Definitive Jux | 2003
W branży hip hopowej wciąż znaczącą rolę odgrywają postaci, które rozpoczynały swoją działalność wydawniczą naście lat temu. W tym miejscu mam na myśli nie tyle artystów wydających płyty od czasów Złotej Ery, co twórców przez lata kojarzonych ze ścisłym undergroundem. Większość z nich nieustannie pilnuje swojej niezależności, ale po dłuższym okresie spędzonym na scenie muzycznej, trudno przypiąć im łatkę niszowych wykonawców. MF Doom, Madlib, J-Live, Atmosphere, Aesop Rock, Sage Francis, ILL Bill, Jedi Mind Tricks, CunninLynguists, People Under The Stairs i podobni im twórcy startowali z podobnego pułapu, a dzisiaj posiadają tysiące sympatyków na całym świecie. Do tego grona należy też zaliczyć Mursa. Jednak dzisiaj nie skupię się na jego ostatnich projektach, a pokuszę się o recenzję jednej z jego wcześniejszych płyt, „The End Of The Beginning”.
W środowisku hip hopowym nie brakuje solistów i grup wydających projekty przez długie lata. W tym zaszczytnym gronie znajduje się bohater tego artykułu. Pochodzący z owianego złą sławą South Central wykonawca zalicza się również do elity stale eksperymentujących twórców, co dotyczy jego nie w krótkim, a naprawdę długim rozrachunku. Przebogata dyskografia Mursa to wdzięczny temat, o którym można byłoby długo rozprawiać. Jak pokazują losy nieszablonowego wykonawcy, już we wczesnym stadium jego działalności widać było, że posiada on papiery na zrobienie niemałej kariery, i to nie tylko w undergroundzie.
Kalifornijczyk nagrywa muzykę od połowy lat 90.tych. W pierwszej kolejności Murs (uwielbiam ten akronim, rozwijający się jako Making Underground Raw Shit) nie wychodził poza lokalną niezależną niszę w Los Angeles, nagrywając przeważnie dla najbliższego grona znajomych. Ot, wypisz-wymaluj początki identyczne, jak w przypadku większości undergroundowych artystów na świecie. W takich przypadkach każdy twórca oprócz talentu i umiejętności powinien też posiadać przysłowiowy łut szczęścia, bez czego nigdy nie jest możliwe szersze zaistnienie w świadomości odbiorców. Nickowi Carterowi (imię i nazwisko kojarzące się z członkiem boysbandu, a nie z dumnym backpackowcem) dopisała fortuna, o czym później niejednokrotnie wspominał w wywiadach i na płytach.
Po serii pierwszych solowych wydawnictw publikowanych własnym sumptem – m.in. „F’Real”, „Good Music” i „Murs Rules the World” – zaczęto jego dostrzegać na krajowej scenie undergroundowej w USA. Do tego przyczyniło się również wydanie przez niego projektów w ramach formacji The Netherworlds („Pals”) i 3 Melancholy Gypsys („Gypsy’ Luck”). Murs zaczął nagrywać z innymi osobami i często koncertował, co ostatecznie doprowadziło do zainteresowania ze strony El-P. Od niego właśnie mieszkaniec Cali otrzymał propozycję wejścia w szeregi Definitive Jux z czego skwapliwie skorzystał, współpracując jednocześnie z Rhymesayers Entertainment (ten label wypuścił wszystkie albumy grupy Felt, które nagrał on ze Slugiem). Przy okazji albumu nagranego dla wytwórni o ogólnokrajowym zasięgu zdecydował się on na niecodzienny zabieg. „The End Of The Beginning” stanowiło podsumowanie dotychczasowej aktywności w hip hopie Mursa, aczkolwiek niewielu twórców zdecydowałoby się na rozpoczęcie nowego etapu w swojej działalności zaledwie 5 lat po wydaniu debiutanckiego albumu.
Na początku wieku scena hip hopowa wyglądała zupełnie inaczej niż teraz. Ponad dekadę temu różnice pomiędzy mainstreamem a undergroundem nie były tak bardzo widoczne, jak obecnie. W związku z tym, nawet powszechnie uznani artyści usilnie pracowali na swoje nazwisko. Jeszcze większa konkurencja panowała właśnie w niezależnych kręgach hip hopowych, co zmuszało poszczególnych artystów do jak najcięższej pracy nad swoimi nagraniami. Bez tego trudno było cokolwiek uzyskać. Murs zdawał sobie z tego sprawę i pomimo tego iż „The End Of The Beginning” było jego 4 longplayem, to nie zamierzał on wywyższać się ponad innymi, tylko w dalszym ciągu pozostawał tą samą osobą, co przy wydaniu „F’Real”.
Przy tej produkcji wszyscy sympatycy twórczości artysty, a także osoby niezaznajomione w pełni z jego wcześniejszymi dokonaniami, przekonali się o tym, że jego wielkość tkwi w autentyczności. W żadnym stopniu nie można powiedzieć o Mursie, że zachowuje się buńczucznie, wywyższa się, czy też pozostaje nieprawdziwy. „The End Of The Beginning” przekonało opinię publiczną, że to zwykły facet z okolicy, którego spotkasz na zakupach w sklepie osiedlowym i nawet nie pomyślisz, iż może być tak wyśmienitym raperem. Pełnię realizmu Kalifornijczyk osiągnął za sprawą licznych opowieści dotyczących życia (nie)zwykłego każdego człowieka. Z drugiej strony, na pewno pojawią się głosy mówiące o tym, iż taki dobór tematyki nie stanowił żadnego novum w rapie. Jednak w przypadku Mursa mamy również do czynienia z kapitalnym podaniem tych treści. W końcu nie bez kozery określa się jego mianem jednego z najwybitniejszych specjalistów od storytellingów. „The Night Before” oraz „Risky Business” są koronnymi dowodami na potwierdzenie powyższych słów.
Na tym nie kończą się zalety „The End Of The Beginning”. Nawiązując do tytułu płyty Murs nadał większości utworom iście rodzinny klimat. Widać to zarówno po producentach, jacy zagościli na albumie, jak i gościnnych udziałach raperów na LP. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na zamykające LP nagranie z pozostałymi członkami 3 Melancholy Gypsys, „Done Deal”, traktowane w formie swoistej puenty albumu. Nie zabrakło nawet dosadnych odwołań do osób pomagających w stworzeniu materiału („Dibbs Did This Shit”). Właśnie obsada beatmakerów na „The End Of The Beginning” Nicka Cartera wzbudzała duże zainteresowanie mediów i słuchaczy. Oh No, Blockhead, RJD2, Ant, Mum’s the Word, Sunspot Jonz, El-P i pozostali zadbali o świeże i przyciągające uwagę podkłady, idealnie dopasowane do warsztatu Mursa. Część z tych producentów zadbało o warstwę muzyczną przypominającą o wcześniejszych wydawnictwach rapera, zaś pozostali (szczególnie El Producto) pozwolili sobie na odrobinę szaleństwa (patrz: „The Dance”). Dzięki temu zabiegowi przedstawiono mieszkańca Los Angeles w starym wydaniu, jak również pokazano jego w zupełnie innym świetle. W obu przypadkach Murs pokazał pełnię swojego talentu, uwydatnionego ciężką pracą włożoną w zrealizowanie tego longplaya (patrz: „You & I”). W ogólnym rozrachunku wypada postawić tę płytę tuż obok uznawanego za najlepsze dokonanie weterana undergroundu, „Murs 3:16: The 9th Edition”.
„The End Of The Beginning” okazało się naprawdę końcem pewnej epoki w początkowym rozwoju muzycznym Mursa. Po wydaniu czwartego albumu rozpoczął się zupełnie nowy etap w karierze muzycznej Kalifornijczyka. Przez dłuższy czas Emcee wypuszczał wspólne materiały nagrywane odpowiednio z 9th Wonderem („Murs 3:16: The 9th Edition”, „Murray’s Revenge”, „Sweet Lord”) i Slugiem w ramach istnienia formacji Felt („2: A Tribute To Lisa Bonet”). Jego kolejny solowy longplay ukazał się na rynku płytowym dopiero w 2008 roku („Murs for President”), wzbudzając przy tym liczne dyskusje na temat drogi, jaką obrał ten wykonawca (produkcja trafiła do obiegu nakładem Def Jamu). W ostatnim czasie opublikował on solowe „Have a Nice Day” i płytę-niespodziankę z 9th Wonderem, „Brighter Daze”. Jednak pod wieloma względami „The End Of The Beginning” pozostaje w czołówce najwybitniejszych wydawnictw wykonawcy z Cali, o którym wypada pamiętać, choćby ze względu na fakt, iż stanowi pomost pomiędzy pierwszymi dokonaniami artystami, a jego dalszymi materiałami. Warto odświeżyć sobie lub zapoznać się całkowicie na nowo z albumem pochodzącym z czasu, kiedy Murs znajdował się w wybornej formie, czego nie można powiedzieć o jego współczesnych dokonaniach.
Ocena: 4/5
Tracklista
- You & I (prod. Tate the Example)
- Dibbs Did This Shit (prod. Mr. Dibbs)
- What Do You Know? (prod. Belief)
- The Scuffle (prod. Oh No)
- The Night Before (prod. Jizzm High Definition)
- Transitionz az a Ridah (prod. Patchwerk)
- Happy Pillz feat. Aesop Rock (prod. Blockhead)
- Risky Business feat. Shock G (prod. Shock G)
- The Dance feat. El-P (prod. El-P)
- God’s Work (prod. Belief)
- Def Cover (prod. Oh No)
- Please Leave (prod. El-P)
- Sore Losers (prod. RJD2)
- BT$ (prod. Sunspot Jonz)
- 18 w/ a Bullet (prod. Ant)
- Brotherly Love (prod. Belief)
- Got Damned? (prod. Ant)
- Done Deal feat. 3 Melancholy Gypsys (prod. Mum’s the Word)

