Tag: exact change project

  • 10 nie(d)ocenionych płyt jazz-hopowych

    10 nie(d)ocenionych płyt jazz-hopowych

    9–13 minut

    Wraz z drugą połową lipca pojawia się w serwisie nowa rubryka dotycząca rankingów płyt, filmów i książek związanych z hip hopem. Każde wydanie artykułu z tej serii będzie zawierało po 10 pozycji znajdujących się na listach przygotowywanych w oparciu o wybrany schemat. Rozszerzone publikacje z tego cyklu mają na celu poszerzać wiedzę o poszczególnych zagadnieniach, obchodząc szerokim łukiem ograniczanie się do tworzenia wpisów prezentujących 10 wydawnictw z przedrostkiem „naj”, co jest zazwyczaj wtórnym i niewiele wnoszącym rozwiązaniem. Jak w takim razie przedstawia się świeżo wprowadzona do serwisu rubryka? Odpowiedź wraz ze wstępem do pierwszej publikacji z tej serii znajdziecie w dalszej części artykułu.

    Słowo-klucz na premierową odsłonę zestawień na U Call That Love, to jazz-hop. Nurt wykształcony ponad 20 lat temu odegrał znaczącą rolę w rozwoju muzyki hip hopowej. Większość odbiorców z łatwością wymieni artystów muzycznych kojarzonych z tymi brzmieniami oraz ich najważniejsze wydawnictwa. Przez następne lata przybywało płyt opartych w głównej mierze o jazz, koegzystujących z organicznym hip hopem, co sprawia, iż jazz-hop posiada bogatą historię. W ramach „10 nie(d)ocenionych płyt jazz-hopowych” postanowiłem sięgnąć głębiej i przedstawić albumy mniej znanych twórców od A Tribe Called Quest, The Roots, Gang Starr czy Digable Planets. W kolejności chronologicznej na następnych stronach przeczytacie o longplayach Dream Warriors, Justice System, Kero One’a, ShinSight Trio, Jazz Liberatorz, Pseudo Slang, Boho Fau & elevatedSoula, ArtOfficial, Versus i Exact Change Project.


    Dream Warriors„And Now The Legacy Begins” (4th & Broadway, 1990)

    Kiedy zadamy pytanie, kto znajduje się w gronie pionierów fuzji jazzu i hip hopu, to najczęściej padnie odpowiedź o duecie Gang Starr i obozie Native Tongues. Zupełnie zapomina się przy tym o kluczowej formacji tego nurtu pochodzącej z Kanady – Dream Warriors, niezwykle wpływowej i stanowiącej inspirację dla wielu innych artystów. Debiutancki album kanadyjskiego duetu z 1990 roku, „And Now The Legacy Begins”, to klasyka gatunku i należy o tym pamiętać. King Lou & Capital Q wspierani przez Speka i DJ’a Luva postawili na eklektyczną formę hip hopową, ukierunkowaną w stronę jazzu oraz afrocentryzmu. Kanadyjska grupa dobitnie akcentowała w poszczególnych utworach swoje pochodzenie oraz zamiłowanie do spokojnych i wyrafinowanych brzmień muzycznych. Dzięki udanym singlom – „Wash Your Face in My Sink”, „My Definition of a Boombastic Jazz Style” i „Ludi” – zespół w szybkim tempie osiągnął dużą popularność, szczególnie w Ameryce Północnej i Wielkiej Brytanii.

    W kolejnych latach działalności Dream Warriors wypuściło kilka kolejnych materiałów, ale żaden z nich nie dorównał debiutanckiemu albumowi. Znawcy gatunku są przekonani, że „And Now The Legacy Begins” znajduje się w ścisłej czołówce najlepszych alternatywnych płyt hip hopowych z czasów Złotej Ery. Podpisuję się pod tym obiema rękoma.

    Justice System„Rooftop Soundcheck” (MCA Records, 1994)

    W latach 90.tych ukazywało się tak wiele płyt, że premiera niejednego wydawnictwa przeszła wówczas bez większego echa. Niejeden projekt doceniono dopiero po latach, bądź zapoznano się z nimi z właściwą wnikliwością. „Rooftop Soundcheck” nowojorskiej formacji Justice System należy do jednych z przegapionych longplayów sprzed dwóch dekad. Grupa łącząca tzw. żywe instrumenty ze stylistyką hip hopową, będąc jednocześnie pionierami tego nurtu. Za brzmienie longplaya odpowiadają Coz Boogie, Wizard C. Roc, Eric G oraz Mo’Better Al. W środowisku stworzonym przez tych artystów wybornie odnaleźli się raperzy Jahbaz i Folex, dostarczając pełne polotu i mądrości teksty. Pełno w nich odniesień do tuzów świata muzycznego („Santana”) i ojców chrzestnych hip hopu („Dedication To Bambaataa”). Jednak to nie są najwspanialsze utwory na tym przepełnionym jazzem albumie. „Summer In The City”, „Soulstyle” oraz „Take It To The Stage” stanowią dowód o ich niesamowitej klasie muzycznej.

    Warstwa muzyczna na ich debiutanckim albumie, który trafił do sprzedaży nakładem MCA Records wypada fantastycznie i nic nie straciła ze swojej jakości nawet po 20 latach. „Rooftop Soundcheck”to niekwestionowany jazz-hopowy klasyk, a Justice System przetarło szlaki wielu innym zespołom korzystającym z instrumentów przy nagrywaniu płyt hip hopowych.

    Kero One„Windmills of the Soul” (Plug Label, 2006)

    Bay Area wychowała kilka tuzinów artystów hip hopowych. Wśród nich wcale nietrudno wskazać istotne postaci, posiadające znaczny wkład w wizerunek tamtejszego okręgu muzycznego. Od dekady aktywność działalność w tym regionie USA prowadzi niepozorny z wyglądu artysta o koreańskich korzeniach – Kero One. Blisko dekadę temu ukazał się projekt świadczący o dużej klasie tego wykonawcy łączącego funkcje rapera/producenta/DJ’a i właściciela Plug Labelu„Windmills of the Soul”. Kalifornijski wykonawca z niezwykłą łatwością opowiada o wybranych aspektach życia, starając się za każdym razem ukazać jego pozytywną i ciepłą stronę. Historie z duszą przekazywane przez muzyka są podane w inteligentny, a niekiedy wręcz błyskotliwy sposób. Lekkość i subtelność nadawana utworom zachwyca przez cały czas trwania płyty sprzed ponad 7 lat. Jazzowy i zniewalający klimat „My Story”, „In All The Wrong Places” czy „Keep It Alive!” ma dużą siłę oddziaływania na odbiorcę.

    „Windmills of the Soul” stanowi przykład albumu stworzonego z dbałością o najmniejsze detale wpływające na wyjątkowy klimat tej produkcji. Kero One przy pomocy zaproszonych artystów dowiódł, iż można nagrać spokojne i pogodne wydawnictwo ze stricte laidbackowymi elementami, przemycając przy tym ważne treści i dzieląc się trafnymi spostrzeżeniami z perspektywy przeciętnego człowieka mieszkającego na tej planecie.

    ShinSight Trio„Shallow Nights Blurry Moon” (Bad News, 2006)

    Azjatyccy artyści znani są z wrażliwości muzycznej oraz niespotykanego nigdzie indziej podejścia do tworzenia nagrań. Widać to choćby na licznych przykładach łączenia przez tamtejszych twórców standardów jazzowych z hip hopem. Niekiedy zdarzały się też projekty międzynarodowe, nawiązywane najczęściej przez japońskich producentów i amerykańskich raperów. W niszy jazz-hopowej ShinSight Trio należy do jednych z najlepszych tego przykładów. Za powstanie tego interkontynentalnego projektu stoją Shin-Ski & DJ Ryow z Kraju Kwitnącej Wiśni oraz przedstawiciel amerykańskiego Bostonu, Insight. Debiutancki album wykonawców – „Shallow Nights Blurry Moon” – wypuszczony w 2006 roku przez Bad News stanowi kwintesencję melodycznej produkcji rodem z Nippon oraz undergroundowego rapu w starym-dobrym wydaniu. Pozytywnie nastrajające utwory zawarte na longplayu, od „Early Dayz Amazement”, przez „Kick Snare Hi Hat”, „Let’s Do A Jam”, „No Clouds On A Sunny Day”, po „Everything Steady Goin Downhill”, wystawiają jak najlepsze świadectwo projektowi z połowy poprzedniej dekady. Wszystko to poparte doskonałą chemią panującą pomiędzy członkami zespołu przekłada się na współczesny kultowy album.

    Jak wszyscy dobrze orientują się, „Shallow Nights Blurry Moon” nie było promowane na dobrym poziomie poza kontynentem azjatyckim. Nie przeszkodziło to osiągnięciu dużej popularności przez tę płytę, uważaną obecnie za istotną pozycję wśród współczesnych wydawnictw spod szyldu jazz-hopu. ShinSight Trio stworzyli niemal kompletne LP, dobrze pamiętane przez odbiorców nawet po dziś dzień.

    Jazz Liberatorz„Clin D’Oeil” (Kif Recordings, 2008)

    Nagranie producenckiej płyty z udziałem szeregu znamienitych wokalistów i raperów, to marzenie niejednego artysty. Co dopiero realizacja konceptualnego albumu z wieloma wykonawcami, będącymi wcześniej inspiracjami dla twórców, z którymi współpracują. W takich oto okolicznościach rodził się debiutancki longplay francuskiej formacji, Jazz Liberatorz. Wydany nakładem Kif Recordings longplay „Clin D’Oeil” przywodzi na myśl kwintesencję jazz-hopu. DJ Damage, Dusty i Madhi zebrali na projekcie sprzed 5 lat śmietankę rapowych tuzów oraz kilku istotnych przedstawicieli undergroundu. Znakomicie przemyślana koncepcja LP – każdy zaproszony przez Francuzów artysta opowiada przed rozpoczęciem danego utworu o jazzie i swoich muzycznych inspiracjach – chwyciła z miejsca. Eklektyzm, sprawne łączenie produkcji hip hopowej i tzw. żywych instrumentów, dobra forma wszystkich gości przyczyniły się do osiągnięcia sukcesu przez ten album w niezależnych kręgach muzycznych.

    Jazz Liberatorz podali przepis na nie tylko producencką płytę, ale również album nagrany z głową, wypełniony po brzegi jazz-hopem. Wartość „Clin D’Oeil” najlepiej oddają słowa Tre Hardsona, który tłumaczy, że kiedyś jazz utożsamiono z bebopem, a teraz przekształcił się w hip hop.

    Pseudo Slang„We’ll Keep Looking” (Fat Beats Records, 2009)

    Specyficzny klimat unoszący się nad płytami artystów pochodzących z Chicago lub związanych z tym regionem sprawia, iż odbiór poszczególnych wydawnictw wypada zupełnie inaczej niż w przypadku nagrań z innych części Stanów Zjednoczonych. Wszystko to widać na przykładzie albumu „We’ll Keep Looking” formacji Pseudo Slang. Emcee Sick, Tone Atlas, Gangsta D wraz z resztą osób zrealizowali projekt o niezwykłej wartości. Longplay opublikowany w drugiej połowie czerwca 2009 roku nakładem Fat Beats Records, szybko przypadł do gustu dziennikarzy muzycznych i słuchaczy zorientowanych na produkcje brzmiące w starym-dobrym hip hopowym stylu. Materiał sprzed blisko 4 lat wyróżnia się na tle innych wydawnictw zgrabnym i umiejętnym połączeniem podkładów czerpiących garściami z jazzu i soulu oraz wspaniale dopasowaną warstwą muzyczną poszczególnych utworów. Emcee Sick wykonał tutaj kawał dobrej roboty, dostarczając inteligentne teksty, stanowiące odbicie życia codziennego klasy średniej nie tylko w USA lecz także w innych zakątkach świata. „Perfect Beat”, „Bedouin”, „Yes Doubt” czy „Out A Touch” stanowią o sile i wartości tego LP.

    Pseudo Slang należy do przedstawicieli świata muzycznego nawiązujących do tradycji z minionych epok, prezentujących przy tym dojrzały hip hop. „We’ll Keep Looking” powinno być wzorem dla wszystkich artystów i odbiorców muzyki starających się zachować pamięć o jazz-hopie podanym w piękny sposób.

    Boho Fau & Elevated Soul„Coffee House Swinger” (Self-released, 2010)

    Lokale z muzyką jazzową zawsze przywodzą na myśl pomieszczenia skąpane w półmroku i sztucznym świetle ukradkiem przenikającym przez zadymione powietrze, w którym zwykle przesiaduje stała klientela. Jak wyglądają takie miejsca, to już każdy powinien dowiedzieć się osobiście, a przy wyprawach do nich można zabrać album „Coffee House Swinger” duetu Boho Fau & Elevated Soul. Płyta wydana w ostatniego dnia 2010 roku stanowi idealnie dobrany soundtrack, który nie bez kozery pasowałby w niejednym klubie jazzowym. Kalifornijscy artyści starannie i spokojnie wprowadzają do swojego świata. Leniwe i laidbackowe flow Boho Fau unosi się nad podkładami Elevated Soula niczym para nad poranną kawą. Serwując tak wyśmienite utwory, jak „Cafe Au Lait”, „Open Mic” (cudowna opowieść skierowana do kobiet), „Cup O’ Tea” czy „Vibin’” gospodarze longplaya sprawdzają się znakomicie w swoich rolach. Jazz-hopowy klimat ich nagrań udziela się od pierwszych sekund trwania wydawnictwa aż po ostatnią instrumentalną kompozycję.

    Amerykańskim wykonawcom nie brakuje wielkiej klasy na „Coffee House Swinger”. Niektórzy mogą uznać album Boho Fau & Elevated Soula za niewiele znaczącą płytę, ale to krzywdząca opinia, ponieważ tak naprawdę łatwo można zadurzyć się w ich pierwszorzędnych produkcjach.

    ArtOfficial„Vitamins & Minerals” (Sound Sculpture, 2011)

    Półwysep Floryda większości fanów rapu przywodzi na myśl erę Miami bass i zespoły pokroju 2 Live Crew, 69 Boyz czy 95 South. Wnikliwi obserwatorzy niezależnych kręgów hip hopowych powinni jednak dostrzec również współcześnie działających w tym regionie USA artystów, przypisanych do zupełnie innego nurtu muzycznego. W stylistykę jazz-hopu wpisuje się kolektyw ArtOfficial z Miami. Ostatni album „Vitamins & Minerals” z końca 2011 roku stanowi najwłaściwszą wizytówkę grupy. Motorem napędowym florydzkiej grupy są raperzy Logics i Newsense, wspomagani przez trio muzyków odpowiedzialnych za muzykę – Ralfy’ego Valencię, Keitha Coopera i Danny’ego Pereza. W takim składzie opublikowano tętniący życiem longplay, zawierający źródło muzycznych witamin i minerałów, po które powinni sięgnąć wszyscy słuchacze cierpiący na braki jazz-hopowe. Przekonać do tego mogą już singlowe nagrania – „Migraine”, „Rooftop”, „Bags Packed” z udziałem Amandy Divy oraz „Black Birds”.

    ArtOfficial cieszy się powodzeniem na całym świecie a „Vitamins & Minerals” zdecydowanie pozytywnie wpłynęło na odbiór twórczości tej grupy. Logics, Newsense i spółka dysponują szerokim wachlarzem umiejętności, a chemia pomiędzy poszczególnymi członkami zespołu przynosi fantastyczne efekty.

    Versus„Mr. Blue” (Sound Sculpture, 2012)

    Francuscy twórcy muzyczni nader upodobali sobie eklektyczne brzmienia hip hopowe. Nie trzeba wcale daleko sięgać, aby znaleźć potwierdzenie tych słów, gdyż wystarczy zapoznać się z ubiegłoroczną płytą zespołu Versus, „Mr. Blue”. Hip hopowa orkiestra dyrygowana przez Seba Lawkyza przedstawiła konceptualny album sięgający do stylistyki blaxploitation, soulowych soundtracków do filmów z lat 70.tych i organicznego rapu. W przypadku paryskiej formacji pierwsze skojarzenia przywiodą na myśl legendarny kolektyw The Roots i trudno temu dziwić się, skoro za warstwę muzyczną odpowiada aż 9 muzyków. Każdy z nich przywdział specjalną maskę postaci ze świata filmowego, układając opowieści o tajemniczym Mr. Blue. Wraz z zaproszonymi artystami – Bruce’em Sherfieldem, Yannem Clérym, Beat Assailantem, Juanem Rozoffem oraz Blackiem Sifichim – oprowadzają po wyjątkowym świecie zawieszonym pomiędzy jazz-hopem, a ciepłymi brzmieniami około hip hopowymi.

    „Mr. Blue” należy docenić za pomysłowość, sprawne odnalezienie się przez Versus w różnych klimatach muzycznych oraz dostarczenie utworów na wysokim poziomie. Wydawnictwo może nawet zrobić większą karierę wśród sympatyków innych nurtów, aniżeli rapu, gdyż trzeba mieć do tego projektu odpowiednie nastawienie.

    Exact Change Project„Escape Capsule” (Self-released, 2012)

    We wrześniu 2012 roku ukazał się album, który z powodzeniem może być wyznacznikiem, w jaki sposób łączyć standardy jazzowe z rapem nawiązującym do klasycznej formy z lat 90.tych. „Escape Capsule” autorstwa grupy wywodzącej się z nowojorskiego Queens, Exact Change Project, to pozycja dedykowana wszystkim jazzowym kocurom. Formula J & Luge przy wsparciu muzyków sesyjnych nagrali płytę łączącą dwie różne epoki – klimat jazz-hopowy z lat 90.tych oraz współczesne eklektyczne brzmienia hip hopowe. Fantastyczny klimat na ubiegłorocznym wydawnictwie udało się im stworzyć dzięki właściwemu podejściu oraz widocznej na każdym kroku rozległej wiedzy muzycznej. Warstwa muzyczna należy do spokojnych i subtelnych, aczkolwiek nie brakuje w niektórych miejscach (szczególnie w „Space Slingin’”) jazzowej improwizacji. Natomiast teksty poszczególnych utworów powstały z dbałością, a koncept i główne założenia LP wyjaśnia Formula J w sugestywny sposób na początku płyty („New School”).

    „Escape Capsule” zabiera odbiorców do innego muzycznego świata i potrafi pochłonąć do reszty. Ucieczka wraz z Exact Change Project od zwykłej codzienności i otaczającej nas na co dzień współczesnej muzyki jest dedykowana głównie osobom z otwartymi umysłami, pamiętającymi o pierwotnym kształcie jazz-hopu.Zap

  • Jazz-hopowa kapsuła czasu Exact Change Project + wywiad z artystami

    Jazz-hopowa kapsuła czasu Exact Change Project + wywiad z artystami

    6–9 minut

    W muzyce ogromne znaczenie odgrywają znajomości i powiązania w branży. Często dzięki temu prowadzenie kampanii promocyjnych poszczególnych wydawnictw staje się łatwiejsze i przyjemniejsze. Nie ma w tym żadnego zaskoczenia, gdyż każdy wie, iż bezpośrednia pomoc otrzymywana od ludzi dodatkowo napędza do dalszego działania. Wszystko to widać jak na dłoni na przykładzie niezależnych artystów, wśród których mnóstwo osób ma trudności z dotarciem do w miarę licznego spektrum odbiorców. Twórczość niejednego twórcy zasługuje na większe uznanie, co można po części osiągnąć dzięki pracy u podstaw. Bez dwóch zdań warto poświęcić więcej miejsca grupie Exact Change Project, której debiutancki jazz-hopowy album „Escape Capsule” powinien spokojnie przyćmić kilka tuzinów płyt z ub.r.

    Współczesne projekty nawiązujące do wczesnych dokonań Gang Starr i twórczości obozu Native Tongues, Dream Warriors czy Digable Planets co rusz pojawiają się w undergroundzie. Formula J & Luge dołączają do długiej listy artystów oscylujących w klimatach jazz-hopowych, wyróżniających się jednak pod pewnymi względami od swoich partnerów po fachu. Początków znajomości obu postaci należy szukać w nowojorskim Queens, gdzie zapoznali się dobrych kilka lat temu. Jednak pomysł powołania do życia zakiełkował w ich głowach w trakcie pobytu w stolicy Argentyny, Buenos Aires. Duet przeniósł się do Ameryki Południowej aby kształcić się w kierunku jazzu, największej pasji amerykańskich twórców. Po pewnym czasie spędzonym wśród lokalnych muzyków rodowici nowojorczycy postanowili nagrywać tracki oparte o jazzowe standardy. Wspólna praca nad beatami doprowadziła do realizacji longplaya łączącego jazz, hip hop i tzw. żywe instrumenty. „Escape Capsule” ukazało się już po powrocie Exact Change Project do Nowego Jorku.

    Premiera płyty odbyła się w połowie września ub.r. Grupa zdecydowała wypuścić materiał własnym sumptem, skupiając się na promocji wydawnictwa głównie na rynku lokalnym. Formula J & Luge odpowiadają za stworzenie szkieletu longplaya. Pierwszy z nich zajął się warstwą liryczną na „Escape Capsule”, zaś drugi za kompozycję i klawisze obecne na albumie. Oprócz tego, duet dobrał sobie liczne grono postaci pracujących na końcowy efekt materiału – P. Ahets Etcheberry (perkusja), P. Mourelle (gitara i efekty), J. Nenezian (trąbka), S. Flaiban (wokal), V. Justine (wokal), J. Suggs (trąbka) & M. Lagomarsino (głos w utworze „Communique (The Message)”). Artyści kapitalnie połączyli wszystkie składowe, przedstawiając jeden z najważniejszych jazz-hopowych albumów 2012 roku. Charakter wydawnictwa najlepiej oddaje otwierające LP „New School”, w którym Formula J po kolei wyjaśnia poszczególne założenia Exact Change Project. Wszystkie nagrania zawarte na albumie są niezwykle dopieszczone, sprawiając, że obcowanie z tym projektem jest nad wyraz przyjemne. Kapsuła czasu formacji zabiera słuchaczy minionych epok w dziejach muzyki, w których odbiorcy doceniali wszystkie płyty osadzone w jazzowych klimatach.

    W tym miejscu przygotowałem niespodziankę w postaci wywiadu przeprowadzonego niedawno z Formulą J. W trakcie rozmowy zostają rozszerzone wątki powstania Exact Change Project, dowiadujemy się wiadomości o obecnej scenie muzycznej w NYC, a także poznacie dodatkowe kulisy powstania albumu.


    Cześć, jak się miewasz? Przede wszystkim chciałbym zapytać Cię o początki powstania grupy. Exact Change Project to duet pochodzący z nowojorskiego Queens, ale znajdziemy też inne miasto, które odegrało znaczącą rolę przy ukształtowaniu tej formacji – stolicę Argentyny, Buenos Aires. Czy mógłbyś mi powiedzieć, co dokładnie zaprowadziło Was do tego miejsca?

    Formula J: Oryginalnie pochodzimy z Queens. Znam Luge’a od około 10 lat. Zaczynaliśmy wspólnie grać muzykę około 6 lat temu i po prostu opieraliśmy całość naszych sesji o jazz przebywając w studiu naszego przyjaciela na Manhattanie. W 2008 roku przeprowadziłem się do argentyńskiego Buenos Aires, aby bardziej skupić się na muzyce, innej kulturze i języku hiszpańskim. Luge przeniósł się do tego miasta w 2010 roku, aby studiować grę na pianinie, po tym jak mu powiedziałem o tamtejszej scenie jazzowej. W tym czasie mieszkałem wraz z pewnymi jazzowymi kocurami i od momentu, gdy Luge pojawił się tam, zaczęliśmy nagrywać beaty. Pisałem do tych beatów i ostatecznie uformowaliśmy zespół z pewnymi innymi muzykami jazzowymi i rozpoczęliśmy nagrywać album.

    „Escape Capsule” ukazało się 18 września ub.r. Czy jesteś zadowolony z otrzymanego do tej pory feedbacku?

    Formula J: Niezupełnie. Przez to, że przenieśliśmy się na kilka lat do Buenos Aires, było trudno wrócić i od razu wydać album. Nie otrzymaliśmy tak naprawdę szansy uzyskania silnego wsparcia dla tego projektu. Ponadto zrobiliśmy wszystko całkowicie niezależnie.

    Zaprosiliście na album wielu muzyków, aby skomponować wszystkiego struktury LP. To jest niecodzienna droga do stworzenia albumu hip hopowego w tym momencie. Czy czujecie się jak ortodoksyjni artyści, którzy preferują organiczny hip hop w erze brzmień syntetycznych i elektronicznych?

    Formula J: Obaj jesteśmy wychowani na jazzie; Luge studiuje grę na pianinie, a ja kształcę się nieco w kierunku jazzowych brzmień. Jesteśmy dużymi fanami instrumentacji na żywo oraz improwizacji w ogóle, więc jest dla nas ważne używanie tzw. żywych instrumentów w trakcie naszych występów i na albumie. Zostało też powiedziane, że uwielbiamy pewnych współczesnych producentów. Koty pokroju Flying Lotusa i Thundercata świetnie wypadają teraz, ale obecnie jest trudno wejść do mainstreamowych beatów. Widzimy mnóstwo powtórzeń i beaty są przesycone dźwiękami bez uwzględnienia muzycznej orkiestracji. Staramy się wtopić to, co kochamy w muzyce hip hopowej wraz z rzeczami, które uwielbiamy w jazzie.

    Dlaczego zdecydowaliście zatytułować album właśnie w ten sposób? Czy to jest ucieczka od sceny muzycznej w 2012 roku i powrót do wcześniejszej epoki dzięki Waszej kapsule czasu?

    Formula J: Zatytułowaliśmy album jako „Escape Capsule” z kilku powodów. Chcemy, aby ludzie wyobrazili płytę, muzykę jako w formie Kapsuły Ucieczki. To może być ucieczka od każdego dnia w życiu, od muzyki popularnej, którą ludzie mieli w zwyczaju słuchać, od twojej pracy, kraju, cokolwiek. Dla nas to reprezentuje Ucieczkę, zmiany jakie zaszły w naszym życiu i karierach, kiedy zdecydowaliśmy porzucić nasze prace i przenieść się do Argentyny.

    Jak wygląda teraz nowojorska scena hip hopowa? Czy to jest dobre miejsce dla takich artystów jak Wy w tym momencie? Domyślam się, że wynieśliście dużo doświadczenia z innych środowisk, głównie jazzowych, więc pewnie przypatrujecie się rapowi w NYC z nieco innej perspektywy.

    Formula J: Nowojorska scena jest właściwie interesującym miejscem w tym momencie. Znajdziemy tutaj mnóstwo kotów, którzy są tuż za rogiem od prawdziwego wybuchu popularności, ale prawdopodobnie nadal uważanych za undergroundowych przez większość. Mówię tutaj o Joeyu Badassie, Das Racist, Actionie Bronsonie, Mr. MFN eXquire’u, etc. Obecnie wygląda na to dla nas, że wszystko rozchodzi się wokół tego, kogo znasz w mieście. Gramy dużo koncertów, ale to jest wyzwanie, aby zdobyć rozpowszechnioną pozycję w tym miejscu.

    W Argentynie zawsze spędzaliśmy czas z muzykami jazzowymi, którzy zawsze byli za naszą muzyką. Nieważne co zrobiliśmy, oni posiadali pewien szacunek dla nas, ponieważ pochodziliśmy z Nowego Jorku, istotnym mieście dla jazzu. Obok rapowego ruchu odbywającego się w NYC, nasza muzyka różni się od większości dzisiejszego hip hopu, więc nigdy nie wiadomo jak ludzie odbiorą naszą muzykę.

    Dziękuję za wywiad. Pozostało już tylko ostatnie pytanie. Jakie macie plany na 2013 rok?

    Formula J: W tym momencie mamy naprawdę świetny zespół tutaj w NYC. Naszym planem jest dalsze utrzymanie grania imprez w Nowym Jorku w trakcie pierwszych miesięcy 2013 roku, a następnie przy odrobinie szczęścia wybranie się na tour w dalszej części roku. Zamierzamy wypuścić teledysk do utworu „Space Slingin’” nieco po Nowym Roku (videoclip już został opublikowany – przyp.red.), więc zdecydowanie nie możemy się tego doczekać. Rozglądamy się także za poznaniem fanów z całego świata i podzielenia się muzyką z tyloma osobami z iloma będzie to możliwe. Posiadamy mnóstwo nowych tracków, które będziemy grać na naszych występach, więc mamy też nadzieję do nagrania follow-upu do „Escape Capsule” w ciągu następnych miesięcy. Prawdopodobnie nagramy następny album trochę inaczej, przy jeszcze większym wykorzystaniu sprzętu studyjnego. Zobaczymy jak to wyjdzie jednak. Do usłyszenia.


    Wrześniowe wydawnictwo nowojorskiej grupy znajdziecie na Bandcampie. Płytę można bezpłatnie pobrać w wersji elektronicznej korzystając z tego serwisu. Wersja fizyczna „Escape Capsule” również jest dostępna na tej stronie, a przy pomyślnych wiatrach niebawem trafi do powstającego powoli sklepu U Call That Love. Dodatkowo można nabyć na BC koszulkę formacji. Exact Change Project wypuściło niedawno teledysk nagrany do singla „Space Slingin’”, o którym wspomnieliśmy w wywiadzie. Ponadto longplay promuje też klip powstały do „Wine n Dime”.

    Aktualizacja: Exact Change Project zrealizowali trzeci videoclip promujący „Escape Capsule”. Tym razem nowojorska formacja nagrała teledysk do zamykającego album „Ya Gotta Have Heart”.

    Tracklista

    1. New School
    2. Exact Change
    3. Secret Formula
    4. Soma Sonora
    5. June Winter
    6. Descent (The Arrival)
    7. Space Slingin’
    8. Communique (The Message)
    9. Rebel Chant
    10. Intipunku
    11. Wine n Dime
    12. Keep It Jazzy
    13. Ya Gotta Have Heart
Translate »