W pierwszych miesiącach tego roku nie ma co narzekać na koncerty w kraju z udziałem zagranicznych wykonawców. W ub. tygodniach wystąpili u nas m.in. Step Brothers (Alchemist & Evidence), Jeru The Damaja, Tha Alkaholiks, Lords Of The Underground, Cali Agents, Coultrain i Dynasty (artystka ponownie zawita do Polski już w następnych dniach). W najbliższym czasie zaprezentują się przed polską widownią MC Melodee i Bonobo (więcej informacji o tych wydarzeniach wkrótce). Z kolei już jutro w gdańskim klubie Bunkier zagra dobrze znany latynoski duet The Beatnuts.
2 marca 2014 roku, klub Bunkier, ul. Olejarna 3, Gdańsk No Escapin’ This World Tour – The Beatnuts w Gdańsku Wystąpią:
The Beatnuts, HMAN, Ill Tone, Gedz / JodSen / DJ Krug
Before & after party: DJ Chill & DJ BTR (Midnite Kush) Prowadzenie imprezy: Yah Start: godz. 20:00 Cena biletu: 49 złotych w dniu koncertu. Wstęp na imprezę od 18 lat.
Początki działalności The Beatnuts na scenie hip hopowej sięgają przełomu lat 80. i 90.tych. Właśnie wtedy w nowojorskim Queens JuJu, Psycho Les i Kool Fashion (znany później jako Al’ Tariq) postanowili rozpocząć tworzenie muzyki na wspólne konto. Ostatni z tych artystów opuścił szeregi formacji, zanim ta zdołała na dobre zaistnieć w świadomości przedstawicieli mediów i słuchaczy. Przez pewien okres z zespołem bliski był związany The Mighty V.I.C. (Groove Merchantz, Ghetto Pros), ale tak naprawdę niemal każdy odbiorca rapu kojarzy The Beatnuts jako duet wykonawców. Przez ponad dwie dekady JuJu i Psycho Les zapisali na swoim koncie wiele longplayów i singli, współpracując przy tym z całą śmietanką amerykańskiego rapu.
W pierwszych latach istnienia formacja skupiała się na produkcji utworów dla innych wykonawców. Przez ten czas nowojorczycy współpracowali z m.in. Commonem (wtedy występującym pod pseudonimem Common Sense), Stereo MC’s, Prime Ministrem Pete Nice’em & Daddy Richem, Kuriousem, Fat Joe i Da Youngsta’s. Artyści okazali się też dobrymi specjalistami od remiksów, co udowodnili dostarczając własne wersje podkładów dla MC Lyte, Da Lench Mob czy Naughty by Nature. Dzięki tym kolaboracjom o The Beatnuts zrobiło się w pewnym momencie głośno w NYC, co zaowocowało następnie propozycjami kontraktowymi ze strony różnych wytwórni płytowych. Najpierw grupa próbowała szczęścia z Combat Records, które ostatecznie zostało zamienione na Relativity Records/Violator Management. Tym sposobem pierwsze nagrania The Beatnuts trafiły do sprzedaży przy współpracy z tymi firmami.
Poprzedzające debiutancki album „Intoxicated Demons The EP” wypadło na tyle obiecująco, że o formacji zaczęto również dyskutować poza granicami Nowego Jorku. „The Beatnuts: Street Level” z 1994 roku przyniosło kawał porządnego rapu podanego w charakterystyczny sposób. W następnych latach JuJu i Psycho Les wypuścili szereg kolejnych nagrań. „Stone Crazy”, „Remix EP: The Spot”, „A Musical Massacre”, „Take It or Squeeze It”, „The Originators”, „Milk Me” – wszystkie te wydawnictwa pozwoliły nowojorczykom na zdobycie licznych fanów na całym świecie. Z odbiorem poszczególnych materiałów przez krytyków bywało różnie i przez długi czas określało się The Beatnuts mianem niedocenionej formacji. W pewnym momencie trudno było też przypisać duet do określonej niszy rapu, gdyż balansowali oni na granicy tzw. overgroundu i mainstreamu. Wiele osób powinno też pamiętać o słynnej sprawie kradzieży beatu do singla „Watch Out Now” przez Trackmasters i Cory’ego Rooney, którzy wykorzystali podkład w utworze Jennifer Lopez, „Jenny from the Block”.
The Beatnuts zapamiętano również jako jedynych latynoskich członków kolektywu Native Tongues. JuJu i Psycho Les nigdy nie kryli swojego pochodzenia (pierwszy z nich ma korzenie dominikańskie, drugi kolumbijskie), dzięki czemu ta wybuchowa mieszanka znalazła niejednego zwolennika. Z drugiej strony nie brakowało także głosów porównujących ze względu na pochodzenie formację do Cypress Hill, uznając grupę jako nowojorską odpowiedź na działalność zespołu z Kalifornii. Sporo w tym racji, co dobrze świadczy o jakości muzyki duetu z Queens. W jakiej formie znajdują się doświadczeni artyści będzie można przekonać się 2 marca w Gdańsku.
Wszystkie dodatkowe informacje dotyczące jutrzejszego koncertu znajdziecie na stronie wydarzenia na Faceboku.
Wydawnictwom muzycznym często towarzyszą publikacje pośrednio związane z ich zawartością, skupiające się na otoczce i szeregu elementów towarzyszących powstaniu płyt. Dziennikarze i zwykli słuchacze potrafią nie raz rozłożyć na części pierwsze wszystkie składowe danej płyty. Często dużo emocji wzbudzają okładki albumów i singli. Właśnie tematem coverów tworzonych na potrzeby wydawnictw różnych artystów zajmiemy się w nowej mini-serii artykułów na łamach serwisu.
„Niezapomniane okładki hip hopowe” to rozwinięcie cyklu publikowanego na fan page’u U Call That Love. W każdej odsłonie tej publikacji pojawi się po 10 okładek płyt hip hopowych, które przeszły do historii tego gatunku muzycznego. W tej serii zajmę się jedynie szatą graficzną poszczególnych longplayów i singli (oraz anegdotami z nimi związanymi), odrzucając na bok wartość artystyczną każdego z materiałów. Liczy się tylko kreatywność i polot twórców okładek.
W pierwszym wydaniu przyjrzymy się na poważnie i z przymrużeniem oka okładkom następujących płyt: „Doin’ Thangs” Big Beara, „Slam Dunk’n Hoes” Top Doga, „Ready To Die” The Notoriousa B.I.G., „Illmatic” Nasa, „Milk Me” The Beatnuts, „Paul’s Boutique” Beastie Boys, „Music to Driveby” Compton’s Most Wanted, „Phrenology” The Roots, „Power” Ice-T oraz „It Takes a Nation of Millions to Hold Us Back” Public Enemy.
Big Bear – „Doin’ Thangs” (1998)
Autor: Pen & Pixel Kategoria: okładka żyjąca w zgodzie z naturą Wyróżnienie za: wprowadzenie niedźwiedzi do środowiska hiphopowego
Okładka do debiutanckiej płyty Big Beara przypomina reklamy wody mineralnej Vytautas. Spoglądając na okładkę albumu nie bardzo wiadomo, o co chodzi i jak to skomentować, ale trudno powstrzymać się od śmiechu. Gdyby Litwini dorwali się do reklamowania tego wydawnictwa, to mogłoby to wyglądać mniej-więcej w następujący sposób:
Masz niedźwiedzia? Nie trzymaj go na podwórku przy domu lub w swoim ciasnym mieszkaniu. Wypuść go na najlepszą imprezę z udziałem jego braci organizowaną przez Big Beara w kasynie na Florydzie. Wejście tylko na hasło „Doin’ Thangs”. Twój niedźwiedź będzie bardziej zadowolony z takiego wypadu, niż od 20 kg łososi posmarowanych miodem z barci z Gór Skalistych, włożonych w kanapkę przykrytą dwoma jeleniami.
Ano i byłbym zapomniał. „Doin’ Thangs” zaprojektowała firma Pen & Pixel, znana z szeregu prac wykonywanych na zlecenie południowych wykonawców. Po dziś dzień trudno rozwikłać zagadkę, skąd oni do cholery wzięli pomysł na zamieszczenie niedźwiedzi na okładce tej płyty.
Top Dog – „Slam Dunk’n Hoes” (2005)
Autor: nieznany Kategoria: coś dla fanów rapu, kobiet i koszykówki – czego można chcieć więcej? Wyróżnienie za: opanowanie obsługi Photoshopa Painta do poziomu eksperckiego
Co możesz zrobić, jeżeli jesteś mało znanym raperem i chcesz wydać mixtape, o którym od razu będzie głośno? Możesz zaprosić na imprezę promocyjną płyty hologram 2Paca albo zadać sobie proste pytanie, co lubisz robić w życiu, a następnie przełożyć to na projekt, który koniecznie musi mieć dobrą okładkę. Drugi wzorzec postępowania wybrał Top Dog (nie, nie ten związany z Boot Camp Clik, inny), pokazując na swoim jedynym wydawnictwie swoje ulubione rozrywki. „Slam Dunk’n Hoes” utkwi w pamięci każdemu i nie da spać po nocach. Przed erą memów był czas na Painta lub Photoshopa i dobrą zabawę, co widać na szacie graficznej tego materiału. Nic, tylko dawać wykłady marketingowcom, w jaki sposób szybko podnieść zainteresowanie swoim produktem o 597%.
Tak na marginesie, to Top Dog miałby spore szanse na wygraną w konkursie wsadów podczas All-Star Weekend w NBA. Kenny Smith i Reggie Miller byliby z niego dumni, Ernie Johnson już niekoniecznie.
The Notorious B.I.G. – „Ready To Die” (1994)
Autor: Butch Bel Air Kategoria: małe jest piękne Wyróżnienie za: pokazanie światu słodkiego bobasa, który wcale nie jest Biggie Smallsem w wieku niemowlęcym
„Ready To Die” narobiło tak wielkiego zamieszania w 1994 roku, że nawet przygotowany na różne okoliczności Puff Daddy nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Wszyscy, którzy wcześniej słyszeli o Biggie Smallsie po zetknięciu się z okładką płyty wydanej nakładem Bad Boy Entertainment, zastanawiali się co tam robi słodki malec. W końcu to hardcore’owy album, a nie zbiór kołysanek dla dzieci. Jednak nawet gangsterzy mają również swoją dobrą stronę. Co lepsze, 99% ludzi myślała, iż ten malec, to po prostu The Notoriousa B.I.G. w wieku niemowlęcym (doskonałe podobieństwo, nieprawdaż?) lub jego krewny. Dopiero po latach potwierdziła się tożsamość osoby z fotografii autorstwa Butcha Bel Aira. Keithroy Yearwood udzielił szeregu wywiadów dwa lata temu i przedstawił swój punkt widzenia na całą historię. Oby wiodło mu się lepiej niż Biggie’emu.
Nas – „Illmatic” (1994)
Autor: Danny Clinch & Olu Dara Kategoria: podrośnięte też bywa niebrzydkie Wyróżnienie za: autoportret na tle swojego osiedla – szacunek u bliskich znajomych gwarantowany
Nas długo grzebał przy wszystkim, co było związane z wydaniem jego debiutanckiego albumu. Przy tworzeniu „Illmatic” nie obeszło się bez przygotowania okładki, która podobnie jak zawartość longplaya, przeszła do historii. Koncept na ten cover nie wydaje się specjalnie skomplikowany. Ot, artysta odnalazł swoje zdjęcie ze starego szkolnego albumu i postanowił ukazać je na tle fotografii przedstawiającej swoje osiedle. Takie połączenie momentalnie chwyciło i przypadło do gustu nie tylko najbliższym znajomym rapera z Queensbridge. 7-letni Nasir Jones wygląda słodko, nieprawdaż? Kto by pomyślał, że ten dzieciak wyrośnie na jednego z najbardziej wpływowych Emcees w dziejach rapu.
Na koniec dwie często pomijane kwestie przy dyskusjach o okładce do „Illmatic”. Początkowo artwork do pierwszej płyty Nasa miał zawierać elementy religijne i nawiązywać przy tym do wersu rapera z singla „Live at the Barbeque” Main Source: „When I was 12 I went to hell for snuffin Jesus”. Ostatecznie stanęło na innym koncepcie, w czym zasługa ojca młodego artysty, Olu Dary. Ego Trip utrzymuje, że przy tworzeniu okładki do LP wzorowano się na płycie Howard Hanger Trio, „A Child Is Born”. Trzeba przyznać, że podobieństwo jest naprawdę wysokie.
Beastie Boys – „Paul’s Boutique” (1989)
Autor: Nathanial Hornblower Kategoria: wspieranie swojego ulubionego sklepu z ciuchami Wyróżnienie za: panoramiczne zdjęcie ukazujące piękno Nowego Jorku
Prawie każdy lubi się dobrze ubrać, zgadza się? Wszyscy też lubimy ładne zdjęcia, nieprawdaż? Tak też pomyśleli twórcy okładki do „Paul’s Boutique”. Ad-Rock, MCA, Mike D wraz z Nathanialem Hornblowerem zaserwowali na swoją drugą płytę fantastyczną panoramiczną fotografię wykonaną u zbiegu ulic Ludlow i Rivington. Jak głosi część radiowego spotu: „To w Brooklynie znajduje się Paul’s Boutique a w nim najlepsze męskie ciuchy”. Nie obeszło się tutaj bez teorii spiskowych i dochodzenia prowadzonego przez nowojorczyków, którzy szybko odkryli, że zdjęcie na coverze płyty wykonano w rzeczywistości w części Manhattanu o nazwie Lower East Side. Nawet jeżeli Beastie Boys trochę nagięło tutaj fakty, to trudno nie zachwycać się nad wspaniałą okładką wyglądającą najlepiej przy winylowym wydaniu gatefold. Wszyscy właściciele fan page’ów z „photography” w nazwie – marsz odrobić lekcje, okładka do „Paul’s Boutique” to prawdziwa sztuka.
Jeżeli interesujecie się, jak miejsce, skąd pochodzi fotografia z płyty Beastie Boys wygląda po ponad 20 latach, to zapraszam do odwiedziny tej strony.
The Beatnuts – „Milk Me” (2004)
Autor: Mark Mann Kategoria: dobra dupeczka na okładce Wyróżnienie za: grę słowną i promocję akcji „Pij mleko” wśród sympatyków rapu
Kiedyś mówiło się, że The Beatnuts stanowi nowojorską odpowiedź na Cypress Hill z Los Angeles. Poniekąd sporo w tym racji, ale trzeba pamiętać o tym, że Juju & Psycho Les lubili pokazać pogodniejsze strony życia i nie brakowało u nich tematyki imprezowej. Akurat z tym silnie wiąże się album „Milk Me”. Tytuł płyty artyści zaczerpnęli ze słów wypowiedzianych przez bliżej nieznanego aktora porno w jakimś filmie. Duet przy pomocy Marka Manna zastosował kapitalną grę słowną na okładce do tego projektu. Modelka o bujnych kształtach (front i back cover) i obłędnej figurze (kłaniają się zdjęcia z wkładki do LP, które znajdziecie na Discogs) musiała się trochę pomęczyć w mleku, które wycieka z „nuts”, ot ci niespodzianka. Oczywiście było warto spędzić trochę czasu na tej sesji fotograficznej.
Okładka pasuje również ze słynną akcją „Pij mleko”, więc The Beatnuts zapunktowali nawet u nieco starszych nastolatków i pewnie trochę osób przekonali do dbania o dostarczanie odpowiedniej ilości wapnia swojemu organizmowi.
Compton’s Most Wanted – „Music to Driveby” (1992)
Autor: Peter Dokus & David Duarte Kategoria: gangsterzy i fani 4 kółek łączcie się Wyróżnienie za: pocztówkę z wypadu na policzenie się ze swoimi wrogami
Ktoś nie spłacił długu? Twój kuzyn dostał łomot za to, że wszedł nie na swoje osiedle? Jakiś frajer zbałamucił Twoją siostrę? Świadkowie Jehowy nieustannie nachodzą w piątkowe poranki? Pora na rozwiązanie wszystkich tych problemów. W cywilizowanym świecie odbyłoby się to pewnie w inny sposób, ale jeżeli jesteś gangsterem z Los Angeles lub okolic, nie ma wyjścia – jedynie drive-by wchodzi w grę. W końcu to najlepsza metoda, a przy okazji zdobędziesz kilka punktów do szacunku w okolicy. Zabierz ze sobą kilku znajomych, zaopatrz się tylko w odpowiednie narzędzia i rozeznaj dobrze teren przeciwnika przed akcją. Pamiętaj też o odpowiednią muzykę na przejażdżkę, a tutaj nie będzie niczego lepszego od płyty „Music to Driveby” Compton’s Most Wanted. Jeżeli to tylko jednak przykrywka i zamierzasz posłuchać dobrej muzyki wraz ze swoim towarzystwem, jak bohaterowie reklamy promującej San Francisco Jazz Festival, to też dobrze. Czego się w końcu nie robi dla chwili relaksu, nieprawdaż?
The Roots – „Phrenology” (2002)
Autor: Tom „Evil Prints” Huck Kategoria: plastyczne odzwierciedlenie tytułu płyty na jej okładce Wyróżnienie za: łamigłówkę złożoną z 19 części, której rozwiązanie nie należy do najłatwiejszych zadań
Ponad dekadę temu Questlove, Black Thought i spółka pokazali światu okładkę, która pozostawiła daleko w tyle konkurencję. Przy tworzeniu konceptu „Phrenology” filadelfijska grupa odwołała się do frenologii – teorii z XVIII i XIX wieku opracowanej przez Franza Josefa Galla i Johanna Spurzheima (1776-1832), wedle której kora mózgu jest podzielona na odrębne ośrodki, z których każdy zapewniał fizykalne podstawy zjawisk psychicznych. W ubiegłych stuleciach pojawiło się pełno plakatów nawiązujących do tego terminu. W środowisku hip hopowym tylko The Roots sięgnęli po tę formę wyrazu, przedstawiając na coverze 19 rysunków odnoszących się do historii czarnych w USA. Na co jeszcze czekacie, rozwiązujcie wszystkie zagadki!
Ice-T – „Power” (1988)
Autor: Glen E. Friedman Kategoria: groźni gangsterzy i ich niezłe panienki + dobra dupeczka na okładce Wyróżnienie za: pomysłowy projekt pokazujący, że (zazwyczaj) są dwie strony medalu (i okładek)
Wszyscy gangsta raperzy mieli w zwyczaju przyciągać uwagę odbiorców na różne sposoby, często i gęsto uciekając się do kontrowersyjnych zagrywek. Właśnie tak postąpiła ikona kultury hip hopowej, Ice-T, który dał niezłego łupnia zwolennikom dobrych obyczajów poprzez okładkę albumu „Power” z 1988 roku. Oczy każdej osoby sięgającej po egzemplarz tego wydawnictwa zatrzymywał się na Darlene Ortiz, ówczesnej dziewczyny kalifornijskiego artysty, której skąpy strój i prowokacyjna poza mówiły same za siebie. Młoda kobieta stanowi gwóźdź programu na fotografii Glena E. Friedmana, który ponadto pokusił się o wykonanie zdjęcia przedstawiające trójkę osób na tym coverze z drugiej strony. Panowie przynajmniej próbują zachować pozory i trzymają broń schowaną za swoimi plecami, ale Darlene dumnie paraduje z shotgunem na okładce LP. Cały gangsterski świat, i tyle.
Ice-T wraz z panią Ortiz żyli ze sobą przez 16 lat, ale wszyscy wiedzą, że tę ślicznotkę zastąpiła później Nicole „Coco” Austin, a raczej jej niewyobrażalnych rozmiarów siedzenie.
Public Enemy – „It Takes a Nation of Millions to Hold Us Back” (1988)
Autor: Glen Friedman Kategoria: wróg publiczny białej Ameryki atakuje nawet zza krat Wyróżnienie za: udokumentowanie początku ruchu społeczno-politycznego w rapie
Pod koniec lat 80.tych w hip hopie wykształcił się ruch społeczno-polityczny, którego centralnymi przedstawicielami byli członkowie Public Enemy. Kiedy grupa przygotowywała materiał na drugą płytę, „It Takes a Nation of Millions to Hold Us Back”, nowojorska formacja postanowiła dobitnie pokazać wszystkim (czytaj: białej Ameryce), że należy ich traktować poważnie. W celu podkreślenia znaczenia nagrań i wizerunku, PE wypuściło groźną, i to dosłownie, okładkę. Umieszczenie Chucka D i Flavora Flava za kratkami ma wymiar symboliczny – zespół z Long Island chciał w ten sposób zamanifestować, iż nic i nikt nie jest w stanie ich powstrzymać, co też po wydaniu albumu, okazało się prawdą. Historia dziejąca się na back coverze tylko to jeszcze bardziej podkreśliła.
Pod koniec marca b.r. pojawiła się na U Call That Love pierwsza część podcastu We Love Jazz Beats. Ponadto, przybliżyłem ideę tej niezależnej inicjatywy z Torunia. Kilka dni temu doczekaliśmy się kontynuacji tego projektu, bowiem została opublikowana druga część audycji internetowej We Love Jazz Beats. Przypomnę, iż U Call That Love jest partnerem We Love Jazz Beats.
Premierowy podcast WLJB trafił do słuchaczy nieco ponad dwa miesiące temu. Pierwsza część webcastu zawierała nagrania m.in. The Audible Doctora, Ta-Ku, O.S.T.R.’ego, 9th Wondera oraz Boog Brown & Apollo Brown. Druga odsłona podcastu opiera się na szybszych, żywszych produkcjach, odnoszących się również do muzyki granej na cyklicznych imprezach We Love Jazz Beats odbywających się w toruńskim klubie Jasskot. Tym razem podcast został wzbogacony o brzmienia funkowe, dzięki czemu końcowy kształt wydawnictwa powinien trafić jeszcze do większego grona odbiorców. Na „We Love Jazz Beats – Chapter 2” znajdziemy zarówno nagrania współczesnych artystów – słoweńskiego beatmakera Gramatika, Australijczyka Ta-Ku, czy słynnego duetu hip hopowego The Beatnuts, jak i klasyków gatunku – Kool & The Gang, Gwen Mccrae i Emotions. Swoiste podsumowanie podcastu stanowi ostatni utwór na trackliście – „Zakochałem Się W Jill Scott” Zeusa, który można uznać za udane zwieńczenie niniejszego materiału.
„We Love Jazz Beats – Chapter 2” został udostępniony do odsłuchu na Sound Cloudzie. Poniżej możecie bezpośrednio zapoznać się z drugą częścią podcastu, korzystając z niniejszego playera.
Tracklista
Fonoteka – Magnetofon
Illegal Cookin DJ – Paid Full
Gramatik – Hit That Jive
Gramatik – Shaft Funk
The Beatnuts – Get Funky
The Beatnuts – We got the funk
Gramatik – Funk It Down
Ta-Ku – Back To the Future
Jimi Needles – Don’t Call Me Booty
Kool & The Gang feat. Big Brovaz – Funky Stuff
Cookin’ on 3 Burners feat. Fallon Williams – Cook It
Przez długi czas, tegoroczna wiosna nie rozpieszczała nas ciepłymi i słonecznymi dniami, oferując w zamian anomalie pogodowe, rzadko spotykane o tej porze roku. W końcu wiosenna aura nastała na terenie całego kraju, co niewątpliwie sprzyja organizacji imprez pod gołym niebem. Oprócz licznych wydarzeń związanych z juwenaliami, można trafić także na ciekawie zapowiadające się eventy stricte hip hopowe. Po koncertach DJ’a Shadowa w Warszawie i Krakowie oraz występie Masta Ace’a, Marco Polo i Stricklina w Toruniu, warto odwiedzić Żory, gdzie już jutro odbędzie się festiwal Południowy Rytm 3. Poniżej szczegółowy harmonogram wydarzenia. (więcej…)
Translate »
Zarządzaj zgodą
Aby zapewnić jak najlepsze wrażenia, korzystamy z technologii, takich jak pliki cookie, do przechowywania i/lub uzyskiwania dostępu do informacji o urządzeniu. Zgoda na te technologie pozwoli nam przetwarzać dane, takie jak zachowanie podczas przeglądania lub unikalne identyfikatory na tej stronie. Brak wyrażenia zgody lub wycofanie zgody może niekorzystnie wpłynąć na niektóre cechy i funkcje.
Funkcjonalne
Zawsze aktywne
Przechowywanie lub dostęp do danych technicznych jest ściśle konieczny do uzasadnionego celu umożliwienia korzystania z konkretnej usługi wyraźnie żądanej przez subskrybenta lub użytkownika, lub wyłącznie w celu przeprowadzenia transmisji komunikatu przez sieć łączności elektronicznej.
Preferencje
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest niezbędny do uzasadnionego celu przechowywania preferencji, o które nie prosi subskrybent lub użytkownik.
Statystyka
Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do celów statystycznych.Przechowywanie techniczne lub dostęp, który jest używany wyłącznie do anonimowych celów statystycznych. Bez wezwania do sądu, dobrowolnego podporządkowania się dostawcy usług internetowych lub dodatkowych zapisów od strony trzeciej, informacje przechowywane lub pobierane wyłącznie w tym celu zwykle nie mogą być wykorzystywane do identyfikacji użytkownika.
Marketing
Przechowywanie lub dostęp techniczny jest wymagany do tworzenia profili użytkowników w celu wysyłania reklam lub śledzenia użytkownika na stronie internetowej lub na kilku stronach internetowych w podobnych celach marketingowych.