Tag: dj day

  • 20 wyróżnionych płyt po pierwszym półroczu 2013 – część I

    20 wyróżnionych płyt po pierwszym półroczu 2013 – część I

    9–13 minut

    Pierwsze półrocze roku już za nami i pora na podsumowanie minionych miesięcy w branży muzycznej, w których działo się całkiem sporo. Zestawienie produkcji wydanych w trakcie poprzednich dwóch kwartałach można przeprowadzić według dowolnego klucza, przyznając kolejne miejsca wybranym przez siebie wydawnictwom. Przygotowując artykuł przedstawiający wybrane albumy opublikowane przez artystów do końca czerwca b.r. zrezygnowałem z nadania publikacji wyścigu po „naj”, wyróżniając po prostu dane pozycje wydawnicze. W mini-serii „20 wyróżnionych płyt po pierwszym półroczu 2013” poznacie wartościowe longplaye z różnych zakątków globu. W pierwszej części rankingu znajdziecie materiały DJ’a Daya, Run The Jewels, Epidemic, R.A. The Rugged Mana, K-Defa, Ill Billa, @Peace, Gene’a The Southern Childa & Parallel Thought, Quasimoto oraz Erika Lau.

    DJ Day„Land Of 1000 Chances” (Piecelock 70)

    Instrumentalne wydawnictwa mają się coraz lepiej na całym świecie i nic nie wskazuje na to, aby cokolwiek zmieniło się w tej materii. Wręcz przeciwnie – dzięki takim płytom, jak „Land Of 1000 Chances” więcej odbiorców powinni docenić ten nurt muzyczny. Doświadczony amerykański twórca wypuścił perfekcyjnie wręcz zrealizowany longplay. Artysta rodem z Palm Springs przekazał na tym wydawnictwie cudowność i słoneczny klimat Kalifornii. Drobiazgowy wybór starych płyt do samplowania, nadanie utworom pogodnego i wciągającego charakteru, a także przemycenie ukradkiem emocji towarzyszących każdej kompozycji – wszystko to wyróżnia materiał DJ’a Daya na tle innych projektów. Wraz z kolejnymi trackami odbywamy podróż po uroczych zakątkach rodzinnych stron beatmakera. „VQ” i „Chinaski’s Theme”, „Boots In The Pool” czy też tytułowe nagranie pochodzące z LP znamionują o dużej klasie jego autora. W tym wszystkim można odczuć pewność i doświadczenie Kalifornijczyka pozwalające mu na swobodę i polot przy tworzeniu tracków.

    Już po jednokrotnym przesłuchaniu „Land Of 1000 Chances” można ulec jego naturalnemu pięknu. DJ Day zasłużył na gromkie brawa za stworzenie znakomitego muzycznego przewodnika po kalifornijskich krajobrazach. Przystępna forma płyty nie umknęła uwadze osób z różnych środowisk, co też wystawia jak najlepsze świadectwo temu materiałowi.

    Run The Jewels„Run The Jewels” (Fool’s Gold Records)

    Branża muzyczna pamięta mnóstwo zaskakujących kooperacji różnych wykonawców, niekiedy przynoszących nową jakość na scenie. Kiedy w ub.r. Killer Mike rozpoczął współpracę z El-P raczej niewielu sympatyków ich twórczości spodziewała się aż tak zdumiewająco pozytywnych efektów. Po wydanym przed 15 miesiącami albumie „R.A.P. Music” tego pierwszego, w całości wyprodukowanym przez El Producto, duet poszedł o krok dalej powołując do życia formację Run The Jewels. Debiutancki longplay wydany przy współpracy z labelem Fool’s Gold Records należy do jednych z najbardziej progresywnych materiałów rapowych ostatnich miesięcy. Warstwa muzyczna autorstwa współzałożyciela Def Jux opierająca się na wszelkiego rodzaju wariacjach elektronicznych i syntetycznych potrafi zahipnotyzować odbiorcę już od pierwszych sekund otwierającego LP tytułowego utworu. Teksty poszczególnych nagrań na tym krótkim albumie nie raz rozkładają na łopatki, a swoiste apogeum przypada na zwrotkę El-P w „A Christmas Fucking Miracle”.

    W ub.r. wiele osób wątpiło w wymierne efekty współpracy pomiędzy artystami wywodzącymi się z tak odmiennych środowisk. Dzisiaj wszyscy malkontenci i niedowiarkowie powinni być wdzięczni duetowi za „Run The Jewels”, płytę utworzoną przez szaleńców z umysłami geniuszy.

    Epidemic„Somethin’ For Tha Listeners” (Mic-Theory Records)

    W dzisiejszych czasach nietrudno o wykonawców, którzy szczycą się publikowaniem boom-bapowych nagrań. Problem w tym, że coraz częściej są to słowa rzucane na wiatr, gdyż współczesnym produkcjom zwyczajnie w świecie daleko do wydawnictw z lat 90.tych. Niektórzy jednak posiadają smykałkę do tworzenia muzyki w korzennym kształcie, tak jak amerykańska formacja Epidemic. Już na wcześniejszych płytach Hex One & Tek-nition pokazali niemały potencjał, a „Somethin’ For Tha Listeners” to najlepsze potwierdzenie ich kunsztu i wypracowanego warsztatu. Duet raperów wydał wcześniej dwa ciepło przyjęte longplaye – „Illin Spree” wyprodukowane przez 5th Elementa oraz „Monochrome Skies” z podkładami Jessego Jamesa. Trzecia płyta grupy przyniosła ich kooperację z kolejnym szerzej nieznanym producentem, Esco, stanowiąc najbardziej dopracowane wydawnictwo w działalności zespołu. Obaj Emcees zanotowali progres w stosunku do poprzednich projektów, doskonale odnajdując się na beatach w klasycznej formie dostarczonych przez beatmakera z Los Angeles.

    „Somethin’ For Tha Listeners” to nic innego jak produkcja z połowy lat 90.tych przeniesiona do współczesności. Epidemic udało się nadać swoim nagraniom własny charakter, nadając im kapitalny klimat.

    R.A. The Rugged Man„Legends Never Die” (Nature Sounds)

    Niewielu raperów może poszczycić się legendarnym statusem, nie wydając przy tym dużej liczby płyt. Pierwszy na myśl przychodzi tutaj Percee P, natomiast drugi w kolejności ustawia się R.A. The Rugged Man. Artysta określany przez wiele lat mianem persona non grata w branży hip hopowej nie przywykł do częstego wydawania nowych projektów, ale mimo tego od dawna może poszczycić się dużą popularnością szczególnie w undergroundzie. Na premierę „Legends Never Die” trzeba było czekać kawał czasu, co zostało niejako wynagrodzone przez wychowanka Long Island za sprawą wartości artystycznej LP. Album nagrany dla Nature Sounds ujrzał światło dzienne pod koniec kwietnia, spotykając się z pozytywnym przyjęciem przez słuchaczy i media. Nowojorczyk nadal czaruje swoim genialnym flow i zaangażowanym podejściem do swojej twórczości. Dodatkowo liczni goście na longplayu (Talib Kweli, Krizz Kaliko, Masta Ace, Brother Ali, Tech N9ne, Hopsin, Vinnie Paz, Eamon, Sadat X) dopasowali się poziomem do gospodarza płyty oraz beatów dostarczonych przez m.in. Buckwilda, Ayatollaha, Apathy’ego, Marco Polo, Mr. Greena i C-Lance’a.

    Od wydania pierwszego albumu R.A. The Rugged Mana„Die, Rugged Man, Die”, minęło 9 długich lat. Po tym czasie szalony Emcee powrócił z „Legends Never Die”, na którym udowadnia on, jak bardzo kocha hip hop. Należy też pamięta o tym, iż „Learn Truth” nagrane z Talibem Kwelim, to jeden z najważniejszych manifestów pierwszej połowy tego roku.

    K-Def„One Man Band” (Redefinition Records)

    Wielu działających teraz producentów wypuszcza praktycznie non stop nowe utwory. Jednak nie zawsze idzie to w parze z umiejętnością tworzenia obszerniejszych wydawnictw stojących na wysokim poziomie. Doświadczony beatmaker z Brick City, K-Def, potrafi odnaleźć się zarówno na krótkich materiałach, jak i pełnych longplayach. „One Man Band” stanowi dowód jego producenckiego kunsztu. Od wypuszczenia przez tego artystę kompilacji „The Most Underrated” w połowie 2011 roku, otrzymaliśmy mnóstwo różnych projektów sygnowanych jego pseudonimem. Po wielu singlach i części archiwalnych singli przyszła kolej na wydany w marcu longplay, w którym wykonawca wcielił się w rolę jednoosobowej orkiestry, powalając na kolana doskonałym doborem sampli i pomysłami na nowe wersje uprzednio opublikowanych tracków. „Funky Fridays”, „Dark Soul”, „Touching Realness”, „Ghetto’s Groove” i „NJ Dodgers” można słuchać w zasadzie bez przerwy, podziwiając przy tym umiejętności tego producenta.

    Redefinition Records powinno być usatysfakcjonowane jakością nagrań na „One Man Band” oraz odbiorem albumu przez media i słuchaczy. Natomiast K-Def z pewnością jest zadowolony, że po okresie posuchy, doczekał należytego zainteresowania i docenienia ze strony opinii publicznej.

    ILL Bill„The Grimy Awards” (Fat Beats Records)

    W pierwszej połowie roku odbyły się premiery kilku płyt uznanych artystów z przypisanych do hardcore’owej odmiany rapu. Nowym albumom Demigodz, Czarface czy Swollen Members poświęcono wiele miejsca, ale pod względem jakości nagrań pogodził ich wszystkich ILL Bill. Doświadczony nowojorski raper to niekwestionowana ikona gatunku, jeden z najbardziej wyrazistych i najlepszych artystów w tym nurcie. Nic więc dziwnego w tym, że przed wydaniem „The Grimy Awards” pojawiło się mnóstwo wzmianek o tym projekcie. Oczekiwania względem zawartości tego wydawnictwa wywindowano do wysokiego poziomu już po premierowym singlu („When I Die”) i ujawnieniu długiej listy wykonawców, którzy współpracowali z założycielem Uncle Howie Records przy powstaniu tego materiału. Obecność A-Traka, O.C., Jedi Mind Tricks, DJ’a Premiera, Pete Rocka, DJ’a Muggsa, Large Professora, czy El-P podziałała na wyobraźnię odbiorców, skutecznie pomagając przy promocji LP. Jak się jednak okazało, żaden z nich nie przyćmił gospodarza płyty pozostającego w wysokiej formie.

    ILL Bill w dalszym ciągu pokazuję klasę. Emcee związany z La Coka Nostrą udowodnił  na tegorocznym albumie, iż nadal posiada arsenał jadowitych wersów, nic nie robiąc sobie przy tym z poprawności politycznej (patrz: „Exploding Octopus”). „The Grimy Awards” wypadło nader interesująco i okazale, o czym warto pamiętać.

    @Peace„Girl Songs” (Self-released)

    Przez długie lata Australia i Oceania na scenie hip hopowej była kojarzona głównie dzięki mieszkańcom najmniejszego kontynentu świata. Jednak w ostatnim czasie sytuacja uległa zmianie, gdyż przedstawiciele Kraju Kiwi przeszli do ofensywy. „Girl Songs” to jeden z przykładów jakości nagrań nowozelandzkich wykonawców. @Peace należy uznać za pewnego rodzaju supergrupę, gdyż w jej skład wchodzą osoby związane również z innymi projektami. Głównymi postaciami odpowiedzialnymi za kształt nagrań kolektywu są raper Tom Scott (należący również do Home Brew) i producent Christoph El Truento. Wraz z pomocą Lui Tuiasau, Dandruffa Dicky’ego i B.Haru stworzyli oni wydawnictwo o dość charakterystycznym posmaku. Już po zaprezentowaniu singli promujących longplay – „Cake” i „Flowers” – nietrudno było zauważyć postęp i większy polot Nowozelandczyków w porównaniu z debiutancką płytą „@Peace” z lipca 2011 roku. Historie zebrane na „Girl Songs” opowiadają o kobietach i relacjach damsko-męskich obecnych w życiu każdego przeciętnego człowieka na kuli ziemskiej. Uniwersalne wydawnictwo.

    @Peace udało się stworzyć doskonały album łączący rap z elementami R&B czy neo-soulu. Alternatywne brzmienie „Girl Songs” wypada w bardzo przekonujący sposób, przynosząc do tego niezrównany klimat tej produkcji.

    Gene The Southern Child & Parallel Thought„Artillery Splurgin’” (Parallel Thought, Ltd.)

    Niektóre wydawnictwa nie są w pełni doceniane przez media i odbiorców, trafiając nie raz do szufladki z napisem „przespane płyty”. Często bywa tak, iż niejeden album przypisany do tej kategorii zawiera nad wyraz wartościową muzykę, jak w przypadku „Artillery Splurgin’”. Już przy pierwszym wspólnym albumie Gene’a The Southern Childa & Parallel Thought„A Ride With The Southern Child”, widać było, iż raper z Alabamy oraz producenci ze Wschodniego Wybrzeża USA świetnie dogadują się ze sobą. Drugie wydawnictwo nagrane przez tych wykonawców stanowi kolejny dowód na kapitalną chemię panującą pomiędzy postaciami wywodzącymi się z dwóch różnych środowisk. Autorzy wydanego w maju b.r. albumu złożyli swoisty hołd gangsta rapowi z lat 80. i 90.tych, nadając swoim utworom mroczny charakter. Gene zanotował progres w stosunku do wcześniejszego materiału, aczkolwiek jego znakiem rozpoznawczym pozostał południowy akcent położony na dopasowane pod niego beaty. Z kolei Parallel Thought znowu pokazali swoją klasę, udowadniając, iż należą do wszechstronnych beatmakerów.

    Gangsta rap rozpatruje się obecnie przez pryzmat skończonej epoki w dziejach rapu, nieco już zapomnianej przez ludzi. Gene The Southern Child & Parallel Thought na swój sposób wskrzesili ducha tego nurtu, z tym, że dołożyli wiele autorskich elementów, czyniąc „Artillery Splurgin’” przystępnym w odbiorze nawet dla słuchaczy niesympatyzujących z gangsterskimi opowieściami.

    Quasimoto„Yessir Whatever” (Stones Throw Records)

    2013 rok upływa pod znakiem powrotów tuzów hip hopowych sprzed lat. Większość z nich wywodzi się z niezależnych kręgów muzycznych, aczkolwiek obecnie należą do świetnie rozpoznawalnych twarzy w branży. W tym gronie na pewno znajdzie się miejsce dla Quasimoto, którego tegoroczny projekt „Yessir Whatever” spadł niczym przysłowiowa gwiazdka z nieba. Madlib wraz ze Stones Throw Records sprawili ogromną niespodziankę decydując się na przygotowanie płyty zawierającej nagrania z katalogu rare & unreleased, przygotowując w ten sposób pierwsze wydawnictwo Lord Quasa od wielu lat. Wszyscy sympatycy tego nader osobliwego stwora nie mogli przepuścić tej okazji, ochoczo sięgając po tę kompilację. Wartość tego projektu można mierzyć w różny sposób, a jedną z najlepszych metod będzie to, jeżeli przypomnimy sobie jak duże powstało zamieszanie tym materiałem wśród mediów z USA, Europy czy Australii. „Planned Attack”, „Brothers Can’t See Me” czy „Catchin’ the Vibe” stanowią świetną wizytówkę projektu wypuszczonego w winylowej wersji wraz z dołączoną siódemką z utworami „Hittin Hooks” b/w „Microphone Mathematics Remix”.

    Legenda Quasimoto została wskrzeszona. Owszem, gdyby do zawartości „Yessir Whatever” dorzucono też nowe tracki, to wierni fani alter ego Madliba poczuliby się jeszcze usatysfakcjonowani. Jednak i tak nie warto narzekać na ten projekt, który należy postawić w bardzo dobrym świetle.

    Eric Lau  – „One of Many” (Killawatt Music)

    Brytyjscy artyści nie raz przyciągają słuchaczy nie tylko z kontynentu europejskiego, ale także innych regionów świata. Trudno temu dziwić się, skoro otrzymujemy tak dopracowane wydawnictwa, jak „One of Many”. Eric Lau od kilku lat pracuje na swoje nazwisko, a wszystko wskazuje na to, że wydany w czerwcu nowy album tego producenta, stanowi przełomowy moment w jego karierze muzycznej. Artysta zamieszkały w Londynie otrzymał dużą pomoc przy promocji tegorocznego albumu od Okayplayera, który prezentował jako pierwszy serwis muzyczny poszczególne single zapowiadające płytę oraz odsłonił kulisy powstawania LP. O sukcesie longplaya zadecydowała nie tylko piękna neo-soulowa warstwa muzyczna materiału, ale także gościnne udziały wokalistek. Właśnie dzięki występom w głównej mierze Tawiah („For You”, „Closer”, „Not Alone”, „Where To Go Now”) oraz Rahel („Here”, „Everytime”, „Guide You”) album zyskał niepowtarzalny klimat. Swoistą wisienką na torcie jest z kolei utwór „Rise Up” z męską częścią gości – Oddiseem & Olivierem St. Louisem.

    W dzisiejszym świecie muzycznym niejeden producent próbuje przyciągnąć słuchaczy za sprawą eklektycznych nagrań. Jednak niewielu z nich posiada takie podejście do muzyki oraz wypracowany styl, jak Eric Lau. „One of Many” bez cienia wątpliwości należy do jego najlepszych dokonań, co powinni docenić słuchacze różnych gatunków i nurtów.

    Druga część „20 wyróżnionych płyt po pierwszym półroczu 2013” zostanie opublikowana już w przyszłym tygodniu w późniejszym terminie.

  • DJ Day opowiada o krainie tysiąca szans

    DJ Day opowiada o krainie tysiąca szans

    3–4 minut

    Artyści muzyczni z powodzeniem potrafią odnajdywać się w rolach wydawców, o czym wspomniałem niedawno w serwisie. Kilka lat temu do grona wykonawców łączących swoją aktywność w świecie muzycznym z wydawaniem płyt i działalnością promocyjną, dołączył Thes One z People Under The Stairs. W 2004 roku wykonawca założył oficynę wydawniczą Piecelock 70, dzięki której wypuścił swój solowy projekt „Mithai”. W następnych latach przedsięwzięcie znajdowało się w fazie przejściowej, nie powiększając swojego katalogu. Zmieniło się to jesienią 2011 r., kiedy to pojawił się album PUTS „Highlighter”. Przy okazji powiększyły się wtedy szeregi tego labelu o kolejnych twórców. Wśród nich znalazł się DJ Day. Producent wydał na początku tego roku płytę „Land Of 1000 Chances” dzięki współpracy właśnie z Piecelock 70.

    Nie trzeba wcale nagrywać mnóstwo płyt oraz udzielać się na dziesiątkach projektów innych twórców, aby cieszyć się dużym szacunkiem w środowisku muzycznym. Pokazuje to przykład DJ’a Daya, nigdy nie występującego przed szereg, tylko skrupulatnie robiącego to, co do niego należy. Wychowanek kalifornijskiego Palm Springs to prawdziwy specjalista w występach na żywo, o czym mogła przekonać się publiczność na setkach imprez organizowanych w różnych zakątkach świata. Artysta gościł na wszelkiej maści wydarzeniach (The Rub, The Do-Over, APT, SXSW, WMC, Choice Cuts, The Dour Festival), odwiedzając przy tym kilkanaście krajów położonych na trzech kontynentach. Wykonawcę uważa się za żywą legendę w Kalifornii, gdzie gra już przeszło od dwóch dekad. Za sprawą swoich solowych występów oraz obecności na eventach z udziałem Eminema, Amy Winehouse, Grandmastera Flasha, Bilala i wielu pozostałych muzyków, Damien Beebe dorobił się silnej pozycji w branży. Przełożyło się to również do udziału producenta w kampaniach reklamowych znanych na całym świecie marek (Red Bull, Serato, Adidas i pozostali).

    Oprócz wszystkiego, co wiąże się z graniem imprez i tworzeniem muzyki do reklam, dochodzi jeszcze działalność studyjna artysty. DJ Day dał się poznać jako specjalista od remiksów dostarczając nowe wersje nagrań dla Quantic, Alice Russell, People Under The Stairs czy Incognito. Wykonawca współpracował także z innymi twórcami (Aloe Blacc, Clutchy Hopkins, Blame One, Daily Bread), za każdym razem pozostawiając po sobie dobre wrażenie. W podobnym tonie można wypowiadać się o solowych wydawnictwach Kalifornijczyka. Obok przeszło dziesięciu singli i różnych miksów, ukazał się jego jeden longplay – „The Day Before”. Producent z zamiłowaniem nagrywający ciepłą muzykę osadzoną głównie w funkowych i soulowych klimatach, wydawał dotychczas swoje projekty w Melting Pot Music, Subcontact, Curio Records, BSTRD Boots i Anthem Records. Po opublikowaniu materiału sygnowanego logiem tych wytwórni płytowych, Piecelock 70 okazało się wydawcą jego drugiego pełnego albumu.

    Follow-up do wydanego przed ponad pięcioma latami „The Day Before” ukazał się w sprzedaży w połowie lutego tego roku. DJ Day spędził dużo czasu na przygotowaniu zarysu longplaya, starając się osadzić swoje muzyczne opowieści we właściwym klimacie. Artysta zdecydował się zwrócić się w kierunku swoich korzeni i początkowych lat, w których tworzył muzykę przy użyciu starych płyt winylowych, zgłębiając tajniki kreatywnego samplingu i odpowiedniego miksu utworów. „Land Of 1000 Chances” (słodka okładka) trzyma wysoki poziom już od pierwszych kompozycji („VQ” i „Chinaski’s Theme”), a przy dalszym zapoznawaniu się z tym materiałem jest tylko lepiej. Emocjonalny i osobisty wymiar płyty producenta czuć między wierszami, a poszczególne muzyczne pejzaże nakładające się na siebie tworzą piękne i wręcz urocze krajobrazy. [pullquote]Emocjonalny i osobisty wymiar płyty producenta czuć między wierszami, a poszczególne muzyczne pejzaże nakładające się na siebie tworzą piękne i wręcz urocze krajobrazy. [/pullquote]Gospodarz albumu sprawnie oprowadza słuchaczy po kreowanych krainach, dbając o niezwykle pogodne brzmienie całości płyty.

    Album mieszkańca Zachodniego Wybrzeża USA trafił do sprzedaży w każdym formacie. Projekt można nabyć na płycie CD i winylowym wydaniu, a także w wersji cyfrowej. Piecelock 70 oferuje również łączony zakup CD+2 LP za pośrednictwem swojego sklepu internetowego. W pierwszej połowie lutego udostępniono teledysk nakręcony do tytułowego nagrania z „Land Of 1000 Chances”. Obraz przedstawia podróż po Kalifornii począwszy od San Francisco, ukazując piękno tego malowniczo położonego regionu. DJ Day zbiera zatrzęsienie dużo pochwał i pozytywnych recenzji dotyczących swojego wydawnictwa, które znajduje się w ścisłej czołówce najlepszych materiałów z pierwszych miesięcy tego roku.

    Aktualizacja: DJ Day wypuścił drugi videoclip promujący „Land Of 1000 Chances”. Tym razem teledysk powstał do utworu „VQ”.

    Tracklista

    1. VQ
    2. Chinaski’s Theme
    3. Mama Shelter
    4. Quaalude
    5. Daddy’s Home
    6. FML
    7. Boots In The Pool
    8. Ode To A Fiend
    9. Land Of 1000 Chances
    10. Adu
    11. Partir
    12. Sushi In Fresno
    13. Hopefully
    14. Green Fin
    15. W-E-L-O-V-E
  • Exile z radiowymi remiksami utworów

    Exile z radiowymi remiksami utworów

    3–4 minut

    Obecnie coraz popularniejsze stają się albumy będące różnego rodzaju kompilacją utworów. Odnawianie tracków wyprodukowanych przez innych beatmakerów, bądź też remiksowanie własnych nagrań stało się też dobrą formą promocji. W ten sposób artyści nawiązują również do swoich poprzednich materiałów, dzięki czemu w dobitny sposób utrwalają się w świadomości odbiorców ich muzyki. Właśnie na takie działanie marketingowe zdecydował się członek Emanon, Exile, który pod koniec wakacji poprzedniego roku wydał zbiór odrestaurowanych nagrań jako „Radio: AM/FM”.

    Wywodzący się ze słonecznej Kalifornii Alexander Manfredi posiada ponad 15-letnie doświadczenie na scenie muzycznej. Początki jego kariery przypadają na przygotowywanie mixtape’ów wydawanych jedynie na kasetach – „Stretch Marx” (1995), „Imaginary Friends” (1996) i „Gone Postal Mix Up Mix Tape” z 1998 roku. Pod koniec XX wieku Exile założył wraz z poważanym obecnie reprezentantem Stones Throw Records, Aloe Blacciem, grupę Emanon, której wydawnictwa płytowe narobiły sporo zamieszania w undergroundzie. W szczególności EP-ka „Anon & On” (Ill Boogie Records, 2002) oraz longplay „The Waiting Room” uzyskały największy rozgłos, stanowiąc przy tym odpowiedni wstęp do dalszego rozwoju artystycznego obu postaci.

    Debiutancki solowy album Exile’a„Dirty Science”, ukazał się w 2006 roku nakładem labelu Sound In Color. Producencka płyta zawierała 19 utworów z gościnnymi udziałami plejady artystów, od Slum Village, przez Blu, Oh No, Medaphoara, Aloe Blacca, kończąc na występach Ghostface Killah i Trife Da Goda. Znacznie większym echem od tego materiału odbiła się wspólna produkcja Kalifornijczyka z bożyszczem większości blogerów, raperem Blu„Below The Heavens”. Wydany cztery lata temu krążek pokazał kunszt producencki połowy duetu Emanon, którego intrumentale znakomicie współgrały z warstwą liryczną dostarczoną przez Blu.

    W lutym 2009 roku Exile ponownie pokazał się z dobrej strony, tym razem za sprawą instrumentalnego projektu „Radio”. Wydawnictwo opierało się na samplach wziętych z audycji radiowych nadawanych przez publiczne stacje w Los Angeles. Półtora roku po zaprezentowaniu słuchaczom niniejszych nagrań, beatmaker przygotował remiksy radiowych utworów, zebranych jako „Radio AM/FM” LP. Wydana na początku przez Plug Research Records ub.r. płyta jest kompozycją obrobionych na nowo tracków. Kompilacja obfituje w świeżo brzmiące nagrania, za którymi stoją m.in. The Alchemist, Evidence, Shafiq Husayn, Samiyam, Blu, DJ Day i Free The Robots. Pomimo różnego warsztatu producentów, „Radio AM/FM”, charakteryzuje się spójnością i można zaliczyć ten album do udanych. Ponadto, jako teaser, a raczej bonus poprzedzający wypuszczenie na rynek płytowy longplaya, Plug Research i Exile’a wydali projekt „Radio Bonus Remixes”, z którym możecie zapoznać się na Bandcampie.

    „Radio AM/FM” jest dostępne w sprzedaży w postaci digitalowej, wydaniu CD oraz winylowym za pośrednictwem sklepu Plug Research, a także w uznanych sklepach online. Jeden z remiksów utworu „Population Control” autorstwa Samiyama możecie odsłuchać na Bandcampie.

    Tracklista

    1. It’s Coming Down (Shafiq Husayn Remix) (prod. Shafiq Husayn)
    2. Population Control (Samiyam Remix) (prod. Samiyam)
    3. In Love (Milo1 Remix) (prod. Milo1)
    4. Your Summer Song feat. J. Mitchell (prod. Exile)
    5. Were All In Power feat. Evidence of Dilated Peoples, Krondon of Strong Arm Steady, Blame One (prod. Exile)
    6. Population Control (Free The Robots Remix) (prod. Free The Robots)
    7. Frequency/ It’s Coming Down (Knxwledge Remix) (prod. Knxwledge)
    8. So We Can Move (P.U.D.G.E. Remix) (prod. P.U.D.G.E.)
    9. Stay Here feat. Muhsinah (prod. Exile)
    10. So We Can Move feat. Co$$, Aloe Blacc of Emanon (prod. Exile)
    11. Population Control (Ruckazoid Remix) (prod. Ruckazoid)
    12. Population Control feat. Grouch & Eligh of Living Legends (prod. Exile)
    13. Love Line feat. Blu (prod. Exile)
    14. In Tune (Assembly Line Remix) (prod. Assembly Line)
    15. Mega Mix (Mike Gao Remix) (prod. Mike Gao)
    16. It’s Coming Down feat. The Alchemist, Evidence of Dilated Peoples (prod. Exile)
    17. Your Summer Song (Take Remix) (prod. Take)
    18. In Love (DJ Day Remix) (prod. DJ Day)
    19. Sound Is God feat. ADaD (prod. Exile)
    20. Mega Mix feat. Fashawn, Blame One, Big Tone, ADaD (prod. Exile)
    21. In Love (Clutchy Hopkins Remix) (prod. Clutchy Hopkins)
Translate »