Tag: bandcamp

  • Ed Rowe i Klim Beats z płytą Exercise InTuition

    Ed Rowe i Klim Beats z płytą Exercise InTuition

    3–4 minut

    Muzyka hip hopowa może być klasyfikowana wedle dowolnych norm i reguł. Do najpopularniejszych metod przypisywania rapu do poszczególnych kategorii należy podział wydawnictw na mainstreamowe i niezależne. Jednak nawet w undergroundzie można podzielić wybrane płyty na mniejsze i większe projekty. Wszystko to bierze się z różnych czynników, do których należy szereg elementów dotyczących głównie promocji. Liczna konkurencja w branży oraz szereg negatywnych zjawisk związanych z obecnym kształtem środowiska muzycznego nie ułatwia wielu ludziom dotarcia ze swoją twórczością do większej liczby odbiorców. Czasem wręcz  niektórych wydawnictw inni nie chcą zauważyć, nawet jeżeli ich poziom jest wystarczająco wysoki. Wśród ostatnich mniejszych projektów zasługujących na rozgłos znajdziemy wspólną produkcją duetu Ed Rowe & Klim Beats – „Exercise InTuition”.

    W pierwszej połowie listopada opublikowałem na łamach serwisu artykuł o płycie „When The Pieces Come Together EP” MKV & Concepta, która trafiła do obiegu dzięki labelowi Essenchill Records. Dodałem przy tym, że w następnych miesiącach czekają na nas nowe projekty sygnowane logiem tej wytwórni płytowej. Okazja do kolejnego wpisu dotyczącego materiałów niedawno założonej oficyny wydawniczej nadarza się już teraz za sprawą albumu „Exercise InTuition”. Za powstaniem tego projektu stoją Ed Rowe & Klim Beats. Amerykanin i Ukrainiec mają na swoim koncie wydanych kilka materiałów.

    Bardziej znanym wykonawcą z tego duetu jest raper pochodzący z Atlanty. Emcee inspirujący się wczesnymi dokonaniami Nasa, Gang Starr, Wu Tang Clanu oraz wydanymi później płytom MF Dooma, Shada, Blu oraz Elzhiego, zbiera coraz lepsze opinie w branży. Ed Rowe wypuścił w różnym okresie 5 albumów nagrane za każdym przy udziale innego beatmakera. Amerykański twórca rozpoczął działalność wydawniczą we wrześniu 2011 roku, kiedy to trafił do obiegu longplay „Launching Pad” wyprodukowany przez Jibbera. W dalszej kolejności mieszkaniec ATL wypuścił „Intellectually Raw” z ThirdEyeFocusedem, „The Repertoire” z The Analog Bastard oraz „Collective Unconscious” z ARZĄ. Z kolei w sierpniu b.r. światło dzienne ujrzał longplay stworzony z Conceptem, „Essenchill”. Ostatnio też raper pojawił się na albumie SoulChefa, „Food For Thought”.

    Nowy partner muzyczny Eda Rowe’a, Klim Beats, również może pochwalić się kilkoma płytami. Ukraiński producent wydał serię instrumentalnych projektów, z których pierwsze („On Ease”, „Days of Summer”) ukazały się w 2010 roku. W następnych latach trafiły do obiegu kolejne jego materiały – „Play to Pads”, „Warm Sounds”, „Childhood”, „Anteater”, „The Lost World”, „Vinylism”, „Soul Buttons”. Najnowszy beat tape naszego wschodniego sąsiada, „Lo Fi”, pojawił się w sprzedaży przed dwoma tygodniami. Beatmaker utrzymuje swoje produkcje w ciepłym stylu, przypominającym złote czasy undergroundu sprzed dekady. Dzięki dużej aktywności oraz jakości nagrań Klim Beats znalazł spore grono sympatyków. W tym roku artysta nawiązał współpracę właśnie z Edem Rowe’em. Po kilku miesiącach od rozpoczęcie kooperacji, międzynarodowy duet zrealizował „Exercise InTuition”.

    Pierwsze wzmianki o wydawnictwie pojawiły się pod koniec tegorocznego lata. Wszystkie osoby znające wcześniejsze dokonania duetu mogły być pewne o tym, że ich wspólny materiał wypadnie okazale. W końcu spotkały się dwie osoby nagrywające płyty w zgodzie z dawnymi założeniami rapu, zachowujące swoją tożsamość i nieoglądające się na panujące obecnie trendy w muzyce. „Exercise InTuition” to nic innego, jak prawdziwa oda do niezależnego hip hopu, powstała w wyniku współpracy pomiędzy raperem a producentem. Ed Rowe udowadnia na płycie, że bez problemu radzi sobie z beatami utrzymanymi w różnym stylu. W końcu, to już kolejne wydawnictwo stworzone przez mieszkańca Atlanty przy udziale innego producenta. Natomiast Klim Beats pokazuje, iż oprócz wypuszczania instrumentalnych nagrań, równie dobrze radzi sobie w kolaboracji z Emceem. 18 klimatycznych tracków zawartych na longplayu dobrze oddaje pojęcie hip hopu z duszą, a takie utwory, jak „Close But No Cigar”, „What Ya Want”, „Organic Composition” czy „Write & Exact”, wystawiają ich twórcom wysokie noty.

    Album trafił na Bandcampa. „Exercise InTuition” można nabyć za pośrednictwem tego serwisu w cenie $5 USD. Ed Rowe i Klim Beats promują płytę poprzez kilka singlowych nagrań – „What Ya Want”, „Close But No Cigar”, „Graduating Classic”, „E.L.I” oraz „High Speed Chase”. Do tego drugiego utworu powstał również teledysk. Wydawnictwo amerykańskiego i ukraińskiego artysty wypada na więcej niż przyzwoitym poziomie, stanowiąc jeden z najciekawszych mniejszych materiałów ostatniego czasu.

    Tracklista

    1. ReOrientation
    2. Simulated Combat
    3. E.L.I
    4. A Higher Calling
    5. Buck Runs Dry
    6. Shugahead (Interlude)
    7. Fondant Smile
    8. Close But No Cigar
    9. What Ya Want
    10. Organic Composition
    11. Throw The Book At Um
    12. Can’t Thank YAH Enough (Interlude)
    13. Write & Exact
    14. High Speed Chase
    15. Graduating Classic
    16. Heaven Above
    17. E.L.I (Alternate version)
    18. Less Than A Minute To Go (Outro)
  • Asheru powraca z albumem Sleepless In Soweto

    Asheru powraca z albumem Sleepless In Soweto

    4–5 minut

    W dniu dzisiejszym wkroczyliśmy do ostatniego miesiąca tego roku. Już w następnych dniach można oczekiwać rozpoczęcia podsumowań 2013 roku, integralnej części corocznej działalności wielu mniejszych i większych serwisów muzycznych. Zanim jednak to nastąpi, warto dokładnie przyjrzeć się minionym tygodniom, które przyniosły pełno wartościowych wydawnictw. Jak pod tym względem wypadł listopad? Ano naprawdę więcej niż przyzwoicie. „Dr. Stokley” Dudleya Perkinsa, „Machete Mode” Esoterica & Stu Bangasa, „Crimes Against Totality” Sole’a, „Look On the Blight Side” Louisa Logica i „PA2: The Director’s Cut” Marco Polo, to tylko niektóre przykłady wydawnictw utrzymanych na odpowiednim poziomie z poprzedniego miesiąca. Oprócz tych albumów ukazał się też nowy projekt Asheru, „Sleepless In Soweto”, jedna z najciekawszych listopadowych produkcji.

    Jeżeli w jakimkolwiek stopniu interesujecie się tematyką seriali animowanych i komiksów, to z pewnością znacie jedyną w swoim rodzaju serię „The Boondocks”. Sitcom opowiadający o życiu rodziny Freemanów jest powszechnie uważany za jeden z najważniejszych tytułów swojego gatunku ostatniej dekady. Seria emitowana od listopada 2005 roku, to jedno z najbardziej kontrowersyjnych dzieł dotyczących współczesnej sytuacji czarnych w Stanach Zjednoczonych. Każdy odcinek serialu otwierają słowa „I am the stone that the builder refused” pochodzące z utworu „The Boondocks Theme” („Judo Flip”) autorstwa Asheru. Gabriel Benn zdobył dużą popularność dzięki stworzeniu soundtracku do „The Boondocks”, ale należy pamiętać o tym, że artysta rozpoczął swoją karierę muzyczną na długo przed pojawieniem się tego serialu.

    Amerykański wykonawca nagrywa muzykę od połowy lat 90.tych. Przez cały ten czas wydał on kilka znaczących projektów oraz współpracował z różnymi przedstawicielami sceny hip hopowej. Jego nagrania mają na celu edukować ludzi o sytuacji społeczno-politycznej i hip hopie. Każdy utwór rapera jest silnie afrocentryczny, przez co wybija się on na tle większości swoich partnerów po fachu. W latach 1996-2001 Asheru wraz z Blue Blackiem skupiał się na nagrywaniu projektów w ramach grupy The Unspoken Heard. Wszystkie ich wydawnictwa, w tym dobrze przyjęty album „Soon Come…” ukazały się nakładem Seven Heads Entertainment. Następnie artysta skupił się na solowej działalności, często i gęsto koncertując w USA, Europie, Kanadzie i Japonii oraz współpracując z Kennem Starrem, J. Rawlsem, J-Live’em, Sound Providers czy Oddiseem.

    Debiutancki album Asheru ukazał się w 2005 roku. „Insomnia Vol. 1” trafiło do sprzedaży dzięki labelowi założonemu przez wykonawcę, Guerilla Arts Ink. Płyta przyniosła jemu sporą dawkę pochlebnych recenzji. Twórczość tego twórcy docenił też Aaron McGruder, poszukujący odpowiedniej osoby do współpracy nad soundtrackiem do „The Boondocks”. Artysta został wkrótce hostem „Hip-Hop Docktrine: The Official Boondocks Mixtape” oraz nagrał kilka tracków na ten materiał (oprócz ww. „The Boondocks Theme” również „Revolution” i „Niggas”). W ostatnich latach Gabriel Benn zajmował się przeważnie pracą w roli nauczyciela, co nie przeszkodziło mu w aktywności na scenie hip hopowej (udzielał się na płytach m.in. Jazz Liberatorz, Cradle Orchestry i Roddyroda). W maju 2010 roku trafił do obiegu kolejny mixtape poświęcony „The Boondocks” – „Hip Hop Doctrine 3: The Final Chapter”, w którym Asheru miał również udział. Ponadto Emcee założył wraz ze Slimkatem78, Mr. HU i ZO! formację ELS. Kiedy wydawało się, iż artysta zawiesił solową działalność wydawniczą, to otrzymaliśmy od niego niespodziankę w postaci „Sleepless In Soweto”. Wydawnictwo należy do jego najważniejszych dotychczasowych projektów.

    Premiera płyty odbyła się 12 listopada. Przed wydaniem tego materiał Asheru nie bawił się w wypuszczanie 1/3 singli z albumu czy też podobne tanie chwyty reklamowe, będące zmorą dzisiejszej branży muzycznej. Wykonawca po prostu opublikował projekt bez zbędnego szumu, licząc na to, że longplay obroni się swoją zawartością. Jak się szybko okazało, Emcee ani trochę nie pomylił się. „Sleepless In Soweto” wypada długimi momentami wręcz świetnie, w czym zasługa dobrego konceptu na stworzenie tego wydawnictwa i jego brawurowego wykonania. Projekt stanowi kulminację kilkuletniej kolaboracji Asheru z afrykańskim kolektywem HHP (Hip-Hop Pantsula) oraz jego częstych podróży do RPA. Jednak tegoroczna produkcja nie ogranicza się jedynie do opowieści o ojczyźnie Nelsona Mandeli, gdyż jest znacznie bardziej rozszerzona. Wydawnictwo należy potraktować jako pomost łączący Czarny Ląd ze Stanami Zjednoczonymi, zarówno pod względem muzycznym, jak i społeczno-politycznym. W osiągnięciu końcowego efektu pomogli wydatnie pomogli gospodarzowi LP beatmakaerzy – Choppy Chop, Omar Hunter El (Mr. HU), Funk Ark i Thaso – tworząc niemal idealne środowisko dla opowieści Amerykanina. Wśród gości pojawiających się na tym materiale znajdziemy m.in. Raheema Devaughna, Herona Gibrana, Teepeego, ProVerba czy też członków HHP. „Do U”, „Make Magic”, „Last Days” i kapitalne „So Amazing” oraz „Gauteng” należą do najlepszych utworów na tym LP.

    Wydawnictwo trafiło na Bandcampa. „Sleepless In Soweto” pojawiło się w sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty kompaktowe z autografami Asheru). Pomimo tego iż album promują tylko dwa single – „Gauteng” i „Clay Davis” (do tego drugiego nagrania powstał też videoclip) – co na dzisiejsze czasy nie jest dużym wyczynem marketingowym, to od dnia premiery longplay zdążył zagościć na łamach wielu stron muzycznych. Oby tak dalej, ponieważ produkcja wydana przez Guerilla Arts Ink zdecydowanie zasługuje większej liczby odbiorców.

    Tracklista

    1. Simphiwe’s Theme
    2. Do U feat. Omar Hunter, HHP, & Teepee
    3. Funky DC feat. Sitali & Funk Ark
    4. Clay Davis
    5. Make Magic
    6. Life After The Show feat. ProVerb, HHP, & KG
    7. Sleepless feat. Dimes, Omar Hunter, & Heron Gibran
    8. Last Days feat. HHP, Kingpen Slim, & Kanjia
    9. Love On The Go feat. Omar Hunter & HHP
    10. Gauteng feat. Raheem Devaughn
    11. It Ain’t Hard To Tell
    12. No Matter Where You Go feat. Wayna
    13. So Amazing feat. HHP, Omar Hunter, & Harrison Crump
  • Charytatywne projekty na rzecz ofiar Tajfunu Haiyan

    Charytatywne projekty na rzecz ofiar Tajfunu Haiyan

    3–4 minut

    Na początku tego miesiąca na południowy wschód od wyspy Pohnpei należącej do Mikronezji powstał Tajfun Haiyan. Sztorm tropikalny w niewiele ponad dobę przerodził się w supertajfun, który następnie przemieszczając się na zachód dotarł do wybrzeży Filipin. W dniach 8-9 listopada tajfun przeszedł przez środkową część tego kraju, gdzie spowodował katastrofalne straty, pustosząc znaczne tereny i powodując śmierć co najmniej 5 000 osób. Po przejściu przez archipelag stracił na sile, zanikając później na granicy Wietnamu i Chin. Zniszczenia spowodowane przez najsilniejszy cyklon, jaki kiedykolwiek uderzył na ląd, są niewyobrażalne. Filipiny potrzebują pomocy z całego świata, na co nie pozostało obojętne środowisko muzyczne. 17 i 21 listopada odbyły się premiery dwóch charytatywnych projektów na rzecz ofiar Tajfunu Haiyan – „Tacloban HOPE” i „Beats for the Philippines”.

    Wydawnictwa muzyczne przeznaczone na określone szczytne cele. Wcześniej na łamach serwisu prezentowałem m.in. kompilacje Ten Million Sounds („Morning Light” i „Finding Time”) czy przygotowane przez The Word Is Bond „Hope for Tomorrow”. W poprzednich powstało poruszenie wśród aktywistów muzycznych i artystów, którzy postanowili pomóc pogrążonym w chaosie Filipinom. Według danych Organizacji Narodów Zjednoczonych wskutek niszczycielskiej siły Tajfunu Haiyan około 2,5 miliona ludzi potrzebuje natychmiastowej pomocy; 1,5 miliona dzieci do 5 r.ż. dotknął głód. W związku z tym charytatywne przedsięwzięcia pokroju „Tacloban HOPE” i „Beats for the Philippines” są na wagę złota.

    Pierwsza z tych płyt dedykowana jest mieszkańcom najbardziej zniszczonego przez tajfun filipińskiego miasta, Taclobanu (żywioł zmiótł z powierzchni ziemi 80% zabudowań w tej miejscowości). Za powstaniem tej składanki stoi Beats for Change mające na swoim koncie jeden projekt, „Sendai Selections: Pray for Japan”. Tracklista albumu obejmuje 23 instrumentalne utwory artystów z całego świata. Wśród wykonawców zaangażowanych w powstanie „Tacloban HOPE” nie brakuje dobrze rozpoznawalnych na scenie muzycznej postaci. Tall Black Guy, Bugseed, Julien Mier, deeB, Moods, Kenny Keys, Roughsoul, Amin Payne, a także wielu pozostałych beatmakerów przekazało swoje nagrania na rzecz tego przedsięwzięcia.

    Projekt przygotowany przez Beats for Change trafił na Bandcampa. „Tacloban HOPE” można nabyć za pośrednictwem tego serwisu w cenie $7 USD. Parterem wydawnictwa zostało GlobalMedic.ca.

    Tracklista

    1. Dagger D.X. – Parts (1/2/3)
    2. Azteka – Hope
    3. Trian Kayhatu – Recon 235
    4. Tall Black Guy – Searchin For Sounds
    5. Amin Payne – The Right Path
    6. Moods – Thinking About You
    7. Daniel Crawford – Together We Stand
    8. Kenny Keys – Kaya Mo Yan (Raise Your Head 2 The Sky)
    9. Bugseed – Celestial Change
    10. Roughsoul – The Movement
    11. DNGRSC – Its Okay
    12. deeB – Blown Out
    13. Beats o Freen – Labanan
    14. Maximoe – For the Soul
    15. Ben Bada Boom – Illusion
    16. Losco. – Strange Ways
    17. Julien Mier – Vivid Shatters
    18. mfp – Confest
    19. Pandaboy – Old Friend
    20. Scruffnuk Dust – Wondering Nights
    21. Giorgio Oehlers – Fly Over Tacloban
    22. The Soul Pilot – Odd Banger
    23. Muna Baradi – Mourning Dove

    W porównaniu do pierwszego wydawnictwa, projekt wypuszczony przez Humanitarians For Hip Hop zbudowano wokół tego samego schematu. Wydawnictwo jest wypełnione po brzegi wartościowymi nagraniami autorstwa plejady twórców z różnych stron świata. Wielu z nich przewinęła się już wcześniej przez nasz serwis. Avens, Awon & Phoniks, Kondor, SoulChef, Thomas Prime, Imperial, Somepling, Wun Two, Muneshine, White Rain – wszyscy pojawili się w przeszłości na U Call That Love. Obok nich na „Beats for the Philippines” znajdziemy również choćby Melodiesinfoie, Shuko, Scifi Stu, ElyonBeats oraz Amina Payne’a. Jak można zauważyć, część artystów wystąpiło na obu kompilacjach.

    Humanitarians For Hip Hop również zamieściło kompilację na Bandampie. „Beats for the Philippines” można nabyć w tym miejscu w cenie $3 USD.

    Tracklista

    1. Avens – The Storm feat. Hydroponikz & Ine
    2. Awon & Phoniks – Get Yours Remix
    3. Kondor – Waves Of Tears
    4. SoulChef – Cheers
    5. Melodiesinfoie – Pray for Philippines
    6. Imperial – God Bless The Child
    7. Amin Payne – Dusty Angel
    8. Ben Bada Boom – You Are My Special One pt II
    9. Thomas Prime – Never Say Never feat. Awon & Dicap
    10. MKSB – Tokyo Spring
    11. Wun Two – Bird
    12. Shuko – Raze
    13. Scifi Stu – Love and War feat. Sleep Sinatra, Smoovth & Chinch33
    14. Chairman Maf – Cry
    15. El Train – Thinking Of You
    16. Somepling – PaperWashed
    17. Punta Rosa – Niaah
    18. Budastyles – Salvation (prod. Joe Styles & Budamonk)
    19. Roughsoul – Strength
    20. Fran-P – Free
    21. Muneshine – A Fool’s Endeavor
    22. Haan808 – Rift
    23. White Rain – Losing My Sorrow
    24. Lafayette Ellis – Midnight Hour
    25. ElyonBeats – When Darkness Fades

    Aktualizacja: 21 listopada ukazała się jeszcze jedna kompilacja powstała na rzecz ofiar Tajfunu Haiyan. Cosmic Compositions wypuściło wtedy kolejną odsłonę projektu dedykowanego wielkim awangardowym muzykom jazzowym, „Avant Garde Series Vol.3 [Sun Ra] „. Wydawnictwo dostępne na Bandcampie.

  • Darmowa kompilacja: U Call That Love – Sounds Across the Globe

    Darmowa kompilacja: U Call That Love – Sounds Across the Globe

    2–3 minut

    W dniu dzisiejszym U Call That Love stawia kolejny krok w swoim dalszym rozwoju. Już wcześniej sygnalizowałem, że serwis muzyczny powstały we wrześniu 2008 roku będzie sukcesywnie rozszerzał swoją działalność, wkraczając przy tym na różne płaszczyzny i przynosząc przy tym nową jakość. Po wcześniejszych podchodach, przyszła kolej na następny etap w życiu UCTL – premierową składankę sygnowaną przez naszą stronę. „Sounds Across the Globe” to pierwszy kompilacyjny album, który ukazuje się dzięki inicjatywie U Call That Love.

    Główny cel tego wydawnictwa, to dalsza promocja zaprzyjaźnionych z naszym serwisem artystów i wytwórni płytowych. Wszyscy wykonawcy, których nagrania znalazły się na trackliście płyty należą do naszych dobrych znajomych czy wręcz przyjaciół. Dzięki temu można mówić o składance w kategoriach rodzinnego projektu. Nagrania na „Sounds Across the Globe” pochodzą od twórców z różnych stron świata. Najliczniej reprezentowane są Stany Zjednoczone (Customary, Maverick, The Audible Doctor, maticulous, King I Divine, Pseudo Slang, Exact Change Project, Arcka, Keith Science, Parallel Thought i Praverb the Wyse), ale nie brakuje również przedstawicieli innych krajów. Nie brakuje na albumie Polaków (DJ Czarny & Tas oraz foka), Kanadyjczyków (Souls Rest i Piece of Mind), Australijczyków (Nix, olywok i P.R). Znalazło się też miejsce dla rodzynków z innych państw – The Boomjacks (Finlandia), Pawcuta (Niemcy), Concepta (Nowa Zelandia), Moodsa (Holandia) oraz Jaze Baqtiego (Francja).

    U Call That Love pragnie podziękować wszystkim artystom za ich hojność i współpracę oraz pozostałym osobom, które uczestniczyły w tym projekcie. To jest naprawdę wspaniałe, że możemy pokazać klasową muzykę pochodzącą od artystów z całego świata. Każdą osobę zaangażowaną w „Sounds Across the Globe” traktujemy jako naszego przyjaciela. Docenimy każdy rodzaj wsparcia i feedbacku napływającego od Was. Proszę też odnotować, że to jest pierwszy krok nowego ruchu towarzyszącego działalności UCTL. – Witalij, założyciel & redaktor naczelny U Call That Love

    Specjalne podziękowania za pomoc przy powstaniu płyty dla Concepta, Agnieszki Basłyk oraz stron muzycznych TheTika.com, The Hip Hop Speakeasy i Remix Wolę.

    Booklet wykonany do kompilacji zawierający dodatkowe informacje o albumie i artystach znajdziecie pod tym linkiem oraz poniżej. Wszystkie elementy graficzne (okładki i booklet) przygotował Concept.

    „Sounds Across the Globe” znajdziecie na Bandcampie. Projekt jest dostępny do pobrania w formie „buy now – name your price”. Kompilację można pobrać za darmo i/lub przy okazji przekazać darowiznę na rzecz U Call That Love. Każde wsparcie od osób przysłuży się do dalszej działalności serwisu, za co z góry dziękuję. Do każdego pobrania płyty dołączany jest również 5-stronicowy booklet rozszerzający niniejsze wydawnictwo.

    DOWNLOAD U Call That Love – „Sounds Across the Globe” (MP3 320kbps format)

    Tracklista

    1. The Boomjacks – Pilvet
    2. Nix – Encore feat. Percee P
    3. Customary – Still Yours
    4. Pawcut – Walk on by
    5. Souls Rest – Small Triumph
    6. Maverick – The Rise and the Fall
    7. Concept – With You
    8. The Audible Doctor – Get 'Em feat. Guilty Simpson
    9. maticulous – Wind feat. Black Sun & Hubbs
    10. King I Divine – SSS (Scattered Sun Showers)
    11. Moods – Mr. Clean
    12. Pseudo Slang – Till It Ends (prod. Rawhead)
    13. Exact Change Project – Keep It Jazzy
    14. P.R – Next Destination
    15. Piece Of Mind – Rhyme Training feat. Abdominal (Remix)
    16. Arcka – Just Another Day
    17. Kool Keith  – Stuck In The Past (prod. Keith Science)
    18. olywok – Don’t Matter
    19. Parallel Thought – Mad iLL
    20. DJ Czarny & Tas – Too Close
    21. Praverb the Wyse – The Social Network feat. DJ Grazzhoppa
    22. foka – Knew You Was Fake
    23. Jaze Baqti – Escape
  • Denitia & Sene z eksperymentalnym His & Hers

    Denitia & Sene z eksperymentalnym His & Hers

    3–5 minut

    Duety muzyczne od niepamiętnych czasów przyciągają uwagę opinii publicznej. Dzięki współpracy poszczególnych artystów powstało wiele wspaniałych singli i pełnych wydawnictw, z czego niektóre zasłużyły sobie na miano nieśmiertelnych nagrań. W historii rapu pojawiło się mnóstwo wykonawców wydających projekty na zasadzie kolaboracji pomiędzy raperem a producentem/DJ-em. Wystarczy tylko przypomnieć sobie dokonania Gang Starr, EPMD, Pete Rocka & C.L. Smootha, Jaylib i wielu innych, aby zrozumieć istotę tego rodzaju kooperacji muzycznych. Niektórzy twórcy wywodzący się z kręgów hip hopowych dobrze sobie radzą w duetach z wokalistkami. Jako przykład może posłużyć tutaj projekt Denitii & Sene’a, łączący dwoje nowojorskich artystów. W tym roku wykonawcy wypuścili album „His & Hers”, który entuzjastycznie przyjęło spore grono odbiorców.

    Współcześni artyści chętnie eksperymentują z brzmieniem, próbując wyznaczać przy tym nowe trendy (niektórzy kombinują jak koń pod górę, ale to już inna kwestia). Coraz częściej producenci daleko wybiegają poza klimaty hip hopowe w poszukiwaniu nowej jakości (patrz: Sabzi i jego projekt Made In Heights), co przynosi niekiedy wymierne efekty. Właśnie tak jest w przypadku Denitii & Sene’a. Nowojorscy wykonawcy współpracują ze sobą od ub.r. i już zdążyli zaskarbić sobie sympatię fanów progresywnej muzyki z całego świata. Z duetu tych twórców bardziej znany jest ten drugi, posiadający w swoim dorobku kilka płyt oraz współpracę z różnymi raperami i producentami.

    Dyskografia Sene’a obejmuje m.in. albumy „Pavement Special”, „Beautifully Ugly”, „A Day Late & A Dollar Short” (nagrany wraz ze wszędobylskim Blu) i „Brooklyknight”. Oprócz tego współpracował on z Co$$em, maticulousem, Reksem, Mr. Bradym czy członkami Brown Bag AllStars. Po wydaniu swojego ostatniego longplaya w kwietniu ub.r., Sene rozpoczął nowy etap w karierze muzycznej. Nie stroniący od nowatorskiego brzmienia wykonawca podjął się kolaboracji z Denitią Odigie, wokalistką z jego rodzinnego Brooklynu, mającą na swoim koncie szereg wydawnictw z „Songs for Sunsets” i „Dream Suite” na czele.

    Początkowo trudno było przypuszczać, w jakim kierunku podąży nowo powstały duet i czy od razu przyciągnie do siebie liczne grono słuchaczy. Przed premierą debiutanckiego materiału oboje artyści przyznawali się do szukania inspiracji w twórczości Sade, The Fugees, Crosby, Stills, Nash and Young, The Beatles, Janet Jackson, co wskazywało na bardzo rozległe muzyczne horyzonty mieszkańców NYC. Z tej niecodziennej mieszanki twórcy uwarzyli „Blah Blah Blah EP”. Projekt zawierający jedynie 3 tracki (tytułowe nagranie, „She’s Not the Only One.” i „How To Satisfy.”) uzyskał wsparcie od Okayplayera i w szybkim tempie stał się jedną z większych niespodzianek drugiej połowy 2012 roku. Duet przy tworzeniu utworów dowolnie korzystał z elementów R&B, (synth)-popu, ambientu; pojawiły się głosy mówiące o tym, że EP-ka to wypadkowa nowych trendów muzycznych przypisanych do elektronicznego bebopu. Wszystko to zostało jeszcze bardziej rozwinięte na „His & Hers” z marca tego roku.

    Po wydaniu „Blah Blah Blah EP” duet co pewien czas dzielił się ze słuchaczami swoimi kolejnymi nagraniami. Największe wrażenie na mediach zrobił track „Casanova.”, kapitalna ballada o iście hipnotyzującej mocy. Również sporo miejsca poświęcono „Trip. Fall.” i „Again. (New Ride.)”. Po serii nagrań duet postanowił opublikować debiutancki album. „His & Hers” ukazało się 19 marca i zrobiło wrażenie na odbiorcach. Wcześniej publikowane pojedyncze utwory nie miały aż takiej siły rażenia. Ponadto dopiero za sprawą longplaya można było w pełni docenić historie o relacjach damsk0-męskich opowiadanych przez Denitię. Produkcją całego materiału zajął Sene, któremu z pomocą przyszli Deejay Element & J57 z Brown Bag AllStars oraz Illingsworth & Nolan Thies. Oprócz nich w nagraniu płyty uczestniczyło kilku muzyków, doprawiając gdzieniegdzie beaty o żywe instrumenty. Szkoda tylko, iż duet ni postarał się o zaprezentowanie odbiorcom większej liczby premierowych ścieżek, gdyż ponad połowa zawartości albumu ukazała się uprzednio w sieci. Oby przy kolejnej płycie artyści pamiętali o tej sprawie.

    Początkowo Denitia & Sene ograniczyli się do wydania płyty w formacie elektronicznym. Wydawnictwo trafiło na Soundclouda i Bandcampa. Jednak po kilku miesiącach od premiery „His & Hers” doczekaliśmy się też fizycznych nośników projektu rozszerzonych o jeden bonus track. Materiał ukazał się na płytach kompaktowych i winylowych nakładem Input Records/Snow Dog Records. Jeden z najbardziej progresywnych albumów roku promuje szereg videoclipów. Obrazy powstały kolejno do „Blah Blah Blah.”, „She’s Not the Only One.”, „Trip. Fall.”, „Breath.Scream.Dream.” i „Casanova.”. Pierwsze trzy teledyski znajdziecie poniżej, resztę można obejrzeć na kanale nowojorskiego duetu na YouTube.

    PS. W artykule celowo zamieniłem osobliwą pisownię używaną przez duet na bardziej przystępną w odbiorze formę. Przynajmniej oczy nie będą się męczyły przy dłuższym tekście o twórczości Denitii & Sene’a.

    Tracklista

    1. Because We Are Fools. (prod. Sene)
    2. Call U. (prod. Sene)
    3. Casanova. (prod. Sene, Deejay Element & J57)
    4. Again. (New Ride.) (prod. Sene)
    5. Lucy. Loosie. (prod. Sene)
    6. Trip. Fall. (prod. Sene)
    7. Stupid World. (prod. Sene)
    8. She’s Not the Only One. (prod. Sene, Deejay Element & J57)
    9. How To Satisfy. (prod. Sene & J57)
    10. Blah Blah Blah. (prod. Sene, Illingsworth & Nolan Thies)
    11. Breath.Scream.Dream. (Bonus track) (prod. Sene)
  • Piąty studyjny album Disflex6 – Odyssey

    Piąty studyjny album Disflex6 – Odyssey

    3–5 minut

    Każdego roku setki płyt hip hopowych trafiają do obiegu. Niektórzy wykonawcy szybko przebijają się ze swoimi wydawnictwami, innym ta sztuka nie udaje się. Środowisko muzyczne, to istna dżungla, w której trzeba wiele sprytu, szczęścia i wielu innych elementów pomagających w dotarciu do szerszego grona odbiorców. Historia rapu zna mnóstwo przykładów artystów zasługujących na znacznie większy szacunek i uznanie na scenie, ale będących często pomijanymi przez ogół. Wystarczy tylko rzucić okiem na underground, aby przekonać się, ile jest w tym prawdy. W końcu przed latami działało w hip hopie pełno utalentowanych wykonawców, ale niejeden z nich nigdy nie doczekał się należnego uznania w oczach środowiska. W tym miejscu należy wymienić formację z Kalifornii, Disflex6. Grupa znad Pacyfiku kolejny raz dowiodła o swoim kunszcie, wydając album „Odyssey” pod koniec ub. miesiąca.

    Kalifornijscy artyści cieszą się na ogół dobrą renomą na scenie hip hopowej, regularnie wydając wartościowe projekty. W podobnym tonie można mówić o bohaterach tego artykułów, nawet pomimo tego iż nie są aż tak bardzo znani w środowisku. Disflex6 tak naprawdę nigdy nie zabiegało o nie wiadomo jaki splendor w branży, po prostu formacja od początku istnienia skupia się na tym, co do nich należy, czyli na nagrywaniu naprawdę dobrego rapu. Lazerus Jackson (Emcee) & Jason The Argonaut (Emcee/producent) pojawili się w Bay Area w połowie lat 90.tych i już po pierwszych materiałach wypuszczanych na kasetach uzyskali miano jednego z najciekawszych zespołów w San Francisco i okolicy.

    Jeszcze w ub. stuleciu grupa wypuściła swoje pierwsze materiały. „Disflex.6” i „Roadside Attractions” utorowały drogę następnym wydawnictwom oraz pozwoliły Disflex6 zdobyć uznanie w oczach lokalnej społeczności hip hopowej. Doceniono głównie ich awangardowy styl oraz zamiłowanie do eksperymentowania nad brzmieniem. W dalszej kolejności trafiły do obiegu „The Guts EP” i dwunastka „Featuring Sunset Leagues”. Projekty trafiły do obiegu z logiem Sunset Leagues International, labelu założonego przez Lazerusa Jacksona & Jasona The Argonauta wraz ze swoimi przyjaciółmi. Od tego momentu duetowi w nagraniach pomagali Elon, DJ Capsize, Ehnertia i Mercury, zajmując się przeważnie produkcją i kwestiami technicznymi utworów. charakterystyczny styl muzyki Kalifornijczyków zaskarbił sobie fanów również poza najbliższą okolicą.

    Twórczością przedstawicieli północnej części Kalifornii zainteresowali się Brytyjczycy z Lex Records oraz Szwedzi z Twenty Four Seven Records. Pierwsza oficyna wydawnicza pomogła w wypuszczeniu pełnoprawnego debiutanckiego albumu „Where The Sidewalk Ends” oraz wydała dwa single winylowe – „Hot Season” i „Disflex 6 Presents Lazerus Jackson”. Z kolei skandynawski label opublikował longplay „Slow Burn” oraz siódemkę „Dream Sequence” b/w „Bomb The Factory”. Po okresie przypadającym na współpracę z Europejczykami, Disflex6 powróciło do samodzielnego wydawania muzyki. Ostatnie lata przyniosły m.in. „The Loophole Project”, „The LEX Collection” oraz kilka solowych płyt członków formacji oraz crew Sunset Leagues. W tym roku doczekaliśmy się powrotu zespołu z kolejnym albumem. „Odyssey” to piąta płyta formacji związanej z San Francisco.

    Premiera płyty odbyła się 22 października. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży nakładem Sunset Leagues International. Amerykańska grupa idealnie trafiła na termin wydania materiału, ponieważ jesień stanowi optymalny moment na muzykę ich autorstwa. Dlaczego w ten sposób można określić ich najnowsze dzieło? Ano choćby dlatego, że tegoroczny projekt to kwintesencja stylu Disflex6 – miejscami mroczne, gdzieniegdzie posępne beaty świetnie współgrają z warstwą liryczną na tym wydawnictwie; teksty jak zwykle w ich przypadku stoją na odpowiednio wysokim poziomie. „Odyssey” nie należy do albumów przeznaczonych pierwszemu-lepszemu sympatykowi muzyki hip hopowej. Ze względu na specyficzną otoczkę unoszącą się nad utworami i awangardowy styl, w jaki są podane tracki Kalifornijczyków, do ich utworów trzeba mieć odpowiednie podejście. W celu zachowania swoistego pierwiastka Disflex6, przy pracach nad LP brali udział tylko osoby związane z Sunset Leagues. W zamykającym płytę „Into The Clouds” występują gościnnie tego kolektywu. Wszystkie podkłady na albumie są dziełem Jasona The Argonauta, E&J Beats, Elona i Mercury’ego, zaś cuty dołożyli DJ Primo & DJ Capsize. „Drifters Dream”, „The Diary”, „Dog Star” czy „The Insight” przemawiają za tym, iż jest to najlepsze z dotychczasowych wydawnictw kalifornijskiej formacji.

    Wydawnictwo sprzed kilkunastu dni można odsłuchać na Bandcampie. Jak ww. Disflex6 rozszerzyli „Odyssey” dorzucając instrumentale pochodzące z tego projektu, co łącznie dało 29 ścieżek. Album dostępny w sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty CD wraz z dołączonymi koszulkami i gadżetami). Tegoroczna płyta Lazerusa Jacksona & Jasona The Argonauta nagrana przy wsparciu ich przyjaciół ukazała się w dobrym terminie i wszystko wskazuje na to, że przez następne tygodnie często będzie gościła w głośnikach i słuchawkach niejednego odbiorcy.

    Tracklista

    1. Odyssey Intro (prod. E&J Beats)
    2. Drifters Dream (prod. Jason The Argonaut)
    3. The Diary (prod. Elon)
    4. Mount Everest (prod. Elon)
    5. Beautiful World (What Do I Know) (prod. Jason The Argonaut)
    6. Mercury’s Lament (prod. E&J Beats)
    7. Technicolor Time Lapse (prod. E&J Beats)
    8. Suicide Notes (prod. Elon)
    9. Dog Star (prod. Jason The Argonaut)
    10. The Insight (prod. Jason The Argonaut)
    11. Inner Space (prod. Elon)
    12. Winnie Cooper (prod. Jason The Argonaut)
    13. Smile feat. Mike Wright (prod. E&J Beats)
    14. Smoke Break III
    15. The Union (Don’t Stop) (prod. Jason The Argonaut)
    16. Into The Clouds feat. Sunset Leagues (prod. Elon)
  • One of Many nowym albumem Erika Lau

    One of Many nowym albumem Erika Lau

    3–4 minut

    Producenci (około) hip hopowi to liczne i rosnące w siłę grono artystów na muzycznej mapie świata. Coraz więcej beatmakerów zdobywa uznanie w oczach krytyków oraz słuchaczy, legitymując się często większym szacunkiem w branży niż niejeden raper lub wokalist(k)a. Wielu z liczących się przedstawicieli tej części środowiska muzycznego wydaje nagrania w niesłychanym tempie. Knxwledge, ohbliv, Ta-ku i inni publikują nowe materiały co kilka miesięcy i trudno połapać się w ilości muzyki wypuszczanej przez nich. Jednak niekiedy ilość nie idzie w parze z jakością projektów, przez co wyżej stawiane są w pełni przemyślane wydawnictwa wybranych producentów. W tym miejscu nie sposób pominąć Erika Lau, który systematycznie, ale z zachowaniem zdrowego rozsądku, publikuje płyty. Jego ostatni album zatytułowany „One of Many” ukazał się w czerwcu tego roku.

    Brytyjscy twórcy są często kompletowani na całym świecie. Dotyczy to raperów i producentów, aczkolwiek ci pierwsi niekiedy nie otrzymują tak dużego kredytu zaufania ze względu na specyficzny wyspiarski akcent. Eric Lau wybrał tworzenie podkładów muzycznych i dzięki temu bez większych kłopotów jego twórczość dociera do sukcesywnie powiększającego się grona sympatyków. W pierwszych latach działalności beatmakera pomocną dłoń do niego wyciągnęli ludzie związani z BBC Radio, chętnie prezentując jego utwory w swoich audycjach. Przełożyło się to na zainteresowanie wytwórni płytowych osobą tego utalentowanego wykonawcy, co zresztą nikogo nie zdziwiło ze względu na jakość nagrań twórcy z Londynu,

    Premierowe utwory producenta trafiły na kompilację „Brawnswood Bubblers” (Brownswood Recordings) oraz na autorską dwunastkę „Presents Dudley And Friends” powstałą przy udziałach Dudleya Perkinsa, Georgii Anne Muldrow i Rahel. Dwa lata po premierze tych wydawnictw doczekaliśmy pierwszego albumu Erika Lau wydanego nakładem Ubiquity. „New Territories” ukazało wszystkim skalę talentu londyńskiego wykonawcy, który pomimo współpracy z uznanymi w branży oficynami wydawniczymi, zdecydował się samodzielnie pokierować swoją dalszą karierą muzyczną. Wszystkie późniejsze materiały beatmakera (oprócz singla „What I’d Rather”) trafił do sprzedaży nakładem założonego przez niego labelu Kilawatt Music Limited. „Makin’ Sound”, „Kilawatt V2”, „Quadrivium” i „The Mission EP” przyniosły Brytyjczykowi powszechne uznanie w niezależnych kręgach muzycznych w różnych częściach świata. Wydawnictwa beatmakera doceniono również w Polsce – w ub.r. wybrano producenta do grona sędziów V edycji beatbattle.poznan. Wraz z wydanym w czerwcu „One of Many” przybyło jemu nowych sympatyków.

    Pierwsze wiadomości dotyczące nowego wydawnictwa artysty pojawiły się w sieci na początku wiosny. Już pierwsze utwory wprowadzające do pełnego LP – „Everytime”„Here” – spotkały się z przychylnym odbiorem i rozbudziły apetyty ludzi na płytę. Premiera albumu w połowie czerwca okazała się dobrym ruchem. Soulowy i ciepły charakter materiału świetnie pasował na pogodną i rozpromienioną część roku. O sukcesie „One of Many” zadecydowała nie tylko piękna neo-soulowa warstwa muzyczna longplaya, ale także gościnne udziały wokalistek. Właśnie dzięki występom w głównej mierze Tawiah („For You”, „Closer”, „Not Alone”, „Where To Go Now”) oraz Rahel („Here”, „Everytime”, „Guide You”) album zyskał niepowtarzalny klimat. Georgia Anne Muldrow również sumiennie wywiązała się ze swoich obowiązków w nagraniu „Lily of the Desert”. Natomiast swoistą wisienką na torcie jest z kolei utwór „Rise Up” z męską częścią gości – Oddiseem & Olivierem St. Louisem. Eric Lau udowodnił tą płytą, że wcale nie jest jednym z wielu beatmakerów próbujących przebić się w branży muzycznej, ale osobą kreującą brzmienie na scenie, której warsztat powinni podpatrywać pozostali adepci neo-soulu i nurtów pokrewnych.

    Stream wydawnictwo udostępniono na Bandcampie. Również dzięki temu serwisowi można nabyć „One of Many” w wydaniu elektronicznym i fizycznym (płyty winylowe; kompakty już wyprzedano w tym miejscu). Jak już wcześniej wspomniałem, Eric Lau na single promujące longplay wybrał „Everytime”, „Guide You” i „Here”. Jego tegoroczny projekt wiele zyskał na wsparciu Okayplayera oraz innych serwisów muzycznych, co przełożyło się na duże zainteresowanie brytyjskim artystą również wśród mediów zajmujących się na ogół mainstreamem. Stanowi to dobry punkt wyjściowy dla przyszłych materiałów beatmakera i powinien on to wykorzystać już przy kolejnej produkcji.

    Tracklista

    1. Many
    2. Here feat. Rahel
    3. Lily of the Desert feat. Georgia Anne Muldrow
    4. Rise Up feat. Oddisee & Olivier St. Louis
    5. Everytime feat. Rahel
    6. The Gathering
    7. For You feat. Tawiah
    8. Guide You feat. Rahel
    9. Closer feat. Tawiah
    10. We All Are
    11. Not Alone feat. Tawiah
    12. Divine feat. Fatima
    13. Where To Go Now feat. Tawiah
    14. One
  • Darmowe EP: MKV & Concept – When The Pieces Come Together EP + wywiad z MKV

    Darmowe EP: MKV & Concept – When The Pieces Come Together EP + wywiad z MKV

    5–7 minut

    W czasie codziennej obserwacji sceny muzycznej szybko dojdziemy do wniosku, że największym zainteresowaniem cieszą się darmowe wydawnictwa. Trudno dziwić się temu, gdyż nastały po prostu takie czasy, w których ludzie chcą mieć bezpłatny dostęp do wszystkiego, co trafia do sieci. Potwierdza się to również przy rozmowach z osobami z branży – blogerami, artystami i wydawcami. Często słyszałem opinie o tym, że poszczególni wykonawcy znacznie lepiej wychodzili na projektach nie dających zysku pieniężnego, w zamian otrzymując większy feedback ze strony mediów i słuchaczy. Darmowa muzyka cieszy się dużym zainteresowaniem na Bandcampie. W drugiej połowie września za pośrednictwem tego serwisu ukazała się wspólna produkcja MKV & Concepta – „When The Pieces Come Together EP”.

    Już kilkakrotnie wcześniej wspominałem o tym, że regularnie podpatruję działalność prowadzoną przez wielu artystów i wydawców. Jednym z wykonawców znajdujących się pod moją baczną obserwacją jest Concept. W sierpniu przedstawiłem na łamach serwisu jego album nagrany przy udziale Eda Rowe’a, „Essenchill”. Jak się później okazało, wspólne wydawnictwo tych twórców zapoczątkowało istnienie wytwórni płytowej Essenchill Records założonej przez Nowozelandczyka i Amerykanina. Już na samym początku działalności, szeregi labelu powiększono o rapera MKV.

    Emcee zamieszkały w Pittsburghu ma na swoim koncie udział w kilku projektach. W pierwszej połowie poprzedniej dekady wraz z innym wykonawcą, Warrenem Parkerem, założył on formację Lucid Music. Grupa łącznie wydała 5 albumów, począwszy „They’re Not Ready”, a skończywszy na „Rockit Science”. Po tych projektach MKV skupił się na solowej działalności, co przyniosło przede wszystkim „Changes EP” zrealizowane wespół z producentem Adamaticiem. Oprócz tego raper udzielił się na płycie brytyjskiego beatmakera SciFi Stu, „Reflectionz”, wydanej w maju tego roku. Teraz przyszła kolej na „When The Pieces Come Together EP”, wspólnego dzieła tego rapera i Concepta.

    Darmowe wydawnictwo duetu niezależnych artystów utrzymano w duchu korzennego rapu. Ponad 20-minutowa EP-ka zawiera 4 utwory wokalne oraz 3 instrumentale. Spośród nagrań z pierwszej grupy wyróżniają się z pewnością „Stay Strong” i „Lost Souls”. Szczególnie warto na dłużej zatrzymać się przy tym drugim tracku, stanowiącym świetny storytelling. MKV prezentuje co najmniej poprawny warsztat, w którym widać przykładanie się Emceego do warstwy lirycznej swoich kompozycji. Amerykanin bez problemu odnalazł wspólny język ze swoim nowym partnerem muzycznym. Concept wykształcił charakterystyczny i zapadający w pamięć styl, którego brakuje wielu współczesnym producentom. Dzięki temu „When The Pieces Come Together EP” należy do dopracowanych i przyjemnych w odbiorze materiałów, dedykowanych fanom głównie esencjonalnego rapu.


    W ramach rozszerzenia wiadomości o tym wydawnictwie, przeprowadziłem krótki wywiad z MKV. Wraz z tym artystą porozmawialiśmy o tematach dotyczących „When The Pieces Come Together EP”, jego początkach współpracy z Conceptem oraz planach na najbliższą przyszłość.

    Hej Marcusie, jak się miewasz? W tekście o „When The Pieces Come Together EP” wspomniałem o Twoim wcześniejszym wspólnym projekcie z Adamaticiem, „Changes EP”. Czy jesteś zadowolony z tego materiału po premierze EP-ki 9 miesięcy temu?

    Tak, jestem bardzo zadowolony z tego materiału. Wraz z Adamaticiem włożyliśmy dużo czasu i wysiłku w ten projekt; współpraca z tym producentem stanowiła czystą przyjemność. W trakcie tworzenia „Changes EP” Adamatic stał się moim dobrym przyjacielem. Jest on bardzo utalentowanym beatmakerem i dobrym człowiekiem.

    Jak zapoznałeś się z Conceptem i kto wyszedł z inicjatywą nagrania EP-ki?

    Cóż, słyszałem o Concepcie od RCA (jeden z partnerów muzycznych MKV – przyp. red.), więc sprawdziłem jego nagrania na Soundcloudzie i byłem pełen podziwu dla jego produkcji. Krótko potem Concept skontaktował się ze mną pytając o współpracę. To był jego pomysł, aby zrealizować EP-kę, a resztę już znacie.

    „When The Pieces Come Together EP” to naprawdę dobry tytuł dla płyty. Co się za tym kryje?

    Nie chodzi tyle tutaj o muzykę, jako części w życiu, które łączą się wzajemnie, ale o mądrość muzyczną i sposób w jaki przypadliśmy sobie do gustu z Conceptem na artystycznej płaszczyźnie. Poczułem, że jego produkcja była tym, czego poszukiwałem przez dłuższą chwilę. Jednym słowem, to był brakujący element, który w końcu znalazłem.

    „Stay Strong” i „Lost Souls” to moje ulubione utwory z płyty. Wygląda na to, że chciałeś wyrazić siebie przez opowiedzenie ludziom o dobrych i złych historiach w życiu. Czy uważasz, że słuchacze nadal poszukują ludzi, którzy mogą ich nauczać i przekazywać wiedzę w nagraniach?

    Jak najbardziej. Nadal mamy odbiorców dla pozytywnych i głębokich tekstów, musisz tylko sprawić, aby spędzili więcej czasu z twoimi nagraniami. Uważam, że ludzie są zmęczeni słuchaniem tych samych utworów i przesłań, które nie są teraz znaczące, ale wymagania dla muzyki, jaką tworzę nie są aż tak wysokie lub popularne. Nadal wierzę w to, iż ludzie chcą słuchać muzykę, z którą mogą utożsamiać się i brać coś od niej.

    Co jest teraz ważniejsze w branży muzycznej – wielu obserwatorów/fanów na Soundcloudzie/Twitterze/Facebooku czy docieranie ze swoimi wydawnictwami do dużej liczby stron muzycznych?

    Wydaje mi się, że wszystko zależy od osoby. Osobiście raczej preferuję dotarcie do więcej ludzi, ale w takiej kolejności, aby zachęcić obserwatorów i fanów do dzielenia się linkami na portalach społecznościowych i innych stronach. Jednym słowem, obie rzeczy są jednakowo ważne i przechodzą z ręki do ręki.

    Jak przedstawia się teraz scena hip hopowa w Pittsburghu i jak wyglądają sprawy z Twoją grupą Lucid Music. Czy pracujecie nad nowym projektem?

    Nie ma zbyt wielu aspektów i osób na scenie w Pittsburghu w tej chwili, ale to tylko moja osobista opinia. Nie mówię, że nie ma tutaj dobrych grup hip hopowych i Emcees, ponieważ nadal istnieje moja grupa Lucid Music. Nie pracujemy obecnie nad nowym materiałem, ale wspólnie z Warrenem Parkerem jesteśmy zajęci swoimi solowymi wydawnictwami i w dalszym ciągu gramy razem koncerty.

    Dziękuję za czas poświęcony na wywiad. Na koniec chciałbym dowiedzieć się, jakie są Twoje następne plany muzyczne?

    Nie ma problemu, również dziękuję za tę rozmowę. Jak dotąd moje następne plany, to reedycja „Changes EP” przez Essenchill Records z ekskluzywnym trackiem i videoclipem, a także nową okładką. Projekt będzie udostępniony do bezpłatnego pobrania przez pewien czas. Pracuję też nad wspólną kompilacyjną EP-ką z Esem, Edem Rowe’em i Conceptem dla Essenchill Records. To powinien być dobry materiał, więc rozglądajcie się za nim, jak też za nową edycją „Changes EP”. Bądźcie ze mną w kontakcie poprzez moją stronę MKV Music.


    Wydawnictwo duetu pojawiło się na Bandcampie. „When The Pieces Come Together EP” można bezpłatnie pobrać korzystając z poniższego linka. Premierowy projekt Essenchill Records promują dwa single: „Live By The Pen” i „Stay Strong”. Do tego drugiego utworu nakręcono też czarno-biały teledysk.

    W następnych miesiącach pojawią się kolejne projekty, które trafią do obiegu dzięki Essenchill Records, o których zresztą wspomnieliśmy w wywiadzie. U Call That Love ściśle współpracuje z tym nowo powstałym labelem, dzięki czemu o każdym wydawnictwie ER będziecie na bieżąco informowani.

    DOWNLOAD MKV & Concept – „When The Pieces Come Together EP”

    Tracklista

    1. The Path
    2. Live By The Pen
    3. Struggle (Instrumental)
    4. When The Pieces Come Together
    5. Stay Strong
    6. Lost Souls
    7. Past & Present (Instrumental)
  • Mr Brown przedstawia Music Capsule Vol. 1: The Number Station

    Mr Brown przedstawia Music Capsule Vol. 1: The Number Station

    2–4 minut

    Wydawnictwa przygotowywane przez beatmakerów cieszą się coraz większą popularnością na świecie, o czym nie trzeba przekonywać nikogo. O swoistej ekspansji brzmień instrumentalnych często piszą różne serwisy muzyczne. Wielu producentów zajmuje obecnie ważne pozycje w środowisku, o czym wspominałem już niejednokrotnie na stronie. Po przedstawieniu w ub. tygodniu wydawnictw różnych twórców zrzeszonych w Amajin Records oraz płyty Aruzo & Slime’a „Remixed It 2”, przyszła kolej na nagrania następnych beatmakerów. W dniu dzisiejszym na UCTL debiutuje wykonawca rodem z Wysp Brytyjskich, Mr Brown. W sierpniu tego roku artysta wypuścił beat tape „Music Capsule Vol. 1: The Number Station”, który stworzono w oparciu o klasyczne brzmienie hip hopowe.

    Brytyjski sklep płytowy i oficyna wydawnicza w jednym, King Underground, współpracuje na co dzień z różnymi artystami. Wśród nich znajdziemy Lewisa Parkera, Planet Asię, Simiah czy też Mr Browna. Wykonawca występujący również pod pseudonimem Bee, prowadzi działalność na scenie hip hopowej od ponad dekady. Przez ten czas producent i DJ w jednym zdążył wydać kilka solowych projektów, zaliczając przy okazji kolaboracje z szeregiem postaci w branży muzycznej. Listę jego wydawnictw otwiera mixtape „No Strings Attached” z 2002 roku, po którym Brytyjczyk skupił się na produkowaniu tracków oraz dorzucaniem cutów innym osobom ze środowiska. W połowie ub. dekady pojawił się on w nagraniach Poorly Fluent, Pneumatica & Slotha, Mr Richie Kutsa. Niejako podsumowaniem tamtego okresu jest kompilacyjne wydawnictwo przygotowane wraz z Beatnikiem, „Count 2:10”.

    Następnie Mr Brown dorzucił solowe wydawnictwa – „Old Stuff”, „We Don’t Quit” i „Beats for Days: an Instrumental EP”. Pierwszy projekt stanowił zbiór wcześniej nieopublikowanych nagrań z lat 2004-07. Instrumentalna EP-ka zawierała 10 utworów podanych w więcej niż porządnym stylu; płyta rozpoczęła przy tym funkcjonowanie labelu We Stay True założonego przez Brytyjczyka. Z kolei trzeci materiał powstał przy udziale dobrze wszystkim znanego Copywrite’a i trafił na siódemkę. W ostatnim czasie beatmaker wypuścił też do spółki z King Underground „The Hubwish” b/w „Ebondo” oraz wyprodukował tracki Beneficence’a („Masterful Method”), Pariah State („Elevate”), Audita („The Call Back”) i Planet Asii („Walking Out”). Polscy słuchacze mogą kojarzyć jego osobę także z tegorocznej płyty DJ’a Czarnego & Tasa, „Time To Build”, na której znalazł się remix „Once Again” autorstwa Mr Browna. Po tych wszystkich produkcjach wyspiarski twórca postanowił wydać „Music Capsule Vol. 1: The Number Station” złożony z 27 ścieżek powstałych na przestrzeni kilku lat.

    Wydawnictwo ujrzało światło dzienne 20 sierpnia. Kompilacyjny beat tape zabiera odbiorców w podróż pomiędzy dźwiękami pochodzącymi z różnych starych płyt. Po zapoznaniu się z zawartością tego materiału, szybko można dojść do wniosku, iż album najbardziej docenią miłośnicy wyszukanego brzmienia hip hopowego, przywiązani do tradycji crate diggingu. Mr Brown sprawnie skonstruował poszczególne stacje „Music Capsule Vol. 1: The Number Station”. Londyński producent umiejętnie skorzystał z różnorodnych sampli, w których znajdziemy elementy jazzowe, filmowe, soulowe czy nawet psychodeliczne. Ponad tym wszystkim unosi się zapach boom-bapu, nadający produkcji świetny klimat.

    Jeżeli chodzi o tytuł płyty, to najlepiej oddać w tym miejscu głos jej autorowi:

    The Number Station pełni rolę przesłania nadziei i przestrogi przed nadciągającym Armageddonem dla tych, którzy będą na tyle fartowni, aby natknąć się na te częstotliwości.

    „Music Capsule Vol. 1: The Number Station” udostępniono na Bandcampie. Oprócz wersji elektronicznej projektu ukazały się też płyty kompaktowe Mr Browna (digipacki). Album wydany przez We Stay True przy wsparciu Dephect można bezpośrednio nabyć za pośrednictwem BC.

    Tracklista

    1. Intro
    2. Pyasa
    3. Trusted
    4. Maybee
    5. Perscription
    6. Illego
    7. Hambo
    8. Blooper Reel
    9. Genie
    10. Conical
    11. See Hear
    12. Four To Say
    13. Bug Box
    14. Trusay
    15. Mon Keys
    16. Foot Zone
    17. The Peeper
    18. Komms
    19. Hands On
    20. De Rail
    21. Gato
    22. Gallows
    23. Vidiocean
    24. Hulan
    25. Bereft
    26. Escapade
    27. Outro
  • Group Therapy w wydaniu Siviona

    Group Therapy w wydaniu Siviona

    3–5 minut

    W tym miesiącu nie brakuje premier wielu istotnych wydawnictw autorstwa plejady artystów. W czasie, gdy oczy większości dziennikarzy muzycznych i słuchaczy są skierowane na wydawnictwa szeroko rozpoznawalnych twórców, o czym już wspominałem w serwisie, w gronie mniej znanych wykonawców również pojawiło się wiele wartościowych projektów. Do tej kategorii można przypisać materiały Disflex6, Armand Hammer, Cory’ego Mo, Jermiside’a & Danny Diggsa, Solrac Tracks & DJ’a Push Playa, DJ’a Skizza i Siviona. Ostatni z nich przygotował produkcję zatytułowaną „Group Therapy”, która ukazała się na rynku płytowym nakładem ILLECT Recordings.

    Amerykański label na co dzień współpracuje z różnymi wykonawcami. Lista ta obejmuje DJ’a Aslana, Japhię Life, Imperiala, Jaqa, Sundance’a, Wesa Pendletona i Sareema Poemsa, który niedawno dołączył do tej wytwórni płytowej. Niektórzy z nich są związani z ILLECT Recordings od wielu lat, podobnie jak Sivion. Artysta pochodzący z teksańskiego Dallas prowadzi działalność wydawniczą od blisko dekady. Przez ten czas zapisał on na swoim koncie kilka solowych wydawnictw oraz zrealizował trzy płyty z pozostałymi członkami undergroundowej formacji Deepspace5 (macierzysty skład supergrupy tworzyli Ill Harmonics, Labklik, Mars Ill i The Pride).

    Pierwsze dwa trzy rapera – „Mood Enhancement”, „Spring Of The Songbird”„Live at the Gypsy Tea Room” – trafiły do obiegu w połowie ub. dekady. Od początku kariery muzycznej, Sivion jest kojarzony z uduchowionym nurtem muzyki hip hopowej, często określanej mianem rapu chrześcijańskiego. Właśnie ta forma hip hopowa posiada wielu zwolenników w USA, dzięki czemu wykonawca dość szybko zaistniał w tej branży. Następne lata przyniosły wyprodukowane w całości przez Derta „Butterfly Sessions”. Projekt doczekał się wersji alternatywnej z beatami Freddie’ego Bruno wypuszczonej w lutym tego roku. Oprócz tego Emcee pojawiał się gościnnie na materiałach m.in. Lightheaded, Beat Rabbiego i Theory’ego Hazita. Z kolei jego współpraca z pozostałymi przedstawicielami Deepspace5 zaowocowała opublikowaniem następujących longplayów: „Unique, Just Like Everyone Else”, „Bake Sale” oraz „The Future Ain’t What It Used Be”. Po kilku latach przerwy Sivion zdecydował się nagrać kolejne solowe LP – „Group Therapy”.

    Pierwszy singiel zapowiadający nowy album rapera, „Ladies and Gentlemen”, trafił do obiegu na początku września. W następnych tygodniach pojawiły się kolejne nagrania promujące LP, a po podaniu do wiadomości tracklisty płyty, uwagę mediów przykuła obsada producentów na tym projekcie. Warstwą muzyczną na materiale zajęli się m.in. Symbolyc 1, TheARE, Courtland Urbano, Freddie Bruno, Theory Hazit, Izzy the Kidd i M Slago. Dzięki tym beatmakerom raper uzyskał idealnie pasujące do jego stylu środowisko, w którym nie brakuje pogodnych i pozytywnych brzmień. Poza ww. postaciami na „Group Therapy” udzielili się też zacni i dobrze znani w undergroundzie twórcy. Propaganda, Jurny Big (Tunnel Rats), Manchild (Mars Ill), Ozay Moore (Lightheaded), Sareem Poems (LA Symphony), DJ Aslan, DJ Sean P i Kaboose. Jaki to przyniosło efekt na tym wydawnictwie? Wszystkie osoby zaproszone przez członka Deepspace5 wniosły sporo ożywienia do poszczególnych nagrań zawartych na albumie. Z drugiej strony, obecność aż tylu wykonawców momentami odciąga uwagę słuchaczy od gospodarza „Group Therapy”, a szkoda, ponieważ teksty Siviona wypadają więcej niż poprawnie i raper nie stracił nic ze swoich umiejętności. Nie zmienia to i tak faktu, iż terapia grupowa zaprezentowana przez artystę z Dallas przyda się niejednemu odbiorcy rapu.

    Wydawnictwo udostępniono na Bandcampie. ILLECT Recordings opublikowało „Group Therapy” w wersji elektronicznej i fizycznej (płyty CD). Sivion wraz ze swoimi partnerami muzycznymi przygotował kilka singli promujących album. Wśród wszystkich tych utworów znajdziemy „Ladies and Gentlemen”, „Watch Out”, „Real Talk”, „Free Your Soul” i „Dub Season”. Pierwsze z tych nagrań ukazało się w postaci maxi-singla, do którego powstał też videoclip. W pozostałych materiałach video artysta odsłania kulisy powstania poszczególnych tracków, dzieląc się przy tym swoimi inspiracjami.

    Tracklista

    1. Ladies and Gentlemen feat. DJ Aslan (prod. The Are)
    2. Real Talk feat. muzeONE, Jurny Big & DJ Sean P (prod. Harry Krum)
    3. Out to Win feat. Macho & Manchild (prod. Freddie Bruno)
    4. Watch Out feat. Shames Worthy & Zane One (prod. PICNICTYME)
    5. The Best feat. DJ Manwell (prod. Symbolyc One aka S1)
    6. Free Your Soul feat. Sojourn & Ahred Strange Indeed of Future Shock (prod. Sojourn)
    7. Honey Dew feat. DJ Sean P (prod. Theory Hazit)
    8. Let’s Grow feat. Eimi Hall & Drue Mitchell (prod. Dert)
    9. We Got What You Want feat. Propaganda, Sareem Poems & Crystal Cameron (prod. Thought P)
    10. Telecom feat. Ozay Moore & DJ Idull (prod. Courtland Urbano)
    11. To the Rescue feat. Sintax the Terrific (prod. Freddie Bruno)
    12. One Two feat. Heather James (prod. Sebmaestria)
    13. Walking Bassline (prod. Theory Hazit)
    14. Ask the DeeJay feat. Ruslan of theBREAX, Kaboose, & Crystal Cameron (prod. Tha Kracken!)
    15. Can’t Stop Us feat. Tia Adams & Yung Rick (prod. Izzy the Kidd)
    16. Dub Season feat. DFW’s Finest (prod. M Slago) [Bonus track]
  • Darmowe EP: Aruzo & Slime – Remixed It 2

    Darmowe EP: Aruzo & Slime – Remixed It 2

    2–3 minut

    Od wielu lat remiksy stanowią integralną część przemysłu muzycznego. Historia alternatywnych wersji oryginalnych nagrań sięga XIX wieku, ale w odniesieniu do lat współczesnych, jej początki pojawiły się w latach 60. i 70.tych ub. stulecia. W odniesieniu do muzyki hip hopowej nowe wydania wcześniej wypuszczonych singli od lat 80.tych często spotykają się z dużym zainteresowaniem opinii publicznej. Istnieje wiele remiksów uważanych przez znawców tematu za ważne utwory, niejednokrotnie będące istotniejszymi trackami niż ich pierwowzory. Sporo artystów decyduje się też na wydawanie pełnych płyt z remiksami, które regularnie trafiają do sieci. Pod koniec września ukazał się jeden z projektów tego typu – „Remixed It 2” polskiego duetu Aruzo & Slime.

    Pośród twórców zaangażowanych w ten projekt, bardziej znaną osobą jest ten pierwszy. Aruzo ma na swoim koncie zrealizowanych kilka materiałów, które przyniosły mu pochlebne opinie sympatyków polskiego undergroundu. Beatmaker współpracujący z labelem o charakterystycznej nazwie Teczaszkiniesąnasze nie lubi zbytnio mówić o swojej osobie i zdecydowanie bardziej woli, aby to jego muzyka przemawiała za niego. Producent przygotował w połowie 2011 roku wspólną płytę z Veronem, „Polskie nagranie dla Ciebie kochanie”, a także udzielił się na wydawnictwie MŁD & Czarlsona„EP”. Oprócz tego zajmuje się on tworzeniem remiksów nagrań różnych artystów, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Premierowe wydawnictwo dedykowane alternatywnym wersjom innych nagrań ukazał się styczniu 2010 roku. „Remixed It” zawierało tracki Buff1, Phat Kata, Scienz Of Life i Illi J, które otrzymały od niego nowego szlifu. Przed miesiącem doczekaliśmy się kontynuacji tego przedsięwzięcia.

    „Remixed It 2” trafiło do obiegu 27 września dzięki Teczaszkiniesąnasze. Wydawnictwo obejmuje 7 remiksów nagrań amerykańskich artystów. Płytę otwiera „Be Prepared” Akrobatika i Little Brother w oryginale pochodzące z „Absolute Value”. Następnie mamy „Life Of The Party” Little Brother wspieranych przez Carlittę Durand (track ze składanki „Hall Of Justus Presents: Soldiers Of Fortune”). Później znajdziemy „Lock It Down” Slum Village (singiel z „Villa Manifesto”). W dalszej kolejności Aruzo & Slime odkurzyli tytułowe nagranie z „The Layover” Evidence’a. Po remiksie kompozycji Eva przechodzimy do gwoździa programu – dwóch utworów Eryki Badu w nowych wersjach. „Honey” i „Bag Lady” wypadają naprawdę korzystnie. Całość projektu zamyka alternatywne wydanie „Best To Do It” tria Royce da 5’9″Elzhi & Supastition wzięte z dyskografii DJ’a KO. Wszystkie remiksy uzupełnione o cuty i scratche Slime’a zawarte na darmowej EP-ce przeznaczone są raczej dla słuchaczy o odpowiedniej wiedzy muzycznej, dzięki której powinno docenić się ze względu na ich wartość artystyczną.

    Wydawnictwo sprzed miesiąca można odsłuchać na Bandcampie„Remixed It 2” można bezpłatnie pobrać za pośrednictwem tego serwisu. Aruzo & Slime pokazali, iż potrafią tworzyć naprawdę porządnie brzmiącą muzykę, bez wątpienia zasługującą na szersze uznanie.

    DOWNLOAD Aruzo & Slime – „Remixed It 2”

    Tracklista

    1. Akrobatik – Be Prepared feat. Little Brother
    2. Little Brother – Life Of The Party feat. Carlitta Durand
    3. Slum Village – Lock It Down
    4. Evidence – The Layover
    5. Erykah Badu – Honey
    6. Erykah Badu – Bag Lady
    7. Royce da 5’9″, Elzhi & Supastition – Best To Do It
  • Recenzja LP: Blue Scholars – Bayani

    Recenzja LP: Blue Scholars – Bayani

    3–5 minut

    Rawkus | 2007

    Każdy sympatyk rapu przy odpowiednich zasobach wiedzy bezproblemowo wskaże najbardziej doceniane przez siebie okręgi Stanów Zjednoczonych. W przypadku większości osób wybór będzie niemal oczywisty i padnie tutaj nazwa Nowego Jorku lub Los Angeles (względnie całej Kalifornii). Niektórzy wrzucą do tego worka Detroit, Południe USA lub Chicago. Natomiast słuchacze uważnie śledzący poczynania undergroundowych artystów od ponad dekady wymienią jeszcze Seattle. Właśnie z tym miastem położonym nad Pacyfikiem wiąże się kariera muzyczna wielu utalentowanych i dobrze znanych teraz twórców(nie mam tutaj wcale na myśli jedynie Macklemore’a i Ryana Lewisa). Potwierdzeniem klasy wykonawców ze stanu Waszyngton jest album Blue Scholars, „Bayani”. Pomimo tego iż od premiery płyty minęło raptem (aż?) 6 lat, to już w tej chwili określić ten projekt mianem kultowego.

    Historia formacji z północno-zachodniej części USA sięga ponad 10 lat wstecz. Jeszcze w latach szkolnych Geologic & Sabzi odnaleźli wspólny język i postanowili zająć się nagrywaniem muzyki hip hopowej dedykowanej każdemu przeciętnemu przedstawicielowi amerykańskiego społeczeństwa. Już sama wymowna nazwa zespołu, utworzona po połączeniu zwrotu „blue collar worker” oznaczającego pracownika fizycznego oraz „scholar” (uczony, erudyta). W 2003 roku ukazał się debiutancki materiał grupy zatytułowany po prostu jako „Blue Scholars”. Od początku nagrania zespołu cechowała wrażliwość, umiejętny dobór tematyki utworów oraz oryginalna forma, nawet jak na underground. Wynikało to po części z muzycznych inspiracji duetu, ale również sporo zależało od korzeni członków grupy (Geo to syn filipińskich imigrantów, zaś przodkowie Sabziego pochodzą z Iranu i Stanów Zjednoczonych).

    Po udanym zaprezentowaniu się słuchaczom kolektyw wypuścił 8 lat temu „The Long March EP”. Druga płyta Blue Scholars przyniosła jeszcze lepszy rap w niezależnym wydaniu niż na swoim premierowym longplayu. Co prawda nie mogli oni liczyć na dystrybucję zakrojoną na szeroką skalę, ale i tak wydawnictwo pozwoliło dotrzeć im do większego grona odbiorców, zwracając uwagę na siebie również wydawców. Twórczością formacji zainteresowali się właściciele Rawkusa, którzy zaoferowali im wydanie następnego longplaya w ich wytwórni płytowej. Tym sposobem „Bayani” mogło liczyć na odpowiednią pomoc i działania marketingowe.

    Przed wydaniem tego materiału duet uzyskał już uznanie w oczach lokalnej społeczności. Po uzyskaniu pomocnej dłoni ze strony uznanego w środowisku labelu (kończącego wtedy działalność tak na marginesie), drzwi umożliwiające podbój krajowego podwórka USA stanęły przed nimi otworem. Z drugiej strony, w 2007 roku wcale nie brakowało ważnych premier płytowych w niezależnych kręgach hip hopowych. Przez to ogół słuchaczy oraz dziennikarzy muzycznych nie umiejscowił wtedy trzeciego wydawnictwa Blue Scholars w czołówce najciekawszych albumów tamtego okresu. Geologic i Sabzi szybko pokazali wszystkim, iż powinno być zupełnie odwrotnie, gdyż „Bayani” okazało się jednym z longplayów 2007 roku. Dlaczego tak się stało? Ano przez wzgląd na kilka czynników. Artyści z Seattle przygotowali niezwykle prawdziwy (dzisiaj można powiedzieć, że życiowy), materiał. Zespół pokazał znakomite połączenie szczerych i urozmaiconych tekstów autorstwa Geo i subtelnej oraz przyciągającej uwagę swoją lekkością warstwy muzycznej Sabziego.

    Wielokulturowy wymiar płyty podkreślono na samym początku w ukrytym tracku (nie widnieje na okładce wersji kompaktowej LP) „Baha’i Healing Prayer”. Od strony tematycznej na albumie nie brakuje obserwacji społecznych, podkreślanych często kąśliwie przez Geologica (patrz: uwaga o relacji pomiędzy Kobe’em Bryantem a Shaquille’i O’nealu w „Still Got Love”). Jednak zdecydowanie na pierwsze miejsce wysuwają się tutaj opowieści o zwykłej codzienności, relacjach międzyludzkich i uczuciach. Plastyczny i łatwy do przyswojenia sposób, w jaki raper przedstawia historie w „Ordinary Guys”, „Loyalty”, „North by Northwest” i „Joe Metro” łatwo pozostaje w pamięci odbiorcy. W odrębnej kategorii należy rozpatrywać dwa utwory zawarte na „Bayani”: „Back Home”, a także „Morning of America”. Pierwsze z tych nagrań szybko weszło w poczet najważniejszych kompozycji Blue Scholars. Historia o losach żołnierzy wysyłanych na misje odległe o tysiące kilometrów od ich własnych domów i rodzin czekających na ich powrót do jest aż nadto realistyczna. Z kolei drugi z tych tracków, to zapis prozy z życia Ameryki z kapitalnym punchlinem wymierzonym w kierunku VH1:

    But VH1 never played hip hop at all
    How the fuck they be the ones giving hip hop awards y’all.

    Sabzi fantastycznie dostosował beaty do warsztatu swojego partnera muzycznego. Bogate rozwiązania użyte w niemal na całym albumie i świetna harmonia z jaką instrumentale łączą się ze zwrotkami Geologica są rzadko spotykane w branży hip hopowej.

    Od premiery „Bayani” minęło już 6 wiosen. Przez ten okres nastąpiło mnóstwo zmian w środowisku muzycznym, które nie oszczędziły też twórców pochodzących z undergroundu. W tej chwili trudno trafić na albumy tworzone z takim wdziękiem, nastawione na szczerość i prawdziwość w każdym calu. Blue Scholars dzięki temu wydawnictwu zyskali przychylność dojrzałych odbiorców i mediów tęskniących za rapem przypominającym o czasach, gdy ludziom zależało na ukazaniu własnej tożsamości i zaprezentowaniu płyty zmuszającej do refleksji.

    Projekt doczekał się też reedycji. „Bayani (Redux)” trafiło do sprzedaży nakładem Duck Down Music, przypominając wszystkim o dużej wartości tego materiału.

    Ocena: 4,5/5

    Tracklista

    1. Baha’i Healing Prayer (Intro)
    2. Second Chapter
    3. Opening Salvo
    4. North by Northwest
    5. Ordinary Guy
    6. Still Got Love
    7. Bayani
    8. Loyalty
    9. Fire for the People
    10. Xenophobia (Interlude)
    11. The Distance
    12. Back Home
    13. 50 Thousand Deep
    14. Morning of America
    15. Joe Metro
Translate »