Tag: bandcamp

  • MidaZ the BEAST prezentuje AU: Another Universe

    MidaZ the BEAST prezentuje AU: Another Universe

    3–4 minut

    W dzisiejszych czasach pierwsze skojarzenia dotyczące muzyki hip hopowej związanej z Florydą przywodzą na myśl Ricka Rossa i jego label Maybach Music Group. Starsi słuchacze do tego dorzucą masę różnych przedstawicieli Miami bass z 2 Live Crew, 95 South i 69 Boyz na pierwszych miejscach. Jednak po chwili zastanowienia wyjdzie na jaw, iż Miami, Orlando i pozostałe kryją w sobie też naprawdę porządnych wykonawców związanych z niezależną półką muzyczną. Wśród grup i artystów solowych związanych z Półwyspem Floryda znajdziemy choćby ArtOfficial, Epidemic, Batsauce’a czy też członków Doxside Music Group. Jeden z nich, MidaZ the BEAST, wypuścił w połowie sierpnia tego roku swój pełnoprawny debiutancki longplay – „AU: Another Universe”.

    Wśród członków Doxside Music Group znajdziemy kilka ciekawych postaci z TzariZMem i IMAKEMADBEATS na czele. Obok nich pojawiają się mniej znani wykonawcy, w tym bohater tego artykułu. Raper z Orlando nie jest tak bardzo szanowany jak jego ww. przyjaciele, ale nie przeszkodziło mu to zdobyć uznanie w oczach niszy odbiorców i pozostałych artystów. MidaZ the BEAST to doskonały przykład na na to, iż w dzisiejszym rapie nadal jest miejsce dla wyrazistych osób, którym zależy na wysokiej jakości swoich tekstów. Przez lata florydzki Emcee podpatrywał wielu twórców, szczególnie inspirując się dokonaniami MF Dooma, Nasa i Raekwona. W ten sposób ukształtował się jego charakterystyczny styl nastawiony na gry słowne, misternie konstruowane storytellingi i braggadocio w starym-dobrym wydaniu.

    Co prawda dyskografia rapera ogranicza się jedynie do kilku wydawnictw, aczkolwiek to wystarczyło, aby jemu do nawiązania współpracy z różnymi osobami i zdobycia pierwszych fanów. W listopadzie 2007 roku ukazał się projekt sygnowany przez macierzystą grupę artysty, „Beast Wars”. Po materiale wyprodukowanym przez Nemo, Sharpa, Tzarizma, Tempermentala, Berettę 9 i Blue Sky Black Death przyszła kolej na serię Midaz Vs. W tym nieoficjalnym cyklu pojawiły się następujące płyty: „MidaZ Vs. Pete Rock”, „MidaZ Vs. Muggs”, „El MidaZ Affair” oraz „LOOPS”. Dzięki tym tytułom MidaZ the BEAST zwrócił uwagę na siebie różnych twórców, co przełożyło się na dalsze kolaboracje z m.in. Oh No, Marco Polo, BSBD, Killarmy czy The Alchemistem. Po zebraniu większego doświadczenia w branży muzycznej Emcee zabrał się za realizację debiutanckiego albumu. „AU: Another Universe” to jedna z największych niespodzianek ostatnich tygodni, głównie pod względem warstwy lirycznej.

    Przed rozpoczęciem rozkładania płyty na czynniki pierwsze najpierw trzeba pochylić się nad tytułem LP. Tematyka równoległych wszechświatów, multiuniwersum, alternatywnych światów jest poruszana przez ludzi już od czasów starożytnych. W historii ludzkości ukazało się multum mniejszych i większych dzieł na ten temat, większość z nich spod znaku science-fiction. MidaZ the BEAST na swoim projekcie wydanym 20 sierpnia podzielił się swoim punktem widzenia dotyczącym tej nieodgadnionej i interesującej dziedziny. Nowy nabytek HiPNOTT Records przygotował konceptualny longplay, w którym odgrywa on rolę narratora przeniesionego w czasie na naszą planetę (patrz: „Icing On the Cake”). W związku z tym nie brakuje na „AU: Another Universe” umiejętnie zbudowanych storytellingów („Jane Doe” z zaskakującym finałem oraz poruszające „Coma”), ale także nagrań prezentujących arsenał lirycznych umiejętności Emceego („Fire”, „Champion of the Block”, „Worthless”). Wszystko to oparte o beaty dostarczone przez głównie IMAKEMADBEATS i TzariZMa wspomaganych przez Patena Locke’aBlakOut, Oh NoTough Junkie’ego i Marco Polo. Dodatkowo na płycie znalazło się miejsce dla innych artystów – Illustrate’a, Planet Asii, Roca Marciano, AahmeanaSharpaBlueprinta, Sabaca Reda, Black Gallery i Ms. Mylodic. Wszyscy ww. twórcy wtrącili swoje trzy grosze do całkowitego kształtu longplaya.

    HiPNOTT Records zamieściło pełen album na Bandcampie. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży w wersji elektronicznej oraz fizycznej (płyty kompaktowe). „AU: Another Universe” promuje kilka singli – „Fire”, „Seeing Is Believing”, „Champion of the Block” i „Will To Fly”. Do pierwszego z tych nagrań dołączono również remix w wydaniu IMAKEMADBEATS, zaś do dwóch ostatnich tracków dołączono videoclipy.

    Tracklista

    1. Disc 2 Intro (prod. BlakOut)
    2. Champion of the Block feat. Illustrate (prod. IMAKEMADBEATS & MidaZ The Beast)
    3. Will To Fly (prod. IMAKEMADBEATS)
    4. Seeing Is Believing feat. Blueprint & Sabac Red (prod. IMAKEMADBEATS)
    5. Goldberg feat. Sharp & Black Gallery (prod. Oh No)
    6. Fire feat. Roc Marciano (prod. Marco Polo)
    7. Jane Doe (prod. Tough Junkie)
    8. Worthless (prod. TzariZM)
    9. Bad Things feat. TzariZM (prod. TzariZM)
    10. After Hours feat. Aahmean & Planet Asia (prod. TzariZM)
    11. Icing On the Cake (prod. TzariZM)
    12. Mind Control (prod. Paten Locke)
    13. Self Actualization feat. Ms. Mylodic (prod. TzariZM & IMAKEMADBEATS)
    14. Coma (prod. IMAKEMADBEATS & MidaZ The Beast)
    15. Walking Away (prod. IMAKEMADBEATS)
  • MC Melodee i Cookin Soul prezentują My Tape Deck

    MC Melodee i Cookin Soul prezentują My Tape Deck

    3–4 minut

    Europejscy wykonawcy znaczą coraz więcej w branży hip hopowej. Pozycja niejednego twórcy pochodzącego ze Starego Kontynentu znacznie umocniła się na przestrzeni ostatnich lat. Już nie tylko słuchacze i media z danych krajów interesującą się działalnością artystów z różnych miast na terenie Europy, ale również odbiorcy i media z Ameryki Północnej, Japonii i Australii uważnie przyglądają się poczynaniom poszczególnych osób. Niemal na każdym kroku można natknąć się na owoce międzynarodowej współpracy pomiędzy raperami i producentami z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Holandii, Polski, Szwajcarii i ich partnerami po fachu z innych kontynentów. Nieco rzadziej dochodzi do kooperacji ograniczonej do kontynentu europejskiego, choć również można wyróżnić wartościowe projekty spod tego szyldu pokroju płyty „My Tape Deck” autorstwa MC Melodee i Cookin Soul.

    W niezależnych środowiskach hip hopowych można wyróżnić całkiem sporo utalentowanych artystek. Eternia, Gavlyn, Georgia Anne Muldrow, Nitty Scott, MC, Rapsody, czy też Jean Grae (kiedy w końcu pojawi się w sprzedaży jej nowy album?) to tylko niektóre przykłady kobiet z charakterem w branży. Od kilku coraz śmielej poczyna sobie również MC Melodee. Twórczyni związana z holenderską sceną hip hopową dała się poznać z dobrej strony zarówno na solowych wydawnictwach, jak i materiałach tworzonych przy udziale wybranych producentów. Wraz z producentem INT wypuściła ona pod szyldem grupy La Melodia przede wszystkim dwa longplaye – „Vibing High” (2006) i „Electronic Love” (2010). Lista gościnnych występów raperki na projektach innych wykonawców obejmuje utwory nagrane z m.in. Nomakiem, Shin-Ski, DJ’em Deckstreamem, Robertem de Boronem i DJ’a Whitesmithem (jak widać, kierunek azjatycki). Oprócz tego artystka rozpoczęła ponad dwa lata temu kooperację z doskonale znanym kolektywem producenckim z Hiszpanii, Cookin Soul.

    Beatmakerzy z Półwyspu Iberyjskiego zdobyli popularność głównie dzięki sukcesywnie wypuszczanym mixtape’om oraz dziesiątkom remiksów znanych utworów amerykańskich artystów. Dzięki temu udało im się wybić i zdobyć fanów mieszkających daleko poza Hiszpanią. Po przetarciu szlaków artyści nawiązali liczne kontakty z wykonawcami ze Stanów Zjednoczonych i Europy. Cookin Soul mogą pochwalić się niezwykle rozbudowaną dyskografią, na którą przypadają pełne płyty ich autorstwa, pojedyncze tracki powstałe w kooperacjach z różnymi przedstawicielami branży muzycznej oraz alternatywne wersje uprzednio wydanych nagrań. W maju ub.r. trafił do obiegu jeden z ich mixtape’ów – „Check Out Melodee” – nagrany właśnie z MC Melodee. Wydawnictwo przypadło do gustu licznego gronu odbiorców, co popchnęło tych artystów do realizacji następnej płyty. W ten sposób w kwietniu b.r. doczekaliśmy się premiery „My Tape Deck”.

    Wydaniem LP zajął się znany label ze Starego Kontynentu, Jakarta Records. Słuchacze zaznajomieni z twórczością europejskich wykonawców doskonale wiedzieli czego oczekiwać po ich wspólnym albumie. Głównym celem wykonawców było nagranie projektu przynoszącego ducha lat 90.tych, ukazanego z kobiecą subtelnością. Sympatyczna okładka longplaya dobrze oddała klimat projektu zawierającego 11 utworów, którymi nie pogardzą sympatycy klasycznego hip hopu. „My Tape Deck” wyszło całkiem przyzwoicie. Największą zaletą płyty jest chemia panująca pomiędzy MC Melodee, a Cookin Soul. Holenderska artystka swobodnie porusza się na beatach dostarczonych przez swoich hiszpańskich przyjaciół, pokazując przy tym naprawdę porządny warsztat. Raperka sięgnęła po różną tematykę tracków, z których na pewno wybijają się historie o osobistym charakterze („Firstborn” powstałe przy wsparciu Bootie’ego Browna z The Pharcyde & Feliciany i zamykające longplay „Up in the Clouds”). Pewien niedosyt może sprawiać krótki czas trwania wydawnictwa, aczkolwiek nie można odmówić artystom tego, iż dostarczyli przyjemny w odbiorze album.

    Jakarta Records opublikowała „My Tape Deck” na Bandcampie. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży w formacie elektronicznym i fizycznym (płyty CD i winyle), które są dostępne do nabycia bezpośrednio na BC. MC Melodee i Cookin Soul promują wspólny projekt poprzez kilka teledysków. Obrazy nakręcono do singli „Ain’t My Style”, „Think Twice” oraz „Exhale”. Artystka zamieszkała w Amsterdamie prezentuje się uroczo w każdym z tych klipów.

    Tracklista

    1. Intro
    2. Ain’t My Style
    3. Think Twice
    4. Exhale
    5. Real MC’s (Skit)
    6. Don’t Front Remix
    7. Firstborn feat. Bootie Brown (of The Pharcyde) & Feliciana
    8. Night Life feat. Fiend
    9. Games You Play
    10. Balance
    11. Up in the Clouds
  • Darmowy album: Gummy Soul – 93 Still

    Darmowy album: Gummy Soul – 93 Still

    4–5 minut

    Od kilku lat można zaobserwować znaczny wzrost zainteresowania artystów tematyką tworzenia remiksów i pochodnych starszych nagrań. W tej chwili coraz poważniejszymi graczami w środowisku muzycznym stają się często producenci rozpoczynający swoją działalność od przygotowywania alternatywnych wersji innych utworów. Niejeden z wykonawców zajmujących się wykonywaniem reworków potrafi nadać trackom (niekiedy znanym przez niemal wszystkich słuchaczy) zupełnie nowego szlifu, dzięki czemu twórczość wielu osób jest promowana na nowo. Istnieją też wysokiej klasy specjaliści dostarczający zremiksowane w całości longplaye. Jednymi z nich są członkowie Gummy Soul. W ub. tygodniu ukazał się projekt złożony przez założyciela formacji, Wally’ego Clarka. „93 Still” jest dedykowane kultowej kalifornijskiej grupie Souls Of Mischief i jej debiutanckiemu albumowi „93 ’til Infinity”.

    W tym roku obchodzimy 20-lecie wydania wielu istotnych albumów hip hopowych. W tym miejscu należy wymienić „Enter The Wu-Tang (36 Chambers)” Wu-Tang Clanu, „Doggystyle” Snoop Dogga, „Midnight Marauders” A Tribe Called Quest czy „Bacdafucup” Onyxu. W tym gronie bez wątpienia znajduje się też pierwsza płyta Souls Of Mischief. A-Plus, Opio, Phesto i Tajai przy wsparciu Domino, Dela tha Funkee Homosapiena, Casuala i Jay Biza nagrali ważny projekt wyróżniający się w pierwszej połowie lat 90.tych spośród wydawnictw przypisanych do gangsta rapu. „93 ’til Infinity” zapamiętano nie tylko ze względu na fantastyczne tytułowe nagranie, ale również uznano niniejsze wydawnictwo jako jedną z najlepszych produkcji z obozu Hieroglyphics. Niedawno rozpoczęły się obchody 20. rocznicy premiery longplaya mieszkańców Kalifornii, a najważniejszym elementem tego jubileuszu jest „93 Still”.

    Gummy Soul dali się już wcześniej poznać jako wysokiej klasy specjaliści od remiksów i mash-upów. Kolektyw istnieje na scenie muzycznej od 2006 roku, ale pierwszy sukces na ogromną skalę osiągnął dopiero dwa lata temu. Wtedy to ukazał się doskonały projekt „Fela Soul” łączący nagrania Fela Kutiego i De La Soul. Wydawnictwo spotkało się z bardzo przychylnym odbiorem na świecie, co też popchnęło amerykańską formację do dalszego działania. Rok temu trafił do obiegu szeroko komentowany przez media longplay „Bizarre Tribe: A Quest to The Pharcyde”, na którym dokonano doskonałego mash-upu utworów A Tribe Called Quest i The Pharcyde. Jednak ten materiał przyniósł również spore nieprzyjemności GS. W czerwcu b.r. do Wally’ego Clarka i spółki odezwali się właściciele praw autorskich do tracków ATCQ domagający się zapłacenia im tantiem za użycie kompozycji z katalogu słynnej nowojorskiej grupy. Do sprawy prawdopodobnie nie doszłoby, gdyby nie fakt, iż początkowo dostępne tylko w wersji elektronicznej „Bizarre Tribe” doczekało się także wydania fizycznego. Gummy Soul oficjalnie nie zajęło się wypuszczeniem winylowej edycji projektu, aczkolwiek wszędzie w internecie pojawiała się ich wytwórnia płytowa w miejscu wydawcy. Ostatecznie dystrybucja ubiegłorocznej płyty została zablokowana, a jej twórca Amerigo Gazaway, niedługo potem opuścił szeregi GS. Taki obrót sprawy nie załamał jednak kolektywu, dzięki czemu od ub. tygodnia można cieszyć się „93 Still”, które powstało przy bliskiej współpracy z Souls Of Mischief.

    Premiera wydawnictwa odbyła się na trzy tygodnie przed 20.rocznicą wydania „93 ’til Infinity”. W porównaniu do poprzednich remiksów dokonanych przez Gummy Soul przy tej płycie widać jeszcze większą dokładność przy doborze odpowiednich sampli i dbałość o końcowy efekt materiału. Tracklista projektu praktycznie nie różni się od listy utworów na debiutanckim LP kalifornijskiej formacji, jedynie zmieniono kolejność niektórych utworów oraz przedstawiono tytułowe nagranie jako „93 Still”. Przy pracy nad tym albumem Wally Clark skorzystał z bogatej biblioteki płytowej. Twórca z Nashville skorzystał tutaj z mocno rozbudowanego katalogu kompozycji innych artystów, wykorzystując sample z tracków Digable Planets, Snoop Dogga, Black Moon i pozostałych wykonawców odnoszących sukcesy 20 lat temu. Założycielowi Gummy Soul zależało przede wszystkim na tym, aby nadać całości wydawnictwa klasyczny charakter, ale przy okazji ożywić też acapelle i tchnąć nowego ducha w warstwę liryczną stworzoną przez Souls Of Mischief. Efekt? Otrzymaliśmy pierwszorzędnej jakości remiksy, które brzmią świeżo, pogodnie i nader przyjemnie.

    Wally Clark krótko wyjaśnił schemat, jaki obrał przy tworzeniu „93 Still”:

    Chciałem wziąć wszystkie płyty, które ludzie używali wcześniej, tworząc nowe kompozycje przy użyciu tych samych techniki, z jakich oni korzystali – takich jak filtrowane linie basowe, klasyczne drum breaki, dudniące rogi – aby stworzyć album, jaki pod względem brzmienia mógł wyjść w 1993 roku.

    Gummy Soul opublikowało swoje kolejne wydawnictwo tradycyjnie na Bandcampie. „93 Still” udostępniono bezpłatnie w sieci (poniżej znajdziecie odnośnik do pobrania materiału). Płytę promuje video remix utworu otwierającego longplay – „Never Know More”. Wally Clark odwalił kawał dobrej roboty, którą zdążyło już docenić setki słuchaczy i przedstawicieli mediów na całej kuli ziemskiej. Wygląda na to, iż niedawno wydany projekt ma szanse powtórzyć sukces osiągnięty przez „Bizarre Tribe” i „Fela Soul”. Przy okazji należy trzymać kciuki za brak jakichkolwiek nieprzyjemności związanych z właścicielami praw autorskich do nagrań używanych przez Gummy Soul. W końcu nowojorskiemu kolektywowi chodzi o kreatywne przechowywanie pamięci o wydawnictwach sprzed lat i przypominaniu ważnych nagrań współczesnym odbiorcom muzyki.

    Powoli też należy szykować się na nowy album Souls Of Mischief„There Is Only Now” – z udziałem Adriana Younge’a, który zajmie się produkcją całego longplaya. W przygotowaniu również film dokumentalny o grupie, „93’Til:20 Years Souls Of Mischief”.

    DOWNLOAD: Gummy Soul – „93 Still”

    Tracklista

    1. Never Know More
    2. Live And Let Live
    3. Disseshowedo
    4. What A Way To Go Out
    5. Let ‘Em Know
    6. A Name I Call Myself
    7. 93 Still
    8. Limitations
    9. Anything Can Happen
    10. Make Your Mind Up
    11. Batting Practice
    12. That’s When Ya Lost
    13. Tell Me Who Profits
  • Recenzja EP: The Midnight Eez – Midnight Eez EP

    Recenzja EP: The Midnight Eez – Midnight Eez EP

    3–4 minut

    All City Records | 2011

    Przywykło się mówić, że dosłownie każdego roku ukazuje się co najmniej kilka początkowo niedocenianych materiałów znajdujących uznanie w oczach słuchaczy oraz recenzentów dopiero po upływie lat. W pochodnej kategorii płytowej umieścimy wydawnictwa, które pomimo znacznie wcześniejszego nagrania, ukazały się dopiero po latach. W tym miejscu mamy najczęściej do czynienia z nagraniami osób borykającymi się niegdyś z problemami wydawniczymi (patrz: Large Professor i „LP” czy Q-Tip i „Kamaal/The Abstract”). Tuż obok znajdują się liczne projekty powstałe przeważnie w latach 90.tych w postaci dem lub zbioru luźnych tracków. Jedno z takich wydawnictw, pierwotnie stworzonych blisko dwie dekady temu, pochodzi od duetu z Bronksu, The Midnight Eez. Wydane ponad dwa lata temu przez All City Records „Midnight Eez EP” okazało się ogromną sensacją.

    Anegdoty dotyczące powstania poszczególnych płyt obfitują nie raz w różne interesujące ciekawostki, o czym niejednokrotnie można było przekonać się zgłębiając tajemnice skrywane przez artystów i wydawców. W przypadku The Midnight Eez sprawy związane z ich projektem są nad wyraz niecodzienne. Wszystko rozpoczęło się w połowie lat 90.tych w Nowym Jorku, kiedy to kolebkę hip hopu odwiedził Splyce, współzałożyciel irlandzkiej wytwórni płytowej All City Records. W trakcie jednej z wizyt Irlandczyka w sklepie Fat Beats NY zaczepili go dwaj undergroundowi artyści z The Big Apple starający się wówczas zainteresować swoją muzyką ludzi, podobnie zresztą jak tysiące innych wykonawców w tamtym czasie. Bliżej nieznani wykonawcy z Bronksu wręczyli Europejczykowi taśmę z beatami nie oczekując tak naprawdę niczego w zamian. Splyce zabrał ten materiał ze sobą do Irlandii, zaś o The Midnight Eez słuch zaginął. Nowojorczycy nigdy nie wydali żadnej płyty, a ich zbiór instrumentali przeleżał kilkanaście lat w zapomnieniu. Projekt dosłownie odgrzebano ponad dwa lata temu w trakcie przeprowadzki współwłaściciela All City Records. Po ponownym odkryciu nagrań amerykańskiej grupy postanowiono niezwłocznie nieco zremasterować całość, a następnie wydać jako „Midnight Eez EP”. Dzięki temu uratowano prawdziwą boom-bapową perełkę sprzed lat.

    Irlandzka oficyna wydawnicza wypuściła płytę w maju 2011 roku. Wydawnictwo nagrane w latach 1995-96 z miejsca przyciągnęło uwagę miłośników Złotej Ery rapu oraz mnóstwa innych osób. Tracklista płyty obejmuje 15 instrumentalnych utworów, którymi można zachwycać się w zasadzie bez przerwy. Klimat „Midnight Eez EP” trudno porównać z jakimkolwiek innym longplayem choćby ze względu na to, że w połowie lat 90.tych niewielu producentów stawiało na wypuszczanie beatów i były to wtedy jedynie pojedyncze przypadki. The Midnight Eez przedstawiło kapitalne beaty, zbudowane w kapitalny sposób w oparciu o drobiazgowy sampling i liczne cuty pochodzące z innych tracków oraz filmów. Nowojorski duet opanował niemal do perfekcji umiejętność tworzenia kompozycji łączących w sobie różne elementy. Rozszyfrowanie wszystkich łamigłówek zawartych na tym 30-minutowym wydawnictwie nie jest prostą sprawą, aczkolwiek mocno zajmującą przy zapoznawaniu się z tym materiałem. Wśród wszystkich utworów świetnie wypadają „Childhood Memories” (cuty z „9th Wonder” Digable Planets), „How It Started” (można usłyszeć tutaj wers Raekwona z hymnu Wu-Tang Clanu, „C.R.E.A.M.”), „The Last Chance” (kłania się znajomość na pamięć „Top Billin’” Audio Two). Wykonawcy z Bronksu przygotowali wiele ciekawych wstawek, jak wprowadzenie w „The Plan”, pierwotnie opublikowanym jeszcze w latach 30.tych poprzedniego stulecia. Kapitalny i trudno do podrobienia styl należy do wizytówki „Midnight Eez EP” potrafiącej zachwycać słuchaczy z każdym kolejnym odtworzeniem

    W historii hip hopu nagrano wiele pojedynczych utworów, EP-ek czy longplayów, które długo przeleżały w archiwach przykryte grubą warstwą kurzu, zanim doczekały się wydania. Wydaje się, że The Midnight Eez mogło spokojnie znaleźć wydawcę swoich nagrań w Nowym Jorku (Fat Beats Records, Profile Records, Relativity). Życie potoczyło się jednak zupełnie inaczej i trzeba było czekać długie lata aż „Midnight Eez EP” ujrzy światło dzienne. All City Records wykonało kawał dobrej roboty wypuszczając projekt na płytach winylowych oraz realizując okładkę LP wraz z nowojorskim fotografem Sue Kwonem (współpracownik m.in. Ego Trip). Wydawnictwo o bardzo dużej wartości, dedykowane miłośnikom korzennego rapu oraz undergroundu z krwi i kości.

    Po pewnym czasie okazało się, że za stworzenie tego materiału odpowiadają Onra i Al Quetz. Album powstał w ścisłej tajemnicy. Cała historia kryjąca się za „Midnight Eez EP” jest prawdziwa, a teraz dodatkowo nabiera rumieńców.

    Ocena: 4,5/5

    Tracklista

    1. Midnight Anthem
    2. Our Own Business
    3. How It Started
    4. Diggin in the Crates
    5. Corrupted Industry
    6. New Yorks Devils
    7. The Last Chance
    8. Night Walk
    9. Childhood Memories
    10. The Plan
    11. Black Snow
    12. Everydays Chase
    13. Dust
    14. Day Break
  • Raashan Ahmad prezentuje nowe wydawnictwa

    Raashan Ahmad prezentuje nowe wydawnictwa

    4–6 minut

    Wydawcy muzyczni ze Starego Kontynentu są coraz bardziej doceniani przez ogół słuchaczy i mediów. O rosnącej randze poszczególnych wytwórni płytowych najlepiej też świadczy fakt, iż mnóstwo twórców pochodzących z całego świata rozpoczyna współpracę z Europejczykami. Szczególnie wiele dobrego można powiedzieć o brytyjskich, holenderskich, francuskich i niemieckich wytwórniach płytowych. W kręgach około hip hopowych dużo pochlebnych opinii zbierają nasi zachodni sąsiedzi. Do jednych z najczęściej komplementowanych labelów należy Jakarta Records. Oficyna wydawnicza związana z Berlinem i Kolonią wypuszcza co rusz to nowe projekty. W tym roku nakładem tej wytwórni ukazały się dwa albumy dobrze znanego Raashana Ahmada – „Ceremony” i powstałe przy współpracy z Ta-ku, „Low Fidelity, High Quality”.

    Kalifornijscy wykonawcy cieszą się na ogół uznaniem odbiorców oraz dziennikarzy muzycznych daleko poza granicami USA. Wywodzący się z tego stanu współzałożyciel Crown City Rockers może pochwalić się stale rosnącym uwielbieniem na scenie hip hopowej, a przez wzgląd na liczne kolaboracje i odbyte trasy koncertowe na kilku kontynentach może być uznany za obywatela świata. Od kilku lat sympatyczny raper znajduje się na fali wznoszącej, stając się najlepiej rozpoznawalną postacią ze swojej macierzystej formacji. Po nagraniu albumów w ramach działalności CCR („Earthtones”, „Crown City Rockers” i „The Day After Forever”), twórca z Cali skoncentrował się na solowych produkcjach. Jeszcze przed premierą ostatniej ww. płyty Raashan Ahmad wypuścił pozytywnie przyjęty longplay „The Push”, ale tak naprawdę jego akcje znacznie wzrosły w branży po wydaniu trzy lata temu „For What You’ve Lost”. Jazz-hopowy i niezwykle przyjemny klimat nagrań na tym longplayu został dostrzeżony przez szerszy ogół słuchaczy. Amerykański raper dał się poznać również jako wytrawny specjalista w trakcie występów na żywo, koncertując przy tym w wielu zakątkach globu, w tym w Polsce. Po licznych wojażach przyszedł czas na nowe wydawnictwo artysty. „Ceremony” stanowi udany projekt w jego dorobku.

    Raashan Ahmad wcześniej współpracował z szeregiem różnych oficyn wydawniczych – Trad Vibe (Francja), Milkdipper (Japonia), Paper Chain (Australia), OM Records (USA) – natomiast teraz postawił na kooperację z Jakarta Records. Rzadko zdarza się, że uznany w środowisku artysta rezygnuje z zakrojonych przynajmniej na średnią skalę działań promocyjnych poprzedzających premierę swojego nowego materiału. Tymczasem właśnie w ten sposób wyglądały sprawy dotyczące tegorocznego longplaya wykonawcy rodem z Kalifornii, gdyż pierwszy singiel pojawił się na krótko przed premierą pełnego LP. Niemieccy wydawcy znani są jednak jako profesjonaliści i postępują według zasady, aby więcej robić, niż gadać. Dlatego też średnio wyglądała początkowa faza promocji „Ceremony”, ale już dwa utwory zapowiadające materiał – „The Remedy” i „No No No” – ukazały spory potencjał drzemiący w tym albumie. Ostatecznie (e)-marketing poszedł sprawnie, a pomocną dłoń wyciągnął poważany na całej kuli ziemskiej serwis Okayplayer, za pośrednictwem którego odbyła się w połowie kwietnia premiera streamu albumu. Amerykaninowi na tym projekcie partnerują m.in. Homeboy Sandman, Ty, Rita J, DJ Vajra oraz członkowie Crown City Rockers. Produkcją tracków zajęli się m.in. Ta-Ku, 20Syl, Headnodic, Mez i Katra-Quey. Przełożyło się to na energiczny, jazz-hopowy i soulowy album. Na marginesie dodam, że warto też wyłapać polski akcent w nagraniu „Mariposita”.

    „Ceremony” trafiło na Bandcampa. Projekt wypuszczony wiosną można nabyć w formacie elektronicznym i/lub fizycznym (płyty kompaktowe i winylowe. Jakarta Records zadbało o godne wydanie tego materiału, z czego Raashan Ahmad oraz jego coraz liczniejsi fani powinni być usatysfakcjonowani. Wydawnictwo promują także dwa videoclipy. Pierwszy z nich powstał do miksu nagrań z LP, zaś drugi do utworu „Music”.

    Aktualizacja: Artysta opublikował kolejne video promujące „Ceremony”. Teledysk powstał do utworu „How Long”.

    Tracklista

    1. Mbeguel (Love) (prod. Mez)
    2. The Remedy (prod. Katra-Quey; scrathe: DJ Vajra)
    3. Easy On Back feat. Sean LaMarr & Helen Kaiser (prod. Whitenoise)
    4. No No No feat. Homeboy Sandman (prod. 20Syl)
    5. Music feat. Ty & Sarsha Simone (prod. The Park)
    6. Freak feat. Heather Vaughan (prod. Mez)
    7. Out Of Bounds (prod. Headnodic; scrathe: DJ Zeph)
    8. Get Hi
    9. Mama Nature (prod. Mr. President)
    10. Guns (prod. Ta-ku scrathe: DJ Goldenchyld)
    11. Hold On feat. Christina Tamayo (prod. Katra-Quey)
    12. Mariposita feat. Rico Pabon (prod. 20Syl)
    13. Ital feat. Soia & Miles Bonny (prod. Mez)
    14. How Long feat. Geoffrey Oryema (prod. Geoffrey Oryema)
    15. Whos God feat. Rita J (prod. Katra-Quey; scrathe: DJ Saewhat)
    16. Fly feat. Crown City Rockers (prod. Crown City Rockers)

    Niekiedy życie przynosi zaskakujące niespodzianki, o czym przekonali się właściciele Jakarta Records w czasie ostatniej europejskiej trasy koncertowej przedstawiciela Crown City Rockers. Raashan Ahmad przebywając w Berlinie podczas ostatniej europejskiej trasy koncertowej rozmawiał ze swoimi niemieckimi przyjaciółmi o ich nadchodzących projektach. W czasie rozmowy padł temat nowego wydawnictwa Ta-ku, „Dowhatyoulove”, które trafiło do obiegu nakładem JR. Dowiadując się o tym, kalifornijski raper odparł, iż kiedyś zrealizował wspólny materiał z tym australijskim beatmakerem i nie miał jeszcze okazji, aby wydać tę produkcję. Niemcy szybko skorzystali z tej okazji i po lekkim odświeżeniu tracków na początku lipca ukazał się longplay „Low Fidelity, High Quality”. Wydawnictwo złożone z krótkich utworów, przeważnie 2-minutowych, to naprawdę porządna strawa muzyczna przeznaczona nie tylko dla fanów twórczości autorów tego albumu. Beatmaker z Krainy Antypodów odgrywa tutaj większą rolę niż jego partner, gdyż część nagrań na LP przypada na stricte instrumentalne kompozycje. Raashan Ahmad uzupełnia poszczególne tracki, pokazując się już po raz n-ty z dobrej strony. Duet w takim kształcie może stanowić przykład, w jaki sposób tworzyć organiczny rap.

    Wydawnictwo dwóch zapracowanych przedstawicieli międzynarodowej sceny muzycznej znajdziecie rzecz jasna na Bandcampie. W porównaniu z poprzednim longplayem Raashana Ahmada, tym razem Jakarta Records zdecydowała się wypuścić jego projekt w wersji elektronicznej i na płytach winylowych. Limitowana edycja wosków jest dostępna w sprzedaży również za pośrednictwem BC. Niemcy uczynili też ukłon w stronę licznych fanów autorów „Low Fidelity, High Quality” udostępniając materiał do bezpłatnego pobrania w sieci.

    Pogodnie nastawiony do życia kalifornijski Emcee zapewne prędzej niż później poinformuje o swoich następnych planach wydawniczych, co na pewno zostanie odnotowane przez UCTL. Z kolei Ta-ku już od dawna zasługuje na szersze przedstawienie na łamach serwisu za sprawą swoich licznych wydawnictw (ostatnio m.in. „Dowhatyoulove”), co też niebawem będzie miało miejsce.

    DOWNLOAD Ta-ku & Raashan Ahmad – „Low Fidelity, High Quality”

    Tracklista

    1. Stmb72
    2. No Wonder
    3. Phenominal
    4. I Need You
    5. Street Ministry
    6. Up
    7. Louder
    8. Say Word
    9. Cold
    10. Real Life
    11. Lean Left
    12. His-tor-y
    13. Dreamcatcher
    14. Hard to Imagine
    15. Extra Extra
    16. What I Said
  • Nowa płyta Moodsa – Another Point Of View + wywiad z artystą

    Nowa płyta Moodsa – Another Point Of View + wywiad z artystą

    6–8 minut

    Przy publikacji artykułów o materiałach producentów z różnych stron świata często podkreślałem wysoki poziom prezentowany przez Europejczyków. Najliczniej reprezentowanymi nacjami ze Starego Kontynentu są Holendrzy, Francuzi, Brytyjczycy, Niemcy i Polacy. Beatmakerzy pochodzący z Niderlandów od dawna pojawią się w serwisie, co rusz dając powody do wystawiania im wysokich not. Wcześniej na stronie swoje miejsce znaleźli m.in. Arts The Beatdoctor, SENSE & Sotu the Traveller, the Jazzment czy Moods. W czerwcu ukazał się nowy materiał tego ostatniego artysty. Wykonawca rodem z Rotterdamu wypuścił w kooperacji z labelem Fremdtunes „Another Point Of View”. Oprócz artykułu o tym wydawnictwie przygotowałem również wywiad przeprowadzony z tym twórcą.

    Kraina Wiatraków stanowi dobrą i spokojną przystań dla wielu twórców muzycznych. Jak wspomniałem we wstępie do tej publikacji, wywodzi się stamtąd niejeden utalentowany producent. Do tego grona należy zaliczyć również Moodsa. Artysta zajmuje się tworzeniem muzyki od kilku lat, a pierwsze tego efekty pojawiły się na jego premierowej płycie „Traveling Through Sound”. Wydawnictwo zawierające głównie remiksy nagrań innych twórców (m.in. Large Professora, Jurassic 5, J-Live’a i Commona) stanowiło dobre przetarcie przed stricte autorskimi materiałami wykonawcy. Blisko rok temu trafił do obiegu projekt „Break Out EP”, stanowiący zbiór 6 instrumentalnych utworów niderlandzkiego beatmakera. Wykonawca zaprezentował beaty określane mianem mellow i soulful, w pełni odzwierciedlające zawartość EP-ki. Po tym materiał przyszła kolej na dwa beat tape’y zrealizowane w trakcie 24 godzin – „The 24 Hour Beattape” z The Planty Herbs i „The 24 Hour Beattape #2” nagrane wraz z kilkoma innymi osobami. W kolejnych miesiącach Moods wypuszczał różne single i luźne tracki. Producent na bazie opublikowanych na przestrzeni ostatnich miesięcy tracków zebrał materiał na „Seasons EP”. Płyta wypuszczona w połowie lutego b.r. została oparta o proste założenia – wszystkie 6 kompozycji ze zjawiskowym „Love Is Real” na czele odpowiadały poszczególnym porom roku. Do tych nagrań beatmaker dorzucił jeszcze dwa miksy – „Hope” i „Elevate”, z czego ten drugi powstał jako ekskluzywny materiał przygotowany dla U Call That Love. Po tych projektach doczekaliśmy się nowej EP-ki w jego wykonaniu – „Another Point Of View”.

    Tytuł płyty wydanej w drugiej połowie czerwca idealnie oddaje jej charakter oraz zmiany, jakie nastąpiły u Holendra. Moods postanowił spróbować produkcji w nieco innym klimacie, zawieszonym pomiędzy nagraniami a’la uptempo, a instrumentalnym hip hopem. Już pierwszy singiel pochodzący z projektu, „Stimulus”, którego premiera odbyła się na stronie The Find Magazine, zapowiadał inną kompozycję utworów producenta niż dotychczas. Zmiany wprowadzone przez niego na „Another Point Of View” wyszły na dobre całości materiału. Beatmaker rozwinął swój warsztat, sięgając po różne elementy, aby rozwinąć brzmienie. Ogólny zarys EP-ki można sprowadzić do projektu będącego spokojnym i wysublimowanym soundtrackiem do wyimaginowanych obrazów. Nowa rzeczywistość utworzona przez artystę wypada przyjemnie, a przy takich trackach, jak „Where I Belong” czy „Reflections” czas płynie innym tempem.

    Poniżej znajdziecie rozmowę przeprowadzoną z Holendrem.


    Moods znajduje się pod stałą obserwacją serwisu, a wydany niedawno przez niego projekt stał się dobrym pretekstem do przeprowadzenia z nim krótkiego wywiadu. W poniższej rozmowie poruszyliśmy tematy związane z „Another Point Of View”, zahaczając przy okazji o inne aspekty twórczości tego wykonawcy.

    Hej Nick, jak się miewasz? Pamiętam, kiedy opublikowałem artykuł o „Traveling Through Sound” i „Break Out EP”, byłem pewien, że Twoje imię będzie znacznie bardziej rozpoznawalne wraz z następnymi nagraniami. Czy otrzymałeś znacznie więcej pozytywnego feedbacku od momentu Twoich wcześniejszych projektów?

    Hej, mam się świetnie. Zapracowany przez mnóstwo projektów, ale jestem szczęśliwym facetem. Nie mogę narzekać. Tak, pamiętam to, dziękuję za rozprzestrzenianie mojej muzyki, to wiele znaczy dla mnie! Tak, nowy projekt jest nieco inny niż zazwyczaj, ale wygląda na to, że ludzie lubią to, więc to jest dobra rzecz. Myślę, że jest to ważne, aby pokazywać ludziom, że jestem zdolny robić więcej niż tylko hip hopowe beaty.

    W tym roku wydałeś dwie EP-ki. Pierwszy projekt, „Seasons EP”, to kompilacja 6 tracków, które odpowiadają każdej porze roku. Która pora roku jest Twoją ulubioną i jaki był główny klucz do stworzenia tego materiału?

    Podoba mi się to pytanie. Dla mnie lato jest najlepszą porą do życia. Wiesz, wychodzić na zewnątrz i trzymać ze znajomymi oraz wybierać się na plaże i poczuć się żywym. Ale to zima daje mi najwięcej inspiracji do tworzenia muzyki. Lubię zamglone chłodne dni, ponieważ ma to pewną atmosferę kreującą nowe pomysły i oprócz tego jest po prostu pięknie na zewnątrz. Uwielbiam wychodzić z domu i jeżdżąc na rowerze obserwować naturę i chłonąc ją.

    „Another Point Of View” zostało opublikowane kilka tygodni temu. Tytuł tej EP-ki mówi, że to jest nieco inny projekt od Twoich wcześniejszych wydawnictw. Dlaczego zdecydowałeś się pokazać swoją inną twarz w muzyce i przynieść ludziom nowy smak Twoich tracków?

    Jak powiedziałem wcześniej, uważam, że ważne jest to, gdy producent pokazuje światu swój progres w muzycznym wydaniu. Po prostu to jest zbyt zabawne, aby powygłupiać się w różnych gatunkach. Muzyka jest jak sztuka dla mnie, myślę, że każdy artysta w ostateczności spróbuje nowych rzeczy, aby utrzymać samego siebie zainteresowanego sprawami, które robi. Ustanawianie wyzwań dla siebie jest ważne. Utrzymuje to bystrym w twojej produkcji, jeżeli to ma sens. To również rada dla wszystkich producentów dookoła. Próbujcie nowych rzeczy! To takie proste.

    „Stimulus”, który jest głównym singlem z „Another Point Of View”, miał swoją premierę na The Find Magazine. To istotne, aby zostać zauważonym przez strony muzyczne w tym momencie, ale czasami nie jest to łatwe do zrobienia. Czy zgodzisz się z tym, że blogi i serwisy muzyczne spełniają funkcję głównej siły w promocji muzyki?

    Uważam, że blogi/serwisy muzyczne są bardzo ważne! Dlatego że każda strona/blog posiada swoją własną sieć. Nowi ludzie będą słuchać twojej muzyki. To jak łączenie ze sobą kropek. Blogi/strony muzyczne robią DUŻE rzeczy dla muzyki. Umożliwia to artystom większe dotarcie do odbiorców, więc czyni to bardzo ważną i piękną rzeczą w tym samym czasie. Dodatkowo jeżeli jesteś bardzo konsekwentny w swoich postach, ludzie będą cię obserwować. Mam kilka blogów, które sprawdzam każdego dnia.

    W jaki sposób zapoznałeś się z Fremdtunes? Przypuszczam, że to nowe doświadczenie dla Ciebie, aby kooperować z innymi ludźmi i pracować nad Twoimi utworami. Czy jesteś zadowolony z tej współpracy?

    Dorastałem w Middelburgu, miasteczku w południowej części Holandii. Spotkałem tam DJ’a Optimusa, który prowadzi Fremdtunes z DJ’em Mac’em (więcej o tych postaciach w tym miejscu – przyp.red.). Wszystko zaczęło się stamtąd, oni zapytali mnie „Co powiesz na wydanie materiału w naszym labelu?”. Byłem naprawdę szczęśliwy, że oni zapytali mnie o to, ponieważ wydają mnóstwo wartościowej muzyki, więc to jest wyróżnienie, aby współpracować z tymi ludźmi. Po kryjomu miałem nadzieję na to od początku (śmiech)! Tak więc, to znaczy wiele dla mojej kariery. Moje pierwsze oficjalne wydawnictwo w labelu. Jestem ciągle dumny!

    Każdy uważny słuchacz/fan/obserwator Twojej strony na Soundcloudzie wie, że dobrze sobie radzisz z tworzeniem miksów. „Hope (Inspired Mix)” i „Elevate” (gościnny mix dla U Call That Love) są naprawdę udane. Powiedz nam trochę więcej o Twoich muzycznych inspiracjach. Jaki jest Twój cel z takimi miksami?

    Dzięki! Wszystko to, co chcę zrobić, to edukować ludzi i pokazywać im to, co uważam za dobrą muzykę. Wybierając więcej mniej znanych artystów jest szczerze inspirujące dla mnie i mojej muzyki. Jest naprawdę wielu nieodkrytych zadziwiających muzyków/producentów zasługujących w całości na uwagę. Tak więc, próbuję pomóc w niewielkim zakresie tworząc te miksy. Wszystko to o rozprzestrzenianiu dobrej muzyki, to naprawdę to. To jest serio istotne, żeby wspierać twoich zaprzyjaźnionych muzyków.

    Dziękuję bardzo za wywiad. Czy na koniec rozmowy mógłbyś powiedzieć mi o jakichkolwiek Twoich nadchodzących planach w świecie muzycznym?

    Tak, mnóstwo nowych rzeczy dzieje się właśnie teraz. Pracuję obecnie nad 3 EP-kami. Jedna z nich będzie wydana przeze mnie. I następna będzie dla Sober-Music (Rotterdam). Natomiast ostatnia będzie z holenderskim raperem. Bez terminów jeszcze. Oprócz tego pracuję nad kilkoma remiksami i kompilacjami. I mogę stworzyć EP-kę ze świetnym wokalistą soulowym. Nie mogę powiedzieć ci za dużo o tym jak dotąd…

    Click here for an English version of the interview with Moods (in .pdf)


    Czerwcowe wydawnictwo Moodsa zostało udostępnione na Bandcampie. „Another Point Of View” można nabyć w elektronicznym formacie za €4. Po wszystkie nowości wypuszczane przez holenderskiego beatmakera odsyłam na Soundcloud.

    Tracklista

    1. Let Me Explain
    2. Where I Belong
    3. Stimulus
    4. Observe
    5. Comfort Zone
    6. Reflections
  • Tegoroczne projekty formacji Soundsci

    Tegoroczne projekty formacji Soundsci

    2–3 minut

    Jestem niemalże pewien, że każdy z nas ma swoich faworytów na rynku muzycznym, postaci, z których twórczością, nawet mimo przelotnego zetknięcia, staramy się zostać jak najdłużej i w miarę konsekwentnie śledzić dalsze poczynania. Niejednokrotnie artyści odpłacają się wiernym słuchaczom za oddanie i sympatię, wzbogacając kolejne release’y o limitowane gadżety czy poboczne projekty. Bez wątpienia jednym z takich kolektywów jest Soundsci.

    Formacja złożona z najznamienitszych reprezentantów undergroundu: Audesseya (MassInfluence), Johnny’ego Cuby (Dynamic Syncopation), Olliego Teeby (Herbaliser), U-George’a (Hemisphere) oraz Oxygena (Sputnik Brown), co jakiś czas pojawiało się na łamach U Call That Love. Dotyczy to zarówno pojedynczych newsów o wydawnictwach publikowanych na facebookowym fanpage’u serwisu, a także w związku z albumem „Formula 99”, gdzie przy okazji został pokrótce omówiony profil grupy. W takim razie przyszła kolej na omówienie dwóch tegorocznych projektów Soundsci, które są bez cienia wątpliwości godne polecenia.

    Zacznijmy od wydanej nakładem WorldExpo Records 25 lutego b.r. EP-ki „The Ultimate”, promowanej przez singiel pod tym samym tytułem. Wydawnictwo liczy w sumie osiem utworów, z czego aż trzy to remiksy – wspomnianego „The Ultimate” oraz tracków pochodzących z debiutanckiego „Formula 99”„ILL Dialect” DJ’a Spinny i „Rhyme 4 Rhyme” DJ’a Formata. Pozwolę sobie wspomnieć, iż mnie bardziej do gustu przypadła pierwotna wersja tego pierwszego, a z kolei odświeżone przez Formata „Rhyme 4 Rhyme” jest równie bujające, co poprzedni wariant. „The Ultimate” spotkało się z bardzo pozytywnym odbiorem słuchaczy i niejednokrotnie wymieniane było jako jedna z najlepszych EP-ek pierwszej połowy roku 2013.

    Płytę w całości można przesłuchać i zamówić na Bandcampie.

    Tracklista

    1. The Ultimate
    2. ILL Dialect (DJ Spinna’s Classic Beyond Real Mix)
    3. Rhyme 4 Rhyme (DJ Format Remix)
    4. The Ultimate (Drillakilla Remix)
    5. The Vow
    6. Bon Appetit
    7. Lyrical Beatdown
    8. P.O.T.U (Plight Of The Underdog)

    Latem bieżącego roku ukazał się szumnie zapowiadany longplay, „Soundsational”, wyjątkowy w swoim założeniu, bo inspirowany i oparty na samplach z klasycznego albumu Mike’a Jamesa Kirklanda, „Don’t Sell Your Soul”. Dziesięć spójnych utworów świetnie kontynuuje klimat znany ze wcześniejszych nagrań Soundsci, oddający hołd perfekcji hip hopu lat 90.tych, jednak nie nudzący, a wręcz przyciągający słuchacza do wnikliwego przesłuchania całego materiału. Pomimo faktu, iż panowie z Soundsci mogą się wydawać już niejako rapowymi dziadkami, nie brak im nowych pomysłów, a monotonię, której co niektórzy mogą się spodziewać, zastępują świeżością. Nie można zapomnieć o tym, iż grupa jest bardzo poważana również wśród samych artystów podziemia Stanów Zjednoczonych i nie tylko, często podkreślających swój pozytywny stosunek do jej twórczości. Jak zawsze bywa w przypadku tego kolektywu, tak i teraz przy kupnie „Soundsational” możemy wybierać między kilkoma rodzajami nośników, zestawów czy gadżetów (wersja cyfrowa, CD, winyl, paczka zawierająca każdy z nich, dodatkowe LP Kirklanda, wersja z autografem, instrumentalami, etc.). Wracając do tego, co napisałem na samym początku tekstu – Soundsci to zdecydowanie jeden z zespołów, który stara się zadbać o swoich fanów. Swoją drogą, cieszy fakt, iż podobne ruchy w undergroundzie, łącznie z rozwojem merchandise’u, stają się powoli standardem, budującym stałą więź ze słuchaczem i pozwalającym mu identyfikować się ze wspieranym artystą.

    „Soundsational” można przesłuchać lub zamówić za pośrednictwem Bandcampa labelu Ubiquity Records.

    Tracklista:

    1. Understand the Message
    2. Inner Energy
    3. That’s Life
    4. Bust 'Em (In the Dome)
    5. Coastin’
    6. Soundsational
    7. Deception
    8. Rastaman
    9. Get Even
    10. Styles
  • DJ Czarny & Tas publikują Time To Build + wywiad z artystami

    DJ Czarny & Tas publikują Time To Build + wywiad z artystami

    7–10 minut

    Pierwsze dwa kwartały tego roku już za nami. W trakcie poprzednich miesięcy na rynku muzycznym pojawiło się multum nowych wydawnictw. W lipcu i sierpniu branża w naturalny sposób wyhamowuje, dzięki czemu więcej czasu można poświęcić projektom wypuszczonym przed kilku(nastoma) tygodniami. Następni dni na stronie wykorzystamy głównie na zaprezentowanie tegorocznych płyt, jak zwykle przywiązując dużą wagę do różnorodności wśród wybieranych materiałów. W tym miesiącu pojawiły się już w serwisie artykuły przedstawiające „Parklands” Hiatusa i „The Blackboard EP” Supastitiona. Natomiast teraz przyszła kolej na awizowany przeze mnie longplay DJ’a Czarnego & Tasa, „Time To Build”.

    Polski duet artystów znalazł się całkiem niedawno na stronie. W artykule poświęconemu pierwszemu albumowi wydanemu przez nich – „Passion, music, hip-hop” – szeroko przedstawiłem ich sylwetki. W związku z tym, niniejsza publikacja ograniczy się do podania informacji dotyczących świeżo wydanemu drugiemu wydawnictwu twórców. Kampanię promocyjną drugiego wydawnictwa rodzimego duetu podzielono na kilka etapów. W maju ukazał się pierwszy singiel zwiastujący „Time To Build”. Tytułowe nagranie powstałe przy udziale Ozaya Moore’a (nowy pseudonim Othello z Lightheaded) oraz Kuby Frydrycha (gitara) i Andrzeja Koniecznego (klawisze) utrzymano w hip hopowym klimacie, nadając jemu lekkiej formy. Drugi utwór promujący longplay DJ’a Czarnego & Tasa„Dreaming At The Surface” – opublikował liczący się serwis muzyczny Moovmnt. Do współpracy przy tym zaproszono wokalistę Aarona „AB” Abernathy’ego i Marka Pędziwiatra (Night Marks Electric Trio) odpowiadającego za dodanie tzw. instrumentów żywych. Obie kompozycje posłużył za właściwy wstęp do pełnej zawartości „Time To Build”, odsłaniając dalszy rozwój muzyczny rodzimych wykonawców.

    Premiera płyty odbyła się 7 czerwca. Jakie można zanotować wnioski po pierwszym zapoznaniu się z albumem? DJ Czarny & Tas znacznie rozszerzyli swój warsztat, a ich progres w komponowaniu muzyki w stosunku do wcześniejszych nagrań jest znaczący. W porównaniu do „Passion, music, hip-hop” duet dokonał wielu zmian, które wyszły im na dobre, tworząc zróżnicowane stylistycznie kompozycje. Zawartość „Time To Build” wypełnia około hip hopowa mieszanka różnych dźwięków; usłyszymy tutaj zarówno elementy soulowe, jak i drum’n’bassowe, swobodnie przeplatane z innymi nurtami muzycznymi. Pomimo tego iż wydawnictwo promowały wokalne single, to jednak pozostałe nagrania na longplayu pozostają stricte instrumentalnymi. Autorzy płyty podzielili się po połowie produkcją utworów, korzystając przy okazji z pomocy plejady innych muzyków. Swoje cegiełki do powstania poszczególnych tracków dołożyli kolejno Jakub Frydrych, Andrzej Konieczny, Marek Pędziwiatr, DJ Eprom, Roux Spana, Piotr „Łysy” Jaraszkiewicz oraz Paweł Stachowiak, nie zapominając o tym o osobach odpowiedzialnych za mix i mastering LP. Całość materiału uzupełniają godne remiksy „Time To Build” i „Once Again” w wykonaniu odpowiednio patr00 i Mr Browna.

    W tym miejscu przygotowałem niespodziankę w postaci wywiadu z rodzimymi twórcami. DJ Czarny & Tas w trakcie krótkiej rozmowy udzielili odpowiedzi głównie na pytania dotyczące „Time To Build”, ale nie tylko. Poruszyliśmy też kwestie dotyczące współczesnego kształtu i rozwoju sceny około hip hopowej czy też dalszego rozwoju duetu.


    W ramach wstępu do pytań dotyczących nowej płyty poprosiłbym o krótkie podsumowanie okresu od premiery „Passion, music, hip-hop” do zakończenia prac nad drugim LP. Jak minął Wam ten czas od stricte muzycznej strony?

    Tas: Z albumem „PMHH” jeździliśmy długo, na początku roku 2012 zrodził się pomysł żeby stworzyć nowy materiał. Pod koniec poprzedniego roku wymieniliśmy się „paczkami” z muzyką między sobą i dokonaliśmy wstępnej selekcji. W przeciwieństwie do pierwszego albumu, „Time To Build” wyprodukowaliśmy wspólnie. W międzyczasie, trochę graliśmy – m.in. wspólną trasę z Raashanem Ahmadem. Pojawiło się kilka luźnych utworów, ale dla mnie to było wciąż za mało, wolałem jakby skupić wszystkie siły na nowy album. Od początku roku, właściwie do ostatniej chwili trwały intensywne prace z naszej strony. Dziś czujemy lekkie zmęczenie, ale też i szczęście.

    Informacje o Waszym drugim albumie pojawiły się w maju. Po miesiącu od wydania tytułowego singla, „Time To Build” trafiło do sprzedaży. Pierwsze, co rzuca się w oczy, a raczej uszy, jest bogatsze brzmienie i swobodne dryfowanie przez Was wokół różnych nurtów muzycznych. Czy to było najważniejsze założenie przy pracach nad tym materiałem?

    DJ Czarny: Nie nazwałbym tego założeniem, różnorodność stylistyczna na nowej płycie wynika przede wszystkim z „ewolucji” muzycznej, która w nas zaszła i nadal ma miejsce. Wraz z dojrzewaniem zmienia się nasz gust. Niczego z góry nie planowaliśmy – ostateczny kształt płyty jest odzwierciedleniem naszych inspiracje z minionych lat, a właściwie od okresu wydania „Passion, music, hip-hop”.

    „Time To Build” stanowi niemal w całości instrumentalny longplay, ale nie brakuje na nim ciekawych gości z kraju i zagranicy. Co skłoniło Was do podjęcia współpracy z Ozayem Moore’em, Ab czy też szeregiem muzyków obecnych na albumie?

    Tas: Utwory Ozaya Moore’a, znanego wcześniej jako Othello, graliśmy praktycznie w każdym DJ secie. Utwór „Let’s Just” nie nudzi się do dnia dzisiejszego. Chcieliśmy do niego napisać, bo podobała nam się barwa jego głosu, lekkie flow. Z Ozayem jesteśmy w stałym kontakcie, fajnie byłoby kiedyś zagrać wspólny koncert. Twórczości AB nie znaliśmy, ale marzyliśmy o stworzeniu utworu śpiewanego. Nasz przyjaciel, Sebastian Jóźwiak z Warsoul, zaproponował żeby napisać do AB. Zauroczyliśmy się jego wokalem i od razu wysłaliśmy paczkę. Jesteśmy szczęśliwi że udało nam się zrealizować te kolaboracje. Dla nas super doświadczenie. Jeżeli chodzi o muzyków, zaprosiliśmy do współpracy przede wszystkim osoby, które po prostu znaliśmy wcześniej. To niewątpliwie ułatwiło współpracę a ostateczny wkład żywej muzyki niewątpliwie podniósł poziom artystyczny utworów. Na płycie znalazły się również dwa remixy świetnych producentów – Mr Browna oraz patr00. Pierwszego z nich Wojtek, jako nastolatek, miał okazję poznać w Londynie. Ja pozwoliłem sobie napisać do Patryka, chociaż rozmawiałem z nim nieco wcześniej przy okazji innej inicjatywy, której treści nie mogę zdradzić (uśmiech).

    Promocja nagrań w kraju i zagranicą, to dwie różne kwestie. Niektórym wydaje się, że niezwykle trudno zostać dostrzeżonym poza Polską, jednak udało się Wam uzyskać spore wsparcie choćby ze strony uznanego serwisu Moovmnt. Jakie posiadacie odczucia względem kontaktów z osobami z zagranicy?

    DJ Czarny: Póki co odczucia są wyłącznie pozytywne. Wszyscy zagraniczni artyści, z którymi wcześniej współpracowaliśmy, a których mieliśmy okazję poznać osobiście okazali się bardzo sympatycznymi ludźmi – mam tu na myśli przede wszystkim Raashana Ahmada, Kohndo i Muneshine’a. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku eventów. Do tej pory dostaliśmy szansę zagrania we Francji i na Ukrainie, w obu przypadkach spotkaliśmy się z naprawdę świetnym odbiorem ze strony publiczności. Jeżeli chodzi o portale zagraniczne, niezwykle cieszy nas pozytywny odzew, wsparcie stron www i blogów muzycznych z różnych zakamarków świata. Imponuje nam fakt, że większość portali zagranicznych wrzucając informacje o jakimś wydawnictwie opisuje je swoimi słowami chcąc zachęcić nowych słuchaczy. „Kopiuj-wklej” jest raczej rzadko spotykanym zjawiskiem.

    Szeroko pojęta muzyka instrumentalna w szybkim tempie dociera do coraz większego grona odbiorców. Pojawiają się przy tym na scenie muzycznej coraz to nowsi twórcy. Jak z perspektywy producentów oceniacie rozwój brzmień wywodzących się z instrumentalnego hip hopu w ostatnich latach oraz jaką widzicie przyszłość tego nurtu?

    Tas: Muzyka instrumentalna może być słuchana na całym świecie i to jest w niej moim zdaniem najpiękniejsze. Tworząc formę związaną np. z językiem polskim, nieco trudniej skupić uwagę słuchacza spoza granic kraju. Ta scena wciąż się rozwija, ale czasem mam wrażenie, że w tym wszystkim jest też sporo mody i wpływów, które są… trendy.

    Poświęciliście czas na zbudowanie nowej jakości i rozszerzenia swoich muzycznych horyzontów. Czy nadal macie zamiar rozwijać się w stronę tworzenia instrumentalnych projektów czy też myślicie o realizacji więcej utworów z wokalistami?

    DJ Czarny: Czas sam pokaże, w którą stronę pójdziemy. Pasują nam zarówno projekty stricte instrumentalne, jak i te oparte na współpracy z muzykami. Niektórych rzeczy nie da się przewidzieć – dwa lata temu zrobiliśmy album w 90% rapowy, z małym udziałem muzyków. Nowa płyta jest już zdecydowanie bardziej zróżnicowana stylistycznie – pojawia się przynajmniej kilka zupełnie odmiennych gatunków muzycznych. Sami nie wiemy, w którą stronę pójdziemy, ale jedno jest pewne – chcemy dalej się rozwijać i czujemy, że przed nami jeszcze długa droga.

    Płytę zamykają dwa remiksy utworów pochodzących od patr00 i Mr Browna. Jakich jeszcze współczesnych producentów cenicie sobie najbardziej?

    Tas: To wbrew pozorom trudne pytanie. Wyżej sam zapytałeś o rozwój muzyki instrumentalnej, następstwem tego rozwoju jest cała masa naprawdę zdolnych producentów. Właściwie ciągle brakuje czasu na sprawdzenie wszystkich utworów. Kiedyś wydawało mi się że dobra muzyka pochodzi tylko ze Stanów Zjednoczonych lub z Europy zachodniej. Beaty robi się wszędzie i właściwie w każdym kraju znajdzie się naprawdę sporo dobrych beatmakerów –  na szczęście w dobie internetu można do nich dotrzeć.

    Dziękuję za rozmowę. Na koniec jeszcze krótkie i jakże sztampowe pytanie: plany na sezon ogórkowy oprócz grania imprez tu i ówdzie?

    DJ Czarny: Na pewno przydałoby się trochę odpocząć, złapać oddech i zebrać siły przed nowym sezonem. Ostatnie miesiące były dla nas bardzo intensywne dlatego mała przerwa jest wysoce wskazana. W wakacje zagramy kilka razy w różnych miejscach, informacje o tych eventach pojawią się na naszym fanpage’u na Facebooku.


    Czerwcowe wydawnictwo rodzimego duetu znajdziemy na Soundcloudzie oraz Bandcampie. Wersję fizyczną „Time To Build” można nabyć za pośrednictwem strony www DJ’a Czarnego & Tasa lub drugiego z ww. serwisów. W ramach kampanii promocyjnej płyty artyści wypuścili promo albumu w postaci tzw. EPK (Electronic Press Kit), w którym przewijają się zapisy rozmów z nimi, sesje nagraniowe oraz występy na żywo. W poprzednim miesiącu wykonawcy zagrali imprezy w kilku polskich miastach i jak wspomnieli zapewne w wakacje też wybiorą się na kilka występów na żywo.

    Tracklista

    1. On Air (Intro)
    2. Time To Build feat. Ozay Moore
    3. Escape
    4. Where Is My Heaven?
    5. Animo
    6. Once Again
    7. BOOM!
    8. Anna
    9. Runnin
    10. Too Close
    11. Dreaming At The Surface feat. Aaron „AB” Abernathy
    12. Soulshine
    13. Time To Build feat. Ozay Moore (patr00 remix)
    14. Once Again (Mr Brown remix)
  • Kill Emil przedstawia instrumentalne nagrania

    Kill Emil przedstawia instrumentalne nagrania

    4–6 minut

    W przypadku niejednej młodej osoby stojącej przed dokonaniem wyboru, co zamierza robić w przyszłości, nie raz istotny wpływ wywiera na nich rodzina. W branży muzycznej powszechnym jest zjawisko tworzenia rodzinnych zespołów w niemal każdym kraju, co szczególnie rzucało się w oczy kilka dekad temu. Oddzielną grupę stanowią modele, w których raczkujący twórcy podpatrują starszych i doświadczonych, wchodząc następnie do biznesu i wydając płyty głównie na własny rachunek, przedłużając tym samym obecność danego klanu w muzyce. Oprócz tego bez problemu wyłapiemy wykonawców powtarzających jak mantrę, że pochodzą z domu miłośników poszczególnych gatunków i nurtów. W ten sposób opisuje siebie Kill Emil – producent rodem z greckich Aten. Beatmaker wydał kilka materiałów, w tym „Risky Business”, i teraz przyszła kolej przyjrzeć się jego dokonaniom.

    W naszym serwisie muzycznym nieustannie prezentujemy twórczość artystów z różnych zakątków kuli ziemskiej, ale jak dotąd nie mieliśmy greckiego przedstawiciela na stronie. Zmienia się to za sprawą dotychczasowego dorobku niezależnego wykonawcy z Aten. W tym miejscu wypada zaznaczyć, że Kill Emil posiada korzenie w Ameryce Południowej. Jego rodzina jeszcze w latach 80.tych przeniosła się z Brazylii na Stary Kontynent, zaś on sam odziedziczył przede wszystkim po swoim ojcu zamiłowanie do muzyki. We wczesnych młodzieńczych latach w domu rodzinnym uczył się gry na gitarze oraz jej greckim odpowiedniku, bouzouki. Następnie przez pewien okres wraz z kilkoma innymi osobami zajmował się realizacją nagrań w klimatach post rockowych w zespole Cinekod, po czym zafascynował go świat hip hopu. Po nabraniu pierwszych szlifów i poznaniu technik tworzenia instrumentalnego hip hopu, beatmaker nawiązał kontakt z labelem Cast-a-Blast pojawiając się z utworem „Just Isn’t There” na składance „I Can Hear it Now”.

    Debiutancka płyta wykonawcy ukazała się w czerwcu 2011 roku. „The Corner” zawierało 18 tracków utrzymanych w korzennym hip hopowym stylu. Płyta udanie odsłoniła umiejętności producenta, dbającego o eleganckie brzmienie swoich utworów i odpowiedni dobór sampli. Kill Emil pokazał się też z dobrej strony na kolejnych projektach – „One Night in Bogota” i „ReEdits”. Pierwszy z tych materiałów oparto o tradycyjne brzmienie muzyki latynoskiej – cumbia. Z kolei drugi obfitował w reedycję tracków innych artystów, podanych w dobry sposób. W ten sposób dotarliśmy do drugiego longplaya wykonawcy – „Risky Business”.

    Kill Emil po wydaniu pierwszych projektów miał już pewne doświadczenie w tworzeniu większych wydawnictw, tak aby zainteresować i co najważniejsze utrzymać odbiorców przy swojej muzyce na dłużej. Ostatni album tego twórcy miał swoją premierę 22 października ub.r., trafiając do obiegu nakładem labelu Beatquick. Producent zaserwował 23 utwory inspirowane klasycznym hip hopem, funkiem, soulem, jazz-hopem oraz greckim folklorem. Co prawda część sampli zawartych na „Risky Business” jest powszechnie znana, aczkolwiek w jego wykonaniu nagrania nie wypadają wcale nachalnie i nijako. Niektóre z kompozycji na longplayu – „Gloomy Sunday”, „Relaxation”, „Straighten Out” czy „Jazzy Dreadlocks” – można naprawdę dobrze zapamiętać. Z drugiej strony cały materiał stoi na równym poziomie, co prowadzi do tego, iż każdy słuchacz pewnie wybierze inne tracki, jako swoje ulubione.

    Wydawnictwo mieszkańca Europy Południowej trafiło na Bandcampa. „Risky Business” można bezpłatnie pobrać korzystając z tego serwisu i/lub zamówić limitowaną wersję wydawnictwa na płycie CD. Wydawnictwo promuje klimatyczny obraz nakręcony w kolumbijskiej Bogocie oraz Atenie, adekwatnie pasujące do utworu „Don’t Let Me Down”, a także teledysk powstały powstały przy udziale artysty street artowego Sticked Moments do singlowego nagrania „Mandinga”.

    DOWNLOAD Kill Emil – „Risky Business”

    Tracklista

    1. Open Minds
    2. Vinyls, Samplers and Coffee
    3. Gloomy Sunday
    4. Relaxation
    5. Vegetarian Love
    6. The Candy
    7. Straighten Out
    8. Mandinga
    9. Funny Phonecall feat J.Meli
    10. ## 1
    11. Risky Business
    12. Ordinary Man
    13. Lonely Groove
    14. No Way Back
    15. Between The Palm Trees
    16. Jazzy Dreadlocks
    17. Mood Trippin
    18. ## 2
    19. Def Islands
    20. Don’t Let Me Down
    21. 62 Moments feat. Ettin & Manu
    22. Raindrops
    23. The End

    Oprócz działalności solowej grecki artysta współpracuje również z duetem innych wykonawców, tworząc w ten sposób uzupełniające się trio producenckie. Kill Emil wraz z Billa Qause’em & J.Melikiem współtworzy kolektyw Pad Trio zajmującym się nagrywaniem utworów studyjnych oraz występami na żywo. W swojej twórczości greccy artyści nie są może nadzwyczaj oryginalnymi, pozostając przy łączeniu gramofonów z MPC-tkami, klawiszami i pozostałym sprzętem, ale trzeba przyznać, iż mają smykałkę do nagrywania przyjemnie brzmiącej muzyki. We wrześniu ub.r. poznaliśmy próbkę ich możliwości w postaci płyty „Raw Sessions”. EP-ka wydana ponownie przez Beatquick przynosi hip hopowe standardy i sporą dawkę improwizacji. Wykonawcy rozumieją się ze sobą doskonale, co słychać po utworach takich, jak „You Don’t Give, You Don’t Take” (tytuł na czasie) czy „Drunk Piano in The Chamber”. Przez wszystkie tracki przewijają się cuty i sample z dorobku tuzów rapowych, z których można wyróżnić wykorzystanie „Criminology” Raekwona w „Street Happy”. Nie obeszło się też bez tribute’ów złożonych Guru & DJ’owi Premierowi („Gang Starr Tribute”) oraz Das EFX („Real Hip Hop 3 Peat”).

    „Raw Sessions” znajdziecie rzecz jasna na Bandcampie. Do dystrybucji trafiła też limitowana seria płyt CD z tym materiałem, której nakład został szybko wyczerpany. Pad Trio w zacny sposób podkreśliło to, że należy ich uważać za postaci świetnie odnajdujące się również w graniu na żywo. Dowodem na to jest zapis ich sesji nagraniowej, prezentującej 5 z 7 utworów pochodzących z ich projektu. Kreatywna forma promocji swojej twórczości.

    Kill Emil prezentuje także regularnie nowe beaty na Soundcloudzie. Tym bardziej warto obserwować jego stronę właśnie w tym miejscu.

    DOWNLOAD Pad Trio – „Raw Sessions”

    Tracklista

    1. You Don’t Give, You Don’t Take
    2. Domicillee Chez Ses Parents (Jane B)
    3. Street Happy
    4. Gang Starr Tribute
    5. Real Hip Hop 3 Peat
    6. Drunk Piano in The Chamber
    7. Pad Fiction
  • Przegląd wydawnictw Amajin Records

    Przegląd wydawnictw Amajin Records

    3–5 minut

    Codziennie eksplorując mniej i bardziej rozbudowane strony muzyczne oraz serwisy typu Soundcloud czy Bandcamp, można poznać potężne pokłady nowych nagrań. Świeże porcje materiałów pochodzących od nieodkrytych wcześniej wykonawców nie raz są liczone w dziesiątki. Również łatwo poznać nieznanych dotychczas wydawców z niemal każdego zakątka kuli ziemskiej. Ogrom tego wszystkiego niejednokrotnie przytłacza i trudno uszeregować sobie nowo odkrywaną muzykę. Tym bardziej warto katalogować poszczególne wydawnictwa, obserwując przy tym poczynania twórców i labelów, czym regularnie zajmuje się U Call That Love. W tym miejscu przyszło na przedstawienie na stronie następnej oficyny wydawniczej zajmującej się publikowaniem projektów spod znaku elektroniki, instrumentalnego hip hopu i future beatsAmajin Records.

    Często wiele dobrego mówi się w świecie o niemieckich wytwórniach płytowych, nie tylko zresztą około hip hopowych. Wystarczy podać tylko kilka pierwszych-lepszych przykładów z brzegu – Melting Pot Music, Jakarta Records, Tokyo Dawn Records – aby przekonać się o prawdziwości powyższych słów. Oprócz nich spokojnie prosperują inni wydawcy pokroju Amajin Records. Historia firmy z siedzibą w Siegen sięga końca marca 2010 roku, jednak na pierwsze efekty pracy Niemców trzeba było zaczekać 20 miesięcy. Nieco ponad półtora roku temu ukazał się premierowy projekt wydany przez AR„Mr. Backside & The Incredible Tall”. Następnie nasi zachodni sąsiedzi skupili się na publikowaniu kompilacji (seria „AR Beat Compilation”) czy też płyt autorstwa głównie Mr. Backside’a. W tym roku doczekaliśmy się już 7 wydawnictw, z czego ponad połowa ukazała się też w formacie fizycznym na tzw. vinyl-CD’s, będących znakiem rozpoznawczym wytwórni.

    Tegoroczne materiały Amajin Records otwiera „AR Beat Compilation Vol.3”. Na całość składanki złożyły się utwory kolejno Doca Hellera, Show Your Teeth, evolva, Brotha Kandoo oraz Mr. Backside’a. Każdy z tych producentów dostarczył po 3 tracki, co dało łącznie 15 ścieżek na tym projekcie. Płyta dostępna do pobrania za pośrednictwem Bandcampa. W kwietniu doczekaliśmy się trzech produkcji od AR. Najpierw niemieccy wydawcy zaprezentowali „Pyramids EP” producenta The Essence. Następnie Doc Heller wypuścił „Mutating Mind Manure EP” zawierające 8 tracków (w tym jeden bonusowy). Wczesną wiosną poznaliśmy także jedno z najciekawszych jak dotychczas przedsięwzięć tej oficyny wydawniczej – wspólną EP-kę zrealizowali Mr. Backside & evolv. Klimatyczny materiał „BACKVOLV” wypadł naprawdę porządnie. Z kolei w pierwszej połowie maja ShonJulius uraczył nas płytą inspirowaną R&B w starym-dobrym wydaniu, „Ninety Fly Edition”. Ostatnimi dwiema pozycjami w katalogu Amajin Records to produkcja Howie’ego Wondera oraz „AR Beat Compilation Vol.4”. Tym wydawnictwom postanowiłem przyjrzeć się bliżej.

    Instrumentalne wydawnictwo nowego współpracownika niemieckiego labelu trafiło do sieci w pierwszej połowie maja. Howie Wonder a.k.a. Rhythum znany jest z uprzedniego wypuszczania singlowych nagrań oraz uczestnictwa w projektach innych wydawców. Tym razem kanadyjski producent zrealizował płytę całkowicie na własne konto, z czego powinien być usatysfakcjonowany. Album zatytułowany po prostu „Howie Wonder” przenosi nas do świata wypełnionego wysublimowanymi brzmieniami około hip hopowymi. Beatmaker robi ukłon w stronę future beats, nie zapominając przy okazji o starszych dziejach w muzyce. Poszczególne utwory na LP zyskują na uroku również za sprawą sympatycznie przedstawiających się dialogów, zapożyczonych z filmów oraz utworów muzycznych.

    Pierwszy pełny album niemieckiego beatmakera ukazał się na Bandcampie. Do elektronicznego wydania projektu Amajin Records dorzuciło limitowaną edycję vinyl-CD, specjalnie przygotowywanych płyt kompaktowych na podobieństwo wosków. Nakład tego wydawnictwa, podobnie jak kilku innych materiałów sygnowanych logiem AR, został już wyczerpany.

    Tracklista

    1. Intro
    2. The Nicest
    3. Clamentine
    4. Summer Madness
    5. Five Roads To Travel
    6. Action Line
    7. Freedom Power
    8. Euphoria
    9. Vikram The Vampire
    10. One Love
    11. Fourth Moon
    12. Nother Happy Song
    13. Epigramma
    14. Let Me Down
    15. Sanlucar
    16. Good Bye

    Na tym jednak nie zakończyły się projekty wydane przez niemiecki label w pierwszej połowie b.r., gdyż w czerwcu doczekaliśmy się kolejnej odsłony kompilacyjnej serii przedstawianej przez tę wytwórnię płytową. Za powstanie „AR Beat Compilation Vol.4” odpowiadają Kryone, Drumboy, Beatcasso, Harmful Logic i jak zwykle nieodłączny uczestnik tych przedsięwzięć, Mr. Backside. Składanka prezentuje się naprawdę zacnie, wytyczając dalszy kierunek rozwoju Amajin Records. Warto podkreślić też fakt, iż wszyscy twórcy włączeni do tej części składanki wnoszą własne pierwiastki do charakteru albumu i nie bez znaczenia jest to, że pochodzą oni z różnych stron świata.

    „AR Beat Compilation Vol.4” można znaleźć tradycyjnie na Bandcampie. Kompilacyjne wydawnictwo można dodatkowo bezpłatnie pobrać korzystając z tego serwisu (link poniżej). Przy okazji wspomnę, iż Amajin Records powoli przygotowuje się do wypuszczenia kolejnych projektów, o czym na pewno poinformuję na łamach serwisu.

    DOWNLOAD Various Artists – „AR Beat Compilation Vol.4”

    Tracklista

    1. Giant (Kryone)
    2. ChildrenStory (Drumboy)
    3. Vamos Otra Vez A Hablar (Beatcasso)
    4. Clown With That Sound (Mr. Backside)
    5. Tell I’m Dead (Harmful Logic)
    6. Linus Instrumental (Kryone)
    7. Igotta (Drumboy)
    8. El Cemnterio Viejo (Beatcasso)
    9. Dei Mudder Sei Theme (Mr. Backside)
    10. Puella (Harmful Logic)
    11. No Feelings (Kryone)
    12. BloodMoon (Drumboy)
    13. El Amanecer (Beatcasso)
    14. Wonderbeat (Mr. Backside)
    15. City.GIF (VIP) (Harmful Logic)
  • Recenzja LP: Hiatus – Parklands

    Recenzja LP: Hiatus – Parklands

    3–4 minut

    Hiatus Music | 2013

    Wydawnictwa muzyczne wywodzące się z szeroko pojętej elektroniki nie od dzisiaj zachwycają tysiące słuchaczy na całym świecie. Bogactwo różnorodności, które niesie ze sobą ten gatunek muzyczny, a także idące w parze dowolne łączenie tych brzmień z innymi nurtami, potrafią łatwo przyciągnąć uwagę mnóstwa odbiorców. Problem w tym, iż przy ogromnej liczbie artystów przypisanych do tej niszy, trudno niekiedy dostrzec prawdziwie wartościowe wydawnictwa tworzone z duszą. Doskonałym przykładem są tutaj dokonania brytyjskiego producenta Hiatusa. Wydany przez niego w połowie maja b.r. album „Parklands” z pewnością zasługuje na znacznie większe zainteresowanie opinii publicznej.

    Artysta z Wysp Brytyjskich niespecjalnie przepada za publikowaniem informacji o sobie; należy raczej do osób preferujących opowiadać o swoim życiu za sprawą utworów muzycznych. Cyrus Shahrad zajmuje się nagrywaniem muzyki od pierwszej dekady tego wieku, ale jego pierwsze projekty ukazały się dopiero trzy lata temu. 31 października 2010 roku odbyła się premiera debiutanckiego longplaya producenta, „Ghost Notes”. Misternie przygotowane dzieło skrzętnie łączyło w sobie brzmienia downtempo z trip hopem, nieprzypadkowo tworzą obrazy muzyczne do wyimaginowanych późnojesiennych filmów. Utwór „Save Yourself” wybrany na główny singiel promujący LP, doczekał się później rozszerzenia w postaci EP-ki, co dodatkowo pomogło wykonawcy w dotarciu do większego grona słuchaczy i mediów. W dalszej kolejności Hiatus poprzestał na wypuszczaniu krótszych materiałów realizowanych przy współpracy z innymi twórcami. Tak pokrótce pojawiło się zarówno „Change Up EP” ze Smoke Feathers oraz „Fortune’s Fool EP” z udziałem wokalistki o pseudonimie Shura. Właśnie ta artystka odegrała kluczową rolę w budowaniu zarysu i klimatu produkcji na „Parklands”. Druga płyta Brytyjczyka stanowi kolejny krok do przodu w jego karierze muzycznej.

    Hiatus długo kazał czekać na swoje kolejne pełne wydawnictwo. W związku z tym można było zastanawiać się nad kształtem oraz charakterem nowego albumu brytyjskiego twórcy. [pullquote]Tytuł tegorocznej płyty tego wykonawcy odnosi się do dzielnicy Peckham Rye położonej w południowym Londynie. [/pullquote]Akurat w tej części stolicy Wielkiej Brytanii mieszkał w pierwszej dekadzie millennium artysta, czerpiąc inspiracje i znajdując bezpieczną przystań. Pod pewnymi względami „Parklands” stanowi wyjątkowy projekt. Doskonale widać tutaj, ile tak naprawdę potrafi zapewnić umiejętnie dobrana wokalistka do kompozycji tworzonych przez głównego architekta longplaya. Lekki, melodyczny i hipnotyzujący głos brytyjskiej artystki idealnie współgra z warstwą muzyczną Hiatusa. Niesamowita chemia pomiędzy nimi unosi się nad każdym wspólnym nagraniem i zachwyca jeszcze bardziej po każdym kolejnym przesłuchaniu. Shura daje popis swoich nieprzeciętnych możliwości w sześciu utworach, chociaż wydaje się, iż jej duch jest obecny w trakcie trwania całego albumu. Już w otwierającej płytę pięknej i zjawiskowej balladzie o miłości „We Can Be Ghosts Now” wykonawczyni wspaniale dopasowuje się do otoczenia stworzonego przez swojego partnera muzycznego. Zachwycające połączenie podkładów Cyrusa Shahrada i wokalu mieszkanki Londynu występuje również w „Cloud City” – delikatnej opowieści o urokach miasta, „River” oprowadza po okolicy, w której płynie strumień życia, zaś „Iran Air” odwołuje się do irańskiej emigracji w latach 80.tych ubiegłego stulecia. W tytułowym nagraniu na LP w rolę Shury wciela się Kirtaniyas, dopowiadając historie dotyczące Parklands. Album zamyka spokojne i upajające „Tiny Doors”.

    „Parklands” nie należy do płyt, które już po pierwszym przesłuchaniu zachwycą każdego słuchacza. Muzyka tworzona przez Hiatusa wymaga czasu i skupienia odbiorcy. Przesłanie poszczególnych utworów nie jest jednoznaczne, a za sprawą specyficznej i momentami nieodgadnionej warstwy lirycznej przedstawianej przez Shurę, wymiar albumu staje się inny. Jednak po oswojeniu się z brzmieniem kompozycji znajdujących się na majowym materiale, niejedna osoba doceni wartość tej produkcji.

    Ocena: 4/5

    Tracklista

    1. We Can Be Ghosts Now feat. Shura
    2. Cloud City feat. Shura
    3. A Silver Exit
    4. River feat. Shura
    5. Fortune’s Fool feat. Shura
    6. Parklands feat. Kirtaniyas
    7. Iran Air feat. Shura
    8. Returning
    9. As Close To Me As You Are Now
    10. Call Off Your Storm
    11. Tiny Doors feat. Shura
  • Darmowe EP: The Side Steps Quintet – 48 Hours With The Side Steps Quintet

    Darmowe EP: The Side Steps Quintet – 48 Hours With The Side Steps Quintet

    2–4 minut

    Wydawnictwa artystów związanych z Australią lub Nowo Zelandią w ogromnej większości przypadków przywodzą same pozytywne skojarzenia wśród słuchaczy. Wszystko to za sprawą regularnie wydawanych wartościowych projektów przez postaci związane z tamtejszymi scenami muzycznymi. Kolejne udane płyty wypuszczane przez różnych wykonawców zachęcają do głębszej eksploracji Krainy Kangurów i Kraju Kiwi. W serwisie odbywamy dość często wyprawy do tych miejsc na kuli ziemskiej po (około) hip hopowe specjały. Wystarczy tutaj podać przykłady Concepta, Raizy Bizy, Nixa, P.R-a, ISHU czy Home Brew. Z ostatnią grupą ma wiele wspólnego projekt The Side Steps Quintet. W pierwszej połowie ub.r. zespół opublikował darmową EP-kę „48 Hours With The Side Steps Quintet”.

    W nowozelandzkim Auckland z powodzeniem funkcjonuje platforma o wdzięcznej nazwie Young, Gifted & Broke, łącząca wielu niezależnych artystów. Główną dewizą osób zaangażowanych w działalność tego crew jest następujące zdanie: „Artists too broke to pay the rent but too proud to sell their shit”. Wygląda na to, że póki co The Side Steps Quintet wyrasta na najbardziej rozwinięty projekt posiadający swoje korzenie w YGB. Architektami tego przedsięwzięcia spajającego jazzowe i hip hopowe standardy z tzw. żywymi instrumentami i wokalistami, są dwaj dobrze znani w niezależnych kręgach muzycznych na Nowej Zelandii twórcy – Dandruff Dicky (@Peace) oraz Si Res (Harbour City Electric). Pierwszy z nich dołożył swoją cegiełkę do wychwalanych przez masę dziennikarzy i blogerów albumów @Peace (drugi longplay tej formacji, „Girl Songs”, już wkrótce trafi do naszego serwisu). Natomiast drugi odpowiada wraz z kilkoma innymi postaciami za świetnie przygotowany materiał Harbour City Electric z września ub.r., „Without A Sound”. W ten sposób stworzony duet po dobraniu do składu zespołu Hone Be Gooda, Tongi Vaei (Oui Groove), a także Tyry Hammond (Open Souls), rozpoczął prace nad debiutancką płytą nowo powstałego kolektywu. „48 Hours With The Side Steps Quintet” okazało się naprawdę godnym wydawnictwem.

    Idea zespołów swobodnie dryfujących pomiędzy różnymi gatunkami i nurtami muzycznymi nie powinna być obca przeciętnemu zjadaczowi chleba. Choć członkowie The Side Steps Quintet utrzymują, iż najlepiej prezentują się w trakcie występów na żywo, to nie sposób odrzucić na bok ich talentu do tworzenia nagrań studyjnych.

    Producenci wszystkich utworów, Dandruff Dicky i Si Res, przy wsparciu miejscami Tongi Vaei, wykreowali pogodne i niezwykle przyjazne środowisko. W świecie „48 Hours With The Side Steps Quintet” jazz przeplata się z dźwiękami MPC-tki, a saksofon, trąbka i klawisze nadają dodatkowego posmaku poszczególnym kompozycjom. Eleganckie brzmienie osiągnięto również z pomocą Bena Lawsona, odpowiedzialnego za sesje nagraniowe formacji w Red Bull Studio w Auckland. Od strony wokalnej pierwsze skrzypce gra Hone Be Good, świetnie uzupełniający się z Tyrą Hammond oraz ww. Tongą Vaeą. Chemię pomiędzy tymi wykonawcami czuć od samego początku EP-ki, a swoiste apogeum występuje w „The Feel” oraz „Follow”. Ostatni track należy traktować niejako w formie zachęty do stałej obserwacji rozwoju tego nowozelandzkiego kwintetu.

    Wydawnictwo nowozelandzkiego kolektywu umieszczono do darmowego pobrania na Bandcampie (odnośnik poniżej). „48 Hours With The Side Steps Quintet” trafiło do obiegu jako „buy now, name your price”, więc istnieje też możliwość przekazania dotacji zespołowi za pośrednictwem BC. The Side Steps Quintet niewątpliwie zasługuje na wydanie następnego projektu również w wersji fizycznej i zgromadzenie przy tym znacznie większej liczby fanów niż dotychczas. Przy dużym nakładzie pracy i pomyślnych wiatrach może to się udać.

    DOWNLOAD The Side Steps Quintet – „48 Hours With The Side Steps Quintet”

    Tracklista

    1. Time Spent
    2. The Feel
    3. Cut Grass
    4. Kuala Lumpur
    5. Day One
    6. Follow
Translate »