Tag: stones throw records

  • Kindness For Weakness nowym projektem Homeboya Sandmana

    Kindness For Weakness nowym projektem Homeboya Sandmana

    4–6 minut

    Branża fonograficzna rządzi się własnymi prawami. W tym niezwykle wymagającym środowisku przez dłuższy okres wytrwają tylko najlepsi i najsprytniejsi. Dotyczy to zarówno wykonawców, jak i wydawców. Specyfikę świata muzycznego dokładnie poznali szefowie tzw. majorsów, jak i mniejszych oficyn wydawniczych. Akurat niezależne wytwórnie płytowe przywodzą na myśl szereg rozmaitych zagadnień. Jeżeli przyjrzymy się firmom rozpoczynającym działalność w undergroundowych realiach, to szybko okaże się, że przez dłużej przetrwała jedynie garstka z nich. We współczesnych czasach nadal liczącymi się wydawcami pozostają Stones Throw Records, Rhymesayers Entertainment czy Fat Beats Records. Pierwsza z tych wytwórni opublikowała w tym roku sporo udanych materiałów. Wśród nich wyróżnimy „Kindness For Weakness” Homeboya Sandmana.

    W dalszym ciągu alternatywni artyści potrafią pozytywnie zaskoczyć, spotykając się przy tym z sympatią mediów i słuchaczy. Z drugiej strony, niewielu współczesnych oryginalnych i niesztampowych twórców wypływa na szersze wody. Dlatego też tym bardziej należą się słowa uznania Homeboyowi Sandmanowi, który przeszedł długą zanim otrzymał należyty szacunek w środowisku muzycznym.

    Wychowanek nowojorskiego Queens wiele lat spędził na lokalnej scenie hip hopowej, za każdym razem podejmując pracę u podstaw i ciężko pracując na swoje nazwisko. Wydana przez niego debiutancka płyta „Actual Factual Pterodactyl” nie zrobiła większego wrażenia nawet na sympatykach undergroundu, pomimo tego iż zasługiwała na znacznie więcej ze strony odbiorców. Po przeciętnym początku Homeboy Sandman nadal sukcesywnie rozwijał swój warsztat, co doceniła słynna oficyna wydawnicza Fat Beats Records. Drugi album artysty, „The Good Sun”, trafił do obiegu właśnie nakładem tego labelu. Szersza i skuteczniejsza promocja, a także lepsza zawartość materiału zdecydowanie pomogły na tym etapie kariery muzycznej nowojorczyka. Wydanie tej produkcji okazało się kluczowe dla dalszych losów Angela Del Villara II, gdyż dzięki tej płycie jego warsztat doceniła kultowa wytwórnia płytowa Stones Throw Records, proponując Homeboyowi Sandmanowi podpisanie długoterminowego kontraktu płytowego.

    Od momentu wejścia bohatera dzisiejszego artykułu w szeregi STR minęło 5 lat. Przez ten okres wypuścił on pełno wartościowej i nieschematycznej muzyki. Do najważniejszych projektów oryginalnego rapera należą longplaye „First Of A Living Breed” i „Hallways„. Przede wszystkim pierwszy z tych albumów osiągnął znaczący sukces w środowisku muzycznym. Oprócz tego Homeboy Sandman opublikował pełno EP-ek, z których każda powstała przy udziale różnych producentów. „Chimera”, „All That I Hold Dear”, „Kool Herc: Fertile Crescent” czy „White Sands” trzymały równy poziom, pozwalając przy tym nowojorczykowi na zdobywanie uznania na scenie hip hopowej. Przy częstym koncertowaniu i udzielaniu się w sieci internetowej inni wykonawcy zwrócili na niego uwagę. Najmocniejszą nić porozumienia znalazł on z Aesop Rockiem. Osobliwy duet artystów wydał dwie wspólne EP-ki – „Lice” i „Lice Two: Still Buggin’„. Oba projekty są udanymi dodatkami do ostatnich pełnych albumów tych twórców. „The Impossible Kid” Aesop Rocka to jedno z najlepszych wydawnictw 2016 roku, zaś „Kindness For Weakness” to pod wieloma względami szczera i niestandardowa płyta.

    Premiera trzeciego longplaya mieszkańca Queens wydanego przez Stones Throw Records odbyła się 6 maja. Po nieco niższej formie na „Hallways” Homeboy Sandman zaprezentował na tegorocznym albumie pełną gamę swoich nieprzeciętnych możliwości. We współczesnym rapie niewielu może równać się z nim pod względem błyskotliwych gier słownych, zawierających niekiedy nie tylko podwójne dno, lecz również multum sprytnie ukrytych znaczeń i odwołań do otaczającego nas świata. Przez wszystkie teksty rapera o latynoskich korzeniach przemawia szczerość i skromność, czym zjednał on sobie dziesiątki fanów. Wszystko to pojawiło się na właśnie „Kindness For Weakness”.

    Całość LP znakomicie koreluje ze świeżymi i odpowiednio dobranymi podkładami, stanowiącymi znak rozpoznawczy Homeboya Sandmana. Trudno zestawić z nim drugiego Emceego równie umiejętnie potrafiącego odnaleźć się w minimalistycznych i świeżych beatach. Co istotne, o warstwę muzyczną zadbali producenci kojarzeni z jakże odmiennymi klimatami i brzmieniami. Na uwagę zasługuje także fakt, kto odpowiada za beaty na „Kindness For Weakness”. Large Professor, J57, Jonwayne, Georgia Anne Muldrow, RJD2, Edan, Eric Lau, Paul White, El RTNC – takiej plejady beatmakerów na jednej płycie nie spotykamy zbyt często. Potencjał drzemiący w tych podkładach skwapliwie wykorzystał gospodarz albumu. Tematyka większości nagrań zawartych na LP krąży wokół szeroko rozumianej serdeczności, omawianej pod różnym kątem przez HS. Pomimo tego iż tytuł wydawnictwa posiada gorzki wydźwięk, to nie dominuje tutaj bezproduktywne narzekanie i posługiwanie się oklepanymi frazesami. Wręcz przeciwnie – „Kindness For Weakness” podaje przepis, w jaki sposób można stanąć w opozycji do współczesnego świata, pozostając przy tym szczerym i honorowym wobec siebie.

    Album opublikowano na licznych stronach streamingowych (Bandcamp, Spotify, Deezer, itp.). Stones Throw Records wypuściło „Kindness For Weakness” na płytach kompaktowych i winylowych, a także w wersji elektronicznej. Wiosenny materiał promuje pełno singli. Do „Talking (Bleep)”, „Eyes” i „Nonbelievers” ukazały się videoclipy. Dodatkowo Homeboy Sandman wystąpił w jednym odcinku serii „Dungeon Sessions”, a w dniu premiery LP artysta tradycyjnie już udostępnił bonusowy utwór („Kindness For Weakness OUT NOW”). Nowojorczyk pozostaje wiodącą postacią alternatywnej strony rapu, będąc przy tym jednym z motorów napędowych STR.

    Tracklista

    1. Heart Sings (prod. Jonwayne)
    2. Eyes (prod. Georgia Anne Muldrow)
    3. Real New York feat. I Am Many (prod. 2 Hungry Bros)
    4. Seam by Seam feat. Until the Ribbon Breaks (prod. Until the Ribbon Breaks)
    5. It’s Cold feat. Steve Arrington (prod. Large Professor)
    6. Talking (Bleep) (prod. Edan)
    7. Gumshoe (prod. RJD2)
    8. Keep it Real feat. Mystro (prod. Nin Vibe)
    9. Earth, Wind, Fire, Water feat. yU, Tah Phrum Duh Bush & Shad (prod. V-Man)
    10. Funhouse (prod. Eric Lau)
    11. Sly Fox (prod. Paul White)
    12. God (prod. Paul White)
    13. Nonbelievers (prod. El RTNC)
    14. Speak Truth feat. Kurious, Breeze Brewin & Aesop Rock (prod. J57)
  • Guilty Simpson i Katalyst prezentują Detroit’s Son

    Guilty Simpson i Katalyst prezentują Detroit’s Son

    3–5 minut

    W niezliczonych podsumowaniach roku, przetaczających się od kilku tygodni przez internet, brakuje mi pewnych elementów. Niewiele osób dokonuje dogłębnego rozliczenia ubiegłego roku, skupiając się jedynie na zestawieniu najlepszych płyt. Jeżeli spojrzymy szerzej na tę tematykę, to wypada również wspomnieć o najsolidniejszych wydawcach w 2015 roku. W niezależnych kręgach (około) hip hopowych na wysokie oceny zasłużyło co najmniej kilka wytwórni płytowych. W tym gronie wypada wymienić szereg oficyn wydawniczych – od Mello Music Group, przez Redefinition Records i Jakarta Records, aż skończywszy na High Focus Records i Stones Throw Records. Ostatnia z tych firm zanotowała kolejny udany rok, wydając szereg wartościowych projektów, wśród których warto wyróżnić „Detroit’s Son” Guilty Simpsona i Katalysta.

    Sceną hip hopową z Detroit interesuje się wiele osób, i to nie tylko ze względu na Eminema i J Dillę. Od lat sympatią licznego grona słuchaczy cieszy się inny przedstawiciel The Motor City, Guilty Simpson. Sylwetkę popularnego rapera powinno kojarzyć większość Czytelników naszego serwisu. W końcu od czasów debiutanckiego albumu, „Ode to the Ghetto”, amerykański artysta znajduje się na fali wznoszącej, a jego projekty przyciągają kolejnych odbiorców.

    Od ponad 7 lat mieszkaniec Michigan jest związany ze Stones Throw Records. Przez ten czas nakładem STR ukazało się ponad 10 płyt Guilty Simpsona. Oprócz premierowego albumu do najważniejszych jego projektów wypuszczonych przez ten label należy wspólny longplay z Madlibem („OJ Simpson”) z 2010 roku oraz ubiegłoroczna EP-ka „The Simpson Tape”. Pomiędzy tymi materiałami Emcee nagrywał kolejne płyty publikowane przez inne oficyny wydawnicze – „Highway Robbery” ze Small Professorem„Dice Game” z Apollo Brownem oraz „Random Axe” z Black Milkiem i Seanem Price’em. Poza tym Guilty Simpson często przewijał się przez wydawnictwa innych twórców. Nie powinno więc nikogo zdziwić, że ubiegłoroczne „Detroit’s Son” powstało w wyniku kooperacji z kolejnym producentem, Katalystem.

    Na pierwszy rzut oka beatmaker nie należy wcale do ważniejszych przedstawicieli australijskiego świata hip hopowego. Nic bardziej mylnego, gdyż od dawna Katalyst pozostaje jednym z najciekawszych artystów wywodzących się z Krainy Kangurów. W pierwszych latach działalności mieszkaniec Sydney rozpoczął wydawanie projektów, które później utworzyły trylogię muzyczną. W tym cyklu ukazały się kolejno „Manipulating Agent”, „What’s Happening” i „Deep Impressions”. Pomiędzy tymi produkcjami Australijczyk pracował nad innymi płytami. Obok solowych „Abstract View” LP czy mix-CD „Dusted” producent zaangażował się w inne przedsięwzięcia.

    W połowie poprzedniej dekady Katalyst wszedł w skład formacji Moonrock, Space Invadas i Quakers. Szczególnie ostatnia z tych grup, współtworzona przez niego z Fuzzface’em (Geoff Barrow ze słynnego Portishead) i 7-Stu-7, doczekała się wielu pochlebnych opinii na swój temat. Premierowy album formacji, „Quakers”, ujrzał światło dzienne dzięki Stones Throw Records. Od tamtego czasu Australijczyk pozostawał w bliskim kontakcie ze STR. Po ponad dwóch latach od debiutu Quakers nadarzyła się okazja do ponownej współpracy z legendarną oficyną wydawniczą. Guilty Simpson nieprzypadkowo wybrał Katalysta do nagrania „Detroit’s Son”.

    Pierwsze wzmianki o płycie zaczęły przewijać się przez środowisko hip hopowe około pół roku temu. Kiedy okazało się, że raper z The Motor City powierzył produkcję projektu w całości Katalystowi, sporo osób w ciemno obstawiało, że z tej kolaboracji wyjdzie naprawdę dobry album. W końcu australijski producent pozostawił po sobie na znakomite wrażenie na materiale Quakers. Szybko okazało się, że te przypuszczenia sprawdziły się, co do joty.

    Guilty Simpson potrafi umiejętnie odnaleźć się w środowisku muzycznym utworzonym przez danego producenta. Jeżeli beatmaker posiada urozmaicony warsztat, to wtedy raper jest w stanie zaprezentować szeroki wachlarz swoich umiejętności. Powyższe czynniki zainicjowały powstanie „Detroit’s Son”. Doświadczony Emcee nie zawiódł oczekiwań fanów, dostarczając równy album opowiadający o jego rodzinnym mieście. Jak powszechnie wiadomo, Detroit nie należy do najprzyjemniejszych i najbezpieczniejszych aglomeracji miejskich, stąd też nie powinien nikogo dziwić mroczny, brudny, zadymiony i gdzieniegdzie posępny wymiar płyty. Warstwa liryczna wypada tutaj powyżej przeciętnej. W podobnym tonie można wypowiadać się o podkładach zgromadzonych na „Detroit’s Son”. Warto zwrócić uwagę na długość trwania poszczególnych utworów. Po wyjęciu kilku krótkich ścieżek, wszystkie pozostałe nagrania trwają około 3 minut, co było celowym zabiegiem Guilty Simpsona i Katalysta. W ten sposób artyści lepiej zademonstrowali różnorodność beatów i wysoką jakość tekstów GS. Na „rodzinnej” płycie rapera nie zabrakło miejsca dla przedstawicieli Detroit – Elzhiego, Cysiona, Fat Raya, Phat Kata i Spaceka. Wszyscy ci wykonawcy wpasowali się w specyficzny klimat tej produkcji.

    „Detroit’s Son” trafiło na Bandcampa, Spotify, Deezera i pokrewne serwisy streamingowe. Stones Throw Records wydało ubiegłoroczny projekt na płytach kompaktowych i winylowych. Wydawnictwo promują trzy single – „The D”, „Fractured” oraz „Vanguard Organization” (ostatecznie utwór nie znalazł się na longplayu). Do pierwszego z tych nagrań powstał również videoclip. Guilty Simpson oddał piękny hołd swojemu rodzinnemu miastu, zaś Katalyst pokazał, że drzemią w nim naprawdę duże możliwości.

    Tracklista

    1. R.I.P.
    2. Blunts In The Air feat. Cysion
    3. The D
    4. Ghetto
    5. Detroit’s Son
    6. Fractured feat. Fat Ray
    7. Radiation Burn
    8. Money
    9. Smoking feat. Spacek
    10. Rhyme 101
    11. The Music
    12. Beautiful Death
    13. Blue Collar feat. Elzhi
    14. The Time Is Now
    15. Dirty Glove feat. Phat Kat
    16. Say What?
    17. Power Outage feat. Spacek
  • Stones Throw Records wydaje Hud Dreems Knxwledge’a

    Stones Throw Records wydaje Hud Dreems Knxwledge’a

    3–4 minut

    W przyszłym roku kalifornijskie Stones Throw Records będzie obchodziło 20-lecie swojego istnienia. Już po kilku latach działalności label założony przez Peanut Butter Wolfa był doceniany za wydawanie niesztampowej i wyznaczającej nowe trendy muzyki. Po drodze PBW utworzył wraz ze swoimi kompanami kilka sublabeli z Leaving Records i Now-Again Records na czele. Przez blisko dwie dekady przez wytwórnię płytową z siedzibą w Los Angeles przewinęło się kilkudziesięciu wykonawców, wliczając w to Madliba, J Dillę, Perceego P, Aloe Blacca, Karriema Rigginsa, MF Dooma i innych. W tym roku nakładem STR ukazało się kilka projektów autorstwa Tuxedo, Dam-Funka, Guilty Simpsona czy White Boiz. Obok nich swój materiał w Stones Throw Records wypuścił również Knxwledge. „Hud Dreems” to pierwszy longplay nagrany przez producenta dla labelu Peanut Butter Wolfa.

    Po 2008 roku wypłynęło na szersze wody wielu niezależnych producentów. Część z nich zasłynęła z regularnego wydawania krótszych i dłuższych projektów, czasem po kilka(naście) rocznie. W tym osobliwym kręgu znalazł się Knxwledge. Producent pochodzący z Filadelfii, zaś zamieszkały obecnie w Los Angeles, dosłownie zasypał odbiorców swoją muzyką. W jego przypadku niekiedy wychodziło tak, że zanim słuchacze zdążyli na dobre zapoznać się z danym materiałem KNX-a, to amerykański beatmaker… publikował kolejny zbiór swoich nagrań. Jak się okazuje, w tym szaleństwie wydawniczym jest metoda.

    Konia z rzędem temu, kto wprawnie orientuje się w wydawnictw Knxwledge’a. Wydaje się to niemożliwe, ponieważ przedstawiciel Cali wydał mnóstwo płyt, rozszerzając praktycznie non stop swoją dyskografię o następne wydawnictwa. Do najważniejszych z nich należą „Klouds”, „Kauliflower”, „Rap Jointz Vol. 1” i seria „Hexual Sealings”. Pierwsze z ww. produkcji trafiły do obiegu dzięki współpracy beatmakera z irlandzkim All City Records. W 2013 roku kalifornijskie Leaving Records wypuściło „Anthology” – swoisty przekrój przez dotychczasowe projekty bohatera tego artykułu. Wypada również nadmienić, iż oprócz solowej działalności producent współpracuje z innymi wykonawcami. Wśród partnerów muzycznych KNX-a wyróżnimy Andersona .Paaka (w grudniu ukazała się EP-ka producenta i tego wokalista, którą wydano pod szyldem grupy Nx Worries), Kendricka Lamara, Co$$a, Mndsgna, Blu, Joeya Bada$$a, Homeboya Sandmana, Fatimę, Pyramida Vritra i SiR-a. Po wydaniu „Anthology” Knxwledge rozpoczął współpracę ze Stones Throw Records. Kooperacja ta przerodziła się w powstanie „Hud Dreems”.

    W pierwszej kolejności płyta trafiła na rynek w postaci elektronicznej. Akurat do tego formatu przyzwyczaili się wszyscy sympatycy twórczości producenta (tylko wybrane materiały Kalifornijczyka ukazały się na kompaktach, winylach lub kasetach). Po cyfrowej premierze STR opublikowało materiał w wersji fizycznej, co dobrze odebrano w środowisku muzycznym. Knxwledge solidnie przygotował się do wypuszczenia pierwszej płyty w słynnej wytwórni płytowej z Los Angeles. „Hud Dreems” jest pozbawione wypełniaczy i nie ma tutaj mowy o bylejakości. Producent na majowym wydawnictwie zaprezentował 26 ścieżki utrzymane w klimacie instrumentalnego hip hopu. Większość nagrań zgromadzonych na LP trwa poniżej 2 minut. Każdy utwór gładko przechodzi w następny, dzięki czemu całość stanowi smakowite danie muzyczne, które nie jest złożone jedynie z liche jakości przystawek. Problem tylko w tym, że przez mnogość instrumentali i ich okrojoną długość, trudno zapamiętać przynajmniej połowę tracków na „Hud Dreems”. W związku z tym, najlepiej wypadają najdłuższe nagrania na albumie – „trsh”, „nvrending” oraz „demskreets.fekts”. Tak właśnie wygląda świat kreowany przez KNX-a, który nie znosi żadnych przestojów, co trzeba mieć na uwadze za każdym razem, kiedy stykamy się z jego twórczością.

    Wydawnictwo ukazało się na Bandcampie oraz na pozostałych serwisach streamingowych (Spotify, Deezer, YouTube, itd.). Jak wspomniałem pierwotnie „Hud Dreems” pojawiło się w obiegu w wersji cyfrowej, do której następnie dołożono wydanie fizyczne na płytach kompaktowych i winylowych. Instrumentalny album promuje kilka singli, w tym „flyinglizrds” i „jstowee”. Dodatkowo do pierwszego z tych nagrań nakręcono również teledysk, zaś drugi doczekał się zapisu z wykonania jego na żywo (seria „In The Dungeon”). Knxwledge powinien być zadowolony z odbioru tego projektu, dzięki któremu jeszcze bardziej ugruntował on swoją pozycję w branży. Oczywiście zapracowany beatmaker nie poprzestał na „Hud Dreems” – w poprzednich miesiącach zdążył on jeszcze opublikować kolejne części „WrapTaypes” oraz „Hexual Sealings”, dokładając do tego „Link Up & Suede” z Andersonem .Paakiem. Jak tak dalej pójdzie, to żaden inny producent nie będzie w stanie dorównać jego dyskografii.

    Tracklista

    1. kometostai.aintreallynootherwaytoputitro
    2. time&tide
    3. tkekareofit
    4. mylife
    5. shuremng
    6. noflowrs[instrw]
    7. dntfall
    8. frmnowhere
    9. thtroll
    10. letuleave.[geekdop]
    11. onlijournitro
    12. thtbodi
    13. bodies[TOTW]
    14. behindme
    15. faraway
    16. flyinglizrds
    17. mydesire[fortwin][vanuys]
    18. trsh
    19. jstowee
    20. nvrending
    21. stilluhme
    22. Aintitovr
    23. demskreets.fekts
    24. beleeveibne
    25. rightaftr[THK]
    26. okaiokai
  • Jake One i Mayer Hawthorne z projektem pod nazwą Tuxedo

    Jake One i Mayer Hawthorne z projektem pod nazwą Tuxedo

    4–6 minut

    W tej chwili na każdym kroku mamy do czynienia z próbami znalezienia nowych środków wyrazu we współczesnej muzyce. Na ogół takie starania doprowadzają do powstania sezonowych zjawisk, które potrafią ni z tego, ni z owego zdobyć ogromną popularność na świecie, po czym rozpadają się niczym domek z kart. Owszem, pewni wykonawcy, czasem też wytwórnie płytowe, potrafią nadać formom muzycznym nową tożsamość, wykazując się przy tym właściwą wiedzą oraz pewnością w tym, co tworzą. Wszystko to jest momentami mocno niepewne i zamiast zaprzątać sobie głowę niedopracowanymi hybrydami, warto przynajmniej raz na pewien czas wrócić do brzmienia sprzed lat. W tym miesiącu głównymi postaciami inspirującymi do powrotu do przeszłości są Mayer Hawthorne i Jake One. Wydany przez nich wspólny album „Tuxedo” to prawdziwa uczta dla fanów funku w odświeżonej wersji.

    Obaj artyści odpowiedzialni za niniejsze przedsięwzięcie, to doskonale znane postaci na scenie muzycznej. Zarówno Mayer Hawthorne, jak i Jake One znaczą dużo w branży, choć trzeba przyznać, że więcej mówi się o tym pierwszym twórcy. Multiinstrumentalista pochodzący z Michigan już nie raz zachwycał swoimi nagraniami rzesze osób. W początkowych latach jego działalności niewiele na to wskazywało, ot MH należał do undergroundowego kolektywu Athletic Mic League i niewielu dawało jemu szanse na szerszy rozgłos. Sprawy diametralnie zmieniły bieg po podpisaniu kontraktu płytowego przez niego ze Stones Throw Records. Debiutancki album Mayera Hawthorne’a, „A Strange Arrangement”, który był poprzedzony kilkoma głośnymi singlami (m.in. „Just Ain’t Gonna Work Out”) otworzył mu drzwi do dalszej kariery. Po tym wydawnictwie ukazały się jeszcze jego dwa longplaye – „How Do You Do” (2011) oraz „Where Does This Door Go” (2013), czyniąc z niego czołowego współczesnego artystę opierającego brzmienie na funku, soulu, disco, hip hopie i nurtach pokrewnych.

    Jak już ww. Jake One również może pochwalić się kilkoma znaczącymi osiągnięciami w branży fonograficznej.Beatmaker wywodzący się z Seattle przez długie lata zajmował się głównie produkcją utworów dla niezależnych twórców, dorzucając niejako na boku kolaboracje z mainstreamowymi artystami. Co istotne, pomimo takiej rozbieżności w swojej działalności, Jacob Dutton nigdy nie stracił w oczach fanów. Wręcz przeciwnie, niemal od zawsze był on poważany za wszechstronność i umiejętne dopasowywanie się pod konkretnych raperów czy wokalistów. Po dekadzie spędzonej na produkcji utworów dla innych, w 2008 roku ukazał się premierowy projekt Jake One’a, „White Van Music”. Płyta wydana nakładem Rhymesayers Entertainment cieszyła się dużym powodzeniem w niezależnych kręgach hip hopowych. W dalszym okresie producent wypuścił doskonały wspólny longplay z Freewayem, „The Stimulus Package”. W ostatnich latach ponownie skupił się on na dostarczaniu podkładów dla innych (The Game, Brother Ali, Wale, Drake, Pusha T, J. Cole i pozostali korzystali z jego beatów). Oprócz tego, bez zbędnego rozgłosu, Jake One realizował właśnie z Mayerem Hawthorne’em muzykę utrzymaną w zupełnie innym klimacie. Tuxedo w założeniu miało być kapsułą czasu przenoszącą odbiorców kilka dekad wstecz i przypominającą o czasach, w którym królowało disco i funk.

    Przez długi okres nikt nie miał pewności czy w ogóle są jakiekolwiek szanse na to, aby amerykański duet wypuścił pełny materiał. Pierwsze single duet wypuścił jeszcze w 2013 roku, ale wtedy nikt nie wspominał o wydaniu przez nich pełnego albumu. Ponadto w kuluarach przewijały się informacje mówiące o tym, iż amerykańscy wykonawcy mają luźne podejście do tego projektu i nagrywają wspólne utworu od wielu lat lecz nie mają względem ich większych planów. Wszystkie te domysły i spekulacje ucichły po tym, jak pod koniec ub.r. Stones Throw Records ujawniło, że zamierza wydać debiutancką płytę Tuxedo. Po tej informacji stało się jasne, że ten projekt będzie jednym z najważniejszych wydawnictw następnych miesięcy. Stało się nie inaczej – „Tuxedo” to jeden z najgłośniejszych i najważniejszych debiutów tego roku. Dlaczego tak wiele osób ostrzyło sobie zęby na ten longplay? Ano dlatego, gdyż Jake One i Mayer Hawthorne postawili przywrócić ducha nagrań Chic, Shalamar i wielu innych artystów związanych z disco i funkiem z lat 70. i 80.tych. Wydawałoby się, że w dobie elektronicznych wymysłów artystów i poszukiwania za wszelką cenę nowych środków ekspresji, nie ma szansy to się udać. Jednak stało się zupełnie co innego – „Tuxedo” chwyciło niemal z miejsca. Media i słuchacze docenili oryginalny pomysł na utwory, niewiarygodny wręcz klimat nagrań oraz rozległą wiedzę muzyczną duetu, bez której nie byłoby możliwe powstanie całego LP. Dzięki Tuxedo można przenieść się w czasie i rozkoszować się tak świetnym, aczkolwiek zapomnianym obecnie brzmieniem. Nie zapomnijcie tez o jednym – dzięki tej płycie można spędzić długie chwile na parkiecie. W końcu utwory pokroju „Number One”, „Do It”, „So Good” czy „Watch The Dance” aż się proszą o to, aby pokazać swoje umiejętności taneczne.

    „Tuxedo” można odsłuchać za pośrednictwem Spotify, Deezera i pozostałych serwisów streamingowych. Album trafił do sprzedaży w postaci cyfrowej i fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe). Jake One i Mayer Hawthorne promują wydawnictwo za pośrednictwem sporej dawki singlowych nagrań – „Do It”, „Number One”, „So Good”, „Get U Home” i „The Right Time”. Do trzech pierwszych utworów powstały również przyjemne dla oka videoclipy. Na Soundcloudzie znajdziecie też serię miksów duetu stanowiących część kampanii marketingowej LP. Przykład Tuxedo dobitnie pokazuje, że w dzisiejszej branży muzycznej nadal jest miejsce dla twórców sięgających po stare przepisy na tworzenie płyt, inspirujących się gatunkami wykształconymi wiele dekad temu. Najważniejsze jest jeszcze jedno – opinia publiczna szybko przekonała się do twórczości duetu związanego ze Stones Throw Records, co pokazuje, że wcale nie wszyscy pędzą za nowo powstałymi fuzjami brzmień. Na koniec najważniejsza wiadomość – Tuxedo planuje kontynuację pierwszej płyty, co już skrzętnie odnotowano w branży.

    Tracklista

    1. Lost Lover
    2. R U Ready
    3. Watch The Dance
    4. So Good
    5. Two Wrongs
    6. Tuxedo Groove
    7. I Got U
    8. The Right Time
    9. Roll Along
    10. Get U Home
    11. Do It
    12. Number One
  • Homeboy Sandman z kolejnym albumem – Hallways

    Homeboy Sandman z kolejnym albumem – Hallways

    3–5 minut

    Jeżeli pojawiają się dyskusje poświęcone najbardziej znaczącym wytwórniom płytowym w dziejach hip hopu, to nie sposób pominąć Stones Throw Records. Legendarna kalifornijska oficyna wydawnicza założona przez Peanut Butter Wolfa odegrała ogromną rolę szczególnie w niezależnych kręgach (około) hip hopowych. W trakcie blisko 20-letniej działalności STR wypuściło dziesiątki singli i longplayów. Wkład tego labelu w rozwój muzyki hip hopowej docenia mnóstwo osób na całym świecie, zaś zasługi tej firmy najlepiej podsumowuje film dokumentalny „Our Vinyl Weighs A Ton”. W tym roku nakładem Stones Throw Records ukazało się sporo materiałów różnych artystów. Wśród nowych wydawnictw labelu pojawiły się kolejne płyty Homeboya Sandmana. Po opublikowanej wcześniej EP-ce „White Sands”, na początku września doczekaliśmy się kolejnego albumu tego oryginalnego artysty – „Hallways”.

    Już coraz mniej we współczesnej branży hip hopowej charyzmatycznych raperów wprowadzających nową jakość, a przy tym oddanych korzeniom tej kultury. Homeboy Sandman zdaje sobie sprawę, iż jest przedstawicielem wymierającego gatunku lecz nic nie wskazuje na to, aby jego twórczość nagle zmieniła się i podporządkowała się obecnie panującym trendom. W tej chwili Emcee pochodzący z nowojorskiego Queens należy do ścisłej czołówki niezależnych artystów, którzy cieszą się szacunkiem słuchaczy rapu, ale i nie tylko. Oryginalny twórca ciężko zapracował na swoją pozycję. Przez kilka lat był kojarzony jedynie z lokalną sceną w NYC, co nieco uległo zmianie po wydaniu w 2010 roku płyty „The Good Sun”. Wydawnictwo stanowiło prawdziwy przełom w karierze muzycznej Angela Del Villara. Album sprzed ponad 4 lat zwrócił uwagę Stones Throw Records. Homeboy Sandman szybko doszedł do porozumienia z legendarną wytwórnią płytową, po czym rozpoczął nagrywanie muzyki pod sztandarem tego labelu.

    Na premierowe projekty artysty wydane przez STR należało zaczekać do 2012 roku. W pierwszej kolejności ukazały się dwie EP-ki – „Subject Matter” oraz „Chimera”. Oba wydawnictwa walnie przyczyniły się do wzrostu zainteresowania wśród słuchaczy z całego świata twórczością tego sympatycznego rapera. Po dwóch krótszych materiałach przyszła kolej na debiutancki longplay Homeboya Sandmana wypuszczony przez Stones Throw Records. „First of a Living Breed” okazało się nad wyraz mocnym i wysublimowanym albumem, jednym z lepszych, jakie trafiły do sprzedaży w 2012 roku. Po tej udanej produkcji Emcee powrócił do nagrywania EP-ek. W okresie od sierpnia 2013 do marca 2014 roku ukazały się trzy jego płyty – „All That I Hold Dear”, „Kool Herc: Fertile Crescent” i „White Sands”. Każdy z tych projektów powstał przy udziale innego producenta (kolejno M. Slago, EL RNTC i Paula White’a). Wszystkie wydawnictwa zostały ciepło odebrane w branży i stanowiły odpowiednie wprowadzenie do następnego LP nowojorczyka. Premiery „Hallways” oczekiwało pokaźne grono odbiorców.

    Pierwszy singiel zapowiadający LP zaprezentowano na początku lipca. „America, The Beautiful” nawiązywało do patriotycznego amerykańskiego utworu i zwiastowało wszystko to, czego należało spodziewać się po całym albumie – mistrzowską grę słowną położoną na świeże beaty. Oryginalne flow rapera z Queens oraz rzadko spotykana zdolność do tworzenia pełnych dwuznaczności historyjek przeważają na jego najnowszym wydawnictwie. „Hallways” to nic innego, jak przedłużenie konceptów, które pojawiały się na poprzednich dokonaniach bohatera tej publikacji.  W dalszym ciągu zaprasza on każdego słuchacza do odbycia podróży po jego skomplikowanym i jedynym w swoim rodzaju świecie. Emcee potrafi z rozbrajającą szczerością opowiadać o sobie, co dobitnie pokazują utwory „Problems” czy „Stroll”. Jak zwykle nie brakuje u niego odniesień do relacji damsko-męskich („Personal Ad”, „Grand Pupa”) oraz do obserwacji społecznych (ww. „America, The Beautiful” czy „Activity”). Na tegorocznym longplayu występują również elementy eskapistyczne („Refugee”), co sprawia, że ta płyta nie jest wcale łatwa w odbiorze. Wymagające nagrania Homeboy Sandman oparł o podkłady bardziej (DJ SpinnaJonwayne2 Hungry Bros, J57Oh NoKnxwledge) i mniej znanych beatmakerów (SoberMindedMusiCProfessor Brian OblivionSOL626, Inspirmentalist, Denone). W poszczególnych trackach partnerują mu Blu, Oh NoJozef Van WissemJ-Live oraz Kurious. Warto mieć na uwadze także to, iż „Hallways” można dobrze poczuć i zrozumieć dopiero po kilkukrotnym przesłuchanie i nie ma co się zrażać do tego wydawnictwa, jeżeli za pierwszym czy drugim razem, nie wszystko jest w pełni jasne. Już taki urok Homeboya Sandmana.

    Stream nowego albumu nowojorskiego wykonawcy znajdziecie na Spotify, Deezerze i pozostałych serwisach tego typu. Stones Throw Records wypuściło projekt w wersji elektronicznej i fizycznej. Płyty winylowe trafiły do sprzedaży 6 października i dodatkowo zawierają bonusowe utwory „Army” i „Holiday” (tracki niedostępne w innych wydaniach LP). „Hallways” promują singlowe utwory „America, The Beautiful” oraz „Problems”. Do tej drugiej ścieżki dołożono również videoclip; teledysk nakręcono też do „Refugee”. Ponadto Homeboy Sandman opublikował specjalny track podkreślający premierę longplaya – „Hallways Out Now”. Tym albumem charyzmatyczny Emcee z NYC udowadnia wszem i wobec, że jest jednym z najjaśniej świecących punktów na hip hopowej mapie świata.

    Tracklista

    1. 1, 2, 3 (prod. DJ Spinna)
    2. America, The Beautiful (prod. Jonwayne)
    3. Loads feat. Blu (prod. 2 Hungry Bros)
    4. Refugee (prod. Jonwayne)
    5. Activity (prod. J57)
    6. Heaven Too feat. Oh No (prod. Oh No)
    7. Problems (prod. Knxwledge)
    8. Grand Pupa (prod. SoberMindedMusiC)
    9. Personal Ad (prod. Professor Brian Oblivion)
    10. Stroll (prod. SOL626)
    11. Unraveling feat. Jozef Van Wissem (prod. Jozef Van Wissem)
    12. Enough feat. J-Live & Kurious (prod. Inspirmentalist)
    13. Army feat. Jeanette Berry (prod. Oh No) [Bonus track vinyl only]
    14. Holiday (prod. Denone) [Bonus track vinyl only]
  • Pyramid Vritra wydaje nowy album – Indra

    Pyramid Vritra wydaje nowy album – Indra

    3–4 minut

    Stones Throw Records należy do ścisłego grona najlepszych i najbardziej zasłużonych oficyn wydawniczych w historii hip hopu. Wytwórnia płytowa założona w 1996 roku przez Peanut Butter Wolfa już dawno otrzymała status kultowy wśród mediów i licznych sympatyków STR. Label z siedzibą w Los Angeles wydał dziesiątki świetnych płyt różnych artystów i z każdym rokiem lista materiałów sygnowanych ich logiem stale powiększa się. W ostatnich 12 miesiącach PBW wraz ze swoimi współpracownikami wypuścił masę nowej muzyki, dokładając do tego sporo reedycji wcześniej opublikowanych nagrań. W tym roku Stones Throw Records zdążyło już wydać kilka znaczących projektów. Obok „White Sands” Homeboya Sandmana czy „Loopdigga EP” Lootpack, ujrzało światło dzienne wydawnictwo Pyramida Vritry – „Indra”.

    W dzisiejszych czasach niejeden twórca muzyczny poszukuje świeżych i nieodkrytych jeszcze przez innych form ekspresji. Progresywni artyści hip hopowi nie raz sięgają po nowe elementy, starając się przekonać opinię publiczną, iż właśnie to oni podążają we właściwym kierunku. W myśl tej zasady usiłuje postępować Pyramid Vritra. Młody wykonawca zamieszkały obecnie w Los Angeles zajmuje się nagrywaniem muzyki już od ponad dekady. Przez pierwsze lata jego nagrania trafiały głównie do szuflady, co ostatecznie zmieniło się w 2010 roku, kiedy to założył on wraz z Mattem Martiansem z Odd Future formację NRK (Nobody Really Knows). W krótkim czasie szeregi grupy znacznie powiększyły się i kolejni artyści zaczynali działać w ramach tego kolektywu liczącego obecnie 10 członków.

    W kolejnych miesiącach współpraca Pyramida VritryMattem Martiansem szybko została rozszerzona. Obaj twórcy założyli duet producencki The Super 3. Niedługo później wykonawcy powołali do życia kolejną formację, Jet Age of Tomorrow. Bohater tego artykułu stara się być nad wyraz produktywny, co przekłada się nie tylko na liczbę projektów, w jakie jest zamieszany, ale również na mnóstwo dobrej muzyki wydanej przez niego. Pod szyldem NRK ukazało się do tej pory m.in. – „Pyramid”, „PYRAMIDVRITRA”, „Scopolomine” i „The Story of Marsha Lotus”. Z kolei Jet Age of Tomorrow zapisało na swoim koncie płyty „Voyager”, „Journey To the 5th Echelon” i „The JellyFish Mentality”. Wszystkie te trzy materiały ukazały się nakładem Odd Future, dzięki czemu o Vritrze dowiedziało się znacznie więcej osób. Raper i producent w jednym określający swoja muzykę jako połączenie awangardowego hip hopu z jazzem i soulem został zauważony i doceniony również przez Stones Throw Records. Peanut Butter Wolf szybko poznał się na talencie tego artysty i zaproponował mu wydanie następnej płyty nakładem STR. Tak też się stało – „Indra” trafiła do obiegu sygnowana doskonale wszystkim znanym logiem wytwórni płytowej z LA.

    Kampania promocyjna wydawnictwa rozpoczęła się na kilka tygodni przed jego premierą. Osoby dobrze zaznajomione z katalogiem Stones Throw Records zapewne w ogóle nie zdziwiły się, gdy okazało się, iż amerykański label postawił na kolejnego alternatywnego artystę wykraczającego daleko poza ramy hip hopowe. Pyramid Vritra umiejętnie podszedł do skompletowania materiału na debiutancki longplay wydany nakładem STR. Kalifornijczyk przygotował spójny i dopracowany album utrzymany w charakterystycznym i trudnym do podrobienia stylu. „Indra” stanowi wędrówkę po świecie muzycznym kreowanym przez nowatorskie i śmiałe rozwiązania. W celu osiągnięcia jak najlepszego efektu PV zrezygnował ze współpracy na tym wydawnictwie z innymi twórcami, odpowiadając zarówno za warstwę muzyczną, jak i liryczną na LP. Po zapoznaniu się z całym materiałem trzeba przyznać, iż jego autorowi udało się pokazać pełnię swoich umiejętności oprowadzając słuchaczy po swoim rozbudowanym i skomplikowanym świecie. „Tea & Lemonade”, „Impulses”, „Shining” i „Drown” dobrze oddają charakter tego materiału stanowiąc znakomitą wizytówkę płyty.

    „Indra” trafiło do odsłuchu na Soundclouda. Stones Throw Records wypuściło album w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe). Wersja digitalowa materiału zawiera 3 bonusowe utwory („Intermission”, „Zord” i „Feel”). Wydawnictwo promują dwa singlowe nagrania – „Tea & Lemonade” oraz „Eleven12”. Do tego pierwszego utworu powstał minimalistyczny videoclip. O płycie Pyramida Vritry powstało już wiele artykułów i sporo wskazuje na to, że w przyszłości artysta z LA dotrze ze swoją twórczością do jeszcze większego grona odbiorców.

    Aktualizacja #1: 31 marca pojawił się w sieci nowy teledysk promujący album Pyramida Vritry. Obraz nakręcono do utworu „Spool”.

    Aktualizacja #2: 1 lipca doczekaliśmy się kolejnego videoclipu od kalifornijskiego artysty. Trzeci teledysk promujący „Indra” zrealizowano do utworu „Eleven12”.

    Tracklista

    1. Vanessa Hill
    2. Impulses
    3. Dntslp
    4. Monkeybread
    5. Cherry Avenue
    6. Spyglass
    7. Drown
    8. Cruel
    9. Intermission
    10. Shining
    11. Tea & Lemonade
    12. Zord
    13. Spool
    14. Eleven12
    15. Lemo
    16. Feel
  • Quasimoto opowiada o swoich kolejnych przygodach

    Quasimoto opowiada o swoich kolejnych przygodach

    3–5 minut

    Wśród szeregu różnych pomysłów artystów na wyrażanie swojej twórczości, motyw alter ego mocno przyciąga odbiorców. W świecie hip hopowym również nie brakuje interesujących przykładów związanych z  tym tematem. Serwis muzyczny Potholes In My Blog przedstawił w kwietniu tego roku listę najlepszych ich zdaniem drugich osobowości wybranych twórców. Zestawienie obejmuje inne wcielenia Shock G, Eminema, Flying Lotusa, Kool Keitha, Tylera, The Creatora, MF Dooma oraz Madliba. Właśnie ten ostatni artysta powrócił w tym roku z najbardziej znanym hip hopowym alter ego, Quasimoto. Płyta „Yessir Whatever” wydana przez Stones Throw Records okazała się jedną z największych niespodzianek ostatnich miesięcy.

    Dorobek muzyczny Madliba jest na tyle bogaty, że spokojnie można nim obdzielić kilku jego kompanów po fachu. 40-letni dziś Otis Jackson, Jr. zasłynął z wielu projektów, że wymienienie wszystkich pozycji w katalogu kalifornijskiego zajęłoby dłuższą chwilę. Wśród całej dyskografii przedstawiciela Lootpack niejeden dziennikarz muzycznych i słuchacz podaje właśnie płyty Quasimoto za najistotniejsze i najdoskonalsze. Nader sympatyczna, a zarazem pretendująca do miana bad boya postać jest owiana tajemnicą i żaden śmiertelnik nie zna pełnej prawdy kryjącej się za pochodzeniem i życiem Lorda Quasa. Najlepiej oddaje to wstęp jego biografii umieszczonej na stronie Stones Throw Records:

    Quasimoto i Madlib byli związani długimi lay, choć nigdy nie byli widziani razem w studiu nagraniowym jak dotąd. W rzeczywistości, Quasimoto nigdy nie przebywał w tym samym pokoju z kimkolwiek – jest Niewidoczny (The Unseen). Lecz możecie jego słyszeć – i nigdy nie pomylicie się w tym, jak brzmi.

     Jedyna w swoim rodzaju twórczość L. Quanty’ego po raz pierwszy pojawiła się w 1999 roku. Single „Microphone Mathematics” i „Hittin’ Hooks” stanowiły całkowitą odskocznię od tego, co przypisywano wówczas artystom hip hopowym. Rok później niemal cały niezależny świat muzyczny legł u stóp Madliba i jego alter ego. Wtedy to ukazał się debiutancki album Quasimoto, „The Unseen”, który na koniec 2000 roku znalazł się na czołowych miejscach w podsumowaniach autorstwa wielu dziennikarzy. W trakcie następnych 5 lat trafiły do obiegu różne single tego milusińskiego twórcy. Serię tych wydawnictw zwieńczyła premiera 8 lat temu drugiego longplaya – „The Further Adventures Of Lord Quas”. Kolejny raz dowiódł on swojego geniuszu, co doceniło środowisko muzyczne. Po blisko dekadzie uśpienia, Lord Quas ponownie dał znać o sobie. Premiery „Yessir Whatever” zupełnie nikt nie spodziewał się, co nie przeszkodziło w szybkim rozprzestrzenieniu się wieści o tym wydawnictwie, i to nie tylko wśród sympatyków stworka z innego wymiaru.

    Pierwsze informacje dotyczące materiału Madlib ujawnił za pośrednictwem portali społecznościowych w kwietniu tego roku. Niedługo po tym Stones Throw Records podało do wiadomości więcej szczegółów płyty, co błyskawicznie rozeszło się po świecie. Kalifornijska oficyna wydawnicza poinformowała, iż trzecie LP Quasimoto będzie miało charakter kompilacji prezentującej 12 tracków nagranych w ostatnich 12 latach. Niemal z miejsca uczyniło to z tego longplaya jeden z najbardziej oczekiwanych projektów pierwszej połowy 2013 roku. Ostatecznie „Yessir Whatever” trafiło na półki sklepowe i serwery 18 czerwca. Wszyscy starsi fani Lorda Quasa powinni być usatysfakcjonowanymi tą produkcją prezentującą kolejne przygody alter ego Otisa Jacksona, Jr., któremu na pewno przybyło też nowych sympatyków. Specyficzna otoczka towarzysząca jego nagraniom należy do wyjątkowych elementów w świecie hip hopowym. „Broad Factor”, „Seasons Change”, „Brothers Can’t See Me”, „LAX To JFK” (sprytny follow-up do słynnego utworu Gang Starr) stanowią tylko niektóre przykłady na wielkość muzyczną Quasa. Jeżeli kiedykolwiek chcielibyście jego spotkać, to pamiętajcie o tym, iż jest on łakomy na stare płyty winylowe, jointy i tłuste kobiece tyłki.

    Stones Throw Records stanęło na wysokości zadania, wydając „Yessir Whatever” w godny sposób. Album ukazał się w wersji elektronicznej i fizycznej, złożonej z kilku edycji. Oprócz standardowych płyt kompaktowych pojawiły się w sprzedaży woski z bonusową siódemką „Hittin Hooks” b/w „Microphone Mathematics (Remix)” w seriach z żółtą i niebieską naklejką na okładce. Wydawnictwo promuje kilka singli – „Planned Attack” i „Catchin’ The Vibe”. Do tego drugiego nagrania ukazał się też teledysk, który powstawał z pewnymi problemami. Pierwotnie zdjęcia do videoclipu miały być kręcone w Los Angeles, ale władze tego miasta wystąpiły do STR z wnioskiem o podanie prawdziwej tożsamości Quasimoto, zabraniając jakichkolwiek działań promocyjnych tej postaci na ulicach Miasta Aniołów. Wobec tego nagrano video w Europie, co wyszło wszystkim na zdrowie (zwróćcie uwagę na końcówkę klipu). Jak potoczą się dalsze losy Lorda Quasa? Tego póki co nie wie nikt, nawet Madlib.

    Tracklista

    1. Broad Factor
    2. Seasons Change
    3. The Front
    4. Youngblood
    5. Astronaut
    6. Planned Attack
    7. Brothers Can’t See Me
    8. Catchin’ The Vibe
    9. Am I Confused
    10. Sparkdala
    11. Green Power
    12. LAX To JFK
  • Recenzja LP: Percee P – Perseverance

    Recenzja LP: Percee P – Perseverance

    3–5 minut

    Stones Throw Records | 2007

    Stones Throw Records należy do jednych z najbardziej wpływowych niezależnych wytwórni płytowych hip hopowych w historii. Trudno z tym polemizować, szczególnie po przejrzeniu rozbudowanego katalogu labelu założonego przez Peanut Butter Wolfa. Na przestrzeni kilkunastu lat nakładem tej oficyny wydawniczej ukazało się mnóstwo wartościowych płyt, z których część uważa się obecnie za klasyczne tytuły. „Donuts” J Dilli, „Champion Sound” Jaylib, „Madvillainy” Madvillain, „Soundpieces: Da Antidote” Lootpack czy „The Unseen” Quasimoto stanowią pozycje obowiązkowe dla każdego sympatyka hip hopu. Wśród pokaźnej listy istotnych wydawnictw wypuszczonych przez STR znajdziemy również „Perseverance” legendarnego rapera pochodzącego z Bronksu, Perceego P. Pełnoprawny debiut tego wykonawcy z 2007 roku to jeden z najlepiej przygotowanych projektów z połowy ub. dekady.

    Rakim, Big Daddy Kane, Kool Moe Dee, Grandmaster Caz, Nas, Kool G Rap, Guru. Co łączy wszystkich tych znamienitych raperów? Każda z tych postaci w znaczący sposób wpłynęła na oblicze rapu, stanowiąc inspirację dla setek swoich następców. W tym gronie powinien też być umieszczany Percee P, ale (zbyt) często pomija się tę osobę przy wymienianiu najbardziej zasłużonych Emcees wszech czasów. John Percy Simon nie cieszy się tak dużym uznaniem w środowisku, jak jego partnerzy po fachu, głównie przez to, iż przez ponad dwie dekady działalności na scenie hip hopowej nie wydał on obszerniejszego wydawnictwa.

    Trudno w to uwierzyć, ale wychowanek Bronksu od 1979 do 2005 roku wypuścił jedynie dwie kompilacje („Now and Then” i „Legendary Status”) – oraz kilka dwunastek („Now They Wanna See Me”, „Nowhere Near Simple”). Przez ten czas wykonawca udzielił się gościnnie na płytach m.in. Lord Finesse’a („Return of the Funky Man”), Aesop Rocka („Music for Earthworms”), Jurassic 5 („Power in Numbers”), Jaylib („Champion Sound”), Wildchilda („Secondary Protocol”), Jedi Mind Tricks („Visions of Gandhi„). Dzięki wyjątkowemu stylowi i przyciągającej uwagę warstwie tekstowej amerykański twórca został doceniony przez koneserów hip hopu i innych raperów znanych z doskonałego warsztatu (całe D.I.T.C., Pharoahe Monch, Chali 2na). Jednak ogół słuchaczy nie miał większego pojęcia o jego osobie, co zmieniło się wraz z wydaniem 6 lat temu „Perseverance”. Zagorzali sympatycy twórczości Perceego P odetchnęli z ulgą na wieść o jego debiutanckim albumie, zaś pozostali byli w niemałym szoku, kiedy zapoznali się z zawartością tej płyty.

    Przygotowania do wydania longplaya rozpoczęły się na przełomie lat 2004-05. Po przeprowadzce nowojorskiego rapera do Los Angeles w krótkim czasie postanowiono, iż album, który miał się ukazać nakładem Stones Throw Records wyprodukuje w całości Madlib. Szalenie utalentowany artysta wyniósł wcześniej doświadczenie ze wspólnych wydawnictw z Jay Dee i MF Doomem, ale kolaboracja z Emceem o legendarnym statusie stanowiło nie lada wyzwanie. Pierwsze single zapowiadające LP – „Put It on the Line” i „Throwback Rap Attack” – wypadły na tyle korzystnie, że o „Perseverance” zrobiło się naprawdę głośno przed premierą płyty. W połowie września 2007 roku oczekiwaniom na ten longplay nastał kres i w końcu doczekaliśmy się premierowej produkcji Perceego P. Wydawnictwo dostarczyło 19 nagrań podanych w momentami niewiarygodny i wybitny sposób. Doświadczony raper zabłysnął jedynym w swoim rodzaju flow – pewnym, płynnym i nie do podrobienia,w  którym słowa wypluwa z szybkością karabinu maszynowego. Wszystko to podane w old schoolowym stylu, gdzie równie istotną rolę, co dykcja i przyspieszenia, odgrywa warstwa tekstowa. Skalę talentu i umiejętności gospodarza płyty najwłaściwiej oddają następujące tracki: „Legendary Lyricist”, „Lady Behind Me”, „Ghetto Rhyme Stories”, „No Time for Jokes”, „Mastered Craftsman” oraz dwie ww. ścieżki. Pomimo uznanych w branży gości zaproszonych na album (Vinnie Paz, Guilty Simpson, Diamond D, Chali 2na, Prince Po, Aesop Rock), to żaden z nich nie jest w stanie nawet na chwilę przyćmić Perceego P. Warstwa muzyczna dostarczona przez Madliba idealnie oddaje klimat ulic Bronksu z lat 70. i 80.tych. Brudne, niekiedy niepokojące, a niekiedy zaskakujące (patrz: „2 Brothers from the Gutter”) rozwiązania zaproponowane przez tego artystę pomogły stworzyć doskonały projekt.

    W dziejach hip hopu pojawiło się pełno artystów, którzy powinni byli wydać poszczególne materiały znacznie wcześniej niż to miało miejsce w rzeczywistości. Percee P bardzo długo czekał na wydanie swojego debiutanckiego albumu. Kiedy już odbyła się premiera tego wydawnictwa, to niemal od razu pokazał wszystkim wszem i wobec, że zasługuje na szczególny szacunek na scenie hip hopowej. Madlib pokusił się jeszcze o przygotowanie „Perseverance” w wersji z nowymi instrumentalami. Płyta z remiksami wypadła równie wyśmienicie, co swój pierwowzór. Szkoda tylko, iż już nikt nie nagrywa rapu właśnie w takiej formie, o czym mówi nawet Percee P w „Throwback Rap Attack”. Z drugiej strony, w każdej chwili można sięgnąć po jego doskonałe dzieło, przypominające o tym, jak należy rozumieć pojęcie real Emcee.

    Ocena: 4,5/5

    Tracklista

    1. Intro
    2. Hand That Leads You
    3. Man to Praise
    4. Legendary Lyricist feat. Madlib
    5. Watch Your Step feat. Vinnie Paz & Guilty Simpson
    6. Who with Me?
    7. 2 Brothers from the Gutter feat. Diamond D
    8. Ghetto Rhyme Stories
    9. Throwback Rap Attack
    10. No Time for Jokes feat. Chali 2na
    11. Last of the Greats feat. Prince Po
    12. BX (Interlude)
    13. Put It on the Line
    14. Dirt and Filth feat. Aesop Rock
    15. LA (Interlude)
    16. Mastered Craftsman
    17. Raw Heat (45 Version)
    18. Lady Behind Me
    19. Outro
  • Cotygodniowy przegląd informacyjny #16

    Cotygodniowy przegląd informacyjny #16

    5–8 minut

    Niekiedy zdarza się, że przy ogromie codziennych zajęć nie sposób zrealizować wszystkich planów. Jeżeli sytuacja powtarza się przez kilka dni z rzędu, to szybko okaże się, że zaległości stają się coraz większe i należy się z nimi szybko uporać. W przeciwnym razie może to skończyć się porzuceniem pewnych idei i konceptów, a do tego nie wypada doprowadzać. Zgodnie z tym, wyrównuję braki związane ze stałą rubryką na stronie dotyczącą cotygodniowych przeglądów informacyjnych. W tej odsłonie kategorii przygotowałem sporo informacji o różnych twórcach muzycznych – Propagandzie, Blu & Exile’u, P.O.S.-ie, Randomie, Homeboyu Sandmanie, Bugseedzie, Small Professorze, Journaliście 103, Koncepcie i innych wykonawcach. Zatem do dzieła…

    Kalifornijski twórca o pseudonimie Propaganda wypuścił pod skrzydłami Humble Beast album „Excellent”. Płytę promuje świetne tytułowe nagranie, do którego zrealizowano także videoclip. Wydawnictwo dostępne do darmowego pobrania na stronie wytwórni. Istnieje też możliwość nabycia projektu w wersji fizycznej. O materiale charyzmatycznego twórcy wkrótce więcej szczegółów w serwisie.

    „Give Me My Flowers While I Can Still Smell Them” to jeden z najciekawszych albumów tej jesieni. Półtorej miesiąca po premierze płyty, Blu & Exile opublikowali pierwszy teledysk promujący wydawnictwo. Videoclip powstał do utworu „Maybe One Day”. Przyjemny obraz do sympatycznego nagrania. Warto też nadmienić, iż Exile przygotowuje się do wydania kolejnego projektu. W grudniu ukaże się jego wspólny longplay z Johazem (Deep Rooted) jako Dag Savage, o czym więcej w poniższej wzmiance.

    Dag Savage to wspólny projekt Exile’a & Johaza z Deep Rooted. Trzy tygodnie temu artyści wypuścili singiel „Cali Dreamin’” z udziałem Fashawna, Co$$a & Tiombe Lockhart. Wszyscy zebrani wykonawcy opowiadają o życiu w Kalifornii, które wcale nie jest takie piękne, jak to się zdaje co poniektórym. Nagranie zapowiada nadchodzący album Dag Savage, którego premiera odbędzie się jeszcze w tym roku.

    Chińska restauracja, ciasteczko szczęścia, sałata lodowa, ryba jako najgroźniejszy oręż w walce, wymarzona koszula u kelnerki dla każdego faceta, przerażeni klienci, wkurzony właściciel i sprawcy całego zamieszania – The Black Keys & RZA. Tak w skrócie przedstawia się drugi teledysk powstały do singla promującego ścieżkę dźwiękową do filmu „The Man With The Iron Fists” The Rizzy. „The Baddest Man Alive” – idealny tytuł nagrania do zwariowanego teledysku. Natomiast wieści odnośnie polskiej premiery obrazu w reżyserii członka Wu-Tang Clanu próżno szukać.

    Nauczyciel języka angielskiego na co dzień i raper po godzinach w jednym, Random aka Mega Ran, prezentuje nowy teledysk. Opowieść o milusińskich żywych trupach w „Zombie High” pochodzi z płyty „Language Arts Volume 2” dostępnej za pośrednictwem Bandcampa. Chciałoby się rzecz – niekończące się wykorzystywanie motywu żywych trupów w kulturze. W przyszłym tygodniu możecie spodziewać się obszernego artykułu o ostatnich projektach tego wykonawcy.

    Rhymesayers Entertainment wypuściło właśnie 4 solowy album współzałożyciela Doomtre, P.O.S.-a. „We Don’t Even Live Here” promuje szalony singiel „Get Down” z udziałem Mike’a Mictlana. Do utworu powstał równie poroniony videoclip. Wytwórnia z Minneapolis pokazuje tym samym, że potrafi zadbać o promocję każdego swojego materiału w solidny sposób.

    HW&W Recordings przedstawia nowe wydawnictwo muzyczne Bugseeda, „Critical Moment”. Tokijski beatmaker nagrał EP-kę zawierającą 6 instrumentalnych nagrań. Wartościowy projekt jest dostępny do odsłuchu i/lub pobrania za pośrednictwem Bandcampa. Zarówno azjatycki twórca, jak i niezależny kalifornijski label odpowiadający za coraz więcej instrumentalnych materiałów zawitają jeszcze na łamy serwisu.

    Homeboy Sandman nie bez przyczyny należy do najlepszych artystów tego roku. Po dwóch udanych EP-kach („Subject Matter” & „Chimera”) przyszła kolej na debiutancki album w Stones Throw Records, „First of a Living Breed”. Wartość artystyczna płyty stoi na wysokim poziomie, a dzięki takim singlom jak „Whatchu Want From Me” wzmacnia się jego pozycja w branży. Nagranie doczekało się pomysłowego videoclipu, który sprawi, że poczujecie się głodni. Obrazki z wiecznie trajkoczącą kobietą rozbawią niejedną osobę.

    Producenci rodem z Atlanty, The Flush & SMKA, wykorzystali tegoroczną edycję festiwalu A3C i nagrali wspólny projekt z uczestnikami tego wydarzenia. „Stankonia Sessions: A3C Edition 2012” powstało przy udziale King Chipa, Phila Ade, CunninLynguists, Two-9, Chuuweego, Emilio Rojasa, Boldy’ego Jamesa, Rappera Big Pooh, Torae’a, Slum Village i innych artystów. W drugiej połowie października trafił do sieci pierwszy singiel promujący wydawnictwo, „The Sparks” z udziałem Thurza, Skyzoo & Losa.

    Nowy teledysk od Koncept z Brown Bag AllStars. Nowojorski raper przygotował tym razem videoclip do singla „Watch The Sky Fall” z udziałem Royce’a da 5’9″ pochodzącego z jego albumu „Awaken”. Nie ufajcie nigdy kobietom, ponieważ może to być tragiczne w skutkach, o czym pewnie niejeden raz zdążyliście się już przekonać. Swoją drogą, to pewnie był hymn w pewnych środowiskach w trakcie huraganu Sandy.

    Świeży beat tape od Small Professora. „Cool Story, Pro” (kreatywna okładka i tytuł projektu) zawiera 25 premierowych beatów autorstwa tego niezależnego producenta, które uprzednio miały się ukazać pod koniecub.r. Beat tape do pobrania za pośrednictwem Bandcampa. Jestem głęboko przekonany, iż niebawem jeszcze głośniej będzie o tym uzdolnionym wykonawcy.

    „God of the Serengeti” Vinniego Paza w końcu ukazało się w tym tygodniu (oczywiście najpierw album wyciekł do sieci, ale nie tak wcześnie jak to było z ostatnim projektem Jedi Mind Tricks). Artysta stara się jeszcze bardziej zachęcić słuchaczy do sięgnięcia po jego płytę, wypuszczając singiel wyprodukowany przez JBL the Titana & C-Lance’a, „You Can’t Be Neutral On A Moving Train”.

    Entuzjastów dobrych beatów, blantów i różnego sortu burgerów znajdzie się całkiem sporo, nieprawdaż? Abstrakt Idea z mroźnej Islandii wypuścił właśnie follow-up do pierwszej części serii „Beats, Blunts & Burgers”. Projekt do pobrania na Bandcampie. Pierwsza część tej serii wydawnictw beatmakera trafiła uprzednio na stronę, więc podobnie stanie się z drugą odsłoną projektu.

    W natłoku informacji o nadchodzących wydawnictwach płytowych, przez moment wyleciała mi z głowy wspólna produkcja duetu Apollo Brown & Guilty Simpson. „Dice Game” ukaże się w sprzedaży już 13 listopada nakładem Mello Music Group. Dwa tygodnie temu trafił do obiegu singiel „Truth Be Told”, będący pierwszym nagraniem zapowiadającym album. Szykuje się kolejne po „Trophies” z O.C. ważny longplay z udziałem Apollo Browna.

    Damu the Fudgemunk prężnie działa i nie przestaje dostarczać pokładów nowej muzyki. Całkiem niedawno trafiła do sprzedaży najnowsza 7″ artysty, „Yes We Can (Headphones Mix July 2012)”. Wydanie jak zwykle kolekcjonerskie dostępne na stronie Redefinition Records. Wśród wszystkich tegorocznych wydawnictw beatmakera brakuje tylko kolejnego longplaya.

    Skoro jesteśmy przy Redefinition Records, to warto też wspomnieć o nadchodzącej płycie Quartermaine’a, „Quarter Life Crisis”. Wytwórnia opublikowała już singiel promujący wydawnictwo – „War Of The Roses” wyprodukowane przez Keva Browna. Darmowe nagranie można pobrać za pośrednictwem Sounclouda. Wydawnictwo można zamówić ze strony labelu. Redefinition Records jednym z najważniejszych labeli w undergroundzie?

    30 października odbyła się premiera albumu Journalista 103 z grupy The Left, „Reporting Live”. Babygrande Records zaprezentowało kilka singli promujących wydawnictwo, w tym nagranie „Walk With Me”. Lista producentów płyty obfituje w ciekawe postaci (oprócz OddiseegoSnowgoons, Apollo Brown, The Audible Doctor, Lex Luthorz). Równie okazale wygląda lista gości na LP: Eternia, Saigon, Fashawn, Freeway. Szykuje się tym samym naprawdę zacny projekt.

    Popularny w niezależnych kręgach muzycznych The Narcicyst wydał nowy materiał. „Leap Of Faith EP” zawiera 7 tracków i otwiera przy tym projekt o tej samej nazwie, zachęcający ludzi do dzielenia się swoja twórczością. Więcej informacji „Leap Of Faith” o w tym miejscu. Narcy to skromny, a przy tym niezwykle istotny przedstawiciel undergroundu, o którym jest coraz głośniej zagranicą.

    Interesująca wiadomość dla wszystkich fanów Stones Throw Records. W fazie przygotowywania znajduje się film dokumentalny poświęcony tej kultowej oficynie wydawniczej. W sieci pojawił się już teaser „Our Vinyl Weighs A Ton”. Więcej o projekcie na stronie Kickstartera. Znając oddanie licznych fanów STR, przedsięwzięcie powinno dojść do skutku. Peanut Butter Wolf zasługuje na takie docenienie ze strony odbiorców za lata świetnej pracy.

  • Premierowy album Homeboya Sandmana w Stones Throw Records

    Homeboy Sandman - First of a Living BreedWraz z końcem III kwartału 2012 roku przychodzą kolejne podsumowania minionych miesięcy w branży muzycznej. Do tej pory odbyły się premiery wielu wyczekiwanych tegorocznych albumów, więc można pokusić się już o pierwsze głębsze refleksje dotyczące tego tematu. Przyglądając się obiektywnie nowościom wydawniczym z tego roku, szybko dojdziemy do wniosku, iż nie ma na co narzekać, ponieważ wygląda to do tej pory nawet więcej niż dobrze. Wystarczy tylko wymienić kilka longplayów – „People Hear What They See” Oddiseego, „Trophies” Apollo Brown & O.C., „Mourning In America and Dreaming In Color” Brother Aliego & Jake One’a, „The Only Number That Matters is Won” Pacewona & Mr. Greena – aby przekonać się, że mamy do czynienia z udanym rokiem na scenie hip hopowej. Według niejednego dziennikarza muzycznego na miano jednego z najważniejszych projektów b.r. zasłużył „First of a Living Breed” Homeboya Sandmana. Trzeba przyznać, iż jest w tym sporo racji. (więcej…)

  • Classic Hip Hop Videos: Percee P – Put it on the Line

    80 Blocks From Tiffany'sLista klasycznych teledysków hip hopowych publikowanych na stronie powiększa się (nieregularnie, co należy w końcu zmienić) o następne tytuły. Wśród obrazów umieszczanych w dziale „Classic Hip Hop Videos” dominują dzieła sprzed ponad dekady. Videoclipy pochodzące z tego stulecia stanowią mniejszość, co wcale nie oznacza, iż znacznie ustępują swoim starszym odpowiednikom. Obok nich zdarzają się też klipy zaszufladkowane jeszcze do innej kategorii, wykorzystujące materiały archiwalne – w znacznej mierze filmy fabularne i dokumentalne. Właśnie tym wstępem należy rozpocząć przedstawienie w serwisie teledysku do singla „Put it on the Line”, promującego album Percee P„Perseverance”. Przy tworzeniu obrazu do tego utworu wykorzystano zdjęcia z niezwykle ważnego dokumentu z 1979 roku, „80 Blocks From Tiffany’s”. (więcej…)

  • Recenzja EP: Homeboy Sandman – Chimera

    Homeboy Sandman - ChimeraMoże jeszcze za wcześnie, by stwierdzić, że to właśnie Homeboy Sandman jest tym, kto przywróci Stones Throw dawną chwałę, jednak już teraz można powiedzieć, że nowe EP rapera z Queens jest sporym powiewem świeżości i potwierdzeniem skali jego talentu.

    Tekst: Dragonescu (więcej…)

Translate »