Autor: Mastyl

  • Spacer po latach dziewięćdziesiątych z Piece of Mind

    Spacer po latach dziewięćdziesiątych z Piece of Mind

    3–4 minut

    Złota Era, czyli przełom lat 80. i 90.tych ubiegłego wieku przypada na okres najbardziej płodnego rozwoju hip hopu, kiedy to wydanych zostało najwięcej albumów, po dziś dzień uchodzących za klasyki gatunku. Raperzy, pisząc teksty, zaczęli sięgać po coraz to nowe formy i tematy oraz eksperymentować z flow, producenci starali się wynieść na piedestał sztukę samplingu, tworząc dobrze brzmiące kompozycje oparte na jazzie i funku. Eskalacja conscious rapu i jazz-hopu, przyczyniły się do poszerzania grona odbiorców hip hopu. Tommy Boy, Def Jam, Rawkus Records, Native Tongues… długo by wymieniać kolektywy i wytwórnie, które w latach dziewięćdziesiątych święciły triumfy. Mimo widocznego odchodzenia od klasycznego brzmienia utworów hip hopowych w stronę syntetyki i future beats, wydawnictwa z czasów Golden Age wciąż pozostają ukazującymi ten rodzaj muzyki w najczystszej, korzennej formie. W czym tkwi więc sukces, zdawałoby się, trochę już podstarzałych numerów? Czy ciepłe sample, mocne perkusje i szczery, pozytywny przekaz wciąż są w cenie? I wreszcie – czy w 2012 roku można z powodzeniem tworzyć rap oparty na schematach zbliżonych do tych sprzed dwudziestu, a nawet trzydziestu lat?

    Okazuje się, że tak – i to nigdzie indziej, jak w Kanadzie, „grzeczniejszej” siostrze Stanów Zjednoczonych. Jeżeli będąc w Toronto, napotkasz szeroko uśmiechniętego localsa, z burzą dreadlocków okrytą kapeluszem i z torbą pełną winyli na ramieniu – masz przed sobą nikogo innego, jak Samuela Gayle’a, znanego też jako G-Roc Gayle. Mieszkaniec tej aglomeracji kanadyjskiej, to też założyciel niezależnej wytwórni Structures Built Records, a do tego (przede wszystkim) – rapująca połowę duetu Piece of Mind, tworzonego wspólnie z Gerrardem Suyao, czyli DJ’em Gedsim. Idąc drogą wyznaczoną przez kultowe duety Emcee – producent/DJ, jak Gang Starr, Pete Rock & CL Smooth czy Eric B. & Rakim, panowie skromnie, lecz z pomysłem promują swój pierwszy album, zatytułowany po prostu „Self-Titled”, mający swoją premierę na iTunes 7 sierpnia bieżącego roku.

    Ścieżka kariery tego sympatycznego duetu na dobre zaczęła biec już w lutym, za sprawą pierwszego singla, promującego wydawnictwo, „Rap Phenomenon”. Czarno-biały klip, efekt pracy Moto for Moto Productions, zabiera nas w reminiscencyjny spacer do lat dziewięćdziesiątych, opowiedziany przez żyjącego własnym rytmem G-Roca, najlepiej odnajdującego się chyba na leniwym beacie Gedsiego. Pociągi, sklep z woskami, ławka, graffiti, to dobre tło dla niestroniącego od follow-upów, błyskotliwego Emcee. Utwór przypadł do gustu Dizzy’emu Dustinowi (członkowi legendarnego Ugly Duckling), który zaprezentował go w audycji The Soul Clap, co jest nie lada wyróżnieniem.

    Jako artyści wierni prawdziwej hip hopowej tradycji, Piece of Mind wspierają, i starają się reprezentować, każdy z elementów kultury, którą traktują jako, nie przymierzając w słowach, sposób życia. Dobrym przyjacielem i współpracownikiem kolektywu jest artysta Yuro Jay. Nic więc dziwnego w tym, iż drugi singiel z „Self-Titled” to track „Graffiti”, swoisty hołd oddany writerom, ujęty w formie osobliwego storytellingu. Można zaryzykować stwierdzenie, iż on także pozwolił G-Rocowi i DJ’owi Gedsiemu zabłysnąć wśród jeszcze większej ilości słuchaczy. Nagranie zostało docenione przez m.in. Refused Art Culture Magazine, dzięki któremu można pobrać go za darmo, jako część kompilacji „Attention Vol. 1”. Natomiast na łamach Silence Nogood okrzyknięto ich mianem najlepiej zapowiadającego się undergroundowego kolektywu z Toronto.

    Entuzjastycznie przyjęty longplay zbiera spore ilości pochwał i pozytywnych recenzji na zagranicznych blogach i serwisach, łapiąc za serce każdego fanatyka hip hopu lat dziewięćdziesiątych. Mimo że bardzo często to Emcee wysuwa się na pierwszy plan, Piece of Mind wydaje się być duetem spójnym, gdzie żaden z członków nie powinien być faworyzowany. G-Roc Gayle świetnie operuje swoim flow, dobrze prezentując się na beatach o różnym tempie (kiedy rapuje trochę szybciej, jego głos i maniera przywodzą mi na myśl werwę Big L’a). To raper inteligentny i bystry, a przy tym wszystkim bardzo pokorny. DJ Gedsi jest z kolei wrażliwym producentem, sprawdzającym się w kompozycjach opartych na krótkich, subtelnych jazzowych samplach, jak i boom-bapowych perkusjach. Piece of Mind nie jest duetem, który próbuje naśladować styl minionej epoki – on po prostu taki właśnie hip hop tworzy. Tyle, że parę lat później.

    „Self-Titled” możemy przesłuchać w całości na Bandcampie, kupić na iTunes, a snippet pobrać z Soundclouda. Na deser, również za darmo – znajdujący się na albumie, bardzo osobisty utwór, traktujący o sukcesie, samorozwoju i więzi z Bogiem, „One 2 One 2”.

     Tracklista

    1. Join In
    2. Rap Phenonenon
    3. Rhyme Training feat. Abdominal
    4. Find Your Gift
    5. You Know The Flow
    6. One 2 One 2
    7. Gobot
    8. Read
    9. Strive
    10. Those Where The Days
    11. Graffiti
    12. You Dig?
  • Stik Figa opowiada o sobie samym

    Stik Figa opowiada o sobie samym

    3–4 minut

    Panowie z Mello Music Group to już niemalże stali bywalcy UCTL. Artyści zrzeszeni pod skrzydłami tej wytwórni dostarczają nam nieskończone pokłady muzyki na najwyższym poziomie, pisaliśmy już m.in. o ostatnich albumach Apollo Browna, Oddiseego czy Substantiala. Przyszedł wreszcie czas, aby poświęcić parę słów stosunkowo nowemu wykonawcy pod skrzydłami MMG, młodemu orłowi o dźwięcznym pseudonimie Stik Figa, autorowi płyty „As Himself”.

    Urodzony w Kentucky, John Westbrook, Jr. przydomek, zawdzięcza swojej szczupłej budowie ciała, będącej niegdyś obiektem żartów jego mamy, określającej go mianem sticky figure. Zdystansowany do swojego wyglądu i życia raper, bliżej zetknął się z hip hopem za sprawą albumu „Liquid Swords” GZY, który zainspirował go do tworzenia własnych utworów. Próbując swoich sił w licznych talent show i bitwach freestyle’owych, stał się rozpoznawany wśród lokalnej społeczności Kansas, gdzie wówczas mieszkał. Będąc w dobrych relacjach z niezależnymi miejscowymi wytwórniami i kolektywami, takimi jak chociażby Fyte Club, InnateSounds, The O’s i Fly Boy Club, Stik miał okazję własnymi popisami na mikrofonie otwierać koncerty i rozgrzewać publiczność przed występami takich weteranów undergroundu, jak El da Sensei oraz Blackalicious. W 2007 roku światło dzienne ujrzała EP-ka „Looking Good”, w całości wyprodukowana przez Milesa Bonny’ego, a dwa lata później „Babylon” (w całości wyprodukowany przez Grega Enemy’ego) oraz ciepło przyjęty longplay „As Himself”, który w kwietniu bieżącego roku doczekał się reedycji (powiększonej o garść utworów z wydanego w 2008 roku mixtape’u „It Ain’t Easy Bein’ Skinny”) na skalę światową w Mello Music Group.

    Już sama okładka zapowiada nam fakt, że będziemy mieli do czynienia z panem Johnem Westbrookiem Juniorem we własnej osobie. Siedzący na ganku, okryty szlafrokiem chudzielec, przeżuwający płatki śniadaniowe z mlekiem, sprawia wrażenie człowieka otwartego, a wręcz dobrodusznego, odrzucającego wszelkie bariery stawiane między artystą a słuchaczem. Autorem beatów na ”As Himself” jest Michael „Seven” Summers, znany z wcześniejszych dokonań, dzielonych z takimi osobami jak Kendrick Lamar czy Busta Rhymes. Beatmaker zadbał o ciepłe brzmienie projektu oparte na soulowych i funkowych samplach, przy których wręcz nie da się rytmicznie nie bujać głową, stanowiących kapitalne tło muzyczne dla laid-backowego flow rapera. Coraz częściej nadużywane, a do tego uznawane za banalne i sztampowe hasło, dotyczące „rapowania o swoim życiu”, w twórczości Stik Figi znajduje pełne odzwierciedlenie. Sam artysta przyznaje, że nie jest gangsterem, nikogo nie zabił, i nie widzi sensu w pisaniu o tym, co jego bezpośrednio nie dotyczy. Możemy jednak spodziewać się wielu opowieści okraszonych więcej niż szczyptą humoru i ironii, jak w singlowym „The Skinny”, swoistej autoprezentacji naszego bohatera, inteligentnych, błyskotliwych komentarzy społecznych (jak w „Medicine”The hands that picked cotton could today build monuments, the kid who cooked crack could be a chemist or a pharmacist) czy specyficznego braggadoccio, serwowanego przez czującego się dobrze we własnej skórze, „zwykłego” człowieka.

    Oprócz legalnego albumu, Stik nagrywa imponującą ilość krótszych kompilacji i pojedynczych tracków. Dla przykładu, w styczniu bieżącego roku ukazał się, zawierający osiem tracków, darmowy mini album „Choosy Moms Choose Stik”, powstały przy wsparciu Mello Music Group, Potholes In My Blog i Team Bear Club. Utwory na nim zawarte, szczególnie od strony muzycznej, prezentują zgoła inny klimat, niż ten, w jakim utrzymany jest „As Himself”. Polecam jednak zapoznanie się z tym materiałem i samodzielną jego ocenę.

    To jednak nie koniec wydawnictw Stik Figi, zaplanowanych na 2012 rok. Zimą ma się ukazać jeszcze jeden album rapera, w całości wyprodukowany przez nikogo innego, jak samego Oddiseego. Panowie weszli razem do studia już w 2010 roku, co zaowocowało krótką, bo zawierającą zaledwie pięć utworów, EP-ką „From The Top”.

    Odsłuch i/lub kupno „As Himself” możliwe są za pośrednictwem Bandcampa. W tym samym miejscu można za darmo pobrać dwa utwory promujące LP, „The Skinny” i „Medicine”. Oprócz tego ukazały się też teledyski powstałe do kilku wybranych singli z płyty. Sympatyczny chudzielec występuje w videoclipach do „Flaudgin”, „Knawhatimsayin” oraz „Corner Store”.

    Tracklista

    1. The Skinny
    2. Corner Store
    3. Absitively
    4. Class of 2000
    5. Knawhatimsayin
    6. Flaudgin
    7. Susan B
    8. Medicine
    9. Everyday
    10. End Credits
  • Darmowy album: Nametag – Quarter Water Vol. 1

    Darmowy album: Nametag – Quarter Water Vol. 1

    3–4 minut

    Na mapie Stanów Zjednoczonych istnieją miejsca, miasta i stany, które szczególnie wyraźnie odznaczyły się w hip hopowym atlasie każdego konesera gatunku. Głównym punktem rozwoju i kolebką rapu od samego początku był Nowy Jork, w akompaniamencie Kalifornii, a od końca XX wieku także tzw. dirty Southu. Te trzy lokalizacje uznawane są za swoiste mekki konkretnie wykształconych przez mieszkających tam twórców, charakterystycznych dla danego regionu, brzmień. Oczywiście, jest to podział bardzo ogólnikowy, niemalże schematyczny, bo czym byłby obecny hip hop bez Chicago, Bostonu czy Detroit? To właśnie ostatnie z wymienionych miast zdołało wygenerować pokolenie wiernych fanów, systematycznie śledzących poczynania artystów pochodzących z The Motor City. Przykładów nie trzeba szukać daleko – zauważmy stale rosnące, także wśród kompletnych nowicjuszy, zainteresowanie twórczością J Dilli i Slum Village oraz Elzhiego, powiększający się stale fan base Big Seana, Royce’a da 5’9″ czy młodego Danny’ego Browna. Od przeszło dekady, trochę bardziej w cieniu, acz wciąż w doborowym towarzystwie, muzykę tworzy także Nametag, kuzyn uznanego producenta, Black Milka.

    Debiutując w 2002 roku na firmowanej przez Slum Village kompilacji „Dirty District Vol. 1”, Nametag mógł być pewien, że droga, którą będzie popychał swoją karierę, obrała właściwy kierunek. Udzielając się głównie gościnnie przez kolejnych kilka lat, pojawił się na m.in. „Dirty District Vol. 2” (2003), albumach Black Milka: „Sound of the City” (2005), „Broken Wax” (2007), „Popular Demand” (2007) oraz „The Set Up” (2008), w kolaboracji z Fat Rayem. Odcięcie pępowiny i usamodzielnienie się nastąpiło w roku 2007, kiedy Nametag postanowił rozpocząć karierę solową, wydając mixtape’y i EP-ki podpisane jedynie własnym pseudonimem. Jako artysta płodny i produktywny, nagrał przez ten czas m.in.:

    • „Ahead Of The Basics Mixtape” (2007)
    • „Courtesy Of Ambition EP” (2008)
    • „Classic Cadence Vol. 1 Mixtape” (2008)
    • „Rhyme Royal Mixtape” (2008)
    • „Classic Cadence Vol. 2 Mixtape” (2009)
    • „The Soul System EP” (2010)
    • „The Name Is Tag LP” (2010)
    • „Classic Cadence Vol.3 Mixtape” (2011)

    W tym miejscu obowiązkowo należałoby nadmienić, iż „Classic Cadence Vol. 2” zostało nominowane w kategorii Best New Artist and Mixtape Of The Year do nagrody Detroit People’s Choice Music Awards 2010, a „The Soul System EP” oraz „Classic Cadence Vol. 3” osiągnęły już liczbę przeszło 3 tysięcy pobrań. Rozpoznawalność Nametaga sięga obecnie daleko poza stan Michigan, a z lokalnego rapera stał się dobrze zapowiadającym się artystą, mającym szansę na ciągły progres. Wzrost popularności wśród słuchaczy nieorientujących się w podziemnym hip hopie to zasługa licznych supportów, granych przed m.in. Dannym Brownem, Talibem Kweli, Big Seanem czy Chipem Tha Ripperem, artykułu w prestiżowym „XXL Magazine” o światowym zasięgu, a także licznych publikacji w obłędnej liczbie serwisach internetowych i blogach.

    Za nami już ponad połowa roku 2012, jednak, wydający średnio 2 albumy rocznie Emcee, nie zawiódł i tym razem. W kwietniu do sieci trafiła EP-ka „Quarter Water Vol. 1”, która z pewnością przypadnie do gustu fanom zróżnicowanego, nowoczesnego, lecz nie pozbawionego dobrego smaku brzmienia hip hopu. Wśród zaproszonych producentów znaleźli się Nameless, Chanes, Mister Bibal, Topp i Black Bethoven.

    Tracklista

    1. Feelin Good+Feelin Great (prod. Nameless)
    2. TWCBM feat. Miz Korona & Marv Won (prod. Chanes)
    3. Monsterous (prod. Mister Bibal)
    4. Cease & Desist feat. JYoung The General (prod. Nameless)
    5. Going (prod. Topp)
    6. Limit Is Pushed (prod. Nameless)
    7. Play To Win (prod. Black Bethoven)

    Całość „Quarter Water Vol. 1” do przesłuchania i darmowego pobrania na KevinNotthingham.com. Zachęcam do zapoznania się z tym materiałem.

    Ale to jeszcze nie wszystko – na jesień tego roku zapowiedziany jest jeszcze jeden projekt Nametaga, w całości wyprodukowany przez Namelessa – finalistę Red Bull Big Tune Beat Battle 2010, autora dziewięciu projektów, powstałych od 2009 roku, ciepło ocenianych przez internautów. Pierwszym singlem, promującym ”For Namesake EP” jest utwór ”BLAOW!”, dostępny do pobrania na Soundcloudzie.

    Pseudonim artystyczny rapera ściśle nawiązuje do graffiti. Tagi pozostawiane na ścianach przez writerów mają być swoistym znakiem rozpoznawczym artysty, jego stylu i wizerunku. Czy Nametag jest indywidualistą, który na stałe pozostawi ślady swojej twórczości nie tylko w Detroit, ale także poza nim? Czas pokaże.

    Aktualizacja: Materiał nie jest dłużej dostępny w obiegu.

  • Dom jest tam, gdzie sztuka – nowy album Substantiala

    Dom jest tam, gdzie sztuka – nowy album Substantiala

    3–5 minut

    Nie ulega wątpliwości, iż branża muzyczna to dość niestabilna gałąź biznesu. Wytwórnie i artyści, którzy jeszcze niedawno przodowali w swoich kręgach, powoli odchodzą w zapomnienie. Część z nich przykrywa kurtyna milczenia, a głównie ci najbardziej zasłużeni pozostają w pamięci przeciętnych słuchaczy, gotowych przekazywać swoje muzyczne upodobania kolejnym pokoleniom. Hip hop to gatunek obfitujący w nagrania i postaci uznane za klasyczne – takie, które po prostu trzeba znać. Nie należy jednak zapominać o tym, co w tej chwili dzieje się na scenie rapowej – wśród obecnego natłoku bardziej komercyjnych produkcji (i produktów), trafiają się perełki adresowane do wymagających i świadomych słuchaczy. Undergroundową wytwórnią, która wiedzie w tym czasie prym, a w przyszłości ma spore szanse stanąć na podium, jest Mello Music Group.

    Gromadząc w swoich szeregach charakterystycznych, obdarzonych charyzmą, a przede wszystkim – niesamowicie utalentowanych artystów, label trafia do coraz szerszego grona odbiorców, także spoza środowiska hip hopowego, czego dowodem jest ciepłe przyjęcie wydanych w tym roku płyt People Hear What They See” Oddiseego czy „Trophies” Apollo Browna i O.C. Dopracowane brzmienie i zaawansowana warstwa liryczna to tylko niektóre z wielu plusów powyższych wydawnictw. W oczekiwaniu na zapowiedziany longplay Diamond Districtu (Oddisee, XO oraz yU), oficyna poszła za ciosem, oddając w nasze ręce „Home Is Where The Art IsSubstantiala.

    Pochodzący z Prince’s George County (w stanie Maryland), bądź, jak sam rapuje – ”from the County where the Prince is a G”, Substantial, a właściwie Stanley Robinson, po raz pierwszy zaprezentował się w roku 2001, nagrywając debiutancki „To This Union A Sun Was Born” (wyd. Hydeout Productions), o którego stronę muzyczną zadbał japoński beatmaker Nujabes, znany ze swojej niespotykanej wrażliwości muzycznej i ponadprzeciętnych umiejętności producenckich. Współpraca ta zaowocowała miejscem w pierwszej dziesiątce japońskich notowań i trasie koncertowej obejmującej Azję, Europę oraz Amerykę Północną. Kolejnym krokiem rapera miało być wydanie w założonym przez siebie Unlimited Vinyl, Ink, longplaya ”Sacrifice”, który ostatecznie ujrzał światło dziennie w 2008 roku, za sprawą QN5 Music, związanego z kolektywem CunninLynguists. Pozytywne recenzje i opinie krytyków, wideoklip do „It’s You (I Think) oraz obecność artysty w mediach komercyjnych znacząco przyczyniły się do wzrostu jego popularności. W poczet swoich zaskakujących kolaboracji może wpisać między innymi wykonanie jako FANOMM (wraz z Chewem Fu i J-Castem), podczas car show Bentleya, specjalnie przygotowanego na tę okazję utworu czy wykorzystanie stworzonej z Marcusem D. (jako Bop Alloy) piosenki przez Vogue Magazine.

    W bieżącym roku mija już ponad dekada od debiutu rapera, a „Home Is Where The Art Is” to kolejny kamień milowy w jego karierze. Substantial to już człowiek dojrzały, mąż, a do tego szczęśliwy ojciec, działający społecznie, i z empatią odnoszący się do otaczających go problemów. Najświeższy album to swoista autobiografia Suba. Jako jeden z najbardziej uznanych tekściarzy podziemia, zgrabnie porusza się po pętlach, zręcznie posługując się wyszukanym językiem. Nawet komentując, zdawałoby się – dość prozaiczne, trudy powszedniego życia, Emcee nie ucieka od inteligentnego podejścia i ciekawej formy opowiadania poszczególnych historii. Jak żartuje sam artysta, wśród tematów próżno szukać wersów oscylujących wokół trójcy „Bentley’s, blunts and bitches”. Otrzymujemy za to garść opowieści, z którymi może identyfikować się niemalże każdy słuchacz, odszukując zabawne podobieństwa, między życiem swoim i rapera. Manifest „przeciętności” oraz zbliżenie się do słuchacza poprzez ukazanie zwykłej codzienności to czynnik, który wyróżnia nie tylko Substantiala, ale także innych twórców zrzeszonych w Mello Music Group. Status udanej płyty to również, oprócz doskonałej warstwy lirycznej, zasługa dopasowanych i świetnie skomponowanych podkładów. Wśród zacnego grona zaproszonych beatmakerów pojawili się m.in. M-Phazes, Algorythm, Eric Lau oraz Oddisee, czołowy reprezentant MMG, który oprócz przygotowania czterech (trafionych w dziesiątkę) beatów, na „Home Is Where The Art Is” przejął także rolę producenta wykonawczego.

    Substantial jest kolejnym artystą, który stoi tuż u wrót sukcesu, na co bez wątpienia zasługuje, więc tym bardziej zapraszam do przesłuchania/kupna „Home Is Where The Art Is” na Bandcampie lub iTunes. Dodatkowo można za darmo pobrać wyprodukowane przez Algorythma nagranie „See Hear” (feat. Steph, The Sapphic Sonstress), a także singiel „Reloaded”, który nie znalazł się na płycie, z gościnnym udziałem Homeboya Sandmana i Javiera Starksa.

    Aktualizacja: 29 listopada pojawił się w sieci klip promujący płytę Substantiala. Teledysk powstał do ww. singla „See Hear”, uważanego za najlepsze nagranie z albumu rapera.

    Tracklista

    1. Spilled Milk (prod. SlopFunkDust)
    2. See Hear feat. Steph, The Sapphic Songstress (prod. Algorythm)
    3. Mr. Consistent (prod. Street Orchestra)
    4. Neighborhood Watch feat. Acem of Gods’lla (prod. Algorythm)
    5. Resilient (prod. Eric Lau)
    6. Check My Resume feat. DJ Jav (prod. Oddisee)
    7. Make Believe (prod. Oddisee)
    8. Make Up Sex feat. Olivier Daysoul, Deacon The Villain (prod. Surrock)
    9. Shit On My Lawn feat. DJ G.I. Joe (prod. Oddisee)
    10. The Verge feat. Steph, The Sapphic Songstress (prod. M-Phazes)
    11. Umoja (prod. Oddisee)
    12. Grateful feat. Kenn Starr, Kokayi (prod. M-Phazes)
  • Dialog ze słuchaczami Solillaquists of Sound

    Dialog ze słuchaczami Solillaquists of Sound

    3–4 minut

    Czy zastanawialiście się, co może łączyć czarnego odpowiednika Promoe z Looptroop Rockers, człowieka potrafiącego posługiwać się MPC-tką nie tylko dłońmi, ale też stopami czy ustami, ogoloną niemal na zero wokalistkę oraz poetkę? Ten zaskakujący kwartet to nic innego jak Solillaquists of Sound (często: Solilla) – założona w 2002 roku w Orlando grupa, w której skład wchodzą kolejno: Swamburger (Emcee), Divinci (producent i magik samplera), Alexandrah (główna wokalistka) oraz Tonya Combs (liryczka śpiewająca w chórkach).

    Świetnie dogadujący się członkowie zespołu (Divinci i Tonya są już małżeństwem) zaczynali od jamów, na których szlifowali swój warsztat, by dość szybko wydać nakładem lokalnego Nonsense Records debiutancki album „4 Student Counsol”. Co ciekawe – nigdy wcześniej grupa nie występowała przed szerszą publicznością, mimo że obecnie słyną z żywiołowych koncertów i wykonywanej przez Divinciego na żywo, przy pomocy trzech czy nawet czterech samplerów, muzyki.

    Przełom nastąpił w roku 2006, kiedy tworzący bezkompromisowy, intelektualny rap, Sage Francis, po otrzymaniu demówki zaprosił zespół w roli back-up bandu na własną trasę koncertową. Zaraz potem Solilla otrzymała propozycję podpisania kontraktu z sublabelem wytwórni Sage’a, Epitaph RecordsANTI-. To pod jej skrzydłami ukazał się longplay „As If We Existed”. W 2009 roku światło dzienne ujrzało entuzjastycznie przyjęte „No More Heroes”. Wykreowany przez kwartet gatunek muzyczny, będący fuzją bardzo różnorodnych, często eklektycznych kompozycji, artyści nazywają FAHEEM (funk/astro/hip-hop/extraterrestrially energized message). Przyznam, że to dość udane podsumowanie ich brzmienia.

    Rok 2012 przynosi nam kolejne wydawnictwo – „The 4TH Wall (Part 1)”, będący pierwszą częścią dwupłytowego albumu, mającego za zadanie znosić bariery między muzykami a słuchaczem. Z tej okazji do życia powołano projekt The Listener Speaks, mający na celu ułatwienie zbliżenia do odbiorców – stąd seria filmików z pytaniami, na które odpowiedzi (w dowolnej formie) mogą dostarczać fani. Być może wiele z nich spotka się ze swoistym komentarzem na kolejnej odsłonie kompilacji zapoczątkowanej przez Solillaquists of Sound?

    „The 4TH Wall (Part 1)” to rzecz bardzo zróżnicowana, a bez mała każdy kolejny utwór brzmi inaczej. Divinci z powodzeniem sięga po elektronikę i trip hop, ale wkład w kompozycję mają także muzycy instrumentalni – w „Orlando” tematem przewodnim jest funkowo-rock’n’rollowy dźwięk gitary i pianina (ukłony w stronę Mike’a Ryana i Jeana-Maxa Méry’ego), nie brakuje też mocnych riffów, wiolonczeli czy basu, jak w otwierającym album „Thicker Than Blood”, czy motywującym i energicznym „This Is Your Day”. Podkłady tworzą doskonale dopasowane tło do społecznie zaangażowanych, propagujących pokój i miłość, ale także będących manifestem zaangażowanych publicznie, inteligentnych tekstów Swamburgera i Alexandry. Oboje świetnie operują głosem – Swam umie rapować szybko i agresywnie, niemalże wypluwając z siebie w zawrotnym tempie poszczególne sylaby, lecz potrafi się także uspokoić, tworząc drugi plan dla śpiewu swojej koleżanki. Słuchając albumu, nie można nie odnieść wrażenia, że tych dwoje to duet świetnie dobrany i nawzajem się uzupełniający, jednak również solo, każde z nich jest silnym ogniwem – zapraszam do zaśpiewanego przez Alexandrę w całości po francusku, wyciszającego „The Witness’”.

    Mimo iż powinniśmy przyzwyczajać się do tego, że coraz więcej grup próbuje łączyć ze sobą różne gatunki, obserwując scenę bardziej komercyjną, nie sposób nie przyznać racji stwierdzeniu, że w wielu przypadkach takie eksperymenty się nie udają. Warto więc sięgnąć po „The 4TH Wall (Part 1)” Solillaquists of Sound, by przekonać się, że konsekwentnie podążając wcześniej obraną drogą, można stworzyć projekt zróżnicowany, przystępny, ale nie kiczowaty, łączący ambitną warstwę tekstową i muzyczną na podobnym, wysokim zresztą, poziomie.

    Na koniec mała anegdota – członkowie zespołu, często porównywani są z dawnym Black Eyed Peas. Oto, co oni sami myślą na ten temat:

    Ludzie mówili, że przypominamy im Black Eyed Peas. Jest jednak ogromna różnica: oni są do bani, a my nie.

    Album ”The 4TH Wall” możemy odsłuchać na Bandcampie grupy. Natomiast poniżej znajduje się teledysk powstały do singla promującego album, „This Is Your Day”.

    Aktualizacja: Półtora roku po wydaniu ”The 4TH Wall” pojawiła się druga część tego cyklu. Po „The 4TH Wall (Part 2)” odsyłam na Bandcampa.

    Tracklista:

    1. Thicker Than Blood
    2. This Is Your Day
    3. Natural Disaster
    4. 5050
    5. The Watcher
    6. Snooze Button
    7. Musically Speaking
    8. Orlando
    9. The Witness
    10. Suite Of A Thousand Thank Yous
  • Tajemnicza symbolika w twórczości Casuala i J Rawlsa – Respect Game or Expect Flames

    Tajemnicza symbolika w twórczości Casuala i J Rawlsa – Respect Game or Expect Flames

    2–3 minut

    W spowitym mgłą mistycyzmu hinduizmie jednym z najbardziej istotnych bogów był mityczny Śiwa, posiadający wśród swoich nadludzkich atrybutów „trzecie oko”, umieszczone na czole. Zamknięte, symbolizuje w wielu kręgach kulturowych i religijnych pewnego rodzaju bramę, prowadzącą do stanu wyższej świadomości i poznania, po dotarciu do których, może zostać otwarta. Schematyczne logo undergroundowego składu z Oakland – Hieroglyphics, przedstawia taką właśnie postać. Nie wiem, jaki stan duchowego wtajemniczenia osiągnęli członkowie kolektywu, jednak z całkowitą odpowiedzialnością mogę napisać, iż w sztuce rapowania wciąż starają wspinać się wyżej, czego dowodem są dokonania Dela The Funky Homosapiena czy ostatni album Casuala i J Rawlsa, „Respect Game or Expect Flames”.

    Casual, znany ze swojego flow, przemyślanych metafor, ciętego języka oraz pociągu do bitew freestyle’owych, oficjalnie pojawia się na scenie    w roku 1993, udzielając się gościnnie na płycie swoich kolegów z Souls of Mischief, a zarazem jednym z najważniejszych wydawnictw podziemnego hip hopu tamtych lat z Zachodniego Wybrzeża – ”93 ’til Infinity”. Rok później, dziewiętnastoletni wówczas Emcee, wydaje nakładem Jive Records debiutancki album „Fear Itself”. Ciepło przyjęty przez słuchaczy longplay ląduje na 108-mym miejscu notowań Billboardu, co sytuuje go na najwyższej pozycji wśród jego dotychczas wydanych krążków.

    Niespełna 20 lat od spektakularnego sukcesu, Cas decyduje się połączyć swoje siły z pochodzącym z Ohio J Rawlsem. Producent słynący z beatów na kultowym albumie Black Star, instrumentalnych kompilacji czy ostatniej współpracy z chociażby Stalleyem wznosi się na coraz to wyższy poziom beatmakingu (czyżby udało mu się otworzyć ”trzecie oko”?). Inspirując się nawzajem podczas wcześniejszych przedsięwzięć, panowie z entuzjazmem oddają w nasze ręce „Respect Game or Expect Flames”.

    Specjalnie na tę okazję, słynący z delikatnych, neo-soulowych i jazzowych podkładów, J Rawls postanowił trochę zmienić ścieżkę swojej pracy, aby lepiej dopasować się do postawy i stylu rapera. Usłyszymy więc nieco bardziej zadziorne i mocniejsze beaty, niż te, do których zdążyły nas przyzwyczaić poprzednie dokonania producenta, jednak wciąż widać w nich doskonale znany nam majstersztyk w doborze sampli i tworzeniu konsekwentnych kompozycji. Casual dotyka zróżnicowanych tematów, a polityka, kobiety, problemy czarnej społeczności czy sam rap to tylko niektóre z nich. Na zawierającym 15 utworów albumie wśród gości znajdziemy m.in. Dela The Funky Homosapien (w tytułowym singlu), Kuriousa (”Emergency”) czy członków Hieroglyphics, którzy przyczynili się do nagrania posse-cuta „Hier-O-Dot” (do odsłuchu na Soundcloudzie Nature Sounds).

    Widniejący na okładce albumu podpalony ankh, hieroglif mitologii egipskiej, symbolizuje nowe życie i płodność. Czyżby Casual i J Rawls mieli nadzieję na nową epokę w swojej twórczości? Zobaczymy. Póki co, zachęcam do obejrzenia klipów do „Respect Game or Expect Flames” (singlowy utwór do pobrania w formacie MP3 także na Bandcampie wytwórni) oraz „Reign”. Zdecydowanie dobra pozycja wydawnicza.

    Tracklista

    1. Reign feat. Pep Love & Allana Reign
    2. Respect Game or Expect Flames feat. Del The Funky Homosapien
    3. La Danse Du Fessie
    4. Craziest Story
    5. The Authority feat. The Mystery School
    6. Surely, I’m Right
    7. Fly feat. Allana Reign
    8. Nota Problem Part II
    9. Hier-O-Dot feat. Copywrite, Phesto, Tage, Tajai, Opio & Jakki Da Motamouth
    10. Aint Tryna Hear
    11. Find a New Remix feat. Rene Dion
    12. Emergency feat. Kurious
    13. Give Respect
    14. Upper Echelon
    15. We Servin’ Y’all feat. The Liquid Crystal Project
  • Narzędzia dla producentów od Illminda

    Narzędzia dla producentów od Illminda

    1–2 minut

    Beatmaking to prawdziwa sztuka. Dobór odpowiednich sampli wymaga nieprzeciętnej cierpliwości, wyczucia estetyki oraz precyzji, a także wielu godzin spędzonych przed kartonami pełnymi czarnych płyt i automatem perkusyjnym. W dobie Internetu jednak, producenci mogą liczyć na swoistą pomoc ze strony swoich kolegów z branży, pobierając lub kupując starannie wcześniej wybrane próbki w sieci. W niszę serwisów zajmujących się dystrybucją wzorów linii perkusyjnych (tzw. drum kits) doskonale wpisuje się The Drum Sample Broker znany ze sprzedaży drum kits takich postaci jak chociażby Judah, M-Phazes czy Illmind, z którym kooperacja zaowocowała wydaniem drugiej już części kompilacji „BLAP Kit”.

    Mający filipińskie korzenie artysta zadebiutował oficjalnie na scenie około roku 2001, prezentując live set podczas cyklicznej, prestiżowej imprezy Beat Society. Ukazując swoje umiejętności szerszej publiczności, dość szybko wkroczył na ścieżkę kariery, jego podkłady można było usłyszeć na albumach takich tuzów jak Boot Camp Click, El Da Sensei czy KRS-One, a sam producent dostąpił możliwości zaproszenia do współpracy m.in. Eryki Badu. Illmind to człowiek nad wyraz produktywny i zaangażowany w swoją pracę – organizuje liczne eventy (m.in. nowojorskie „Beats, Love, Alcohol & Party”, w skrócie „B.L.A.P.”, dające możliwość zademonstrowania się młodym producentom), prowadził lektorat ”Music Production Business”, systematycznie wydaje mixtape’y „Blaps, Rhymes & Life”, cieszące się dużą popularnością słuchaczy.

    Oprócz doskonałego warsztatu, Illmind pozostaje człowiekiem otwartym i skłonnym dzielić się swoim doświadczeniem – stąd po części pomysł na „BLAP Kit”. Wspominając, iż wielu popularnych producentów ma obawy przed zdradzaniem swoich inspiracji i muzycznych tajemnic, wierzy, że każdy beatmaker jest inny, a oddany w jego ręce drum kit może obudzić w nim kreatywność i zapał do tworzenia wspaniałej muzyki. „BLAP Kit Vol. 2” zawiera 150 dźwięków perkusyjnych (m.in. stopy, werble, tamburyny, hi-haty etc.) w formacie WAV, wyselekcjonowanych przez artystę z jego zbiorów i gotowych do ponownego użycia. Część z nich została wykorzystana już wcześniej, między innymi przy tworzeniu „The Lost Tape” 50 Centa. Wybrane przez niego ścieżki spotkały się z pozytywnym odbiorem, dając młodym artystom okazję do budowania na solidnych fundamentach.

    Poniżej prezentuję mix instrumentali, opartych na wzorach perkusji dostępnych w „BLAP Kit Vol. 2”, który trafił na Soundclouda. Całość materiału dostępna jest w sprzedaży za pośrednictwem sklepu The Drum Sample Broker oraz strony Illminda.

  • Darmowy album: Harn SOLO & Lyriqs – The Grind

    Darmowy album: Harn SOLO & Lyriqs – The Grind

    2–3 minut

    Tytuł jednego z kultowych już filmów z Wesleyem Snipesem i Woodym Harrelsonem głosił, że ”biali nie potrafią skakać”, a wśród dużej części hip hopowej społeczności panowało, a jak się czasem okazuje – panuje do dziś, przekonanie, iż ”biali nie potrafią także rapować”. Na szczęście coraz częściej wydawnictwa płytowe białych raperów udowadniają, że podziały rasowe w muzyce to tylko niemądry mit, a mało kto będzie szukał kontrargumentów mających zaprzeczyć umiejętnościom technicznym czy zdolnościom lirycznym Aesop Rocka lub Vinniego Paza, bądź wkładu, jaki w rozwój muzyki wnieśli panowie z Beastie Boys.

    Przykładem rapera, mającego lata świetności wciąż przed sobą, a do tego nieustępliwie pracującego na swój sukces, jest urodzony w Los Angeles, a obecnie mieszkający w Nowym Orleanie, Harn SOLO.

    Obdarzony dużą dozą inteligencji oraz bardzo charakterystycznym, zapadającym w pamięć (choć nieraz też monotonnym) flow, SOLO, pracując nad pierwszym z albumów wydanych nakładem Reaching Higher Records”The Grind”, połączył siły z młodym, nowoorleańskim Emceem, znanym jako Lyriqs da Lyraciss, który dał się poznać w swoim rodzinnym mieście na licznych bitwach i supportach, które grał przed bardziej znanymi artystami.

    SOLO i Lyriqs na ”The Grind” ukazują się jako błyskotliwi tekściarze, niebojący się chwytliwych refrenów, współgrających z wybranymi przez nich beatami – dostajemy więc album spójny, z wpadającymi w ucho fragmentami, lecz nie sprawiający wrażenia przesłodzonego. Na płycie znacznie częściej pojawia się SOLO, miejscami uzupełniany przez trochę leniwiej rapującego Lyriqsa. Gdybyśmy przeanalizowali dyskografię tego pierwszego, moglibyśmy dostrzec, że nie boi się on eksperymentów z brzmieniami – na wydawane od marca 2005 roku albumy zapraszał różnych producentów, potrafiących zaproponować zgoła inne podkłady, nie stroniąc od elektroniki czy quasi-rockowych produkcji. Na ”The Grind” (jak i wydane w maju 2012 roku ”Shooting Star”) beaty przygotował Pro Prospek. Nie zabraknie więc spokojnych, ciepłych instrumentalnych sampli, nawiązujących do złotej ery hip hopu, na których obaj raperzy sprawdzają się najlepiej, niemal malujących w naszej wyobraźni ogrzane słońcem ulice Luizjany.

    Album ”The Grind” możemy pobrać za darmo z profilu Harna SOLO na Bandcampie. Za oknami coraz bardziej ponuro, a szara jesień zbliża się do nas wielkimi krokami. Takie właśnie wieczory dają nam idealną okazję do tego, aby zapoznać się z zawartością wydawnictwa. Niech odpowiednią zachętą będzie videoclip nakręcony do tytułowego singla promujący wydawnictwo tego duetu.

    DOWNLOAD Harn SOLO & Lyriqs – „The Grind”

    Tracklista

    1. Classic
    2. Hustlin feat. Jakie Skellz
    3. Catch Me If You Can
    4. The Grind
    5. My Style
    6. Lucky
    7. Wild West feat. Lyrikill
    8. Stylin
    9. Ms. Candy
    10. A-Ok feat. Jakie Skellz
    11. Cruisin
    12. Old School
Translate »