Tag: ep

  • Lista: 10 pogodnych płyt na wiosnę

    Lista: 10 pogodnych płyt na wiosnę

    10–15 minut

    W tym roku zima okazała się łaskawa i trwała wyjątkowo krótko. Z drugiej strony, mając na uwadze doświadczenia z ubiegłych lat, może jeszcze okazać się, że sroga aura w najmniej oczekiwanym momencie ponownie zaatakuje. Dlatego też warto rozejrzeć się za pozytywnymi akcentami, dzięki którym jeszcze lepiej będzie można poczuć nadchodzącą wiosnę. Wypatrując kolejnych oznak tej pory roku warto zaopatrzyć się w prawdziwie pogodną i ciepłą muzykę. Jeżeli poszukujecie adekwatnych nagrań do tego, to przygotowałem pewnego rodzaju ściągawkę. Lista „10 pogodnych płyt na wiosnę” zawiera pełne słońca albumy mniej i bardziej znanych wykonawców.

    Na każdej kolejnej stronie tego artykułu znajdziecie projekty idealnie nadające się na wiosenną aurę. Na liście umieściłem wydawnictwa zarówno z lat 90.tych, jak i współczesne materiały. Wszystkie zebrane płyty zostały ułożone w kolejności chronologicznej. Zestawienie otwiera debiutancki longplay Milesa Davisa, „Doo Bop”. Następnie przeczytacie o produkcjach The Pharcyde, Warrena G, Jurassic 5, People Under The Stairs, Ohmegi Wattsa, Samona Kawamury, Son Of Rana and Messangers, The Megaphone State i Innate’a & EP. Każdy z tych projektów świetnie pasuje na wiosenne dni.


    Miles Davis - Doo Bop

    Miles Davis„Doo Bop” (1992)

    Pierwsza propozycja muzyczna na wiosnę pochodzi od jednego z najznamienitszych artystów XX wieku, Milesa Davisa. Ostatni album w bogatej karierze muzycznej tego wykonawcy – „Doo Bop” – to ważne i wyjątkowe dzieło. Gigant jazzu postanowił stworzyć wydawnictwo korzystające ze wszystkich dźwięków przetaczających się przez ulice Nowego Jorku na początku lat 90.tych. Podstawą do nagrania płyty były brzmienia hip hopowe, które Davis już wtedy uważał za najważniejszy element mainstreamu w następnych latach. W celu nadaniu wszystkim utworom właściwego posmaku potrzebowano młodego, i zdolnego przy okazji, producenta. Za namową Russella Simmonsa został nim Easy Mo Bee. Prace nad „Doo Bop” przebiegały niemal wzorowo aż do momentu, w którym Miles Davis trafił po wakacjach 1991 roku do szpitala. Kiedy zmarł on 28 września 1991 roku jedynie 6 utworów było praktycznie skończonych. Pozostałą część materiału powierzono Easy’emu Mo Bee i trzeba przyznać, że stanął on na wysokości zadania, dopracowując wydawnictwo w najdrobniejszych szczegółach.

    Na przełomie lat 80. i 90.tych jazz-hop zrobił niesamowitą karierę; wielu artystów z tego nurtu osiągnęło dużą popularność w środowisku muzycznym. Pomimo tego iż „Doo Bop” nie jest wymieniana jako jedna z najważniejszych płyt jazz-hopowych z tego okresu, to trudno odmówić zasług temu projektowi łączącemu kilka pokoleń słuchaczy. Miles Davis powinien być też dumny z tego, w jaki sposób Easy Mo Bee dokończył ich wspólnego dzieła, pokazując przy tym dużą wiedzę muzyczną i spory arsenał swoich umiejętności. Z drugiej strony, produkcja nie doczekała się uznania ze strony krytyków i recenzentów. Szkoda tylko, że w późniejszych latach Easy Mo Bee nie doczekał się należnych mu honorów, co należy uznać za jedno z większych nieporozumień w historii hip hopu.

    The Pharcyde„Bizarre Ride II The Pharcyde” (1992)

    W 1992 roku środowisko hip hopowe było zdominowane przez gangsta rap. Zachodnie Wybrzeże USA należało do najważniejszych miejsc dla tego odłamu muzyki hip hopowej. Jednak część opinii publicznej była zmęczona tym nurtem, który szczególnie po zamieszkach w Los Angeles (Rodney King Riots) miał fatalne notowania w mediach. Dlatego też debiutancki album The Pharcyde wiele osób określiło mianem „orzeźwiającego”. Trudno temu dziwić się, ponieważ „Bizarre Ride II The Pharcyde” stanowiło zupełnie co innego, niż nie tylko gangsta rap, ale także wszystkie ówczesne odmiany hip hopowe. Imani, Slimkid3, Bootie Brown i Fatlip stworzyli kompletną i wypełnioną po brzegi wspaniałymi nagraniami płytę. Trzeba przy tym pamiętać, że niezwykle pozytywne wydawnictwo sprzed ponad dwóch dekad zyskało niesamowicie dużo dzięki produkcji J-Swifta. „Passin’ Me By”, „Ya Mama”, „4 Better or 4 Worse”, „On the DL” i „Return of the B-Boy” stanowią doskonałą wizytówkę projektu wydanego nakładem Delicious Vinyl.

    Jeszcze w latach 90.tych pojawiło się sporo opinii głoszących, że „Bizarre Ride II The Pharcyde” to jedno z najznamienitszych dokonań Złotej Ery rapu. Po ponad 21 latach od premiery płyty The Pharcyde nadal ten album pojawia się w wielu zestawieniach najlepszych albumów hip hopowych i wpływa na brzmienie nagrań niejednego współczesnego wykonawcy. Pozycja obowiązkowa, na każdą porę roku.

    Warren G„Regulate… G Funk Era” (1994)

    G-Funk znakomicie wypada wiosenną i letnią porą. Wśród dziesiątek płyt z tego nurtu, które świetnie nadają się do wprowadzenia odbiorców w znakomity nastrój, proponuję sięgnąć po doskonały wszystkim znany projekt Warrena G„Regulate… G Funk Era”. Debiutancki album wychowanka Long Beach ukazał się w czerwcu 1994 roku. Zbliżająca się wielkimi krokami 20. rocznica stanowi przy okazji dobrą okazję ku temu, aby przypomnieć sobie o tym materiale lub odkryć jego na nowo. Wydawnictwo promowane nieśmiertelnym singlem „Regulate” oraz niemniej popularnymi „Do You See” oraz „This D.J.” odniósł ogromny sukces, stając się jednym z elementów przedłużających dominację w pierwszej połowie lat 90.tych Zachodniego Wybrzeża USA. Znakomicie przygotowana warstwa muzyczna (znowu tzw. żywe instrumenty) w zetknięciu z charakterystycznym melodyjnym flow Warrena G okazało się strzałem w dziesiątkę.

    „Regulate… G Funk Era” to jeden z albumów najlepiej wypadających jako soundtrack do długich i pogodnych dni. Autorowi tego wydawnictwa niemal perfekcyjnie udało się przemycić kalifornijski klimat do swoich nagrań, który potrafi udzielić się nawet największym ponurakom i zrzędom. Warren G nigdy później nie zbliżył się poziomem swoich produkcji do premierowego LP, ale to już historia na inną rozprawę.

    Jurassic 5„Quality Control” (2000)

    Na przełomie wieków regularnie wychodziły doskonałe wydawnictwa przypisane do undergroundowej strony rapu. Jednym z lepszych albumów pochodzących z tego okresu jest bez wątpienia „Quality Control” Jurassic 5. Niezależna formacja założona w 1993 roku w Los Angeles już po zaprezentowaniu pierwszych projektów – „Jurassic 5 EP” i „Jurassic 5” – wkupiła się w łaski tysięcy słuchaczy na całej kuli ziemskiej wiernych zasadom starej szkoły rapu (od tego wiele osób odchodziło wówczas). Muzyka J5 zrobiła również duże wrażenie na grubych rybach przemysłu fonograficznego, a szczególnie na włodarzach Interscope Records, którzy zaproponowali grupie wydanie ich nowego LP. Chali 2na i spółka przystali na propozycję tej wytwórni płytowej, zachowując przy tym wolność twórczą. Tytuł ich drugiego longplaya jest wymowny – mieszkańcy Cali dostarczyli projekt wysokich lotów, naładowany pozytywną energią i kładący nacisk na autentyczność. Organiczny hip hop nie tylko na wiosnę, ale również na każdą inną porę roku.

    Po latach „Quality Control” pamięta się głównie za sprawą „World Of Entertainment (W.O.E. Is Me)”, „The Influence” czy tytułowego nagrania z LP. Trzeba jednak podkreślić, iż właśnie dzięki tej płycie i szerokiej dystrybucji, a także działaniom marketingowym wydawcy albumu, o istnieniu Jurassic 5 usłyszało znacznie więcej ludzi.

    People Under the Stairs - OST

    People Under The Stairs„O.S.T.” (2002)

    W dyskusjach dotyczących najważniejszych grup związanych z nurtem organicznego rapu nie powinno zabraknąć miejsca dla People Under The Stairs. Duet kalifornijskich artystów – Double K & Thes One – już od debiutanckiego wydawnictwa („The Next Step”) pokazuje wszystkim, iż posiada niezwykłą smykałkę do tworzenia rozpromienionych nagrań rapowych. Świetnym przykładem podkreślającym powyższe słowa jest wydany w 2002 roku album „O.S.T.”, nad wyraz adekwatnej płycie na wiosnę, ale też nie tylko. PUTS stworzyli doskonały projekt aż kipiący żywą i pozytywną energią. Starannie przygotowana warstwa muzyczna, oparta o sample wydobyte z bogatej kolekcji artystów, zachwyca swoim klimatem po dziś dzień. Poszczególne teksty utworów znakomicie współgrają z podkładami i dodatkowo przemawiają na korzyść tego longplaya. Płyta wydana nakładem OM Records to istny wyznacznik chilloutowych produkcji podanych z dużą dozą humoru i wiedzy.

    „O.S.T.” to dobrze znany skrót od „original soundtrack”. Album People Under The Stairs sprzed blisko 14 lat stanowi kapitalną ścieżkę dźwiękową do zwykłych spraw codziennych niemal każdej osoby. Przy okazji warto też pamiętać o tym, iż wydawnictwo zawiera kilka prawdziwych perełek i przy okazji najsłynniejszych utworów w dorobku PUTS„The L.A. Song”, „Acid Raindrops”, „Tales Of Kidd Drunkadelic” i „Keepin It Live”.

    Ohmega Watts„The Find” (2005)

    Artyści hip hopowi z północno-zachodniej części Stanów Zjednoczonych od lat cieszą się dobrą opinią w branży. Dekadę temu w undergroundzie sporo osób zwróciło uwagę na działalność grupy Lightheaded. Braille, Othello i Ohmega Watts przyczynili się do rozwoju niezależnego rapu z Oregonu, docierając z albumami „Pure Thoughts” i „Wrong Way” do słuchaczy z całego świata. Ostatnich z tych artystów wypuścił we wrześniu 2005 roku nakładem Ubiquity znakomitą solową płytę „The Find”. Debiutanckie wydawnictwo tego wykonawcy spora część dziennikarzy muzycznych uznała za świetnie przygotowany materiał, przyznając mu wysokie oceny. Trudno się temu dziwić, ponieważ Milton Campbell wraz z licznymi pomocnikami nagrał kapitalnie brzmiący projekt, wypełniony po brzegi pogodną muzyką. Mieszkaniec Portland odpowiada zarówno za stworzenie wszystkich podkładów, jak i tekstów na longplay. W realizacji warstwy muzycznej wsparli jego liczni instrumentaliści, zaś wśród wokalistów i raperów na LP pojawili się The Procussions, Tiffany Simpson, Sharlok Poems, Surreal, Othello czy Braille.

    Organiczny hip hop przywodzi na myśl głównie grupy muzyczne. Jeżeli jednak chcecie przekonać się jak brzmi ten nurt w wykonaniu solisty, to wystarczy sięgnąć po „The Find”. Ohmega Watts wraz ze swoimi gośćmi dowiódł na tym albumie, że instrumenty muzyczne wnoszą mnóstwo ożywienia w stylistykę hip hopową, tworząc wybuchową mieszankę przeznaczoną nie tylko na wiosenne dni.

    Samon Kawamura„Translations” (2007)

    Japońscy producenci kojarzą się większości słuchaczom z osobami DJ’a Hondy, DJ’a Krusha czy Nujabesa (i licznych kontynuatorów jego stylu muzycznego). Z Krajem Kwitnącej Wiśni jest związany inny beatmaker, który zasługuje na obecność w zestawieniu obejmującym ww. artystów – Samon Kawamura. Wykonawca przyszedł na świat w niemieckim Heidelbergu, ale wychowywał się w Nippon, gdzie zdobywał swoje pierwsze szlify muzyczne. Po powrocie na stałe do Europy ten twórca zrealizował debiutancki album, „Translations”. Płyta wydana w 2007 roku nakładem Nesoli stanowi odpowiedź na to, co stałoby się po połączeniu brzmień inspirowanych nagraniami Madliba, J Dilli, Peanut Butter Wolfa z niemieckim i japońskim folklorem. Instrumentalne wydawnictwo 40-letniego dzisiaj producenta może z powodzeniem konkurować z wieloma materiałami tego typu publikowanymi na fali popularności „Donuts” czy serii „Beat Konducta”. Przy lepszej promocji premierowej płyty niemieckiego beatmakera o japońskich korzeniach, to właśnie jego kompozycje mogłyby być stawiane na równi z dokonaniami całej masy popularnych obecnie na świecie producentów dorastających przy muzyce Stones Throw Records i jazzowych oraz soulowych klasykach.

    „Translations” to doskonały przykład na to, że każdy odbiorca powinien nieustannie odkrywać nową i nieznaną wcześniej dla niego muzykę. W dzisiejszych czasach bardzo łatwo przeoczyć wartościowe nagrania i przejść obojętnie obok tych, którym należy się większy szacunek w środowisku. Samon Kawamura tworzy znakomite, uduchowione i po prostu piękne utwory. Jego pierwsza płyta to również dowód na to, iż pogodne i niezwykle ciepłe brzmienie hip hopowe nie jest domeną tylko kalifornijskich wykonawców.

    Messangers & Son of Ran„Incoming Message” (2008)

    Niektórzy mogą uznać to za dziwactwo lub muzyczny masochizm, ale wręcz uwielbiam wydawnictwa, o których nie ma zbyt wielu informacji w sieci. Płyty wymagającego solidnego przetrzęsienia wielu stron w w celu znalezienia szczegółów ich dotyczących niejednokrotnie niosą ze sobą kapitalne nagrania. Powyższy opis pasuje jak ulał do wydawnictwa Messangers & Son of Ran„Incoming Message”. Za powstanie tego materiału z października 2008 roku odpowiada trio producenckie Messangers i raper Son of Ran. Kalifornijscy twórcy nagrali pozytywny i skąpany w słońcu longplay zachwycający już od otwierających ten projekt „Intro” i „The Arrival”. Chemia panująca pomiędzy autorami tego LP uderza z dużą siłą i potrafi zarazić każdego słuchacza dobrze nastawionego do hip hopu z duszą. „Heart Breakers”, „Soul”, „All In”, „For The Wax” i „Street Runners” to sztandarowe utwory pochodzące z udanego wydawnictwa tych artystów zdającego egzamin wiosną i każdą inną porą roku.

    Czasem trafiają się wykonawcy niedbający przesadnie o promocję swoich nagrań. Skromność to jedna z największych cnót, aczkolwiek są momenty, w których wydaje się, że poszczególne osoby mają jak najbardziej prawo do chwalenia się swoją twórczością. Son Of Ran mógłby bardzo dużo zyskać przy większej dbałości o dotarcie z „Tribute to Sky City” i „Incoming Message” do szerszego grona odbiorców. Jakość jego utworów pozostawia za sobą mnóstwo innych twórców, którzy przebili się znacznie wyżej niż ten Emcee. Cóż, takie są właśnie uroki branży muzycznej.

    The Megaphone State„VLA Kings” (2012)

    Skandynawscy artyści hip hopowi od dawna cieszą się zainteresowaniem daleko poza granicami Europy Północnej. Na korzyść wykonawców z Norwegii, Szwecji i Finlandii przemawia fakt, iż ich nagrania mają specyficzny klimat i posmak rzadko spotykany w innych zakątkach globu. Właśnie w ten sposób można powiedzieć też o fińskiej grupie The Megaphone State. Duet związany z wytwórnią płytową Fresh Tunes Finland wydał w pierwszej połowie 2012 roku niezwykle pogodną płytę „VLA Kings”, idealnie sprawdzającą się jako soundtrack na wiosnę i lato. Emcee Ekow i producent Simon Sound lubują się w organicznych brzmieniach hip hopowych, dzięki którym przywodzą na myśl stare-dobre czasy dla tego nurtu hip hopowego. Obaj twórcy wydawnictwa znakomicie uzupełniają się ze sobą i pokazują, że w dzisiejszych czasach nadal jest miejsce dla rapu tworzonego z duszą i pokazują, iż duety hip hopowe wciąż potrafią pozytywnie zaskoczyć.

    The Megaphone State udowodnili na „VLA Kings”, iż podpatrując amerykańskich solistów i grupy kojarzone z ciepłą i pozytywną odmianą muzyki hip hopowej, można pokusić się o nagranie organicznej płyty z autorskim pierwiastkiem. The Roots, People Under The Stairs, Mountain Brothers czy Jurassic 5 powinni być zadowoleni z efektu końcowego uzyskanego przez fiński duet.

    Innate & EP„Such As I” (2013)

    Skąpana w słońcu Kalifornia stanowi wręcz wymarzone miejsce do powstawania pogodnych i ciepłych płyt hip hopowych. Wykonawcy rodem z Cali nadal potrafią zaskoczyć doskonałym albumem kontynuującym tradycje zapoczątkowane przez The Pharcyde i Jurassic 5. Widać to choćby na przykładzie ubiegłorocznego longplaya Innate & EP„Such As I”. Projekt wydany nakładem TheOther20Eight należy do ścisłej czołówki najlepszych wydawnictw ostatnich lat, które zostało jednak przegapione przez większość odbiorców. Za powstanie tego materiału odpowiada duet artystów wchodzących w skład grupy Rock Bottom, a także producent Nate Wolvin. Wspólnymi siłami stworzyli oni doskonały projekt opisujący zwykłą codzienność Kalifornijczyków w nad wyraz plastyczny sposób. Sprytnie nakreślone historyjki i duży dystans artystów również ma tutaj niemałe znaczenie. „The Grind”, „Sunday”, „Stella”, „Early In The Morning” czy „We Rock” stanowią znakomity przedsmak pełnego LP nagranego przez tych utalentowanych twórców.

    „Such As I” kapitalnie wypada jako dodatek do ciepłych i beztroskich wiosennych dni. Innate & EP wraz z Nate’em Wolvinem zafundowali wszystkim niezwykle dopracowany i umiejętnie zrealizowany album podany w stricte kalifornijskim stylu. Aż dziw bierze, że wspaniałe wydawnictwo z ub.r. przeszło bokiem i nie zostało zauważone przez większość stron muzycznych i odbiorców rapu. Jeżeli jeszcze nie znacie tego materiału, to nie zwlekajcie ani chwili dłużej i sięgnijcie po LP od kalifornijskich wykonawców.

  • Innate & EP prezentują pogodny album Such As I

    Innate & EP prezentują pogodny album Such As I

    3–4 minut

    Współczesny kształt międzynarodowej sceny muzycznej ułatwia szybki dostęp do nowości płytowych. Pomimo licznych udogodnień i pozytywnych zmian w przemyśle fonograficznym, to nietrudno o elementy skutecznie uprzykrzające życie przeciętnemu miłośnikowi muzyki. Może to zabrzmi przewrotnie, ale często mamy do czynienia z sytuacjami, w których pewne grupy wykonawców i wytwórni płytowych są odstawiani na bok. Szczególnie to widać w przypadku nowych artystów oraz oficyn wydawniczych nie znajdujących się w centrum uwagi opinii publicznej. W czasach, gdy codziennie otrzymujemy mnóstwo singli i pełnych wydawnictw, trudno przebić się osobom stojącym nieco z boku. Później ich płyty otrzymują często miano „przegapionych”. W ten sposób można wypowiadać się o ubiegłorocznym albumie duetu Innate & EP, „Such As I”, jednego z najwartościowszych materiałów z ubiegłych miesięcy.

    Odkrywanie nowej muzyki i poznawanie nieznanych wcześniej artystów to wręcz nieodłączny element zwykłej codzienności każdego szanującego się blogera, słuchacza i artysty. Nie raz bywa tak, iż płyta, na którą trafiliśmy urzekła nas do tego stopnia, że chcielibyśmy dowiedzieć się wszystkiego o ich twórcy. Czasem jednak zdarza się tak, że wybrani wykonawcy nie ujawniają o sobie zbyt wielu informacji, pozostając dzięki temu tajemniczymi jednostkami. Kalifornijski duet Innate & EP (skrót od Elephant Pelican) jest przykładem grupy podającej o sobie niewiele informacji, ale za to odpowiadającej za nagrania mocno przyciągające uwagę odbiorców z otwartymi umysłami.

    Mieszkańcy Cali to 2/3 formacji Rock Bottom (zespół uzupełnia Bumps The Goosegot). W tym składzie undergroundowi artyści wypuścili w 2009 roku album „Expanding The Cage”. Płyta wypuszczona nakładem Raw Poetix Records (label znany głównie z wydania wspólnych projektów Pacewona & Mr. Greena) przyniosła dobrą dawkę niezależnego rapu zawierającego autorski pierwiastek tej grupy. Po tym wydawnictwie członkowie zespołu zdecydowali się na spróbowanie swoich sił w innym zestawieniu. Tym samym Innate & EP zabrali się za nagrywanie wspólnego materiału, zaś Bumps The Goosegot skupił się na solowym LP (płyta „Harry Bellies” trafiła do sprzedaży we wrześniu ub.r.). Nowo utworzony duet powoli kompletował utwory na „Such As I”. Artyści pracowali nad każdym najdrobniejszym szczegółem, dzięki czemu oddali do rąk słuchaczy dopracowany i wyjątkowy produkt.

    Premiera albumu odbyła się w pierwszej połowie maja zeszłego roku. Wydaniem albumu zajęła się niewielka wytwórnia płytowa TheOther20Eight. Przy tworzeniu materiału na ubiegłoroczne wydawnictwo duet skorzystał z wydatnej pomocy producenta Nate’a Wolvina. Nieznany szerzej artysta zatroszczył o niemal perfekcyjnie dobrane podkłady, idealnie pasujące do warsztatu swoich partnerów muzycznych. Wszystkie instrumentale zawarte na „Such As I” aż emanują pogodnym i ciepłym kalifornijskim klimatem, przenosząc odbiorców w okolice Capistrano Beach, gdzie na co dzień urzędują Innate & EP. Raperzy na ponad 53-minutowym projekcie stanęli na wysokości zadania, serwując zgrabnie podane historie o życiu. Wśród utworów znajdujących się na trackliście tego LP co najmniej kilka zasługuje na osobną wzmiankę. „Everything” kapitalnie rozpoczyna album i oddaje charakter całego longplaya. „Stella” to groteskowa opowieść o miłości do kobiety i hip hopu w jednym. Singlowe „The Grind” to utwór nagrany z dużą klasą. Każda osoba powinna szeroko uśmiechnąć się słuchając dwóch ostatnich tracków – „Sunday” odnosi się w końcu do najlepszego dnia w tygodniu, zaś „Early In The Morning” to kompozycja dedykowana wszystkim rannym ptaszkom. Innate & EP pokazali za sprawą swojego albumu, że w dzisiejszych czasach nadal jest miejsce na organiczną stronę rapu. Trzeba tylko głębiej sięgnąć, aby ją odnaleźć i docenić.

    Wydawnictwo członków Rock Bottom trafiło do sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty kompaktowe). Prawie wszystkie nagrania pochodzące z „Such As I” można odsłuchać za pośrednictwem Soundclouda. Do głównego singla promującego album, „The Grind”, nakręcono również pomysłowy i sympatyczny teledysk. Innate & EP wydali jedną z najwartościowszych płyt ubiegłego roku i pozostaje tylko im życzyć większej przychylności mediów i słuchaczy przy ich następnym projekcie.

    Aktualizacja: „Such As I” doczekało się drugiego teledysku. Tym razem nakręcono obraz do singla „Stella”. Videoclip jeszcze bardziej podkreśla wymiar tego sprytnie stworzonego utworu.

    Tracklista

    1. Everything
    2. All I Have
    3. The Design
    4. The Grind
    5. Come Again
    6. Stella
    7. Interloop
    8. One Way Train
    9. Frame Of Mind
    10. Around You
    11. Ghetto Slidin’
    12. We Rock
    13. Sunday
    14. Early In The Morning
  • HARK kolejną płytą w katalogu The Doppelgangaz

    HARK kolejną płytą w katalogu The Doppelgangaz

    3–5 minut

    Jeżeli nie śledzicie na bieżąco wiadomości ze świata muzycznego i zastanawiacie się, jakie płyty ukażą się w najbliższym czasie, to poniżej znajdziecie ściągawkę. 15 października trafią na półki sklepowe albumy m.in. Black Milka („No Poison No Paradise”), Boldy’ego Jamesa („My 1st Chemistry Set”) i L’Orange & Stik Figi („The City Under The City”). Tydzień później odbędą się premiery wydawnictw Cage’a („Kill the Architect”) i Jermiside’a & Danny’ego Diggsa („Quiet As Kept”). Natomiast tuż przed Halloween zapoznamy się z materiałami 3:33 („Bicameral Brain”), Ohmegi Wattsa („Pieces of a Dream”), Quelle Chrisa („Ghost at the Finish Line”) i Yancey Boys („Sunset Blvd”). Zanim jednak przejdziemy do omawiania tych longplayów wyrównamy zaległości z pierwszego półrocza roku. Na pierwszy ogień idzie kolejne LP The Doppelgangaz, „HARK”.

    Każdy sympatyk rapu zapewne posiada swoich faworytów wśród nowych przedstawicieli tego gatunku muzycznego. Wielbiciele brudnej, mrocznej i zagadkowej formy hip hopowej powinni zwrócić uwagę na bohaterów niniejszego artykułu. Co prawda udało się im uzbierać całkiem pokaźną liczbę pochwał odnośnie swojej twórczości, ale w dalszym ciągu w pewnych niszach Matter Ov Fact & EP są niedoceniani. Zamiast tego określenia równie dobrze można powiedzieć o nich, że są nierozumiani przez odbiorców i dziennikarzy muzycznych i to będzie najbliższe sedna sprawy. Trudno obecnie znaleźć podobnie specyficzną formację, jaką stanowi The Doppelgangaz.

    Począwszy od debiutanckiego projektu wydanego 5 lat temu, „The Ghastly Duo EP”, grupa stale kroczy obraną przez siebie ścieżką, publikując wymykające się wszelkim standardom materiały. Warstwa muzyczna nagrań duetu jest inspirowana latami 90.tymi, ale poddana solidnej obróbce przez artystów wyróżnia się na tle innych beatów opartych o Złotą Erę rapu. Boom-bap w wykonaniu nowojorczyków sprawdza się zarówno w przypadku stricte instrumentalnych nagrań, jak i wokalnych popisów raperów. Teksty The Doppelgangaz nie stronią od czarnego humoru, zawierają mnóstwo wydawałoby się dziwnych i niedorzecznych sformułowań, które należy cierpliwie rozszyfrowywać. Image zespołu kreują również liczne teledyski kręcone przez Matter Ov Fact & EP. Ich przyciągające uwagę stroje oraz zamiłowanie do wybierania osobliwych miejsc do zdjęć łączą się w zgrabną całość. Ze względu na nietypową otoczkę utworów The Ghastly Duo obchodzą się oni bez gościnnych udziałów innych wykonawców.

    Akcje grupy zdecydowanie poszły w górę po opublikowaniu w 2009 roku „2012: The New Beginning”. Płyta zebrała pozytywne opinie ze strony mediów (szczególnie projekt spodobał się dziennikarzom Unkutu) i przysporzyła im pierwszych wiernych fanów. W 2011 roku ukazały się kolejne dwa materiały duetu – pierwsza część beat tape’u „Beats For Brothels” oraz szeroko komentowany w środowisku album „Lone Sharks”. Właśnie dzięki temu wydawnictwie zrobiło się naprawdę głośno o The Doppelgangaz i większa liczba odbiorców przychylnym okiem zaczęła spoglądać na ich działalność. W ub.r. formacja uraczyła nas „Beats For Brothels Vol. 2”, zremasterowaną wersją „2012: The New Beginning” oraz EP-ką „Doppic of Discussion”. Po tych wydawnictwach przyszła kolej na „HARK”, najlepiej przygotowany album w dotychczasowej karierze muzycznej grupy.

    Premiera płyty odbyła się 5 marca. Po upływie 7 miesięcy od wydania tego materiału śmiało można stwierdzić, iż to wydawnictwo odniosło największy sukces spośród wszystkich projektów grupy wypuszczonych do tej pory. Przy tym albumie Matter Ov Fact & EP uzyskali sporą pomoc ze strony fanów oraz serwisów muzycznych, chętniej niż wcześniej wspierających ich nagrania. Na tegorocznym LP The Doppelgangaz poszli o krok dalej, dopieszczając swoje brzmienie i nie godząc się na żadne półśrodki w twórczości. Duet producentów/raperów na „HARK” znajduje się w wybornej formie. Od strony muzycznej nie zaszły większe zmiany, ponieważ nadal mamy do czynienia z mrocznymi i szorstkimi beatami. Natomiast pod względem warstwy lirycznym na longplayu, wypada odnotować jeszcze więcej kąśliwych uwag w tekstach i ich dwuznacznego wydźwięku. W ten sposób powstał blisko 40-minutowy niecodzienny kolaż muzyczny zawierający wiele niespodzianek i tajemnic. Należy też pamiętać o tym, że twórczość zespołu nie jest przeznaczona przeciętnemu odbiorcy rapu. Trzeba odpowiedniego podejścia do utworów formacji oraz właściwego pojmowania ich świata, zanim wyda się ocenę na temat działalności Amerykanów.

    The Doppelgangaz tradycyjnie umieścili wydawnictwo na Bandcampie. Matter Ov Fact & EP zatroszczyli się o godne wydanie „HARK”, w czym pomogli im ludzie z dobrze znanego wszystkim sklepu HHV.DE. Nakładem Groggy Pack Entertainment, LLC. ukazała się wersja elektroniczna projektu i płyty kompaktowe. Niemieccy przyjaciele artystów dołożyli swoją cegiełkę do edycji kaset oraz wypuścili płyty winylowe, także w limitowanej serii na białych woskach. Promocję materiału oparto w głównej mierze na teledyskach, czyli elemencie, w którym The Ghastly Duo świetnie sobie radzi. Od 8 lutego b.r. grupa opublikowała już 6 obrazów powstałych kolejno do „Hark Back”, „Oh Well”, „Skin Yarmulke”, „Barbiturates”, „Sun Shine” oraz „On The Rag” (pierwsze 3 videoclipy zamieszczam poniżej, po resztę odsyłam na ich kanał na YouTube). Dzięki temu specyficzny styl zespołu i charakterystyczny otoczka towarzysząca im przez cały czas skupiają na sobie uwagę coraz więcej sympatyków.

    Tracklista

    1. Doppel Hobble
    2. Skin Yarmulke
    3. Hark Back
    4. Us 2 Da Man
    5. Taking Them Pills
    6. Oh Well
    7. Sugar Awn Eht
    8. Barbiturates
    9. Harken Forward
    10. On The Rag
    11. Smang Life
    12. Sun Shine
  • Druga odsłona labelu Brown Bag AllStars

    Brown Bag AllStars - Brown Label Part 2Legendarne Fat Beats przywodzi wiele pozytywnych skojarzeń u niejednego słuchacza, jak i artysty muzycznego. Oprócz działalności wydawniczej właścicieli tej firmy, dużą rolę w środowisku hip hopowym odegrały sklepy płytowe w Nowym Jorku i Los Angeles. Fat Beats NY i LA szybko stały się miejscami jednoczącymi mnóstwo niezależnych wykonawców oraz chętnie odwiedzanymi przez powszechnie uznanych twórców. Niejednokrotnie w nowojorskiej i kalifornijskiej siedzibie FB powstawały pomysły na wspólne projekty różnych postaci, a niekiedy dochodziło nawet do zawiązywania się zespołów pod dachami filii w The Big Apple i Mieście Aniołów. Właśnie w Fat Beats NY został założony kolektyw Brown Bag AllStars. The Audible Doctor i spółka wypuścili na początek poprzedniego miesiąca nowy projekt – „Brown Label Part 2”. (więcej…)

  • Fiński produkt eksportowy – Half Past Never Band

    Half Past Never Band - Cubicle ComaPrzemierzając przez różne nurty rapu i fuzje tego gatunku muzycznego z innymi, prędzej czy później napotkamy na artystów opierających swoje brzmienie o tzw. żywe instrumenty. W końcu nie od dziś wiadomo, iż muzycy sesyjni i instrumentaliści w składzie zespołu, potrafią wynieść hip hop zupełnie na inny poziom. Na dobrą sprawę, instrumenty muzyczne zaistniały na szerszą skalę w hip hopie na początku lat 90.tych ub. stulecia, a wpływ na ich popularność odegrał album The Brand New Heavies „Heavy Rhyme Experience, Vol. 1” oraz pojawienie się na scenie The Roots. Filadelfijska formacja wyznaczyła kanony w nurcie organicznego hip hop, którymi podąża mnóstwo grup na całej kuli ziemskiej. Black Thought, Questlove i reszta tego kolektywu stała się inspiracją dla powstałego w Helsinkach zespołu Half Past Never Band, posiadającego na swoim koncie kilka dobrze przyjętych materiałów. (więcej…)

  • Drugi projekt The Doppelgangaz z serii Beats For Brothels

    The Doppelgangaz - Beats For Brothels, Vol. 2Wśród wszystkich wydawnictw muzycznych na międzynarodowej scenie hip hopowej, pojawiają się produkcje niemal z każdego zakątka kuli ziemskiej. Zainteresowanie słuchaczy przyciągają zarówno doskonale znani artyści, jak i niszowi przedstawiciele świata muzycznego. W dzisiejszych czasach miejsce pochodzenia poszczególnych wykonawców nie odgrywa takiej roli jak dawniej, ale nietrudno zauważyć, iż postaci rodem z Nowego Jorku nadal mają nieco łatwiej przy promocji swoich materiałów. W kolebce kultury hip hopowej nieustannie dzieje się bardzo wiele na każdej płaszczyźnie, a rap nie jest w tym odosobniony. We wcześniejszych publikacjach awizowałem co najmniej kilka istotnych nowojorskich albumów wydanych w ostatnim okresie. Jednym z nich są bez dwóch zdań świeże nagrania The Doppelgangaz zebrane na „Beats For Brothels, Vol. 2”. (więcej…)

  • The Doppelgangaz z klimatycznym wydawnictwem płytowym

    The Doppelgangaz - Lone SharksWspółczesne uwarunkowania na scenie muzycznej nie sprzyjają artystom działającym w oparciu o starą szkołę hip hopu. Osoby tworzące muzykę nawiązującą do Złotej Ery czy lat 90.tych XX wieku stanowią mniejszość, będąc wypieranymi przez ludzi wykorzystujących wszelkie nowinki techniczne i łapiących nowe trendy muzyczne. Szczególnie to dotyczy młodych twórców, wśród których znacznie łatwiej trafić na raperów i beatmakerów idących w kierunku różnych elektronicznych hybryd niż troszczących się o korzenne brzmienie swoich produkcji. Obok świeżych postaci w rapie idących z duchem czasu i sięgających po modne rozwiązania, można spotkać także ich opozycję. Puryści hip hopowi powinni być nad wyraz zadowoleni z drogi obranej przez nowojorski duet The Doppelgangaz, ponieważ ich tegoroczny album „Lone Sharks” równie dobrze mógł powstać kilkanaście lat temu. (więcej…)

Translate »