Tag: vinyl digital

  • Consequences nowym wydawnictwem Brous One’a

    Consequences nowym wydawnictwem Brous One’a

    3–5 minut

    Przy okazji wcześniejszych artykułów niejednokrotnie podkreślałem siłę i rolę niemieckiej sceny hip hopowej. Nawet po odrzuceniu na bok tamtejszych raperów mamy do czynienia z niezwykle wyrównanym i przyciągającym uwagę środowiskiem. Zainteresowanie mediów i słuchaczy z innych krajów skupia się głównie na plejadzie niemieckich producentów, a także na kilku dobrze prosperujących wytwórniach płytowych z tego kraju. Beatmakerzy i wydawcy żyją tam w symbiozie, nieustannie współpracując ze sobą i sukcesywnie podnosząc sobie poprzeczkę. W ostatnich latach pełno naszych zachodnich sąsiadów zaznaczyło swoją obecność na międzynarodowej scenie producenckiej. W podobnym tonie należy wypowiadać się o tamtejszych labelach. Niemcy potrafią również wchłonąć i odpowiednio przyjąć twórców z pozostałych państw, o czym świadczy przykład Brous One’a. Chilijski artysta zamieszkały w Niemczech wydał niedawno „Consequences”, będący jego najważniejszym projektem jak dotychczas.

    Wydaje się to nieprawdopodobne, ale nawet z położonego na peryferiach świata muzycznego Chile można wybić się i osiągnąć sukces na międzynarodowej scenie hip hopowej. Jak pokazuje Brous One, w myśl starej maksymy – dla chcącego, nic trudnego – przy stałej i ciężkiej pracy oraz dzięki szczęściu można wiele zrealizować. Wychowanek Santiago de Chile startował z kompletnie zerowego poziomu, będąc zdany tylko na siebie. Przy ograniczonych możliwościach na początku swojej działalności (głównie dotyczących sfery promocyjnej) utalentowanemu producentowi udało się osiągnąć znacznie więcej niż niejednemu artyście zamieszkałemu w bardziej rozwiniętych krajach pod względem muzycznym.

    W przypadku sympatycznie wyglądającego beatmakera trampoliną do zdobycia laurów było podjęcie współpracy z przedstawicielami niemieckiego środowiska hip hopowego. Już na debiutanckiej płycie Brous One’a, „Un Momento en el Tiempo”, znalazło się miejsce dla kilku twórców z tego europejskiego państwa (Retrogott, Fleur Earth). W krótkim czasie zdobył on nie tylko pierwszych fanów w Niemczech, ale także jego muzyka zaabsorbowała słuchaczy z innych państw.

    Od początku swojej aktywności na polu muzycznym beatmaker utrzymuje również bliskie stosunki z kilkoma latynoskimi raperami. Wraz z jednym z nich, Matiah Chinaskim, nagrał płytę „Elba Surita”. Ze względu na barierę językową powyższy materiał dotarł jedynie do niszy odbiorców. Inaczej sprawy wyglądały z instrumentalnymi „Cinta de Ritmos Vol. 1-2”. Dwie części tego cyklu przyjęły się na tyle na Starym Kontynencie (istotną rolę w promocji nagrań Brous One’a odegrały winylowe wersji jego projektów publikowane przez Vinyl Digital), że beatmaker postanowił przenieść się na stałe do Europy. Po rozwinięciu współpracy z niemieckimi wykonawcami i kolejnych płytach („Mote Con Huesillos” z Retrogottem i solowym „Beats, Beer & BBQ”) jego kariera nabrała rozpędu. W ub.r. opublikował on następne wydawnictwa – „Material Suelto” i „EXPEDITion Vol. 10: Straight From The Basement” – potwierdzając nie tylko swoją klas, lecz także spore możliwości nadal w nim tkwiące. Wydane półtorej miesiąca temu „Consequences” śmiało można określić mianem najlepiej dopracowanej produkcji Brous One’a.

    Projekt trafił do obiegu w połowie lipca. Chilijczyk opublikował tegoroczny projekt dzięki międzynarodowej współpracy z dwiema znanymi oficynami wydawniczymi – Vinyl Digital i Redefinition Records. Pierwszy label partneruje producentowi od 4 lat, natomiast drugi od dawna znajdował się w kręgu zainteresowań tego artsty. Po nawiązaniu bliższego kontaktu z REDEF Brous One opracował interesujący koncept albumu. Do współpracy nad „Consequences” zaprosił on swoich bliskich znajomych (Retrogott, Matiah Chinaski, Niko Soprano). Wykonawców z jego najbliższego otoczenia uzupełniły osoby (bez)pośrednio związane z amerykańską wytwórnią płytową (Damu The Fudgemunk, Blu, N. Hardem, Raw Poetic, Flex Mathews, El Da Sensei, Kaimbr). Przy walnym udziale Damu (współuczestniczył w powstaniu połowy utworów na LP) powstała produkcja łącząca w sobie elementy płyty producenckiej i instrumentalnego longplaya. Brous One sprawnie porusza się pomiędzy tymi przeciwstawnymi materiami, trzymając poziom od „No Coincidence” aż po „Like Expected”. Producent porządnie radził sobie wcześniej z samplingiem, a na lipcowym albumie widać jeszcze lepszą ręką do wyboru brzmień soulowych, w czym na pewno zasługa kooperacji z Damu The Fudgemunkiem. Gospodarz produkcji udowodnił przy tym, że potrafi nagrywać muzykę przy udziale raperów i konsekwentnie dąży do przedstawienia swojego warsztatu od różnych stron. W ten sposób poszedł on o krok dalej od mnóstwa swoich kompanów po fachu, niekiedy zupełnie niepotrzebnie kurczowo trzymających się nagrywania wyłącznie instrumentali. Niewątpliwie należy to do największych zalet materiału, który zarazem jest jednym z najciekawszych letnich projektów tego roku.

    Wydawnictwo udostępniono do odsłuchu na Bandcampie, YouTube, Spotify, Deezerze i serwisach pokrewnych. Album ukazał się w wersji elektronicznej i fizycznej. „Consequences” do nabycia na płytach winylowych i kasetach. Dodatkowo pojawiła się w sprzedaży koszulek dołączonych do wydawnictwa. Lipcowy materiał promuje singiel „Like Expected”, a także promomix projektu przygotowany przez Retrogotta. Do utworu zamykającego LP oraz zapowiedzi pełnej produkcji, dołączono również videoclipy. Brous One nie tylko nagrał najważniejszą płytę w swojej dotychczasowej działalności, a przy tym spełnił marzenia, ściśle współpracując z Damu The Fudgemunkiem i Redefinition Records.

    Tracklista

    1. No Coincidence feat. Niko Soprano
    2. The Source feat. El Da Sensei & Damu The Fudgemunk
    3. Somethin feat. Kaimbr & Damu The Fudgemunk
    4. Everyday All Day feat. Plastic Surgeon
    5. Keep It Live feat. Blu, Kunal & Damu The Fudgemunk
    6. A Mental Trip
    7. Y’all Know This feat. Sadat X, Matiah Chinaski, Flex Mathews & Damu The Fudgemunk
    8. Shit Is On feat. Blu, N. Hardem, Raw Poetic & Retrogott
    9. Ground Up feat. Raw Poetic & Damu The Fudgemunk
    10. Like Expected
  • Robot Orchestra w pogoni za Chasing Rainbows

    Robot Orchestra w pogoni za Chasing Rainbows

    3–5 minut

    Już wcześniej co najmniej kilkakrotnie wspominałem o sile wybranych środowisk producenckich podzielonych geograficznie. W tym momencie do pierwszej piątki państw w tym zestawieniu zaliczają się Stany Zjednoczone, Japonia, Wielka Brytania, Japonia i Niemcy. Spora część mediów i odbiorców wskazuje naszych zachodnich sąsiadów jako tych, którzy mogą pochwalić się najbardziej urozmaiconym i najprężniej działającym kręgiem beatmakerskim na świecie. Przyznaję, że również przychylam się do powyższych opinii, umiejscawiając Niemców na równi z Japończykami. Pełno utalentowanych i wytrwałych twórców z tego kraju wspólnie zapracowało na słowa uznania napływające z rozmaitych stron. Swoją cegiełkę do umocnienia się niemieckiej sceny producenckiej dołożył Robot Orchestra. Wydane przez niego w ub.r. „Chasing Rainbows” stanowi najważniejszą produkcję w dotychczasowej karierze mieszkańca Kolonii.

    Rozbudowana niemiecka scena producencka systematycznie rozwija się i przyciąga zainteresowanie ze strony kolejnych słuchaczy. Przyczyniają się do tego postaci pokroju Robota Orchestry. Wszędobylski koloński beatmaker już nie raz pokazał się z dobrej strony, pracując nad mniejszymi i większymi projektami. Artysta z pogranicza hip hopu i elektroniki zapisał na swoim koncie sporo różnego rodzaju produkcji, ukazując swój warsztat z różnych stron.

    Nasz zachodni sąsiad umieszcza muzykę w sieci od ponad 4 lat. W początkowej fazie ograniczał się on do publikowania luźnych singli i remiksów. W latach 2011-13 Robot Orchestra wypuścił szereg projektów, które stopniowo zdobywały sympatię kolejnych odbiorców. W tamtym okresie wydał on m.in. „Fragments EP”, „Late Night Sessions”, „Worn Out Shoes EP” i „BoomBlap”. Po drodze producent zaczął żywiej angażować się w kolaboracyjne przedsięwzięcia z innymi artystami. Przed szereg wychodzi inicjatywa podjęta wespół z Shuffle Jackiem, Hobo Truffles. Pod szyldem tej platformy wydawniczej ukazały się dwie kompilacje – „Ode To Ghana” i „Ode To Della” – zawierające utwory autorstwa beatmakerów z różnych krajów. Dodatkowo dzięki temu labelowi otrzymaliśmy płytę Ja:Kovy & Nomada, „Reciprocations”.

    Robot Orchestra ściślej kooperował z coraz większą liczbą twórców i wytwórni płytowych, w tym z polskim EtRecs.com. Efektem tego była wspólna EP-ka z MARS-em, „The Pursuit of Prestige”, a także masa utworów nagranych przy udziale powiększającego się grona znajomych producenta. Co lepsze kąski z tej szuflady znalazły się na „Joint Efforts” z grudnia 2014 roku. Po tym okresie Niemiec zaczął śmielej eksperymentować ze swoim brzmieniem, co przyczyniło się do powstania „Chasing Rainbows”. Pod pewnymi względami niniejsze wydawnictwo łączy wybrane elementy, które występowały na wcześniejszych produkcjach artysty, nadając im przy tym wyraźniejsze kształty.

    Wydaniu projektu towarzyszyła dosyć niecodzienna sytuacja. Oryginalnie wydawnictwo trafiło do obiegu we sierpniu 2015 roku. W pierwotnych założeniach „Chasing Rainbows” zostało przeznaczone wyłącznie do sprzedaży i dystrybucji cyfrowej. Robot Orchestra zostawił furtkę do opublikowania materiału również w postaci fizycznej, informując przy premierze albumu o możliwej winylowej edycji płyty, która miała się odbyć w późniejszym czasie. Sprawy nabrały rozpędu po sukcesie osiągniętym przez „Chasing Rainbows” w krótkim terminie po wydaniu projektu. Ostatecznie wydaniem płyt winylowych (ze zmienioną okładką) zajęło się prężnie rozwijające się Vinyl Digital; woski zadebiutowały w połowie grudnia.

    Na pozytywny odbiór „Chasing Rainbows” wpłynęły zmiany wprowadzone przez Niemca względem swojego stylu. Beatmaker zrezygnował ze stricte hip hopowej produkcji, zastępując ją składnikami przywodzącymi na myśl nowocześnie brzmiące nagrania. Plastyczne, ale nie plastikowe, dźwięki królują na tym albumie. Niemiecki artysta sięgnął po rozwiązania stosowane przez beatmakerów z kręgów organicznych i elektronicznych. Robot Orchestra zrobił tym samym ukłon w stronę mediów i słuchaczy poszukujących takiego rodzaju brzmienia. Z drugiej strony, trudno tutaj mówić o wykształcenie pełnego warsztatu Niemca w tym zakresie. Jednak całość nie wypada wcale nijako. W trakcie obcowania z nagraniami kolończyka można wychwycić jego autorskie pomysły, bazujące głównie na łączeniu różnych światów muzycznych i sporą dawkę dźwięków syntetycznych. Wypada również dodać, że Robot Orchestra jest na tyle doświadczonym producentem, iż bezproblemowo sprawdza się przy współpracy z raperami. Dzięki akcentom w postaci gościnnych występów Supreme Sola, Skyblewa i Deverano płyta nabrała głębszego smaku. Dorzucony na koniec remix „Dreams” w wykonaniu JuJu Rogersa i Oddiseego dodatkowo przekonuje o wartości tego materiału.

    „Chasing Rainbows” udostępniono do odsłuchu za pośrednictwem Bandcampa, Soundclouda, Spotify, Deezera i pozostałych serwisów streamingowych. Oprócz wersji elektronicznej projekt ukazał się również na płytach winylowych, które są nadal dostępne w sprzedaży. Wydawnictwo promuje seria singli, w tym „Cosmic Dirt”, „Divine Elegance”, „Winding Rhodes”, „Autumn Leaves” i ww. remix „Dreams” JuJu Rogersa. Ponadto Robot Orchestra opublikował w sieci serię filmów zatytułowanych „Raw & Uncut” przedstawiających wykonanie na żywo poszczególnych nagrań pochodzących z albumu. Za sprawą ubiegłorocznego LP niemiecki producent jeszcze bardziej przebił się na scenie producenckiej na co już zasługiwał od dłuższego czasu.

    Tracklista

    1. Chasing Rainbows
    2. Cosmic Dirt
    3. Divine Elegance feat. Supreme Sol
    4. Drivin Me Nuts
    5. Neverending Spiral
    6. Synthphony
    7. Winding Rhodes
    8. Autumn Leaves
    9. Monster Jazz Rancher feat. Skyblew
    10. The Percs of Love
    11. So Dependent feat. Deverano
    12. JuJu Rogers – Dreams feat. Oddisee (Robot Orchestra Remix)
  • BluntOne i Mujo ze wspólną płytą Reel Street Jazz

    BluntOne i Mujo ze wspólną płytą Reel Street Jazz

    3–5 minut

    Wytwórnie płytowe działające na całym świecie są wdzięcznym i chętnie poruszanym wątkiem przez media i słuchaczy. Do tego zagadnienia można podejść z rozmaitych stron, ustanawiając przeróżne kategorie wydawców. W tym miejscu proponuję nieco inaczej ugryźć ten temat w nietypowy sposób, pokrótce przedstawiając modele funkcjonowania niezależnych oficyn wydawniczych. Dokonując nawet pobieżnego przeglądu wytwórni z tego kręgu łatwo wyróżnimy kilka typów takich oficyn. Po kolei będą to labele zakładane przez artystów (Rhymesayers Entertainment, Stones Throw Records, Mellow Orange Music), promotorów i dziennikarzy (Cult Classic Records, Redefinition Records) czy sklepy płytowe (Fat Beats Records, HHV.DE, Vinyl Digital). Od 2-3 lat wysoką aktywnością wykazuje się ostatnia z tych firm. Wśród licznych wydawnictw Vinyl Digital znalazło się chociaż instrumentalne „Reel Street Jazz” duetu BluntOne & Mujo.

    Przyznam szczerze, że nie posiadam większej wiedzy na temat węgierskiej sceny hip hopowej. Przez dłuższy czas Madziarów kojarzyłem jedynie przez pryzmat już kultowej płyty Savagesa „Five Finger Discount” (w maju wydawnictwo pojawiło się po raz pierwszy na wosku). Zmieniło się to wraz z poznaniem przeze mnie twórczości bohaterów tego artykułu. BluntOne i Mujo nagrywają muzykę od blisko 5 lat, udostępniając co pewien czas jazz-hopowe projekty.

    Pierwszy z nich rozpoczął od publikowania luźnych singli. Po serii utworów BluntOne dotarł do niszy sympatyków brzmienia opartego o boom-bapowe wytyczne i jazzowe sample. Pozwoliło mu to z powodzeniem myśleć o publikacji pełnych wydawnictw. Pod koniec 2013 roku za sprawą węgierskiej oficyny wydawniczej Sun Side Records ukazała się jego premierowa płyta, „Relaxed Spacious”. Po roku dorzucił on do tego „Flying Carpet Ride”. Instrumentalne materiały beatmakera zdobywały nowych zwolenników, co jeszcze bardziej napędziło działalność BluntOne’a. W dalszej kolejności producent zajął się wypuszczaniem remiksów, a także dostarczaniem beatów dla poszczególnych Emcees. W ten sposób przyczynił się on do powstania wydawnictwa Peebsa The Propheta, „Ills of the Earth EP” (za pozostałą część podkładów na EP-ce odpowiadał Phoniks). W drugiej połowie ub.r. opublikował on kolekcję swoich remiksów – „Blunted Remixes LP” – dorzucając później do tego „Lazy Sunday” i „Lost & Found”. 19 sierpnia odbyła się premiera następnej solowej płyta BluntOne’a, „Orbiting Rawbits”.

    W porównaniu do swojego muzycznego partnera Mujo również pracowicie spędził ostatnie lata. W swojej twórczości węgierski producent także chętnie sięga po jazz-hopowe tradycje z lat 90.tych, wytrawnie łącząc je z elementami kultury japońskiej. Wschodnioazjatycki klimat nadaje dodatkowego smaku jego nagraniom. Mieszkaniec Budapesztu należy do grona beatmakerów, którzy często i gęsto wydają muzykę. Od 2012 roku dorobił się on pokaźnej dyskografii, obejmującej ponad 10 tytułów. Artysta związany z niemieckim Vinyl Digital i amerykańskim Always Prosper wypuścił m.in. „Golden Hits”, „Demon Killer Tape”, „SP Assassin Tape”, „Divine Herb 1-2” i „Qin Dynasty (2011-2015)”. Oprócz tego Mujo zapisał na swoim koncie kilka kolaboracyjnych projektów. Wspólnie z Busą opublikował „BUSA x MUJO Vol. 1”, z kolei „Hypnotized Loopz” to owoc jego współpracy z Youtaro Nusro, zaś „SP-Ecials” powstało przy kooperacji z emune’em. W połowie sierpnia br. Węgier udostępnił następny solowy materiał, „Nature Friend”. Jednak największym dotychczasowym osiągnięciem jest właśnie „Reel Street Jazz”, do którego rękę przyłożył BluntOne.

    Album zadebiutował w lipcu zeszłego roku. Dzięki wydaniu materiału nakładem Vinyl Digital duet Bratanków automatycznie zyskał lepszą promocję, co przełożyło się w dotarcie z tym wydawnictwem do szerszego grona odbiorców. Wydatnie pomogło to beatmakerom, którzy skupili na sobie uwagę znacznie większej liczby słuchaczy niż w przypadku wcześniejszych projektów. Z drugiej strony, nie ma się co dziwić takiemu obrotowi sprawy, gdyż „Reel Street Jazz” stanowi dopracowany i umiejętnie stworzony longplay. Płyta obejmuje łącznie 24 ścieżki, z czego BluntOne i Mujo równo po połowie podzielili się utworami na ten album. Wyprodukowane przez nich nagrania ułożono naprzemiennie, co okazało się strzałem w dziesiątkę w przypadku tej produkcji. Dlaczego ten zabieg przyniósł oczekiwane efekty na „Reel Street Jazz”? Ano dlatego, gdyż style obu producentów różnią się od siebie i wzajemnie uzupełniają. BluntOne operuje ciepłymi i soulfulowymi dźwiękami, co stanowi odskocznię od brzmień spod znaku lo-fi Mujo, pomiędzy którymi grasują japońscy ninja. Węgierski jazz-hop nie odbiega poziomem od pokrewnych płyt bardziej znanych producentów z innych krajów. Instrumentalny hip hop znad Balatonu, z domieszką boom-bapu i japońskiej wiśni, to recepta na udaną miksturę.

    Materiał umieszczono do odsłuchu na Bandcampie, Spotify, Deezerze i witrynach pokrewnych. „Reel Street Jazz” trafiło do obiegu w wersji elektronicznej i fizycznej. W dalszym ciągu projekt do nabycia na płytach winylowych. Wydawnictwo promuje kilka singli – „Ill Street Jazz”, „Sun Drops” – do których dołączono również promomix albumu. Jazz-hop w węgierskim wydaniu wypada nad wyraz apetycznie. BluntOne i Mujo powinni znajdować się na radarze wszystkich sympatyków instrumentalnych produkcji oraz klasycznego hip hopu.

    Tracklista

    1. BluntOne – Ill Street Jazz
    2. Mujo – 12Bit Jazzy Bap
    3. BluntOne – Spark The Philly
    4. Mujo – Medical Fly
    5. BluntOne & Mujo – Brownies
    6. Mujo – Forest Jazz
    7. BluntOne & Mujo – Stam Slap
    8. Mujo – Bluematic Smoke
    9. BluntOne – Fades Em All
    10. Mujo – Dirty Fingerz
    11. BluntOne – Fast Life
    12. Mujo – Graffiti On The Train
    13. BluntOne – Mad Buddha Abuser
    14. Mujo – Blap Yo!
    15. BluntOne – Namivahne
    16. Mujo – Jazzy Blunt
    17. BluntOne & Mujo – Nature Session
    18. Mujo – OCB Joint
    19. BluntOne – Sun Drops
    20. Mujo – Meditate
    21. BluntOne – Winstru
    22. When The Hip Hop Talkz
    23. BluntOne – Passing By
    24. Mujo – Snow Flakez
  • DJ Krush powraca z Butterly Effect

    DJ Krush powraca z Butterly Effect

    4–6 minut

    W ub.r. ponownie dużym zainteresowaniem cieszyły się wydawnictwa producentów z różnych stron świata. Stricte instrumentalne projekty, płyty producenckie czy mieszane materiały często przez długie tygodnie przewijały się przez kręgi muzyczne. Pomimo tego iż w dalszym ciągu część odbiorców nie szanuje w pełni beatmakerów, nieustannie pomijając ich EP-ki i longplaye, to niejeden producent może uważać się wygranym 2015 roku. W tym miejscu powinna znaleźć się długa lista twórców, którzy zasłużyli na liczne pochwały za swoje ostatnie wydawnictwa. Pozytywne wrażenie pozostawili po sobie zarówno Ta-ku, Apollo Brown, Damu The Fudgemunk, jak i Tom Misch, Fredfades czy Phoniks. Niespodziewanie obok nich znalazł się zapomniany przez niektórych DJ Krush. Zasłużony japoński producent powrócił pod koniec roku z albumem „Butterly Effect”.

    W latach 90.tych kilku japońskich artystów przebiło się na międzynarodowej scenie hip hopowej. W czasie, gdy w Stanach Zjednoczonych znakomicie zaprezentował się DJ Honda (wszystko to za sprawą licznych nagrań z amerykańskimi raperami), na Europejczykach spore wrażenie zrobił DJ Krush. Oryginalne i rzadko spotykane w ówczesnych czasach nastawienie do tworzenia alternatywnego hip hopu błyskawicznie spodobało się Brytyjczykom. Doprowadziło to do tego, że pierwsze wydawnictwa Japończyka, w tym „Strictly Turntablized”,  ukazywały się nakładem Mo Wax. Abstrakcyjna wizja muzyki hip hopowej wymieszanej z trip-hopem w oka mgnieniu pozwoliła zdobyć tokijczykowi kolejnych fanów. Przy okazji pojawiło się także uznanie ze strony innych twórców – muzyk jazzowy Ronny Jordan zaproponował mu nagranie wspólnej płyty, „Bad Brothers”. Kapitalny warsztat Hideakiego Ishiego wkrótce poznali również mieszkańcy innych krajów, gdyż niewiele później trafił do sprzedaży jego kolejny projekt, „Krush”. Pomyśleć, że to wszystko działo się na przestrzeni 1994 roku.

    W następnych latach DJ Krush był równie aktywny. Od 1995 do 1997 roku wypuścił on szereg produkcji, które wyniosły jego do miana jednego z najwytrawniejszych twórców brzmień abstrakcyjnych na świecie. „Meiso”, „Ki-Oku”, „MiLight” i pomniejsze wydawnictwa przyniosły mu sławę i uczyniło z niego muzycznego wizjonera, na którego twórczości wzorowało się później wielu innych producentów. Japończyk zaskarbił sobie także sympatię recenzentów, zbierając mnogie pochwały za każde swoje wydawnictwo. Pozytywne opinie spłynęły następnie na jego kolejne płyty – „Kakusei”, „Zen”, „The Message at the Depth” oraz „Jaku”.

    Po wydaniu ostatniego z tych albumów w 2004 roku DJ Krush przystopował z tworzeniem nowej muzyki. W 2007 roku ukazało się DVD „History of DJ Krush”, które niektórzy traktowali w formie podsumowania dotychczasowej działalności artysty, inni zaś przewidywali zakończenie aktywności wydawniczej tego muzycznego geniusza. Okazało się, że rację mieli wszyscy ci, którzy uważali, że japoński wykonawca nie wyda już nowych nagrań. Co prawda Azjata dalej koncertował na świecie, ale przez kolejną dekadę nie wydał żadnego projektu. Kiedy większość osób straciła już nadzieję na świeże utwory w jego wykonaniu, to niespodziewanie artysta powrócił z „Butterly Effect”. Album opublikowane w trakcie minionej jesieni, to jedno z większych zaskoczeń na rynku muzycznym ostatnich lat.

    Wydaniem płyty zajęło się Vinyl Digital, co stanowiło nie lada zaskoczenie, ponieważ Japończyk do tej pory nie współpracował z żadną europejską wytwórnią płytową. Niecodzienny wybór bohatera tego artykułu przyniósł mu wiele pożytku. Niemiecka oficyna wydawnicza zadbała o odpowiednią promocję albumu i ogólnoświatową dystrybucję, umożliwiając artyście przypomnienie o sobie zarówno w Europie, jak i Ameryce Północnej. „Butterly Effect” skierowano nie tylko do starszych fanów DJ-a Krusha, ale także do osób do tej pory niezaznajomionych z jego twórczością. Trzeba przyznać, że ten zabieg chwycił – premiera płyty wywołała spore poruszenie w sieci.

    Premierę materiału wyznaczono na wrzesień, aczkolwiek Vinyl Digital ostatecznie przypisało wydanie „Butterly Effect” do daty ukazania się wersji fizycznych albumu, czyli na 30 października. Wszyscy odbiorcy, którzy doskonale orientują się w dyskografii DJ-a Krusha zadawali sobie podstawowe pytanie: w jaki sposób ukierunkuje on swoją nową płytę? Przecież część artystów po dłuższej przerwie całkowicie porzuca wcześniejsze wytyczne, sięgając po inne środki wyrazu. Pozostali trzymają się sprawdzonego sposobu tworzenia nagrań, nie rezygnując ze swojej muzycznej tożsamości. Doświadczony japoński wykonawca wybrał drugie rozwiązanie, z tego tak po prawdzie nikt nie powinien być specjalnie zaskoczony. Posępny i mroczny świat znany z poprzednich dokonań DJ-a Krusha doczekał się kontynuacji na „Butterly Effect”. Występuje tylko jedno „ale”. Producent swoimi utworami nie wpędza już słuchaczy w depresję i nie stara się wciągając odbiorców do swojego nieodgadnionego świata. Więcej tutaj swobody i bardziej przejrzystych nagrań. Nie zabrakło gości na tym LP, z których najciekawszą postać jest Free the Robots (w ub.r. wydał on wspólną płytę z Opio, „Sempervirens”). Wszystko to spięte nostalgiczną klamrą (na płycie znalazł się jeden utwór o takim tytule), przypominającą mimo wszystko o wcześniejszych produkcjach artysty.

    Projekt udostępniono do odsłuchu na Bandcampie, Spotify, Deezerze i serwisach pokrewnych. „Butterly Effect” ukazało się w wersji elektronicznej i fizycznej. Vinyl Digital wypuściło materiał na płytach kompaktowych i winylowych. Projekt promuje kilka singli, z których najważniejszymi są „Probability” oraz „Missing Link”. Dodatkowo do pierwszego z tych nagrań powstał również videoclip. Powrót DJ-a Krusha odnotowano w wielu krajach, chociaż oceny tej płyty są mocno rozbieżne. Nie ma się, co dziwić, ponieważ „Butterly Effect” nie jest w stanie wypełnić 11-letniej luki w dyskografii artysty, a po takiej przerwie wiele osób oczekiwało od niego zupełnie nowej jakości. Z drugiej strony, po tym albumie widać, że nie zapomniał on, jak należy tworzyć utwory, które wcale nie wypadają tak blado, jak to co poniektórym wydaje się.

    Tracklista

    1. Probability
    2. Strange Light feat. Free the Robots
    3. Coruscation
    4. My Light feat. Yasmine Hamdan
    5. Nostalgia feat. Takashi Niigaki
    6. Missing Link
    7. Song Of The Haze
    8. Sbayi One feat. Crosby Bolani
    9. Everything And Nothing feat. Divine Styler
    10. Future Correction
    11. Living In The Future feat. tha BOSS
  • Tek i Figub z przepisem na The Everyday Headnod

    Tek i Figub z przepisem na The Everyday Headnod

    3–5 minut

    Każdego roku najwięcej premier płytowych przypada na wiosnę i jesień. W międzyczasie mamy do czynienia z okresami mniejszej i większej posuchy, przeważnie przypadającej na pierwsze tygodnie roku oraz okres letni. Rzadko zdarzają się odchylenia od tych niepisanych praw rządzących przemysłem fonograficznym. Nie trzeba też być mocno zorientowanym w tym biznesie, aby wiedzieć, iż koniec roku zwiastuje ostatnie świeże projekty oraz podsumowania minionych 12 miesięcy w branży. W tym roku zdarzyło się tak, że artyści ukierunkowani na wydanie materiałów na płytach winylowych, wypuścili pod koniec listopada i na początku grudnia kilka istotnych EP-ek i longplayów. Sporo dobrego dzieje się teraz w Niemczech, o czym świadczy choćby wspólne wydawnictwo członków Man Of Booom – Teknicala Developmenta i Figuba Brazlevica. „The Everyday Headnod” to znakomita boom-bapowa produkcja.

    Pośród wszystkich twórców zaangażowanych w życie niemieckiej sceny producenckiej warto wyróżnić kilka najbardziej ciekawych i wielowymiarowych postaci. Obok wiecznie zapracowanego BeatPete’a przed szereg wysuwa się Figub Brazlevič. Od ponad 3 lat berlińczyk nie tylko dostarczył pokaźnej liczby solowych wydawnictw, ale przy tym przysłużył się do powstania szeregu innych projektów. Dyskografię producenta otwiera „Oldschool Future” –  materiał dedykowany kolektywom, do których należy artysta, Oldschool Future Tribe i East-West Sessions. Po tej płycie przyszła kolej na „Ersatzverkehr” i „KEATS 01: Moabit”. W tym roku Figub wziął się mocno do pracy, realizując aż 3 projekty. Do longplaya „EXPEDITion Vol. 1: From Ghettos To Galaxies” ‎dorzucił on 2 EP-ki – „Train Yards” ‎oraz „Mjesec EP”. Jak wspomniałem, Niemiec brał też udział przy realizacji produkcji innych wykonawców, odpowiadając za obróbkę techniczną nagrań m.in. Bluestaeba, Dynasty, Melodiesinfonie i Maloon TheBoom.. Niemiecki beatmaker potwierdził swój kunszt na wypuszczonym w 2013 roku albumie grupy Man Of Booom, „Back To The Booom”. Właśnie na tej płycie jedną z osób odpowiedzialnych za warstwę liryczną był Teknical Development.

    Tek i Figub poznali się w 2009 roku i błyskawicznie odnaleźli wspólny język. Emcee pochodzący z Londynu za sprawą swojego partnera muzycznego wsiąknął w niemiecką scenę hip hopową. Wszystkie projekty rapera są ściśle związane z tym krajem. W pierwszym etapie swojej działalności Teknical Development współtworzył wraz z producentem o oryginalnym pseudonimie Hey!Zeus grupę Obba Supa. Dzięki labelom Project: Mooncircle i Sichtexot ukazały się następujące płyty tej formacji – „To: AM – Free: AM”, „For AM”, „Audio Alchemy” i „W.I.D.E.”. Zamiłowanie artysty do boom-bapu przełożyło się następnie na ww. płytę Man Of Booom, „Back To The Booom”. Na albumie sprzed 2 lat Tek stworzył świetnie uzupełniający się duet z JuJu Rogersem. Po tym wydawnictwie londyńczyk wreszcie zrealizował wspólny projekt z Figubem Brazlevicem. „The Everyday Headnod” stanowi umiejętnie przygotowaną produkcję.

    Niemiecki duet zapowiadał wydawnictwo od początku jesieni, powoli przygotowując odbiorców na wydanie tego materiału. Przyglądając się poprzednim projektom Figuba Brazlevica można było spodziewać się dokładnie zaplanowanej kampanii promocyjnej, która zwykle odgrywała spore znaczenie przy jego wydawnictwach. Podobnie stało się w przypadku „The Everyday Headnod”. Premiera płyty odbyła się w zeszły piątek. Po singlach wprowadzających do LP wypuszczonych w różnych odstępach czasu można było stwierdzić, iż spore grono ludzi szykuje się na ten materiał. Słuchacze oczekujący współczesnego boom-bapu podanego w dobrym stylu nie powinni czuć się zawiedzeni. Gospodarze albumu zadbali o wszelkie szczegóły wydawnictwa, oddając do rąk odbiorców wyrównany i tłusty projekt. Duet miłośników old schoolowego brzmienia dodał coś jeszcze – autorskie elementy, rozszerzające „The Everyday Headnod” i czyniące z tej płyty naprawdę godny uwagi longplay. W trakcie blisko godzinnego materiału mamy do czynienia z opowieściami krążącymi przeważnie wokół hip hopu („Till The Beat Won’t Stop”, „We Are Hip Hop”, „Beyond The Drums”, „Poetry Is Movin’”), co powinno usatysfakcjonować  większość odbiorców. Od początku LP widać świetną nić porozumienia pomiędzy Tekiem a Figubem – obaj artyści bezproblemowo dogadują się między sobą, do tego są autentyczni i nie wybierają żadnych dróg na skróty, co należy uznać za duży atut płyty. Goście przewijający się przez album (szczególnie Noritsu) nadają poszczególnym utworom dodatkowej głębi. Jeżeli ktokolwiek poszukuje więcej niż poprawnej współczesnej płyty zrealizowanej przez rapera i producenta, to powinien zapoznać się akurat z tym wydawnictwem.

    Projekt dostępny do odsłuchu na Bandcampie, Spotify, Deezerze i witrynach pokrewnych. „The Everyday Headnod” do nabycia w wydaniu elektronicznym i fizycznym. Płyty winylowe ukazały się nakładem Vinyl Digital. Album promują 4 single – „Too Many Pictures”, „3 Wonderers”, „We Are Hip Hop” i „Gang Of Trees”. Do każdego z tych nagrań nakręcono także videoclipy. Teknical Development i Figub Brazlevič przygotowali kompletny boom-bapowy projekt, do tego duet odpowiada za jeden z lepszych materiałów drugiej połowy tego roku.

    Tracklista

    1. Intro
    2. Ninjaz In The Mist feat. Christmaz & Tesla
    3. Till The Beat Won’t Stop
    4. We Are Hip Hop feat. Noritsu
    5. The Still Picture
    6. Beyond The Drums
    7. Gang Of Trees feat. Noritsu
    8. The Afterlife feat. Rob Really & BadFX
    9. Too Many Pictures
    10. 3 Wonderers
    11. The Everyday Headnod feat. Mic Donet
    12. Alone At The Broken Home
    13. Wild Flowers (The Musical) feat. Rob Really
    14. A Monkey Called Nature
    15. Poetry Is Movin’ feat. Noritsu
Translate »