Po dłuższej chwili nieobecności powraca do serwisu rubryka dotycząca ostatnich nabytków płytowych. We wcześniejszych dwóch artykułach z tej serii pojawiły się rekomendacje wydawnictw m.in. Dday One’a („Heavy Migration”), Lords Of The Underground („Flow On”), Gavlyn („From the Art”), czy Qwela & Makera („Owl”). W tym wydaniu publikacji podzieliłem się zadaniem skompletowania kolejnej części płyt do tej kategorii wraz z Soobem. Pierwsze dwa projekty zostały pokrótce opisane przeze mnie, natomiast obszerniejszy tekst dostarczył gość dzisiejszego wydania tej serii.
J-Zen – „Guilty Pleasure” 7″ (Dooinit Music, 2010)
Winylowe siódemki cieszą się dużą popularnością w branży muzycznej. Zjawisko to nie jest obce w niezależnych kręgach około hip hopowych, dzięki czemu coraz więcej undergroundowych artystów i niewielkich wydawców decyduje się na wydawanie płyt w tym formacie. Trzy lata temu odbyła się premiera „Guilty Pleasure” francuskiego beatmakera J-Zena. Wydawnictwo ukazało się nakładem labelu Dooinit Music, który zatroszczył się nie tylko o wypuszczenie materiału w wersji elektronicznej, ale właśnie również winylowej. Projekt zawiera 6 utworów utrzymanych w ciepłym klimacie, będącym pochodną fuzji łagodnego soulu, funku i soulu, przywodzących na myśl organiczne płyty hip hopowe. Oprócz 4 instrumentalnych tracków na tym singlu winylowym mamy dwa nagrania powstałe przy udziale uznanych twórców – Shawna Jacksona oraz Substantiala. Zdecydowanie wartościowy materiał, do tego w niskiej cenie zarówno za wydanie digitalowe ($3), jak i fizyczne ($6).
Projekt francuskiego producenta można odsłuchać i/lub nabyć za pośrednictwem Bandcampa. Za kilka dni trafi na stronę obszerniejszy artykuł poświęcony działalności J-Zena.
Tracklista
- Foreign Card
- FadeAwaay feat. Shawn Jackson
- Whip Cream
- Guilty Pleasure Theme
- Iron Horse feat. Substantial
- Le Mot De La Fin
Cypress Hill – „Cypress Hill” CD (Ruffhouse Records, Columbia, 1991)
Założona w 1988 roku grupa Cypress Hill należy do jednych z najbardziej rozpoznawalnych formacji hip hopowych nie tylko wśród sympatyków rapu, ale także miłośników innych brzmień muzycznych. Fenomen formacji z kalifornijskiego South Gate rozpoczął się od wydania w 1991 roku debiutanckiego albumu zatytułowanego po prostu „Cypress Hill”. Wyjątkowe brzmienie, warsztat charyzmatycznego B-Reala, wniesienie nowych pierwiastków do rapu i charakterystyczny styl Kalifornijczyków z miejsca zjednał im mnóstwo fanów. Płyta wydana blisko 22 lata temu zawiera przede wszystkim single – „The Phuncky Feel One”, „Hand On The Pump” i doskonały pod każdym względem „How I Could Just Kill A Man”. Szczególnie ostatnie nagranie odbiło się głośnym echem, a media błyskawicznie zainteresowały się dzięki niemu poczynaniami członków kolektywu, mających powiązania z gangami.
„Cypress Hill” zapoczątkowało niezwykle udaną karierę muzyczną grupy. W szybkim tempie B-Real i spółka stali się wiodącymi postaciami w hip hopie. Jestem też przekonany, że do nabytej wersji CD płyty w bliższej lub dalszej przyszłości dołożę winylowe wydanie tego fantastycznego longplaya.
Tracklista
- Pigs
- How I Could Just Kill A Man
- Hand On The Pump
- Hole In The Head
- Ultraviolet Dreams
- Light Another
- The Phuncky Feel One
- Break It Up
- Real Estate
- Stoned Is The Way Of The Walk
- Psycobetabuckdown
- Something For The Blunted
- Latin Lingo
- The Funky Cypress Hill Shit
- Tres Equis
- Born To Get Busy
Medium – „Graal” 2xCD (Asfalt Records, 2012)
Asfalt Records od lat jest w pewnym stopniu alternatywą na polskiej scenie hip hopowej, wydając nietuzinkowych artystów, którzy łamali pewne ramy w hip hopie i nieograniczani się do suchych 16-stek i dwutaktowych pętli. Podobnie jest w przypadku nowego nabytku wytwórni – Medium. Po świetnie przyjętej „Teorii równoległych wszechświatów” oczekiwania, co do nowej płyty były ogromne, tym bardziej, że zapowiedział on wydawnictwo dwupłytowe. Na „Graalu” znajdziemy aż 24 utwory, które zostały podzielone na dwie płyty – „Półkulę księżyca” oraz „Półkulę słońca” – i jak sama nazwa wskazuje na jednej stronie znalazły się tracki „mroczniejsze”, a na drugiej zaś luźniejsze (co nie do końca jest prawdą, ale o tym później).
Wszystkie beaty tak jak przy poprzednich projektach wyszły z pod ręki Medium lecz tym razem kielczanin połączył boombapowy styl z elektronicznym brzmieniem. W moim odczuciu wyszło to co najmniej bardzo dobrze – i tak mamy klasyczne beaty („Zza grobu”, „I zapanuje radość”) oraz te bardziej nowoczesne brzmienia („Hologram”, „Nieme kino”) – jednak trzeba zaznaczyć, że Mediumowi zdecydowanie bliżej do Pete Rocka niż Kaynego Westa. Jeżeli chodzi o gości to na „Graalu” nie ma ich zbyt wielu, co jest dosyć częste na solowych produkcjach Mediuma (na poprzedniej płycie nie było żadnego gościa). I tak znajdziemy tutaj niedawnego debiutanta Bisza oraz Te-Trisa, O.S.T.R.’ego oraz… Gift of Gaba z legendarnej grupy Blackalicious, za co się należy wielki szacunek dla panów z Asfalt Records!
Na płycie raper skupił się w dużej mierze na tematyce religijno-politycznej oraz obronie chrześcijańskiego modelu społeczeństwa, i co by nie mówić to robi to w dosyć mocny i bezpośredni sposób (czasami nawet za bardzo). Lirycznie „Graal” na pewno nie przypadnie do gustu wszystkim, a w dzisiejszym świecie obawiam się, że bardzo dużej grupie społeczeństwa. Dlaczego? Głównie dlatego, że Medium zbyt mocno głosi swoje poglądy, a w trackach takich jak „Rząd dusz” czy „Kim jesteś?” wręcz je narzuca słuchaczowi. Nie na darmo płyta została podzielona na dwie części i tak jak na pierwszej płycie nie znajdziemy bardziej „przyziemnych” utworów, tak na „Półkuli słońca” jest już ich o wiele więcej (jednak nie wszystkie), co z pewnością ułatwia odbiór całej płyty. Mediumowi nie można odmówić również talentu oraz charyzmy, co do flow oraz umiejętności do pisania tekstów, bo jeżeli chodzi o poziom techniczny, to rymy są dopieszczone do perfekcji, a kielczanin płynie na nich tak jak trzeba.
Na koniec na uwagę zasługuje wydanie, bo Asfalt postarał się o wydanie płyty w tzw. digiplus, (czyli digipack z dodatkową zakładką na bonus, w tym wypadku książeczki z tekstami). Pudełko prezentuje się schludnie, co zachęca do kupna, bo cena na oficjalnej stronie Asfaltu to tylko 29,46 zł!
Tracklista
CD #1: Półkula księżyca
- Plac pod księżycem
- Graal
- Picasso
- Hologram feat. Gift of Gab
- Zza grobu
- Drogo-znaki
- Astral
- Nieśmiertlenik
- Nakaz wielkości
- Rząd dusz
- Kim jesteś?
- Wielokropek
CD #2: Półkula słońca
- Eter feat. Justyna Dżbik
- Jazzba dźwięku
- Łzałamaż
- Matka planeta
- Meteorologika feat. Bisz, Te-Tris
- I zapanuje radość
- Nie spać, zwiedzać
- Piorunochron
- Tekst życia feat. O.S.T.R.
- Nieme kino
- Wyrocznia
- Skwer pod słońcem
Danny O’Keefe - „American Roulette” LP (Warner Bros. Records, 1977)
Drugą płytą, która moim zdaniem zasługuje na większą uwagę jest wydany w 1977 roku przez Warner Bros. Records studyjny album zapomnianego już dziś trochę wykonawcy Danny’ego O’Keefe’ego. Płytę dostałem na święta od brata i co tutaj dużo ukrywać, byłem trochę sceptycznie nastawiony, ponieważ „American Roulette” to na pierwszy rzut oka album country, jednak po zapoznaniu się z całością materiału można śmiało stwierdzić, że artysta nie zamyka się na jeden gatunek muzyczny. Na płycie znaleźć można utwory stricte country’owe jak i bluesowe, popowe, a nawet rockowe. Dodatkowym atutem jest udział wielu muzyków w sesji nagraniowej, w tym takich wirtuozów jak Tom Scott czy John Hobbs. Za stronę muzyczną odpowiada głównie Kenny Vance, który wyprodukował 7 z 10 utworów, a pozostałą częścią zajął się John Court. Dla obu panów należy się ukłon, ponieważ stworzyli świetnie brzmiący album, a utwory takie jak „You Look Just Like A Girl Again” albo „Islands” długo będą jeszcze gościły na moich słuchawkach.
Jako, że nie płyta została odkupiona jak 99% moich winyli, nie mogę dużo powiedzieć o okładce z powodu jej użytkowania, ale płyta ukazała się w klasycznym twardym „winylowym pudełku” i świetnie prezentuje się na półce.
Tracklista
- The Runaway
- Islands
- On Discovering A Missing Person
- The Hereafter
- You Look Just Like A Girl Again
- All My Friends
- Plastic Saddle
- In Northern California (Where The Palm Tree Meets The Pine)
- American Roulette
- Just Jones


