Tag: bandcamp

  • Denitia & Sene z eksperymentalnym His & Hers

    Denitia & Sene z eksperymentalnym His & Hers

    3–5 minut

    Duety muzyczne od niepamiętnych czasów przyciągają uwagę opinii publicznej. Dzięki współpracy poszczególnych artystów powstało wiele wspaniałych singli i pełnych wydawnictw, z czego niektóre zasłużyły sobie na miano nieśmiertelnych nagrań. W historii rapu pojawiło się mnóstwo wykonawców wydających projekty na zasadzie kolaboracji pomiędzy raperem a producentem/DJ-em. Wystarczy tylko przypomnieć sobie dokonania Gang Starr, EPMD, Pete Rocka & C.L. Smootha, Jaylib i wielu innych, aby zrozumieć istotę tego rodzaju kooperacji muzycznych. Niektórzy twórcy wywodzący się z kręgów hip hopowych dobrze sobie radzą w duetach z wokalistkami. Jako przykład może posłużyć tutaj projekt Denitii & Sene’a, łączący dwoje nowojorskich artystów. W tym roku wykonawcy wypuścili album „His & Hers”, który entuzjastycznie przyjęło spore grono odbiorców.

    Współcześni artyści chętnie eksperymentują z brzmieniem, próbując wyznaczać przy tym nowe trendy (niektórzy kombinują jak koń pod górę, ale to już inna kwestia). Coraz częściej producenci daleko wybiegają poza klimaty hip hopowe w poszukiwaniu nowej jakości (patrz: Sabzi i jego projekt Made In Heights), co przynosi niekiedy wymierne efekty. Właśnie tak jest w przypadku Denitii & Sene’a. Nowojorscy wykonawcy współpracują ze sobą od ub.r. i już zdążyli zaskarbić sobie sympatię fanów progresywnej muzyki z całego świata. Z duetu tych twórców bardziej znany jest ten drugi, posiadający w swoim dorobku kilka płyt oraz współpracę z różnymi raperami i producentami.

    Dyskografia Sene’a obejmuje m.in. albumy „Pavement Special”, „Beautifully Ugly”, „A Day Late & A Dollar Short” (nagrany wraz ze wszędobylskim Blu) i „Brooklyknight”. Oprócz tego współpracował on z Co$$em, maticulousem, Reksem, Mr. Bradym czy członkami Brown Bag AllStars. Po wydaniu swojego ostatniego longplaya w kwietniu ub.r., Sene rozpoczął nowy etap w karierze muzycznej. Nie stroniący od nowatorskiego brzmienia wykonawca podjął się kolaboracji z Denitią Odigie, wokalistką z jego rodzinnego Brooklynu, mającą na swoim koncie szereg wydawnictw z „Songs for Sunsets” i „Dream Suite” na czele.

    Początkowo trudno było przypuszczać, w jakim kierunku podąży nowo powstały duet i czy od razu przyciągnie do siebie liczne grono słuchaczy. Przed premierą debiutanckiego materiału oboje artyści przyznawali się do szukania inspiracji w twórczości Sade, The Fugees, Crosby, Stills, Nash and Young, The Beatles, Janet Jackson, co wskazywało na bardzo rozległe muzyczne horyzonty mieszkańców NYC. Z tej niecodziennej mieszanki twórcy uwarzyli „Blah Blah Blah EP”. Projekt zawierający jedynie 3 tracki (tytułowe nagranie, „She’s Not the Only One.” i „How To Satisfy.”) uzyskał wsparcie od Okayplayera i w szybkim tempie stał się jedną z większych niespodzianek drugiej połowy 2012 roku. Duet przy tworzeniu utworów dowolnie korzystał z elementów R&B, (synth)-popu, ambientu; pojawiły się głosy mówiące o tym, że EP-ka to wypadkowa nowych trendów muzycznych przypisanych do elektronicznego bebopu. Wszystko to zostało jeszcze bardziej rozwinięte na „His & Hers” z marca tego roku.

    Po wydaniu „Blah Blah Blah EP” duet co pewien czas dzielił się ze słuchaczami swoimi kolejnymi nagraniami. Największe wrażenie na mediach zrobił track „Casanova.”, kapitalna ballada o iście hipnotyzującej mocy. Również sporo miejsca poświęcono „Trip. Fall.” i „Again. (New Ride.)”. Po serii nagrań duet postanowił opublikować debiutancki album. „His & Hers” ukazało się 19 marca i zrobiło wrażenie na odbiorcach. Wcześniej publikowane pojedyncze utwory nie miały aż takiej siły rażenia. Ponadto dopiero za sprawą longplaya można było w pełni docenić historie o relacjach damsk0-męskich opowiadanych przez Denitię. Produkcją całego materiału zajął Sene, któremu z pomocą przyszli Deejay Element & J57 z Brown Bag AllStars oraz Illingsworth & Nolan Thies. Oprócz nich w nagraniu płyty uczestniczyło kilku muzyków, doprawiając gdzieniegdzie beaty o żywe instrumenty. Szkoda tylko, iż duet ni postarał się o zaprezentowanie odbiorcom większej liczby premierowych ścieżek, gdyż ponad połowa zawartości albumu ukazała się uprzednio w sieci. Oby przy kolejnej płycie artyści pamiętali o tej sprawie.

    Początkowo Denitia & Sene ograniczyli się do wydania płyty w formacie elektronicznym. Wydawnictwo trafiło na Soundclouda i Bandcampa. Jednak po kilku miesiącach od premiery „His & Hers” doczekaliśmy się też fizycznych nośników projektu rozszerzonych o jeden bonus track. Materiał ukazał się na płytach kompaktowych i winylowych nakładem Input Records/Snow Dog Records. Jeden z najbardziej progresywnych albumów roku promuje szereg videoclipów. Obrazy powstały kolejno do „Blah Blah Blah.”, „She’s Not the Only One.”, „Trip. Fall.”, „Breath.Scream.Dream.” i „Casanova.”. Pierwsze trzy teledyski znajdziecie poniżej, resztę można obejrzeć na kanale nowojorskiego duetu na YouTube.

    PS. W artykule celowo zamieniłem osobliwą pisownię używaną przez duet na bardziej przystępną w odbiorze formę. Przynajmniej oczy nie będą się męczyły przy dłuższym tekście o twórczości Denitii & Sene’a.

    Tracklista

    1. Because We Are Fools. (prod. Sene)
    2. Call U. (prod. Sene)
    3. Casanova. (prod. Sene, Deejay Element & J57)
    4. Again. (New Ride.) (prod. Sene)
    5. Lucy. Loosie. (prod. Sene)
    6. Trip. Fall. (prod. Sene)
    7. Stupid World. (prod. Sene)
    8. She’s Not the Only One. (prod. Sene, Deejay Element & J57)
    9. How To Satisfy. (prod. Sene & J57)
    10. Blah Blah Blah. (prod. Sene, Illingsworth & Nolan Thies)
    11. Breath.Scream.Dream. (Bonus track) (prod. Sene)
  • Piąty studyjny album Disflex6 – Odyssey

    Piąty studyjny album Disflex6 – Odyssey

    3–5 minut

    Każdego roku setki płyt hip hopowych trafiają do obiegu. Niektórzy wykonawcy szybko przebijają się ze swoimi wydawnictwami, innym ta sztuka nie udaje się. Środowisko muzyczne, to istna dżungla, w której trzeba wiele sprytu, szczęścia i wielu innych elementów pomagających w dotarciu do szerszego grona odbiorców. Historia rapu zna mnóstwo przykładów artystów zasługujących na znacznie większy szacunek i uznanie na scenie, ale będących często pomijanymi przez ogół. Wystarczy tylko rzucić okiem na underground, aby przekonać się, ile jest w tym prawdy. W końcu przed latami działało w hip hopie pełno utalentowanych wykonawców, ale niejeden z nich nigdy nie doczekał się należnego uznania w oczach środowiska. W tym miejscu należy wymienić formację z Kalifornii, Disflex6. Grupa znad Pacyfiku kolejny raz dowiodła o swoim kunszcie, wydając album „Odyssey” pod koniec ub. miesiąca.

    Kalifornijscy artyści cieszą się na ogół dobrą renomą na scenie hip hopowej, regularnie wydając wartościowe projekty. W podobnym tonie można mówić o bohaterach tego artykułów, nawet pomimo tego iż nie są aż tak bardzo znani w środowisku. Disflex6 tak naprawdę nigdy nie zabiegało o nie wiadomo jaki splendor w branży, po prostu formacja od początku istnienia skupia się na tym, co do nich należy, czyli na nagrywaniu naprawdę dobrego rapu. Lazerus Jackson (Emcee) & Jason The Argonaut (Emcee/producent) pojawili się w Bay Area w połowie lat 90.tych i już po pierwszych materiałach wypuszczanych na kasetach uzyskali miano jednego z najciekawszych zespołów w San Francisco i okolicy.

    Jeszcze w ub. stuleciu grupa wypuściła swoje pierwsze materiały. „Disflex.6” i „Roadside Attractions” utorowały drogę następnym wydawnictwom oraz pozwoliły Disflex6 zdobyć uznanie w oczach lokalnej społeczności hip hopowej. Doceniono głównie ich awangardowy styl oraz zamiłowanie do eksperymentowania nad brzmieniem. W dalszej kolejności trafiły do obiegu „The Guts EP” i dwunastka „Featuring Sunset Leagues”. Projekty trafiły do obiegu z logiem Sunset Leagues International, labelu założonego przez Lazerusa Jacksona & Jasona The Argonauta wraz ze swoimi przyjaciółmi. Od tego momentu duetowi w nagraniach pomagali Elon, DJ Capsize, Ehnertia i Mercury, zajmując się przeważnie produkcją i kwestiami technicznymi utworów. charakterystyczny styl muzyki Kalifornijczyków zaskarbił sobie fanów również poza najbliższą okolicą.

    Twórczością przedstawicieli północnej części Kalifornii zainteresowali się Brytyjczycy z Lex Records oraz Szwedzi z Twenty Four Seven Records. Pierwsza oficyna wydawnicza pomogła w wypuszczeniu pełnoprawnego debiutanckiego albumu „Where The Sidewalk Ends” oraz wydała dwa single winylowe – „Hot Season” i „Disflex 6 Presents Lazerus Jackson”. Z kolei skandynawski label opublikował longplay „Slow Burn” oraz siódemkę „Dream Sequence” b/w „Bomb The Factory”. Po okresie przypadającym na współpracę z Europejczykami, Disflex6 powróciło do samodzielnego wydawania muzyki. Ostatnie lata przyniosły m.in. „The Loophole Project”, „The LEX Collection” oraz kilka solowych płyt członków formacji oraz crew Sunset Leagues. W tym roku doczekaliśmy się powrotu zespołu z kolejnym albumem. „Odyssey” to piąta płyta formacji związanej z San Francisco.

    Premiera płyty odbyła się 22 października. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży nakładem Sunset Leagues International. Amerykańska grupa idealnie trafiła na termin wydania materiału, ponieważ jesień stanowi optymalny moment na muzykę ich autorstwa. Dlaczego w ten sposób można określić ich najnowsze dzieło? Ano choćby dlatego, że tegoroczny projekt to kwintesencja stylu Disflex6 – miejscami mroczne, gdzieniegdzie posępne beaty świetnie współgrają z warstwą liryczną na tym wydawnictwie; teksty jak zwykle w ich przypadku stoją na odpowiednio wysokim poziomie. „Odyssey” nie należy do albumów przeznaczonych pierwszemu-lepszemu sympatykowi muzyki hip hopowej. Ze względu na specyficzną otoczkę unoszącą się nad utworami i awangardowy styl, w jaki są podane tracki Kalifornijczyków, do ich utworów trzeba mieć odpowiednie podejście. W celu zachowania swoistego pierwiastka Disflex6, przy pracach nad LP brali udział tylko osoby związane z Sunset Leagues. W zamykającym płytę „Into The Clouds” występują gościnnie tego kolektywu. Wszystkie podkłady na albumie są dziełem Jasona The Argonauta, E&J Beats, Elona i Mercury’ego, zaś cuty dołożyli DJ Primo & DJ Capsize. „Drifters Dream”, „The Diary”, „Dog Star” czy „The Insight” przemawiają za tym, iż jest to najlepsze z dotychczasowych wydawnictw kalifornijskiej formacji.

    Wydawnictwo sprzed kilkunastu dni można odsłuchać na Bandcampie. Jak ww. Disflex6 rozszerzyli „Odyssey” dorzucając instrumentale pochodzące z tego projektu, co łącznie dało 29 ścieżek. Album dostępny w sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty CD wraz z dołączonymi koszulkami i gadżetami). Tegoroczna płyta Lazerusa Jacksona & Jasona The Argonauta nagrana przy wsparciu ich przyjaciół ukazała się w dobrym terminie i wszystko wskazuje na to, że przez następne tygodnie często będzie gościła w głośnikach i słuchawkach niejednego odbiorcy.

    Tracklista

    1. Odyssey Intro (prod. E&J Beats)
    2. Drifters Dream (prod. Jason The Argonaut)
    3. The Diary (prod. Elon)
    4. Mount Everest (prod. Elon)
    5. Beautiful World (What Do I Know) (prod. Jason The Argonaut)
    6. Mercury’s Lament (prod. E&J Beats)
    7. Technicolor Time Lapse (prod. E&J Beats)
    8. Suicide Notes (prod. Elon)
    9. Dog Star (prod. Jason The Argonaut)
    10. The Insight (prod. Jason The Argonaut)
    11. Inner Space (prod. Elon)
    12. Winnie Cooper (prod. Jason The Argonaut)
    13. Smile feat. Mike Wright (prod. E&J Beats)
    14. Smoke Break III
    15. The Union (Don’t Stop) (prod. Jason The Argonaut)
    16. Into The Clouds feat. Sunset Leagues (prod. Elon)
  • One of Many nowym albumem Erika Lau

    One of Many nowym albumem Erika Lau

    3–4 minut

    Producenci (około) hip hopowi to liczne i rosnące w siłę grono artystów na muzycznej mapie świata. Coraz więcej beatmakerów zdobywa uznanie w oczach krytyków oraz słuchaczy, legitymując się często większym szacunkiem w branży niż niejeden raper lub wokalist(k)a. Wielu z liczących się przedstawicieli tej części środowiska muzycznego wydaje nagrania w niesłychanym tempie. Knxwledge, ohbliv, Ta-ku i inni publikują nowe materiały co kilka miesięcy i trudno połapać się w ilości muzyki wypuszczanej przez nich. Jednak niekiedy ilość nie idzie w parze z jakością projektów, przez co wyżej stawiane są w pełni przemyślane wydawnictwa wybranych producentów. W tym miejscu nie sposób pominąć Erika Lau, który systematycznie, ale z zachowaniem zdrowego rozsądku, publikuje płyty. Jego ostatni album zatytułowany „One of Many” ukazał się w czerwcu tego roku.

    Brytyjscy twórcy są często kompletowani na całym świecie. Dotyczy to raperów i producentów, aczkolwiek ci pierwsi niekiedy nie otrzymują tak dużego kredytu zaufania ze względu na specyficzny wyspiarski akcent. Eric Lau wybrał tworzenie podkładów muzycznych i dzięki temu bez większych kłopotów jego twórczość dociera do sukcesywnie powiększającego się grona sympatyków. W pierwszych latach działalności beatmakera pomocną dłoń do niego wyciągnęli ludzie związani z BBC Radio, chętnie prezentując jego utwory w swoich audycjach. Przełożyło się to na zainteresowanie wytwórni płytowych osobą tego utalentowanego wykonawcy, co zresztą nikogo nie zdziwiło ze względu na jakość nagrań twórcy z Londynu,

    Premierowe utwory producenta trafiły na kompilację „Brawnswood Bubblers” (Brownswood Recordings) oraz na autorską dwunastkę „Presents Dudley And Friends” powstałą przy udziałach Dudleya Perkinsa, Georgii Anne Muldrow i Rahel. Dwa lata po premierze tych wydawnictw doczekaliśmy pierwszego albumu Erika Lau wydanego nakładem Ubiquity. „New Territories” ukazało wszystkim skalę talentu londyńskiego wykonawcy, który pomimo współpracy z uznanymi w branży oficynami wydawniczymi, zdecydował się samodzielnie pokierować swoją dalszą karierą muzyczną. Wszystkie późniejsze materiały beatmakera (oprócz singla „What I’d Rather”) trafił do sprzedaży nakładem założonego przez niego labelu Kilawatt Music Limited. „Makin’ Sound”, „Kilawatt V2”, „Quadrivium” i „The Mission EP” przyniosły Brytyjczykowi powszechne uznanie w niezależnych kręgach muzycznych w różnych częściach świata. Wydawnictwa beatmakera doceniono również w Polsce – w ub.r. wybrano producenta do grona sędziów V edycji beatbattle.poznan. Wraz z wydanym w czerwcu „One of Many” przybyło jemu nowych sympatyków.

    Pierwsze wiadomości dotyczące nowego wydawnictwa artysty pojawiły się w sieci na początku wiosny. Już pierwsze utwory wprowadzające do pełnego LP – „Everytime”„Here” – spotkały się z przychylnym odbiorem i rozbudziły apetyty ludzi na płytę. Premiera albumu w połowie czerwca okazała się dobrym ruchem. Soulowy i ciepły charakter materiału świetnie pasował na pogodną i rozpromienioną część roku. O sukcesie „One of Many” zadecydowała nie tylko piękna neo-soulowa warstwa muzyczna longplaya, ale także gościnne udziały wokalistek. Właśnie dzięki występom w głównej mierze Tawiah („For You”, „Closer”, „Not Alone”, „Where To Go Now”) oraz Rahel („Here”, „Everytime”, „Guide You”) album zyskał niepowtarzalny klimat. Georgia Anne Muldrow również sumiennie wywiązała się ze swoich obowiązków w nagraniu „Lily of the Desert”. Natomiast swoistą wisienką na torcie jest z kolei utwór „Rise Up” z męską częścią gości – Oddiseem & Olivierem St. Louisem. Eric Lau udowodnił tą płytą, że wcale nie jest jednym z wielu beatmakerów próbujących przebić się w branży muzycznej, ale osobą kreującą brzmienie na scenie, której warsztat powinni podpatrywać pozostali adepci neo-soulu i nurtów pokrewnych.

    Stream wydawnictwo udostępniono na Bandcampie. Również dzięki temu serwisowi można nabyć „One of Many” w wydaniu elektronicznym i fizycznym (płyty winylowe; kompakty już wyprzedano w tym miejscu). Jak już wcześniej wspomniałem, Eric Lau na single promujące longplay wybrał „Everytime”, „Guide You” i „Here”. Jego tegoroczny projekt wiele zyskał na wsparciu Okayplayera oraz innych serwisów muzycznych, co przełożyło się na duże zainteresowanie brytyjskim artystą również wśród mediów zajmujących się na ogół mainstreamem. Stanowi to dobry punkt wyjściowy dla przyszłych materiałów beatmakera i powinien on to wykorzystać już przy kolejnej produkcji.

    Tracklista

    1. Many
    2. Here feat. Rahel
    3. Lily of the Desert feat. Georgia Anne Muldrow
    4. Rise Up feat. Oddisee & Olivier St. Louis
    5. Everytime feat. Rahel
    6. The Gathering
    7. For You feat. Tawiah
    8. Guide You feat. Rahel
    9. Closer feat. Tawiah
    10. We All Are
    11. Not Alone feat. Tawiah
    12. Divine feat. Fatima
    13. Where To Go Now feat. Tawiah
    14. One
  • Eksperymentalny projekt Blue Sky Black Death – Glaciers

    Eksperymentalny projekt Blue Sky Black Death – Glaciers

    3–4 minut

    W ostatnich latach nastąpiły spore zmiany w układzie sił na scenie hip hopowej. Dotyczy to nie tylko pozycji poszczególnych artystów w branży, ale również sytuacji wśród wydawców płyt. Liczne pochwały zbierają różne wytwórnie płytowe (Mello Music Group, Redefinition Records, Slice-Of-Spice), w tym Fake Four Inc. Oficyna wydawnicza założona w 2008 roku przez Ceschiego i Davida Ramosa znacznie rozwinęła się i obecnie wydaje nagrania wielu wykonawców. Awol One, Open Mike Eagle, Busdriver, Dark Time Sunshine, Factor, Grayskul, Myka 9, Louis Logic (powrót po 7 latach) – wszyscy ci twórcy współpracują z amerykańskim labelem. Obok nich znajdziemy również grupę producencką Blue Sky Black Death. 1 października ukazał się nowy album BSBD, „Glaciers”, stanowiący ich najbardziej eksperymentalny projekt jak dotychczas.

    Formacja pochodząca z północno-zachodniej części USA należy do jednych z najbardziej eksponowanych twórców na łamach naszego serwisu. Zresztą twórczość duetu beatmakerów od lat pasjonuje wielu odbiorców z całego świata, a liczba sympatyków zespołu rośnie wraz z kolejnymi wydawnictwami. Historia Blue Sky Black Death rozpoczęła się około dekad temu w Seattle. Young God & Kingston dorastali na klasycznym brzmieniu hip hopowym z lat 90.tych, ale też od początku swojej kariery muzycznej, producenci czerpali inspiracje z innych gatunków muzycznych. Dzięki temu utwory BSBD stanowiły urozmaiconą mieszankę, specyficzną i wyróżniającą się w środowisku.

    Przedstawiciele stanu Waszyngton rozpoczęli działalność wydawniczą w połowie ub. dekady. W 2006 roku ukazały się ich dwa pierwsze materiały – „A Heap Of Broken Images” i nagrane z Warcloudem „The Holocaust”. Następne lata przyniosły łącznie ponad 10 wydawnictw utrzymanych w różnym klimacie. Wśród wszystkich projektów grupy znajdziemy powstałe przy udziale Hell Razah „Razah’s Ladder”, „Late Night Cinema” (doskonały instrumentalny longplay), „The Evil Jeanius” oparte na niepublikowanych wcześniej trackach Jean Grae, „Slow Burning Lights”, „Third Party” i „Noir”. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy BSBD opublikowało serię materiałów z Nacho Picasso i Deniro Farrarem. Progresywne płyty, będące momentami ucieleśnieniem wszystkich muzycznych wizji współczesnych beatmakerów, zjednały Blue Sky Black Death nowych zwolenników. Przegląd tych projektów częściowo ukazał się na tegorocznej kompilacji „Euphoric Tape” zawierającej instrumentale formacji pochodzące z różnych produkcji. Young God & Kingston ponownie zaskoczyli opinię publiczną w drugiej połowie roku, wypuszczając album „Glaciers”, na zawartość którego składa się 5 rozbudowanych kompozycji, trwających łącznie godzinę.

    Wydawnictwo zapowiadano na kilka tygodni przed premierą, wybierając jako główny singiel promujący longplay utwór „II” z udziałem Child Actor. Rozbudowana i podzielona na kilka części ścieżka zwiastowała na naprawdę odważne i wyjątkowe dzieło. Blue Sky Black Death przy każdym swoim dotychczasowym materiale eksperymentowało z brzmieniem i partiami wokalnymi, ale jeszcze nie zdarzyło grupie aż tak ambitny i dopracowany album. Jak sami twórcy przyznają, „Glaciers” to wypadkowa ich kilkuletniego dążenia do osiągnięcia muzycznej doskonałości i przedstawieniu swoich nagrań w sposób, jaki nie robi tego nikt inny w tym momencie. Young God & Kingston wraz z zaproszonymi przez siebie gośćmi (oprócz Child Factor są nimi Lotte Kestner i JMSN) przedstawili dźwięki w świecie zatrzymanym przez lodowce, znajdujące się poza myślą i czasem. Wplecione wstawki i dialogi do poszczególnych utworów dodają uroku trackom. Wyprawa do ich krainy wymaga odpowiedniego przygotowania i obycia z ich stylem, gdyż inaczej odbiór projektu może być zupełnie inny niż powinien. BSBD nie zadowala się półśrodkami i nie szuka uznania w oczach słuchaczy i mediów nastawionych na muzyczną papkę, tworzoną niemal w automatyczny sposób i bez tchnienia w nią życia i emocji. Właśnie tego nie brakuje na nowym wydawnictwie zespołu, co uchwyciło całkiem sporo osób sympatyzujących z ich nagraniami.

    Nowe wydawnictwo BSBD ukazało się na Soundcloudzie i Bandcampie. Wersję elektroniczną projektu można nabyć korzystając z tego drugiego serwisu. „Glaciers” trafiło do sprzedaży również na płytach CD. Winylowa edycja albumu pojawi się w grudniu. Kolejne wydawnictwo Young Goda & Kingstona należy nie tylko do czołówki najważniejszych materiałów Blue Sky Black Death, ale przy tym znajduje się na liście najwartościowszych produkcji drugiej połowy tego roku.

    Tracklista

    1. I feat. Child Actor
    2. II feat. Child Actor
    3. III feat. Lotte Kestner
    4. IV feat. JMSN
    5. V
  • Darmowe EP: MKV & Concept – When The Pieces Come Together EP + wywiad z MKV

    Darmowe EP: MKV & Concept – When The Pieces Come Together EP + wywiad z MKV

    5–7 minut

    W czasie codziennej obserwacji sceny muzycznej szybko dojdziemy do wniosku, że największym zainteresowaniem cieszą się darmowe wydawnictwa. Trudno dziwić się temu, gdyż nastały po prostu takie czasy, w których ludzie chcą mieć bezpłatny dostęp do wszystkiego, co trafia do sieci. Potwierdza się to również przy rozmowach z osobami z branży – blogerami, artystami i wydawcami. Często słyszałem opinie o tym, że poszczególni wykonawcy znacznie lepiej wychodzili na projektach nie dających zysku pieniężnego, w zamian otrzymując większy feedback ze strony mediów i słuchaczy. Darmowa muzyka cieszy się dużym zainteresowaniem na Bandcampie. W drugiej połowie września za pośrednictwem tego serwisu ukazała się wspólna produkcja MKV & Concepta – „When The Pieces Come Together EP”.

    Już kilkakrotnie wcześniej wspominałem o tym, że regularnie podpatruję działalność prowadzoną przez wielu artystów i wydawców. Jednym z wykonawców znajdujących się pod moją baczną obserwacją jest Concept. W sierpniu przedstawiłem na łamach serwisu jego album nagrany przy udziale Eda Rowe’a, „Essenchill”. Jak się później okazało, wspólne wydawnictwo tych twórców zapoczątkowało istnienie wytwórni płytowej Essenchill Records założonej przez Nowozelandczyka i Amerykanina. Już na samym początku działalności, szeregi labelu powiększono o rapera MKV.

    Emcee zamieszkały w Pittsburghu ma na swoim koncie udział w kilku projektach. W pierwszej połowie poprzedniej dekady wraz z innym wykonawcą, Warrenem Parkerem, założył on formację Lucid Music. Grupa łącznie wydała 5 albumów, począwszy „They’re Not Ready”, a skończywszy na „Rockit Science”. Po tych projektach MKV skupił się na solowej działalności, co przyniosło przede wszystkim „Changes EP” zrealizowane wespół z producentem Adamaticiem. Oprócz tego raper udzielił się na płycie brytyjskiego beatmakera SciFi Stu, „Reflectionz”, wydanej w maju tego roku. Teraz przyszła kolej na „When The Pieces Come Together EP”, wspólnego dzieła tego rapera i Concepta.

    Darmowe wydawnictwo duetu niezależnych artystów utrzymano w duchu korzennego rapu. Ponad 20-minutowa EP-ka zawiera 4 utwory wokalne oraz 3 instrumentale. Spośród nagrań z pierwszej grupy wyróżniają się z pewnością „Stay Strong” i „Lost Souls”. Szczególnie warto na dłużej zatrzymać się przy tym drugim tracku, stanowiącym świetny storytelling. MKV prezentuje co najmniej poprawny warsztat, w którym widać przykładanie się Emceego do warstwy lirycznej swoich kompozycji. Amerykanin bez problemu odnalazł wspólny język ze swoim nowym partnerem muzycznym. Concept wykształcił charakterystyczny i zapadający w pamięć styl, którego brakuje wielu współczesnym producentom. Dzięki temu „When The Pieces Come Together EP” należy do dopracowanych i przyjemnych w odbiorze materiałów, dedykowanych fanom głównie esencjonalnego rapu.


    W ramach rozszerzenia wiadomości o tym wydawnictwie, przeprowadziłem krótki wywiad z MKV. Wraz z tym artystą porozmawialiśmy o tematach dotyczących „When The Pieces Come Together EP”, jego początkach współpracy z Conceptem oraz planach na najbliższą przyszłość.

    Hej Marcusie, jak się miewasz? W tekście o „When The Pieces Come Together EP” wspomniałem o Twoim wcześniejszym wspólnym projekcie z Adamaticiem, „Changes EP”. Czy jesteś zadowolony z tego materiału po premierze EP-ki 9 miesięcy temu?

    Tak, jestem bardzo zadowolony z tego materiału. Wraz z Adamaticiem włożyliśmy dużo czasu i wysiłku w ten projekt; współpraca z tym producentem stanowiła czystą przyjemność. W trakcie tworzenia „Changes EP” Adamatic stał się moim dobrym przyjacielem. Jest on bardzo utalentowanym beatmakerem i dobrym człowiekiem.

    Jak zapoznałeś się z Conceptem i kto wyszedł z inicjatywą nagrania EP-ki?

    Cóż, słyszałem o Concepcie od RCA (jeden z partnerów muzycznych MKV – przyp. red.), więc sprawdziłem jego nagrania na Soundcloudzie i byłem pełen podziwu dla jego produkcji. Krótko potem Concept skontaktował się ze mną pytając o współpracę. To był jego pomysł, aby zrealizować EP-kę, a resztę już znacie.

    „When The Pieces Come Together EP” to naprawdę dobry tytuł dla płyty. Co się za tym kryje?

    Nie chodzi tyle tutaj o muzykę, jako części w życiu, które łączą się wzajemnie, ale o mądrość muzyczną i sposób w jaki przypadliśmy sobie do gustu z Conceptem na artystycznej płaszczyźnie. Poczułem, że jego produkcja była tym, czego poszukiwałem przez dłuższą chwilę. Jednym słowem, to był brakujący element, który w końcu znalazłem.

    „Stay Strong” i „Lost Souls” to moje ulubione utwory z płyty. Wygląda na to, że chciałeś wyrazić siebie przez opowiedzenie ludziom o dobrych i złych historiach w życiu. Czy uważasz, że słuchacze nadal poszukują ludzi, którzy mogą ich nauczać i przekazywać wiedzę w nagraniach?

    Jak najbardziej. Nadal mamy odbiorców dla pozytywnych i głębokich tekstów, musisz tylko sprawić, aby spędzili więcej czasu z twoimi nagraniami. Uważam, że ludzie są zmęczeni słuchaniem tych samych utworów i przesłań, które nie są teraz znaczące, ale wymagania dla muzyki, jaką tworzę nie są aż tak wysokie lub popularne. Nadal wierzę w to, iż ludzie chcą słuchać muzykę, z którą mogą utożsamiać się i brać coś od niej.

    Co jest teraz ważniejsze w branży muzycznej – wielu obserwatorów/fanów na Soundcloudzie/Twitterze/Facebooku czy docieranie ze swoimi wydawnictwami do dużej liczby stron muzycznych?

    Wydaje mi się, że wszystko zależy od osoby. Osobiście raczej preferuję dotarcie do więcej ludzi, ale w takiej kolejności, aby zachęcić obserwatorów i fanów do dzielenia się linkami na portalach społecznościowych i innych stronach. Jednym słowem, obie rzeczy są jednakowo ważne i przechodzą z ręki do ręki.

    Jak przedstawia się teraz scena hip hopowa w Pittsburghu i jak wyglądają sprawy z Twoją grupą Lucid Music. Czy pracujecie nad nowym projektem?

    Nie ma zbyt wielu aspektów i osób na scenie w Pittsburghu w tej chwili, ale to tylko moja osobista opinia. Nie mówię, że nie ma tutaj dobrych grup hip hopowych i Emcees, ponieważ nadal istnieje moja grupa Lucid Music. Nie pracujemy obecnie nad nowym materiałem, ale wspólnie z Warrenem Parkerem jesteśmy zajęci swoimi solowymi wydawnictwami i w dalszym ciągu gramy razem koncerty.

    Dziękuję za czas poświęcony na wywiad. Na koniec chciałbym dowiedzieć się, jakie są Twoje następne plany muzyczne?

    Nie ma problemu, również dziękuję za tę rozmowę. Jak dotąd moje następne plany, to reedycja „Changes EP” przez Essenchill Records z ekskluzywnym trackiem i videoclipem, a także nową okładką. Projekt będzie udostępniony do bezpłatnego pobrania przez pewien czas. Pracuję też nad wspólną kompilacyjną EP-ką z Esem, Edem Rowe’em i Conceptem dla Essenchill Records. To powinien być dobry materiał, więc rozglądajcie się za nim, jak też za nową edycją „Changes EP”. Bądźcie ze mną w kontakcie poprzez moją stronę MKV Music.


    Wydawnictwo duetu pojawiło się na Bandcampie. „When The Pieces Come Together EP” można bezpłatnie pobrać korzystając z poniższego linka. Premierowy projekt Essenchill Records promują dwa single: „Live By The Pen” i „Stay Strong”. Do tego drugiego utworu nakręcono też czarno-biały teledysk.

    W następnych miesiącach pojawią się kolejne projekty, które trafią do obiegu dzięki Essenchill Records, o których zresztą wspomnieliśmy w wywiadzie. U Call That Love ściśle współpracuje z tym nowo powstałym labelem, dzięki czemu o każdym wydawnictwie ER będziecie na bieżąco informowani.

    DOWNLOAD MKV & Concept – „When The Pieces Come Together EP”

    Tracklista

    1. The Path
    2. Live By The Pen
    3. Struggle (Instrumental)
    4. When The Pieces Come Together
    5. Stay Strong
    6. Lost Souls
    7. Past & Present (Instrumental)
  • Mr Brown przedstawia Music Capsule Vol. 1: The Number Station

    Mr Brown przedstawia Music Capsule Vol. 1: The Number Station

    2–4 minut

    Wydawnictwa przygotowywane przez beatmakerów cieszą się coraz większą popularnością na świecie, o czym nie trzeba przekonywać nikogo. O swoistej ekspansji brzmień instrumentalnych często piszą różne serwisy muzyczne. Wielu producentów zajmuje obecnie ważne pozycje w środowisku, o czym wspominałem już niejednokrotnie na stronie. Po przedstawieniu w ub. tygodniu wydawnictw różnych twórców zrzeszonych w Amajin Records oraz płyty Aruzo & Slime’a „Remixed It 2”, przyszła kolej na nagrania następnych beatmakerów. W dniu dzisiejszym na UCTL debiutuje wykonawca rodem z Wysp Brytyjskich, Mr Brown. W sierpniu tego roku artysta wypuścił beat tape „Music Capsule Vol. 1: The Number Station”, który stworzono w oparciu o klasyczne brzmienie hip hopowe.

    Brytyjski sklep płytowy i oficyna wydawnicza w jednym, King Underground, współpracuje na co dzień z różnymi artystami. Wśród nich znajdziemy Lewisa Parkera, Planet Asię, Simiah czy też Mr Browna. Wykonawca występujący również pod pseudonimem Bee, prowadzi działalność na scenie hip hopowej od ponad dekady. Przez ten czas producent i DJ w jednym zdążył wydać kilka solowych projektów, zaliczając przy okazji kolaboracje z szeregiem postaci w branży muzycznej. Listę jego wydawnictw otwiera mixtape „No Strings Attached” z 2002 roku, po którym Brytyjczyk skupił się na produkowaniu tracków oraz dorzucaniem cutów innym osobom ze środowiska. W połowie ub. dekady pojawił się on w nagraniach Poorly Fluent, Pneumatica & Slotha, Mr Richie Kutsa. Niejako podsumowaniem tamtego okresu jest kompilacyjne wydawnictwo przygotowane wraz z Beatnikiem, „Count 2:10”.

    Następnie Mr Brown dorzucił solowe wydawnictwa – „Old Stuff”, „We Don’t Quit” i „Beats for Days: an Instrumental EP”. Pierwszy projekt stanowił zbiór wcześniej nieopublikowanych nagrań z lat 2004-07. Instrumentalna EP-ka zawierała 10 utworów podanych w więcej niż porządnym stylu; płyta rozpoczęła przy tym funkcjonowanie labelu We Stay True założonego przez Brytyjczyka. Z kolei trzeci materiał powstał przy udziale dobrze wszystkim znanego Copywrite’a i trafił na siódemkę. W ostatnim czasie beatmaker wypuścił też do spółki z King Underground „The Hubwish” b/w „Ebondo” oraz wyprodukował tracki Beneficence’a („Masterful Method”), Pariah State („Elevate”), Audita („The Call Back”) i Planet Asii („Walking Out”). Polscy słuchacze mogą kojarzyć jego osobę także z tegorocznej płyty DJ’a Czarnego & Tasa, „Time To Build”, na której znalazł się remix „Once Again” autorstwa Mr Browna. Po tych wszystkich produkcjach wyspiarski twórca postanowił wydać „Music Capsule Vol. 1: The Number Station” złożony z 27 ścieżek powstałych na przestrzeni kilku lat.

    Wydawnictwo ujrzało światło dzienne 20 sierpnia. Kompilacyjny beat tape zabiera odbiorców w podróż pomiędzy dźwiękami pochodzącymi z różnych starych płyt. Po zapoznaniu się z zawartością tego materiału, szybko można dojść do wniosku, iż album najbardziej docenią miłośnicy wyszukanego brzmienia hip hopowego, przywiązani do tradycji crate diggingu. Mr Brown sprawnie skonstruował poszczególne stacje „Music Capsule Vol. 1: The Number Station”. Londyński producent umiejętnie skorzystał z różnorodnych sampli, w których znajdziemy elementy jazzowe, filmowe, soulowe czy nawet psychodeliczne. Ponad tym wszystkim unosi się zapach boom-bapu, nadający produkcji świetny klimat.

    Jeżeli chodzi o tytuł płyty, to najlepiej oddać w tym miejscu głos jej autorowi:

    The Number Station pełni rolę przesłania nadziei i przestrogi przed nadciągającym Armageddonem dla tych, którzy będą na tyle fartowni, aby natknąć się na te częstotliwości.

    „Music Capsule Vol. 1: The Number Station” udostępniono na Bandcampie. Oprócz wersji elektronicznej projektu ukazały się też płyty kompaktowe Mr Browna (digipacki). Album wydany przez We Stay True przy wsparciu Dephect można bezpośrednio nabyć za pośrednictwem BC.

    Tracklista

    1. Intro
    2. Pyasa
    3. Trusted
    4. Maybee
    5. Perscription
    6. Illego
    7. Hambo
    8. Blooper Reel
    9. Genie
    10. Conical
    11. See Hear
    12. Four To Say
    13. Bug Box
    14. Trusay
    15. Mon Keys
    16. Foot Zone
    17. The Peeper
    18. Komms
    19. Hands On
    20. De Rail
    21. Gato
    22. Gallows
    23. Vidiocean
    24. Hulan
    25. Bereft
    26. Escapade
    27. Outro
  • Group Therapy w wydaniu Siviona

    Group Therapy w wydaniu Siviona

    3–5 minut

    W tym miesiącu nie brakuje premier wielu istotnych wydawnictw autorstwa plejady artystów. W czasie, gdy oczy większości dziennikarzy muzycznych i słuchaczy są skierowane na wydawnictwa szeroko rozpoznawalnych twórców, o czym już wspominałem w serwisie, w gronie mniej znanych wykonawców również pojawiło się wiele wartościowych projektów. Do tej kategorii można przypisać materiały Disflex6, Armand Hammer, Cory’ego Mo, Jermiside’a & Danny Diggsa, Solrac Tracks & DJ’a Push Playa, DJ’a Skizza i Siviona. Ostatni z nich przygotował produkcję zatytułowaną „Group Therapy”, która ukazała się na rynku płytowym nakładem ILLECT Recordings.

    Amerykański label na co dzień współpracuje z różnymi wykonawcami. Lista ta obejmuje DJ’a Aslana, Japhię Life, Imperiala, Jaqa, Sundance’a, Wesa Pendletona i Sareema Poemsa, który niedawno dołączył do tej wytwórni płytowej. Niektórzy z nich są związani z ILLECT Recordings od wielu lat, podobnie jak Sivion. Artysta pochodzący z teksańskiego Dallas prowadzi działalność wydawniczą od blisko dekady. Przez ten czas zapisał on na swoim koncie kilka solowych wydawnictw oraz zrealizował trzy płyty z pozostałymi członkami undergroundowej formacji Deepspace5 (macierzysty skład supergrupy tworzyli Ill Harmonics, Labklik, Mars Ill i The Pride).

    Pierwsze dwa trzy rapera – „Mood Enhancement”, „Spring Of The Songbird”„Live at the Gypsy Tea Room” – trafiły do obiegu w połowie ub. dekady. Od początku kariery muzycznej, Sivion jest kojarzony z uduchowionym nurtem muzyki hip hopowej, często określanej mianem rapu chrześcijańskiego. Właśnie ta forma hip hopowa posiada wielu zwolenników w USA, dzięki czemu wykonawca dość szybko zaistniał w tej branży. Następne lata przyniosły wyprodukowane w całości przez Derta „Butterfly Sessions”. Projekt doczekał się wersji alternatywnej z beatami Freddie’ego Bruno wypuszczonej w lutym tego roku. Oprócz tego Emcee pojawiał się gościnnie na materiałach m.in. Lightheaded, Beat Rabbiego i Theory’ego Hazita. Z kolei jego współpraca z pozostałymi przedstawicielami Deepspace5 zaowocowała opublikowaniem następujących longplayów: „Unique, Just Like Everyone Else”, „Bake Sale” oraz „The Future Ain’t What It Used Be”. Po kilku latach przerwy Sivion zdecydował się nagrać kolejne solowe LP – „Group Therapy”.

    Pierwszy singiel zapowiadający nowy album rapera, „Ladies and Gentlemen”, trafił do obiegu na początku września. W następnych tygodniach pojawiły się kolejne nagrania promujące LP, a po podaniu do wiadomości tracklisty płyty, uwagę mediów przykuła obsada producentów na tym projekcie. Warstwą muzyczną na materiale zajęli się m.in. Symbolyc 1, TheARE, Courtland Urbano, Freddie Bruno, Theory Hazit, Izzy the Kidd i M Slago. Dzięki tym beatmakerom raper uzyskał idealnie pasujące do jego stylu środowisko, w którym nie brakuje pogodnych i pozytywnych brzmień. Poza ww. postaciami na „Group Therapy” udzielili się też zacni i dobrze znani w undergroundzie twórcy. Propaganda, Jurny Big (Tunnel Rats), Manchild (Mars Ill), Ozay Moore (Lightheaded), Sareem Poems (LA Symphony), DJ Aslan, DJ Sean P i Kaboose. Jaki to przyniosło efekt na tym wydawnictwie? Wszystkie osoby zaproszone przez członka Deepspace5 wniosły sporo ożywienia do poszczególnych nagrań zawartych na albumie. Z drugiej strony, obecność aż tylu wykonawców momentami odciąga uwagę słuchaczy od gospodarza „Group Therapy”, a szkoda, ponieważ teksty Siviona wypadają więcej niż poprawnie i raper nie stracił nic ze swoich umiejętności. Nie zmienia to i tak faktu, iż terapia grupowa zaprezentowana przez artystę z Dallas przyda się niejednemu odbiorcy rapu.

    Wydawnictwo udostępniono na Bandcampie. ILLECT Recordings opublikowało „Group Therapy” w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty CD). Sivion wraz ze swoimi partnerami muzycznymi przygotował kilka singli promujących album. Wśród wszystkich tych utworów znajdziemy „Ladies and Gentlemen”, „Watch Out”, „Real Talk”, „Free Your Soul” i „Dub Season”. Pierwsze z tych nagrań ukazało się w postaci maxi-singla, do którego powstał też videoclip. W pozostałych materiałach video artysta odsłania kulisy powstania poszczególnych tracków, dzieląc się przy tym swoimi inspiracjami.

    Tracklista

    1. Ladies and Gentlemen feat. DJ Aslan (prod. The Are)
    2. Real Talk feat. muzeONE, Jurny Big & DJ Sean P (prod. Harry Krum)
    3. Out to Win feat. Macho & Manchild (prod. Freddie Bruno)
    4. Watch Out feat. Shames Worthy & Zane One (prod. PICNICTYME)
    5. The Best feat. DJ Manwell (prod. Symbolyc One aka S1)
    6. Free Your Soul feat. Sojourn & Ahred Strange Indeed of Future Shock (prod. Sojourn)
    7. Honey Dew feat. DJ Sean P (prod. Theory Hazit)
    8. Let’s Grow feat. Eimi Hall & Drue Mitchell (prod. Dert)
    9. We Got What You Want feat. Propaganda, Sareem Poems & Crystal Cameron (prod. Thought P)
    10. Telecom feat. Ozay Moore & DJ Idull (prod. Courtland Urbano)
    11. To the Rescue feat. Sintax the Terrific (prod. Freddie Bruno)
    12. One Two feat. Heather James (prod. Sebmaestria)
    13. Walking Bassline (prod. Theory Hazit)
    14. Ask the DeeJay feat. Ruslan of theBREAX, Kaboose, & Crystal Cameron (prod. Tha Kracken!)
    15. Can’t Stop Us feat. Tia Adams & Yung Rick (prod. Izzy the Kidd)
    16. Dub Season feat. DFW’s Finest (prod. M Slago) [Bonus track]
  • Darmowe EP: Aruzo & Slime – Remixed It 2

    Darmowe EP: Aruzo & Slime – Remixed It 2

    2–3 minut

    Od wielu lat remiksy stanowią integralną część przemysłu muzycznego. Historia alternatywnych wersji oryginalnych nagrań sięga XIX wieku, ale w odniesieniu do lat współczesnych, jej początki pojawiły się w latach 60. i 70.tych ub. stulecia. W odniesieniu do muzyki hip hopowej nowe wydania wcześniej wypuszczonych singli od lat 80.tych często spotykają się z dużym zainteresowaniem opinii publicznej. Istnieje wiele remiksów uważanych przez znawców tematu za ważne utwory, niejednokrotnie będące istotniejszymi trackami niż ich pierwowzory. Sporo artystów decyduje się też na wydawanie pełnych płyt z remiksami, które regularnie trafiają do sieci. Pod koniec września ukazał się jeden z projektów tego typu – „Remixed It 2” polskiego duetu Aruzo & Slime.

    Pośród twórców zaangażowanych w ten projekt, bardziej znaną osobą jest ten pierwszy. Aruzo ma na swoim koncie zrealizowanych kilka materiałów, które przyniosły mu pochlebne opinie sympatyków polskiego undergroundu. Beatmaker współpracujący z labelem o charakterystycznej nazwie Teczaszkiniesąnasze nie lubi zbytnio mówić o swojej osobie i zdecydowanie bardziej woli, aby to jego muzyka przemawiała za niego. Producent przygotował w połowie 2011 roku wspólną płytę z Veronem, „Polskie nagranie dla Ciebie kochanie”, a także udzielił się na wydawnictwie MŁD & Czarlsona„EP”. Oprócz tego zajmuje się on tworzeniem remiksów nagrań różnych artystów, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Premierowe wydawnictwo dedykowane alternatywnym wersjom innych nagrań ukazał się styczniu 2010 roku. „Remixed It” zawierało tracki Buff1, Phat Kata, Scienz Of Life i Illi J, które otrzymały od niego nowego szlifu. Przed miesiącem doczekaliśmy się kontynuacji tego przedsięwzięcia.

    „Remixed It 2” trafiło do obiegu 27 września dzięki Teczaszkiniesąnasze. Wydawnictwo obejmuje 7 remiksów nagrań amerykańskich artystów. Płytę otwiera „Be Prepared” Akrobatika i Little Brother w oryginale pochodzące z „Absolute Value”. Następnie mamy „Life Of The Party” Little Brother wspieranych przez Carlittę Durand (track ze składanki „Hall Of Justus Presents: Soldiers Of Fortune”). Później znajdziemy „Lock It Down” Slum Village (singiel z „Villa Manifesto”). W dalszej kolejności Aruzo & Slime odkurzyli tytułowe nagranie z „The Layover” Evidence’a. Po remiksie kompozycji Eva przechodzimy do gwoździa programu – dwóch utworów Eryki Badu w nowych wersjach. „Honey” i „Bag Lady” wypadają naprawdę korzystnie. Całość projektu zamyka alternatywne wydanie „Best To Do It” tria Royce da 5’9″Elzhi & Supastition wzięte z dyskografii DJ’a KO. Wszystkie remiksy uzupełnione o cuty i scratche Slime’a zawarte na darmowej EP-ce przeznaczone są raczej dla słuchaczy o odpowiedniej wiedzy muzycznej, dzięki której powinno docenić się ze względu na ich wartość artystyczną.

    Wydawnictwo sprzed miesiąca można odsłuchać na Bandcampie„Remixed It 2” można bezpłatnie pobrać za pośrednictwem tego serwisu. Aruzo & Slime pokazali, iż potrafią tworzyć naprawdę porządnie brzmiącą muzykę, bez wątpienia zasługującą na szersze uznanie.

    DOWNLOAD Aruzo & Slime – „Remixed It 2”

    Tracklista

    1. Akrobatik – Be Prepared feat. Little Brother
    2. Little Brother – Life Of The Party feat. Carlitta Durand
    3. Slum Village – Lock It Down
    4. Evidence – The Layover
    5. Erykah Badu – Honey
    6. Erykah Badu – Bag Lady
    7. Royce da 5’9″, Elzhi & Supastition – Best To Do It
  • Recenzja LP: Blue Scholars – Bayani

    Recenzja LP: Blue Scholars – Bayani

    3–5 minut

    Rawkus | 2007

    Każdy sympatyk rapu przy odpowiednich zasobach wiedzy bezproblemowo wskaże najbardziej doceniane przez siebie okręgi Stanów Zjednoczonych. W przypadku większości osób wybór będzie niemal oczywisty i padnie tutaj nazwa Nowego Jorku lub Los Angeles (względnie całej Kalifornii). Niektórzy wrzucą do tego worka Detroit, Południe USA lub Chicago. Natomiast słuchacze uważnie śledzący poczynania undergroundowych artystów od ponad dekady wymienią jeszcze Seattle. Właśnie z tym miastem położonym nad Pacyfikiem wiąże się kariera muzyczna wielu utalentowanych i dobrze znanych teraz twórców(nie mam tutaj wcale na myśli jedynie Macklemore’a i Ryana Lewisa). Potwierdzeniem klasy wykonawców ze stanu Waszyngton jest album Blue Scholars, „Bayani”. Pomimo tego iż od premiery płyty minęło raptem (aż?) 6 lat, to już w tej chwili określić ten projekt mianem kultowego.

    Historia formacji z północno-zachodniej części USA sięga ponad 10 lat wstecz. Jeszcze w latach szkolnych Geologic & Sabzi odnaleźli wspólny język i postanowili zająć się nagrywaniem muzyki hip hopowej dedykowanej każdemu przeciętnemu przedstawicielowi amerykańskiego społeczeństwa. Już sama wymowna nazwa zespołu, utworzona po połączeniu zwrotu „blue collar worker” oznaczającego pracownika fizycznego oraz „scholar” (uczony, erudyta). W 2003 roku ukazał się debiutancki materiał grupy zatytułowany po prostu jako „Blue Scholars”. Od początku nagrania zespołu cechowała wrażliwość, umiejętny dobór tematyki utworów oraz oryginalna forma, nawet jak na underground. Wynikało to po części z muzycznych inspiracji duetu, ale również sporo zależało od korzeni członków grupy (Geo to syn filipińskich imigrantów, zaś przodkowie Sabziego pochodzą z Iranu i Stanów Zjednoczonych).

    Po udanym zaprezentowaniu się słuchaczom kolektyw wypuścił 8 lat temu „The Long March EP”. Druga płyta Blue Scholars przyniosła jeszcze lepszy rap w niezależnym wydaniu niż na swoim premierowym longplayu. Co prawda nie mogli oni liczyć na dystrybucję zakrojoną na szeroką skalę, ale i tak wydawnictwo pozwoliło dotrzeć im do większego grona odbiorców, zwracając uwagę na siebie również wydawców. Twórczością formacji zainteresowali się właściciele Rawkusa, którzy zaoferowali im wydanie następnego longplaya w ich wytwórni płytowej. Tym sposobem „Bayani” mogło liczyć na odpowiednią pomoc i działania marketingowe.

    Przed wydaniem tego materiału duet uzyskał już uznanie w oczach lokalnej społeczności. Po uzyskaniu pomocnej dłoni ze strony uznanego w środowisku labelu (kończącego wtedy działalność tak na marginesie), drzwi umożliwiające podbój krajowego podwórka USA stanęły przed nimi otworem. Z drugiej strony, w 2007 roku wcale nie brakowało ważnych premier płytowych w niezależnych kręgach hip hopowych. Przez to ogół słuchaczy oraz dziennikarzy muzycznych nie umiejscowił wtedy trzeciego wydawnictwa Blue Scholars w czołówce najciekawszych albumów tamtego okresu. Geologic i Sabzi szybko pokazali wszystkim, iż powinno być zupełnie odwrotnie, gdyż „Bayani” okazało się jednym z longplayów 2007 roku. Dlaczego tak się stało? Ano przez wzgląd na kilka czynników. Artyści z Seattle przygotowali niezwykle prawdziwy (dzisiaj można powiedzieć, że życiowy), materiał. Zespół pokazał znakomite połączenie szczerych i urozmaiconych tekstów autorstwa Geo i subtelnej oraz przyciągającej uwagę swoją lekkością warstwy muzycznej Sabziego.

    Wielokulturowy wymiar płyty podkreślono na samym początku w ukrytym tracku (nie widnieje na okładce wersji kompaktowej LP) „Baha’i Healing Prayer”. Od strony tematycznej na albumie nie brakuje obserwacji społecznych, podkreślanych często kąśliwie przez Geologica (patrz: uwaga o relacji pomiędzy Kobe’em Bryantem a Shaquille’i O’nealu w „Still Got Love”). Jednak zdecydowanie na pierwsze miejsce wysuwają się tutaj opowieści o zwykłej codzienności, relacjach międzyludzkich i uczuciach. Plastyczny i łatwy do przyswojenia sposób, w jaki raper przedstawia historie w „Ordinary Guys”, „Loyalty”, „North by Northwest” i „Joe Metro” łatwo pozostaje w pamięci odbiorcy. W odrębnej kategorii należy rozpatrywać dwa utwory zawarte na „Bayani”: „Back Home”, a także „Morning of America”. Pierwsze z tych nagrań szybko weszło w poczet najważniejszych kompozycji Blue Scholars. Historia o losach żołnierzy wysyłanych na misje odległe o tysiące kilometrów od ich własnych domów i rodzin czekających na ich powrót do jest aż nadto realistyczna. Z kolei drugi z tych tracków, to zapis prozy z życia Ameryki z kapitalnym punchlinem wymierzonym w kierunku VH1:

    But VH1 never played hip hop at all / how the fuck they be the ones giving hip hop awards y’all.

    Sabzi fantastycznie dostosował beaty do warsztatu swojego partnera muzycznego. Bogate rozwiązania użyte w niemal na całym albumie i świetna harmonia z jaką instrumentale łączą się ze zwrotkami Geologica są rzadko spotykane w branży hip hopowej.

    Od premiery „Bayani” minęło już 6 wiosen. Przez ten okres nastąpiło mnóstwo zmian w środowisku muzycznym, które nie oszczędziły też twórców pochodzących z undergroundu. W tej chwili trudno trafić na albumy tworzone z takim wdziękiem, nastawione na szczerość i prawdziwość w każdym calu. Blue Scholars dzięki temu wydawnictwu zyskali przychylność dojrzałych odbiorców i mediów tęskniących za rapem przypominającym o czasach, gdy ludziom zależało na ukazaniu własnej tożsamości i zaprezentowaniu płyty zmuszającej do refleksji.

    Projekt doczekał się też reedycji. „Bayani (Redux)” trafiło do sprzedaży nakładem Duck Down Music, przypominając wszystkim o dużej wartości tego materiału.

    Ocena: 4,5/5

    Tracklista

    1. Baha’i Healing Prayer (Intro)
    2. Second Chapter
    3. Opening Salvo
    4. North by Northwest
    5. Ordinary Guy
    6. Still Got Love
    7. Bayani
    8. Loyalty
    9. Fire for the People
    10. Xenophobia (Interlude)
    11. The Distance
    12. Back Home
    13. 50 Thousand Deep
    14. Morning of America
    15. Joe Metro
  • L’Orange i Stik Figa ze wspólnym albumem

    L’Orange i Stik Figa ze wspólnym albumem

    3–5 minut

    Ostatnie tygodnie upływają pod znakiem licznych premier płytowych ważnych projektów głównie amerykańskich twórców. We wrześniu i pierwszych dwóch tygodniach października nastąpił istny wysyp wartościowych wydawnictw, o czym już zdążyłem wspomnieć na łamach serwisu. Przyszły miesiąc zapowiada się równie interesująco. W listopadzie pojawią się w sprzedaży płyty m.in. Eminema („Marshall Mathers LP 2”), Latyrx („The Second Album”), Marco Polo („PA 2: The Director’s Cut”), Dudleya Perkinsa („Dr. Stokley”), Esoterica & Stu Bangasa („Machete Mode”). Zanim jednak skupimy się na tych materiałach wypada przedstawić kolejne świeże produkcje. W tym tygodniu oprócz „No Poison No Paradise” Black Milka doczekaliśmy się wspólnego LP duetu L’Orange & Stik Figa – „The City Under The City”. Album doczekał się już wielu wzmianek w serwisach muzycznych.

    Mello Music Group przyzwyczaiło swoich fanów do częstego wypuszczanie płyt nagrywanych w różnych kolaboracjach przez artystów związanych z labelem. Według tego klucza powstały materiały Ugly Heroes, Gensu Deana & Planet Asii, Apollo Brown & OC, The Blackhouse i innych twórców. Jak widać, duet wykonawców z Północnej Karoliny i Kansas znalazł się w doborowym towarzystwie. L’Orange & Stik Figa nie powinni mieć żadnych kompleksów względem wszystkich tych wykonawców, gdyż obaj zdążyli zaistnieć na scenie hip hopowej.

    Spośród tych dwóch artystów większym dorobkiem może pochwalić się ten pierwszy. Producent opierający swoje brzmienie o klimaty w stylu retro wydał trzy pozytywnie odebrane projekty – „The Manipulation EP”, „Old Soul” i „The Mad Writer”. Szczególnie ostatni longplay z ub.r. przyniósł mu liczne pochwały napływające od słuchaczy oraz mediów. Wyjątkowy klimat nagrań L’Orange’a doceniono w Ameryce Północnej i Europie (Jakarta Records wypuściła ubiegłoroczne LP beatmakera na woskach). W porównaniu do swojego nowego partnera muzycznego Stik Figa do tej pory nie wybił się aż tak bardzo w branży. Raper z Topeki może pochwalić się wydaniem płyty „As Himself”; od tego wydawnictwa rozpoczęła się jego współpraca z MMG. Ponadto wykonawca dorzucił kilka mniejszych produkcji („Babylon EP”, „The Ugly Stik EP” oraz „Let You Tell It EP”). „The City Under The City” może stanowić dla niektórych pewnego rodzaju niespodziankę, ponieważ wcześniej nie pojawiały się przesłanki dotyczące kolaboracji tych osób. Jednak po chwili zastanowienia i znalezienia wspólnych cech tych postaci niniejsze LP już nikogo nie będzie dziwić.

    Pierwsze informacje o projekcie podano do wiadomości na początku września. Tytuł płyty wskazywał na to, iż duet amerykańskich wykonawców przygotował autorski koncept na wydawnictwo. Jeżeli poświęcimy trochę czasu na poszukiwania w sieci internetowej, to trafimy na całkiem sporo informacji dotyczących miast pod miastami; odrębnych światów tworzonych przez określane grupy społeczne, ukrytego przed większością ludzi. W odniesieniu do zawartości „The City Under The City” można stwierdzić, że za sprawą własnego przepisu na muzykę L’Orange & Stik Figa nakreślili miejsce, w którym ich twórczość ma się najlepiej. Pierwszy z nich w całości odpowiada za warstwę muzyczną, ponownie zorientowaną na sample pochodzące sprzed kilku dekad, sprawdzające się zarówno w nagraniach wokalnych, jak i kompozycjach instrumentalnych („Dopamine”, „The Wind Picked Us Up” i „Bravo Bravado”). W nowym dla siebie środowisku Emcee z Kansas odnalazł się niemal perfekcyjnie. Jego zwrotki świetnie współgrały się z charakterystycznymi beatami, co w wyniku dało znakomite utwory pokroju „Monochrome”, „Blind Tiger”, „One of Them” i „We Were Heroes”. Wykonawcy zapewnili sobie też solidne wsparcie. Gościnnie na longplayu wystąpili Rapsody, Open Mike Eagle, MindsOne, Has-Lo, 7evenThirty, yU oraz odpowiadający za cuty DJ Iron. Tak dobrane towarzystwo wspólnymi siłami naszkicowało mapę do odnalezienia „The City Under The City”.

    Zgodnie z przewidywaniami Mello Music Group umieściło materiał na Bandcampie. Wydawnictwo można tradycyjnie pobrać z tamtego serwisu w wersji elektronicznej. Z kolei wydania fizyczne na płytach kompaktowych i winylowych można znaleźć w sprawdzonych sklepów muzycznych (UGHH, Access Hip Hop, Fat Beats, HHV.DE, itp.). „The City Under The City” promują ww. singlowe nagrania „Monochrome” i „Blind Tiger” (dostępny bezpłatnie na BC) oraz teledysk nakręcony do „Smoke Rings”. Produkcja L’Orange’a & Stik Figi trafiła na podatny grunt i należy obecnie do najpopularniejszych niezależnych pozycji hip hopowych.

    Aktualizacja #1: 30 października ukazał się remix „Before Midnight”. Alternatywna wersja nagrania zawiera dodatkowy udział Castle. Warstwa muzyczna pochodzi z czasów przypadających na „Old Soul” L’Orange’a, kiedy to producent zajmował się tworzeniem nowych form opartych o kompozycje Billie Holiday.

    Aktualizacja #2: 21 listopada ukazała się instrumentalna wersja „The City Under The City”, co jest ukłonem w stronę sympatyków L’Orange’a. Wydawnictwo trafiło na Bandcampa.

    Aktualizacja #3: 5 grudnia zaprezentowano drugi teledysk promujący „The City Under The City”. Obraz nakręcono do singlowego nagrania „Blind Tiger”.

    Tracklista

    1. Dusty Speakers
    2. Monochrome
    3. Blind Tiger
    4. Before Midnight feat. Rapsody
    5. Decorated Silence feat. Open Mike Eagle & MindsOne
    6. Dopamine (Instrumental)
    7. World of Monsters
    8. One of Them feat. 7evenThirty
    9. The Wind Picked Us Up (Instrumental)
    10. Smoke Rings
    11. Stone Like Me feat. Has-Lo
    12. Among Thieves feat. yU
    13. Bravo Bravado (Instrumental)
    14. We Were Heroes feat. DJ Iron
    15. After All
  • Black Milk powraca z płytą No Poison No Paradise

    Black Milk powraca z płytą No Poison No Paradise

    3–5 minut

    W dyskusjach dotyczących najbardziej zasłużonych wytwórni płytowych dla rozwoju undergroundu nie może zabraknąć nazw kilku firm. Przyjmując ograniczenia do oficyn wydawniczych powstałych w latach 90.tych znajdziemy wielu istotnych wydawców. Fat Beats Records, Stones Throw Records, Definitive Jux, Duck Down Music, Anticon, Uncle Howie Records, All Natural Inc., Ill Boogie Records i wiele pozostałych labeli odcisnęło trwały ślad na scenie hip hopowej. Po latach niektóre przestały istnieć, inne należą obecnie do ważnych graczy w środowisku muzycznym. Pierwsza z tych wytwórni nadal z powodzeniem wypuszcza nagrania różnych artystów. Od dłuższego czasu mnóstwo miejsca poświęcano nowemu wydawnictwu Black Milka, „No Poison No Paradise”, które w końcu ujrzało światło dzienne dzięki nakładowi Fat Beats Records i Computer Ugly.

    Kariery muzyczne wybranych twórców mogą spokojnie stanowić za przykład całej rzeszy wykonawcom. W branży hip hopowej nie sposób pominąć działalność Curtisa Crossa, umiejętnie poczynającego sobie na płaszczyźnie artystycznej od blisko dekady. Wydawałoby się, iż przedstawiciel Mo-Town zajmuje się nagrywaniem muzyki już znacznie dłużej, a jednak pierwsze ślady Black Milka odnajdziemy na płytach „Detroit Deli (A Taste Of Detroit)” Slum Village, „The Undeniable LP” Phat Kata i „Dirty District Vol. 2” B.R. Gunna wydanych w 2004 roku. Po tych przetarciach na lokalnym podwórku raper/producent zabrał się za wydawanie solowych projektów. W latach 2005-10 artysta wydał przede wszystkim „Sound Of The City Vol. 1”, „Broken Wax”, „Popular Demand”, „Tronic” i „Album of the Year”. Do tego doszły materiały powstałe w różnych kolaboracjach – „Caltroit” z Bishopem Lamontem, „The Set Up” z Fat Rayem i „The Preface” z Elzhim. Wysoka jakość większości z tych wydawnictw pozwoliła usadowić się jemu w czołówce wykonawców hip hopowych wywodzących się z undergroundu.

    W ostatnim czasie Black Milk zniknął z pola widzenia przeciętnych odbiorców, chociaż wcale to nie oznaczało jego całkowitego rozbratu z muzyką. Ponad dwa lata temu ukazała się płyta supergrupy Random Axe, w skład której oprócz niego wchodzą Sean Price i Guilty Simpson. Niedługo później artysta zaprezentował wspólne dzieło zrealizowane z nieokrzesanym Dannym Brownem, „Black and Brown”. Ponadto twórca z Detroit udzielił się na „Black Radio Recovered: The Remix EP” Robert Glasper Experiment, „Let It Go” House Shoesa i „Nickel & Dimed” 14KT. Poza tym amerykański artysta sporo koncertował i zbierał siły do wydania nowych solowych materiałów. W związku z tym trudno tutaj mówić o bezproduktywnym okresie w życiu byłego członka B.R. Gunna, co powtarza jak mantrę sporo serwisów muzycznych, informując jedynie o wypuszczonym w kwietniu wstępie do jego piątego longplaya w postaci „Synth Or Soul”. Wydawnictwo okazało się udanym przedbiegiem do „No Poison No Paradise”.

    Podchody pod wydanie albumu rozpoczęły się ponad pół roku temu. 19 marca pojawiła się w sieci pierwsza zapowiedź longplaya, łączony singiel „Sunday’s Best”/„Monday’s Worst”. Nagrania zwiastowały naprawdę wyśmienitą płytę, głównie ze względu na kapitalną i rozbudowaną warstwę muzyczną tracków. W następnych miesiącach Black Milk po kolei odsłaniał karty publikując świeże nagrania oraz podając do wiadomości tracklistę wydawnictwa. Stało się też jasne, iż „No Poison No Paradise” (fantastyczna szata graficzna) trafi do sprzedaży przy współpracy labelu założonego przez autora tego projektu i jego przyjaciół z Fat Beats Records. Pomimo tego iż od oficjalnej premiery LP minął zaledwie dzień, to już opublikowano masę artykułów poświęconych materiałowi. Bandcamp wyróżnił album mianem jednego z najciekawszych produkcji października. Wspaniała zawartość albumu powstała przy udziale zacnych gości. Mel, Ab, Dwele, Black Thought, Quelle Chris, Tone Trezure, Robert Glasper oraz Will Sessions (wyprodukowali „Deion’s House”; za pozostałą resztę odpowiada gospodarz krążka) dołożyli swoje cegiełki do realizacji płyty. Część kompozycji na tym projekcie słucha się z ogromna przyjemnością – „Parallels” (zwróćcie uwagę na sampel), „Sonny Jr. (Dreams)” czy „Money Bags (Paradise)’. Poprzedni longplay już dzięki tytułowi sugerował wszystkim jego dużą klasę. Natomiast dopiero co wydany materiał od samego początku do końca dowodzi o wielkiej klasie jego autora i wcale nie musi tytułem niczego udowadniać.

    Po premierze kilku singli na Soundcloudzie przedpremierowy odsłuch albumu udostępniono na Pitchfork Advance. W dniu premiery wydawnictwo w całości opublikowano również na Bandcampie. „No Poison No Paradise” ukazało się z dużym rozmachem. Fat Beats Records do spółki z Computer Ugly wypuściło projekt w różnych wersjach i rozszerzeniach. Wydanie deluxe zawiera dodatkowo koszulkę, plakat w formacie 18×24″ oraz naklejki. Do utworów zapowiadających LP – „Sunday’s Best”/„Monday’s Worst”, „Perfected on Puritan Ave.” oraz „Dismal” – dołożono też bonusowy track „Poison”. Premierowy teledysk z tej produkcji powstał do dwóch pierwszych nagrań. W tej chwili Black Milk przebywa na trasie koncertowej na terenie USA i może w spokoju obserwować, jak zewsząd napływają do niego liczne pochwały za tę płytę.

    Tracklista

    1. Interpret Sabotage feat. Mel
    2. Deion’s House
    3. Codes & Cab Fare feat. Black Thought
    4. Ghetto Demf feat. Quelle Chris
    5. Sonny Jr. (Dreams) feat. Robert Glasper & Dwele
    6. Sunday’s Best
    7. Monday’s Worst
    8. Perfected on Puritan Ave.
    9. Dismal
    10. Parallels feat. Ab
    11. X Chords
    12. Black Sabbath feat. Tone Trezure
    13. Money Bags (Paradise)
  • MidaZ the BEAST prezentuje AU: Another Universe

    MidaZ the BEAST prezentuje AU: Another Universe

    3–4 minut

    W dzisiejszych czasach pierwsze skojarzenia dotyczące muzyki hip hopowej związanej z Florydą przywodzą na myśl Rick Rossa i jego label Maybach Music Group. Starsi słuchacze do tego dorzucą masę różnych przedstawicieli Miami bass z 2 Live Crew, 95 South i 69 Boyz na pierwszych miejscach. Jednak po chwili zastanowienia wyjdzie na jaw, iż Miami, Orlando i pozostałe kryją w sobie też naprawdę porządnych wykonawców związanych z niezależną półką muzyczną. Wśród grup i artystów solowych związanych z Półwyspem Floryda znajdziemy choćby ArtOfficial, Epidemic, Batsauce’a czy też członków Doxside Music Group. Jeden z nich, MidaZ the BEAST, wypuścił w połowie sierpnia tego roku swój pełnoprawny debiutancki longplay – „AU: Another Universe”.

    Wśród członków Doxside Music Group znajdziemy kilka ciekawych postaci z TzariZMem i IMAKEMADBEATS na czele. Obok nich pojawiają się mniej znani wykonawcy, w tym bohater tego artykułu. Raper z Orlando nie jest tak bardzo szanowany jak jego ww. przyjaciele, ale nie przeszkodziło mu to zdobyć uznanie w oczach niszy odbiorców i pozostałych artystów. MidaZ the BEAST to doskonały przykład na na to, iż w dzisiejszym rapie nadal jest miejsce dla wyrazistych osób, którym zależy na wysokiej jakości swoich tekstów. Przez lata florydzki Emcee podpatrywał wielu twórców, szczególnie inspirując się dokonaniami MF Dooma, Nasa i Raekwona. W ten sposób ukształtował się jego charakterystyczny styl nastawiony na gry słowne, misternie konstruowane storytellingi i braggadocio w starym-dobrym wydaniu.

    Co prawda dyskografia rapera ogranicza się jedynie do kilku wydawnictw, aczkolwiek to wystarczyło, aby jemu do nawiązania współpracy z różnymi osobami i zdobycia pierwszych fanów. W listopadzie 2007 roku ukazał się projekt sygnowany przez macierzystą grupę artysty, „Beast Wars”. Po materiale wyprodukowanym przez Nemo, Sharpa, Tzarizma, Tempermentala, Berettę 9 i Blue Sky Black Death przyszła kolej na serię Midaz Vs. W tym nieoficjalnym cyklu pojawiły się następujące płyty: „MidaZ Vs. Pete Rock”, „MidaZ Vs. Muggs”, „El MidaZ Affair” oraz „LOOPS”. Dzięki tym tytułom MidaZ the BEAST zwrócił uwagę na siebie różnych twórców, co przełożyło się na dalsze kolaboracje z m.in. Oh No, Marco Polo, BSBD, Killarmy czy The Alchemistem. Po zebraniu większego doświadczenia w branży muzycznej Emcee zabrał się za realizację debiutanckiego albumu. „AU: Another Universe” to jedna z największych niespodzianek ostatnich tygodni, głównie pod względem warstwy lirycznej.

    Przed rozpoczęciem rozkładania płyty na czynniki pierwsze najpierw trzeba pochylić się nad tytułem LP. Tematyka równoległych wszechświatów, multiuniwersum, alternatywnych światów jest poruszana przez ludzi już od czasów starożytnych. W historii ludzkości ukazało się multum mniejszych i większych dzieł na ten temat, większość z nich spod znaku science-fiction. MidaZ the BEAST na swoim projekcie wydanym 20 sierpnia podzielił się swoim punktem widzenia dotyczącym tej nieodgadnionej i interesującej dziedziny. Nowy nabytek HiPNOTT Records przygotował konceptualny longplay, w którym odgrywa on rolę narratora przeniesionego w czasie na naszą planetę (patrz: „Icing On the Cake”). W związku z tym nie brakuje na „AU: Another Universe” umiejętnie zbudowanych storytellingów („Jane Doe” z zaskakującym finałem oraz poruszające „Coma”), ale także nagrań prezentujących arsenał lirycznych umiejętności Emceego („Fire”, „Champion of the Block”, „Worthless”). Wszystko to oparte o beaty dostarczone przez głównie IMAKEMADBEATS i TzariZMa wspomaganych przez Patena Locke’aBlakOut, Oh NoTough Junkie’ego i Marco Polo. Dodatkowo na płycie znalazło się miejsce dla innych artystów – Illustrate’a, Planet Asii, Roca Marciano, AahmeanaSharpaBlueprinta, Sabaca Reda, Black Gallery i Ms. Mylodic.

    HiPNOTT Records zamieściło pełen album na Bandcampie. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży w wersji elektronicznej oraz fizycznej (płyty kompaktowe). „AU: Another Universe” promuje kilka singli – „Fire”, „Seeing Is Believing”, „Champion of the Block” i „Will To Fly”. Do pierwszego z tych nagrań dołączono również remix w wydaniu IMAKEMADBEATS, zaś do dwóch ostatnich tracków dołączono videoclipy.

    Tracklista

    1. Disc 2 Intro (prod. BlakOut)
    2. Champion of the Block feat. Illustrate (prod. IMAKEMADBEATS & MidaZ The Beast)
    3. Will To Fly (prod. IMAKEMADBEATS)
    4. Seeing Is Believing feat. Blueprint & Sabac Red (prod. IMAKEMADBEATS)
    5. Goldberg feat. Sharp & Black Gallery (prod. Oh No)
    6. Fire feat. Roc Marciano (prod. Marco Polo)
    7. Jane Doe (prod. Tough Junkie)
    8. Worthless (prod. TzariZM)
    9. Bad Things feat. TzariZM (prod. TzariZM)
    10. After Hours feat. Aahmean & Planet Asia (prod. TzariZM)
    11. Icing On the Cake (prod. TzariZM)
    12. Mind Control (prod. Paten Locke)
    13. Self Actualization feat. Ms. Mylodic (prod. TzariZM & IMAKEMADBEATS)
    14. Coma (prod. IMAKEMADBEATS & MidaZ The Beast)
    15. Walking Away (prod. IMAKEMADBEATS)
Translate »