Kiedy pada pytanie dotyczące muzyki około hip hopowej wywodzącej się z rejonów Los Angeles, to pierwsze skojarzenia kierują słuchaczy do gangsta rapu lub mocno rozbudowanego undergroundu. Odkładając na bok sprawy dotyczące nurtu zapoczątkowanego przez Schoolly’ego D, Ice-T i N.W.A. (gatunek wymierający), pozostaje cieplejsza strona tej muzyki, przywodząca na myśl tuzów w postaci Jurassic 5, Dilated Peoples czy People Under the Stairs. Zapomina się przy tym, że w Mieście Aniołów wychowało się wielu alternatywnych twórców muzycznych związanych z Project Blowed, Styles of Beyond i wieloma innymi projektami. Wśród wszystkich wykonawców mieszkających w LA znajdziemy także istotną postać dla progresywnego hip hopu – Dday One’a. Ostatni album producenta, „Mood Algorithms”, stanowi prawdziwą ucztę dla wielbicieli abstrakcyjnych dźwięków.
Artyści będący perfekcjonistami w każdym calu, spędzający długie dni i godziny na znalezieniu odpowiednich rozwiązań, niejednokrotnie należą do wymagających osób względem słuchaczy. Udeze Ukwuoma bezsprzecznie znajduje się w tym gronie, ofiarowując odbiorcom wiele emocji w zetknięciu się ze swoją muzyką, ale jednocześnie oczekując od nich pełnego skupienia przy obcowaniu z jego wydawnictwami. Wydany w listopadzie ub.r. album „Mood Algorithms” znakomicie pokazuje powyższe założenia. Dday One otwiera drzwi do świata opartego o klasyczną formę muzyczną, tworzonego przez wysublimowane łączenie próbek utworów przy użyciu samplera i gramofonu.
Ostatni projekt beatmaker zawiera kompozycje nagrane oryginalnie w 1999 roku i wydane na kasecie (do obiegu trafiło tylko 20 sztuk taśmy). Rezydujący w Los Angeles twórca postanowił odświeżyć nagrania znajdujące się na „Mood Algorithms” i tchnąć w nie nowego ducha. Producent staje w opozycji do wykonawców podążających za najnowszymi nowinkami technicznymi i udowadnia, iż muzyka bazująca na starych motywach nadal ma rację bytu. Już od pierwszych sekund „Inner Passage” pewne jest to, że to kolejna płyta Dday One’a przesycona uczuciami. Artysta posiada niezwykłą estetykę i umiejętność wyboru właściwych sampli. „Forgotten Nature”, „Taking Shape” i „Photographic Memory” idealnie wprowadzają odbiorcę do dalszej części longplaya.
Poszczególne nagrania na tym projekcie docierają głęboko do wnętrza słuchacza. Właściciel Content (L)abelu potrafi niezwykle swobodnie sterować emocjami odbiorców, czyniąc z tego sztukę w tytułowej kompozycji LP. Początkowo groźna, wręcz złowieszcza atmosfera panująca w „Mood Algorithms” przechodzi w zupełnie inne tekstury, spokojniejsze i dające oddech pomiędzy dalszymi opowieściami producenta. „All Is Bliss” kryje w sobie prawdziwą zagadkę – początkowo rozwija się nieco niemrawo, aby następnie gwałtownie wznieść się wysoko i po chwili swobodnie opaść. „Trane’s Progeny” przywodzi na myśl klimat panujący w filmach z dawnej epoki, wolnej jeszcze od ery cyfryzacji. Bonusowy track „Time Brings Variation” rozbrzmiewa różnymi elementami, a charakterystyczne bębny koegzystują z wieloma urywanymi samplami. Dday One niejako puentuje album utworem „As the World Watches” – koronnym przykładem umiejętnego wykorzystania samplingu osadzonego w elektroakustycznej produkcji.
Pod pewnymi względami „Mood Algorithms” stanowi niezwykłą płytę. Dday One pokazuje wszystkim dookoła, iż materiał pochodzący sprzed ponad dekady nadal może wzbudzać zachwyt. W jego przypadku określenia mówiące o tym, że sampler i gramofon to także pełnoprawne instrumenty muzyczne nie są na wyrost. Beatmaker z Kalifornii wyciąga wszystko to, co najlepsze ze sztuki samplingu. Eklektyzm nagrań oscylujących wokół instrumentalnego hip hopu, muzyki akustycznej, elektroniki w starym-dobrym wydaniu posiada uwodzicielską siłę. Jednak najważniejszą składową kompozycji producenta są uczucia zawarte w każdym z utworów – jedne z nich będące na wyciągnięcie ręki, inne zaś schowane pod kilkoma warstwami i niedostępne dla przypadkowego odbiorcy. Właśnie dzięki temu stawiam ten album znacznie wyżej od całej maści współczesnych projektów pozbawionych duszy i kompletnie wyjałowionych z emocji.
Tracklista
- Inner Passage
- Forgotten Nature
- Taking Shape
- Constant Information
- Photographic Memory
- Mood Algorithms
- Neo Percussionist
- All Is Bliss
- Trane’s Progeny
- History (Bonus track/Digital Only)
- Time Brings Variation (Bonus track/Digital Only)
- As the World Watches


Komentarze
4 odpowiedzi do „Recenzja LP: Dday One – Mood Algorithms”
[…] reedycji – „Shadows on the Sun” Brothera Aliego, „Heavy Migration” Dday One’a, „Enter the 37th” El Michels Affair czy „Things Fall Apart” The […]
[…] pojawił się na Mixcloudzie projekt przygotowany przez jednego z moich ulubionych producentów, Dday One’a. Beatmaker z kręgów szeroko pojętej muzyki elektronicznej utworzył materiał zatytułowany […]
[…] Niemiecki label przyznaje, że jednym z najbardziej szanowanych przez nich artystów jest Dday One. Kalifornijski twórca prowadzi własną wytwórnię płytową, Content (L)abel. Od kilku tygodni […]
[…] dokładnie przestudiował poprzednie płyty Kalifornijczyka – „Journal” (2009) i „Mood Algorithms” – a także poznał skrupulatnie tworzone przez niego miksy (m.in. wydane w tym roku przez The […]