Kategoria: Wywiady

  • Z pasji do remiksów – rozmowa o Remix Wolę

    Z pasji do remiksów – rozmowa o Remix Wolę

    5–7 minut

    Wśród wielu niszy hip hopowych interesującą półkę stanowią remiksy oryginalnych nagrań. Alternatywne wersje powszechnie znanych utworów, jak i tych mniej popularnych, od wielu lat urzekają niejednego słuchacza na całym świecie. Entuzjaści reworków potrafią długimi godzinami przeczesywać sieć internetową i/lub pokaźne zasoby płytowe w znalezieniu nowego brzmienia danego utworu. Poszukiwacze świeżych oraz nie raz zaginionych remiksów są przedstawicielami wymierającego gatunku. Tym większe słowa uznania należą się twórcom rodzimego projektu pod nazwą Remix Wolę, poświęconego właśnie temu działowi muzyki hip hopowej.

    Blog przeznaczony na krótsze i dłuższe opowieści o remiksach nagrań rapowych powstał w 2010 roku. W ostatnim czasie osoby odpowiedzialne za te przedsięwzięcie dorzuciły swoje trzy grosze do organizacji specjalnego wydania Rap History Warsaw„The Remix Edition”. Dwa tygodnie temu w piątek w warszawskim klubie 55 zagościły jedynie alternatywne wersje powszechnie znanych i tych nieco słabiej kojarzonych nagrań hip hopowych.

    W związku z powyższym, postanowiłem rozszerzyć informacje o idei Remix Wolę, zadając kilka pytań jednemu z prowadzących bloga, Marcinowi Dąbrowskiemu.


    Cześć, jak się miewasz? Czy mógłbyś przybliżyć ideę Remix Wolę?

    Witam serdecznie. Pomysł powstał zupełnie spontanicznie na jednym z koncertów, gdzie spotkałem Kubę, współzałożyciela bloga. Idea Remix Wolę opiera się przede wszystkim na frajdzie, jaką dostarcza poszukiwanie wszelakich alternatywnych wersji oryginalnych nagrań zarówno na nośnikach fizycznych, jak i w postaci cyfrowej. Przyjemność tę potęguje chęć i możliwość dzielenia się swoimi „odkryciami” z innymi pasjonatami tej kultury. Wiemy, że nie każdy ma na to chęci i czas, więc postanowiliśmy podać ludziom pod nos najlepsze (bądź równie dobre, co oryginały) reworki. I to chyba lubimy w tym najbardziej.

    W pierwszy piątek października odbyła się impreza spod znaku Rap History Warsaw – The Remix Edition. Wydarzenie nie zostałoby zrealizowane bez ingerencji Remix Wolę. W jaki sposób przebiegła współpraca z przedstawicielami RHW przy tym przedsięwzięciu?

    Nie przypisywałbym tu sobie jakichś szczególnych zasług. Cały pomysł naszkicował DJ Steez, po tym jak trafił do niego adres bloga. Można powiedzieć, że impreza w jakimś stopniu oparta była na zasobach Remix Wolę. Strasznie się cieszę, że miałem okazję uczestniczyć w tak kultowym wydarzeniu, za co należą się ogromne podziękowania ekipie RHW. Warto również wspomnieć, że była to pierwsza impreza z cyklu Rap History z edycją „Remix”.

    W czym tkwi piękno remiksów i wszelkich alternatywnych wersji utworów?

    To jest jak z degustacją. Jeżeli nie lubisz danego kawałka i jego wersji pierwotnej, możesz zanurzyć się i smakować wizji innych beatmakerów (bo na to kładziemy największy nacisk). Porównałbym to też do zdrowej i czystej rywalizacji na polu producenckim, gdzie nie raz trzeba się poważnie natrudzić nad alternatywnymi wersjami, by w efekcie przytrzeć nosa swoim kolegom po fachu.

    Czy mógłbyś podzielić się swoimi ulubionymi remiksami?

    Jest to trudne zadanie, gdyż praktycznie co jakiś czas przybywają nowe i w mojej głowię powoli zaczyna brakować miejsca żeby je wszystkie spamiętać. Z ostatnich (częsciej granych) rzeczy polecam Bone Thugs-N-Harmony „1st Of The Month” w aranżacji DJ’a Premiera, „Holdin’ Fort” od Naughty By Nature w remiksie LG & LoRidera oraz jako uzupełnienie świetny rework Marvina Gaye’a „Too Busy Thinking 'Bout My Baby” autorstwa francuskiego beatmakera 20syla.

    Wśród producentów legitymujących się najbardziej znanymi autorskimi wersjami oryginalnych nagrań można znaleźć wiele postaci. Kogo uważasz za wybitnego specjalistę w tej dziedzinie?

    Na pewno do takich osób nie sposób nie zaliczyć DJ’a Premiera, Pete Rock’a, Large Professora czy Buckwilda. Każda z tych osobistości ma na koncie sporą liczbę remiksów, które zazwyczaj okazywały się przystępniejsze niż oryginale wersje. Honorowe miejsce należy się również takim postaciom jak DJ Spinna, Da Beatminerz, Jay Dee (głownie ten z lat 90.tych), Erick Sermon czy też młodszy, mocno niedoceniony brat Easy’ego Mo Bee – LG The EXperience.

    Zakładam, iż Twój ulubiony okres w dziejach hip hopu przypada na lata 90.te. W takim razie proszę o podanie kilku najlepszych Twoim zdaniem albumów pochodzących z ostatniej dekady poprzedniego stulecia.

    Dokładnie tak. Choć staram się być na bieżąco i regularnie udaje mi się sprawdzać nowe projekty, to najbliżej mi właśnie do rapu z lat 90-tych. Co do najlepszych albumów, to również jest ich bardzo duża liczba. Na pewno albumy markowane przez takie składy jak Wu Tang Clan, Gang Starr, D.I.T.C. czy Boot Camp Click powinien znać każdy, kto ma jakiekolwiek pojęcie o tej kulturze. Ograniczę się zatem do pięciu mniej znanych w moim odczuciu albumów, które z pewnością warto znać, a będą to kolejno:

    Ill AL Skratch – „Creep Wit Me” (1994), Hard 2 Obtain – „Ism & Blues” (1994), Fo’ Clips Eclipse – „Just Be Thankful” (1995), Artifacts – „Between A Rock & A Hard Place” (1994), Lost Boyz – „Legal Drug Money”(1996).

    Zajmowanie się tak bardzo niszową działalnością związaną z kulturą hip hopową przywodzi mi na myśl zagraniczne blogi i serwisy muzyczne. Czy posiadasz ulubione miejsca w sieci, skąd czerpiesz informacje bezpośrednio dotyczące tej niszy?

    Jak słusznie zauważyłeś większość z tych stron to zagraniczne blogi, niestety coraz częściej są one usuwane z wiadomych przyczyn. Poza tym niezastąpiony Discogs, oraz przeczesywanie YouTube’a. Również należy wspomnieć o serwisach Soundcloud czy Bandcamp, gdzie można znaleźć masę ciekawych rzeczy.

    Powszechnie wiadomo, że najwięcej remiksów przypada na nagrania z lat 90.tych. Jak natomiast oceniasz interpretacje tych nowszych tracków, wypuszczonych po 2000 roku? Czy zauważasz podobny stopień zaawansowania tych utworów, co w przypadku alternatywnych wersji kultowych nie raz produkcji z czasów Złotej Ery?

    Masz rację największe stężenie remiksów, które ukazały się na fizycznych wydaniach przypada właśnie na lata 90.te. Być może dlatego te utwory są eksploatowane w większym stopniu niż nowsze kawałki, gdyż dostęp do accapeli jest zdecydowanie łatwiejszy. Stopień zaawansowania przy remiksowaniu nowszych rzeczy jest zdecydowanie mniejszy niż w przypadku reworków z tzw. Złotej Ery. Prawdę powiedziawszy nie wiem dlaczego tak się dzieję, być może dany numer musi „odleżeć” swoje?

    Prowadząc różną działalność w polskiej sferze internetu naprawdę różnie bywa z odzewem ludzi. Czy jesteś względnie usatysfakcjonowany feedbackiem płynącym od internautów?

    Temat rzeka. Robiąc rzeczy niszowe, musisz się pogodzić z tym, że ten feedback będzie stosunkowo niewielki. To co robimy sprawia nam ogromną radochę, i cieszy nas każdy fan całego przedsięwzięcia. Nie jesteśmy zakłopotani małym odzewem ze strony internautów, choć muszę przyznać, że walka na polu promocyjnym wciąż trwa (śmiech).

    Wraz z upowszechnieniem się ww. Soundclouda i Bandcampa, w ostatnich dwóch latach nastąpił prawdziwy wysyp remiksów autorstwa często nikomu nieznanych producentów z różnych stron świata. Czy należysz do fanów współczesnych alternatywnych wersji starszych nagrań?

    Zdecydowanie tak. Takie serwisy jak Bandcamp czy Souncloud to świetne rzeczy. Przede wszystkim dają możliwość pokazania się nieznanym dotąd producentom jak i oceny ich efektów pracy. Dość często zaglądam na obie strony, w celach poszerzenia zasobów Remix Wolę i choć niekiedy te produkcję kuleją od strony technicznej, to z pewnością nie można odmówić młodym beatmakerom kreatywności i pasji.

    Więcej szczegółów odnośnie działalności Remix Wolę znajduje się na ich blogu i fan page’u na Facebooku. Jak najbardziej warto zaglądać tam w miarę regularnie.

  • Nowe video: Oddisee – The Blooming i rozmowa z ZBS Studio o ich działalności

    [php function=1]

    Oddisee - The Blooming official videoNiezwykle rzadko publikuję na stronie artykuły przedstawiające nowe teledyski. Jak zdążyliście się przekonać, preferuję przytaczać historie o starszych, kultowych i niezapomnianych videoclipach, o których możecie przeczytać odwiedzając kategorię „Classic Hip Hop Videos”. Jednak czasem idę na kompromis i opisuję na U Call That Love najnowsze obrazy powstałe do utworów artystów, jak to było w przypadku klipów Homeboya Sandmana. Ponownie wypada pójść na ustępstwo i rzucić okiem na to, co ciekawego wydarzyło się ostatnio w świecie teledysków. Powód ku temu jest słuszny, gdyż 8 sierpnia odbyła się premiera video nagranego do singla „The Blooming” promującego ostatni album Oddiseego„Odd Seasons”. (więcej…)

  • Debiutanckie wydawnictwo płytowe maticulousa + wywiad z artystą

    [php function=1]

    maticulous - The maticulous EPPrzyglądając się obecnej scenie hip hopowej w Stanach Zjednoczonych, dość łatwo można zauważyć powolne dochodzenie do głosu nowego pokolenia artystów. Jeżeli chodzi o raperów, to zmiany te przebiegają systematycznie, co niejako jest wpisane w kanony hip hopowe. Nieco inaczej przedstawia się sprawa z producentami. Większość najbardziej zasłużonych beatmakerów znajduje się bliżej końca swojej kariery muzycznej i trudno oczekiwać od nich świeżości i kreatywności. Z drugiej strony, młodszym producentom nie przychodzi wcale łatwo zdobywanie wiernych odbiorców swojej twórczości i często zarzuca się nim brak odpowiedniego warsztatu i umiejętności. Jednak, można wyróżnić artystów, którzy w niedalekiej przyszłości mogą przejąć schedę po swoich poprzednikach. W tym miejscu umieściłbym przedstawiciela nowojorskiego undergroundu, maticulousa, który szykuje się do wydania debiutanckiego materiału zatytułowanego „The maticulous EP”. (więcej…)

  • W oczekiwaniu na Peace Of Soul – wywiad z Kondorem

    W oczekiwaniu na Peace Of Soul – wywiad z Kondorem

    5–7 minut

    W drugiej połowie września 2010 roku opublikowałem na stronie artykuł o drugim albumie polskiego producenta, Kondora, zatytułowanym „Peace Of Body”. Na koniec wpisu poinformowałem o tym, iż w przyszłości szczegółowo przedstawię sylwetkę Konrada Gogosza. Jedną z najlepszych form ukazania artysty są wywiady i właśnie w ten sposób pragnę zapoznać bliżej Czytelników U Call That Love z Kondorem.


    Witam Ciebie serdecznie. Zastanawiając się w jaki sposób najlepiej byłoby przedstawić Twoją postać polskim czytelnikom, doszedłem do wniosku, że można dokonać parafrazy słów Peji: „biały chłopak, z czarną muzą, w japońskiej wytwórni płytowej”. Twoim zdaniem jest to adekwatne podsumowanie?

    Lepiej by brzmiało „biały chłopak z żółtą muzą” (śmiech), bo raczej ciężko nazywać muzykę, którą tworzę „czarną” z racji całkiem odmiennego stylu.

    W 2008 roku nikomu nieznany polski producent debiutuje albumem „Peace Of Mind”, który zostaje wydany nakładem japońskiej wytwórni Yanese Productions. Historię nawiązania kontaktu z Japończykami niektórzy zapewne znają lecz zasługuje ona na szersze zaprezentowanie polskim Czytelnikom.

    To był niewątpliwie jeden z najlepszych dni w moim życiu. Wszystko zaczęło się od tego że swoje produkcje wrzucałem na MySpace by móc czasem podesłać komuś linka do odtworzenia swoich projektów. W międzyczasie chciałem sprawić prezent swojej byłej dziewczynie i zrobić dla niej instrumentalny album. Miałem już gotowych paręnaście kawałków, a kolega przygotował dla mnie okładkę. Nigdy moje myśli nie sięgały tak daleko że kiedyś ten album będzie oficjalnie wydany, to było poza wszelkimi marzeniami. Zwykły prezent, nic wielkiego ponieważ zawsze uważałem ze to co robię nie będzie się nikomu podobać. Kiedy album był już prawie gotowy, wchodząc na konto MySpace zauważyłem wiadomość w języku angielskim. Była to wiadomość od Philipa Potza, człowieka zajmującego się sprawami różnych wytworni muzycznych w Japonii, w tym Yanase. Zaproponował mi kontrakt na wydanie albumu w Kraju Kwitnącej Wiśni. Dla mnie to był jakiś żart, aczkolwiek odesłałem wiadomość, aby dowiedzieć się więcej szczegółów. Poprosili mnie o podesłanie kilku tracków, a że aktualnie miałem gotowa płytę, wysłałem im cały materiał, który zgodzili się wydać bez zastanowienia. Podpisałem kontrakt i mogłem się cieszyć moim debiutanckim albumem.

    Japoński rynek fonograficzny jest bardzo rozbudowany i przebić się tam nie jest łatwą sztuką. Jak wygląda ta sprawa w Twoim wypadku, gdyż z pewnością otrzymałeś już feedbacki z Kraju Kwitnącej Wiśni i masz pewne rozeznanie w odbiorze Twojej twórczości w tym kraju.

    Skoro udało się z moją płytą to chyba tak bardzo trudno nie było. To był okres, w którym ten rodzaj muzyki był w powijakach. Z czasem zaczęło pojawiło się coraz więcej artystów na rynku tworzących muzykę w podobnym stylu.

    Jeżeli chodzi o odbiór, ludzie często stawiają mnie obok tych artystów, którzy są dla mnie inspiracją, co nobilituje mnie w pewnym sensie. Dodatkowo na moim MySpace pojawiają się ciągle wiadomości od ludzi z całego świata, wyrażających zafascynowanie moją muzyką i czekających z niecierpliwością na kolejne albumy.

    Jak wygląda współpraca z Japończykami od kuchni? Czy komunikacja „na odległość” z przedstawicielami Yanese Productions odbywa się bez żadnych przeszkód?

    Komunikacja z Yanase odbywała się tylko i wyłącznie drogą mailową. I to w pełni wystarczyło. Moje rozmowy toczone były głównie z Philipem Potzem, który był pośrednikiem między mną a Yanase. Miałem oczywiście kontakt z wytwórnią, ale okres oczekiwania na odpowiedzi był o wiele dłuższy niż Philipa. Na początku współpracy nie pojmowałem jeszcze jej zasad, a poza tym byłem zbyt podekscytowany wydaniem debiutanckiego krążka.

    Jednak w momencie przygotowań do wydania drugiej płyty pojawił się problem w postaci narzuconych przez Yanase warunków. Chcieli by na płycie znalazło się więcej utworów niż zaplanowałem i musiałem przystać na ich warunki, pomimo wyrażania sprzeciwu. Mam teraz nauczkę by nie chwalić się od razu wszystkimi moimi utworami na przyszłość. Obecnie mój kontrakt z Yanase wygasa.

    Konrad Gogosz dla U Call That Love

    Czy nadal znajdujesz notki w sieci, w których przypisuje się Tobie inną narodowość niż polska? Jak odnoszą się do Twojej twórczości znajomi z rodzinnego Jasła – czy wszyscy zdają sobie sprawę, że pod pseudonimem Kondor kryje się Konrad Gogosz?

    Na szczęście już od dłuższego czasu nie spotkałem się z przypisywaniem mi innej narodowości, a najczęściej zdarzało się to na YouTube pod filmami z moją muzyką, aczkolwiek ludzie się za mną wstawiali i dopisywali: „Kondor is a Polish producer!!!”. Sądzę że już nie będzie z tym żadnego problemu.

    Moja twórczość jest już dosyć znana w Jaśle zwłaszcza, że Kondor jest moim na co dzień używanym pseudonimem. Dużo osób dowiedziało się o mnie również z jasielskiej strony Jaslo4u, na której został zamieszczony wywiad z „Magazynu Hip Hop”.

    Niektórzy starają się unikać porównań i uciekają od szufladkowania muzyki. Jednak w Twoim wypadku odniesienie do Nomaka, czy Nujabesa jest na miejscu. Nie jesteś już przypadkiem znużony porównaniami do wymienionych artystów, czy nadal traktujesz to jako nobilitację i słowa uznania?

    Zawsze jestem dumny z tego, kiedy porównuje się mnie do tych dwóch artystów. Lecz najpierw trzeba dokładnie przesłuchać ich kawałki, a później się zastanowić, czy na miejscu jest porównywanie mnie z nimi. Różnica jest widoczna, a ja szczerze to nie dorastam im do pięt. (śmiech). Może to być dziwne porównanie, ale to tak jakby powiedzieć, że Zakościelny jest polskim Bradem Pittem. Może i jest dobrym aktorem, ale w porównaniu z Pittem… Tak samo uważam jest ze mną. Nujabes i Nomak byli, są i będą moją inspiracją na całe życie, a głównie Nujabes, bo to od niego wszystko się zaczęło. Ten człowiek jest dla mnie magiczny mimo, że nie ma go już na tym świecie, jego muzyka jest zawsze ze mną.

    Twój drugi longplay, „Peace Of Body” ukazał się w czerwcu 2010 roku. Czym różni się ten album od Twojej debiutanckiej płyty i jak doszło do współpracy z duetem The 49ers?

    Różnica jest spora. Album „Peace Of Body” jest lepszy technicznie, bardziej melodyjny i może troszkę weselszy. Nie jest już tak monotonny jak album „Peace Of Mind”, w którym niektóre kawałki mogły naprawdę szybko się znudzić. Do grupy The 49ers napisałem na MySpace z propozycją współpracy związanej z nagraniem kawałka „Four Corners”. Wiem, że zawsze mogę na nich liczyć w przyszłości, bo są profesjonalistami i bardzo miłymi ludźmi, z którymi się wspaniale współpracuje.

    „Peace Of Mind” oraz „Peace Of Body” to produkcje instrumentalne, niemal bez dodatkowych udziałów innych artystów. Czy zatem „Peace Of Soul” będzie kontynuacją tej drogi, czy znajdzie się tam miejsce dla większej ilości utworów z gościnnymi udziałami raperów bądź innych muzyków?

    Koncepcji co do „Peace of Soul” było sporo. Dążyłem w pewnym sensie do tego, aby każdy album różnił się od poprzedniego. Na krążku „Peace Of Soul” spotkamy się z kilkoma wykonawcami, ponieważ artyści w dużym stopniu urozmaicają album. Będzie to album można powiedzieć pół na pół instrumentalny i z wokalem. Jest to album kończący trylogię związana z osiągnięciem wewnętrznego pokoju i akceptacją siebie.

    [php function=1]

    Strony: 1 2

  • Czas na Brown Bag AllStars – wywiad z J57

    Czas na Brown Bag AllStars - wywiad z J57W związku ze zmianami, które zaszły na UCTL (w zasadzie cały czas zachodzą i upłynie sporo w rzece Białej nim etap prac „wykończeniowych” zostanie pomyślnie zamknięty) nastąpił spory poślizg z wieloma sprawami. Nadal nie jestem w stanie przeskoczyć pewnych rzeczy, które ode mnie nie zależą (marzę o dostępie do sieci internetowej u siebie w mieszkaniu) lecz mimo wszystko staram się rzetelnie działać i prezentować różne rzeczy. Co prawda, autorskie rubryki „Classic Hip Hop Videos”, „Hall of Fame” i wszelkie recenzje muzyczne utkwiły w martwym punkcie, ale niebawem zostanie to z nawiązką nadrobione. Póki co, zapowiedziana wcześniej kolejna odsłona dotycząca kolektywu Brown Bag AllStars. Tym razem, krótka rozmowa z członkiem grupy – J57, którego zapytałem o genealogię Brown Bag i kilka spraw bieżących. (więcej…)

  • Ważne aby być upartym – wywiad z bboyem Siemkiem (Freakish Style)

    [php function=1]

    Bboy SiemekPowoli lecz systematycznie nadrabiam zaległości na U Call That Love. Tym razem przyszła kolej na opublikowanie wywiadu przeprowadzonego z bboyem Siemkiem z białostockiej ekipy Freakish Style, która już za kilka miesięcy będzie obchodziła 10-lecie istnienia. Na początek krótkie przedstawienie rozmówcy.

    Bboy Siemek (Ziemowit Bogusławski) – absolwent AWF w Warszawie, nauczyciel wychowania fizycznego oraz instruktor gimnastyki, aerobiku, breakdance i lockingu. (więcej…)

  • Satysfakcja z wydania winyla jest ogromna – wywiad z moka-T i Makulem

    [php function=1]

    Satysfakcja z wydania winyla jest ogromna - wywiad z moka-T i MakulemJak zdążyliście zauważyć, panuje obecnie zastój na U Call That Love jeżeli chodzi o regularne publikacje lecz uwierzcie mi, iż pracuję od dłuższego czasu nad kilkoma poważnymi przedsięwzięciami, o których już całkiem niedługo będę mógł wszystkich poinformować. Mimo tego, że jestem zapracowany (trafniejszy byłoby określenie: leniwy), to udało mi się przeprowadzić rozmowę z duetem moka-T i Makul, o których informowałem pewien czas temu na łamach UCTL. Życzymy miłej lektury tego obszernego wywiadu. (więcej…)

  • Inżynier abstrakcyjnych dźwięków – wywiad z Mr. Echoesem (The Opus)

    Inżynier abstrakcyjnych dźwięków – wywiad z Mr. Echoesem (The Opus)

    7–10 minut

    Z wielką przyjemnością przedstawiam kolejny, trzeci już z kolei wywiad na łamach U Call That Love. Mr. Echoes aka Fanum lub jak kto woli po prostu Kevin Johnson, to postać z niezależnej sceny muzycznej w Chicago. Wychowanek Wietrznego Miasta jest bardziej medialną połową producenckiego duetu kojarzonego z alternatywną odmianą hip hopu – The Opus. Zapraszam do lektury.


    Witam serdecznie, to dla mnie wielki honor, że zgodziłeś się na wywiad. Na początek zadam typowe pytanie – jak mógłbyś się przedstawić polskim słuchaczom?

    Nazywam się Mr. Echoes i jestem przyłączony do mojego partnera The Isle Of Weight i pochodzimy ze ślicznego miasta Chicago, Illinois, domu następnego prezydenta USA Baracka Obamy!

    Twoje pierwsze produkcje pojawiały się w latach 90.tych, np. na Rubberoom – „Synapse Gap”. Czy jesteś zadowolony z tego wydawnictwa? Co teraz porabiają Meta Mo i Lumba, Twoi przyjaciele z Rubberoom?

    Kocham „Synapse Gap”! Jeden z pierwszych utworów, jaki zdecydowaliśmy się nagrać profesjonalnie i wydaliśmy wraz z utworem ze strony B „Beneath the Surface”. Czułem, że to będzie utwór, który zapoczątkuje naszą karierę na muzycznej scenie. Również wypuściliśmy ten kawałek sami bez żadnych funduszy z żadnego labelu. To była ściśle niezależne wydawnictwo. Lumba i Meta (przyjaciele Mr. Echoesa z okresu projektu Rubberoom – przyp. red.) są ciągle w pobliżu chociaż nie rozmawiam z nimi za wiele. Zdecydowali się podążyć inną życiową ścieżką.

    Czy masz podobny gust muzyczny jak The Isle of Weight? W mojej opinii Wasza współpraca jest zsynchronizowana.

    Najważniejszy jest ten sam gust muzyczny. Lubimy dużej różnej muzyki, od współczesnych rzeczy do bardzo abstrakcyjnych.

    Opus ma wiele znaczeń. Czy mógłbyś mi powiedzieć co to oznacza dla Ciebie i dla The Isle Of Weight?

    Patrzymy na Opus jak na małą muzyczną rzecz, która pasuje dzięki większej aranżacji. Jako przykład podam to, że większość piosenek jest bardzo różna w znaczeniu aranżacji i mają odmienną wariację w brzmieniu. Jednak, gdy słuchasz projektu(-ów) jako całości, każdy utwór w pewnej formie wiąże się z następnym. „Blending Density” CD jest najlepszym na to przykładem. Chociaż wszystkie utwory są różne, wszystkie piosenki w pewnej formie wiążą się ze sobą.

    Co mógłbyś powiedzieć o swoich inspiracjach? W down tempo, ambient, elektronicznej muzyce jest bardzo dużo dobrych artystów i jest naprawdę ciężko zdecydować kogo podziwiacie i doceniacie. Jak też streściłbyś Wasz styl?

    Niektórymi inspiracjami będą takie grupy jak The Art of Noise, Kraftwerk, DJ Krush, DJ Shadow, Daft Punk, DJ Vadim, The Bomb Squad, Cameo, Meat Beat Manifesto, Depeche Mode, Public Enemy, KRS-One, Eric B. & Rakim. Nasz styl jest miksem tych wyżej! Kiedy zaczynaliśmy robić muzykę, naszym celem było kreatywne brzmienie jakiego wcześniej nikt nie włączał i warstwa nad wokalami. Nie usiłowaliśmy koniecznie wejść w szczegółowy gatunek muzyczny, ale ten gatunek złapał nas na lata! Zgadza się, to nadal hip hop.

    Co mógłbyś powiedzieć o Waszej współpracy z innymi artystami takimi jak Earatik Statik, Aesop Rock czy Murs (Living Legends)? Czy skontaktowanie się z nimi było trudne?

    Praca z Aesop Rockiem i Mursem było czymś prawdziwie magicznym z tym jak to przyszło. Murs występował w Chicago z Cannibal Ox (właściwie to próbowaliśmy złapać ich na „First Contact 001” także). Backstage, podszedłem do Mursa i opowiedziałem mu o projekcie „First Contact 001”. Odpowiedział, że jest zainteresowany, więc wysłałem mu beat, który naprawdę się jemu spodobał. Jeżeli chodzi o Aesop Rocka, to spotkaliśmy go w Nowym Yorku podczas Rocksteady Festival. Porozmawialiśmy z nim o projekcie i powiedział on, że chciałby być jego częścią. Naprawdę dobre i wygodne jest to, że Aesop, Murs, Atmosphere i I self Devine byli na tych samych koncertach w Chicago kilka miesięcy później, więc byliśmy zdolni do nagrywania z nimi całymi dniami! Również track z Aesopem jest przypuszczalnie inny! Oczekiwaliśmy na przybycie inżyniera studyjnego i zaczęliśmy grać przypadkowe bity The Opus, żeby zobaczyć jakie brzmienie lubią ponad booming system. Aesop polubił jeden z utworów jakie puszczaliśmy, więc zdecydowaliśmy użyć ten track na First Contact. Earatik Statik byli od zawsze naszymi przyjaciółmi i chcieli, żebyśmy wyprodukowali „Feelin Eratik” LP. Zrobiliśmy około 6 kawałków na te LP.

    Jesteście dwoma instrumentalistami. Na jakich instrumentach potraficie grać? Uczyliście się w jakiejś szkole muzycznej?

    Jestem samplującym artystą (Mr. Echoes jest zbyt skromny, ponieważ udało mi się ustalić, że potrafi grać na m.in. klawiszach – przyp. red.). IOW właściwie wie jak grać na gitarze i basie ale samplujemy instrumenty i przekształcamy je w kompozycje! Nigdy nie uczęszczaliśmy do szkoły, żeby uczyć się muzyki ale chodziliśmy aby nauczyć się technicznych rzeczy jak inżynieria i produkcja studyjna.

    Oficjalny debiut The Opus, „First Contact 001″ LP został wydany w 2002 roku. Dlaczego zajęło tak długo nagranie tego albumu? Pytam, ponieważ pierwszą 12” Rubberoom mieliśmy w 1994 roku.

    Cóż, właściwie wydaliśmy Rubberoom „Architechnology” LP w 1999. To był pierwszy pełny album zespołu. Właściwie LP uczyniło świetny czas przed zamknięciem labelu. Spowodowało to wewnętrzne napięcie w grupie, IOW i ja zdecydowaliśmy do robienia własnych rzeczy jako Opus. Jeżeli nie słyszeliście „Architechnology” to musicie koniecznie sięgnąć po nią…klasyczne LP.

    „Breathing Lessons” jest Waszym drugim albumem jako The Opus. Co mógłbyś powiedzieć o „BL”? Czym się różni od „First Contact 001”?

    „Breathing Lessons” był naszym w całości instrumentalnym LP. Jest jeden utwór jaki Lord360 zrobił w krótkim pojawieniu się później w piosence „Isis”. Poczuliśmy jakby ta płyta była bardziej o nas, nie próbowaliśmy mocno polegać na kolaboracjach lub wysoko uznawanych artystach do sprzedaży albumu i naprawdę jest to eksperymentalna i wolna muzycznie płyta, tak jak chcieliśmy.

    Mush, label dla którego nagrywacie jest niezależny. Wcześniej nagrywaliście dla Ozone Music czy Elastic Recordings. Czy mógłbyś porównywać wszystkie wytwórnie, w których wydawaliście 12″ i LP’s?

    Elastic Recordings to był nasz album. Nie mieliśmy w tamtym czasie kontraktu, więc stworzyliśmy Elastic Recordings do dystrybuowania naszych 12″. Ozone Music był labelem, z którym zaczynaliśmy wraz z gościem, który pomagał przy rozkręcaniu Definitive Jux. Problem z Ozone był taki, że Def Jux stał się tak duży, że Ozone było całkowicie w cieniu Def Juxu. To zachęciło nas do przeniesienia się do Mush, ale Mush jest labelem, gdzie jest wielu artystów, których postawa jest dla nas problemem. Porównując Def Jux i Mush, to jakby przebywanie w klasie z 50-ciorgiem uczniów przeciw klasie z 10-ciorgiem uczniów. Nauczyciel spędza więcej czasu z tobą i jest zdolny skupić się na tym, czego potrzebujesz odrobinę bardziej w mniejszej sali.

    Pochodzicie z Chi-Town. Jak wygląda teraz chicagowska scena niezależna? Czy wiesz cokolwiek o No I.D.? Słyszałem, że odszedł na emeryturę.

    Undergroundowa scena w Chicago rozkwita obecnie. Właściwie jest kilka undergroundowych twórców, których naprawdę lubię. Imiona niektórych to The Gent$, Outerlimitz, Dirty Digital,Wes Restless, Qwel, Robust, Decay, All Natural…To tylko niektórzy…No I.D. właściwie pracuje dla labelu Jermaine’a Dupri jako producent wykonawczy. Nie sądzę, że przeszedł na emeryturę!

    Poszukujesz obecnie talentów? Słyszałem, że Meta Mo i Lumba zostali odkryci przez Ciebie.

    Wiesz co? Poszukuję tylko talentu do naszego nowego LP w tej chwili. Nie prowadzimy obecnie dłużej labelu, chociaż mieliśmy duże aspiracje do poprowadzenia wcześniej! Szczęśliwie ciągle się utrzymujemy jako, że staliśmy się popularni jako The Opus. Nie chciałbym koniecznie mówić, że „odkryliśmy” Meta i Lumbę ale pomogliśmy im nabyć umiejętności jako artystów. Oczekujemy tylko, żeby spełniali się jako artyści.

    Czy mógłbyś opowiedzieć nam o swoich przyszłych planach? Jestem przekonany, że po „Blending Density” pracujecie nad czymś nowym.>

    Tak! Pracujemy nad naszym nowym projektem o nazwie „Boxcutters”. To jest podwójne CD z dołączonym DVD zatytułowanym „Producers”. Pierwsze z podwójnych CD nosi tytuł „Earthwalkers: Epilogue”, które będzie showcase’em atmosferycznych/ambientowych stylów i drugi CD, „Dichotomy” jest to więcej niż współczesne CD, które zawiera niektóre rzeczy, których wcześniej nie robiliśmy jako producenci. Jedno znajomy, z którym współpracowaliśmy to Pigeon John z West Coastu. Jednakże CD będzie składało się z wielu nowych artystów i masy kolaboracji z muzykami, grającymi na różnych instrumentach.

    Sądzę, że większość ludzi w USA mówi teraz o wyborach. Jaka jest Twoja opinia na temat zwycięstwa Obamy?

    Och, to jest przeolbrzymie zwycięstwo! To jest niesamowite, że Ameryka będzie miała czarnego prezydenta. Bardziej ważne w opinii jest to, że Amerykanie są zmęczeni tą samą amerykańską polityką. Bezsensowna wojna i spadająca gospodarka wzięły naprawdę dużo ofiar wśród Amerykan. Co jest naprawdę niesamowite w jego zwycięstwu to fakt, że przyciągnął wszystkich ludzi różnego koloru skóry i odmiennych środowiskach do przewyższenia każdej rasy i zagłosowaniu na niego! Jeden z największych problemów dla Stanów Zjednoczonych to bycie bardzo rasistowskim państwem ale byłem dumny jako Amerykanin, że (niektórzy) ludzie byli zdolni do odłożenia koloru skóry na bok i spojrzeniu na to indywidualnie.

    Jak wyglądają Wasze koncerty? Preferujecie małe, niezależne koncerty czy coś innego? Czy kiedykolwiek odwiedziliście Europę?

    Nie odwiedziliśmy Europy nigdy ale mamy za sobą tour po Japonii. Chciałbym odwiedzić Europę, ale nie znaleźliśmy kontaktów jeszcze, dzięki którym wybraliśmy się tam. Ciągle pracuję nad progresem, więc poinformuj mnie jeżeli znasz kogokolwiek. Jeżeli chodzi o koncerty, wolimy średnie miejsca spotkań. Wolę raczej grać w niewielkich miejscach i przeobrażać je w dobra imprezę niż występować w dużych miejscach, które mogą powodować, że miejscówka będzie wyglądała na pustą! To naprawdę zależy od Twoich fanów!

    Dziękuję bardzo za wywiad. Czy chcesz coś powiedzieć na zakończenie?

    Tylko to, że chciałbym podziękować za wywiad. Jesteśmy wdzięczni że nasza muzyka sięga do uszu w Polsce! Szczęśliwie jesteśmy zdolni aby dostarczać więcej muzyki dla was w przyszłości i może pewnego dnia będziemy mogli wybrać się tam na tour. Także możecie sięgać do nas na www.myspace.com/theopusonline po najnowsze wydarzenia z The Opus. Jesteśmy Twoimi przyjaciółmi! Na koniec, do ciebie i do wszystkich pojawiających się producentów/artystów – idźcie znaleźć pracę! Tylko żartowałem!

    Więcej informacji o The OPUS znajdziecie na ich oficjalnej stronie The OPUS Online oraz profilu MySpace na fan page’u grupy na Facebooku.

  • Po prostu robimy prawdziwą muzykę – wywiad z DJ-em Illegalem (Snowgoons)

    Po prostu robimy prawdziwą muzykę – wywiad z DJ-em Illegalem (Snowgoons)

    6–8 minut

    Po drobnej absencji, spowodowane pewnymi zawirowaniami w życiu osobistym, przedstawiam drugi wywiad, ukazujący się na U Call That Love. Tym razem moim rozmówcą był DJ’em Illegalem z producenckiego tercetu Snowgoons. Przedstawiciel niemieckiego crew jest naprawdę ciekawą osobistością i z chęcią odpowiedział na zadane mu pytania.


    Witam serdecznie, to znakomicie, że jesteś za wywiadami. Standardowe pytanie – jak mógłbyś się przedstawić dla nas?

    Cześć, jestem DJ illegal z ekipy Snowgoons. The Snowgoons to jest moje producenckie crew, do którego należą ze mną DJ Waxwork i Det.

    Jakie były Twoje pierwsze kroki w niemieckiej rapgrze? Kiedy zacząłeś być Djem/producentem?

    Zacząłem w 1992 roku jako DJ na imprezie, którą promowałem. DJ, którego zaprosiłem, nie pojawił się a ja miałem całą chatę pełną ludzi, więc nie miałem innego wyjścia i zacząłem sam grać. Zagrałem naprawdę równie, biorąc pod uwagę to, że nigdy wcześniej nie używałem gramofonu do miksowania. Pierwszy raz, kiedy robiłem bity to było około 1996 roku i to zaczęło się 3 lata wcześniej, kiedy zapodałem swój pierwszy bit na debiutanckiej 12″ Pal One’a. Det także wyprodukował jeden kawałek na tej 12″ ale w tamtym czasie nie pracowaliśmy ze sobą razem.

    Wiem, że Det jest założycielem Snowgoons. Kiedy stałeś się oficjalnym członkiem grupy? Mógłbyś powiedzieć o swojej pierwszej współpracy z Detem?

    Po wspomnianej 12″ Pal One’a zauważyliśmy, że mamy takie same upodobania muzyczne i rozpoczęliśmy współpracę przy pewnych wspólnych produkcjach. Takie jest prawdziwe pochodzenie Snowgoons.

    Czy musieliście ciężko pracować żeby zdobyć szacunek na niemieckiej hip hopowej scenie? Jak wyglądał hip hop w Twoim kraju kilka lat temu a jak teraz? Czy się mocno zmienił?

    Właściwie to nigdy nie pracowaliśmy nad reputacją w Niemczech. Pojawiliśmy się około 2000-2001 roku i w tym samym czasie po raz pierwszy ukazało się Aggro Berlin. Osobiście nie odczuwałem tego ruchu w całości, więc staraliśmy się bardziej skupiać na amerykańskiej hip hopowej scenie. Ale mogę powiedzieć, iż jest obecnie ogromna różnica na hip hopowej scenie niemieckiej w porównaniu do 7-8 lat wstecz.

    W mojej opinii ludzie byli zdziwieni lub zszokowani gdy usłyszeli o gościach na albumie „German Lugers”. Jak skontaktowaliście się z takimi postaciami jak O.C., Edo G., Living Legends, Rasco, Chief Kamachi? Działo się to poprzez internet czy spotkaliście tych artystów na jakichś koncertach lub przy innych okolicznościach?

    Racja! Większość nawiązań współpracy wiązała się z moją pracą tour managera. Ta opcja pomogła w koneksjach ale również umożliwiła bliższą współpracę z artystami i nagranie lepszych tracków!

    Jak obecnie wygląda ekipa Snowgoons? Jesteś Ty, DJ Waxwork oraz Det, lecz co się stało z Torbenem?

    Wspólnie z Detem założyliśmy Snowgoons około 2000 roku ale dodam, że Waxwork i Torben byli z nami cały czas. Na pierwszym oficjalnym wydawnictwie „Full Clip Of Ammo” 12″. Waxwork zrobił cuty a Torben zajął się okładką. Także, był to naturalny proces wejścia ich w szeregi ekipy. Torben musiał nas opuścić ze względu na swoją karierę uczelnianą. Jestem pewien, że jest tylko jeden moment w życiu, w którym dokonujesz wyboru z kim trzymasz!

    Jakbyś podsumował swój jak i pozostałych Goonsów styl? Wszyscy posiadacie ten sam gust muzyczny czy nie?

    Jesteśmy definitywnie na tym samym poziomie wiedzy muzycznej. Każdy ma swoich faworytów lecz wszyscy słuchamy prawdziwych rzeczy! Nie moglibyśmy tego razem robić jeżeli każdy chciałby mieć inny styl. Może dałoby się to zsumować ale jako końcowy efekt jest to perfekcyjna kombinacja.

    Babygrande Records jest czołowym undergroundowym labelem. Jak to było z „German Lugers”? Poszukiwaliście jakiejś wytwórni, gdzie moglibyście wydać swój album czy ludzie z Babygrande odezwali się i powiedzieli: „Słuchajcie, wydamy wasz album”.

    To była długa droga do znalezienia się w Babygrande lecz zasadniczo mieliśmy już wcześniej kontakt z Babygrande, ponieważ organizowałem tour dla Jus Allaha i Chiefa Kamachi. Także Babygrande chciała, żebym zadbał o promocję albumów Jus Allah i Chiefa. Kiedy mieliśmy już skończony cały nasz album uderzyłem ponownie do tego labelu, mówiąc im że mamy połowę artystów Babygrande w line-upie. Pokochali nas za to od pierwszej chwili i tak porozumieliśmy się razem.

    Czy jesteś zadowolony z Waszego ostatniego albumu, „Black Snow”?

    Tak! Jesteśmy dumni z tego albumu, ponieważ jest lepszy od „German Lugers”. „German Lugers” to album,który ma swoje atuty ale „Black Snow” jest to po prostu więcej niż prawdziwy album. Mieliśmy koncepcję na tę płytę żeby brzmiała dokładnie tak jak chcemy. Również było łatwiej współpracować z większą liczbą artystów teraz. Wiedzieli oni co robimy i bardzo nam pomogli. Z „German Lugers” nie zaczynaliśmy jako z albumem. Po prostu nagrywaliśmy kawałki a po krótkim czasie wiedzieliśmy, że musimy wydać album.

    Jak nagrywacie poszczególne tracki? Musicie podróżować do USA i dzielić swoje życie pomiędzy Stany Zjednoczone i Niemcy i pojawiać się w studiach nagrań czy przebiega to łatwiej?

    Większość nagrań ma miejsce tutaj w Niemczech podczas odbywających sie tourów. Ale część kawałków jest nagrywanych przez artystów w Stanach a następnie przesyłają oni nam pliki. Jeżeli nie ma czasu podczas touru, to nie chcemy nikogo gorączkować. Wolimy mieć dobry utwór zamiast szybkiego freestyle’u, lecz preferujemy nagrywać w studiu o ile jest to możliwe.

    Czy ciągle pozostają artyści, z którymi chciałbyś nagrać wspólnie kawałek? Jakie są też Twoje wpływy?

    Dla mnie to Nas pozostaje artystą, z którym chciałbym cokolwiek nagrać. On jest jednym z moich ulubionych wykonawców ale już mieliśmy pewne legendy u siebie. Ill Bill, RA The Rugged Man, Edo G…Mamy sporo wpływów, wiedzy producenckiej, muszę tutaj wymienić DJ’a Premiera, Alchemista czy Stoupe’a. Primo jest najlepszym producentem w historii! Bez dwóch zdań. Doceniamy i jaramy się takimi artystami jak ILL Bill lub Vinnie Paz. TO jest droga, którą chcemy aż do bycia na górze i zadowolenia. Lecz w końcu dnia robimy swoje własne rzeczy. Nie gryziemy się. Muzyka jest pewnym rodzajem wewnętrznej ekspresji, jednakowo możesz myśleć jak producent może jarać się własnym trackiem? My tak robimy! Cała nasza produkcja opiera się na melodiach i usposobieniach. Więc każdy track ma specyficzny humor i flavor i dobrzy artyści muszą po prostu wchłonąć ten humor.

    Jesteście reprezentantami hardcore’owego hip hopu. Czy to był zawsze Wasz ulubiony rodzaj rapu?

    Niech zgadnę, jest tak, gdyż zapodaliśmy „Black Snow” właśnie w hardckore’owej formie. Ale robimy więcej niż tylko to. Nie wszystko co robimy brzmi epicko i ciężko. Na „Black Snow” chcieliśmy zdecydowanie pokazać ten styl ale na kolejnych projektach mamy również odmienny styl. Najlepszym przykładem jest nowe video Sabac Reda video, „The Commitment” które wyprodukowaliśmy. Usłyszecie, iż jest to inne niż klimat „Black Snow”. Chcę podkreślić, że nie robimy hardkoru, po prostu robimy prawdziwą muzykę!

    Opowiedz proszę o swoich najbliższych planach. Skupiasz się na produkcji czy może przymierzasz sie do wydania mixtapu jako DJ?

    Snowgoons są zawsze zapracowani tak więc mamy kolejny projekt wraz z Savage Brothers i Lord Lhusem, który niedługo ukaże się. Dzieciaki są naprawdę zdolni i mogę powiedzieć, że wyprodukowaliśmy prawie cały album. Również pracujemy nad produkcjami dla Sicknature, Outerspace’a oraz dla wielu niemieckich artystów. Nie spuszczajcie z oka MySpace’a!

    Podczas festiwalem Hip Hop Kemp ’08 wystąpiliście jako Snowgoons Soundsystem. Czy to był tylko jednorazowy projekt? Pytam, ponieważ jak mówiłeś, mieliście wiele wspólnych tourów z chociażby Ill Billem i AOTP.

    Od kiedy Snowgoons składają się z 2 DJ-ów ma to sens w przypadku imprez. Także niesiemy ze sobą prawdziwy hip hop także. Osobiście zaczynałem jako taki DJ, więc jest to dla mnie naturalną rzeczą granie na takich imprezach. Nie zabijesz we mnie DJ-a, ha ha! Zawsze jesteśmy też na tourach z artystami. Kolejny będzie miał miejsce w grudniu tego roku wraz z ILL Billem i Big Leftem z La Coka Nostra.

    Dziękuję za wywiad. Chciałbyś coś powiedzieć na zakończenie?

    Dziękuję bardzo (oryginalna pisownia od DJ-a Illegala, okazało się także, że odwiedzał on Polskę kilkakrotnie i lubi nasz kraj – przyp. red.) za wywiad. Big up dla DJ’a Chwiała, The Returners, The Ancient Prophet i dla moich ludzi z Białegostoku. Dzięki dla każdego kto wspiera prawdziwą muzykę i kulturę. Pokój! Bądźcie czujni, ponieważ za jakiś czas będziemy mieli dla Was kolejną niespodziankę związaną z ekipą Snowgoons.


    Więcej informacji o Snowgoons znajdziecie na ich MySpace oraz facebookowym fan page’u. Warto też zaglądać po najnowsze wieści od czasu do czasu na profil Illegala na MySpace lub jego profil na Facebooku.

  • Moje podejście do hip hopu jest unikalne – wywiad z Ivanem Ivesem

    Moje podejście do hip hopu jest unikalne – wywiad z Ivanem Ivesem

    5–7 minut

    Przyszła pora na pierwszy wywiad na U Call That Love. Nie ukrywam, że mój rozmówca został celowo wybrany i w pełni zasługuje na zaprezentowanie na stronie. Nie przedłużając, zapraszam serdecznie do lektury wywiadu przeprowadzonego z undergroundowym artystą pochodzącym z Rosji, ale od dawna mieszkającym w USA, Ivanem Ivesem.


    Witam serdecznie, to świetnie, że zgodziłeś się na wywiad. Jak mógłbyś przedstawić się ludziom z Polski?

    Dzięki za zainteresowanie moją muzyką, cała przyjemność leży po mojej stronie. Dla wszystkich ludzi, którzy mnie nie znają – nazywam się Ivan Ives i pochodzę z Rosji, dzieciństwo swoje spędziłem w Brooklynie, a obecnie mieszkam i robię muzykę w Los Angeles, w Kalifornii.

    Iconoclast oznacza niszczenie religijnych obrazów. Obrazoburstwo było kontrowersyjnym ruchem między chrześcijanami bizantyjskiego Imperium na przełomie VIII i IX wieku. Jakie to ma odniesienie do Twojego albumu?

    To jest JEDNO znaczenia słowa… ale myślę, że album lepiej funkcjonował z definicją: „osoba, która atakowała umiłowanie wiary, tradycyjne instytucje, etc.”. Myślę, że moje podejście do hip hopu jest unikalne, jako, że łączę naprawdę wpadające w ucho bity (pozdrowienia Hitman) z potężnymi tematami i dostarczam to z zajebistym, prawie east coastowym flow. I nie sądzę, że ludzie oczekują tego od wysokiego białego faceta z kudłatymi włosami. Tak w ten sposób atakuję tradycje i rzeczy, do których ludzie byli przyzwyczajeni.

    Jesteś rosyjskim imigrantem, który mieszka w USA. Kiedy zdecydowałeś się, żeby przeprowadzić się do tego kraju na stałe? Czy masz w Stanach Zjednoczonych rodzinę czy jesteś tam sam? Odwiedzasz Rosję od czasu do czasu?

    To nie była tak naprawdę moja decyzja, żeby przeprowadzić się tam na stałe, byłem wtedy jeszcze dzieckiem. Mój ojciec był i jest nadal, politycznym działaczem, który miał dużo do powiedzenia o komunizmie i KGB zawsze próbowało dokonać zamachu na nim. Postanowił on ostatecznie uciec wraz ze swoją najbliższą rodziną, tak więc wylądowaliśmy w Brooklynie. Tak, wcześniej jak i teraz odwiedzam Rosję. Mam tam nadal swoją rodzinę.

    Wiem, że nagrywałeś utwory pod pseudonimem Nicotine, ale nie jestem pewien dokładnie kiedy to miało miejsce. Pracowałeś wtedy sam czy z kimś?

    To miało miejsce dawno, dawno temu. Nagrywałem wtedy z zupełnie innymi ludźmi i nie jestem zadowolony z muzycznych dokonań, jakie z tamtego okresu pochodziły.

    Twoim producentem jest Fresh aka The Hitman. To jest Twój człowiek czy poznaliście się przy jakichś okolicznościach?

    Uczęszczaliśmy wspólnie do szkoły średniej, lecz nie byliśmy dobrymi kolegami aż do czasu. Zaczęliśmy się kumplować, ponieważ podzieliliśmy się wspólnymi artystycznymi wizjami oraz etyką pracy. Teraz mamy receptę na przygotowywanie tracków, które razem robimy oraz walczymy, żeby kontynuować rozszerzanie oraz kreowanie nowych, innowacyjnych pomysłów.

    Co mógłbyś powiedzieć o No Threshold Records, gdzie wydajesz swoje albumy. Czy to jest twój własny label? Jacy pozostali artyści nagrywają dla tam?

    No Threshold jest to label, który rozkręciliśmy wraz z Freshem nieoficjalnie w 2002 roku, ale znak firmowy etc. zatwierdziliśmy w 2005 roku. Mamy u siebie takich artystów jak Menacin Johnson i The Anything People. Akurat teraz skupiam się nad własnym materiałem, lecz zamierzam przyjąć do pracy kierownictwo, aby pokierowali labelem za mnie i wyszukiwali nowe talenty.

    Masz naprawdę zacnych gości na swoim „Iconoclast”, takich jak 2Mex, Vast Aire, Cappadonna, O.C. Czy było to trudne, żeby nawiązać z nimi kontakt i zaprosić do wspólnego nagrywania?

    Jeżeli uważasz, że ci goście są dobrzy (bo są dobrzy), poczekaj tylko na „Newspeak”, moje nowe wydawnictwo, które wyjdzie na początku 2009 roku. Niektórzy z gości, którzy znajdą się na tym albumie powalą ludzi na kolana. Poważnie.

    Po upływie 1,5 roku od wydania Iconoclast, jest on wyprzedany i dostępny tylko w jednym sklepie online. Czy jesteś zadowolony ze sprzedaży?

    Właściwie minął rok od wydania „Iconoclast” (25 września). Odkąd „Iconoclast” ujrzał światło dzienne, zremiksowany album z okazji rocznicy wydania jest prezentem ode mnie, dostępnym do ściągnięcia za darmo. Wydaje się, że jakby to było już na zawsze, nieprawdaż? Do dzisiejszego dnia jest to mój najlepiej sprzedający się album i ciągle moja najlepiej sprzedająca się płyta na iTunes. Rozważałem nad zwiększeniem nakładu, ale raczej będę trzymał się od tego pomysłu z daleka, przypominając kolekcjonerom, że zdobyli w odpowiednim czasie ten album.

    W listopadzie 2007, magazyn Rolling Stone umieścił Twoje nazwisko w swoim jubileuszowym wydaniu z okazji 40-lecia istnienia. Czy byłeś zaskoczony, mogąc przeczytać w tym magazynie o sobie? W mojej opinii to było duże wyróżnienie.

    Tak, byłem wtedy w podróży kiedy to zobaczyłem, zwłaszcza od czasu kiedy ludzie (mam na myśli hejterów) myślą, że płacę żeby tam być czy robię jakieś inne gówniane sprawy. Jakbym sobie mógł pozwolić na kupienie siebie w Rolling Stone! Ha! Lecz owszem, nadałem swojej karierze pewnej solidności i pozwoliłem ludziom, żeby dowiedzieli się, iż nie jestem tutaj tylko od pieprzenia głupot, dlatego też oni słuchają moich nagrań i kupują moje płyty.

    Jakiś czas temu w sieci pojawił się „Icons Last Remix”, o którym wspominałeś. Kto dokonał remiksów utworów?

    Zremiksowany album był możliwością do zaprezentowania swoich umiejętności producentom, których znam. Także Fresh zakończył robić remiksy kilku tracków, a ja złamałem track jeżeli chodzi o „Recipe Remix”… W ogóle to nie ma znaczenia jako rozważania nad moją produkcją.

    W sierpniu ’08 zapodałeś swój kolejny album – „Juice To Get Loose To”. Jakie odczucia mają ludzie po tej płycie? Co możesz nam o niej opowiedzieć?

    Ten album w tym samym czasie, kiedy pojawiły się kawałki z tej płyty na MySpace, więc album został bardzo dobrze zakończony. To jest album konceptualny, na którym ja oraz Fresh wspólnie jesteśmy za mikrofonami…To jest zasadniczo „zabawna” płyta tak jak powiedziałem, żeby rozruszać ludzi na imprezach. ALE jeżeli słuchasz naszych tekstów, znajdziesz tam niektóre naprawdę głębokie sprawy. Nie śpijcie.

    Powiedz nam coś o swoich wpływach. Kiedy przesłuchiwałem „Eat, Pop and Die” (mixtape wydany w 2008 roku – przy. red.) to pomyślałem: „Ten koleś musi kochać Grandmaster Flasha i każdy rodzaj muzyki z lat 80.tych”.

    Tak, owszem. Ale słucham także muzyki klasycznej oraz modernizmu. Lubię też IDM music (Intellegent Dance Music) oraz starsze elektroniczne rzeczy jak Kraftwerk. Właściwie, to nie słucham teraz dużo hip hopu, ponieważ bardzo dużo aktualnie wydawanych albumów jest totalnym gównem. Kocham underground. Rap, jaki słucham jest bardziej oldschoolowy i klasyczny. Oczywiście jest kilku artystów działających obecnie, których doceniam. Możecie mieć pomysły jeżeli chodzi o listę gościnnych występów na moim kolejnym albumie.

    Prowadzisz także swój osobisty blog, gdzie umieszczasz piękne zdjęcia robione Twoim aparatem (o rozdzielczości 1.3 megapiksela). To jest Twoje drugie życie – zwiedzanie każdego z miejsc, gdzie przebywasz i wykonywanie zdjęć?

    Tak, to nie jest przeznaczone dla innych ludzi, zachowuję te zdjęcia dla siebie…i za każdym razem kiedy dzięki nim ponownie odwiedzam moje podróże, przypominają mi one o różnych miejscach, gdzie byłem, powodując jakiś dziwną, przygnębiająca emocjonalną harmonię. Każda pojedyncza fotografia ma swoją odrębną historię i zawsze powracam do momentu, w którym została wykonana; pozwalają ożywić moje doświadczenia. Jestem także twórcą filmów pomiędzy robieniem muzyki i pozwala pozostawać w kontakcie z wizualną stroną.

    Powiedz nam o swojej przyszłości i swoich planach.

    Przejmujemy tą dziwkę!

    Dzięki za wywiad. Mam nadzieję, że niedługo odwiedzisz Europę.

    Yeah. Chciałbym z całą pewnością przywieźć swoje dupsko do Europy i dać dobry show. Dzięki również.


    Więcej informacji o Ivanie Ivesie znajdziecie odpowiednio na: profilu artysty na portalu MySpace, wytwórni płytowej No Treshold Records oraz blogu Ivana.

Translate »