Tag: darmowy album

  • Darmowy album: True Masterz & Da Shogunz – Rap Buddhaz

    Darmowy album: True Masterz & Da Shogunz – Rap Buddhaz

    3–5 minut

    W artykule o premierowym projekcie Mc Shinobiego wspomniałem o tym, że nawet we współczesnym boom-bapie spotykamy znaczną różnorodność. We wstępie do kolejnej publikacji wypada rozszerzyć tę kwestię. Środowisko neo boom-bapowe bywa hermetyczne i nad wyraz zdecentralizowane, co generuje wiele odmienności. W zasadzie nie ma możliwości, aby znaleźć media i słuchaczy doceniających ogół twórców przypisanych do tego nurtu. Część odbiorców wybiera hardcore’ową stronę tej niszy, inni preferują dalej starszych wykonawców, następni poszukują połączenia stylistyki z lat 90.tych wraz z dzisiejszymi progresywnymi rozwiązaniami. Wszystko to powoduje, że wybrani artyści są znani i popularni w określonych miejscach na kuli ziemskiej. Powyższą regułę potwierdzają dwa kolektywy – True Masterz i Da Shogunz. Przed kilkoma tygodniami ukazała się wspólna płyta obu formacji – „Rap Buddhaz”.

    Płyty nagrywane przy współpracy amerykańskich i europejskich wykonawców rapowych przeszły już do codzienności. Nie powinno nikogo więc dziwić to, że doszło do kolaboracji pomiędzy TrueMasterz i Da Shogunz. Pod względem stylistycznym obie formacje są podobne do siebie, posiadają podobne nastawienie do nagrywania muzyki, a przy tym mają zbliżoną grupę docelową, co wydatnie pomogło w stworzeniu „Rap Buddhaz”. Artyści zamieszkali po obu stronach Oceanu Atlantyckiego dołożyli swoje cegiełki do rozwoju neo boom-bapu.

    Pierwsza z tych formacji zaznaczyła swoją obecność w branży wydając w przeciągu niecałych 5 lat szereg projektów. Raper JMega The God, producent Mighgawd i DJ Grazzhoppa (belgijski twórca związany z szeregiem różnych przedsięwzięć) odpowiadają za realizację serii hardcore’owych materiałów. Do najważniejszych płyt wypuszczonych przez True Masterz należy przede wszystkim „High Explosives Vol.1”, a także „The First Atom”, „Plus Degreez: Volume One”, „Tree Of Life” oraz niedawno opublikowana „Almagest”. Na dokładkę JMega The God zaserwował kilka solowych wydawnictw – „King Of Kingz: The Collection”, „Lord Of Lordz: The Collection” i „Niggaz Iz Kingz Forever”. Jak widać członkowie kalifornijskiej grupy wspierani przez swojego belgijskiego kompana nie próżnowali przez ostatni okres.

    W podobnym tonie należy wyrażać się o holenderskim Da Shogunz. W szeregach tego kolektywu znajdziemy BlabberMoufa, DJ-a Propo’88, Corto Malteza (CDS), DJ-a Truffela the Phunky Phaqira, Zudo i Kick Backa. Na międzynarodowej scenie hip hopowej najczęściej przewija się pierwszy z tych artystów. BlabberMouf należy do elity współczesnych Emcees, co wyraziście potwierdził na dwóch albumach – wyprodukowanym przez Propo’88 „From The Top Of The Stack” i ubiegłorocznym „Da BlabberMouf LP”. Na tym jednak nie koniec wydawnictw boom-bapowych szogunów. W 2012 roku Propo’88 i Kick Back wypuścili „Cosmic Trippin’”, zaś „A Jam In The Rough” stanowi owoc współpracy pomiędzy Zudo i Truffelem the Phunky Phaqirem. Do tej pory Da Shogunz nie pokazali się w szerszym składzie na jednym projekcie. Zmieniło się to wraz z wydaniem „Rap Buddhaz” i kolaboracją z True Masterz.

    Niespodziewana produkcja trafiła do obiegu 25 kwietnia. Jak ww. w porównaniu do wcześniejszych płyt Da Shogunz szerzej zaprezentowało się odbiorcom, nie opierając się głównie o BlabberMoufa. W ten sposób holenderski kolektyw po raz pierwszy pokazał się w większym gronie na jednym wydawnictwie. Od strony producenckiej pierwsze skrzypce gra Truffel the Phunky Phaqir, który odpowiada za 6 ścieżek na tym albumie. Wraz z pozostałymi producentami – Zudo i Propo’88 – przygotowali oni czysto boom-bapowe podkłady, nawiązujące do mroczniejszej strony tego nurtu. W ten sposób skomponowane środowisko znakomicie posłużyło w formie tła do linijek dostarczonych przez członków True Masterz i Da Shogunz. W większości utworów na „Rap Buddhaz” przeważają Jmega the God i Corto Maltez. Emcees wspierani przez swoich kompanów wypadli całkiem okazale, legitymując się wyrobionym flow i porządnymi tekstami. W trakcie zapoznawania się z zawartością longplaya od razu widać, że Amerykanie i Europejczycy bezproblemowo odnaleźli nić porozumienia i nadają na tych samych falach. Warto zauważyć, że na „Rap Buddhaz” sprawdzają się nie tylko cięższe nagrania, ale także bardziej funkowe i ciepłe utwory („For Those That Don’t Know”, „City Lightz”). Całość produkcji uzupełniają scratche DJ-a Grazzhoppy i Propo’88. Warto również zwrócić uwagę na specjalny tribute poświęcony nadal przebywającemu w indonezyjskim więzieniu producentowi SicknessowiMP„Jailhouse (Interlude)”.

    Płyta dostępna do odsłuchu za pośrednictwem Bandcampa, Soundclouda i YouTube. W tej chwili projekt można pobrać w wersji elektronicznej na BC (jako buy now-name your price). W dalszej kolejności „Rap Buddhaz” powinno ukazać się również w formacie fizycznym. True Masterz i Da Shogunz odpowiadają za nagranie wyrównanego i utrzymanego na dobrym poziomie albumu. Neo boom-bap w klasowym wydaniu, po który powinni sięgnąć nie tylko stali wyznawcy hip hopowej religii obu kolektywów.

    Aktualizacja: Na początku 2017 roku ukazała się winylowa wersja albumu. Wydaniem „Rap Buddhaz” zajęło się bardzo aktywne pod tym względem Vinyl Digital. Płyta już nie jest dostępna na Bandcampie.

    DOWNLOAD True Masterz & Da Shogunz – „Rap Buddhaz”

    Tracklista

    1. Intro (prod. Truffel the Phunky Phaqir; scratche: DJ Grazzhoppa)
    2. Rap Buddhaz (prod. Truffel the Phunky Phaqir; scratche: Propo’88)
    3. Jailhouse (Interlude) (prod. SicknessMP)
    4. For Those That Don’t Know (prod. Truffel the Phunky Phaqir; scratche: Truffel the Phunky Phaqir)
    5. Hawk Eye (prod. Propo’88; scratche: Propo’88)
    6. The Orchard feat. Killah Priest (prod. Truffel the Phunky Phaqir)
    7. Building (prod. Zudo; scratche: DJ Grazzhoppa)
    8. Verbal Boxing (prod. Zudo)
    9. Don’t Front (Skit) (prod. Truffel the Phunky Phaqir & Jesse Jeff)
    10. Can’t Stop Us (prod. Truffel the Phunky Phaqir; scratche: DJ Grazzhoppa)
    11. City Lightz (prod. Zudo; saksofon: Jan Driessen)
  • Darmowy album: Gene The Southern Child – Southern Meridian

    Darmowy album: Gene The Southern Child – Southern Meridian

    3–5 minut

    Jeżeli pada hasło „rap z południowej części USA”, to większość osób pomyśli o wykonawcach związanych z dirty Southem czy crunkiem . Po części można to zrozumieć, ponieważ twórcy z Południa Stanów Zjednoczonych zdominowali w ostatnich dekadach mainstream. Jednak słuchacze utożsamiający ten region tylko z powyższymi nurtami posiadają mocno zakłamany i zawężony obraz rzeczywistości. W końcu Geto Boys, OutKast, UGK (właśnie z końca ub. wieku pochodzą najlepsze ich dokonania) czy Goodie Mob odegrali znaczące role w rozwoju muzyki hip hopowej, będąc związanymi z zupełnie innymi odmianami hip hopu. Nie mówiąc już o niezliczonej rzeszy raperów i producentów z Memphis. Niektórzy ze współczesnych twórców z Południa USA z powodzeniem nawiązują do minionych czasów. Jednym z nich jest Gene The Southern Child. Jego ostatni album nagrany z Parallel Thought – „Southern Meridian” – stanowi odę do gangsta rapu podaną w znakomity sposób.

    We współczesnym świecie gangsta rap w zasadzie nie istnieje. Jeżeli ktokolwiek poszukuje rasowych raperów kultywujących ten styl, to powinien zwrócić swój wzrok wcale nie na Kalifornię, a na Południe Stanów Zjednoczonych. W tamtejszym Florence mieszka na co dzień właśnie Gene The Southern Child. Osoby postronne mogą uznać jego za niewiele znaczącą postać na scenie hip hopowej, popierając to jego niewielką obecnością na portalach społecznościowych i stronach muzycznych. Jeżeli jednak zapozna się z jego twórczością, to szybko odkryje się świeże podejście u niego do nagrywania gangsta rapu.

    Przez początkowe lata działalności Gene The Southern Child nagrywał w pełni własnym sumptem, przebijając się tylko w lokalnym środowisku rapowym. Po tym okresie pomocną dłoń wyciągnęli do niego znani z eksperymentalnych brzmień członkowie grupy producenckiej Parallel Thought. Nowi partnerzy muzyczni mieszkańca Alabamy szybko znaleźli im wspólny język, co przełożyło się na wydanie przez nich pierwszego wspólnego materiału, „A Ride With The Southern Child”. Wydawnictwo z połowy 2012 roku ukazało duży potencjał drzemiący w GTSC. Chropowaty i charakterystyczny styl szybko stał się jego wyróżnikiem w undergroundzie. Drugą płytę wyprodukowaną przez Parallel Thought„Artillery Splurgin’” – w pewnych kręgach okrzyknięto mianem jednego z przespanych albumów 2013 roku, któremu należał się znacznie większy rozgłos. Co ciekawe, takie opinie nie napływały jedynie od niezależnych stron i słuchaczy, ale także od przedstawicieli mainstreamu (SPIN, XXL, itd.). Doprowadziło to do tego, że na kolejnego materiału Gene’a The Southern Child wypatrywało więcej osób, niż wcześniej. „Southern Meridian” potwierdziło nie tylko duży potencjał rapera, lecz również stanowi dowód na to, iż formuła gangsta rapu wcale nie wyczerpała się zupełnie.

    „Southern Meridian” ujrzało światło dzienne 8 lipca 2014 roku. Wzorem poprzednich wydawnictw wszystkie utwory na longplayu wyprodukowali przedstawiciele Parallel Thought. Pomimo tego iż ten tytuł był już trzecią płytą w dyskografii amerykańskiego rapera, to dopiero wtedy uznano, że to jego pełnoprawny debiut na scenie hip hopowej. Zadecydowało o tym kilka czynników. Przede wszystkim „Southern Meridian” już na początku otrzymało silne wsparcie od mediów i słuchaczy, czego nie można było powiedzieć przy wcześniejszych płytach artysty. Do tego doszła inna istotna kwestia – utwory zgromadzone na albumie stały na jeszcze wyższym poziomie, niż dotychczas. Bardziej dopracowane nagrania i niekonwencjonalny sposób ich podania okazały się największymi atutami longplaya. Tak treściwy materiał powstał w przeciągu zaledwie tygodnia, co przy tym pokazuje odpowiedni etos pracy wszystkich twórców zaangażowanych w nagrywanie płyty. Gene The Southern Child nie ograniczył się do topornej rąbanki w tekstach. Owszem, wszystko oscyluje wokół ulicznych historii, ale zawiera liczne komentarze społeczno-polityczne i odwołania do lokalnej społeczności we Florence. Mocną stroną Emceego są również skrzętnie łączące się z beatami storytellingi. Parallel Thought ukierunkowało beaty zawarte na albumie specjalnie pod GTSC, zapewniając mu brudne, mroczne i nieschematyczne podkłady. W ten sposób zrealizowano stricte gangsterską produkcję, inspirowaną standardami z Kalifornii przeniesionymi na południowy grunt USA.

    Wydawnictwo można odsłuchać za pośrednictwem Bandcampa. „Southern Meridian” umieszczono do darmowego pobrania w sieci (link poniżej). Album trafił też do sprzedaży w postaci limitowanej edycji czerwono-czarnych płyt winylowych (obie edycje wosków sprzedały się w pełnych nakładach). Parallel Thought LTD. promuje materiał poprzez serię udanych videoclipów, które znalazły się również na popularnej stronie Adult Swim. Obrazy powstały do następujących nagrań – „Split Personality”, „Smackman” oraz „Flo-Town”. Pojawił się także trailer LP. Gene The Southern Child należy z całą pewnością do grona najciekawszych współczesnych raperów, nie tylko wśród tych, którzy pochodzą z Południa USA. Warto mieć to na uwadze i bardziej doceniać tego wyrazistego artystę, podobnie jak Parallel Thought.

    DOWNLOAD Gene The Southern Child – „Southern Meridian”

    Tracklista

    1. Mobstyle
    2. Out Of Sight
    3. Flo-Town
    4. Split Personality
    5. Loyalty & Luxury
    6. Dopeman
    7. Ride With The Southern Child
    8. Smackman
    9. Proper Poet
    10. See You
    11. Calvary Dust
    12. Try Me
    13. Sucka Deal feat. Caness (Bonus Track)
    14. Police Pulled Me Over (Bonus Track)
  • Darmowy album: An Adventure To Pepperland Through Rhyme & Space Vol. 1-2

    Darmowy album: An Adventure To Pepperland Through Rhyme & Space Vol. 1-2

    3–5 minut

    W branży muzycznej coraz większą sympatią cieszą się wszelkiego rodzaju miksy i mash-upy. Kreatywność niektórych twórców wykracza daleko poza wyobrażenia przeciętnych słuchaczy. Praktycznie w każdym zakątku globu powstają kapitalne projekty wykorzystujące świetne i nietuzinkowe pomysły. Niektóre materiały przypisane do tej niszy następnie potrafią osiągać popularność porównywalną z autorskimi płytami, niekiedy nawet przewyższając pod tym względem wydawane dopiero co produkcje. W tym roku pojawiło się multum wyjątkowych miksów oraz mash-upów. Wystarczy tutaj tylko wymienić „Origins Of The Villain” czy „An Adventure To Pepperland Through Rhyme & Space Vol. 1-2”. Drugi z tych projektów to majstersztyk w każdym calu, który w dodatku pojawił się w sieci zupełnie znikąd.

    Od kilku lat miksy, mash-upy i pokrewne projekty cieszą się rosnącą popularnością na świecie. Nierzadko też (nie)zwykłe audycje radiowe są cieplej odbierane przez słuchaczy, aniżeli nowe płyty wypuszczane przez solistów i grupy muzyczne. W tym gronie należy umieścić „An Adventure To Pepperland Through Rhyme & Space Vol. 1-2”. Jednak pod pewnymi względami podwójne wydawnictwo opublikowane w pierwszym kwartale roku wyróżnia się na tle pozostałych mixtape’ów.

    Materiał krąży w sieci od ponad pół roku. Pomimo tego iż już od premiery mash-upu minęło już dużo czasu, to nadal nie brakuje licznych zagwozdek towarzyszących temu niecodziennemu projektowi. Przede wszystkim, to twórca tego niewiarygodnego dzieła pozostaje owiany tajemnicą. Przez sieć przetoczyło się sporo dyskusji odnośnie tajemniczego autora „An Adventure To Pepperland Through Rhyme & Space Vol. 1-2”, który nie zamierza ujawniać swojej tożsamości. W dzisiejszych czasach rzadko mamy do czynienia z tak obraną taktyką, lecz trzeba otwarcie przyznać, iż zastosowany pomysł mocno przyjął się i przyciągnął znacznie więcej odbiorców. W takim razie wypada zadać pytanie: w czym tkwi niezwykłość tego projektu

    Dwuczęściowy mixtape ukazał się w 51. rocznicę pierwszej wizyty The Beatles w Stanach Zjednoczonych. Natomiast tytuł materiału zaczerpnięto z singla „Pepperland” pochodzącego z kultowego „Yellow Submarine”. Co ciekawe, „An Adventure To Pepperland Through Rhyme & Space Vol. 1-2” (kapitalna okładka!) opublikowano na Soundcloudzie na fikcyjnym profilu George’a Martina – tak właśnie nazywał się producent utworu brytyjskiej formacji. Wychodząc z tego punktu założenia postanowiono połączyć nagrania The Beatles z produkcjami legend hip hopowych. Na pierwszy rzut oka, wydaje się to misją niemożliwą, gdyż potrzeba ku temu nie lada znajomości twórczości Brytyjczyków i dziesiątek artystów rapowych. Jednak w tym szaleństwie jest metoda. Dwugodzinne wydawnictwo obejmuje aż 48 tłustych i doskonale skleconych nagrań. Na trackliście figurują ścieżki prawdziwych tuzów hip hopowych, od Nasa, przez Large Professora, The Notoriusa B.I.G., Rakima, aż po Edana i J-Live’a. Wszystko to poddano drobiazgowej obróbce, niesłychanie precyzyjnym cięciom i połączono w wyśmienitą całość. Cut’n’paste na światowym poziomie (Steinski byłby dumny z autora tej produkcji), dzięki któremu uzyskano niebywały wręcz efekt. Co więcej, wszystko to rozszerzono o wyimaginowaną historię towarzyszącą podróży The Beatles do USA – kolejna rzecz zachęcająca do sięgnięcia po ten projekt. Kto by pomyślał, że muzyka grupy z Liverpoolu może tak elegancko łączyć się ze zwrotkami tuzów hip hopowych.

    Jak ww. projekt udostępniono w całości do odsłuchu na Soundcloudzie. „An Adventure To Pepperland Through Rhyme & Space Vol. 1-2” można bezpłatnie pobrać za pośrednictwem poniższego odnośnika, do czego zachęcam ze względu na doskonałe bonusowe materiały dołączone do całego materiału. W zeszłym roku Amerigo Gazaway stworzył „Yasiin Gaye”, który był jednym z najlepszych wydawnictw minionych 12 miesięcy. Z kolei na koniec tego roku w identycznym zestawieniu znajdzie się na pewno mash-up The Beatles i legend hip hopowych.

    DOWNLOAD „An Adventure To Pepperland Through Rhyme & Space Vol. 1-2”

    Tracklista

    Część 1

    1. Intro
    2. Edan – Hello Hello
    3. Big Daddy Kane – Mr Mustard
    4. Rakim – Second To None
    5. The Notorius B.I.G. – Taxman
    6. Nas – Gentle Thief
    7. Large Professor – Where I’m From
    8. Talib Kweli & Bun B – Country Grammar
    9. J-Live – Parlay
    10. Salt-N-Peppa – Twist
    11. Busta Rhymes – Birthday Dedication
    12. Masta Ace, Percee P, Lord Finesse, Frankie Cutlass, Easy Mo Bee & KRS-One – Open Mic Session Pt. 1
    13. YZ – Number Nine
    14. Heltah Skeltah – Self Titled
    15. M.O.P. – Bang Bang
    16. Kool G Rap – Pepper
    17. Public Enemy – Bring Your Friends
    18. MC Shan – Interlude / Bridge
    19. Artifacts – Last Forever
    20. Freddie Foxxx – For The Children
    21. Spoonie Gee – Ringo’s Big Beat Theme
    22. Ultramagnetic MC’s – Hold Poppa’s Large Hand
    23. Kool G Rap, Big Daddy Kane & Rakim – Open Mic Session Pt. 2
    24. Run-D.M.C. & Afrika Bambaataa – The End
    25. Wu-Tang Clan – Circles
    26. Ol’ Dirty Bastard, Buckshot , Masta Ace & Special Ed – Brooklyn Walrus

    Część 2

    1. Intro
    2. Slick Rick – Secrets
    3. GZA – Beneath The Diamond Sky
    4. Busta Rhymes – Within Tomorrow
    5. Sunz Of Man – The Beginning
    6. RZA & Rugged Monk – Gentle Drama
    7. KRS-One & Channel Live – Becausizm
    8. Tha Alkaholiks – Mary Jane
    9. Viktor Vaughn – Bong Water
    10. Hold On
    11. Ghostface Killah & Beyonce – Love In Summertime
    12. Jay-Z & Beyonce – And I Lover Her Crazy
    13. MC Lyte – Ruffneck Soldier
    14. Beastie Boys – Hey!
    15. Large Professor – Get Back To The City
    16. Nas – Hard To Leave Home
    17. AZ – The Flyest
    18. Hieroglyphics – And Who?
    19. The Notorious B.I.G. – Lonely Thoughts
    20. Gravediggaz – Can You Dig It?
    21. Tupac & Scarface – How To Smile
    22. AZ, Raekwon & Ghostface Killah – A Day In New York
  • Darmowy album: Yasiin Gaye – The Departure + The Return

    Darmowy album: Yasiin Gaye – The Departure + The Return

    5–7 minut

    Zagadnienia związane z samplingiem przewijają się przez branżę muzyczną już od blisko 30 lat. Jeżeli dochodzi do dyskusji pomiędzy propagatorami a przeciwnikami samplowania, to przeważnie sprowadza się to do jednego. Producenci, DJ’e i wydawcy płyt hip hopowych uważają to za kreatywną stronę działalności muzycznej, zaś po drugiej stronie stoją właściciele praw autorskich i prawnicy postrzegający sampling za zło wcielone. Wraz z rozwojem techniki upowszechniły się nowe formy tej sztuki (video sampling, mash-upy i pochodne). Szczególnie zajmująco wyglądają sprawy dotyczące tzw. remix culture. Aby dokładnie uzmysłowić sobie czym jest kultura remiksów, to wystarczy sięgnąć po projekty Amerigo Gazawaya. Genialny amerykański twórca wydał w tym roku dwie części przedsięwzięcia łączącego twórczość Yasiina Beya (Mos Defa) i Marvine’a Gaye’a pod nazwą Yasiin Gaye.

    Jeżeli jesteście miłośnikami remiksów i mash-upów, to istnieje wysokie prawdopodobieństwo tego, że trafiliście na przynajmniej jeden z poprzednich projektów Amerigo Gazawaya. Zanim jednak twórca z Nashville zaprezentował całemu światu „Fela Soul” i „Bizarre Tribe; A Quest To The Pharcyde”, to najpierw zbierał on szlify jako producent i prezenter radiowy. We wrześniu 2010 roku ukazał się debiutancki album tego artysty, „Selective Hearing Volume 1”. Wydawnictwo wypuszczane nakładem Cold Busted odniosło sukces i pozwoliło nabrać jego autorowi większej pewności siebie. W następnych miesiącach AG wraz z drugim producentem, Wallym Clarkiem, rozpoczął nadawanie audycji „Gummy Soul Show”. Program radiowy, w którym obaj prezentowali głównie muzykę soulową z lat 60. i 70.tych zainicjował działalność kolektywu i labelu w jednym pod nazwą Gummy Soul.

    Właśnie pod tym szyldem we wrześniu 2011 roku trafił do obiegu niezwykły materiał, „Fela Soul”. Za powstanie tego wspaniałego albumu w pełni odpowiadał Amerigo Gazaway. Wydawnictwo powstałe w oparciu o katalog legendarnego nigeryjskiego muzyka Fela Kutiego i kultowej hip hopowej grupy De La Soul zachwyciło tysiące osób. Jedną z postaci, które były najbardziej przychylnie nastawione do tej płyty, okazał się Questlove. Po tak udanym początku z remiksami, re-editami i mash-upami, opinia publiczna oczekiwała od członka Gummy Soul równie mocnego drugiego materiału. Amerigo Gazaway stanął na wysokości zadania dostarczając blisko dwa lata temu „Bizarre Tribe: A Quest To The Pharcyde”.

    Longplay łączący dokonania dwóch wielkich formacji rapowych – A Tribe Called Quest i The Pharcyde – z miejsca znalazł multum odbiorców. W przeciągu zaledwie dwóch tygodni od premiery płyty odnotowano aż 30,000 pobrań albumu. Popularność tego wydawnictwa przyniosła też negatywne skutki. W czerwcu ub.r. Sony i RIAA zablokowało dystrybucję LP, co było także pokłosiem wydania materiału w wersji fizycznej (bootleg opublikowany na płytach winylowych), co odbiło się szerokim echem w środowisku muzycznym. Amerigo Gazaway nie przejął się takim obrotem spraw i spokojnie realizował swoje kolejne pomysły. W międzyczasie artysta zrezygnował z dalszego uczestnictwa w Gummy Soul, stawiając rok temu na zapoczątkowaną przez siebie inicjatywę Soul Mates, wydając niedługo utwór przypisany do tego przedsięwzięcia „Shutterbugg” Otisa Reddinga & Big Boia. Akurat pod tym szyldem ukazała się na początku tego roku premierowa odsłona Yasiin Gaye„The Departure (Side One)”.

    Już wcześniej Amerigo Gazaway udowodnił, że jest wielkim wizjonerem muzycznym, co tym bardziej napawało optymizmem przed wypuszczeniem Yasiin Gaye. Główny singiel promujący pierwszą płytę z tego cyklu – „Inner City Travellin’” – wypadł po prostu świetnie (lepiej od kolażu Otisa Reddinga & Big Boia). Nagranie stworzone w oparciu o „Inner City Blues” i „Travellin’ Man” perfekcyjnie wprowadzało do „The Departure (Side One)”. Pierwsza część projektu doczekała się premiery 25 lutego. Wydawnictwo szybko dotarło do szerokiego grona słuchaczy, trafiając na łamy setki serwisów muzycznych. Amerigo Gazaway wcielił się na tym albumie w rolę dyrygenta starannie dobierającego poszczególne elementy (wokale, dziesiątki sampli, instrumenty, części innych tracków) tworzące rozbudowane kompozycje. Wyprawa w świat sampli z katalogu Motown i poskładanych historii opowiadanych przez Mos Defa i Marvina Gaye’a jest przeznaczona nie tylko fanom mash-upów, ale przede wszystkich otwartych odbiorców i sympatyków klasycznego soulu i korzennego rapu. Co ważniejsze, jedyny w swoim rodzaju Yasiin Gaye kilka tygodni temu znowu dał znać o sobie.

    „The Departure (Side One)” można bezpłatnie pobrać za pośrednictwem Bandcampa. Krótko po wydaniu wydawnictwa właściciele praw autorskich ponownie dali znać o sobie i płyta Yasiin Gaye była zablokowana przez kilka tygodni. Projekt ponownie można bez żadnych problemów odsłuchać w sieci po wprowadzeniu wersji dostosowanej do wymogów rozgłośni radiowych (oryginalne wydanie też jest dostępne). W sieci natrafimy też na winylowe wydanie materiału, które cieszy się popularnością wśród kolekcjonerów rzadkich wydawnictw. Album dodatkowo promują dwa materiały video – teaser całej serii oraz nowa wersja teledysku Mos Defa, „Ms. Fat Booty”.

    DOWNLOAD Yasiin Gaye – The Departure (Side One)

    Tracklista

    1. Intro Theme (The Departure)
    2. Inner City Travellin’ Man
    3. Definition of Infinity
    4. I Want You 'Til The Summertime
    5. Ms. Fat Booty
    6. The Panties feat. Teddy Pendergrass
    7. Workin’ It Out
    8. Peculiar Mathematics
    9. T Plays A Cool Loop feat. Andy Flory
    10. Time (To Get It Together)
    11. Inner City Breathin’ feat. Tammi Terrell
    12. Two Worlds feat. Kanye West
    13. Soul Mates Radio feat. The Black Astronauts (Intermission)

    Na drugą odsłonę tej serii nie trzeba było specjalnie długo czekać. Nieco ponad 3 miesiące po zaprezentowaniu „The Departure (Side One)” doczekaliśmy się drugiej odsłony tego przedsięwzięcia. „The Return (Side Two)” stanowi niemniej udany materiał, idealnie przedłużający pomysły zawarte na premierowej płycie formacji Yasiin Gaye. W porównaniu do swojego poprzednika, drugi longplay różni się pod względem konstrukcji (mniej długich ścieżek, liczne wstawki z wywiadów), ale charakter całości nagrań pozostał taki sam. Amerigo Gazaway odpowiada tutaj za pilota, czy też bardziej przewodnika, po nagraniach swoich podopiecznych i trzeba przyznać, że znakomicie wywiązuje się z tego zadania. Niesłychana wiedza i wyobraźnia muzyczna tego twórcy umożliwiły stworzenie takich perełek, jak „Travellin’ Man Pt. II (Distant Lovers Mix)”, „Ghetto Rock”, „Anna’s Love Song”, „Living For The Funk” czy „Umi Says”. Dodatkowemu smaczku całości albumu dodają „gościnne występy” The Temptations, Chucka Berry’ego, Taliba Kweliego i innych wykonawców. Kultura remiksów i mash-upów jest znacznie bogatsza dzięki powołaniu do życia Yasiin Gaye, co należy podkreślić z całą stanowczością.

    „The Return (Side Two)” również znajdziecie na Bandcampie i Soundcloudzie. Amerigo Gazaway dobrze przygotował się do wydania tej części i żadne osoby czy podmioty trzecie nie blokują dystrybucji płyty, która została bezpłatnie opublikowana w internecie. Drugie wydawnictwo jedynej w swoim rodzaju formacji promuje jeden klip, w którym przewijają się nowe ujęcia z udziałem Mos Defa z Tokio. Yasiin Gaye to zdecydowanie najpiękniejszy projekt pierwszych miesięcy tego roku.

    Aktualizacja: Amerigo Gazaway zetknął się z problemami natury prawnej. Projekt został zablokowany na serwisach streamingowych oprócz YouTube’a. Oby jak najmniej kłopotów z tego tytułu w przyszłej działalności amerykańskiego twórcy.

    DOWNLOAD Yasiin Gaye – „The Return (Side Two)”

    Tracklista

    1. Intro Theme (The Return)
    2. Travellin’ Man Pt. II (Distant Lovers Mix)
    3. Undeniable feat. The Temptations
    4. Ghetto Rock feat. Chuck Berry
    5. Sex, Love & Money
    6. RE: Introduction
    7. This Means You feat. Talib Kweli
    8. Anna’s Love Song
    9. Living For The Funk feat. Toshi
    10. Modern Marvel
    11. High Drama feat. Mike Zoot
    12. B Stands For Beef
    13. A Message To The People
    14. There is a Way
    15. Climb (Interlude)
    16. Modern Marvel Pt. II
    17. Umi Says
    18. End Credits feat. Andy Flory
  • Wydawnictwa muzyczne Word Is Bond

    Wydawnictwa muzyczne Word Is Bond

    3–5 minut

    Serwisy muzyczne odgrywają obecnie dużą rolę w promocji wydawnictw z całej kuli ziemskiej. W tej kategorii znajdziemy różnorodne witryny, mniej lub bardziej wartościowe. Wszystko zaczyna się od blogów służących jedynie do pobierania muzyki, przez większe strony specjalizujące się często w określonych gatunkach czy nurtach muzycznych, aż skończywszy na potężnych portalach posiadających tysiące czytelników. Media internetowe wywierający istotny wpływ na funkcjonowanie rynku fonograficznego, a ich znaczenie mocno wzrosło w ostatnich latach. Niejeden serwis rozwinął się do tego stopnia, że stał się przy tym platformą wydawniczą. W niezależnych kręgach hip hopowych nie powinna nikomu umknąć działalność Word Is Bond. Strona założona ponad 4 lata temu ma na swoim koncie kilka udanych projektów i posiada silną pozycję w branży.

    Wśród witryn skoncentrowanych na undergroundowym rapie i instrumentalnych wydawnictwach z różnych stron świata, Word Is Bond odgrywa sporą rolę. Projekt powstały w drugiej połowie 2009 roku zrzesza blogerów i aktywistów muzycznych z Europy, Ameryki Północnej i Azji. W krótkim czasie WIB stało się istotnym punktem na hip hopowej mapie mediów, zarówno dla wydawców i artystów, jak i słuchaczy. Dzięki otwartości strony na wykonawców z całego globu i sprawnego nawiązania kontaktów z wykonawcami i wytwórniami płytowymi, w szybkim tempie serwis rozwinął się i rozpoczął działalność wydawniczą.

    Wśród materiałów wydanych przez Word Is Bond nie brakuje ich własnych kompilacji („Sky’s The Limit”, „Are You Listening?”, „The Magic Number”). Oprócz tego Word Is Bond zajmowało się promocją nagrań zaprzyjaźnionych twórców (patrz: album Awona & Kameleon Beatsa„Concentration Gradient”). Za największy sukces należy uznać opublikowanie przez witrynę charytatywnego projektu „Hope for Tomorrow”, który zyskał aprobatę setek odbiorców. Ostatnimi płytami wydanymi przez WIB są dwie składanki – „Champloo’d (Remixes and ReWorks)” K-Murdocka oraz „Word Is Bond Versus”. Pierwsze z tych wydawnictwo trafiło do obiegu pod koniec 2012 roku.

    Word Is Bond od dawna współpracuje z członkiem Panacei, więc wydanie przez tę stronę projektu amerykańskiego twórcy nie stanowiło żadnego zaskoczenia. Artysta związany ze stolicą USA starannie podszedł do tego materiału. Producent, DJ i inżynier studyjny w jednym solidnie przetrząsł swoje wcześniejsze nagrania, aby wydobyć z nich 16 utworów nadających się do zremiksowania. „Champloo’d (Remixes and ReWorks)” (okładka płyty inspirowana serialem anime „Samurai Champloo”) stanowi owoc 12-miesięcznej pracy tego wykonawcy nad alternatywnymi wersjami tracków pochodzących ze swojego bogatego katalogu. K-Murdock zaprezentował 16 ścieżek w nowym wydaniu, które wypadły na porządnym poziomie.

    „Champloo’d (Remixes and ReWorks)” trafiło oczywiście na Bandcampa. K-Murdock zdecydował się na umożliwienie bezpłatnego pobrania materiału (link poniżej), co z pewnością ucieszyło wielu słuchaczy.

    DOWNLOAD K-Murdock – „Champloo’d (Remixes and ReWorks)”

    Tracklista

    1. Babblin’ (K-Murdock Remix)
    2. Bless the Child (K-Murdock Remix)
    3. The Aviator (K-Murdock Remix)
    4. Butter (K-Murdock’s Fresh for 2k9 Remix) Guiter by Matt Howell
    5. The Light Feet (Come on Feet Remix)
    6. Breakadawn (K-Murdock’s „Quiet Storm” Remix)
    7. Black Swans (K-Murdock Remix)
    8. Axioms (K-Murdock Remix)
    9. Blink (K-Murdock Remix)
    10. The Raven (K-Murdock Remix)
    11. Whatever (K-Murdock Remix)
    12. Holding On (K-Murdock Remix)
    13. Harmony (K-Murdock Remix)
    14. Skepticold (Doc-Van-gelis Remix)
    15. Razor Tongue (Synthy Sawtooth Remix)
    16. The Missing (Panacea Remix)

    We wstępie do tego artykułu wspomniałem o tym, że Word Is Bond obchodziło w listopadzie 4. rocznicę założenia projektu. Z tej okazji serwis muzyczny opublikował kompilacyjny album „Word Is Bond Versus”. Idea tego wydawnictwa jest naprawdę ciekawa. Osoby prowadzące WIB wybierają wśród swoich znajomych utalentowanych producentów i raperów, a następnie nakłaniają ich do nagrania wspólnych utworów. Spośród wszystkich twórców zaangażowanych w powstanie składanki, do najbardziej znanych zaliczają się Awon, Castle, Jon Quest, Kinetik, Random, Prosthetik Intelligentz, Carnage i Bats & Hammers. Niektórzy z nich postarali się o więcej niż przyzwoite tracki.

    Ostatnie wydawnictwo WIB można znaleźć na Bandcampie. „Word Is Bond Versus” opublikowano jako „buy now – name your price”, dzięki czemu album jest dostępny do darmowego pobrania (link poniżej). Za pośrednictwem tej opcji istnieje też możliwość przekazania dotacji na dalszy rozwój tego serwisu muzycznego.

    DOWNLOAD Various Artists – „Word Is Bond Versus”

    Tracklista

    1. Word Is Bond Intro (DJ Inform)
    2. Let’s Figure It Out – KnowSum (Producer) VS. SigNif (MC)
    3. Without You – Dakota (Producer) VS. The Understudies (MC)
    4. Sour Diesel Acrylics – Arza (Producer) VS. Jay Flint (MC)
    5. Remember My Name – Castle (Producer) VS. Feso (MC)
    6. Veterans Of Foreign Wars – Sizemen (Producer) VS. John Graham (MC)
    7. Hammer Fist – David Bocuse (Producer) VS. Frantik (MC)
    8. Flurry – The Enginear (Producer) Vs. Savant (MC)
    9. Bell Rock – Bats & Hammers (Producer) VS. Awon (MC)
    10. Love Fizzle – Shade Cobain (producer) Vs. Prosthetik Intelligentz (MC)
    11. Eyes Of A Predator – Shinoby Stalin (Producer) VS. Ciph Diggy (MC)
    12. Old To The New – Nicky Lars (Producer) VS. Random (MC)
    13. Blisters – Maxx Julian (Producer) Vs. Sincere Vega (MC)
    14. Young & Collective – Dr. Khil (Producer) VS. Trizz & Fuego (MC)
    15. Belong
    16. Street Visions – Masek (Producer) VS. Jon Quest (MC)
    17. Peace! – BusCrates (Producer) VS. Shinobi Stalin (MC)
    18. Suns Of Kemet – Carnage (Producer) VS. Luke St. John (MC)
    19. Flying High – Sol Brova (Producer) VS. Kinetik (MC)
  • Darmowy album: Es – Feud For Thought

    Darmowy album: Es – Feud For Thought

    3–4 minut

    W trakcie ponad 5-letniej działalności przez nasz serwis przewinęło się multum artystów z różnych zakątków świata. Najwięcej swoich reprezentantów mają Stany Zjednoczone, ale także inne kraje są często eksponowane na stronie. Kanada, Niemcy, Szwajcaria, Polska, Wielka Brytania, Australia, Nowa Zelandia, Francja, Finlandia, Holandia, Japonia, Belgia, Korea Południowa – wszystkie te państwa pojawiały się w publikacjach na U Call That Love. Szczególną sympatię darzę raperów i producentów z Kraju Klonowego Liścia. W przeszłości ukazały się artykuły o wielu Kanadyjczykach – Ianie Kamau, Piece of Mind, Souls Rest, Dream Warriors czy Muneshine’ie. Kolejnym mieszkańcem tego państwa eksponowanym na stronie będzie raper z Mississaugi, Es. W ub. roku ukazał się darmowy album wykonawcy, „Feud For Thought”.

    Jedna z największych kanadyjskich aglomeracji, Toronto, wychowała wielu utalentowanych twórców, w tym bohatera tej publikacji. Doświadczony artysta pochodzi z położonej na przedmieściach domu koszykarzy Raptors, Mississaugi. Es związał się z hip hopem już dwie dekady temu. Od pierwszego momentu najbardziej fascynował jego rap. Przez następne łata zgłębiał on tajniki władania słowem i uczył się umiejętności pisania tekstów. Eseme pokazywał się głównie na lokalnych imprezach, często będąc uczestnikiem tzw. open miców, zawierając przy tym różne znajomości wśród przedstawicieli środowiska hip hopowego w najbliższej okolicy.

    W 2007 roku Es stał się członkiem formacji Gill Breathing. Oprócz niego członkami grupy zostali Solar C, Mathematik i Elaquent, wraz z którymi koncertował na lokalnej scenie, otwierając imprezę dla m.in. Reflection Eternal. Cztery lata temu Eseme wszedł wraz z Introspectem, Lepem i iNA w skład kolektywu o nazwie Homegrown. Niezależny zespół wydał w marcu 2011 roku debiutancki album „Bin Doin’ This”, a następnie mixtape „Homegrown presents… HGmix Vol 90’s”. Po czasie spędzonym na kolaboracje w ramach ww. formacji, kanadyjski wykonawca postanowił zrealizować pierwszy solowy projekt. „Feud For Thought” to materiał szczególnie dedykowany sympatykom undergroundowego rapu w starym-dobrym wydaniu.

    Wydany blisko 1,5 roku temu album zrealizowano z myślą o miłośnikach muzyki hip hopowej opartej o solidne fundamenty z lat 90.tych. Es podzielił się na tej płycie swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi kultury hip hopowej, mediów oraz wszelkich spraw bliskich jego sercu. Emcee w żaden sposób nie zamierzał przybrać roli kaznodziei i powtarzać te same utarte wcześniej schematy. „Feud For Thought” stanowi wędrówkę po ważnej tematyce, którą przeważnie marginalizuje się w dzisiejszych czasach, o czym też niejednokrotnie wspomniał na LP kanadyjski wykonawca. W przygotowaniu całego materiału pomogli raperowi mniej lub bardziej przedstawiciele undergroundu. Wśród producentów pojawiających się na tym longplayu warto wyróżnić IV The Polymatha, Tranzformera, Bhonstro, Myke’a Storma i Euphonica. Cuty w poszczególnych nagraniach to dzieło DJ’a Mercillessa i DJ’a Docta Defa. Wszyscy artyści zrobił kawał dobrej roboty na tym darmowym wydawnictwie, a najlepiej o tym świadczą utwory pokroju „Speak Up & Speak Out”, „Make Believe”, „Free Your Mind”, „You Don’t Care” i „Fake People”.

    Wydawnictwo trafiło w całości na Bandcampa. „Feud For Thought” również można bezpłatnie pobrać za pośrednictwem tego serwisu (odnośnik poniżej). Es promuje wydawnictwo poprzez single „Talk To Me” i „Speak Up & Speak Out”. Dodatkowo powstał też videoclip nakręcony do tego drugiego utworu. W tym momencie artysta pracuje nad swoim kolejnym materiałem, który ukaże się dzięki labelowi Essenchill Records.

    DOWNLOAD Es – „Feud For Thought”

    Tracklista

    1. Feud For Thought Intro (prod. Jason Pal)
    2. Feud For Thought (prod. Cove Blackbelt)
    3. King (prod. Myke Storm; cuty DJ Mercilless)
    4. Make Believe (prod. Tranzformer)
    5. Oh Yeah (prod. NRJ)
    6. Free Your Mind (prod. Primo Sparazza)
    7. Speak Up & Speak Out (prod. IV The Polymath)
    8. Talk To Me (prod. Euphonic)
    9. You Don’t Care feat. Solar C & Spon (prod. Maxwell Miller)
    10. Day And Night (prod. Jason Pal)
    11. Heaven (Snippet) (prod. Kelakovski)
    12. Fake People (prod. NRJ; cuty DJ Mercilless)
    13. Feel Good (prod. Bhonstro)
    14. Asshole Revamped (prod. Solar C; cuty DJ Mercilless)
    15. Closed Curtains (prod. Euphonic; cuty DJ Docta Def)
  • O Matriksie, Venice Beach i prawym sierpowym słów kilka, czyli… Pod Kluczem

    O Matriksie, Venice Beach i prawym sierpowym słów kilka, czyli… Pod Kluczem

    2–3 minut

    Tekst: Cooler King

    Poznański producent i kolekcjoner czarnych płyt – Pod Kluczem – przenosi nas w krainę zapomnianego funku lat 70.tych, gdzie w TV nadawano „Soul Train”, ludzie nosili luźne, kolorowe stroje, a wszędzie dominowała nieskrywana radość, satysfakcja i optymizm. Bogata wyobraźnia i pasja autora nie zna granic, co głównie przekłada się na efekt finalny jego produkcji. Po bardzo dobrze przyjętym hołdzie dla legendarnego producenta z Motown City – J Dilli – przyszedł czas na nowy projekt, „The Beginning”.

    Oczywiście jak zwykle mamy wybór. Możemy wziąć czerwoną pigułkę od Morfeusza, czyli delektować się nowymi nagraniami Pod Kluczem, a wtedy świat już nie będzie taki sam, i nie będzie odwrotu. Dowiemy się dokąd prowadzi królicza nora i zostaniemy w krainie czarów. Możemy też wziąć niebieską pigułkę, co jest równoznaczne z zaniechaniem słuchania i ciągłym życiu w błogiej nieświadomości, z pewną pustką i pozbawieniem swoich uszu ewidentnej uczty. Obudzimy się we własnym łóżku i uwierzymy we wszystko, co zechcemy.

    Wielokrotnie na łamach U Call That Love podkreślaliśmy zależność między muzycznym wychowaniem i jej wpływem na późniejszą twórczość artystów. Słuchając „The Beginning” można stwierdzić, że lekcja została odrobiona wzorowo. Pewnie każdy z Was ma swoje ulubione albumy, do których wraca co kilka miesięcy lub lat, i które nie tracą na swojej aktualności i świeżości. Podobnie jest i będzie z materiałem, o którym dzisiaj mowa. Jakie projekcje i emocje towarzyszą mi słuchając nowego materiału Pod Kluczem?

    … złocista plaża dopiero budzi się do życia, a czysta jak łza tafla oceanu, zachęca leniwy wiatr do wspólnych igraszek. Pierwsi plażowicze zaczynają nierówną, niewyjaśnioną, lecz przyjemną walkę ze słońcem. Mijam powoli zapełniającą się plażę, spoglądam na legendarną ścianę, grafficiarską chlubę Venice, gdzie sprayowe malunki zdobią ten zlepek cegieł, porównywalnie do okazów umieszczonych w Metropolitan Museum of Art. Rolki, deskorolka czy BMX, to narzędzia. Narzędzia, które pozwalają składać hołd temu miejscu wielu miłośnikom, i to każdego dnia.

    Mijam lokalne, wielkie palmy i już wiem, że określenie „spadaj na drzewo”, skądinąd zapomniane już, będzie ciężkie do zrealizowania.

    Lekka bryza ochładza moją twarz, jakże spierzchniętą i suchą od słońca, które dodało jej urokliwego kolorytu. Muzyka w słuchawkach nadaje tempo moim krokom, a spadające kropelki potu z mojego czoła- nadają rytm i harmonię niczym światło i ciemność.

    Dźwięki stereo wydobywające się ze słuchawek pulsują już w całym ciele.

    Już nie idę, a lewituję w takt dźwięków piosenki. Mijam młodą parę siedzącą na ławce, ale mam przeczucie, że ta historia nie zakończy się happy endem.

    Mijam lokalnego żula, a raczej „króla wolnego życia”, który pozdrawia mnie skinieniem głowy i prosi o wsparcie i umilenie nędznego żywota. Sięgam po portfel. „Król wolnego życia” okazał się też królem prawego sierpowego. Zabiera portfel, ucieka, a ja studiuję różne konstelacje lepiej niż Heweliusz. Upadam na ziemię i ….

    … budzę się ze snu, bo piosenka się skończyła.

    Jeżeli nie chcecie oberwać z prawego sierpowego jak ja, słuchajcie „The Beginning” non stop. Całość dostępna do odsłuchu za pośrednictwem Soundclouda Pod Kluczem. Płytę można bezpłatnie pobrać korzystając z poniższego odnośnika. Dobra robota.

    DOWNLOAD Pod Kluczem – „The Beginning”

    Tracklista

    1. You Got Me Feelin’
    2. Love Won’t Pass You By
    3. Crazy
    4. What You Feel
    5. Let’s Not Waste The Night
    6. Jungle Ghetto
    7. Like To Get To Know Me
    8. Slam Jam
    9. Streets Of New York
    10. Fat Funk Brothers
    11. Much Brighter
    12. Much More Time
    13. Night Lights
    14. What’s Your Name

  • Amajin Records z serią nowych wydawnictw

    Amajin Records z serią nowych wydawnictw

    4–5 minut

    W artykułach dotyczących wydawnictw artystów z różnych stron świata często poruszany jest temat wydawców. Przedstawiciele środowiska muzycznego za każdym razem przyglądają się nie tylko jakości wypuszczanych płyt, ale także obserwują działalność (e)-marketingową oraz szereg innych aspektów z tym związanych. Przy silnej konkurencji na rynku poszczególnie wytwórnie płytowe nie raz próbują trafić do odpowiedniej niszy odbiorców, bądź też wyróżnić w pewien sposób wydawaną przez siebie muzykę. Niemiecki label Amajin Records uzyskał uznanie w oczach nie tylko sympatyków stricte instrumentalnych projektów, ale przy tym przekonał do siebie kolekcjonerów limitowanych edycji płyt CD. W ostatnich miesiącach nakładem AR ukazało się sporo porządnych produkcji, którym wypada przyjrzeć się bliżej.

    Co pewien czas dokonujemy w serwisie przeglądów wydawnictw wybranych wytwórni płytowych. W gronie wyróżnionych w ten sposób oficyn wydawniczych znalazło się już wcześniej Amajin Records. W pierwszej publikacji dotyczącej tego labelu dokonaliśmy przekroju przez początki działalności AR oraz wymieniliśmy projekty naszych zachodnich sąsiadów wydane do końca czerwca tego roku. Po wypuszczonych wcześniej materiałach The Essence, Doca Hellera, Mr. Backside’a, evolva, The Incredible Talla, ShonJuliusa, Howie’ego Wondera oraz dwóch częściach serii „AR Beat Compilation” przyszła kolej na nową porcję płyt różnych twórców współpracujących z niemieckim wydawcą. Pod koniec ubiegłych wakacji ujrzały światło dzienne dwa materiały – „In Your Face Toy Vol.2” Kryone’a & Harry’ego Caine’a i „Drafted EP” Odysseusa Buttona. Z tych płyt proponuję na dłużej zatrzymać się przy drugiej EP-ce.

    Wydawnictwo pojawiło się w sieci 18 sierpnia. Tytuł projektu przygotowanego przez producenta zamieszkałego w niemieckim Siegen odnosi się do draftu, czyli terminu sportowego o sposobie wybierania nowych graczy do lig zawodowych, najczęściej spośród młodych zawodników, rozpoczynających karierę profesjonalną. Jednak Odysseus Button przygotował płytę dedykowaną nie tylko fanom amerykańskich lig zawodowych, ale przede wszystkim miłośnikom instrumentalnego hip hopu. „Drafted EP” zawiera 10 tracków utrzymanych w klimacie sprzed dobrych kilku lat. Produkcja wypada przyjemnie i stanowi odpowiednią zachętę do obserwacji dalszego rozwoju tego twórcy.

    „Drafted EP” ukazało się na Bandcampie. Wydawnictwo Odysseusa Buttona można pobrać za pośrednictwem tego serwisu korzystając z opcji „buy now – name your price”. Wersja fizyczna EP-ki już dawno temu została wyprzedana.

    Tracklista

    1. Crap Picking Pigeons (cuty: Mr. Backside)
    2. Shelter Unknown
    3. They Scout
    4. Bees, Pads And Visions (cuty: The Incredible Tall)
    5. Furious Ways
    6. Guess What!
    7. Cast Away
    8. Associated Clouds
    9. As They Quote
    10. Homage 2 Dukie

    Wrzesień okazał się równie płodnym miesiącem w działalności Amajin Records, ponieważ w tamtym miesiącu trafiły do obiegu dwa nowe materiały sygnowane logiem niemieckiej oficyny wydawniczej. Pierwszym z nich był nowy album Mr. Backside’a„Mr.B” – porządny longplay z gościnnym udziałem Jane R. Gee w dwóch nagraniach. Natomiast druga płyta pochodzi od irlandzkiego beatmakera, Harmful Logica. „Lost In The World” to premierowe wydawnictwo tego twórcy wydane nakładem AR. Artysta związany także z meksykańskim labelem PIR▲.MD posiada niewątpliwie własny styl, co można zauważyć obcując z tym LP. Produkcja wyspiarskiego producenta zawodzi lekką nostalgią, a jej nieco mroczny i posępny klimat przywodzi na myśl soundtracki dołączane do starych gier komputerowych. Dzięki temu wydawnictwo zyskało wiele kolorytu i dodatkowych emocji ukrytych w muzycznych krajobrazach tworzonych przez Irlandczyka.

    Amajin Records tradycyjnie opublikowało projekt na Bandcampie. Podobnie jak większość materiałów AR również fizyczne wydanie „Lost In The World” szybko znalazło nabywców. Płyta Harmful Logica nadal jest dostępna w wersji elektronicznej w formie „buy now – name your price”.

    Tracklista

    1. Introduction
    2. Sports
    3. No One
    4. Whispery Voice (with Mus.hiba feat. Sekka Yufu)
    5. Lost In The World
    6. Time (with Kryone)
    7. Wasted Hazy Summers
    8. Romance
    9. Come Down
    10. Get Set
    11. 4 U
    12. Feeling

    Trzy tygodnie po opublikowaniu „Mr.B” oraz „Lost In The World” otrzymaliśmy kolejny projekt od Amajin Records. 1 października pojawił się pierwszy projekt producenta Alejandrito Argenala nagrany dla AR – „Nuestro Agradecimiento”. Producent o latynoskich korzeniach występuje też pod pseudonimem Beatcasso, pod którym wydał 5 projektów opublikowanych na Bandcampie. Wydawnictwo tego wykonawca posiada południowoamerykański posmak unoszący się nad wszystkimi utworami zawartymi na krótkim LP. „Los Tiempos De Mi Papa”, „Llevame Contigo”, „La Tormenta Nos Atrapa” i „Un Tiempo Para Recordar” to jedne z najlepszych momentów na tym instrumentalnym longplayu.

    „Nuestro Agradecimiento” można odsłuchać na Bandcampie. Instrumentalny materiał Alejandrito Argenala jest dostępny do pobrania w wersji elektronicznej (jak zwykle poprzez opcję „buy now – name your price”). Październikowe wydawnictwo w kilka dni znalazło kupców.

    Tracklista

    1. Nuestro Agradecimiento
    2. Los Tiempos De Mi Papa
    3. Alejandrito
    4. Llevame Contigo
    5. No Te Olvidez De Mi
    6. La Tormenta Nos Atrapa
    7. Tendràs Que Llorar
    8. Un Tiempo Para Recordar
    9. Clemenacia Torres (Voy A Pintar El Mundo De Azul)

    Oprócz materiału Alejandrito Argenala w tym miesiącu ukazały się trzy nowe materiały od Amajin Records. 5 października pojawiła się kolejna odsłona kompilacji „AR Beat Compilation”. Piąte wydanie składanki zawiera nagrania autorstwa Mr. Backside’a (Niemcy), Saint Jamesa (USA), Dusty Fingerza (USA), evolva (USA) i Howie’ego Wondera (Kanada). Projekt dostępny do darmowego pobrania na Bandcampie. Na dokładkę Mr. Backside zaprezentował „Retox” – wydawnictwo z remiksami starych nagrań rapowych. Z kolei 21 października pojawiła się płyta Saint Jamesa„Backbeats”. 18 tracków składających się na longplay brzmi naprawdę porządnie.

    Od połowy września U Call That Love jest oficjalnym partnerem Amajin Records. Wszystkie projekty wydawane przez AR są wspierane w różny sposób przez nasz serwis, więc tym bardziej zachęcam do zapoznania się z katalogiem tej wytwórni płytowej.

  • Darmowy album: Prod.B – Road to Nowhere + wywiad z artystą

    Darmowy album: Prod.B – Road to Nowhere + wywiad z artystą

    5–8 minut

    Każdego tygodnia trafia do obiegu mnóstwo nowych projektów instrumentalnych. Wybrani producenci, którzy przebili się na międzynarodowej scenie muzycznej, mogą liczyć na zainteresowanie systematycznie rosnącego grona słuchaczy i mediów, chętnie wspierających poszczególnych twórców. Jednak nawet osoby posiadające określony status na scenie muzycznej muszą dbać o swoich sympatyków, gdyż konkurencja nie śpi. Przy obecnych uwarunkowaniach w środowisku najlepiej sprawdzają się darmowe materiały, co dotyczy zarówno tych powszechnie znanych beatmakerów, jak i postaci usiłujących zaznaczyć swoją obecność w branży muzycznej. Przykładem tego może być wydana w lipcu b.r. płyta polskiego artysty, Prod. B – „Road to Nowhere”, stanowiąca kolejny krok w karierze tego wykonawcy.

    Rodzimy producent prowadzi działalność wydawniczą od 3 lat. W czasie tego okresu beatmaker wypuścił łącznie 3 materiały, promowane głównie w kraju. Od początku aktywności Prod. B w undergroundzie zajmuje się on pracą u podstaw, aby w jak najlepszy sposób dotrzeć do słuchaczy otwartych na projekty utrzymane w klimacie z minionych lat. Pierwsze wydawnictwo artysty – „Night Noise” – ukazało się jeszcze pod pseudonimem Biegaj. Wydawnictwo zawierające 7 eksperymentalnych tracków ujawniło sfery muzyczne, w których ich autor czuje się najpewniej. Po tej EP-ce przyszła kolej na wypuszczone w marcu ub.r. „Simple Melodies”. Instrumentalne wydawnictwo nawiązujące do downtempo i trip-hopu to kolejny etap w rozwoju polskiego twórcy. Z kolei wydane przed niespełna 3 miesiącami „Road to Nowhere” wypada określić mianem najbardziej dopracowanego projektu Prod.B.

    Jeżeli sympatyzujecie w spokojnych, nostalgicznych i sprawdzających się najlepiej w wieczornej scenerii brzmieniach, to powinniście z miejsca docenić niniejszą płytę. Po nocnym zgiełku i prostych melodiach muzyczne podróże producenta doprowadziły jego do drogi wydawałoby zmierzającej donikąd. Jednak tytuł wydawnictwa to tylko słowo-klucz wprowadzający do zagadkowego świata kreowanego przez beatmakera. Interpretacja „Road to Nowhere” zależy tak naprawdę od punktu wyjściowego. Po pobieżnym zapoznaniu się z tym krótkim albumem można odnieść wrażenie, że rzeczywiście wszystkie drogi prowadzą do opuszczonych i pustych miejsc. Jednak po poświęceniu materiałowi więcej czasu okaże się, iż w tym wszystkim znajduje się ład i porządek, ukryty gdzieś na ścieżkach pomiędzy „Start Your Trip” a bonusowym „Lullaby”. Wydawnictwo szczególnie sprawdza się jako soundtrack do długich wieczorów spędzonych w samotności.

    W celu lepszego poznania sylwetki artysty oraz rozwikłania zagadek dotyczących „Road to Nowhere” przeprowadziłem krótką rozmowę z Prod.B. W trakcie konwersacji poruszyliśmy również tematy związane z jego wcześniejszymi płytami oraz realiami panującymi w branży muzycznej.


    Hej, jak się miewasz? Od wydania Twojego debiutanckiego projektu „Night Noise” minęły już trzy lata. Jak z perspektywy czasu oceniasz początkowy okres swojej działalności na scenie muzycznej?

    Miewam się nieźle. Wszystko płynie swoim tempem do którego staram się dostosować.

    Do „Night Noise” mam ogromny sentyment. W tym okresie zaczęła się moja podróż z dźwiękiem, która trwa do dziś. Po drodze wiele się zmieniło i choć nie zawsze było tak jak to sobie wymyśliłem, to nie mogę narzekać, bo dzięki temu jestem w tym miejscu. Wiem, że ciągle mam coś do „powiedzenia” na kolejnych trackach, nie wiem jednak w jaki sposób to „wykrzyczę”.

    Wypuszczone w marcu ub.r. „Simple Melodies” przyniosło dalszy rozwój eksperymentalnych brzmień instrumentalnych. Dlaczego właśnie postawiłeś na proste, ale przy tym przyjemne brzmienia, przy których można jednocześnie odpocząć, jak i rozmyślać nad życiem?

    Na kształt płyty duży wpływ miała awaria komputera. Straciłem prawie wszystko, odbudowałem większość i dodałem kilka nowych rzeczy. W trakcie prac doszedłem do wniosku, że to jest piękne w swojej prostocie i zamiast pocić się nad rozbudowywaniem tracków na siłę, szlifowałem dźwięki do momentu w którym uznałem je za skończone. Nie to chciałem osiągnąć kiedy „Simple Melodies” siedziało jeszcze w mojej głowie, ale efekt końcowy był zdecydowanie lepszy od konceptu. Można ją traktować jako tło, słuchając pojedynczych traków lub całości układając z niej historię.

    Przejdźmy teraz do opublikowanej w lipcu płyty „Road to Nowhere”. Tytuł i okładkę wydawnictwa można interpretować w różny sposób. Jaki przepis masz na rozwikłanie tej zagadki?

    Tytuł to wypadkowa tego co działo się u mnie przez ostatnie dwa lata i zakończenia tej „podróży”. Małe podsumowanie, które zrobiłem dla samego siebie. Dosyć naturalne jest to, że ukazało się w takiej formie. Robiłem to nie raz, ale nigdy na taką skalę. Interpretację pozostawiam słuchaczom. „Road to Nowhere” daje takie możliwości, bo mimo iż jest to płyta dla mnie i o mnie, to nie potrafię robić rzeczy do szuflady. Okładka to pomysł i realizacja Darii Dwornik z którą współpracowałem już przy okazji „Simple Melodies” Jest prosta, mocno charakterystyczna i idealnie wkomponowała się w klimat płyty. Można ją odbierać dosłownie lub w przenośni. Fotografię na front wykonał Franciszek Ammer.

    Tegoroczne wydawnictwo promuje kilka singli, w tym utwór „Silence”, do którego powstał też videoclip. Obraz właściwie oddaje charakter tego nagrania, dedykowanego miłośnikom spacerów po zapadnięciu zmroku. Skąd wzięło się Twoje zamiłowanie do nocnych klimatów?

    Noc jest dla mnie najlepszą porą na tworzenie. Dodajmy do tego kłopoty ze snem. Nie raz budziłem się żeby zrobić chociaż zarys czegoś co właśnie mi się przyśniło, lub zarywałem nocki dla jednego utworu. To może wydawać się oklepane, ale zawsze staram się ugryźć temat na swój sposób. Obraz do „Silence” to efekt współpracy z ekipą Reality Designers, która chętnie pomogła. Nocna wycieczka po Wrocławiu, wypalone milion papierosów i w efekcie klip, który doskonale zgrywa się z muzyką.

    W utworze „About a Journey” gościnnie pojawia się Kamil Szalewicz. Czy możesz pokrótce opowiedzieć o tym, jak doszło do współpracy z tym twórcą?

    To ja zaprosiłem Kamila do współpracy. Zaczęło się od konkursu na remix, który zorganizował Jakub Nox Ambroziak. Moja interpretacja „Treebeard in the Dead Wood” wygrała i dzięki temu złapaliśmy kontakt. Wcześniej słyszałem Kamila w jazzClams, gdzie poruszał się w zbliżonych do „About a Journey” klimatach. Jestem w 100% zadowolony z tego co razem zrobiliśmy. Ten jedyny utwór wokalny ładnie kontrastuje z całą resztą.

    Wszystkie Twoje dotychczasowe płyty znacznie odbiegają od tego, co jest teraz popularne w kręgach muzycznych nastawionych na instrumentalne wydawnictwa. Czy zamierzasz w dalszym ciągu wydawać muzykę nawiązującą do lat ubiegłych czy w przyszłości podążysz zupełnie inną ścieżką?

    Zawsze robiłem muzykę jakiej sam chciałem słuchać. Nie wiem jak wyglądają trendy muzyczne, bo po skończeniu „Simple Melodies” nie słuchałem zbyt wiele, a podczas pracy nad „Road to Nowhere” prawie wcale. Teraz sprawdzam więcej rzeczy i słyszę schematy, które powtarzają się przy każdym odsłuchanym numerze. Na dłuższą metę zaczyna to nużyć. Nie chcę też robić z siebie awangardy. Po prostu staram się dać jak najwięcej siebie i nie zwracać uwagi na panujące trendy. Wydaje mi się, że w mojej muzyce może się zmienić prawie wszystko. Ciągle idę do przodu, ale raczej nie porzucę klimatu i brzmienia.

    Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że obecnie trudno dotrzeć ze swoją twórczością do licznego grona odbiorców. Jak oceniasz funkcjonowanie undergroundu oraz jakie czynniki odgrywają największą rolę przy promocji obecnie wypuszczanych płyt?

    Internet daje wiele możliwości, jednak łatwo zginąć w tłumie. Są serwisy takie jak Soundcloud, gdzie można udostępniać swoje utwory za darmo, Bandcamp, który stał się główną platformą sprzedaży dla artystów niezależnych, czy Facebook, który dziś nie ma żadnej mocy jeżeli nie zapłacisz za promowanie swoich postów. Wielka szkoda, że MySpace skończył w taki sposób. Łatwo się pogubić jednak dla chcącego nic trudnego. Warto zainteresować się małymi labelami, które wypuszczają materiał wysokiej jakości, czy portalami promującymi muzykę, nie produkty.

    Dziękuję za rozmowę.


    Prod.B udostępnił swoją płytę na Bandcampie. Wydawnictwo można bezpłatnie pobrać korzystając z poniższego odnośnika. Istnieje przy tym możliwość przekazania dotacji artyście za pośrednictwem BC (opcja: buy now – name your price). Płytę promuje klimatyczny teledysk nagrany do przedostatniego utworu z projektu – „Silence”. W tym klipie artysta zabiera odbiorców na nocny spacer ulicami Wrocławia.

    DOWNLOAD Prod.B – „Road to Nowhere”

    Tracklista

    1. Start Your Trip
    2. Anger
    3. The First Stop
    4. Lonely Journey
    5. Drunk City
    6. The Second Stop
    7. About a Journey feat. Kamil Szalewicz
    8. Silence
    9. Road to Nowhere
    10. Loop (Bonus track)
    11. Lullaby (Bonus track)
  • Recenzja LP: Awon & Phoniks – Return to the Golden Era

    Recenzja LP: Awon & Phoniks – Return to the Golden Era

    3–5 minut

    Don’t Sleep Records/Sergent Records | 2013

    Złota Era rapu przypada zdaniem większości osób na najlepsze lata rozwoju tego gatunku muzycznego. Właśnie w tym okresie ukazało się mnóstwo płyt określanych po latach mianem kultowych. Również w tym czasie debiutowało na scenie hip hopowej wielu artystów solowych i grup, uważanych później za tuzów mainstreamu lub undergroundu. Boom-bapowe brzmienie, wykształcone ponad dwie dekady temu powoli odchodzi w zapomnienie, co po części jest naturalną koleją rzeczy. Nietrudno zauważyć, iż korzenny styl produkcji rapowych udało się zachować jedynie w undergroundzie, aczkolwiek i tak coraz rzadziej mamy do czynienia z pełnoprawnymi nagraniami tworzonymi w klasyczny sposób. Z drugiej strony, nadal zdarzają się chlubne wyjątki wykonawców potrafiących umiejętnie przemycić ducha lat 90.tych. „Return to the Golden Era” Awona & Phoniksa jest tego świetnym przykładem.

    Z duetu wykonawców odpowiedzialnych za powstanie tego materiału lepiej kojarzoną postacią jest bez wątpienia ten pierwszy. Raper pochodzący z Brooklynu ma na swoim koncie kilka wydawnictw oraz współpracę z różnymi niezależnymi artystami. Awon wydał do tej pory dwa solowe projekty – „Beautiful Loser” i „For The Grimy (Searching For Soulville)” – do których dorzucił materiały zrealizowane głównie z producentem o pseudonimie Kameleon Beats. Właśnie z tym beatmakerem Emcee wypuścił „Concentration Gradient” oraz „Love Supersedes” EP i LP. Follow-up do tego ostatniego wydawnictwa – „Love Supersedes II (Deluxe Edition)” – powstał przy dodatkowym udziale Thomasa Prime’a, a także członków macierzystej formacji rapera ze Wschodniego Wybrzeża USA – Soul Students. Natomiast gościnnie Awon udzielił się na wydawnictwach m.in. Inherita, Marcusa D, Tiff The Gift, SoulChefa czy ww. Thomasa Prime’a. Poza tym twórczość artysty doceniono w Japonii, co przełożyło się na jego kolaborację z labelem Goon Trax. Ponadto wykonawca wydawał nagrania w Cult Classic Records czy Word Is Bond.

    W porównaniu do swojego nowego partnera muzycznego, Phoniks nie może pochwalić się pokaźnym katalogiem nagrań. 22-letni beatmaker z Portland specjalizuje się w stricte boom-bapowych beatach, co skrzętnie udowodnił na trzech materiałach – „The Tape”, „Basement Vibes” i „Make Beats, Don’t Sleep”. Szczególnie ostatnia płyta naszpikowana remiksami utworów z lat 90.tych podkreśliła duże umiejętności wykonawcy do zaopatrywania słuchaczy w brzmienie żywcem przeniesione z Nowego Jorku sprzed blisko dwóch dekad. Awon dobrze wiedział, co robi powierzając produkcję „Return to the Golden Era” młodszemu koledze po fachu, dzięki któremu tytuł longplaya idealnie pokrywa się z jego zawartością.

    Premiera albumu przypadła na 30 lipca i pomimo wakacyjnego rozprężenia, szybko znalazła uznanie w oczach wielu odbiorców. Wydawnictwo zrobiło natychmiastową wręcz karierę w kręgach hip hopowych nastawionych na korzenne brzmienie rapu. Najważniejszym elementem przemawiającym na korzyść duetu jest to, iż udało im się w kapitalny sposób przenieść ducha z połowy lat 90.tych do drugiej dekady tego stulecia. Awon & Phoniks dosłownie przenoszą na „Return to the Golden Era” słuchaczy na nowojorskie ulice z 1995 roku. Co prawda, to tylko około 50-minutowy eskapizm, ale za to podany w świetnej boom-bapowej formie. Obaj wykonawcy doskonale wprowadzają w życie pomysły na poszczególne utwory, o czym można przekonać się już we wstępie do albumu. „Midas Touch” stanowi wystarczającą zachętę do zapoznania się z dalszą zawartością projektu. Później artyści również nie spuszczają z tonu, o czym świadczą odpowiednio przygotowane storytellingi („Blood In Blood Out”, „Get Yours”) czy tracki opierające się o punchline’y („Forever Ill” z udziałem Dephlowa & Tiff The Gift). Wszystko to opatulone w nad wyraz przyjemną i soczyście brzmiącą warstwę muzyczną. Chemia panująca pomiędzy autorami płyty unosi się nad każdym nagraniem, co wystawia Amerykanom jak najlepsze noty.

    Z reguły gdybanie powinno zostawić się innym, ale kilka faktów odnośnie „Return to the Golden Era” pozostaje niezaprzeczalnych. Przede wszystkim to wydawnictwo oparte o stricte boom-bapowe beaty, powstałe dużym polotem. Powyższa forma muzyczna w takiej postaci nie występuje zbyt często we współczesnym świecie muzycznym, ponieważ nawet wykonawcy undergroundowi przeważnie preferują nowe i chwytliwe obecnie trendy. Gdyby płyta Awona & Phoniksa ukazał się kilka lat temu, to z pewnością znaleźliby oni jeszcze więcej odbiorców. Z drugiej strony, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, gdyż i tak twórcy dotarli z tym longplayem do całkiem sporego grona słuchaczy. Złota era rapu powróciła w wielkim stylu na „Return to the Golden Era”.

    Tracklista

    1. Midas Touch
    2. Champagne Laced
    3. Forever Ill feat. Dephlow & Tiff The Gift
    4. Street Saga
    5. Blinded by the Riches
    6. Blood In Blood Out
    7. Rule of the Gun feat. Dephlow
    8. 40oz Wisdom Interlude feat. Pel
    9. Get Yours
    10. Move Back
    11. Black and Blue Interlude
    12. Correct Techniques
    13. Above Water
    14. Move Back (Phoniks Remix)
    15. Rule of the Gun feat. Dephlow (Phoniks Remix)
  • Raiza Biza opowiada o porach roku + wywiad z artystą

    Raiza Biza opowiada o porach roku + wywiad z artystą

    7–11 minut

    Z każdym dniem nieuchronnie zbliżamy się do nadejścia astronomicznej jesieni. Powoli już trzeba nastawiać się na coraz chłodniejsze dni i wyciąganie z szaf cieplejszych ubrań. Zmienia się też nastawienie słuchaczy do muzyki. Niektórzy pocieszają się pogodnymi i ciepłymi wydawnictwami, inni zaś przerzucają się już na posępne czy przepełnione nostalgią projekty. W branży muzycznej również nie brakuje odniesień do pór roku. Płyty nagrywane przez poszczególnych artystów czasem podkreślają specyfikę danego okresu, co przedstawił niedawno raper zamieszkały na Nowej Zelandii, Raiza Biza. W kwietniu i sierpniu ukazały się jego dwa ostatnie materiały – „Summer” i „Winter Solace”.

    O nowozelandzkich twórcach często pojawiają się wzmianki w serwisie oraz witrynach pokrewnych. Jednak bohater tego artykułu pod pewnymi względami znacznie różni się w porównaniu z pozostałymi wykonawcami z tego kraju. Przede wszystkim, Raiza Biza przyszedł na świat w Rwandzie, a do Nowej Zelandii przeniósł się po spędzeniu czasu w innych zakątkach świata (Afryka Południowa i Ameryka Północna). Rapera wyróżnia też akcent i charakterystyczne flow, dzięki któremu można jego łatwo rozpoznać wśród pozostałych wokalistów z Kraju Kiwi. Wykonawca po osiedleniu się na krańcu świata szybko zabrał się za działalność wydawniczą. Pierwszy album Emceego o afrykańskich korzeniach, „Dream Something LP”, ukazał się 7 października ub.r. i z miejsca rozprzestrzenił się na całym globie. Płytę wyprodukowaną w głównej mierze przez Crime Heat Beatsa docenili słuchacze poszukujący świeżych form hip hopowych opartych o podstawy starej szkoły rapu. Przychylne przyjęcie debiutanckiego materiału na pewno motywująco wpłynęło na tego twórcę, ponieważ już niecałe pół roku później wypuścił on drugie pełno wydawnictwo – „Summer”.

    Artysta młodego pokolenia wyniósł wiele doświadczeń w trakcie pobytu w różnych miejscach na kuli ziemskiej, ale wiele wskazuje na to, iż dopiero w Nowej Zelandii znalazł bezpieczną przystań dla siebie. Do takich wniosków można dojść po zapoznaniu się z zawartością płyty powstałej w letnim okresie. Raiza Biza nie zboczył z wcześniej obranego kursu, prezentując inteligentną stronę rapu na drugim longplayu. „Summer” to godny następca „Dream Something LP” o czym szybko można przekonać się. Letnie miesiące pozytywnie wpłynęły na warsztat rapera, który na tym wydawnictwie został jeszcze bardziej rozwinięty. Gospodarz albumu skorzystał też na współpracy z większą liczbą beatmakerów – obok produkcji Crime Heat Beatsa pojawiły się tutaj beaty autorstwa Haana-808, GHprodu, choiceVaughana, Jaya Knighta i SoulChefa. Natomiast warstwę liryczną uzupełnili Depth oraz K*Saba. Opowieści wykonawcy dzielącego teraz czas pomiędzy Auckland a Hamilton o urokliwym lecie nad Oceanem Spokojnym wypadają bardzo przyjemnie. Singlowe „Waves”, „7th Floor” oraz „They Told Me”, a także „Flashbacks” i „Roadtrips”, sprawiają, że przy tym projekcie można zatrzymać na dłużej spokojne, długie i słoneczne dni.

    „Summer” w całości opublikowano na Bandcampie. Materiał udostępniono w sieci do darmowego pobrania. Oprócz wersji elektronicznej albumu pojawiła się również edycja kolekcjonerska projektu na płytach CD. Wydawnictwo promuje teledysk nakręcony do singla „They Told Me”.

    DOWNLOAD Raiza Biza – „Summer”

    Tracklista

    1. Waves (prod. Haan-808)
    2. Roadtrips (prod. GHprodu)
    3. Hey Summer feat. Depth (prod. Crime Heat Beats)
    4. Flashbacks feat. K*Saba (prod. choiceVaughan)
    5. Loophole (prod. Jay Knight)
    6. They Told Me (prod. Crime Heat Beats)
    7. Sleepless City Part 2 (prod. Jay Knight)
    8. 7th Floor (prod. SoulChef)
    9. Ex Files (prod. Haan-808)
    10. Smoke (prod. Jay Knight)

    Po wydaniu drugiego albumu artysta pochodzący z Czarnego Lądu nie zamierzał wcale długo odpoczywać. Raiza Biza odnalazł sporo inspiracji w niedawno zakończonym na półkuli południowej okresie jesienno-zimowym. „Winter Solace” należy do kolejnego udanego albumu wydanego przez tego Emceego, jednak na tym projekcie zaszły dosyć znaczne zmiany w stosunku do dwóch pierwszych longplayów. Nagrania zgromadzone na sierpniowym wydawnictwie dotykają bardziej sfery uczuciowej i mentalnej w wyraźniejszy sposób niż jego dotychczasowe kompozycje. Historie zawarte na tym longplayu opowiadają o życiu przeciętnego mieszkańca Nowej Zelandii w trakcie najchłodniejszych miesięcy w roku kalendarzowym, w których nie brakuje frustracji, rozterek, retrospekcji, nostalgii. Jak się okazuje po zapoznaniu z płytą, w poszczególnych nagraniach na tym projekcie można odnaleźć wiele uniwersalnych elementów niezależnych od długości i szerokości geograficznej. Nowy przedstawiciel kolektywu Young, Gifted & Broke otoczył się wieloma lokalnymi beatmakerami (Tausani, Nu-Vintage, Crime Heat Beats, Sonuba, Thee Tony Douglas, Jay Knight, ChoiceVaughan, Iron Will, Jordo Hornblow) tworząc świat przystępny dla niemal każdego słuchacza. Na szczególną uwagę zasługują tutaj utwory „First Light”, „Decisions” i „Stepping Out”.

    „Winter Solace” trafiło do odsłuchu na Bandcampa. Wydawnictwo można również bezpłatnie pobrać korzystając z poniższego odnośnika. Raiza Biza na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy zaprezentował trzy porządnie brzmiące longplaye, udanie wprowadzając się przy tym na międzynarodową scenę hip hopową. Przy zachowaniu dalszego rozwoju i dotychczasowej regularności na polu wydawniczym istnieje wysokie prawdopodobieństwo tego, iż twórczość mieszkańca Nowej Zelandii zostanie doceniona przez większe grono odbiorców.

    DOWNLOAD Raiza Biza – „Winter Solace”

    Tracklista

    1. First Light (prod. Tausani)
    2. No Going Back (prod. Nu-Vintage)
    3. Visionary feat. Bailey Wiley (prod. Crime Heat Beats)
    4. Decisions (prod. Sonuba)
    5. Whisky Blues (prod. Thee Tony Douglas)
    6. Stepping Out (prod. Jay Knight)
    7. You Make Me (prod. ChoiceVaughan)
    8. Winter feat. Tanya Anguna (prod. Iron Will)
    9. Fireplace feat. Bailey Wiley (prod. Jordo Hornblow)
    10. Innuendo (prod. Myele Manzanza)

    W związku z tym, iż pozostaję w kontakcie z Raiza Bizą od blisko roku, pokusiłem się o przeprowadzenie wywiadu z tym raperem. W trakcie rozmowy poruszyliśmy głównie wątki dotyczące przeszłości wykonawcy, debiutanckiej i drugiej płycie, sytuacji w niezależnych kręgach muzycznych i promocji muzyki w dzisiejszym świecie.

    Poniżej znajdziecie krótki wywiad z tym sympatycznym i uzdolnionym twórcą.


    Hej, jak się miewasz? Zastanawiałem się nad odpowiednim pytaniem na początek i uważam, że będzie dobrze, jeżeli zapytam Cię o Twoje pochodzenie.

    Urodziłem się w Kigali (stolica Rwandy – przyp.red.), podróżowałem przez kilka krajów, aby osiąść na stałe w nowozelandzkich miastach Auckland/Hamilton.

    Czy planujesz zostać tam na dłużej?

    Mieszkam na Nowej Zelandii od 13 lat, więc czuję się tutaj dosłownie jak w domu. Mam plany aby odbyć podróż do Europy i Stanów Zjednoczonych w połowie 2014 roku w celu popchnięcia mojej muzyki do przodu, ale zawsze chciałbym powracać do Nowej Zelandii, ponieważ to dobre miejsce dla kreatywnych ludzi.

    Jak zaznajomiłeś się z hip hopową społecznością w Nowej Zelandii? Zauważyłem, że Crime Heat Beats i Jay Knight są jednymi z Twoich najlepszych partnerów muzycznych i dobrze z nimi trzymasz. Czy oni najbardziej pomogli Tobie w Twoich pierwszych krokach w muzyce?

    Dorastałem pośrodku nowozelandzkiej sceny hip hopowej, występowałem na imprezach typu open mic, gdy miałem 17 lat. Poznałem mnóstwo muzyków i nawiązałem dobre kontakty z nimi. Jesteśmy przyjaciółmi z Crime Heat Beatsem od wielu lat. Byliśmy przyjaciółmi zanim zaczęliśmy współpracować na płaszczyźnie muzycznej. Od tego czasu, jest on bardzo zaangażowany w każdy projekt, jaki wydałem od „Dream Something LP” aż do teraz. Poznałem Jay Knighta kilka lat temu i on nakręcił oraz edytował teledyski do dwóch utworów – „Pyramids” i „They Told Me”. Oprócz tego wyprodukował on dla mnie wiele nagrań. Ludzie wybierani przeze mnie do współpracy są tymi, z którymi mogę kreatywnie porozumieć się, i obaj Crime oraz Jay są właśnie przykładami takich osób.

    Wszyscy ludzie na całym świecie marzą o czymś. Jakie było Twoje największe marzenie związane z wydaniem „Dream Something LP”? Czy czujesz się spełniony po wypuszczeniu tego materiału?

    Jedynym moim celem przy tworzeniu „Dream Something LP” było to, aby stworzyć coś świeżego i różniącego się od innej muzyki pochodzącej stąd. Chciałem nagrać projekt, który ludzie będą pamiętać, tworzący relację pomiędzy słuchaczem, a muzyką. Czuję, że spełniłem to marzenie, a nawet i więcej. Nigdy nie pomyślałbym, że ludzie z krajów na całym świecie będą zadowoleni z albumu.

    Kilka miesięcy temu wypuściłeś pierwszy singiel pochodzący z Twojego drugiego LP, „They Told Me”. Po tym nagraniu opublikowałeś „Waves” i „7th Floor”. Jakim kluczem kierowałeś się przy doborze tracków promujących „Summer”?

    Czułem, że te tracki oddadzą wyobrażenie tego, czym jest „Summer”. Właśnie te utwory są moimi osobistymi faworytami i dobrą rzeczą pod względem bycia niezależnym artystą jest to, że mogłem wydać jakiekolwiek track, jaki chciałem udostępnić. Wybrane przeze mnie nagrania są tymi, które akurat chciałem wypuścić.

    „Summer” trafiło do obiegu 1 kwietnia tego roku. Wygląda na to, że lato na Nowej Zelandii może stanowić bardzo dobrą inspirację do tego, aby nagrać pełen album. Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem i czy mógłbyś porównać ten materiał do „Dream Something LP”?

    Lato na Nowej Zelandii to niesamowity okres. Pogoda, ludzie, miasta. Kiedy pisałem teksty na „Summer”, to występowałem w różnych miastach w kraju i miałem to szczęście, aby doświadczać lata w innych miejscach każdego weekendu. Ten projekt jest inny od „Dream Something LP”, ponieważ jest bardziej konceptualny. „Dream Something LP” stanowiło wyobrażenie tego, co działo się w mojej głowie w tamtym okresie, podczas, gdy „Summer” było obrazem tego, co się dzieje dookoła mnie.

    „Dream Something LP” oraz „Summer” są dostępne do darmowego pobrania. Oprócz tego ludzie mogą kupić te projekty w formacie fizycznym (płyty CD). Czy uważasz, iż nadal jest warte zachodu i opłacalne wydawanie fizycznych wersji płyt?

    Uważam, że wielu ludzi nadal lubi mieć płytę, którą mogą trzymać w dłoni. Kiedy wydałem „Dream Something LP”, ludzie pytali mnie, czy mogą zapłacić mi za darmowe pobranie materiału, ponieważ chcieli wspierać muzykę wydawaną przeze mnie. Dlatego też to była po części przyczyna wypuszczenia również płyt CD do sprzedaży.

    W tym momencie nie przychodzi łatwo znalezienie złotego środka i zauważenie przez dużą liczbę stron muzycznych i słuchaczy. Jakie masz odczucia odnośnie sytuacji teraz w niezależnych kręgach muzycznych?

    W moim odczuciu niezależne kręgi muzyczne znajdują się teraz w najlepszej kondycji. Jest łatwiej wypuszczać muzykę i docierać z nią do słuchaczy. Problemem jest to, że teraz jest mnóstwo nowej muzyki. Jeżeli jednak artysta konsekwentnie wypuszcza dobrą muzykę, pracując przy tym w sieci i nawiązując kontakty, jego lub jej muzyka z łatwością trafi do właściwych ludzi.

    Dziękuję za czas poświęcony na rozmowę. Jeszcze tylko jedno pytanie – jakie albumy z tego roku i końca ub.r. są Twoimi ulubionymi?

    W tym roku mamy naprawdę dużo dobrej muzyki, a jednymi z moich faworytów są płyty @Peace – „Girl Songs”, Third3ye – „Ajna”, „good kid, m.A.A.d city” Kendricka Lamara z końcówki 2012 roku oraz dużo więcej. Również dziękuję za twój czas przeznaczony na wywiad ze mną.

    Click here for an English version of the interview with Raiza Biza (.pdf)


    Raiza Biza to bez cienia wątpliwości jeden z najciekawszych artystów przypisanych obecnie do undergroundu. Przy jego dalszym rozwoju można stawiać niemal w ciemno, że znacznie więcej osób usłyszy o kolejnych nagraniach rapera z Nowej Zelandii, będącego przy tym skromnym i pogodnie nastawionym do życia człowiekiem. Wszystkie aktualności o postaci wykonawcy z Kraju Kiwi znajdziecie na jego fan page’u na Facebooku oraz Soundcloudzie.

  • Darmowy album: Marco Polo – Newport Authority 2

    Darmowy album: Marco Polo – Newport Authority 2

    3–5 minut

    2013 rok pod względem wydawniczym wypada naprawdę dobrze. W trakcie minionych miesięcy ukazało się mnóstwo interesujących płyt przyciągających uwagę słuchaczy i mediów. W branży około hip hopowej nikt nie może narzekać na nudę. Wykonawcy, którzy zdobyli popularność kilka lat temu, usiłują ugruntować swoją pozycję na rynku muzycznym wydając nowe materiały i trzeba przyznać, że wielu z nich z miesiąca na miesiąc zdobywa coraz więcej sympatyków (Homeboy Sandman, Ta-ku, Action Bronson, Damu the Fudgemunk, etc.). Nie należy też zapominać o licznych powrotach uznanych artystów sprzed lat (Binary Star, Quasimoto, R.A. the Rugged Man, The Procussions, Deltron 3030, etc.). W tym artykule przedstawię inny projekt znajdujący się przez ponad miesiąc na ustach wielu odbiorców – „Newport Authority 2” autorstwa Marco Polo.

    Wśród producentów najlepiej odnajdujących się w mocniejszych brzmieniach hip hopu bohater tego wpisu zajmuje czołowe miejsce. Od ponad dekady artysta pochodzący z kanadyjskiego Toronto regularnie dostarcza wysokiej klasy beatów, współpracując z coraz większą liczbą raperów. Marco Polo spędził około 5 lat zajmując się produkcją utworów dla różnych Emcees (od Masta Ace’a, przez Pumpkinheada i Supernaturala, aż po supergrupę Boot Camp Clik), powoli przygotowując grunt pod wydanie solowych materiałów. „Canned Goods” z 2005 roku docenili głównie sympatycy undergroundu, ale za to druga płyta beatmakera zwróciła uwagę na jego twórczość niejednego słuchacza po obu stronach Atlantyku.

    „Port Authority” powstało przy udziale m.in. Kool G Rapa, Buckshota, Wordswortha, O.C., Large Professora, Sadata X, A.G., którzy walnie przyczynili się do wysokiej jakości nagrań na tym albumie. W następnych latach Marco Polo skupił się na pracy nad wspólnymi projektami przygotowywanymi z nowojorskimi rapera. Ponad 4 lata temu trafił do obiegu jego longplay nagrany z Toraem, „Double Barrel”. Następnie doczekaliśmy się płyty z Ruste Juxxem („The eXXecution”) oraz materiału nagranego z duetem Bassi Maestro & Ghemon Scienz („Per La Mia Gente” / „For My People EP”). Oprócz tego produkcje Kanadyjczyka trafiały na wydawnictwa Verbal Kenta, Taliba Kweliego, Pharoahe Moncha, J-Live’a, Copywrite’a i Vinnie’ego Paza. W tym roku beatmaker uraczył nas „Seize the Day” LP stworzonym wraz z Hannibalem Staxem, po czym zabrał się ponownie za działalność solową. „Newport Authority 2” to kolejny etap w karierze muzycznej twórcy.

    Przy realizacji różnych projektów Marco Polo uzbierał sporo pobocznych tracków oraz nagrań, które po prostu nie zmieściły się na jego wcześniejszych płytach. Po uzbieraniu ponad 10 ścieżek beatmaker postanowił wydać kompilację zawierającą utwory powstałe w różnym okresie działalności artysty. Już pierwsze single zwiastujące materiał – „What’s Wrong” z Rakimem, „Nite & Day” z Big Daddy Kane’em i „Back To Work” z Artifacts – zwiastowały ciekawy projekt. Poza tymi wykonawcami na „Newport Authority 2” usłyszymy też Lil’ Fame’a, Torae’a, Ruste Juxxa, Malcolma & Martina, Large Professora, Das EFX, Midaza The Beatsa czy Tragedy’ego Khadafiego. Poza tym na longplayu pojawili się też Shylow, DJ Revolution i Adrian Younge & The Delfonics. Całość albumu prezentuje się przyzwoicie, chociaż miejscami można zauważyć niedociągnięcia i różnice w jakości pomiędzy poszczególnymi utworami na LP.

    Właściwym podsumowaniem wydawnictwa są poniższe słowa artysty rezydującego w NYC:

    Nagrałem pełno wartościowego materiału na przestrzeni ostatnich kilku lat i naprawdę chciałem podzielić się tym. Nie wszystko mogłoby pasować na „Port Authority 2”, stąd też miejsce dla „Newport Authority 2” came to be.

    „Newport Authority 2” trafiło do odsłuchu na Soundclouda. Początkowo wydawnictwo pojawiło się jedynie w wersji elektronicznej, co było podyktowane tym, iż autor tego projektu przede wszystkim chciał poznać reakcje ludzi na materiał i sprawdzić, czy istnieje sens wydania fizycznych kopii LP. Jednak po kilku tygodniach od premiery materiału ukazały się też płyty kompaktowe i winylowe wypuszczone nakładem Soulspazm Records. W dalszym ciągu album można bezpłatnie pobrać z sieci (link poniżej). Od premiery tego projektu minęły już 4 miesiące, ale na horyzoncie nie widać zapowiadanego wcześniej „Port Authority 2”. Jedynie w kwietniu został opublikowany singiel „G.U.R.U.” z udziałem Taliba Kweliego oraz DJ’a Premiera, i na tym Marco Polo póki co poprzestał. Wszyscy fani twórczości beatmakera muszą zadowolić się jego majową kompilacją i cierpliwie czekać na nowe informacje dotyczące nadchodzącej płyty producenckiej.

    Aktualizacja: Ostatecznie „Newport Authority 2” doczekało się wersji fizycznej. Płyty kompaktowe i winylowe trafiły do obiegu przy współpracy Marco Polo z Fat Beats i Soulspazm Records.

    DOWNLOAD Marco Polo – „Newport Authority 2”

    Tracklista

    1. Intro feat. Shylow
    2. Fame For President feat. Lil’ Fame (scratche: Shylow)
    3. Double eXXecution feat. Torae & Ruste Juxx
    4. Terrified feat. Big Gutta & Jaysaun
    5. Gospel Rap feat. Malcolm & Martin
    6. What’s Wrong feat. Rakim
    7. Back To Work feat. Artifacts (scratche: Shylow)
    8. Nite & Day feat. Big Daddy Kane (scratche: Shylow)
    9. Long & Winding Road feat. First Division & Large Professor
    10. BK 2 NJ feat. Das EFX (scratche: DJ Revolution)
    11. That Sh*t feat. MidaZ The Beast
    12. Stand Up (Remix) feat. Tragedy Khadafi, Lil’ Fame, Adrian Younge & The Delfonics
    13. Cur$ed (What’s Wrong Remix) feat. Rakim & Reggie B.
Translate »