Tag: bandcamp

  • Winylowy projekt Plasha – Isolation EP

    Winylowy projekt Plasha – Isolation EP

    3–4 minut

    Od drugiej połowy poprzedniej dekady trwa odrodzenie winyli. Po ponad 15 latach królowania płyt kompaktowych branża muzyczna i słuchacze ponownie zwrócili się w stronę wosków. Wystarczy tylko spojrzeć na dane – w 2013 roku jedynie na terenie Stanów Zjednoczonych sprzedano 6 mln kopii płyt winylowych. Wzrost sprzedaży w porównaniu do 2012 roku wyniósł aż 32%, co nie umknęło uwadze opinii publicznej. W dzisiejszych czasach nabywców znajdują nie tylko reedycje albumów i wydawnictwa popularnych mainstreamowych artystów, ale także undergroundowi wydawcy nie mogą narzekać na zainteresowanie kolekcjonerów wosków ich projektami. Niejeden niezależny wykonawca stawia sobie za najwyższy priorytet wypuszczenie swoich nagrań na winylu. W myśl tej zasady postąpił polski artysta, Plash. Jego najnowsza płyta, „Isolation EP”, ukazała się na rynku kilka miesięcy temu.

    Wszystkie osoby związane mniej lub bardziej z bboyingiem, z pewnością dobrze kojarzą sylwetkę bohatera tego artykułu. Krakowski artysta pozostaje aktywny w środowisku hip hopowym od wielu, wielu lat, szczególnie udzielając się na imprezach bboyowych. Plash (przez lata występował pod pseudonimem Przeplach) pojawia się na różnego rodzaju wydarzeniach zarówno jako bboy, jak i DJ. Właśnie od tej strony pokazał się on na wielu prestiżowych zawodach – Over The Top, Freestyle Session, Circle Prinz, Skill Masters, Red Bull BC One Cypher Poland, All About Style, Warsaw Challenge, Jabra Style i pozostałych. Występował przed utytułowanymi zagranicznymi wykonawcami (Dilated Peoples, Afu-Rą, Mos Defem, Ugly Duckling, Pharaohe Monchem, The Pharcyde, DMX, Lords Of The Underground, Scratch Perverts i innymi) Krakowianin zajmuje się też produkcją muzyki, w czym radzi sobie z powodzeniem.

    Plash wywodzi się z kolektywu bboyowego Stylowa Spółka Społem. SSS udzielała się również jako grupa muzyczna, wypuszczając przede wszystkim płyty „Powrót Do Przeszłości” oraz „Powrót Po Przeszłości”. Ponadto krakowski twórca udziela się w harcore’owym zespole WU-HAE oraz live bandzie Flue; współpracuje również z polskimi jazzmanami, Jarosławem Śmietaną i Wojciechem Karolakiem. Artysta z południa Polski zapisał na swoim koncie także kilka solowych wydawnictw. W ostatnich latach opublikował on 4 mix-CD’s – „Slow Flow”, „Rap History Warsaw 1997”, „Me Myself & Vibe” oraz „Bboy Boom Baps Vol. 1”. pod koniec roku dołożył on tribute poświęcony Wu-Tang Clanowi. Jeszcze wcześniej, bowiem w połowie ub.r., Plash wydał najważniejszy solowy projekt, jak do tej pory – „Isolation EP”.

    Wydawnictwo pojawiło się w sprzedaży w połowie minionych wakacji. Co do zaoferowania słuchaczom ma rodzimy artysta? Ano mocną dawkę boom-bapowych brzmień podanych na odpowiednio wysokim poziomie. Utworem wysuwającym się przed szereg jest tutaj zdecydowanie doskonałe „Wake Up Call”. Nagranie powstałe przy współpracy z BlabberMoufem z holenderskich formacji Da Shogunz i Het Verzet to prawdziwy hip hopowy hymn wypadający nad wyraz korzystnie. W dalszej kolejności należy wspomnieć o drugim tracku na „Isolation EP” z wokalami – „Go” – z udziałem S.Squair Blaqa. Na plus należy zapisać również instrumentalne produkcje zawarte na płycie. „Kaito” i „Relief” pozostawiają po sobie świetne wrażenie. W pierwszym utworze na uwagę zwraca charakterystyczny wschodni sampel, zaś w drugim klimat tego nagrania. Ciężkie brzmienie serwowane tutaj przez Plasha jest bardzo charakterystyczne i wiernie oddaje klimat całej EP-ki. Swoje cegiełki do powstania winylowego wydawnictwa dołożyli też Mr. Krime i DMC. Projekt powstał w oparciu o duże pokłady wiedzy muzycznej, co jest niezaprzeczalną zaletą ubiegłorocznego materiału krakowianina.

    Projekt w wersji elektronicznej można odsłuchać na Bandcampie (brakuje instrumentali do „Wake Up Call” i „Go”). Wydanie winylowe „Isolation EP” w cenie 49 złotych nadal można nabyć odwiedzając sklep 12 Cali. Płytę promują dwa teledyski. Pierwszy z nich został nakręcony do miksu utworów z EP-ki, z kolei drugi obraz powstał do singlowego nagrania z udziałem BlabberMoufa, „Wake up Call”. Szkoda tylko, że materiał Plasha nie dotarł do szerszego grona zagranicznych odbiorców, którzy na pewno doceniliby ten projekt.

    Tracklista

    Strona A

    A1 Isolation
    A2 Wake Up Call feat. BlabberMouf
    A3 Moon
    A4 Wake Up Call (Instrumental)

    Strona B

    B1 Kaito
    B2 Relief
    B3 Go feat. S.Squair Blaq
    B4 Go (Instrumental)

  • Debiutancki album milo – a toothpaste suburb

    Debiutancki album milo – a toothpaste suburb

    4–5 minut

    Alternatywna muzyka hip hopowa cały czas zdobywa uznanie kolejnych słuchaczy. Nurt zapoczątkowany na przełomie lat 80. i 90.tych przeszedł wiele przeobrażeń i nieustannie zachwyca różnorodnością. W początkowych latach do tej niszy wrzucano niemal każdego artystę i grupę stojącą w opozycji do mainstreamu (szczególnie do gangsta rapu). W następnych latach wykonawcy patrzący znacznie szerzej na hip hop nadali temu nurtowi nowe definicje. Niestereotypowy rap znalazł dobre miejsce do rozwoju szczególnie w Kalifornii. Właśnie stamtąd pochodzi jeden z ważniejszych kolektywów zrzeszających alternatywnych artystów – Project Blowed. Jeden z członków tego crew, Nocando, od kilku lat prowadzi z powodzeniem wytwórnię płytową Hellfyre Club. 23 września ub.r. nakładem tej oficyny wydawniczej ukazała się długo oczekiwana płyta milo – „a toothpaste suburb”.

    W zeszłym roku wykonawcy kojarzeni z awangardowym i nowatorskim nurtem mocno namieszali na scenie hip hopowej. Swoją rolę w popularyzacji alternatywnej strony rapu odegrał milo. Szalenie sympatyczny i oryginalny twórca przyciąga uwagę mediów i słuchaczy od dobrych kilku lat. Pochodzący z Chicago artysta stworzył nad wyraz ciekawy sposób na siebie. Za sprawą charakterystycznego i niepodrabianego stylu trudno jego porównywać z jego kompanami po fachu. Z każdym kolejnym wydawnictwem członek Hellfyre Clubu rośnie w siłę, dojrzewa muzycznie i oddaje do rąk słuchaczy coraz lepsze projekty.

    Pierwszy ważniejszy materiał milo ukazał się w listopadzie 2011 roku. Wtedy to otrzymaliśmy od niego projekt „I wish my brother Rob was here” (tytuł stanowi follow-up do klasycznego albumu Dela, „I Wish My Brother George Was Here”). Konceptualny album oparty o beaty autorstwa m.in. fLako, Shlohmo, Gold Pandy, Flying Lotusa, Freddie’ego Joachima czy and Madliba odsłonił zawiły i pozbawiony jakichkolwiek schematów świat kreowany przez tego artystę. Zamiłowania amerykańskiego wykonawcy do oryginalnych podkładów zostały podkreślone na płycie „Milo takes Baths”, na której znalazły się beaty coraz popularniejszego przedstawiciela Anticonu. W dalszej kolejności opublikował on na początku 2013 roku podwójną EP-kę – „things that happen at day” i „things that happen at night”. Od tego rozpoczęła się bliska współpraca z Hellfyre Clubem. Pół roku po wydaniu tych materiałów, milo ponownie uraczył odbiorców płytą ze świeżymi trackami. „Cavalcade” okazało się kolejną udaną produkcją jedynego w swoim rodzaju rapera. Jakby tego było mało, w listopadzie 2013 roku ujrzało światło dzienne następne LP wychowanka Wietrznego Miasta – „poplar grove (or how to rap with a hammer)” (longplay trafił do obiegu pod jego innym synonim, Scallops Hotel). Pomimo tego iż ten twórca wypuszczał autorskie płyty od ponad 2 lat, to w jego dyskografii nadal brakowało oficjalnego albumu. Zmieniło się to wraz z wydanym we wrześniu „a toothpaste suburb”. Wydawnictwo było wyczekiwane przez mnóstwo słuchaczy i niepostrzeżenie znalazło się obok innych najbardziej pożądanych premier minionej jesieni.

    milo wydaje album a toothpaste suburb
    Fot. Giovanni Solis

    Przedsprzedaż płyty rozpoczęła się w połowie sierpnia. Jeszcze przed wydaniem pierwszego singla zapowiadającego longplay powstało niemałe zamieszanie wokół charakterystycznego twórcy. Hellfyre Club udanie poprowadziło kampanię promocyjną LP, w czym pomogły dobre wybory utworów na single – „you are go(o)d to me” oraz „argyle sox (may Hellfyre live longer than any of us)” spełniły swoje zadanie, trafiając do szerokiej rzeszy odbiorców. Jedynie można było oczekiwać więcej szczegółów dotyczących „a toothpaste suburb”. Trzeba mieć na uwadze, że to był celowy zabieg Nocando i spółki, gdyż każda osoba mająca do czynienia z nową płytą milo spokojnie może tłumaczyć na swój sposób wszystkie utwory z wrześniowego longplaya. Niekonwencjonalna warstwa liryczna gospodarza albumu świetnie wypadła w zestawieniu z beatami dostarczonymi przez Greyhata, Tastenothinga, Iglooghosta oraz Rileya Lake’a. Emceego uzupełniają na płycie idealnie pasujący do niego artyści – KOOL A.D.Anderson .Paak, WC Tank, Open Mike EagleBusdriver. Znamienne jest też to, że dwaj ostatni wykonawcy wydali wcześniej w 2014 roku mocne i szeroko komentowane wydawnictwa (odpowiednio „Dark Comedy” i „Perfect Hair”. W porównaniu do tych projektów „a toothpaste suburb” nie wypadło wcale słabo czy też przeciętnie. Wręcz przeciwnie, milo stworzył najrówniejszy projekt, w pełni zasługujący na miano pierwszego oficjalnego albumu artysty rodem z Chi-Town. Jeżeli chcecie poznać skomplikowany, ale przy tym przytulny i przyjazny świat Amerykanina, to nie zwlekajcie dłużej, ponieważ czeka na Was niejedna niespodzianka na tej płycie.

    Hellfyre Club udostępniło projekt na Bandcampie i Soundcloudzie. „a toothpaste suburb” trafiło do sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej (limitowane edycje płyt kompaktowych i kaset). Wydawnictwo promowane dwoma singlami – „you are go(o)d to me” oraz „argyle sox (may Hellfyre live longer than any of us)” – cieszy się niesłychanym wręcz zainteresowaniem słuchaczy. Oczekiwania wobec tej płyty były duże, ale milo bez większych problemów stanął na wysokości zadania, dostarczając znakomity materiał. Nie ma też żadnego zaskoczenia w tym, że pełnoprawny debiut fonograficzny tego specyficznego rapera przewijał się pośród pozostałych najlepszych alternatywnych płyt z 2014 roku.

    Tracklista

    1. salladhor saan, smuggler
    2. yafet’s song
    3. peanut butter sandwiches
    4. sanssouci palace
    5. in gaol feat. KOOL A.D.
    6. thatness and whatness
    7. fragrant pee farts feat. Scallops Hotel
    8. ought implies can and i cannot
    9. you are go(o)d to me (editorial length)
    10. objectifying rabbits feat. Open Mike Eagle
    11. argyle sox (may Hellfyre live longer than any of us) feat. Busdriver
    12. Buck 65’s knee
    13. just us (a reprise for Robert who has not been forgotten)
    14. a day trip to the nightosphere feat. Anderson .Paak
    15. MAY THE DAYS BE AIMLESS (sorcery) feat. WC Tank
    16. gaudeamus igitur (for Kang Min-gyu)
  • Has-Lo & Castle ze wspólnym projektem – Live Like You’re Dead

    Has-Lo & Castle ze wspólnym projektem – Live Like You’re Dead

    4–5 minut

    Mello Music Group wyrobiło sobie na tyle mocną pozycję w branży hip hopowej, że już teraz jest określane przez wiele osób mianem jednej z najbardziej liczących się niezależnych oficyn wydawniczych. W zeszłym roku label prowadzony przez Michaela Tolle’a opublikował pełno udanych projektów. Oprócz podwójnej kompilacji „Mandala vol. 1-2” ukazały się też wydawnictwa Verbal Kenta („Sound of the Weapon”), L’Orange’a („The Orchid Days”), Apollo Browna („Thirty Eight”), Open Mike’a Eagle („Dark Comedy”), 7evenThirty’ego & Gensu Deana („The Problem”), Ugly Heroes („Ugly Heroes EP”), The Black Opery („The Great Year”), Apollo Browna & Ras Kassa („Blasphemy”) czy Diamond District („March On Washington”). Obok tych materiałów dzięki MMG otrzymaliśmy również wspólny album Has-Lo & Castle – „Live Like You’re Dead”.

    W niezależnych kręgach hip hopowych niektórym postaciom niezwykle trudno przychodzi zdobywanie szacunku u innych. Do tej niewdzięcznej kategorii należą obaj bohaterowie niniejszej publikacji. Pomimo niezaprzeczalnej wartości artystycznej materiałów wypuszczanych przez Has-Lo i Castle i uznania ze strony wybranych serwisów muzycznych i kompanów po fachu, to czegoś brakuje tym artystom do uzyskania mocniejszej pozycji na scenie hip hopowej. Przeglądając dotychczasowe dokonania twórców z odpowiednio Pensylwanii i Północnej Karoliny rzuca się w oczy uszy nie tylko wysoka jakość ich muzyki, ale też sposób, w jakim obydwaj podają swoje nagrania.

    Jeżeli możecie pochwalić się świetną pamięcią i dobrze orientujecie się we współczesnej branży muzycznej, to powinniście pamiętać o tym, że Has-Lo wzbudził zainteresowanie sporej liczby osób w 2011 roku. Dziennikarzy muzyczni i słuchacze szczególnie docenili premierowe wydawnictwo mieszkańca Filadelfii, „In Case I Don’t Make It”, podkreślając specyficzny klimat unoszący się nad tą produkcją i oryginalny styl twórcy albumu. Producent/raper zaskoczył część odbiorców, pokazując się z jak najlepszej strony zarówno od strony lirycznej, jak i producenckiej. Również garść komplementów spłynęła na projekt z remiksami utworów z pierwszego albumu tego twórcy – „Conversation B”. W następnych latach Has-Lo współpracował z różnymi twórcami (Open Mike Eagle, Illogic & Blockhead, Small Professor, L’Orange & Stik Figa, J-Zone, K-Def, Arcka). W tym gronie znalazł się także jego późniejszy partner muzyczny, Castle.

    Przedstawiciel wschodniej części USA szerzej przedstawił się słuchaczom w połowie 2013 roku. Właśnie wtedy ukazał się jego debiutancki album o wdzięcznym tytule, „Gasface”. Wydawnictwo, które w pełni wyprodukował sam gospodarz, przedstawiło sporą dawkę oryginalnych tekstów i nietuzinkowego nastawienia do tworzenia hip hopu. Album nie został w pełni zrozumiany przez odbiorców lecz nie wybił się na miarę swojego potencjału. W pierwszym kwartale ub.r. Castle postanowił odświeżyć tę płytę, wypuszczając „Return of The Gasface”. Materiał zawierał alternatywne wersje utworów pochodzących z „Gasface”, o co zatroszczył się Has-Lo. Projekt stanowił też rozgrzewkę przed wspólną produkcją obu artystów. W ten sposób narodził się pomysł na utworzenie „Live Like You’re Dead”, który powstał w głowach dwóch specyficznych wykonawców.

    Pierwsze informacje o longplayu pojawiły się w połowie czerwca. Mello Music Group postanowiło reklamować płytę znamiennym i kapitalnie dobranym sloganem „The Employees Of The Year Are Back!”. Trzeba przyznać, że trudno o lepsze hasło podsumowujące materiał dostarczony przez Has-Lo i Castle. Po zaprezentowaniu dwóch singli promujących LP – „Go To Work” i „D.L.S.” – upewniliśmy się, że będziemy mieć doświadczenia z tzw. blue collar rap. Ponadto należało spodziewać się niemałej dawki alternatywnego rapu, urozmaiconego niesztampowymi tekstami i odpowiednio przygotowanymi podkładami. Po ukazaniu się pod koniec lipca pełnej płyty i zapoznaniu się z całością materiału, wszystkie powyższe przypuszczenia potwierdziły się. „Live Like You’re Dead” (jedna z lepszych okładek ostatniego roku) wychodzi z konceptu, aby zachowywać się w życiu tak, jak gdyby już żyliśmy po śmierci, nie przejmując się niczym dookoła, sarkastycznie i prześmiewczo komentując rzeczywistość panującą w obecnym świecie. Obaj artyści umiejętnie poprowadzili narrację w poszczególnych trackach, dysponując szerokim wachlarzem porównań i sprytnie wplecionych żartów sytuacyjnych. Has-Lo i Castle podzielili się produkcją całego albumu (jeden beat dołożył też Arcka). Spędzając przy ubiegłorocznym longplayu nieco więcej czasu można nie tylko dobrze bawić się przy nagraniach pokroju „Yoga Pants” czy „Good Feelings (U Must Realax)”, a przy okazji wynieść coś więcej z tej płyty (patrz: „My Uncle”, „Look Out!”). Amerykańscy twórcy mają również wiele racji mówiąc o tym, aby żyć w ten sposób, jak gdyby mielibyśmy umrzeć jutro, gdyż dzięki temu nasza percepcja i zachowanie zmieniają się, na czym tylko zyskujemy.

    Po „Live Like You’re Dead” odsyłam na Bandcampa. Wydawnictwo promowane przez kilka singlowych nagrań można nabyć w wydaniu elektronicznym i fizycznym (płyty CD). Oprócz początkowo wypuszczonych „Go To Work” i „D.L.S.” ukazały się też dwa obrazy powstałe do „Good Feelings (U Must Realax)” oraz „Famished” (utwór dostępny do darmowego pobrania z BC). Has-Lo & Castle postarali się o wyrównany i co najmniej porządny album, chociaż trzeba przyznać, iż ich wspólny projekt i tak przeszedł bokiem i schował się w cieniu innych płyt sygnowanych logiem Mello Music Group.

    Tracklista

    1. Go To Work (prod. Has-Lo)
    2. Yoga Pants (prod. Castle)
    3. Famished (prod. Castle)
    4. Hennessy-Yak Rap (prod. Castle)
    5. Agassi & Ashe (prod. Castle)
    6. D.L.S. (prod. Arcka)
    7. My Uncle (prod. Has-Lo)
    8. The Big Ole A$$ (prod. Has-Lo & Castle)
    9. Good Feelings (U Must Realax) (prod. Has-Lo)
    10. Stubborn Vice (prod. Castle)
    11. The Uncomfortable Truth About Stardom (prod. Has-Lo)
    12. Live Like You’re Dead (prod. Has-Lo)
    13. Off The Bench (prod. Castle)
    14. Look Out! (prod. Has-Lo)
  • Bop Alloy prezentuje album Another Day in the Life of​

    Bop Alloy prezentuje album Another Day in the Life of​

    5–7 minut

    Pod koniec roku w każdej dziedzinie życia przychodzi do sporządzenia bilansu zysków i strat. Nie inaczej sprawy wyglądają w branży hip hopowej. W corocznych podsumowaniach najwięcej miejsca zabierają listy płytowe. Większość rankingów skupia się na ocenie wydawnictw artystów związanych z mainstreamem i doskonale rozpoznawalnych przedstawiciele niezależnej strony rapu. Jednak oprócz standardowych zestawień nie brakuje list obejmujących znacznie większe grono niezależnych wykonawców. W najbliższych tygodniach pojawią się na łamach naszego serwisu artykuły o wartościowych tegorocznych projektach, o których warto pamiętać, nawet jeżeli nie były one należycie eksponowane w mediach. Do tej kategorii znakomicie pasuje longplay „Another Day in the Life of​.​.​.” wydany przez formację Bop Alloy (Substantial & Marcus D).

    W czasie tegorocznej wiosny ukazało się multum projektów mniej i bardziej znanych twórców. W okresie wiosennym odbyła się też premiera nowego materiału Bop Alloy. Obaj twórcy odpowiedzialni za powstanie „Another Day in the Life of​.​.​.” posiadają ugruntowaną pozycję w branży hip hopowej. Od lat liczne grono sympatyków undergroundowego rapu ze szczególną uwagą śledzi losy Substantiala. Emcee wywodzący się ze stanu Maryland prowadzi działalność wydawniczą już od ponad dekady. W tym czasie wydał on kilka solowych płyt oraz współpracował z plejadą artystów z kilku kontynentów.

    Od początku kariery muzycznej wykonawcy jest związany z japońskim rynkiem fonograficznym. Jego debiutancki album – „To This Union A Sun Was Born” – ukazał się w 2001 roku nakładem labelu założonego przez NujabesaHyde Out Recordings. Wydawnictwo wyprodukowane przez Jun SebęMonorisicka (DJ’a Deckstreama) wypadło naprawdę okazale i otworzyło Substantialowi drogę do wspólnych sesji nagraniowych z innymi twórcami. W następnych latach pojawiał się on na płytach m.in. Nujabesa, Tonedeffa, Access Immortala, Pack FM-a, Oddiseego, Kenichiro Nishihary i Inverse. Druga solowa płyta rapera – „Sacrifice” – trafiła do obiegu w 2008 roku. W dalszej kolejności długoletni współpracownik QN5 udzielał się gościnnie w nagraniach Kno, Blee, Descry’ego, DJ’a JS-1 czy Kokayiego. We wrześniu 2012 roku doczekaliśmy się trzeciego LP przedstawiciela DMV. Wydane przez Mello Music Group „Home Is Where The Art Is” zostało uznane za jedno z najlepszych wydawnictw tamtego okresu. W ub.r. artysta wypuścił tribute dedykowany Jill Scott, „Jackin’ Jill”. Z kolei w tym roku opublikował on follow-up do „HIWTAI”. Materiał zatytułowany „Art Is Where The Home Is…” zawiera remiksy nagrań z jego poprzedniego albumu.

    Pod koniec ubiegłej dekady Substantial nawiązał bliższą współpracę z producentem z Seattle, Marcusem D. Beatmaker rodem z Północno-Zachodniej części USA to jeden z łączników pomiędzy amerykańskim, a japońską sceną hip hopową. Twórca zaczął skupiać na sobie uwagę słuchaczy począwszy od 2008 roku, kiedy to odbyła się premiera jego debiutanckiego albumu, „Revival Of The Fittest”. Po pierwszym przetarciu wykonawca ze stanu Waszyngton rozpoczął na dobre współpracę z raperami mniej lub bardziej związanymi z Krajem Kwitnącej Wiśni. Rosnące zainteresowanie dokonaniami artysty doprowadziło do re-edycji „Revival Of The Fittest” na rynku japońskim w kwietniu 2010 roku, czego dokonał label Goon Trax. W międzyczasie beatmaker wypuścił następne dzieło, „Shoshin”, skupiając się przy tym na rozwoju własnej oficyny wydawniczej, Marcus D Productions. Ponad trzy lata temu trafił do sprzedaży jego kolejny longplay – „Melancholy Hopeful”. Płyta powstała przy udziale Funky DL-a, One Be Lo, Cise Stara, Emancipatora, Shing02, Pismo czy Awona. W 2012 roku doczekaliśmy się instrumentalnego albumu „Retro’d”, po czym Marcus D zabrał się za realizację drugiej płyty producenckiej. „Simply Complex” ujrzało światło dzienne 2 kwietnia b.r. i wpędziło w kompleksy niejednego jego kompana po fachu ze względu na wysoką wartość artystyczną oraz gościnną obsadę LP (Del the Funky Homosapien, Saigon, Skyzoo, Royce Da 5’9″, Reks, Termanology, Prometheus Brown i inni).

    Premiera tego projektu wypadła tuż przed ukazaniem się na rynku fonograficznym nowej płyty formacji tworzonej przez Substantiala i Marcusa D, Bop Alloy. „Another Day in the Life of​…”. Obaj twórcy nagrywają muzykę od 2010 roku. Amerykańscy wykonawcy szybko odnaleźli wspólny język i zdecydowali się rozszerzyć kooperację. W ramach rozgrzewki przed pierwszą oficjalną płytą wydali oni we wrześniu 2010 roku kompilację „prePAIRED”. Wydawnictwo wprowadziło słuchaczy do świata Bop Alloy, przygotowując przy tym fanów do debiutanckiego albumu. Premierową produkcję duetu – „Substantial & Marcus D are Bop Alloy” – entuzjastycznie odebrano na świecie. W grudniu 2011 roku Substantial i Marcus D opublikowali materiał obfitujący w alternatywne wersje ich utworów, „The R & R (Remixes & Revisions)”. Po tym nastąpiła przerwa wydawnicza zespołu, ale jak czas pokazał, warto było czekać na ich następne dzieło. „Another Day in the Life of​…” to undergroundowy album pełną gębą.

    Wydanie płyty odbyło się dzięki zakończonej pomyślnie kampanii crowdfundingowej na Kickstarterze. Bohaterowie tej publikacji postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i wypuścić projekt własnym sumptem, co ostatecznie z pomocą fanów powiodło się. Zachowanie pełnej swobody twórczej stanowiło ich główny priorytet, co można zauważyć nawet po pobieżnym zapoznaniu się z zawartością ich tegorocznego LP. „Another Day in the Life of​.​.​.” to przede wszystkim znakomite i wykwintne przedłużenie „Substantial & Marcus D are Bop Alloy”. Nawet przeciętny słuchacz z łatwością dostrzeże niesamowitą chemię panującą pomiędzy artystami. Substantial po raz n-ty udowodnił, że jest niezrównanym tekściarzem, który powinien być znacznie bardziej doceniany w niezależnych kręgach hip hopowych. Wypracowane flow, smykałka do plastycznego opowiadania historii, świetny głos czynią z niego praktycznie kompletnego rapera. Jednak nie można tutaj pominąć zasług Marcusa D. Producent to nie tylko dopełnienie Substantiala, ale również wykwalifikowany architekt warstwy muzycznej. Dzięki niemu poszczególne utwory na płycie są uduchowione i brzmią zadowalająco. Kolorytu nagraniom na „Another Day in the Life of​.​.​.” dodają zaproszeni goście – Steph, The Sapphic Songstress, Justis, Cise StarOma Pearl, Carolyn Malachi oraz Pismo. Piękne kompozycje pokroju „Autumn Leaves”, „The Proposal”, „Coming Home” czy „Count On Us” mogą zainspirować przy tym niejedną osobę.

    Kwietniowy projekt opublikowano na Bandcampie. Wydawnictwo ukazało się zarówno w wersji elektronicznej, jak i fizycznej. Oprócz płyt kompaktowych można nabyć winylowe wydanie albumu (w okrojonej formie, bez kilku utworów). „Another Day in the Life of​.​.​.” promuje zestaw singli – „Count On Us”, „Writing My Wrongs”, „Step Into The Cypher” oraz adekwatne na obecną porę roku „Autumn Leaves”. Dodatkowo wykonawcy opublikowali krótkie promo video. Bop Alloy odpowiada za jeden z lepszych tegorocznych materiałów. Substantial i Marcus D to kompletny duet, który powinien być kojarzony przez każdego słuchacza poszukującego muzyki hip hopowej z duszą.

    Tracklista

    1. Waiting Room
    2. Coming Home feat. Steph, The Sapphic Songstress
    3. Not 4 Show feat. Steph, The Sapphic Songstress
    4. Why Not (TFWNN)
    5. Another Night At Club Family
    6. Saxophone Jones’ Revenge
    7. Sketches of Pain feat. Oma Pearl of Conjure Woman
    8. Count On Us feat. Steph, The Sapphic Songstress
    9. Step Into The Cypher feat. Cise Starr of CYNE
    10. Writing My Wrongs feat. Justis
    11. Your Truth feat. Steph, The Sapphic Songstress
    12. Espelho feat. Carolyn Malachi
    13. New Dawn
    14. Autumn Leaves feat. Pismo
    15. The Proposal
    16. Waiting Room (Freestyle) [Bonus track]
  • Context & Jimmy Flipshyt prezentują swoje nagrania

    Context & Jimmy Flipshyt prezentują swoje nagrania

    3–5 minut

    Od lat australijska scena hip hopowa zachwyca tysiące osób. Twórcy z Krainy Kangurów wyróżniają się na tle wykonawców pochodzących z innych krajów głównie za sprawą swojego autorskiego podejścia do nagrywania muzyki. Właśnie dzięki temu sporo artystów z największej wyspy świata wybiło się i zrobiło międzynarodowe kariery. Hilltop Hoods, Bliss n Eso, Brad Strut, M-Phazes, Def Wish Cast czy też Katalyst otwierają listę najbardziej uznanych przedstawicieli hip hopowych z tej części świata. Oprócz tego Australia może pochwalić się licznymi undergroundowymi raperami i producentami, którzy również odnoszą sukcesy daleko poza granicami swojego kraju. Do wcześniej prezentowanych na łamach naszego serwisu reprezentantów Aussie dołącza teraz duet Context & Jimmy Flipshyt. W ostatnich kilkunastu miesiącach wydali oni dwie dobre EP-ki – „The Shadows” i „Fire In The Basement”.

    W ostatnich latach całkiem pokaźne grono australijskich wykonawców pokazało się z jak najlepszej strony. Bohaterów dzisiejszego artykułu należy umieścić w tym zestawieniu. Context (Emcee) & Jimmy Flipshyt (producent) współpracują ze sobą od kilku lat. W pierwszym okresie swojej działalności mieszkańcy Canberry nagrali dwa projekty – „The Dusty  Track Mixtape” oraz „The Monkey Bars EP”. Wydane materiały pozwoliły im zaistnieć na lokalnej scenie hip hopowej, co pociągnęło za sobą serię koncertów duetu. W dalszej kolejności artyści podjęli współpracę z oficyną wydawniczą Beat Basement Records przygotowując się przy tym do wypuszczenia kolejnych płyt. W oczekiwaniu na pierwsze w pełni oficjalne dzieło Australijczyków w listopadzie 2012 roku Jimmy Flipshyt wydał instrumentalne LP „The Jimmy Flipshyt Beat Tape”. Po tym wydawnictwie przyszła kolej na „The Shadows”. Przygotowany przez nich projekt trafił do szerszego obiegu.

    Płyta Australijczyków ujrzała światło dzienne w kwietniu zeszłego roku. Duet ze stolicy Krainy Kangurów obraca się w stylistyce przynoszącej ducha lat 90.tych w połączeniu z undergroundowymi standardami. Tradycyjne metody tworzenia muzyki artyści uzupełnili autorskimi pierwiastkami kojarzonymi ze specyfiką australijskiej sceny hip hopowej. Context operuje wypracowanym i dobrym flow; raper nie próbuje na siłę przypodobać się słuchaczom i nie zmienia swojego akcentu, co zdarza się w przypadku niektórych Emcees z tego regionu świata. Pewność siebie i sprytnie przygotowana warstwa tekstowa na „The Shadows” rzuca się w uszy szczególnie w „Big Dog” oraz „Done and Dusted”. Jimmy Flipshyt stanowi świetne dopełnienie swojego partnera muzycznego. Beatmaker siedzi głęboko w szkole producenckiej opartej o klasyczne brzmienie Złotej Ery rapu. Jednak producent nie powiela uparcie wybranych schematów lecz dba o odpowiednią selekcję sampli, dopasowanie stopy i werbli starając się nadać całości własną formę. Gospodarzy EP-ki wspomagają Anton, Oneselv oraz Stateovmind.

    „The Shadows” opublikowano na Bandcampie. Dzięki ww. współpracy z Beat Basement Records wydawnictwo doczekało się też wydania na limitowanej edycji płyt kompaktowych. W ramach kampanii promocyjnej Context & Jimmy Flipshyt wypuścili teledyski do singli „Down” oraz „Big Dog” (uroczy videoclip).

    Tracklista

    1. Down
    2. Big Dog feat. Anton
    3. The Shadows feat. Oneselv & Stateovmind
    4. Interlude
    5. Lost Soldier
    6. Done and Dusted
    7. Sidewalk

    Po udanym ubiegłorocznym wydawnictwie australijski duet miał jeszcze większy zapał i chęci do dalszej pracy w studiu nagraniowym. Po ponad roku od wydania „The Shadows” Context & Jimmy Flipshyt wypuścili kolejny tłusty materiał. „Fire In The Basement” (kapitalna okładka) to jeszcze bardziej dopracowana płyta w porównaniu do poprzedniej płyty tych twórców. Ponownie wspierani przez Beat Basement Records i Capslock Collective artyści oddali do rąk słuchaczy EP-kę zawierającą 9 ścieżek. Boom-bapowe brzmienie w ich wydaniu nie jest wtórne, nie razi przewidywalnością i wypada znacznie lepiej od warstwy muzycznej niejednego bardziej znanego od nich wykonawcy. Pomiędzy Contextem a Jimmym Flipshytem panuje chemia i harmonia, obaj twórcy dokładnie wiedzą, co i w jaki sposób chcą osiągnąć. Pomagają im w tym BVA, P.Smurf, Sinks, Stateovmind, Mattrix oraz Dane One, którzy wypadają co najmniej poprawnie w poszczególnych utworach na tej płycie. Utwory pokroju „Just Listen”, „Normal Life”, „Incomparable” czy też tytułowe nagranie z EP-ki stanowią wystarczającą zachętę, aby spędzić trochę czasu przy muzyce tych artystów.

    „Fire In The Basement” można odsłuchać i/lub nabyć za pośrednictwem Bandcampa. Drugi projekt duetu z Krainy Kangurów ukazał się w wydaniu elektronicznym i fizycznym (płyty kompaktowe i winylowe). Jako single promujące materiał wybrano „Incomparable”, a także tytułowe nagranie pochodzące z tego longplaya, do którego dołożono także teledysk. Wszystko wskazuje też na to, że w przyszłości otrzymamy jeszcze wiele wartościowych nagrań od Contexta & Jimmy’ego Flipshyta, czego sobie i Wam życzę.

    Tracklista

    1. Fire In The Basement
    2. Just Listen feat. Mattrix & Stateovmind
    3. Mirror Mirror feat. P.Smurf
    4. Normal Life
    5. Jump
    6. Incomparable feat. BVA & Sinks
    7. Snakes feat. Dane One
    8. Have You Heard?
    9. Smokey (Outro)
  • CYNE powraca z albumem All My Angles Are Right

    CYNE powraca z albumem All My Angles Are Right

    3–5 minut

    W ub.r. odnotowaliśmy liczne nowe wydawnictwa liczących się przedstawicieli niezależnego hip hopu sprzed lat. W trakcie 2013 roku ze świeżymi płytami powróciło wielu kultowych twórców rozpoczynających swoje kariery muzyczne naście lat temu. Deltron 3030, Quasimoto, Binary Star, R.A. The Rugged Man, The Procussions, Supastition i inni zaprezentowali po latach swoje kolejne nagrania. Warto też dodać, że większość z nich pokazała się z jak najlepszej strony. W tym roku mamy do czynienia z mniejszą liczbą powrotów artystów, aczkolwiek również odnotowaliśmy kilka udanych projektów przypisanych do tej kategorii. W połowie marca odbyła się premiera długo oczekiwanego nowego LP amerykańskiej formacji CYNE. „All My Angles Are Right” skupiło na sobie uwagę sporego grona słuchaczy.

    Jeżeli miałbym pokusić się o stworzenie rankingu najbardziej zasłużonych niezależnych artystów, to Cultivating Your New Experience (świetne rozwinięcie nazwy zespołu) znalazłoby się w ścisłej czołówce. Grupę wywodzącą się z położonego na Florydzie Gainesville można postawić w jednym rzędzie z People Under The Stairs, Atmosphere, J-Live’em, Sage Francisem czy Blackalicious i nie będzie to wcale przesada. Jako jedna z nielicznych grup, CYNE wykształciło charakterystyczny i niepodrabiany styl, który od początku cechuje ich nagrania. Od wielu lat ich pierwsze wydawnictwa – „Time Being”, „Evolution Fight”, „Growing” oraz „Running Water” – uznaje się za kultowe i wręcz niedoścignione dzieła. Również dużo pozytywów można skierować pod adresem późniejszych wydawnictw formacji – „Grey Matter”, „Pretty Dark Things” i „Water for Mars”. Utwory pokroju „First Person”, „400 Years Revisited”, „Evolution Fight” czy „Arrow Of God” nadal urzekają słuchaczy i na stałe weszły do kanonu undergroundowych nagrań, które powinien każdy kojarzyć.

    Sekret grupy tkwi w idealnej wręcz chemii pomiędzy jej członkami. Przez lata dwaj raperzy – Akin Yai i Cise Star – znakomicie odnajdywali się na pokładach tworzonych przez duet producentów – Specka i Enocha. Obaj Emcees zostali docenieni przede wszystkim w amerykańskim undergroundzie i w Japonii, co doprowadziło do późniejszej współpracy z Nujabesem, Uyamą Hiroto czy też dobrze znaną oficyną wydawniczą Goon Trax. W ostatnich latach działalność CYNE była ograniczona. Stało się tak ze względu na odejście z grupy Akina Yaiego (w listopadzie 2012 ukazała się jego solowa płyta „Nomadic”) i brak jasnych ustaleń dotyczących dalszej przyszłości. W grudniu 2011 roku do sieci trafiła kompilacja „Wasteland Vol. 1”, która została entuzjastycznie odebrana przez niejednego odbiorcę. Bez dwóch zdań zachęciło to Cise Stara, Specka i Enocha do kontynuowania wspólnej drogi. Jednak na następny pełnoprawny album należało zaczekać aż do pierwszego kwartału tego roku. Wtedy to właśnie „All My Angles Are Right” ujrzało światło dzienne.

    Promocja materiału rozpoczęła się na kilka miesięcy przed jego premierą. Pierwszy oficjalny singiel zapowiadający LP – „Tears For Uriah” – pokazał, że CYNE szykuje się do wielkiego powrotu. Jeszcze przed premierą płyty zespół udzielił się na kompilacji swojej macierzystej wytwórni płytowej Hometapes, „A Ride To Anywhere”, dorzucając na ten projekt utwór „Mistletoe”. Wszystko wyglądało obiecująco, co też spowodowało, że premiery „All My Angles Are Right” wypatrywało wielu słuchaczy. Materiał opublikowany 18 marca spełnił oczekiwania zdecydowanej większości odbiorców. Doświadczona florydzka formacja udowodniła, iż potrafi korzystać ze zdobytego doświadczenia w czasie ponad dekady aktywności na scenie muzycznej prezentując równy i stojący na wysokim poziomie longplay. Największą zagadką pozostawało to, jak Cise Star wypełni lukę po Akin Yaim. Już po pierwszych utworach zgromadzonych na tym wydawnictwie („Sunglasses After Midnight” dobitnie podkreśliło jego warsztat) można było odczuć, iż stanął on na wysokości zadania, nawiązując przy tym do złotych czasów CYNE. Również o produkcji Specka i Enocha nie można powiedzieć ani złego słowa. Duet beatmakerów zaprezentował warstwę muzyczną zawieszoną pomiędzy klasycznymi formami hip hopowymi kojarzonymi z undergroundem a nowoczesnymi elementami, które spokojnie mogłyby pojawić się w utworach mainstreamowych artystów. Cultivating Your New Experience pokazało, w jaki sposób należy tworzyć współczesne płyty ściśle związane z niezależną stroną rapu. Właśnie takie grupy zasługują na największy szacunek mediów, słuchaczy i pozostałych artystów, którzy mogliby od Cise Stara, Specka i Enocha pobierać lekcje.

    Wydawnictwo można odsłuchać za pośrednictwem Bandcampa. Wersja elektroniczna i fizyczna (płyty kompaktowe i winylowe) albumu jest dostępna w sprzedaży również na BC. „All My Angles Are Right” promuje kilka singli – „Tears For Uriah”, „Avians” oraz „Firefights”. Do tego pierwszego nagrania powstał też teledysk (dodatkowo ukazało się promo video całego longplaya). Powrót CYNE to jedna z największych pozytywnych niespodzianek pierwszego półrocza 2014. Wszystko wskazuje na to, że „All My Angles Are Right” znajdzie się na wysokim miejscu niejednego podsumowania tego roku.

    Tracklista

    1. Attics
    2. Avians
    3. Tears For Uriah
    4. Sunglasses After Midnight
    5. Fine Prints
    6. In Between Kingdoms
    7. Ancient Audio
    8. Plato’s Cave
    9. Poison
    10. Carousels
    11. Null
    12. Heaven Is A Hologram
    13. Spaces
    14. Embers
    15. Firefights
  • Drugi album Diamond District – March On Washington

    Drugi album Diamond District – March On Washington

    3–5 minut

    W trakcie trwającej jesieni nie brakuje zajmujących premier płytowych. W czasie minionych kilku tygodni na półki sklepowe trafiła pokaźna liczba nowych produkcji. Przeglądając niedawno wypuszczone projekty bez problemu wyróżnimy kilka przyciągających uwagę pozycji. Pod koniec września ujrzały światło dzienne kolejne materiały Paula White’a („Shaker Notes”) i milo („a toothpaste suburb”); otrzymaliśmy też wspólne LP Tokiego Wrighta & Big Catsa („Pangea”). Natomiast październik przyniósł wydawnictwa K-Defa & 45 Kinga („Back to the Beat”), Bishopa Nehru & MF Dooma („NehruvianDOOM”), Flying Lotusa („You’re Dead!”), DJ’a JS-1 („It Is What It Isn’t”) czy AOTP („Heavy Lies The Crown”). Obok wszystkich tych płyt doczekaliśmy się wreszcie drugiego longplaya Diamond District – „March On Washington”.

    Amerykańska wytwórnia płytowa Mello Music Group od początku działalności jest ściśle związana z osobą Oddiseego. W pierwszych latach istnienia MMG szalenie utalentowany artysta ze stolicy USA wypuścił serię swoich wydawnictw, wśród których znalazła się debiutancka płyta formacji tego rapera/producenta – Diamond District. Amir Mohamed wspólnie z yU i Uptownem XO nagrał kapitalny longplay, „In The Ruff”. Projekt wypuszczony jesienią 2009 roku okazał się jednym z najświeższych ówczesnych albumów. Materiał zdefiniował na nowo boom-bapowe brzmienie, co zostało podkreślone przy każdej recenzji tego LP uważanego obecnie za współczesny klasyk. Od premiery płyty minęło już 5 lat. Wypada więc zadać pytanie, co w tym czasie porabiali członkowie Diamond District?

    Zdecydowanie najbardziej zapracowany był Oddisee. W ostatnich latach niepozornie wyglądający artysta wyrósł na czołowego przedstawiciela niezależnego hip hopu. Pomiędzy 2010 a 2013 rokiem zapisał on na swoje konto szereg klasowych wydawnictw – „Odd Seasons”, „Rock Creek Park”, „People Hear What They See”, „Tangible Dream” oraz „The Beauty In All”. Dzięki eklektyzmowi i dbałości o każdy szczegół udało mu się zdobyć uznanie mnóstwa odbiorców na całym świecie, do czego przyczyniły się też liczne trasy koncertowe twórcy o sudańskich korzeniach.

    Jego partnerzy z Diamond District nie osiągnęli tego samego poziomu pod względem solowych dokonań, ale nie można im odmówić starań i co najmniej porządnej jakości przedstawianej przez ich projekty. yU otrzymał sporą garść pochwał za dwa longplaye – „Before Taxes” i „the EARN” – po których jednak zamilknął na dłuższy czas. Z kolei Uptown XO opublikował w ub.r, album „Colour de Grey”, który również był kompletowany w branży. Jednak trzeba też przyznać, że mniej znani członkowie DD nadal są niedoceniani w środowisku rapowym i stoją w cieniu Oddiseego. Sytuacja ta powinna chociaż trochę ulec zmianie na ich korzyść po drugim longplayu Diamond District. „March On Washington”. zapowiadano od tak dawna, że niejeden słuchacz już powątpiewał w to, iż ten materiał kiedykolwiek trafi do obiegu. Jak się okazało, warto było cierpliwie czekać na ten krążek.

    Mello Music Group ogłosiło premierę longplaya pod koniec wakacji. Informacje te zostały skrzętnie odnotowane przez niejednego przedstawiciela mediów odliczających dni do wydania materiału. Długo oczekiwane wydawnictwo ujrzało światło dzienne 14 października. Przez ostatnie 5 lat zaszło szereg zmian w branży hip hopowej, co od razu rzuca się w oczy, a raczej uszy, po zapoznaniu się z zawartością „March On Washington”. Diamond District mądrze postąpiło decydując się na oddanie słuchaczom świeżej płyty, rezygnując z powielania brzmienia z „In The Ruff”. Duża zasługa w tym Oddiseego, który kolejny raz potwierdził to, jak niezwykle wszechstronnym jest producentem. W porównaniu do jego solowych projektów widać urozmaiceń i kompletnie innych rozwiązań muzycznych. Dalsza ewolucja brzmienia rozpoczęta na debiutanckim longplayu DD wypadła udanie. Amir Mohamed nie zawiódł też w roli rapera grającego pierwsze skrzypce na LP. Właśnie to on przez większą część albumu nadaje tempo poszczególnym nagraniom i świetnie wywiązuje się z roli frontmana zespołu. yU i Uptown XO również nie zawodzą; nawet można powiedzieć, że momentami wspięli się oni na swój najwyższy poziom. Na całej płycie nie brakuje komentarzy socjologicznych; Emcees poruszają także tematykę bliską każdemu przeciętnemu człowiekowi w dzisiejszych czasach. „First Step”, „The Back Up”, „Say What You Mean” czy „Lost Cause” należą do najlepszych momentów na albumie, aczkolwiek to zjawiskowe i rozbudowane „Ain’t Over” kradnie show i najbardziej zapada w pamięć. „March On Washington” nie jest projektem na miarę kultowego już teraz „In The Ruff” lecz jestem głęboko przekonany, iż również do tego materiału mnóstwo osób będzie wracało po latach.

    Wydawnictwo można odsłuchać za pośrednictwem Bandcampa„March On Washington” dostępne w sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe, które pojawią się na rynku 11 listopada). Projekt promuje kilka singlowych nagrań. „Lost Cause” udostępniono do darmowego pobrania na Bandcampie, zaś do „First Step” powstał również videoclip. Diamond District powróciło po 5 latach w dobrym stylu prezentując płytę skierowaną głównie do ukształtowanych słuchaczy.

    Tracklista

    1. March On Washington
    2. First Step
    3. These Bammas
    4. The Back Up
    5. Working Weekends
    6. Purveryors of Truth
    7. A Part Of It All
    8. Say What You Mean
    9. Ain’t Over
    10. Erything
    11. You Had To Be There
    12. Lost Cause
    13. March Off
    14. Bonus Flow
  • Instrumentalne wydawnictwo G Bonsona – Do My Thing

    Instrumentalne wydawnictwo G Bonsona – Do My Thing

    2–3 minut

    Wraz ze wszystkimi zmianami, które zaszły w branży muzycznej na przestrzeni ostatnich lat, pojawiło się multum nowych artystów o zróżnicowanej charakterystyce. Wystarczy tylko spojrzeć na półkę producencką, aby szybko zauważyć szereg zależności i specyfiki wynikającej z tego. Zdecydowana większość beatmakerów ogranicza się do wypuszczania pojedynczych nagrań i pełnych materiałów jedynie w wersji elektronicznej, co przyciąga głównie średniej jakości słuchaczy, nieprzykładających większej wagi do poszczególnych wykonawców i wymagających ciągłego wypuszczania nowych nagrań. Po przeciwnej stronie barykady umiejscowimy twórców rzadziej publikujących utwory lecz przy tym zabiegających o wydawanie muzyki na nośnikach fizycznych. W tym gronie znajdziemy francuskiego producenta G Bonsona. W połowie ub.r. wypuścił on udaną płytę „Do My Thing”.

    Beatmakerzy znad Sekwany i Loary posiadają już ugruntowaną pozycję na międzynarodowej scenie muzycznej. W związku z tym każdy kolejny producent z tego kraju starający się dotrzeć do większego grona słuchaczy ma nieco łatwiej. G Bonson pojawił się w branży stosunkowo niedawno, ale już zdążył zdobyć uznanie w oczach niejednego słuchacza. Wychowanek Tours mówi o sobie, że przede wszystkim jest crate diggerem i od tego zaczęła się u niego pasja do rozpoczęcia działalności muzycznej. W pierwszej kolejności zajął się on tworzeniem remiksów nagrań innych twórców. Część z tych tracków została zebrana na kompilacji „Wowsome Remixes”. Z biegiem czasu Franzu zaczął tworzyć oficjalne alternatywne wersje utworów na zlecenie m.in. Wax Tailora, Dafuniksa, Puppetmastaz czy The Herbaliser. Następnie G Bonson rozpoczął prace nad swoją debiutancką płytą. Wydanie „Do My Thing” poprzedził krótki projekt „Seuls EP”. Wydawnictwo oparte o kompozycje z katalogu Niny Simone ukazało się 29 marca ub.r. i bezpośrednio wprowadzało do premierowego LP francuskiego artysty.

    Wydawnictwo ujrzało światło dzienne ponad rok temu. Projekt trafił do obiegu nakładem dobrze prowadzonej francuskiej oficyny wydawniczej LZO Records. Jak G Bonson poradził sobie z nagraniem premierowego albumu? Ano więcej niż przyzwoicie. Jego obsesyjne zamiłowanie do wyszukiwania pierwszorzędnych sampli ze starych płyt winylowych od razu rzuca się w uszy po zapoznaniu się z zawartością „Do My Thing”. Beatmaker wykazuje się przy tym niemałym kunsztem, dzięki czemu można mieć pewność, iż mamy do czynienia z rasowym producentem. Francuski twórca znakomicie poradził sobie z przedstawieniem autorskiej koncepcji na instrumentalny hip hop przypominający dokonania jednego z jego guru, Wax Tailora. Debiutancki longplay jest pełen pieczołowicie dobranych dźwięków, które zostały podane z dużym polotem. Próbkę umiejętności Francuza można poznać w „Undaground”, „I Need You”, „Funky Lover” (kapitalne brzmienie tego utworu) czy „If I Should Die Tonight”. Jednak na tym nie kończą się pozytywne momenty na tym LP, co należy też mieć na względzie.

    LZO Records opublikowało projekt na Bandcampie. „Do My Thing” można nabyć w wersji elektronicznej oraz fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe). Wydawnictwo z ub.r. wypadło na tyle dobrze, że już teraz sporo osób wypatruje kolejnego materiału G Bonsona. Dodatkowym elementem kampanii promocyjnej tego projektu był zaprezentowany przez Laid Back Radio mix „Urgent Message”. Materiał zawiera nagrania z katalogu LZO Records, Phonosaurus Records oraz Underdog Records. Warto obserwować dalsze poczynania tego zdolnego producenta, który w kolejnych latach może wiele osiągnąć.

    Tracklista

    1. Undaground
    2. Stop
    3. I Need You
    4. Rokdadiskotek
    5. Yeah Yeah
    6. Funky Lover
    7. So Many Ways (Interlude)
    8. If I Should Die Tonight
    9. Unlucky Woman (Part 1)
    10. Unlucky Woman (Part 2)
    11. Do My Thing
  • Ozay Moore nie boi się przegranych

    Ozay Moore nie boi się przegranych

    3–4 minut

    Na ścieżce artystycznej każdego muzyka (wykonawcy/wokalisty/producenta – niepotrzebne skreślić) niemal zawsze pojawia się kluczowy moment, zapowiadający czas przemian. Choć wielu współczesnych twórców hip hopowych, znanych ze swoich dokonań na przykład w latach 90.tych, wciąż stara się iść obraną dawno temu drogą, nie możemy ukrywać faktu, że brak rozwoju i powielanie wciąż tych samych, dobrze znanych schematów staje się z czasem nudne oraz źle odbierane przez słuchaczy. Na szczęście na scenie są też i tacy, którzy zmian absolutnie się nie boją, a prezentowane przez nich „rewolucje” spotykają się z pozytywnym przyjęciem.

    Związany z Michigan Ozay Moore (Tyson Pumphrey), bo o nim mowa, swoje pierwsze rymy nagrywał już w pierwszej połowie lat 90.tych na sprzęcie do karaoke. Jego oficjalne wkroczenie na scenę miało miejsce około roku 1998, gdy jego twórczość sygnowana była jeszcze pseudonimem Othello. Oczarowany wpływami takich grup jak ATCQ, De La Soul czy People Under The Stairs, artysta prezentował korzenne, boom-bapowe brzmienie nawiązujące do lat świetności gatunku.

    W 2002 roku światło dzienne ujrzał album „Pure Thoughts” formacji Lightheaded, którą oprócz Othello, tworzyli również Braille i Ohmega Watts. Longplay spotkał się z uznaniem słuchaczy i krytyków, ze względu na m.in. podniosłość treści i poruszane tematy, sięgające w głąb duszy i psychiki ludzkiej, skłaniając do refleksji. Niejednokrotnie, również przy późniejszych wydawnictwach kolektywu, odnoszono się do Lightheaded jako przedstawicieli rapu chrześcijańskiego. Othello, choć nie pochodził z rodziny o ściśle chrześcijańskich korzeniach, także potem kontynuował wspomnianą tematykę i promował niejednowymiarowe podejście do życia.

    Od około 2004 roku Othello zaczął pojawiać się na wydawnictwach fizycznych firmowanych jego własną ksywą. „Classic” z The Hipnotics (2004), „Elevator Music” (2005), „Alive At The Assembly Line” (2006), „Active Balanced” (2009) z DJ-em Vajrą oraz „Translation Please” (2012) nagrane wspólnie z Pocket Change Band należy uznać za bardzo udane momenty w jego karierze, pozwalające mu na stałe zapaść w pamięci wielu słuchaczy. Mimo iż Othello nigdy nie był postacią pierwszoplanową i na ogół stał w cieniu, nie sposób odmówić posłuchu, jaki dały jego osobie sukcesywnie ukazujące się wydawnictwa.

    Dzięki szczerości swoich tekstów i niesamowitej pasji, wkładanej w każdy utwór, artysta sprzedał setki tysięcy albumów na całym świecie, podróżując po różnych kontynentach i współpracując z wykonawcami z różnych zakątków globu (ciekawostka: w karierze Ozaya pojawiły się też polskie wątki, jak na przykład wspólny utwór z DJ-em Czarnym i Tasem, „Time To Build” oraz What You Love” na płycie producenckiej Soulpete’a). Rok 2012 to też niejako przełom w jego twórczości artystycznej i postrzeganiu świata. Artysta postanowił porzucić na jakiś czas osobę Othello i przybrać nowe ego – Ozay Moore. Podczas gdy Othello był prawdziwym true schoolowym Emcee, Ozay jest artystą szukającym odpowiadających mu brzmień wśród takich gatunków jak elektronika i electro soul. Te muzyczne podróże i inspiracje słychać było już na gościnnych udziałach na albumach m.in. Tall Black Guya czy 14KT, jednak w pełnej okazałości Ozay Moore zaprezentował się na swoim najnowszym projekcie, „Taking L’s”.

    Mający swoją premierę 26 maja b.r.. nakładem Mellow Orange, album wyprodukował wyżej wspomniany 14KT. Pośród 12 utworów znalazły się nagrania o bardzo zróżnicowanej tematyce, którą łączy jeden wspólny mianownik: dojrzałość. Tyson Pumphrey to obecnie 32-letni mężczyzna, dbający o swoją rodzinę, zaangażowany w życie lokalnej społeczności, potrafiący trzeźwo spojrzeć na społeczeństwo i obserwowanych ludzi, stąd na albumie przeważają utwory refleksyjne. „Taking L’s” ukazuje, iż porażki nie zawsze są złe, a czasem nawet należy spojrzeć na nie jako warunek konieczny i przyczynek dalszych, nierzadko pozytywnych, wydarzeń. Uzależnienia, rozterki miłosne, krytyczne spojrzenie na rozwój technologii czy wyniszczenie rynku muzycznego to tylko kilka najbardziej wyrazistych przykładów tego, iż Ozay porusza zagadnienia, które w dzisiejszych czasach zaprzątają głowę niemalże każdego z nas.

    „Taking L’s” można odsłuchać i/lub nabyć w wersji elektronicznej za pośrednictwem Bandcampa.

    Aktualizacja: Jak to w muzycznym świecie bywa, album ostatecznie zniknął z Bandcampa, pojawiając się następnie na pozostałych serwisach streamingowych. Wszystkie zawirowania dotyczą relacji na linii Ozay Moore – wydawca. Po pewnym czasie wykonawca postarał się również o instrumentalną wersję „Taking L’s”.

    Tracklista

    1. Pillow Thoughts
    2. Bloom
    3. Bang
    4. Slingshot feat. Vursatyl & Chip-Fu
    5. Record Store Day feat. 14KT
    6. Together Alone
    7. PSA feat. Jamall Bufford
    8. The Fix
    9. After The Cool feat. LO5, Promise, Theory Hazit
    10. Glitch feat. Magestik Legend
    11. Top Spillin
    12. Insufficient Fun$ feat. Monica Blaire
  • Export Label wydawcą płyty Nika Lakera – A Subjective Perspective

    Export Label wydawcą płyty Nika Lakera – A Subjective Perspective

    2–3 minut

    Instrumentalna muzyka napływa do nas z różnych zakątków świata. W tym momencie bez problemu można wyróżnić mniej lub bardziej znanych artystów i wydawców przypisanych do instrumentalnego hip hopu i/lub elektroniki. Różnorodność panującą w tym nurcie sukcesywnie staramy się prezentować na łamach naszego serwisu. Jak dotąd przewinęło się przez U Call That Love wielu niezależnych twórców związanych z wytwórniami płytowymi z kilku kontynentów. Wśród nich byli przedstawiciele Melting Pot Music, Radio Juicy, Cascade Records, Goon Trax, Redefinition Records, Mello Music Group, Mellow Orange i innych oficyn wydawniczych. Natomiast teraz przyszła kolej na zaprezentowanie na naszej stronie jednej z ostatnich płyt polskiej wytwórni Export Label. W drugiej połowie marca dzięki temu labelowi ukazał się album Nika Lakera – „A Subjective Perspective”.

    Już od kilku lat Export Label sukcesywnie dostarcza wartościowych wydawnictw balansujących pomiędzy instrumentalnym hip hopem, elektroniką i brzmieniami pokrewnymi. Dzięki tej wytwórni płytowej światło dzienne ujrzały materiały Cuefxa („International Post-War Chill”), Blossoma („Blue Balloons”), Maed Meva („Figures”), Eufoteorii („Expoet”), Kratos Himselfa („Imagination”) czy Niteffecta („Dark Glow”). Oprócz tego otrzymaliśmy trzy części serii GNs Compilation („Break Asymmetry”, „Empty Shadows” i „Animal Spirit”). Pod koniec pierwszego kwartału tego roku do ww. wydawnictw polska oficyna wydawnicza dorzuciła oficjalny debiut Nika Lakera.

    Przed opublikowaniem tego projektu producent rodem z Wysp Brytyjskich pojawiał się na wcześniejszych płytach wydanych przez Export Label. Jedno z jego nagrań (remix „Who Wants A Bomb”) znalazło swoje miejsce na „International Post​​-​​War Chill Remixes” Cuefxa, zaś drugi utwór (remix „C12H16N2”) pojawił się na materiale Kratos Himselfa, „Imagination”. Oprócz tego młody beatmaker nawiązał współpracę z Blossomem, z którym wymieniał się swoimi spostrzeżeniami i utworami. Po tym wstępie artysta postanowił zrealizować pierwszy album. „A Subjective Perspective” stanowi udaną produkcję z pogranicza downtempo i elektroniki.

    Wydawnictwo brytyjskiego twórcy zadebiutowało 22 marca. Mieszkaniec Bristolu solidnie podszedł do premierowego longplaya, starannie przygotowując materiał na płytę. Producent stworzył tuzin stricte instrumentalnych utworów, które wypadają na dobrym poziomie. Nik Laker postawił na zbudowanie charakterystycznego klimatu na swoim projekcie, co można wyczuć już od otwierającego LP nagrania „This Is The Place”. W dalszej kolejności każda kolejna kompozycja umieszczona na tej produkcji zgrabnie łączy się w jedną całość. „A Subjective Perspective” można określić mianem albumu mającego na celu zapewnienie słuchaczowi spokoju, odstresowania po ciężkim dniu i wyciszenia. Po więcej niż jednokrotnym przesłuchaniu albumu okazuje się też, że w czasie około 50 minut można poznać znacznie więcej, po kolei odkrywając elementy tej układanki. „Art & The Science”, „Metamorphical”, „Parachute” i zamykające projekt „Art & The Reprise” powinno stanowić wystarczającą zachętę, aby bliżej poznać świat kreowany przez Nika Lakera. Warto poświęcić trochę czasu na zapoznanie się z tymi nagraniami.

    „A Subjective Perspective” można odsłuchać na Bandcampie i Soundcloudzie. Płyta w wersji elektronicznej dostępna do nabycia za pośrednictwem tego pierwszego serwisu w cenie €3. Nik Laker zaprezentował się naprawdę z dobrej stronie na swoim marcowym wydawnictwie i już teraz warto wypatrywać jego kolejnego materiału.

    Tracklista

    1. This Is The Place
    2. Uncharted
    3. When Will Then Be Now
    4. Art & The Science
    5. Metamorphical
    6. What Science Forgot
    7. The Habit Of Being Ourselves
    8. Parachute
    9. Dream Of
    10. Invisibly Visible
    11. Beyond
    12. Art & The Reprise
  • Ohmega Watts powraca z albumem Pieces of A Dream

    Ohmega Watts powraca z albumem Pieces of A Dream

    3–4 minut

    Artyści z Zachodniego Wybrzeża USA zapisali się złotymi głoskami w historii hip hopu. Twórcy pochodzący z Cali w znaczący sposób wpłynęli na ten gatunek muzyczny. Bez większego trudu można wymienić wiele wpływowych postaci z tej części Stanów Zjednoczonych. Toddy Tee, Ice-T, N.W.A, Snop Dogg, Too Short, Spice 1, Above The Law, Madlib, Dilated Peoples, People Under The Stairs, Jurassic 5 – wszyscy odegrali duże role w rozwoju rapu. Z undergroundową sceną z tego regionu jest związanych mnóstwo utalentowanych artystów. Wśród nich znajdzie się miejsce dla Ohmegi Wattsa, który wywodzi się z formacji Lightheaded. Raper i producent w jednym po dłuższej przerwie wydał w ub.r. płytę „Pieces of A Dream”.

    Stolica amerykańskiego Oregonu, Portland, nie posiada wielkich tradycji hip hopowych. Nie oznacza to wcale, że miasto położone w Północno-Zachodniej części USA stanowi białą plamę na mapie muzyki hip hopowej. Ponad dekadę temu w tej aglomeracji dobrze radziła sobie grupa kojarzona z rapem chrześcijańskim, Lightheaded. Ohmega Watts wraz z Braille’em i Othello (na początku do składu formacji należał też Muneshine) za sprawą wydanych dwóch albumów  – „Pure Thoughts” (2002) i „Wrong Way” (2005)  – zdobyli całkiem pokaźne grono fanów na świecie (również w Polsce). Po wypuszczeniu tych płyt wszyscy członkowie zespołu postanowili otworzyć nowy rozdział w swoich karierach muzycznych. Każdy z nich rozpoczął solową działalność w branży.

    Krótko po opublikowaniu drugiego longplaya Lightheaded, Ohmega Watts ogłosił wydanie debiutanckiej solowej płyty, „The Find”. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży dzięki uznanej wytwórni płytowej, Ubiquity. Premierowy album Miltona Campbella został ciepło przyjęty w środowisku; nie brakowało opinii, iż jego projekt należał do jednych z największych pozytywnych niespodzianek 2005 roku. Dwa lata później wychowanek Brooklynu stworzył follow-up do tej produkcji, „Watts Happening”. Również ten materiał przyniósł temu wykonawcy dużo pochwał od mediów i słuchaczy. Po tak obiecującym rozpoczęciu kariery solowej wydawało się, że w następnych latach ten twórca będzie stanowił o sile niezależnego hip hopu. Jednak od 2007 roku Ohmega Watts nie wydał kolejnej płyty, skupiając się jedynie na gościnnych udziałach na wydawnictwach innych twórcach. W ostatnich latach współpracował on z m.in. Dragon Fli Empire, New Jack Hustle, The Bamboos, Sareemem Poemsem, Raashanem Ahmadem i JR & PH7. Dlatego też jego powrót w ub.r. z albumem „Pieces of A Dream” uznano za sporą niespodziankę.

    Promocja wydawnictwa rozpoczęła się w połowie ub.r. Na początku Ohmega Watts ujawnił, iż jego trzeci longplay trafi do obiegu dzięki wytwórni płytowej prowadzonej przez Freddie’ego Joachima i Questiona, Mellow Orange Music. Następnie otrzymaliśmy promo mix wprowadzający do projektu, po którym zaczęły ukazywać się single promujące LP. Premiera albumu odbyła się w połowie października. Z jakiej strony zaprezentował się artysta po 6-letniej przerwie? Ano naprawdę z dobrej. W porównaniu z jego wcześniejszymi dokonaniami, „Pieces of A Dream” stanowi najbardziej dojrzałe wydawnictwo. Doświadczony wykonawca podobnie jak wcześniej wyprodukował całość materiału, ale w przypadku tego longplaya można odczuć większą dbałość o właściwe brzmienie LP. Nagrania zawarte płynnie przechodzą od jednego do drugiego i wypadają momentami wręcz wybornie (warto zwrócić o liczne nawiązania do starych utworów hip hopowych czy filmów). Od strony lirycznej album także daje radę. Ohmega Watts nadal posiada dopracowane flow, stanowiące jego znak rozpoznawczy. Zaproszeni na LP goście – Stefan Otto, Adam L, Kizzie, Colette Chantel, Nino Moschella, Catalina Bellizzi, Money Matt i DJ Manwell – wprowadzają do poszczególnych tracków dużo kolorytu. „Higher”, „Ode to Brooklyn”, „Yo!”, „Discovery” czy „Rocka Rhyme” należą do najlepszych momentów na tej płycie.

    „Pieces of A Dream” trafiło do odsłuchu na Bandcampa. Za pośrednictwem tego serwisu dodatkowo można nabyć wydawnictwo w postaci cyfrowej i fizycznej. W sprzedaży są dostępne płyty kompaktowe i winylowe albumu. Mellow Orange Music promuje materiał poprzez single „Higher”, „Ode to Brooklyn” i „A Tale of Love”. Ponadto Ohmega Watts stworzył promo mix „Pieces Of A Dream”, który znajdziecie na Mixcloudzie. Jednym z elementów kampanii promocyjnej LP było też specjalne wydanie podcastu MOM z udziałem członka Lightheaded. Artysta wywodzący się z Brooklynu długo kazał czekać na kolejny materiał. Oby czas oczekiwania na jego następną płytę był znacznie krótszy, gdyż zdecydowanie ma on jeszcze sporo do udowodnienia w branży muzycznej.

    Tracklista

    1. Higher
    2. Cosmo Knotts feat. Stefan Otto
    3. Get Live!
    4. Yo! feat. Adam L & Kizzie
    5. Jusswanna
    6. A Tale of Love feat. Stefan Otto
    7. Dream Sequence feat. Colette Chantel
    8. Good Fun feat. Nino Moschella
    9. Suspended Animation
    10. Icarus feat. Catalina Bellizzi
    11. Discovery
    12. Rocka Rhyme feat. Money Matt
    13. Elementary
    14. Ode to Brooklyn feat. DJ Manwell

  • The Find Magazine prezentuje Jazzvolution Chapter 1

    The Find Magazine prezentuje Jazzvolution Chapter 1

    3–4 minut

    Jeszcze nie tak dawno temu strony muzyczne nie odgrywały dużej roli w tej branży. W ostatnich latach doczekaliśmy się wielu zmian na rynku fonograficznym, przez co teraz serwisy i blogi piszące o muzyce znajdują się na uprzywilejowanej pozycji. W tym momencie można trafić na niezliczoną ilość witryn poświęconych poszczególnym aspektom muzycznym. Wśród stron zajmujących się branżą (około) hip hopową panuje spora konkurencja. Najliczniejszą grupę stanowią witryny publikujące zazwyczaj krótkie wpisy o nowych singlach, teledyskach i projektach. Istnieje też nisza serwisów zadowalających się tylko pisaniem o muzyce, ale także zajmujących się działalnością wydawniczą. Do takich stron należy The Find Magazine. Strona założona w 2008 roku wypuściła na początku kwietnia we współpracy z HHV.DE winylowe wydanie kompilacji „Jazzvolution Chapter 1”.

    TFM to jedna z najlepiej kojarzonych marek wśród serwisów wspierających głównie niezależnych wydawnictwa hip hopowe i instrumentalne. Historia tego projektu rozpoczęła się od wydania magazynu online. Łącznie ukazało się 5 numerów tego czasopisma (4 z nich można przeczytać na Issuu), z czego ostatnia trafiła do obiegu w wersji papierowej. W dalszej kolejności The Find Magazine uruchomiło stronę www, która od razu stała się domem dla artystów z różnych części świata. Oprócz tego anglojęzyczny serwis zaangażował się w cykliczne wypuszczanie miksów, w tym także materiałów autorstwa producentów i DJ-ów. Po kilku latach TFM jest postrzegane jako jeden z najciekawszych wydawców tego typu produkcji (jednym z ostatnich miksów jest „Mostly Instrumental” Dday One’a).

    W czerwcu 2010 roku ukazała się pierwsza kaseta wypuszczona przez The Find Magazine, „The Find Rewind”. Wydawnictwo odniosło sukces i rozpoczęło przy okazji wydawanie płyt przez ten serwis. Ponad dwa lata temu odbyła się premiera pierwszego materiału winylowego sygnowanego logiem TFM„Pale Blue Dot” Mr. J Medeirosa. Projekt przygotowany przez członka The Procussions był wspierany przez niemiecki sklep HHV.DE. Właśnie z tą firmą serwis muzyczny prowadzony przez ludzi z Europy i Ameryki Północnej wspólnie wypuścił „Jazzvolution Chapter 1”.

    Oficjalna premiera albumu odbyła się jeszcze w ub.r. Przez pierwsze miesiące wydawnictwo było dostępne jedynie w wersji elektronicznej lecz The Find Magazine postanowiło zrobić niespodziankę, wypuszczając ten materiał również na płytach winylowych. W ten sposób niniejszy projekt wyróżnia się pomiędzy całej masy kompilacji pojawiających się obecnie w sieci. „Jazzvolution Chapter 1” to EP-ka dedykowana sympatykom instrumentalnego hip hopu i jazzu. TFM postanowiło wydać produkcję stanowiącą hołd dla wielkich artystów pokroju DJ’a Shadowa, Ahmada Jamala, Nujabesa, Yusefa Lateefa, J Dilli czy Billa Evansa oraz będącą kolejnym etapem w rozwoju brzmień instrumentalnych. W tym celu serwis muzyczny zaprosił do współpracy utalentowanych niezależnych twórców – deeBa, Maloon TheBooma, Huberta Daviza, Leksa (de Kalhex), Moodsa, FloFilza, Bhonstro i Luvię. Wszyscy ci beatmakerzy postarali się o nagranie kompozycji stojących na odpowiednio wysokim poziomie, które z pewnością zasługiwały na wypuszczenie na wosku. Przy pierwszej części projektu, The Find Magazine współpracuje również z Beat Making Lab, platformą mającą na celu edukację i ufundowanie sprzętu muzycznego dzieciom i młodzieży z krajów afrykańskich. Więcej o tym przedsięwzięciu na stronie Global Giving.

    „Jazzvolution Chapter 1” znajdziecie na Bandcampie. Odsłuch i kupno wersji elektronicznej wydawnictwo możliwe za pośrednictwem tego serwisu. Natomiast po limitowaną edycją płyt winylowych można sięgnąć w sklepie HHV.DE. Wydawnictwo promuje mix nagrany przez BeatPete’a. W dalszym ciągu The Find Magazine pracuje nad nowymi materiałami i cały czas zajmuje się też działalnością publicystyczną. Właśnie ten serwis powinien być stawiany jako wzór dla wszystkich tych, którzy oczekują od stron muzycznych w dzisiejszych czasach czegoś więcej, niż tylko krótkich wpisów o nowych projektach. Po wszystkie aktualności związane z działalnością TFM odsyłam na ich stronę główną, a także na Mixclouda, Twittera i Facebooka.

    Tracklista

    1. deeB – Canopy Creatures
    2. Maloon TheBoom – Music Is Everything
    3. Hubert Daviz – Pokus Dope Ra
    4. Lex (de Kalhex) – Revelation
    5. Moods – Nights On The Roof
    6. FloFilz – Décor
    7. Bhonstro – Maybe So
    8. Luviia – Last Chaos
Translate »