Tag: instrumental hip hop

  • Klaus Layer wypuszcza kolejne płyty

    Klaus Layer wypuszcza kolejne płyty

    3–5 minut

    Przy wielu artykułach publikowanych na łamach naszego serwisu staramy się pokazać znaczenie producentów w dzisiejszej branży muzycznej. W tym momencie niejeden beatmaker z różnych zakątków globu może pochwalić się licznymi fanami. Największe grona sympatyków towarzyszą zazwyczaj twórcom związanym z szeroko pojętymi brzmieniami elektronicznymi i półką future beats. Jednak artyści utrzymujący swoje nagrania w klimacie korzennego hip hopu również mają powody do radości. Sympatycy instrumentalnych brzmień hip hopowych nawiązujących do lat 90.tych na pewno spostrzegli, iż wielu utalentowanych współczesnych producentów pochodzi z Europy. Koronnym przykładem jest tutaj osoba Klausa Layera. Beatmaker po wydaniu we wrześniu ub.r. „The Adventures Of Captain Crook” zaprezentował kolejne płyty – „Ist Wie Ein Kreis (It’s Like A Circle)” oraz „For The People Like Us”.

    Redefinition Records to jedna z najbardziej poważanych przez koneserów muzyki hip hopowej wytwórni płytowych. Oficyna wydawnicza, której współzałożyciel jest Damu The Fudgemunk, przez pierwsze lata działalności skupiała się na wypuszczaniu nagrań jedynie amerykańskich twórców. Około dwa lata temu label poinformował o włączeniu do rodziny REDEF pierwszego europejskiego wykonawcy, Klausa Layera (dawniej Captain Crook). Większość osób obserwujących poczynania tej firmy niemal w ciemno obstawiało, że niemiecki producent to postać nietuzinkowa, w końcu pierwszy-lepszy beatmaker nie zasiliłby szeregów Redefinition Records. Niemiec spełnił pokładane w nim nadzieje już za sprawą debiutanckiego LP.

    „The Adventures Of Captain Crook” uznano w pewnych kręgach za najdoskonalszy instrumentalny album 2013 roku. Niemiecki artysta urzekł wielu odbiorców umiejętnym łączeniem boom-bapowych motywów z charakterystycznymi i rzadkimi samplami folkowymi, zahaczającymi również o muzykę psychodeliczną. Pewne cięcia sampli, polot i umiejętnie tworzenie pełnowartościowych utworów (także wokalnych) szybko rozsławiły tego producenta w undergroundzie. Klaus Layer postanowił nie spuszczać z tonu i w przeciągu ostatnich 7 miesięcy wypuścił kolejne płyty.

    Drugi jego materiał opatrzony logiem REDEF ukazał się pod koniec zeszłego roku. „Ist Wie Ein Kreis (It’s Like A Circle)” trafiło do obiegu na 10 grudnia, czyli raptem 3 miesiące po wypuszczeniu swojej debiutanckiej płyty. Wydawnictwo zamknęło się na 6 ścieżkach stanowiących naturalne przedłużenie „The Adventures Of Captain Crook”. Wszystkie utwory zgromadzone na EP-ce są silnie inspirowane produkcjami ze Wschodniego Wybrzeża USA, aczkolwiek posiadają przy tym stricte autorskie elementy. Klaus Layer sprawnie porusza się w boom-bapowym środowisku dbając również o nadanie swoim instrumentalnym trackom mocnego i wyrazistego pazura. „Gemetzel, Geplant, Ganove (Slaughter, Planned, Crook)”, „Die Gefährten (The Homies)” czy „Immer Noch Hungrig (Still Hungry)” to wystarczająca zachęta, aby zapoznać się z całym projektem.

    Płytę można odsłuchać na Bandcampie. „Ist Wie Ein Kreis (It’s Like A Circle)” ukazało się w wersji elektronicznej i fizycznej. Płyty winylowe w dwóch wydaniach – standardowe czarne oraz białe woski – a także kasety są dostępne w sprzedaży za pośrednictwem sklepu Redefinition Records. Materiał zgrany z taśmy można dodatkowo bezpłatnie pobrać na Soundcloudzie.

    Tracklista

    1. Als Die Sonne Kam (When The Sun Came)
    2. Gemetzel, Geplant, Ganove (Slaughter, Planned, Crook)
    3. Es Ist Wie Ein Kreis (It’s Like A Circle)
    4. Die Gefährten (The Homies)
    5. Immer Noch Hungrig (Still Hungry)
    6. Ich träumte Von Diesem Tag (I Dreamed Of This Day)

    Na kolejne nagrania Niemca nie trzeba było długo czekać. 16 kwietnia Redefinition Records wypuściło jego siódemkę zawierającą dwa wcześniej niepublikowane utwory – „Play Me An Old Melody” b/w „Come Back (Instrumental Version)”. Po tym materiale Klaus Layer skupił się na kończeniu prac nad drugim longplayem. „For The People Like Us” pojawiło się w sieci 17 czerwca. Wydawnictwo spotkało się ze sporym zainteresowaniem słuchaczy. Niemiecki beatmaker postanowił utrzymać płytę w identycznym klimacie, jak swoje poprzednie produkcje. Właśnie w tej stylistyce czuje się on najlepiej, o czym można niemal od razu przekonać się po przesłuchaniu tracków rozpoczynających LP – tytułowym „For The People Like Us” oraz „Kool aka Resurgent Branch”. Należy też podkreślić, że beatmaker wcale nie stoi w miejscu, tylko ciągle rozwija swoje brzmienie, jeszcze pewniej łącząc poszczególne melodyjne sample i składowe korzennej hip hopowej produkcji. Jego nowy materiał wypada więcej niż dobrze, będąc jednym z najciekawszych albumów ostatnich tygodni.

    „For The People Like Us” znajdziecie oczywiście na Bandcampie. W tym momencie wydawnictwo jest dostępne jedynie w wersji elektronicznej. Na wydanie fizyczne (płyty kompaktowe i winylowe i kasety) trzeba zaczekać do 22 lipca. Już teraz można być pewnym, że ten album będzie cieszył się dużym zainteresowaniem wśród sympatyków twórczości niemieckiego producenta. Klaus Layer bardzo udanie rozpoczął swoją działalność wydawniczą w Redefinition Records i wszystko wskazuje na to, że w przyszłych latach należy oczekiwać po nim wiele udanych materiałów.

    Tracklista

    1. Welcome
    2. For The People Like Us
    3. Kool aka Resurgent Branch
    4. Sun is Up
    5. Dreams of Yesterday
    6. Animals Garden
    7. Be As You Are
    8. No Pantomime
    9. No Joke
    10. Watching Fireflies
    11. Coming To Your World
    12. Symbol of Tomorrow
  • Maw wydaje instrumentalną płytę Second Homilies of the Panda Tao

    Maw wydaje instrumentalną płytę Second Homilies of the Panda Tao

    3–4 minut

    Na łamach naszego serwisu staramy się prezentować muzykę mniej i bardziej rozpoznawalnych twórców. Oprócz publikacji poświęconych wydawnictwom artystów solowych i grup muzycznych znajdziecie u nas także artykuły dedykowane poszczególnym wytwórniom płytowym. W ub.r. pojawiła się na naszej stronie wzmianka o działalności amerykańskiej oficyny wydawniczej, Cold Busted. Label zajmujący się wydawaniem instrumentalnych projektów producentów z kilku kontynentów systematycznie powiększa grono swoich sympatyków. W ciągu ostatnich miesięcy dzięki tej wytwórni doczekaliśmy się nowych materiałów od Pooldore’a, Singularisa, Central Parksa czy Es-K. Oprócz nich swoją drugą płytę w Cold Busted wypuścił fiński beatmaker o pseudonimie Maw. „Second Homilies of the Panda Tao” to klasowy longplay dedykowany głównie miłośnikom instrumentalnego hip hopu.

    Większość osób zapewne postrzega Finlandię jako egzotyczny kraj dla muzyki hip hopowej. Po części się z tym zgodzę, ponieważ niemal wszyscy artyści z tej części Skandynawii nagrywają w swoim ojczystym języku. Jednak jeżeli sięgniemy głębiej, to wyłapiemy kilka grup tworzących płyty po angielsku (The Megaphone State lub Half Past Never Band), a także znajdziemy utalentowanych producentów (The Boomjacks, SimonSound). Do wąskiego grona zdolnych fińskich beatmakerów zalicza się również Maw.

    Fin nagrywa muzykę w domowym zaciszu od dobrych kilku lat. Do najważniejszych swoich inspiracji twórca zalicza japońską kulturę oraz dorobek takich artystów jak J Dilla, Madlib, RJD2, Count Bass D, DJ Krush czy Moka Only. Jego pierwsza oficjalna płyta zatytułowana „Panda Ride” ukazała się w czerwcu 2010 roku. Od tamtej pory artysta systematycznie zaopatruje słuchaczy w nowe projekty, rozwijając przy tym swój warsztat. Instrumentalnym kompozycjom Mawa za każdym razem towarzyszą samplowane wokale, dialogi wygrzebywane ze starych płyt, co nadaje poszczególnym produkcjom charakterystyczny posmak. Na przestrzeni ostatnich czterech lat beatmaker opublikował kilka beat tape’ów, z których na większą uwagę zasługują „Hangul (Gangui)”, „Homilies Of The Panda Tao Vol. 1” oraz „Flow Fragments”. Jednym z największych fanów twórczości skandynawskiego producenta jest Blueprint, który w styczniu ub.r. przeprowadził godny polecania wywiad z nim.

    Dzięki temu więcej osób dowiedziało się o osobie niepozornego twórcy z Finlandii, co następnie przełożyło się na zainteresowanie się jego osobą ze strony Cold Busted. Właśnie ta amerykańska oficyna wydawnicza opublikowała w lipcu ub.r. znakomity album „Leave The Flow”. Przy nieco lepszej promocji i pomyślniejszym wiatrom, płyta mogłaby spokojnie dotrzeć do szerokiego grona odbiorców. Przedłużeniem tego wydawnictwa była EP-ka „Myria”. Po wydaniu tego wydawnictwa Maw postanowił zrealizować follow-up do jednego z uprzednio wypuszczonych materiałów. „Second Homilies of the Panda Tao” stanowi kontynuację projektu wydanego w grudniu 2012 roku.

    Początkowo premiera płyty miała odbyć się w pierwszym tygodniu kwietnia. Ostatecznie materiał trafił do słuchaczy 29 kwietnia, czyli nieco ponad miesiąc temu. Nowe wydawnictwo fińskiego artysty zabiera słuchaczy w podróż do Kraju Kwitnącej Wiśni. Maw na swoim albumie połączył tradycyjne brzmienia z Nippon wraz z soulem, nadając wszystkim nagraniom specyficznego charakteru. „Second Homilies of the Panda Tao” to wyróżniający album ponad dziesiątki innych instrumentalnych produkcji. Niespotykany klimat utwór i kapitalnie dopasowane cuty i dialogi zaczerpnięte z różnych źródeł tworzą zgrabną całość. Warto zwrócić baczną uwagę na początek i koniec LP, gdyż właśnie w tych miejscach skandynawski wykonawca wkomponował monologi opowiadające o całym longplayu. W trakcie poznawania świata kreowanego na „Second Homilies of the Panda Tao” można również zauważyć rozwój warsztatu Mawa, który powoli staje się coraz lepszym producentem, umiejętnie budującym swoje instrumentalne kompozycje. „Kakusei / Homilies Theme”, „Jitsurei”, „Lessons From The OX” czy „The Outer Sea / Dilla Reprise” to wybrane tracki z tego projektu, które stoją na wysokim poziomie. Jednak dużo stracicie jeżeli nie zapoznacie się z pełnym materiałem tego skromnego producenta.

    Instrumentalny album trafił na Bandcampa. „Second Homilies of the Panda Tao” można nabyć w wersji elektronicznej w cenie $7 USD. Wydawnictwo fińskiego producenta przejawia dużą wartość i cechuje się znakomitym klimatem. Maw należy do coraz liczniejszego grona niedocenianych producentów, którzy powinni być znacznie bardziej znani w świecie muzycznym. Już niebawem pozycja europejskiego beatmakera może choć trochę poprawić się, ponieważ pracuje on nad nowymi materiałami. Jednym z nich będzie konceptualna EP-ka, którą nagrywa on specjalnie dla U Call That Love. Więcej informacji o tym wydawnictwie jeszcze w tym miesiącu.

    Tracklista

    1. Kyorei (Intro)
    2. Kakusei / Homilies Theme
    3. Jitsurei
    4. On Gratitude (Interlude)
    5. Lessons From The OX
    6. Steel Beach Pt. 2 / Crystal
    7. Hatsumode
    8. On Solitude (Interlude)
    9. Robe Of Honor
    10. The Outer Sea / Dilla Reprise
    11. Homilies Outro
  • Nowy album The Boomjacks – Moments in Space and Time

    Nowy album The Boomjacks – Moments in Space and Time

    Ponad dwa tygodnie informowałem o rozpoczęciu działalności strony w roli oficyna wydawniczej i planowanej premierze pierwszej płyty, która miała ukazać się dzięki naszemu serwisowi – „Moments in Space and Time” grupy The Boomjacks. Przy okazji udostępniłem singiel zapowiadający instrumentalny album fińskiego duetu, „Inner Worlds”. 6 maja odbyła się premiera kolejnego wydawnictwa Finów. „Moments in Space and Time” to nasz debiut w roli współwydawców, z czego jesteśmy naprawdę dumni. Poniżej znajdziecie szczegółowe informacje dotyczące tego materiału.

    Sylwetka skandynawskiej formacji została już przedstawiona na łamach strony przy artykule o „Inner Worlds”, więc tym razem ograniczę się do podania najważniejszych faktów o tej grupie. Za powstaniem tego duetu stoją bracia, Jyri & Villejam. W okresie styczeń 2011 – luty 2012 Finowie wypuścili 4 części projektu zatytułowanego po prostu jako „Beats” (wszystkie części są dostępne na Bandcampie). Po tej serii, Skandynawowie postanowili zabrać się za beat tape inspirowany sagą George’a Raymonda Richarda Martina „Pieśń Lodu i Ognia” i ich telewizyjną adaptacją – „Grą o tron”.

    W ten sposób powstały dokładne założenia „Beats of Ice and Fire”, którego premiera odbyła się blisko rok temu. Po tym wydawnictwie duet postanowił pójść za ciosem publikując na początku ub.r. kolejny beat tape, „Butter & Jam”. W trakcie ubiegłorocznych wakacji ukazał się pierwszy projekt The Boomjacks nagrany wespół z raperem. „The Ownlife Sessions, Vol. 1” to wspólne dzieło tej grupy i amerykańskiego Emceego, Apollo’s Suna. Po tych wszystkich produkcjach duet zdecydował się na podjęcie bliższej współpracy z naszym serwisem. Po wcześniejszej obecności zespołu na kompilacji „Sounds Across the Globe”, Jyri & Villejam zostali pierwszymi artystami, którzy wydali swoją płytę dzięki U Call That Love. „Moments in Space and Time” stanowi stricte instrumentalną płytę zawierającą 15 nagrań.

    W porównaniu z poprzednimi materiałami, The Boomjacks postawili na nieco inną konstrukcję płyty. Nowe wydawnictwo fińskiego duetu to zdecydowanie więcej niż kolejny beat tape, który niczym szczególnym nie wyróżnia się na tle masy innych projektów tego typu. Skandynawska grupa postarała się o klasowy instrumentalny longplay zabierający słuchaczy w podróż pomiędzy skrupulatnie dobieranymi jazzowymi samplami i hip hopową produkcją zahaczającą o niezapomniane lata 90.te. Tytuł albumu znakomicie oddaje klimat wszystkich utworów zawartych na LP. „Moments in Space and Time” to swoista opowieść zawieszona gdzieś pomiędzy przestrzenią poza wszechświatem i myślami. The Boomjacks stworzyli urozmaicony soundtrack, przy którym można zarówno odpocząć, jak i odbyć wędrówkę do nieodkrytych wcześniej krain. Od otwierającego płytę „Good Vibes” (tytuł mówi sam za siebie), przez jazz-hopowe „Jazz Peace” i „The Golden Hours”, dynamiczniejsze „Funky Boom”, aż skończywszy na rozbudowanych „Inner Worlds” czy „Spirits” – wszystkie nagrania na longplayu wypadają naprawdę pozytywnie i posiadają duszę. „Moments in Space and Time” może przy tym stanowić integralny element spokojnych wiosennych dni spędzanych w doborowym towarzystwie.

    Więcej o płycie dowiedzie się od Jyriego:

    Obecny projekt, to coś z czym wystartowaliśmy ponad dwa lata temu, zasadniczo też projekt jaki czujemy, że wtedy zaczęliśmy. Pierwotnie materiał nosił tytuł roboczy „Moods & Grooves”, chociaż znajdował się on na stadium trzymania tego pomiędzy nami, przez co nigdy o tym nie napomknęliśmy publicznie. Miał to być projekt spełniający większą rolę niż instrumentalny album w stylu naszej serii „Beats”. Ustaliliśmy kilka beatów, lecz porzuciliśmy to na moment i część pozostałych oryginalnych produkcji wylądowały ostatecznie na „Beats vol. 4”. W tej chwili (płyta) zawiera może dwa beaty będące do pewnego stopnia przearanżowane ze wcześniejszych wersji, i kilka innych beatów, nad którymi siedzieliśmy, czekających na projekt odpowiednio pasujący im całościowo, i dodatkowo kilka innych nagrań. „Moods & Grooves” pasowało nieadekwatnie do tytułu projektu. Beaty na wydawnictwie starają się osiągnąć poziom danego klimatu, i w zasadzie ich celem jest błyskawiczne zaczepienie się o cztery wymiary, w jakich żyjemy, więc takie są właśnie pochodzenie tytułu „Moments in Space and Time”.

    „Moments in Space and Time” można znaleźć na Bandcampie. Wydawnictwo trafiło do obiegu w formacie elektronicznym. Album dostępny do nabycia za symboliczną kwotę $1 USD (poniżej alternatywny link do pobrania projektu). Dzięki nawet najmniejszej dotacji uzyskanej od Was będziemy mogli w dalszym ciągu rozwijać się i oddawać do Waszych rąk coraz lepsze projekty. Każde wsparcie liczy się bardzo mocno, więc z góry dziękujemy za przekazanie informacji o tym wydawnictwie dalej. Nieważne czy podzielicie się płytą na Facebooku, Twitterze, skomentujecie ten artykuł, przekażecie dotację czy poinformujecie o albumie swoich znajomych w inny sposób – za wszystko będziemy po stokroć wdzięczni.

    DOWNLOAD The Boomjacks – „Moments in Space and Time”

    Ponadto „Moments in Space and Time” można odsłuchać na innych serwisach (w niedalekiej przyszłości album trafi też na iTunes i Amazon):

    Spotify: https://play.spotify.com/album/4nTuVLONTt54h6cOCwr3QV
    Deezer: http://www.deezer.com/album/7751932
    eMusic: http://www.emusic.com/album/the-boomjacks/moments-in-space-and-time/14937579/

    Wszystkie dodatkowe informacje o The Boomjacks znajdują się na stronach tej grupy:

    Strona www: http://theboomjacks.com/
    Bandcamp: http://tapes.theboomjacks.com/
    Soundcloud: https://soundcloud.com/the-boomjacks
    Twitter: https://twitter.com/theboomjacks
    Facebook: https://www.facebook.com/theboomjacks

    Tracklista

    1. Good Vibes
    2. The Search
    3. Jazz Peace
    4. Graveyard Shift
    5. Drips
    6. Hitch
    7. The Golden Hour
    8. The Weight
    9. Spirits
    10. The Numbers Game
    11. Funky Boom
    12. The Heist
    13. ADAD
    14. Inner Worlds
    15. Endjam
  • Apollo Brown z instrumentalną płytą Thirty Eight

    Apollo Brown z instrumentalną płytą Thirty Eight

    4–6 minut

    W sieci co rusz pojawiają się zestawienia najlepszych raperów i/lub grup hip hopowych w historii. Nietrudno też o klasyfikacje odnoszące się do współczesnych artystów. Publikacji opisujących rozkład sił wśród producentów nie mamy aż tak dużo, ale ten temat również przewija się przez serwisy muzyczne. Częste komplementy są kierowane pod adresem starych wyjadaczy. El-P, The Alchemist, Blockhead, Nicolay, Oh No, 9th Wonder, K-Def, Kev Brown czy Lewis Parker w dalszym ciągu pokazują się ze świetnej strony. Jeżeli chodzi o beatmakerów, których kariery muzyczne nabrały rozpędu dopiero kilka lat temu, to nie sposób pominąć przedstawiciela Detroit, Apollo Browna. W tym tygodniu trafiła do obiegu jego nowa płyta, „Thirty Eight”, co spowodowało, że ponownie jest on na ustach mnóstwa osób z całego świata.

    The Motor City to ważny ośrodek hip hopowy kojarzony przez ludzi z Eminemem, Royce’em Da 5’9″, J Dillą, Slum Village, Black Milkiem, Guilty Simpsonem i wieloma pozostałymi wykonawcami. Bohater tego artykułu stanowi jedno z największych odkryć ostatnich lat w undergroundzie. Pierwsze dwa wydawnictwa mieszkańca Detroit – „Make Do” oraz „Skilled Trade” – nie zrobiły zawrotnej kariery w branży, ale właśnie dzięki nim producent zdobył pierwszych sympatyków swojej twórczości, a jego osobą zainteresowały się wytwórnie płytowe. Twórca ze stany Michigan niedługo po wypuszczeniu tych projektów otrzymał propozycję kontraktową od Mello Music Group, z czego też skwapliwie skorzystał. Dzięki temu o jego talencie szybko przekonało się znacznie większe grono odbiorców.

    Pierwszym materiałem Apollo Browna, jaki ukazał się pod skrzydłami MMG, była kompilacja „The Reset”. Materiał wypuszczony w pierwszej połowie 2010 roku zawierał 15 utworów pochodzących z katalogu tego labelu, które zostały poddane gruntownej obróbce. Nagrania uzyskały nowe brzmienie, dograno nowe zwrotki, refreny i hooki, a po tym swoistym liftingu uzyskały kompletnie nowe i świeże brzmienie. Jeszcze w tym samym roku beatmaker opublikował kolejne projekty – „Brown Study” z Boog Brown oraz „Gas Mask” w ramach grupy The Left. Wszystkie płyty zebrały pochlebne recenzje, lądując następnie w niejednym podsumowaniu 2010 roku w zakładce „najlepsze albumy”.

    Po udanym rozpoczęciu swojej współpracy z Mello Music Group, Apollo Brown nie zamierzał spuszczać z tonu. Na początku 2011 roku producent wydał instrumentalny longplay „Clouds”. Doskonały klimat tego wydawnictwa urzekł niejednego słuchacza; po latach niejedna osoba uważa ten materiał za kultową produkcję. Kilka miesięcy po premierze tego LP doczekaliśmy się kolejnego wydawnictwa beatmakera stworzonego wraz z raperem. Tym razem wykonawca zjednoczył wspólne siły z Hassaanem Mackeyem, oddając do rąk słuchaczy „Daily Bread”. W następnym roku AB kontynuował serię płyt nagrywanych z Emcees.

    W pierwszym kwartale 2012 roku światło dzienne ujrzał album „Trophies”, którego współtwórcą był dobrze wszystkim znany OC. Z kolei w listopadzie tamtego roku otrzymaliśmy „Dice Game”, wspólny owoc pracy Apollo Browna i Guilty Simpsona. Szczególnie projekt powstały przy udziale członka D.I.T.C. spotkał się z ciepłym odbiorem w środowisku muzycznym. W ub.r. przedstawiciel Mello Music Group zapoczątkował działalność formacji Ugly Heroes, w skład której weszli raperzy Verbal Kent i Red Pill. Debiutancki materiał grupy zrobił sporo zamieszania niemal równo rok temu. Wszechstronność producenta z Detroit została pokazana na alternatywnej wersji albumu Ghostface Killah & Adriana Younge’a, „Twelve Reasons To Die”. Wydawnictwo z dopiskiem „The Brown Tape” stanowiło wyśmienite rozszerzenie tego materiału. Po tych wszystkich płytach Apollo Brown zdecydował się na ponowne zrealizowanie instrumentalnego LP. Tak powstało „Thirty Eight”, będące opowieścią o Detroit z końca lat 70. i początku lat 80.tych poprzedniego stulecia, które przypadały na niesławne czasy utożsamiane z handlarzami heroiną i crackiem.

    Mello Music Group ogłosiło wydanie tego materiału pod koniec marca. Już od pierwszych wzmianek o albumie było wiadomo, iż Apollo Brown przygotował wyjątkowy projekt. Przedsmakiem całości było „Cigarette Burns EP”. Krótka płyta zapowiadała naprawdę interesujące LP. Producent zdecydował się na stworzenie soundtracku do opowieści rodem z ulic Detroit z przełomu lat 70. i 80.tych ubiegłego wieku. Tytuł albumu odnosi się do kalibru .38 i nabojów .38 special opracowanych przez amerykańską firmę Smith & Wesson i stosowanych najczęściej w broni rewolwerowej. Po II wojnie światowej najczęściej z rewolwerów korzystali gangsterzy, stanowiący centralną część opowieści zawartych na „Thirty Eight”. W społeczeństwie amerykańskim pamięć o tej broni została zachowana również za sprawą licznych filmów z gatunku blaxploitation. Do tych obrazów powstało wiele bezbłędnych soundtracków pokroju „Superfly” Curtisa Mayfielda  „Trouble Man” Marvina Gaye’a, do czego także starał się nawiązać Apollo Brown. Beatmaker na swoim najnowszym wydawnictwie zabiera słuchaczy w podróż pomiędzy ulicami The Motor City, które najpierw zdominowali handlarze heroiną, a następnie zawładnęli nimi przestępcy rozprowadzający crack. Wszystkie nagrania na tej konceptualnej instrumentalnej płycie oprowadzają odbiorców po tym niebezpiecznym świecie. Narrator tych historii pierwszorzędnie spisał się, dostarczając kompletnych i pieczołowicie stworzonych kompozycji. „Cellophane”, „Shotguns In Hell”, „Life Is A Wheel”, „Lonely and Cold” czy „The Answer” sprawiają, że ta płyta może być określana mianem soundtracku do wyimaginowanych filmów opowiadających perypetie mieszkańców The Motor City.

    Zgodnie z oczekiwaniami Mello Music Group opublikowało wydawnictwo na Bandcampie. W tym momencie można nabyć „Thirty Eight” jedynie w wersji elektronicznej. Przedsprzedaż płyt kompaktowych, winyli i kasetach trwa obecnie na stronie MMG. Premierę wydania fizycznego albumu zaplanowano na 6 maja. Do płyt CD zostanie dołączony bonusowy singiel 5-calowy z dwoma utworami z udziałem Roca Marciano („Shotguns In Hell”, „Lonely and Cold”), który jest wręcz wymarzonym raperem do konceptu „Thirty Eight”. Z kolei wersja winylowa projektu ukaże się ze zmienioną tracklistą i dodatkowym rozszerzeniem w postaci siódemki „Hey Joe” b/w „Make Bread”. Płytę promuje utwór „The Answer”, który udostępniono do darmowego pobrania na Bandcampie, a także video wykorzystujące sceny z filmów blaxploitation („Shaft”, „JD’s Revenge”, „The Mack”, „Superfly” i „Truck Turner”). Jako ciekawostkę dodam fakt, iż Apollo Brown skończył prace nad następną płytą, ale póki co nie zdradza on szczegółów dotyczących kolejnego projektu, skupiając się na wszystkim tym, co dotyczy „Thirty Eight”.

    Aktualizacja: „Thirty Eight” doczekało się kolejnego teledysku promocyjnego. Obraz nakręcono do jednego z utworów nagranych przez Apollo Browna z Rociem Marciano, „Lonely and Cold”.

    Tracklista

    1. Thirty Eight (Intro)
    2. Cellophane
    3. Learn The Meaning
    4. Shotguns In Hell
    5. Dirt On The Ground
    6. The Warning
    7. Cleo’s Apartment
    8. Sweet Revival
    9. Life Is A Wheel
    10. Black Suits
    11. Never Disappear
    12. The Laughter Faded
    13. All You Know
    14. Strange Things
    15. Heaven At Last
    16. Lonely and Cold
    17. A Wise Man’s Woman
    18. Felonious
    19. Weight In Gold
    20. The Answer

    Bonus 5″ vinyl (wersja CD)

    1. Shotguns In Hell feat. Roc Marciano
    2. Lonely and Cold feat. Roc Marciano

    Bonus 7″ vinyl (wersja LP)

    1. Hey Joe
    2. Make Bread
  • Delicious Vinyl wydaje płytę Jansporta J – The Soul Provider LP

    Delicious Vinyl wydaje płytę Jansporta J – The Soul Provider LP

    3–4 minut

    Założona pod koniec lat 80.tych oficyna wydawnicza Delicious Vinyl posiada duże zasługi dla rozwoju muzyki hip hopowej, reggae i współczesnego jazzu, o czym większość osób tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy. W pierwszych latach działalności wytwórnia płytowa z Los Angeles kojarzona była głównie za sprawą wydawania płyt o dużym potencjale komercyjnym, co nie wszystkim wówczas podobało się. Jednak właśnie dzięki nagraniom Tone Loca, Young MC i Mellow Mana Ace’a o tym labelu zrobiło się głośno w branży. W latach 90.tych przez DV przewinęli się znaczący artyści – The Pharcyde, The Brand New Heavies, Masta Ace Incorporated, Born Jamericans czy The Whoridas. Po wielu latach Delicious Vinyl nadal wypuszcza wartościowe projekty, co widać na przykładzie nowego albumu Jansporta J – „The Soul Provider LP”.

    Rzadko zdarza się, aby producent współpracujący z plejadą raperów i grup – Snoop Doggiem, Ab-Soulem, Kool G Rapem, AZ, Strong Arm Steady, Planet Asią, Freddie Gibbsem, Blu, Inspectah Deckiem, Ron Artiste’, Chali 2ną i innymi – i rozwijający swoje brzmienie z płyty na płytę, nie był w pełni doceniany na scenie hip hopowej. Właśnie tak wyglądają sprawy w przypadku bohatera tej publikacji. Wychowanek kalifornijskiej Coviny zajmuje się działalnością wydawniczą od ponad 5 lat. W początkowym okresie beatmaker był częścią kolektywu Rhythm Voyagers Crew, z którym wydał w 2007 roku materiał „Good Morning America”. Po krótkiej współpracy w ramach tej formacji, Jansport J skoncentrował się na nagrywaniu solowych płyt.

    W latach 2008-10 niezależny twórca wypuścił 3 materiały – „The Carry-On Experience”, „The 2 AM Tape” i „Movemeants”. Pierwsze dwie płyty ukazały się przy współpracy producenta z labelem Voyager Records, zaś trzeci projekt trafił do sieci dzięki wsparciu marki Acrylick. W styczniu 2011 roku beatmaker opublikował „Save My Soul”. Wydawnictwo otworzyło przy tym serię instrumentalnych produkcji Jansporta J stojących na coraz wyższym poziomie. W kwietniu i grudniu 2012 roku wypuścił on rozbudowane longplaye – „MoveMeants II: The Reprise” i „For Love”. Albumy oparte o stosunkowo krótkie nagrania wypadły na tyle korzystnie, że producent otrzymał propozycję nagrania płyty dla Delicious Vinyl, z czego też skwapliwie skorzystał. Po ponad roku od premiery jego ostatniego materiału, doczekaliśmy się premiery „The Soul Provider LP” w połowie lutego tego roku.

    Informacje dotyczące rozpoczęcia współpracy producenta z wytwórnią płytową z Miasta Aniołów pojawiły się w drugiej połowie stycznia. Wydawnictwo zapowiadano jako najbardziej wszechstronny i kompleksowy projekt w dotychczasowej karierze muzycznej producenta z Zachodniego Wybrzeża USA. Już po pierwszym singlu z płyty – „Shoulders” – można było odczuć, że nie są to słowa rzucone na wiatr i rzeczywiście Jansport J poświęcił dużo czasu na dopieszczenie tego materiału. Wszystkie przypuszczenia i domysły dotyczące albumu zostały rozstrzygnięte 18 lutego, kiedy to odbyła się premiera „The Soul Provider LP”. W utworach zawartych na tej produkcji wyraźnie czuć ducha J Dilli, Pete Rocka, Madliba, DJ’a Premiera i 9th Wondera. W tym wszystkim nie brakuje jednak najważniejszej rzeczy – autorskiego spojrzenia autora longplaya na produkcję kompozycji korzystających z soulowych i jazzowych sampli. Najnowszy nabytek Delicious Vinyl postarał się o to, aby jego tracki stanowiły pełnowartościowe nagrania i wyróżniały się na tle innych ścieżek. Jansport J na nowym wydawnictwie usiłuje również przedstawić własną wizję tzw. soulfulowej muzyki. „Cocaine Weekend”, „New Love” (nieśmiertelne cuty z „Top Billin’” Audio Two), „Sport’s Ode II (To Feel Love)” czy „Choppers” dowodzą temu, iż ta sztuka rzeczywiście mu się udała. Natomiast jedyny gość na płycie – Arima Ederra w tytułowym „The Soul Provider” – przywodzi na myśl utwory The Roots z udziałem Ursuli Rucker.

    Wydawnictwo trafiło do obiegu za pośrednictwem Soundclouda i Bandcampa. „The Soul Provider LP” można nabyć w wersji elektronicznej (BC i iTunes) i fizycznej. Oprócz płyt kompaktowych ukazała się też edycja kaset oraz specjalne wydanie płyt CD, kaset i koszulek. Jansport J promuje album poprzez single „Shoulders” i „Special Presentation”, do których nakręcono również przyjemne dla oka teledyski. Przy pomyślnych wiatrach dzięki temu projektowi więcej osób zacznie poważniej traktować kalifornijskiego producenta, który zasługuje na uznanie w oczach przedstawicieli mediów i słuchaczy już od dawna.

    Tracklista

    1. A King Before The Crown
    2. Fine
    3. Like To Know
    4. Cocaine Weekend
    5. Shoulders
    6. New Love
    7. Hi(gh)
    8. Sport’s Ode II (To Feel Love)
    9. Special Presentation
    10. DewWhatIWannaDew
    11. SlowMo
    12. Natives
    13. Choppers
    14. Life
    15. The Soul Provider feat. Arima Ederra
    16. As (Always) [Bonus track]
  • RJD2 prezentuje muzyczne historie na More Is Than Isn’t

    RJD2 prezentuje muzyczne historie na More Is Than Isn’t

    3–4 minut

    W tym momencie niejeden producent może śmiało konkurować pod względem popularności z raperami i wokalistami. Nagrania beatmakerów trafiają do szerokiego obiegu, dzięki czemu udaje się niektórym wnieść do muzyki nową jakość. Jednak trzeba mieć na uwadze też to, że obecnie szanowani twórcy mają wiele do zawdzięczenia wykonawcom przecierającym szlaki w instrumentalnym hip hopie i trip hopie. W końcu wkład DJ’a Shadowa, J Dilli, Madliba, RJD2, Nujabesa, Cut Chemista, Kan Kicka, Prefuse’a 73 i innych artystów w rozwój tej odmiany muzycznej jest nieoceniony. Po latach wielu z nich uważanych jest za ikony gatunku. W październiku ub.r. jeden z doskonale rozpoznawalnych producentów, RJD2, wydał nowy album. „More Is Than Isn’t” stanowi potwierdzenie tego, iż Ramble John Krohn ma jeszcze sporo do udowodnienia na scenie muzycznej.

    Jeżeli poruszamy temat najważniejszych albumów łączących instrumentalny hip hop, trip hop i nurty pokrewne, to pewnie wszyscy na pierwszym miejscu umieszczą „Entroducing…” DJ’a Shadowa. W ścisłej czołówce wydawnictw wykraczających poza schemat powinien znaleźć się też debiutancki projekt RJD2, „Deadringer”. Od chwili wydania tego ponadczasowego materiału kariera muzyczna amerykańskiego producenta nabrała tempa. Wcześniej zajmował się on działalnością na lokalną skalę, utrzymując najbliższe kontakty z członkami kolektywu MHz, Blueprintem i Poppa Hoppem, z którym wypuścił w 2000 roku wspólną płytę „Pryor Convictions EP”. Następne lata przyniosły masę jego nowych produkcji, zarówno solowych, jak i tworzonych przy udziale innych twórców.

    Po premierowym longplayu RJD2 opublikował szereg innych wydawnictw. Na swoje konto zapisał m.in. „The Horror”, „Since We Last Spoke”, „The Third Hand”, „The Colossus” i wydane pod pseudonimem The Insane Warrior, „We Are the Doorways”. Producent również często współpracował z innymi twórcami. W latach 2003-06 artysta wypuścił dwa longplaye nagrane z Blueprint w ramach działalności formacji Soul Position„8 Million Stories” i „Things Go Better With RJ And AL”. W tym czasie wyprodukował też album Aceyalone’a, „Magnificent City”. W dalszych latach mieszkaniec Filadelfii chętnie udzielał się na płytach swoich znajomych, troszcząc się o podkłady i remiksy nagrań. Po wydaniu w październiku 2011 roku kolaboracyjnego materiału z wokalistą Aaronem Livingstonem, „The Abandoned Lullaby”, RJD2 postanowił odpocząć na pewien czas od tworzenia muzyki. Po nabraniu sił producent postanowił zrealizować kolejną solową płytę, „More Is Than Isn’t”.

    Informacje prasowe o nowym wydawnictwie uznanego w świecie muzycznym beatmakera pojawiły się jeszcze w trakcie ubiegłorocznych wakacji. Przy konstrukcji całego wydawnictwa filadelfijczyk połączył stricte instrumentalne kompozycje z utworami nagranymi przy udziale wokalistów i raperów. W ten sposób udowodnił, że w dalszym ciągu odnajduje się jako architekt tracków pozbawionych wokali oraz potrafi realizować wspólne ścieżki ze swoimi gośćmi. „More Is Than Isn’t” nie powiela schematów ani koncepcji użytych przez RJD2 na poprzednich projektach. Producent stale poszukuje nowych form ekspresji i jest zagorzałym miłośnikiem kreatywnego samplingu. Instrumentalne utwory zawarte na ubiegłorocznej produkcji odpowiednio współgrają z nagraniami powstałymi przy wsparciu Phonte, P. Blackka, STS-a, Khari Mateen, Aarona Livingstona i Blueprinta. Do najlepszych momentów na płycie należą „Her Majesty’s Socialist Request”, „Bathwater”, „Milk Tooth”, „See You Leave”, „Got There, Sugar?” i „It All Came to Me in a Dream”.

    W celu poznania poglądów RJD2 na scenę muzyczną i większego zrozumienia jego nagrań warto zapoznać się z odcinkiem serii „Crate Diggers” z jego udziałem. Artysta podaje celne spostrzeżenia i ujawnia kilka niecodziennych historii.

    Filadelfijski artysta postanowił wydać album własnym sumptem. „More Is Than Isn’t” ukazało się na rynku płytowym nakładem RJ’s Electrical Connections. Projekt można nabyć w wersji elektronicznej (iTunes, Amazon, Rdio) i fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe). Wydawnictwo promuje kilka singlowych nagrań – „Temperamental”, „Her Majesty’s Socialist Request” oraz remiks tego utworu w wykonaniu Candy Panther z udziałem J-Live’a. RJD2 wypuścił do tego taneczny videoclip nakręcony do ww. „Her Majesty’s Socialist Request”.

    Aktualizacja: 16 stycznia b.r. RJD2 zaprezentował drugi teledysk promujący „More Is Than Isn’t”. Obraz nakręcono do najlepszego utworu zdaniem jego fanów, „Descended from Myth”.

    Tracklista

    1. Suite 1
    2. Temperamental feat. Phonte Coleman
    3. Behold, Numbers!
    4. Her Majesty’s Socialist Request
    5. A Lot of Night Ahead of You
    6. Bathwater feat. P. Blackk
    7. Milk Tooth
    8. Suite 2
    9. Winter Isn’t Coming
    10. See You Leave feat. STS & Khari Mateen
    11. Got There, Sugar?
    12. Love and Go feat. Aaron Livingston
    13. Descended from Myth
    14. Dirty Hands
    15. It All Came to Me in a Dream feat. Blueprint
    16. Suite 3
  • Instrumentalny hip hop w wydaniu A.M. Breakupsa

    Instrumentalny hip hop w wydaniu A.M. Breakupsa

    3–5 minut

    Projekty instrumentalne cieszą się coraz większym zainteresowaniem na świecie. Wśród materiałów napływających z różnych stron globu dominują nagrania łączące elektronikę z szeregiem innych nurtów muzycznych. Wykształcona przed kilkoma laty nisza określana mianem future beats rozwinęła się w szybkim tempie, przyciągając mnóstwo odbiorców, w czym znaczny udziały miał Soundcloud i Bandcamp. W tej chwili niejeden beatmaker przypisany do tej szufladki może pochwalić się sporym zainteresowaniem i sukcesami na polu wydawniczym. Z kolei wykonawcy preferujący instrumentalny hip hop w starym wydaniu nie mają wcale tak dobrze i są niekiedy mocno niedoceniani. Jednym z takich producentów jest przedstawiciel Brooklynu, A.M. Breakups. Nowojorski twórca wypuścił w zeszłym roku dwie wartościowe płyty – „924 Myrtle Avenue” i „Pull Back EP”.

    Przez ostatnie kilkanaście lat instrumentalny hip hop ciągle ewoluował. Artyści rozmieszczeni na całej kuli ziemskiej starali się znaleźć najwłaściwsze środki wyrazu, podając przy tym własne sposoby interpretacji tego nurtu muzycznego. Początkowo niezwykle wysoko ceniono twórców starających się wnieść do muzyki nową jakość. Później ustąpili oni miejsca tym, którzy bazując na uprzednio ułożonych wzorcach, przedstawiali własne interpretacje instrumentalne. Beatmakerzy niepoddający się trendom, idący własnymi ścieżkami są na wagę złota, aczkolwiek często ich się pomija, a ich wydawnictwami nie trafiają do szerszego obiegu. Właśnie w tym miejscu wypada wymienić A.M. Breakupsa, szlifującego swój oryginalny styl już od ponad dekady.

    Wykonawca pochodzący ze Wschodniego Wybrzeża USA jest dobrze zaznajomiony z nowojorskim undergroundem. Przez lata działalności na scenie hip hopowej poznał on masę różnych artystów, nawiązując z niektórymi bliższe relacje. A.M. Breakups współpracował dotąd z m.in. NASA, Billym Woodsem, Cannibal Ox czy Super Chron Flight Brothers. Natomiast poprzez kolaborację z raperem o pseudonimie Eleven udało się jemu w ramach zespołu 11:00A.M. wydać płytę „Utica Is Burning EP”. Z kolei wśród solowych projektów artysty znalazły się kolejno „Hangover…”, „Versions (Remixes)”, „Clink Pieces EP (A Prelude to The Cant Resurrection)” oraz „The Cant Resurrection”. W ostatnim czasie producent wywodzący się z miasta Utica w stanie Nowy Jork przygotował dwie EP-ki – „924 Myrtle Avenue” i „Pull Back EP”. Oba materiały przyniosły kawał dobrej muzyki.

    Premiera pierwszej płyty odbyła się blisko rok temu. Tytuł i charakter wydawnictwa nawiązuje do byłego miejsca, w którym mieszkał producent, znajdującego się nieopodal owianego złą sławą Marcy Housing Projects. Okres spędzony w tej części NYC wywarł silny wpływ na klimat nagrań zawartych na „924 Myrtle Avenue”. A.M. Breakups stworzył posępne, momentami wręcz klaustrofobiczne i nieprzeniknione beaty, powoli sączące się niczym żarówka o niskiej mocy zwisająca z sufitu w dużym pomieszczeniu. Poszczególne podkłady zebrane na tym materiale mogłyby z powodzeniem zostać użyte w realizacji tracków nagranych z raperami. Jednak po kilkukrotnym zapoznaniu się z EP-ką nikt nie powinien mieć pretensji do gospodarza płyty za rezygnację z udziału Emcees. „Just Like You”, „Basic Formula” i „Rumors”, to wystarczająca zachęta do zmierzenia się z pełnym tajemnic światem A.M. Breakupsa.

    Wydawnictwo z początku ub.r. trafiło na Bandcampa. „924 Myrtle Avenue” można nabyć w wersji elektronicznej i fizycznej (limitowana edycja kaset znajduje się obecnie na wyczerpaniu). Płyta ukazała się dzięki kolektywowi Reservoir Sound, którego członkiem został bohater tego artykułu.

    Tracklista

    1. Just Like You
    2. Basic Formula
    3. Microlastic
    4. Everything
    5. Rumors
    6. Ship & Storm

    Na kolejny materiał amerykańskiego beatmakera nie trzeba było długo czekać. „Pull Back EP” trafiło do obiegu 19 listopada ub.r., co wydaje się idealną datę na premierę wydawnictw tego rodzaju. W porównaniu z uprzednio wypuszczonym projektem, w życiu A.M. Breakupsa zaszły pewne zmiany, które wpłynęły na strukturę całości płyty. Producent zmienił miejsce zamieszkania na bardziej przytulne, położone w innej części Brooklynu lokum, co wydatnie wpłynęło na jego większy komfort pracy. Jak utrzymuje nowojorczyk, listopadowa EP-ka stanowi kontynuację pomysłów rozpoczętych na „924 Myrtle Avenue”, z tym, że ten materiał nie posiada aż tak mrocznego wydźwięku. Beatmaker postarał się o rozwój charakterystycznego i wyjątkowego brzmienia, co rzuca się w oczy, a raczej uszy już po otwierającym nagraniu „Dog & Bird”. „Stay Calm”, „Slipping & Scoring”, „Revenge” tworzą świetną atmosferę na płycie, jednej z lepszych pozycji instrumentalnych z końca 2013 roku.

    A.M. Breakups tradycyjnie opublikował płytę na Bandcampie. „Pull Back EP” ukazało się w wersji elektronicznej. Projekt z drugiej połowy ub.r. można pobrać za pośrednictwem BC. Nagrania producenta z Brooklynu bez wątpienia zasługują na szerszy rozgłos, głównie za sprawą swojej wyjątkowości, a raczej odmienności w obecnym świecie zdominowanym przez wszelkie możliwe fuzje elektroniczne. Jeżeli jesteście sympatykami instrumentalnego hip hopu w klasycznym wydaniu, to powinniście bliżej poznać postać artysty związanego z Reservoir Sound.

    W marcu ub.r. A.M. Breakups wydał wspólny album z Elucidem, „For Madmen Only”. Recenzja płyty sprzed 10 miesięcy pojawi się wkrótce na łamach serwisu.

    Tracklista

    1. Dog & Bird
    2. GD1025
    3. Stay Calm
    4. Your Move
    5. Slipping & Scoring
    6. Droid907 (American Heartache)
    7. Unavailable
    8. Revenge
    9. The Splinter/The Stitch
  • Wędrówki muzyczne Dextera na The Trip

    Wędrówki muzyczne Dextera na The Trip

    3–5 minut

    Każdego tygodnia otrzymujemy tak dużo nowych pokładów muzyki, że niekiedy trudno odnaleźć się w tym wszystkim. Wśród świeżych materiałów można wybierać i przebierać, co rusz napotykając na wartościowe wydawnictwa. Coraz większa konkurencja na scenie muzycznej oraz ogrom wydawanych produkcji wymaga od zarówno mediów, jak i słuchaczy, otwartych umysłów. W ramach działalności strony staramy się dostrzec i docenić projekty z różnych stron świata. Pomimo naszych usilnych starań, czasem wybrane płyty trafiają na łamy serwisu z pewnym opóźnieniem. Z pierwszej połowy tego roku brakuje u nas na pewno artykułu o świetnym albumie Dextera, „The Trip”, co też w tym momencie nadrabiamy.

    Niemieccy beatmakerzy około hip hopowi cieszą się znakomitą marką na świecie, co już podkreślałem przy okazji innych publikacji na stronie. Figub Brazlevic, Hulk Hodn, Klaus Layer, Brenk Sinatra, Suff Daddy, JR & PH7, IAMNOBODI, Pawcut, to tylko niektórzy przedstawiciele tamtejszej sceny producenckiej. Dexter również należy do grona docenianych twórców zz naszej zachodniej granicy. Wykonawca rodem z Heilbronna nie ogranicza się jedynie do produkcji muzyki, ponieważ równie dobrze sobie radzi w roli DJ’a i występuje okazjonalnie jako raper. Przedstawiciel grupy Betty Ford Boys (formacja wypuściła w tym roku album „Leaders Of The Brew School”) prowadzi działalność od kilku lat i przez ten czas zdążył zapisać na swoim koncie całkiem sporo udanych projektów.

    Od początku swojej kariery muzycznej artysta jest związany z dwoma wytwórniami płytowymi – Melting Pot Music oraz WSP Records (Wortsport). Pierwsza z tych oficyn wydawniczych wypuściła w lutym 2010 roku płytę „The Jazz Files”. Wydawnictwo trafiło na serię wydawniczą MPM „Hi-Hat Club”, prezentującą nagrania różnych producentów. Dexter pokazał na tym projekcie próbkę niemałych umiejętności i zamiłowania do tworzenia muzyki o posmaku wydawnictw sprzed kilku dekad. W tym samym roku opublikowało wspólny materiał beatmakera i Maniaka, „Raw Shit”. W kolejnych miesiącach niemiecki twórca głównie szlifował brzmienie w zaciszu domowym oraz poszerzał kolekcję płyt winylowych. Jego zamiłowanie do breaków i psychodelicznej strony muzyki ujawniło się przy okazji siódemki „Ultimate Breaks & Dexter”. Po tym projekcie przyszła kolej na kilka luźniejszych nagrań, po czym beatmaker skupił się na przygotowywaniu materiału na „The Trip”. Muzyczna mozaika psychodelicznego rocka i instrumentalnego hip hopu okazała się strzałem w przysłowiową dziesiątkę.

    Premiera wydawnictwa odbyła się w połowie maja. Follow-up do debiutanckiego projektu producenta wypadł bardzo korzystnie. W odróżnieniu od „The Jazz Files” podstawę tegorocznego longplaya artysty stanowią sample wydobyte z rockowych płyt z lat 60.tych. Sympatycy pierwszej płyty Dextera początkowo mogli poczuć się niepocieszeni ze względu na zmianę klimatu jego produkcji, ale trzeba przyznać, iż do nowego środowiska muzycznego tego wykonawcy każdy odbiorca szybko przyzwyczai się. „The Trip” zabiera słuchaczy do krainy zdominowanej przez brzmienia sprzed pięciu dekad, okresu uznawanego przez beatmakera za niezwykle progresywny i wyznaczający nowe trendy w niemal każdej dziedzinie kultury i sztuki. Album pozytywnie zaskakuje już od otwierającego LP „Once Again Back (Tune In)”, a kolejne utwory zawarte na trackliście („Psychedelic Club Scene”, „Teenage Mother”, „With Ease”, „Clouds Of Zero”) utwierdzają nas w przekonaniu o dużej wiedzy muzycznej ich autora. Jedynymi gośćmi na longplayu są DJ Adlib i Josa Peit, którzy dodają uroku utworom „San Francisco” i „Pictures”.

    „The Trip” opublikowano na Bandcampie. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży w formacie elektronicznym i fizycznym. Melting Pot Music wydało projekt na płytach kompaktowych i winylowych (ukazały się dwie edycje wosków – gatefold i limited ebru edition). Album Dextera promuje kilka teledysków. Obrazy nakręcono do singlowych nagrań „You And I” i „Pictures” (track ukazał się w formie maxi-singla z dołączonymi kompozycjami „Church” i „Shroom Travelz”); pojawił się też klip do snippetów utworów z produkcji Niemca. Poza tym MPM dorzuciło krótkie video przedstawiające niemieckiego producenta w roli crate diggera. Dzięki dobrej promocji longplaya, wieści o płycie szybko rozprzestrzeniły się po całym świecie. Duże zainteresowanie oraz wysokie oceny „The Trip” uczyniły z autora LP czołowego beatmakera nie tylko na terenie Niemiec, ale także w ogólnoświatowym środowisku muzycznym kojarzonym z instrumentalnymi formami około hip hopowymi.

    Zamiłowanie Dextera do starych breaków i psychodelicznego nurtu w muzyce zostało też udokumentowane na jego projekcie „Psychedelic Breaks & Nuggets” z czerwca b.r.

    Tracklista

    1. Once Again Back (Tune In)
    2. San Francisco feat. DJ Adlib
    3. Walk With Us
    4. Psychedelic Club Scene
    5. Witch/Room
    6. Rainbow Flight
    7. Teenage Mother
    8. Cupcakes
    9. With Ease
    10. Hippie Revolt (Turn On)
    11. You And I
    12. Roll It Light It Suck It
    13. Dexy Lovecraft
    14. Clouds Of Zero
    15. Acido (Heavyyy)
    16. Never Knew
    17. Pictures feat. Josa Peit
    18. Summerdays (Drop Out)
  • Brous One z Chile przedstawia swoje nagrania

    Brous One z Chile przedstawia swoje nagrania

    3–5 minut

    Jednym z najlepszych udogodnień we współczesnej branży muzycznej jest to, że większych problemów można docierać do wydawnictw artystów z niemal każdego miejsca na globie. Nieograniczony dostęp do muzyki umożliwia nieustanne poznawanie nowych twórców, których sylwetki systematycznie są przedstawiane na łamach naszej strony. W muzycznej podróży w poszukiwaniu wartościowych projektów często docieramy do nieodkrytych wcześniej artystów. Tylko w ostatnim czasie pojawiły się w serwisie artykuły o słabiej kojarzonych przedstawicieli sceny około hip hopowej – Balance and the Traveling Sounds, Mawie, Lawnmowherze i Orionie. Teraz przyszła kolej na producenta pochodzącego z egzotycznego Chile, Brous One’a. W przeciągu minionych 16 miesięcy beatmaker wypuścił dwa udane wydawnictwa – „Un Momento en el Tiempo” i „Cinta de Ritmos Vol. 1”.

    Ameryka Południowa to kompletnie nieznany kontynent pod względem kultury hip hopowej dla większości osób z pozostałych części świata. Bez większego wgłębiania się w szczegóły można jedynie stwierdzić, że wśród południowoamerykańskich krajów najbardziej rozbudowaną scenę posiada Brazylia. Okazuje się, iż Chile również stanowi całkiem przyjazną przystań dla twórców hip hopowych, co widać po bohaterze tej publikacji. Brous One stosunkowo od niedawna prowadzi działalność wydawniczą. Pierwsze utwory beatmakera z Santiago pochodzą sprzed 4 lat. Młody wykonawca najpierw spokojnie nagrywał muzykę w domowym zaciszu, a później postarał się wydać debiutancki album i po kilku miesiącach intensywnej pracy twórczej, co w efekcie przełożyło się na „Un Momento en el Tiempo”. Producent nadał ostatnie szlify nagraniom na tym longplayu pod koniec pierwszej połowy ub.r., po czym opublikował instrumentalne dzieło.

    Wydawnictwo trafiło do obiegu 1 czerwca 2012 roku. Już w dniu premiery instrumentalne wydawnictwo południowoamerykańskiego twórcy cieszyło się naprawdę sporym zainteresowaniem stron muzycznych i słuchaczy. Brous One czerpie inspiracje ze starej szkoły rapu z lat 90.tych, o czym szybko można przekonać się zapoznając się z jego beatami. Na „Un Momento en el Tiempo” znajdą coś dla siebie sympatycy Pete Rocka czy też No I.D., aczkolwiek miłośnicy boom-bapu w mocniejszym wydaniu również powinni docenić tę płytę. Porównanie do tego pierwszego znamienitego artysty jest jak najbardziej na miejscu – chilijski twórca zadedykował jeden track na płycie („One 4 Pete”) właśnie temu słynnemu nowojorczykowi. Wykonawca ze stolicy Chile pokazał się z dobrej strony również w pozostałych utworach, z których na uwagę zasługują „A Moment In Time”, „El Repaso”, „Waitin’… Searchin’” oraz „Siempre El Mismo”. W realizacji longplaya pomogli głównie przedstawiciele Niemiec – Hulk Hodn, Retrogott, Niko Soprano, Dennis Da Menace, Victor Frayz i Fleur Earth.

    Premierowy projekt mieszkańca Ameryki Południowej pojawił się na Bandcampie. Początkowo „Un Momento en el Tiempo” ukazało się w wersji elektronicznej, ale szybko po premierze projektu dorzucono również edycję winylową płyty, która trafiła do sprzedaży dzięki sklepowi Vinyl Digital. Instrumentalny album promuje singiel „A Moment In Time”, do którego nakręcono też prosty, aczkolwiek miły dla oka teledysk.

    Tracklista

    1. Antes De…
    2. A Moment In Time feat. Niko Soprano
    3. Sacan La MPC feat. Retrogott
    4. Rainy (cuty: Retrogott)
    5. El Repaso feat. Matiah Chinaski
    6. One 4 Pete
    7. Waitin’… Searchin’
    8. Zufall Oder Fuegung feat. Fleur Earth
    9. Siempre El Mismo feat. Frayz
    10. …Iz De Tristeza feat. Mantoi
    11. The Blow Up
    12. In Der Zeit Gefangen feat. Dennis Da Menace (cuty Hulk Hodn)
    13. Interludio
    14. Despues De…

    Po wydaniu pierwszej płyty Chilijczyk stał się popularny w niezależnych kręgach muzycznych w Niemczech. 27 lutego b.r. ukazała się jego EP-ka nagrana z tamtejszym wykonawcą, Dennisem Da Menace’em, „Bombentest”. Brous One odwiedził też naszych zachodnich sąsiadów i w międzyczasie nawiązał współpracę z innymi twórcami z tego kraju (jedno z nagrań Chilijczyka pojawiło się na składance „Workspaces Compilation” Boombap.org). Po tym beatmaker przedstawił drugi solowy projekt, „Cinta de Ritmos Vol. 1”. Płyta zawiera 18 nagrań stworzonych w latach 2009-13. Część z nich nie zmieściła się na debiutanckim longplayu producenta, inne zaś powstały już po wypuszczeniu ubiegłorocznego wydawnictwa. Utwory zawarte na tym albumie trzymają równy poziom i stanowią przegląd całości działalności wydawniczej artysty od początków jego przygody ze światem muzycznym.

    Wydawnictwo sprzed miesiąca trafiło na Bandcampa. Wzorem poprzedniego projektu, również i tym razem Brous One wypuścił „Cinta de Ritmos Vol. 1” w wersji elektronicznej oraz fizycznej (płyty winylowe i kasety dystrybuowane przez Vinyl Digital). Chilijski beatmaker powoli buduje swoją pozycję na międzynarodowej scenie muzycznej. Szanowany w Niemczech artysta bez dwóch zdań posiada spory potencjał i można stawiać w ciemno, iż w niedalekiej przyszłości ponownie pokaże się on z dobrej strony.

    Tracklista

    1. Soundcheck
    2. Pisco Sour
    3. Arte
    4. Señorita
    5. Yea
    6. Real Eyes (Tape Only Track)
    7. La Conocí
    8. Mala Suerte
    9. No es Difícil
    10. Cinta
    11. Deseo
    12. Camina (Tape Only Track)
    13. A Veces Happy
    14. Gatos
    15. Campana
    16. Día a Día
    17. Domingo
    18. Adiós
  • Instrumentalne wydawnictwo Mawa – Leave The Flow

    Instrumentalne wydawnictwo Mawa – Leave The Flow

    2–4 minut

    Wszyscy sympatycy niezależnej muzyki około hip hopowej na pewno spostrzegli znaczny wzrost liczby nowych artystów oraz wydawców w ostatnich latach. Doskonale widać to przy publikacji artykułów w serwisie o wydawnictwach twórców z całego świata, dzięki czemu można zaobserwować mnóstwo oficyn wydawniczych. Sporo ciepłych słów jest kierowanych pod adresem wytwórni płytowej z amerykańskiego Denver, Cold Busted. Firma założona przez Derricka Daiseya w 2008 roku specjalizuje się w wydawaniu muzyki instrumentalnej. Nakładem tego labelu ukazały się projekty Gramatika, Poldoore’a, DJ’a Vitamina D, My Neighbour Is i innych wykonawców. Pod koniec lipca dzięki nakładowi tej oficyny wydawniczej światło dzienne ujrzała płyta „Leave The Flow” autorstwa fińskiego beatmakera, Mawa.

    Do tej pory Cold Busted zaprezentowało muzykę artystów ze Stanów Zjednoczonych, Słowenii, Rosji, Francji, Niemiec, Belgii czy nawet maleńkiej Malty. W poszukiwaniu utalentowanych twórców amerykański label zawędrował ostatnio do Finlandii. W miejscowości Jyväskylä położonej w środkowej części tego kraju rezyduje na co dzień producent o pseudonimie Maw. Artysta nie przykłada większej wagi do promocji swojej osoby w środowisku muzycznym i zamiast działań marketingowych preferuje on, aby nagrania przemawiały za niego. Postaci fińskiego wykonawcy od początku towarzyszy rysunkowa panda stworzona przez jego przyjaciela, Essu.

    Sympatyczne zwierzę po raz pierwszy pojawiło się na okładce debiutanckiej płyty Fina, „Panda Ride”, wydanej 4 czerwca 2010 roku. Od tego momentu artysta regularnie zaopatruje słuchaczy w nowe podkłady, tworząc przy tym coraz przyjemniejsze wydawnictwa. Instrumentalnym kompozycjom beatmakera zawsze towarzyszą samplowane wokale, dialogi wygrzebywane ze starych płyt oraz inspiracje wyniesione ze wczesnych utworów RJD2, Madliba, J Dilli czy DJ’a Krusha (w szczególności klimat tracków z „Meiso”). Na przestrzeni ostatnich trzech lat Maw opublikował kilka beat tape’ów, z których na większą uwagę zasługują „Hangul (Gangui)”, „Homilies Of The Panda Tao Vol. 1” oraz „Flow Fragments” (EP-ka powiązana z najnowszym dziełem Fina). Jednym z największych fanów twórczości producenta jest Blueprint, który w styczniu b.r. przeprowadził ciekawy wywiad z artystą. Dzięki temu więcej osób dowiedziało się o osobie niepozornego twórcy z Finlandii, co następnie doprowadziło do wydania „Leave The Flow” nakładem Cold Busted.

    Nowe wydawnictwo skandynawskiego twórcy pojawiło się w połowie niedawno zakończonych wakacji. Maw przedstawił najbardziej dopracowany ze wszystkich dotychczasowych album, będący odą do klasycznego brzmienia hip hopowego z połowy lat 90.tych. W pełni samplowane nagrania zawierają świetnie dodane cuty oraz krótkie wstawki pochodzące z masy innych wydawnictw. Pod tym względem „Leave The Flow” wyróżnia się na tle większości dzisiejszych beat tape’ów, co jak najlepiej świadczy o kunszcie fińskiego twórcy. W dodatku płyta Skandynawa przypomina bardziej konceptualne instrumentalne wydawnictwo, przypominając na tej płaszczyźnie materiały sprzed lat. „Momo’s Third Invocation” (utwór dostępny do darmowego pobrania na Bandcampie), „Aura”, „Baby Tiger”, „Myria Station (Metro Level)” wypadają naprawdę korzystnie i są dobitnym dowodem na to, iż nawet szerzej nieznany producent ze średnio rozwiniętego kraju pod kątem hip hopowym, potrafi tworzyć świetnie nagrania.

    Wydawnictwo miłośnika pand ukazało się na Soundcloudzie i Bandcampie. „Leave The Flow” trafiło do sprzedaży w wersji elektronicznej oraz fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe), które można nabyć korzystając z tego drugiego serwisu. Maw niewątpliwie posiada potencjał i w dalszym ciągu powinien notować progres w swoich nagraniach. Fin zdecydowanie zasługuje na większy rozgłos, co być może uda mu się osiągnąć po ciepłym przyjęciu przez odbiorców jego nowego projektu. Warto też wypatrywać na horyzoncie następnych płyt beatmakera, z kontynuacją serii „Homilies Of The Panda Tao” na czele.

    Tracklista

    1. FLOW: Entrance
    2. Momo’s Third Invocation
    3. One For Hachio
    4. Aura
    5. Interlude: Yraal Region
    6. Maekyss River
    7. Wyndia Square
    8. Interlude: Dauna Region
    9. Baby Tiger
    10. Theme For Meryleep
    11. Interlude: Urkan Region
    12. Myria Station (Metro Level)
    13. One For Deis
    14. FLOW: Exit
  • Klaus Layer przedstawia debiutancki album

    Klaus Layer przedstawia debiutancki album

    3–4 minut

    Przy dzisiejszych uwarunkowaniach w przemyśle muzycznym nie ma większego znaczenia miejsce pochodzenia danego artysty. Wytwórnie płytowe chętnie nawiązują współpracę z osobami niekiedy rezydującymi na co dzień tysiące kilometrów od ich siedzib. Zjawisko to przeszło już do codzienności i nawet oficyny wydawnicze znane początkowo z wypuszczania nagrań wykonawców z tylko z jednego kraju sięgają dalej. Przykładem labelu działającego w ten sposób jest Redefinition Records. Amerykańska firma zbudowała swoją markę dzięki wydawnictwom Damu the Fudgemunka, K-Defa, Keva Browna i innych twórców z USA. Jednak REDEF nie skupia się na wydawaniu płyt tylko rodzimych producentów i raperów, o czym świadczy niedawno opublikowany longplay niemieckiego beatmakera, Klausa Layera. Premiery „The Adventures Of Captain Crook” wyczekiwało wielu odbiorców.

    Redefinition Records wypuściło w tym roku sporo dobrej muzyki autorstwa K-Defa, Keva BrownaDamu the Fudgemunka, Blu i innych wykonawców. Amerykańska oficyna wydawnicza na bieżąco informuje o przygotowywanych projektach, niekiedy czyniąc to z dużym wyprzedzeniem. Właśnie tak było przy pierwszej płycie Klausa Layera, o której wzmianki pojawiły się w sieci w ponad rok temu. Niemiecki artysta nie śpieszył się z wypuszczeniem longplaya, spokojnie pracując nad nadaniem wszystkim trackom właściwego szlifu. Etos pracy urodzonego w Oranienburgu (miasto położone niedaleko Berlina) wykonawcy różni się od jego większości partnerów po fachu, ale nie tylko to czyni postać europejskiego beatmakera wyjątkową i trudną do podrobienia. Captain Crook wyrósł na filmach z lat 50. i 70.tych, rapie, graffiti i sztuce z lat 90.tych. Już od najmłodszych lat wykazywał on zamiłowanie do nurtu psychodelicznego, co znalazło później odzwierciedlenie w kreatywnym podejściu do samplingu. Producenta rozpoczął tworzenie beatów kilka lat temu, powoli zbierając uznanie w oczach lokalnej sceny w Berlinie. Instrumentale naszego zachodniego sąsiada odkryli właściciele REDEF, po czym zaproponowali wydanie jego muzyki. Po około roku doczekaliśmy się w końcu premiery „The Adventures Of Captain Crook”.

    Pomimo tego iż na początku września każda nowo wydana płyta napotyka na dużą konkurencję, to nie zachodziły obawy, iż ten projekt przejdzie bokiem. Wszystko za sprawą kilku czynników. Już po kilku singlach i pobocznych nagraniach naprawdę mnóstwo słuchaczy i mediów doceniło warsztat niemieckiego producenta.

    Ponadto trzeba pamiętać o tym, że Redefinition Records stanowi markę w branży hip hopowej, a po wydawaną przez ten label muzykę można sięgać w ciemno. O wysokiej jakości wydawanych materiałów nakładem REDEF przekonaliśmy się na „The Adventures Of Captain Crook”. Co prawda na całość płyty składa się raptem 10 ścieżek i niektórzy mogą poczuć niedosyt, ale nie zmienia to faktu, iż to jeden z najwartościowszych longplayów ostatnich tygodni. Niemiec przedstawił wizje swoich muzycznych przygód, w których przyjdzie odbiorcy pokonywać boom-bapowe krainy. Captain Crook nadał trackom przyciągającą otoczkę, wyróżniającą te kompozycje na tle innych beatów opartych o korzenne fundamenty hip hopowe. Wśród utworów zawartych na LP wybija się na pewno „Illest In Charge”. Wersja wokalna singla z udziałem Blu trafiła też na siódemkę (flexi disc). Kalifornijski raper występuje też obok Scienze’a w „Come Back”. Reszta nagrań w pełni wyszła spod ręki Klausa Layera. Beatmaker zaprezentował spory wachlarz umiejętności i wiele wskazuje na to, że płyta wydana 3 września stanowi tylko początek jego muzycznej drogi.

    Wrześniowe wydawnictwo Klausa Layera można odsłuchać oraz nabyć w wersji elektronicznej na Bandcampie. Wydanie fizyczne „The Adventures Of Captain Crook” na kompaktach i woskach jest dostępne w sklepie Redefinition Records. Płytę promuje też nagranie video prezentujące dzień z życia tego utalentowanego artysty.

    Aktualizacja: Po dobrym odbiorze projektu, REDEF postanowiło rozszerzyć wydanie albumu Klausa Layera. Amerykański label do wcześniejszych wersji płyty dorzucił kasety „The Adventures Of Captain Crook”. Wydawnictwo otwiera przy tym serię blank tape tribute series realizowaną przez Redefinition Records i Strictly Cassette.

    Tracklista

    1. All Of The Time
    2. Company
    3. Into A Sky
    4. Illest In Charge feat. Blu
    5. In My Mind
    6. Truly
    7. Touch
    8. Slow Down
    9. Come Back feat. Blu & Scienze
    10. Illest In Charge
  • Recenzja EP: The Midnight Eez – Midnight Eez EP

    Recenzja EP: The Midnight Eez – Midnight Eez EP

    3–4 minut

    All City Records | 2011

    Przywykło się mówić, że dosłownie każdego roku ukazuje się co najmniej kilka początkowo niedocenianych materiałów znajdujących uznanie w oczach słuchaczy oraz recenzentów dopiero po upływie lat. W pochodnej kategorii płytowej umieścimy wydawnictwa, które pomimo znacznie wcześniejszego nagrania, ukazały się dopiero po latach. W tym miejscu mamy najczęściej do czynienia z nagraniami osób borykającymi się niegdyś z problemami wydawniczymi (patrz: Large Professor i „LP” czy Q-Tip i „Kamaal/The Abstract”). Tuż obok znajdują się liczne projekty powstałe przeważnie w latach 90.tych w postaci dem lub zbioru luźnych tracków. Jedno z takich wydawnictw, pierwotnie stworzonych blisko dwie dekady temu, pochodzi od duetu z Bronksu, The Midnight Eez. Wydane ponad dwa lata temu przez All City Records „Midnight Eez EP” okazało się ogromną sensacją.

    Anegdoty dotyczące powstania poszczególnych płyt obfitują nie raz w różne interesujące ciekawostki, o czym niejednokrotnie można było przekonać się zgłębiając tajemnice skrywane przez artystów i wydawców. W przypadku The Midnight Eez sprawy związane z ich projektem są nad wyraz niecodzienne. Wszystko rozpoczęło się w połowie lat 90.tych w Nowym Jorku, kiedy to kolebkę hip hopu odwiedził Splyce, współzałożyciel irlandzkiej wytwórni płytowej All City Records. W trakcie jednej z wizyt Irlandczyka w sklepie Fat Beats NY zaczepili go dwaj undergroundowi artyści z The Big Apple starający się wówczas zainteresować swoją muzyką ludzi, podobnie zresztą jak tysiące innych wykonawców w tamtym czasie. Bliżej nieznani wykonawcy z Bronksu wręczyli Europejczykowi taśmę z beatami nie oczekując tak naprawdę niczego w zamian. Splyce zabrał ten materiał ze sobą do Irlandii, zaś o The Midnight Eez słuch zaginął. Nowojorczycy nigdy nie wydali żadnej płyty, a ich zbiór instrumentali przeleżał kilkanaście lat w zapomnieniu. Projekt dosłownie odgrzebano ponad dwa lata temu w trakcie przeprowadzki współwłaściciela All City Records. Po ponownym odkryciu nagrań amerykańskiej grupy postanowiono niezwłocznie nieco zremasterować całość, a następnie wydać jako „Midnight Eez EP”. Dzięki temu uratowano prawdziwą boom-bapową perełkę sprzed lat.

    Irlandzka oficyna wydawnicza wypuściła płytę w maju 2011 roku. Wydawnictwo nagrane w latach 1995-96 z miejsca przyciągnęło uwagę miłośników Złotej Ery rapu oraz mnóstwa innych osób. Tracklista płyty obejmuje 15 instrumentalnych utworów, którymi można zachwycać się w zasadzie bez przerwy. Klimat „Midnight Eez EP” trudno porównać z jakimkolwiek innym longplayem choćby ze względu na to, że w połowie lat 90.tych niewielu producentów stawiało na wypuszczanie beatów i były to wtedy jedynie pojedyncze przypadki. The Midnight Eez przedstawiło kapitalne beaty, zbudowane w kapitalny sposób w oparciu o drobiazgowy sampling i liczne cuty pochodzące z innych tracków oraz filmów. Nowojorski duet opanował niemal do perfekcji umiejętność tworzenia kompozycji łączących w sobie różne elementy. Rozszyfrowanie wszystkich łamigłówek zawartych na tym 30-minutowym wydawnictwie nie jest prostą sprawą, aczkolwiek mocno zajmującą przy zapoznawaniu się z tym materiałem. Wśród wszystkich utworów świetnie wypadają „Childhood Memories” (cuty z „9th Wonder” Digable Planets), „How It Started” (można usłyszeć tutaj wers Raekwona z hymnu Wu-Tang Clanu, „C.R.E.A.M.”), „The Last Chance” (kłania się znajomość na pamięć „Top Billin’” Audio Two). Wykonawcy z Bronksu przygotowali wiele ciekawych wstawek, jak wprowadzenie w „The Plan”, pierwotnie opublikowanym jeszcze w latach 30.tych poprzedniego stulecia. Kapitalny i trudno do podrobienia styl należy do wizytówki „Midnight Eez EP” potrafiącej zachwycać słuchaczy z każdym kolejnym odtworzeniem

    W historii hip hopu nagrano wiele pojedynczych utworów, EP-ek czy longplayów, które długo przeleżały w archiwach przykryte grubą warstwą kurzu, zanim doczekały się wydania. Wydaje się, że The Midnight Eez mogło spokojnie znaleźć wydawcę swoich nagrań w Nowym Jorku (Fat Beats Records, Profile Records, Relativity). Życie potoczyło się jednak zupełnie inaczej i trzeba było czekać długie lata aż „Midnight Eez EP” ujrzy światło dzienne. All City Records wykonało kawał dobrej roboty wypuszczając projekt na płytach winylowych oraz realizując okładkę LP wraz z nowojorskim fotografem Sue Kwonem (współpracownik m.in. Ego Trip). Wydawnictwo o bardzo dużej wartości, dedykowane miłośnikom korzennego rapu oraz undergroundu z krwi i kości.

    Po pewnym czasie okazało się, że za powstaniem tego materiału odpowiadają Onra i Al Quetz. Album powstał w ścisłej tajemnicy. Cała historia kryjąca się za „Midnight Eez EP” jest prawdziwa, a teraz dodatkowo nabiera rumieńców.

    Ocena: 4,5/5

    Tracklista

    1. Midnight Anthem
    2. Our Own Business
    3. How It Started
    4. Diggin in the Crates
    5. Corrupted Industry
    6. New Yorks Devils
    7. The Last Chance
    8. Night Walk
    9. Childhood Memories
    10. The Plan
    11. Black Snow
    12. Everydays Chase
    13. Dust
    14. Day Break
Translate »