Tag: dj shadow

  • Premiery płytowe – 4 września 2012

    Premiery płytowe – 4 września 2012

    5–7 minut

    Wrzesień nieustannie kojarzy się z powrotami do rzeczywistości po okresie nie raz długiej laby oraz różnym zmianom i nowościom szykowanym tego miesiąca. W branży muzycznej to niezwykle gorączkowy okres związany głównie z licznymi nowościami na rynku płytowym. Najwięcej wydawnictw płytowych w ub. miesiącu ukazało się w pierwszy i trzeci tydzień września. Kilka dni po rozpoczęciu roku szkolnego odbyły się premiery albumów wydanych przez m.in. RawPoetix Records, Mello Music Group, Man Bites Dog Records, Dirty Science/Fat Beats Records, Reconstruction Productions & Left Angle Records. Właśnie o materiałach przygotowanych przez przedstawicieli tych oficyn wydawniczych więcej w tej części premier płytowych.


    Pacewon & Mr. Green„The Only Number That Matters Is Won” (RawPoetix Records)

    Wycieczkę pomiędzy nowościami na scenie hip hopowej rozpoczynamy od długo oczekiwanego drugiego wspólnego dzieła Pacewona & Mr. Greena„The Only Number That Matters Is Won”. Follow-up pochodzącej sprzed 4 lat płyty „The Only Color That Matters Is Green” miał się ukazać na rynku muzycznym znacznie wcześniej, ale kilkakrotne przekładanie daty premiery LP ostatecznie doprowadziło do wydania albumu dopiero 4 września b.r. Nie wpłynęło to znacząco na wartość artystyczną wydawnictwa – uprzednio wypuszczone utwory nie zestarzały się i posiadają odpowiednią moc. Produkcją całego longplaya, podobnie jak poprzednio, zajął się Mr. Green , dostarczając beaty na wysokim poziomie, do czego już zdążył przyzwyczaić swoich sympatyków. Natomiast będącego nadal w dobrej formie Pacewona, wspiera nieco więcej gości niż poprzednio, w tym Masta Ace i Snoop Dogg (w refrenie „Lock Me Up”). Szkoda tylko, iż przez obsuwy o materiale zapomniało wielu odbiorców i stron muzycznych.

    Produkcja: Mr. Green
    Gościnnie: Burnt MD, Elephant Pelican, Lawrence Arnell, Lee Scratch Perry, Masta Ace, Rival & Snoop Dogg

    Blu & Exile„Give Me My Flowers While I Can Still Smell Them” (Dirty Science/Fat Beats Records)

    W sierpniu 2007 roku trafił do obiegu wspólny album duetu kalifornijskich artystów Blu & Exile„Below the Heavens”. W niedługim czasie od wydania longplaya, pierwszy z nich zaskarbił sobie tysiące zwolenników mieszkających pod różnymi współrzędnymi geograficznymi, a przez kolejne solowe materiały mocno wybił się w niezależnych kręgach muzycznych. Natomiast druga osoba odpowiedzialna za LP również udało się usadowić się w wysoko w hierarchii hip hopowych producentów i ostatnie lata swojej działalności na pewno zapisze sobie na plus. W związku z tym, „Give Me My Flowers While I Can Still Smell Them” wzbudzało duże emocje w środowisku muzycznym. W porównaniu do pierwszego albumu, grono sympatyków artystów znacznie powiększyło się, a co idzie za tym, oczekiwania w stosunku do materiału także wzrosły. Wychowankowie słonecznej Kalifornii poradzili sobie z tym nie tak łatwo, jak sądziło wiele osób. Z pomocą ADAD-a, Black Spade’a, Fashawna, Homeboya Sandmana & Johaza duet stworzył szeroko komentowany longplay, przykuwający uwagę słuchaczy nawet blisko dwa miesiące po premierze. Single „Maybe One Day”, „The Great Escape” i „A Man” zachęcają do zapoznania się z produkcją o jakże zawiłym tytule.

    Produkcja: Exile
    Gościnnie: ADAD, Black Spade, Fashawn, Homeboy Sandman & Johaz

    Substantial„Home Is Where The Art Is” (Mello Music Group)

    Mello Music Group sukcesywnie rozszerza swoją działalność. W ogłoszonej na początku b.r. liście szykowanych projektów na następne 12 miesięcy, uwagę niejednej przyciągnął zapowiedziany album cieszącego się szacunkiem Substantiala. Dlatego też na długo przed premierą „Home Is Where The Art Is” sporo miejsca poświęcało się temu materiałowi. Nic w tym dziwnego, gdyż temu raperowi kibicuje mnóstwo odbiorców z różnych stron świata. Dzięki doświadczeniu wyniesionemu z poprzednich płyt (choćby z duetu z Marcusem D jako Bop Alloy), Emcee rodem z Maryland dokładnie wiedział czego oczekują od niego słuchacze. Opierając warstwę muzyczną longplaya o podkłady uznanych beatmakerów (m.in. Algorythm, Eric Lau, M-Phazes & Oddisee), raper uzyskał solidne zaplecze umożliwiające zaprezentowanie pełni swoich umiejętności. Dojrzałość muzyczna, treści adresowane do ukształtowanych słuchaczy, eklektyzm nagrań są cechami wyróżniającymi wrześniowe LP artysty. Darmowe tracki „Grateful” i „Check My Resume” dostępne na Bandcampie stanowią o sile tej produkcji.

    Produkcja: Algorythm, Eric Lau, M-Phazes, Oddisee, Slopfunkdust, Street Orchestra & Surock
    Gościnnie: Acem (Gods’lla), DJ G.I. Joe, DJ Jav, Deacon The Villain, Kenn Starr, Kokayi, Olivier Daysoul & Steph The Sapphic Songstress

    DJ Shadow„Total Breakdown: Hidden Transmissions From The MPC Era, 1992-1996” (Reconstruction Productions)

    Z niektórymi płytami istnieje zawsze ten sam problem – data ich premiery nie jest jednoznaczna i różni się w zależności od dystrybutora i sklepu płytowego. Właśnie ten problem wystąpił z wydawnictwem legendarnego DJ’a Shadowa, „Total Breakdown: Hidden Transmissions From The MPC Era, 1992-1996”. Reconstruction Productions (label kojarzony z wszelkimi rodzajami miksów i skarbów z katalogu „rare & unreleased” tego artysty) wypuściło zbiór archiwalnych kompozycji wirtuoza samplera w drugiej połowie sierpnia, ale dopiero na początku września płyta trafiła do sprzedaży za pośrednictwem większości uznanych sklepów. Jak sam tytuł wskazuje, wydawnictwo Josha Davisa stanowi prawdziwy wehikuł czasu, przenosząc odbiorców do okresu jeszcze przed wydaniem „Endtroducing…..”. Nagrania zgromadzone na tej kompilacji powstały przy użyciu Akai MPC 60 II i potężnego zasobu winyli, z których słynie DJ Shadow. Długi mix promujący LP odsłania rąbek całości materiału na tym albumie.

    Produkcja: DJ Shadow

    Bill Ortiz„Highest Wish” (Left Angle Records)

    Scena muzyczna w Bay Area nie raz potrafi pozytywnie zaskoczyć słuchaczy. Nie inaczej stało się w przypadku solowego projektu Billa Ortiza z legendarnej grupy Santana zatytułowanego „Highest Wish”. Wielce uzdolniony trębacz udowadnia tą płytą, iż potrafi nagrać eklektyczny i stojący na co najmniej solidnym poziomie longplay. Doświadczenie wyniesione przez muzyka dzięki działalności w ramach formacji kierowanej przez Carlosa Santanę zaprocentowało na tej płycie. Materiał wydany nakładem Left Angle Records jest skierowany do grupy odbiorców posiadających dużą wiedzę i z sympatią podchodzących do różnych kolaży muzycznych. Bill Ortiz wraz ze swoimi pomocnikami (m.in. Andy Vargas, K-Maxx & Lloyd Richmond stworzył świetne tło dla wokali Casuala, The Groucha, Zumbiego, K-Maxxa, Tony’ego Lindseya czy Lindy Tiller. Utworem wiodącym produkcji obrano „Winter in America”, sprawnie wprowadzającym słuchaczy do świata kreowanego przez przedstawiciela San Francisco.

    Produkcja: Bill Ortiz, Andy Vargas, K-Maxx, Lloyd Richmond, Phoenix Black & Steve Heithecker
    Gościnnie: Cait La Dee, Casual, DJ Sol Rising, Grouch, K-Maxx, Ken Byars, Linda Tillery, Luqman Frank, Tony Lindsay & Zumbi

    Stu Bangas & Vanderslice„Diggaz With Attitude” (Man Bites Dog Records)

     Miłośnicy surowych, soczystych beatów i hardcore’owej strony rapu zapewne nie mogli doczekać się premiery wspólnego wydawnictwa Stu Bangasa & Vanderslice’a„Diggaz With Attitude”. Nic w tym dziwnego, skoro będący od pewnego czasu na fali wznoszącej artyści (szczególnie pierwszy z nich) odpowiadają za producencki album zrealizowany przy udziale plejady raperów. Wystarczy szybki rzut oka na tracklistę płyty, aby przekonać się, iż duet zaprosił do współpracy istotnych przedstawicieli hip hopu. Na „D.W.A.” znajdziemy choćby The Alchemista, Apathy’ego, Celph Titleda, Evidence’a, ILL Billa, Planet Asię, Reefa The Lost Cauze’a, Roka Marciano, Vinniego Paza. Wydawca materiału, Man Bites Dog Records, zadbało o właściwą promocję longplaya, wypuszczając kilka teledysków i singli („Vikings”, „Half Dead”, „1st Degree Murder”, „Casino Royale”). Opinie dotyczące projektu są umiarkowane, a większość recenzentów wspomina o braku spójności poszczególnych utworów i różnej formie gości. Cóż, to już wieczny problem producenckich projektów.

    Produkcja: Stu Bangas & Vanderslice
    Gościnnie: The Alchemist, Apathy, Blacastan, Blaq Poet, Celph Titled, Esoteric, Evidence, ILL Bill, Outerspace, Planet Asia, Reef The Lost Cauze, Roc Marciano, Slaine, Smiley Da Ghetto Child, Vinnie Paz & Wais P


    11 września upłynął nieco spokojniej pod względem liczby premier płytowych. Pomimo tego ukazało się także całkiem sporo interesujących nowości, autorstwa m.in. Apathy’ego, Thaviusa Becka, Funkommunity & The Black Opery. Więcej o tych wydawnictwach już w następnej odsłonie tego cyklu.

  • Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #1

    Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #1

    9–14 minut

    Wspólnie z polskim serwisem muzycznym, SugaSoul, rozpoczynamy cykl najlepszych i najbardziej wpływowych płyt w historii czarnej muzyki. Ranking 200 albumów powstał z inicjatywy ww. strony muzycznej zajmującej się ciepłą stroną czarnych brzmień. Każdego tygodnia przeczytacie o pięciu płytach soulowo-rhythm&bluesowych (za tę część odpowiada SugaSoul) oraz o pięciu hip hopowych perełkach (U Call That Love).

    W pierwszej kolejności przeczytacie o płytach wybranych przez SugaSoul, w drugiej części artykułu zapoznacie się z wydawnictwami zaproponowanymi przez UCTL.

    Pierwsza piątka wybrana przeze mnie do „Płytoteki dorosłego człowieka…” obejmuje albumy wydane tylko i wyłącznie w latach 90.tych. Nie oznacza to jednak, iż tylko płyty pochodzące z tej dekady znajdą się w kolejnych częściach tego cyklu. Wręcz przeciwnie – duży nacisk położę na zaprezentowanie old schoolu i czasów przypadających na Złotą Erę w rapie. Wśród produkcji w pierwszej odsłonie serii, dominują materiały ze Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Czy tak samo będzie w kolejnych edycjach „Płytoteki…”? O tym dowiecie się już niebawem.


    Stevie WonderSongs in the Key of Life (1976)

    O tym, że Stevie Wonder to prawdziwy muzyczny geniusz, przekonywać nie trzeba nikogo. Choć na swoim koncie ma imponującą liczbę nagranych albumów oraz singli rozpoznawalnych niemal w każdym miejscu na świecie, płytą która najpełniej oddaje jego talent i wrażliwość jest „Songs in the Key of Life”. Wydawnictwo to składające się z dwóch longplayów, przyniosło nieprawdopodobną liczbę hitów, które do dziś powszechnie uważane są za najwybitniejsze kompozycje w całej karierze Wondera. Pierwszym singlem został „I Wish” czyli próbka funkowego Steviego, który po 36 latach wciąż wywołuje dreszczyk podniecenia bujając głowami starszych jak i tych zupełnie młodych słuchaczy. Na „Songs in the Key of Life” znalazły się również takie przeboje jak rewelacyjny „Sir Duke” z jednym z najbardziej bodaj rozpoznawalnych wstępów w wykonaniu zorganizowanych dęciaków, coverowany dziesiątki razy „As”, czy też ponadczasowy hymn wszystkich dumnych ojców „Isn’t She Lovely”. Pisać o tym krążku i kompozycjach na nim się znajdujących, zwyczajnie nie sposób. Emocje zawarte na albumie Steviego Wondera z 1976 są szczere i niekłamane, okraszone najpiękniejszą muzyką świata – muzyką prosto z duszy i serca.

    Soul II SoulKeep On Movin’ [Club Classic Vol. One] (1989)

    Utworzona w Londynie grupa Soul II Soul do dziś pozostaje chyba najbardziej udanym brytyjskim eksperymentem w muzyce soulowej. Kiedy końcówka lat 80.tych w Stanach Zjednoczonych wydawała się być nieustającą próbą powtarzania sukcesu zespołu Guy, w Europie powstał jeden z najciekawszych albumów ówczesnej dekady, który nawet teraz zaskakuje świeżością pomysłów i w wielu przypadkach wybieganiem muzyczną myślą o kilka lat do przodu. Za produkcję prawie każdej nuty na krążku odpowiada Jazzie B, który w niezwykle interesujący sposób połączył dźwiękową tradycję Starego Kontynentu z popularnymi trendami Nowego Świata. Zderzenie tych dwóch rzeczywistości słychać niemal we wszystkich utworach choćby tytułowym „Keep On Movin’” czy „Back To Life” (w obu piosenkach niebagatelną rolę odegrała znakomita wokalistka Caron Wheeler). Na debiutanckim krążku brytyjskiej grupy wartym odnotowania jest również taneczny „Fairplay” z kolaborującą Rose Windross czy „African Dance” prezentującym muzyczne wpływy z Czarnego Lądu. „Keep On Movin’” pozostaje jedną z najlepszych czarnych płyt będących wstępem do pożegnania z XX wiekiem. Szkoda jednak, że tak często zapomina się o Soul II Soul i ich sporym wpływie na (nie tylko) brytyjską scenę muzyczną.

    Michael JacksonThriller (1982)

    Jeśli ktoś miałby spytać mnie o płytę wszech czasów, bez większej refleksji wybrałabym „Thriller”. Album bowiem, zwłaszcza w czasach ogromnego znaczenia takich mediów jak radio i telewizja, to nie tylko sama muzyka. To chwytliwe melodie, rytmy porywające do tańca, nowatorska promocja, charyzmatyczny lider i stojący za jego plecami geniusz podpowiadający co robić (Quincy Jones). Druga „dorosła” płyta Michaela Jacksona ma wszystko by bez wahania nazywać ją arcydziełem a kompozycje zmieszczone w czasie nieco przekraczającym 40 minut są esencją tego artysty i odpowiedzią na pytanie: – Dlaczego człowiek ten nazywany jest Królem Popu?. Jedną z największych innowacji objawiający nie tylko muzyczny geniusz Jacksona, jest stworzenie nowej definicji dla pojęcia „teledysk”. Po „Thrillerze” wideoklipy nigdy już nie były takie same. Album z 1982 przyniósł aż 7 singli z których każdy dziś ma już własną historię . Wśród nich znalazła się nieśmiertelna „Billie Jean”, czyli piosenka o najbardziej bodaj podniecającym basie w historii XX wieku, ujmujące „Human Nature”, rockowe „Beat It”, energetyczna bomba „Wanna Be Startin’ Somethin’” czy też funkowe „P.Y.T.” . O krążku tym napisano miliony tekstów, artykułów recenzji, a nawet książek; wydaje się jednak, że wciąż nie powiedziano wystarczająco. O tej płycie bowiem się nie rozmawia, jej się słucha.

    SadeDiamond Life (1984)

    Sade to jedna z tych artystek, która choć nie jest klasyczną pięknością a jej muzyka – wydawałoby się – potencjalnie nie ma szans na wielki komercyjny sukces, od samego początku zawojowała serca milionów słuchaczy w Europie i Stanach Zjednoczonych. Jej debiutancki album „Diamond Life” to niezwykle umiejętne połączenie popu, smooth jazzu oraz soulu. Piosenki zawarte na tym właśnie krążku przyniosły Sade gigantyczną popularność niemal w każdym zakątku Starego Kontynentu. Utwory takie jak „Your Love Is King”, znakomite „When Am I Going To Make A Living” czy maltretowany do bólu przez polskie stacje radiowe „Smooth Operator” są po 28 latach przyjmowane z takim samym entuzjazmem jak w roku wydania „Diamond Life”. Droga Sade na szczyty to jednak nie tylko debiutancki krążek ale ciężka, regularna, żmudna praca i stabilny, wysoki poziom artystyczny, który artystka utrzymuje po dzień dzisiejszy.

    Blue MagicBlue Magic (1974)

    Filadelfia to jedno z tych magicznych miejsc, w którym powstawały dziesiątki absolutnie znakomitych muzycznych grup. Jedną z nich była formacja Blue Magic, której debiutancki album pod tym samym tytułem pozostaje do dziś jedną z najpiękniejszych płyt soulowych ostatnich pięćdziesięciu lat. Krążek ten wydany został w pierwszej połowie lat 70.tych i przyniósł największy bodaj przebój grupy w postaci singla „Sideshow”. Nie mniejszą popularność na przestrzeni lat zyskała również miłosna kompozycja „What’s Come Over Me”. Album „Blue Magic”, choć pierwszy w dorobku zespołu, okazał się być najbardziej udanym artystycznie a piosenki na nim zawarte, do dziś należą do najbardziej rozpoznawalnych utworów w repertuarze amerykańskiego kwintetu.

    Wu-Tang ClanEnter The Wu-Tang (36 Chambers) (1993)

    Początek lat 90.tych w rapie przypadł na niespotykaną wcześniej eksplozję tego gatunku muzycznego oraz związane z tym liczne zmiany w branży. Wielu old schoolowych wykonawców nie przeszło przeskoku z lat 80.tych, będąc spychanymi z piedestału przez kolejne zastępy nowych twórców na scenie hip hopowej. Prawdziwy przewrót w hip hopie dokonała wściekła i niezwykle oryginalna grupa ze Staten Island, Wu-Tang Clan, chociaż początki wcale nie były łatwe. RZA, lider i mózg formacji, nie otrzymał kontraktu płytowego dla swojego pierwszego projektu, FOI: Force Of The Imperial Master. Artysta nie zamierzał jednak załamywać rąk i dopiął swego wraz z Method Manem, Raekwonem, Ghostface Killah, Masta Killą, GZĄ, Inspectah Deckiem, U-Godem i Ol’ Dirty Bastardem. Już wypuszczony w 1992 roku nieokiełznany singiel „Proteck Ya Neck” zwiastował nową jakość w rapie. Potwierdziło się na pierwszym albumie zespołu, „Enter The Wu-Tang (36 Chambers)” z listopada 1993 roku – megatonowej bombie o ogromnej sile rażenia. Mistycyzm, czerpanie garściami z filmów kung-fu i kultury Dalekiego Wschodu, niepodrabiany image i styl Wu-Tang Clanu w oka mgnieniu spotkał setki tysięcy fanów na całym świecie. Hardcore hip hop został na nowo zdefiniowany przy pomocy brudnych, piwnicznych beatów RZY oraz agresywnych i mocnych wersach członków zespołu, wśród których prym wiedli Method Man i Raekwon. Wszystkie utwory pochodzące z płyty wydanej nakładem Loud Records (zrobili świetny interes podpisując z nimi kontrakt), po dziś dzień znają nie tylko sympatycy hip hopu. Warto bacznie przyjrzeć się też okładce LP, niejako odpowiedzialnej za wykreowanie wizerunku formacji.

    NasIllmatic (Columbia, 1994)

    W latach 80.tych brylowało co najmniej kilku raperów, powszechnie uznawanych za mistrzów w swoim fachu, silnie wpływających na całą rzeszę innych wykonawców. Rakim, Big Daddy Kane, KRS-One, Kool G Rap, Schooly D, LL Cool J i kilku innych otwierało każde zestawienie najlepszych Emcees tamtego okresu w rapie. Minęło kilka lat, pojawiło się pełno nowych postaci, a wśród nich twórca o pseudonimie Nas, który na nowo podał definicję rapu na najwyższym poziomie. Debiutancki album mieszkańca Queensbridge w NYC, „Illmatic”, stanowił przełom w hip hopie. Kiedy wydawało się, że na scenie hip hopowej nie ma już miejsca dla kompletnie nowego sposobu rapowania porywającego tłumy, Nasir Jones pokazał zupełnie co innego. Niezwykle charakterystyczne flow rapera, poparte nienagannym warsztatem i umiejętnościami lirycznymi, przyniosły jemu największe laury i zaszczyty. Nigdy wcześniej też, na jednym longplayu nie spotkało się tylu wielkich producentów. Pete Rock, DJ Premier, Q-Tip i Large Professor przygotowali perfekcyjnie beaty, do których nie można było przyczepić się w żadnym miejscu. Krótka produkcja Nasa (tylko i aż 10 utworów) wywarła znaczny wpływ na dziesiątki artystów. „N.Y. State Of Mind”, „Memory Lane (Sittin’ In Da Park)”, „Represent”, czy też singlowe nagrania „Halftime”, „It Ain’t Hard to Tell”, „The World Is Yours”, „Life’s A Bitch” (wspaniały debiut AZ na tym tracku) oraz „One Love” weszły do annałów hip hopu. Pomyśleć, iż syn jazzmana Olu Dary, musiał odczekać kilka lat na wydanie swojej pierwszej płyty.

    Mobb DeepThe Infamous (1995)

    W połowie lat 90.tych konflikt pomiędzy Wschodnim a Zachodnim Wybrzeżem Stanów Zjednoczonych trwał w najlepsze. Jedną ze stron największego w historii hip hopu beefu, stał się wielokrotnie obrażany przez 2Paca duet rodem z Queensbridge, Mobb Deep. Po wydaniu średniego debiutanckiego albumu w 1993 roku, „Juvenile Hell”, Havoc & Prodigy poszukiwali nowej wytwórni płytowej oraz bardziej doświadczonych od siebie osób w branży muzycznej, dzięki którym mogli znacznie podnieść swoje umiejętności. Pierwsza przysłowiowa gwiazdka z nieba spadła w postaci propozycji kontraktu płytowego ze strony labelu poszukującego nowych twarzy, Loud Records. Następnie przedstawiciele QB uzyskali silne wsparcie w postaci Q-Tipa (udzielał się wtedy jako The Abstract), chętnie pomagającego w tamtym okresie artystów z tej części NYC.  Wszystko to przełożyło się na fenomenalny longplay, „The Infamous”, będący definicją ulicznego rapu rodem z najciemniejszych zaułków The Big Apple. Na tym wydawnictwie aż roi się od tzw. ghetto anthemów, nagranych niemal perfekcyjnie i nad wyraz sumiennie (trzeba pamiętać o tym, iż obaj artyści mieli zaledwie po 20 lat w chwili powstawania całości materiału). Sukces osiągnięty przez tę płytę tkwił również w znakomicie dobranych singlach – „Shook Ones Pt. II” (lżejsza kontynuacja sagi zapoczątkowanej na pierwszym LP), „Survival of the Fittest”, „Temperature’s Rising” i „Give Up the Goods (Just Step)”. Konkurencja w rapie 17 lat temu była ogromna, ale pomimo wielu innych albumów, to właśnie Havoc & Prodigy zostali jednymi z największych zwycięzców 1995 roku.

    DJ ShadowEndtroducing….. (Mo’ Wax, 1996)

    Sampling odegrał znaczną rolę w rozwoju muzyki hip hopowej oraz wielu innych nurtów i gatunków. Przez jednych ta technika produkcji muzyki jest uważana za niezwykle twórczą, pozwalającą starym nagraniom na ponowne zaistnienie w branży, z kolei drudzy (czytaj: właściciele praw autorskich) podważają innowacyjność samplowania. Jednak jedni i drudzy musieli uznać, iż jest to niezwykle kreatywny sposób produkcji muzyki, co udowodnił DJ Shadow na swoim pierwszym albumie, „Endtroducing…..” (oryginalna pisownia tytułu). Wydany w 1996 roku  przez brytyjski Mo’ Wax materiał, producent przygotował tylko i wyłącznie poprzez użycie próbek utworów pochodzących ze swojego niewyczerpanego zbioru płytowego (dzięki temu produkcja trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa jako „First Completely Sampled Album”). Wszystkie nagrania znajdujące się na tym LP powstały przy pomocy samplera Akai MPC60 MKII, co miało duży wpływ na ostateczny charakter wydawnictwa. Josh Davis za sprawą kilkunastu kompozycji zebranych na „Endtroducing…..” stworzył podwaliny pod abstract hip hop i szeroko pojęte brzmienia instrumentalne. Pochodząca sprzed 16 laty płyta, to prawdziwy kamień milowy oraz jeden z najważniejszych projektów na przestrzeni ostatnich 20 lat bez podziału na gatunki muzyczne. DJ Shadow spędził długie dni na wybraniu najkrótszych dźwięków do poszczególnych utworów, a jego podejście do perfekcyjnej produkcji każdego tracku graniczyło z obłędem. Beatmaker rodem z Kalifornii ze swoim wydawnictwem wywarł też wpływ na ruch diggin’ in the crates, co dodatkowo wzmacnia walory tego albumu i dodaje jemu splendoru. Odkrycie smaczków zawartych w „Building Steam With A Grain Of Salt”, „What Does Your Soul Look Like (Part 4)”, „Stem/Long Stem”, czy „Midnight In A Perfect World” wymaga wielu czasu i świetnego ucha do tego. Jednak bez wątpienia należy odbyć podróż do świata „Endtroducing…..” choćby kilkakrotnie w swoim życiu.

    Gang StarrMoment of Truth (Noo Trybe Records, 1998)

    Zwykło się mówić, że większość artystów solowych i grup muzycznych, nagrywa swoje najlepsze płyty w pierwszych latach działalności w branży. Owszem, istnieje w tym sporo racji, aczkolwiek zdarzają się chlubne wyjątki. Jednym z nich jest jeden z najsłynniejszych duetów hip hopowych w historii, Gang Starr, oraz ich 5. album, „Moment of Truth” z 1998 roku. Guru & DJ Premier po różnych zawirowaniach (m.in. problemach z poprzednim wydawcą, Chrysalis) po wydaniu „Hard to Earn” w 1994 roku, powrócili z kompletnym wydawnictwem wypuszczonym nakładem Noo Trybe Records, stanowiącym kolejny krok w ich karierze. Longplay sprzed 14 lat nie tylko przejawiał ogromną wartość artystyczną, ale również przyniósł też przyniósł zespołowi jedyną w dorobku Złotą Płytę, sprzedając się ostatecznie w blisko milionowym nakładzie. Takiego obrotu sprawy spodziewało się niewielu, zaś niejeden dziennikarz muzyczny uznał odbiór tej płyty za niemałą niespodziankę. W końcu pod koniec lat 90.tych rap został zdominowany przez wytwórnię Mastera P, No Limit Records, oraz dziesiątki twórców przemycających miałkie treści. Gang Starr pozostało wierne swoim zasadom, podążając uprzednio obraną przez siebie drogą, a ewolucję formacji przedstawił Guru w intrze otwierającym LP. Pierwszy singiel pochodzący z „Moment of Truth” zatytułowany „You Know My Steez” oraz „Above the Clouds”, „JFK 2 LAX”, „The Militia”, czy też tytułowe nagranie, udowodniły, iż nadal pozostawało miejsce w hip hopie na artystów dbających o korzenie.

  • DJ Shadow w maju ponownie odwiedzi Polskę

    DJ Shadow Live from the Shadowsphere - 16.05.2011 Warszawa, 17.05.2011 KrakowPrzy okazji wpisu o klasycznym teledysku DJ’a Shadowa zrealizowanym do utworu „Midnight In A Perfect World”, informowałem o zbliżających się koncertach Josha Davisa w Polsce. W związku z tym, iż do imprez w Warszawie i Krakowie z udziałem tego znamienitego artysty pozostało raptem kilkanaście dni, prezentuję poniżej szczegółową zapowiedź nadchodzących eventów, które wypadną w połowie przyszłego miesiąca. (więcej…)

  • Classic Hip Hop Videos: DJ Shadow – Midnight In A Perfect World

    DJ Shadow - Midnight In A Perfect WorldTeledyski realizowane do utworów stricte instrumentalnych w oczywisty sposób różnią się od obrazów powstających do singli z wokalami. Muzyka instrumentalna pozostawia pełne pole do popisu dla twórców videoclipów. Z drugiej strony, wymagania odnośnie teledysków do nagrań pozbawionych warstwy lirycznej, niejednokrotnie wymuszają i napędzają kreatywność przy tworzeniu klipów. Dlatego też, nie jest wcale prostą sprawą nakręcenie video do instrumentali. Jednak powstają obrazy w perfekcyjny sposób oddające klimat tego typu nagrań. Jednym z najbardziej klasycznych teledysków przedstawiających muzykę instrumentalną,  jest bez wątpienia „Midnight In A Perfect World” DJ’a Shadowa. (więcej…)

  • Wesołych świąt Bożego Narodzenia!

    Wesołych świąt Bożego Narodzenia!W trakcie roku kalendarzowego przychodzi taki okres, w którym na kilka dni ludzie łagodnieją, starają zapomnieć o bieżących sprawach, przygotowując się do wspólnych prac i wysiłków mających doprowadzić do suto zastawionego stołu i trafionych prezentów pod choinką. Święta Bożego Narodzenia to dla milionów ludzi na całym świecie okres szczególny, z którym przede wszystkim związane są składane życzenia, których nie mogłoby również zabraknąć na U Call That Love. (więcej…)

  • DJ Shadow po raz pierwszy w Polsce

    DJ Shadow po raz pierwszy w Polsce2010 rok upływa pod znakiem wielu interesujących wydarzeń kulturalnych. Niewątpliwie jednym z najciekawiej zapowiadających się eventów jest występ legendarnego DJ’a Shadowa w Gdańsku. (więcej…)

  • Cover Art #1

    [php function=1]

    T-Love - Long Way BackDługo zastanawiałem się nad kolejnym cyklem autorskim, który mógłby ożywić i wnieść dużo świeżego powiewu na stronie. Wszystkie moje przemyślenia doprowadziły mnie do rozpoczęcia serii pod nieco roboczym tytułem „Covert Art”. W tym miejscu chciałbym skupić się na wszelkich ciekawostkach, historiach i niespodziankach jakie kryją w sobie okładki albumów prezentując co 2 tygodnie po jednym artykule omawiającym 3 poszczególne prace (LP’s i 12″). Walory stricte muzyczne opisywanych płyt odejdą na chwilę na dalszy plan (prędzej czy później postaram się przybliżyć każdy zawarty w tym dziale album i singiel) aby w pełni ukazać piękno zdjęć, ilustracji, czy grafik na najróżniejszych coverach. Pierwszym longplayem otwierającym „Cover Art” jest wydawnictwo płytowe, które ukazało się na rynku muzycznym w 2003 roku nakładem Astralwerks / Pickininny Recordings, a jest nim… (więcej…)

Translate »