We wstępie do tego artykułu pragnę przedstawić pokrótce sytuację na rynku wydawniczym panującą pod koniec pierwszego półrocza 2015 roku. Trzeba przyznać, że ilość i jakość muzyki, która ukazała się w rozpatrywanym czasie powala na kolana. Zapewne niewiele osób spodziewało się takiego obrotu spraw, tym bardziej porównując to do analogicznego okresu z poprzedniego roku, kiedy to momentami mieliśmy posuchę w branży fonograficznej. Na potwierdzenie powyższych słów wystarczy przywołać wybrane premiery płytowe z maja. W owym miesiącu ukazały się świeże płyty Damu The Fudgemunka, Lyrics Borna, Hashfingera, BlabberMoufa, Oddiseego, Georgii Anne Muldrow, Camp Lo, Mursa, KNX-a, Onry, Kamasiego Washingtona, Kool Keitha, Prefuse’a 73 i wielu innych artystów. Pomiędzy tymi wszystkimi materiałami ukazała się także produkcja międzynarodowego duetu Howling – „Sacred Ground”. (więcej…)
-
Premierowa płyta Howling – Sacred Ground
-
Zagadkowe opowieści Massive Suits Quartet na Full Moon Wizard
W tym roku niejeden europejski producent poprawił swoją pozycję na światowej scenie muzycznej. Przez dłuższy czas postaci ze Starego Kontynentu nie miały okazji do tak znacznej ekspansji na pozostałe kontynenty, jak właśnie teraz. Kilka składowych wpłynęło na polepszenie się sytuacji Europejczyków w tej niszy muzycznej. Znacznie więcej wytwórni płytowych podejmuje współpracę z przedstawicielami krajów europejskich, co wcześniej nie było wcale częstym obrazkiem. Oprócz tego część amerykańskich serwisów muzycznych przestało odgradzać się od wszystkiego, co nie pochodzi z Ameryki Północnej, dzięki czemu Europejczycy mogą swobodniej docierać do słuchaczy. Przekłada się to na lepszy odbiór muzyki osób pokroju Dandy Teru. Francuski twórca wypuścił we wrześniu płytę „Full Moon Wizard”, która ukazała się pod nazwą wyimaginowanej formacji Massive Suits Quartet. (więcej…) -
Illa J wydaje płytę z Potatohead People
Detroit należy do istotnych punktów na mapie hip hopowej USA, do czego zresztą nie trzeba przekonywać dobrze zorientowanych osób w amerykańskim rapie słuchacza. Przez lata stolica stanu Michigan wypracowała sobie mocną pozycję w środowisku rapowym, nie tylko za sprawą Eminema, Royce’a Da 5’9″ czy J Dilli, lecz także licznych przedstawicieli tamtejszego undergroundu. Co prawda część osób związanych z tym okręgiem spędza i/lub mieszka na stałe więcej czasu poza The Motor City, lecz w ich nagraniach nadal czuć swoisty styl tego miasta. Guilty Simpson, Black Milk, Apollo Brown, Slum Village, Nametag, Frank Nitt i pozostali w dalszym ciągu dbają o właściwe brzmienie rapu nacechowanego elementami Detroit. W tym miesiącu odbyła się premiera płyty innego twórcy pochodzącego z Michigan, Illa J. Album zatytułowany po prostu „Illa J” wyprodukował duet Potatohead People. (więcej…) -
Fredfades & Eikrem przedstawiają Jazz Cats
W poszczególnych etapach rozwoju rapu wykształciły się kolejne nurty tej muzyki. W poprzednich dekadach mieliśmy do czynienia z wieloma odmianami muzyki hip hopowej, które znacznie różniły się od siebie. Gros kategorii rapowych powstałych na przestrzeni minionych 30 lat jest już nieobecny we współczesnej muzyce. Pozostałe wypchnięto z mainstreamowego obiegu, ale to wcale nie oznacza, że odeszły do lamusa. Wystarczy tylko rozejrzeć się pomiędzy wydawcami i artystami z kręgu indie, aby przekonać się, iż choćby jazz-hop nadal miewa się całkiem dobrze. Klasyczna forma hip hopowa dawno rozprzestrzeniła się po świecie, docierając zarówno do niemal wszystkich państw europejskich, jak i Azji czy Australii. W tym tygodniu ukazała się doskonała płyta jazz-hopowa norweskiego duetu Fredfades & Eikrem. „Jazz Cats” dedykowano wszystkim jazz-hopowym kotkom i kocurom. (więcej…) -
DJ Ollie Teeba prezentuje solową płytę Short Order
Ninja Tune należy do wąskiego grona niezależnych oficyn wydawniczych wyznaczających trendy w szeroko pojętej muzyce instrumentalnej. Szczególne zasługi brytyjskiemu labelowi wypada przypisać za szereg kultowych wydawnictw z lat 90.tych i początku tego stulecia. Właśnie w owym okresie swoje płyty publikowali DJ Food, Coldcut, DJ Vadim, 9 Lazy 9, Funki Porcini, Hexstatic, Amon Tobin, czy też The Herbaliser. Wszyscy ww. wykonawcy wpływali następnie na brzmienie tylko brytyjskiej sceny muzycznej, ale także stawali się inspiracjami dla artystów z innych krajów. W kręgach hip hopowych mnóstwo osób docenia dokonania duetu The Herbaliser. Po latach formacja nadal jest aktywna w środowisku, zwłaszcza DJ Ollie Teeba. We wrześniu doświadczony artysta zdecydował się na wydanie pierwszego solowego projektu, „Short Order”. (więcej…) -
Kognitif zaprasza na Soul Food
Na rozbudowanej międzynarodowej scenie producenckiej trzeba mocno starać się o to, aby zostać zauważonym i w pełni docenionym. W tym momencie beatmakerzy z całego świata próbują różnych sposobów na zwrócenie na siebie większej uwagi odbiorców. Przez kolejne zmiany w obrębie stron muzycznych (wkrótce więcej o tym u nas) artyści szukają innych rozwiązań. Coraz więcej postaci zwraca się ku starej i wypróbowanej metodzie rozpowszechniania swoich projektów – poczty pantoflowej. W końcu pełno niezależnych wykonawców może pochwalić się wieloma fanami na portalach społecznościowych czy serwisach streamingowych, dzięki czemu nie należy martwić o promocję muzyki. Właśnie ta droga okazuje się najskuteczniejsza w przypadku Kognitifa. Francuski producent wypuścił w maju kolejną płytę, „Soul Food”. (więcej…) -
Lost and found: Down To Erf – Down Ta Erf
Zakładając cykl „Lost and found” przyzwyczaiłem wszystkich do prezentowania rzeczy ulokowanych w granicach Wielkiego Jabłka. Nie przeczę, był to celowy zabieg, gdyż niezmiernie fascynuję mnie to, co działo się na undergroundowej scenie połowy lat 90.tych właśnie w Nowym Jorku. Idąc dalszym tropem postanowiłem trochę wychylić nosa spoza granic Stanów Zjednoczonych, trafiając na ich sąsiada – Kanadę. (więcej…) -
Darmowy album: Ten Million Sounds – Still
Wraz z upowszechnieniem się muzyki instrumentalnej przybyło nie tylko artystów, ale także wydawców zainteresowanych tą niszą muzyczną. Na przestrzeni ostatnich lat pojawiły się liczne wytwórnie płytowe dedykowane instrumentalnemu hip hopowi, elektronice, downtempo i pozostałym odmianom tej muzyki. Obok standardowych labelów wyrosły przedsięwzięcia łączące w sobie również inne aspekty działalności związanej z półką producencką (Soulection, HW&W Recordings, Cascade Records, Cold Busted, itp.), a także strony dedykowane wydawnictwom beatmakerów z całego świata. Część z nich pokusiła się też o wypuszczanie płyt, przekształcając się tym samym w platformy wydawnicze. Jedną z nich jest amerykańskie Ten Million Sounds. Po ponad dwuletniej przerwie w tym miesiącu doczekaliśmy się nowej składanki firmowanej przez TMS – „Still”. (więcej…) -
Druga płyta Czarface – Every Hero Needs A Villain
W branży hip hopowej trzeba bacznie uważać, aby przypadkiem nie wypaść z obiegu. Po 2010 roku przeciętny cykl życia większości płyt uległ skróceniu, przez co teraz znacznie trudniej przychodzi artystom utrzymanie zainteresowania odbiorców swoimi dokonaniami. Owszem, niektóre postaci nie muszą praktycznie nic robić, a na ich płyty z utęsknieniem będą czekać słuchacze. Jednak taki komfort posiada relatywnie znikoma część sceny, do której przeważnie należą osoby, które wychowały lojalnych fanów i cieszą się szacunkiem dużej liczby przedstawicieli mediów. Do tego wąskiego grona należą zarówno współcześni twórcy, jak i wykonawcy z wieloletnim stażem w tym biznesie. Odpowiednim przykładem są tutaj wszyscy członkowie grupy Czarface. Po dwóch latach od premierowego longplaya Inspectah Deck oraz duet 7L & Esoteric pokusili się o drugi wspólny album, „Every Hero Needs A Villain”. (więcej…) -
Gangrene powraca z płytą You Disgust Me
Kalifornia przywodzi na myśl dziesiątki znamienitych twórców. Czy zastanawialiście się nad tym, jak obecnie mają się artyści wywodzący się z Cali, którzy byli (lub nadal są) silnie związani z niezależnymi kręgami hip hopowymi? Część z nich nadal usilnie pracuje nad nowymi materiałami, pokazując przy tym klasę, inni zaś odcinają kupony od dawnej sławy i/lub nagrywają znacznie gorszą muzykę, niż wcześniej. W tym miejscu nie zabrakłoby gorzkich słów kierowanych pod adresem wielu artystów, ale nie czas i miejsce na to. Warto pamiętać, że nie brakuje pozytywnych przykładów pośród doświadczonymi kalifornijskimi wykonawcami. W dalszym ciągu dzielnie trzymają się The Alchemist i Oh No. Po pracach nad ścieżką dźwiękową do „GTA V” artyści powrócili ze wspólnym projektem Gangrene. 14 sierpnia odbyła się premiera ich nowego albumu, „You Disgust Me”. (więcej…)