Tag: babygrande records

  • Raport z Detroit w wydaniu Journalista 103

    Raport z Detroit w wydaniu Journalista 103

    3–4 minut

    W przeciągu dwóch ostatnich lat Mello Music Group przekształciło się z niszowego labelu do jednej z najbardziej liczących się wytwórni płytowych w branży hip hopowej. Na sukces ten usilnie pracują włodarze tej oficyny wydawniczej, artyści oraz osoby pośrednio związane z tym projektem. MMG wypuszcza od czasu do czasu płyty wykonawców spoza swoich szeregów (patrz: „VWETO” Georgii Anne Muldrow) oraz umożliwia na realizację nowych projektów twórców działających w tym labelu. Przy bardziej znanej postaci mogą zaistnieć niszowi twórcy, co udowodniono w przypadku albumu The Left, „Gas Mask”. Grupa utworzona z inicjatywy Apollo Browna ukazała talent Journalista 103 & DJ’a Soko szerszej publiczności. Po dwóch latach od wydania tej pyty pierwszy z tych dwóch postaci nagrał debiutancki longplay. „Reporting Live” ukazało się miesiąc temu nakładem Babygrande Records.

    Detroit dorobiło się mocnej marki na scenie hip hopowej, a kolejni artyści związani z tym okręgiem z powodzeniem odgrywają coraz większe role w branży muzycznej. Bohater tego artykułu może również w przyszłości dołączyć do tego grona. Wydawałoby się, że skoro świat usłyszał o Journaliście 103 za sprawą ww. wydawnictwa The Left, to należy on do fali młodych raperów, docierających się dopiero w kręgach hip hopowych. Jak się okazuje jednak, Emcee posiada duże doświadczenie w rapie, a początki jego działalności przypadają jeszcze na lata 90.te minionego stulecia.

    W czasie, gdy Grant Hill był niekwestionowanym liderem Detroit Pistons, Journalist 103 stawiał swoje pierwsze kroki w świecie hip hopowym. Uczestnicząc w licznych bitwach freestyle’owych i imprezach typu open mic, nabrał pierwszych szlifów na scenie w The Motor City. W następnych latach raper działał w ramach formacji PMO (Poor Mans Orchestra) lecz dopiero powołanie do życia wraz ze Strike’iem zespołu Mountain Climaz otworzyło mu drogę do większego rozgłosu.Wydawnictwa kolektywu – „Broken” i „Broken Again” – oraz świetne występy na żywo przysporzyło im wielu fanów. Następnie undergroundowy twórca poświęcił sporo czasu na rozwój osobisty i kształcenie się w kilku kierunkach, co znalazło odzwierciedlenie na longplayu „Gas Mask” The Left. Album tria z Michigan entuzjastycznie przyjęli zwolennicy starej szkoły rapu przeniesionej do współczesnych realiów. Po licznych pochlebnych recenzjach płyty Emcee wziął się jeszcze z większym animuszem za tworzenie solowego materiału.

    „Reporting Live” (wymowna okładka) trafiło do sprzedaży nakładem powracającego do aktywnej działalności w branży Babygrande Records. Włodarze tej wytwórni płytowej starannie wypełnili swoje obowiązki związane z przygotowaniem kampanii promocyjnej materiału, dzięki czemu o wydawnictwie pojawiło się dużo informacji na kilka tygodni przed jego premierą. Journalist 103 wcielając się w rolę reportera przedstawiającego kulisy wybranych spraw postawił na jak najlepsze przekazanie ważnych treści. Storytellingi na tym albumie skonstruowano pomysłowo, z dbałością o szczegóły.

    Mieszkaniec Detroit dobrał sobie utalentowane grono raperów i beatmakerów, z których pomocą stworzył kawał dobrego rapu. W poszczególnych utworach na LP partnerują mu Vstylez, Eternia, Jack Freeman, Saigon, Fashawn, Freeway & Stryfe. Od strony muzycznej także można zauważyć niejednego liczącego się w branży producenta – m.in. Apollo Browna, Leksa Luthorza, Oddiseego, Snowgoons & The Audible Doctora. Wszyscy ci wykonawcy nie zawiedli, dopasowując się poziomem do członka The Left. Journalist 103 może być jak najbardziej zadowolony z całości „Reporting Live”.

    Babygrande wypuściło album członka The Left na płycie CD i ciemnożółtym winylu (oczywiście projekt można dostać także w wersji elektronicznej). Promocja wydawnictwa ograniczyła się do wypuszczania singli na Soundcloudzie, co przy pomocy odpowiednio skonstruowanych informacji prasowych, przełożyło się na dotarcie do względnie szerokiego grona odbiorców. W sieci kolejno ukazało się „United We Stand”, „Walk With Me” i „Hear Me”. Niedawno cała zawartość „Reporting Live” pojawiła się też na Bandcampie. Journalist 103 przy pomocy artystów spoza The Motor City poradził sobie naprawdę przyzwoicie, dołączając przy tym do licznego zastępu wartych uwagi postaci z tego miasta.

    Tracklista

    1. The Foundation (prod. Lex Luthorz)
    2. Rockstarz (prod. Snowgoons)
    3. Where Is The Love feat. Vstylez & Eternia (prod. Apollo Brown)
    4. Dreamer (prod. ATG)
    5. Do What I Do feat. Jack Freeman (prod. Lex Luthorz)
    6. Hear Me feat. Saigon & Fashawn (prod. The Audible Doctor)
    7. Moving 2 Fast (prod. ATG)
    8. Arson (prod. Traveling Merchant Productions)
    9. 3 AM (prod. Monkodelic)
    10. United We Stand (prod. Monkodelic)
    11. Danger feat. Freeway (prod. Marc Byrd)
    12. Revolutions (prod. Black Bethoven)
    13. The System (prod. Lex Luthorz)
    14. Urban Legend feat. Stryfe (prod. Monkodelic)
    15. Walk With Me (prod. Oddisee)
  • Nowy album M.O.P. wyprodukowany przez Snowgoons

    Nowy album M.O.P. wyprodukowany przez Snowgoons

    4–5 minut

    W licznych podsumowaniach poświęconych artystom hip hopowym, najwięcej miejsca przypada na ułożenie list najlepszych raperów i producentów za dany rok kalendarzowy. Pomniejszą rolę odgrywają zestawienia klasycznych albumów z podziałem na wszelkie możliwe kategorie – old school, lata 90.te, underground, East/West Coast i multum pozostałych. Poza wszelkimi próbami przypisania osób z branży hip hopowej i wydawnictw płytowych do określonych kategorii, interesująco wypadają rankingi najbardziej niedocenianych przedstawicieli rapu. Oczywiście, przy zachowaniu odpowiednich proporcji, każda tego typu lista może zawierać odmienne postaci i diametralnie różnić się od siebie. Jednak, nietrudno nie zgodzić się z tym, że czołowe miejsce w takich wypisach powinno należeć dla duetu z brooklyńskiego Brownsville, M.O.P., czyli Lil’ Fame’a i Billy’ego Danze’a. Nowojorska grupa pod koniec listopada znowu przypomniała się słuchaczom za sprawą nowego albumu, „Sparta”, w całości wyprodukowanego przez Snowgoons.

    W przypadku jakichkolwiek obiekcji, co do umieszczenia bohaterów niniejszego artykułu w kategorii „most underrated hip hop artists” (do tego można dorzucić miano pechowych przedstawicieli rapu), posłużę się kilkoma faktami. Już w wydanej w grudniu 2003 roku książce „Ego Trip’s Book of Rap Lists” („Ego Trip: Książka o rapie”) w rubryce „5 najmniej docenianych artystów hip hopowych”, na drugim miejscu znaleźli się nowojorczycy:

    Lil’ Fame i Billy Danze krzyczą na swoich płytach tak głośno pewnie dlatego, że nikt ich nie słyszy. Po czterech zajebistych nagrywkach trudno zrozumieć czemu tak się dzieje. DJ Premier ich uwielbia – wy też powinniście.

    Sytuacja M.O.P. nieco poprawiła się wraz z ukazaniem się płyty „Warriorz”. Wydany w 2000 roku przed Loud Records (duet przeszedł do tej wytwórni z Relativity) longplay obfitował przede wszystkim w dwa świetnie przyjęte single – „Ante Up”, do którego powstał chwytliwy remix z udziałem Busta Rhymesa, Remy Ma i Teflona, oraz „Cold As Ice”, opartej o sampel z nagrania grupy Foreigner o tym samym tytule. Wskutek problemów finansowych, Loud Records zamknęło swoją działalność 9 lat temu, a Lil’ Fame i Billy Danze zostali zmuszeni do poszukiwania nowego wydawcy. Pomocną dłoń do nich wyciągnęli Jay-Z & Damon Dash, dzięki czemu zespół podpisał kontrakt płytowy z Roc-A-Fella Records. Jednak współpraca z tą oficyną wydawniczą nie przebiegała wedle życzeń duetu charakterystycznych krzykaczy. Zmiany związane z wchłonięciem tej wytwórni płytowej przez Def Jam, spowodowały, iż M.O.P. wylądowało pod skrzydłami Dame Dash Music Group, co im ewidentnie nie pasowało. Produkcje wydawane własnym sumptem lub na mniejszą skalę (m.in. „The Marxmen Cinema”, czy „Mash Out Posse”), nie przyniosły formacji wielkiej chluby, doprowadzając do jeszcze poważniejszych kłopotów z finansami kolektywu. M.O.P. przez to znacznie odsunęło się w cień innych artystów na nowojorskiej scenie hip hopowej.

    W połowie 2005 roku pomoc napłynęła ze strony 50 Centa, który zaproponował mieszkańcom Brooklynu rozpoczęcie współpracy z G-Unit Records. Z szumnych planów jednak niewiele wyszło, a przeszło 3-letnia kolaboracja z tym labelem zaowocowała głównie wydaniem „Ghetto Warfare” (płyta ukazała się pod szyldem nie G-Unit, a Copppertop Entertainment). Lil’ Fame i Billy Danze długo zbierali się do nagrania pełnego LP ze świeżymi nagraniami grupy. W końcu we wrześniu 2009 roku światło dzienne ujrzała płyta „Foundation”. Wydawnictwo płytowe z gościnnymi udziałami Termanology’ego, Redmana, Rella, Demarco, Stylesa P i oparte o produkcję m.in. DR’a Perioda, DJ’a Premiera, Statika Selektah, Jake One’a, przeszło bokiem i nie zrobiło zbyt dużego zamieszania na scenie hip hopowej. Lil’ Fame i Billy Danze są znani ze swojego uporu i łatwo nie poddają się przeciwnościom losu. Dlatego też, zdecydowali się na realizację kolejnego longplaya. Tym razem z pomocą przyszli im członkowie kolektywu producenckiego Snowgoons, będącego od kilku lat na fali wznoszącej.

    O planach wydania wspólnego albumu Amerykanów i Europejczyków, poinformował w lipcu b.r. roku Billy Danze w trakcie audycji w Conspiracy Audio. Premierę płyty wyznaczono na 22 listopada b.r., a wydawcą okazał się reaktywowane Babygrande Records.

    Europejscy beatmakerzy raz po raz dostarczają nowej muzyki, a ich październikowy projekt z Reefem the Lost Cauze’em, „Your Favorite MC”, okazał się właściwym przetarciem przed ich najważniejszym tegorocznym wydawnictwem płytowym. Lil’ Fame i Billy Danze otrzymali od niemiecko-duńskiego kolektywu ponad 100 beatów do wyboru; ostatecznie po wnikliwej selekcji nowojorczycy zdecydowali się na wybór „tylko” 10 z nich. Członkowie M.O.P. podkreślali kunszt producencki Deta, DJ’a Illegala i Sicknature’a, utrzymując przy tym, iż „Sparta” będzie ich najlepszym materiał nagranym na przestrzeni ostatnich 10 lat. Pierwszy singiel promujący LP, „Get Yours”, był zwiastunem tego, co powstało z połączenia wyrazistych raperów obdarzonych charakterystycznym flow i surowych w swojej formie, a zarazem soczyście brzmiących instrumentali beatmakerów. „Sparta” została pozbawiona jakichkolwiek gościnnych występów; postanowiono również ograniczyć tracklistę do 10 utworów, o czym wcześniej napomknąłem. Natomiast tuż przed wypuszczeniem materiału, ukazał się mixtape „The History Of M.O.P.” sygnowany przez Statika Selektah. Kompilacja dotychczasowych utworów grupy, to dobre przetarcie przed poznaniem ich wspólnego LP ze Snowgoons.

    Oprócz „Get Yours”, album promuje tytułowe nagranie z płyty. Oba tracki zostały udostępnione do odsłuchu na Soundcloudzie. Do sieci internetowej dostały się też wideo zapowiedzi płyty, zawierający snippety poszczególnych nagrań M.O.P. & Snowgoons. Na razie jest zbyt wcześnie, aby oceniać, czy Nowojorczykom udał się w pełni powrót na scenę hip hopową. Jednak, w porównaniu do ich poprzednich materiałów, nietrudno o stwierdzenie, że „Sparta” ma na to dużą szansę.

    Tracklista

    1. Sparta
    2. Back At It
    3. Get Yours
    4. Blaspemy (Blast For Me)
    5. Opium
    6. Hard Niggaz
    7. Rollin’
    8. No Mercy
    9. Break 'Em
    10. Body On The Iron
  • Recenzja 12”: Jedi Mind Tricks – Heavy Metal Kings

    Recenzja 12”: Jedi Mind Tricks – Heavy Metal Kings

    3–5 minut

    Babygrande Records | 2006

    Po „Inner Pains” Mirage’a i Concepta, przyszła pora na zapowiadaną recenzję 12″. Wybór nie był taki oczywisty lecz po pewnych przemyśleniach postawiłem na singiel pewnej grupy darzonej ogromnym uwielbieniem przez jednych słuchaczy, bądź sporą nienawiścią przez innych. „Heavy Metal Kings” to bez wątpienia jedna z najbardziej znanych i popularnych dwunastek Jedi Mind Tricks.

    Hardcore’owa odmiana rapu nie wszędzie znajduje uznanie zarówno fanów jak i krytyków. Istnieje spore grono odbiorców, którzy w pełni negują mocniejszą stronę hip hopu. Nic w tym dziwnego, skoro często i gęsto artyści z tego nurtu serwują teksty od których włos jeży się na głowie, a bity powodują zapaść u słuchaczy. Jak do tego dodamy jeszcze image tych grup hip hopowych, kreowany na potencjalnych morderców, to mamy obraz ludzi, z którymi zazwyczaj nie chcielibyśmy minąć się nawet w dzień na ulicy. Idealnie do tego opisu pasuje grupa Jedi Mind Tricks, których nagrania trueschoolowcy obchodzą szerokim łukiem. JMT przez wszystkie lata swojej działalności na scenie muzycznej, stworzyła charakterystyczne brzmienie, za które odpowiada producent i DJ w jednym – Stoupe The Enemy Of Mankind. Współzałożycielem ekipy był także Emcee włoskiego pochodzenia, Vinnie Paz (aka Ikon The Verbal Hologram). W tym składzie Jedi wydali wszystkie swoje albumy poza jednym krążkiem. Na „Violent By Design” Vinniego i Stoupe’a wspierał pochodzący z Brick City, Jus Allah. Współpraca z Jusem nieoczekiwanie bardzo szybko dobiegła końca, a okoliczności odejścia tego rapera z JMT pozostają po dziś dzień niewyjaśnione. Pomimo tego, jakość nagrań Jedi Mind Tricks nigdy nie schodziła poniżej określonego pułapu. Stoupe cały czas szlifował brzmienie duetu, a Vinnie Paz nie raz potrafił udowodnić, że jest godnym uwagi raperem. Zasłużył na to miano głównie dzięki celnym punchline’om, bezkompromisowym tekstom i znakomitymi storytellingami, które często były bardzo osobiste. Natomiast po jego wyglądzie (trudno mówić w tym przypadku o image’u), czy po udzielanych przez niego wywiadach, łatwo można dojść do wniosku, że nie jest on przyjemnym gościem (choć to też stwierdzenia nieco na wyrost). Powyższe stwierdzenia mają całkowite pokrycie właśnie w utworze „Heavy Metal Kings”.

    Jeżeli poszukujecie tracków otwieranych mocnymi wersami, to w szczególności polecam „Heavy Metal Kings”. Vinnie Paz wręcz wyspecjalizował się w rzucaniu linijek, które nie pozostawiają cienia wątpliwości, kto jest lirycznym mordercą:

    I murder you and laugh/
    I’m Barry Sanders slashing through the path/
    you a magician’s assistant, I’m sawin’ you in half/
    you a heathan that rely on the beast/
    I’m a demon at the fire crucifyin’ the priest

    Później Ikon The Verbal Hologram również powoduje w kilku momentach szybsze bicie tętna. Charyzmatyczny artysta starannie dobiera słowa pokazując wszystkim słabym raperom żeby nie zbliżali się do niego póki nie staną się prawdziwymi Emcees. Flow pochodzącego z Pensylwanii rapera idealnie współgra z bitem przygotowanym przez Stoupe’a. Należy też podkreślić rolę ILL Billa. Członek Non-Phixion oraz La Coka Nostry cechuje się bardzo podobnym stylem do Vinnie Paza i trzyma równy poziom, dorównujący do jego przyjaciół. Stoupe kolejny raz aby podkreślić siłę utworu, nawiązuje do muzyki klasycznej, momentami wręcz etnicznej i sampluje pokaźne ilości partii granych przez orkiestry. Z drugiej strony, tytuł utworu wręcz nakazuje zwrócenie się w stronę heavy metalu, co we właściwy sposób jest wykorzystywane przez JMT. Nie zabrakło także odpowiednio przygotowanego refrenu, co niemal zawsze przemawiało na ich korzyść. W połączeniu z ostrym tekstami Paza i ILL Billa daje to bombę o dużej sile rażenia. W tym miejscu można pokusić się o specyficzne porównanie. Przy rozmowach o najlepszych hip hopowych duetach – producent/DJ i Emcee – w historii zwraca się w stronę old schoolu (Eric B. & Rakim, Kool G Rap & DJ Polo) bądź Golden Ery (Pete Rock & C.L. Smooth, Gang Starr). Skoro wszyscy wymienieni panowie należą do tzw. real hip hopu, to Stoupe oraz Vinnie Paz są niejako ich hardcore’owymi odpowiednikami, którzy zdążyli już się zapisać na kartach kultury hip hopowej.

    Wybranie „Heavy Metal Kings” na pierwszy singiel promujący płytę „Servants In Heaven, Kings In Hell” było właściwym posunięciem, które potwierdziło pozycję Jedi Mind Tricks na scenie hip hopowej. Warto dodać, iż prezentowany poniżej teledysk nakręcony do tego kawałka, jest jednym z niewielu stworzonych na cele promocyjne JMT. O jakości singla decyduje jeszcze jeden fakt – 12″ została wydana w limitowanym nakładzie na niebieskim wosku, czyli coś, co uwielbiają kolekcjonerzy wosków.

    Ocena: 4,5/5

    Tracklista

    Strona A

    A1 Heavy Metal Kings (Dirty)
    A2 Heavy Metal Kings (Clean)

    Strona B

    B1 Heavy Metal Kings (Instrumental)
    B2 Heavy Metal Kings (Acapella)

  • Snowgoons – Czarny Śnieg

    Snowgoons (Det, DJ Illegal, DJ Waxwork)Z każdym dniem festiwal Hip Hop Kemp 2009 coraz bliżej. W ubiegłym tygodniu przedstawiłem wam sylwetkę Reksa, a dziś przyszedł czas na kolejnych uczestników tego wydarzenia – Snowgoons. Artykuł jest przedrukiem utworu opublikowanego na łamach Magazynu Hip Hop (nr 59) mojego autorstwa. Pragnąłem aby znalazł się także na U Call That Love z bardzo prozaicznej przyczyny – MHH nie dociera do wszystkich słuchaczy hip hopu w naszym kraju, a osobiście chciałbym promować trio producencko/DJ’skie w Polsce. Jeszcze dodam, iż wspieranie HHK jest doskonałą okazją do zaprezentowania owego artykułu. (więcej…)

  • Wspólna płyta Snowgoons, Savage Brothers i Lorda Lhusa

    Snowgoons feat. Savage Brothers & Lord Lhus - A Fist in the ThoughtSnowgoons, producenckie trio rodem z Niemiec, nieprzerwanie pracuje nad nowymi projektami. Najnowszym dziełem Deta, DJ’a Illegala i DJ’a Waxworka jest wspólny album z Savage Brothers i Lordem Lhusem (Bloodline) zatytułowany „A Fist In The Thought” wydany nakładem Babygrande Records. (więcej…)

  • Jean Grae i Blue Sky Black Death przedstawiają The Evil Jeanius

    Jean Grae i Blue Sky Black Death przedstawiają The Evil Jeanius

    1–2 minut

    30 września 2008 roku nakładem cenionego labelu Babygrande Records ukaże się wspólna produkcja jednej z najlepszych raperek Jean Grae i świetnego duetu producenckiego Blue Sky Black Death.

    Po wielu zapowiedziach o odejściu, Jean Grae zabrała się do roboty nad „The Evil Jeanius”. Po przesłuchaniu kawałka z oczekiwanej płyty – „Shadows Forever”, który możecie przesłuchać w tym miejscu, z niecierpliwością czekamy na premierę – oby obyło się bez żadnego przesunięcia wydania albumu.

    Tracklista

    1. Shadows Forever
    2. Ahead Of The Game Feat. Blacastan
    3. Strikes
    4. Threats Feat. Chen Lo
    5. Away With Me
    6. Even On Your Best Day
    7. Take It Back
    8. Lights Out
    9. Nobody’ll Do It For You
    10. It’s Still A Love Song
Translate »