Tag: diamond d
-
Mix: olywok & U Call That Love – „Dusty Classics of the 90’s Volume 1”
W latach 90.tych XX wieku muzyka hip hopowa przeżywała najbardziej owocny okres. Okres obfitujący w ważne dla rozwoju rapu albumy, uważane po dziś dzień za klasyki gatunku, okryte nieśmiertelną sławą, zachwyca i przyciąga swoim pięknem po dziś dzień. U Call That Love doskonale pamięta o minionych latach i stara się na różne sposoby przechowywać pamięć o tym okresie. W tym celu powołałem do życia serię miksów poświęconych dawnej epoce w rapie, którą otworzył Maverick wraz z projektem „Highs in the 90’s”. Natomiast w dniu dzisiejszym swoją premierę ma stworzony przez pochodzącego z Australii olywoka materiał „Dusty Classics of the 90’s Volume 1”. (więcej…) -
Zmiany i nowe twarze na festiwalu Hip Hop Kemp
W poprzednim artykule poświęconym Original Source Up To Date, napomknąłem o szerokim przedstawieniu krajowych letnich festiwali. Co prawda rodzimych wydarzeń z obsadą wykonawców z kręgów (około) hip hopowych mamy naprawdę na pęczki lecz przed nimi wszystkimi należy postawić stricte rapowy event, czeski Hip Hop Kemp. Organizatorzy świetnie znanej imprezy o wyrobionej już marce nie tylko w Europie, a także na innych kontynentach, przedstawili większość artystów spodziewanych 16-18 sierpnia w Hradec Kralove. Nie obyło się też bez zmian w line-upie, co jest wręcz wpisane w otoczkę tego przedsięwzięcia. (więcej…) -
Beneficence ze starą szkołą rapu na „Sidewalk Science”
Wydawnictwa muzyczne tworzone przez doświadczonych przedstawicieli sceny muzycznej często uzyskują miano płyt od weteranów. Przy trwających zmianach pokoleniowych w kręgach hip hopowych, określanie w ten sposób projektów artystów obecnych w branży od dobrych kilkunastu lat, działa na wyobraźnię odbiorców. Wielu z nich usilnie poszukuje muzyki hip hopowej zwracającej się w kierunku boom bapowego brzmienia i Złotej Ery rapu, stawiając to ponad współczesną stylistykę obecną na większości materiałów. Z drugiej strony, nadawanie poszczególnym produkcjom miana „boom bapu” bywa nie raz złudne, gdyż po zapoznaniu się z zawartością EP-ki lub longplaya, okazuje się, że nie ma tam ani krzty korzennego hip hopu. W przypadku wydanej rok temu płyty „Sidewalk Science” rapera z The Brick City, Beneficence’a, można być pewnym o klasycznym kształcie całości LP. (więcej…) -
The Funk League z korzennym projektem muzycznym
W czasie, gdy co drugi artysta na scenie hip hopowej zajmuje się wytyczaniem nowych trendów i poszukiwaniem „świeżych” form wyrazu, nadal można trafić na osoby oddane klasycznej stronie muzyki. Owszem, słychać głosy sceptyków wytykających coraz mniejszą liczbę kreatywnych producentów, bazujących wciąż na tych samych samplach, co kilkanaście lat temu. Do tego dochodzi problem z wykwalifikowanymi raperami, których coraz mniej można spotkać wśród młodych twórców. Z drugiej strony, nadal istnieją beatmakerzy starający się wycisnąć, co najlepsze ze starych płyt. Jak się okazuje, Emcees rozpoczynający swoją karierę muzyczną w latach 90.tych XX wieku, pomimo upływu lat również potrafią wykrzesać z siebie energię. W ten sposób wypada opisać długo przygotowywany album francuskiego duetu producenckiego, The Funk League. Francuzi do współpracy nad płytą „Funky As Usual” zaprosili uznanych przedstawicieli starej szkoły rapu. (więcej…) -
Torae przygotowuje się do wydania nowego materiału
Wśród wielu aktywnych od dłuższego czasu raperów, można znaleźć osoby, które dość późno decydują się na wydanie pełnoprawnego solowego albumu. Każdy tego typu przypadek należy rozpatrywać oddzielnie, ponieważ aktywność na scenie muzycznej poszczególnych postaci bywa naprawdę różna. Podczas, gdy jedni Emcees ograniczają swoją działalność głównie do gościnnych występów na płytach innych artystów, inni sumiennie przykładają się do swoich własnych projektów, często tworzonych we współpracy z producentami muzycznymi. Jeden z nowojorskich raperów, Torae, po licznych kooperacjach z innymi osobami oraz wspólnym albumie z Marco Polo, „Double Barrel”, zdecydował się w końcu wypuścić debiutancki solowy album. „For The Record” ukaże się 1 listopada b.r. nakładem Internal Affairs Entertainment. (więcej…) -
J-Live z długo oczekiwanym piątym albumem
Tradycyjnie po niemrawym i nudnym okresie przypadającym na lipiec i sierpień, we wrześniu bardzo dużo dzieje się w branży muzycznej. Szczególnie pod koniec tego miesiąca swoją premierę ma pełno istotnych i długo oczekiwanych wydawnictw muzycznych. Wystarczy tylko spojrzeć na listę albumów, które trafiły do sprzedaży 27 września – „The Wonder Years” 9th Wondera, „Futuristic Sci-Fi” Doodlebuga, „Cats & Dogs” Evidence’a, „Charity Starts At Home” Phonte, „Elmatic Instrumentals” Will Sessions, „Open” Blu, czy „Makin’ Dollas” DTMD. Oprócz wszystkich wymienionych przeze mnie nowości na rynku muzycznym, znajdziemy także jedno LP skierowane głównie do fanów korzennego i true schoolowego hip hopu. Tym longplayem jest długo oczekiwany projekt nowojorskiego DJ’a/producenta/rapera, J-Live’a, zatytułowany „S.P.T.A. (Said Person of That Ability)”. (więcej…) -
Pharoahe Monch z pierwszym albumem w Duck Down Music
Pośród cenionych i szanowanych artystów na scenie hip hopowej, znajdziemy wiele postaci, które nie przyzwyczaiły nas do wydawania zbyt często swoich albumów. Różne przyczyny składają się na ten stan rzeczy, a każdy przypadek należy rozpatrywać oddzielnie. Nie raz ukazanie się kolejnego wydawnictwa płytowego danego rapera, bądź producenta, zostaje odłożone w czasie, a premiera płyty jest kilkakrotnie przekładana. Wystarczy spojrzeć ile czasu trwa saga związana z wypuszczeniem na rynek płytowy „Detoxu” Dr’a Dre lub przypomnieć sobie historie dotyczące „Street Hop” Royce’a Da 5’9″, czy „Only Built For Cuban Linx Part 2” Raekwona. Po drugiej stronie stoją osoby z natury rzadko przygotowujące solowe materiały. Do tej szuflady należy wrzucić wywodzącego się z Queens w Nowym Jorku, Pharoahe Moncha, który po prawie 4-letniej przerwie nagrał swój trzeci longplay „W.A.R. (We Are Renegades)”. (więcej…) -
Limitowane EP z archiwalnymi nagraniami Buckwilda
Często zdarza się, że nagrywane utwory, przygotowywane beaty zostają zapomniane, pominięte, a następnie leżą długimi miesiącami i latami na dyskach twardych. Całe szczęście, że czasem twórcy sięgają po zakurzone produkcje, odnawiają i nadają im nowego blasku, dzięki czasu przeciętny słuchacz może dotrzeć do prawdziwych muzycznych skarbów. Idealnie do tej sytuacji pasuje działalność Buckwilda, który postanowił zebrać swoje nagrania i stworzyć z tego płytę zatytułowaną po prostu „Buckwild Presents EP”. (więcej…)
