Wiele stron internetowych, aktywistów i promotorów muzycznych uznało luty miesiącem J Dilli. W związku z przypadającą na poprzedni miesiąc rocznicę urodzin i śmierci niezapomnianego beatmakera, położono duży nacisk na zachowanie w pamięci słuchaczy jego postaci. Obok niego postawiono kolejną ikonę muzyki, japońskiego producenta Nujabesa. Zmarły przed dwoma latami artysta pozostawił po sobie rozległy dorobek, który należy pielęgnować. Kiedy emocje opadły i przeszła kolejna fala licznych tribute’ów dla ww. przedstawicieli sceny muzycznej, na spokojnie można wspomnieć o tych świetnych artystach w jednym artykule. Punktem wyjściowym publikacji będzie temat sieci internetowej i wpływu na ich popularność za życia, jak i po śmierci.
Jay Dee przez długie lata budował swoją pozycję na scenie hip hopowej. Pierwszy raz zrobiło się o nim głośno w połowie lat 90.tych XX wieku, gdy podjął współpracę ze znaczącymi twórcami hip hopowymi – The Pharcyde, A Tribe Called Quest, De La Soul, Bustą Rhymesem. Artysta stał się także kluczową postacią powstałej grupy z Detroit, Slum Village. Wychowanek The Motor City walnie przyczynił się do tego, iż dzisiaj uważa się debiutancki album zespołu, „Fantastic Vol. 1” za undergroundowy klasyk. Jednak na szersze wody wypłynął głównie za sprawą projektu współtworzonego wraz z Madlibem, Jaylib oraz solowego LP, „Welcome 2 Detroit”. Przy raczkującym wówczas internecie 2.0, beatmaker korzystał z innych form promocji, uzyskując przy tym liczny fan base.
Ostatnie dni jego życia ściśle są związaną z premierą na jego urodziny długo oczekiwanej płyty wydanej przez Stones Throw Records, „Donuts”. Trzy dni później J Dilla zmarł po długiej walce z chorobą (borykał się z zakrzepową plamicę małopłytkową i toczeniem rumieniowatym układowym), a jego śmierć poruszyła wiele osób na świecie. Ogromną rolę odegrał tutaj internet, dzięki któremu w błyskawicznym tempie przekazywano wiadomości o odejściu z tego świata beatmakera, stając się samonapędzającą się machiną w budowaniu pamięci o nim. Powstawały pierwsze tribute’y („The Shining”, „Jay Love Japan”), sprzedaż „Donuts” długo utrzymywała się na wysokim poziomie, a każdy chciał pokazać ile znaczył dla niego James Dewitt Yancey. W pewnym momencie człowiek tak naprawdę nie wiedział ile potrwają hołdy składane dla twórczości byłego członka Slum Village. Można było odnieść wrażenie, iż wręcz jest modne podkreślanie znaczenia Jay Dee w procesie twórczym innych przedstawicieli muzycznych, a słuchacze prześcigali się jeden za drugim w poematach dziękczynnych i znajomości dorobku pozostawionego przez artystę. Nie ma nic złego w czczeniu pamięci o nieobecnych już na świecie osobach, jednak należy robić to z taktem, a nie próbować korzystać na tym i poszukiwać profitów.
W porównaniu do urodzonego w tym samym dniu J Dilli, kariera muzyczna Nujabesa potoczyłaby się zupełnie inaczej bez ingerencji sfery internetowej. Nie trzeba być omnibusem, żeby szybko znaleźć poparcie na powyższe stwierdzenie. Jak już wielokrotnie podkreślałem na stronie, dostęp do wydawnictw muzycznych pochodzących z azjatyckiego rynku fonograficznego jest znacznie utrudniony dla mieszkańców innych kontynentów. Bez dobrodziejstw płynących ze strony świata elektronicznego, geniusz muzyczny tkwiący w Japonii długo nie zostałby odkryty przez ogół słuchaczy na całym globie. „Metaphorical Music” i „Modal Soul” nie spotkałyby się z tak pozytywnym odzewem, a specyficzny wymiar nagrań Jun Seby znałaby tak naprawdę garstka ludzi. Z drugiej strony, to całe nic do tego, co stało się po przedwczesnej śmierci japońskiego beatmakera. Od końca lutego 2010 roku łatwo zaobserwować niesamowity boom na melodyczny hip hop wywodzący się z kompozycji Nujabesa. Owszem, do inspiracji twórczością tego przedstawiciela sceny muzycznej przyznaje się multum postaci nagrywających muzykę długo przed jego odejściem, aczkolwiek właśnie od dwóch lat notuje się wzrost płyt w tej odmianie muzycznej. Naturalnie powstały dziesiątki tribute’ów poświęconych dla sztukmistrza klimatycznego hip hopu opartego o jazzowe i fortepianowe sample płynące z Azji, Europy, Australii, Ameryki Północnej. Po wpisaniu do wyszukiwarki internetowej frazy „tribute for nujabes” otrzymamy pełno wyników z dziesiątków stron. Odbiorcy muzyki docenili nagrania Japończyka, a niejeden redaktor serwisu internetowego przekonał się o tym, że należy poświęcać miejsce takim brzmieniom. Kompozycje japońskiego artysty już w tym momencie można nazwać ponadczasowymi.
Nie wszystko pochodzące z internetu i kształtujące na obraz obu nieżyjących artystów można uznać za dobre. W obu przypadkach gołym okiem zauważymy masę dziwnych ruchów, dziwne tribute’y, próbę wykorzystywania ich wizerunku przy promocji materiałów innych przedstawicieli sceny muzycznej. J Dilla i Nujabesa działają na wyobraźnię słuchaczy, więc na takie przykłady zachowań będziemy dość często trafiać w bliższej i dalszej przyszłości. Odnośnie Jay Dee ogromną rolę odgrywają raz po raz wynajdowane pośmiertne nagrania, przez co nadal trafiamy na tracklisty zawierające utwory rzekomo wyprodukowane przez niego. Ile w tym prawdy? Nie wiadomo. Natomiast w przypadku założyciela Hyde Out Recordings, wykorzystuje się nie raz praktyki, na które nie powinno być miejsca. Kiedyś dowiedziałem się od zaufanego artysty, iż niektóre labele specjalnie dodają do wybranych utworów podtytuł „Tribute for Nujabes” bez wiedzy autorów nagrań. No tak, w końcu swoje trzeba zarobić i przyciągnąć słuchaczy, nawet idąc po trupach do wyznaczonego celu.
Przechowujmy pamięć o J Dilli i Nujabesie we właściwy sposób, z dala od niepotrzebnych działań i przejawów aktywności. Obaj zasługują na to, aby ich dorobek muzyczny przetrwał długie pokolenia.
Komentarze
3 odpowiedzi do „Wspomnienie o J Dilli i Nujabesie oraz wpływ internetu na ich popularność”
Święte słowa! 🙂 Dzięki za wartościowego posta.
[…] się temu, skoro właśnie w tym okresie przypada najwięcej odniesień do nieżyjącego już J Dilli. W ostatnich tygodniach tysiące osób w różnych częściach świata po raz kolejny uczciły […]
[…] prawdziwie uzdolnionego artystę. Producenta zasługującego na miano godnego kontynuatora nagrań Nujabesa należy szukać na Północno-Zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Właśnie w tym miejscu, w […]