Tag: glad2mecha

  • Recenzja LP: Kista & Glad2Mecha – Collecting Dust

    Recenzja LP: Kista & Glad2Mecha – Collecting Dust

    4–6 minut

    Soundweight Records/Dusty Platter | 2014

    Wraz z postępem technologicznym i przemianom pokoleniowym uległo zmianie mnóstwo rzeczy dotyczących tworzenia muzyki. W tym momencie nie trzeba wiele zachodu, aby stać się raperem, producentem czy DJ’em. Wystarczy tylko posiadać stały dostęp do internetu, zapoznać się z kilkoma samouczkami, poczytać nieco o wybranych elementach muzycznego rzemiosła, zainstalować odpowiednie oprogramowanie i voila! Zdecydowanie za wiele osób wybiera drogę na skróty przystępując do nagrywania utworów bez jakichkolwiek podstaw. Wyroby twórców pretendujących jedynie do miana artystów zalewają sieć i są prawdziwą zmorą dla wykonawców spędzających niekiedy długie tygodnie na dobraniu sampli i napisaniu właściwych tekstów. Dlatego też warto doceniać płyty tworzone w oparciu o rozległą wiedzę muzyczną, w których czuć serce i duszę. Właśnie tego typu wydawnictwem jest wspólny album Kisty & Glad2Mechy – „Collecting Dust”.

    Płyty tworzone wspólnymi siłami przez amerykańskich i brytyjskich artystów nie należą do rzadkości. Bohaterowie tego artykułu gładko wpisują się w ten krajobraz. Obaj wykonawcy znają się od dłuższego czasu i naturalną koleją rzeczy było rozpoczęcie przez nich nagrywania wspólnych utworów. Zarówno pierwszy, jak i drugi artysta nie są żadnymi żółtodziobami na scenie hip hopowej i doskonale wiedzą, co chcą wyrazić za pośrednictwem swoich nagrań.

    Kista zalicza się do weteranów brytyjskiego undergroundu. Producent i DJ w jednym jest obecny w tamtejszym środowisku już od ponad 15 lat. Debiutancki projekt artysty – dwunastka „Organic Pulsation EP” powstałą w kolaboracji z Genetic 1200’s – trafiła do obiegu jeszcze pod koniec lat 90.tych. Od tamtego czasu twórca podejmował współpracę z różnymi raperami, czekając na wydanie kolejnego treściwego materiału do 2009 roku. Wtedy to ukazała się płyta „Crate Combination, Vol. 1”, która powstała przy udziale 45 Prince’a. Ostatnie lata przypadły na kolejne wydawnictwa („The Grand Emporium”, „Pushin Buttons EP”), a także na rozwój labelu założonego przez Kistę, Soundweight Records.

    Pochodzący z amerykańskiego Phoenix w stanie Arizona Glad2Mecha (sympatyczny pseudonim) powoli przebijał się na międzynarodowej scenie hip hopowej. Ze względu na to, iż lokalne środowisko rapowe odbiega od założeń i inspiracji rapera, od początku działalności próbuje on dotrzeć do odbiorców z innych krajów. Po kilku mniejszych projektach (m.in. „Uncommon Cures 4 Everyday Illness”) oraz wydawania muzyki w ramach istnienia formacji The Community Project, jazz-hopowy artysta ukierunkował się na kolaboracje z Europejczykami. W ten sposób doszło do zrealizowania albumu „Hello”. Za wszystkie podkłady na tym LP odpowiadał brytyjski beatmaker Ill Treats, zaś ten materiał uzyskał wysokie oceny od sympatyków korzennego rapu. Również wydawcy ze Starego Kontynentu docenili warsztat Glad2Mechy – w ub.r. HHV.DE opublikowało na wosku „The Jazzo Street Sessions Vol. 1”, na którym Amerykanin zademonstrował swoje umiejętności producenckie. Na tym nie skończył się udany okres w jego twórczości, o czym przekonuje „Collecting Dust”. Właśnie ta płyta przekonuje wszem i wobec, iż współcześni wykonawcy nie zapomnieli o składowych niezbędnych do stworzenia tłustej jazz-hopowej produkcji.

    Album pochodzący z sierpnia ub.r., to drugi materiał zrealizowany przez amerykańskiego Emceego, który wyprodukował brytyjski beatmaker. Jednak w przypadku ubiegłorocznego projektu Ill Treatsa zastąpił Kista. Nowy partner muzyczny Glad2Mechy w niczym nie ustępuje swojemu poprzednikowi, co już należy za sporych rozmiarów nobilitację. W końcu „Hello” wielu uznało za tzw. instant classic, będący wyznacznikiem tego, jak powinien brzmieć współczesny jazz-hop. Kista drobiazgowo podszedł do stworzenia warstwy muzycznej na „Collecting Dust”. Nie ma tutaj mowy o przypadkowej egzekucji sampli czy też realizowaniu beatu bez oglądania się na styl Glad2Mechy.

    Już od pierwszych dźwięków „Don’t Call It Luck (Intro)” widać, że mamy do czynienia z projektem, który powstał w wyniku wielu godzin spędzonych na wybieraniu poszczególnych elementów do właściwego oddania inspiracji i emocji towarzyszących wszystkim utworom. Stonowane, spokojne, ale zarazem przyciągające uwagę beaty Kisty w połączeniu z laidbackowym flow Glad2Mechy sprawdzają się znakomicie. Obaj twórcy podali, że dokładnie wymienili się swoimi poglądami muzycznymi zanim w ogóle przystąpili do realizacji tego przedsięwzięcia. Właśnie to jest największą zaletą „Collecting Dust”, gdyż nie ma mowy tutaj o przypadku czy nagrywaniu muzyki ad hoc. Przekonuje o tym również warstwa liryczna.

    Pełno na albumie inteligentnie podanych wersów, skłaniających do refleksji. Glad2Mecha nie bawi się w żadne półśrodki, zastępując to umiejętnymi spostrzeżeniami, których tak bardzo brakuje w dzisiejszym środowisku rapowym. Jeżeli nawet większość tematyki obraca się pomiędzy przyziemnymi sprawami („Dreamchaser”, „Memories”), a przy tym nie brakuje odniesień do rzemiosła hip hopowego („Nouns And Verbs”, „Droppin Mics”, „Five Keys To Success”), to trzeba przyznać, że raper robi to na tyle umiejętnie, iż po prostu słucha się jego z nieskrywaną przyjemnością. „Collecting Dust” urozmaicają przy tym cuty wyjęte ze starych płyt (wycinek opowiadający o procesie tłoczenia winyli na „Dreamchaser Reprise (Outro)” wypada świetnie). Wypada też zwrócić uwagę na old schoolowe nastawienie do miksu i masteringu albumu, co dodaje projektowi większego uroku. Wielcy jazz-hopowi artyści z lat 90.tych powinni być jak najbardziej zadowoleni z jakości idącej za wspólnym materiałem Kisty i Glad2Mechy. Niektórzy mogą kręcić nosem na długość LP (całość trwa około 30 minut) i brak jakiegokolwiek elementu zaskoczenia w nagraniach duetu. Jednak akurat o to chodziło tym wykonawcom – przy dłuższym projekcie odbiór całości mógłby zostać wypaczony, zaś materiał straciłby na wartości.

    Płyta nagrana przez brytyjsko-amerykański duet nie jest przeznaczona dla każdego. „Collecting Dust” nie znajdzie uznania w oczach osób hołubiących elektroniczne i syntetyczne rozwiązania, twierdzących przy tym, że czasy korzennie brzmiącego rapu już dawno minęły. Jednak to nie jest prawda, ponieważ właśnie takie projekty, jak ubiegłoroczny album Kisty & Glad2Mechy ucieszą dojrzałych odbiorców, wychowanych na klasycznym brzmieniu lat 80. i 90.tych. Co ważne i warte podkreślenia, w tym materiale od razu czuć ogromną pasję i radość z tworzenia muzyki, co jest znaczącą zaletą tego jazz-hopowego longplaya.

    Ocena: 4/5

    Tracklista

    1. Don’t Call It Luck (Intro)
    2. Dreamchaser
    3. Feeling Alright
    4. Who Got The Props
    5. Five Keys To Success
    6. Float
    7. Nouns And Verbs
    8. Sunrise
    9. Another Place Another Time
    10. Sunset
    11. Memories
    12. Droppin Mics feat. El Da Sensei
    13. Dreamchaser Reprise (Outro)

    Zapis

  • Cotygodniowy przegląd informacyjny #63

    Cotygodniowy przegląd informacyjny #63

    6–10 minut

    W branży muzycznej i dookoła niej non stop dzieje się naprawdę sporo. W tym roku wydarzyło się już tak wiele, że nie sposób wszystko pokrótce opisać. Wystarczy podać krótką listę znaczących zdarzeń, aby szybko uzmysłowić sobie, jak dynamicznie wszystko rozgrywa się w tym biznesie. Istne kuriozum wywołane przez nowy album DMX-a, który okazał się… bootlegiem, zbiorowa histeria towarzysząca premierze „To Pimp A Butterfly”, kolejne zmiany i restrykcje wprowadzane przez serwisy streamingowe (Bandcamp, Soundcloud, Mixcloud), coraz większa krytyka działalności Record Store Day czy też liczne nowe płyty, odbiły się szerokim echem na scenie. Części z powyższych tematów przyjrzę się w oddzielnych artykułach, a póki co zostawiam Was z kolejnym wydaniem przeglądu informacyjnego.

    El-P i Killer Mike to jedni z największych wygranych ostatnich 3 lat w branży. Założona przez nich formacja Run The Jewels stała się niesłychanie popularna na całym świecie. W zeszłym roku ukazała się druga płyta duetu, „RTJ2”. Wydawnictwo dobrze przyjęły strony muzyczne i słuchacze. Amerykańska grupa sporo koncertuje i też przez pryzmat imprez nadal solidnie przykłada się do promocji materiału. Właśnie ukazał się teledysk do wspólnego utworu RTJ i Zacka de la Rochy, „Close Your Eyes (And Count To F**k)”. Już teraz videoclip kandyduje do miana obrazu roku, bez dwóch zdań.

    Współzałożyciel Freestyle Fellowship i Haiku D’Etat (kto pamięta jeszcze o tej grupie?), Aceyalone, szykuje się do wydania nowej płyty. Ostatni album kalifornijskiego artysty – „Leanin’ On Slick” – ukazał się blisko 2 lata temu dzięki Decon Media (niedoceniana produkcja). W kwietniu reprezentant Cali wypuści wspólny projekt z Bionikiem, „Action”. Jednym z utworów zapowiadających LP jest „Ring Ding”. Album w sprzedaży za 11 dni.

    Jedną z największych niespodzianek ostatnich miesięcy jest bezsprzecznie Your Old Droog. Nowojorczyk pojawił się zupełnie znikąd i totalnie zaskoczył mnóstwo osób. Po ubiegłorocznym „Your Old Droog” EP oraz LP twórca o ukraińskich korzeniach wypuścił „Kinison EP”. W tym tygodniu platforma Kinda Neat opublikowało video nagrane do utworu „Mule Juice” z nowej EP-ki YOD. W przyszłym tygodniu więcej informacji o tym artyście na łamach naszego serwisu.

    W następnych miesiącach ukaże się mnóstwo nowych płyt. Wśród nich znajdzie się projekt brytyjskiego artysty Jamie’ego xx, „In Colour”. Wydawnictwo zapowiada kilka singlowych nagrań – „Girl”, „Gosh”, „Sleep Sound” i „Loud Places”, w którym gościnnie wystąpiła Romy Madley Croft. Do ostatniego z tych utworów dołożono teraz videoclip. Premiera płyty 2 czerwca nakładem Young Turks.

    W zeszłym roku amerykańska supergrupa eMC powróciła z płytą „The Turning Point EP”, którą szczególnie dobrze przyjęto w Europie. Po roku Masta Ace i spółka szykują się do wydania pełnego albumu, „The Tonite Show”. Wydawnictwo trafi do sprzedaży na początku maja dzięki Penalty Entertainment. Materiał promują single „Fly Thoughts” i „Triple Threat”. Do drugiego z tych tracków powstał także videoclip.

    Od 2011 roku sporo dobrej muzyki wypuszcza Brock Berrigan. Producent rezydujący w Nowym Jorku wydał przez ten czas kilka dobrze przyjętych płyt (m.in. „Good Company”, „Backwards Blues”, „Four Walls and an Amplifier”), do których dołożył teraz „Chapter 10”. Wydawnictwo zamyka się na 18 krótkich ścieżkach składających się na naprawdę porządne LP. Warto spędzić trochę czasu przy tym projekcie.

    Wszyscy sympatycy kreatywnych projektów muzycznych powinni zwrócić uwagę na działalność kolektywu NOw FUTUR. Francuskie crew mocno siedzi w tematyce oryginalnych sampli i potrafi umiejętnie łączyć w zaskakująco dobre materiały. W tym miesiącu Sims, Mass i Alan the G opublikowali mix „Origins Of The Villain”, który rozkłada na czynniki pierwsze utwory MF Dooma. Co więcej, oprócz miksu NOw FUTUR wypuściło kapitalne video, będące tłem do soundtracku stworzonego na bazie nagrań znamienitego amerykańskiego twórcy. Wersja audio „Origins Of The Villain” dostępna na Soundcloudzie.

    Na całym świecie można znaleźć mniejsze i większe przedsięwzięcia muzyczne godne polecenia. Weheartbeat to platforma organizująca cykliczne imprezy na terenie RPA i wspierająca różnych beatmakerów. W ostatnich miesiącach ukazał się pozytywny mix stworzony na specjalne życzenie tego kolektywu – „Hearts Alive”. Autorem materiału jest dobrze znany brytyjski producent Eric Lau. Tracklista 40-minutowego wydawnictwa obejmuje utwory Roya Ayersa, Marvina Gaye’a, Madliba, J Dilli, Black Milka czy Leona Davisa. Nie zabrakło też utworów gospodarza projektu. „Hearts Alive” można odsłuchać i/lub pobrać za pośrednictwem Soundclouda.

    Założony ponad 2,5 roku temu kolektyw The Jazz Jousters cieszy się dobrą opinią w niezależnych kręgach muzycznych. We wrześniu TJJ rozpoczęło nową serię wydawniczą przypisaną do konkretnych państw na świecie. W dwóch pierwszych odsłonach członkowie tej platformy wydawniczej nagrali utwory opierające się o dokonania japońskich i brazylijskich artystów. W dalszej kolejności tego cyklu The Jazz Jousters złożyło wizytę włoskim i niemieckim muzykom. W ten sposób powstały materiały – „Locations: Italy” i „Locations: Germany” – które można nabyć w wersji elektronicznej i na kasetach za pośrednictwem Bandcampa.

    Kalifornijski raper, LMNO, należy do czołówki najbardziej produktywnych artystów hip hopowych. W poprzednich latach wypuścił on kilkanaście (sic!) różnych projektów. Do nich dołożył on Emcee album „Preparanoia”. Wydawnictwo ukazało się na rynku nakładem Cursed Out Productions. Produkcję wszystkich utworów na płycie powierzono Samplecentric. Materiał promuje singiel „Now”, do którego nakręcono także teledysk.

    Francuscy beatmakerzy raz po raz pokazują się z dobrej strony. Od ok. dwóch lat roku serię wydawnictw publikuje regularnie producent z Poitiers, Mounika. Artysta współpracujący z Dusted Wax Kingdom wydał pod koniec zeszłego roku niejako podsumowanie poprzednich miesięcy – „Basket Sound”. Przyjemnie brzmiący beat tape zachęca do zapoznania się z twórczością tego wykonawcy. Warto przesłuchać też poprzednie płyty Francuza.

    Jak zdążyliście się przyzwyczaić, systematycznie pojawiają się u nas wzmianki i artykuły o mniej znanych artystach z całego świata. Tym razem składamy wizytę producentowi z San Francisco o pseudonimie Professor Brian Oblivion. Ponad 3 lata temu opublikował on debiutancki album – „The Dark Realities Of The Moment”. Instrumentalne wydawnictwo przygotowano z dużą dbałością o najmniejsze detale. Już od pierwszego utworu słychać, że gospodarz LP posiada znaczną wiedzę na temat korzennie brzmiącej hip hopowej produkcji. Płyta zdecydowanie zasługuje na większy rozgłos. W kwietniu ukaże się na rynku nowy nakład płyt kompaktowych i winylowych „The Dark Realities Of The Moment”.

    W zeszłym roku Stones Throw Records wypuściło pokaźną liczbę świeżych płyt i reedycji wcześniejszych materiałów. W pierwszej grupie znalazło się miejsce na dwa wydawnictwa nowego nabytku STR, Pyramida Vritry. Oryginalny wykonawca z Los Angeles wydał w lutym ub.r. album „Indra”, do którego później dorzucił dwunastkę „Palace”. Drugi z tych projektów promuje osobliwa animacja stworzona do trzech utworów z EP-ki – „Palace”, „Retrograde” i „Track Three”. Pyramid Vritra to jeden z lepiej rokujących na przyszłość alternatywnych wykonawców hip hopowych.

    Kanadyjska formacja Dragon Fli Empire nie próżnuje. Po wydaniu w listopadzie 2013 roku płyty „Mission Statement” grupa sporo koncertuje i w dalszym ciągu promuje ten materiał. W ub.r. roku ukazała się wersja deluxe LP oraz projekt zawierający remiksy jednego z singli pochodzących z LP – „Supreme”. Dodatkowo w grudniu pojawił się teledysk nakręcony do oryginalnej wersji nagrania Teekaya & DJ’a Cosma.

    W drugiej połowie zeszłego roku dzięki Mello Music Group ukazało się kilka znaczących materiałów. Oprócz płyt Has-Lo & Castle, Diamond District, Apollo Browna & Ras Kassa, Ugly Heroes, L’Orange’a i 1978ers ukazał się też drugi album enigmatycznej grupy The Black Opera, „The Great Year”. Niedawno tajemnicza formacja opublikowała nowy teledysk promujący tę produkcję. Obraz nakręcono do singla wyprodukowanego przez Arjuna Singha, „Black Nirvana”.

    Wszyscy fani boom-bapu na pewno mają swoich faworytów wśród współczesnych artystów z tego nurtu. Jeżeli chodzi o współczesnych producentów, to warto zwrócić baczną uwagę na pochodzącego z New Jersey, Ill Tala. Beatmaker tworzy muzykę już od dłuższego czasu, ale dopiero w ostatnim okresie postanowił on szerzej przedstawić się słuchaczom. We wrześniu ub.r. opublikował on beat tape „Still Trapped in the 90’s”. Follow-up do pierwszej części projektu z 2012 roku zamyka się na 20 ścieżkach. Wydawnictwo jak najbardziej godne polecenia.

    Z roku na rok rośnie liczba sympatyków niemieckich beatmakerów. Nasi zachodni sąsiedzi sukcesywnie dostarczają argumentów za tym, aby wnikliwie przypatrywać się ich działalności. Tuż przed końcem ub.r. jeden z tamtejszych producentów, Robot Orchestra, wypuścił kompilację „Joint Efforts”. Wydawnictwo opiera się na utworach powstałych przy kooperacji z innymi artystami. Darmowe LP zawiera nagrania zrealizowane z Ben Bada Boomem, Cor Stidakem, Jondisem, Supreme Solem i innymi wykonawcami.

    Arizona nie jest rozwiniętym stanem pod względem hip hopowym, ale i tak można tam znaleźć utalentowanych artystów. W Phoenix rezyduje przedstawiciel jazz-hopu, Glad2Mecha. Raper i producent w jednym wydał w ub.r. udany wspólny projekt z Kistą, „Collecting Dust”. Obok tego materiału trafiła do sprzedaży jeszcze jedna jego produkcja – „The Jazzo Street Sessions Vol. 1 LP”. Pierwotnie wydawnictwo ujrzało światło dzienne wcześniej lecz dopiero w zeszłym roku doczekaliśmy się fizycznego wydania LP. Płyta winylowa ukazała się dzięki dobrze znanemu sklepowi i labelowi w jednym, HHV.DE. Jazz-hop w świetnej i świeżej wersji.

    Każdego miesiąca pojawiają się nowi wydawcy, którzy starają się zwrócić na siebie uwagę słuchaczy z całego świata. Szczególnie można zauważyć poruszenie pośród oficyn wydawniczych skupionych na szeroko pojętej muzyce instrumentalnej. W tym miejscu warto wspomnieć o kalifornijskim labelu RAW DATA. Przed zeszłymi świętami Bożego Narodzenia trafił do obiegu najnowszy projekt opatrzony logiem tej wytwórni – „Breathing” Howie’ego Wondera. Kanadyjski producent nagrał beat tape stojący na co najmniej zadowalającym poziomie.

    W poprzednich latach dużo ciepłych słów skierowano pod adresem denitii i sene’a. Damsko-męski duet z nowojorskiego Brooklynu otrzymał wiele pochwał za płytę „his & hers”. Artyści w miarę regularnie wypuszczają świeże single. W październiku ukazał się teledysk do jednego z nich – „runnin”. Przy okazji utwór zapowiada nadchodzący materiał twórców z NYC – „side fx”. Premiera pełnego LP nowojorczyków jest wypatrywana przez wiele osób.

  • Glad2Mecha & Ill Treats z jazz-hopową płytą Hello

    Glad2Mecha & Ill Treats z jazz-hopową płytą Hello

    3–5 minut

    Wszyscy ci, którzy przypatrują się działalności naszego serwisu, na pewno zauważyli, że szczególnie eksponowane są przez nas płyty jazz-hopowe. Wydawnictwa przypisane do nurtu wykształconego ponad dwie dekady temu w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych posiadają dużą wartość. Po mainstreamowych sukcesach odnoszonych w latach 90.tych przez obozy Native Tongues i Gang Starr, jazz-hop przeniósł się do niezależnych kręgów hip hopowych. W dzisiejszych czasach nadal można trafić na wartościowe albumy silnie inspirowane jazzem, tylko trzeba po nie głębiej sięgać. Kero One, Jazz Liberatorz, Exact Change Project, Jazz Addixx, Boho Fau & elevatedSOUL, Concept czy Pseudo Slang, to artyści z powodzeniem kultywujący tradycje jazz-hopowe sprzed nastu lat. Do tego grona zaliczymy również duet Glad2Mecha & Ill Treats. Ponad dwa lata temu twórcy wydali znakomitą płytę „Hello”.

    Projekt opisywany w dniu dzisiejszym przez nasz serwis powstał w wyniku międzynarodowej kolaboracji duetu niezależnych artystów. Autorzy albumu wydanego na początku 2012 roku wynieśli przed realizacją tego LP doświadczenie z innych przedsięwzięć muzycznych. Glad2Mecha to postać o wielu talentach. Artysta występuje jako Emcee i producent, a także jako wydawca muzyki w założonej przez siebie oficynie wydawniczej Building Block Records. Mieszkaniec amerykańskiego stanu Arizona należy też do grupy The Community Project, która wydała w 2008 roku EP-kę „Animal Farm”. Poza tym współpracował on z różnymi wykonawcami, m.in. Ascended Masters, DJ-em Bizkidem, Rustym Grammarem i Enough Raps. Amerykanin ma na swoim koncie również kilka płyt, w tym „Uncommon Cures 4 Everyday Illness”.

    Partner muzyczny Glad2Mechy pochodzi z Wielkiej Brytanii. Ill Treats to zdolny producent oddany starej szkole hip hopu. Artysta z Brighton należy do dwóch formacji – Dirty Treats i Soul Estate. W ramach pierwszej grupy współtworzonej z Dirty Hairym beatmaker wypuścił siódemkę wydaną przez Blunted Astronaut Records„Original” b/w „Everything Is Broken”. Oprócz tego duet tych twórców wraz z Brassikiem wydał płytę „EP” jako ww. Soul Estate. Brytyjczyk przewijał się w nagraniach innych artystów, w tym formacji, do której należy Glad2Mecha, The Community Project. Po kilku latach Ill Treats ze swoim amerykańskim kompanem pokusili się o stworzenie wspólnego wydawnictwa. „Hello” okazało się pięknym albumem przenoszącym słuchaczy do lat 90.tych.

    Wydawnictwo trafiło do obiegu 1 stycznia 2012 roku. Niezależny duet artystów przygotował niezwykły projekt przeznaczony głównie jazzowym kocurom (i kotkom). Od otwierającego płytę „Knock Knock – Intro” przez wszystkie utwory zawarte na tym LP, aż po zamykające ten długi album „Goodbye”, czuć tutaj niesłychany klimat, który w dzisiejszych czasach praktycznie w ogóle nie występuje na innych produkcjach. Przy zetknięciu się z „Hello” trzeba mieć na uwadze, iż ten materiał to swoisty wehikuł czasu przenoszący odbiorcę o kilkanaście lat wstecz. Już po przesłuchaniu kilku utworów można śmiało stwierdzić, że chemia panująca pomiędzy autorami tego longplaya jest niepowtarzalna. Glad2Mecha charakteryzuje się gładkim i dopracowanym flow; raper przypomina Johna Robinsona, co wcale nie jest porównaniem na wyrost. Emcee bez żadnych problemów odnalazł się w subtelnym i eklektycznym środowisku stworzonym przez Ill Treatsa, czując się w takiej muzycznej scenerii jak ryba w wodzie. Warstwa muzyczna pięknie nawiązuje do pierwszej połowy lat 90.tych i undergroundu sprzed dekady, wnosząc przy tym nową jakość. Na „Hello” znajdziemy nagrania odnoszące się do różnych stron muzyki, opisujących wybrane aspekty hip hopu. Ponadto nie brakuje tutaj kwestii dotyczących życia każdego przeciętnego człowieka na świecie. Dodatkowego smaczku poszczególnym trackom nadają skity (mistrzowskie zakończenie „Growing Up”). Wszystkie kompozycje występujące na tej płycie są pełne pasji i słychać po nich, że Glad2Mecha & Ill Treats włożyli w nie dużo serca. CadenceRusty Grammar, Faynt AmorMoka Only, Rasco, Makie, EsSinuous oraz Rachel Jones dobrze uzupełniają gospodarzy projektu. Jak dla mnie ten materiał już teraz kandyduje na miano współczesnego klasyka i bardzo życzyłbym sobie follow-upu do tej produkcji.

    „Hello” znajdziecie na Bandcampie oraz Spotify. Początkowo wydawnictwo było dostępne w sprzedaży tylko w formacie elektronicznym, ale po pewnym czasie album doczekał się również wersji wypuszczonej na płytach winylowych. Glad2Mecha & Ill Treats wydali materiał na woskach przy współpracy Building Block Records i HHV.DE (album nadal można nabyć za pośrednictwem niemieckiego sklepu). Wydawnictwo sprzed ponad dwóch lat to jedno z najlepszych jazz-hopowych osiągnięć ostatnich lat, co warto mieć na uwadze zapoznając się z tym longplayem.

    Aktualizacja: Artyści udostępnili na Bandcampie wersję instrumentalną „Hello”.

    Tracklista

    1. Knock Knock – Intro
    2. Too Much
    3. Gritty Digs feat. Cadence
    4. Never Give Up
    5. Jazz
    6. Growing Up – Promo Record Skit
    7. Take Notes
    8. Pages feat. Rusty Grammar, Faynt Amor – Freestyle For English Peeps Skit
    9. Go Time feat. Moka Only – Fresh Skit
    10. Last Letter feat. Rasco
    11. Solo Mission – Mr. Nice Skit
    12. Hip Hop
    13. Social Mix Up
    14. Dreams Interlude
    15. Mans Life feat. Makie
    16. Walking On By
    17. Moving Above feat. Es (cuty Omc)
    18. Shadows feat. Sinuous
    19. Love
    20. Goodbye feat. Rachel Jones
Translate »