Autor: Witalij

  • Darmowe EP: Maverick – The First Step

    Maverick - The First StepDarmowe wydawnictwa płytowe pojawiają się niemalże codziennie w sieci, a dostęp do nich został usprawniony dzięki często wymienianemu na stronie serwisowi Bandcamp. Nie ma co ukrywać, że informacje o nagraniach rozdawanych za darmo, rozprzestrzeniają się często szybciej niż w przypadku płyt, za które należy zapłacić. Należy też mieć na uwadze to, że w wyniku popularyzacji darmowej muzyki, umożliwiło to zaistnieć całej rzeszy osób, którym byłoby zdecydowanie trudniej dotrzeć ze swoją twórczością do słuchaczy, gdyby nie zmiany w przemyśle muzycznym. W ten sposób można opisać mieszkającego na stałe w Waszyngtonie producenta o pseudonimie Maverick, który dopiero co wydał darmowy materiał zatytułowany „The First Step”. (więcej…)

  • Thomas Prime debiutuje na rynku muzycznym

    Thomas Prime – Waiting for TomorrowPo dłuższej przerwie spowodowanej tym razem problemami technicznymi oraz zaangażowaniem w inne projekty, powracam do działalności na stronie. Z pełną odpowiedzialnością, zapewniam, iż będę dbał o wizerunek UCTL i można spodziewać się ode mnie dużo dobrego na różnych płaszczyznach. Nawiązując do opublikowanego wczoraj wywiadu z Kondorem, pozostajemy przy tematach związanych z artystami wydającymi swoją muzykę w Japonii. Tym razem udamy się do Londynu, gdzie powstał debiutancki album Thomasa Prime’a „Waiting For Tomorrow”. (więcej…)

  • W oczekiwaniu na Peace Of Soul – wywiad z Kondorem

    W oczekiwaniu na Peace Of Soul – wywiad z Kondorem

    5–7 minut

    W drugiej połowie września 2010 roku opublikowałem na stronie artykuł o drugim albumie polskiego producenta, Kondora, zatytułowanym „Peace Of Body”. Na koniec wpisu poinformowałem o tym, iż w przyszłości szczegółowo przedstawię sylwetkę Konrada Gogosza. Jedną z najlepszych form ukazania artysty są wywiady i właśnie w ten sposób pragnę zapoznać bliżej Czytelników U Call That Love z Kondorem.


    Witam Ciebie serdecznie. Zastanawiając się w jaki sposób najlepiej byłoby przedstawić Twoją postać polskim czytelnikom, doszedłem do wniosku, że można dokonać parafrazy słów Peji: „biały chłopak, z czarną muzą, w japońskiej wytwórni płytowej”. Twoim zdaniem jest to adekwatne podsumowanie?

    Lepiej by brzmiało „biały chłopak z żółtą muzą” (śmiech), bo raczej ciężko nazywać muzykę, którą tworzę „czarną” z racji całkiem odmiennego stylu.

    W 2008 roku nikomu nieznany polski producent debiutuje albumem „Peace Of Mind”, który zostaje wydany nakładem japońskiej wytwórni Yanese Productions. Historię nawiązania kontaktu z Japończykami niektórzy zapewne znają lecz zasługuje ona na szersze zaprezentowanie polskim Czytelnikom.

    To był niewątpliwie jeden z najlepszych dni w moim życiu. Wszystko zaczęło się od tego że swoje produkcje wrzucałem na MySpace by móc czasem podesłać komuś linka do odtworzenia swoich projektów. W międzyczasie chciałem sprawić prezent swojej byłej dziewczynie i zrobić dla niej instrumentalny album. Miałem już gotowych paręnaście kawałków, a kolega przygotował dla mnie okładkę. Nigdy moje myśli nie sięgały tak daleko że kiedyś ten album będzie oficjalnie wydany, to było poza wszelkimi marzeniami. Zwykły prezent, nic wielkiego ponieważ zawsze uważałem ze to co robię nie będzie się nikomu podobać. Kiedy album był już prawie gotowy, wchodząc na konto MySpace zauważyłem wiadomość w języku angielskim. Była to wiadomość od Philipa Potza, człowieka zajmującego się sprawami różnych wytworni muzycznych w Japonii, w tym Yanase. Zaproponował mi kontrakt na wydanie albumu w Kraju Kwitnącej Wiśni. Dla mnie to był jakiś żart, aczkolwiek odesłałem wiadomość, aby dowiedzieć się więcej szczegółów. Poprosili mnie o podesłanie kilku tracków, a że aktualnie miałem gotowa płytę, wysłałem im cały materiał, który zgodzili się wydać bez zastanowienia. Podpisałem kontrakt i mogłem się cieszyć moim debiutanckim albumem.

    Japoński rynek fonograficzny jest bardzo rozbudowany i przebić się tam nie jest łatwą sztuką. Jak wygląda ta sprawa w Twoim wypadku, gdyż z pewnością otrzymałeś już feedbacki z Kraju Kwitnącej Wiśni i masz pewne rozeznanie w odbiorze Twojej twórczości w tym kraju.

    Skoro udało się z moją płytą to chyba tak bardzo trudno nie było. To był okres, w którym ten rodzaj muzyki był w powijakach. Z czasem zaczęło pojawiło się coraz więcej artystów na rynku tworzących muzykę w podobnym stylu.

    Jeżeli chodzi o odbiór, ludzie często stawiają mnie obok tych artystów, którzy są dla mnie inspiracją, co nobilituje mnie w pewnym sensie. Dodatkowo na moim MySpace pojawiają się ciągle wiadomości od ludzi z całego świata, wyrażających zafascynowanie moją muzyką i czekających z niecierpliwością na kolejne albumy.

    Jak wygląda współpraca z Japończykami od kuchni? Czy komunikacja „na odległość” z przedstawicielami Yanese Productions odbywa się bez żadnych przeszkód?

    Komunikacja z Yanase odbywała się tylko i wyłącznie drogą mailową. I to w pełni wystarczyło. Moje rozmowy toczone były głównie z Philipem Potzem, który był pośrednikiem między mną a Yanase. Miałem oczywiście kontakt z wytwórnią, ale okres oczekiwania na odpowiedzi był o wiele dłuższy niż Philipa. Na początku współpracy nie pojmowałem jeszcze jej zasad, a poza tym byłem zbyt podekscytowany wydaniem debiutanckiego krążka.

    Jednak w momencie przygotowań do wydania drugiej płyty pojawił się problem w postaci narzuconych przez Yanase warunków. Chcieli by na płycie znalazło się więcej utworów niż zaplanowałem i musiałem przystać na ich warunki, pomimo wyrażania sprzeciwu. Mam teraz nauczkę by nie chwalić się od razu wszystkimi moimi utworami na przyszłość. Obecnie mój kontrakt z Yanase wygasa.

    Konrad Gogosz dla U Call That Love

    Czy nadal znajdujesz notki w sieci, w których przypisuje się Tobie inną narodowość niż polska? Jak odnoszą się do Twojej twórczości znajomi z rodzinnego Jasła – czy wszyscy zdają sobie sprawę, że pod pseudonimem Kondor kryje się Konrad Gogosz?

    Na szczęście już od dłuższego czasu nie spotkałem się z przypisywaniem mi innej narodowości, a najczęściej zdarzało się to na YouTube pod filmami z moją muzyką, aczkolwiek ludzie się za mną wstawiali i dopisywali: „Kondor is a Polish producer!!!”. Sądzę że już nie będzie z tym żadnego problemu.

    Moja twórczość jest już dosyć znana w Jaśle zwłaszcza, że Kondor jest moim na co dzień używanym pseudonimem. Dużo osób dowiedziało się o mnie również z jasielskiej strony Jaslo4u, na której został zamieszczony wywiad z „Magazynu Hip Hop”.

    Niektórzy starają się unikać porównań i uciekają od szufladkowania muzyki. Jednak w Twoim wypadku odniesienie do Nomaka, czy Nujabesa jest na miejscu. Nie jesteś już przypadkiem znużony porównaniami do wymienionych artystów, czy nadal traktujesz to jako nobilitację i słowa uznania?

    Zawsze jestem dumny z tego, kiedy porównuje się mnie do tych dwóch artystów. Lecz najpierw trzeba dokładnie przesłuchać ich kawałki, a później się zastanowić, czy na miejscu jest porównywanie mnie z nimi. Różnica jest widoczna, a ja szczerze to nie dorastam im do pięt. (śmiech). Może to być dziwne porównanie, ale to tak jakby powiedzieć, że Zakościelny jest polskim Bradem Pittem. Może i jest dobrym aktorem, ale w porównaniu z Pittem… Tak samo uważam jest ze mną. Nujabes i Nomak byli, są i będą moją inspiracją na całe życie, a głównie Nujabes, bo to od niego wszystko się zaczęło. Ten człowiek jest dla mnie magiczny mimo, że nie ma go już na tym świecie, jego muzyka jest zawsze ze mną.

    Twój drugi longplay, „Peace Of Body” ukazał się w czerwcu 2010 roku. Czym różni się ten album od Twojej debiutanckiej płyty i jak doszło do współpracy z duetem The 49ers?

    Różnica jest spora. Album „Peace Of Body” jest lepszy technicznie, bardziej melodyjny i może troszkę weselszy. Nie jest już tak monotonny jak album „Peace Of Mind”, w którym niektóre kawałki mogły naprawdę szybko się znudzić. Do grupy The 49ers napisałem na MySpace z propozycją współpracy związanej z nagraniem kawałka „Four Corners”. Wiem, że zawsze mogę na nich liczyć w przyszłości, bo są profesjonalistami i bardzo miłymi ludźmi, z którymi się wspaniale współpracuje.

    „Peace Of Mind” oraz „Peace Of Body” to produkcje instrumentalne, niemal bez dodatkowych udziałów innych artystów. Czy zatem „Peace Of Soul” będzie kontynuacją tej drogi, czy znajdzie się tam miejsce dla większej ilości utworów z gościnnymi udziałami raperów bądź innych muzyków?

    Koncepcji co do „Peace of Soul” było sporo. Dążyłem w pewnym sensie do tego, aby każdy album różnił się od poprzedniego. Na krążku „Peace Of Soul” spotkamy się z kilkoma wykonawcami, ponieważ artyści w dużym stopniu urozmaicają album. Będzie to album można powiedzieć pół na pół instrumentalny i z wokalem. Jest to album kończący trylogię związana z osiągnięciem wewnętrznego pokoju i akceptacją siebie.

    [php function=1]

    Strony: 1 2

  • Podsumowanie 2010 roku – Blazo & Jas Mace

    [php function=1]

    Podsumowanie 2010 roku - Blazo & Jas MacePodsumowania 2010 roku na U Call That Love ciąg dalszy. W poprzednią sobotę ukazała się pierwsza część streszczenia ubiegłego roku dokonana przez członków nowojorskiej grupy – J57 i The Audible Doctora. Druga odsłona podsumowania będzie opierała się na wypowiedziach dwóch artystów wydających muzykę w Japonii – Blazo i Jasa Mace’a z zespołu The 49ers. (więcej…)

  • Instrumentalny album Opiata – Mroczna Strona Jazzu

    Opiat - Mroczna Strona JazzuZ każdym tygodniem przybywa coraz więcej instrumentalnych projektów muzycznych. Niewątpliwie płyty nie zawierające wokali są nieco łatwiejsze w przygotowaniu i stanowią istotną część wśród niszowych wydawnictw płytowych na rynku muzycznym. Muzyka instrumentalna jest wydawana w różnych zakątkach świata. Również rodzimi beatmakerzy decydują się na wypuszczanie producenckich materiałów, o czym już informowałem choćby w przypadku nagrań Blazo, czy Kondora. Do grona polskich producentów, mogących poszczycić się zrealizowaniem własnego materiału, należy zaliczyć także wrocławianina Opiata, który niedawno zakończył prace nad longplayem „Mroczna strona jazzu”. (więcej…)

  • Darmowy album: Cans & 7even Sun – French Connection

    Cans & 7even Sun - French ConnectionBandcamp to świetne miejsce, odgrywające coraz większą rolę na światowym rynku muzycznym. Wytwórnie płytowe i artyści za pomocą tego serwisu mogą w łatwy sposób zamieszczać swoją muzykę oraz w wygodny sposób docierać do słuchaczy. Bandcamp umożliwia także zaistnieć w świadomości szerszego grona odbiorców niezależnym artystom, nie posiadającym funduszy na promocję swoich wydawnictw. W ten sposób można dotrzeć do wartościowej muzyki z różnych zakątków świata. Tym razem za wydatną pomocą Bandcampu przyjrzymy się francuskiemu beatmakerowi o pseudonimie 7even Sun, który w połowie grudnia ub.r. wydał wspólny album nagrany wraz z amerykańskim raperem Cansem„French Connection”. (więcej…)

  • CatBite Breakdance Battle VI – 2 vs 2: Great 8

    CatBite Breakdance Battle VI - 2 vs 2: Great 8Druga połowa stycznia zazwyczaj zwiastuje okres wytężonej pracy dla studentów i obfituje w bale studniówkowe. Pod koniec pierwszego miesiąca w roku znalazło się również miejsce na kolejną odsłonę z cyklu CatBite Breakdance Battle, która po dwóch miesiącach powraca do białostockiego klubu Kontakt. (więcej…)

  • Siódmy album Zion I – Atomic Clock

    Zion I - Atomic ClockNiezależni artyści hip hopowi rodem z Kalifornii z reguły dobrze się trzymają na scenie, przez lata utrzymując przy swojej twórczości spore grono słuchaczy. W końcu, amatorów słonecznej odmiany hip hopu znajdziemy bez trudu. Pośród raperów, producentów i DJ’ów rezydujących na co dzień na Zachodnim Wybrzeżu USA można wybierać i przebierać.  W związku z tym, niejednokrotnie pojawiają się kłopoty bogactwa dzięki wysokiemu poziomowi artystycznemu wydawnictw płytowych sygnowanych przez przedstawicieli tego regionu. W koszyku wielbiciela takiej muzyki powinna znaleźć się wydana 9 listopada siódma płyta grupy Zion I„Atomic Clock”. (więcej…)

  • Rap po godzinach #5

    Rap po godzinach #5 - Hip Hop o KatyniuRap po godzinach to cykl artykułów, które prezentują rozmaitości hip hopowe, mniej lub bardziej związane z tą kulturą. 4 października ub.r. opublikowałem na U Call That Love wpis dotyczący konkursu muzycznego o wdzięcznej nazwie „Hip Hop o Katyniu”. Zważywszy na medialny rozgłos tej inicjatywy postanowiłem przyjrzeć się podsumowaniu przedsięwzięcia europosła Marka Migalskiego. (więcej…)

  • Podsumowanie 2010 roku – J57 & The Audible Doctor

    [php function=1]

    Podsumowanie 2010 roku - J57 & The Audible DoctorNieplanowany pobyt w szpitalu zmusił mnie do przełożenia publikacji pierwszej części podsumowania 2010 roku. W związku z tym, zapowiadane wcześniej streszczenie poprzedniego roku, zostało przełożone w czasie. Jednak, co się odwlecze, to nie uciecze.

    We wstępie do podsumowania 2010 roku, drobiazgowo nakreśliłem schemat wokół jakiego zostanie opublikowany bilansu zysków i strat za 2010 roku. Dlatego też, bez większego przedłużania przejdę do pierwszych osób, z którymi porozmawiałem na określone tematy dotyczące ubiegłego roku. (więcej…)

  • Nieve przedstawia nowy projekt muzyczny

    Nieve - Playback LPSzybki rozwój nowych form promocji i marketingu w branży muzycznej wymusza na artystach kreatywność i rozwiązania, które jeszcze kilka lat temu zostałyby uznane za niekonwencjonalne. Obecnie w internecie usiłuje każdy zaistnieć, co powoduje znaczne zwiększenie konkurencji na rynku płytowym i trudniejszą walkę w dotarciu do odbiorców. Na porządku dziennym stało się zamieszczanie w sieci wydawnictw do darmowego odsłuchu. Również wydawanie teaserów poprzedzających album danego artysty, często skonstruowanych na zasadzie darmowych EP-ek zawierających utwory z nadchodzącego longplaya nie stanowią żadnego novum. Tak pokrótce można scharakteryzować obraną formę e-marketingu najnowszego albumu kalifornijskiego Emcee Nieve, który kilka tygodni temu wydał „Playback LP”. (więcej…)

  • Feelin’Music prezentuje nowy album Chiefa

    Chief - Drone Beats & Electric WavesEuropejscy producenci w dalszym ciągu prowadzą sukcesywną ekspansję w sieci internetowej. Coraz częściej otrzymujemy informacje o kolejnych wydawnictwach płytowych sygnowanych pseudonimem przedstawiciela Starego Kontynentu. Instrumentalne albumy stały popularne, o czym zdążyłem poinformować na stronie. Wśród nadchodzących instrumentalnych projektów warto poświęcić miejsca dla najnowszej płyty szwajcarskiego beatmakera Chiefa, który szykuje się do wydania „Drone Beats & Electric Waves”. (więcej…)

Translate »