Tag: mello music group

  • Klimatyczny album Apollo Browna i Planet Asii – Anchovies

    Klimatyczny album Apollo Browna i Planet Asii – Anchovies

    4–5 minut

    Amerykańskie Mello Music Group należy do wąskiego grona szeroko komplementowanych i docenianych w wymiarze międzynarodowym niezależnych wytwórni hip hopowych. Michael Tolle wraz ze swoimi współpracownikami niesłychanie rozwinął działalność swojej firmy, skupionej niegdyś niemal wyłącznie na materiałach Oddiseego. W 2017 roku MMG może pochwalić się rozbudowanym rosterem i znaczącymi sukcesami osiąganymi przez własnych artystów. Owszem, można wytknąć im niedostateczną promocję mniej znanych wykonawców, czy wydawanie od czasu do czasu wątpliwej jakości płyt (patrz: „Petestrumentals 2” Pete Rocka), lecz summa summarum Mello Music Group to jedno z najważniejszych miejsc dedykowanych fanom rapu drugiego obiegu. Wystarczy szybki rzut oka na tegoroczne wydawnictwa opatrzone logiem tego labelu (nowe płyty m.in. Oddiseego, Open Mike’a Eagle, Stik Figi, Gensu Deana & Wise Intelligenta, The Perceptionists), aby dobitnie przekonać się o sile wytwórni. Pod koniec sierpnia trafił do sprzedaży kolejny ważny projekt spod stajni MMG – „Anchovies” Apollo Browna i Planet Asii.

    Detroit posiada niebagatelny wkład w dzieje rapu. Lista zasłużonych postaci wywodzących się z The Motor City nie kończy się na Eminemie i J Dilli. Jeżeli mowa o historii najnowszej, to automatycznie zostaje wywołany do tablicy Apollo Brown. Od 2010 roku amerykański producent szturmem zdobył rzesze sympatyków na świecie, regularnie serwując wydawnictwa wysokiej jakości. Ze względu na częstą obecność członka Mello Music Group na naszych łamach, ograniczę się jedynie do wypisu jego dokonań z przestrzeni ostatnich dwóch lat.

    We wrześniu 2015 roku ukazała się producencka płyta Apollo Browna, „Grandeur”. Na tym albumie pojawiła się cała plejada raperów – Masta Ace, Freddie Gibbs, Oddisee, Vinnie Paz, O.C., Evidence, Ras Kass i wielu innych. Natomiast nieco ponad rok temu zadebiutował wspólny projekt AB ze Skyzoo, „The Easy Truth”. Wydawnictwo okazało się najlepiej sprzedającą się produkcją w dotychczasowej twórczości producenta. Również w ub.r. doczekaliśmy się drugiego longplaya grupy Apollo Browna, Ugly Heroes. „Everything In Between”. Wszystkie te materiały stanowią koronny dowód na to, że nie ma obecnie lepszego beatmakera idealnie pasującego do tzw. blue collar rapu.

    Po drugiej stronie USA, w skąpanej słońcem Kalifornii, mieszka mnóstwo szanowanych artystów hip hopowych. Pomimo nieustannej konkurencji i upływu lat stale trwa na scenie Planet Asia. Słynny niezależny raper może pochwalić się ogromnym dorobkiem artystycznym, obejmującym multum płyt tworzonych wespół z wieloma innymi twórcami. Wystarczy prześledzić ostatnie 5-lecie w działalności artysty, aby uzmysłowić sobie, że wciąż ma on sporo do powiedzenia. W omawianym okresie Emcee skupił się na nagrywaniu materiałów z poszczególnymi producentami. Wyjątek stanowi tutaj wyłącznie „Black Belt Theatre”. Oprócz tego wydawnictwa Planet Asia dopisał do swojej dyskografii m.in. „Abrasions” (z Gensu Deanem), „Via Satellite” (z Tzarizmem), „Seventy Nine” (z DJ’em Conceptem) czy liczne nagrania z Dirtydiggsem. Oprócz tego ukazała się płyta „360 Waves” jednej z formacji PA, Durag Dynasty. Kalifornijczyk zachowuje ciągłość wydawniczą i dopisuje do listy kolejnego beatmakera, Apollo Browna. „Anchovies” to jeden z najważniejszych materiałów w działalności obu twórców.

    Projekt zadebiutował 25 sierpnia. Premierę wersji fizycznej albumu odłożono w czasie ze względu na coraz dłuższe kolejki w tłoczniach płyt winylowych (obecnie w większości przypadków na wydanie winylowe materiału trzeba czekać od 8-10 do 14-18 tygodni). W przypadku Planet Asii jest to jego ponowna współpraca z Mello Music Group (poprzednio nagrał dla tej wytwórni ww. „Abrasions”). Trzeba przyznać, że tym razem kooperacja z MMG przyniosła jeszcze lepsze plony. W takim razie, w czym należy poszukiwać źródeł sukcesu „Anchovies”? Wszelkie dywagacje na powyższy temat należy rozpocząć od formuły albumu. Amerykański duet zaprezentował rzadko stosowane rozwiązania kojarzone z dokonaniami Ka i Roca Marciano. Osobliwy gospel rap występował już w mniejszej formie na poprzednich płytach Apollo Browna, lecz dopiero teraz został zaprezentowany w pełnej krasie. Brudne, surowe brzmienie (tytuł LP dobrany nieprzypadkowo) odwołujące się do czasów Motown Records wymagały właściwego egzekutora w osobie rapera. Planet Asia kapitalnie poradził sobie z rolą narratora filmu, w którym operatorem dźwięku był AB. Utwory przesiąknięte nostalgią i specyficzną gęstą atmosferą, to znak rozpoznawczy „Anchovies” (pod tym względem materiał przypomina również „Gutter Water” Gangrene). Wyjątkowa atmosfera albumu uderza wraz z początkiem „The Smell” i trzyma aż do końca „You Love Me”. Pomiędzy tymi nagraniami można odkrywać kolejne zakamarki płyty. „Diamonds”, „The Aura”, „Dalai Lama Slang”, „Avant Garde” czy „Get Back” stanowią najbardziej wyraziste momenty tego blisko 50-minutowego storytellingu. Zrozumiem opinie osób utrzymujących, że na dłuższą metę „Anchovies” jest nużąca i brakuje w niej elementu zaskoczenia i stoi na niższym poziomie niż wydawnictwa ww. Ka i Roca Marciano. Z drugiej strony, akurat dzięki nieschematyczności w odniesieniu do hip hopowej produkcji można w tym albumie odkryć piękno. W dodatku, to jedna z najciekawszych produkcji w dyskografii Apollo Browna i Planet Asii.

    Już tradycyjnie projekt udostępniono do odsłuchu na wszystkich dobrze znanych serwisach streamingowych (Bandcamp, Spotify, Deezer, YouTube i pozostałe). „Anchovies” można nabyć w wersji elektronicznej i fizycznej. Wydanie longplaya na płytach kompaktowych i winylowych trafiły do sprzedaży pod koniec października. Album promują 4 singlowe nagrania – „The Aura”, „Get Back”, „Deep In The Casket” i „Panties In a Jumble”. Do trzech pierwszych utworów nakręcono również klimatyczne videoclipy. Apollo Brown i Planet Asia stworzyli treściwy materiał, szeroko omawiany i komentowany w środowisku hip hopowym, który powinien zagościć w niejednym podsumowaniu roku.

    Tracklista

    1. The Smell
    2. Panties In a Jumble
    3. Diamonds
    4. The Aura
    5. Dalai Lama Slang feat. Willie The Kid
    6. Tiger Bone
    7. Duffles
    8. Avant Garde
    9. Deep In The Casket
    10. Fire feat. Tri-State
    11. Speak Volumes
    12. Pain
    13. Get Back
    14. Nine Steamin’ feat. Guilty Simpson
    15. You Love Me
  • Open Mike Eagle i Paul White zapraszają na Hella Personal Film Festival

    Open Mike Eagle i Paul White zapraszają na Hella Personal Film Festival

    4–6 minut

    Niesztampowi i oryginalni twórcy hip hopowi zawsze są w cenie. Nie chodzi tutaj tylko o osoby wyznaczające trendy na ogólnoświatowej scenie hip hopowej, co również o postaci idące pod prąd, żyjące we własnym świecie i posiadające świeże spojrzenie na różne kwestie muzyczne. Współczesne środowisko po części wymaga wręcz od artystów nowatorskich pomysłów i wprowadzania zupełnie nowych rozwiązań w życie. Niejednokrotnie media i słuchacze stawiają wyżej wykonawców wyznaczających nowe trendy (jeżeli nawet ich muzyka nie jest w pełni ukształtowana jeszcze) ponad hermetycznych twórców, którzy nie wychodzą poza określone ramy. Lista progresywnych dzisiejszych artystów ciągnie się od Run The Jewels, przez Homeboya Sandmana i Pyramida Vritrę, aż po milo i Open Mike’a Eagle. Ostatni z nich wydał w tym roku wraz z Paulem White’em wspólny projekt „Hella Personal Film Festival”.

    Wielowymiarowi artyści hip hopowi, ocierający się niekiedy o geniusz i szaleństwo w jednym, potrafią skutecznie skupić na sobie uwagę opinii publicznej. Od 3-4 lat systematycznie rośnie zainteresowanie działalnością Open Mike’a Eagle. Specyficzny raper wywodzący się z Chicago dorobił się w wybranych kręgach nad wyraz silnej pozycji, będąc w czołówce najbardziej szanowanych alternatywnych twórców. Wszystko to udało mu się bez sięgania po żadne półśrodki i nadmierną ekspozycję w mediach czy na portalach społecznościowych. Powstaje więc pytanie – w czym tkwi muzyczna znakomitość Amerykanina?

    Odpowiedzi należy szukać przede wszystkim w oryginalnym i łatwym do zapamiętania stylu wykonawcy. Open Mike Eagle operuje flow przywodzącym na myśl artystów z kręgu spoken-wordu, które w połączeniu z jego wyrazistym głosem, stanowią udaną mieszankę. Do tego należy dołożyć daleki od rutyny brzmienie nagrań artysty, a także tematykę poruszaną przez niego na płytach. Przez blisko dekadę wypuścił on kilka równych i więcej niż poprawnie zrealizowanych materiałów. Twórca związany z legendarnym kolektywem Project Blowed i grupami Swim Team Collective i Thirsty Fish współpracował przy tym z uznanymi oficynami wydawniczymi. „Unapologetic Art Rap” ukazało się nakładem Mush, „Rappers Will Die Of Natural Causes” trafiło do obiegu dzięki Hellfyre Clubu, „4NML HSPTL” ujrzało światło dzienne pod skrzydłami Fake Four Inc., zaś „Dark Comedy”, „A Special Episode Of”, „Time & Materials” (przedsięwzięcie zrealizowane z Serengetim pod nazwą Cavanuagh) zostało opatrzone logiem Mello Music Group. Open Mike Eagle często i gęsto współpracuje z innymi twórcami, co pozytywnie wpłynęło na odbiór jego muzyki w środowisku rapowym. Wśród nich znalazł się Paul White.

    Brytyjski producent należy do całkiem licznego spektrum artystów, którzy są znacznie popularniejsi poza granicami swojego kraju. W wypadku tego beatmakera powyższa sytuacja ciągnie się niemal od początku jego kariery muzycznej. Jeszcze pierwsze materiały Paula White’a„The Strange Dreams Of Paul White”, „Sounds From The Skylight” oraz „Paul White & The Purple Brain” – całkiem dobrze radziły sobie w kraju ojczystym tego wykonawcy. Jednak od czasu „Rapping With Paul White” (płyta producencka z udziałem głównie amerykańskich raperów) większe zainteresowanie jego działalnością napływało spoza Wielkiej Brytanii. W poprzednich latach opublikował on serię udanie przyjętych wydawnictw – m.in. „Shaker Notes”, „Watch The Ants” i „Visits The Seagull Mansion EP”. W trakcie ubiegłorocznych wakacji sporo mediów rozpisywało się o jego wspólnym albumie z Erikiem Biddinesem, „Golden Rules”. Paul White stale wyznacza sobie kolejne cele muzyczne. W związku z tym, nie powinno być żadnym zaskoczeniem wydanie przez niego płyty z Open Mike’em Eagle. „Hella Personal Film Festival” może być traktowane w postaci wzorcowej alternatywnej płyty stworzonej przez rapera i producenta.

    Informacje o projekcie pojawiły się 4 lutego. Wraz z podaniem do wiadomości newsów o materiale, Mello Music Group od razu wypuściło główny utwór promujący LP – „Check To Check”. Singiel wypadł obiecująco i zapowiadał wydawnictwo odbiegające od typowego projektu nagranego przez duet rapera i producenta. W końcu nieraz wychodzi tak, że beatmaker po prostu demonstruje wybrane beaty Emceemu i dopiero później wspólnie dochodzi do opracowanie konceptu płyty i złożenia wszystkiego w całość. Open Mike Eagle i Paul White wybrali zupełnie inną drogę tworząc „Hella Personal Film Festival”. Obaj twórcy postanowili rozszerzyć wybitne „Dark Comedy”, zawierające mnóstwo czarnego humoru, o kolejne historie. W taki oto sposób stworzono 45-minutowy storytelling, przenoszącym elementy stand-upu na płytę hip hopową. Pomimo tego iż album posiada komediowe momenty i wstawki, to dominuje tutaj pełen goryczy ton bijący w model funkcjonowania współczesnego świata. Począwszy od „Admitting the Endorphin Addiction”, przez „Leave People Alone”, aż skończywszy na „Drunk Dreaming” i „Reprieve”, Open Mike Eagle płynnie opowiada na „Hella Personal Film Festival” o wszelkich niuansach dnia codziennego. Wszystkiemu towarzyszy zgrabnie stworzone podkłady Paula White’a. O jego kunszcie najlepiej świadczy fakt, że w wybranych miejscach rozszerzył on utwory o tzw. żywe instrumenty, powodując dzięki temu jeszcze lepszy odbiór materiału. W końcu przy nagrywaniu osobistych produkcji, zgłębiających ludzkie dusze, autorzy powinni zawieszać sobie jak najwyżej poprzeczkę. Wyłącznie tak można osiągnąć wtedy najlepszy i najmocniejszy efekt, pozostający na dłużej w pamięci odbiorców.

    Album trafił na Bandcampa, Spotify, Deezera i witryny pokrewne. „Hella Personal Film Festival” dostępne w sprzedaży za pośrednictwem serwisów sprzedających muzykę w wersji elektronicznej oraz sklepów posiadających w ofercie wydawnictwa fizyczne (płyty kompaktowe i winylowe). Materiał promują następujące single – „Admitting The Endorphin Addiction”, „Check To Check”i „I Went Outside Today”. Do pierwszego z tych nagrań nakręcono również videoclip. Open Mike Eagle i Paul White właściwie wzajemnie uzupełnili się na „HPFF”, tworząc pełnokrwistą alternatywną ścieżkę dźwiękową do nietypowego kina, któremu daleko do obecnie panujących standardów Hollywood.

    1. Admitting the Endorphin Addiction
    2. I Went Outside Today feat. Aesop Rock
    3. Dang Is Invincible
    4. Check To Check
    5. The Curse of Hypervigilance (In Politics, Romance & Cohabitation)
    6. Insecurity
    7. Smiling (Quirky Race Doc)
    8. Leave People Alone
    9. A Short About A Guy That Dies Everynight
    10. Protectors of the Heat feat. Hemlock Ernst
    11. Insecurity Pt. II (The Moor The Merry Her)
    12. Dive Bar Support Group
    13. Drunk Dreaming
    14. Reprieve
  • Dwie nowe płyty Oddiseego

    Dwie nowe płyty Oddiseego

    4–6 minut

    Tematyka dotycząca klasycznych płyt hip hopowych często przewija się przez media i stanowi obiekt licznych dyskusji pomiędzy zwykłymi słuchaczami. W środowisku rapowym wyróżnimy kilka odmiennych kategorii, pozwalających na uszeregowanie wybitnych płyt. Oprócz szuflady wypełnionej po brzegi niekwestionowanymi legendarnymi wydawnictwami („Illmatic”, „Enter the Wu-Tang: 36 Chambers”, „AmeriKKKas Most Wanted”, itd.) znajdziemy także kultowe undergroundowe produkcje („Madvillainy”, „The Cold Vein”, „Deadringer”, itd.). Istnieją też tzw. błyskawiczne klasyki, zawierające projekty, o których krótko po premierze wyraża się w samych superlatywach. Część osób wydziela również odrębną kategorię najbardziej cenionych wydawnictw z przestrzeni ostatnich 5-10 lat. Jednym z artystów, który powinien mieć przynajmniej jeden swój materiał w tym zestawieniu, jest bez dwóch zdań Oddisee. W tym roku produktywny twórca wypuścił już dwie kolejne płyty – „Alwasta” i „The Odd Tape”.

    Przy panujących od dłuższego czasu uwarunkowaniach w branży muzycznej, niewielu niezależnych wykonawców zdobyło międzynarodowy rozgłos. W tym wąskim gronie znajduje się właśnie Oddisee. W tym momencie Amir Mohamed to człowiek-instytucja, a przy tym jeden z najbardziej zapracowanych artystów. Bez jego wkładu Mello Music Group nie stałaby się wiodącą wytwórnią hip hopową. Również pełno wykonawców wiele zawdzięcza raperowi i producentowi w jednym, który wydatnie pomógł w napędzeniu karier muzycznych nie tylko osób z rodzinnego okręgu DMV, ale także osób rozsianych na całym świecie. Niesłychane w tym wszystkim jest to, że lwia część muzyki Oddiseego powstaje w trakcie jego nieustannych tras koncertowych, czy to solowych, czy prowadzonych wspólnie z zespołem Good Compny. Wszystko to przełożyło się na powszechne uwielbienie ze strony zwykłych słuchaczy, jak i mediów, co w ogólnym rozrachunku udaje się teraz jedynie nielicznym.

    Postronne osoby pewnie zastanawiają się, jakim sposobem niepozorny artysta w przeciągu niecałej dekady osiągnął tak wiele, przebijając zdecydowaną część niezależnej strony rapu. Odpowiedzi na powyższe pytanie należy poszukiwać przede wszystkim w etosie pracy Oddiseego. Wychowanej starej szkoły rzemiosła hip hopowego skrupulatnie podchodził do każdego elementu kształtującego jego warsztat, skupiając się najpierw na pracy u podstaw Amerykański twórca po dłuższych przygotowaniach i okresie spędzonym w głębokim undergroundzie przeszedł do ofensywy, będąc od 2008 roku nieprzerwanie na wznoszącej fali. Od tego czasu zgromadził on pokaźną dyskografię, obejmującą instrumentalne i wokalne płyty, materiały nagrane w ramach formacji Diamond District i wydawnictwa wyprodukowane przez Amerykanina. Wystarczy wspomnieć tutaj o „Traveling Man”, „Rock Creek Park”, „People Hear What They See”, „The Beauty In All”, „The Good Fight” i „In The Ruff”, aby poznać i zrozumieć kunszt wszechstronnie uzdolnionego wykonawcy zamieszkałego obecnie na nowojorskim Brooklynie. W pierwszej połowie roku jego dyskografia powiększyła się o dwa tytuły – wokalne EP i instrumentalne LP. Pierwszy z nich – „Alwasta” – silnie nawiązuje do afrykańskich korzeni Oddiseego.

    Od czasu do czasu Mello Music Group robi ukłon w stronę fanów, przygotowując letnie i zimowe wyprzedaże płyt, czy też wypuszczając dany projekt bezpłatnie. Nie inaczej stało się w przypadku tegorocznej EP-ki Amira Mohameda. Motor napędowy MMG zresztą nie po raz pierwszy zdecydował się na wypuszczenie darmowego materiału (patrz: „Odd Renditions” i „Tangible Dream”), co pokazuje, że umiejętnie dba on relacje z mediami i słuchaczami. Na „Alwasta” Oddisee przypomniał wszystkim o charakterystycznym flow wykształconym już dawno temu. Zapadający w pamięć głos w połączeniu z wyszukanymi podkładami idealnie oddaje pełnię skali talentu wykonawcy. Oczywiście poparte to zostało pokładami pracy, bez których muzyka amerykańskiego twórcy nie wyróżniałaby się tak z szarej masy zalewającej od lat scenę hip hopową. Niemniej istotny fakt w twórczości Oddiseego odgrywa nadal autentyczność. Marcowa produkcja zwraca się w stronę sudańskich korzeni artysty. Zapracowany wykonawca wcielił się na EP-ce w rolę członka lokalnej społeczności, będącego nie tylko obserwatorem, lecz także czynnym uczestnikiem życia swojej najbliższej okolicy. Tematyka płyty dotyka przy tym także zagadnień związanych ze sprawami zachodzącymi na całej kuli ziemskiej. Powoduje to, że „Alwasta” nabiera dodatkowego smaku, co zdecydowanie wychodzi in plus w odbiorze projektu.

    Wydawnictwo dostępne do odsłuchu za pośrednictwem Bandcampa, Spotify, Deezera i innych serwisów streamingowych. Początkowo „Alwasta” ukazało się jedynie w postaci elektronicznej. Po czasie doczekaliśmy się premiery płyt kompaktowych i winylowych (w sklepach od 12 sierpnia). Materiał promuje singiel „Lifting Shadows”.

    Tracklista

    1. Asked About You
    2. No Reservations
    3. Strength & Weakness
    4. Wouldn’t Be Surprised
    5. Lifting Shadows
    6. Catching Vibes
    7. Slow Groove

    Krótko po wydaniu „Alwasta” muzyczny obywatel świata poinformował o premierze kolejnego wydawnictwa. Tym razem amerykański artysta zdecydował się na wypuszczenie instrumentalnego albumu. Informacje prasowe o „The Odd Tape” w oka mgnieniu rozbiegły się po świecie. Sympatycy twórczości Oddiseego od razu odnaleźli na tym projekcie nawiązanie do jego wcześniejszej serii „Odd Seasons”. Przedsięwzięcie zakończone w maju 2011 roku stało się pomostem do stworzenia przez twórcę zupełnie nowej produkcji. Kartą przetargową przedstawiciela Diamond District ponownie zostało umiejętne wykorzystanie instrumentali w celu przekazania historii o zwykłej codzienności towarzyszącej życiu każdego z nas. „The Odd Tape” można traktować w formie soundtracku na spokojne i leniwe popołudnie, muzykę towarzyszącą pracy twórczej czy też płytę traktowaną jako odrębną całość. Przecież nie ma nic przyjemniejszego, jak delektowanie się skrzętnie dobranymi dźwiękami przez Amira Mohameda. Poszczególne elementy stworzone przez niego przekładają się na pełnowartościowe instrumentalne nagrania, a nie jedynie schematyczne pętle lub fragmenty dłuższych utworów (coraz częściej występujący trend na scenie producenckiej). Właśnie takie nagrania zasługują na miano muzyki z duszą, której pełna interpretacja zależy od poszczególnego odbiorcy.

    Album opublikowano na Bandcampie, Spotify, Deezerze i pozostałych serwisach streamingowych. W tym momencie projekt można nabyć w wersji elektronicznej i na płytach kompaktowych. Uruchomiono również przedsprzedaż winylowego wydania „The Odd Tape”. Produkcję promują cztery utwory – „Alarmed”, „No Sugar No Cream”, „Born Before Yesterday” oraz „Brea” (ścieżka udostępniona do darmowego pobrania na Bandcampie) . Do tego ostatniego nagrania powstał również videoclip. W dalszym ciągu produktywność idzie w parze z jakością wypuszczanej muzyki przez Oddiseego. Nic nie wskazuje na to, aby w następnych latach miał on obniżyć poziom prezentowany na swoich płytach.

    Tracklista

    1. Alarmed
    2. Right Side of the Bed
    3. No Sugar No Cream
    4. Live From The Drawing Board
    5. The Breakthrough
    6. On The Table
    7. Brea
    8. Born Before Yesterday
    9. Silver Lining
    10. Out At Night
    11. Long Way Home
    12. Still Sleeping

  • L’Orange & Jeremiah Jae wydają płytę The Night Took Us In Like Family

    L’Orange & Jeremiah Jae wydają płytę The Night Took Us In Like Family

    3–5 minut

    Na przestrzeni lat rap mocno ewoluował. Począwszy od zamierzchłych dla wielu lat 70. i 80.tych wykształcały się kolejne formy hip hopowe, które stanowiły świetne siedlisko dla wielu rozmaitych twórców. Jedną z najbardziej zajmujących i odważnych odmian tego gatunku muzycznego jest bez wątpienia alternatywny hip hop. Właśnie z tą stroną rapu jest kojarzonych multum artystów o niemałym znaczeniu dla całej kultury. W ostatnich latach wszelkie niestereotypowe nurty hip hopowe ponownie zaczęły skutecznie przyciągać odbiorców. Spowodowało to również powstanie licznych fuzji i hybryd muzycznych niebrzmiących wcale rewelacyjnie. Choćby dlatego wykonawcy potrafiący wykształcić świeże formy są na wagę złota. W drugim kwartale roku ukazała się płyta zasługująca na powyższe określenia – „The Night Took Us In Like Family” – duetu L’Orange & Jeremiah Jae.

    Mello Music Group sukcesywnie powiększa grono artystów, z którymi blisko współpracuje. Ponad 1,5 roku temu do tej wytwórni płytowej dołączył L’Orange. Co zdecydowało o zainteresowaniu osobą tego producenta? Od kilku lat beatmaker pochodzący z Nashville prezentuje niezwykle wciągające wydawnictwa, nadając im własny pazur. Amerykański artysta umiejętnie łączy osobliwe klimaty, przywodzące na myśl filmy noir czy też filmy z lat 50. i 60.tych, wraz ze stylistyką hip hopową. „The Manipulation EP” i „Old Soul” stanowiły dobry początek w działalności L’Orange’a, lecz dopiero wydane pod koniec 2012 roku „The Mad Writer” okazało się punktem zwrotnym w jego karierze. Akurat po tym materiale, o którym pojawiło się mnóstwo wzmianek na łamach mediów, MMG postanowiło podpisać z nim kontrakt płytowy. Już nakładem tego labelu ukazały się następne projekty utalentowanego beatmakera – wspólny album ze Stik Figą („The City Under The City”) oraz solowe „The Orchid Days”.

    Właśnie przy okazji tej drugiej płyty L’Orange miał okazję współpracować z Jeremiah Jae (utwór „Love Letter”). Połączenie dwóch kreatywnych twórców przyniosło więcej, niż porządny efekt. Trudno dziwić się temu, ponieważ JJ należy do nad wyraz progresywnych wykonawców. Wychowanek Chicago może być kojarzony z różnymi postaciami i oficynami wydawniczymi (Warp Records, Brainfeeder, Hit+Run). Raper i producent w jednym należy przy tym do formacji Young Black Preachers (YBP), którą współtworzy z Tre Smithem i Aaronem „Projeck” Butlerem. W ostatnich latach opublikował on multum projektów – mixtape’ów, albumów i singli. Do najważniejszych dotychczasowych płyt Jeremiah Jae należą „Raw Money Raps”, „Rawhyde” (z Oliverem the 2nd), „Rappayamantantra” i seria „Yard Sale”. Po tych produkcjach przyszedł czas na zmierzenie się z oryginalną atmosferą towarzyszącą beatom L’Orange’a. „The Night Took Us In Like Family” to zderzenie dwóch specyficznych artystów, którzy wspólnie utworzyli wyjątkowy świat skryty pomiędzy ich nagraniami.

    Longplay zadebiutował 21 kwietnia. Wszyscy słuchacze mający wcześniej do czynienia z twórczością obu wykonawców mogli z góry zakładać wydanie przez duet specyficznie brzmiącego albumu. Już pierwsze single zwiastujące płytę – „Taken By The Night”„Ice Obsidian” – uchyliły rąbka tajemnicy, jaką będzie skrywało pełne LP amerykańskich twórców. Po otrzymaniu do rąk „The Night Took Us In Like Family” tych zagadek znacznie przybyło. Autorzy wydawnictwa nakreślili zagadkowy i pełen niedopowiedzeń krajobraz osadzony gdzieś w miejskich realiach. Eksploracja terenu rządzonego przez typów spod ciemnej gwiazdy powinna odbywać się po zapadnięciu zmroku, co posiada pewien wydźwięk na tym materiale. L’Orange zatroszczył się o przyciągającą uwagę i momentami niepokojącą warstwę muzyczną. Jeremiah Jae dotrzymał jemu kroku i świetnie odnalazł się na nieschematycznych beatach, opowiadając historie toczące się poza wzrokiem zwykłych zjadaczy chleba. Konceptualny wydźwięk „The Night Took Us In Like Family” podkreślają poszczególne części LP – 5 odsłon podzielono kolejno na ukazanie losów pewnego człowieka o wielu twarzach. Wszystko to wymaga pełnego skupienia i rozszyfrowania łamigłówek akcentowanych wplecionymi dialogami ze starych filmów. Warto odważyć się, aby wyściubić nosa poza swoje cztery ściany i zmierzyć się z realami L’Orange & Jeremiah Jae.

    „The Night Took Us In Like Family” trafiło rzecz jasna na Bandcampa; oprócz tego wydawnictwo można odsłuchać za pośrednictwem Spotify, Deezera i innych serwisów streamingowych. Album do nabycia w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe). Wydawnictwo promują 4 single – „Ice Obsidian”, „Death Valley”, „Taken By The Night” oraz „Ignore The Man To Your Right”. Do pierwszych dwóch nagrań powstały również videoclipy, natomiast ostatni można bezpłatnie pobrać za pośrednictwem BC. L’Orange & Jeremiah Jae postarali się o nieschematyczną i przyciągającą uwagę płytę, której należy się uwaga nie tylko ze strony sympatyków alternatywnego rapu.

    Tak na marginesie dodam, że obaj artyści wydali w tym roku jeszcze po jednym projekcie. L’Orange wypuścił kolejną kolaboracyjną płytę („Time? Astonishing!” z Kool Keithem), zaś Jeremiah Jae opublikował „The Decline of Black Anakin EP”.

    Tracklista

    1. Part One: Introducing A Conspicuous Man
    2. Do My Best To Carry On
    3. Ice Obsidian
    4. Underworld
    5. All I Need feat. Gift of Gab
    6. Part Two: God Complex
    7. The Concrete Some Call Home
    8. Ignore The Man To Your Right feat. Homeboy Sandman
    9. Taken By The Night
    10. The Damning
    11. The Lineup
    12. Kicking Glass
    13. Kind of Like Life
    14. Part Four: Revenge & Escape
    15. I Was Invisible Nothing
    16. Death Valley
    17. Starry Eyed Balcony Walkers
    18. Part Five: Macabre
  • Kolejna kompilacja Mello Music Group – Persona

    Kolejna kompilacja Mello Music Group – Persona

    3–4 minut

    Jeżeli miałbym wymienić wytwórnię płytową, która zyskała w ostatnich 5 latach mnóstwo fanów i znacznie rozszerzyła swoją działalność, to na pewno wspomniałbym o Mello Music Group. Amerykański label przeistoczył się z niewiele znaczącej firmy we wpływową niezależną oficyną wydawniczą. Michael Tolle i spółka odpowiadają za wydanie wielu ważnych materiałów różnych twórców. W tym roku już zdążyliśmy otrzymać sporo projektów od Mello Music Group autorstwa Kenna Starra, Rappera Big Pooh, Drew Dave’a, Oddiseego, Georgii Anne Muldrow, Pete Rocka, L’Orange’a & Jeremiah Jae, Red Pilla i Open Mike’a Eagle. W marcu przyszedł czas na pewnego rodzaju podsumowanie ostatniego okresu w życiu tej wytwórni. Jako środek do tego posłużyła kompilacja „Persona”, zawierająca nagrania artystów (bez)pośrednio związanych z MMG.

    Historia amerykańskiej wytwórni rozpoczęła się w 2007 roku. Początkowo niewiele osób zwracało uwagę na Mello Music Group, gdyż niczym nie różniła się od dziesiątek innych oficyn wydawniczych spod znaku indie. Postrzeganie i pozycja MMG w branży zaczęła zmieniać się na korzyść wraz z kolejnymi materiałami jej pierwszego, a zarazem najważniejszego artysty, Oddiseego. Wypuszczone przez tego wykonawcę „101”, „Mental Liberation” i „Good Tree EP” zwróciły uwagę mediów i słuchaczy nie tylko na niego, ale też na jego wydawcę.

    W dalszej kolejności MMG zaczęło publikować materiały twórców związanych z Oddiseem (jego grupy Diamond District i Trek Life’a), rozpoczynając również współpracę z innymi artystami (Georgia Anne Muldrow, Declaime, Sareem Poems, Kenn Starr). Kolejnym istotnym wydarzeniem w działalności Mello Music Group było podpisanie kontraktu płytowego z Apollo Brownem. Tak uformowana lista wykonawców przyniosła labelowi wiele powodów ku zadowoleniu. Od 2011 roku wytwórnia płytowa odgrywa ważną rolę na międzynarodowej scenie hip hopowej. Oprócz ww. artystów nakładem MMG ukazały się płyty szeregu postaci. Quelle Chris, 7evenThirty, Gensu Dean, The Black Opera, Has-Lo, Stik Figa, DTMD, Castle, 14KT, L’Orange, Open Mike Eagle, Substantial, Verbal Kent i inni wydali swoje materiały dzięki Mello Music Group. Co pewien czas oficyna wydawnicza podsumowuje etapy swojej działalności, publikując składanki. „Persona” to już 4 kompilacja spod szyldu MMG.

    W ubiegłych latach Mello Music Group przedstawiło trzy albumy z utworami różnych wykonawców – „Helpless Dreamer”, „Sacrifice” i podwójne LP „Mandala”. Każde z tych wydawnictw stanowiło także przegląd sił i potencjału twórców związanych mniej lub bardziej z amerykańskim labelem. Nie inaczej sprawy wyglądają w przypadku tegorocznej płyty. Premierowy singiel zapowiadający nową składankę, „Requiem” Oddiseego & Phonte, pojawił się w sieci w połowie stycznia. Następnie otrzymaliśmy „Sometimes I Feel” L’Orange’a & Kool Keitha i „Celebrity Reduction Prayer” Open Mike’a Eagle & Oddiseego, po czym „Persona” zadebiutowała na rynku fonograficznym. Już po pobieżnym przeglądzie tracklisty albumu rzuca się w oczy ogrom wykonawców zaangażowanych w powstanie tego projektu. Z jednej strony mamy większość postaci nagrywających dla MMG, z drugiej stoją osoby związane na co dzień z innymi wytwórniami. Połączenie jednych i drugich przełożyło się na wartościową kompilację, na której próżno szukać wypełniaczy i tracków zrealizowanych ad hoc. Uwagę zwracają występy na longplayu Masta Ace’a, Oh No, Exile’a, Tall Black Guya, Gift of Gaba (!), Blockheada i Bilala Salaama. Właśnie w takiej formie najmilej widzieć składanki.

    Album znajdziecie na Bandcampie, a także na innych serwisach streamingowych (Spotify, Deezer i pozostałych). Wydawnictwo dostępne w sprzedaży w postaci elektronicznej i fizycznej (płyty CD i winyle). Mello Music Group promuje projekt poprzez „Requiem”, „Sometimes I Feel” i „Celebrity Reduction Prayer”. „Persona” to nie tylko kolejna kompilacja wydana przez MMG, ale przy tym pomost łączący dotychczasowe nagrania wypuszczone przez ten label z nadchodzącymi materiałami, o których powinno być głośno w branży muzycznej.

    Tracklista

    1. Oddisee & Phonte – Requiem
    2. yU & Nottz – Homicide
    3. Apollo Brown & Ras Kass – PNT
    4. Open Mike Eagle & Oddisee – Celebrity Reduction Prayer
    5. Rapper Big Pooh, Quelle Chris & Oh No – You First
    6. L’Orange & Kool Keith – Sometimes I Feel
    7. Red Pill & Oh No – The Run
    8. Apollo Brown & Masta Ace – Troubles
    9. Oddisee – Word To The Wise
    10. Open Mike Eagle & Exile – Dark Comedy Late Show
    11. L’Orange & Gift of Gab – Circles Around Circles
    12. yU & Tall Black Guy – Lose The Ground
    13. Quelle Chris & I,Ced – House Rag
    14. Red Pill & Blockhead – Darlin’
    15. Apollo Brown & Rapper Big Pooh – No Future
    16. Quelle Chris & Bilal Salaam – All I See Is You
  • The Good Fight kolejną płytą Oddiseego

    The Good Fight kolejną płytą Oddiseego

    4–6 minut

    W branży hip hopowej non stop pojawiają się przeróżne podsumowania i zestawienia. Zakładam, że już wielokrotnie trafiliście na publikacje dotyczące najlepszych płyt, raperów, producentów czy wytwórni płytowych. Znaczna część osób zajmuje się również bardziej wnikliwym analizom, w których poruszane są niekiedy ważne tematy. Z drugiej strony nadal brakuje odpowiednio przygotowanych artykułów odnośnie najbardziej liczących się i wpływowych współczesnych artystów silnie związanych z niezależnymi kręgami hip hopowymi, którzy wypłynęli na szersze wody kilka lat temu. Przygotowując pokrótce taką listę należy umieścić na niej choćby Blu, Homeboya Sandmana, Damu The Fudgemunka, Apollo Browna, Ta-ku, 20syla i Oddiseego. Nowy album ostatniego z tych twórców – „The Good Fight” – to klasa sama w sobie.

    Niewielu znajdziemy obecnie artystów hip hopowych cieszących się nieposzlakowaną opinią nie tylko pośród fanów rapu, ale także sympatyków innych gatunków muzycznych. W tym wąskim i elitarnym kręgu należy umieścić Amira Mohameda. Wybitny twórca o sudańskich korzeniach to według niejednej osoby zdecydowany numer 1 wśród niezależnych wykonawców hip hopowych. W tym momencie nie sposób wyobrazić sobie scenę muzyczną bez tej postaci, która mocno wpływa nie tylko na odbiorców, ale również na swoich kompanów po fachu. Mello Music Group niesłychanie wiele zawdzięcza właśnie jemu, gdyż bez wydawnictw Oddiseego MMG nie byłoby uznawane za niewiarygodnie wpływową wytwórnię płytową. Wypada jedynie zadać kluczowe pytanie: czy wszystko to łatwo przyszło bohaterowi dzisiejszej publikacji?

    Jeżeli skupimy się na ostatnich 5 latach, to zapewne większość osób stwierdzi, że Oddiseemu udało się trafić do odpowiedniej niszy we właściwym czasie, a reszta jest już historią. Jeżeli jednak przyjrzymy się całokształtowi jego kariery muzycznej, to okaże się, że prawda jest zgoła inna. Wychowanek regionu DMV długo musiał pracować na to, aby znaleźć się teraz w czołówce niezależnych twórców hip hopowych. Przez długie lata wytrwale nagrywał muzykę na własne konto, często udzielając się przy tym na produkcjach innych wykonawców. Wcale nie było mu łatwo i nawet liczne pochwały ze strony jego współpracowników, w tym legendarnego DJ’a Jazzy Jeffa, nie wystarczały na zdecydowane wybicie się w branży. Pierwsze projekty tego rapera i producenta w jednym – „Instrumental Mixtape Volume 1-2” i „Foot In The Door” – nie przebiły się znacząco w undergroundzie. Po zmianie wydawcy z Halftooth Records na Mello Music Group trudno było oczekiwać rychłej poprawy pozycji Amira Mohameda w środowisku.

    Wraz z kolejnymi materiałami Oddisee niespodziewanie zaczął być wynagradzany i docierał ze swoją twórczością do coraz szerszego grona odbiorców. Opinia publiczna zaczęły doceniać jego wizje muzyczne łączące stare-dobre tradycje hip hopowe ze świeżym spojrzeniem na ten nurt. Po serii wydawnictw z Trek Life’em i instrumentalną kolekcją „Odd Seasons” nadszedł przełomowy moment w jego działalności, który przypadł na dwie płyty – „Rock Creek Park” oraz „People Hear What They See”. Pierwsza płyta pokazała pełną wirtuozerię Oddiseego jako producenta, zaś druga płyta dowiodła temu, że nadal można ze smakiem tworzyć rap przepełniony uczuciami i ważnymi treściami, szczerze opowiadając przy tym o swoim życiu. Po tym już mnóstwo osób wyczekiwało kolejnego projektu amerykańskiego artysty. „The Beauty In All” ugruntowało pozycję twórcy na scenie muzycznej, natomiast dopełnienie tego longplaya w postaci „Tangible Dream” ponownie podkreśliło eklektyzm jego nagrań. Podobnie stało się w przypadku drugiego albumu grupy założonej przez niego – Diamond District. „March On Washington” był udanym follow-upem do kultowego w pewnych kręgach „In The Ruff”, ale trzeba przyznać, iż po tym materiale jeszcze bardziej wzrosły oczekiwania mediów i słuchaczy wobec następnego solowego wydawnictwa obecnego mieszkańca nowojorskiego Brooklynu. Czy Oddisee poradził sobie z tą presją? Wystarczy tylko szybki przegląd utworów zgromadzonych na „The Good Fight”, aby twierdząco odpowiedzieć na powyższe pytanie.

    Oficjalna data premiery longplaya wypadła dzisiaj. Jednak Mello Music Group postanowiło udostępnić pełen album o tydzień wcześniej, niż uprzednio planowano. Prapremiera wydawnictwa jeszcze bardziej zwiększyła zainteresowanie longplayem ze strony mediów i przeciętnych słuchaczy. Wspaniałym osiągnięciem Oddiseego jest właśnie to, że jego muzyka potrafi przyciągać, i co najważniejsze utrzymywać przy sobie, przypadkowych odbiorców, którzy później przekazują dalej informacje o swoich odkryciach. Należy podkreślić też to, że wielu nie zraża się dojrzałością muzyczną członka MMG i wręcz jest wdzięczna za muzykę odstającą od przewidywalnych, wtórnych i przynudzających innych artystach. Dodatkowo naprawdę łatwo można spostrzec nieustanną chęć samodoskonalenia się u Oddiseego. Jego muzyka w dalszym ciągu ewoluuje, nabiera głębszego znaczenia i sprawia coraz większą radość odbiorcom. Wszystko to i wiele więcej znajduje się na „The Good Fight”. Gospodarz albumu doskonale zdawał sobie sprawę, że na jego barkach spoczywa duża odpowiedzialność – w końcu akurat od niego tysiące osób oczekiwało soulfulowego rapu w najlepszej odsłonie. Amir Mohamed wiedział też, że powinien dać słuchaczom jeszcze więcej, niż na poprzednich swoich solowych wydawnictwach. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, iż od początku do końca wiedział on, jak należy osiągnąć każdy poszczególny cel. Wystarczy tylko posłuchać przebojowego „That’s Love”, dającego do myślenia „Contradiction’s Maze” (piękny refren w wykonaniu Maimouny Youseff), szczerego „Book Covers” czy melodycznego i misternie złożonego „First Choice”, aby dobitnie przekonać się o tym wszystkim, a do tego odkryć wiele dodatkowych elementów w twórczości Oddiseego. „The Good Fight” zasługuje bez dwóch zdań na miano natychmiastowego klasyka. Panie i Panowie, macie przed sobą nietuzinkową płytę wyznaczającą kierunek, w jakim powinien podążać współczesny organiczny rap tworzony przez artystów, którzy cały czas pragną rozwijać się.

    Album udostępniono do odsłuchu na Bandcampie, Spotify, Deezerze i pozostałych dobrze znanych serwisach streamingowych. „The Good Fight” trafiło do sprzedaży w postaci cyfrowej i fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe). Wydawnictwo promuje seria singlowych nagrań – „That’s Love”, „Counter-Clockwise” i „Belong To The World”. Dodatkowo do drugiego utworu nakręcono klimatyczny videoclip, zaś trzeci można bezpłatnie pobrać za pośrednictwem Bandcampa. Oddisee pokazał wszem i wobec, że należy do ścisłej czołówki współczesnych artystów hip hopowych, a jego najnowsze dzieło to bezsprzecznie szalenie istotne wydarzenie pierwszego półrocza 2015 roku.

    Aktualizacja: Przedstawiciel Mello Music Group wystąpił w serii NPR Music Tiny Desk Concert, prezentując materiał ze swojej najnowszej płyty.

    Tracklista

    1. That’s Love
    2. Want Something Done
    3. Contradiction’s Maze feat. Maimouna Youseff
    4. Counter-Clockwise
    5. First Choice
    6. Belong To The World
    7. A List Of Withouts
    8. Book Covers feat. Nick Hakim
    9. Meant It When I Said It
    10. Fight Delays
    11. What They’ll Say feat. Gary Clarke Jr & Maimouna Youseff
    12. Worse Before Better feat. Tranqill
  • Kenn Starr powraca z płytą Square One

    Kenn Starr powraca z płytą Square One

    3–5 minut

    Przy dogłębnej znajomości amerykańskiej sceny hip hopowej bezproblemowo można wymienić przedstawicieli rapu przypisanych do różnych regionów tego kraju. Odrzucając na bok najbardziej znane aglomeracje i stany (NYC, Kalifornia, Detroit, Chicago, Atlanta), warto skupić się na mniej medialnych częściach USA. Od lat istotną rolę w undergroundzie odgrywają reprezentanci DMV. Teren łączący Washington, D.C., Maryland i Virginię obfituje w wielu utalentowanych i ważnych artystów. Oddisee, Damu The Fudgemunk, Supastition, Kaimbr, yU, Kev Brown, Sean Born, Roddy Rod, Substantial i inni stanowią o sile tej części Stanów Zjednoczonych. Z większością ww. artystów od dawna jest związany Kenn Starr. Po ponad 8-letniej przerwie raper z DMV wydał w końcu drugi album, „Square One”, który trafił do sprzedaży w ostatnim tygodniu stycznia.

    Wracając pamięcią do niezależnych twórców rapowych, którzy wydawali pierwsze materiały 7-10 lat temu, będziemy mogli wymienić długą listę artystów. Wiele osób wróżyło świetlaną przyszłość właśnie Kennowi Starrowi. Debiutancki album amerykańskiego rapera z drugiej połowy 2006 roku – „Starr Status” – spotkał się z pochlebnymi recenzjami i opiniami. Emcee pracował 5 lat na tę płytę. Produkcja wypuszczona nakładem Halftooth Records (zapomniany label, który swego czasu mógł mocno namieszać w undergroundzie) wypadłą zadowalająco, do czego przyczynili się wszyscy beatmakerzy współpracujący z gospodarzem LP (Kev Brown, Oddisee, Illmind, Khrysis i Roddy Rod). Longplay poprzedziło kilka singli („Against the Grain”, „Waitin’ on You”, „Back at it Again” oraz „If”), co również swoja rolę w sukcesie odniesionym przez projekt. Wydawało się wtedy, że Kenn Starr wkrótce dołączy do czołówki niezależnych raperów lecz stało się zupełnie inaczej.

    W następnych latach Emcee ograniczył się do wypuszczenia jednego mixtape’u i współpracy z innymi twórcami. Jego fani liczyli na znacznie więcej, niż „It’s Still Real​.​.​.”, które nie zrobiło większego zamieszania na scenie hip hopowej. Co prawda Kenn Starr właściwie wywiązywał się ze swoich obowiązków na wydawnictwach Silent Knighta, Marco Polo, Muneshine’a, Keva Browna, Apollo Browna czy Asheru, ale to było stanowczo za mało. W temacie nowego albumu wykonawcy drgnęło dopiero po rozpoczęciu kolaboracji z Mello Music Group w 2010 roku. Jednak na pojawienie się w obiegu „Square One” trzeba było zaczekać aż do początku tego roku.

    Od pierwszych zapowiedzi do premiery płyty minęło nieco ponad 2 miesiące. Wydaniem materiału miało zająć się ww. Mello Music Group, co należało uznać za odpowiedni wybór ze strony bohatera niniejszego artykułu. Kenn Starr musiał zmierzyć się z różnymi wyzwaniami. Do najtrudniejszego zadania należało, jak najlepsze ponowne przedstawienie się mediom i słuchaczom, w końcu ponad 8 lat, które minęły od poprzedniego LP, to w branży hip hopowej niemal wieczność. Aby osiągnąć wytyczone przez siebie cele, nowy nabytek MMG postanowił oddać do rąk odbiorców osobisty album stanowiący pomost pomiędzy przeszłością, a przyszłością w życiu Emceego. Wszystkie powyższe założenia doskonale widać po poszczególnych częściach „Square One”. Kenn Starr nieprzypadkowo też postawił na podkłady od grona zaufanych producentów (Kev Brown, Black Milk, Oddisee, Kaimbr, 14KT i Roddy Rod), dzięki czemu łatwiej przyszło mu omówienie poszczególnych spraw. Nie brakuje tutaj gorzkiej i niełatwej tematyki, ukrytych metafor i licznych odniesień do relacji damsko-męskich. W ten sposób powstało podsumowanie długiego etapu w życiu artysty, który teraz z większą nadzieją może spoglądać w przyszłość.

    „Square One” znajdziecie oczywiście na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można nabyć album w wersji cyfrowej. Oprócz tego projekt ukazał się na płytach kompaktowych i winylowych. Mello Music Group promuje materiał poprzez 3 singlowe nagrania – „The Movement II”, „The Definition” oraz „Came To Deliver”. Kenn Starr dołożył do tego kilka krótkich filmów promocyjnych. Przedstawiciel DMV udanie przedstawił się na nowo słuchaczom, odnotowując więcej niż porządny powrót na scenę hip hopową. Pytanie tylko czy ponownie nie ucichnie o nim na kolejne lata.

    Aktualizacja: Kenn Starr zebrał kilka remiksów utworów ze „Square One” i opublikował całość na Bandcampie*. Alternatywne wersje 3 utworów wyszły spod rąk L’Orange’a, Drew Dave’a i Keva Browna. EP-ka dostępna do bezpłatnego pobrania z sieci.

    Tracklista

    1. Square One (prod. Kev Brown)
    2. Say Goodbye (prod. Black Milk)
    3. Product of The Basement feat. Sean Born (prod. Kev Brown)
    4. Strangers (prod. Kev Brown)
    5. The Definition feat. Melanie Rutherford (prod. Black Milk)
    6. Exodus feat. Boog Brown (prod. 14KT)
    7. Cigarettes & Whiskey (prod. Roddy Rod)
    8. Lesson A (prod. Kev Brown)
    9. Overdue feat. Kaimbr, Hassaan Mackey, yU (prod. Kaimbr)
    10. The Movement II (prod. Kev Brown)
    11. Farewell feat. Sean Born (prod. Kev Brown)
    12. Product of The Basement (Kev Brown Remix)
    13. Came To Deliver feat. Wordsworth & Supastition (prod. Black Milk)

    *Po latach wydawnictwo jest dostępne wyłącznie na Spotify i serwisach pokrewnych

  • Has-Lo & Castle ze wspólnym projektem – Live Like You’re Dead

    Has-Lo & Castle ze wspólnym projektem – Live Like You’re Dead

    4–5 minut

    Mello Music Group wyrobiło sobie na tyle mocną pozycję w branży hip hopowej, że już teraz jest określane przez wiele osób mianem jednej z najbardziej liczących się niezależnych oficyn wydawniczych. W zeszłym roku label prowadzony przez Michaela Tolle’a opublikował pełno udanych projektów. Oprócz podwójnej kompilacji „Mandala vol. 1-2” ukazały się też wydawnictwa Verbal Kenta („Sound of the Weapon”), L’Orange’a („The Orchid Days”), Apollo Browna („Thirty Eight”), Open Mike’a Eagle („Dark Comedy”), 7evenThirty’ego & Gensu Deana („The Problem”), Ugly Heroes („Ugly Heroes EP”), The Black Opery („The Great Year”), Apollo Browna & Ras Kassa („Blasphemy”) czy Diamond District („March On Washington”). Obok tych materiałów dzięki MMG otrzymaliśmy również wspólny album Has-Lo & Castle – „Live Like You’re Dead”.

    W niezależnych kręgach hip hopowych niektórym postaciom niezwykle trudno przychodzi zdobywanie szacunku u innych. Do tej niewdzięcznej kategorii należą obaj bohaterowie niniejszej publikacji. Pomimo niezaprzeczalnej wartości artystycznej materiałów wypuszczanych przez Has-Lo i Castle i uznania ze strony wybranych serwisów muzycznych i kompanów po fachu, to czegoś brakuje tym artystom do uzyskania mocniejszej pozycji na scenie hip hopowej. Przeglądając dotychczasowe dokonania twórców z odpowiednio Pensylwanii i Północnej Karoliny rzuca się w oczy uszy nie tylko wysoka jakość ich muzyki, ale też sposób, w jakim obydwaj podają swoje nagrania.

    Jeżeli możecie pochwalić się świetną pamięcią i dobrze orientujecie się we współczesnej branży muzycznej, to powinniście pamiętać o tym, że Has-Lo wzbudził zainteresowanie sporej liczby osób w 2011 roku. Dziennikarzy muzyczni i słuchacze szczególnie docenili premierowe wydawnictwo mieszkańca Filadelfii, „In Case I Don’t Make It”, podkreślając specyficzny klimat unoszący się nad tą produkcją i oryginalny styl twórcy albumu. Producent/raper zaskoczył część odbiorców, pokazując się z jak najlepszej strony zarówno od strony lirycznej, jak i producenckiej. Również garść komplementów spłynęła na projekt z remiksami utworów z pierwszego albumu tego twórcy – „Conversation B”. W następnych latach Has-Lo współpracował z różnymi twórcami (Open Mike Eagle, Illogic & Blockhead, Small Professor, L’Orange & Stik Figa, J-Zone, K-Def, Arcka). W tym gronie znalazł się także jego późniejszy partner muzyczny, Castle.

    Przedstawiciel wschodniej części USA szerzej przedstawił się słuchaczom w połowie 2013 roku. Właśnie wtedy ukazał się jego debiutancki album o wdzięcznym tytule, „Gasface”. Wydawnictwo, które w pełni wyprodukował sam gospodarz, przedstawiło sporą dawkę oryginalnych tekstów i nietuzinkowego nastawienia do tworzenia hip hopu. Album nie został w pełni zrozumiany przez odbiorców lecz nie wybił się na miarę swojego potencjału. W pierwszym kwartale ub.r. Castle postanowił odświeżyć tę płytę, wypuszczając „Return of The Gasface”. Materiał zawierał alternatywne wersje utworów pochodzących z „Gasface”, o co zatroszczył się Has-Lo. Projekt stanowił też rozgrzewkę przed wspólną produkcją obu artystów. W ten sposób narodził się pomysł na utworzenie „Live Like You’re Dead”, który powstał w głowach dwóch specyficznych wykonawców.

    Pierwsze informacje o longplayu pojawiły się w połowie czerwca. Mello Music Group postanowiło reklamować płytę znamiennym i kapitalnie dobranym sloganem „The Employees Of The Year Are Back!”. Trzeba przyznać, że trudno o lepsze hasło podsumowujące materiał dostarczony przez Has-Lo i Castle. Po zaprezentowaniu dwóch singli promujących LP – „Go To Work” i „D.L.S.” – upewniliśmy się, że będziemy mieć doświadczenia z tzw. blue collar rap. Ponadto należało spodziewać się niemałej dawki alternatywnego rapu, urozmaiconego niesztampowymi tekstami i odpowiednio przygotowanymi podkładami. Po ukazaniu się pod koniec lipca pełnej płyty i zapoznaniu się z całością materiału, wszystkie powyższe przypuszczenia potwierdziły się. „Live Like You’re Dead” (jedna z lepszych okładek ostatniego roku) wychodzi z konceptu, aby zachowywać się w życiu tak, jak gdyby już żyliśmy po śmierci, nie przejmując się niczym dookoła, sarkastycznie i prześmiewczo komentując rzeczywistość panującą w obecnym świecie. Obaj artyści umiejętnie poprowadzili narrację w poszczególnych trackach, dysponując szerokim wachlarzem porównań i sprytnie wplecionych żartów sytuacyjnych. Has-Lo i Castle podzielili się produkcją całego albumu (jeden beat dołożył też Arcka). Spędzając przy ubiegłorocznym longplayu nieco więcej czasu można nie tylko dobrze bawić się przy nagraniach pokroju „Yoga Pants” czy „Good Feelings (U Must Realax)”, a przy okazji wynieść coś więcej z tej płyty (patrz: „My Uncle”, „Look Out!”). Amerykańscy twórcy mają również wiele racji mówiąc o tym, aby żyć w ten sposób, jak gdyby mielibyśmy umrzeć jutro, gdyż dzięki temu nasza percepcja i zachowanie zmieniają się, na czym tylko zyskujemy.

    Po „Live Like You’re Dead” odsyłam na Bandcampa. Wydawnictwo promowane przez kilka singlowych nagrań można nabyć w wydaniu elektronicznym i fizycznym (płyty CD). Oprócz początkowo wypuszczonych „Go To Work” i „D.L.S.” ukazały się też dwa obrazy powstałe do „Good Feelings (U Must Realax)” oraz „Famished” (utwór dostępny do darmowego pobrania z BC). Has-Lo & Castle postarali się o wyrównany i co najmniej porządny album, chociaż trzeba przyznać, iż ich wspólny projekt i tak przeszedł bokiem i schował się w cieniu innych płyt sygnowanych logiem Mello Music Group.

    Tracklista

    1. Go To Work (prod. Has-Lo)
    2. Yoga Pants (prod. Castle)
    3. Famished (prod. Castle)
    4. Hennessy-Yak Rap (prod. Castle)
    5. Agassi & Ashe (prod. Castle)
    6. D.L.S. (prod. Arcka)
    7. My Uncle (prod. Has-Lo)
    8. The Big Ole A$$ (prod. Has-Lo & Castle)
    9. Good Feelings (U Must Realax) (prod. Has-Lo)
    10. Stubborn Vice (prod. Castle)
    11. The Uncomfortable Truth About Stardom (prod. Has-Lo)
    12. Live Like You’re Dead (prod. Has-Lo)
    13. Off The Bench (prod. Castle)
    14. Look Out! (prod. Has-Lo)
  • Drugi album Diamond District – March On Washington

    Drugi album Diamond District – March On Washington

    3–5 minut

    W trakcie trwającej jesieni nie brakuje zajmujących premier płytowych. W czasie minionych kilku tygodni na półki sklepowe trafiła pokaźna liczba nowych produkcji. Przeglądając niedawno wypuszczone projekty bez problemu wyróżnimy kilka przyciągających uwagę pozycji. Pod koniec września ujrzały światło dzienne kolejne materiały Paula White’a („Shaker Notes”) i milo („a toothpaste suburb”); otrzymaliśmy też wspólne LP Tokiego Wrighta & Big Catsa („Pangea”). Natomiast październik przyniósł wydawnictwa K-Defa & 45 Kinga („Back to the Beat”), Bishopa Nehru & MF Dooma („NehruvianDOOM”), Flying Lotusa („You’re Dead!”), DJ’a JS-1 („It Is What It Isn’t”) czy AOTP („Heavy Lies The Crown”). Obok wszystkich tych płyt doczekaliśmy się wreszcie drugiego longplaya Diamond District – „March On Washington”.

    Amerykańska wytwórnia płytowa Mello Music Group od początku działalności jest ściśle związana z osobą Oddiseego. W pierwszych latach istnienia MMG szalenie utalentowany artysta ze stolicy USA wypuścił serię swoich wydawnictw, wśród których znalazła się debiutancka płyta formacji tego rapera/producenta – Diamond District. Amir Mohamed wspólnie z yU i Uptownem XO nagrał kapitalny longplay, „In The Ruff”. Projekt wypuszczony jesienią 2009 roku okazał się jednym z najświeższych ówczesnych albumów. Materiał zdefiniował na nowo boom-bapowe brzmienie, co zostało podkreślone przy każdej recenzji tego LP uważanego obecnie za współczesny klasyk. Od premiery płyty minęło już 5 lat. Wypada więc zadać pytanie, co w tym czasie porabiali członkowie Diamond District?

    Zdecydowanie najbardziej zapracowany był Oddisee. W ostatnich latach niepozornie wyglądający artysta wyrósł na czołowego przedstawiciela niezależnego hip hopu. Pomiędzy 2010 a 2013 rokiem zapisał on na swoje konto szereg klasowych wydawnictw – „Odd Seasons”, „Rock Creek Park”, „People Hear What They See”, „Tangible Dream” oraz „The Beauty In All”. Dzięki eklektyzmowi i dbałości o każdy szczegół udało mu się zdobyć uznanie mnóstwa odbiorców na całym świecie, do czego przyczyniły się też liczne trasy koncertowe twórcy o sudańskich korzeniach.

    Jego partnerzy z Diamond District nie osiągnęli tego samego poziomu pod względem solowych dokonań, ale nie można im odmówić starań i co najmniej porządnej jakości przedstawianej przez ich projekty. yU otrzymał sporą garść pochwał za dwa longplaye – „Before Taxes” i „the EARN” – po których jednak zamilknął na dłuższy czas. Z kolei Uptown XO opublikował w ub.r, album „Colour de Grey”, który również był kompletowany w branży. Jednak trzeba też przyznać, że mniej znani członkowie DD nadal są niedoceniani w środowisku rapowym i stoją w cieniu Oddiseego. Sytuacja ta powinna chociaż trochę ulec zmianie na ich korzyść po drugim longplayu Diamond District. „March On Washington”. zapowiadano od tak dawna, że niejeden słuchacz już powątpiewał w to, iż ten materiał kiedykolwiek trafi do obiegu. Jak się okazało, warto było cierpliwie czekać na ten krążek.

    Mello Music Group ogłosiło premierę longplaya pod koniec wakacji. Informacje te zostały skrzętnie odnotowane przez niejednego przedstawiciela mediów odliczających dni do wydania materiału. Długo oczekiwane wydawnictwo ujrzało światło dzienne 14 października. Przez ostatnie 5 lat zaszło szereg zmian w branży hip hopowej, co od razu rzuca się w oczy, a raczej uszy, po zapoznaniu się z zawartością „March On Washington”. Diamond District mądrze postąpiło decydując się na oddanie słuchaczom świeżej płyty, rezygnując z powielania brzmienia z „In The Ruff”. Duża zasługa w tym Oddiseego, który kolejny raz potwierdził to, jak niezwykle wszechstronnym jest producentem. W porównaniu do jego solowych projektów widać urozmaiceń i kompletnie innych rozwiązań muzycznych. Dalsza ewolucja brzmienia rozpoczęta na debiutanckim longplayu DD wypadła udanie. Amir Mohamed nie zawiódł też w roli rapera grającego pierwsze skrzypce na LP. Właśnie to on przez większą część albumu nadaje tempo poszczególnym nagraniom i świetnie wywiązuje się z roli frontmana zespołu. yU i Uptown XO również nie zawodzą; nawet można powiedzieć, że momentami wspięli się oni na swój najwyższy poziom. Na całej płycie nie brakuje komentarzy socjologicznych; Emcees poruszają także tematykę bliską każdemu przeciętnemu człowiekowi w dzisiejszych czasach. „First Step”, „The Back Up”, „Say What You Mean” czy „Lost Cause” należą do najlepszych momentów na albumie, aczkolwiek to zjawiskowe i rozbudowane „Ain’t Over” kradnie show i najbardziej zapada w pamięć. „March On Washington” nie jest projektem na miarę kultowego już teraz „In The Ruff” lecz jestem głęboko przekonany, iż również do tego materiału mnóstwo osób będzie wracało po latach.

    Wydawnictwo można odsłuchać za pośrednictwem Bandcampa„March On Washington” dostępne w sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe, które pojawią się na rynku 11 listopada). Projekt promuje kilka singlowych nagrań. „Lost Cause” udostępniono do darmowego pobrania na Bandcampie, zaś do „First Step” powstał również videoclip. Diamond District powróciło po 5 latach w dobrym stylu prezentując płytę skierowaną głównie do ukształtowanych słuchaczy.

    Tracklista

    1. March On Washington
    2. First Step
    3. These Bammas
    4. The Back Up
    5. Working Weekends
    6. Purveryors of Truth
    7. A Part Of It All
    8. Say What You Mean
    9. Ain’t Over
    10. Erything
    11. You Had To Be There
    12. Lost Cause
    13. March Off
    14. Bonus Flow
  • Apollo Brown z instrumentalną płytą Thirty Eight

    Apollo Brown z instrumentalną płytą Thirty Eight

    4–6 minut

    W sieci co rusz pojawiają się zestawienia najlepszych raperów i/lub grup hip hopowych w historii. Nietrudno też o klasyfikacje odnoszące się do współczesnych artystów. Publikacji opisujących rozkład sił wśród producentów nie mamy aż tak dużo, ale ten temat również przewija się przez serwisy muzyczne. Częste komplementy są kierowane pod adresem starych wyjadaczy. El-P, The Alchemist, Blockhead, Nicolay, Oh No, 9th Wonder, K-Def, Kev Brown czy Lewis Parker w dalszym ciągu pokazują się ze świetnej strony. Jeżeli chodzi o beatmakerów, których kariery muzyczne nabrały rozpędu dopiero kilka lat temu, to nie sposób pominąć przedstawiciela Detroit, Apollo Browna. W tym tygodniu trafiła do obiegu jego nowa płyta, „Thirty Eight”, co spowodowało, że ponownie jest on na ustach mnóstwa osób z całego świata.

    The Motor City to ważny ośrodek hip hopowy kojarzony przez ludzi z Eminemem, Royce’em Da 5’9″, J Dillą, Slum Village, Black Milkiem, Guilty Simpsonem i wieloma pozostałymi wykonawcami. Bohater tego artykułu stanowi jedno z największych odkryć ostatnich lat w undergroundzie. Pierwsze dwa wydawnictwa mieszkańca Detroit – „Make Do” oraz „Skilled Trade” – nie zrobiły zawrotnej kariery w branży, ale właśnie dzięki nim producent zdobył pierwszych sympatyków swojej twórczości, a jego osobą zainteresowały się wytwórnie płytowe. Twórca ze stany Michigan niedługo po wypuszczeniu tych projektów otrzymał propozycję kontraktową od Mello Music Group, z czego też skwapliwie skorzystał. Dzięki temu o jego talencie szybko przekonało się znacznie większe grono odbiorców.

    Pierwszym materiałem Apollo Browna, jaki ukazał się pod skrzydłami MMG, była kompilacja „The Reset”. Materiał wypuszczony w pierwszej połowie 2010 roku zawierał 15 utworów pochodzących z katalogu tego labelu, które zostały poddane gruntownej obróbce. Nagrania uzyskały nowe brzmienie, dograno nowe zwrotki, refreny i hooki, a po tym swoistym liftingu uzyskały kompletnie nowe i świeże brzmienie. Jeszcze w tym samym roku beatmaker opublikował kolejne projekty – „Brown Study” z Boog Brown oraz „Gas Mask” w ramach grupy The Left. Wszystkie płyty zebrały pochlebne recenzje, lądując następnie w niejednym podsumowaniu 2010 roku w zakładce „najlepsze albumy”.

    Po udanym rozpoczęciu swojej współpracy z Mello Music Group, Apollo Brown nie zamierzał spuszczać z tonu. Na początku 2011 roku producent wydał instrumentalny longplay „Clouds”. Doskonały klimat tego wydawnictwa urzekł niejednego słuchacza; po latach niejedna osoba uważa ten materiał za kultową produkcję. Kilka miesięcy po premierze tego LP doczekaliśmy się kolejnego wydawnictwa beatmakera stworzonego wraz z raperem. Tym razem wykonawca zjednoczył wspólne siły z Hassaanem Mackeyem, oddając do rąk słuchaczy „Daily Bread”. W następnym roku AB kontynuował serię płyt nagrywanych z Emcees.

    W pierwszym kwartale 2012 roku światło dzienne ujrzał album „Trophies”, którego współtwórcą był dobrze wszystkim znany OC. Z kolei w listopadzie tamtego roku otrzymaliśmy „Dice Game”, wspólny owoc pracy Apollo Browna i Guilty Simpsona. Szczególnie projekt powstały przy udziale członka D.I.T.C. spotkał się z ciepłym odbiorem w środowisku muzycznym. W ub.r. przedstawiciel Mello Music Group zapoczątkował działalność formacji Ugly Heroes, w skład której weszli raperzy Verbal Kent i Red Pill. Debiutancki materiał grupy zrobił sporo zamieszania niemal równo rok temu. Wszechstronność producenta z Detroit została pokazana na alternatywnej wersji albumu Ghostface Killah & Adriana Younge’a, „Twelve Reasons To Die”. Wydawnictwo z dopiskiem „The Brown Tape” stanowiło wyśmienite rozszerzenie tego materiału. Po tych wszystkich płytach Apollo Brown zdecydował się na ponowne zrealizowanie instrumentalnego LP. Tak powstało „Thirty Eight”, będące opowieścią o Detroit z końca lat 70. i początku lat 80.tych poprzedniego stulecia, które przypadały na niesławne czasy utożsamiane z handlarzami heroiną i crackiem.

    Mello Music Group ogłosiło wydanie tego materiału pod koniec marca. Już od pierwszych wzmianek o albumie było wiadomo, iż Apollo Brown przygotował wyjątkowy projekt. Przedsmakiem całości było „Cigarette Burns EP”. Krótka płyta zapowiadała naprawdę interesujące LP. Producent zdecydował się na stworzenie soundtracku do opowieści rodem z ulic Detroit z przełomu lat 70. i 80.tych ubiegłego wieku. Tytuł albumu odnosi się do kalibru .38 i nabojów .38 special opracowanych przez amerykańską firmę Smith & Wesson i stosowanych najczęściej w broni rewolwerowej. Po II wojnie światowej najczęściej z rewolwerów korzystali gangsterzy, stanowiący centralną część opowieści zawartych na „Thirty Eight”. W społeczeństwie amerykańskim pamięć o tej broni została zachowana również za sprawą licznych filmów z gatunku blaxploitation. Do tych obrazów powstało wiele bezbłędnych soundtracków pokroju „Superfly” Curtisa Mayfielda  „Trouble Man” Marvina Gaye’a, do czego także starał się nawiązać Apollo Brown. Beatmaker na swoim najnowszym wydawnictwie zabiera słuchaczy w podróż pomiędzy ulicami The Motor City, które najpierw zdominowali handlarze heroiną, a następnie zawładnęli nimi przestępcy rozprowadzający crack. Wszystkie nagrania na tej konceptualnej instrumentalnej płycie oprowadzają odbiorców po tym niebezpiecznym świecie. Narrator tych historii pierwszorzędnie spisał się, dostarczając kompletnych i pieczołowicie stworzonych kompozycji. „Cellophane”, „Shotguns In Hell”, „Life Is A Wheel”, „Lonely and Cold” czy „The Answer” sprawiają, że ta płyta może być określana mianem soundtracku do wyimaginowanych filmów opowiadających perypetie mieszkańców The Motor City.

    Zgodnie z oczekiwaniami Mello Music Group opublikowało wydawnictwo na Bandcampie. W tym momencie można nabyć „Thirty Eight” jedynie w wersji elektronicznej. Przedsprzedaż płyt kompaktowych, winyli i kasetach trwa obecnie na stronie MMG. Premierę wydania fizycznego albumu zaplanowano na 6 maja. Do płyt CD zostanie dołączony bonusowy singiel 5-calowy z dwoma utworami z udziałem Roca Marciano („Shotguns In Hell”, „Lonely and Cold”), który jest wręcz wymarzonym raperem do konceptu „Thirty Eight”. Z kolei wersja winylowa projektu ukaże się ze zmienioną tracklistą i dodatkowym rozszerzeniem w postaci siódemki „Hey Joe” b/w „Make Bread”. Płytę promuje utwór „The Answer”, który udostępniono do darmowego pobrania na Bandcampie, a także video wykorzystujące sceny z filmów blaxploitation („Shaft”, „JD’s Revenge”, „The Mack”, „Superfly” i „Truck Turner”). Jako ciekawostkę dodam fakt, iż Apollo Brown skończył prace nad następną płytą, ale póki co nie zdradza on szczegółów dotyczących kolejnego projektu, skupiając się na wszystkim tym, co dotyczy „Thirty Eight”.

    Aktualizacja: „Thirty Eight” doczekało się kolejnego teledysku promocyjnego. Obraz nakręcono do jednego z utworów nagranych przez Apollo Browna z Rociem Marciano, „Lonely and Cold”.

    Tracklista

    1. Thirty Eight (Intro)
    2. Cellophane
    3. Learn The Meaning
    4. Shotguns In Hell
    5. Dirt On The Ground
    6. The Warning
    7. Cleo’s Apartment
    8. Sweet Revival
    9. Life Is A Wheel
    10. Black Suits
    11. Never Disappear
    12. The Laughter Faded
    13. All You Know
    14. Strange Things
    15. Heaven At Last
    16. Lonely and Cold
    17. A Wise Man’s Woman
    18. Felonious
    19. Weight In Gold
    20. The Answer

    Bonus 5″ vinyl (wersja CD)

    1. Shotguns In Hell feat. Roc Marciano
    2. Lonely and Cold feat. Roc Marciano

    Bonus 7″ vinyl (wersja LP)

    1. Hey Joe
    2. Make Bread
  • Amerykański producent L’Orange przedstawia The Orchid Days

    Amerykański producent L’Orange przedstawia The Orchid Days

    4–5 minut

    W tym momencie na międzynarodowej scenie hip hopowej działa multum wydawców. W związku z tym, łatwo zgubić się pomiędzy wytwórniami płytowymi próbującymi przekonać do siebie słuchaczy. Wśród wszystkich mniejszych i większych oficyn wydawniczych nietrudno jednak o labele o ugruntowanej pozycji w branży. Jedną z takich firm jest bez wątpienia Mello Music Group. W ciągu kilku lat Amerykanie stali się wiodącą wytwórnią, posiadającą licznych sympatyków na świecie oraz często pojawiająca się w mediach. MMG nieustannie rozszerza swoją działalność, wypuszczając muzykę coraz większej liczby wykonawców. W tym roku nakładem tej oficyny wydawniczej ukazały się płyty m.in. Verbal Kenta i Castle. Oprócz nich otrzymaliśmy świeży materiał od nowego nabytku Mello Music Group, L’Orange’a. Producent opublikował w tym miesiącu album „The Orchid Days”.

    W ostatnich latach rozwinął się nurt hip hopowy inspirowany filmami noir, stylistyką retro, soundtrackami i muzyką sięgającą nawet lat 20.tych poprzedniego stulecia. Okazało się, że jest duże zapotrzebowanie na taką muzykę, czego dowodem może być rozwój kariery bohatera niniejszej publikacji. Tajemniczy artysta wywodzący się z Północnej Karoliny to jedna z największych niespodzianek na międzynarodowej scenie producenckiej ostatnich lat. Oryginalny styl L’Orange’a świat poznał ponad 3 lata temu. Debiutanckie wydawnictwo amerykańskiego wykonawcy, „The Manipulation EP”, ukazało się w lutym 2011 roku, stanowiąc przy tym punkt wyjściowy do dalszego rozwoju charakterystycznego brzmienia beatmakera. Instrumentalny projekt dobrze przyjął się, co pomogło twórcy w następnych materiałach.

    Dziewięć miesięcy po premierze premierowego projektu, trafił do obiegu jego kolejny materiał, „Old Soul”. Twórca płyty dedykował ją swojej muzie, Billie Holiday. W dalszej kolejności beatmaker przygotował tribute dla J Dilli. „Still Spinning” dołączyło tym samym do licznego grona wydawnictw poświęconych osobie tego znamienitego artysty. Punktem zwrotnym w dotychczasowej działalności producenta była płyta „The Mad Writer”. Dzięki albumowi wypuszczonemu w listopadzie 2012 roku wypłynął on na szersze wody. Produkcję doceniono nie tylko w undergroundzie, ale także wiele stron o dużym zasięgu zainteresowały się tym materiałem. Reedycja longplaya trafiła do sprzedaży nakładem Jakarta Records, co wydatnie wpłynęło na popularność twórcy na Starym Kontynencie. Po sukcesie odniesionym przez tę płytę L’Orange postanowił nagrać wspólny album ze Stik Figą. Wybór akurat tego Emceego był nieprzypadkowy, ponieważ niewiele osób może odnaleźć się w świecie kreowanym przez amerykańskiego beatmakera. Powstały w ten sposób duet opublikował w październiku ub.r. dobrze przyjęte LP „The City Under The City”. Wydaniem projektu zajęło się Mello Music Group. Włodarze tej wytwórni płytowej zaproponowali później nawiązanie bliższej współpracy producentowi, z czego on skwapliwie skorzystał. „The Orchid Days” to jego pierwsza produkcja wypuszczona pod skrzydłami tego labelu.

    L’Orange podpisał kontrakt płytowy z Mello Music Group na początku tego roku. Już po miesiącu od tego czasu otrzymaliśmy informacje o nadchodzącym albumie beatmakera. Wraz z wydaniem singla zapowiadającego LP – „Need You” (utwór powstały przy udziale Blu) – MMG ujawniło też koncept płyty. Producent znany z oryginalnego podejścia do nagrań, opisał swój kolejny projekt tymi słowami: „A man fell in love. Then the world was destroyed by an ever-growing nothing in the sky”. Wszystko podane w enigmatycznym stylu, do czego przyzwyczaił już ten wykonawca. Po wydaniu „The Orchid Days” w pierwszej połowie kwietnia szybko można było przekonać się, iż utwory zawarte na tym longplayu rzeczywiście opisują losy mężczyzny starającego się odnaleźć miłość i zrozumieć otaczający jego świat. L’Orange jak mało który producent posiadł umiejętność sprawnego i drobiazgowego opisywania swoich historii. Jego środkiem wyrazu są instrumentalne kompozycje, niezwykle eklektyczne i stworzone ze smakiem. Uzupełnieniami całości są nagrania powstałe z gośćmi beatmakera. Homeboy Sandman, Blu, Jeremiah Jae, Billy Woods, Erica Lane oraz Erik Todd Dellums znakomicie dopasowali się do podkładów nowego członka Mello Music Group. Wszyscy ci artyści wcielili się w poszczególnych utworach w role narratorów, opowiadających dodatkowe kwestie towarzyszące płycie, które bywają niedopowiedziane i schowane pomiędzy wierszami.

    Wydawnictwo można odsłuchać na Bandcampie. „The Orchid Days” trafiło do sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe). Materiał promują single „Need You”, „The End”, „Man of the Night” i „Mind vs Matter” (dwa ostatnie nagrania dostępne do darmowego pobrania na Bandcampie). Do drugiego tracka dodatkowo powstał pierwszorzędny teledysk. Projekt amerykańskiego producenta wydany przez MMG wypadł okazale i tym bardziej warto czekać na jego dwie kolejne płyty, które ujrzą światło dzienne nakładem tego labelu.

    Aktualizacja #1: L’Orange przygotował drugi teledysk promujący „The Orchid Days”. Tym razem obraz powstał do utworu z udziałem Eriki Lane, „Man of the Night”.

    Aktualizacja #2: Mello Music Group uraczyło nas bonusowym utworem stanowiącym post-scriptum wszystkich opowieści zawartych na „The Orchid Days”. „Until The Fall” z udziałem Boog Brown można bezpłatnie pobrać na Bandcampie.

    Aktualizacja #3: We wrześniu pojawił się w sieci kolejny videoclip zrealizowany do utworu z „The Orchid Days”. Trzeci klip promujący LP powstał do „Need You” z udziałem Blu.

    Tracklista

    1. Unreliable Narrator feat. Erik Todd Dellums
    2. Second Person
    3. Man of the Night feat. Erica Lane
    4. The Pull of Warmth
    5. Mind vs Matter feat. Homeboy Sandman
    6. Eventually
    7. A Spring Like You
    8. Haiku
    9. Need You feat. Blu
    10. For Those Who Don’t
    11. Will Wait
    12. Panic
    13. The Stars We’re Made of
    14. Love Letter feat. Jeremiah Jae
    15. Spilled Together
    16. The Orchard
    17. Like Nothing and Nobody
    18. The End feat. Billy Woods
    19. What Was Left
  • Cotygodniowy przegląd informacyjny #55

    Cotygodniowy przegląd informacyjny #55

    6–10 minut

    W ostatnim czasie trochę przysnąłem z wiadomościami zbieranymi do (nie)regularnie publikowanych przeglądów informacyjnych. Czas najwyższy nadrobić zaległości związane z tym tematem. W końcu na przestrzeni ostatnich tygodni pojawiło się sporo wartościowej muzyki. Pomimo tego iż pierwszy kwartał tego roku wypada mniej ciekawie i zajmująco niż analogiczny okres 12 miesięcy temu, to i tak nietrudno natknąć się na dużą dawkę newsów zasługujących na choćby krótką wzmiankę na łamach naszego serwisu. W najbliższych dniach możecie spodziewać się kilku odsłon cyklu informacyjnego. W dzisiejszym wydaniu tego działu przeczytacie o wydarzeniach związanych z działalnością na scenie muzycznej m.in. Amerigo Gazawaya, Wesa Pendletona, Keith Science’a, The Ol’ Days czy Rocky Riviery.

    Wszyscy miłośnicy remiksów i mash-upów powinni kojarzyć świetne projekty autorstwa Amerigo Gazawaya, „Fela Soul” i „Bizarre Tribe”. Wydawnictwa opublikowane przez Gummy Soul odbiły się szerokim echem w branży muzycznej. Twórca tych materiałów na początku roku ogłosił premierę kolejnej płyty. Tym razem produkcja stanowi hołd złożony dla Marvina Gaye’a i Yasiina Beya, którego i tak wszyscy wolą dalej nazywać Mos Defem. Po przedstawieniu singli zapowiadający materiał utworzonego w ten sposób duetu Yasiin Gaye„Inner City Travellin’ Man”, „Anna’s Love Song” i „I Want You 'Til The Summertime” – wydawnictwo trafiło do obiegu w ostatnim tygodniu lutego. Niestety po niesłychanie szybkim rozprzestrzenieniu się „Yasiin Gaye: The Departure (Side One)” na świecie właściciele praw autorskich do muzyki Marvina Gaye’a i Yasiina Beya zablokowali ten darmowy album, który podzielił los „Bizarre Tribe”. Amerigo Gazaway nie załamuje się jednak i już teraz zapowiedział wydanie drugiej części projektu.

    W zeszłym roku amerykański producent Phoniks zyskał wielu nowych sympatyków. Po wydaniu w ub.r. wspólnej płyty z Awonem („Return to the Golden Era”) i kilku solowych beat tape’ów („One Time 4 Ya Mind”, „Make Beats, Don’t Sleep”, „Basement Vibes”), artysta przygotował kolejne wydawnictwo. „Stories From The Brass Section” to owoc wspólnych sesji nagraniowych beatmakera z raperem Anti-Lilly. Projekt dedykowany głównie miłośnikom starej szkoły rapu. Stream materiału dostępny na Audiomacku dzięki 2DopeBoyz.

    Niemiecka oficyna wydawnicza Project: Mooncircle jest kojarzona głównie poprzez wypuszczanie licznych projektów związanych z muzyką elektroniczną. Jednak czasem też ta wytwórnia płytowa potrafi opublikować również materiał utrzymany w korzennym hip hopowym stylu. Tak też stało się w przypadku nowego albumu holenderskiego twórcy Joe Kickassa, „The Average Joe”. Wydawnictwo wyprodukowane przez m.in. Vinyl Frontiers, O.S.T.R.-a & DJ’a Haema właśnie trafiło do obiegu. Poniżej znajdziecie teledysk nakręcony do singla „The Big Bang”. Wersja elektroniczna płyty jest dostępna do darmowego pobrania (ukazało się też wydanie fizyczne na winylach) na Bandcampie, co powinno skutecznie pomóc w promocji materiału.

    Pod koniec ub.r. Stones Throw Records podpisało kontrakt płytowy z młodym raperem i producentem z Los Angeles o pseudonimie Pyramid Vritra. Już po kilku miesiącach STR wydało premierową płytę tego artysty w tej wytwórni, „Indra”. Wydawnictwo promowane singlem „Tea & Lemonade” trafiło do obiegu w połowie lutego. Album zawiera 16 utworów podanych w oryginalny sposób. Pyramid Vritra z pewnością zasługuje na to, aby bacznie przyglądać się jego następnym poczynaniom w branży.

    Coraz większą popularnością cieszą się producenckie kity publikowane przez różnych beatmakerów. Pod koniec ub.r. dobrze znany w środowisku muzycznym Havoc wypuścił pierwszą część „The Infamous Producer Kit”. Wydawnictwo okazało się sporym sukcesem, dzięki czemu szybko doczekaliśmy się drugiej odsłony projektu. W tym nagraniu video Havoc odsłania kulisy tego materiału. Przy okazji wypada też wspomnieć o nadchodzącym dwupłytowym wydawnictwie Mobb Deep„The Infamous Mobb Deep”. Album składający się z nowego longplaya i utworów pochodzących z „The 1994 Infamous Sessions” trafi do sprzedaży w kwietniu.

    Wśród wielu amerykańskich kolektywów znajdziemy też przedstawicieli Tampy, West Egg. Grupa systematycznie wypuszcza tracki nagrane w różnych kolaboracjach z innymi artystami. W ostatnim czasie ukazał się singiel Gatsby’ego, „1989 II”. Gościnnie w tym utworze wystąpili Fiend (Jet Life), Wrathmatics i Hometown Hero. Singiel wyprodukowany przez TimeLess One’a trafił na Soundclouda.

    W ub.r. amerykańska wytwórnia płytowa Man Bites Dog Records wypuściła kilka płyt. Wśród nich znalazło się wspólne dzieło Esoterica & Stu Bangasa, „Machete Mode”. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży pod koniec listopada i przyciągnęło uwagę sympatyków głównie hardcore’owej strony rapu. Jednym z singli promujących LP jest utwór „Ease Up” powstały przy wsparciu Planetary’ego, Reefa the Lost Cauze’a & Blacastana. Do tego nagrania powstał też sympatyczny teledysk.

    Morgen Noi to jeden z wielu międzynarodowych kolektywów skupiających różnych producentów. 5 stycznia ukazała się kompilacja wprowadzająca do świata MN, „Trifid”. Wydawnictwo zawiera zarówno wcześniej opublikowane, jak również niewydane dotąd nagrania trzech beatmakerów – Ju-Ara, Lupida Ocampo i Salvii Kamili. Materiał można bezpłatnie pobrać na Bandcampie.

    Wśród wielu progresywnych artystów hip hopowych znajdziemy przedstawiciela amerykańskiego Lexington, Nemo Achidę. Wykonawca opublikował do tej pory kilka dobrze odebranych projektów, w tym „Nemotional”, o którym pisałem wcześniej na stronie. W ub.r. ukazał się jego nowy materiał, „Midnight Magic”. Wersja extended płyty jest promowana poprzez kilka nagrań, w tym utwór „Global”. Do tego tracka nakręcono również videoclip.

    Po dłuższej przerwie Sage Francis przygotowuje się do wydania nowego albumu. Założyciel wytwórni płytowej Strange Famous Records planuje premierę „Copper Gone” na początku czerwca. Zanim to nastąpi, wykonawca zamierza przeprowadzić kampanię promocyjną zakrojoną na dużą skalę, obejmującą też jego ostatni projekt, „Sick To D(eat)h”. Właśnie z tej kompilacji pochodzi singiel „Blue”. Nakręcony do tego nagrania teledysk prezentuje się zacnie.

    Pomimo tego iż od początku roku minęły raptem (już?) niecałe 10 tygodni, to przez ten czas ukazało się sporo ciekawych wydawnictw. Jeden z takich projektów pochodzi od amerykańskiego producenta Keitha Science’a. Beatmaker z New Jersey przygotował kolejny po „Vessels of Thought Volume II” udany instrumentalny materiał zatytułowany „Hypothalamus”. Tracklista albumu obejmuje 12 tracków stojących na co najmniej porządnym poziomie. Wydawnictwo ujrzało światło dzienne w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe), po które można sięgnąć na Bandcampie.

    Nujabes to jeden z najwybitniejszych producentów z końca lat 90.tych i pierwszej dekady tego wieku. W lutym minęły 4 lata od śmierci tego wybitnego japońskiego artysty. Wpływ Jun Seby na środowisko muzyczne oraz wiele innych osób nadal jest silny. Przykład tego można znaleźć w postaci coveru utworu „Aruarian Dance” w wykonaniu uczniów szkoły podstawowej w Korei Południowej. Kreatywność wielbicieli muzyki nie zna granic.

    Każda lokalna scena hip hopowa w Stanach Zjednoczonych posiada oryginalny styl. Przedstawiciele wywodzący się z Chicago szczególnie w niezależnych kręgach muzycznych prezentują charakterystyczne oblicze produkcji dla tego miasta. Jako przykład można podać świeży singiel Mulatto Patriota i Simeona Viltza z grupy The Primeridian, „Funky Junkie”. We wspólnym utworze tych artystów wystąpili też Psalm One & Awdazcate. Nagranie pochodzi z wydanego ponad miesiąc temu przez Bonafyde Media/All Natural. albumu duetu z Wietrznego Miasta, „Ray Elementary”, który znajdziecie na Bandcampie. Wydawnictwo dodatkowo promują kompozycje „Once Again” oraz „Hot Day”.

    Obecnie bez problemu można znaleźć multum miksów publikowanych przez artystów, strony muzyczne i wiele innych osób. Jeden z najciekawszych i najlepiej przygotowanych materiałów z ub.r. pochodzi od DJ’a Iriego. Holender przy współpracy z S.O.U.L. Productions wydał kilka miesięcy temu „Sample Chain Found!”. Tytuł mixtape’u znakomicie oddaje charakter wydawnictwa. 55-minutowe wydawnictwo można odsłuchać na Soundcloudzie i/lub bezpłatnie pobrać (odnośnik na SC).

    Artyści związani z Mello Music Group wykazują się często dużą pomysłowością. Jedni z producentów wydających u MMGApollo Brown i Gensu Dean – zamienili się miejscami. Pierwszy z nich zajął się remiksami wybranych utworów ze wspólnej płyty GD i Planet Asii, „Abrasions”. Z kolei drugi zajął się albumem AB & Guilty Simpsona, „Dice Game”. Trzeba przyznać, że powstałe w ten sposób EP-ki wypadają na dobrym poziomie. „Dice Game: Shaken” oraz „Abrasions: Stitched Up” znajdziecie na niezawodnym Bandcampie.

    Stones Throw Records doczekało się różnych follow-upów, tribute’ów i pozostałych wydawnictw odnoszących się do bogatego katalogu tej wytwórni płytowej. Najczęściej pojawiają się materiały poświęcone twórczości Madliba, MF Dooma i J Dilli. Przed kilkoma miesiącami DJ Skarface połączył tych artystów na jednym projekcie. „MadDILLAiny” stanowi krótki, aczkolwiek doskonały mix powstały w wyniku zestawienia wokali dwóch pierwszych wykonawców ze słynnego albumu „Madvillainy” z beatami Jay Dee. Blend tape wysokiej jakości, dostępny do darmowego pobrania na Soundcloudzie.

    W ub.r. Beatrock Music wydało kilka materiałów różnych twórców. Obok „Sun Of A Gun” i „The Lean Sessions EP” Bambu czy „Beats Speak 2” 6Fingersa, nakładem tej wytwórni płytowej ukazała się płyta Rocky Rivery, „Gangster of Love”. Wydawnictwo z końca października to drugi projekt tej raperki, znanej wcześniej z pracy w roli dziennikarki muzycznej. Porządny projekt, który zasługuje na szerszy rozgłos w branży.

    Illect Recordings posiada liczną grupę artystów, z którymi współpracuje na co dzień. Wśród nich znajdziemy filadelfijskiego producenta Wesa Pendletona. 14 stycznia odbyła się premiera nowego materiału amerykańskiego beatmakera, „Refined EP”. Czwarty instrumentalny projekt tego wykonawcy (wcześniej ukazały się „My Life Complete”, „Love” i „Pads”) to najbardziej dopracowany materiał w jego karierze muzycznej. EP-ka godna polecenia wszystkim miłośnikom dobrych brzmień hip hopowych.

    Obecnie niemal na każdym kroku można spotkać nowych i interesujących artystów. W pierwszym kwartale roku moim zdecydowanym faworytem jeżeli chodzi o świeżych wykonawców na scenie hip hopowej jest grupa The Ol’ Days. Przedstawiciele chicagowskiego undergroundu wydali 16 stycznia album „1979”. Ki Of NC & Rookie Chi przygotowali zabawną, mądrą i przede wszystkim dopracowaną płytę. Wydawnictwo promuje singiel „Keep On”, który wraz z całą zawartością tego materiału trafił na Bandcampa.

    W styczniu DJ Spinna uraczył nas nowym utworem. „The Resurge” to nie byle jaki singiel, ponieważ został zapisany na konto Jigmatas, grupy współtworzonej przez tego producenta i rapera Kriminula. Począwszy od połowy lat 90.tych nowojorska formacja zdobyła wielu fanów niezależnego rapu. Po dłuższym okresie w zawieszeniu, Jigmatas w końcu zabrali się do kończenia prac nad kolejną płytą. „The Resurge” wypadło obiecująco i jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to ich pełne wydawnictwo trafi do sprzedaży jesienią tego roku.

Translate »