Tag: j-zen

  • Managua kolejnym projektem J-Zena

    Managua kolejnym projektem J-Zena

    3–4 minut

    Europejscy producenci nie muszą mieć żadnych kompleksów względem swoich kolegów po fachu z innych kontynentów. Od dłuższego czasu beatmakerzy ze Starego Kontynentu ściągają na siebie wzrok licznych odbiorców, publikując wartościowe nagrania. Przez ostatnie lata niemieccy artyści przodowali w tej niszy; wielu naszych zachodnich sąsiadów wybiło się i może pochwalić się udanymi płytami. Jednak od kilkunastu miesięcy również Francuzi prezentują wartościowe i umiejętnie przygotowywane nagrania, zyskując przy tym fanów spoza własnego kraju. Producenci znad Sekwany i Loary dobrze znają swój fach, o czym przekonują projekty Barrio, 20syla, Quiet Dawna, Astronote’a, Al’Tarby, Proletera, Onry i pozostałych twórców. Z kolei we wrześniu ukazał się świeży materiał innego utalentowanego francuskiego beatmakera, J-Zena. Trzy tygodnie temu wydał on „Managua” LP.

    Francuzi nagrywają muzykę zarówno dla rodzimych, jak i zagranicznych wydawców, którzy coraz bardziej cenią twórców z tego państwa. W gronie producentów współpracujących z krajowymi wytwórniami płytowymi znajdziemy akurat J-Zena. Beatmaker nie tylko wydaje nagrania u Dooinit Music, ale także aktywnie uczestniczy w życiu tego labelu. Jednak, jak można domyślić się, większość osób kojarzy paryżanina przez pryzmat jego dokonań na scenie muzycznej.

    Pierwsze istotne projekty J-Zena trafiły do obiegu w 2009 roku. Wtedy to ukazał się premierowy materiał producenta, „BREAKfast”. Wydawnictwo zawierające 16 instrumentalnych nagrań okazało się właściwym przetarciem przed następnymi płytami. Po zebraniu pierwszych doświadczonych związanych z funkcjonowaniem środowiska hip hopowego, beatmaker pokusił się o dobrze przyjęte „Guilty Pleasure”. EP-ka wydana w lutym 2010 roku (dostępna także w postaci 7-calowego singla winylowego) powstała przy udziale amerykańskich raperów – Substantiala i Shawna Jacksona (szkoda, że słuch o nim zaginął).

    W tym samym roku J-Zen opublikował osobliwy beat tape zatytułowany „SexTape”. Wszystkie sample zawarte w nagraniach na tej płycie wydobyto ze… starych filmów pornograficznych (nie ma to, jak kreatywność, nieprawdaż?). Na kolejną produkcję Francuza należało zaczekać do listopada 2012 roku. Niemal równo 3 lata temu ukazał się instrumentalny album „Padwork”. Klimatyczne wydawnictwo przedstawiło warsztat producencki artysty w jak najbardziej korzystnym świetle. Na tej płycie J-Zen udowodnił, iż operuje wyrobionym i przyjemnym dla ucha stylem, opartym o soulfulowy hip hop i subtelną elektronikę. Po 3-letniej przerwie producent powrócił niedawno z „Managua”, które stanowi najbardziej okazały materiał w jego dotychczasowej działalności.

    Wydawnictwo ujrzało światło dzienne w pierwszym tygodniu października. Pomimo licznej konkurencji (przełom września i października przypadł na istny wysyp wartościowych nowości płytowych) materiał nie przepadł, do czego przyczyniła się międzynarodowa dystrybucja płyty. Wypada nadmienić, iż tytuł produkcji zapożyczony z języka nahuati odnosi się do obszaru przyległego do wody. Motywem przewodnim jesiennego longplaya są podróże muzyczne, jakie J-Zen odbył przy okazji tworzenia „Managua”. Wystarczy tylko powiedzieć, że album członka Dooinit Music powstawał we Francji, Kalifornii, Berlinie, Nowym Jorku, Paryżu, Portland, zaś mix i mastering przeprowadzono w San Diego, Los Angeles i na Kostaryce (od strony technicznej pomagał Freddie Joachim). Gospodarz płyty zabiera słuchaczy w wycieczkę pomiędzy spokojnymi i emanującymi ciepłem pejzażami. W tym celu dokooptował on utalentowanych gości, którzy co ważniejsze, nie potraktowali tego projektu po macoszemu, ubarwiając projekt o autorskie elementy. W środowisku stworzonym przez francuskiego beatmakera najlepiej odnaleźli się Pseudo Slang (Emcee Sick to ogromnie niedoceniany raper), MED, Mr Complex (skromne, ale piękne nawiązuje on do zmarłego w tym roku Pumpkinheada), Theory Hazit i Chuuwee (Georgia Anne Muldrow & Declaime coraz bardziej odlatują do swojego wyimaginowanego świata). Właśnie z zestawieniu z tymi amerykańskimi wykonawcami J-Zen wypada najlepiej. Łatwo można odnotować czucie i odpowiedni dobór sampli, a także umiejętne budowanie utworów, które nie składają się jedynie z 1-2 składowych. Po kilkukrotnym przesłuchaniu LP dostrzeżemy również pełną harmonię pomiędzy poszczególnymi nagraniami na tym longplayu. Beatmaker w niczym nie ustępuje swoim bardziej znanym rodakom, co też warto mieć na uwadze.

    Projekt trafił na Bandcampa, Spotify, Deezer i pozostałe serwisy streamingowe. „Managua” jest dystrybuowana w postaci cyfrowej i fizycznej. Płyty winylowe do nabycia za pośrednictwem BC. Wydawnictwo promuje singiel „Shine” z udziałem Medaphoara. Ponadto ukazały się też snippety pełnego albumu. J-Zen z klasą przypomniał o sobie sympatykom niezależnego hip hopu. Co ważne, francuski producent udowodnił, że z powodzeniem sobie radzi tworząc stricte instrumentalne kompozycje, jak i współpracując z artystami.

    Tracklista

    1. Belleville
    2. The Christening feat. Theory Hazit
    3. Nazca
    4. On Everything feat. Mr Complex
    5. Shine feat. MED
    6. Meditate With J feat. Pseudo Slang
    7. Angel Dust
    8. God Music feat. Georgia Anne Muldrow & Declaime
    9. Fleek Mythology feat. Chuuwee
    10. Luv Cartel
    11. What A World feat. Stro Elliot (The Procussions)
    12. Enjoy Yourself feat. Revolutionary Rhythm
    13. Managua

    Zapisz

  • Dooinit Music wydawcą muzyki J-Zena + wywiad z artystą

    Dooinit Music wydawcą muzyki J-Zena + wywiad z artystą

    5–8 minut

    W początkowym okresie działalności strony najwięcej miejsca przypadało wydawnictwom twórców ze Stanów Zjednoczonych. Jednak na przestrzeni następnych miesięcy ta tendencja zmieniła się i równie często wykonawcy z pozostałych kontynentów pojawiali się w serwisie. W tej chwili zdarza się nawet, że przez kilka dni na witrynie goszczą projekty spoza USA, co świadczy o poziomie prezentowanym przez wykonawców z różnych stron świata. Wśród europejskich artystów prezentowanych na U Call That Love silną pozycję posiadają francuscy producenci. Do tego grona dołącza dzisiaj przedstawiciel Dooinit Music, J-Zen, którego dotychczasowe płyty zostaną przedstawione w tym artykule.

    Niezależni beatmakerzy zdobywają coraz więcej sympatyków swojej twórczości i z każdym miesiącem pojawiają się nowe twarze w tym środowisku. Bohater niniejszej publikacji już od kilku lat należy do tej stale rozrastającej się niszy, całkiem dobrze poczynając sobie w tej branży. W przypadku artysty z Paryża wszystko zaczęło się od wydanego w czerwcu 2009 roku projektu „BREAKfast”. Wydawnictwo zawierające 16 instrumentalnych nagrań okazało się dobrym przetarciem przed następnymi materiałami.

    Nieco ponad trzy lata temu ukazała się pierwsza płyta J-Zena nagrana przy udziale zagranicznych raperów. Dzięki obecności w dwóch utworach Shawna Jacksona („FadeAwaay”) oraz Substantiala („Iron Horse”), „Guilty Pleasure” spotkało się z uznaniem w oczach odbiorców. Krótki projekt wydany nakładem Dooinit Music docenili głównie fascynaci ciepłych brzmień hip hopowych, czerpiących garściami z dorobku beatmakerskich tuzów. W przypadku francuskiego producenta słychać również inspiracje innymi twórcami, choćby Pete Rockiem, Kankickiem czy Declaime’em, co tylko pozytywnie świadczy o jego warsztacie i poszukiwaniu różnych wzorców do własnych nagrań.

    Wydawnictwo francuskiego beatmakera trafiło na Bandcampa. „Guilty Pleasure” ukazało się w wersji elektronicznej oraz fizycznej. Płytę można pobrać za kwotę $3, zaś 7-calowy singiel winylowy jest dostępny w sprzedaży w cenie $6. Zdecydowanie warto ten materiał w jakimkolwiek formacie. Poza tym ukazało się promo video do tego projektu nagrane do „Guilty Pleasure Theme”.

    Tracklista

    1. Foreign Card
    2. FadeAwaay feat. Shawn Jackson
    3. Whip Cream
    4. Guilty Pleasure Theme
    5. Iron Horse feat. Substantial
    6. Le Mot De La Fin

    Po wydaniu rozszerzonego singla J-Zen zabrał się za następne projekty. W grudniu 2010 roku producent zaprezentował kolejny beat tape – „SexTape”. Wydawnictwo opierające się na fragmentach starych filmów dla dorosłych znalazło całkiem sporo odbiorców. W maju ub.r. beatmakerowi udało się zrealizować wspólne nagranie z szanowanym w środowisku duetem – Georgią Anne Muldrow i ww. Declaime’em. „God Music” wypadło nader sympatycznie i szkoda, iż stanęło jedynie na tym utworze zrealizowanym przez trio. Kilka miesięcy po opublikowaniu tego singla przyszła kolej na obszerniejsze wydawnictwo artysty – instrumentalny projekt „Padwork”.

    Premiera ubiegłorocznej płyty Francuza odbyła się 20 listopada, a jej wydawcą zostało ponownie Dooinit Music. Tym razem beatmaker postawił na połączenie klasycznych brzmień hip hopowych ze współczesnymi progresywnymi rozwiązaniami muzycznymi. J-Zen serwuje mieszankę soulu, elektroniki i instrumentalnego hip hopu, odpowiadając za zgrabne i eleganckie kompozycje. „Padwork” przywodzi na myśl około hip hopowe wydawnictwa stojące na naprawdę wysokim poziomie. Francuski twórca pokazał na tym produkcji, iż sukcesywnie rozwija swój warsztat i z biegiem czasu może trafić do czołówki europejskich producentów.

    Ostatnie wydawnictwo J-Zena znajdziecie rzecz jasna na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można bezpłatnie pobrać ten materiał. Tym razem Dooinit Music do elektronicznego wydawnictwa dorzuciło limitowaną edycję płyt CD z dołączonymi naklejkami. „Padwork” w formacie fizycznym można nabyć w cenie $8. Projekt promuje ciekawie skonstruowane promo video nagrane do utworu „O.W (Other Way)”.

    DOWNLOAD J-Zen – „Padwork”

    Tracklista

    1. Hide & Seek
    2. When I…
    3. June Heart
    4. Curt In You
    5. LoveLoveLove
    6. MusicASteroid #1#2
    7. First Edition
    8. No Mames!
    9. O.W (Other Way)
    10. ColorZ
    11. Technic & Practice
    12. Jalisco Trip

    W tym miejscu przygotowałem pewną niespodziankę związaną z tym artykułem. Poniżej znajdziecie krótki wywiad przeprowadzony ostatnio z J-Zenem, w którym poruszyliśmy tematy związane z jego wydawnictwami oraz innymi kwestiami związanymi z jego twórczością.


    Cześć, co u Ciebie? 2013 rok rozpoczął się całkiem niedawno, więc pozwolisz, że pierwsze pytanie będzie dotyczyło minionych miesięcy w Twoim życiu i muzyce. Co było specjalnego dla Ciebie w 2012 roku? Czy mógłbyś krótko streścić ubiegły rok w najbliższej Ci muzyce?

    Zawsze robię swoje rzeczy, postępując tą samą drogą i metodami w pracy; najważniejsza zmiana bierze się z tego, że opuszczam teraz Paryż, co pomoże mi w nawiązaniu muzycznych kontaktów i lepszej atmosfery muzycznej tutaj. Suff Daddy i Tall Black Guy zawsze będą moimi faworytami, ale Funkommunity naprawdę całkowicie mnie zaskoczyli w ubiegłym roku, to rzeczywiście nowozelandzki dotyk!

    W lutym 2010 roku wydałeś „Guilty Pleasure” w formacie elektronicznym. Projekt jest również dostępny w wersji fizycznej – na wytłoczonej winylowej 7″ w limitowanym nakładzie. To jest dobre rozwiązanie, aby dotrzeć do więcej słuchaczy i miłośników muzyki. Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem?

    Winyl jest wyjątkowy, najlepszy format w mojej opinii, ponieważ możesz użyć swoich pięciu zmysłów przy tego typu wydawnictwach. Opinia publiczna zawsze będzie doceniała winyle.

    Twoje wydawnictwo z 2010 roku powstało przy udziale dwóch Emcees – Shawna Jacksona & Substantiala. Dlaczego zdecydowałeś się na współpracę właśnie z tymi raperami?

    Substantial jest blisko związany z moim labelem, Dooinit Music, od momentu, gdy wystąpił na festiwalu organizowanym przez wytwórnię w 2009 roku. Jeżeli chodzi o Shawna Jacksona, to jego utwór „Feelin’ Jack” (pochodzący z albumu „First Of All…” – przyp.red.) był jednym z najlepszych w 2009 roku. Naturalnie skontaktowaliśmy się z nim i był za naszą propozycją.

    Inny duet hip hopowy, który pojawił się na Twoim nagraniu, pochodzi z Los Angeles. Georgia Anne Muldrow & Declaime są doskonale znanymi artystami w undergroundzie? Jak zapoznałeś się z nimi?

    Mój label zorganizował imprezę upamiętniającą Black History Month i byli oni tego częścią. Przesłuchali oni moich beatów, spodobały im się i dzięki temu zabukowaliśmy sesję studyjną z nimi.

    „Padwork” to kolejne Twoje wydawnictwo pochodzące z listopada 2012 roku. Słuchacze mogą pobrać ten album za darmo i/lub przekazać dotację i/lub nabyć wydawnictwo na płycie CD. Czy uważasz, że ludzie doceniają teraz darmową muzykę?

    Zasady zmieniły się w przeciągu ostatnich 10 lat, przez co musimy przystosować się do nowego systemu dzielenia się czymkolwiek w dżungli zwanej internetem. Zdecydowaliśmy się, aby to ludzie sami wybrali przystępną im formę: czy chcą wesprzeć projekt, czy też pobrać za darmo. Zdecydowanie wiedzieliśmy, że darmowe wydawnictwo, to najlepszy sposób do dotarcia do więcej ludzi.

    Muzyka instrumentalna jest bardzo popularna w tym momencie. Mnóstwo beatmakerów z całego świata otrzymuje pozytywny feedback od blogerów, dziennikarzy muzycznych i słuchaczy. Dlaczego beat tape’y są tak ważne na niezależnej scenie teraz?

    Są trzy powody: internet, innowacje muzyczne oraz klasyczni producenci.

    Ludzie tacy, jak Pete Rock, J Dilla, Primo, Madlib, Kankick pomogli producentom przejść na pierwszy plan; wydawali instrumentalne longplaye i są prekursorami. Nowe pokolenie przybyło z nowymi urządzeniami i lepszymi studiami domowymi, wartościowymi beatami; wiemy jak poruszać się w internecie. W tej chwili musisz być innowacyjny w studiu, ale posiadać także własny image.

    Jedna z najlepszych zmian w branży muzycznej w ostatnich latach, to streaming online. Czy możesz wyobrazić sobie świat bez serwisów dedykowanych streamingowi, jak Soundcloud czy Bandcamp, które są obecnie bardzo pomocne każdemu producentowi, raperowi i grupie?

    Streaming plików muzycznych ma wiele zalet, ale nie tylko to odgrywa dużą rolę w branży. Na przykładzie beat tape’ów, to jest sposób na prezentację twojej pracy światu, to jest pewnego rodzaju twoja wizytówka, która umożliwia ci pozostawanie w kontakcie z fanami i przyspieszenie twojej widoczności. Również blogi pomagają fanów odkrywać nowych artystów; są one esencją w dzisiejszym nowym świecie muzyki w internecie.

    Dziękuje za czas poświęcony tej rozmowie. Jeszcze tylko jedno pytanie: jakie masz plany na następne miesiące?

    Nowe projekty z Emcees oraz wokalistami, a także praca nad live showem dedykowanemu beatmakingowi.


    Więcej informacji o J-Zenie znajdziecie na jego fan page’u na Facebooku. Wszystkie nowości napływające z Dooinit Music znajdują się na stronie internetowej labelu.

  • Ostatnie nabytki płytowe #3

    Ostatnie nabytki płytowe #3

    5–8 minut

    Po dłuższej chwili nieobecności powraca do serwisu rubryka dotycząca ostatnich nabytków płytowych. We wcześniejszych dwóch artykułach z tej serii pojawiły się rekomendacje wydawnictw m.in. Dday One’a („Heavy Migration”), Lords Of The Underground („Flow On”), Gavlyn („From the Art”), czy Qwela & Makera („Owl”). W tym wydaniu publikacji podzieliłem się zadaniem skompletowania kolejnej części płyt do tej kategorii wraz z Soobem. Pierwsze dwa projekty zostały pokrótce opisane przeze mnie, natomiast obszerniejszy tekst dostarczył gość dzisiejszego wydania tej serii.

    J-Zen„Guilty Pleasure” 7″ (Dooinit Music, 2010)

    Winylowe siódemki cieszą się dużą popularnością w branży muzycznej. Zjawisko to nie jest obce w niezależnych kręgach około hip hopowych, dzięki czemu coraz więcej undergroundowych artystów i niewielkich wydawców decyduje się na wydawanie płyt w tym formacie. Trzy lata temu odbyła się premiera „Guilty Pleasure” francuskiego beatmakera J-Zena. Wydawnictwo ukazało się nakładem labelu Dooinit Music, który zatroszczył się nie tylko o wypuszczenie materiału w wersji elektronicznej, ale właśnie również winylowej. Projekt zawiera 6 utworów utrzymanych w ciepłym klimacie, będącym pochodną fuzji łagodnego soulu, funku i soulu, przywodzących na myśl organiczne płyty hip hopowe. Oprócz 4 instrumentalnych tracków na tym singlu winylowym mamy dwa nagrania powstałe przy udziale uznanych twórców – Shawna Jacksona oraz Substantiala. Zdecydowanie wartościowy materiał, do tego w niskiej cenie zarówno za wydanie digitalowe ($3), jak i fizyczne ($6).

    Projekt francuskiego producenta można odsłuchać i/lub nabyć za pośrednictwem Bandcampa. Za kilka dni trafi na stronę obszerniejszy artykuł poświęcony działalności J-Zena.

    Tracklista

    1. Foreign Card
    2. FadeAwaay feat. Shawn Jackson
    3. Whip Cream
    4. Guilty Pleasure Theme
    5. Iron Horse feat. Substantial
    6. Le Mot De La Fin

    Cypress Hill„Cypress Hill” CD (Ruffhouse Records, Columbia, 1991)

    Założona w 1988 roku grupa Cypress Hill należy do jednych z najbardziej rozpoznawalnych formacji hip hopowych nie tylko wśród sympatyków rapu, ale także miłośników innych brzmień muzycznych. Fenomen formacji z kalifornijskiego South Gate rozpoczął się od wydania w 1991 roku debiutanckiego albumu zatytułowanego po prostu „Cypress Hill”. Wyjątkowe brzmienie, warsztat charyzmatycznego B-Reala, wniesienie nowych pierwiastków do rapu i charakterystyczny styl Kalifornijczyków z miejsca zjednał im mnóstwo fanów. Płyta wydana blisko 22 lata temu zawiera przede wszystkim single – „The Phuncky Feel One”, „Hand On The Pump” i doskonały pod każdym względem „How I Could Just Kill A Man”. Szczególnie ostatnie nagranie odbiło się głośnym echem, a media błyskawicznie zainteresowały się dzięki niemu poczynaniami członków kolektywu, mających powiązania z gangami.

    „Cypress Hill” zapoczątkowało niezwykle udaną karierę muzyczną grupy. W szybkim tempie B-Real i spółka stali się wiodącymi postaciami w hip hopie. Jestem też przekonany, że do nabytej wersji CD płyty w bliższej lub dalszej przyszłości dołożę winylowe wydanie tego fantastycznego longplaya.

    Tracklista

    1. Pigs
    2. How I Could Just Kill A Man
    3. Hand On The Pump
    4. Hole In The Head
    5. Ultraviolet Dreams
    6. Light Another
    7. The Phuncky Feel One
    8. Break It Up
    9. Real Estate
    10. Stoned Is The Way Of The Walk
    11. Psycobetabuckdown
    12. Something For The Blunted
    13. Latin Lingo
    14. The Funky Cypress Hill Shit
    15. Tres Equis
    16. Born To Get Busy

    Medium „Graal” 2xCD (Asfalt Records, 2012)

    Asfalt Records od lat jest w pewnym stopniu alternatywą na polskiej scenie hip hopowej, wydając nietuzinkowych artystów, którzy łamali pewne ramy w hip hopie i nieograniczani się do suchych 16-stek i dwutaktowych pętli. Podobnie jest w przypadku nowego nabytku wytwórni – Medium. Po świetnie przyjętej „Teorii równoległych wszechświatów” oczekiwania, co do nowej płyty były ogromne, tym bardziej, że zapowiedział on wydawnictwo dwupłytowe. Na „Graalu” znajdziemy aż 24 utwory, które zostały podzielone na dwie płyty – „Półkulę księżyca” oraz „Półkulę słońca” – i jak sama nazwa wskazuje na jednej stronie znalazły się tracki „mroczniejsze”, a na drugiej zaś luźniejsze (co nie do końca jest prawdą, ale o tym później).

    Wszystkie beaty tak jak przy poprzednich projektach wyszły z pod ręki Medium lecz tym razem kielczanin połączył boombapowy styl z elektronicznym brzmieniem. W moim odczuciu wyszło to co najmniej bardzo dobrze – i tak mamy klasyczne beaty („Zza grobu”, „I zapanuje radość”) oraz te bardziej nowoczesne brzmienia („Hologram”, „Nieme kino”) – jednak trzeba zaznaczyć, że Mediumowi zdecydowanie bliżej do Pete Rocka niż Kaynego Westa. Jeżeli chodzi o gości to na „Graalu” nie ma ich zbyt wielu, co jest dosyć częste na solowych produkcjach Mediuma (na poprzedniej płycie nie było żadnego gościa). I tak znajdziemy tutaj niedawnego debiutanta Bisza oraz Te-Trisa, O.S.T.R.’ego oraz… Gift of Gaba z legendarnej grupy Blackalicious, za co się należy wielki szacunek dla panów z Asfalt Records!

    Na płycie raper skupił się w dużej mierze na tematyce religijno-politycznej oraz obronie chrześcijańskiego modelu społeczeństwa, i co by nie mówić to robi to w dosyć mocny i bezpośredni sposób (czasami nawet za bardzo). Lirycznie „Graal” na pewno nie przypadnie do gustu wszystkim, a w dzisiejszym świecie obawiam się, że bardzo dużej grupie społeczeństwa. Dlaczego? Głównie dlatego, że Medium zbyt mocno głosi swoje poglądy, a w trackach takich jak „Rząd dusz” czy „Kim jesteś?” wręcz je narzuca słuchaczowi. Nie na darmo płyta została podzielona na dwie części i tak jak na pierwszej płycie nie znajdziemy bardziej „przyziemnych” utworów, tak na „Półkuli słońca” jest już ich o wiele więcej (jednak nie wszystkie), co z pewnością ułatwia odbiór całej płyty. Mediumowi nie można odmówić również talentu oraz charyzmy, co do flow oraz umiejętności do pisania tekstów, bo jeżeli chodzi o poziom techniczny, to rymy są dopieszczone do perfekcji, a kielczanin płynie na nich tak jak trzeba.

    Na koniec na uwagę zasługuje wydanie, bo Asfalt postarał się o wydanie płyty w tzw. digiplus, (czyli digipack z dodatkową zakładką na bonus, w tym wypadku książeczki z tekstami). Pudełko prezentuje się schludnie, co zachęca do kupna, bo cena na oficjalnej stronie Asfaltu to tylko 29,46 zł!

    Tracklista

    CD #1: Półkula księżyca

    1. Plac pod księżycem
    2. Graal
    3. Picasso
    4. Hologram feat. Gift of Gab
    5. Zza grobu
    6. Drogo-znaki
    7. Astral
    8. Nieśmiertlenik
    9. Nakaz wielkości
    10. Rząd dusz
    11. Kim jesteś?
    12. Wielokropek

    CD #2: Półkula słońca

    1. Eter feat. Justyna Dżbik
    2. Jazzba dźwięku
    3. Łzałamaż
    4. Matka planeta
    5. Meteorologika feat. Bisz, Te-Tris
    6. I zapanuje radość
    7. Nie spać, zwiedzać
    8. Piorunochron
    9. Tekst życia feat. O.S.T.R.
    10. Nieme kino
    11. Wyrocznia
    12. Skwer pod słońcem

    Danny O’Keefe ‎- „American Roulette” LP (Warner Bros. Records, 1977)

    Drugą płytą, która moim zdaniem zasługuje na większą uwagę jest wydany w 1977 roku przez Warner Bros. Records studyjny album zapomnianego już dziś trochę wykonawcy Danny’ego O’Keefe’ego. Płytę dostałem na święta od brata i co tutaj dużo ukrywać, byłem trochę sceptycznie nastawiony, ponieważ „American Roulette” to na pierwszy rzut oka album country, jednak po zapoznaniu się z całością materiału można śmiało stwierdzić, że artysta nie zamyka się na jeden gatunek muzyczny. Na płycie znaleźć można utwory stricte country’owe jak i bluesowe, popowe, a nawet rockowe. Dodatkowym atutem jest udział wielu muzyków w sesji nagraniowej, w tym takich wirtuozów jak Tom Scott czy John Hobbs. Za stronę muzyczną odpowiada głównie Kenny Vance, który wyprodukował 7 z 10 utworów, a pozostałą częścią zajął się John Court. Dla obu panów należy się ukłon, ponieważ stworzyli świetnie brzmiący album, a utwory takie jak „You Look Just Like A Girl Again” albo „Islands” długo będą jeszcze gościły na moich słuchawkach.

    Jako, że nie płyta została odkupiona jak 99% moich winyli, nie mogę dużo powiedzieć o okładce z powodu jej użytkowania, ale płyta ukazała się w klasycznym twardym „winylowym pudełku” i świetnie prezentuje się na półce.

    Tracklista

    1. The Runaway
    2. Islands
    3. On Discovering A Missing Person
    4. The Hereafter
    5. You Look Just Like A Girl Again
    6. All My Friends
    7. Plastic Saddle
    8. In Northern California (Where The Palm Tree Meets The Pine)
    9. American Roulette
    10. Just Jones
Translate »