Autor: Witalij

  • Wirująca Strefa 2008, czyli Twisting Zone

    Wirująca Strefa 2008, czyli Twisting Zone

    3–4 minut

    Teskt: Mariusz Sem

    Setki tancerzy i miłośników tańca ściągnęło z całej Polski do Łomży, gdzie odbył się zorganizowany po raz siódmy turniej Wirująca Strefa. Białostoczan również nie mogło tam zabraknąć m.in. Freakish Style, Kolor (DanceOffnia). Impreza ta odbywała się przez cały weekend, począwszy od warsztatów w sobotę z samego rana a kończąc na finałach w niedzielę. Wszystkie walki odbywały się pod okiem idealnie dobranych sędziów (nie mogę tego potwierdzić jeżeli chodzi o sędziów od newstyle/hip hopu ponieważ nie znam się na tych stylach tańca!) – nad breakingiem czuwali Dyzze z Supernaturalz (Kanada), Lego/Flipside Kingz (USA) i oczywiście Babyson/Wanted (Francja). Same warsztaty wyszły całkiem spoko, można było wynieść z nich dużo wiedzy, nie mówię już nic o nowych świeżych krokach – kto nie był, niech żałuje. Takie chwile warte są każdego grosza! Zaraz po warsztatach udaliśmy się całą ekipą na miejsce imprezy które znaliśmy już z poprzedniej edycji Wirującej Strefy, także z dotarciem na miejsce nie było problemów.

    Cała impreza przeplatała się zmaganiami na parkiecie bboyów/bgirls jak i również tancerzami new style’u i hip hopu. Pomijam poszczególne walki eliminacyjne w kategoriach tanecznych, na których kompletnie się nie znam i od razu przechodzę do zmagań bboys. Na szczęście w tym roku bboye nie zawiedli i zjawiło się 15 ekip (co w tamtym roku było śmieszne ponieważ niektórzy podeszli lajtowo do sprawy i nie zjawili się na imprezie mimo wysłania zgłoszenia). Rywalizacja była średnia, ponieważ tylko kilka ekip wykazało się niezłymi skillsami i świeżością na parkiecie m.in. Freakish Style, Cats Claw i RTB. Sobota minęła bardzo szybko przy czym wyłoniła najlepsze składy do pół finałów i finałów w niedzielę.

    Niedziela – spanie do późnych godzin popołudniowych i ładowanie baterii na kolejne walki…Nie, nie i jeszcze raz nie! Nie wyszło tak jak każdy sobie planował ponieważ w internacie (?), w którym mieliśmy nocleg okazało się, że o godz. 10 rano mamy być już wymeldowani! Porażka…Człowiek cały dzień tańczy, wypruwa z siebie siódme poty aby pokazać swój styl, swoją flavę i nawet nie może pospać sobie tak długo jak chce! Cóż, śniadanie zjedliśmy przed halą w, której miała miejsce impreza i po około 2h śmiania się i spędzania dobrze czasu w gronie najbliższych ziomów (co nie?) wpuścili nas na halę. W sumie aż tak wiele to nie zmieniło ponieważ walki rozpoczynały się około godz. 16 więc wszyscy siedzieli w szatni i odsypiali te kilka godzin, które zostały nam zabrane w internacie.

    Może kilka słów na temat organizacji, a więc wielkim plusem i chyba największym było sprowadzenie sędziów z najwyższej półki co na starcie zwiększa prestiż imprezy, następny plus – DJ Kruk, który puszczał najlepszą muzę na świecie (chociaż czasami sprzęt mu siadał i nie wiem czy to z winy samego sprzętu czy jego użytkownika), no i jest jeszcze kilka minusów: -obsuwy czasowe, przez co niektóre walki dopiero odbyły się około 18.30 (walki ekip bboys 5na 5); straszna duchota na sali; brak jedzenia i wody dla uczestników (chociaż szamę to jeszcze można znieść, ale żeby wody nie było!).

    Ogólnie podsumowując imprezę uważam za bardzo udaną, wręcz bez porównania do szóstej edycji. Za rok Białystok na pewno się tam pojawi! Tym bardziej, że zdobył kilka miejsc na podium.

    Break Dance Battle: V miejsce – Freakish Style (rok temu II miejsce)
    Break Dance 1 vs 1: III miejsce Bboy Sem
    Hip-Hop/New style formacje: I miejsce – Kolor
    Hip-Hop/New style mini-formacje: II miejsce – Kolor

    Poniżej dokładne wyniki Wirującej Strefy 2008:

    Break Dance Battle

    1. Cats Claw – Ostrołęka
    2. CT Group – Łomża / Stargard Szczeciński
    3. Dziki Wschód – Włodawa
    4. RTB – Bydgoszcz
    5. Freakish Style Crew – Białystok

    Break Dance 1 vs 1

    1. Sadlee – Olsztyn
    2. Gruszka – Włodawa
    3. Sem – Białystok
    4. Dżigy – Gdańsk

    Hip-Hop/New style Formacje

    1. Kolor – Białystok
    2. Maska – Kąty Wrocławskie
    3. Enzym – Gdańsk
    4. One Be Flow – Gorzów Wielkopolski

    Hip-Hop/New style Mini Formacje

    1. S.A. Woman Edition – Wrocław
    2. Kolor – Białystok
    3. Maska Men’s – Kąty Wrocławskie
    4. Fresh – Poznań
  • Recenzja 12”: Rob Swift – Interview With Colored Man

    Recenzja 12”: Rob Swift – Interview With Colored Man

    3–4 minut

    Tableturns | 2002

    Albumy wydawane przez DJ’ów czy turntablistyczne crew często nie docierają do szerszego grona słuchaczy. Dzieje się tak dlatego, ponieważ z reguły płyty takie są w specyficzny sposób skonstruowane. Dla przeciętnego fana hip hopu często nie odpowiadają wydawnictwa, na których zamiast sporej dawki rapu mamy przede wszystkim scratch i wszelakie inne popisy DJ’skie. Dlatego też sporym zaskoczeniem była płyta legendarnego crew The X-Ecutioners – „Built From Scratch”, która została wydana w 2002 roku.

    Do dzisiaj żaden inny tego typu album nie osiągnął takiej popularności jak ww. wydawnictwo a powtórzenie liczby sprzedanych egzemplarzy jest, patrząc na dzisiejsze realia, niemożliwa („Built From Scratch” osiągnęło status złotej płyty). Z drugiej strony, słuchacze znający wcześniejsze dokonania grupy odwrócili się od nich. Zarzucali oni zbytnią komercyjność albumu (m.in. singiel „It’s Going Down” z Linkin Park) oraz mainstreamowe brzmienie płyty. Po tym wydawnictwie nie wszyscy członkowie ekipy byli zadowoleni z rozwoju wypadków – Mista Sinista odszedł z The X-Ecutioners, a Rob Swift postanowił wydać swoją solową płytę. „Sound Event” ukazała się zaledwie pół roku po „Built From Scratch” i można powiedzieć, iż była to podziemna wersja tego pierwszego albumu. Ta płyta zasługuje na odmienną recenzję, która niebawem ukaże się na blogu, natomiast nie mogę być obojętnym wobec niewiarygodnego singla pochodzące z „Sound Event” z gościnnym udziałem m.in. Supernaturala i DJ’a Radara„Interview With Colored Man”.

    Po pierwsze – okładka. Dawno temu nie widziałem picture coveru, który zrobił na mnie tak duże wrażenie. Nie będę się wgłębiał w szczegóły, po prostu sami oceńcie, przyjrzyjcie się jej dokładnie. Powiem jedynie, iż jest stylizowana na programach telewizyjnych w US z lat 50.tych i 60.tych XX wieku, w których często przeprowadzano dyskusje z użyciem wykrywacza kłamstw.

    Po drugie – koncepcja tracka. Jak wyjaśnia Rob Swift na okładce „Sound Event”, pomysł na zrobienie tego utworu zrodził się w trakcie pracy nad tym albumem. Robert Aguilar podczas grzebania w płytach winylowych natrafił na starą płytę, na której było nagranie opowiadające o bliżej nieokreślonym superbohaterze zwanym Colored Man. Od razu pomyślał o zrobieniu kawałka wraz z Supernaturalem, który jak powszechnie wiadomo uważany jest za niesamowitego freestylowca.

    Po trzecie – wykonanie. „Interview With Colored Man” powala na kolana z kilku powodów. Oprócz samej koncepcji niepodważalną rolę pełni samo wykonanie. Rob Swift w odpowiedni sposób miksując, tnąc stare nagrania dosłownie „zadaje” prosto z płyty pytania Supernaturalowi, a odpowiedzi uzyskuje bardzo szybko, gdyż Supernat nie zastanawia się długo nad tym co ma powiedzieć. Jeżeli dorzucimy jeszcze DJ’a Radara odpowiedzialnego za perkusję, to mamy miażdżący kawałek, prawdziwą perełkę rzadko spotykaną na albumach hip hopowych.

    Po czwarte – strona B. Na drugiej stronie tego singla znajdziemy kolejny bardzo dobry track, „2 3 Break” z gościnnym udziałem DJ’a Klevera, Dr’a Butchera (mentor Roberta Aguilara) oraz Melo-D. Jeżeli chodzi o ten track, to Rob Swift także dokładnie opowiedział jego koncepcję. „2 3 Break” ma duże wpływy, z okresu, kiedy Rob Swift dorastał w dzielnicy Queens i bardzo często był na jamach czy block parties, na których pojawiał się choćby DJ Red Alert. Kilkanaście lat później postanowił złożyć track, który będzie hołdem a zarazem powrotem do lat ubiegłych. Pomogli mu w tym wspomniani DJ Klever i Melo-D. Tak powstałe trio uraczyło nas wspaniałą dawką popisów turntablistycznych, które w pełni pokazały ich umiejętności.

    Podsumowując, trzeba docenić Roba Swifta, ponieważ jest to jeden z najważniejszych obecnie działających DJ’ów. Jeżeli natraficie na „Interview With Colored Man” to bez wahania bierzcie go, podobnie jak „Sound Event” lub każde inne solowe dokonanie Roberta Aguilara.

    Ocena: 5/5

    Tracklista

    Strona A

    A1 Interview With Colored Man (Main Version)
    A2 Interview With Colored Man (Radio Edit)
    A3 Interview With Colored Man (Instrumental)
    A4 Interview With Colored Man (Acapella)

    Strona B

    B1 2 3 Break (Main Version)
    B2 2 3 Break (Instrumental)
    B3 2 3 Break (Acapella)

  • Gangsterska kolekcja DVD

    Gangsterska kolekcja DVD

    1–2 minut

    W 25. rocznicę powstania „Scarface’a”, mianowicie 13 października b.r., miała miejsce premiera kolekcjonerskiego zestawu DVD – „The Ultimate Gangster”. Niniejsza kolekcja filmowa zawiera stricte gangsterskie filmy: „American Gangster”, „Carlito’s Way”, „Casino”, „Mean Streets” oraz wspomniany „Scarface”. Jest to unikatowe 10-płytowe wydanie wraz ze wszystkimi materiałami dodatkowymi, wywiadami z aktorami, soundtrackami, etc.  z ww.  filmów. Całość dostępna jest w Europie a jego cena oscyluje w granicach £25.00. Premiera w Polsce odbędzie się w najbliższych tygodniach.

    Skąd taki wpis na U Call That Love? Jeżeli spytamy hip hopowych artystów jak i ludzi z branży o ulubiony ich film, wielu odpowie właśnie, że jest to „Człowiek Z Blizną”. W razie jakichkolwiek wątpliwości odsyłam do obejrzenia filmu dokumentalnego wydanego przez wytwórnię Def Jam, „Scarface: Origins of a Hip Hop Classic”, w którym uznane postacie ze sceny hip hopowej (m.in. Russell Simmons, Snoop Dogg, Method Man, Prodigy) opowiadają o arcydziele Briana De Palmy.

  • Książka: Russell Myrie – Don’t Rhyme For The Sake of Riddlin’: The Authorised Story Of Public Enemy

    Książka: Russell Myrie – Don’t Rhyme For The Sake of Riddlin’: The Authorised Story Of Public Enemy

    1–2 minut

    1 października b.r. ujrzała światło dzienne książka, przedstawiająca jedną z najlepszych (zdaniem wielu najlepszą) grupę hip hopową w historii – Public Enemy. Jest to autoryzowana historia angielskiego dziennikarza, Rusella Myrie o dość zawiłym tytule – „Don’t Rhyme For The Sake of Riddlin’: The Authorised Story Of Public Enemy”.

    Autorowi tego dzieła udało się przeprowadzić sporo wywiadów z członkami oraz z bliskimi przyjaciółmi tej grupy. Mamy więc tutaj m.in. Chuck D, Flavor Flav, Terminator X, Professor Griff czy Shocklee Brothers. Opowiadają oni o początkach grupy, o swoim debiucie w programie „Yo!MTV Raps”, kolejnych swoich albumach, trasach koncertowych etc. Można te wydawnictwo traktować jako swoisty przewodnik pokazujący Public Enemy widziane oczami członków grupy. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów Public Enemy i miłośników old schoolu. Lektura obowiązkowa, bezsprzecznie.

    Książka jest dostępna do kupienia w sklepach online oraz na eBayu. Cena waha się od około £12 do £18. Tutaj znajdziecie więcej informacji na temat tego zacnego wydawnictwa.

  • Moje podejście do hip hopu jest unikalne – wywiad z Ivanem Ivesem

    Moje podejście do hip hopu jest unikalne – wywiad z Ivanem Ivesem

    5–7 minut

    Przyszła pora na pierwszy wywiad na U Call That Love. Nie ukrywam, że mój rozmówca został celowo wybrany i w pełni zasługuje na zaprezentowanie na stronie. Nie przedłużając, zapraszam serdecznie do lektury wywiadu przeprowadzonego z undergroundowym artystą pochodzącym z Rosji, ale od dawna mieszkającym w USA, Ivanem Ivesem.


    Witam serdecznie, to świetnie, że zgodziłeś się na wywiad. Jak mógłbyś przedstawić się ludziom z Polski?

    Dzięki za zainteresowanie moją muzyką, cała przyjemność leży po mojej stronie. Dla wszystkich ludzi, którzy mnie nie znają – nazywam się Ivan Ives i pochodzę z Rosji, dzieciństwo swoje spędziłem w Brooklynie, a obecnie mieszkam i robię muzykę w Los Angeles, w Kalifornii.

    Iconoclast oznacza niszczenie religijnych obrazów. Obrazoburstwo było kontrowersyjnym ruchem między chrześcijanami bizantyjskiego Imperium na przełomie VIII i IX wieku. Jakie to ma odniesienie do Twojego albumu?

    To jest JEDNO znaczenia słowa… ale myślę, że album lepiej funkcjonował z definicją: „osoba, która atakowała umiłowanie wiary, tradycyjne instytucje, etc.”. Myślę, że moje podejście do hip hopu jest unikalne, jako, że łączę naprawdę wpadające w ucho bity (pozdrowienia Hitman) z potężnymi tematami i dostarczam to z zajebistym, prawie east coastowym flow. I nie sądzę, że ludzie oczekują tego od wysokiego białego faceta z kudłatymi włosami. Tak w ten sposób atakuję tradycje i rzeczy, do których ludzie byli przyzwyczajeni.

    Jesteś rosyjskim imigrantem, który mieszka w USA. Kiedy zdecydowałeś się, żeby przeprowadzić się do tego kraju na stałe? Czy masz w Stanach Zjednoczonych rodzinę czy jesteś tam sam? Odwiedzasz Rosję od czasu do czasu?

    To nie była tak naprawdę moja decyzja, żeby przeprowadzić się tam na stałe, byłem wtedy jeszcze dzieckiem. Mój ojciec był i jest nadal, politycznym działaczem, który miał dużo do powiedzenia o komunizmie i KGB zawsze próbowało dokonać zamachu na nim. Postanowił on ostatecznie uciec wraz ze swoją najbliższą rodziną, tak więc wylądowaliśmy w Brooklynie. Tak, wcześniej jak i teraz odwiedzam Rosję. Mam tam nadal swoją rodzinę.

    Wiem, że nagrywałeś utwory pod pseudonimem Nicotine, ale nie jestem pewien dokładnie kiedy to miało miejsce. Pracowałeś wtedy sam czy z kimś?

    To miało miejsce dawno, dawno temu. Nagrywałem wtedy z zupełnie innymi ludźmi i nie jestem zadowolony z muzycznych dokonań, jakie z tamtego okresu pochodziły.

    Twoim producentem jest Fresh aka The Hitman. To jest Twój człowiek czy poznaliście się przy jakichś okolicznościach?

    Uczęszczaliśmy wspólnie do szkoły średniej, lecz nie byliśmy dobrymi kolegami aż do czasu. Zaczęliśmy się kumplować, ponieważ podzieliliśmy się wspólnymi artystycznymi wizjami oraz etyką pracy. Teraz mamy receptę na przygotowywanie tracków, które razem robimy oraz walczymy, żeby kontynuować rozszerzanie oraz kreowanie nowych, innowacyjnych pomysłów.

    Co mógłbyś powiedzieć o No Threshold Records, gdzie wydajesz swoje albumy. Czy to jest twój własny label? Jacy pozostali artyści nagrywają dla tam?

    No Threshold jest to label, który rozkręciliśmy wraz z Freshem nieoficjalnie w 2002 roku, ale znak firmowy etc. zatwierdziliśmy w 2005 roku. Mamy u siebie takich artystów jak Menacin Johnson i The Anything People. Akurat teraz skupiam się nad własnym materiałem, lecz zamierzam przyjąć do pracy kierownictwo, aby pokierowali labelem za mnie i wyszukiwali nowe talenty.

    Masz naprawdę zacnych gości na swoim „Iconoclast”, takich jak 2Mex, Vast Aire, Cappadonna, O.C. Czy było to trudne, żeby nawiązać z nimi kontakt i zaprosić do wspólnego nagrywania?

    Jeżeli uważasz, że ci goście są dobrzy (bo są dobrzy), poczekaj tylko na „Newspeak”, moje nowe wydawnictwo, które wyjdzie na początku 2009 roku. Niektórzy z gości, którzy znajdą się na tym albumie powalą ludzi na kolana. Poważnie.

    Po upływie 1,5 roku od wydania Iconoclast, jest on wyprzedany i dostępny tylko w jednym sklepie online. Czy jesteś zadowolony ze sprzedaży?

    Właściwie minął rok od wydania „Iconoclast” (25 września). Odkąd „Iconoclast” ujrzał światło dzienne, zremiksowany album z okazji rocznicy wydania jest prezentem ode mnie, dostępnym do ściągnięcia za darmo. Wydaje się, że jakby to było już na zawsze, nieprawdaż? Do dzisiejszego dnia jest to mój najlepiej sprzedający się album i ciągle moja najlepiej sprzedająca się płyta na iTunes. Rozważałem nad zwiększeniem nakładu, ale raczej będę trzymał się od tego pomysłu z daleka, przypominając kolekcjonerom, że zdobyli w odpowiednim czasie ten album.

    W listopadzie 2007, magazyn Rolling Stone umieścił Twoje nazwisko w swoim jubileuszowym wydaniu z okazji 40-lecia istnienia. Czy byłeś zaskoczony, mogąc przeczytać w tym magazynie o sobie? W mojej opinii to było duże wyróżnienie.

    Tak, byłem wtedy w podróży kiedy to zobaczyłem, zwłaszcza od czasu kiedy ludzie (mam na myśli hejterów) myślą, że płacę żeby tam być czy robię jakieś inne gówniane sprawy. Jakbym sobie mógł pozwolić na kupienie siebie w Rolling Stone! Ha! Lecz owszem, nadałem swojej karierze pewnej solidności i pozwoliłem ludziom, żeby dowiedzieli się, iż nie jestem tutaj tylko od pieprzenia głupot, dlatego też oni słuchają moich nagrań i kupują moje płyty.

    Jakiś czas temu w sieci pojawił się „Icons Last Remix”, o którym wspominałeś. Kto dokonał remiksów utworów?

    Zremiksowany album był możliwością do zaprezentowania swoich umiejętności producentom, których znam. Także Fresh zakończył robić remiksy kilku tracków, a ja złamałem track jeżeli chodzi o „Recipe Remix”… W ogóle to nie ma znaczenia jako rozważania nad moją produkcją.

    W sierpniu ’08 zapodałeś swój kolejny album – „Juice To Get Loose To”. Jakie odczucia mają ludzie po tej płycie? Co możesz nam o niej opowiedzieć?

    Ten album w tym samym czasie, kiedy pojawiły się kawałki z tej płyty na MySpace, więc album został bardzo dobrze zakończony. To jest album konceptualny, na którym ja oraz Fresh wspólnie jesteśmy za mikrofonami…To jest zasadniczo „zabawna” płyta tak jak powiedziałem, żeby rozruszać ludzi na imprezach. ALE jeżeli słuchasz naszych tekstów, znajdziesz tam niektóre naprawdę głębokie sprawy. Nie śpijcie.

    Powiedz nam coś o swoich wpływach. Kiedy przesłuchiwałem „Eat, Pop and Die” (mixtape wydany w 2008 roku – przy. red.) to pomyślałem: „Ten koleś musi kochać Grandmaster Flasha i każdy rodzaj muzyki z lat 80.tych”.

    Tak, owszem. Ale słucham także muzyki klasycznej oraz modernizmu. Lubię też IDM music (Intellegent Dance Music) oraz starsze elektroniczne rzeczy jak Kraftwerk. Właściwie, to nie słucham teraz dużo hip hopu, ponieważ bardzo dużo aktualnie wydawanych albumów jest totalnym gównem. Kocham underground. Rap, jaki słucham jest bardziej oldschoolowy i klasyczny. Oczywiście jest kilku artystów działających obecnie, których doceniam. Możecie mieć pomysły jeżeli chodzi o listę gościnnych występów na moim kolejnym albumie.

    Prowadzisz także swój osobisty blog, gdzie umieszczasz piękne zdjęcia robione Twoim aparatem (o rozdzielczości 1.3 megapiksela). To jest Twoje drugie życie – zwiedzanie każdego z miejsc, gdzie przebywasz i wykonywanie zdjęć?

    Tak, to nie jest przeznaczone dla innych ludzi, zachowuję te zdjęcia dla siebie…i za każdym razem kiedy dzięki nim ponownie odwiedzam moje podróże, przypominają mi one o różnych miejscach, gdzie byłem, powodując jakiś dziwną, przygnębiająca emocjonalną harmonię. Każda pojedyncza fotografia ma swoją odrębną historię i zawsze powracam do momentu, w którym została wykonana; pozwalają ożywić moje doświadczenia. Jestem także twórcą filmów pomiędzy robieniem muzyki i pozwala pozostawać w kontakcie z wizualną stroną.

    Powiedz nam o swojej przyszłości i swoich planach.

    Przejmujemy tą dziwkę!

    Dzięki za wywiad. Mam nadzieję, że niedługo odwiedzisz Europę.

    Yeah. Chciałbym z całą pewnością przywieźć swoje dupsko do Europy i dać dobry show. Dzięki również.


    Więcej informacji o Ivanie Ivesie znajdziecie odpowiednio na: profilu artysty na portalu MySpace, wytwórni płytowej No Treshold Records oraz blogu Ivana.

  • 31 rocznica założenia Rock Steady Crew

    31 rocznica założenia Rock Steady Crew

    1–2 minut

    Imprezy towarzyszące wymienionemu w tytule wydarzeniu miały miejsce od 24 do 27 lipca b.r., a więc jakiś czas temu, to uważam że nie może zabraknąć krótkiej informacji o tej rocznicy na U Call That Love.

    Nie kojarzyć Rock Steady Crew to tak jakby nie znać podstaw algorytmów a uczyć się matematyki wyższej. O całej historii tego najsłynniejszego crew bboyowego na świecie możecie przeczytać na ich oficjalnej stronie.

    Na koncercie wieńczącym obchody 31. urodziny legendarnego bboyowego kolektywu zagrali m.in. KRS-One, Fat Joe, Ice-T, Soul Sonic Force, Grandmaster Caz, Marley Marl & Craig G, Tony Touch, Q-Unique & The Arsonists, Bahamadia, AG, The Artifacts. Jak widać, line-upu mogli pozazdrościć organizatorzy niejednego festiwalu.

    Pod tym linkiem znajdziecie relację z tego wydarzenia.

  • Książka o jazzowych okładkach – Jazz Covers

    Książka o jazzowych okładkach – Jazz Covers

    1–2 minut

    Benedikt Taschen, niemiecki pisarz założył w 1980 roku w Kolonii wydawnictwo o jakże zaskakującej nazwie Taschen, które od samego początku zajmuje się publikacją książek zawierających reprodukcje dzieł sztuki, reedycje komiksów, katalogi ze zdjęciami i wiele innych. Wydali także drugą w kolejności najdroższą książkę (sprzedana za…$12,500) w historii – „GOAT(Greatest of All Time)”, swoisty hołd złożony dla Muhammada Ali.

    Dlaczego o tym wszystkim piszę? Otóż ukazała się nie lada gratka dla wszystkich kolekcjonerów jak i fanów jazzu. „Jazz Covers” autorstwa Joaquima Pablo i Juliusa Wiedemana, zawiera 500 stron poświęconych jazzowym okładkom. Całość okraszona jest komentarzami prawdziwych ekspertów w tej dziedzinie, którymi bez wątpienia są Gilles Peterson, Amir (Kon & Amir), Andre Torres (Wax Poetics) i King Britt. Jak na Taschen cena za tę książkę nie jest wygórowana, bowiem wynosi marne €29.99. Dla wszystkich zainteresowanych – istnieje możliwość kupna tego tytułu w Polsce. O szczegóły proszę pytać pod tym adresem email: tmc[at]tmc.com.pl.

    Na stronie Taschen znajdziecie digitalową wersję „Jazz Covers”.

  • Recenzja 12”: Pete Rock – It’s A Love Thing

    Recenzja 12”: Pete Rock – It’s A Love Thing

    Rapster Records | 2004

    Czy zdarzyło się wam kiedykolwiek kupić album lub singiel tylko ze względu na okładkę? Jednym może się to wydać kompletną bzdurą, przecież liczy się zawartość płyty a nie jej coveru. Z drugiej strony istnieje spore grono ludzi, którzy skwapliwie wybierają spośród innych te nagrania, które wyróżniają się niebanalną okładką. W przypadku płyt winylowych mamy często do czynienia z doskonałymi picture coverami. Do takich też zalicza się z pewnością singiel legendarnego duetu Pete Rock & C.L. Smooth –  „It’s A Love Thing / Appreciate „.

    Pete Rock & C.L. Smooth to zdaniem wielu najlepszy duet w historii hip hopu (można się spierać oczywiście, wspominając przede wszystkim Gang Starra, ale to już miejsce na inny, dłuższy wywód). Nagrali razem 3 albumy (w tym jedną EP-kę –  „All Souled Out”, której pierwsze wydanie jest do zdobycia w zawrotnych cenach), które na stałe przeszły do kanonu tzw. pozycji obowiązkowych. Wielu ekspertów, krytyków jak i słuchaczy uważa ich singiel „They Reminisce Over You (T.R.O.Y.)”,pochodzący z płyty „Mecca and the Soul Brother”, za jedno z najlepszych nagrań jakie kiedykolwiek powstało. Po tym jak w połowie lat 90.tych ich drogi rozeszły się, nie spodziewałem się, iż nagrają wspólnie choćby jeden track. Jednak myliłem się, gdyż w drugiej połowie 2004 roku nakładem Rapster Records ukazał się singiel „It’s A Love Thing / Appreciate”.

    Zadziwiające lecz pomimo upływu wielu lat od ostatniej współpracy Pete RockaC.L. Smootha nie stracili oni nic ze swojego rozpoznawalnego stylu. „It’s A Love Thing”, z gościnnym udziałem Denosh, brzmi tak jakby pochodziło z lat 90.tych XX wieku. Już po kilku pierwszych wersach Pete Rocka (istnieją podzielone zdania co do tego czy powinien sięgać po mikrofon czy raczej nie) można być pewnym, iż będzie to utwór w klimacie znanym z albumów duetu:

    You’re beautiful, the way you wear that, share that/ Have many ladies, but nothing can compare to that smile/ That style that drives men wild.

    „Appreciate” nie jest słabszym utworem od „It’s A Love Thing „. W refrenie możemy usłyszeć jest przeznaczony dla wszystkich zwolenników oraz najbliższych ludzi z otoczenia artystów. Na korzyść pierwszego tracka przemawia bit, który jest po prostu piękny.

    Nikt inny jak właśnie ten duet potrafi opowiadać o kobietach oraz o miłości (pomijam tutaj Sluga czy Mursa, ponieważ oni po prostu nie mogą przepuścić okazji żeby nie zahaczyć o płeć piękną). Nagrania duetu zawsze wyróżniało to, że C.L. Smooth idealnie pasował do bitów produkowanych przez Soul Brothera. Nie inaczej jest na tej 12″. Nic nie stracił ze swojego stylu, zarówno w „It’s A Love Thing”. jak i w „Appreciate” pokazał dużą klasę; spokojnie płynie na bicie, udowodniając kolejny raz, że jest jedynym raperem, którego flow oraz głos najlepiej pasuje do produkcji Pete’a Phillipsa.

    Dlaczego na początku tej recenzji mówiłem o okładkach? Wystarczy spojrzeć na picture cover recenzowanej 12″ to odpowiedź będzie jasna (w podobnym stylu jest „Milk Me” The Beatnuts). Dodam, iż taka okładka jest tylko w wersji europejskiej singla, w wydaniu US także jest inna strona B, zamiast „Appreciate” znajdziecie remix „One MC One DJ”.

    Pamiętam jak pierwszy raz ujrzałem okładkę tej 12″ to powiedziałem sobie, że muszę to kiedyś mieć na półce. I tak też się stało.

    Ocena: 4,5/5

    Tracklista

    Strona A

    A1 It’s A Love Thing (Radio)
    A2 It’s A Love Thing (Instrumental)
    A3 It’s A Love Thing (Acapella)

    Strona B

    B1 Appreciate (Original)
    B2 Appreciate (Instrumental)
    B3 Appreciate (Acapella)

  • D.I.T.C. powraca z płytą The Movement

    D.I.T.C. powraca z płytą The Movement

    Diggin’ In The Crates, czyli D.I.T.C. powraca z nowym materiałem.

    Wydawało się to być niemożliwym projektem do zrealizowania, a jednak okazuje się prawdą. Ich najnowszy album „The Movement” będzie zarazem pierwszym oficjalnym wydawnictwem, które zostanie wydane w wytwórni należącej do nich samych – DITC Records. Będzie to kompilacja nagrań AG i O.C. oraz nowych członków ekipy – D Flow i Boss Money. Produkcją zajęli się: Finesse (znany wcześniej jako Lord Finesse), Show, E Money, Drawzilla (ciut nie Godzilla), Amed oraz Buckwild. Jak widać skład crew zmienił się, nie ma już w szeregach Fat Joe, jak i Diamonda D i rzecz jasna nieżyjącego Big L’a. Jestem ciekaw czym zaskoczą nas nowojorscy weterani.

    Poniżej znajduje się utwór „Hard Hit”, który został umieszczony do bezpłatnego pobrania. Całkiem niezła zapowiedź „The Movement”, nieprawdaż?

    DOWNLOAD D.I.T.C. – „Hard Hit” feat. D-Flow, OC, AG & Boss Money

    Tracklista

    1. Time Travel feat. O.C. & A.G., prod. Finesse
    2. Mad Live feat. D Flow prod. Drawzilla
    3. Experience feat. Show & A.G., prod. Show & E Blaze
    4. Shine My Way feat. Party Arty, prod. Drawzilla
    5. When We Rollin feat. D Flow, prod. Drawzilla
    6. Hard Hit feat. D Flow, O.C., A.G., Boss Money, prod. Amed
    7. Energy feat. O.C. & A.G., prod. Show
    8. Bow feat. O.C., prod. Finesse
    9. Boys Is Dion It feat. Boss Money, prod. Show
    10. Air Y’all feat. Joell Ortiz, prod. Finesse
    11. Insomnia feat. D Flow, A. Bless & O.C., prod. Buckwild
    12. True Lies feat. O.C. & A.G., prod. E Blaze
  • DJ Scratch i jego niewiarygodny showcase

    DJ Scratch i jego niewiarygodny showcase

    1–2 minut

    Przeszukiwałem właśnie znany i chętnie odwiedzany przez wszystkich serwis YouTube w celu znalezienia setów japońskiego DJ’skiego sztukmistrza, DJ’a Kentaro. Po wyświetleniu któregoś już z kolei video natrafiłem na zapis seta DJ’a Scratcha z okazji reunion EPMD w klubie BB Kings w Nowym Jorku z 14 października 2006 roku.

    Przedstawiać tego pana nie trzeba, w przeciągu swojej działalności turntablistycznej zgromadził już tyle pochlebnych opinii, zaszczytów, że nie sposób tego wszystkiego wymienić. W dodatku jest on cenionym producentem, znanym ze współpracy z m.in. EPMD, Bustą Rhymesem, Das EFX, DMX-em, Redmanem, Method Manem i wieloma innymi. Pozostaje także członkiem Zulu Nation. Na jego oficjalnej stronie możemy o nim przeczytać takie oto zdanie:

    DJ Scratch jest jednym z najbardziej szanowanych i cenionych DJ’ów biorących udział w koncertach, występujących na imprezach, przedstawieniach.

    Prezentowane poniżej video jest niesamowite. DJ Scratch pokazuje w nim swoje olbrzymie umiejętności, nie tracąc przy tym nic z bycia niewiarygodnym showmanem jakim jest. Lata płyną, a on wciąż pozostaje niedoścignionym mistrzem.

    Oglądajcie i podziwiajcie prawdziwego wirtuoza.

  • Rock The Bells pod koniec października w Pradze

    Rock The Bells pod koniec października w Pradze

    1–2 minut

    Ostatniego dnia października u naszych południowych sąsiadów odbędzie się jedna z odsłon europejskiej trasy koncertowej Rock The Bells.

    Trzeba przyznać, że Czesi potrafią zorganizować naprawdę dobre i ciekawe imprezy. Wystarczy spojrzeć na line-up – Nas, Supernatural, De La Soul, EPMD (!), Mos Def, Scratch, The Pharcyde (!). Rzeczywiście robi to duże wrażenie. Lista wykonawców lepsza niż na tegorocznej edycji Hip Hop Kemp a do tego w cenie, za jaką w Polsce raczej nigdy zobaczymy takich artystów. Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić wszystkich do odwiedzenia Czech, ponieważ drugi raz taka okazja może długo się nie powtórzyć, żeby jednego wieczoru zobaczyć na koncercie tylu znakomitych wykonawców przy tak przystępnej cenie biletów (około 130-150 zł).

    31 października 2008 roku, Tesla Arena, Praga, Czechy
    Rock The Bells w Pradze
    Wystąpią: Nas, Mos Def, De La Soul, Scratch, Supernatural, EPMD, The Pharcyde
    Cena biletu: według obecnego kursu walut, wejściówki na koncert oscylują w granicach 130-150 zł. Bilety dostępne do nabycia na Ticketpro.cz.

  • Zmarł Johnny J

    Zmarł Johnny J

    1–2 minut

    Johnny Jackson, znany szerzej jako Johnny J, multiplatynowy producent oraz założyciel Klock Work Entertainment popełnił samobójstwo 3 października 2008 roku w LA County Jail. Pierwsze raporty dotyczące jego śmierci podają jedynie, że artysta wyskoczył przez okno podczas przesłuchania, w którym był oskarżony o prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu (popularne w USA tzw. DUI – driving under the influence).

    Johnny Jackson urodził się w Ciudad Juarez w Meksyku. We wczesnym dzieciństwie został adoptowany przez amerykańskie małżeństwo i przeprowadził się do dzielnicy South central w Los Angeles. Jego pierwszym znanym utworem jaki wyprodukował był znakomity „Knockin Boots”, singiel promujący album „Ain’t No Shame In My Game” Candymana. Dzięki temu singlowi album zyskał status platynowy. Dopiero poznanie kilka lat później 2Paca sprawiło, iż wypłynął on na szersze wody.

    Pierwszą produkcją nagraną dla Death Row Records było „Pour Out a Little Liquor”, która znalazła się na soundtracku do filmu „Above The Rim”. Następnie przyszła kolej na „Death Around The Corner” z platynowego albumu 2Paca „Me Against The World” z 1995 roku. Zaledwie rok później o Johnnym zrobiło się naprawdę głośno za sprawą jego produkcji na „All Eyez On Me”. Na pewno kojarzycie takie utwory, jak „How Do U Want It”, „Life Goes On”, „Picture Me Rollin” czy „All Bout U”. Wszystkie wyszły spod ręki znakomitego Johnny’ego Jacksona. To uczyniło z niego znaną postać na Zachodnim Wybrzeżu. Po śmierci Tupaca, producent stał się jednym z ludzi odpowiedzialnym za produkcję pośmiertnych albumów Paca; m.in. w całości zajął się wydanym w 2001 roku wydawnictwem „Until the End of Time”.

    Johnny J w czasie swojej kariery zajmował się produkcją i wspomaganiem wielu artystów R&B oraz raperów. Odchodząc pozostawił żonę oraz dwoje dzieci.

    Spoczywaj w pokoju, w hiphopowym niebie.

Translate »