Kategoria: News

  • Dunc i Toine z DTMD przedstawicielami nowej szkoły rapu

    Dunc i Toine z DTMD przedstawicielami nowej szkoły rapu

    2–3 minut

    Zmiany pokoleniowe w branży hip hopowej są coraz bardziej zauważalne, o czym kilkakrotnie informowałem na stronie. Zastępy rookies nielegitymujących się dużym doświadczeniem śmiało rozpychają się łokciami na scenie muzycznej i bez kompleksów wprowadzają się na salony. W wielobarwnym i zróżnicowanym kotle wypełnionym po brzegi wykonawcami na dorobku znajdziemy jednak niejedną postać skrzętnie łączącą klasyczną formę hip hopu przeniesioną ze świeżym spojrzeniem na ten gatunek muzyczny. Jeden z ostatnich nabytków Mello Music Group, duet DTMD (Dunc & Toine), świetnie oddaje ducha Złotej Ery rapu wpisanym do współczesnych warunków na świecie. Wydany we wrześniu ub.r. album „Makin’ Dollas” jest najwłaściwszym tego potwierdzeniem.

    Brown Bag AllStars, Kooley High, Clear Soul Forces, Fly Union, The Regiment – to tylko wybrane przykłady hip hopowych formacji mających wszelkie predyspozycje ku temu, aby w niedalekiej przyszłości mocno namieszać w branży muzycznej. Rezydujący w Prince George’s County Maryland bohaterowie niniejszego artykułu także posiadają wystarczający potencjał i mogą dołączyć do grona poważanych przez wielu odbiorców młodych-zdolnych twórców. Przy pierwszym zetknięciu się z grupą, przede wszystkim przykuwa uwagę nazwa zespołu, kojarzącą się z legendarnym duetem EPMD. DTMD rozwija się jako Dunc & Toine Makin’ Dollas, ale poza tym follow-upem wykonawcy przyznają się też do innych inspiracji, z J Dillą i DJ’em Jazzy Jeffem na czele. Istotną rolę w twórczości członków MMG odegrał Oddisee. Artyści przewijali się na jego nagraniach – „101” i „In The Ruff” Diamind Districtu – a zdobywający oddane grono fanów producent/raper szepnął o nich dobre słowo przy wydaniu ich debiutanckiego projektu. Pierwszy materiał DTMD, „The Basics EP”, ukazał się w lutym 2010 roku i przypadł do gustu sympatykom undergroundowego rapu bliskiego katalogowi ww. Mello Music Group. Nic więc dziwnego w tym, iż Dunc & Toine znaleźli się następnie pod skrzydłami tego labelu. 9 miesięcy temu oficyna wydawnicza wypuściła ich debiutancki longplay – „Makin’ Dollas”.

    Działalność DTMD opiera się na sprawdzonych od lat zasadach w hip hopowym rzemiośle – współpracy pomiędzy raperem, a producentem. Warstwa tekstowa przypada Toine’owi, natomiast za tworzenie beatów cała odpowiedzialność spada na Dunca. Niby nic odkrywczego, żadne novum, osoby postronne zaczną kręcić nosem, ale co z tego, skoro ta forma idealnie sprawdza się w przypadku formacji ze stanu Maryland. Produkcja płyty została osadzona w klimatach twórczości ww. J Dilli i DJ’a Jazzy Jeffa oraz autorskim pierwiastkom dodanym przez połowę duetu. Już po zapoznaniu się z dowolnym pierwszym-lepszym utworem pochodzącym z ubiegłorocznego albumu, czuć znakomitą chemię panującą pomiędzy gospodarzami LP. Toine umiejętnie dobrał tematy na poszczególne nagrania, a zaproszeni Emcees – yU, Oddisee, Kev Brown, Godly MC i Quartermaine – nadają kompozycjom dodatkowych kolorów. Mello Music Group raz po raz wydaje wartościową muzykę i początkowo zachodziły obawy, iż „Makin’ Dollas” zniknie pomiędzy innymi płytami sygnowanymi przez tę wytwórnię płytową. Jednak do tego nie doszło, a Duncowi & Toine’owi należą się słowa uznania za nagranie udanego materiału.

    Mello Music Group zdążyło już przyzwyczaić słuchaczy do umieszczania nagrań sygnowanych przez ten label na Bandcampie. Nie inaczej stało się w przypadku „Makin’ Dollas”. DTMD przygotowało kilka teledysków promujących wydawnictwo. Obrazy powstały do „You”, „A Loan for the Lonely” oraz „Raw”, stanowiąc świetny dodatek do całości materiału.

    Tracklista

    1. Intro
    2. Makin’ Dollas
    3. Untitled feat. Oddisee
    4. Been Trying
    5. You
    6. The Struggle Is Real
    7. Rainy Day
    8. Raw feat. Godly MC & Kev Brown
    9. Fantastic
    10. A Loan for the Lonely
    11. Keep On feat. yU
    12. Sea Me Sun
    13. God Theory
    14. 95 Live feat. Quartermaine
    15. The Flame (Kev Brown Bonus Track)
    16. The Flame (Def Dee remix)
  • Mindfeederz przedstawia wspólne nagrania Twin Peaks i The Returners

    Mindfeederz przedstawia wspólne nagrania Twin Peaks i The Returners

    2–3 minut

    Od maja w serwisie gości cykl artykułów poświęconych nowościom na rynku fonograficznym. Dział o premierach płytowych jest nastawiony na najciekawsze albumy (około) hip hopowe z poszczególnych tygodni. Wybierając płyty do przedstawienia w tej kategorii przykładam też uwagę do wydania – zdecydowanie formaty fizyczne mają pierwszeństwo przed projektami ograniczonymi do nośników elektronicznych. Nie oznacza to jednak, iż muzyka w wersji digitalowej nie ma wstępu na U Call That Love, o czym można przekonać się po przejrzeniu zawartości witryny. W ostatnim czasie ukazało się kilka interesujących materiałów opublikowanych na Bandcampie czy Soundcloudzie. Obok beat tape’u Mavericka, „The Next Step”, wypada zapoznać się z owocem wspólnej pracy dwóch duetów – Twin Peaks (Ghettosocks & Muneshine) oraz The Returners (DJ Chwiał & Little) – „Mount Crushmore EP”.

    Międzynarodowe towarzystwo zebrane na tej płycie nie raz pokazało się już z jak najlepszej strony w branży muzycznej. Kanadyjczycy z Twin Peaks, pomimo ubiegłorocznemu wspólnemu materiałowi „The Perfect Strangers EP”, są głównie kojarzeni na podstawie solowych dokonań na scenie hip hopowej. Dyskografia Ghettosocksa (zabawny pseudonim) obejmuje m.in. nagrany w ramach grupy Alpha Flight „Battle Royale” (2005), „Get Some Friends” (2006) oraz wydany blisko 3 lata temu „Treat of the Day”. Z kolei rezydujący obecnie w Toronto Muneshine, cieszy się popularnością zarówno w Ameryce Północnej, Europie, jak i Japonii. Jego wcześniejsze wydawnictwa – „A Vision and a Plan” (2004), „Opportunity Knocks” (2005) & „Status Symbol” (2008) zanotowały największą sprzedaż właśnie w Kraju Kwitnącej Wiśni. Natomiast polski duet producentów otrzymał najwyższe noty za trzy projekty zrealizowane z El Da Senseiem„Global Takeover” (2008), „The Money EP” (2009) oraz „GT2: Nu World” (2010). W ostatnich dwóch latach beatmakerzy wyprodukowali głównie dla longplaye Dioxa„Logika gry” i „Backstage” – a także współpracowali z różnymi wykonawcami z kraju i świata. Jak widać na „Mount Crushmore” wspięli się nieprzypadkowi przedstawiciele świata muzycznego.

    Premiera płyty niniejszego kwartetu odbyła się 8 maja b.r., a wydawcą został nowo powstały label, Mindfeederz. Nagrania zawarte na „Mount Crushmore EP” odznaczają się co najmniej solidną warstwą tekstową i muzyczną, do czego zdążyli już wcześniej przyzwyczaić słuchaczy ich twórcy. Gospodarze miasteczka Twin Peaks nie należą do złowieszczych, czy wręcz upiornych postaci. Wręcz przeciwnie, Ghettosocks & Muneshine dysponują miłym dla ucha flow i potrafią odpowiednio ugryźć temat przewodni poszczególnych utworów. Pomagający im w dwóch trackach Torae (dobry znajomy polskich producentów) i Emilio Rojas nie ustępują im poziomem. Po The Returners można było spodziewać się klasycznych beatów, nawiązujących do czasów Złotej Ery hip hopu, co też potwierdziło się na wydanej blisko półtora miesiąca temu płycie. Międzynarodowa kooperacja powinna dotrzeć do niszy odbiorców zorientowanych na ten styl rapu.

    Wspólny materiał Twin Peaks & The Returners został wydany w formie elektronicznej i można po niego sięgnąć na Bandcampie. Z grona artystów odpowiedzialnych za powstanie „Mount Crushmore EP” warto przyjrzeć się ostatniemu solowemu wydawnictwu Muneshine’a, „There Is Only Today”. O albumie w przyszłym tygodniu miesiącu więcej na stronie.

    Aktualizacja: Po pewnym czasie od premiery wydawnictwa pojawiła się winylowa wersja płyty „Mount Crushmore EP”. Winyl ukazał się dzięki nakładowi U Know Me Records.

    Tracklista

    1. The Return feat. Torae
    2. Stolen Records
    3. Bored Uv Em
    4. Whiplash feat. Emilio Rojas
    5. Villainous Tyrants
    6. Bust Out
    7. King Kong
  • Darmowe EP: Maverick – The Next Step

    Darmowe EP: Maverick – The Next Step

    2–3 minut

    Muzyka hip hopowa (niemal) pozbawiona warstwy wokalnej trafia do coraz szerszego grona odbiorców. Owszem, niektórzy słuchacze negują taką formę tego gatunku muzycznego lecz nie zmienia to faktu, iż fanów brzmień instrumentalnych przybywa z każdym miesiącem. Oprócz powszechnie znanych artystów poruszających się w tej materii, z łatwością każdy użytkownik internetu natrafi na producentów na dorobku. Niejeden z nich ma ponad wszelką wątpliwość papiery na uzyskanie szerszego rozgłosu, ale ze względu na liczną konkurencję, to zadanie nie należy do najłatwiejszych. Kolejny krok na drodze do większej popularności wśród słuchaczy i dziennikarzy muzycznych postawił beatmaker ze stolicy Stanów Zjednoczonych, Maverick. 29 maja ukazał się jego drugi beat tape, „The Next Step”.

    Mieszkaniec Washington D.C. został przedstawiony światu przez swojego serdecznego znajomego, Oddiseego. W lutym ub.r. Maverick wydał debiutancki projekt, „The First Step”, i trzeba przyznać, iż rekomendacja czołowego przedstawiciela Mello Music Group wpłynęła na zainteresowanie się tym wydawnictwem przez wielu słuchaczy. Amerykański beatmaker zaprezentował porządne EP, w niektórych momentach demonstrując naprawdę duże umiejętności. Pod koniec grudnia ub.r. wykonawca wypuścił krótki sampler zawierający remiksy utworów pochodzących z debiutanckiego albumu Diamond District, „In The Ruff”. „Redistricting Sampler (In the Ruff Remixes)” stanowi interesującą kolekcję odświeżonych nagrań jednej z najlepszych płyt ostatnich lat. Następny cel w działalności producenta – wydanie „The Next Step” – udało się pomyślnie zrealizować i wydać kilka tygodni temu.

    Drugi beat tape producenta pod względem konstrukcji niewiele różni się od swojego poprzednika. Maverick również i tym razem postawił na 11 krótkich instrumentali, następnie złożonych w jedną całość. Jednak po zapoznaniu się z „The Next Step” od razu widać kilka znaczących różnic, stawiających materiał wyżej niż „The First Step”. Waszyngtoński beatmaker rozwinął się, okrzepł i posiadł większe zasoby wiedzy w edukacji muzycznej. Artysta zalicza progres i to na każdej płaszczyźnie – od dobierania wszystkich składowych beatu, przez budowę klimatu, skończywszy na miksie nagrań. Świetnym przykładem na umiejętną budowę kompozycji jest otwierające EP-kę „Good Mourning” – na początku niepokojące, następnie pogodne i ciepłe. W utworach zawartych na tym darmowym wydawnictwie czuć emocje i pasję. Przy tym wciąż pozostaje sporo miejsca na dalszy rozwój. Wszystko to składa się na dobry prognostyk na przyszłość Mavericka.

    Ostatnie wydawnictwo muzyczne Mavericka tradycyjnie już znalazło się na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można także bezpłatnie pobrać „The Next Step” (link poniżej).

    DOWNLOAD Maverick – „The Next Step”

    Tracklista

    1. Good Mourning
    2. Gone
    3. Downtown Theme Music
    4. Shadows
    5. Yesterday’s Lament
    6. If It Ain’t Broke
    7. Always/For(n)ever
    8. When There Is No Meaning
    9. Affirmation
    10. The Turning Point
    11. You Won’t Have Your Way
  • Podsumowanie Ulicy Dla Hospicjum #2 + fotorelacja

    Podsumowanie Ulicy Dla Hospicjum #2 + fotorelacja

    1–2 minut

    Pod koniec kwietnia b.r. odbyła się w Białymstoku druga edycja imprezy charytatywnej Ulica Dla Hospicjum. Kwietniowe wydarzenie stanowiło kontynuację przedsięwzięcia zapoczątkowanego w lutym ub.r. W ramach koncertu wystąpili w Koncertowni przy ul. Węglowej następujący artyści: Żyt Toster, Karwan/2sty Kot, Reno, Pyskaty, W.E.N.A. i Fokus. Po kilku tygodniach od eventu pora na podsumowanie Ulicy Dla Hospicjum #2.

    Podobnie jak pierwsza odsłona Ulicy Dla Hospicjum, impreza miała na celu zbiórkę pieniędzy na rzecz Białostockiego Hospicjum Dla Dzieci. Na stronie Fundacji Pomóż Im opiekującej się placówką zostało zamieszczone oświadczenie dotyczące wydarzenia.

    28 kwietnia w nowo powstałej Koncertowni przy ul. Węglowej 8/10 odbyła się już druga edycja charytatywnej imprezy Ulica dla Hospicjum. Jest to projekt łączący muzykę oraz chęć pomagania najbardziej potrzebującym. Tego wieczoru na jednej scenie wystąpili czołowi artyści hip-hopowi w Polsce, wśród których znaleźli się: Fokus, W.E.N.A., Pyskaty, Reno. Nie mogło też zabraknąć nowych twarzy, mniej znanych, ale niezwykle zdolnych raperów tj.: Karwan/2sty Kot, czy Żyt Toster.

    Dzięki tej imprezie kwota, która zasiliła konto fundacji wyniosła 6.500,00 zł. W trakcie koncertu do puszek zebraliśmy 191,93 zł. Całość zostanie przeznaczona na pomoc w sfinansowaniu turnusu rehabilitacyjno-wypoczynkowego dla naszych podopiecznych.

    Dziękujemy artystom, którzy zgodzili się zagrać charytatywnie, ludziom, którzy licznie przybyli, organizatorom, oraz wszystkim tym którzy dołożyli swoją cegiełkę aby ta impreza się odbyła. Podziękowania również należą się Wyższej Szkole Administracji Publicznej, która była głównym sponsorem imprezy.

    Kolejna edycja wydarzenia została zapowiedziana na przyszły rok. Na koniec mini fotorelacja z koncertu autorstwa Sajophoto.com. Więcej zdjęć znajduje się na fan page’u Ulicy Dla Hospicjum na Facebooku.

    Fotografie: Sajophoto.com

  • Darmowe EP: Kuntry Noiz – Cultural Exchange Vol. 1

    Darmowe EP: Kuntry Noiz – Cultural Exchange Vol. 1

    2–3 minut

    Od blisko dwóch lat istotną rolę w działalności strony odgrywają wydawnictwa związane z azjatyckim rynkiem muzycznym. Odmiana hip hopu – najczęściej w instrumentalnej formie – kojarzona z Azją Południowo-Wschodnią z powodzeniem egzystuje w innych regionach świata. Nie trzeba daleko szukać przykładów na potwierdzenie tego stanu rzeczy, gdyż na polskim podwórku znajdziemy twórców tego nurtu (Avens, Kondor i Blazo). Również w innych krajach można dostrzec artystów poruszających się w tej stylistyce, aczkolwiek największą popularnością cieszą się wszelkiej maści muzyczne hołdy składane znakomitemu beatmakerowi, Nujabesowi. Najświeższe wydawnictwo dedykowane japońskiemu producentowi pochodzi od amerykańskiej undergroundowej grupy z Lexington w stanie Kentucky, Kuntry Noiz. Niezależny kolektyw pod koniec maja wydał darmowe EP – „Cultural Exchange Vol. 1”.

    Tribute skierowany do Nujabesa autorstwa zespołu rodem z Kentucky? Brzmi nieco surrealistycznie, ale okazuje się prawdą. Kuntry Noiz zostało założone przez trio Gary „Big Kuntry/Kid Swift” Wright, Aaron „Noiz Maka” Holmes Jr & Emanuel „Thorobred” Webb. W związku z tym, iż od początku grupie zależało na występach przed publicznością, do składu zespołu dołączyli kolejni muzycy – perkusista Courtney „Fuego” Miller, pianista William Breckenridge, basista Rashawn Fleming oraz gitarzysta/wokalista Jeremiah Muwanga. Od niedawna koncertową twarz kolektywu mogą poznać również słuchacze oddaleni o tysiące kilometrów od Lexington. Akustyczne wersje nagrań formacji rejestrowanych od 2010 roku trafiły na wydany 25 maja b.r. materiał „Coffeehouse Grind”. Jednak to za sprawą „Cultural Exchange Vol. 1” o Kuntry Noiz napisał niejeden serwis muzyczny.

    Amerykanie zdecydowali się opublikować EP-kę do darmowego pobrania. Koncepcja płyty sprowadza się do autorskich re-interpretacji instrumentali autorstwa Nujabesa. Kuntry Noiz skorzystali z następujących beatów Japończyka (w nagraniu „(Just Forget) It’s By Force of Nature” użyto kompozycji Force Of Nature)  – „Next View”, „Music Is Mine”, „Tsurugi No Mai”, „Peaceland”, „Death Wish”, „The Voice of Autumn” & „Beat Laments The World”. Ostateczne szlify warstwie muzycznej nadali członkowie zespołu, miejscami („Screwed View”) popuszczając wodze fantazji. „Cultural Exchange Vol. 1” stanowi udany tribute. Wpadający w ucho jazz-hop w wydaniu kolektywu pasuje do wybranych przez nich instrumentali, a warstwa liryczna gładko współgra z całością.

    Kuntry Noiz umieścili darmowe wydawnictwo na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można także pobrać płytę (alternatywny link poniżej). Projekt promuje nocny teledysk stworzony do kluczowego utworu na rozszerzonej EP-ce, „Peaceland”.

    DOWNLOAD Kuntry Noiz – „Cultural Exchange Volume 1” (Nujabes Tribute)

    Tracklista

    1. CE Intro (Next View)
    2. Lovin’ What We Love (Music Is Mine)
    3. Waffle House (Tsurugi No Mai)
    4. Peaceland
    5. Screwed View
    6. The Hangover (Death Wish)
    7. Interlude (The Voice of Autumn)
    8. (Just Forget) It’s By Force of Nature
    9. (Beat Laments) Before We Go
  • Kolejna część GNs Compilation – Empty Shadows

    Kolejna część GNs Compilation – Empty Shadows

    2–3 minut

    Współczesny słuchacz powinien wykazywać się szybkim wyłapywaniem bieżących zmian w przemyśle muzycznym. Bez tego trudno odnaleźć się w tej materii i przyswoić sobie wszystko, co nowe i nieznane. Jednym ze względnie świeżych terminów, choć posiadającym już pewną historię, jest netlabel. Ogólna nazwa dotyczy firm i nieformalnych grup zajmujących się dystrybucją muzyki w internecie, głównie w elektronicznym formacie. W tym gronie można umieścić multum różnych wydawców, aczkolwiek ważniejszą rolę w tej niszy muzycznej odgrywają strony promujące taki rodzaj działalności, często czynnie udzielając się też jako netlabele. Polska witryna poświęcona szeroko pojętym brzmieniom elektronicznym, Good Netlabels, na swoje 5. urodziny wypuściła niedawno przy współpracy z Export Labelem i innymi osobami, trzecią część GNs Compilation – „Empty Shadows”.

    Aktywność rodzimego projektu w niezależnych kręgach elektronicznych, dostrzeżono także daleko poza granicami kraju. Zostało to potwierdzone choćby za sprawą kształtu trzeciej składanki spod szyldu Good Netlabels. W odróżnieniu do poprzednich części – „Jazzy Puzzle” oraz „Break Asymmetry” – tym razem zorganizowano konkurs, w celu wyłonienia najlepszych utworów, które trafiły na „Empty Shadows”. Odmiana od początkowo przyjętego klucza doboru nagrań na kompilacje (wcześniej uprzednio wybierani artyści nadsyłali nowe nagrania na potrzeby przedsięwzięcia), pozytywnie wpłynęła na całość składanki.

    Przez trzy miesiące zbierano zgłoszenia na urodzinową płytę, następnie poddawanych selekcji przez jury (pełna lista osób wchodzących w skład komisji poniżej). W celu uzyskania obiektywnych wyników contestu wyboru najciekawszych kawałków podjęli się dziennikarze muzyczni, artyści sztuk wizualnych oraz sami muzycy. Ostatecznie kompilacja zamknęła się na 17 trackach, będących dziełem producentów z różnych stron świata. „Empty Shadows” zawiera nagrania m.in. Niteffecta (Węgry), Cactophage’a (Stany Zjednoczone), Alexandra Chereshneva (Rosja), Creep Crawl Flasha (USA) i Superpoze’a (Francja). Na wydawnictwie pojawił się też polski akcent w postaci utworu Prod.B „Always in my Head” (o „Simple Melodies” pisałem kilka tygodni temu na stronie).

    Ostatnia odsłona składanki sygnowanej przez Good Netlabels, Export Label i ich przyjaciół znajduje się do odsłuchu na Soundcloudzie. Dzięki pracy wkładanej przez osoby stojące za wydaniem nie tylko „Empty Shadows” lecz także poprzednich części projektu, można przekonać się, iż takie działania mają rację bytu i są potrzebne.

    W skład jury weszli:

    • Cuefx (Hipnoza, Export Label, Silesian Banquet Union)
    • Blossom (Export Label)
    • Mr. S (Among Notes, Ms. No One)
    • Emilia Stachowska (Podotykaj Sobie Poznań, Radio Meteor)
    • Kamila Szeniawska (Nowamuzyka.pl)
    • Jędrzej Siwek (Phono, Radio Jazz.fm)
    • Justyna Bielecka (autorka okładek do GNs Compilation)
    • Mateusz Bogucki (autor promo wideo, Export Label, Good Netlabels)

    Tracklista

    1. Fakear – 1985
    2. Aske – Eight Days of Floating
    3. Bogart – Empty Shadows
    4. Lupid Ocampo – Elephant Mountain
    5. Niteffect – Loop For Life
    6. Vaginia Ludwigia – I Tried to Kill myself, but it Didn’t Work
    7. Synnc – d400
    8. Ears – Awake
    9. Cactophage – Tesselation
    10. Superpoze – Death On A Falling Star
    11. Creep Crawl Flash – Vantage Point
    12. Prod.B – Always in my Head
    13. CNK – Noir
    14. DJ Friss – Make Something
    15. Eufoteoria – Terapia
    16. evolv – September 1937
    17. Alexander Chereshnev – Parfois feat. MiElle
  • Eric Lau wyrusza na misję wraz z Guilty Simpsonem

    Eric Lau wyrusza na misję wraz z Guilty Simpsonem

    3–4 minut

    Przy doborze tematów do artykułów publikowanych w serwisie, dokonuję starannego przeglądu wydawnictw ukazujących się na całym świecie. Odrzucając na bok niebędący zbyt interesującym polem do poszukiwań mainstream oraz wpisy poświęcone starszym nagraniom, często mam ciężki orzech do zgryzienia, decydując się napisać o tych, a nie innych płytach. Bogactwo niezależnej sceny muzycznej zachwyca i zawiera nieprzebrane pokłady świetnej muzyki. W tym miejscu pojawia się pewien problem – w związku z założonym modelem publikacji na stronie, nastawionych na dogłębne przedstawienie poszczególnych produkcji, niekiedy umykają mi wartościowe albumy. Zdarza się także, iż niektórzy artyści długo czekają w kolejce, zanim trafią na UCTL. Jednym z nich jest pochodzący z Londynu producent Eric Lau. W lutym b.r. ukazał się jego kolejny projekt, „The Mission – EP” z udziałem Guilty Simpsona.

    Europejska scena około hip hopowa coraz mocniej przyciąga uwagę słuchaczy nie tylko ze Starego Kontynentu, ale też z innych kontynentów. Wśród artystów darzonych największym szacunkiem, wymienia się właśnie Erika Lau. Brytyjski beatmaker krążący pomiędzy ciepłymi brzmieniami soulowymi, a stylistyką stricte hip hopową, za sprawą serii przychylnie ocenionych wydawnictw zdobył wielu fanów. O skali jego talentu świadczy również fakt, iż debiutancki album twórcy, „New Territories”, ukazał się nakładem Ubiquity Records, a ta wytwórnia płytowe nie zwykła wypuszczać materiały przypadkowych wykonawców. Co ciekawe, przedstawiciel niezależnych kręgów muzycznych wcale nie zdecydował się na bliższą współpracę z tym labelem, porzucając go na rzecz londyńskiego Kilawatt Music Limited. Już pod skrzydłami tej oficyny wydawniczej trafiły na rynek kolejne projekty mieszkańca Londynu, m.in. „Makin’ Sound” (2010) i „Quadrivium” (2011). W ostatnim czasie nagrywała z nim plejada postaci – Lupe Fiasco, Georgia Anne Muldrow, Dudley Perkins, Guilty Simpson, Oddisee, Muhsinah, Szjerdene, Wildchild, Olivier Daysoul, Tanya Morgan. Właśnie przy udziale członka Random Axe powstał nowy projekt Erika Lau, „The Mission”.

    Beatmaker z Wysp Brytyjskich ma w zwyczaju wydawanie singli, wokół których następnie buduje rozszerzone projekty. Nie inaczej stało się w tym przypadku. „The Mission” ukazało się na winylowej 7″ w listopadzie ub.r., zawierając obok oryginalnego nagrania, remix w wykonaniu Georgii Anne Muldrow. Po niespełna 3 miesiącach EP o tym samym tytule zostało już zrealizowane. Eric Lau wcześniej współpracował z Guilty Simpsonem, czego wynikiem był utwór „For The D” z 2007 roku. Przy tegorocznym wydawnictwie relacje pomiędzy artystami zacieśniły się, a ich wspólna wizja muzyczna znalazła się na „The Mission – EP”. Instrumentale gospodarza płyty oceniono jako wypadkowa zetknięcia się ze sobą brzmienia Slum Village, Foreign Exchange i Electric Wire Hustle i wcale nie jest to porównanie na wyrost. Brytyjczyk charakteryzuje się dbałością o wysublimowane dźwięki na swoich produkcjach, cechuje jego profesjonalizm w każdym calu. W podobnym tonie należy wyrażać się o przedstawicielu Detroit. Amerykański raper dopasował się poziomem do swojego partnera, przygotowując równe teksty, poparte doskonałym flow. Duet uzupełniają wokaliści – Fatima & Olivier Daysoul. Wszystko to przełożyło się na wyrównaną i więcej niż tylko solidną produkcję.

    „The Mission – EP” trafiło do odsłuchu na Bandcampa. W tym miejscu można też nabyć wydawnictwo w dowolnym formacie i wersji. Eric Lau oferuje standardowe elektroniczne wydanie projektu, jak również limitowaną edycję CD i winylowej EP-ki. Szczególnie ostatnia forma wypuszczenia materiału stanowi łakomy kąsek dla kolekcjonerów płyt ze względu na smakowite rozszerzenie oryginalnej wersji. Na wosku znalazły się dwa dodatkowe utwory – „The Mission (Chris „Daddy” Dave Remix)” i „Burn It Up (Damu The Fudgemunk Cuts)” – oraz instrumentale wszystkich nagrań. Ponadto Kilawatt Music Limited zaprezentowało promo wideo, w którym główny twórca EP opowiada o produkcji, wydawnictwu i dlaczego zdecydował się podjąć bliższą współpracę z Guilty Simpsonem.

    Tracklista

    1. Intro (U Ready?)
    2. The Mission (feat. Guilty Simpson)
    3. Can You Feel It? (feat. Guilty Simpson & Fatima)
    4. Burn It Up (feat. Guilty Simpson)
    5. He Said, She Said (feat. Guilty Simpson)
    6. Yesterday (feat. Guilty Simpson, Fatima & Olivier Daysoul)
    7. Outro (Supreme)
  • Nowozelandczycy z Home Brew w natarciu

    Nowozelandczycy z Home Brew w natarciu

    3–5 minut

    W dzisiejszym świecie dostęp do informacji jest niemalże nieograniczony. Nie zmieniły tego żadne próby wprowadzenia przepisów i ustaw regulujących przepływ wymiany utworów w sieci internetowej, ani widzi-misie możnych tego świata. Świat muzyczny w doskonały sposób obrazuje dzisiejszy kształt internetu. Owszem, prawa autorskie i kwestie dotyczące piractwa, stanowią zmorę dla niejednego artysty i wydawcy. Z drugiej strony, łatwość w zdobywaniu wiedzy o wykonawcach z całego świata. Wystarczy spojrzeć na zakres twórców pojawiających się na stronie. Ostatnie miesiące przypadły na publikacje o Amerykanach, Brytyjczykach, Francuzach, Japończykach, Kanadyjczykach, Polakach, Holendrach, osobach wywodzących się z Afryki. Z kolei tym razem przedstawię obywateli Nowej Zelandii, grupę Home Brew. Egzotyczny dla wielu odbiorców zespół wydał na początku maja album zatytułowany po prostu „Home Brew”.

    Państwo wyspiarskie położone niemal na krańcu świata, okazuje się spokojną przystanią dla niezależnych wykonawców hip hopowych. Publikowałem na stronie artykułu o materiałach wydawanych przez Concepta i SoulChefa, będące doskonałym potwierdzeniem tej tezy (Davida Dallasa należy rozpatrywać w innych kategoriach, ze względu na jego przeprowadzkę do USA). Pochodzących z przedmieść Auckland członków Home Brew (kapitalna nazwa formacji oznaczająca nic innego, jak samogon) z powodzeniem można postawić obok ww. twórców, gdyż prezentowana przez nich muzyka, to hip hop najwyższych lotów. W skład kolektywu wchodzi Tom Scott (Emcee), Haz Beats (producent), Lui Silk (Emcee), uzupełniani przez DJ’a Substance’a. Po raz pierwszy o grupie można było usłyszeć za sprawą wydanego w czerwcu 2007 roku projektu „Home Brew Light”. Półtora roku później ukazała się EP-ka „Last Week” (wszystkimi tytułami są poszczególne dni tygodnia). Marzec 2009 roku przyniósł „Summer Ale” (na półkuli południowej kończy się wtedy pora letnia), a w czerwcu tego samego roku grupa wydała „Taste Test”. Ostatnie trzy lata Home Brew poświęciło na przygotowanie debiutanckiego albumu. Jak się okazało, warto było cierpliwie czekać na „Home Brew”.

    Płyty powstające przez długi okres przynoszą nieczęsto zawód słuchaczom, gdyż nierzadko dochodzi do sytuacji, w których dopieszczanie materiału przybiera formy niepotrzebnego szukania dziury w całym i nakładaniu wielokrotnych poprawek. Jednak w tym przypadku, czas działał na korzyść Home Brew, a produkt końcowy wybija się znacznie ponad przeciętność. Zasłużonym, aczkolwiek całkowicie niespodziewanym miernikiem jakości materiału jest dotarcie przez „Home Brew” do 1. miejsca na liście NZ Top 40 Albums. Pokazuje to, iż stroniąc od mainstreamu i gardząc wyższymi sferami w przemyśle fonograficznym, do tego wydając płytę w przez siebie założonym labelu Young Gifted & Broke, można znaleźć uznanie w oczach mnóstwa odbiorców.

    Premiera albumu nowozelandzkiej grupy odbyła się 3 maja, a już teraz wydawnictwo dotarło daleko poza Oceanię. Zasługa w tym nie tyle skrupulatnie przemyślanej promocji i e-marketingu, a kapitalnych utworów zawartych na LP. Pierwsze co uderza i olśniewa na tym projekcie, to świetnie połączenie warstwy tekstowej z muzyczną. Za większość tekstów na „Home Brew” odpowiada Tom Scott, nad wyraz świeżo brzmiący raper, posiadający w swoim repertuarze zaangażowane społecznie i politycznie zwrotki, jak i opowiadające o bardziej przyziemnych tematach tracki. Pokłady muzyczne wyszły spod rąk głównie trzech beatmakerów – Haz Beatsa, Dandruff Dicka (pseudonim stulecia) i Christopha El Truento (pojawiają się też akcenty w postaci instrumentali od SoulChefa, Bena Jamin’a oraz Fire & Ice). Na brzmienie płyty wpłynęło też częste i gęste wykorzystywanie tzw. żywych instrumentów, stanowiących więcej niż zwykły dodatek do nagrań. Dwupłytowy album posiada pełno mocnych akcentów, począwszy od „Dedicated To (Intro)”, przez „Everybody”, „Basketball Court”, a kończąc na „The Truth Is Ugly”. Jednak najbardziej w pamięć zapadają trzy nagrania – rozbudowany storytelling „55 Stories”, społeczno-polityczny manifest „Listen To Us” i wyważone „Bourbon & Coke”. Całość materiału została podana w łatwo przyswajalny sposób, natomiast gościnne występy Lui Tuiasau, Esther Stephens, Tourettes, Matta Crawleya, Hollie Smith & Tyna Keelan, nadają „Home Brew” kolorytu.

    Pełen album nowozelandzkiej formacji został udostępniony na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można zapoznać się także z pozostałymi pozycjami w dyskografii zespołu. Przy okazji obstawiam, iż za posiadanie wersji fizycznej „Home Brew” dałoby się pokroić pełno słuchaczy. Osobiście znajduję się na tej liście, okupując zapewne jedno z wysokich miejsc. Na koniec lądują jeszcze teledyski nagrane do „Listen To Us”, „Yellow Snot Funk” i „Plastic Magic”.

    Aktualizacja: Nowozelandczycy nie przestają promować swojego materiału. Po pierwszych trzech klipach Home Brew wypuścili też obrazy do „Time Don’t Wait”, „Good God” i „Basketball Court”.

    Tracklista

    1. Dedicated To (Intro) (prod. Haz Beats); scratche: DJ Alphabethead
    2. Benefit (prod. Haz Beats)
    3. Alcoholic (prod. Dandruff Dick)
    4. Yellow Snot Funk (prod. Dandruff Dick)
    5. Datura/White Flowers feat. Lui Tuiasau (prod. Dandruff Dick)
    6. Everybody feat. Lui Tuiasau & Lucky Lance (prod. Christoph El Truento & Sires)
    7. Last Day (prod. Ben Jamin’)
    8. Time Don’t Wait (prod. Haz Beats)
    9. Basketball Court feat. Esther Stephens
    10. Radio (prod. Haz Beats)
    11. Radio Outro (prod. Haz Beats)
    12. Dark Intro (prod. Haz Beats)
    13. State Of Mind (prod. Haz Beats)
    14. Plastic Magic feat. Esther Stephens (prod. Christoph El Truento)
    15. The Truth Is Ugly (prod. Haz Beats)
    16. 55 Stories (prod. Haz Beats)
    17. Listen To Us feat. Tourettes, Esther Stephens & Matt Crawley (prod. Haz Beats)
    18. Good God feat. Hollie Smith & Tyna Keelan (scratche: DJ Alphabethead)
    19. Bourbon & Coke (prod. SoulChef)
    20. Fungi/Absence feat. Lui Tuiasau (prod. Christoph El Truento)
    21. Space feat. Esther Stephens (prod. Fire & Ice)
  • Darmowe EP: Emay – Incorruptible

    Darmowe EP: Emay – Incorruptible

    2–3 minut

    Wydawnictwa muzyczne udostępniane do darmowego pobrania, nie raz przedstawiają wysoką wartość artystyczną i śmiało konkurują z odpłatnymi projektami. Pomimo wielu niezaprzeczalnych zalet muzyki rozdawanej za darmo, pojawiają się także minusy, a do jednych z najczęściej występujących należy powracanie odbiorców do płyt. W związku z tym, wybieram materiały zasługujące na często goszczenie w głośnikach słuchaczy, a szczególnie dotyczy to produkcji z podpisem free download. W ostatnim czasie przez serwis przewinęło się kilka darmowych EP-ek („Short Nights” Ninety One) i albumów („Divine ScienZe” Kinga I Divine & ScienZe i „Detroit #Revolution(s)” Clear Soul Forces). W odróżnieniu od poprzednich, świeżo wydanych płyt, tym razem sięgnę nieco głębiej, wracając do 2011 roku. W marcu ub.r. ukazało się „Incorruptible” młodego twórcy rodem z mroźnej Kanady, Emaya.

    Kraj Klonowego Liścia od wczesnych lat 90.tych XX wieku posiadał liczne grono przedstawicieli na hip hopowej mapie. W położonym w Ontario Montrealu w różnym czasie działało wielu mniej lub bardziej znanych artystów. Właśnie z tego miasta pochodzi reprezentant młodego pokolenia na scenie muzycznej, Emay. Beatmaker na dobre rozpoczął swoją przygodę z muzyką 4 lata temu. W ostatnim tygodniu lutego 2010 roku odbyła się premiera jego wspólnego projektu nagranego wespół z Ivanem Ice’em, „Sounds Like”. Jeszcze tylko następne wydawnictwo rapera/beatmakera – „Surprise, Surprise” – opierało się o utwory w pełni powstałe przy udziale innych postaci. Później kanadyjski wykonawca skupił się na solowej działalności. Wynikiem tego były dwie EP-ki: „Emay, Karen O, and the Kids” oraz „Mind Altering Dynamics”. Właśnie drugi z ww. projektów został przychylnie przyjęty przez słuchaczy, trafiając głównie do sympatyków alternatywnego hip hopu, wykorzystującego downtempo i gatunki pokrewne. Wydany w trzeciej dekadzie marca ub.r. „Incorruptible” w znakomity sposób oddaje charakter wizji muzycznej Kanadyjczyka.

    Downtempo pojawiło się w hip hopie już dosyć dawno temu, co podkreślałem chociażby przy artykule o „Interludes After Midnight” Blockheada. Przy umiejętnym łączeniu brzmień przypisanych do tego gatunku muzycznego i hip hopu, można uzyskać naprawdę świetny efekt. W jaki sposób łączyć tego typu mieszaniny dźwięków, momentami popchnięte daleko w stronę eksperymentalnych rozwiązań, demonstruje Emay. Początkowo świat kreowany przez młodego artystę może wydawać się nieprzystępny i daleki od oczekiwań hip hopowych purystów. Jednak poziom nowatorstwa i użyte chwyty przez kanadyjskiego twórcy szybko potrafią zostać docenione przez odbiorców z otwartymi umysłami. Prowokacyjne teksty znajdujące się na „Incorruptible” i świeżość płynąca z każdego utworu na EP, stanowią kolejny powód do sięgnięcia po ten materiał. Przy dalszym rozwoju muzycznym, niezależny wykonawca powinien zdobyć większe uznanie w oczach słuchaczy.

    „Incorruptible” zostało udostępnione do odsłuchu na Bandcampie i Soundcloudzie. Darmowe EP można pobrać korzystając z poniższego odnośnika lub odwiedzając stronę artysty, Emayzin.com. Kilka tygodni temu ukazał się debiutancki album Emaya, „Adam”. O tym wydawnictwie już innym razem opowiem na stronie.

    DOWNLOAD Emay – „Incorruptible”

    Tracklista

    1. Bars feat. Evan Abeele & Optimist Park
    2. And Demons
    3. Against the Wind „The Battle”
    4. Talitha Cumi „Fly Bitch”
    5. Incorruptible „We Shall All Be Changed”
    6. Butterfly For Sammy (Bonus track)
    7. Dove For Tara (Bonus track)
  • Blockhead oddaje do rąk słuchaczy piąty album

    Blockhead oddaje do rąk słuchaczy piąty album

    2–4 minut

    Słuchacze posiadający szeroką wiedzę o niezależnej scenie muzycznej, łatwo wskażą swoje faworyzowane wytwórnie płytowe. Istnieje sporo labelów obdarzonych szczególnym zaufaniem opinii publicznej, posiadających kultowy i legendarny status. Jeżeli mówimy tutaj o oficynach wydawniczych ze Starego Kontynentu, wręcz musi paść wzmianka o brytyjskiej Ninja Tune. Firma o ponad 20-letniej tradycji wydała multum ważnych płyt około hip hopowych i z kręgów elektronicznych, silnie oddziaływając na odbiorców i kształt światowej branży muzycznej. Charakterystyczne logo wytwórni stanowi doskonale rozpoznawalną markę niemal w każdym zakątku świata. Lista artystów wydających w labelu zawiera pełno osób, także na co dzień mieszkających daleko od Wielkiej Brytanii. Jeden z zagranicznych przedstawicieli Ninja Tune, Nowojorczyk Blockhead, wydał właśnie piąty album, „Interludes After Midnight”.

    Odmiana muzyczna określana mianem downtempo hip hopu od ponad dekady znajduje wielu oddanych słuchaczy. Powyższy zwrot najczęściej pojawia się przy charakteryzacji muzyki tworzonej przez Blockheada. Amerykański producent pojawił się na scenie muzycznej na początku tego stulecia. Po krótkim mariażu z labelem Mush (również licząca się firma w branży) i wydaniu tam pierwszego singla „Blockhead’s Broke Beats”, artysta nawiązał współpracę z Ninja Tune (swego czasu był blisko związany z Definitive Jux). Już pierwsze nagrania wypuszczone nakładem tej wytwórni – „Insomniac Olympics” i „Sunday Séance” – zwiastowały, iż beatmaker posiada wysokie umiejętności. Potwierdziło się to na debiutanckim albumie z 2004 roku, „Music By Cavelight”. Wizja instrumentalnego hip hopu mieszająca się z downtempo otrzymała przychylne recenzje, a dzisiaj z ręką na sercu można nadać płycie miano critically acclaimed. Nie inaczej stało się w przypadku zaprezentowanego rok później „Downtown Science”. Dzięki tym produkcjom wychowanek Manhattanu wyrobił sobie markę i mocną pozycję na scenie, też za sprawą kolaboracji z raperami, Aesop Rockiem, Mursem, Illogikiem i innymi. Nie zmieniło się to nawet po materiale sprzed 5 lat, „Uncle Tony’s Coloring Book”, wytłoczonym własnym sumptem przez przedstawiciela Ninja Tune. Wydane trzy lata temu „The Music Scene” utwierdziło odbiorców w przekonaniu, iż producent w dalszym ciągu ma spore pokłady pomysłów i energii do tworzenia nagrań. Po pewnego rodzaju odpoczynku od nagrywania utworów, Blockhead powraca z piątym albumem, „Interludes After Midnight”.

    Światowa premiera albumu odbyła się 30 kwietnia b.r., zaś w Stanach Zjednoczonych materiał ukazał się dzień później. Przed zapoznaniem się z przypisami dotyczącymi wydawnictwa, mogłoby się wydawać, iż tytuł płyty nawiązuje do nocnych muzycznych krajobrazów i pejzaży lub przedstawia muzykę do wyimaginowanych obrazów. Jednak jak się okazuje, „Interludes After Midnight” przywołuje otwarte imprezy muzyczne odbywające się po godzinach pracy w Nowym Jorku w latach 80.tych i wczesnych 90.tych XX wieku. Blockhead zabiera słuchaczy w sentymentalną podróż 20 lat wstecz, do czasów bez telefonów komórkowych, urządzeń mobilnych i ery internetu. Kiedy dla jednych zabrzmi to kompletnie nierealnie, a wręcz – o, zgrozo! – strasznie, inni z nostalgią powrócą do okresu, gdy życie płynęło wolniej i nie sprowadzało się do utrzymywania kontaktów z ludźmi tylko w sferze elektronicznej. Wizja muzycznego świata kreowanego przez amerykańskiego artystę z pewnością trafi do niejednego odbiorcy niezależnie od miejsca zamieszkania. W końcu beatmaker utrzymuje świetną formę i przez kilka lat mniejszej aktywności na scenie, nie osiadł na laurach.

    Ninja Tune umieściła mini mix albumu (raczej „extended”, aniżeli „mini”) na Soundcloudzie. Ponadto na stronie wytwórni znalazły się 1,5-minutowe snippety wszystkich utworów z płyty. Zwraca uwagę również niewygórowana cena wszelkich możliwych formatów „Interludes After Midnight”, co odzwierciedla podejście z szacunkiem labelu do słuchaczy.

    Tracklista

    1. Never Forget Your Token
    2. Creeps Crouchin ’
    3. Panic In Funkytown
    4. Hungover Like Whoa
    5. Meet You At Tower Records
    6. Escape The Meadow
    7. Smoke Signals
    8. Tools Of The Industry
    9. Midnight Blue
    10. Snapping Point
    11. Beyond Reach feat. Baby Dayliner
    12. The Robin Byrd Era
  • Alternatywna wizja hip hopu w wydaniu Shing02 i Chimp Beams

    Alternatywna wizja hip hopu w wydaniu Shing02 i Chimp Beams

    3–4 minut

    Kraje azjatyckie sympatykom hip hopu przywodzą na myśl wielu różnych przedstawicieli tej kultury. W szczególności Japończycy odcisnęli swoje piętno na poszczególnych elementach hip hopu. Ograniczając ten temat wyłącznie do świata muzycznego (bboying i graffiti wymagają wnikliwych analiz), naprawdę trudno zmieścić wszystkich twórców w kilku zdaniach. Powoli odchodzący na zasłużoną emeryturę DJ Honda, DJ Krush, DJ Kentaro, DJ Mitsu The Beats (o jego nowym albumie za kilka dni na stronie), Nujabes, Nomak, Uyama Hiroto, DJ Muro – znamienita lista artystów, nieprawdaż? Obok nich znajdują się postacie rezydujące poza granicami kraju Kwitnącej Wiśni lecz niemniej zasługujące na uwagę. Raper nagrywający głównie w języku angielskim Shing02 (Los Angeles) i grupa Chimp Beams (Brooklyn) są doskonałymi przykładami takich twórców. 25 kwietnia b.r. ukazał się ich wspólny album, „ASDR”.

    Osoba o barwnym, nie raz niecodziennym i niezwykle złożonym życiorysie, momentalnie potrafi przykuć uwagę opinii publicznej. Shing02 należy właśnie do postaci wiodących nad wyraz interesujące życie. Urodzony w Tokio przyszły raper, wychował się daleko poza granicami swojego ojczystego kraju – w Tanzanii i Wielkiej Brytanii. Podstawy niezależnej sceny hip hopowej poznawał w okręgu Bay Area w Stanach Zjednoczonych, zaś jego pierwsze produkcje powstały przy współpracy z japońskimi wykonawcami. Artysta ma na swoim koncie wydanych kilka albumów (debiutancki „Homo Caeruleus Cerinus” z 1999 roku) oraz ponad dwa tuziny singli. Do tego dochodzi współpraca z wieloma przedstawicielami świata muzycznego (Nujabes, Five Deez, Pismo, The Grouch, DJ Icewater) i wytwórniami płytowymi (Mary Joy Recordings, Revolg Records, Hyde Out Recordings). Nie bez kozery uważa się jego za jedną z najjaśniej świecących postaci o japońskich korzeniach.

    Muzyczni partnerzy Shing02, co prawda nie należą do obieżyświatów, aczkolwiek także w ich przypadku można mówić o rzadko spotykanym zbiegu okoliczności. Chimp Beams powołano do życia 11 lat temu w nowojorskim Brooklynie. Za utworzeniem formacji stało trio Marihito, K-Go Mizutani & Yusuke Yamamoto, mieszkających na co dzień w tej dzielnicy NYC. Artyści postawili na wybuchową mieszankę gatunków i wszelkich możliwych odmian muzycznych. Przy użyciu klasycznej hip hopowej produkcji i sięgającej po dub, jazz, rock, techno, rare groove, soul, funk, grupa wykształciła swoje wyjątkowe brzmienie. Dyskografia zespołu obejmuje 4 albumy i serię winylowych 7″, nagrywanych z różnymi artystami. Na początku tego roku trafił do obiegu projekt „Slowly”, bezpośrednio poprzedzający wydanie wspólnej płyty z Shing02.

    Pomysł na zrealizowanie „ASDR” narodził się w czasie ubiegłorocznej wizyty Shing02 w Nowym Jorku. Wtedy to powstał ich pierwszy wspólny utwór, „Aquarium”, będący następnie podstawą do zbudowania całej EP-ki o tym samym tytule. W trakcie kilkumiesięcznego pobytu obywatela świata, Chimp Beams dostarczyli okazałą warstwę muzyczną, dzięki czemu raperowi nie pozostało nic innego, jak napisanie tekstów. Utwory na albumie opierają się na historiach związanych z okresem spędzonym przez artystę w The Big Apple – wspólne spędzanie czasu z przyjaciółmi, odkrywanie nowych miejsc i ludzi, odkrywanie zwyczajów. Nie zabrakło też części poświęconej wypadowi Emcee do Egiptu. Kwietniowe wydawnictwo płytowe trudno przypisać do konkretnego gatunku muzycznego. Owszem, pojawiły się określenia fuzji downtempo, dubu i rapu, aczkolwiek wcale to nie są nietrafione epitety. „ASDR” to po prostu alternatywna wizja hip hopu oczami twórców nieznających żadnych barier i chętnie wychodzących naprzeciw eksperymentom i eksploracji nowych kierunków około hip hopowych. Co ciekawe, po zapoznaniu się z LP w głowie zostaje wprowadzające do albumu „The Coda” i subtelna ballada „Sunday AM”, gdzie Shing02 wykonuje świetny call-and-response z Dorotheą Tachler.

    Snippety albumu (w rozszerzonej wersji) trafiły na Bandcampa. Concent Productions zadbało o godną dystrybucję materiału – wydawnictwo w każdym możliwym formacie ukazało się zarówno na amerykańskim, jak i japońskim rynku płytowym. Oczywiście azjatyckie wydanie „ASDR” zawiera bonusowe nagrania, ale do tego można było się już przyzwyczaić. Powstał też teledysk do zamykającego longplay „Aquatrium”.

    Aktualizacja: Ostatecznie cały materiał pojawił się na serwisach streamingowych.

    Tracklista

    1. The Coda feat. DJ Icewater
    2. Revelle
    3. Sunbaked
    4. Mixed Signals
    5. Darjeeling feat. Dorothea Tachler
    6. High Line Park
    7. Masala
    8. Envocar
    9. Sunday AM feat. Dorothea Tachler
    10. Aquatrium
  • Quannum Projects przedstawia nowy album Gift Of Gaba

    Quannum Projects przedstawia nowy album Gift Of Gaba

    3–4 minut

    W niezależnych kręgach muzycznych, wśród wielu kolektywów i labelów panują specjalne relacje. Zdarza się również, że pod tą samą nazwą funkcjonuje zarówno formacja oraz wytwórnia płytowa. W latach 90.tych ubiegłego stulecia powołano do życia Quannum Projects, projekt niegdyś wyznaczający trendy w undergroundzie. Założony przez późniejszych tuzów muzycznych crew – DJ Shadow, Chief Xcel, Gift of Gab, Lyrics Born, Lateef – przez pierwsze 5 lat istnienia (1992-97) funkcjonowało jako Solesides, następnie przekształcając się w Quannum. Label ma na swoim koncie pokaźną liczbę wydawnictw wszystkich ww. twórców w różnych kolaboracjach i projektach. W ostatnich latach o wytwórni ucichło, ale ten stan rzeczy zmienił się na korzyść za sprawą ostatnio wydanego albumu Gift Of Gaba. Na „The Next Logical Progression” z końca marca b.r. czekali wierni fani artysty.

    Pierwsze płyty sygnowane przez Quannum Projects ukazały się na rynku fonograficznym 13 lat temu. Jednym z premierowych wydawnictw okazało się „A2G EP” Blackalicious (wydane na spółkę z Mo Wax). Jednak nie był to debiutancki materiał zespołu (singiel „Swan Lake” wypuszczono w 1994 roku) i słuchacze zdążyli się przekonać jakim talentem są obdarzenie Gift Of Gab i Chief Xcel. „Nia” czy „Blazing Arrow” na stałe weszły do kanonu undergroundowych klasycznych projektów. Z dwójki artystów zaangażowanych w działalność formacji, od początku wyżej oceniano pierwszego z ww. wymienionych. Dziennikarze muzyczni zachwycali się ogromnym zasobem słownictwa rapera, dziesiątkami skomplikowanych metafor, dwuznaczności, mnogim wachlarzem umiejętności. Nie bez kozery tytułowanego niego jako poetę mikrofonu.

    W dalszych latach swojej kariery Gift Of Gab sukcesywnie potwierdzał wszystkie opinie ekspertów. W przekroju wszystkich wydawanych materiałów, na równi stawiano jego działalność solową i w ramach grup. Jedynie żałowano, że wychowanek Sacramento nie należy do płodnych artystów i nagrywa płyty w dość dużych odstępach czasu. Za to jakość muzyki dostarczonej przez mieszkańca Kalifornii stanowiła najwyższą wartość. Zestawiając wszystkie materiały chronologicznie, Gab zaserwował po kolei: debiutanckie solowe LP „4th Dimensional Rocketships Going Up”, ostatni jak do tej pory projekt Blackalicious, „The Craft”, dwa wydawnictwa w ramach grupy The Mighty Underdogs„The Prelude” i „Droppin’ Science Fiction” oraz drugą solową produkcję „Escape 2 Mars”. Od daty wydania tej płyty minęło blisko 3 lata. Po tym przestoju Gift Of Gab uraczył słuchaczy „The Next Logical Progression”.

    Quannum Projects wypuściło trzeci solowy album reprezentanta Zachodniego Wybrzeża 27 marca b.r., czyli 6 tygodni temu. Czy w przeciągu kilkudziesięciu miesięcy od ostatniego wydawnictwa, Gift Of Gaba zmienił swój warsztat i podejście do nagrywania muzyki? Ani trochę. W dalszym ciągu prezentuje wielobarwne historie, bawi się słowem, pokazuje swoją postać z różnych perspektyw. Osobom niezaznajomionym z wcześniejszym dokonaniami artysty może wydawać się, że już nie ma miejsca na alternatywnych twórców hip hopowych opierających się na starej szkole rapu. Nic bardziej mylnego – akurat takich Emcees jak Gab brakuje na scenie i niestety trzeba pogodzić się, iż pozostaje on jednym z nielicznych przedstawicieli wymierającego gatunku. Główną osobą odpowiedzialną za muzykę na „The Next Logical Progression” został G Koop, znany ze współpracy z Jake One’em, Ice Cube’em, Locksmithem, MF Doomem, Rakimem. Muzyk dobrał sobie kilkunastoosobowe grono współpracowników, dzięki którym świetnie dopasował się do stylu gospodarza LP. Gościnnie na albumie pojawili się George Clinton, Latyrx, Martin Luther, Zumbi, Raashan Ahmad, Samantha Kravitz & Ms K.

    „The Next Logical Progression” nie doczekało się póki co żadnej strony wizualnej. Całkiem prawdopodobne, że podobnie jak poprzednie solowe wydawnictwa połowy Blackalicious nie spotka się z rozgłosem porównywalnym do płyt wydawanych przez tę grupę. Nic nie szkodzi – sympatycy twórczości Gift Of Gaba z pewnością docenią materiał, podobnie jak koledzy po fachu bohatera tego artykułu.

    Tracklista

    1. NLP (prod. G Koop)
    2. Introlude (prod. Headnodic)
    3. Rise feat. Raashan Ahmad & Zumbi (prod. G Koop)
    4. Protocol feat. Samantha Kravitz (prod. G Koop)
    5. Everything Is Fine feat. George Clinton & Latyrx (prod. G Koop)
    6. Toxic feat. Martin Luther (prod. G Koop)
    7. Wack But Good People (prod. G Koop)
    8. Effed Up (prod. G Koop & Headnodic)
    9. Market & 8th (prod. G Koop)
    10. Dream Warrior feat. Ms K (prod. G Koop)
    11. So So Much (prod. G Koop & Headnodic)
    12. Beyond Logic (prod. G Koop)
Translate »