W dzisiejszych czasach ukazuje się mnóstwo bliźniaczo podobnych do siebie wydawnictw muzycznych. Zdarza się nader często, że nawet wykonawcy z różnych stron świata publikują niemal identyczne pod względem konstrukcji płyty. Dotyczy to wszystkich twórców około hip hopowych, niezależnie od obranego nurtu i rozpoznawalności w branży. Przecież nawet wielu artystów i wydawców przygotowuje praktycznie identyczne co do joty informacje prasowe o swoich projektach, przez co przeciętnemu odbiorcy trudno zdecydować, która produkcja należy do wartościowszych materiałów. Wydany we wrześniu ub.r. album kanadyjskiej formacji Souls Rest zatytułowany „Better Weapon” może wydawać się niczym szczególnym, ot, kolejny jazz-hopowy longplay z dodatkiem soulu podany w korzennym stylu. Jednak istnieje kilka argumentów przemawiających na korzyść tej płyty. (więcej…)
Kategoria: Recenzje LP’s
-
Recenzja LP: Dday One – Mood Algorithms
Kiedy pada pytanie dotyczące muzyki około hip hopowej wywodzącej się z rejonów Los Angeles, to pierwsze skojarzenia kierują słuchaczy do gangsta rapu lub mocno rozbudowanego undergroundu. Odkładając na bok sprawy dotyczące nurtu zapoczątkowanego przez Schoolly’ego D, Ice-T i N.W.A. (gatunek wymierający), pozostaje cieplejsza strona tej muzyki, przywodząca na myśl tuzów w postaci Jurassic 5, Dilated Peoples czy People Under the Stairs. Zapomina się przy tym, że w Mieście Aniołów wychowało się wielu alternatywnych twórców muzycznych związanych z Project Blowed, Styles of Beyond i wieloma innymi projektami. Wśród wszystkich wykonawców mieszkających w LA znajdziemy także istotną postać dla progresywnego hip hopu – Dday One’a. Ostatni album producenta, „Mood Algorithms”, stanowi prawdziwą ucztę dla wielbicieli abstrakcyjnych dźwięków. (więcej…)
-
Recenzja LP: Oddisee – Odd Seasons
[php function=1]
Instrumentalne wydawnictwa płytowe rządzą się swoimi własnymi prawami i nie raz stanowią trudną przeszkodę dla odbiorców muzyki. Kiedy przychodzi do napisania recenzji płyty pozbawionej w całości lub zawierającej niewielki udział warstwy wokalnej, to również można przekonać się, jak bardzo niewdzięczne, a zarazem piękne są tego rodzaju materiały. Przedstawienie własnej oceny dotyczącej albumu instrumentalnego wymaga odmiennego podejścia niż w przypadku stricte rapowych produkcji. Pół biedy, jeżeli wszystkie instrumentale zawarte na LP tworzą spójną całość, pozwalają umieścić wydawnictwo w kategorii muzyki dla wyimaginowanych filmów, krok po kroku opowiadają historie. Natomiast zupełnie inaczej to wygląda, gdy zasiadamy przed takimi albumami, jak „Odd Seasons” Oddiseego, na których mamy do czynienia ze zbiorem wszelkich muzycznych wariacji. (więcej…)
-
Recenzja LP: Ill Insanity – Ground Xero
Turntablism jest najtrudniejszym elementem hip hopu do zrozumienia i przyswojenia nie tylko dla przeciętnego sympatyka, jak i nawet wytrawnych speców tej kultury. Historia pokazuje, że DJ’e – zupełnie niezasłużenie – zostali sprowadzeni niemal do marginalnej roli. Początkowo DJ należał do integralnej części hip hopu, umożliwiając jej rozwój i nadając odpowiedni kształt block parties i wszelkim innym imprezom, kreując także brzmienie niejednej płyty rapowej. Następnie powoli, aczkolwiek sukcesywnie panowie stojący za gramofonami zostali wyparci przez Emcees i producentów, którzy nadawali ton kulturze hip hopowej. Pomimo licznych zawodów turntablistycznych (pierwsze miejsce w tej dziedzinie zarezerwowane jest dla DMC World DJ Championships) zainteresowanie kreatywnym wykorzystaniem umiejętności DJ’ów sukcesywnie spadało. Sytuacja poprawiła się po serii albumów „Return of the DJ” wydawanych w latach 1995-2001, jednak od kilku lat scenę turntablistyczną dopadła zapaść, przez co godnych uwagi projektów muzycznych jest na lekarstwo. Większość (nawet uznanych) postaci z tego ruchu poszukuje rozwiązań opartych na modnych obecnie brzmieniach elektronicznych. Korzenny i prawdziwy turntablism na wydawnictwach płytowych należy teraz do rzadkości, ale pozostają jeszcze ludzie starający się przypomnieć innym na czym tak naprawdę polega DJ’ing. Kwintesencję tego znajdziemy na albumie nowojorskiego kolektywu Ill Insanity – „Ground Xero”. (więcej…)
-
Recenzja LP: Siny – W siną dal
Stali Czytelnicy U Call That Love już dawno spostrzegli, iż rzadko trafiają na stronę rodzime płyty. Jednak dzięki pewnej osobie sięgnąłem ostatnio po album, którego z wielką chęcią przesłuchałem ponownie, odświeżyłem, zapoznałem się na nowo. Jest to wydawnictwo na tyle wybitne i wyprzedzające pozostałe polskie płyty, że bez dwóch zdań należy się jemu zaszczytne miejsce w dziale poświęconemu recenzjom longplayów. Zastanawiacie się o czyim LP jest mowa? Odpowiedzi należy szukać we Wrocławiu, skąd pochodzi Siny i jego dzieło, „W siną dal”. (więcej…)
-
Recenzja LP: Mirage & Concept – Inner Pains
Przyszła pora aby odświeżyć zapomnianą nieco rubrykę poświęconą recenzjom. Postaram się w przeciągu tygodnia utworzyć kilka nowych wpisów i przedstawić na stronie po 2-3 longplaye i single. Palma pierwszeństwa należy się tutaj albumowi słabo znanemu w naszym kraju, który śmiało można zaliczyć do kategorii „przegapionych”. Niemniej jednak, produkcja ta jest wartościowa i zasługuje na szersze uznanie. (więcej…)
-
Recenzja LP: AZ – The Format
Przyszła kolej na kolejną recenzję na U Call That Love, która tym razem będzie dotyczyć albumu „The Format” brooklyńskiego Emceego AZ.
Przez wszystkie lata swojej kariery muzycznej AZ wywoływał wśród słuchaczy i krytyków odmienne uczucia. Zdarzało się, że był komplementowany za utwory singlowe, ale nie wszystkie o czym wspomnę poniżej, czy gościnne udziały na innych albumach lecz bardzo często potrafi(ł) doprowadzać do irytacji, a wręcz do wściekłości fanów. Zarzucano mu, słusznie zresztą, że jest nierówny, ma fatalną rękę do doboru bitów na swoje płyty, brakuje mu choćby minimalnego zbliżenia się jego kolejnych nagrań do poziomu debiutanckiego albumu „Doe Or Die”. Nie szczędzono również słów krytyki za kompletnie inne stylowo single niż wcześniejsze jego dokonania jak „Hey AZ” czy „Problems”, który owszem jest porządnym kawałkiem, ale nie jest to stary-dobry Anthony Cruz. Dodatkowo od dawna istnieje problem – AZ to już jest mainstream pełną gębą czy jeszcze dryfuje na krawędzi undergroundu? (więcej…)
-
Recenzja LP: NYG’z – Welcome 2 G-Dom
Jeżeli przypomnimy sobie poszczególne albumy Gang Starra, to zauważymy, że wśród pojawiających się na ich płytach gości, przeważają członkowie Gang Starr Foundation. Niektórzy z nich, np. Melachi The Nutcracker, czy Lil’ Dap debiutowali akurat właśnie na albumach tego legendarnego duetu. W podsumowaniach dotyczących gościnnych udziałów raperów przy produkcjach DJ Premiera i Guru pomija się często postać Shiggy Sha, który pojawił się na najlepszym albumie Gang Starra – „Moment Of Truth” w utworze „The Mall” (nagrany także z G-Depem). Pozwoliło to mu nawiązać bliższy kontakt z Preemo, który postanowił pomóc mu w jego karierze. Shiggy Sha niedługo później założył wraz ze swoim przyjacielem, Panchim grupę NYG’z (skrót od nazwy futbolowej drużyny New York Giantz). Kiedy przygotowywali materiał na debiutancką płytę ich plany zostały pokrzyżowane ze względu na permanentne kłopoty z prawem Shabeeno (pod tą ksywą od jakiegoś czasu nagrywa Shiggy Sha). Dopiero w 2006 roku doczekaliśmy się oficjalnego albumu NYG’z – „Welcome 2 G-Dom”. (więcej…)






