Tag: instrumental hip hop

  • Wędrówka po Cook County: Dreas

    Wędrówka po Cook County: Dreas

    2–3 minut

    Instrumentalny hip hop posiada wiele twarzy i może właściwie przybrać dowolną formę. Akurat ten nurt muzyczny potrafi nieraz odejść od powszechnie znanej hip hopowej stylistyki, wychodząc daleko poza kanony tej muzyki. Kiedyś najbardziej znana odmiana brzmień instrumentalnych, abstract hip hop, gdzieś rozpłynął się i już coraz rzadziej nowe wydawnictwa płytowe uzyskują właśnie taki przypis. Jednak myliłby się ten, kto całkowicie przekreśla abstrakcyjne nagrania pojawiające się na współczesnych albumach. Producenci korzystają z dawnych kompozycji, chętnie sięgają po rozwiązania bliskie wielobarwnym klimatom, a w ich twórczości są obecne wpływy pionierów tych form muzycznych. W powyższy sposób można dokonać charakteryzacji warsztatu chicagowskiego beatmakera o pseudonimie Dreas, będącego zarazem bohaterem kolejnej odsłony Wędrówki po Cook County. W połowie października ukazał się jego najnowszy album, „Dreastronaut”.

    Cykl artykułów przedstawiających ostatnie dokonania artystów z Cook County, zawiera publikacje o różnych przedstawicielach Wietrznego Miasta. Jedni z dotychczas wymienionych twórców w Wędrówce po Cook CountyQwel & Maker – od lat są związani z Galapagos4. Co prawda Dreas nie nagrywał do tej pory albumów dla tej wytwórni płytowej, aczkolwiek od lat utrzymuje bliskie kontakty z wieloma przedstawicielami tego labelu. Twórczość amerykańskiego producenta także znajduje się na niemal identycznej półce, co wykonawców spod skrzydeł oficyny wydawniczej Jeffa Kuglicha. Amerykanin greckiego pochodzenia wydawał dotąd muzykę w założonym przez siebie labelu Heardrums Records, specjalizującym się w limitowanych wydawnictwach 7″ płyt. Od 2002 roku wypuścił kolejno: „Theme Music For Transformed Humans”, „Summer Breeze”, „Chaotic Nature”, „Unorthodox” i „Long Days End” (cztery tracki z tego LP trafiły na Bandcampa). W swoich nagraniach zgrabnie przenosi brzmienia stricte hip hopowe czasem w bardzo odległe sfery downtempo i elektroniki. O walorach wydawnictw Dreasa pochlebnie wypowiadają się znawcy chicagowskiej sceny muzycznej. W związku nie powinna nikogo dziwić propozycja wydania „Dreastronaut” przez Galapagos4.

    Premiera instrumentalnego projektu mieszkańca Chi-Town odbyła się 18 października 2011 roku. Album ukazał się dzięki nakładowi Galapagos4, jednak przy zachowaniu pełnej współpracy z Heardrums Records. „Dreastronaut” to podróż przez skrzętnie budowane krajobrazy, istniejące zarówno w czasie rzeczywistym, jak i odległym i niezbadanym wymiarze. Dreas wprawia odbiorcę w stan odprężenia, wprowadzania ciało i umysł do dryfowania („Floating”), pokazuje kosmiczne przestworza („Physical Astronomy”). Producent charakteryzuje się umiejętnością starannego budowania klimatu, o czym najlepiej świadczy „Love Strain” i „Time Out Of Joint”. Kojący szum jeziora Michigan, bądź Oceanu Atlantyckiego („Island Grey”) przenika do świadomości osób obcujących z tym materiałem.

    Trzy tygodnie po wypuszczeniu ostatniego LP beatmakera, Galapagos4 postarało się o niespodziankę w postaci siedmiocalowego wydawnictwa „Dreastronaut EP”. EP-ka zawiera cztery wybrane single pochodzące z albumu – „Solo Capacity”, „Time Out Of Joint”, „Sky Is Smiling” oraz „Fly Wanderer” – stanowiące piękną wizytówkę październikowej płyty Dreasa.

    Październikowy materiał producenta trafił do sprzedaży w formacie elektronicznym i na płycie CD. Natomiast projekty poboczne oraz wybrane utwory z dotychczasowych wydawnictw beatmakera z Michigan są dostępne na Soundcloudzie. W formie drobnego bonusu do całości występuje nagranie video nakręcone telefonem komórkowym do nagrania „Floating”. Dreas nie należy może do szczególnie popularnych i docenianych beatmakerów, ale nie oznacza to, że nie warto obserwować jego dalszych poczynań. Wręcz przeciwnie – kariera muzyczna tego twórcy rozwija się w odpowiedni sposób, dzięki czemu prędzej czy później otrzymamy od niego kolejne wartościowe wydawnictwo.

    Tracklista

    1. Floating
    2. Physical Astronomy
    3. Love Strain
    4. Solo Capacity
    5. Time Out Of Joint
    6. Michiana Noise
    7. Sky Is Smiling
    8. Spacecase
    9. Island Grey
    10. Fly Wanderer
    11. Final Countdown
  • DJ Brace wprowadza słuchaczy do krainy o nazwie Synesthasia

    DJ Brace wprowadza słuchaczy do krainy o nazwie Synesthasia

    2–3 minut

    Kanadyjski hip hop dotąd nie specjalnie pojawiał się w serwisie i jakiś czas temu postanowiłem w pewien sposób nadrobić zaległości z tego tytułu. W końcu kultura hip hopowa z kraju Klonowego Liścia posiada bogatą historię, czego nie sposób podważyć. W tym miejscu należy wspomnieć o: Dream Warriors (King Lou & Capital Q) ze swoim wkładem w powstanie i rozwój jazz-hopu, uważanym przez wielu za ojca chrzestnego kanadyjskiego hip hopu, Maestro oraz grupie Main Source. Tak, zgadza się, przecież Sir Scratch i Kid-Cut pochodzą z Toronto. W czasie, gdy większość wykonawców wywodzi(ła) się właśnie z tego leżącego przy granicy z USA miasta, inne okręgi również mają się kim pochwalić. Koronny przykład, to związany z amerykańskim kolektywem Brown Bag AllStars, DJ Brace, na co dzień rezydujący w Montrealu. W październiku 2010 roku ukazał się jego konceptualny album, „Synesthasia”.

    Przed wprowadzeniem do tajemniczego świata kryjącego się pod niecodzienną nazwą „Synesthasia”, nie obejdzie się bez przedstawienia przewodnika po tej krainie. Kilka lat wstecz DJ Brace dał się poznać jako utalentowany turntablista, i to nie tylko w Kanadzie lecz także na globalnej scenie muzycznej. W 2004 roku zajął on 1. miejsce w finale DMC Canadian Championships, co otworzyło jemu furtkę do startu w światowym finale zawodów, gdzie ostatecznie został sklasyfikowany na 8. lokacie. Rok później pojawił się w sprzedaży wspólny album kanadyjskiego DJ’a i Grufa The Druida„Soundbarriers”. Po tym przetarciu, artysta skoncentrował się na solowej działalności. Na efekty jego pracy trzeba było czekać do 2008 roku, kiedy to miała swoją premierę płyta „Nostomania”. Eksperci z branży muzycznej szybko docenili oryginalny i dopracowany projekt, przyznając DJ’owi Brace’owi nagrodę Juno w kategorii „Best Instrumental Album of the Year in 2009”. Pomyślny start w gronie twórców instrumentalnych wydawnictw muzycznych szybko zaowocował następnym dobrze przyjętym materiałem, „Synesthasia”.

    Pierwsze co przykuwa odbiorcę wydanego przez Nostomanię Records (label założony przez bohatera tego artykułu), to enigmatyczny tytuł płyty. Synestezja oznacza w psychologii stan lub zdolność, w której doświadczenia jednego zmysłu (np. wzroku) wywołują również doświadczenia charakterystyczne dla innych zmysłów (źródło: Wikipedia). Odnosząc to do projektu muzycznego Kanadyjczyka, można mówić o zaniedbanych, bądź zapomnianych wspomnieniach tkwiących w zakamarkach ludzkiego umysłu, które za pomocą brzmień muzycznych wychodzą na jaw. Dźwięki zamieniają się w obrazy, można je poczuć, dotknąć, smakować i obcować z nimi w dowolny sposób, zależny od danej jednostki. Wszystko zależy przecież wyłącznie od ludzkiego stanu świadomości i odbioru świata zewnętrznego. DJ Brace oprowadza słuchaczy po krajobrazach dosłownie żywcem przeniesionych z niezapomnianych krain, kryjących się pod nazwą „Synesthasia”. Twórca wszystkich kompozycji na LP umożliwia na poznanie wielobarwnych pejzaży, poruszanych za pomocą impulsów w mózgu.

    „Synesthasia” trafiła do bezpłatnego odsłuchu na Bandcampa. Oprócz elektronicznej wersji, gdzieniegdzie można spotkać się z fizyczną formą wydawnictwa (płyta CD). Po ponad roku od premiery, powstało też promo wideo nagrane do najbardziej klimatycznego utworu z LP, „NH24”. Szkoda tylko, że tyle czasu minęło od daty wydania materiału, ponieważ videoclip chwyciłby lepiej, gdyby został opublikowany wcześniej. Z drugiej strony, dzięki temu zabiegowi i tak całkiem sporo osób dowiedziało się o synestezyjnych kompozycjach DJ’a Brace’a.

    Tracklista

    1. NH15
    2. NH16
    3. NH17
    4. NH18
    5. NH19
    6. NH20
    7. NH21
    8. NH22
    9. NH23
    10. NH24
    11. NH25
    12. NH26
  • Nocna zmiana hip hopu w wykonaniu K-Defa

    Nocna zmiana hip hopu w wykonaniu K-Defa

    2–3 minut

    Jak nietrudno zauważyć, działalność strony nie polega wyłącznie na publikowaniu informacji o współczesnych wydawnictwach muzycznych. Zawsze podkreślam, iż istotnymi elementami serwisu są tematy związane z historią kultury hip hopowej. Z drugiej strony, hip hopowi puryści na pewno znajdą też coś dla siebie przy artykułach o albumach wydawanych obecnie, ale czerpiących garściami z lat 90.tych XX wieku, czy nawet old schoolu. Zawsze przy wpisach dotyczących takich projektów, podkreślam korzenny charakter zawarty na poszczególnych płytach pojawiających się na U Call That Love. Ostatnimi czasy trafiło na stronę kilka tego typu wydawnictw – „Sidewalk Science” Beneficence’a, „Gigantic, Vol. 1” Small Professora, „Neva Done” Grap Luvy, „Talkin’ All That Jazz” Superstar Quamallaha, Izznyce’a & DeQawna. Z kolei teraz przyszła kolej na nowe LP producenta K-Defa, „Night Shift”.

    Undergroundowe labele podpisują kontrakty płytowe nie tylko z newcomerami i młodymi-zdolnymi artystami. Dzięki wydatnej pomocy pewnych oficyn wydawniczych, młodsi słuchacze poznają także postaci z lat 90.tych, przez lata pozostające na dalszym planie. Redefinition Records skupia oprócz Damu the Fudgemunka, osoby kojarzone z klasyczną formą hip hopu – Rob-O, Kev Browna, Grap Luvę i K-Defa. Ostatni z tego grona wykonawców, po chudych latach przeżywa jeden z najlepszych okresów w swojej karierze muzycznej.

    Wywodzący się z New Jersey twórca hip hopowy pokazał się z jak najlepszej strony – od strony producenckiej i wykonawczej – przy pracy nad albumem Lords of the Underground, „Here Come the Lords”. Kilkanaście lat temu współpracował z plejadą znamienitych przedstawicieli rapu – Positive’em K, Monie Love, Intelligent Hoodlumem, Ghostface’em Killah, Puff Daddym (choć jego znakomitość jest mocno naciągana). K-Def współtworzył także formację Real Live i utrzymywał bliskie kontakty ze śmietanką towarzyską NYC/The Brick City sprzed kilkunastu lat. Jednak nigdy nie zgarnął należnych mu zaszczytów, podzielając podobny los jaki spotkał Salaama Remiego, czy Spencera Bellamy’ego. W ostatnich latach ponownie producent zaczął pojawiać się tu i ówdzie, aczkolwiek prawdziwy wzrost zainteresowania jego osobą nastąpił w ub.r. za sprawą świetnych wydawnictw artysty. W 2011 roku ukazały się świetnie przyjęte przez recenzentów i opinię publiczną „For Def’s Sake” 7″, „Year Of The Hip Hop” 10″, „Da Supa Heath” 7″ i kompilacja „The Most Underrated”. Amerykanin udany rok zakończył wypuszczeniem w grudniu instrumentalnego projektu „Night Shift”.

    Redefinition Records wydało płytę amerykańskiego twórcy 13 grudnia 2011 roku. Pod względem technicznym projekt oscyluje gdzieś pomiędzy EP-ką, a longplayem. Owszem, niektóre utwory mogłyby być bardziej rozbudowane, jednak nie wpływa to zupełnie na odbiór projektu. „Night Shift” jest niemal w pełni instrumentalnym wydawnictwem, jedynie dwa wokalne nagrania trafiły na LP. W „Escapizm” Rob-O precyzuje niniejsze określenie i spokojnie wprowadza do świata K-Defa. Natomiast w najbardziej dynamicznym utworze na tym materiale, „Night Owls”, Raw Poetic serwuje old schoolowy styl, idealnie pasujący do tego coveru. Właśnie nowe aranżacje znanych kompozycji na tym wydawnictwie robią duże wrażenie. Produkcję gospodarza płyty można postawić za wzór dla mnóstwa dzisiejszych beatmakerów. „Night Shift” – kawał solidnej muzyki nie tylko dla nocnych marków.

    Ostatnia produkcja artysty rodem z New Jersey znajduje się na Bandcampie. Przy pomyślnych wiatrach, K-Def powinien w przeciągu następnych miesięcy zaprezentować nowe wydawnictwa, z czego pewnie część ponownie przypadnie na perełki z katalogu rare & unreleased.

    Tracklista

    1. Escapizm feat. Rob O
    2. Driving
    3. Supa Heath
    4. From Da Brain
    5. Night Owls feat. Raw Poetic
    6. Indian Juice
    7. Sparkle
    8. Slow Two Step
    9. For Defs Sake
    10. Birds Flying High
    11. Times Change
    12. High Stakes
  • Wspomnienie o J Dilli i Nujabesie oraz wpływ internetu na ich popularność

    Wspomnienie o J Dilli i Nujabesie oraz wpływ internetu na ich popularność

    3–5 minut

    Wiele stron internetowych, aktywistów i promotorów muzycznych uznało luty miesiącem J Dilli. W związku z przypadającą na poprzedni miesiąc rocznicę urodzin i śmierci niezapomnianego beatmakera, położono duży nacisk na zachowanie w pamięci słuchaczy jego postaci. Obok niego postawiono kolejną ikonę muzyki, japońskiego producenta Nujabesa. Zmarły przed dwoma latami artysta pozostawił po sobie rozległy dorobek, który należy pielęgnować. Kiedy emocje opadły i przeszła kolejna fala licznych tribute’ów dla ww. przedstawicieli sceny muzycznej, na spokojnie można wspomnieć o tych świetnych artystach w jednym artykule. Punktem wyjściowym publikacji będzie temat sieci internetowej i wpływu na ich popularność za życia, jak i po śmierci.

    Jay Dee przez długie lata budował swoją pozycję na scenie hip hopowej. Pierwszy raz zrobiło się o nim głośno w połowie lat 90.tych XX wieku, gdy podjął współpracę ze znaczącymi twórcami hip hopowymi – The Pharcyde, A Tribe Called Quest, De La Soul, Bustą Rhymesem. Artysta stał się także kluczową postacią powstałej grupy z Detroit, Slum Village. Wychowanek The Motor City walnie przyczynił się do tego, iż dzisiaj uważa się debiutancki album zespołu, „Fantastic Vol. 1” za undergroundowy klasyk. Jednak na szersze wody wypłynął głównie za sprawą projektu współtworzonego wraz z Madlibem, Jaylib oraz solowego LP, „Welcome 2 Detroit”. Przy raczkującym wówczas internecie 2.0, beatmaker korzystał z innych form promocji, uzyskując przy tym liczne grono sympatyków.

    Ostatnie dni jego życia ściśle są związaną z premierą na jego urodziny długo oczekiwanej płyty wydanej przez Stones Throw Records, „Donuts”. Trzy dni później J Dilla zmarł po długiej walce z chorobą (borykał się z zakrzepową plamicę małopłytkową i toczeniem rumieniowatym układowym), a jego śmierć poruszyła wiele osób na świecie. Ogromną rolę odegrał tutaj internet, dzięki któremu w błyskawicznym tempie przekazywano wiadomości o odejściu z tego świata beatmakera, stając się samonapędzającą się machiną w budowaniu pamięci o nim. Powstawały pierwsze tribute’y („The Shining”, „Jay Love Japan”), sprzedaż „Donuts” długo utrzymywała się na wysokim poziomie, a każdy chciał pokazać ile znaczył dla niego James Dewitt Yancey. W pewnym momencie człowiek tak naprawdę nie wiedział ile potrwają hołdy składane dla twórczości byłego członka Slum Village. Można było odnieść wrażenie, iż wręcz jest modne podkreślanie znaczenia Jay Dee w procesie twórczym innych przedstawicieli muzycznych, a słuchacze prześcigali się jeden za drugim w poematach dziękczynnych i znajomości dorobku pozostawionego przez artystę. Nie ma nic złego w czczeniu pamięci o nieobecnych już na świecie osobach, jednak należy robić to z taktem, a nie próbować korzystać na tym i poszukiwać profitów.

    W porównaniu do urodzonego w tym samym dniu J Dilli, kariera muzyczna Nujabesa potoczyłaby się zupełnie inaczej bez ingerencji sfery internetowej. Nie trzeba być omnibusem, żeby szybko znaleźć poparcie na powyższe stwierdzenie. Jak już wielokrotnie podkreślałem na stronie, dostęp do wydawnictw muzycznych pochodzących z azjatyckiego rynku fonograficznego jest znacznie utrudniony dla mieszkańców innych kontynentów. Bez dobrodziejstw płynących ze strony świata elektronicznego, geniusz muzyczny tkwiący w Japonii długo nie zostałby odkryty przez ogół słuchaczy na całym globie. „Metaphorical Music” i „Modal Soul” nie spotkałyby się z tak pozytywnym odzewem, a specyficzny wymiar nagrań Jun Seby znałaby tak naprawdę garstka ludzi. Z drugiej strony, to całe nic do tego, co stało się po przedwczesnej śmierci japońskiego beatmakera. Od końca lutego 2010 roku łatwo zaobserwować niesamowity boom na melodyczny hip hop wywodzący się z kompozycji Nujabesa. Owszem, do inspiracji twórczością tego przedstawiciela sceny muzycznej przyznaje się multum postaci nagrywających muzykę długo przed jego odejściem, aczkolwiek właśnie od dwóch lat notuje się wzrost płyt w tej odmianie muzycznej. Naturalnie powstały dziesiątki tribute’ów poświęconych dla sztukmistrza klimatycznego hip hopu opartego o jazzowe i fortepianowe sample płynące z Azji, Europy, Australii, Ameryki Północnej. Po wpisaniu do wyszukiwarki internetowej frazy „tribute for nujabes” otrzymamy pełno wyników z dziesiątków stron. Odbiorcy muzyki docenili nagrania Japończyka, a niejeden redaktor serwisu internetowego przekonał się o tym, że należy poświęcać miejsce takim brzmieniom. Kompozycje japońskiego artysty już w tym momencie można nazwać ponadczasowymi.

    Nie wszystko pochodzące z internetu i kształtujące na obraz obu nieżyjących artystów można uznać za dobre. W obu przypadkach gołym okiem zauważymy masę dziwnych ruchów, dziwne tribute’y, próbę wykorzystywania ich wizerunku przy promocji materiałów innych przedstawicieli sceny muzycznej. J Dilla i Nujabesa działają na wyobraźnię słuchaczy, więc na takie przykłady zachowań będziemy dość często trafiać w bliższej i dalszej przyszłości. Odnośnie Jay Dee ogromną rolę odgrywają raz po raz wynajdowane pośmiertne nagrania, przez co nadal trafiamy na tracklisty zawierające utwory rzekomo wyprodukowane przez niego. Ile w tym prawdy? Nie wiadomo. Natomiast w przypadku założyciela Hyde Out Recordings, wykorzystuje się nie raz praktyki, na które nie powinno być miejsca. Kiedyś dowiedziałem się od zaufanego artysty, iż niektóre labele specjalnie dodają do wybranych utworów podtytuł „Tribute for Nujabes” bez wiedzy autorów nagrań. No tak, w końcu swoje trzeba zarobić i przyciągnąć słuchaczy, nawet idąc po trupach do wyznaczonego celu.

    Przechowujmy pamięć o J Dilli i Nujabesie we właściwy sposób, z dala od niepotrzebnych działań i przejawów aktywności. Obaj zasługują na to, aby ich dorobek muzyczny przetrwał długie pokolenia.

  • Hexsagon z nowymi częściami Beat Flip Tuesdays

    Hexsagon z nowymi częściami Beat Flip Tuesdays

    2–3 minut

    W podróży pomiędzy kolejnymi regionami Stanów Zjednoczonych i przedstawianiu muzyki płynącej od artystów rezydujących w różnych ośrodkach, docieramy do Arizony. Stan położony przy granicy z Meksykiem, sąsiadujący z Utah, Kalifornią, Nevadą i Nowym Meksykiem, powinien kojarzyć się na wstępie z kilkoma odległymi rzeczami od tematów muzycznych. Klimat podzwrotnikowy i wysokie temperatury utrzymujące się przez cały rok mogą zarówno przyciągać, jak i odstraszać – w zależności kto, co lubi – w końcu przy temperaturach powyżej 40°C można zwariować. Stolica Arizony, Phoenix, przywodzi na myśl oprócz upałów drużynę ligi NHL, Phoenix Coyotes oraz ligi koszykarskiej NBA, Phoenix Suns ze Steve’em Nashem, Grantem Hillem i Marcinem Gortatem. W aglomeracji największego miasta tego stanu mieszka coraz prężniej działający producent, Hexsagon. W grudniu i lutym beatmaker wypuścił 3. i 4. część serii „Beat Flip Tuesdays”.

    Sylwetka twórcy muzycznego z najgorętszego stanu USA została już przedstawiona na stronie przy okazji innych artykułów. Po raz pierwszy Hexsagon trafił ze swoją muzyką do serwisu za sprawą wydanego w listopadzie 2010 roku darmowego albumu „Charlie Parker Beat Tape”. Wydawnictwo opierające się na samplach z katalogu niezrównanego saksofonisty jazzowego wystawiły jak najlepsze świadectwo mieszkańcowi Phoenix. W zeszłym roku, beatmaker zabrał się za projekt „Beat Flip Tuesdays”. Idea tego przedsięwzięcia jest bardzo prosta – producent postanowił dzielić się ze słuchaczami instrumentalami nagrywanymi w poszczególne wtorki w trakcie wybranego okresu. Do powstania każdej części materiału wykonawca potrzebuje 11 tygodni. „Beat Flip Tuesdays Volume 1 & 2” otrzymały całkiem spory feedback ze strony słuchaczy, bloggerów i redaktorów stron muzycznych. Zapewne przyczyniło się to dalszej kontynuacji inicjatywy, czego owocem są kolejne części beat tape’ów obarczone numerami 3 i 4.

    „Beat Flip Tuesdays Volume 3” miało swoją premierę na mikołajki ub.r., czyli nieco ponad trzy miesiące temu. Całość materiału zawarta na albumie powstała w okresie od 30 sierpnia do 11 października 2011 roku. Wśród nagrań na tym wydawnictwie znajdują się sample pochodzące z utworów Donny Hathaway, Smokeya Robinsona, The Main Ingredient, Dona Harpera i innych artystów. Z kolei „Beat Flip Tuesdays Volume 4” nagrano pomiędzy 25 października, a 13 grudnia ub.r. Co ciekawe, na tym materiale trafimy na polski akcent w postaci kompozycji z katalogu Fonoteki. W dalszym ciągu Hexsagon prężnie rozwija się, szlifując swoje brzmienie łączące soul i funk w klasycznym wydaniu. Aż dziw bierze, iż producent z Arizony nie współpracuje na szerszą skalę z raperami, bądź wokalistami. Instrumentale wychodzące spod jego ręki jak najbardziej nadają się do użycia w nagraniach z warstwą liryczną.

    Wszystkie części „Beat Flip Tuesdays” są dostępne do odsłuchu na Bandcampie. Trzecia odsłona projektu Hexsagona można pobrać za niewygórowaną cenę $3, natomiast najświeższy beat tape póki co jest dostępny całkowicie za darmo (link poniżej). Obecnie Hexsagon przymierza się do wypuszczenia dwóch kolejnych wydawnictw – „A Piece Of Mind EP” (przy współpracy z Mr’em Mirandą) oraz „Miles Davis Beat Tape”, co sugeruje, iż niebawem ponownie znajdzie się na stronie.

    Tracklista

    1. Intro
    2. Mirage
    3. When I’m Gone
    4. Another World
    5. Love, Love, Love
    6. Let’s Stay Together
    7. Valerie
    8. Three Way Love Affair
    9. Summer Breeze
    10. Make It Last
    11. Thoughtful

    DOWNLOAD Hexsagon – „Beat Flip Tuesdays Volume 4”

    Tracklista

    1. Intro
    2. Fonoteka
    3. Bad Trip
    4. La Buena Memoria
    5. Tributo
    6. Wichita Lineman
    7. Yesterday
    8. Me Deixa
    9. Tranquillo
    10. Special Occasions
    11. White Clouds
  • Nujabes – ikona melodycznego hip hopu

    Nujabes – ikona melodycznego hip hopu

    3–4 minut

    Muzyka instrumentalna zajmuje ważne miejsce wśród ogółu wydawnictw publikowanych na stronie. Instrumentalne brzmienia wywodzące się ze stylistyki hip hopowej z roku na rok zyskują coraz większą popularność i trudno negować pozycje tego nurtu na światowej scenie muzycznej. Istotną rolę w rozwoju tej muzyki odegrali artyści rodem z Japonii. Melodyczny instrumentalny hip hop bardzo wiele zawdzięcza wykonawcom z Kraju Kwitnącej Wiśni, wśród których na pierwszym miejscu znajduje się inspirator mnóstwa innych twórców, Nujabes. Niezrównany producent muzyczny wyznaczył kierunek rozwoju muzyki opartej o bogate sample jazzowe łączone ze spokojnymi brzmieniami fortepianu i saksofonu. Spadek pozostawiony po tym nieżyjącym już dzisiaj artyście jest znaczący i w wielu aspektach porównywalny z dorobkiem J Dilli.

    Działalność artystyczna japońskiego beatmakera przypada na lata 1996-2010. W czasie tego okresu Nujabes wykreował niezwykle charakterystyczne brzmienie swoich produkcji, rozpoznawalne obecnie pod każdą długością i szerokością geograficzną. Współpracując z undergroundowymi raperami z Japonii, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, stworzył momentami nawet wyprzedzające swoje czasy kompozycje. Wszystko zaczęło się od rozpoczęcia kooperacji wraz z Funky DL-em i L Universem, z którymi nagrał na początku kilka singli – „Don’t Even Try It”, „Unstoppable”, „People Don’t Stray”, „Ain’t No Mystery”. Wydanie debiutanckiego albumu „Metaphorical Music” (Dimid Recordings/Hyde Out Recordings) zostało poprzedzone serią singli wypuszczanych na 7″ i 12″ płytach winylowych.

    Wraz z kolejnymi produkcjami ranga Nujabesa znacznie wzrastała, a najlepiej o tym świadczą dwie części soundtracku do japońskiego anime, „Samurai Champloo” (w wolnym tłumaczeniu: scratchujący samuraj). Serial produkowany dla dla japońskiej Fuji TV stał na wysokim poziomie i mógł pochwalić się zacną ścieżką dźwiękową. Obok Jun Seby swoje trzy grosze do powstania „Samurai Champloo Music Record – Impression” i „Champloo Samurai Champloo Music Record – Departure” dołożyli Force Of Nature i Fat Jon. Co ciekawe, oba albumy można w miarę łatwo znaleźć w sklepach płytowych lub na eBayu – i co ważniejsze – w uczciwej cenie, czego nie da się powiedzieć o pozostałych wydawnictwach producenta wywodzącego się z Tokio. Wydany w 2005 roku longplay „Modal Soul” (Libyus Music/Hyde Out Recordings) obfitował w kolejne klasyczne już dzisiaj utwory producenta – „Reflection Eternal”, „World’s End Rhapsody”, „Flowers”, czy „Horizon”. Pomimo utrudnionego dostępu do muzyki Nujabesa (urok płyt wydawanych w Nippon), artysta mógł pochwalić się nieprzebraną rzeszą sympatyków, oddających mu szacunek i doceniających niezwykłą atmosferę zawartą w nagraniach tego wykonawcy.

    Nieoczekiwana śmierć producenta dwa lata temu spotkała się z ogromnym smutkiem od Los Angeles po Auckland. Z drugiej strony, rzesze osób natychmiast zatroszczyły się o pielęgnowanie pamięci o Nujabesie, wydając liczne tribute’y na jego cześć. Jednym z najciekawszych projektów oddających hołd postaci japońskiego beatmakera jest wspólne wydawnictwo Boba42jh & The Word Is Bond„Flowers For Jun (Nujabes Tribute Compilation)” (darmowe wydawnictwo do pobrania poniżej). W sieci internetowej można natknąć się na mnóstwo nagrań, czy też filmów obarczonych podtytułem „Tribute To Nujabes”. Wśród nich wypada wyróżnić osobiste nagranie przyjaciela Jun Seby, Funky DL-a„Ode To Nujabes”. W ub.r. ukazał się pośmiertny longplay tokijskiego twórcy – „Spiritual State”, co wywołało znaczne poruszenie na całym świecie. Jednak najważniejszą rolę odgrywa tutaj muzyka niezrównanego beatmakera; jej uniwersalność i ponadczasowość przez długi czas będzie podbijała serca słuchaczy. Pamięć o nim pozostanie na zawsze wśród tysięcy sympatyków jego twórczości.

    DOWNLOAD Various Artists – Flowers For Jun (Nujabes Tribute Compilation)

    Tracklista

    1. Eternal Soul – Ruto
    2. Homeward Journey – Uyama Hiroto
    3. Tribute to Nujabes – Kondor
    4. Hope Springs Eternal – Witness
    5. In Memory of Nujabes – Blazo
    6. Long Live Nujabes – Marcus D
    7. ヌジャベスへ (To Nujabes) (Interlude) – KUROISOUL
    8. Soul Departure – Mark Meronek
    9. Nujabes Tribute – Jason Yang
    10. Keep Moving – Nak x Michita x Evan Awake
    11. The World Loves You – FreshGalaxy
    12. Seeking – Otso
    13. Autumn – ????
    14. Stairway to Heaven – Ajay
    15. Poem of Sky and Sea (Robotaki Remix) – Tenmon
    16. L’Ange Dans Le Ciel – Rookie
    17. Counting Stars (Nujabes Tribute) – Freddie Joachim
    18. A Verse For Life – Ash Day
    19. Another Wind – Senpai
  • Darmowy album: Foka – Midnight Marauding

    Darmowy album: Foka – Midnight Marauding

    2–3 minut

    Długie jesienno-zimowe wieczory potrafią niesłychanie dłużyć i ciągnąć się w nieskończoność. W trakcie czasu zimowego w Polsce warto zaopatrzyć się w odpowiednie zestawy muzyczne i filmowe, aby skutecznie obronić się przed monotonią, spędzając godziny przy sztucznym świetle. Kilkumiesięczny okres wielu ludzi odbiera jako depresyjny, zniechęcający  do przejawów większej aktywności, a krótki dzień źle wpływa na ich codzienne funkcjonowanie. Z drugiej strony, trwające w nieskończoność wieczory zostały umiłowane przez nocnych maruderów, doskonale odnajdujących się w tej scenerii. Poszukując odpowiednich wydawnictw muzycznych oddających nocne oblicze zimowej aury, warto sięgnąć po instrumentalne projekty. Jednym z nich jest wydany całkiem niedawno album polskiego producenta o pseudonimie Foka – „Midnight Marauding”.

    Beatmaker należy do młodego pokolenia nowych twórców w rodzimym hip hopie. 19-letni wykonawca pochodzący z Łodzi pierwsze beaty zaczął produkować w maju 2009 roku. Przy tworzeniu instrumentali korzysta z AKAI S950 i AKAI MPC-2000XL, co wpływa na klasyczne brzmienie muzyki jego autorstwa. Jak sam o sobie mówi, ze względu na korzenne i ortodoksyjne podejście do hip hopu, sampluje tylko z płyt winylowych. W 2010 roku ukazało się debiutanckie wydawnictwo Foki, „From Greybox: Rawmixes Foka” (EP-ka została wydana także w limitowanym nakładzie na płycie CD). Pierwsze przetarcie na muzycznym szlaku okazały się cennym doświadczeniem dla łodzianina, co znalazło swoje odzwierciedlenie na „Midnight Marauding”.

    Cały materiał zawarty na instrumentalnym projekcie powstał w okresie od października 2011 do stycznia 2012 roku. Wszystko opiera się na samplach z (głównie) jazzowych winyli, wpływających na jakość płyty. Foka w całości wyprodukował utwory na „Midnight Marauding”, w nagraniu „You Don’t Stop (Clap Your Hands)” udzielił się gościnnie Antyk, zaś scratche są dziełem Funkrischiego. Dodatkowo w wypuszczenie albumu zaangażował się Mr. Krum, odpowiedzialny za okładkę LP. Tytuł darmowego wydawnictwa przywodzi na myśl klasyczną jazz-hopową produkcję A Tribe Called Quest z 1993 roku, „Midnight Marauders”. Łódzki producent pod względem koncepcji LP nawiązał do pierwszej połowy lat 90.tych XX wieku, w czym wydatnie pomogło brzmienie ww. słynnych samplerów. Esencja tkwiąca przede wszystkim w „Tubes” i tytułowym nagraniu, daje dobry prognostyk na przyszłość i naprawdę warto obserwować dalszy rozwój tego artysty.

    Aktualnie Foka koncentruje się na wspólnej EP-ce z Paskim. W planach istnieje też wydanie płyty producenckiej.

    Świeży projekt rodzimego beatmakera znajdziecie na Soundcloudzie. Poniżej zamieszczam bezpośredni link do pobrania płyty.

    DOWNLOAD Foka – „Midnight Marauding”

    Aktualizacja: Polski producent nawiązał współpracę z Digi Crates Records, która zajęła się dystrybucją elektronicznej wersji albumu.

    Tracklista

    1. Intro
    2. Tapedeck Sound
    3. Midnight Marauding
    4. Nucleus
    5. Skit #1
    6. You Don’t Stop (Clap Your Hands) feat. Antyk
    7. Untitled
    8. Skit #2
    9. Tubes
    10. Outro
  • Luty miesiącem Jamesa Dewitta Yanceya

    Luty miesiącem Jamesa Dewitta Yanceya

    3–5 minut

    Z każdym rokiem lista nieobecnych już artystów ze świata muzycznego staje się coraz dłuższa. Zawężając kategorię tylko do muzyki hip hopowej, łatwo dostrzec brak znaczących osobistości, wpływających w istotny sposób na innych wykonawców. W ostatnich latach odeszli z tego świata m.in. święcący swoje triumfy pod koniec lat 80.tych i na początku lat 90.tych ubiegłego stulecia Heavy D, obdarzony niezwykle charakterystycznym głosem Guru, niezwykle lubiany Nate Dogg, ikona turntablismu Roc Raida, pionier hip hopu Mr. Magic i kilku niemniej istotnych postaci. Luty należy do szczególnego okresu, ponieważ na ten miesiąc przypada rocznica urodzin i śmierci nieodżałowanego producenta muzycznego – J Dilli. Wpływ tego beatmakera na kształt hip hopu i twórczość mnóstwa osób z całego świata jest niebagatelny.

    W przeciągu ostatnich lat pojawiło się tyle publikacji i tribute’ów dedykowanych nieżyjącemu już dzisiaj artyście, że kolejne działania mające na celu przedstawienie jego postaci, wydaje się zbyteczne. Pomijając zagłębianie się w życiorys producenta, odrzucając na bok tworzenie list najlepszych dokonań i zestawienie dorobku artystycznego J Dilli, warto skupić się na spadku pozostawionym przez niego. James Dewitt Yancey pozostaje żywy w pamięci mnóstwa osób na całej kuli ziemskiej, a jego wpływ na brzmienie muzyki i estetykę wykonawców muzycznych wzrasta z każdym rokiem.

    J Dilla aktywnie działał na scenie muzycznej od pierwszej połowy lat 90.tych. Wykształcone przez niego specyficzne brzmienie, niezwykle charakterystyczne, pełne soulowych sampli, przez lata stanowiło jego wizytówkę. Współpracując z renomowanymi artystami solowymi i zespołami – Ghostface Killah, Raekwonem, Commonem, Bustą Rhymesem, A Tribe Called Quest, The Pharcyde – już za życia wyrobił sobie dużą markę i mógł pochwalić się setkami pochlebnych opinii na swój temat. Czy Slum Village odnieśliby tak duży sukces artystyczny i komercyjny bez niego? Wystarczy porównać wyprodukowane przez niego albumy „Fan-Tas-Tic (Vol. 1)” i „Fantastic, Vol. 2” z opartym o instrumentale różnych beatmakerów „Trinity (Past, Present And Future)”, a powyższe pytanie wyda się wręcz retorycznym. Czy właściciele BBE Records mogli liczyć na lepsze otwarcie serii „Beat Generation” niż wydany w 2001 roku album „Welcome 2 Detroit”? Wątpliwe. Czy Stones Throw Records uzyskałoby rzesze wiernych fanów i miłośników tej wytwórni, gdyby nie wypuszczona 6 lat lat temu płyta „Donuts”. Instrumentalne wydawnictwo płytowe, tak blisko związane z przedwczesną śmiercią Jay Dee (LP trafiło do sprzedaży w dniu jego 32. urodzin, na trzy dni przed jego nieoczekiwanym odejściem), wywarło ogromny wpływ na środowisko producentów muzycznych i tysięcy sympatyków Jamesa Yanceya z całego świata. W podobnym tonie należy wypowiadać się o utworzonym wraz z Madlibem projekcie Jaylib – wypuszczony przez nich longplay „Champion Sound” nadal zajmuje ważne miejsce wśród kolaboracyjnych materiałach pochodzących z XXI wieku.

    Potężne grono artystów inspiruje się dorobkiem muzycznym byłego członka Slum Village, a liczbę wszelkiego rodzaju tribute’ów tworzonych dla uczczenia jego osoby, po prostu nie sposób zliczyć (zarówno projektów muzycznych, jak i imprez organizowanych dla pamięci o nim). J Dilla zajął nie tylko szczególne miejsce na liście artystów wywodzących się z Detroit, ale także znalazł się w niejednym zestawieniu najlepszych producentów hip hopowych wszech czasów. Spadek pozostawiony przez niego jest trudny do ocenienia, tak jak ww., z każdym rokiem sukcesywnie się powiększa. Z ostatnich wydawnictw mieszczących się w tej kategorii, na uwagę zasługuje kompilacja zatytułowana „Do The Dilla (A Tribute To The Drum Master)”. Projekt przygotowany przez szwajcarski label Feelin’Music i kolektyw Food For Ya Soul zawiera 18 tracków autorstwa plejady beatmakerów (Mr. Diabiase, Abby Lee Tee, BoomBaptist, Moka Only, Lefto, Jazzo & Melodiesinfonie, Ta-ku, Elaquent, Chief i pozostali), otwierający serię przedsięwzięć pod tą nazwą.

    „Do The Dilla (A Tribute To The Drum Master)” znajdziecie na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można także pobrać ten darmowy album.

    DOWNLOAD „Do The Dilla (A Tribute To The Drum Master)”

    Tracklista

    1. Mr.Dibiase – Slum Village – The Look Of Love Pt. 1 (remix)
    2. Deheb – De La Soul – Relax (remix)
    3. Abby Lee Tee – Weird Circus Retwist
    4. BoomBaptist – Toucan Wing
    5. Willy Sunshine – Dj Cam feat. Cameo – Love Junkee (remix)
    6. Oogo – Thinkin’ About J
    7. Noza – Ever n’ Ever Again
    8. Richard Colvaen – Oh No feat. J-Dilla & Roc C – Move (remix)
    9. Moka Only – A Tribe Called Quest – Get A Hold (remix)
    10. Lefto – Find Someone
    11. Mr Comb – Love Seasons
    12. Jazzo & Melodiesinfonie – DonutsVibesLove
    13. Ta-Ku – Side To Side
    14. Quiet Dawn – My Untitled Dilla Dawn
    15. Elaquent – Slum Village – The Look Of Love Pt. 1 (remix)
    16. Chief – Common & D’Angelo – So Far To Go (remix + Moka Only additional vocal)
    17. Teru – Autumn Magic
    18. Sebb – Phat Kat – Don’t Nobody Care About Us (Bash CP70 remix)
  • Nowoczesna wizja hip hopu według IV The Polymatha

    Nowoczesna wizja hip hopu według IV The Polymatha

    2–3 minut

    Koniec roku nie sprzyja ukazywaniu się na rynku płytowym mnogiej ilości nowych wydawnictw płytowych. Wyhamowanie w grudniu pod względem dostarczanych nowości, to także naturalna kolej rzeczy po wytężonym okresie przypadającym na wrzesień, październik i niekiedy pierwszą połowę listopada. Pomimo widocznego spadku wypuszczania świeżych płyt w tym okresie, można natknąć się na wartościowe materiały. W tym miejscu warto wymienić następujące albumy: „The Brown Study Remixes” Boog Brown, „Night Shift ” K-Defa, „The Earn” yU, „Awaken” Koncepta, czy zapowiadane od dłuższego czasu „Undun” The Roots i wyprodukowane przez No I.D. „The Dreamer/ The Believer” Commona. Obok ww. produkcji uwagę niejednego słuchacza zwrócił kolejny projekt amerykańskiego muzyka i beatmakera, IV The Polymatha. Wydane 13 grudnia ub.r. instrumentalne LP „New vs. Old” stanowi interesującą wizję nowoczesnego hip hopu.

    Przyglądając się dotychczasowej dyskografii artysty, można odnieść wrażenie, iż mamy do czynienia z nieopierzonym rookie, stawiającym dopiero pierwsze kroki w branży muzycznej, poszukującego swojego stylu muzycznego. Jednak, nic bardziej mylnego, ponieważ IV The Polymath już teraz z powodzeniem odnajduje się na scenie hip hopowej, posiadającego niewielki wkład w rozwój futurystycznych wizji tego gatunku muzycznego. Muzyk z długoletnim stażem jako perkusista, gitarzysta i pianista, zadebiutował wydanym w lutym 2010 roku przez założony przez siebie label Polymath Records albumem „Never Sleep II”. Przyzwoite recenzje wydawnictwa, które w fizycznej wersji ukazało się na kasecie sygnowanej przez Sassbologna Records, zachęciło beatmakera do zaprezentowania odbiorcom w krótkim czasie następnych EP-ek i LP’s. Ważniejsze materiały producenta stanowią solowe płyty „Drum Machines Have No Soul”, „Push IVward EP” oraz wspólne nagrania z Jondisem w ramach grupy I.deals„I.deals EP” & „Spill”. Przełożyło się na uzyskanie większego odzewu w sieci internetowej, dzięki czemu grudniowego „New vs. Old” oczekiwało całkiem spore grono odbiorców.

    Wydany w połowie poprzedniego miesiąca materiał zawiera 18 instrumentalnych kompozycji. Przy powstaniu płyty brał udział związany z Panaceą K-Murdock, odpowiedzialny za mastering i nadanie ostatecznych szlifów całości longplaya. „New vs. Old” nie należy traktować w kategoriach luźnej kompilacji instrumentali, czy zwykłego beat tape’u. IV The Polymath podąża wytyczoną przez siebie ścieżką, budując nagrania opierające się na jego osobistym spojrzeniu na współczesny hip hop. Utwory zebrane na projekcie, przedstawiają wizję beatmakera na progresywne i futurystyczne brzmienia muzyczne, ściśle podporządkowanym muzyce hip hopowej. To też kierunek rozwoju muzycznego producenta, chętnie sięgającego po klasyczne rozwiązania funkowo-soulowe oraz dodającego do tego własną szczyptę ekspresji. Szkoda tylko aż tylu niepotrzebnych wypełniaczy (1/3 płyty to intermedia), gdyż znacznie lepiej wypadają bardziej rozwinięte koncepcje jak zamykające LP „Pharming”.

    Wzorem wszystkich swoich poprzednich materiałów, IV The Polymath umieścił „New vs. Old” na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można dokonywać zamówień również fizycznych wersji wydawnictwa. Warto dodać, iż do płyty CD została dołączona winylowa 7″, czyniąc z albumu gratkę także dla kolekcjonerów płyt.

    Tracklista

    1. 2 Weeks
    2. Neem Stick
    3. Lions
    4. Next 2 You
    5. Dave Bumper’s Revenge Interlude
    6. Daydreaming
    7. Eat Plants
    8. Master of Sound Interlude
    9. Manhattan
    10. New vs. Old
    11. Real Facts Interlude
    12. What’s Your Motive?
    13. The Recipe
    14. Go Head Interlude
    15. Planet Z
    16. Drive
    17. Bloom Interlude
    18. Pharming
  • Oddisee z wycieczką po Rock Creek Parku

    Oddisee z wycieczką po Rock Creek Parku

    2–3 minut

    Parki miejskie przyciągają atmosferą i niebywałym pięknem zawartym w tych przestrzeniach zielonych. Miejsca sprzyjające odpoczynkowi, czy różnym formom rekreacji przyciągają ludzi niezależnie od pory roku. Spacerując lub urządzając sobie przejażdżki rowerem po terenach zielonych można odkryć wiele na pozór ukrytych doznań, czerpiąc przy tym satysfakcję z rzeczy na co dzień niedostrzegalnych ludzkim okiem. Nieważne, czy na wycieczki po takich lokacjach wybieramy się samotnie, czy też z towarzyszem przy boku, nim się spostrzeżemy, to oderwiemy się od ziemi, w pełni korzystając z tych chwil błogiego relaksu. Parki przywołują także dziesiątki i setki wspomnień, będąc inspiracją dla niejednego twórcy muzycznego. Znany i lubiany w niezależnym środowisku hip hopowym producent/raper Oddisee, nagrał album „Rock Creek Park”, swoisty hołd złożony dla położonej nieopodal Washington D.C. przestrzeni publicznej.

    Amir Mohamed należy obecnie do ścisłej czołówki artystów cieszących się największym uznaniem słuchaczy nastawionych na eklektyzm w muzyce hip hopowej. Oddisee, to też świetny przykład wykonawcy, który przy częstym wypuszczaniu wydawnictw płytowych, zachowuje ich wysoki poziom artystyczny. W przeciągu trzech ostatnich lat, wychowany w stolicy Stanów Zjednoczonych twórca wydał pełno istotnych materiałów. Wśród płyt sygnowanych jego pseudonimem nie sposób pominąć następujących projektów: „101”, „Mental Liberation”, „Traveling Man”, wydanego w ramach Diamond Districtu albumu „In The Ruff”, ubiegłorocznej kompilacji „Odd Seasons”. Lista gościnnych udziałów przedstawiciela Mello Music Group również należy do pokaźnych. Współpracował on z m.in. DJ’em Jazzy Jeffem, J-Live’em, Visionaries, Hezekiah, Sareemem Poemsem, Wordsworthem, Kenn Starrem, Supastitionem. Udziela się ponadto na niemal każdym wydawnictwie MMG. Wysublimowany styl Oddiseego znalazł sympatyków na całym świecie, a jego każde kolejne LP budzi coraz większe zainteresowanie opinii publicznej. Nie inaczej stało się w przypadku ubiegłorocznego materiału, gdyż premiery „Rock Creek Park” wypatrywało mnóstwo osób.

    Ostatnia płyta wziętego beatmakera ukazała się na rynku płytowym 6 września ub.r., chociaż już 23 sierpnia materiał w całości trafił do odsłuchu na Bandcampa. Pomysł na powstanie instrumentalnego projektu zrodził się po przeprowadzce Oddiseego do Nowego Jorku. Osiadłszy na Brooklynie w pozytywny sposób wykorzystał wpływ nowego środowiska, postanawiając skompletować osobistą odę skierowaną do terenów Rock Creek Park, rozpościerających się w hrabstwie jego rodzinnej miejscowości. Producent zabiera na wycieczkę po ogromnym parku, chętnie odwiedzanym przez turystów i mieszkańców Washingtonu D.C. i okolic. Sentymentalna podróż nasycona wspomnieniami odsłania kulisy wędrówek gospodarza albumu po tych miejscach, ukazując zależności i relacje między jego dawną ostoją, a nim. Spokój, melancholia, niekiedy nostalgia, obrazują sposób odbierania wszystkich chwil spędzonych w parku przez dzisiejszego rezydenta Brooklynu. „Rock Creek Park” nie popada jednak w rzewność, klimat produkcji odbiega od żalu i wszelkich innych negatywnych emocji. Wprowadzenie dokonane przez yU w otwierającym wydawnictwo płytowe utworze „Still Doing It”, dokładnie przekazuje emocje i powinowactwo Oddiseego z Rock Creek Parkiem.

    Jak wcześniej napomknąłem, z całością albumu można zapoznać się za pośrednictwem Bandcampa. W tym miejscu znajdziecie także dwa bonusowe nagrania, „For Certain” z pozostałymi członkami Diamond Districtu oraz „Mattered Much” z Olivierem Daysoulem. Oba tracki, jak również „The Carter Barron” zostały udostępnione do darmowego pobrania.

    Tracklista

    1. Still Doing It feat. yU
    2. Skipping Rocks
    3. The Carter Barron
    4. Scenic Route To You
    5. All Along The River
    6. Uptown Cabaret
    7. Beach Dr.
    8. Clara Barton
    9. Mattered Much
    10. Closed After Dark
    11. For Certain feat. Diamond District
    12. Mattered Much feat. Olivier Daysoul
  • Muzyczne historie Blue Sky Black Death zebrane na Noir

    Muzyczne historie Blue Sky Black Death zebrane na Noir

    3–4 minut

    W porównaniu do pierwszej połowy ówczesnej dekady, w ostatnich 2-3 latach nastąpiły zauważalne zmiany w rozkładzie sił na niezależnej scenie hip hopowej. W głównej mierze dotyczy to wytwórni płytowych, ponieważ kilka znaczących i dyktujących wcześniej warunki w undergroundzie oficyn wydawniczych, odeszło w zapomnienie. Wystarczy spojrzeć na historie związane z ostatecznym upadkiem Rawkusa, sporów i kłótni toczących się w szeregach Definite Juxa, przecenienie swoich możliwości w branży przez włodarzy Babygrande Records (label niedawno powrócił do działalności wydawniczej, więc nie należy jego do końca skreślać), czy zmierzch Anticona. Artyści odeszli do innych wydawców, część z nich założyła własne firmy, zmieniając uwarunkowania w branży. Za istotną niezależną wytwórnię płytową postrzega się obecnie Fake Four Inc., skupiającą wielu utalentowanych wykonawców. Jedni ze sztandarowych członków labelu, Blue Sky Black Death, dobitnie pokazują, iż należy się z nimi liczyć w gronie kreatywnych producentów muzycznych. Ostatni album grupy, „Noir”, w znamienity sposób potwierdza niniejsze stwierdzenie.

    Beatmakerzy wywodzący się z północno-zachodniej części Stanów Zjednoczonych uchodzą za jednych z najbardziej kreatywnych artystów z pogranicza instrumentalnego hip hopu i pokrewnych odmian muzycznych. Na tę opinię Young God & Kingston zapracowali sobie poprzez wyprodukowanie kilku niezwykle klimatycznych albumów, zarówno z udziałem wokalistów, jak i stricte instrumentalnych. Dyskografia Blue Sky Black Death prezentuje się naprawdę okazale. Wystarczy tylko wymienić następujące tytuły wydawnictw płytowych: „The Holocaust”, „A Heap Of Broken Images”, „Razah’s Ladder”, „Slow Burning Lights”, „Late Night Cinema”, „The Evil Jeanius”, „Third Party”. O jakości produkcji duetu świadczą też instrumentalne wydania albumów nagranych z The Holocaustem i Hell Razah. Niezwykły klimat zawarty na wydawnictwach BSBD, a przy tym różnorodność i brak zahamowań przy współpracy z innymi artystami, sprawia, iż beatmakerzy zdobyli spore grono oddanych fanów. O ile ubiegłoroczny projekt nagrywających głównie w NYC twórców muzycznych –  „Third Party” – różnił się pod względem stylistycznym od ich wcześniejszych dokonań, to zaprezentowane w kwietniu b.r. „Noir” można określić mianem powrotu do korzeni zespołu.

    Blue Sky Black Death przypadło dotychczas najwięcej laurów za pochodzący sprzed 3 lat „Late Night Cinema”. Wysoko ceniony w wielu środowiskach album należy rozpatrywać w kategoriach niezwykle rozbudowanej opery muzycznej, wypełnionej po brzegi emocjami i duszą. „Noir” niejako przywodzi na myśl tę płytę, aczkolwiek pod względem schematu i zawartości elastycznie wykorzystuje miano follow upu. Wydany 26 kwietnia materiał przedstawia jaśniejszą stronę „Late Night Cinema”. Young God & Kingston odeszli od budowania napięcia, dramaturgii i tworzenia akcji rodem z filmów na rzecz komponowania pejzaży usnutych lekką nicią optymizmu. Produkcja duetu znajduje się na wyższym poziomie niż wielu podobnych im beatmakerom, a miano muzyki do wyimaginowanych filmów, nie przystaje do kwietniowego projektu artystów. BSBD buduje cudowne krajobrazy, zabierając słuchaczy na spacer po nowo kreowanych miejscach. Przemycone ukradkiem wokale Alexandra Chena, Roba Harrisa & Shaprece’a Renee dodają kolorytu albumowi.

    Premierę płyty wydanej nakładem Fake Four Inc. poprzedziły dwa promocyjne nagrania wideo: teaser nagrany do części utworu „Our Hearts Of Ruin” oraz oficjalny teledysk nakręcony do „In The Quiet Absence Of God”. Wygląda na to, że otrzymaliśmy drugą, co do znaczenia, płytę BSBD po „Late Night Cinema”.

    Aktualizacja #1: Blue Sky Black Death jeszcze raz nawiązali do wydanego przez siebie materiału. Tym razem duet producencki wydał ostateczną wersję „Noir” w formie deluxe. Reedycja płyty zawiera dodatkowo alternatywne nagrania oraz dodatkowe utwory. Całość dostępna na niezawodnym Bandcampie.

    Tracklista

    1. Our Hearts Of Ruin
    2. Sleeping Children Are Still Flying
    3. And Stars, Ringed
    4. To The Ends Of The Earth
    5. Farewell To The Former World
    6. Falling Short
    7. Gold In Gold Out
    8. Where Do We Go
    9. In The Quiet Absence Of God
    10. Where The Sun Beats
    11. Starry
    12. Fire For Light
    13. Swords From Driftwood
    14. Sky With Hand

    To nie koniec atrakcji związanych z wydawnictwem płytowym BSBD. Na początku czerwca za pośrednictwem uznanego serwisu muzycznego Kevin Nottingham, do sieci trafiła oryginalnie skomponowana wersja albumu duetu. „Noir + Violet” zawiera 8 wybranych tracków z płyty, poddanych specjalnej obróbce. Wydawnictwo obarczone podtytułem „screwed up” zostało udostępnione za darmo w internecie (link do pobrania materiału poniżej).

    DOWNLOAD Blue Sky Black Death – „Noir + Velvet”

    Tracklista

    1. Our Hearts Of Ruin (Screwed)
    2. Sleeping Children Are Flying (Screwed)
    3. And Stars, Ringed (Screwed)
    4. Farewell To The World (Screwed)
    5. Gold In Gold Out (Screwed)
    6. Where The Sun Beats (Screwed)
    7. Swords From Driftwood (Screwed)
    8. Sky With Hand (Screwed)
  • Darmowy album: The Stuyvesants – The Finer Things Volume 1 & 2

    Darmowy album: The Stuyvesants – The Finer Things Volume 1 & 2

    2–3 minut

    O zmianach zachodzących wśród producentów muzycznych na scenie hip hopowej, informowałem już przy okazji wcześniejszych tegorocznych artykułów. Ekspansja młodych-zdolnych beatmakerów trwa od dobrych kilku lat na całej kuli ziemskiej. Zjawisko to stało się zauważalne na większą skalę w krajach europejskich, azjatyckich, czy innych częściach świata. Z kolei w kolebce hip hopu, Nowym Jorku, nowe twórcy muszą mocno natrudzić się, aby zostać zauważonymi przez środowisko muzyczne. W czasie, gdy niektórym osobom w pełni się to udało (o tym, w podsumowaniu roku, do którego bliżej niż dalej), inni są zmuszeni do powolnego pokonywania kolejnych szczebli na drodze ku laurom i zaszczytom. Nowojorski duet z Brooklynu, The Stuyvesants, znajduje się gdzieś pomiędzy tymi kategoriami. Październikowe darmowe albumy „The Finer Things Volume 1 & 2”, bez wątpienia pozytywnie wpłynęły na ich pozycję w undergroundzie.

    The Stuyvesants należy do stosunkowo młodych formacji, a jej historia sięga raptem kilku lat wstecz. Kolektyw został założony z inicjatywy producenta muzycznego, Allana Cole’a (Algorythm) oraz kolekcjonera płyt, Dariena Victora Birksa (Flwrpt). Nazwa grupy nawiązuje do części Brooklynu – Bedford-Stuyvesant, skąd wywodzą się obaj członkowie duetu. Pierwsze efekty współpracy nowojorczyków słuchacze poznali na projekcie „Brooklyn’s Finest” (SD Records) z czerwca 2010 roku. 25 instrumentalnych kompozycji zawartych na darmowym albumie, ukazało próbkę talentu artystów, gustujących w samplach pochodzących głównie z lat 70.tych XX wieku. Nieoczekiwany sukces odniesiony przez The Stuyvesants po wydaniu tego materiału, przysporzył im całkiem pokaźne grono odbiorców, jak na producentów posiadających w dyskografii jedynie w pełni instrumentalne LP. Po roku przerwy, Algorythm & Flwrpt ponownie demonstrują swoje możliwości. I to podwójnie, gdyż na raz wydali dwie produkcje – „The Finer Things Volume 1 & 2”.

    Dwuczęściowe wydawnictwo nowojorskich beatmakerów ukazało się 17 października 2011 roku. Pod względem stylistycznym albumy różnią się od debiutanckiej płyty The Stuyvesants. Nowojorczycy postawili tym razem na ukazanie swojej wizji nowocześnie brzmiącego hip hopu. Algorythm & Flwrpt nie sięgają po modne zabiegi i nie wypełniają nagrań elektronicznymi brzmieniami, tylko wykorzystują soul i pochodne gatunki do stworzenia własnego klimatu na projekcie. „The Finer Things Volume 1 & 2” równie dobrze mogłoby zostać wydane z warstwą wokalną, o czym duet rodem z Bedford-Stuyvesant mógłby pomyśleć w przypadku następnych materiałów.

    Sygnowane przez SD Records wydawnictwa zostały udostępnione do darmowego odsłuchu na Soundcloudzie. Poniżej zamieszczam bezpośrednie linki do pobrania obu części materiału.

    The Stuyvesants„The Finer Things Vol. 1”

    The Stuyvesants„The Finer Things Vol. 2”

    DOWNLOAD The Stuyvesants – „The Finer Things Volume 1”

    Tracklista

    1. I Care (More Than Words Can Say)
    2. Ready
    3. Girl, He Ain’t Me
    4. Strollin’
    5. Gut Check Soul
    6. Spank Love
    7. Good & Evil (Thoughts of the Mind)
    8. Sound of the Stuy
    9. Ewww (LaLaLa)
    10. Church Chants (Tabernacle)
    11. Interlude
    12. Sunny 78
    13. Down Halsey Street
    14. Tough Love (Because Love is Tough)
    15. Midnight Moves
    16. This Good
    17. Thinking Back (Those Days from the Past)
    18. Ragtop Cadillac Eldorado Brougham
    19. Victory
    20. Outro

    DOWNLOAD The Stuyvesants – „The Finer Things Volume 2”

    Tracklista

    1. Yearning (For Your Love)
    2. Stoops, Parks & Rooftops
    3. Uptown Bound
    4. Crown Royal (In a Purple Velvet Bag)
    5. Love, It’s Me
    6. Y.E.S.
    7. Interlude
    8. The Second Time Around
    9. Over (Now That She’s Leaving)
    10. More Horns
    11. High Stakes Hustle
    12. Thorough Thread Thoroughbreds
    13. Champagne (On Ice)
    14. Vibe in the Stuy
    15. Sounds of a Dream
    16. Talking Hearts
    17. Mama’s Spirit (Will Always Be With Us)
    18. Summer is Gone
    19. Walk it Off
    20. Outro
Translate »