Tag: mello music group

  • Def Dee przedstawia płytę 33 and a Third

    Def Dee przedstawia płytę 33 and a Third

    3–5 minut

    Mello Music Group sukcesywnie rozszerza swoją działalność i zbiera liczne pochwały od mediów oraz przeciętnych odbiorców muzyki. Wytwórnia płytowa założona raptem kilka lat temu wypuszcza mnóstwo materiałów, współpracując przy tym z coraz większą liczbą artystów. W ub.r. nakładem MMG ukazało się kilkanaście płyt, z których zdecydowana większość spotkała się z ciepłym przyjęciem w branży. Największe zainteresowanie towarzyszyło projektom Oddiseego („The Beauty In All”/”Tangible Dream”), Ugly Heroes („Ugly Heroes”), Dudleya Perkinsa („Dr. Stokley”) i Quelle Chrisa („Ghost At The Finish Line”). W dalszej kolejności pojawiły się pozostałe wydawnictwa opatrzone logiem tego labelu, w tym „33 and a Third” producenta o pseudonimie Def Dee. Album wydany w połowie ub.r. nie odbiega poziomem od standardów Mello Music Group.

    Seattle przywodzi na myśl skojarzenia z niejednym utalentowanym artystą hip hopowym. Sir Mix-a-lot, Blue Scholars, Common Market, Dark Time Sunshine, Grayskul, Jake One, Sadistik, Macklemore & Ryan Lewis, Shabazz Palaces, The Physics – wszyscy ci wykonawcy dotarli ze swoją muzyką daleko poza stolicę stanu Waszyngton. Def Dee może wzorować się na sławniejszych od siebie twórcach i trzeba przyznać, iż nieźle mu to wychodzi. Młody producent początkowo zajmował się DJ’ingiem, ale szybko porzucił to na rzecz tworzenia beatów. Na dobrą sprawę zaistniał on na lokalnej scenie muzycznej za sprawą wspólnej płyty z raperem La, „Gravity”. Wydawnictwo zawierające 16 tracków zwróciło uwagę na beatmakera różnych osób ze środowiska. Osobą tego wykonawcy zainteresowało się Mello Music Group, co po pewnym czasie przerodziło się we współpracę producenta z tym labelem.

    W pierwszej kolejności artysta zdecydował się na wydanie beat tape’u „Cheap Hate”, dzięki którym mógł zaprezentować się szerszemu gronu odbiorców. Wydawnictwo opublikowane w pierwszej połowie 2011 roku przyniosło 29 ścieżek utrzymanych w duchu Złotej Ery rapu. Def Dee nie unikał porównań swoich nagrań do producentów kojarzonych z latami 90.tymi, ale w jego utworach słychać było też wpływy twórców z Seattle – Jake One’a i Sabziego. Pod koniec 2011 roku pojawiły się pierwsze informacje o szykowanym przez niego kolejnym materiale. Jednak przez następne miesiące cicho było o płycie i dopiero rok później MMG ujawniło plany mieszkańca północno-zachodniej części USA. Wraz z wypuszczeniem utworu „Numb Again” z yU i Hassaanem Mackeyem, wytwórnia płytowa ogłosiła zaawansowane prace nad „33 and a Third”. W ramach przedbiegów do tego longplaya rok temu otrzymaliśmy wspólną EP-kę Def Dee i rapera Zara, „Zulu Delta”. Darmowy projekt okazał się porządnym przetarciem przed długo oczekiwanym materiałem beatmakera, który ostatecznie trafił do obiegu latem 2013 roku.

    Promocja projektu rozpoczęła się w połowie czerwca ub.r., kiedy to ukazał się pierwszy oficjalny singiel zapowiadający album – „All It Takes”. Nagranie zawierające wersy przedstawicieli Michigan – Magestik Legenda, Jamalla Bufforda oraz Hassaana Mackeya – wypadło całkiem porządnie. Producent z Seattle postawił na dosyć oryginalny koncept swojego albumu. „33 and a Third” łączy w sobie elementy kompilacji oraz płyty producenckiej. Wydawnictwo obfituje w tracki powstałe w oparciu o niepublikowane dotąd instrumentale, zwrotki raperów różnego pochodzenia (niektóre pojawiły się wcześniej na innych projektach, reszta pachniała świeżością), a także remiksy znanych już utworów. Def Dee przetrząsnął archiwa Mello Music Group i uzyskał przy tym dostęp do twórczości Emcees zaprzyjaźnionych z tą oficyną wydawniczą. Wynik końcowy tak przygotowanej płyty należy uznać za porządny, aczkolwiek miejscami słychać, iż pewne wersy nie przejawiają zbyt dużej wartości. Autor albumu sprzed pół roku i tak wykonał kawał dobrej roboty, ponieważ nie lada sztuką było uzyskanie z tego miszmaszu ciekawego materiału. Dodatkowo sympatycy Johna RobinsonaBoog BrownBlack MilkaOddiseego, The Black Opery i wielu innych artystów uzyskali możliwość usłyszenia ich w nowych aranżacjach.

    Wydawnictwo można odsłuchać oraz nabyć w wersji elektronicznej za pośrednictwem Bandcampa. „33 and a Third” promują single „All It Takes” oraz „Coke nDa Canine”. Def Dee odpowiada za płytę utrzymaną na przyzwoitym poziomie, która znacznie więcej zyskałaby przy lepszej promocji. Warto również dopingować producenta w jego dalszych działaniach w branży muzycznej, gdyż z pewnością zasługuje on też na wydanie w pełni autorskiego materiału.

    Tracklista

    1. All It Takes feat. Magestik Legend, Jamall Bufford, Hassaan Mackey
    2. Numb Again feat. yU, Hassaan Mackey
    3. What The World Needs feat. John Robinson
    4. Still There feat. Boog Brown, yU
    5. Beat Interlude Won
    6. Drugs Outside Again feat. Black Milk, Mic Phenom, Language Arts
    7. Lonely Eyes feat. Grynch, Sydney Ranee
    8. Fly By Night feat. Magestik Legend
    9. Beat Interlude Too
    10. Errybody Bent feat. Uptown XO
    11. Lightning I’m Igniting feat. Wise Intelligent, Zar
    12. Beat Interlude Tree feat. OC Notes
    13. Still Propa feat. Oddisee, Tranqill
    14. MASHed feat. The Black Opera
    15. Coke nDa Canine feat. Kenn Starr, One Be Lo, Chev
    16. Beat Quatro
  • Cotygodniowy przegląd informacyjny #52

    Cotygodniowy przegląd informacyjny #52

    6–9 minut

    W ostatnich dwóch tygodniach zima w końcu zawitała do kraju. Cóż, lepiej późno niż później. Za oknem zrobiło się chłodno i śnieżnie, co doprowadza do szewskiej pasji nie tylko osoby podróżujące koleją. Zimowa aura rozkręciła się na dobre podobnie jak aktywność poszczególnych artystów i wydawców w branży muzycznej. W drugiej połowie stycznia czekają nas liczne premiery płytowe. Wśród wydawnictw z ostatniej dekady tego miesiąca największym zainteresowaniem cieszą się materiały Step Brothers (The Alchemist & Evidence), Mello Music Group (podwójna kompilacja „Mandala Vol.1-2”), A-Plusa & Aageego i Dooleya-O. Wiadomości o tych produkcjach wraz z innymi newsami pochodzącymi ze sceny (około) hip hopowej znajdziecie w #52 odsłonie przeglądu informacyjnego.

    „Lord Steppington” to zdecydowanie jedna z najbardziej oczekiwanych tegorocznych płyt. The Alchemist & Evidence realizowali materiał na ten album od blisko 5 lat, ale dopiero w ub.r. zdecydowali się wypuścić wspólny longplay. Wydawnictwo ujrzało światło dzienne 21 stycznia, choć wcześniej premiera LP miała odbyć się jeszcze w listopadzie 2013 roku. Produkcją niemal wszystkich tracków na płycie zajął się The Alchemist (Evidence wyręczył jego w „Byron G”). Wśród licznych gości na albumie pojawili się m.in. Action Bronson, Blu, Fashawn, Oh No, Rakaa Iriscience, Roc Marciano i Styles P. Stream projektu wydanego przez Rhymesayers Entertainment trafił na Soundclouda. Do głównego singla promującego LP – „Step Masters” – nakręcono też videoclip.

    Po kolejnym udanym roku Mello Music Group przymierza się do wydania nowych projektów. Pierwszym tegorocznym wydawnictwem MMG będzie podwójna kompilacja „Mandala Vol. 1-2”. Pierwszą płytę z podtytułem „Polysonic Flows” zapowiadają utwory Oddiseego, „Invisible Walls”, a także Mursa & Apollo Browna„The Pain Is Gone”. Oprócz tych wykonawców na albumie pojawią się m.in. Has-Lo, Open Mike Eagle, milo, Akil The MC, L’Orange, Georgia Anne Muldrow i wielu pozostałych. Druga część składanki MMG prezentuje się równie zachęcająco. Tracklista „Mandala Vol. 2, Today’s Mathematics” zawiera 16 tracków, które również będą pochodzić od artystów związanych z tym labelem. Singlami promującymi materiał wybrano „Pay Attention” grupy Ugly Heroes oraz „Going Swell” Quelle Chrisa. Premiera materiału pod koniec stycznia.

    Od kilku lat przedstawiciele kolektywu Hieroglyphics zwiększyli swoją aktywność na scenie muzycznej. Po wydaniu w ub.r. nowego albumu grupy („The Kitchen”) i płyt First Light (Pep Love & Opio) i DJ’a Toure’a, przyszła kolej na kolejny materiał A-Plusa. Przy realizacji projektu „Molly’s Dirty Water” członek Souls Of Mischief podjął współpracę z Aageem, który zajął się warstwą muzyczną całości LP. Wydawnictwo udostępniono na Bandcampie. Przy okazji zrealizowano też teledysk do singla „Blue Tear Drops”.

    Weterani hip hopowi potrafią niekiedy pozytywnie zaskoczyć. 21 stycznia trafił do sprzedaży album Dooleya-O, „O.G. Status”. Artysta poprzednio związany ze Stones Throw Records i Lewis Recordings nagrał projekt wydany nakładem Sleediz Records. Tracklista płyty zawiera nagrania z udziałem Blacastana, Majesty, Northern Lights, Rhythma, Runway TY, Smoke’a i Stezo. Całość materiału opublikowano na Soundcloudzie.

    We wrześniu ub.r. ukazało się mnóstwo wartościowych płyt. Wśród wydawnictw pochodzących z tego okresu znalazł się projekt formacji z Detroit Clear Soul Forces„Gold PP7s”. Album wydany przez Fat Beats zwrócił uwagę sporej liczby słuchaczy, choć wydaje się, że posiada potencjał na znacznie większe docenienie przez odbiorców. W tej chwili CSF przygotowuje się do wyruszenia na europejską trasę koncertową. Z tej okazji formacja wypuściła teledysk nagrany do singla „Freq Freq”, w którym wystąpił kolektyw Kooley High.

    Urbnet przedstawia nowy projekt wiecznie zapracowanego Moka Only, „Martian XMAS 2013”. Doświadczony kanadyjski artysta zrealizował kolejną część serii zapoczątkowanej blisko dekadę temu. Wydawnictwo nadające się na przedświąteczny okres, ale też nie tylko. Gościnnie na płycie udzielili się Jeff Spec, Jon Rogers i LMNO. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży za pośrednictwem Bandcampa. Materiał polecany także poza okresem świątecznym.

    W połowie października ub.r. odbyła się premiera nowego wydawnictwa Shada, „Flying Colours”. Album zawiera 12 tracków wyprodukowanych przez Rica Notesa, Lokeya, Tone’a Masona, Relica The Oddity’ego, Skratch Bastida i Mike’a Tompkinsa. Ostatni z tych beatmakerów odpowiada za podkład do singla „Remember To Remember”. 6 grudnia opublikowano teledysk nakręcony do tego utworu z udziałem Lights. „Flying Colours” znajdziecie na stronie DJBooth.net.

    26 sierpnia ub.r. pojawił się nowy album YC The Cynica, „GNK”. Wydawnictwo rapera rodem z Bronksu w całości wyprodukował Frank Drake. Płyta dobrze przyjęła się w undergroundzie, przynosząc artyście całkiem sporo pochlebnych opinii. Po kilku miesiącach od premiery LP wykonawca postanowił odwołać się do tego projektu za sprawą utworu „Hunts Point Diaspora”. Nagranie ostatecznie nie trafiło na tracklistę materiału, ale teraz bez przeszkód można zapoznać się z tym wartościowym utworem. Track dostępny do darmowego pobrania na Soundcloudzie.

    Black Milk po wydaniu „No Poison No Paradise” zabrał się za projekty założonej przez siebie wytwórni płytowej Computer Ugly. Pod koniec ub.r. ukazała się jego EP-ka nagrana wraz z wokalistką Mel, „Burning Stones”. Wydawnictwo składa się z 4 utworów wokalnych oraz instrumentalnych wersji tych nagrań. Płyta dostępna do pobrania za pośrednictwem Bandcampa.

    Australijska wytwórnia płytowa Little Wonder Productions wypuściła kolejny materiał. Po wcześniej wydanych płytach (m.in. „The Right Direction” Doca Felixa i „A Prelude To A Sunset” Oatha), LWP wydało „Submariner” Plutonic Laba. Siódemka zawiera instrumentalne utwory „Major Tom” / „Black Russian” i „Rumour” / „Submariner”. Australijczyk nie skończył na tym swoich nowych projektów. W grudniu ub.r. beatmaker opublikował wspólny singiel z Dialectrixem, „Look Alive”, który znajdziecie na Bandcampie.

    Powoli trzeba szykować się na premiery płytowe zapowiedziane na początek przyszłe miesiące. W lutym trafi do obiegu ciekawie zapowiadający się wspólny projekt Prince Po & Oh No, „Animal Serum”. Wydawnictwo zapowiadają single „Bearz” (nagrany przy wsparciu Roc C) i „Toxic”. Oprócz tego artysty gościnnie na płycie duetu wystąpią O.C., Pharaohe Monch, Rock (Heltah Skeltah), Saafir i Sadat X. Projekt ukaże się nakładem Wandering Worx/Green Streets Entertainment.

    HiPNOTT Records wydało w tym roku sporo udanych projektów. W tym momencie amerykańska wytwórnia płytowa przymierza się do wypuszczenia następnych płyt. Pod koniec tego miesiąca trafi do obiegu instrumentalne wydawnictwo Clouded Sluma, „Atlas Grammar”. Album promują dwa klimatyczny nagrania – „Playdough” oraz „Lexicon Devil #2”. Nowojorski artysta szykuje naprawdę ciekawy materiał.

    W 2011 roku ukazał się porządny album grupy The Regiment, „The Panic Button”. Po ponad dwóch latach od premiery tego wydawnictwa, OSI i IseQold zapowiedzieli wydanie wraz z Nickiem Speedem nowego materiału. „Live From The Coney Island” trafiło ostatecznie do sprzedaży na początku stycznia. Formacja wypuściła kilka singlowych nagrań promujących LP, w tym utwór „The Solution”. Do utworu nagranego z udziałem Tokiego Wrighta powstał też videoclip„Live From The Coney Island” można odsłuchać na stronie DJBooth.net.

    26 listopada ub.r. ukazał się album Raw Poetica, „Charlie Brown’s Parents”. Amerykański artysta pokazał się wcześniej z dobrej strony na płytach Restoring Poetry in Music (RPM) i Panacei. Teraz wykonawca skupił się na solowej działalności. Niedawno wydany projekt zawiera 10 utworów utrzymanych w innym stylu niż dotychczasowe nagrania tego twórcy. Wydawnictwo trafiło do obiegu dzięki Tripwire Music. Produkcja dostępna na Bandcampie.

    Północno-zachodnia część USA przywodzi na myśl wielu utalentowanych artystów. Wśród nich znajdziemy formację z Seattle, The Physics, która niedawno wydała nowy album. „Digital Wildlife” to kolejna po „Love Is A Business” i „Tomorrow People” płyta tej grupy. Thig Natural, Just D’amato i Monk Wordsmith przygotowali nieco inną formę nagrań niż dotychczas, ale bez względu na to projekt stoi na dobrym poziomie. Wydawnictwo można odsłuchać i/lub nabyć za pośrednictwem Bandcampa.

    Nowy projekt Ill Adrenaline Records. Tym razem nakładem tej wytwórni płytowej ukazała się siódemka zawierająca remiksy Da Beatminerz. Strona to alternatywna wersja „Sumthin’” z udziałem Tasha i Rah Diggi, z kolei na stronie B znajdziemy nowe wydanie „Another World” Black Star. Wydawnictwo stanowi follow-up do singla Da Beatminerz wydanego w 2012 roku również nakładem Ill Adrenaline Records.

    Pochodzący z New Jersey Solo For Dolo dał się już poznać z dobrej strony na poprzednich wydawnictwach. W ostatnich miesiącach raper usilnie pracował nad wypuszczeniem wspólnego projektu z Donem Produccim, „Back To Basics” EP. Płytę zapowiada nagranie „Family Values” z udziałem Rena Thomasa & Billy’ego Snubbsa. Premiera EP-ki odbyła się w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia. Materiał opublikowano na Bandcampie.

    Emcee rodem z Los Angeles, Pawz One, wypuścił pod koniec ub.r. videoclip do przyjemnie brzmiącego singla „The Luv (Remix)”. Utwór wyprodukowany przez Defaulta z cutami DJ’a Indjnousa powstał przy wsparciu Masta Ace’a & Ariano. Track wprowadza słuchaczy do nadchodzącego albumu Pawz One’a, „Face The Facts”, który trafi do sprzedaży w lutym nakładem Below System. „The Luv (Remix)” znajdziecie również na Bandcampie.

    Wśród wszystkich znaczących niezależnych kolektywów hip hopowych rodem z Miasta Aniołów znajdziemy LA Symphony. Najbardziej charakterystycznym twórcą związanym z tym zespołem jest Sareem Poems. Niedawno artysta dołączył do wytwórni płytowej Illect Recordings i obecnie pracuje nad swoim kolejnym albumem. Kalifornijski wykonawca zamierza wydać wspólną płytę z producentem Imperialem. EP-kę tego duetu zapowiada singiel „God Bless the Child”. Premiera materiału odbędzie się prawdopodobnie w następnych tygodniach.

    Na międzynarodowej scenie hip hopowej zaznaczyło swoją obecność wiele osób z różnych krajów. W tym miesiącu odbyła się premiera płyty ILLusionista, „The Uplift”. Wykonawca z egzotycznego kraju w tym kręgu muzycznym, Rumunii, zebrał doborowe towarzystwo na swoim projekcie. Tracklista materiału zawiera nagrania powstałe z udziałem The 49ers, Nieve, Awona, windchILa, Tiff The Gift, Noah Kinga i całego zespou KRBL Rebel Radio. EP-ka dostępna do pobrania na Bandcampie.

  • Bohaterowie codziennego życia, czyli pierwszy album Ugly Heroes

    Bohaterowie codziennego życia, czyli pierwszy album Ugly Heroes

    2–3 minut

    Pod natłokiem ostatnich obowiązków dość długo zwlekałem z napisaniem tego tekstu. Codzienne trudności i brak większej ilości wolnego czasu dały się we znaki, więc na początek Nowego Roku postanowiłem nadrobić zaległości i napisać krótką rekomendację albumu Ugly Heroes. Albumu, który w pewien sposób każdy z nas może odnieść do własnej codzienności.

    Postaci Apollo Browna nie trzeba przedstawiać już chyba nikomu, gdyż pochodzący z Detroit producent ostatnimi czasy sukcesywnie obdarowywał nas wartościowymi muzycznymi podarunkami, w postaci albumów m.in. z O.C. („Trophies”) czy Guilty Simpsonem („Dice Game”). Znany ze swojego, hołdującego klasycznemu boom-bapowi, brzmienia opartego na samplach i starannie dobranych perkusjach, artysta wielokrotnie jawił się jako świetny partner we współpracy z różnymi Emcees. Tym razem możliwość sprawdzenia swoich umiejętności lirycznych na podkładach Browna dostali Verbal Kent i Red Pill, przedstawiciele niezależnego rapu z Chicago i Detroit.

    Z połączenia tych trzech osobowości powstał projekt Ugly Heroes, stanowiący świetny przykład tzw. blue collar rap, charakterystycznego zresztą dla oficyny Mello Music Group. Archetyp superbohatera przedstawia na ogół nadnaturalnie obdarzoną siłą, sprytem i nieludzkimi umiejętnościami personę, żyjącą z dala od przyziemnych problemów szarych jednostek. „Ugly hero” jest doskonałym przeciwieństwem wyżej wspomnianego, człowiekiem borykającym się z codziennymi trudnościami, gotowym pokonać wszelkie kłopoty i przeciwności losu, stawianym swym współbratymcom za swoisty przykład.

    Życie Ugly Heroes rzadko usłane jest płatkami róży, a więcej w nim cierni i emocjonalnej suchości, niż piękna kwiatów i zapachu drogich perfum. Verbal Kent i Red Pill snują swoje nastrojowe, nie raz markotne, opowieści o życiu, które obserwują na ulicach i którego na własnej skórze doświadczają. Ich narracje stoją daleko od wymyślonych opowiastek, są mocno zakorzenione w panujących realiach, a inteligencja raperów dopełnia całości. Nie brak również kilku uszczypliwych uwag skierowanych do przedstawicieli bardziej mainstreamowego nurtu, których, mówiąc wprost, można było spodziewać się po reprezentujących underground artystów tego pokroju.

    Koncentrując uwagę na stronie producenckiej, nietrudno zauważyć (a bardziej usłyszeć), iż Apollo Brown wykonał na „Ugly Heroes” kawał porządnej roboty. Beaty wzbudzają w słuchaczu pewną melancholię i nostalgię, wprowadzając w klimat utworów. Czy jednak któryś z nich uznamy za majstersztyk, obrazujący wyżyny kunsztu tego producenta? W mojej opinii, poziom poszczególnych podkładów jest wyrównany i postawiony wysoko, stanowiąc klasyczny obraz brzmienia Browna, jednak daleki od przewrotnych rewelacji.

    Album „Ugly Heroes” to z pewnością rzecz warta przesłuchania. Przestrzegam jednak przed poprzedzającym odsłuch entuzjazmem – płyta może wydawać się czasami powtarzalna i nagrywana z mozołem.

    Longplay można przesłuchać i zamówić na Bandcampie. Zapraszam także do obejrzenia klipów do „Hero’ Theme” i „Desperate”. Bonusowe nagranie „Me” można bezpłatnie pobrać za pośrednictwem BC.

    Tracklista

    1. The Feeling
    2. Desperate
    3. Good Things Die
    4. Long Drive Home
    5. Hero’s Theme
    6. Graves
    7. Heart & Soul
    8. Take It Or Leave It
    9. Never Go
    10. Sweet Love
    11. God’s Day Off
    12. Just Relax
    13. This Is Life
    14. Impaired Judgement
    15. Push
    16. Ugly feat. DJ Eclipse
    17. Me (Bonus track)
  • L’Orange i Stik Figa ze wspólnym albumem

    L’Orange i Stik Figa ze wspólnym albumem

    3–5 minut

    Ostatnie tygodnie upływają pod znakiem licznych premier płytowych ważnych projektów głównie amerykańskich twórców. We wrześniu i pierwszych dwóch tygodniach października nastąpił istny wysyp wartościowych wydawnictw, o czym już zdążyłem wspomnieć na łamach serwisu. Przyszły miesiąc zapowiada się równie interesująco. W listopadzie pojawią się w sprzedaży płyty m.in. Eminema („Marshall Mathers LP 2”), Latyrx („The Second Album”), Marco Polo („PA 2: The Director’s Cut”), Dudleya Perkinsa („Dr. Stokley”), Esoterica & Stu Bangasa („Machete Mode”). Zanim jednak skupimy się na tych materiałach wypada przedstawić kolejne świeże produkcje. W tym tygodniu oprócz „No Poison No Paradise” Black Milka doczekaliśmy się wspólnego LP duetu L’Orange & Stik Figa – „The City Under The City”. Album doczekał się już wielu wzmianek w serwisach muzycznych.

    Mello Music Group przyzwyczaiło swoich fanów do częstego wypuszczanie płyt nagrywanych w różnych kolaboracjach przez artystów związanych z labelem. Według tego klucza powstały materiały Ugly Heroes, Gensu Deana & Planet Asii, Apollo Brown & OC, The Blackhouse i innych twórców. Jak widać, duet wykonawców z Północnej Karoliny i Kansas znalazł się w doborowym towarzystwie. L’Orange & Stik Figa nie powinni mieć żadnych kompleksów względem wszystkich tych wykonawców, gdyż obaj zdążyli zaistnieć na scenie hip hopowej.

    Spośród tych dwóch artystów większym dorobkiem może pochwalić się ten pierwszy. Producent opierający swoje brzmienie o klimaty w stylu retro wydał trzy pozytywnie odebrane projekty – „The Manipulation EP”, „Old Soul” i „The Mad Writer”. Szczególnie ostatni longplay z ub.r. przyniósł mu liczne pochwały napływające od słuchaczy oraz mediów. Wyjątkowy klimat nagrań L’Orange’a doceniono w Ameryce Północnej i Europie (Jakarta Records wypuściła ubiegłoroczne LP beatmakera na woskach). W porównaniu do swojego nowego partnera muzycznego Stik Figa do tej pory nie wybił się aż tak bardzo w branży. Raper z Topeki może pochwalić się wydaniem płyty „As Himself”; od tego wydawnictwa rozpoczęła się jego współpraca z MMG. Ponadto wykonawca dorzucił kilka mniejszych produkcji („Babylon EP”, „The Ugly Stik EP” oraz „Let You Tell It EP”). „The City Under The City” może stanowić dla niektórych pewnego rodzaju niespodziankę, ponieważ wcześniej nie pojawiały się przesłanki dotyczące kolaboracji tych osób. Jednak po chwili zastanowienia i znalezienia wspólnych cech tych postaci niniejsze LP już nikogo nie będzie dziwić.

    Pierwsze informacje o projekcie podano do wiadomości na początku września. Tytuł płyty wskazywał na to, iż duet amerykańskich wykonawców przygotował autorski koncept na wydawnictwo. Jeżeli poświęcimy trochę czasu na poszukiwania w sieci internetowej, to trafimy na całkiem sporo informacji dotyczących miast pod miastami; odrębnych światów tworzonych przez określane grupy społeczne, ukrytego przed większością ludzi. W odniesieniu do zawartości „The City Under The City” można stwierdzić, że za sprawą własnego przepisu na muzykę L’Orange & Stik Figa nakreślili miejsce, w którym ich twórczość ma się najlepiej. Pierwszy z nich w całości odpowiada za warstwę muzyczną, ponownie zorientowaną na sample pochodzące sprzed kilku dekad, sprawdzające się zarówno w nagraniach wokalnych, jak i kompozycjach instrumentalnych („Dopamine”, „The Wind Picked Us Up” i „Bravo Bravado”). W nowym dla siebie środowisku Emcee z Kansas odnalazł się niemal perfekcyjnie. Jego zwrotki świetnie współgrały się z charakterystycznymi beatami, co w wyniku dało znakomite utwory pokroju „Monochrome”, „Blind Tiger”, „One of Them” i „We Were Heroes”. Wykonawcy zapewnili sobie też solidne wsparcie. Gościnnie na longplayu wystąpili Rapsody, Open Mike Eagle, MindsOne, Has-Lo, 7evenThirty, yU oraz odpowiadający za cuty DJ Iron. Tak dobrane towarzystwo wspólnymi siłami naszkicowało mapę do odnalezienia „The City Under The City”.

    Zgodnie z przewidywaniami Mello Music Group umieściło materiał na Bandcampie. Wydawnictwo można tradycyjnie pobrać z tamtego serwisu w wersji elektronicznej. Z kolei wydania fizyczne na płytach kompaktowych i winylowych można znaleźć w sprawdzonych sklepów muzycznych (UGHH, Access Hip Hop, Fat Beats, HHV.DE, itp.). „The City Under The City” promują ww. singlowe nagrania „Monochrome” i „Blind Tiger” (dostępny bezpłatnie na BC) oraz teledysk nakręcony do „Smoke Rings”. Produkcja L’Orange’a & Stik Figi trafiła na podatny grunt i należy obecnie do najpopularniejszych niezależnych pozycji hip hopowych.

    Aktualizacja #1: 30 października ukazał się remix „Before Midnight”. Alternatywna wersja nagrania zawiera dodatkowy udział Castle. Warstwa muzyczna pochodzi z czasów przypadających na „Old Soul” L’Orange’a, kiedy to producent zajmował się tworzeniem nowych form opartych o kompozycje Billie Holiday.

    Aktualizacja #2: 21 listopada ukazała się instrumentalna wersja „The City Under The City”, co jest ukłonem w stronę sympatyków L’Orange’a. Wydawnictwo trafiło na Bandcampa.

    Aktualizacja #3: 5 grudnia zaprezentowano drugi teledysk promujący „The City Under The City”. Obraz nakręcono do singlowego nagrania „Blind Tiger”.

    Tracklista

    1. Dusty Speakers
    2. Monochrome
    3. Blind Tiger
    4. Before Midnight feat. Rapsody
    5. Decorated Silence feat. Open Mike Eagle & MindsOne
    6. Dopamine (Instrumental)
    7. World of Monsters
    8. One of Them feat. 7evenThirty
    9. The Wind Picked Us Up (Instrumental)
    10. Smoke Rings
    11. Stone Like Me feat. Has-Lo
    12. Among Thieves feat. yU
    13. Bravo Bravado (Instrumental)
    14. We Were Heroes feat. DJ Iron
    15. After All
  • Oddisee prezentuje nowe nagrania

    Oddisee prezentuje nowe nagrania

    5–7 minut

    Począwszy od 2009 roku Mello Music Group nieustannie pnie się w górę. Amerykańska wytwórnia płytowa znaczy już naprawdę wiele na scenie hip hopowej, o czym łatwo przekonać się, gdy dokonamy przeglądu katalogu tego labelu. Przez ostatnie lata nakładem MMG ukazało się mnóstwo wartościowych wydawnictw autorstwa mniej i bardziej znanych wykonawców. Wśród twórców związanych z oficyną wydawniczą prowadzoną przez Michaela Tolle’a znajdziemy Oddiseego, Apollo Browna, Trek Life’a, Stik Figę, yU, Uptown XO, 14KT, Gensu Deana, DTMD, Georgię Anne Muldrow & Declaime’a. Pierwszy z nich zasłużenie jest wymieniany w ścisłej czołówce najistotniejszych obecnie postaci hip hopowych wywodzących się z undergroundu. Producent/raper z DMV ponownie zachwycił wszystkich wypuszczając instrumentalne LP „The Beauty In All” oraz mixtape „Tangible Dream”.

    Przejście z niekiedy głębokiego undergroundu o kilka szczebli wyżej, to ścieżka kręta i mocno wyboista. Doskonale z tego sobie zdaje sprawę każdy artysta hip hopowy, który usiłuje zachować autentyczność i szczerość w swojej twórczości, jednocześnie starając się dotrzeć do coraz większej liczby odbiorców i mediów. Czasem wszystko przychodzi naturalnie, tak jak w przypadku dotychczasowej kariery muzycznej Oddiseego. Wychowanek Washington, DC spokojnie i bez zbędnego szumu wokół własnej osoby nagrywa muzykę znajdując przy tym uznanie w oczach nie tylko sympatyków brzmień hip hopowych, ale również słuchaczy innych gatunków.

    Amir Mohamed el Khalifa spędził kilka lat na lokalnej scenie muzycznej, współpracując przez długi czas z różnymi wykonawcami z DMV. Pierwszy okres w działalności tego artysty przypadł również na produkcję utworów undergroundowym wykonawcom (Soulstice, Wordsworth, DJ Rhettmatic, DJ KO, The UN, J-Live, Asheru, Kenn Starr), po czym przyszła kolej na premierowe projekty solowe. „Instrumental Mixtape Vol.1-2” i „Foot In The Door” stanowiły jedynie rozgrzewkę przed kolejnymi płytami Oddiseego, po które sięgnęło znacznie więcej osób. „Mental Liberation”, „101”, „Traveling Man” oraz dwa longplaye nagrane z Trek Life’em„All Times” i „New Money” – oraz Diamond District („In The Ruff”) trafiły do obiegu w latach 2008-09. Ilość oraz jakość nagrań uczyniła z tego twórcy czarnego konia niezależnego hip hopu. Ponadto o tych materiałach chętnie dyskutowali też ludzie pośrednio związani z branżą hip hopową, doceniając dojrzałość muzyczną oraz umiejętne tworzenie klimatu poszczególnych utworów. Powyższe wydawnictwa wydatnie przyczyniły się do rozwoju Mello Music Group – wytwórnia płytowa znacznie zyskała w oczach hip hopowej społeczności wypuszczając tak bardzo wartościowe projekty.

    Oddisee nie zamierzał spuszczać z tonu, dzięki czemu lata 2010-12 przyniosły kolejne pokłady jego nagrań. Pozostając tylko przy jego indywidualnych dokonaniach na scenie muzycznej nie sposób przejść obojętnie obok kompilacji „Odd Seasons”, „Rock Creek Park” i „People Hear What They See”. Właśnie za sprawą tych dwóch ostatnich wydawnictw zrobiło się o nim naprawdę głośno na całym świecie. Artysta dzielący swoje życie na liczne trasy koncertowe oraz podróżowanie pomiędzy Brooklynem, Londynem, a Washington, DC daleko wyszedł poza standardy tzw. blue collar rapu oraz instrumentalnego hip hopu. Znakomite pomysły na rozwiązania muzyczne (akustyczna wersja singla „You Know Who You Are” z Olivierem Daysoulem budzi podziw) poparte rzetelną promocją ze strony Mello Music Group pozytywnie wpłynęły na pozycję amerykańskiego wykonawcy. O jego wszechstronności można było też przekonać się na EP-ce zawierającej remiksy utworów innych twórców – „Odd Renditions”. 1 października b.r. znowu wszyscy przekonali się o wspaniałym kunszcie Oddiseego. W ub. tygodniu odbyła się premiera równocześnie dwóch płyt – „The Beauty In All” i „Tangible Dream”.

    Początkowo ujawniono plany wydawnicze członka Diamond District ograniczające się do opublikowania nowego albumu. W czasie, gdy wszyscy nastawiali się na zapowiadany od drugiej połowy nowy album czołowego przedstawiciela Mello Music Group, zupełnie nieoczekiwanie pojawiły się informacje o dodatkowym materiale, który miał zostać dołączony do tego wydawnictwa. Oddisee sprawił nie lada niespodziankę dorzucając do instrumentalnego LP mixtape z wokalnymi trackami. „Tangible Dream” zawiera utwory powstałe przy wsparciu Ralpha Reala, Oliviera St Louisa, Paolo Escobarda, Toine’a & Trek Life’a. Swoistą wisienką na torcie jest zamykający projekt „Bonus Flow” powstałe przy udziale yU i Uptown XO, czyli pełnego składu Diamond District.

    Jeżeli chodzi o najlepsze przedstawienie „Tangible Dream”, to należy posłużyć się słowami Oddiseego:

    Odkryłem, że mogę zrobić karierę na scenie zdominowanej przez artystów sprzedających fałszywe sny. Zdałem sobie sprawę, że chociaż tłumy mogą nie znać mojego warsztatu, to nie odnosi się to do całego świata, jaki mogę mieć. „Tangible Dream” to mixtape dedykowany dla dekonstrukcji naszych tradycyjnych ideałów sukcesu i rzucenie światła na możliwość prowadzenia długofalowego rapowego życia.

    „Tangible Dream” jest dołączane w postaci elektronicznej jako bonusowa płyta do każdego zamówienia na „The Beauty In All” (niezależnie od zamawianej wersji – digitalowa czy fizycznej).

    Tracklista

    1. Tangible Dream
    2. Yeezus Was A Mortal Man
    3. Killing Time
    4. Own Appeal
    5. The Goings On feat. Ralph Real
    6. Be There
    7. Yeah & Nah
    8. Interlude Flow
    9. Unfollow You feat. Olivier St Louis
    10. Back Of My Mind feat. Paolo Escobard
    11. Tomorrow Today
    12. Outro Flow feat. Toine & Trek Life
    13. Bonus Flow feat. Diamond District

    Jak natomiast prezentuje się danie główne, czyli „The Beauty In All”? Ano po prostu wyśmienicie. Oddisee w dalszym ciągu rozwija się jako producent, poszukuje nowych inspiracji oraz pomysłów na kompozycje. Artysta pozostaje przy tym skromnym, wylewnie mówiąc o niedoskonałościach czy ignorancji z jaką spotyka się na co dzień rzutującymi na ostateczny kształt nagrań. „Rock Creek Park” sprzed dwóch lat należało do doskonałych świadectw na formę producencką tego twórcy. Z kolei niedawno wypuszczony materiał można rozpatrywać w kategorii dążenia do pokazania uczuć słuchaczom, którzy otrzymali możliwość zajrzenia do duszy autora. „Lonely Planet” można właściwie upajać się bez przerwy, podobnie jak „Patience In Play”, „Caprice Down” czy „One Thing Right”. Piękne, szczere, zapadające na długo w pamięć nagrania, dzięki którym album śmiało można określić mianem pięknego przewodnika po uduchowionej sferze hip hopu.

    Oba wydawnictwa można odsłuchać oraz nabyć w wersji elektronicznej za pośrednictwem niezawodnego Bandcampa. Ponadto Mello Music Group wypuściło „The Beauty In All” na płytach kompaktowych i winylowych. Projekt promuje kilka singli – „After Thoughts”, „Fievre” i „Lonely Planet”. Do pierwszego z nich ukazał się również videoclip. Oddisee jeszcze raz pokazał wielką klasę muzyczną, przygotowując jeden z najważniejszych albumów tego roku oraz dostarczając mixtape, który swobodnie mógłby stanowić pełnoprawny longplay.

    Aktualizacja #1: Mello Music Group postanowiło wyjść naprzeciw oczekiwaniom słuchaczy i wypuścić wersję fizyczną „Tangible Dream”. Nie ma to, jak godne wydanie wszystkich projektów Oddiseego.

    Aktualizacja #2: Oddisee dorzucił drugi teledysk promujący jego nowe płyty. Tym razem artysta zrealizował obraz do singla z „Tangible Dream”, „Own Appeal”.

    Aktualizacja #3: Pomimo tego iż od premiery październikowych wydawnictw Oddiseego minęło już sporo czasu, to nadal „The Beauty In All”„Tangible Dream” są promowane na świecie. Na początku 2014 roku ukazały się kolejne videoclipy, po jednym do każdej z tych płyt. Pierwszy klip zrealizowano do „Caprice Down”, zaś drugi do „Back Of My Mind”.

    Aktualizacja #4: Oddisee odbywa czasem koncerty wraz ze swoim zespołem, Good Compny. Jak przedstawiają się ich wspólne koncerty? Zalążek tego znajdziecie w nagraniu video do rozbudowanej wersji utworu pochodzącego z „Tangible Dream”„The Goings On”.

    Tracklista

    1. After Thoughts
    2. In My Day
    3. Fashionably Late
    4. Fievre
    5. The Gospel
    6. Lonely Planet
    7. Patience In Play
    8. Caprice Down
    9. No Rules For Kings
    10. One Thing Right
    11. Social Insecurity
    12. Fork In The Road
  • Recenzja LP: Diamond District – In The Ruff

    Recenzja LP: Diamond District – In The Ruff

    3–4 minut

    Oddisee Music/Mello Muic Group | 2009

    W gronie wydawców hip hopowych wywodzących się z niezależnych kręgów, Mello Music Group zajmuje obecnie zaszczytne miejsce. Amerykańska wytwórnia płytowa zanotowała znaczny wzrost w branży muzycznej w latach 2010-11, kiedy to ukazało się mnóstwo dobrze przyjętych projektów sygnowanych logiem tego labelu. Oficyna wydawnicza założona przed pięcioma latami przez Michaela Tolle’a najwięcej zyskała dzięki osobie Oddiseego. Właśnie za sprawą wydawnictw tego artysty pochodzących sprzed ponad czterech lat („101”, „Mental Liberation”) MMG dostrzegło wielu słuchaczy oraz przedstawicieli mediów. W tym samym roku trafił do obiegu jeszcze jeden materiał prezentowany przez wykonawcę z D.C. – debiutancki album grupy Diamond District. „In The Ruff” stanowiło przełom w karierach muzycznych wszystkich członków tej formacji.

    Oddisee długo pracował na obecną pozycję na scenie muzycznej. Przez lata producent/raper wykonywał pracę u podstaw na lokalnym podwórku współpracując z różnymi postaciami, a także brał udział w nagraniach twórców spoza swoich stron rodzinnych. Za każdym razem wykonawca podkreślał miejsce pochodzenia, starając się przekonać odbiorców o wyjątkowości DMV (nazwa okręgu łączącego D.C., Maryland i Viriginię). Sztuka ta udała mu się z nawiązką dzięki powołania do życia zespołu Diamond District. Szeregi tej grupy uzupełnili nieznani jeszcze wtedy raperzy – yU i XO (często występuje również pod pseudonimem Uptown XO). W ten sposób ukształtowało się trio dobrze uzupełniających się osób tworzących muzykę w zgodzie z tradycjami hip hopowymi z lat 90.tych. O znakomitym podejściu kolektywu do muzyki oraz świetnej chemii panującej pomiędzy członkami formacji sympatycy rapu przekonali się na „In The Ruff”.

    Płyty wydawane przez współcześnie działających artystów oparte w głównej mierze o stricte boom-bapowe brzmienie? Tak pokrótce są przedstawiane teraz materiały autorstwa niejednego artysty solowego i grupy hip hopowej, aczkolwiek często nie znajduje to żadnego pokrycia z rzeczywistością. Dlatego też Diamond District zabrało trochę czasu, aby ich wydawnictwo trafiło do szerszego grona odbiorców i doczekało się odpowiedniego wsparcia ze strony mediów. Początkowo grupa wypuściła dwa single – „I Mean Business” i „Who I Be” – aby przede wszystkim przekonać się, jaki będzie feedback opinii publicznej na zdefiniowane na nowo brzmienie wywodzące się z czasów Złotej Ery. Szybko wyszło na jaw, że słuchacze i dziennikarze muzyczni przychylnie wypowiadają się o twórczości przedstawicieli DMV. „In The Ruff” doczekało się premiery w pierwszej połowie 2009 roku i co ciekawe, pierwotnie ukazała się wersja clean longplaya, do czego już coraz rzadziej dochodzi w branży fonograficznej. Natomiast po wypuszczeniu płyty w ostatecznym kształcie przez label Oddisee Music (wersja fizyczna pojawiła się w sprzedaży nakładem Mello Music Group), projekt zaczął zbierać zasłużone laury. Co takiego zachwyciło sympatyków rapu na tym LP? Ano kompletowano warstwę muzyczną w wykonaniu Oddiseego (z niewielką pomocą Dunca, Slimkata 78 i Keva Browna) oraz specyficzny sposób, w jakim nagrano całość albumu. Diamond District udowodniło, iż DMV wyróżnia oryginalny klimat unoszący się nad utworami. yU i XO wraz ze swoim bardziej znanym partnerem muzycznym stworzyli kawał fantastycznego hip hopu przeznaczonego odbiorcom o odpowiedniej wiedzy i znajomości realiów rapu. „Streets Won’t Let Me Chill”, „In The Ruff”, „Back To Basics”, „Make It Clear” uczyniły z tego wydawnictwa jedną z najlepszych płyt 2009 roku, która nadal brzmi świeżo. Materiał do częstego i gęstego odsłuchu.

    Od premiery pierwszego longplaya Diamond District minęły już cztery wiosny. Materiał w żaden sposób nie zestarzał się i nadal pozostaje jednym z najlepszych projektów wydanych kiedykolwiek przez MMG. Wydanie „In The Ruff” wydatnie pomogło członkom formacji w zdobyciu nowych fanów i możliwości. W tym momencie Oddisee znajduje się w czołówce niezależnych artystów stanowiących nadzieję na następne lata w hip hopie, zaś yU i XO powoli znaczą coraz więcej w undergroundzie. W sieci nie brakowało wzmianek o drugim longplayu tej grupy, ale póki co trzeba zadowolić się ich premierowym LP oraz solowymi produkcjami.

    Wersję płyty opublikowanej na Bandcampie rozszerzono o trzy dodatkowe utwory – remiksy „Getcha Break On” i „I Mean Business” oraz „PJS” z udziałem El Michel’s Affair.

    Ocena: 4,5/5

    Tracklista

    1. Intro
    2. Streets Won’t Let Me Chill
    3. Who I Be
    4. Back To Basics
    5. I Mean Business
    6. Get In Line
    7. In The Ruff
    8. The Shining (prod. Dunc of DTMD)
    9. The District
    10. Make It Clear
    11. Off The Late Night (prod. Slimkat 78)
    12. Let Me Explain
    13. First Time feat. Steve Smith
    14. Something For Ya’ll (prod. Kev Brown)
    15. Hologram
    16. Getcha Break On Remix
    17. I Mean Business Remix
    18. PJS feat. El Michel’s Affair
  • Hometown Foreigner kolejnym albumem Trek Life’a

    Hometown Foreigner kolejnym albumem Trek Life’a

    3–4 minut

    Tworząc listę najprężniej działających obecnie oraz najaktywniejszych wydawców na scenie hip hopowej nie sposób pominąć Mello Music Group. Wystarczy tylko spojrzeć na bardzo rozbudowany katalog tego labelu, stale powiększający się od 2009 roku, a także artystów nagrywających dla tej oficyny wydawniczej. Oddisee, Apollo Brown, Substantial, Has-Lo, Boog Brown, Gensu Dean czy Sean Born, to tylko niektórzy wykonawcy wydający w MMG. Michael Tolle wraz ze swoimi współpracownikami stworzył godną zaufania markę, która zawsze odpowiada na publikowanie muzyki wysokich lotów. Najnowszy projekt dostępny w sprzedaży dzięki nakładowi tej wytwórni – „Hometown Foreigner” Trek Life’a – z pewnością dorzuci swoje trzy grosze do renomy tej firmy w środowisku muzycznym.

    Mello Music Group skupia wykonawców z różnych części Stanów Zjednoczonych. Obok przedstawicieli Waszyngtonu, Detroit, Dallas, Filadelfii, Topeki, label posiada też reprezentanta  Los Angeles, właśnie za sprawą bohatera tego artykułu. Trek Life współpracuje z MMG dzięki znajomości z Oddiseem. Po wydaniu przez kalifornijskiego rapera debiutanckiego longplaya „Price I’ve Paid” w 2005 roku, artysta rozpoczął wspólne nagrywanie płyt wraz z członkiem Diamond District. Duet wykonawców z Zachodniego i Wschodniego Wybrzeża USA zrealizował w latach 2008-09 trzy wydawnictwa – „All Times”, „New Money” oraz „New Money: Price I’ve Paid Remixes”. W dalszej kolejności przyszła kolej na drugi solowy materiał Emceego – „Everything Changed Nothing” – wydany pierwszej połowie 2010 roku, także w całości wyprodukowany przez Oddiseego. Rok po opublikowaniu tego albumu, trafiła do obiegu kontynuacja projektu w postaci zbioru remiksów utworów jako „Wouldn’t Change Nothing”. Po tym czasie Trek Life postanowił trochę odpocząć, skupiając się bardziej na życiu rodzinnym i czasami udzielając się tylko na produkcjach innych twórców. Przez ten czas mieszkaniec LA nabrał sił na stworzenie nowego wydawnictwa. „Hometown Foreigner” to najbardziej spólne LP w dotychczasowej karierze muzycznej rapera.

    Informacje o planowanym wydaniu trzeciego solowego albumy artysty zaczęły napływać trzy miesiące temu. Ostatecznie stream płyty pojawił się 2 kwietnia, zaś dwa tygodnie później wersja fizyczna longplaya trafiła do wszystkich dystrybutorów. Od początku kampanii promocyjnej zarówno artysta, jak i Mello Music Group podkreślają, iż jest to najważniejsze wydawnictwo w dyskografii przedstawiciela Miasta Aniołów. W tym celu Trek Life ponownie postanowił oprzeć swoje teksty o podkłady autorstwa tylko jednego producenta. Tym samym warstwą muzyczną na „Hometown Foreigner” zajął się w pełni Duke Westlake. Beatmaker dostarczył zróżnicowane, aczkolwiek umiejętnie dobrane instrumentale, a przy okazji reprezentatywne dla undergroundu z LA. Starannie przygotowane beaty posłużyły członkowi MMG do przekazania opowieści o dojrzałym człowieku poszukującym własnego miejsca w najbliższym otoczeniu.

    Pomimo tego iż raper dobrze czuje się w Kalifornii, to jednak brakuje mu pewnych elementów, które wprowadziłyby więcej spokoju do jego życia. Nie ma w tym pesymizmu – Emcee nie zasypuje słuchaczy negatywnymi emocjami, tylko stara się podzielić się swoimi uczuciami i rozmyśleniami nad wszystkim tym, co dzieje się wokół niego każdego dnia. Pomaga mu w tym zacne grono niezależnych twórców, m.in. Oddisee, yU, DJ Buddy, Hawdwerk, Bishop Lamont, Hezekiah i Richard Wright.

    16 kwietnia ukazało się przedłużenie historii z „Hometown Foreigner” w postaci mixtape’u przygotowane przez DJ’a Rhettmatica z The Beat Junkies. „Hometown Heroes” zostało podzielone na dwie części i stanowi przegląd najważniejszych nagrań Trek Life’a z przekroju jego całej aktywności na scenie muzycznej. Trzeba przyznać, iż jest to interesujący i dobrze przygotowany projekt. Dzięki niemu grono zainteresowanych uprzednio wydaną płytą powinno wzrosnąć.

    Mello Music Group opublikowało wydawnictwo tradycyjnie już na Bandcampie. Kampania promocyjna „Hometown Foreigner” rozpoczęła się jeszcze w styczniu tego roku. W pierwszej kolejności wypuszczono singiel „Just The Music” dostępny w formie DJ packa, a następnie ukazał się utwór „Rap Time”. Już po premierze płyty pojawił się ww. mixtape „Hometown Heroes”, dostępny w sprzedaży na kasecie dołączonej do płyty CD Trek Life’a. Wszystko wskazuje, iż w następnych tygodniach czekają na nas kolejne newsy dotyczące tego longplaya.

    Tracklista

    1. Intro
    2. What’s Real feat. yU
    3. We Good feat. Oddisee, Belvi, Funklogik
    4. Hometown Foreigner
    5. Just The Music
    6. Eat More Chocolate
    7. Beautiful People feat. Hezekiah
    8. Street Casualty
    9. Be Together
    10. Driving While Black
    11. Rap Time feat. Hawdwerk, Bishop Lamont, DJ Buddy
    12. Hello feat. GMK
    13. Name Game
    14. Happy Everyday feat. Richard Wright & Seanwyze
  • Kolejny album Apollo Browna – tym razem z Guilty Simpsonem

    Kolejny album Apollo Browna – tym razem z Guilty Simpsonem

    3–5 minut

    Koniec roku tuż za progiem. Zastanawiam się, czy wstęp do tej rekomendacji nie jawi się jako nazbyt monotonny i wtórny, ale cóż mogę poradzić na to, iż kolejnym opisywanym przeze mnie albumem będzie znowu longplay wydany pod szyldem Mello Music Group. Wytwórnia ta pnie się coraz wyżej i śmiało przyznam się do tego, że jestem wielkim miłośnikiem wypuszczanych przez MMG projektów, i dlatego to właśnie te wydawnictwa często goszczą w moich artykułach. Nie inaczej jest i tym razem – czas na efekt współpracy Guilty Simpsona i Apollo Browna, „Dice Game”.

    Wśród miast odznaczających się na hip hopowej mapie, Detroit ma już ugruntowaną pozycję. Zróżnicowane brzmienie artystów pochodzących z tej części Stanów powoduje, iż z roku na rok wzrasta liczba osób zainteresowanych tamtejszym rapem. Co więcej – zainteresowanych na tyle, by wytrwale śledzić wszelkie nowości pojawiające się na lokalnej scenie. Bez wątpienia weteranami i jednymi z najbardziej rozpoznawanych postaci w The Motor City są właśnie Apollo Brown i Guilty Simpson.

    Wszystko wskazuje na to, że rok 2012 możemy z pewną dozą nieśmiałości uznać za dobry rok dla tego pierwszego. Po fenomenalnym „Trophies” z O.C., uznanym za jeden z najlepszych albumów bieżącego roku w wielu podsumowaniach w serwisach i na blogach tematycznych, AB następny raz udowodnił, że wszelkie wieńce laurowe i peany na jego cześć są zasłużone oraz mają pełne uzasadnienie. Dobrze sprawdzający się w kolaboracjach na linii producent-raper (do tej pory, oprócz O.C., w ten sposób współpracował m.in. z Boog Brown czy Hassaanem Mackeyem) beatmaker postawił sobie bardzo wysoką poprzeczkę przy pracy nad „Trophies” – w końcu to dzięki tej płycie oczy wielu skierowało się w jego stronę. Nasuwa się pytanie, czy „Dice Game” jest na równie wysokim poziomie pod względem produkcji, ale także rapu, gdyż Guilty Simpson nie jest już nowicjuszem na scenie i także on musi dbać o dobre imię, które sobie wyrobił przez te wszystkie lata.

    Byron Simpson wychował się w rodzinie o muzycznych korzeniach, co zaowocowało jego miłością i pasją do samodzielnego tworzenia. W tętniącym wówczas bezkompromisowym hip hopem Detroit, Simpson już w latach dziewięćdziesiątych obracał się w towarzystwie postaci znanych w środowisku. Dopiero jednak za sprawą lepszego poznania J Dilli (który często nazywał go jednym ze swoich ulubionych Emcees) w 2001 roku, raper dostał szansę na swoje pierwsze nagrania. Stało się to dwa lata później, w utworze „Strapped” na albumie „Champion Sound” Jayliba. Dzięki temu artysta otrzymał jeszcze wiele więcej propozycji gościnnych udziałów na albumach różnorodnych wykonawców, głównie tych, pochodzących z Detroit lub w pewien sposób związanych z wytwórnią Stones Throw Records. To właśnie jej nakładem ukazały się ciepło przyjęte solowe albumy „Ode to the Ghetto” (2008) i „O.J. Simpson” (2010). Wciąż w planach jest także wydanie drugiej części ostatniego projektu, czyli „O.J. Simpson 2”. Wśród licznie nagrywanych w owym czasie mixtape’ów i pochodnych wydawnictw nie sposób nie wspomnieć o nagranym wespół z Black Milkiem i Seanem Price’em, jako Random Axe, longplaya o tym samym tytule, w labelu Duck Down. Wysoko oceniany w wielu notowaniach i rankingach do dziś cieszy się sporą popularnością wśród wiernych fanów członków tego kolektywu.

    Wśród opinii i recenzji na temat „Dice Game” roi się od porównań albumu do „Trophies”, co chyba w tym wypadku jest nieuniknione, szczególnie ze względu na postać producenta łączącego obydwa wydawnictwa. Pole do wszelkich uwag i subiektywnych ocen w przeważającej większości pozostawię Czytelnikom, a przedstawię jedynie kilka z nich, które (mam nadzieję) dadzą impuls do lepszego zapoznania się z płytą. Nie sposób nie przyznać, że Apollo Brown to producent genialny, dbający o wysoki poziom artystyczny swoich beatów. Nawet jeżeli wykorzystuje sample znane z innych, klasycznych już nagrań, potrafi zrobić to w finezyjny sposób, daleki od wywoływania w słuchaczu mimowolnych porównań. Podkłady są wyraziste, lecz wciąż sporo w nich specyficznego liryzmu bazującego na jazzowych samplach, które budują atmosferę. Właśnie to daje dobre tło dla szczerych opowieści Guilty Simpsona i jego ciężkiego, na ogół spokojnego, ale i ekspresywnego flow. Na albumie pojawiło się zaledwie dwóch gości – Planet Asia oraz Torae, co w tym przypadku jest zaletą.

    Z wydawnictwem można zapoznać się za pośrednictwem Bandcampa. Zachęcam do pobrania darmowych utworów promujących „Dice Game”„Reputation”, „Nasty” z Planet Asią oraz bonusowego „Parkour”.

    Tracklista

    1. Freezing Dice
    2. Reputation
    3. Let’s Play
    4. One Man
    5. I Can Do No Wrong
    6. Potatoes feat. Torae
    7. Change
    8. Dear Jane
    9. Lose You
    10. Ink Blotches
    11. Neverending Story
    12. The Cook Up
    13. Truth Be Told
    14. Nasty feat. Planet Asia
    15. Wrong Hand
    16. How Will I Go
  • Intergalaktyczna podróż z 7evenThirtym

    Intergalaktyczna podróż z 7evenThirtym

    3–4 minut

    Rok 2012 powoli zbliża się ku końcowi, na przekór wszystkim tym, którzy usilnie twierdzili, iż 21 grudnia nastąpi koniec świata, i nasza cywilizacja zostanie zmieciona z powierzchni globu. Koniec roku w branży muzycznej kojarzy się z podsumowaniami. Koniec świata zaś wielu osobom kojarzy się ze zwiększonym zainteresowaniem zjawiskami w przestrzeni kosmicznej. Tak dwa odległe zagadnienia może łączyć w bardzo luźny sposób ostatni album 7evenThirty’ego, będący wydawnictwem spod szyldu Mello Music Group (jednej z najważniejszych wytwórni tego roku), jak i albumem konceptualnym, osadzonym w szeroko rozumianej międzyplanetarnej stylistyce.

    Wielu Czytelnikom postać 7evenThirty’ego na pierwszy rzut oka może wydawać się anonimowa. Mimo to najnowszy krążek, „Heaven’s Computer”, może okazać się przełomowym dla artysty, gdyż działania promocyjne oficyny MMG oraz grupa docelowa, do jakiej chce dotrzeć, zdecydowanie przysporzą mu całą rzeszę nowych fanów.

    Pochodzący z Jackson w stanie Mississippi Marques Phillips, w stronę hip hopu skierował się za sprawą swojego bliskiego przyjaciela (i producenta) 5-D. Dzięki niemu wśród swoich muzycznych inspiracji może wymienić takich tuzów Złotej Ery, jak Digable Planets, Pete Rock czy ATCQ, zmieszanych z energicznymi popisami scenicznymi młodego Busty Rhymesa czy ODB-iego. Jego ekscentryczna osobowość pozwoliła mu wykreować bardzo charakterystyczny (i to słowo nie jest w tym przypadku przesadą) styl muzyczny, który sam zwykł nazywać Hardcore Space Gangsta Music. Jako raper lub beatmaker (a także w zupełnie innych rolach) 7evenThirty pojawiał się na albumach różnych artystów od roku 2004. Jednak swoją szaloną karierę rozpoczął na dobre w 2007 longplayem „Star: The Seven Thirty Experience”, który spotkał się z dobrym odbiorem w kręgach miłośników muzyki o bardziej otwartych głowach. Podobnie sprawy miały się z dwoma kolejnymi wydawnictwami – „Late Night Sessions” z 2007 i „Rhyme Travelin” z Erikiem L z 2009, podkreślające jego pozycję na scenie. W 2011 zakończono pracę nad najświeższym „Heaven’s Computer”, który nakładem Mello Music trafił na sklepowe półki dopiero w bieżącym roku.

    Już okładka nagrania wydaje się być dość specyficzna – utrzymana w lekko komiksowym, rysunkowym klimacie, na pewno nie każdemu z artystów przypadłaby do gustu. Jednak 7evenThirty to postać inna niż wszystkie, niebojąca się eksperymentów brzmieniowych i operowania wizerunkiem – stąd obecność na płycie Maxa Redruma, swoistego alter ego rapera, który przybywa z apokaliptyczną misją wprost z innej planety. Brzmi kiczowato? Mnie też się tak wydawało, dopóki sam nie przesłuchałem kilku utworów. O bardzo eklektyczne i kreatywne brzmienie zadbali producenci, z którymi Phillips pracował już wcześniej, czyli pochodzący ze Szwecji Erik L, stary znajomy – 5-DM. Slago oraz sam 7evenThirty. Ciężko jest jednoznacznie zakwalifikować mieszankę muzyczną podaną przez wymienionych twórców i chyba właśnie w tym między innymi tkwi siła tego wydawnictwa. Klasyczne sample mieszają się tu z syntetycznymi, kosmicznymi wręcz dźwiękami ocierającymi się o elektronikę, wspieraną boom-bapowymi perkusjami. Do tego – inteligentny, nie raz ubrany kąśliwymi uwagami, rap 7evenThirty’ego, który potrafi fenomenalnie zmieniać flow, jak i barwę głosu, co jest umiejętnością na ogół rzadko stosowaną. Ten południowy, eksperymentalny feeling może nieraz przywodzić na myśl niektóre z dokonań Outkastu. Imponująca jest lista zaproszonych gości – w zacnym gronie znaleźli się Headkrack, 5-D, Mo Ney Stax, Gensu Dean, Coke Bumaye, Ivisuai, Sleepy Will, Kamikaze, DJ Phingaprint, Laurie Walker i DJ Phyia.

    „Heaven’s Computer” możemy odsłuchać za pośrednictwem Bandcampa MMG. Zapraszam również do pobrania darmowego utworu Twenty-Twelve oraz obejrzenia videoclipów do „GetUp!!!” i „Akapelah„.

    Tracklista:

    1. Fireball (prod. 7evenThirty)
    2. Twenty-Twelve (prod. 5-D)
    3. The Endtro (prod. 5-D)
    4. GetUp!!! (prod. Erik L)
    5. Earth Gurl (prod. 7evenThirty)
    6. Chocolate Bliss (prod. 5-D)
    7. Ahead Of Our Time feat. Headkrack, 5-D, Mo Ney Stax & Gensu Dean (prod. Erik L)
    8. Space Gangsta feat. Coke Bumaye & Ivisuai (prod. 5-D)
    9. Mysterious Business feat. Sleepy Will, Kamikaze & DJ Phingaprint (prod. Erik L)
    10. God feat. Laurie Walker (prod. 5-D)
    11. Heaven’s Radio / Interference (prod. Erik L)
    12. Nightmare feat. DJ Phyia (prod. 7evenThirty)
    13. Strange Life Forms / Devastation (prod. Erik L)
    14. Where It’s At (Another Tragedy) (prod. M. Slago)
  • Stik Figa opowiada o sobie samym

    Stik Figa opowiada o sobie samym

    3–4 minut

    Panowie z Mello Music Group to już niemalże stali bywalcy UCTL. Artyści zrzeszeni pod skrzydłami tej wytwórni dostarczają nam nieskończone pokłady muzyki na najwyższym poziomie, pisaliśmy już m.in. o ostatnich albumach Apollo Browna, Oddiseego czy Substantiala. Przyszedł wreszcie czas, aby poświęcić parę słów stosunkowo nowemu wykonawcy pod skrzydłami MMG, młodemu orłowi o dźwięcznym pseudonimie Stik Figa, autorowi płyty „As Himself”.

    Urodzony w Kentucky, John Westbrook, Jr. przydomek, zawdzięcza swojej szczupłej budowie ciała, będącej niegdyś obiektem żartów jego mamy, określającej go mianem sticky figure. Zdystansowany do swojego wyglądu i życia raper, bliżej zetknął się z hip hopem za sprawą albumu „Liquid Swords” GZY, który zainspirował go do tworzenia własnych utworów. Próbując swoich sił w licznych talent show i bitwach freestyle’owych, stał się rozpoznawany wśród lokalnej społeczności Kansas, gdzie wówczas mieszkał. Będąc w dobrych relacjach z niezależnymi miejscowymi wytwórniami i kolektywami, takimi jak chociażby Fyte Club, InnateSounds, The O’s i Fly Boy Club, Stik miał okazję własnymi popisami na mikrofonie otwierać koncerty i rozgrzewać publiczność przed występami takich weteranów undergroundu, jak El da Sensei oraz Blackalicious. W 2007 roku światło dzienne ujrzała EP-ka „Looking Good”, w całości wyprodukowana przez Milesa Bonny’ego, a dwa lata później „Babylon” (w całości wyprodukowany przez Grega Enemy’ego) oraz ciepło przyjęty longplay „As Himself”, który w kwietniu bieżącego roku doczekał się reedycji (powiększonej o garść utworów z wydanego w 2008 roku mixtape’u „It Ain’t Easy Bein’ Skinny”) na skalę światową w Mello Music Group.

    Już sama okładka zapowiada nam fakt, że będziemy mieli do czynienia z panem Johnem Westbrookiem Juniorem we własnej osobie. Siedzący na ganku, okryty szlafrokiem chudzielec, przeżuwający płatki śniadaniowe z mlekiem, sprawia wrażenie człowieka otwartego, a wręcz dobrodusznego, odrzucającego wszelkie bariery stawiane między artystą a słuchaczem. Autorem beatów na ”As Himself” jest Michael „Seven” Summers, znany z wcześniejszych dokonań, dzielonych z takimi osobami jak Kendrick Lamar czy Busta Rhymes. Beatmaker zadbał o ciepłe brzmienie projektu oparte na soulowych i funkowych samplach, przy których wręcz nie da się rytmicznie nie bujać głową, stanowiących kapitalne tło muzyczne dla laid-backowego flow rapera. Coraz częściej nadużywane, a do tego uznawane za banalne i sztampowe hasło, dotyczące „rapowania o swoim życiu”, w twórczości Stik Figi znajduje pełne odzwierciedlenie. Sam artysta przyznaje, że nie jest gangsterem, nikogo nie zabił, i nie widzi sensu w pisaniu o tym, co jego bezpośrednio nie dotyczy. Możemy jednak spodziewać się wielu opowieści okraszonych więcej niż szczyptą humoru i ironii, jak w singlowym „The Skinny”, swoistej autoprezentacji naszego bohatera, inteligentnych, błyskotliwych komentarzy społecznych (jak w „Medicine”The hands that picked cotton could today build monuments, the kid who cooked crack could be a chemist or a pharmacist) czy specyficznego braggadoccio, serwowanego przez czującego się dobrze we własnej skórze, „zwykłego” człowieka.

    Oprócz legalnego albumu, Stik nagrywa imponującą ilość krótszych kompilacji i pojedynczych tracków. Dla przykładu, w styczniu bieżącego roku ukazał się, zawierający osiem tracków, darmowy mini album „Choosy Moms Choose Stik”, powstały przy wsparciu Mello Music Group, Potholes In My Blog i Team Bear Club. Utwory na nim zawarte, szczególnie od strony muzycznej, prezentują zgoła inny klimat, niż ten, w jakim utrzymany jest „As Himself”. Polecam jednak zapoznanie się z tym materiałem i samodzielną jego ocenę.

    To jednak nie koniec wydawnictw Stik Figi, zaplanowanych na 2012 rok. Zimą ma się ukazać jeszcze jeden album rapera, w całości wyprodukowany przez nikogo innego, jak samego Oddiseego. Panowie weszli razem do studia już w 2010 roku, co zaowocowało krótką, bo zawierającą zaledwie pięć utworów, EP-ką „From The Top”.

    Odsłuch i/lub kupno „As Himself” możliwe są za pośrednictwem Bandcampa. W tym samym miejscu można za darmo pobrać dwa utwory promujące LP, „The Skinny” i „Medicine”. Oprócz tego ukazały się też teledyski powstałe do kilku wybranych singli z płyty. Sympatyczny chudzielec występuje w videoclipach do „Flaudgin”, „Knawhatimsayin” oraz „Corner Store”.

    Tracklista

    1. The Skinny
    2. Corner Store
    3. Absitively
    4. Class of 2000
    5. Knawhatimsayin
    6. Flaudgin
    7. Susan B
    8. Medicine
    9. Everyday
    10. End Credits
  • Dom jest tam, gdzie sztuka – nowy album Substantiala

    Dom jest tam, gdzie sztuka – nowy album Substantiala

    3–5 minut

    Nie ulega wątpliwości, iż branża muzyczna to dość niestabilna gałąź biznesu. Wytwórnie i artyści, którzy jeszcze niedawno przodowali w swoich kręgach, powoli odchodzą w zapomnienie. Część z nich przykrywa kurtyna milczenia, a głównie ci najbardziej zasłużeni pozostają w pamięci przeciętnych słuchaczy, gotowych przekazywać swoje muzyczne upodobania kolejnym pokoleniom. Hip hop to gatunek obfitujący w nagrania i postaci uznane za klasyczne – takie, które po prostu trzeba znać. Nie należy jednak zapominać o tym, co w tej chwili dzieje się na scenie rapowej – wśród obecnego natłoku bardziej komercyjnych produkcji (i produktów), trafiają się perełki adresowane do wymagających i świadomych słuchaczy. Undergroundową wytwórnią, która wiedzie w tym czasie prym, a w przyszłości ma spore szanse stanąć na podium, jest Mello Music Group.

    Gromadząc w swoich szeregach charakterystycznych, obdarzonych charyzmą, a przede wszystkim – niesamowicie utalentowanych artystów, label trafia do coraz szerszego grona odbiorców, także spoza środowiska hip hopowego, czego dowodem jest ciepłe przyjęcie wydanych w tym roku płyt People Hear What They See” Oddiseego czy „Trophies” Apollo Browna i O.C. Dopracowane brzmienie i zaawansowana warstwa liryczna to tylko niektóre z wielu plusów powyższych wydawnictw. W oczekiwaniu na zapowiedziany longplay Diamond Districtu (Oddisee, XO oraz yU), oficyna poszła za ciosem, oddając w nasze ręce „Home Is Where The Art IsSubstantiala.

    Pochodzący z Prince’s George County (w stanie Maryland), bądź, jak sam rapuje – ”from the County where the Prince is a G”, Substantial, a właściwie Stanley Robinson, po raz pierwszy zaprezentował się w roku 2001, nagrywając debiutancki „To This Union A Sun Was Born” (wyd. Hydeout Productions), o którego stronę muzyczną zadbał japoński beatmaker Nujabes, znany ze swojej niespotykanej wrażliwości muzycznej i ponadprzeciętnych umiejętności producenckich. Współpraca ta zaowocowała miejscem w pierwszej dziesiątce japońskich notowań i trasie koncertowej obejmującej Azję, Europę oraz Amerykę Północną. Kolejnym krokiem rapera miało być wydanie w założonym przez siebie Unlimited Vinyl, Ink, longplaya ”Sacrifice”, który ostatecznie ujrzał światło dziennie w 2008 roku, za sprawą QN5 Music, związanego z kolektywem CunninLynguists. Pozytywne recenzje i opinie krytyków, wideoklip do „It’s You (I Think) oraz obecność artysty w mediach komercyjnych znacząco przyczyniły się do wzrostu jego popularności. W poczet swoich zaskakujących kolaboracji może wpisać między innymi wykonanie jako FANOMM (wraz z Chewem Fu i J-Castem), podczas car show Bentleya, specjalnie przygotowanego na tę okazję utworu czy wykorzystanie stworzonej z Marcusem D. (jako Bop Alloy) piosenki przez Vogue Magazine.

    W bieżącym roku mija już ponad dekada od debiutu rapera, a „Home Is Where The Art Is” to kolejny kamień milowy w jego karierze. Substantial to już człowiek dojrzały, mąż, a do tego szczęśliwy ojciec, działający społecznie, i z empatią odnoszący się do otaczających go problemów. Najświeższy album to swoista autobiografia Suba. Jako jeden z najbardziej uznanych tekściarzy podziemia, zgrabnie porusza się po pętlach, zręcznie posługując się wyszukanym językiem. Nawet komentując, zdawałoby się – dość prozaiczne, trudy powszedniego życia, Emcee nie ucieka od inteligentnego podejścia i ciekawej formy opowiadania poszczególnych historii. Jak żartuje sam artysta, wśród tematów próżno szukać wersów oscylujących wokół trójcy „Bentley’s, blunts and bitches”. Otrzymujemy za to garść opowieści, z którymi może identyfikować się niemalże każdy słuchacz, odszukując zabawne podobieństwa, między życiem swoim i rapera. Manifest „przeciętności” oraz zbliżenie się do słuchacza poprzez ukazanie zwykłej codzienności to czynnik, który wyróżnia nie tylko Substantiala, ale także innych twórców zrzeszonych w Mello Music Group. Status udanej płyty to również, oprócz doskonałej warstwy lirycznej, zasługa dopasowanych i świetnie skomponowanych podkładów. Wśród zacnego grona zaproszonych beatmakerów pojawili się m.in. M-Phazes, Algorythm, Eric Lau oraz Oddisee, czołowy reprezentant MMG, który oprócz przygotowania czterech (trafionych w dziesiątkę) beatów, na „Home Is Where The Art Is” przejął także rolę producenta wykonawczego.

    Substantial jest kolejnym artystą, który stoi tuż u wrót sukcesu, na co bez wątpienia zasługuje, więc tym bardziej zapraszam do przesłuchania/kupna „Home Is Where The Art Is” na Bandcampie lub iTunes. Dodatkowo można za darmo pobrać wyprodukowane przez Algorythma nagranie „See Hear” (feat. Steph, The Sapphic Sonstress), a także singiel „Reloaded”, który nie znalazł się na płycie, z gościnnym udziałem Homeboya Sandmana i Javiera Starksa.

    Aktualizacja: 29 listopada pojawił się w sieci klip promujący płytę Substantiala. Teledysk powstał do ww. singla „See Hear”, uważanego za najlepsze nagranie z albumu rapera.

    Tracklista

    1. Spilled Milk (prod. SlopFunkDust)
    2. See Hear feat. Steph, The Sapphic Songstress (prod. Algorythm)
    3. Mr. Consistent (prod. Street Orchestra)
    4. Neighborhood Watch feat. Acem of Gods’lla (prod. Algorythm)
    5. Resilient (prod. Eric Lau)
    6. Check My Resume feat. DJ Jav (prod. Oddisee)
    7. Make Believe (prod. Oddisee)
    8. Make Up Sex feat. Olivier Daysoul, Deacon The Villain (prod. Surrock)
    9. Shit On My Lawn feat. DJ G.I. Joe (prod. Oddisee)
    10. The Verge feat. Steph, The Sapphic Songstress (prod. M-Phazes)
    11. Umoja (prod. Oddisee)
    12. Grateful feat. Kenn Starr, Kokayi (prod. M-Phazes)
  • Oddisee prezentuje dojrzałość muzyczną na People Hear What They See

    Oddisee prezentuje dojrzałość muzyczną na People Hear What They See

    3–5 minut

    Wraz z końcem czerwca pojawiły się w sieci internetowej podsumowania pierwszego półrocza na scenie muzycznej. Po sześciu miesiącach b.r. słuchacze i dziennikarze muzyczni posiadają już swoje typy dotyczące najlepszych wydawnictw i rozczarowań roku. W niezależnych kręgach (około) hip hopowych na pewno można wyróżnić kilku artystów za ich tegoroczne dokonania. Wygląda na to, iż wygranymi póki co są (przy skróconym rankingu): Apollo Brown & O.C. („Trophies”), Archetype („Red Wedding”), Ka („Grief Pedigree”), Mo Kolours („EP2: Banana Wine”), Gangrene („Vodka & Ayahuasca”), House Shoes („Let It Go”). Jednak zdaniem wielu pewien czerwcowy projekt przyćmił wszystkie dotychczas wypuszczone longplaye. W tym miejscu mam na myśli Oddiseego i jego długi oczekiwany album „People Hear What They See” – prawdziwa uczta dla koneserów muzyki.

    Artyści nagrywający dla Mello Music Group spotykają się przeważnie z uwielbieniem ze strony recenzentów i odbiorców undergroundowego hip hopu. Przy bardzo licznej już w tym momencie rodzinie MMG, trudno wskazać zdecydowanych faworytów i wybrać ulubionych twórców nagrywających dla tej wytwórni płytowej. Nie pomyliłbym się jednak, gdybym wskazał Oddiseego jako głównego przedstawiciela tej oficyny wydawniczej. W przeciągu ostatnich trzech lat jego kariera muzyczna nabrała rozpędu. Dzielący swoje życie pomiędzy Nowy Jork, Washington D.C. i Londyn wykonawca wybił się w niezależnych kręgach hip hopowych nie tylko za sprawą dostarczanej raz po raz nowej muzyki lecz również dzięki umiejętnie prowadzonej promocji. „Mental Liberation”, „Traveling Man”, „Odd Season”, „Rock Creek Park”, czy album grupy Diamond District (w drugiej połowie b.r. premiera ich drugiego LP) „In The Ruff” to tylko niektóre pozycje z bogatego katalogu Amira Mohameda. Amerykański artysta notuje ciągły progres, a jego możliwości wydają się być nieograniczone, co dobitnie udowodnił na „People Hear What They See”.

    W oczekiwaniu do wydania albumu, Oddisee przygotował teaser w postaci „Odd Renditions”. Darmowy projekt opublikowany 15 maja zawiera 4 nagrania na nowo zinterpretowane przez członka MMG. Nie określałbym tych utworów mianem remiksów, gdyż mamy tutaj do czynienia bardziej z rekonstrukcją kompozycji autorstwa kolejno Bona Ivera, Metronomy, Marvina Gaye’a oraz K-Osa. Wśród wszystkich nowych wersji tracków, zdecydowanie przed szereg wysuwa się „Ain’t That Peculiar”, do którego „powstał” odświeżony teledysk. Całość materiału dostępna do odsłuchu i/lub pobrania na Bandcampie (można też skorzystać z poniższego odnośnika).

    DOWNLOAD Oddisee – „Odd Renditions”

    Tracklista

    1. Paralyzed – Bon Iver „re: Stacks”
    2. The Gold Is Mine – Metronomy „We Broke Free”
    3. Ain’t That Peculiar – Marvin Gaye „Ain’t That Peculiar”
    4. Man I Use To Be – K-Os „Man I Use To Be”

    Pierwsze wzmianki o tegorocznej płycie czołowego przedstawiciela niezależnej sceny hip hopowej pojawiły się jeszcze pod koniec ubiegłego roku. Mello Music Group wpisało „People Hear What They See” na listę najważniejszych wydawnictw pierwszej połowy 2012 roku. Nic w tym dziwnego, ponieważ każdy kolejny materiał Oddiseego, to nie lada wydarzenie w branży muzycznej, a wypuszczone w połowie maja „Odd Renditions” dodatkowo podgrzały temperaturę przed premierą LP. Album ukazał się 12 czerwca, choć już tydzień wcześniej trafił na iTunes i Bandcampa. Czerwcowy materiał członka Diamond District określa się jako „debiutancki longplay”, co jest nie do końca zrozumiałe i najwidoczniej dotyczy tego, iż wcześniej Oddisee nie odpowiadał w takim stopniu za część liryczną na swoich wydawnictwach. Tym razem twórca nie tylko wyprodukował wszystkie nagrania, ale zajął się też tekstami na LP. [pullquote]Utwory opowiadają o trudach i znojach codziennego życia, pokazują jego pozytywne i negatywne strony, snują opowieści o wpływach, inspiracjach, postrzeganiu świata, rzeczywistości.[/pullquote] Doskonała warstwa muzyczna wzbogacona o tzw. żywe instrumenty pięknie rozszerza produkcję gospodarza płyty, a zaproszeni goście – Olivier Daysoul, Diamond District (yU & X.O.), Ralph Real i Tranqill – dodają kolorytu całości.

    Ostatni album Oddiseego można odsłuchać i/lub nabyć na Bandcampie. Mello Music Group wypuściło płytę również w formatach fizycznych (wydanie winylowe jest opatrzone podtytułem deluxe edition). Materiał promują trzy single – „Way In Way Out”, „The Need Superficial” oraz „You Know Who You Are”. Pierwsze dwa utwory są dostępne do darmowego pobrania (patrz: Bandcamp), zaś do akustycznej wersji trzeciego nagrania powstał skromny, aczkolwiek nader klimatyczny wideoklip. „People Hear What They See”, to niezwykle dojrzałe wydawnictwo płytowe, nieprzypadkowo pretendujące do miana albumu roku.

    Tracklista

    1. Ready To Rock
    2. Do It All feat. Diamond District
    3. That Real feat. Oliver Daysoul
    4. Let It Go
    5. American Greed
    6. The Need Superficial feat. Oliver Daysoul
    7. Way In Way Out
    8. Maybes feat. Ralph Real
    9. Anothers Grind feat. Tranquill
    10. Set You Free
    11. You Know Who You Are
    12. Think Of Things
    13. You Know Who You Are (Acoustic version) feat. Oliver Daysoul
Translate »