Tag: instrumental hip hop

  • Spur Momento Trailer nowym projektem Damu the Fudgemunka

    Spur Momento Trailer nowym projektem Damu the Fudgemunka

    3–4 minut

    Instrumentalne wydawnictwa związane mniej lub bardziej z tym nurtem hip hopowym potrafią coraz skuteczniej przyciągać odbiorców. Projekty wydawane przez producentów z różnych kontynentów stanowią spory odsetek wszystkich nagrań ukazujących się obecnie na rynku płytowym. Wystarczy tylko przejrzeć listę płyt wypuszczonych w tym tygodniu. 3 września ukazały się nowe materiały 14KT, Exile’a, Klausa Layera, Fitza Ambro$e’a & Ohbliva, a więc nietuzinkowych i godnych polecenia beatmakerów. Wszystkich tych uznanych artystów pogodził jednak Damu the Fudgemunk. Twórca pochodzący z Waszyngtonu przygotował pierwsze obszerniejsze wydawnictwo po dłuższej przerwie – „Spur Momento Trailer” – zaskakując nieco zawartością tego projektu.

    Jeżeli chodzi o przedstawicieli nowej fali producentów tworzących muzykę silnie inspirowaną latami 90.tymi, to każdy przeciętny słuchacz na pewno będzie miał swoich faworytów. W czołówce beatmakerów nie powinno zabraknąć miejsca dla Earla Davisa. Damu the Fudgemunk zaskarbił sobie sympatię opinii publicznej głównie za sprawą kapitalnego brzmienia swoich nagrań łączących czasy Złotej Ery ze współczesnością. Wraz z kolejnymi projektami wydawanymi przez rezydenta DMV/DC także osoby ze sceny hip hopowej szeroko kompletowały jego wydawnictwa. Klasę muzyczną prezentowaną przez beatmakera świetnie oddają poniższe słowa wypowiedziane przez legendarnego Marleya Marla:

    Bardzo odświeżające jest słuchanie młodego kota z taką duszą. Dokładnie to, czego brakuje na scenie… duszy.

    W trakcie ostatnich kilku lat artysta wypuścił mnóstwo projektów. Najważniejszym z nich jest w oczach wielu osób dwuczęściowe wydawnictwo „How It Should Sound”, dzięki któremu Damu the Fudgemunk na nowo zdefiniował pojęcie instrumentalnego hip hopu opartego o korzennie podstawy. W dalszej kolejności należy wymienić „Supply For Demand”, „Spare Time”, „Kilawatt: V1” i całą masę pomniejszych materiałów. Do tego dochodzi działalność producenta w ramach grup Y Society i Panacea. Sympatycy rapu o stricte undergroundowym posmaku szczególnie doceniają jedynego do tej pory longplaya tej pierwszej formacji – „Travel At Your Own Pace”. Współwłaściciel Redefinition Records trochę zwolnił na przestrzeni kilkunastu ostatnich miesięcy, kiedy to zajmował się przeważnie tworzeniem remiksów i pojedynczych tracków. W związku z tym, premierze „Spur Momento Trailer” towarzyszył dodatkowy dreszczyk emocji u jego fanów.

    Pierwsze wzmianki dotyczące nowej płyty Amerykanina pojawiły się jeszcze pod koniec 2011 roku, ale ostateczny kształt wydawnictwa znacznie różni się od początkowych założeń. W porównaniu z dotychczasowymi nagraniami beatmakera zaszła istotna zmiana dotyczące klimatu i charakteru tracków. Damu the Fudgemunk zdawał sobie sprawę z tego, iż mnóstwo słuchaczy nastawia się na „How It Should Sound Volume 3” i z góry zakładają oni, jaki będzie szkielet projektu. Jednak producent zaskoczył niemal wszystkich, gdyż na „Spur Momento Trailer” podążył w zupełnie inną stronę. Artysta przeczesał pokaźną liczbę starych płyt, wydobywając z nich pełno archiwalnych dialogów i innych sampli. Posłużyło to za punkt wyjściowy do stworzenia 7 rozbudowanych kompozycji. Tradycyjne brzmienie muzyki łączy się tutaj z syntetycznymi domieszkami przeplatanymi również spokojną elektroniką. Rozszerzona EP-ka rozpoczyna się powoli, jednak już po chwili można zauważyć pierwszą dużą zaletę tej produkcji. Każdy utwór znakomicie przechodzi w drugi, całość jest spójna i przyjemna w odbiorze, aczkolwiek bardziej wymagająca od słuchacza niż w przypadku wcześniejszych nagrań Damu. „Fades Em Gone (Organ Grinder)”, „Trenchcoat, Fedora & Briefcase” czy „Meadows” (fantastycznie wpleciony boom-bapowy koniec tracka) wypadają naprawdę udanie. W podobnym tonie należy wypowiadać się o pozostałej zawartości EP.

    Wrześniowe wydawnictwo amerykańskiego producenta trafiło na Bandcampa. Redefinition Records zgodnie ze swoją tradycją zatroszczyło się o godne wydanie projektu, który ukazał się na rynku fonograficznym w wersji elektronicznej oraz fizycznej. Oprócz płyt kompaktowych „Spur Momento Trailer” można dostać na dwóch edycjach winylowych (2×10″) – podstawowej (czarny kolor płyt) oraz limitowanej (kolorowe nośniki). Wydanie EP-ki na woskach obejmuje też stronę D zawierającą tzw. liner notes dotyczące całej płyty. Wydawnictwa są dostępne do nabycia w sklepie REDEF (później pojawią się w sprzedaży też kasety). Damu the Fudgemunk powinien dobrze wyjść na tym, iż zdecydował się nagrać materiał o innym charakterze niż dotychczas. Dzięki temu odbiorcy mają pewność, że jego nagrania nie są przypisane tylko do jednej odmiany instrumentalnego hip hopu.

    Tracklista

    1. Redef Mission Statement
    2. They Who Flock
    3. Assembly Line
    4. Fades Em Gone (Organ Grinder)
    5. Blizzard
    6. Trenchcoat, Fedora & Briefcase
    7. Meadows
  • Promienny projekt Oatha – A Prelude To A Sunset

    Promienny projekt Oatha – A Prelude To A Sunset

    2–3 minut

    Z biegiem czasu przybywa niewielkich wytwórni płytowych zajmujących się wypuszczaniem niskich nakładów nośników fizycznych (płyty CD, winyle, kasety). Niby coraz liczniejsza rzesza słuchaczy wręcz domaga się wydawania muzyki bezpłatnie, ale jednak z miesiąca na miesiąc przybywa limitowanych wydawnictw z całej kuli ziemskiej. Pokazuje to, iż nadal istnieje popyt na wersje fizyczne projektów, zaś artyści i wydawcy są doceniani przez kolekcjonerów płyt, strony muzyczne i nawet przez przeciętnych odbiorców. W naszym serwisie łatwo natknąć się na wzmianki o produkcjach muzycznych ukazujących się na kompaktach czy woskach dzięki nakładowi różnych oficyn wydawniczych. Kolejnym materiałem z tego kręgu jest pochodząca z połowy czerwca b.r. EP-ka australijskiego producenta Oatha, „A Prelude To A Sunset”, wydana nakładem Little Wonder Productions.

    O wartości hip hopowych wydawnictw z Australii i Oceanii powiedziano już wiele dobrego. Beatmaker z Perth stawia dopiero swoje pierwsze kroki na scenie muzycznej, ale ma kogo podpatrywać w rodzinnym kraju. Inspiracje artysty mieszkającego nad Oceanem Indyjskim wychodzą jednak daleko poza Krainę Kangurów. Oath umiłował sobie wykonawców kojarzonych z klasyczną odmianą rapu (m.in. Lord Finesse, Lewis Parker, The Beatnuts, DJ Spinna, Buckwild, Madlib, Jay Dilla, Jigmastas), których wpływy są obecne w jego nagraniach. Pierwsze utwory producenta pojawiły się na Soundcloudzie przed blisko rokiem. Australijczyk powoli wypuszczał nowe tracki przygotowując grunt pod wydanie większego projektu. Po drodze do premiery „A Prelude To A Sunset” beatmaker nawiązał współpracę z labelem Headbob Music, dla którego wykonał remix tracka Kida Tsunamiego „Bang” pochodzącego z albumu „The Chase”. Alternatywna wersja nagrania z udziałem Seana Price’a wypadła okazale i stanowiła udany wstęp do EP-ki Oatha.

    Wydaniem płyty australijskiego twórcy zajęła się niezależna oficyna wydawnicza Little Wonder Productions mająca na swoim koncie kilka płyt autorstwa Doca Feliksa. Jak przedstawia się zawartość instrumentalnego projektu przygotowanego przez tego producenta? „A Prelude To A Sunset” brzmi jakby rodem wyjęte ze Złotej Ery lub undergroundowych wydawnictw sprzed co najmniej kilku lat. Oath zaprezentował próbkę swoich nieprzeciętnych zdolności, w czym wydatna zasługa kultowego samplera SP-1200. Klimat nagrań osiągnięty dzięki temu sprzętowi uwodzi już od otwierającego EP-kę „Home To The Sea”. Później mamy do czynienia z utworami stojącymi na równie wysokim poziomie – „Keep It Movin’”, „Drunken Butterflies” (urzekający tytuł). W tracku „Message In A Bottle” gospodarz wydawnictwa jest wspomagany przez ww. Doca Feliksa, zaś w wokalnej wersji „Age Of Aquarius R.O.T.Y.M.” usłyszymy jedynego rapera na EP, Lewisa Parkera. Całość produkcji wypada zachęcająco; nie tylko sympatycy lat 90.tych znajdą tutaj interesujące kompozycje.

    Little Wonder Productions opublikowało wydawnictwo Oatha na Bandcampie. Ostatni track „Age Of Aquarius R.O.T.Y.M.” można odsłuchać na Soundcloudzie. Projekt trafił do sprzedaży w wersji elektronicznej oraz na limitowanej edycji płyt winylowych. W czerwcu ukazało się promo video, z którego dowiadujemy się nieco więcej o Australijczyku i „A Prelude To A Sunset”.

    Aktualizacja: Zupełnie nie pojmuję tego, co dzieje się z artystami i wydawcami. Już który raz zaglądam do danego – już odświeżonego po latach – artykułu i z niewiadomych przyczyn wybrana płyta czy cały katalog wydawniczy po prostu jest usuwany, względnie chowany bez słowa. Nie inaczej stało się z „A Prelude To A Sunset”. Od teraz utwory z tego LP są dostępne wyłącznie na YouTube.

    Tracklista

    1. Home To The Sea
    2. Keep It Movin’
    3. Drunken Butterflies
    4. Age Of Aquarius R.O.T.Y.M.
    5. The Lighthouse
    6. Message In A Bottle feat. Doc Felix
    7. Sunsets
    8. Age Of Aquarius R.O.T.Y.M. feat. Lewis Parker
  • Arts The Beatdoctor prezentuje zbiór nagrań z ostatniej dekady

    Arts The Beatdoctor prezentuje zbiór nagrań z ostatniej dekady

    3–5 minut

    Popularną metodą na zwiększenie zainteresowania swoją twórczością jest udostępnianie uprzednio niewydanych nagrań. Wszelkiego rodzaju kompilacje, materiały tworzone na bazie zakurzonych utworów, spotykają się przeważnie z dobrym przyjęciem wśród odbiorców. W ten sposób wielu twórców umożliwia przyjrzenie się ich niewykorzystanymi wcześniej kompozycjami, które z różnych przyczyn nie trafiły na wcześniejsze projekty poszczególnych wykonawców. Ostatnio do grona artystów publikujących nagrania z serii rare & unreleased dołączył Arts The Beatdoctor. Beatmaker pochodzący z Holandii wypuścił materiał o długim tytule, „Lost Track of Time; Unreleased 2002-2012”.

    W środowisku producenckim doszło na przestrzeni ostatnich lat do dużych zmian związanych głównie z pojawieniem się mnóstwa szalenie utalentowanych twórców z różnych stron świata. Przy licznej konkurencji niegdyś szeroko komplementowani twórcy, ale nieposiadający nowych projektów od dłuższego czasu, odeszli nieco w zapomnienie. Powyższy opis pasuje jak ulał do sytuacji, w jakiej znalazł się Arts The Beatdoctor. Jednak pomimo niskiej aktywności na scenie muzycznej, twórca nadal może liczyć na zainteresowanie fanów i stron muzycznych. W końcu wiele osób pamięta o jego dokonaniach sprzed kilku lat.

    Bas Vermolen nie posiada może rozbudowanej dyskografii, ale już kilka jego wydawnictw z lat 2006-08 wystarczyło, aby został on doceniony przez niejednego sympatyka brzmień oscylujących wokół instrumentalnego hip hopu, broken beatu i elektroniki. Debiutancki album producenta z 2007 roku – „Transitions” – zebrał dziesiątki pochlebnych opinii, a takie utwory, jak „Blending Quality”, „Fragments”, „Decreasing Daylight” czy „Mellow Drama” z miejsca zachwyciły swoim eklektyzmem słuchaczy. Oprócz tego beatmaker wypuścił single winylowe „Fragments EP”, „The Anthem” i „Progressions”. Arts The Beatdoctor dotarł ze swoją twórczością także do Polski, co zaowocowało następnie jego krótką trasą koncertową w naszym kraju we wrześniu 2009 roku. W 2010 roku uznany label Project: Mooncircle wydał longplay „Sound Surroundings” formacji The Q4, do której należał ten artysta. Na jego koncie znajdziemy jeszcze kilka remiksów dla m.in. Leadsmena, Pete’a Philly’ego & Perquisite’a, Giovanci oraz współpracę z innymi wykonawcami lecz na tym jego dokonania kończą się. Od ponad dwóch lat Holender nie brał udziału w żadnym nowym projekcie i trudno było zakładać, kiedy doczekamy się następnych nagrań tego twórcy. Okazało się, że mieszkaniec Utrechtu posiada pokaźną ilość archiwalnego materiału.

    „Lost Track of Time; Unreleased 2002-2012” zebrało różne kompozycje artysty z ostatniej dekady. Producent postanowił przypomnieć się słuchaczom poprzez przetrzęsienie swoich dysków i wybraniu niewydanych uprzednio muzycznych smakołyków. Arts The Beatdoctor wybrał też niecodzienną drogę do promocji tego wydawnictwa – publikację wszystkich 30 tracków z tej płyty rozpoczął na początku lutego, wypuszczając każdego dnia kolejną utworów. Odkrywając stopniowo karty beatmaker powoli wprowadzał słuchaczy do świata zakurzonych utworów.

    Część z nich stanowi skończone instrumentale, inne zaś należą do szkiców, do których po latach powrócił ich twórca. Obszerna kompilacja obejmuje solowe nagrania wykonawcy, remiksy singli innych artystów oraz dwie alternatywne wersje jego tracków („All We Are” i „Complete”). Wszystkie kompozycje na tym projekcie świadczą o dużej klasie Holendra i cieszy fakt, iż trafiły one do obiegu.

    Arts The Beatdoctor dokładnie wyjaśnia szczegóły skompletowania materiału na niniejsze wydawnictwo:

    Odbiór był przytłaczający. Ludzie zaczęli mnie pytać, czy zamierzam wydać nowe materiały. Na pierwszy rzut oka przekopałem stare rzeczy schowane gdzieś głęboko na moim komputerze… Koniec końców, przeszedłem przez wszystko to, co leżało obok siebie (na dysku twardym), niektóre prawie skończone tracki, inne porzucone z różnych powodów, nieruszane przez lata. Te utwory zawierają w sobie naprawdę dobre pomysły, które nie byłem w stanie wcześniej skończyć. Z jakichś powodów te nagrania zniknęły i trafiły do przeszłości. Jestem w pełni szczęśliwy z tego, że udało mi się dokończyć wszystkie dostępne tracki i z niecierpliwością czekam na to, jak świat na nie zareaguje.

    Holenderski beatmaker wypuścił kompilację na Bandcampie. Album dostępny do nabycia w cenie €4; do elektronicznej wersji płyty dołączono plik PDF z tzw. liner notes dotyczącymi historii każdego utworu zawartego na „Lost Track of Time; Unreleased 2002-2012”. Po tym wydawnictwie, które zwróciło uwagę sporego grona fanów instrumentalnych materiałów, pora wreszcie na kolejny materiał Arts The Beatdoctora zawierający jego nowe nagrania, nieprawdaż? Czas pokaże, czy twórca z Niderlandów jeszcze w tym roku wypuści nowy longplay. Póki co, należy zadowolić się jego remiksem utworu „Fingerprint” grupy Bombay Show Pig, który ukazał się na singlu winylowym tej formacji „Remix EP” zawierającym również kompozycję „Making Friends”.

    Tracklista

    1. All We Are
    2. These Pieces Fit
    3. Between The Lines
    4. All This Time
    5. Looking For Clues
    6. Breakestra – Hiding (Arts The Beatdoctor remix)
    7. Midnight Oil
    8. Push On
    9. Arts The Beatdoctor & Bless of Shahmen – Part of the Crow
    10. Cellar Door
    11. Backward Interlude
    12. Quiet Chords
    13. Highway Hypnosis
    14. Hikari
    15. Googolplex
    16. Joe Kickass – Black Coffee (Arts The Beatdoctor remix)
    17. Forever Repeating
    18. Rewrite It
    19. Early Light
    20. Hard To Find
    21. How It Ends
    22. Snow
    23. Senna – Hide (Arts The Beatdoctor remix)
    24. Solitaire
    25. Cloud Nine
    26. Body Double
    27. Bird’s Eye
    28. Arts The Beatdoctor & PAX [Complete]
    29. All We Are (Yppah Remix) [Exclusive]
    30. Complete (Xploding Plastix remix) [Exclusive]
  • Mroczne brzmienia Beatsmitha Resista + wywiad z artystą

    Mroczne brzmienia Beatsmitha Resista + wywiad z artystą

    5–7 minut

    Filmy klasy B mają w sobie wiele uroku. Do obrazów tego typu, kręconych zazwyczaj tanim kosztem i bez przeznaczenia do premier kinowych, zaliczają się najczęściej horrory, thrillery i komedie. Specyfika niskobudżetowych, pół-amatorskich „dzieł filmowych”, od dziesiątek lat znajduje pełno sympatyków na całym świecie. Produkcje filmowe mające lądujące jedynie na płytach DVD, a wcześniej na kasetach VHS, często stają się inspiracjami dla wielu artystów, także muzycznych. Na bazie filmów klasy B powstają niekiedy płyty, które z powodzeniem mogą stanowić ścieżki dźwiękowe do wybranych tytułów. W listopadzie ub.r. pojawił się jeden z takich projektów – beat tape producenta z San Diego, Beatsmitha Resista. „Philthy Phalangez” idealnie nadaje się na soundtrack do krwawych horrorów, klimatów rodem z filmów gore i obrazach o typach spod ciemnej gwiazdy.

    Kalifornijscy wykonawcy raz po raz goszczą w serwisie. Jednak do tej pory niemal wszyscy artyści pochodzący z tego regionu byli związani z Bay Areą i okręgiem Los Angeles. W tym miejscu przyszła pora na odwiedzenie położonego tuż przy granicy z Meksykiem San Diego. Rezydujący w tym mieście Beatsmith Resist należy do aktywnych przedstawicieli lokalnej sceny hip hopowej. Pierwsze projekty beatmakera pochodzą z czerwca i sierpnia 2010 roku. Wtedy to ukazały się jego premierowe beat tape’y – „Moods From Sunset Cliffz” i „The Dynamic Dope Record Selekta”. Wydawnictwa posiadały klimat i stały na przyzwoitym poziomie. We wrześniu 2011 roku twórca opublikował wokalny projekt „Roadside Bombz”. Wydany w rocznicę zamachu na World Trade Center materiał pokazał twórczość Kalifornijczyka z innej strony. Z kolei w maju ub.r. pojawiła się kompilacja „Raptavism” zawierająca 5 nagrań różnych artystów związanych z hip hopem w San Diego. Kilka miesięcy temu trafił do sprzedaży jego kolejny beat tape, „Philthy Phalangez”, będący najciekawszą jak dotąd płytą tego artysty.

    Wydawnictwo ujrzało światło dzienne na początku listopada sygnowane logiem labelu The Gulag. Beatsmith Resist przygotował projekt silnie inspirowany filmami klasy B, szczególnie horrorami sprzed kilku dekad i stylistyką gore. Przedsmak całości materiału zapowiadało tytułowe nagranie utrzymane w mrocznym i złowrogim klimacie (wpleciony dialog na początku tego tracku dodaje dodatkowego wydźwięku utworowi).

    „Philthy Phalangez” z powodzeniem może stanowić soundtrack do kina grozy i wszechobecnego zła wyłaniającego się po zapadnięciu zmroku. Ponure o posępne brzmienia na płycie rozlewają się niczym gęsta mgła na łące, tworząc świetną otoczkę do wszelkiej działalności czarnych charakterów. „Garden of Heathens” i „Wretched of The Earth” zapewniają dużo emocji od początku trwania projektu. „Philthy Phalangez”, „Beast of Burden” i „Noble Savage” wzmacniają wymowę poszczególnych kompozycji. Zupełną odskocznią od złowieszczych dźwięków na płycie jest utwór „Writin’”, prawdziwa oda skierowana do graffiti. Jednak nie burzy to w żaden sposób mocnego charakteru wydawnictwa, którym powinni zainteresować się twórcy niskobudżetowych obrazów.

    Na tym jednak nie koniec, jeżeli chodzi o niniejszy materiał. Ostatnio przeprowadziłem krótką rozmowę z Beatsmithem Resistem dotyczącą ubiegłorocznej płyty oraz kilku innych tematów, o których dowiecie się poniżej.


    Cześć, jak się miewasz? Kilka miesięcy temu wypuściłeś swoją ostatnią płytę, „Philthy Phalangez”, będącą naprawdę udanym wydawnictwem. Jak długo zajęło Ci skompletowanie materiału na ten projekt?

    Wszystko jest świetne na sam koniec, dzięki. Cieszę się, że także lubisz ten beat tape! Właściwie zajęło to trochę czasu, aby skończyć ten projekt, ze względu na rodzinę i szkołę. Jednak nie było przy tym żadnej presji, aby cokolwiek wypuścić. Potoczyło się to niemal w całości swoim życiem. Nawet nie planowałem wytłoczyć singla 7-calowego, co przyszło mi późno do głowy. Pierwotnie chciałem opublikować coś w trakcie ubiegłych wakacji, czyli około rok po wydaniu „Roadside Bombz”. Ale zacząłem rozglądać się online, tylko z ciekawości szukając możliwości wypuszczenia siódemki i powiedziałem sobie „czemu nie?” Po tym jak zrealizowałem zamówienie na płyty musiałem wszystko cofnąć o miesiąc i pomyślałem, że Election Day (dzień wyborów prezydenckich w USA – przyp.red.) będzie dobrą datą do wydania projektu, czym się następnie kierowałem. Tytułowe nagranie było pierwszym beatem, jaki zrobiłem na to wydawnictwo, które pochodzi z wiosny 2012 roku.

    Czy mógłbyś porównać „Philthy Phalangez” do swoich wcześniejszych wydawnictw? Jaki jest lepszy sposób na wyrażenie siebie – wokalny projekt jak „Roadside Bombz” czy pełne instrumentalne LP?

    Cóż, to w pewnym rodzaju beat tape „Moodz From Sunset Cliffz”, z tym, że trzymałem się z daleka od muzyki soulowej, którą lubię samplować. Ale ostatecznie to jest to samo dla mnie, po prostu nowe sample, których wcześniej nie pociąłem. Jak dotąd „Roadside Bombz” to jednorazowa rzecz dla mnie. Nie uważam siebie za Emceego w jakimkolwiek znaczeniu. Chciałem tylko powiedzieć pewne sprawy, które uważam za ważne, więc nagrałem i opublikowałem całość do darmowego pobrania. Uważam, że mogę przekazać to samo przesłanie dwoma metodami równie dobrze. Zależy to tylko od tego, jakich sampli zdecydujesz się użyć, aby to wyrazić.

    Wygląda na to, że jesteś dużym fanem filmów gore i niskobudżetowych horrorów. „Philthy Phalangez” brzmi jak perfekcyjne tło do wszystkich strasznych i złowieszczych opowieści. Czy to był Twój główny koncept, aby przekazać słuchaczom tracki, które pasują do soundtracków filmów grozy?

    Jestem zdecydowanie fanem takich filmów, ale przygotowując ten projekt nie miałem naprawdę intencji do zrobienia tego w takiej formie. Może podświadomie? Nie mam pojęcia (śmiech). Chciałbym również, aby moje beaty znalazły się w filmie! Ale mówiąc bez ogródek, to po prostu przeszedłem przez obrazy kreując te instrumentale w swoim czasie wolnym, tworząc późną nocą, w czasie, gdy moja rodzina spała i miałem za sobą wszystkie zajęcia domowe. Zaprogramowałem perkusję lub tylko zapętlałem breaki w moim MPC i po prostu nakładałem rzeczy, które najbardziej lubiłem. Grzebałem w płytach szukając dziwnych, mrocznych i zakurzonych brzmień, które głównie znalazłem w starej muzyce folkowej, na płytach z całego świata. Słyszałem instrumenty, o których nawet nie wiedziałem, że istnieją i samplowałem mnóstwo rzeczy pochodzących z Bliskiego Wschodu, Bałkanów i pozostałych części Europy.

    Czy mógłbyś uchylić nieco rąbka tajemnicy i opowiedzieć o swoich planach na ten rok?

    Zdecydowanie! Kolejnym projektem, który ukaże się nakładem The Gulag będzie LP produkowane dla mojego przyjaciela, Vernona Bridgesa. Ostatniego lata wydał on album „Wrought of Chaos”, który wypadł naprawdę dobrze! Posiadamy już trzy utwory i podtrzymujemy dobre tempo prac. To na pewno zostanie wydane w 2013 roku. Rozpocząłem też prace nad innym instrumentalnym albumem jako dodatku do różnych beatów tworzonych na płyty raperów w tym roku. Robię te rzeczy dla własnej przyjemności i nie stresuję się tym, więc zobaczymy, co się wydarzy.

    Dziękuję za rozmowę.


    Wydawnictwo amerykańskiego beatmakera ukazało się na Bandcampie. Do elektronicznego wydania płyty dołączono także winylową siódemkę (flexi disc) zawierającą dwa nagrania – tytułowe „Philthy Phalangez” i „Wretched of The Earth”. Beat tape promuje video stworzone z wyciętych scen pochodzących z filmów grozy, w których zło nieustannie triumfowało.

    Tracklista

    1. Garden of Heathens
    2. Wretched of The Earth
    3. Toxic Rockets
    4. Philthy Phalangez
    5. When The Dust Settle
    6. Beast of Burden
    7. Dazed & Confused
    8. Noble Savage
    9. Writin’
    10. Dead Planet
  • Parallel Thought prezentuje swoje wydawnictwa muzyczne

    Parallel Thought prezentuje swoje wydawnictwa muzyczne

    3–5 minut

    Producenci należą do coraz ważniejszych postaci na rynku fonograficznym. Widać to na przykładach gatunków i nurtów muzycznych egzystujących bez wokalistów, ewentualnie traktujących ich jako dodatku do warstwy muzycznej. Obok solowych wykonawców cenionych na świecie, w tej dziedzinie odnoszą także sukcesy grupy producenckie. Zresztą to żadna nowość, ponieważ nawet w gronie najlepszych beatmakerów wszech czasów pojawiają się formacje złożone z kilku osób (The Bomb Squad, Organized Noise, Da Beatminerz i pozostali). W ostatnich latach z powodzeniem poczyna sobie kolektyw złożony z Druma, Knowledge’a i Canessa – Parallel Thought. W ub.r. artyści przyłożyli się do wydania aż 6 różnych projektów.

    W dzisiejszych czasach wielu twórców z kręgów około hip hopowych decyduje się na częste wydawanie swoich materiałów. Bohaterowie tego artykułu również należą do wiecznie zapracowanych i chętnie dzielących się swoją twórczością artystów. Parallel Thought prowadzi działalność od początku XXI wieku i może pochwalić się licznymi wydawnictwami zrealizowanymi na własną rękę, a także przy udziale innych wykonawców. Debiutancka płyta grupy zatytułowana „Drugs, Liquor, Sex & Cigarettes” trafiła do sprzedaży w 2004 roku. Projekt zawierał gościnne występy undergroundowych tuzów – Jean Grae, Pack FM-a, GM Grimma, Illogica, Breeza Evahflowina, Sluga i C-Rayz Walza. Z tym ostatnim raperem trio nagrało pełen album – „Chorus Rhyme” (2007). Następnie formacja wydała dwa longplaye przy współpracy z Tame One’em„Acid Tab Vocab” i „Parallel Uni-Verses” – dorzucając do tego mixtape „Da Ol’ Jersey Bastard” wydany dwa lata później. W ub.r. Drum, Knowledge i Caness wyprodukowali albumy Dela The Funky Homosapiena („Attractive Sin”) i Gene’a The Southern Childa („A Ride With The Southern Child”). Szczególnie pierwsze wydawnictwo, które trafiło wcześniej na stronę, wzbudziło zainteresowanie opinii publicznej.

    Odrębną stronę działalności Parallel Thought stanowią producenckie płyty i stricte instrumentalne projekty. Oprócz wypuszczonego dwa lata temu „Eccentric Breaks & Beats Volume 2” trio ma na swoim koncie wydanych kilka materiałów jako formacja 3:33. Enigmatyczne, przenoszące słuchaczy do świata baśni i iluzji wydawnictwa ukazują ich uniwersalizm i kunszt producencki. „333EP-1”, „The First Thousand Days”, „Live From The Grove”, „7 Sets Of 7” oraz „In The Middle Of Infinity” posiadają dużą wartość artystyczną, udowadniając, że beatmakerzy wcale nie muszą być ograniczeni do jednego nurtu, a ich śmiałe wizje nadają kolorytu środowisku, w jakim obracają się. Jednak to nie koniec projektów przedstawicieli New Jersey. W połowie ub.r. opublikowano dwie kolejne płyty, które zdobyły sympatyków na całym świecie – „Articulation” oraz „The Art of Sound”.

    Pierwsze wydawnictwo pojawiło się pod koniec czerwca 2012 roku, zaledwie tydzień po premierze „Attractive Sin”„Articulation” zawierające 7 nagrań okazała się też premierowym projektem grupy przedstawiającym Canessa w roli rapera. Parallel Thought zaprosiło dodatkowo na EP-kę trzech Emcees – G-Mane’a, Gene’a The Southern Childa i Loera Velocity’ego. Projekt wypadł co najmniej solidnie – beatmakerzy dopasowali poszczególne podkłady do charakterystycznych stylów wszystkich wokalistów, a główny architekt EP – Caness – nie zawiódł, pokazując dobre umiejętności za mikrofonem. Płyta okazała się porządnym przetarciem przed następnymi materiałami producentów.

    „Articulation” ukazało się na Bandcampie. Wydawnictwo można bezpłatnie pobrać za pośrednictwem tego serwisu lub korzystając z poniższego odnośnika. EP-ka również dostępna w sprzedaży w połączeniu z „A Ride With The Southern Child” Gene’a The Southern Childa.

    DOWNLOAD Parallel Thought – „Articulation”

    Tracklista

    1. Articulation feat. G-Mane
    2. Mad ILL
    3. Discussion Involved feat. Gene The Southern Child
    4. The Panel
    5. Intangibulls
    6. In The House
    7. It’s Over feat. Loer Velocity

    Parallel Thought nie kazali długo czekać na ich następny materiał. Już miesiąc po wypuszczeniu „Articulation” pojawił się ww. pełen album grupy – „The Art of Sound”. Zgodnie z założeniami wydana pod koniec lipca płyta stanowiła rozwinięcie poprzedniego wydawnictwa formacji, z tym, że postawiano niemal w całości na instrumentalne utwory, a nagrania z wokalami potraktowano jako dodatek do longplaya. Grupa producentów postawiła na utwory utrzymane w eksperymentalnej formie, łączącej instrumentalny hip hop z dźwiękami zahaczającymi o downtempo, elektronikę i klimaty pochodne. „Suspended Animation”, „The Canopy”, „Splathouse” czy „Moment In Time” wystawiają jak najlepsze świadectwo temu longplayowi. Warto zwrócić uwagę też na obecność Breezego Brewina z Juggaknots oraz „Made To Get Paid” z Gene’em The Southern Childemm.

    Jak można domyślić się, „The Art of Sound” trafiło na Bandcampa. Parallel Thought wydało album zarówno w wersji elektronicznej, jak i fizycznej. Początkowo projekt trafił do sprzedaży na płycie CD w rozkładanym kartonowym pudełku, a następnie pojawiło się także winylowe wydanie tego materiału.

    Tracklista

    1. Right Now feat. Caness, BE & Frantic RP
    2. Polyrythmatic
    3. Suspended Animation
    4. July24th
    5. The Canopy
    6. Ice Cold feat. Breeze Brewin (Juggaknots)
    7. Splathouse
    8. Swamper
    9. No Silence
    10. Made To Get Paid feat. Gene The Southern Child
    11. May Something
    12. Moment In Time
    13. Untitled
    14. Please Love PT. 1
    15. Purple Onion
    16. Currency

    Na tym nie koniec ubiegłorocznej działalności tej grupy producenckiej. Oprócz tego grupa wyprodukowała też album Gene’a The Southern Childa„A Ride With The Southern Child”. Ponadto poza nagrywaniem muzyki kolektyw beatmakerów wydaje płyty enigmatycznej grupy pod nazwą 3:33. Pod koniec ub.r. ukazały się dwa wydawnictwa formacji – kompilacja remiksów i niepublikowanych dotąd utworów („7 Sets Of 7”) i instrumentalny longplay „In The Middle Of Infinity”. O tych materiałach więcej w kolejnym artykule poświęconym labelowi Parallel Thought, LTD.

  • Bluesowe opowieści Kid Koali

    Bluesowe opowieści Kid Koali

    3–4 minut

    W tym roku kultura hip hopowa będzie obchodziło 40-lecie swojego istnienia. W początkowych latach jej rozwoju szczególną pozycję zajmowali DJ’e, należąc niegdyś do najbardziej szanowanych postaci w środowisku. Z biegiem lat ich pozycja sukcesywnie słabła, a znacznie więcej miejsca zaczęto poświęcać raperom i producentom. Projekty wydawane przez turntablistów często nie znajdowały dostatecznego uznania w oczach odbiorców (chociaż znajdziemy tutaj wyjątki), pomimo nie raz dużej wartości artystycznej tych wydawnictw. Jeden z wiecznie zapracowanych DJ’ów, pochodzący z kanadyjskiego Montrealu Kid Koala, już od kilkunastu lat dostarcza muzykę na wysokim poziomie, posiadających przy tym liczne grono fanów. We wrześniu ub.r. odbyła się premiera ostatniego albumu tego twórcy – „12 Bit Blues”.

    W połowie lat 90.tych Ninja Tune prężnie rozwijała się, a kolejni artyści dołączali do tej wytwórni płytowej. W 1996 roku brytyjski label podpisał kontrakt płytowy z pierwszym wykonawcą mieszkającym na stałe w Ameryce Północnej – Kid Koalą. Kanadyjski twórca wypuścił na początku dwa wydawnictwa mocno ukierunkowane na scratch. Oryginalnie mix „Scratchcratchratchatch” stanowił demo nadesłane przez DJ’a do londyńskiej oficyny wydawniczej, które z miejsca zainteresowało Brytyjczyków postacią niepozornego obywatela Montrealu. Wydany następnie rozszerzony singiel winylowy „Scratchappyland” tak naprawdę zawierał utwory wybrane z premierowego materiału turntablisty. Po udanym debiucie i przedstawieniu własnego spojrzenia na produkcję hip hopową i wykorzystania umiejętności DJ’skich, sympatycy instrumentalnych projektów około hip hopowych i nurtu cut-up niecierpliwie wyczekiwali pełnego albumu Kid Koali.

    Pierwszy longplay Kanadyjczyka ukazało się stosunkowo późno – premiera „Carpal Tunnel Syndrome” odbyła się 4 lata po nawiązaniu współpracy z Ninja Tune. Opinia publiczna doceniła tę produkcję głównie za nadzwyczaj sprytnie tworzone muzyczne historyjki i klimat unoszący się nad płytą. Następne lata przyniosły pełno nowych wydawnictw, wśród których warto wymienić choćby „Some Of My Best Friends Are DJs” (2003), „Live From The Short Attention Span Audio Theatre Tour” (2005), „Your Mom’s Favorite DJ” (2006) i „Space Cadet: Original Still Picture Score” (2011). Kid Koala szybko wyrobił sobie opinię jednego z najbardziej uzdolnionych turntablistów potrafiących odnaleźć się na płytach studyjnych. Muzyka wydawana przez niego ukazywała się w przystępnej formie zarówno dla fanów świata polepionych dźwięków i scratchów, jak i sympatyków abstrakcyjnych brzmień.

    Kanadyjski wykonawca uczestniczył również w projektach Deltron 3030, Bullfrog, The Slew. Szczególnie pierwsze przedsięwzięcie współtworzone wraz z Danem the Automatorem i Delem z Hieroglyphics przysporzyło mu mnóstwo pochlebnych opinii z całego świata. Wpływa na twórczość artysta ma również zamiłowanie artysty do rysowania. Do tej pory opublikowano kilka książek z jego rysunkami, a niektóre kompozycje stanowią ścieżkę dźwiękową do jego prac graficznych. W ub.r. Kid Koala udostępnił swój kolejny projekt muzyczny – „12 Bit Blues”, różniący się pod pewnymi względami od jego dotychczasowych wydawnictw.

    Płyta trafiła do sprzedaży w połowie września ub.r., a jej wydawcą zostało rzecz jasna Ninja Tune. W czasie, gdy multum artystów zwraca się w stronę nowych nurtów muzycznych, kanadyjski twórca postawił na album w starej-dobrej formie. W tym celu skorzystał z kultowego samplera SP-1200, którego od niedawna jest dumnym właścicielem. Wszystkie utwory zawarte na LP opierają się o blues, czyli gatunek muzyczny uwielbiany przez Kid Koalę w czasach swojej młodości. „12 Bit Blues” oprowadza po świecie osadzonym w klimacie retro, ukazując jego piękno w fuzji ze współczesnymi warunkami na scenie muzycznej. Długoletni fani jego wydawnictw mogą kręcić nosem na zrezygnowanie z typowych elementów turntablistycznych przy tworzeniu szkieletu albumu. Jednak nie należy do tego podchodzić w ten sposób, ponieważ to kolejne stadium rozwoju Kanadyjczyka. Twórca z Montrealu zademonstrował swoje umiejętności jako konstruktora utworów przy wykorzystaniu wcześniejszych doświadczeń. W tym momencie jest on kimś więcej, aniżeli zwykłym DJ’em czy beatmakerem. Kid Koalę należy raczej określać jako dyrygenta mającego pod swoją batutą orkiestrę złożoną z samplera, gramofonu i potężnych pokładów płyt winylowych.

    Snippety wrześniowego wydawnictwa Kid Koali znajdują się na stronie Ninja Tune. W przypadku ubiegłorocznego albumu kanadyjskiego twórcy, zwraca uwagę sposób wydania materiału. Pierwsze tłoczenia płyt CD i winylowych zawierały niecodzienny bonus w postaci malutkiego kartonowego gramofonu, którego każdy nabywca „12 Bit Blues” mógł złożyć osobiście. Do limitowanej wersji projektu dołączono również flexi dysk – płytę można odtworzyć za pomocą adaptera z napędem ma dłoń słuchacza. Jak dokładnie przedstawia się niesamowity gramofon dowiecie się z poniższych nagrań video. Ponadto zamieszczam dwa pomysłowe teledyski promujące produkcję Kanadyjczyka zrealizowane do „5 Bit Blues” i „8 Bit Blues (Chicago to LA to NY)”.

    Tracklista

    1. 1 Bit Blues (10,000 miles)
    2. 2 Bit Blues
    3. 3 Bit Blues
    4. 4 Bit Blues
    5. 5 Bit Blues
    6. 6 Bit Blues
    7. 7 Bit Blues
    8. 8 Bit Blues (Chicago to LA to NY)
    9. 9 Bit Blues
    10. 10 Bit Blues
    11. 11 Bit Blues
    12. Denouement
  • Keith Science przedstawia debiutanckie wydawnictwo muzyczne

    Keith Science przedstawia debiutanckie wydawnictwo muzyczne

    2–3 minut

    Wprowadzenie streamingu nagrań muzycznych należy uznać za najlepszą rzecz jaka przytrafiła się w przemyśle fonograficznym od dobrych kilku lat. Serwisy takie jak Bandcamp, Soundcloud czy Mixcloud w błyskawicznym tempie znalazły dziesiątki tysięcy sympatyków na całej kuli ziemskiej. Przeglądając wybrane statystyki tej pierwszej strony można dostrzec sukces tego przedsięwzięcia. Od września 2008 roku łączna sprzedaż na Bandcampie przekroczyła 30 milionów USD, na co złożyło się blisko 4,5 miliona transakcji. Twórcy umieszczający muzykę jako „name your price” uzyskują z reguły o 50% większe wpływy ze sprzedanych nośników. Dzięki temu serwisowi można co rusz odkrywać wspaniałe pokłady nowej muzyki. W tej kategorii umieścimy debiutancki album beatmakera z Brick City, Keitha Science’a – „Vessels of Thought Volume II”.

    New Jersey posiada już swoich przedstawicieli na U Call That Love (K-Def, Beneficence, Apache), a wszyscy z nich są związani z klasyczną formą hip hopu. Bohater niniejszego artykułu również należy do zagorzałych zwolenników korzennego rapu. Przyszły producent w czasach swojej młodości wychował się na klasykach gatunku (Gang Starr, Pete Rock & C.L. Smooth, D.I.T.C., Large Professor, Nas, Mobb Deep i wielu innych), chociaż początkowo sporo czasu spędzał przy innych gatunkach muzycznych. Keith Science swoje pierwsze beaty nagrywał już 20 lat temu, ale musiały minąć długie lata zanim zdecydował się na wydawanie muzyki. Twórca ze Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych wypuścił kilka projektów utrzymanych w różnym klimacie, aczkolwiek dopiero od „Vessels of Thought Volume I” rozpoczął on poważne przedsięwzięcia. Follow-up do tego wydawnictwa ukazał się w połowie października ub.r. i jest traktowany jako pełnoprawna debiutancka płyta artysty. „Vessels of Thought Volume II” to prawdziwa perełka i jeden z najwartościowszych instrumentalnych longplayów ostatnich miesięcy.

    Beatmaker zdecydował się na wydanie materiału własnym sumptem, powołując do tego label Central Wax Records. W porównaniu do wielu współczesnych producentów idących wraz z nowymi trendami w branży, Keith Science pozostaje wierny starej szkole muzycznej.

    W czasie, gdy dziesiątki twórców wypuszcza krótkie utwory trwające 1-2 minuty, nie raz przypominające bardziej szkice, aniżeli pełnoprawne nagrania, to artysta z Brick City przedstawia długie instrumentale i nie wybiera drogi na skróty. „Vessels of Thought Volume II” konstrukcją przypomina wydawnictwa sprzed kilku lat – dłuższe kompozycje oparte o mocną perkusję i kapitalny sampling. Nagrania występujące na tym albumie z powodzeniem można potraktować jako podkłady do tracków z udziałem raperów bądź wokalistów. Boom bapowe brzmienie longplaya przywodzi na myśl produkcje z pierwszej połowy lat 90.tych i co najważniejsze, czuć w tych utworach autorskie pierwiastki i umiejętną realizację wszystkich założeń. „Soldiers II”, „Coleco”, „Cloud”, „Tropic” czy „Sepia” stanowią najlepszą wizytówkę płyty, choć tak naprawdę całość LP stoi miejscami wręcz na niebotycznym i rzadko spotykanym dzisiaj poziomie. Pozostaje tylko żałować tego, iż ten projekt nie trafił póki co do szerokiego spektrum odbiorców, lądując w szufladzie z napisem „przespane i pominięte wydawnictwa”.

    Album mieszkańca New Jersey znajdziecie na Bandcampie. „Vessels of Thought Volume II” ukazało się zarówno w formacie elektronicznym, jak i fizycznym (płyta CD). Digipacki można bezpośrednio zamówić korzystając z BC. Producent opublikował także snippety longplaya dostępne na YouTube. Instrumentalna płyta Keitha Science’a to jeden z najlepszych ubiegłorocznych projektów tego typu. Szkoda tylko, że wydawnictwo nie zostało dostrzeżone przez większość serwisów muzycznych.

    Tracklista

    1. Polygon
    2. Soldiers II
    3. Elevations
    4. Coleco
    5. Archon II
    6. CCM
    7. Blocks
    8. Cloud
    9. Tunnels III
    10. Tropic
    11. Century
    12. Sepia
    13. Penni
  • Dwie płyty Bugseeda wydane w krótkim odstępie

    Dwie płyty Bugseeda wydane w krótkim odstępie

    2–4 minut

    Wśród przedstawicieli międzynarodowej sceny muzycznej aż roi się od uzdolnionych beatmakerów prezentujących swoją twórczość z coraz większym powodzeniem. Uważny obserwator niezależnych kręgów około hip hopowych z łatwością wymieni kilka tuzinów liczących się twórców w tej niszy. Każdy słuchacz posiada własnych faworytów, ale dla pewnych postaci nie powinno zabraknąć miejsca na ogólnej liście popularnych wykonawców w tych nurtach. Freddie Joachim, Eric Lau, Handbook, Robot Koch, Small Professor, Elaquent, Parallel Thought, Dela, Damu The Fudgemunk, Suff Daddy, DJ Mitsu the Beats, 14KT – to tylko niektórzy uznani producenci w szeroko pojętym undergroundzie. Po wydanych jesienią tego roku dwóch projektach – „Critical Moment” i „Soundcraft” – do tego rankingu warto dopisać japońskiego twórcę, Bugseeda. Jego wydawnictwa stoją na wysokim poziomie artystycznym.

    Większość beatmakerów rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni współpracuje z azjatyckimi wydawcami muzycznymi. W porównaniu do wielu twórców z tego kraju, Bugseed wybrał inną drogę, podejmując część działań na własną rękę oraz nawiązując kontakty na innych kontynentach. Zanim do tego doszło artysta wypuścił debiutancki album „Bohemian Beatnik LP” z lipca 2010 roku w kooperacji z rodzimymi labelami – Beatcasting/Manhattan Records. Wydawnictwo świetnie przyjęło się na rynku muzycznym – opinia publiczna doceniła warsztat producenta opierający się na jazzowych i soulowych samplach wymieszanych z elektroniką. Następne miesiące przyniosły projekty realizowane z francuskim Cascade Records (podcast „Underground Japan”), mix z Ritmo Sportivo („Tokyo Midnight Lunch”), „Flipping Formats Beattape” i „Silla Beattape” z Ill.Sugim, „Street Scape Mixtape” z Diasporą oraz podcast „Urban Awakening” zrealizowany dla Finest Ego. Po tej serii materiałów po tokijczyka upomniały się dwa prężnie rozwijające się labele – HW&W Recordings (Huh What And Where) i ww. Cascade Records. Japończyk zdecydował się nagrać dwie oddzielne płyty dla tych oficyn wydawniczych.

    Pierwsze wydawnictwo ukazało się poprzez wytwórnię płytową z Los Angeles. „Critical Moment” wydane 23 października b.r. zawiera 6 nagrań utrzymanych w klimacie znanym z poprzednich projektów Bugseeda. Szczególną wartość tutaj mają „Wiseman” (klawisze odgrywają tutaj dużą rolę, delikatnie wprowadzając do dalszej części EP-ki), „Blotting Map Remix” (jazzowe brzmienie w przystępnej formie) i „Leisure” (gdyby w taki sposób częściej kończyły się płyty, to słuchacze chętniej do nich wracaliby). Nie bez znaczenia przy tej produkcji jest też to, iż beatmaker postawił na dłuższe wersje beatów, rozszerzające ten materiał w przyjemny sposób.

    „Critical Moment” ukazało się jedynie w formacie elektronicznym za pośrednictwem Bandcampa. Szkoda, że HW&W Recordings nie zdecydowało się na wypuszczenie tego materiału również na nośniku fizycznym, gdyż na pewno znalazłoby się wielu zainteresowanych tym projektem.

    Tracklista

    1. Wiseman
    2. Engram
    3. Blotting Map Remix
    4. Hibiscus
    5. Spanish Flower
    6. Leisure

    „Soundcraft” trafił do obiegu zaledwie dwa tygodnie po wypuszczeniu poprzedniego wydawnictwa Japończyka. Schemat tej płyty nie odbiega od założeń większości beat tape’ów – kilkanaście instrumentalnych tracków zebranych w jedną całość. Bugseed wybrał uprzednio zrealizowane nagrania, wyrównał ich brzmienie, nadał właściwego blasku i tak pokrótce powstał ten longplay. Azjatycki twórca pokazuje cały swój kunszt, sięgając do nieschematycznych rozwiązań, co najlepiej opisują poniższe słowa Sala Martina z Cascade Records:

    Prezentując swoje zacinające się piruety wokół instrumentalnego hip hopu, Bugseed dowodzi słuszności braku deficytu pomysłów i energii na „Soundcraft”.

    W porównaniu do październikowej płyty Bugseeda, „Soundcraft” trafiło do sprzedaży w wersji elektronicznej oraz fizycznej. Zainteresowanie tym instrumentalnym albumem najwyraźniej przerosło oczekiwania Cascade Records, gdyż miesiąc po wydaniu płyty, kończy się nakłada drugiej edycji płyty CD (digipack). Warto nadmienić, że longplay ukazał się w różnych konfiguracjach (wraz z t-shirtami i czapkami zimowymi). W końcu liczy się obecnie kreatywność i umiejętność przyciągnięcia odbiorców, nieprawdaż?

    Tracklista

    1. O-Hashi 2
    2. Re-Person
    3. Refreshing
    4. Clappppppp
    5. Heart Wave
    6. Bugnus
    7. Stbb 159
    8. Psychedelic
    9. O-Hashi 3
    10. Sukeban
    11. Flowering
    12. Pizza Pizza
    13. Robooster
    14. 169 Remix
    15. Bedria Neo Funk
    16. Dance Upon Nothing
    17. Drops
    18. Echoes
  • Mistyczna twórczość Joego Vitterbo

    Mistyczna twórczość Joego Vitterbo

    3–5 minut

    Instrumentalne kompilacje w środowisku hip hopowym cieszą się różnorodnymi opiniami, niemniej stanowią coraz większą partię ogółu wydawnictw gatunku. Część producentów pozostaje wierna korzeniom, udostępniając beaty oparte o sample i dźwięki perkusyjne. Z kolei wielu uznanych beatmakerów (z powodzeniem) podejmuje próby zatarcia granic między gatunkami, uciekając w stronę trip hopu czy szeroko pojętej elektroniki. Mówiąc krótko – słuchacze mają szeroką paletę wyboru brzmień, które mogą ich zafascynować.

    Oprócz skrajnych emocji, jakie budzą same nagrania, nie sposób nie zgodzić się ze stwierdzeniem, iż wielu artystów ma po prostu metaforyczny „własny świat”, ukryty gdzieś między beatmaszynami a stertami czarnych płyt, wypełniającymi ciasny pokój, służący jako miejsce pracy. Producenci często dają się poznać jako lekko ekscentryczni autorzy niecodziennych kreacji – pierwszym z brzegu przykładem może być osoba Madliba, człowieka odpowiedzialnego za powstały przez wdychanie helu głos Quasimoto i jego perypetie, osadzone na abstrakcyjnych beatach, czy autora wymyślonych muzyków z Yesterday’s New Quintet. Tak barwne osobistości kryją się również w hip hopowych podziemiach Starego Kontynentu – Panie i Panowie, przed Wami Joe Vitterbo.

    Życie i personalia zamieszkałego we Francji artysty spowija mgła tajemnicy skrywanej pod niepokojącą, gipsową maską. Joe to ”człowiek renesansu” w najlepszym tego wyrażenia znaczeniu, lista dziedzin sztuki i kultury, jakimi się zajmuje jest bardzo imponująca. Szkice, obrazy, niezależne filmy i fotografie to tylko niektóre z jego pobocznych dzieł. Hołdując zasadzie DIY, Vitterbo potrafi sam wziąć w swoje ręce organizację wystaw czy koncertów zaprzyjaźnionych muzyków. W 2004 roku światło dzienne ujrzała jego pierwsza EP-ka, „7 1/2 tries”, będąca połączeniem instrumentalnego hip hopu i, jak sam określa, „lo-fi electro”. Inspirowany wczesnymi dokonaniami DJ-a Shadowa album został stworzony w całości za pomocą Akai S2000 oraz Atari 1040STF, szybko zmiksowany przez Mitcha Vincenta, i niemasterowany. Wydana niskim kosztem, we własnoręcznie przygotowanych koszulkach, płyta rozdawana była za darmo, a teraz można pobrać ją z Bandcampa Joego.

    Tracklista

    1. Question
    2. Answer
    3. On My Mind
    4. Everything Seems To Be
    5. Fugalude
    6. Flexion
    7. Reflexion

    Na tym samym sprzęcie, w podobnych warunkach, pod osłoną nocy powstał w 2006 roku drugi album Vitterbo, „Blind”, uciekający jeszcze bardziej w stronę mrocznej elektroniki. Przeważające na płycie, brudne, szumiące i minimalistyczne dźwięki ocierają się niemalże o ambient, współgrając z mistycznym wizerunkiem producenta. Jak głosi podpis pod albumem: a headphone can be advised for an „optimal” listening. Zapraszam do przekonania się na własnej skórze, zaopatrując się w jego utwory, bez dodatkowych opłat, na Bandcampie.

    Od czasu wydania ”Blind”, Joe angażował się w rozmaite, undergroundowe projekty związane ze sztuką i muzyką alternatywną. W życiu artysty nie brakuje polskich akcentów – niejednokrotnie bowiem zajmował się koncertami rockowych i jazzowych formacji, takich jak np. Robotobibok, Band Of Endless Noise, Małe Instrumenty, Program i Mordy, dodatkowo poświęcając się pracy przy noise-rockowej kapeli o dźwięcznej nazwie DUPEK (z którą wystąpił w naszym kraju w 2006 i 2008 roku). Ponadto, przyznaje się do swojego zamiłowania estetyką starych polskich plakatów filmowych (zapraszam na stronę artysty – nad jego biografią widnieje zdjęcie, zrobione na tle jednego z nich).  Joe Vitterbo miał dodatkowo swój wkład w organizację show ”1989” Gran Kino, czy tworzenie tanecznych performance’ów Amandy Bouilloux.

    Rok 2011 to znowu powrót do samplera. Powrót nie byle jaki, bo w iście wielkim stylu, osadzonym w realiach hip hopu lat dziewięćdziesiątych… czyli w klimacie zupełnie innym, niż przed laty. „Sometimes You Have to Stick with the Oldschool Ways” wydany w lipcu bieżącego roku nakładem wytwórni Joego, Young & Green Records, jawi się słuchaczowi jako trwający przeszło 46 minut, pełnowymiarowy album.

    Oparty o sample, scratche i partie klawiszowe, stanowi najbardziej hip hopowe dzieło Vitterbo, które z pewnością przypadnie do gustu wielu Czytelnikom UCTL. Pomimo tego, że usłyszymy patenty rodem z bardziej elektronicznych inspiracji producenta, dominują beaty oparte na groovie oraz przemyślane, często bardzo emocjonalne i dramatyczne kompozycje, będące wyrazem dojrzałości twórcy. Jeżeli dodamy do tego niebanalny sposób wydania limitowanego albumu, po zsumowaniu wszystkich czynników, otrzymujemy sztukę wysokich lotów.

    Album możemy przesłuchać na Bandcampie. Warto zapoznać się także z trailerami promującymi wydawnictwo.

    Tracklista

    1. Welcome
    2. Still Banging
    3. Five Spot Aftershow
    4. Groovy Harry
    5. Conspiracy Interlude
    6. Chippers
    7. U Know The Name
    8. Guess Who’s Back!
    9. ’Til it Hurts
    10. JCarson Orchestra Interlude
    11. Gotta Stick with the Worst
    12. Real Shit Part One
    13. Inna 6strings Mood
    14. Maybe You’re Too Young to Know How to Dance on This Kind of Groove? Part One
    15. Wanna be a Gangsta?
    16. Strongtown Diva
    17. Teenie Weenie Groovy
    18. Just a Beat
    19. Real Shit Part Two
    20. Will You Answer This Time?
    21. Maybe You’re Too Young to Know How to Dance On This Kind Of Groove? Part Two
    22. Who Said It Was A Game?
    23. A Man on the Street
  • Freddie Joachim przedstawia nowe wydawnictwo muzyczne

    Freddie Joachim przedstawia nowe wydawnictwo muzyczne

    2–3 minut

    W ostatnich latach nastąpił znaczny wzrost popularności producentów muzycznych z kręgów około hip hopowych, znakomicie odnajdujących się w dzisiejszych realiach w branży. W tej kategorii znajdują się zarówno beatmakerzy stawiający głównie na solową działalność, jak i postaci chętnie współpracujący z innymi artystami. W związku z tym, stworzenie listy zawierającej wszystkich najbardziej liczących się przedstawicieli tego nurtu jest niemal niemożliwe, ponieważ nie sposób uzbierać wszystkich twórców do jednego worka. Z drugiej strony nie trzeba być omnibusem muzycznym, aby zdawać sobie sprawę, iż każde zestawienie tego typu powinno zawierać wzmianki o Oddiseem, Apollo Brownie, Flying Lotusie, Dibia$e, Eriku Lau, Onrze, czy Tall Black Guyu. W jednym rzędzie z nimi stanie właściciel Mellow Orange, Freddie Joachim, który w drugiej połowie września wydał nowe EP – „Waiting”.

    Bay Area stanowi przyjazną przystań dla artystów obracających się w różnych nurtach muzycznych. Freddie Joachim umiejętnie korzysta z warunków jakie mu zapewnia ta część Kalifornii, co przekłada się również na charakter jego wydawnictw. W przeciągu ostatnich 4 lat artysta wyrobił sobie mocną pozycję na rynku, umiejętnie wzmacnianą praktycznie każdego miesiąca. O pozycji producenta w branży najlepiej świadczy fakt, iż nie musi sobie zawracać głowy promocją swojej muzyki, gdyż wykonują to za niego słuchacze i strony muzyczne. Co ciekawe, jedynie informacja prasowa o płycie „Midway” została rozszerzona, zaś o pozostałych projektach beatmakera niewiele można było dowiedzieć się z tzw. press release’ów. Po prostu w jego przypadku, muzyka broni się sama i sukcesywnie dociera do coraz większego grona odbiorców. Większość nagrań mieszkańca Cali trafia na Soundclouda, natomiast czasem wybrane kompozycje są zbierane przez niego umieszczane na kompilacjach (ostatnia z nich, „The Joachim Remixes Vol. 5” ukazała się w lipcu b.r.). Oprócz tego trafi się też niekiedy zbiór instrumentalnych utworów. Do tej kategorii zalicza się niedawno wydany projekt „Waiting”.

    Premiera EP-ki odbyła się 24 września, jak zwykle bez specjalnych zapowiedzi i dziesiątkach tzw. controlled leaków. Freddie Joachim zrealizował kolejny udany materiał, na sukces którego wpływa kilka czynników. Określając styl producencki artysty należy posłużyć się zwrotami krążącymi wokół nowocześnie brzmiącego instrumentalnego hip hopu. Używając słowa nowoczesny wcale nie mam na myśli sięgania przez beatmakera po płytkie brzmienia elektroniczne, będące coraz częściej nieznośną dla uszu papką serwowaną przez wielu twórców. Bohater tego artykułu na swój sposób definiuje organiczne brzmienie około hip hopowe, którego naprawdę niewiele dzieli od soulu w najlepszej odmianie. Anglojęzyczne serwisy muzyczne takie utwory jak „We Wrote A Song About It”, „Gone”, czy „Across The Sky” nazywają mianem soulfulowych i trzeba przyznać, że jest w tym wiele racji. „Waiting” posiada też jedną przewagę nad pozostałymi wydawnictwami z tego kręgu. Kompozycje zawarte na tym projekcie nie trwają ok. 1-1,5 minuty, co jest zmorą dzisiejszych beat tape’ów i pochodnych wydawnictw. Freddie Joachim dostarczył na tym EP pełnoprawne utwory, którymi można cieszyć się odpowiednio długo.

    Wrześniowe wydawnictwo beatmakera ukazało się na Bandcampie. Instrumentalny projekt nieprzypadkowo został zatytułowany jako „Waiting”, gdyż Freddie Joachim przymierza się właśnie do wydania nowego longplaya. Premiera „Fiberglass Kisses” jeszcze w tym miesiącu (przy pomyślnych wiatrach).

    Tracklista

    1. We Wrote A Song About It
    2. Infinite Loop
    3. Masquerade
    4. Gone
    5. Across The Sky
    6. If I Say (Bonus)
    7. When You Sleep
  • Indelible Niche Collective wydawcą undergroundowej kompilacji

    Indelible Niche Collective wydawcą undergroundowej kompilacji

    3–4 minut

    Droga prowadząca od głęboko tkwiących niezależnych kręgów muzycznych do zdobycia większego uznania w oczach opinii publicznej bywa niekiedy długa i wyboista. Jak pokazują przykłady wielu artystów, bez większego wsparcia oraz szczęścia, ładnych kilka lat może zająć dotarcie do szerszego grona słuchaczy. Jeżeli dołożymy do tego stale rosnącą konkurencję na całym świecie oraz promocję stale tych samych postaci przez serwisy muzyczne, to okaże się, iż rzeczywiście trzeba nie lada wysiłku, aby przebić się w tej branży. W związku z tym, powołuje się do życia projekty zrzeszające młodych twórców muzycznych, przy których wspólnymi siłami można zdziałać znacznie więcej niż w pojedynkę. Jednym z takich przedsięwzięć jest założone nie tak dawno Indelible Niche Collective. Dzięki tej platformie ukazała się kompilacja „INC: Collection 1”, zawierająca nagrania wykonawców na dorobku z różnych stron świata.

    Pomysłodawcą całego projektu został mieszkający na stałe w Baltimore w stanie Maryland Stephen Perez. Amerykanin tworzy również muzykę pod pseudonimem evolv, znajomym niektórym sympatykom instrumentalnych brzmień muzycznych. Artysta obraca się wokół ambientu, post-rocka, elektroniki z lat 80.tych, ale wpływ na jego rozwój wywarł też klasyczny rap sprzed dwóch dekad. Początkowe zetknięcie się wykonawcy z tworzeniem muzyki przypadło na współpracę z jego przyjacielem, Davidem Redwine’em (Lackflow Intolerant). Wspólnie doszli do wniosku, iż warto postawić na pracę u podstaw i zebrać wokół siebie wielu niezależnych i dopiero co raczkujących beatmakerów z Ameryki Północnej, Europy i pozostałych kontynentów. Doprowadziło to do powstania w pierwszej połowie b.r. Indelible Niche Collective. Kilka miesięcy później składanka „INC: Collection 1” trafiła już do obiegu.

    Wśród wszystkich twórców zgromadzonych na pierwszej części tej serii wydawniczej, większość utrzymuje ze sobą od jakiegoś czasu kontakty, a niektórzy są wręcz przyjaciółmi. Wydaje się to absurdalne – w końcu tracklista kompilacji zawiera 51 nagrań (!) – jednak okazuje się prawdziwe. Informacje o Indelible Niche Collective przekazywano od jednego artysty do drugiego, co sprawia, iż „INC: Collection 1” nabiera rodzinnego i organicznego charakteru. W związku z taką liczbą utworów zawartych na tym projekcie, zachodziły obawy o utrzymanie właściwego klimatu wydawnictwa. Jak się okazuje, Stephen Perez wraz ze swoimi przyjaciółmi podołał zadaniu, przygotowując spójny materiał. Na składance dominują eksperymentalne, zahaczające o różne nurty muzyczne, kompozycje. Poszczególne utwory rozciągają się od ambientu, przez klasyczną i współczesną elektronikę, nagrania pasujące do soundtracków filmowych, aż po instrumentalny hip hop. Pojawił się też polski akcent na „INC: Collection 1” w postaci instrumentalnego tracka „My Chance” Prod. B.

    Indelible Niche Collective wypuściło pierwszą kompilację na Bandcampie. „INC: Collection 1” ukazało się w sprzedaży w formie elektronicznej oraz fizycznej. Kompilacja trafiła na limitowaną edycję 30 podwójnych kaset umieszczonych w drewnianych pudełkach, stanowiących nie lada gratkę dla kolekcjonerów muzyki. Ponadto projekt promuje sugestywne wideo, będące oprawą wizualną pierwszej części składanki.

    DOWNLOAD Indelible Niche Collective – „INC: Collection 1”

    Tracklista

    1. Mr. Boston Beatdown – Every Wish’ll…
    2. Dad School – Orientation
    3. Tru Highs – High Persona
    4. JAH RA – You Don’t Even Know
    5. Naono – Fotago
    6. Mr. Kwazi – Moody Man
    7. Mellow Bloke – Lonely Daydreamer
    8. Mammut Is In Love – Magical Song
    9. Lackflow Intolerant – MeYouWe (rod. Boston Beatdown)
    10. Light Escape – 001
    11. _moohn – dgtlsnset
    12. Prof. Logik – Some Sought of Fusion
    13. Toma & evolv – But the Mountains, I Raise
    14. munno – Orange
    15. Bass Kapital – Surrndrr
    16. B.Ro – Sippin Beer on the Beach
    17. Nathan Watson – Forgotten
    18. 9Planets – Too Much Of Nothing
    19. Prod. B – My Chance
    20. i AM esper – When the Sun Sets Over the Wilderness
    21. Junoflo & evolv – Dinner For One (prod. evolv)
    22. Nodding Off – At the Edge of the Sky
    23. Cyan P – Gravely
    24. Ullapul – Silo #1
    25. Drig & evolv – Crawl Space (prod. Drig & evolv)
    26. evolv – Alluring
    27. Jacob Gemmell – Sonnet of Garages
    28. JAH RA & evolv – Emanate
    29. David Redwine & Dalena Tran – Cla-sick Poetry feat. Dalena Tran
    30. Apollo Knives – Peter and the Burning Building
    31. Pysch3 & evolv [SuperSmashBros] – Grain
    32. Bara líti? – höfu?verkur
    33. Twisted Perspective – I Have a Dream
    34. 2D Nation – Real Talk
    35. Alone – All That Can, Does
    36. Beatoven – Clip Clop Stop
    37. Hyde and Shriek – Djaruma
    38. Full Body Champoux – CryptKeeper
    39. Intelligent Quotes – Lyrical Fitness
    40. Bass Kapital – Orientation (Dad School RMX)
    41. evolv & Apollo Knives – Here We Go… Up
    42. Mellow Bloke – Holly & Paul
    43. Mr. Boston Beatdown – Day After Day
    44. JAH RA – Dat Bub Bubs Bounce
    45. Nodding Off – Ink and Exhibitionists
    46. Tru Highs – Mirror Kisses – Kameron (Tru Highs Remix)
    47. Jahvolv – Wig Bent Sh** (The Last Wig Bender)
    48. Cyan P – Stones
    49. Drig & SELA – Atlantis (prod. SELA)
    50. evolv – September 1937
    51. Mr. Kwazi – You Got Another One?
  • SENSE & Sotu the Traveller ze wspólnym wydawnictwem

    SENSE & Sotu the Traveller ze wspólnym wydawnictwem

    2–3 minut

    Przy obecnych uwarunkowaniach na scenie muzycznej, niejednokrotnie przychodzi z wielkim trudem odnalezienie się wśród masy nowych wydawnictw z całego globu. Już wcześniej zwracałem uwagę w serwisie uwagę na to stale rosnące zjawisko. Niejedna osoba zgodzi się też ze mną, iż czasami jesteśmy pozytywnie zaskakiwani przez nieznanych wcześniej wydawców i artystów. Wśród wszystkich oficyn wydawniczych warto zwrócić baczną uwagę na co prawda nie najmłodszą, aczkolwiek nie wszystkim znaną, wytwórnię Beats Broke. Posiadający swoją siedzibę w Austin w Teksasie (SXSW kłania się) label, współpracuje z wieloma artystami z Europy i Ameryki Północnej. Wśród najnowszych projektów wydanych przez amerykańską firmę znajdziemy wspólny materiał holenderskiego duetu producenckiego SENSE & Sotu the Traveller, „Rise & Shine”.

    Daniel Tiuri Wils (SENSE) oraz Baris Akardere (Sotu the Traveller) wydają się być większości osób rasowymi żółtodziobami, choć w rzeczywistości przedstawia się to zupełnie inaczej. Pierwszy z nich ma za sobą bardzo produktywny 2010 roku, kiedy to zaistniał w ramach trzech oddzielnie założonych przez siebie projektów. Do tego wliczają się następujące wydawnictwa: wydane w ramach Numaads „Now” (z remiksami J. Rawlsa & Robota Kocha), „Enter the Circle” wypuszczone jako Shahmen oraz „Sound Surroundings” grupy The Q4, tworzonej przez artystę wraz z Arts The Beatdoctorem i STW. Szczególnie wydany przez Project: Mooncircle album tej ostatniej formacji, „Sound Surroundings”, przyniósł holenderskiemu twórcy większy rozgłos.

    W przypadku partnera muzycznego SENSE-a, wszystko do tej pory przebiegało dokładnie na odwrót i dotyczyło głównie kariery solowej Sotu the Travellera. W 2007 roku ukazał się premierowy materiał beatmakera, „Daydreams”, zawierające m.in. nagranie „Flow” z udziałem Mayi Azuceny. Trzy lata później trafiło do obiegu „HourGlass EP”, bezpośrednio poprzedzające wydanie debiutanckiego LP wykonawcy – „Left” (oba projekty dostępne są na Bandcampie). Poza tym producent współpracował z Tomem Trago, Perquisite’em, czy Giovancą, a także pojawiał się na kompilacjach Gillesa Petersona, „Brownswood Bubblers”. Co ciekawe, bohaterowie niniejszego artykułu współpracują ze sobą od 6 lat, ale dopiero teraz ukazał się ich pierwszy większy projekt.

    „Rise & Shine” ukazało się 18 września i już teraz wypada stwierdzić, iż wydawnictwo przypadło do gustu wielu odbiorcom na całym świecie. Na tym projekcie zderzyły się dwa zupełnie różne style producenckie. SENSE chętnie nawiązuje do form muzycznych ukształtowanych przez DJ’a Muggsa & RZA, zaś Sotu the Traveller hołduje organicznemu hip hopowi. Tak odmienne podejście do muzyki wcale nie przeszkodziło duetowi do stworzenia wartościowego materiału. Ba, obcując z EP-ką śmiało można stwierdzić, iż akurat dzięki tej różnorodności, całość wypada eklektycznie. Otwierające wydawnictwo nagranie „Present” ze świetnym udziałem wokalistki Esperanzah, wyznacza kierunek, w jakim podąża reszta tego dzieła. Również współpraca z pozostałymi gośćmi, Ninthe oraz Hicoupem, przebiegła nad wyraz udanie. Holendrzy umiejętnie łączą starą szkołę hip hopu z nowoczesnym brzmieniem utworów, omijając przy tym strefy future beats. „So Beautiful” w piękny sposób puentuje „Rise & Shine”.

    Wspólne dzieło Holendrów można odsłuchać za pośrednictwem Soundclouda. Beats Broke wypuściło „Rise & Shine” w wersji fizycznej (10″) oraz elektronicznej. Singiel winylowy zawiera pierwsze 4 utwory z poniższej tracklisty, natomiast format digitalowy wzbogacają dodatkowe instrumentalne tracki. Po oba rodzaje projektu można sięgnąć na stronie sklepu labelu. Ponadto materiał doczekał się promo wideo, właściwie oddającego klimat tej produkcji.

    Tracklista

    1. Present feat. Esperanzah
    2. More of Me feat. Ninthe
    3. So Beautiful feat. Hicoup
    4. Doubt
    5. Present (Instrumental)
    6. More of Me (Instrumental)
    7. So Beautiful (Instrumental)
Translate »