Lata 90.te przypadają na najlepszy okres w rozwoju muzyki hip hopowej, o czym powinien wiedzieć każdy szanujący się sympatyk tej kultury. Wydawnictwa ukazujące się głównie w pierwszej połowie ostatniej dekady ubiegłego stulecia na stałe trafiły na listę kultowych płyt rapowych. Albumy wydawane w tamtym czasie stały się inspiracją dla setek współczesnych twórców. W dalszym ciągu wykonawcy chętnie odwołują się do tych pięknych lat w hip hopie, a wiele wypuszczanych obecnie projektów zawiera ducha przeszłości. W ostatnim czasie odbyły się premiery kilku longplayów silnie powiązanych z latami 90.tymi, w tym drugi album duetu Epidemic, „Monochrome Skies”, powstały przy udziale beatmakera Jessego Jamesa. (więcej…)
Tag: bandcamp
Epidemic przedstawia album wyprodukowany przez Jessego Jamesa
King I Divine & LD Henriquez prezentują eksperymentalne wydawnictwo
W dzisiejszych czasach przemysł muzyczny nie mógłby funkcjonować bez streamingu nagrań za pośrednictwem wybranych serwisów. Popularność stron pokroju Bandcampa, Soundclouda, Mixclouda i wielu mniejszych miejsc przeznaczonych na udostępnianie muzyki do odsłuchu online stale rośnie i nic nie zapowiada zmiany tej tendencji na świecie. Strony muzyczne w błyskawicznym tempie doceniły tę formę publikowania mniejszych i większych projektów. Osobiście również doceniam wszystkie możliwości dotarcia do odbiorcy oferowane przez sieć internetową i często umieszczam na UCTL płyty pochodzące z Bandcampa lub Soundclouda (patrz: „Dream Something LP” Raizy Bizy, „Better Weapon” Souls Rest). Dzisiaj przyszła kolej na następny tego typu materiał – „Cloud 127” duetu King I Divine & LD Henriquez. (więcej…)Darmowy album: Raiza Biza – Dream Something LP
Mieszkańcy Antypodów nie raz już gościli ze swoimi projektami muzycznymi w serwisie. Wszystko rozpoczęło się od zaprezentowania na stronie wspólnego projektu Mirage’a i Concepta, „Inner Pains”, co stanowiło świetny wstęp do opisywania twórczości innych artystów z tego regionu świata. W dalszej kolejności ukazały się na U Call That Love publikacje o materiałach SoulChefa (m.in. „Here & Now” i „Long Hot Summer”), kompilacji BlueBottle Records, albumie Home Brew, EP-ce P.R („Introspection”). W międzyczasie ponownie odwiedziłem Concepta, przedstawiając jego produkcję z sierpnia ub.r., „Impromptu Notes”. W październiku trafiły do obiegu dwa wartościowe wydawnictwa z Nowej Zelandii – „48 Hours With The Side Steps Quintet” The Side Steps Quintet i „Dream Something LP” rapera o pseudonimie Raiza Biza. Szczególnie ten drugi album wywołał spore poruszenie w undergroundzie. (więcej…)Souls Rest z płytą o zwiększonym arsenale
W przeszłości opublikowałem na stronie dwa artykuły dotyczące zagranicznych stron muzycznych poświęconych hip hopowi i muzyce instrumentalnej. W w tym zestawieniu umieściłem głównie witryny zajmujące się niezależną stroną muzyki, pozostające w opozycji do mainstreamu. Właśnie dzięki działalności Word Is Bond, The Find Magazine’u, BamaLoveSoul, Platform 8470 i kilku innych znaczących serwisów, można dotrzeć do artystów i wydawców, którzy nie mają większych szans na zaistnienie mass mediów. Praca wykonywana przez ludzi odpowiedzialnych za te projekty przynosi efekty, zaś obok nich powstają kolejne miejsca przyjaźnie nastawione do undergroundu. Za pośrednictwem jednej z tych stron, Praverb.net, sympatycy niezależnego hip hopu dowiedzieli się o nowym albumie kanadyjskiej formacji Souls Rest, „Better Weapon”, opartym o klasyczną formę jazz-hopową. (więcej…)Brazylijskie rytmy według Tall Black Guya
Karnawał w Rio de Janeiro, kapitalne reprezentacje piłki nożnej i siatkówki, nagrzane słońcem plaże Copacabany oraz jeszcze bardziej nagrzane słońcem ciała pięknych kobiet wypoczywających na tych plażach, to pewnie pierwsze skojarzenia większości Czytelników na myśl o Brazylii. Muzyka? Samba, bossanova. Rap – chyba rzadziej. Skąd więc taki wstęp? Jak się okazuje, inspiracji do tworzenia można szukać naprawdę wszędzie (patrz: „Chinoseries” Onry), nie dziwią więc latynoskie natchnienia na „Brazilian Chronicles”, pochodzącego z Chicago Tall Black Guya.Mistyczna twórczość Joego Vitterbo
Instrumentalne kompilacje w środowisku hip hopowym cieszą się różnorodnymi opiniami, niemniej stanowią coraz większą partię ogółu wydawnictw gatunku. Część producentów pozostaje wierna korzeniom, udostępniając beaty oparte o sample i dźwięki perkusyjne. Z kolei wielu uznanych beatmakerów (z powodzeniem) podejmuje próby zatarcia granic między gatunkami, uciekając w stronę trip hopu czy szeroko pojętej elektroniki. Mówiąc krótko – słuchacze mają szeroką paletę wyboru brzmień, które mogą ich zafascynować.Oprócz skrajnych emocji, jakie budzą same nagrania, nie sposób nie zgodzić się ze stwierdzeniem, iż wielu artystów ma po prostu metaforyczny „własny świat”, ukryty gdzieś między beatmaszynami a stertami czarnych płyt, wypełniającymi ciasny pokój, służący jako miejsce pracy. Producenci często dają się poznać jako lekko ekscentryczni autorzy niecodziennych kreacji – pierwszym z brzegu przykładem może być osoba Madliba, człowieka odpowiedzialnego za powstały przez wdychanie helu głos Quasimoto i jego perypetie, osadzone na abstrakcyjnych beatach, czy autora wymyślonych muzyków z Yesterday’s New Quintet. Tak barwne osobistości kryją się również w hip hopowych podziemiach Starego Kontynentu – Panie i Panowie, przed Wami Joe Vitterbo. (więcej…)
Freddie Joachim przedstawia nowe wydawnictwo muzyczne
W ostatnich latach nastąpił znaczny wzrost popularności producentów muzycznych z kręgów około hip hopowych, znakomicie odnajdujących się w dzisiejszych realiach w branży. W tej kategorii znajdują się zarówno beatmakerzy stawiający głównie na solową działalność, jak i postaci chętnie współpracujący z innymi artystami. W związku z tym, stworzenie listy zawierającej wszystkich najbardziej liczących się przedstawicieli tego nurtu jest niemal niemożliwe, ponieważ nie sposób uzbierać wszystkich twórców do jednego worka. Z drugiej strony nie trzeba być omnibusem muzycznym, aby zdawać sobie sprawę, iż każde zestawienie tego typu powinno zawierać wzmianki o Oddiseem, Apollo Brownie, Flying Lotusie, Dibia$e, Eriku Lau, Onrze, czy Tall Black Guyu. W jednym rzędzie z nimi stanie właściciel Mellow Orange, Freddie Joachim, który w drugiej połowie września wydał nowe EP – „Waiting”. (więcej…)
Spacer po latach dziewięćdziesiątych z Piece of Mind
3–4 minutZłota Era, czyli przełom lat 80. i 90.tych ubiegłego wieku przypada na okres najbardziej płodnego rozwoju hip hopu, kiedy to wydanych zostało najwięcej albumów, po dziś dzień uchodzących za klasyki gatunku. Raperzy, pisząc teksty, zaczęli sięgać po coraz to nowe formy i tematy oraz eksperymentować z flow, producenci starali się wynieść na piedestał sztukę samplingu, tworząc dobrze brzmiące kompozycje oparte na jazzie i funku. Eskalacja conscious rapu i jazz-hopu, przyczyniły się do poszerzania grona odbiorców hip hopu. Tommy Boy, Def Jam, Rawkus Records, Native Tongues… długo by wymieniać kolektywy i wytwórnie, które w latach dziewięćdziesiątych święciły triumfy. Mimo widocznego odchodzenia od klasycznego brzmienia utworów hip hopowych w stronę syntetyki i future beats, wydawnictwa z czasów Golden Age wciąż pozostają ukazującymi ten rodzaj muzyki w najczystszej, korzennej formie. W czym tkwi więc sukces, zdawałoby się, trochę już podstarzałych numerów? Czy ciepłe sample, mocne perkusje i szczery, pozytywny przekaz wciąż są w cenie? I wreszcie – czy w 2012 roku można z powodzeniem tworzyć rap oparty na schematach zbliżonych do tych sprzed dwudziestu, a nawet trzydziestu lat?
Okazuje się, że tak – i to nigdzie indziej, jak w Kanadzie, „grzeczniejszej” siostrze Stanów Zjednoczonych. Jeżeli będąc w Toronto, napotkasz szeroko uśmiechniętego localsa, z burzą dreadlocków okrytą kapeluszem i z torbą pełną winyli na ramieniu – masz przed sobą nikogo innego, jak Samuela Gayle’a, znanego też jako G-Roc Gayle. Mieszkaniec tej aglomeracji kanadyjskiej, to też założyciel niezależnej wytwórni Structures Built Records, a do tego (przede wszystkim) – rapująca połowę duetu Piece of Mind, tworzonego wspólnie z Gerrardem Suyao, czyli DJ’em Gedsim. Idąc drogą wyznaczoną przez kultowe duety Emcee – producent/DJ, jak Gang Starr, Pete Rock & CL Smooth czy Eric B. & Rakim, panowie skromnie, lecz z pomysłem promują swój pierwszy album, zatytułowany po prostu „Self-Titled”, mający swoją premierę na iTunes 7 sierpnia bieżącego roku.
Ścieżka kariery tego sympatycznego duetu na dobre zaczęła biec już w lutym, za sprawą pierwszego singla, promującego wydawnictwo, „Rap Phenomenon”. Czarno-biały klip, efekt pracy Moto for Moto Productions, zabiera nas w reminiscencyjny spacer do lat dziewięćdziesiątych, opowiedziany przez żyjącego własnym rytmem G-Roca, najlepiej odnajdującego się chyba na leniwym beacie Gedsiego. Pociągi, sklep z woskami, ławka, graffiti, to dobre tło dla niestroniącego od follow-upów, błyskotliwego Emcee. Utwór przypadł do gustu Dizzy’emu Dustinowi (członkowi legendarnego Ugly Duckling), który zaprezentował go w audycji The Soul Clap, co jest nie lada wyróżnieniem.
Jako artyści wierni prawdziwej hip hopowej tradycji, Piece of Mind wspierają, i starają się reprezentować, każdy z elementów kultury, którą traktują jako, nie przymierzając w słowach, sposób życia. Dobrym przyjacielem i współpracownikiem kolektywu jest artysta Yuro Jay. Nic więc dziwnego w tym, iż drugi singiel z „Self-Titled” to track „Graffiti”, swoisty hołd oddany writerom, ujęty w formie osobliwego storytellingu. Można zaryzykować stwierdzenie, iż on także pozwolił G-Rocowi i DJ’owi Gedsiemu zabłysnąć wśród jeszcze większej ilości słuchaczy. Nagranie zostało docenione przez m.in. Refused Art Culture Magazine, dzięki któremu można pobrać go za darmo, jako część kompilacji „Attention Vol. 1”. Natomiast na łamach Silence Nogood okrzyknięto ich mianem najlepiej zapowiadającego się undergroundowego kolektywu z Toronto.
Entuzjastycznie przyjęty longplay zbiera spore ilości pochwał i pozytywnych recenzji na zagranicznych blogach i serwisach, łapiąc za serce każdego fanatyka hip hopu lat dziewięćdziesiątych. Mimo że bardzo często to Emcee wysuwa się na pierwszy plan, Piece of Mind wydaje się być duetem spójnym, gdzie żaden z członków nie powinien być faworyzowany. G-Roc Gayle świetnie operuje swoim flow, dobrze prezentując się na beatach o różnym tempie (kiedy rapuje trochę szybciej, jego głos i maniera przywodzą mi na myśl werwę Big L’a). To raper inteligentny i bystry, a przy tym wszystkim bardzo pokorny. DJ Gedsi jest z kolei wrażliwym producentem, sprawdzającym się w kompozycjach opartych na krótkich, subtelnych jazzowych samplach, jak i boom-bapowych perkusjach. Piece of Mind nie jest duetem, który próbuje naśladować styl minionej epoki – on po prostu taki właśnie hip hop tworzy. Tyle, że parę lat później.
„Self-Titled” możemy przesłuchać w całości na Bandcampie, kupić na iTunes, a snippet pobrać z Soundclouda. Na deser, również za darmo – znajdujący się na albumie, bardzo osobisty utwór, traktujący o sukcesie, samorozwoju i więzi z Bogiem, „One 2 One 2”.
Tracklista
- Join In
- Rap Phenonenon
- Rhyme Training feat. Abdominal
- Find Your Gift
- You Know The Flow
- One 2 One 2
- Gobot
- Read
- Strive
- Those Where The Days
- Graffiti
- You Dig?
Darmowy album: Amerigo Gazaway – Bizarre Tribe: A Quest to The Pharcyde
[php function=1]
Z biegiem czasu pionierzy hip hopowi i postaci działające głównie w latach 90.tych ubiegłego wieku powoli odchodzą w zapomnienie. Wydaje się, że to naturalna kolej rzeczy i nie ma w tym niczego specjalnego. Z drugiej strony, wiele osób stara się zachować pamięć o wielkich artystach z minionych epok. Do jednej z najczęściej wykorzystywanych metod na kultywowanie tradycji hip hopowej należy tworzenie wszelkiego rodzaju follow-upów i tribute’ów poświęconych poszczególnym wykonawcom. Właśnie za pomocą reinterpretacji nagrań dawnych twórców, a co za tym idzie odświeżaniu ich dyskografii, w przystępny sposób podkreśla się twórczość wybranych artystów solowych i grup. W tej kategorii projektów muzycznych zdarzają się prawdziwe perełki, o czym przekonuje projekt Amerigo Gazawaya „Bizarre Tribe: A Quest to The Pharcyde” „nowo” powstałego zespołu złożonego z utworów The Pharcyde & A Tribe Called Quest. (więcej…)Stik Figa opowiada o sobie samym
Panowie z Mello Music Group to już niemalże stali bywalcy UCTL. Artyści zrzeszeni pod skrzydłami tej wytwórni dostarczają nam nieskończone pokłady muzyki na najwyższym poziomie, pisaliśmy już m.in. o ostatnich albumach Apollo Browna, Oddiseego czy Substantiala. Przyszedł wreszcie czas, aby poświęcić parę słów stosunkowo nowemu wykonawcy pod skrzydłami MMG, młodemu orłowi o dźwięcznym pseudonimie Stik Figa, autorowi płyty „As Himself”.Indelible Niche Collective wydawcą undergroundowej kompilacji
Droga prowadząca od głęboko tkwiących niezależnych kręgów muzycznych do zdobycia większego uznania w oczach opinii publicznej bywa niekiedy długa i wyboista. Jak pokazują przykłady wielu artystów, bez większego wsparcia oraz szczęścia, ładnych kilka lat może zająć dotarcie do szerszego grona słuchaczy. Jeżeli dołożymy do tego stale rosnącą konkurencję na całym świecie oraz promocję stale tych samych postaci przez serwisy muzyczne, to okaże się, iż rzeczywiście trzeba nie lada wysiłku, aby przebić się w tej branży. W związku z tym, powołuje się do życia projekty zrzeszające młodych twórców muzycznych, przy których wspólnymi siłami można zdziałać znacznie więcej niż w pojedynkę. Jednym z takich przedsięwzięć jest założone nie tak dawno Indelible Niche Collective. Dzięki tej platformie ukazała się kompilacja „INC: Collection 1”, zawierająca nagrania wykonawców na dorobku z różnych stron świata. (więcej…)Dom jest tam, gdzie sztuka – nowy album Substantiala
Nie ulega wątpliwości, iż branża muzyczna to dość niestabilna gałąź biznesu. Wytwórnie i artyści, którzy jeszcze niedawno przodowali w swoich kręgach, powoli odchodzą w zapomnienie. Część z nich przykrywa kurtyna milczenia, a głównie ci najbardziej zasłużeni pozostają w pamięci przeciętnych słuchaczy, gotowych przekazywać swoje muzyczne upodobania kolejnym pokoleniom. Hip hop to gatunek obfitujący w nagrania i postaci uznane za klasyczne – takie, które po prostu trzeba znać. Nie należy jednak zapominać o tym, co w tej chwili dzieje się na scenie rapowej – wśród obecnego natłoku bardziej komercyjnych produkcji (i produktów), trafiają się perełki adresowane do wymagających i świadomych słuchaczy. Undergroundową wytwórnią, która wiedzie w tym czasie prym, a w przyszłości ma spore szanse stanąć na podium, jest Mello Music Group. (więcej…)











