Looptroop Rockers - Naked SwedesDavid Vs. Goliath | 2014

Całkiem niedawno na łamach naszego serwisu pojawił się artykuł traktujący o dobrze wszystkim znanej formacji Looptroop Rockers, będący jednocześnie rekomendacją ich najnowszego albumu, „Naked Swedes”. Od premiery i mojego pierwszego odsłuchu płyty minęło już trochę czasu, więc przyszła pora na to, aby oddać w ręce Czytelników recenzję tego wydawnictwa.

W odróżnieniu od poprzednich wydawnictw Szwedów, „Naked Swedes” w Polsce ukazało się oficjalnie pod banderą Prosto Label, dzięki czemu album na CD można nabyć w niemal każdym szanującym się sklepie muzycznym w bardzo przystępnej cenie. Jest to spora zaleta, ponieważ do tej pory większość zainteresowanych kupnem krążków LTR w naszym kraju musiała obejść się smakiem, ze względu na niewielką, rzekłbym wręcz śladową, ilość sprowadzanych do nas kopii oraz stosunkowo wysoką cenę. Wersja CD została wydana w zgrabnym digipacku, wewnątrz którego znajduje się książeczka z tekstami (co jest standardem w wydawnictwach tych artystów), a to wszystko ozdobione rysunkami, za którymi stoją Supreme i Cos.M.I.C.

Poprzedni longplay, „Mitt hjärta är en bomb”, choć ciepło przyjęty w Szwecji, za sprawą bariery językowej spotkał się ze słabszym przyjęciem poza jej granicami. Na najnowszym dziele Skandynawowie powrócili do rapowania po angielsku, co nie ukrywajmy, potrafią robić bardzo dobrze.

Siadając do pisania tego artykułu, doszedłem do wniosku, iż dość często będę musiał używać zwrotów pokroju „ale o tym wiadomo nie od dziś”, „jak zawsze przedtem” i im podobnym. Dlaczego? Ano dlatego, że album utrzymany jest na poziomie i w klimacie mniej więcej zbliżonym do tego, do jakiego przyzwyczailiśmy się słuchając paru poprzednich wydawnictw Szwedów. Tutaj z kolei nasuwa się kolejne pytanie – czy to źle? Moim zdaniem nie, gdyż obrana stylistyka, i głównie mam tu na myśli brzmienie serwowane przez Embeego, niejako z założenia zakłada eksperymentowanie i sięganie w brzmieniu po coraz to nowe pomysły i inspiracje, wyznaczanie sobie kolejnych celów i opracowywanie własnych patentów. To, co nadworny beatmaker LTR rozpoczął w okolicach albumu „Good Things” wciąż się rozwija, a naturalne odejście od produkcji nawiązującej do lat dziewięćdziesiątych w jego przypadku słusznie procentuje, ukazując jego majstersztyk i rzetelność kompozycji. Różnorodność, niejednokrotnie wręcz eklektyzm, zmiany tempa, czerpanie z alternatywnych gatunków elektroniki i nie tylko, czyni z Embeego artystę, który sprawdziłby się w produkcji nie tylko hip hopowej, dobrze brzmiącego zarówno solo, jak i z wokalem, za co zresztą był już wcześniej doceniany i nagradzany.

Kolejny album Looptroop Rockers - Naked SwedesRap? I tu jest podobnie, jak pisałem na początku pierwszego akapitu. Choć każdy z Emcees naprawdę świetnie sprawdza się za mikrofonem, to nie mogę oprzeć się pokusie tego, aby napisać, iż liderem wśród tej „świetnej trójcy” jest Promoe. Nie ujmując umiejętnościom jego kompanów muszę przyznać, iż to w jego wykonaniu słychać największą świadomości możliwości głosu i różnych wariacji flow, najbardziej interesującego budowania tekstów i opakowywania nimi bezkompromisowych treści. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedno zjawisko – mimo że mamy do czynienia z trzema Emcees i co za tym idzie, trzema innymi osobowościami, stylami, poszczególne zwrotki pozostają ze sobą spójne, zawsze mamy więc do czynienia z kompletnymi utworami. Może się wydawać, że piszę teraz o czymś zupełnie oczywistym, jednak wiele grup hip hopowych nie radzi sobie z tym, i nieraz można odnieść wrażenie, iż słuchacz otrzymuje zwykły zlepek szesnastek, napisanych przez zupełnie niezwiązanych ze sobą raperów. Wśród członków Looptroop można zauważyć tę specyficzną chemię, przekładającą się na pracę i ostateczny wynik artystyczny.

Przyznam, że czas podczas słuchania LP upływa dość szybko, a jednocześnie przyjemnie. Instrumentalne intro „Line Check” stanowi krótkie wprowadzenie, po którym stykamy się z tytułowym „Naked Swedes” z gościnnym udziałem Deacona i Nattiego z CunninLynguists. Udane rozpoczęcie albumu pozornie traktuje o pewnej specyfice zachowań, z której znani są Szwedzi, przez jej pryzmat mówiąc jednak o „nagości” psychicznej, szczerości wobec siebie i innych, wolności i pierwotnej wrażliwości. Następny w kolejce, pozytywnie brzmiący singiel „Slippin'”, w specyficzny sposób mówi o uczuciach i jedności dwojga ludzi – „(…) I would steal you the world if you told me you needed it, but I know you don’t need that shit”. W opozycji do tego typu numerów pojawia się chociażby „Another Love Song”, który, jak sami rapują, chętnie by napisali, gdyby nie masa innych problemów i zaprzątających ich głowy okrucieństw świata, o których również należy mówić głośno. Do gustu przypadł mi również bardzo emocjonalny, melancholijny i jednocześnie niepokojący „Tonight You Decide” z refrenem w wykonaniu Seinabo Sey. Jak już pewnie wielu Czytelników się domyśla, i na tym albumie znalazły się utwory zaangażowane społecznie lub politycznie. Choć tematyka ta w jakiś sposób przewija się na całej płycie, wyróżnię utwory „Illegal” (fenomenalny beat Embeego), „Sea Of Death”, poruszający problem m.in. migracji i uchodźstwa, wzbogacony o zawartą w „Four Numbers” historię opowiedzianą przez Husni Hassan, oraz „We Got Guns”, obnażający brutalną prawdę o pokojowej polityce Szwecji (o tym była już mowa w publikowanych przez LTR zapowiedziach albumu).

Wielu słuchaczy może zarzucić grupie, iż to kolejna płyta nagrana wedle podobnego klucza, z utworami o podobnej tematyce. Nie da się ukryć, że można doszukiwać się w takich głosach nuty słuszności, czy jednak należy oczekiwać, że artyści nagrają album mówiący o tym, czego oczekują słuchacze? Nie, gdyż doszłoby wtedy do zatarcia granicy między swobodą artystyczną i wyrażaniem siebie, a wytwarzaniem „produktów”, do czego raczej nie posunęliby się Looptroop Rockers. Na plus zasługuje to, iż treść zawsze idzie w parze z formą, nawet utwory o poważnej tematyce i wydźwięku oparte są o zapadające w pamięci beaty i śpiewane refreny, przystępne dla większości słuchaczy. Jako fan tej formacji, dość dobrze obeznany w całej twórczości, z pewnością znalazłbym w niej albumy, za które po głębszym zastanowieniu mógłbym z czystym sumieniem przyznać maksymalną ocenę, jednak „Naked Swedes”, mimo obiektywnie wysokiego poziomu artystycznego, nie wyróżnia się wśród ich ostatnich albumów żadnym czynnikiem dodanym. Pomimo tego trzeba przyznać, że Skandynawowie nadal potrafią nagrywać wartościową muzykę.

Kup: Looptroop Rockers – „Naked Swedes”

Rating4
Tracklista

  1. Line Check
  2. Naked Swedes feat. Deacon & Natti of CunninLynguists
  3. Slippin’
  4. Ugly Face
  5. Another Love Song
  6. Tonight You Decide feat. Seinabo Sey
  7. Illegal
  8. Sea of Death feat. Sabina Ddumba
  9. Four Numbers
  10. We Got Guns
  11. Beautiful Mistake
  12. The Machine