Kategoria: News

  • Sene w poszukiwaniu przystani życiowej

    Sene w poszukiwaniu przystani życiowej

    3–4 minut

    W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, w którym pojawia się pytanie o przystań życiową. Poszukiwanie miejsca do spędzenia reszty swoich dni, znalezienie bezpiecznego schronienia, ostoi z prawdziwego zdarzenia – niejednokrotnie spędza sen z powiek niejednemu z nas. W końcu chodzi o coś więcej niż podanie adresu zameldowania, czy też zamieszkania. Liczy się odnalezienie przestrzeni życiowej, stanowiącej opokę i napędzającą do prowadzenia owocnej działalności na różnych płaszczyznach. Jedni wcale nie rozpoczynają poszukiwań – po prostu spędzają wszystkie lata na tej samej długości i szerokości geograficznej. Inni zaś, opuszczają strony rodzinne aby poznać niezbadane dotąd miasta, a niekiedy i państwa. Często wyjazdy kończą się powrotami do miejsc dorastania. Właśnie taką wędrówkę zaliczył raper Sene, a swój powrót do Brooklynu udokumentował na nowym albumie „Brooklyknight”.

    Bohater niniejszego artykułu posiada interesującą przeszłość. Sene pochodzi z mieszanej rodzinie – jego ojciec to rodowity mieszkaniec Nowego Jorku, zaś matka pochodzi z Portoryko. Wychowujący się na południowym Brooklynie młodzian długo znajdował się pod wpływami ulubionej muzyki rodziców – salsy i ery Woodstocku. Sytuacja uległa diametralnej zmianie, gdy do jego rąk trafił album Commona, „One Day It’ll All Make Sense”. Ekscytacja hip hopem szybko przerodziła się w chęć czynnego uczestniczenia w jej tworzeniu – nowojorczyk rozpoczął pisanie tekstów i snuł plany na bliższe obcowanie z rapem w przyszłości. W wieku 18 lat przeniósł się na Zachodnie Wybrzeże i właśnie w skąpanej słońcem Kalifornii udało się jemu postawić pierwsze kroki na scenie muzycznej. W 2007 roku ukazały się jego dwa albumy – „Pavement Special” (S.O.U. Records) i „Beautifully Ugly” (Feelin’ Music). Jednak największy splendor spłynął na rapera za wspólną płytę z bożyszczem każdego bloggera, Blu. Wydany przez Shaman Work Recordings longplay „A Day Late & A Dollar Short” rzeczywiście narobił niezłego zamieszania i przypadł do gustu słuchaczom undergroundu, aczkolwiek sporo mówiło się o miejscami niedopracowanym projekcie. Paradoksalnie, po odniesionym sukcesie, dobrze rokujący Emcee postanowił powrócić w rodzinne strony i już będąc w NYC wypuścił m.in. materiał nagrany z J57, „Eye Don’t Dream…But I Do” oraz solowy projekt „Exit, Us”. 10,5 minutowa kompozycja podzielona na trzy części zwróciła uwagę na Sene wielu słuchaczy i przedstawicieli labeli. Włodarze Plug Research Records na tyle zachwycili się eklektyzmem nagrania, że zaproponowali jemu kontrakt płytowy. W ten sposób wyglądały przygotowania do skompletowania „Brooklyknight”.

    Po wcześniejszych wydawnictwach muzycznych oraz udanych występach na żywo na lokalnej scenie w Nowym Jorku, oczekiwania wobec nowej płyty rapera zostały wywindowane wysoko. Plug Research Records w pełni wierzył w swój świeżo upieczony nabytek, pozwalając na spokojną pracę nad albumem. „Brooklyknight” (przyciągający i wymowny tytuł) ukazało się na rynku płytowym 24 kwietnia b.r., choć promocja materiału rozpoczęła się już znacznie wcześniej. W swoich utworach Sene postanowił zmierzyć się z pytaniami dotyczącymi problemów egzystencjalnych artysty i przede wszystkim na określenie własnej przystani życiowej. Emcee operuje charakterystycznym stylem – wydaje się, że laidbackowe flow nie posłuży do nadawania trafnych puent, czy też kończenia poszczególnych tracków niecodziennymi spostrzeżeniami. W kilku miejscach pomagają mu Denita Odigie, Scienze, Co$$ & Soul Khan. Jak się okazuje – wszystko idealnie współgra ze sobą na całym projekcie. Warstwa muzyczna dostarczona przez samego twórcę oraz Nogamesa, Dra Illingswortha, Fonetik Simbol, uzupełniona przez tzw. żywe instrumenty (Sly5thave & Jay Jennings), delikatnie oprowadza po świecie kreowanym przez Sene. Po zapoznaniu się z materiałem pozostaje zapytać: czy gospodarz albumu odnalazł swoją przestrzeń życiową, czy też znajduje się w dalszej fazie poszukiwań?

    Plug Research Records udostępniło cały album do odsłuchu na Soundcloudzie Bandcampie. „Brooklyknight” trafiło do sprzedaży w każdym możliwym formacie, a zainteresowanie wydawnictwem wzrosło również za sprawą otoczki wizualnej poświęconej albumowi. Przygotowano dwa filmy krótkometrażowe opowiadające o życiu, artystycznej formie wyrazu oraz koncepcji płyty („Brooklyknight” i „Feel”). Powstały też dwa teledyski nakręcone do „The Feel Reel” i tytułowego nagrania z LP.

    Tracklista

    1. The Feel Reel feat. Sly5thave (prod. Nogames)
    2. Brooklyknight feat. Jay Jennings (prod. Dr. Illingsworth)
    3. Spoiled Rotten Apples (prod. Dr. Illingsworth)
    4. Backboards feat. Blu (prod. Sene)
    5. Footprints (prod. Nogames & Sene)
    6. Time (prod. Dr. Illingsworth)
    7. Holyday feat. Denita Odigie (prod. J57)
    8. Cult Classic (prod. Dr. Illingsworth)
    9. Artificial Family feat. Scienze & Co$$ (prod. Dr. Illingsworth)
    10. We Are Couleurs feat. Soul Khan (prod. Fonetik Simbol)
    11. It’s Been Said feat. Jay Jennings (prod. Dr. Illingsworth)
    12. The Fortunate Passport (prod. Dr. Illingsworth)
    13. Music Man (prod. Sene)
  • Apollo Brown i OC z trofeum muzycznym

    Apollo Brown i OC z trofeum muzycznym

    3–4 minut

    O weteranach hip hopowych i przemianach pokoleniowych na scenie muzycznej, informuję od czasu do czasu na stronie. Przy obecnym zalewie nisko wartościową muzyką i braku odpowiedniej oceny nagrań przez słuchaczy i (co gorsze) przez osoby piszące o przemyśle fonograficznym, wypycha się doświadczonych twórców na dalszy plan. Z drugiej strony, nawet najzagorzalsi fani przestają interesować się dokonaniami poszczególnych raperów, po raz n-ty współpracujących z tymi samymi beatmakerami i nagrywającymi bliźniaczo podobne do siebie utwory. Dlatego też Emcees stale poszukujący nowych form ekspresji, a przy okazji legitymujących się sporym obyciem w branży, są w cenie. Właśnie ten opis idealnie oddaje charakter albumu „Trophies”, powstałego w wyniku współpracy niezwykle szanowanego obecnie Apollo Browna i reprezentanta Diggin’ In The Crates, OC.

    Z tego nowo utworzonego duetu zdecydowanie częściej w ostatnich 2 latach mówi się o producencie rodem z Detroit. Bez dwóch zdań Apollo Brown zasłużył sobie na opinię jednego z czołowych beatmakerów w niezależnych kręgach hip hopowych. Artysta wcale nie starał na siłę przypodobać się słuchaczom, nie wykonywał żadnych dziwnych ruchów, nie robił niczego pod publiczkę. Po prostu przemawiały za niego stojące na wysokim poziomie kolejne wydawnictwa muzyczne. Od 2010 roku ukazało się kilka znaczących pozycji płytowych wyprodukowanych przez członka Mello Music Group. Najpierw trafił do obiegu autorski projekt „The Reset”, następnie wspólny materiał z Boog Brown, „Brown Study”, debiutanckie LP grupy The Left, „Gas Mask”, instrumentalny album „Clouds”, aż wreszcie w wakacje ub.r. zaprezentowano jego kolaborację z Hassaanem Mackeyem, „Daily Bread”. Ponadto Apollo Brown udzielał się na produkcjach Has-Lo, The Regiment, czy Verbal Kenta.

    W porównaniu ze swoim partnerem, ostatnie dokonania OC wypadają dość blado. Wiążę się to też z tym, iż pewne formy wyczerpały się, a ludzie odchodzą od kultowych postaci z lat 90.tych XX wieku. Przecież Omar Credle zapisał wspaniałą kartę i znajduje się na listach najlepszych raperów słuchaczy z sentymentem wspominających dawne czasy w muzyce. „Word…Life” (Wild Pitch Records) i „Jewelz” (Payday, FFRR), to pozycje obowiązkowe dla każdego sympatyka hip hopu w klasycznym wydaniu. Nowojorczyk usiłował przystosować się do obecnych warunków panujących w biznesie. Jednak nawet przy ciepłych recenzjach i rekomendacjach wydanego w 2009 roku albumu „Oasis” nagranego z AG, można odczuć tylko względnie umiarkowane zainteresowanie tym projektem. Przynajmniej Emcee nadal może cieszyć się szacunkiem ze strony innych przedstawicieli muzycznego świata, będąc często zapraszanym do udziału w różnych kolaboracjach. Tym samym weteran wystąpił na płytach DJ’a Muggsa & Ill Billa, Celph Titleda & Buckwilda, japońskiej Cradle Orchestry, Mursa, DJ’a JS-1, Snowgoons, Flow’etica. Oprócz tego w ub.r. specjalizująca się w wydawaniu zapomnianych materiałów z lat 90.tych, wytwórnia No Sleep Recordings, wypuściła kompilację „O-Zone Originals”. OC wcale nie wypadł z formy i nadal potrafi przyłożyć się do powstania całego longplaya. Za dowód posłuży właśnie „Trophies”, na którym zderzyły się dwa pokolenia artystów muzycznych.

    Kiedy na początku b.r. Mello Music Group ogłosiło wstępną listę wydawnictwa na następne 12 miesięcy, uwaga wielu słuchaczy i dziennikarzy skupiła się na nieoczekiwanej kooperacji pomiędzy Apollo Brownem, a OC. W końcu tego typu albumy nie trafiają się zbyt często, więc koneserzy rapu mogli poczuć się usatysfakcjonowani. Premiera „Trophies” początkowo została wyznaczona na 27 marca, ale ostatecznie trafiła do przedsprzedaży 24 kwietnia, a na półkach sklepowych zagościła 1 maja. Wszystkie utwory powstały w przeciągu sesji nagraniowych trwających pół roku. Duet postanowił obejść się bez gościnnych udziałów artystów, stawiając na własne wyrażenie konceptu poszczególnych nagrań. Mieszkaniec Motown w dalszym ciągu udoskonala swoje brzmienie, chętnie sięga po sample ze starych płyt, a także eksperymentuje używając dźwięków zawartych na poprzednich swoich kompozycjach. Nowojorski raper świetnie odnalazł się na beatach dostarczonych przez Apollo Browna. W przekroju 16 tracków pokazał cały swój kunszt i udowodnił, że nadal jest zdolny do tworzenia muzyki przypominającej swój złoty okres na scenie hip hopowej. Pomimo tego iż za nami raptem niecała połowa roku, to już w tym momencie „Trophies” kandyduje do miana albumu roku.

    Wspólny album producenta z Michigan i nowojorskiego weterana znajdziecie na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można pobrać wszystkie single promujące płytę – „Prove Me Wrong”, „Just Walk” i „People’s Champ”.

    Aktualizacja: Po latach ukazał się teledysk do jednego z utworów z płyty. Wideo powstało do „Just Walk”.

    Tracklista

    1. Trophies
    2. The Pursuit
    3. Prove Me Wrong
    4. Nautica
    5. Anotha One
    6. Disclaimer
    7. We The People
    8. Signs
    9. The First 48
    10. Angels Sing
    11. Just Walk
    12. The Formula
    13. People’s Champ
    14. Options
    15. Caught Up
    16. Fantastic
  • Darmowy album: Clear Soul Forces – Detroit #Revolution(s)

    Darmowy album: Clear Soul Forces – Detroit #Revolution(s)

    3–4 minut

    W dzisiejszych czasach, każdego dnia pojawia się multum nowych singli i informacji o nadchodzących wydawnictwach niezależnych artystów. Przeciętny słuchacz, nieznający dokładnie uwarunkowań na scenie muzycznej i nieposiadający odpowiedniego zasobu wiedzy, nie będzie miał pojęcia za co najpierw się chwycić. W takich chwilach z pomocą przychodzą szanowane strony muzyczne, niejednokrotnie obejmujące patronat nad danym projektem i/lub występujących w roli wydawców płyt. 2DopeBoyz, DJBooth.net, Kevin Nottingham, The Find Magazine, The Word Is Bond, FWMJ’ Producers – wszystkie te witryny stanowią niepodważalną markę na tym polu i wpływają na gusta opinii publicznej. Rodzeństwo ostatniego z ww. serwisów, Rappers I Know, również należy do grona sprawdzonych partnerów. W marcu b.r. ukazał się album wspierany przez RIK – „Detroit #Revolution(s)” – autorstwa grupy Clear Soul Forces.

    Okręg hip hopowy w Detroit należy do jednych z najprężniej działających na mapie Stanów Zjednoczonych. Wśród twórców pochodzących z Motown można przebierać i wybierać – Elzhi, Black Milk, Guilty Simpson, Apollo Brown, Royce Da 5’9″, to tylko niektórzy z silnej reprezentacji artystów z tego miasta. Dzięki nim wzrasta zainteresowanie nowym twarzom z tego regionu USA, co widać akurat na przykładzie Clear Soul Forces. Historia zespołu składającego się z trzech raperów – L.A.Z.-a, E-Fava & Novelissa – oraz występującego najczęściej w roli beatmakera, Ilajide, sięga raptem 3 lat wstecz. Formacja została powołana do życia w połowie 2009 roku, a na pierwsze efekty ich pracy trzeba było poczekać do lutego 2010 roku. Wtedy to ukazał się album „Clear Soul Radio (No DJ)”. Jeszcze w tym samym roku ukazał się projekt „The Departure EP”, którym zainteresowała się niejedna strona muzyczna. W drugiej połowie ub.r. kolektyw uruchomił machinę promocyjną, mającą na celu przyciągnięcie nowych fanów przed opublikowaniem „Detroit #Revolution(s)”. Jak się szybko okazało, sztuka ta udała się im z powodzeniem.

    Ostatni album grupy z Michigan trafił do obiegu przy współpracy z agencją reklamową Takin Mines (należąca do Diamond Media 360) oraz wymienionym we wstępie serwisem, Rappers I Know. Kwartet zdecydował się rozdać płytę za darmo słuchaczom, chociaż po zapoznaniu się z materiałem można dojść do wniosku, że całość wręcz powinna doczekać się wydania w formie fizycznej. Jeżeli ktokolwiek oczekuje po „Detroit #Revolution(s)” istnej rewolucji pod względem brzmienia i rozwiązań muzycznych, to srodze zawiedzie się. Tytułowe rewolucje świadczą o predyspozycjach zespołu, talencie i wiary we własne możliwości. W żadnym wypadku nie należy kpić, czy też wyśmiewać młodych przedstawicieli Detroit, ponieważ ich materiał broni się sam przed wszelkimi krytycznymi opiniami. Clear Soul Forces postawili na klasyczne brzmienie utworów, miejscami z dodatkiem nowoczesnych trendów, zachowanych w odpowiednich proporcjach. Ilajide dysponuje ciekawym podejściem do produkcji podkładów muzycznych – pamięta o starej szkole rapu i skrzętnie łączy ze sobą korzenne elementy hip hopu. W czterech trackach wyręcza jego członek kultowego Stones Throw Records, KanKick, a także Nameless. Warstwa liryczna jest przepełniona nostalgicznymi powrotami do młodzieńczych lat raperów. Wystarczy tylko policzyć w ilu nagraniach odwołują się do dawnych gwiazd sportu, telewizji, czy jak często przywołują klasyczne gry z lat 90.tych ubiegłego stulecia. Singiel „Get No Better”, oryginalnie skonstruowany „Stack Yo Paypuh!” i znajdujący się pod koniec albumu „Catch Me If You Can” wypadają najlepiej z całości LP.

    Marcowe wydawnictwo muzyczne mieszkańców Detroit zostało udostępnione do odsłuchu i darmowego pobrania za pośrednictwem Bandcampa. Po materiał można także sięgnąć korzystając z poniższego odnośnika. Istnieje też możliwość bezpośredniego wsparcia artystów i zakupu elektronicznego wydania LP poprzez BC partnera zespołu, serwisu Rappers I Know. Od strony wizualnej longplay promuje teledysk nagrany do „Get No Better”.

    Aktualizacja: Pojawił się drugi teledysk pochodzący z „Detroit #Revolution(s)”. Tym razem obraz powstał do singla „Stick Em”.

    DOWNLOAD Clear Soul Forces – „Detroit #Revolution(s)”

    Tracklista

    1. Detroit Revolution(s) (prod. Ilajide)
    2. Welcome To The Show (prod. Ilajide)
    3. Half As Long / Twice As Bright (prod. Ilajide)
    4. Keep It Movin (prod. Nameless)
    5. 15 Minutes (prod. Ilajide)
    6. Get No Better (prod. KanKick)
    7. Stick Em (prod. Ilajide)
    8. Stack Yo Paypuh! (prod. KanKick)
    9. The World Is Yours (prod. Ilajide)
    10. Ass To The Flo (prod. Ilajide & King Midas)
    11. Fan-Ta-Sa-Ro (prod. Ilajide)
    12. Rap Attack / Jammin’ (prod. Ilajide)
    13. Catch Me If You Can (prod. Kankick)
    14. Still Driving Down The Freeway (prod. Ilajide)
    15. Runnin’ (prod. Ilajide)
  • Premiery płytowe – 8 maja 2012

    Premiery płytowe – 8 maja 2012

    2–3 minut

    W związku z tym, iż działalność strony została ukierunkowana na szczegółowe artykuły dotyczące kultury hip hopowej w niezależnym wydaniu oraz szeroko pojętych brzmień instrumentalnych, zazwyczaj stronię od krótkich informacji. Co za tym idzie, w serwisie nie znajdują się wpisy mające w tytule „nowy teledysk”, „nowy singiel”, „nowy trailer”, itd., gdyż zwyczajnie nie jestem zwolennikiem tego typu przekazywania newsów. Warto jednak odstąpić od reguły i znaleźć miejsca na U Call That Love na potrzeby wiadomości w pigułce. W tym celu rozpoczynam dwa odrębne cykle – publikowany we wtorek każdego tygodnia dział poświęcony nowościom wydawniczym oraz niedzielne przeglądy ostatnich wieści ze świata muzycznego. Już bez zbędnego rozwodzenia się – pierwsza odsłona premier płytowych z 8 maja 2012 roku.


    Tak niefortunnie złożyło się, iż próżno szukać wielu interesujących wydawnictw muzycznych wydanych w dniu dzisiejszym. W porównaniu do wcześniejszych miesięcy, początek maja nie obfituje w dziesiątki istotnych płyt. Ba! Nastąpiła wręcz zatrważająca posucha na rynku muzycznym, co jest poniekąd dziwne, ponieważ artystom i wydawcom powinno zależeć na wypuszczeniu materiałów przed rozpoczęciem się sezonu ogórkowego. Zamiast tego 8 maja b.r. ukazały się raptem 3 (słownie: trzy) albumy godne polecenia: I Self Devine „Sound of LowClass Amerika”, Punchline & DJ Soul Clap „Underground Superstars” i kompilacja „20 to Life – Rare And Dangerous Volume 1”. Oczywiście, należy wziąć poprawkę, że w każdej chwili za pośrednictwem Bandcampu lub Soundcloudu zostaną opublikowane ważne produkcje, ale nie należy też za bardzo pokładać nadzieje w tych niespodziankach.

    I Self Devine – „Sound of LowClass Amerika” (Rhymesayers Entertainment)

    Jeden z członków mnogiej rodziny Rhymesayers Entertainment prezentuje – w końcu – pełnoprawny album. Problem z I Self Devine polega na tym, iż artysta skupia się na niewielkich projektach, rozmienia się na drobne, zamiast wydać pełen longplay. W końcu talentu jemu nie brakuje. „Sound of LowClass Amerika” poprzedziła seria singli i mixtape’ów, co z pewnością przełożyło się na większe zainteresowanie raperem.

    Gościnne udziały: Brother Ali
    Produkcja: Jake One, Vitamin D, Medium Zach, Benzilla, DJ Todda, King Karnov & Proh Mic

    Punchline & DJ Soul Clap – „Underground Superstars” (Soulspazm Records)

    W hip hopie, jak i wielu innych dziedzinach życia, obowiązuje zasada, iż artyści sami uwielbiają przyznawać sobie przydomki i tytuły. Tendencję wszechobecnego braggadoccio można zauważyć choćby w tytułach płyt. Nie umniejszając niczego Punchline’owi & DJ’owi Soul Clapowi, tak naprawdę, to nie ma wątpliwości tylko ku prawdziwości pierwszego członu tytułu albumu. Odsuwając wszelkie dywagacje na dalszy plan, przedstawia solidny hip hop o korzennym zacięciu. Przedsmak całości albumu znajduje się w postaci snippetu umieszczonego na Soundcloudzie.

    Gościnne udziały: Torae, Ruste Juxx, Chaundon, Rapper Big Pooh, Pav Bundy, Masta Ace, Stricklin, Wordsworth, Nova Rockafeller, Adanita Ross, Pyranja, Adanita Ross, Apocalypse & Sha Stimuli
    Produkcja: DJ Soul Clap

    Various Artists – „20 to Life – Rare And Dangerous Volume 1” (Death Row Records)

    Kolejna kompilacja wydana przez Death Row Records. Podobnie jak szereg wcześniejszych składanek firmowanych przez niegdysiejszą największą hip hopową stajnię, mamy do czynienia z katalogiem utworów rare & unreleased, wzbogaconym o znane już nagrania. Na „20 to Life – Rare And Dangerous Volume 1” są zawarte tracki m.in. K-Solo, Redrum, Bloody Mary, CPO, The LBC Crew, Operation From The Bottom, Kurupta, Lady of Rage & Jewella. Taki drobny prezent dla zagorzałych sympatyków wytwórni.


    Za tydzień czeka nas ciut więcej solidnych premier płytowych, dzięki czemu będzie można powetować sobie nudny drugi wtorek maja.

  • Tradycyjne brzmienia z Czarnego Lądu na drugiej płycie Mo Kolours

    Tradycyjne brzmienia z Czarnego Lądu na drugiej płycie Mo Kolours

    2–3 minut

    Twórcy muzyczni czerpią inspiracje z setek różnych stron, a powstające spod ich ręki utwory nie raz są owocami bardzo osobistych doświadczeń. Nie stanowi to niczego zaskakującego i od tysięcy lat występuje w kulturze i sztuce. Odnosząc się do niezależnych kręgów około hip hopowych, nie sposób zliczyć wszystkich pomysłów i konceptów na poszczególne utwory i pełne wydawnictwa. Wracając do przełomu lat 80.tych i 90.tych XX wieku, należy pamiętać o nurcie afrocentrycznym, który przewodził płytom Public Enemy, X-Clanu, Arrested Development, Digable Planets, Jungle Brothers i wielu innych. Obecnie również przedstawiciele sceny muzycznej sięgają po rozwiązania silnie czerpiące z kultury afrykańskiej. W lutym b.r. ukazał się instrumentalny materiał muzyka mauretańskiego pochodzenia, Mo Kolours, „EP:2 Banana Wine”. Produkcja wspaniale odnosi się do afrykańskiego dziedzictwa.

    Brzmienia muzyczne pozostające pod silnymi wpływami Czarnego Lądu, zdobywają uznanie w oczach wielu słuchaczy i dziennikarzy. Składa się na to co najmniej kilka czynników, a jednym z nich jest bez wątpienia różnorodność muzycznych stylów, swobodnie koegzystujących ze sobą i kształtujących nową jakość. Powyższe słowa trafnie określają warsztat mieszkającego na co dzień Mo Kolours. Artysta o wielu twarzach – perkusista, producent, autor tekstów – pojawił się dosłownie znikąd nieco ponad rok temu. Londyńczyk o mauretańskich korzeniach przebojem zdobył fanów spokojnych wydawnictw płytowych, łączących downtempo, soul, instrumentalną odmianę hip hopu i szeroko pojęte nowe brzmienia. W maju ub.r. trafił do obiegu jego debiutancki materiał, „EP:1 Drum Talking”. Produkcja wykorzystująca koloryt folkowych wariacji z kontynentu afrykańskiego. Brytyjski FACT Magazine porównał newcomera do Madliba i Theo Parrisha, co jest świadectwem dużego potencjału tkwiącego w artyście. Podobnie szeroki (nawet większy) strumień pochlebnych recenzji popłynął po wydaniu „EP:2 Banana Wine”.

    Drugie wydawnictwo muzyczne, podobnie jak poprzednie, wydał label One-Handed Music (nagrywają dla niego m.in. Bullion, Tranquill i Paul White). W porównaniu z debiutanckim materiałem, Mo Kolours poszedł o krok dalej. Przede wszystkim producent rozwinął swój warsztat i zadbał o jeszcze większy eklektyzm swoich nagrań. „EP:2 Banana Wine” zawiera mieszankę różnych odmian muzycznych, przyciągających odbiorcę, hipnotyzujących niezwykłym klimatem, wciągających do świata kreowanego przez twórcę wszystkich utworów. Przeważają tutaj rozwiązania z pogranicza dubu, przykrytego cienką warstwą soulu, downtempo, hip hopu, muzyki latynoskiej, czy też brzmień kryjących się pod terminem „Sega music”. Całość łączy idealnie dopasowana perkusja przez Brytyjczyka o afrykańskich korzeniach. Na pierwszy szereg wybijają się utwory „Ridda Mountain”, „Mini Culcha” (też w remiksie), „Keep It Up” i tytułowa kompozycja. Charakterystyczny wokal Mo Kolours może zostać uznany jako jedynie dodatek EP-ki, aczkolwiek stanowi cudowne urozmaicenie płyty i kolejny argument, dla którego warto sięgnąć po ten materiał.

    One-Handed Music opublikowało drugą EP-kę artysty rodem z Wielkiej Brytanii na Bandcampie. Całość materiału można bezpłatnie pobrać za pośrednictwem tego serwisu lub bezpośrednio korzystając z poniższego odnośnika. Ponadto płyta ukazała się w formie fizycznej – winylowe wydanie rozeszło się w oka mgnieniu, a przy tak dużym zainteresowaniem projektem, zapewne istnieje cień szansy na reedycję „EP:2 Banana Wine”. Deser w postaci trailera wydawnictwa i teledysku stworzonego do tytułowego nagrania pokazuje prawdziwe piękno inspirowane Czarnym Lądem.

    DOWNLOAD Mo Kolours – „EP:2 Banana Wine”

    Tracklista

    1. Ridda Mountain
    2. Twelve
    3. Mini Culcha
    4. Keep It Up
    5. Banana Wine
    6. Talking Move
    7. Temi
    8. Mini Culcha (Beautiful Swimmers Remix)
  • Zmarł Adam „MCA” Yauch

    Zmarł Adam „MCA” Yauch

    2–3 minut

    W ubiegły piątek kultura hip hopowa otrzymała kolejny potężny cios – śmierć przyszła po jednego z najbardziej zasłużonych pionierów rapu, Adama Nathaniela Yaucha, znanego szerzej jako MCA. Pomimo tego iż współzałożyciel Beastie Boys od ponad dwóch lat toczył nieustanną walkę z nowotworem ślinianki przyusznej, to nikt nie spodziewał się jego odejścia właśnie w tej chwili. Życie pisze zaskakujące scenariusze, z którymi nie raz nie sposób pogodzić się.

    Pierwsze informacje o śmierci MCA przekazał za pośrednictwem Twittera i Facebooka jego wieloletni przyjaciel, Russell Simmons. Smutną wiadomość następnie potwierdził serwis informacyjny TMZ i tysiące innych stron internetowych z całego świata. Piątkowy poranek i popołudnie w Stanach Zjednoczonych zostało wypełnione wspomnieniom o znamienitym artyście. Zaczęły pojawiać się również przygotowywane na szybko, aczkolwiek rzeczowo, podsumowania jego kariery muzycznej.

    Adam Yauch niemal równo trzy dekady spędził związany ze sceną muzyczną. W 1979 obok Michaela Diamonda, Johna Berry’ego i Kate Schellenbach powołał do życia grupę Beastie Boys. Początkowo jako członek hardcore’owej formacji, później jako wyznaczający trendy i kierunek rozwoju, pionier rapu. Wydany w 1986 roku debiutancki album zespołu, „Licences to Ill”, wywarł ogromny wpływ na masę przedstawicieli hip hopu oraz pozostałych gatunków muzycznych, odgrywając znaczącą rolę w globalnej popularyzacji tej muzyki. Wraz z Mike’iem D i Ad Rockiem (czwarty członek kolektywu zawsze pozostawał zmienny), w błyskawicznym tempie stali się ważnymi ogniwami w rozrastającej się kulturze hip hopowej, a zarazem idolami młodych ludzi z różnych zakątków globu. O rozmiarze sukcesu osiągniętego przez Beastie Boys we wczesnych latach swojej działalności, najlepiej świadczy artykuł Jerzego Seippa „Bestie z końca świata” opublikowany krótko po ukazaniu się ich pierwszego longplaya, w czasopiśmie „Magazyn Razem”. Kolejne lata wyznaczała niesłabnąca popularność Nowojorczyków wśród odbiorców muzyki i stałe utrzymywanie marki przez zespół, w czym pomogły następne wydawnictwa płytowe na czele z „Paul’s Boutique” (1989) i „Check Your Head” (1992).

    Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku działalność grupy została zahamowana przez poważne problemy zdrowotne MCA. W połowie 2009 roku wyszło na jaw, iż artysta cierpi na poważną chorobę, raka ślinianki przyusznej (oświadczenie o nowotworze znajduje się w tym miejscu). Adam Yauch został zmuszony do poddania się radioterapii, przez co zespół przesunął w czasie premierę długo oczekiwanego LP, „Hot Sauce Committee Part Two”. Prace nad płytą zawieszono, a wydanie projektu odłożono do czasu poprawy stanu zdrowia rapera. Ostatecznie materiał nabrał końcowych szlifów rok temu i trafił do sprzedaży w maju 2011 roku.

    Kiedy wydawało się, że pionier hip hopu najgorsze ma już za sobą i wyszedł na prostą, los okazał się okrutny. Adam Yauch zmarł w wieku 47 lat, pozostawiając żonę i córkę. Oprócz działalności stricte muzycznej, MCA przejawiał aktywność na polu filmowym, czego dowodem jest choćby niezależna wytwórnia prowadzona przez niego, Oscilloscope Laboratories. Pochodzący z żydowskiej rodziny muzyk, był zadeklarowanym buddystą i członkiem ruchu na rzecz uwolnienia Tybetu. Bliscy przyjaciele członka Beastie Boys wypowiadają się o nim w samych superlatywach, natomiast opinia publiczna nie ma wątpliwości, co do wpływu jego twórczości na tysiące innych artystów.

    Muzyczny świat stracił niezrównaną osobowość, bez którego wkładu, hip hop wyglądałby znacznie inaczej niż przez te wszystkie lata. Pamięć o Adamie Yauchu na pewno nie zginie, a na zawsze pozostanie on żywy w sercach tysięcy ludzi.

    Spoczywaj w pokoju, w hip hopowym niebie…

  • John Robinson z kolejnymi instrumentalnymi projektami

    John Robinson z kolejnymi instrumentalnymi projektami

    2–3 minut

    Wszechstronni artyści muzyczni niejednokrotnie potrafią zaskoczyć nawet najzagorzalszych sympatyków ich twórczości. Owszem, trzeba tutaj docenić wykonawców występujących w różnych rolach (Emcee/producent/DJ). Jednak największy splendor powinien spłynąć na twórców łączących swoją pracę z działalnością wydawniczą. Przy możliwościach oferowanych przez wysoką rozwiniętą sferę internetu, osobom postronnym może wydawać się, iż wcale nie jest trudno wydać płytę, a następnie ją wypromować. Otóż w rzeczywistości, sprawy wyglądają zupełnie inaczej i niejeden artysta sparzył się na tym, biorąc w swoje ręce wszystkie sprawy związane z wypuszczaniem muzyki. Dlatego też wypada wystawić wysoką notę takim postaciom, jak John Robinson. W ostatnich tygodniach ukazały się jego kolejne beat tape’y – „MPC Beat Tape Circa.2004” i „Brilliant Soundscapes Vol. 2”.

    W rubryce „artyści i wydawcy” można zawrzeć naprawdę sporo postaci (J-Live, El-P, Peanut Butter Wolf, Slug, Sage Francis), ale nawet przy tak licznej konkurencji, Lil’ Sci odgrywa ważną rolę na tym polu. Osoby znające wychowanego na Bronksie muzycznego obywatela świata tylko od strony jego dyskografii, zwyczajnie nie mają pojęcia o pozostałej działalności Amerykanina. John Robinson współprowadzi(ł) kilka firm wydawniczych – Beatvizion Music, Project Moon Circle, Shaman Work Recordings – będąc motorem napędowym wielu działań tych firm. Od pewnego czasu z coraz większym powodzeniem rozwija projekt Iconoclast Multimedia, agencji reklamowej, skupionej na niezależnych twórcach hip hopowych z całego świata. Wieloletni partner ID 4 Windsa nie próżnuje również od strony artystycznej, czego dowodem są dwa ostatnie instrumentalne wydawnictwa.

    28 lutego b.r. ukazała się kompilacja „MPC Beat Tape Circa.2004”, kolejna po „Brilliant Soundscapes Vol. 1”, prezentująca producenckie umiejętności prezydenta Beatvizion Music. Beat tape przeleżał dobrych kilka lat zanim ujrzał światło dzienne. Nie chodzi tutaj o to, iż materiał przedstawia lichą wartość artystyczną, tylko chodziło o fakt, że uprzednio jego twórca nie miał właściwej okazji do zaprezentowania tych nagrań. W notce poświęconej temu projektowi, John Robinson wyjaśnia kulisy powstania instrumentali, przywołując czas przypadający na powstawanie utworów na „Who Is This Man?”.

    Archiwalne nagrania członka Scienz of Life znajdują się na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu istnieje również możliwość nabycia „MPC Beat Tape Circa.2004” w formacie elektronicznym.

    Tracklista

    1. Andelé
    2. Supreme Grand
    3. Life Flow
    4. Music in the Night
    5. NV us
    6. On the Eurostar
    7. Wisdom
    8. Slaves
    9. New Apt
    10. Pushing Keys
    11. Candle Light Romance

    Półtora miesiąca po zaprezentowaniu instrumentali sprzed kilku lat, John Robinson ponownie dał o sobie znać. Premiera „Brilliant Soundscapes Vol. 2” splotła się z urodzinami artysty, dodając pewnego smaczku materiałowi. Porównując ten beat tape z „MPC Beat Tape Circa.2004”, można odnotować spory progres zanotowany przez amerykańskiego twórcy na przestrzeni ostatnich lat. Instrumentalna płyta w naturalny sposób kontynuuje drogę obraną przez wykonawcę na pierwszej części tej serii, zaś on sam w taki oto sposób wypowiada się o tych nagraniach:

    Te beaty są moją prawdziwą terapią! W głównej mierze nagrałem beaty po północy, kiedy nie zajmowałem się pisaniem tekstów i wolałbym posłuchać szablonu z bębnami, przenosząc to do automatu perkusyjnego, zagrać i stworzyć całość wokół bębnów.

    Wzorem poprzednich materiałów sygnowanych przez tego artystę, kwietniowy beat tape znajdziemy na Bandcampie. Po serii stricte instrumentalnych projektów, zapewne w bliższej lub dalszej przyszłości John Robinson zademonstruje swoje umiejętności za mikrofonem. W końcu większość odbiorców muzyki kojarzy jego głównie jako wykwalifikowanego rapera.

    Tracklista

    1. Ice
    2. Nebula
    3. Cosmic Alert
    4. A Walk In The Park
    5. Rhythms We Speak
    6. I Heard It
    7. Dreamer
    8. In 2 The Sunshine
    9. KWALJR
    10. Fade Away
    11. Vent
  • Kev Brown z odświeżoną wersją Random Joints

    Kev Brown z odświeżoną wersją Random Joints

    2–4 minut

    Od wielu lat pozostaje modne powracanie przez artystów do wydanych uprzednio materiałów. Nierzadko starsze nagrania przechodzą swoisty lifting (niekiedy dochodzi do ponownego miksu i masteringu) i ponownie trafiają do obiegu. Wykonawcy z różnych powodów sięgają po wypuszczone wcześniej pełne albumy lub pojedyncze utwory. Wpływa na to choćby chęć utrzymania swojej pozycji na rynku. Do tego dochodzi nadawanie kompozycjom nowego kształtu, czy też wyciąganie niewykorzystanych wcześniej tracków z katalogu rare & unreleased i umieszczanie ich do nowych wersji płyt. Właśnie pozycje wcześniej dostępne tylko na rynku lokalnym stanowią interesującą gałąź tego typu materiałów. Znany i lubiany w niezależnych kręgach Kev Brown, postanowił przypomnieć słuchaczom kompilację „Random Joints”. Tym razem niniejsze wydawnictwo zostało znacznie rozszerzone.

    W zestawieniach dotyczących najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli niezależnego rapu, zapewne nie znajdzie się miejsce dla członka Low Budget Productions. Lecz za to w rankingach na szanowanych przez innych twórców artystów, Kev Brown powinien znaleźć się w ścisłej czołówce. Od lat wykonawca współpracuje z wieloma undergroundowymi raperami, odznaczając przy tym wysoką produktywnością. W ostatnim okresie bohater niniejszej publikacji pojawiał się na kompilacji Mello Music Group („Self Sacrifice”), albumach Destructa („Leaving Yet?”), Seana Toure („Soundchanneler, The Invisibleman”), Has-Lo („Conversation B”), The Regiment („The Panic Button”), yU („the EARN”). Z kolei dyskografia beatmakera i (czasem) rapera powiększyła się o kilka kompilacji, m.in. „Classic Joints”, „Open Mic Knight” i „Instrumentals Vol. 1”. Oprócz tego rok temu ukazał się jego wspólny materiał nagrany wraz Kaimbrem, „The Alexander Green Project”. Jak się okazuje, Kev Brown nie przestaje zaskakiwać odbiorców muzyki, co znalazło odzwierciedlenie na kwietniowym „świeżym” projekcie, „Random Joints”.

    Ostatnie wydawnictwo muzyczne amerykańskiego artysty trafiło do sprzedaży nakładem Low Budget Productions/Redefinition Records (dystrybucja przez Fat Beats Records). Jak wspomniałem w wprowadzeniu do tego wpisu, wydany 10 kwietnia album, to nic innego jak rozszerzona wersja płyty pochodzącej z 2009 roku o tym samym tytule. „Random Joints” zostało podzielone według przejrzystego schematu – na pierwszą część LP przypadają utwory z udziałem gości, natomiast od 13 tracku rozpoczyna się stricte instrumentalna część nagrań. Na longplayu pojawiają się Bilal Salaam, yU, Kenn Starr, Raheem DeVaughn, Wayna, Sean Born, Eric Roberson, DJ Marshall Law, Eye-Q & Cy Young. Pomimo dość rozbudowanej obsady albumu, pierwsze skrzypce od początku do końca gra Kev Brown. Nawet jeżeli sceptycy zaczną powątpiewać w wartość artystyczną materiału, dodając, iż jest to zwyczajny odgrzewany kotlet, to nie można powiedzieć, że mamy do czynienia z przeterminowanym produktem.

    Kwietniowe wydawnictwo płytowe członka Low Budget Productions można znaleźć w dowolnym formacie – elektronicznym, płycie CD, winylu. Redefinition Records udostępniło ponadto na Soundcloudzie darmowe promocyjne EP, prezentujące najsmaczniejsze kąski z „Random Joints”. Poniżej znajduje się link do pobrania teasera całego albumu.

    DOWNLOAD Kev Brown – „Random Joints Promo EP”

    Aktualizacja: Pełną zawartość „Random Joints” z możliwością zakupu wersji elektronicznej płyty znajdziecie na Bandcampie.

    Tracklista

    1. Listen
    2. The Random Joint
    3. No Time feat. Bilal Salaam
    4. The Versatility Joint feat. DJ RBI
    5. The Alternative Rock Joint
    6. The Marvelous Joint feat. yU & DJ Marshall Law
    7. The Hennessy Joint feat. Kenn Starr, Raheem Devaughn, Eric Roberson & Wayna
    8. From My Porch feat. Sean Born
    9. Lord Help Me feat. Eye-Q & Cy Young
    10. Another Random Joint
    11. Heaven feat. Raheem Devaughn
    12. Chillin’
    13. The Random Joint (Instrumental)
    14. No Time (Instrumental)
    15. The Versatility Joint (Instrumental)
    16. The Alternative Rock Joint (Instrumental)
    17. The Marvelous Joint (instrumental)
    18. The Hennessy Joint (Instrumental)
    19. From My Porch (Instrumental)
    20. Lord Help Me (Instrumental)
    21. Another Random Joint (Instrumental)
    22. Heaven (Instrumental)
    23. Paul’s MPC (Instrumental)
    24. Beautiful Creep Music (Instrumental)
    25. Stevie Thunda (Instrumental)
    26. Won-der-ful (Instrumental)
    27. Guitar Goodness (Instrumental)
    28. Ron Burgundy Music (Instrumental)
  • Darmowe EP: Ninety One – Short Nights

    Darmowe EP: Ninety One – Short Nights

    2–3 minut

    We wstępie do kolejnego artykułu, pragnę przeprosić za ostatnie przestoje w działalności strony. W żaden sposób nie zamierzam szukać tanich wymówek i wynajdywać wszelakich usprawiedliwień na zaistniały stan rzeczy. W ramach przeprosin po prostu zabieram się do wytężonej pracy, a na jej efekty nie będzie trzeba wcale długo czekać. Zanim jednak przejdę do większych spraw, wypada wyrównać zaległości na polu ostatnich nowości na scenie muzycznej i cyklicznych publikacji w serwisie. Trzeba przyznać, iż uzbierało się całkiem sporo nowych pozycji wydawniczych, a nadrobienie straconego czasu powinno mi zająć około tygodnia. Listę wydawnictw muzycznych otwiera debiutancki projekt francuskiego kolektywu Ninety One – „Short Nights”.

    Artyści pochodzący znad Sekwany i Loary stanowią silną grupę przedstawicieli muzycznych pojawiających się na U Call That Love. W przeciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, wykonawcy rodem z Francji niejednokrotnie pokazali szerokie spektrum umiejętności. Ze względu na barierę językową, najwięcej uwagi skupiają beatmakerzy, przemawiający własną odmianą hip hopowego języka. Ninety One z powodzeniem mogą usadowić się obok Terema, Astronote’a, 7even Suna i reszty swoich kolegów po fachu, dostarczających solidną porcję brzmień hip hopowych. Vincent Duke & Stéphane Gibert, pracujący na co dzień jako graficy, postanowili spróbować swoich sił jako producenci.

    Z jakiej strony pokazali się na darmowej EP-ce „Short Nights”? Na pewno z więcej, aniżeli tylko przyzwoitej i nie należy ich określać mianem muzycznych żółtodziobów, gdyż ich wiedza o tworzeniu podkładów muzycznych stoi na odpowiednim poziomie. Francuzi zaprosili na debiutancki projekt grono undergroundowych raperów – The 49ers, Thurro, Hydroponikza, Nicholasa Wondera, Jae Fresha, Seba & Progressa. Pomimo tego, iż większość słuchaczy może mieć problemy ze skojarzeniem wszystkich postaci, to nie można odmówić im pasji i miłości włożonej w powstanie poszczególnych tracków na EP. Najciekawsze momenty na płycie to „Fear”, „Any Better” oraz „Life I Live”. Ninety One nie zamykają się na określone sfery muzyczne, swobodnie dryfując pomiędzy różnymi barwami i odcieniami jazzu, soulu i niecodziennych sampli, jak w otwierającej materiał kompozycji.

    Francuski duet udostępnił swoje premierowe wydawnictwo całkowicie za darmo (ot, żadne novum w obecnym świecie). Materiał można pobrać korzystając z poniższego odnośnika. Istnieje też możliwość odsłuchu całości płyty za pośrednictwem playera umieszczonego na stronie Ninety One.

    Aktualizacja: Francuzi umieścili swoją płytę także na Bandcampie.

    DOWNLOAD Ninety One – „Short Nights”

    Tracklista

    1. Intro
    2. Changing Laymen feat. The 49ers & Thurro
    3. Fear feat. Nicholas Wonder
    4. Any Better feat. Jae Fresh
    5. The Backstage Interlude feat. Nicholas Wonder
    6. Sad Mood feat. Progress
    7. Life I Live feat. Hydroponikz
    8. Easy As It Comes feat. Jae Fresh & Seb
    9. Outro
  • Rodzinna kompilacja Mello Music Group

    Rodzinna kompilacja Mello Music Group

    3–4 minut

    W artykułach publikowanych w serwisie, nie raz można natknąć się na ciepłe słowa poświęcone właściwie prosperującym labelom. Nie ma żadnego znaczenia siedziba poszczególnych oficyn wydawniczych – przede wszystkim liczy się jakość muzyki ukazującej się pod skrzydłami danej firmy. Na całym globie niezależne sfery muzyczne skupiają się wokół mniejszych i większych wydawców (wszystko zależy od punktu odniesienia), działających z różnym powodzeniem. Sukcesy odnoszone przez artystów nagrywających dla wytwórni płytowych przekładają się też na rozrost firm wydawniczych. Odpowiednim i miarodajnym ukazaniem siły labelu A lub B są jak najbardziej kompilacje zawierające tracki autorstwa twórców mających podpisane kontrakty płytowe z wytwórnią i/lub osób blisko związanych z tymi projektami. W ten sposób pokrótce można opisać rodzinną płytę Mello Music Group z marca b.r., „Self Sacrifice”.

    Przeglądając zawartość stron skupionych wokół niezależnego hip hopu, nietrudno natknąć się na wzmianki o działalności prowadzonej przez Michaela Tolle’a i jego współpracowników. Wydawnictwami muzycznymi opatrzonymi logotypem Mello Music Group zachwycają się słuchacze muzyki i dziennikarze bez względu na długość i szerokość geograficzną. Nic w tym dziwnego, skoro amerykański label doskonale dobiera artystów, tworzących silną grupę w niezależnych kręgach hip hopowych. Wystarczy spojrzeć na listę projektów wydanych w ostatnich kilkunastu miesiącach przez tę firmę (posługując się przy okazji odnośnikami do wybranych materiałów). W 2011 roku nakładem MMG ukazały się longplaye m.in. Apollo Browna („Clouds”), Has-Lo („In Case I Don’t Make It”), Hassaana Mackeya & Apollo Browna („Daily Broad”), Oddiseego („Rock Creek Park”), yU („the EARN”). Wśród świeżych projektów datowanych na obecny rok, na pierwszy plan wybijają się „Behind Scales” Seana Borna i „Lo-Fi Finghaz” Gensu Deana. Pomiędzy nowymi płytami przedstawicieli tej oficyny wydawniczej, pojawiła się składanka „Self Sacrifice”, wypełniona po brzegi wartościowymi utworami.

    Wydany kilka tygodni temu projekt stanowi kontynuację rodzinnych albumów kompilacyjnych Mello Music Group. Poprzedni projekt tego typu wydany przez amerykański label, „Helpless Dreamer” z grudnia 2010 roku, spinał klamrą pewien okres w działalności tej wytwórni płytowej. Z kolei „Self Sacrifice” wyznacza drogę rozwoju oficyny wydawniczej na następne kwartały 2012 roku. Tracklista materiału została podzielona na nagrania formalnych członków MMG, jak i postaci niezwiązanych kontraktami płytowymi z tą firmą. Wśród pierwszej grupy postaci, dominują nowe twarze – Def Dee, Gensu Dean, DTMD, Hassaan Mackey, Stik Figa, Nick Tha 1Da – otoczeni przez dobrze już znanych przedstawicieli labelu – Oddiseego, Apollo Browna, Has-Lo, yU, Boog Brown, DJ Soko. Po przeciwnej stronie stoją illMind (za każdym razem używany jest inny pseudonim tego artysty), Roc Marciano, Black Milk, Kenn Starr, Kaimbr, Georgia Anne Muldrow, Wise Intelligent & Finale. Poszczególne kompozycje dzielą się na najbardziej rozpoznawalne utwory z innych LP’s, niepublikowane dzieła, zwiastuny nadchodzących albumów. Całość została utrzymana w charakterystycznym klimacie wydawnictw Mello Music Group.

    Marcowe wydawnictwo płytowe MMG trafiło – jak zwykle – na Bandcampa (album dostępny także na płycie CD). Po symbolicznym przeglądzie wojsk dokonanym na „Self Sacrifice”, niezależna wytwórnia płytowa przygotowuje kolejne pozycje wydawnicze. Na pierwszy ogień poszedł materiał Stik Figi, „As Himself”, a w oczekiwaniu znajduje się „Trophies” Apollo Browna & O.C., czy „People Hear What They See” Oddiseego. Jak widać – będzie w czym wybierać. A tak na koniec – jestem przekonany, że prędzej czy później dostaniemy kolejne składanki Mello Music Group.

    Tracklista

    1. Def Dee & DJ Soko – Focus
    2. yU & Def Dee – Down Up
    3. Oddisee – Slow It Down
    4. Apollo Brown & O.C. – Prestige of a King
    5. Has-Lo & Illmind – Make A Bet
    6. Gensu Dean & Roc Marciano – Tuxedo
    7. Black Milk – Ease Back
    8. DTMD – feat. Godly MC & Kev Brown Raw (Oddisee Remix)
    9. Oddisee & yU – On Standby
    10. Dunc & Stik Figa – What You Know
    11. Kenn Starr & Kaimbr – The Movement
    12. Boog Brown, Georgia Anne Muldrow, Wise Intelligent – Soul Survivor
    13. Finale & Nick Tha 1Da – Fight Through A Day
    14. Hassaan Mackey & Dunc – The Note
    15. Apollo Brown & Finale – Protocol
    16. Has-Lo & Oddisee – Secretary
    17. yU, Hassaan Mackey, Nick Tha 1Da – Two Step
  • Wędrówka po Cook County: Dreas

    Wędrówka po Cook County: Dreas

    2–3 minut

    Instrumentalny hip hop posiada wiele twarzy i może właściwie przybrać dowolną formę. Akurat ten nurt muzyczny potrafi nieraz odejść od powszechnie znanej hip hopowej stylistyki, wychodząc daleko poza kanony tej muzyki. Kiedyś najbardziej znana odmiana brzmień instrumentalnych, abstract hip hop, gdzieś rozpłynął się i już coraz rzadziej nowe wydawnictwa płytowe uzyskują właśnie taki przypis. Jednak myliłby się ten, kto całkowicie przekreśla abstrakcyjne nagrania pojawiające się na współczesnych albumach. Producenci korzystają z dawnych kompozycji, chętnie sięgają po rozwiązania bliskie wielobarwnym klimatom, a w ich twórczości są obecne wpływy pionierów tych form muzycznych. W powyższy sposób można dokonać charakteryzacji warsztatu chicagowskiego beatmakera o pseudonimie Dreas, będącego zarazem bohaterem kolejnej odsłony Wędrówki po Cook County. W połowie października ukazał się jego najnowszy album, „Dreastronaut”.

    Cykl artykułów przedstawiających ostatnie dokonania artystów z Cook County, zawiera publikacje o różnych przedstawicielach Wietrznego Miasta. Jedni z dotychczas wymienionych twórców w Wędrówce po Cook CountyQwel & Maker – od lat są związani z Galapagos4. Co prawda Dreas nie nagrywał do tej pory albumów dla tej wytwórni płytowej, aczkolwiek od lat utrzymuje bliskie kontakty z wieloma przedstawicielami tego labelu. Twórczość amerykańskiego producenta także znajduje się na niemal identycznej półce, co wykonawców spod skrzydeł oficyny wydawniczej Jeffa Kuglicha. Amerykanin greckiego pochodzenia wydawał dotąd muzykę w założonym przez siebie labelu Heardrums Records, specjalizującym się w limitowanych wydawnictwach 7″ płyt. Od 2002 roku wypuścił kolejno: „Theme Music For Transformed Humans”, „Summer Breeze”, „Chaotic Nature”, „Unorthodox” i „Long Days End” (cztery tracki z tego LP trafiły na Bandcampa). W swoich nagraniach zgrabnie przenosi brzmienia stricte hip hopowe czasem w bardzo odległe sfery downtempo i elektroniki. O walorach wydawnictw Dreasa pochlebnie wypowiadają się znawcy chicagowskiej sceny muzycznej. W związku nie powinna nikogo dziwić propozycja wydania „Dreastronaut” przez Galapagos4.

    Premiera instrumentalnego projektu mieszkańca Chi-Town odbyła się 18 października 2011 roku. Album ukazał się dzięki nakładowi Galapagos4, jednak przy zachowaniu pełnej współpracy z Heardrums Records. „Dreastronaut” to podróż przez skrzętnie budowane krajobrazy, istniejące zarówno w czasie rzeczywistym, jak i odległym i niezbadanym wymiarze. Dreas wprawia odbiorcę w stan odprężenia, wprowadzania ciało i umysł do dryfowania („Floating”), pokazuje kosmiczne przestworza („Physical Astronomy”). Producent charakteryzuje się umiejętnością starannego budowania klimatu, o czym najlepiej świadczy „Love Strain” i „Time Out Of Joint”. Kojący szum jeziora Michigan, bądź Oceanu Atlantyckiego („Island Grey”) przenika do świadomości osób obcujących z tym materiałem.

    Trzy tygodnie po wypuszczeniu ostatniego LP beatmakera, Galapagos4 postarało się o niespodziankę w postaci siedmiocalowego wydawnictwa „Dreastronaut EP”. EP-ka zawiera cztery wybrane single pochodzące z albumu – „Solo Capacity”, „Time Out Of Joint”, „Sky Is Smiling” oraz „Fly Wanderer” – stanowiące piękną wizytówkę październikowej płyty Dreasa.

    Październikowy materiał producenta trafił do sprzedaży w formacie elektronicznym i na płycie CD. Natomiast projekty poboczne oraz wybrane utwory z dotychczasowych wydawnictw beatmakera z Michigan są dostępne na Soundcloudzie. W formie drobnego bonusu do całości występuje nagranie video nakręcone telefonem komórkowym do nagrania „Floating”. Dreas nie należy może do szczególnie popularnych i docenianych beatmakerów, ale nie oznacza to, że nie warto obserwować jego dalszych poczynań. Wręcz przeciwnie – kariera muzyczna tego twórcy rozwija się w odpowiedni sposób, dzięki czemu prędzej czy później otrzymamy od niego kolejne wartościowe wydawnictwo.

    Tracklista

    1. Floating
    2. Physical Astronomy
    3. Love Strain
    4. Solo Capacity
    5. Time Out Of Joint
    6. Michiana Noise
    7. Sky Is Smiling
    8. Spacecase
    9. Island Grey
    10. Fly Wanderer
    11. Final Countdown
  • Marchitect i SoulChef z paszportem muzycznym

    Marchitect i SoulChef z paszportem muzycznym

    2–3 minut

    Niezależne labele posiadają coraz większy wkład w rozwój współczesnej muzyki i z biegiem czasu zjawisko to postępuje. Wystarczy tylko przejrzeć archiwum serwisu aby przekonać się jak często temat undergroundowych wydawców pojawiał się na U Call That Love. W tej chwili dotarcie do oficyn wydawniczych z miejsc postrzeganych uprzednio jako egzotyczne (odrzucając na bok płyty ukazujące się na azjatyckim rynku muzycznym, rządzącym się swoimi własnymi prawami) nie stanowi żadnego problemu. BlueBottle Records z siedzibą w Krainie Kangurów stara się zaznaczyć swoją obecność w niezależnym świecie hip hopowym. Wszystkie dotychczasowe wydawnictwa tego labelu są ściśle związane z postacią nowozelandzkiego beatmakera, SoulChefa. W drugiej połowie marca odbyła się premiera jego nowego albumu, nagranego wespół z członkiem The 49ers – „Passport”.

    Twórcy marcowego albumu nierozerwalnie kojarzą się z odmianą hip hopu popularną w Azji Południowo-Wschodniej, Australii i Oceanii. Łagodne, ciepłe i melodyczne brzmienia zdobywają sympatyków na całym świecie (w Polsce idzie to bardzo mozolnie). Marchitect posiada większe doświadczenie muzyczne, wyniesione głównie w ramach działalności w duecie The 49ers (obok Jasa Mace’a). „Equilibrium”, „State of the Art”, „Ultrasound” – to dobrze znane albumy tej undergroundowej grupy. W ub.r. ukazały się kolejne dwa longplaye zespołu – „Musaic” z pierwszej połowy 2011 roku oraz pochodzący sprzed kilku miesięcy „Soulstice”, powstały w ramach współpracy z japońskim producentem ZDW?!. Partner amerykańskiego rapera, SoulChef, także ma się czym pochwalić. Beatmaker współpracował do tej pory z Kitchen Dip Recordings („Remember When…”), japońskim Goon Traxem („Escapism”), działał też na własną rękę („Bottles”). Pod koniec ub.r. trafiły do obiegu nowe projekty wykonawcy – „Long Hot Summer” i „Here & Now”. Nowozelandczyk znajduje się na fali wznoszącej, a liczba fanów jego twórczości sukcesywnie wzrasta. Przyłoży się do tego bez dwóch zdań „Passport”, będący kolejną porcją solidnej muzyki w wykonaniu tego producenta i Marchitecta.

    Wydany 20 marca b.r. materiał pod skrzydłami BlueBottle Records, to bardzo przyzwoita wizytówka muzyki sygnowanej przez ten label. SoulChef pokazuje na „Passport” nieco inne oblicze niż do tej pory. Jego beaty zwracają się w stronę instrumentali przeznaczonych dla raperów kojarzonych raczej z amerykańskim undergroundem. Nie wyszło to jednak źle, ponieważ dobór właśnie takiej warstwy muzycznej właściwie pasuje do warsztatu Marchitecta. Raper nie zaskakuje nowatorskim podejściem do tworzenia nagrań, aczkolwiek nie można powiedzieć o nim, że należy do typowych przedstawicieli hip hopu umieszczonego w tych kręgach muzycznych. Momentami widać, a raczej słychać, otwarcie się Amerykanina na pewne formy, co pozytywnie wpływa na całość produkcji. Goście na longplayu – Jas Mace, Frankito & Mr. Winston – uzupełniają w kilku miejscach poszczególne tracki, jednak spokojnie można było się bez nich obejść na płycie.

    „Passport” trafił do odsłuchu i sprzedaży na Bandcampa. Longplay promuje kilka singlowych nagrań z „Too Hot To Handle” na czele (wraz z teledyskiem). Oprócz tego wydawnictwa muzycznego, obaj artyści pracują nad kolejnymi projektami. Znając produktywność SoulChefa jeszcze w tym roku słuchacze otrzymają od niego nową porcję muzyki. Natomiast Marchitect kilka dni temu wydał reedycję płyty „Valley Of The Kings”, a o jego przyszłych nagraniach w ramach grupy The 49ers z pewnością poinformuję w przyszłości na stronie.

    Tracklista

    1. Passport
    2. Heater Of The Day
    3. Too Hot To Handle
    4. Who I Am
    5. Love/Hate
    6. Wine
    7. Money Talks feat. Jas Mace & Frankito
    8. The Riddle
    9. Something New
    10. The Truth
    11. Check It Out feat. Jas Mace & Mr. Winston
    12. Dedication
Translate »