luke’a i Poison Clanu„Cowards In Compton”. Klip skierowany przeciwko post-Ice Cube’owej N.W.A (głównymi celami byli Snoop Doggy Dogg i Dr. Dre), należący do jednych z najlepszych a zarazem najśmieszniejszych klipów powstałych na potrzeby beefu.

    Początku tego konfliktu należy szukać na solowym albumie Uncle Luke’a zatytułowanym „I Got Shit On My Mind”. Płyta ta zawiera track „Fakin’ Like Gangstas”, na początku którego Luke tłumaczy w kogo ten utwór jest wymierzony:

    Yo this is a record about stars fakin like gangstas/ Gangstas trying to be stars /Stars wanting to be gangstas but they really pransters.

    Dr. Dre i Snoop poczuli się dotknięci tym, więc na ich odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Na klasycznym albumie „The Chronic” odpowiedzieli oni w „Intro” i „Fuck wit Dre Day (And Everybody’s Celebratin’)”, w którym dostało się głównie Eazy’emu-E i Tim Dogowi (w teledysku Luke został pokazany w dziurą między zębami w „towarzystwie” nieznajomego mężczyzny):

    Luke’s bending over/ so Luke getting fuck.

    Jednak założyciel 2 Live Crew nie chciał dać za wygraną i przyszła właśnie kolej na „Cowards In Compton” nagrany wespół z JT Moneyem i Clayvosie. Dzięki klipowi artysta z Miami w dobry sposób odgryzł się swoim przeciwnikom, w którym May (jedna z ksyw Luke’a) siedzi wygodnie na krzesełku reżyserskim i ma świetny ubaw kręcąc w zasadzie parodię kultowego „Nuthin’ But a 'G’ Thang” oraz „Fuck wit Dre Day”. Na samym początku oglądamy Dre’a parodiowanego przez aktora, który w nieporadny sposób wchodzi do domu (następuję na zabawkę pozostawioną na trawniku, nie potrafi udźwignąć sztangi). Już od samego przejścia przez próg domu dostaje się mu od każdego członka rodziny (prawdopodobnie brat wita go słowami „Where’s my money, n*****?”, a siostra go policzkuje na „dzień dobry”. Następnie Poison Clan dosłownie i w przenośni kopie tyłki przedstawicielom West Coastu, którzy nie potrafią się w żaden sposób przed JT Moneyem i Clayvosie’em obronić. Najlepsza jak dla mnie parodia, to nieudolne odsłonięcie biustonosza dziewczyny podczas gry w siatkówkę, doskonale znana scena z teledysku „Nuthin’ But a 'G’ Thang” (parodiowany Dre dostaje od kobiety solidnego kuksańca, następnie zostaje przez resztę pobity, zaś Snoop ucieka z barbecue party). Gwoździem do trumny jest także zainscenizowana sesja zdjęciowa dla World Class Wreckin’ Cru, do której kiedyś znamienity producent i raper w jednym należał. Podczas, gdy Uncle Luke wypowiada słowa:

    Take off that g-string ba-by/ Cause you know you like really cra-zy.

    Wszyscy aktorzy grający grupę WCWC starają się jak najlepiej wypaść przed fotografem (spójrzcie na ten strój, w jaki jest ubrany Dre!). Podobnych smaczków jest więcej jak np. Snoop Doggy Dogg na smyczy, co sprawia, iż ten wideoklip jest klasykiem.

    Oprócz obrazu do „Cowards In Compton” było wiele innych równie świetnych, w których głównym celem było obrażenie przeciwników („Hit’ Em Up” 2paca, czy „Fuck Compton” Tim Doga) i dlatego też warto je sobie po kolei przybliżać.

    PS. Beef pomiędzy Lukiem, a Dr. Dre i Snoopem zakończył się wraz z ukazaniem się nagrania tego ostatniego, „The Shiznit” („Doggystyle”, 1993), dzięki któremu za zwycięzców uznano przedstawicieli Compton.

  • Classic Hip Hop Videos: Spider Loc – Blutiful World

    Classic Hip Hop Videos: Spider Loc – Blutiful World

    2–3 minut

    W ramach kolejnej odsłony Classic Hip Hop Videos chciałbym zaprezentować klip, który pomimo tego iż nie jest uważany za szczególne osiągnięcie w kręgach teledysków hip hopowych, to zasługuje, aby poświęcić 4 minuty i przyjrzeć się temu teledyskowi.

    Na początek chciałbym przedstawić w kilku słowach Spider Loca, ponieważ jest to postać słabo znana nad Wisłą. Curtis Norvell Williams został odkryty przez Suge Knighta i pojawił się na soundtracku DysFunktional Family oraz albumie Kurupta „Against Tha Grain”. Jednak nigdy nie podpisał kontraktu z Death Row Records, widocznie miał w świadomości bliski krach tej wytwórni i wolał nie wplątywać się w umowy z Sugem. W 2004 roku Spider Loc poznał Young Bucka, który zaproponował wejście w szeregi G-Unit, na co przystał raper. Jak to bywa w ekipie 50 Centa pierwszą okazją Spidera do zaprezentowania swoich umiejętności był jeden z mixtape’ów z serii G-Unit Radio. W 2006 roku członek G-Unit wydał DVD „Brainless The Prequel”, natomiast rok później pierwszy tzw. street album „West Kept Secret: The Prequel” (o co chodzi z tymi prequelami?). Na 2009 rok zapowiedziany jest debiutancki album Spidera pod tytułem „Triple Gangsta„.

    Jak widać nic rewelacyjnego Spider Loc w swojej karierze jeszcze nie dokonał, a mając w pamięci niedawne dokonania G-Unit nie należy jemu wróżyć dużych sukcesów na scenie. Jednakże 2 lata temu zrealizował on swój pierwszy wideoklip promujący utwór „Blutiful World”, który swego czasu narobił pewnego zamieszania. Mamy tutaj do czynienia z hymnem na cześć gangu Crips (od wielu lat Spider jest ich członkiem). Utwór na pewno do wybitnych nie należy ale możemy się domyślać, że został przygotowany pod kątem nakręcenia teledysku, gdyż idealnie do tego się nadawał. Już na sam początku video przenosimy się do słonecznego LA i po kilku ujęciach jesteśmy pewni, że wszystko będzie się kręciło wokół koloru niebieskiego (również błękitnego), nieodłącznego atrybutu Crips. Reżyser DanTheMan przedstawia po kolei wszystko o czym nawija Spider Loc, co znakomicie obrazuje poszczególne elementy życia członków gangu. Nie ma mowy aby ubrania, samochody, broń, studio, mikrofony, drinki nie miały odcieni błękitu. Nawet kluby, w których można spotkać członków gangu są w odznaczają się odpowiednim wystrojem. Oczywiście żyłach członków Crips płynie nie czerwona a błękitna krew, natomiast po śmierci każdy chce być pochowany w niebieskiej trumnie.

    „Blutiful World” zawiera także element edukacyjny. Pod koniec klipu możemy zobaczyć przymierze, zakopanie topora wojennego pomiędzy gangami Crips i Bloods. Jestem ciekaw ile ulic i dzielnic objęła ta zgoda i jak długo ona trwa(ła).

    PS. Kilka słów o znaczeniu koloru niebieskiego:

    Niebieski to także kolor przyjaźni: podarowanie niebieskiego kwiatu symbolizuje duże znaczenie przyjaźni dla obdarowującego. Niebieski bywa też postrzegany jako symbol przywiązania do tradycji.

    Wyjaśnia to dlaczego Crips są tak przywiązani do tradycji, ale skąd u licha nawiązanie do przyjaźni?

  • Classic Hip Hop Videos: Michael Jackson – Jam

    Classic Hip Hop Videos: Michael Jackson – Jam

    1–2 minut

    Poniżej prezentowane wideo nie jest sctricte hip hopowe ale warte umieszczenia na naszej stronie i napisaniu o nim kilku słów. Jednak o wideoklipie powstałym do singla Michaela Jacksona „Jam” warto wspomnieć przynajmniej z kilku powodów.

    W historii mieliśmy dwóch wielkich ludzi, których inicjały to MJ. Pierwszy z nich to jeden z najlepszych wykonawców estradowych i jeden z najpopularniejszych muzyków w historii, natomiast drugi to najlepszy koszykarz w historii, którego akcje na parkietach NBA do dziś zachwycają miliony fanów. Michael Jackson oraz Michael Jordan to globalne ikony i wymieniani są jednym tchem przez rzesze ich sympatyków na całym świecie. Ale co oni mają wspólnego z hip hopem? Wydawałoby się, że niewiele a jednak w pamięci utkwił mi jeden klip pochodzący z 1992 roku, w którym oprócz dwóch panów MJ mogliśmy zobaczyć Heavy’ego D i Kris Kross. Tym teledyskiem jest „Jam” promujący album Michaela Jacksona zatytułowany „Dangerous”.

    W 1992 roku Jordan był już żywą legendą NBA. Wraz z Chicago Bulls rozpoczął zdobywanie mistrzowskich pierścieni, bił kolejne rekordy i przeprowadzał niesamowite akcje, które na stałe przeszły do historii. Natomiast Jackson powrócił po kilkuletniej przerwie z albumem „Dangerous”. Także ich wspólny klip przeszedł do historii. Akcja teledysku rozgrywa się na boisku do koszykówki usytuowanym na piętrze w hali. Bardzo zabawne jest oglądanie Jacksona grającego w kosza, jak i tańczącego Jordana. Piosenkarz zdobywa też w niecodzienny sposób punkty, odbijając piłką swoją piętą. Mina najwybitniejszego koszykarza wszech czasów po tym zagraniu mówi wszystko. Hip hopowymi akcentami są przewijający się przez cały klip Kris Kross oraz Heavy D, który wykonał krótką zwrotkę w „Jam”. Jak widać wszyscy dobrze bawili się przy powstawaniu tego video.

    W wersji extended klipu, w którym możemy pod koniec przyjrzeć się jak Air Jordan pobiera nauki tańca. Trzeba przyznać, że jest pojętnym uczniem i w miarę szybko łapie kroki (idzie to w parze z jego niedotykalnym footworkiem na parkiecie koszykarskim).

  • Classic Hip Hop Videos: Jamiz – Get Loot

    Classic Hip Hop Videos: Jamiz – Get Loot

    2–3 minut

    Prezentowany poniżej wideoklip nie jest za bardzo pamiętany nawet przez największych fanów lat 90.tych, ale zasługuje z pewnością na uznanie. Możecie mi zarzucić, że zbyt mocno trzymam się tamtej ery hip hopowej lecz mam nieskrywany sentyment do tamtych pięknych czasów. Kocham większość artystów z lat 90.tych tak samo jak na zawsze będę darzył miłością Michaela Jordana i jego epokę dominacji w NBA.

    Jamiz jest przedstawicielem sporego grona artystów-meteorytów, którzy pojawiali się niespodziewanie na hip hopowej scenie i równie szybko z niej znikali. Przyznam się, że pomimo usilnych starań, nie udało mi się zbyt wiele dowiedzieć o nim ale pewne informacje udało mi się ustalić. Debiutował on w utworze grupy r’n’b B.T.S. „Can You Feel It” (zabijcie mnie lecz także nie wiem o nich zbyt wiele), który ukazał się w 1993 roku. Jamiz wydał w swojej „karierze” jeden singiel, pod tytułem „Get Loot” (loot-money), który trafił do szerszego obiegu w 1994 roku. Wydawcą okazał się niewielki label Grand Jury Entertainment (dystrybucją zajęło się potężne RCA). Get Loot” pojawiło się na 12” i na promo CD i jak się potem nie trafił ten utwór na żaden album.

    Zawsze oglądając słoneczne scenerie Los Angeles wyobrażamy sobie, że tam życie toczy się spokojnie, laidbackowo, odbywa się mnóstwo imprez a po ulicach jeździ pełno lowriderów. Klip „Get Loot” jest w podobnym klimacie z zabarwieniem humorystycznym. Po pierwszej scenie można być pewnym tego, że Jamiz jest bardzo wyluzowany i zabawny, gdyż leżąc na łóżku przełącza kanały w TV i na każdym trafia na wiadomości o morderstwach, zamieszkach w Los Angeles. Jamiz kwituje każdą taką informację mocno akcentując „Damn!”. Po chwili przychodzi do pokoju pewna dziewczyna, która jest w trakcie zabiegów upiększających jej urodę i nie wygląda zbyt rewelacyjnie, więc słyszymy kolejne soczyste „Damn!”. Jamiz nie jest zbyt chętny do jej propozycji i zamiast przygotowywać się do wyjścia na imprezę zatapia się w marzeniach…

    Czy pamiętacie odcinek Doggy Fizzle Televizzle prowadzonego przez Snoop Dogga, w którym tłumaczył jakie warunki musi spełnić dobry alfons? Musi mieć mnóstwo drogich samochodów, którymi można wozić się po dzielnicach, musi mieć odpowiednią liczbę „pracownic” oraz najszlachetniejsze i najbardziej szykowne futra. Jamiz spełnił wszystkie wymogi, prezentując się w drugiej części teledysku z dużą klasą. Prawdziwy alfons Ameryki – otoczony niezłymi kociakami, porządny lowrider i narzucone na siebie futro. Sprawiał zabawny widok. Akcja klipu szybko przeniosła się do domu z górnej półki, można się poczuć jak podczas oglądania odcinka serii MTV Cribs. Oczywiście Jamiz jest VIP-em i cieszy się szacunkiem wszystkich pozostałych. Niestety sen szybko się kończy i trzeba wrócić do rzeczywistości. Raper ocknął się i był mile zaskoczony widokiem skąpo ubranej panienki, która już jest gotowa do nocnej eskapady (mina Jamiza na samym końcu mówi wszystko).

    „Get Loot” nibyb niczym szczególnym nie wyróżnia się na tle pozostałych klipów, jakie w latach 90.tych były kręcone. Z drugiej strony, ma swoje atuty, które przemawiają za nim: lekkość, laidbackowy klimat, wszechogarniający luz i poczucie swobody, która może się także wam udzielić podczas oglądania tego klipu. G-Funk w czystej postaci. Już więcej nikt nie nagrywa rapu w tym stylu.

  • Classic Hip Hop Videos: Ivan Ives – Got It

    Classic Hip Hop Videos: Ivan Ives – Got It

    1–2 minut

    Jednymi z moich ulubionych klipów są te z gatunku lub jak kto woli z rodzaju niskobudżetowych. Właśnie w takich teledyskach można zobaczyć o wiele więcej ciekawych scen, ujęć niż w niejednym wideoklipie o których ktoś kiedyś powiedział „z sześciocyfrowym budżetem”.

    Wielu również wykonawców na początku swojej kariery miało tzw. „osiedlowe” nagrania video. Wystarczy przypomnieć sobie „Peer Pressure” Mobb Deep (choć akurat oni tak do końca nie odeszli od takich nagrań, obejrzyjcie sobie pełnometrażowe filmy „Infamous Allegiance Part 1 & 2„, ewentualnie „Murda Muzik„, a będziecie wtedy wiedzieli o czym mówię), „It Aint Hard To Tell” Nasa„I Got Cha Opin” Black Moon i setki innych podobnych teledysków. Podobnie rzecz się dzieje obecnie wśród undergroundowych wykonawców. Doskonałym przykładem takiego niskobudżetowego teledysku jest „Got It” Ivana Ivesa, którego postać została już przeze mnie wcześniej przedstawiona na stronie.

    Kiedy po raz pierwszy przesłuchałem znakomity album „Iconoclast” wytypowałem właśnie otwierający wydawnictwo utwór „Got It” jako pierwszy wideoklip. Byłem mile zaskoczony jak się okazało, iż mam rację. Na początku teledysku wita nas prawdziwy kowboj rodem z Teksasu (zwróćcie uwagę na wspaniały akcent i ubiór tego jegomościa). Wydawać by się mogło, że będzie to kolejny nudny klip jakich teraz pełno, ale taki spokojny początek to tylko zasłona dymna przed prawdziwym obliczem klipu. Pierwsza zwrotka zaczyna się od spotkania Ivana Ivesa na fotelu dentystycznym (!) a później wszystko nabiera tempa i jest naprawdę różnorodnie i interesująco. Nie będę po kolei analizował wszystkie sceny, dodam jedynie, iż możecie w tym teledysku ujrzeć całą reprezentację The I.V. League, którzy tworzą świetną śmietankę i nie pozwalają się nudzić w trakcie 3 minut trwania nagrania.

    „Got It” jest przede wszystkim świeżym teledyskiem i choć ma jedynie rok, to już teraz jest dla mnie klasykiem (ten znakomity refren!). Nie śpijcie, zapoznajcie się z obrazem stworzonym do jednego z singli promujących „Iconoclast”, ponieważ naprawdę warto poznać twórczość artysty z Miasta Aniołów również od wizualnej strony.

    Aktualizacja: Z bliżej nieznanych przyczyn klip do „Got It” nie jest już dostępny w sieci.

  • Classic Hip Hop Videos: RZA – Tragedy

    Classic Hip Hop Videos: RZA – Tragedy

    2–3 minut

    Muszę przyznać, że mam słabość to filmów przedstawiających baśnie i legendy rodem ze starożytnych Chin i krain sąsiadujących z tym państwem, takich jak „Hero”, „Dom Latających Sztyletów” czy „Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok”. Klimat tych produkcji oraz historie jakie są opowiadane w nich są niesamowitym przeżyciem. Niektórzy powiedzą, iż nie ma nic niezwykłego w takich produkcjach i ich to zupełnie nie interesuje. Jednak nie wiedzą co tracą, ponieważ wszystkie historie w niczym nie przypominają produkcji hollywoodzkich (filmy posiadają zawikłaną fabułę i często kończą się bez happy endu) a kreacje aktorów, kostiumy oraz krajobrazy filmowe potrafią poruszyć niejedno serce. Jednym z nielicznych teledysków utrzymanym w klimacie Dalekiego Wschodu jest będący na pograniczu baśni oraz filmów sztuk walki klip Roberta Diggsa, czyli The Rizzy – „Tragedy”.

    Wyróżniającą cechą teledysków spod znaku Wu-Tang Clanu jest nieobliczalność. Kiedy po raz pierwszy oglądam jakiś ich wideoklip nigdy nie jestem pewien czego mogę oczekiwać. Nie inaczej było z omawianym dziełem The Rizzy. Mamy tutaj niby prostą ale z drugiej strony rzadko pokazywaną na klipach historię. Mistrz jednego z zakonu wyrusza na starcie ze swoim wrogiem z drugiego obozu a jego ukochana/służąca/płaczka (ciężko jest mi powiedzieć kim ona jest) opłakuje jego. RZA jest niesiony na plecach przez swoich wojowników na spotkanie ze swoim nieprzyjacielem. Kiedy już nadchodzi do starcia oko w oko przeciwników następuje krótka walka wojowników z obu zakonów w szalonym stylu kung-fu (pojedynek 1 na 1 przed rozpoczęciem batalii jest to element cechujący każdą starożytną i średniowieczną bitwę). Po tej walce nadchodzi starcie obu mistrzów – RZA ma za przeciwnika bliżej nieokreślonego znawcę sztuk walki (przypadek, że jest on biały?). Scena jest świetna, z jednej i z drugiej strony pada multum ciosów; większość akcji dzieje się w powietrzu (rodem z wymienionych na początku filmów) a zwycięsko z niej wychodzi (wiadomo, że prawdziwe czarnuchy nigdy nie przegrywają) reprezentant Wu-Tang Clanu. Niektórzy mogą patrzeć nieprzychylnym okiem lub z politowaniem na sceny walki w tym klipie, jednak nie potrafią docenić tego. Jeżeli ktokolwiek choć raz oglądał film sztuki walki z Dalekiego Wschodu to będzie wiedział, że pojedynki takie, jak z tego klipu były tam nieodzownym elementem. W końcu to prosty i skuteczny sposób na ustalenie, który mistrz danego zakonu jest lepszy od swojego konkurenta.

    Na koniec kilka informacji na temat samego utworu. Pochodzi on z soundtracku do dokumentalnego filmu „Rhyme & Reason” z 1997 roku (spójrzcie na obsadę filmu – Grandmaster Caz, Chuck D., KRS-One, Nas, Method Man, Erick Sermon i wielu innych). Produkcją zajął się bliski przyjaciel Wu-Tang Clanu, True Master, a w refrenie słychać śpiew duetu Tha Truth!.

  • Classic Hip Hop Videos

    Classic Hip Hop Videos

    1–2 minut

    W dziale „Classic Hip Hop Videos” zamierzam przedstawiać klasyczne, najlepsze teledyski hip hopowe. Część z nich dziś jest już zapomniana ze względu na to, że obecnie panuje inna moda na kręcenie klipów. Trzeba przyprowadzić na plan całą plejadę modelek, zaprosić kogoś „gorącego” na jak to Tede powiedział „szalony futuring”, wybrać banger jako kawałek do którego powstaną zdjęcia, zatrudnić cały sztab odpowiedzialny za odpowiednie nakręcenie, zmontowanie i złożenie całości materiału żeby ludzie chcieli to oglądać.

    Oczywiście nie zapominajmy o wysokich nakładach pieniężnych, które czasem mogą pochłonąć większość zarobków artysty a nie przełożyć się na satysfakcjonującą sprzedaż albumu (taki przypadek spotkał ostatnio pewną młodą gwiazdeczkę, ale jej nie będziemy robić reklamy, ponieważ tym zajmują się lepiej wyspecjalizowane serwisy muzyczne). Oczywiście zdarzają się wyjątki, gdyż jest to oczywiste, iż są jeszcze osoby skłonne i chętne kręcić klipy tak jak miało miejsce to kiedyś.

    Poniżej przedstawiam moich faworytów jeżeli chodzi o klasyczne teledyski (kolejność przypadkowa; lista może w każdej chwili ulec zmianie).

    1. Wu-Tang Clan – „Careful (Click, Click)”
    2. Mobb Deep – „Shook Ones (Pt. 2)”
    3. Erykah Badu – „Love Of My Life (An Ode To Hip Hop)” feat. Common
    4. Tim Dog – „Fuck Compton”
    5. Makaveli – „Hail Mary”
    6. DJ Muggs – „Puppet Master” feat. Dr. Dre & B-Real
    7. Geto Boys – „Mind Playing Tricks On Me”
    8. The Roots – „What They Do”
    9. OutKast – „Ms. Jackson”
    10. DJ Shadow – „Midnight In A Perfect World”

    Zapisz

  • Classic Hip Hop Videos: Wu-Tang Clan – Careful (Click, Click)

    Classic Hip Hop Videos: Wu-Tang Clan – Careful (Click, Click)

    2–3 minut

    Odkąd tylko pamiętam Wu-Tang Clan zawsze miał doskonałą rękę do klipów. Dotyczy się to teledysków promujących kolejne albumy tego kolektywu (aktualnie, to wcale nie jest tak dobrze jeżeli chodzi o wzajemne relacje poszczególnych członków ekipy ale to odrębny temat) jak i solowe wydawnictwa artystów należących do tego crew. Większość osób będzie kojarzyło wideoklipy do kawałków z „Enter The Wu-Tang: 36 Chambers” – „Protect Ya Neck”, „Da Mystery of Chessboxin’”, „Method Man”, „C.R.E.A.M.”, „Can It Be All So Simple” oraz „Wu-Tang Clan Ain’t Nuthing Ta F’ Wit/Shame on a Nigga” jednak na mnie największe wrażenie zrobił teledysk powstały do utworu „Careful (Click, Click)”, pochodzący z wydanego w 2000 roku nakładem Loud Records albumu „The W”.

    Kiedy po raz pierwszy obejrzałem „Careful (Click, Click)” nasunęły mi się dwie myśli – o co chodzi z tą strzelaniną oraz skąd oni wzięli te glocki (przypatrzcie się broniom Inspectah Decka i U-Goda). Tak, ten klip to jedna wielka „zabawa z bronią” (mniejsza już oto, że to jest niewielki klub a nie otwarta przestrzeń). Rozpoczyna się od tego, że nie wiadomo skąd wyskakuje na parkiet pewien bboy (?) (później pojawia się jeszcze dwóch następnych) i wyciąga dwa glocki mierząc prosto do ekipy Wu-Tang Clanu. Nie pozostaje mu dłużny The Rizza również dobywając broni oraz  wypowiadając te słowa:

    Wait, hold up, chill, what’s that son?/Damn.. nigga got fucked, shit, huh?!

    Ciężko jest opisać co dzieje się później; rozpoczyna się regularna strzelanina, która jak ulał pasowałaby do filmów sensacyjnych. Strzały padają często i gęsto, dobrze, że przynajmniej niewiele z nich trafia do celu. Całość najlepiej podsumowuje refren:

    Somethin in the street went, bang bang/ Makin it hard for you to do your thang thang

    Najlepszą dla mnie sceną jest ta, w której U-God przy akompaniamencie świszczących kul sięga po broń (na jednej dłoni ma założoną…rękawicę dla pilarzy) i odpowiada salwą ognia przeciwnikom. Rzecz jasna napastnicy zostają pokonani (największy w tym udział ma już wspomniany U-God) a całość kończy się ucieczką grupy przed spodziewaną wizytą policji. Słyszymy jeszcze słowa Cappadonny:

    Yo, the next time y’all collapse don’t call me.

    Z omawianym przeze mnie klipem związana jest pewna ciekawa historia. Otóż jest on częścią nazwijmy trylogii promującej „The W”, ponieważ łączy się z dwoma pozostałymi singlami z tego albumu, czyli z „Gravel Pit” oraz „Protect Ya Neck (The Jump Off)”. Jeżeli dokładnie przyjrzymy się początkom oraz końcom tych trzech klipów zobaczymy, że członkowie Wu-Tang Clanu wsiadają do tej samej windy czy znajdują się w tym samym klubie. Jest to interesujący a zarazem rzadko stosowany zabieg. Jeżeli chodzi o wideoklipy, to „Careful (Click, Click)” jest pozycją obowiązkową dla wszystkich.

Translate »