Kategoria: News

  • Spectac i Amiri z albumem Soul Beautiful

    Spectac i Amiri z albumem Soul Beautiful

    3–5 minut

    17 września do sklepów płytowych trafiła kolejna dostawa płyt. Tym razem nie otrzymaliśmy aż tyle ciekawych projektów, co miało miejsce przed dwoma tygodniami, ale nie ma co narzekać na listę nowości z tego tygodnia na rynku muzycznym. Jak wygląda szybki przegląd świeżych materiałów na scenie hip hopowej? Fat Beats Records wypuściło nowy longplay grupy Clear Soul Forces („Gold PP7s”), Joyful Noise Recordings wydało płytę Why? („Golden Tickets”), Fool’s Gold Records postarało się o szerszą dystrybucję wersji fizycznej materiału Run the Jewels, zaś nakładem Fake Four Inc. ukazał się album Grayskul („Zenith”). Oprócz tych wydawnictw doczekaliśmy się winylowej edycji wcześniej opublikowanego LP – „Soul Beautiful” Spectaca i Amiriego, które trafiło na podatny grunt w pierwszej połowie tego roku.

    HiPNOTT Records coraz śmielej poczyna sobie w środowisku hip hopowym. Świadczy o tym duża aktywność labelu na scenie muzycznej oraz wysoka jakość muzyki wydawanej przez amerykańską wytwórnię płytową. Jednym z ostatnich wydawnictw potwierdzających dobrą markę tej oficyny wydawniczej jest „Soul Beautiful”. Za powstaniem projektu stoi duet związany z Południową Karoliną – Spectac i Amiri. Obaj wykonawcy są wyjadaczami w branży hip hopowej, wiernymi zasadom undergroundu. Bardziej rozpoznawalną postacią wśród słuchaczy i mediów jest pierwszy z nich. Emcee stawiający na inteligentne teksty oraz ważne treści utworów przez lata wydawał single winylowe (część z nich zebrano następnie na kompilacji „The Corner Of Spec & 9th”), aby po około dekadzie działalności doczekać się premierowego LP. Wydana przez Domination Recordings płyta „Spectac Returns: Looks Like Another Job For Spectac” przyniosła kawał dobrego rapu podanego w korzennym stylu. Projekt wyprodukowany głównie przez 9th Wondera i Khrysisa z gościnnymi udziałami m.in. Big Daddy Kane’a, Little Brother i Seana Booga spotkała się z ciepłym odbiorem w niezależnych kręgach hip hopowych i po dziś dzień niektórzy chętnie wracają do tego materiału.

    W przypadku Amiriego można mówić o artyście, który należy do ludzi cienia, po cichu prowadzących działalność od wielu lat. Producent pierwszy raz pojawił się w nagraniu Misty, „Blackberry Molasses”, jeszcze w połowie lat 90.tych. Później beatmaker spokojnie spędzał czas w undergroundzie, od czasu do czasu współpracując z Blame One’em, Rubixem z Mass Influence, Makebą Mooncycle i innymi osobami. Twórca z południa USA poznał Spectaca na przełomie stuleci. Wykonawcy zrealizowali kilka singli, po czym postanowili wypuścić wspólny longplay. „Almost Famous” trafiło do obiegu nakładem HiPNOTT Records w kwietniu 2010 roku. Po premierze tego albumu członkowie duetu realizowali nagrania na własną rękę. Pierwszy z nich wydał ww. „Spectac Returns” oraz „For The People” z Shakimem na początku tego roku. Natomiast Amiri opublikował we wrześniu 2010 roku „The Recipe”, a także „Vinyl’s Ritchie” (maj 2012). Po tym czasie artyści postanowili ponownie zaprezentować odbiorcom wspólne wydawnictwo. „Soul Beautiful” to owoc wieloletnich doświadczeń na polu muzycznym tych postaci.

    Pierwsze informacje dotyczące drugiego longplaya duetu pojawiły się na początku marca. Wraz z kolejno publikowanymi singlami można było przekonać się, iż zawartość płyty została oparta na ciepłym soulu z lat 60. i 70.tych. Brzmienie serwowane przez wykonawców docenili entuzjaści muzyki w starym-dobrym wydaniu, co sprawiło, że na premierę materiału czekało całkiem sporo osób. Album opublikowano 30 kwietnia i trzeba przyznać, że wydawnictwo spotkało się z pozytywnym przyjęciem przez słuchaczy. Spectac otrzymał wyważone, pogodne i odpowiednio bujające beaty, dzięki którym mógł zaprezentować pełnię swoich umiejętności. Oryginalne porównania w „This, That, & Tha 3rd” i „Make It Mellow” (Michael Jordan na pewno nie będzie zadowolony z jednego wersu w tym utworze), przekazywanie ważnych treści w „Natural Woman”, „Just Love Him” czy znakomite zamknięcie longplaya w postaci „You, U, and Yoo”, czynią z tego projektu interesującą pozycję wydawniczą. „Soul Beautiful” na tyle spodobało się słuchaczom, iż dzięki właśnie wsparciu wielu osób udało się przeprowadzić zakończoną sukcesem kampanię na Pledge Music mającą na celu zebranie funduszy na winylowe wydanie LP. Na osobną wzmiankę zasługuje również niezwykle kusząca okładka płyty – nie ma to, jak zadbać o szatę graficzną ze smakiem i pomysłem.

    Wersję elektroniczną „Soul Beautiful” opublikowano na Bandcampie, iTunes oraz DJBooth.net. Jeżeli chodzi o płyty kompaktowe oraz winylowe, to pojawiły się one w dystrybucji UGHH, Fat Beats czy Access Hip Hop. Wydawnictwo Spectaca i Amiriego promuje sporo singli – „I Grew Up”, „This, That, & Tha 3rd” (również w remiksie), „Make It Mellow”, „Looney Tunes” oraz ostatnio wypuszczone tytułowe nagranie pochodzące z longplaya. Artyści nakręcili przy tym również dwa teledyski, odpowiednio do dwóch pierwszych z tych utworów.

    Tracklista

    1. Invasion
    2. This, That, & Tha 3rd
    3. I Grew Up feat. Najee
    4. Soul Beautiful
    5. Make It Mellow
    6. Natural Woman feat. D. Devine
    7. Da Real
    8. Just Love Him
    9. Shooting Stars
    10. Looney Tunes
    11. You, U, and Yoo
  • MC Melodee i Cookin Soul prezentują My Tape Deck

    MC Melodee i Cookin Soul prezentują My Tape Deck

    3–4 minut

    Europejscy wykonawcy znaczą coraz więcej w branży hip hopowej. Pozycja niejednego twórcy pochodzącego ze Starego Kontynentu znacznie umocniła się na przestrzeni ostatnich lat. Już nie tylko słuchacze i media z danych krajów interesującą się działalnością artystów z różnych miast na terenie Europy, ale również odbiorcy i media z Ameryki Północnej, Japonii i Australii uważnie przyglądają się poczynaniom poszczególnych osób. Niemal na każdym kroku można natknąć się na owoce międzynarodowej współpracy pomiędzy raperami i producentami z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Holandii, Polski, Szwajcarii i ich partnerami po fachu z innych kontynentów. Nieco rzadziej dochodzi do kooperacji ograniczonej do kontynentu europejskiego, choć również można wyróżnić wartościowe projekty spod tego szyldu pokroju płyty „My Tape Deck” autorstwa MC Melodee i Cookin Soul.

    W niezależnych środowiskach hip hopowych można wyróżnić całkiem sporo utalentowanych artystek. Eternia, Gavlyn, Georgia Anne Muldrow, Nitty Scott, MC, Rapsody, czy też Jean Grae (kiedy w końcu pojawi się w sprzedaży jej nowy album?) to tylko niektóre przykłady kobiet z charakterem w branży. Od kilku coraz śmielej poczyna sobie również MC Melodee. Twórczyni związana z holenderską sceną hip hopową dała się poznać z dobrej strony zarówno na solowych wydawnictwach, jak i materiałach tworzonych przy udziale wybranych producentów. Wraz z producentem INT wypuściła ona pod szyldem grupy La Melodia przede wszystkim dwa longplaye – „Vibing High” (2006) i „Electronic Love” (2010). Lista gościnnych występów raperki na projektach innych wykonawców obejmuje utwory nagrane z m.in. Nomakiem, Shin-Ski, DJ’em Deckstreamem, Robertem de Boronem i DJ’a Whitesmithem (jak widać, kierunek azjatycki). Oprócz tego artystka rozpoczęła ponad dwa lata temu kooperację z doskonale znanym kolektywem producenckim z Hiszpanii, Cookin Soul.

    Beatmakerzy z Półwyspu Iberyjskiego zdobyli popularność głównie dzięki sukcesywnie wypuszczanym mixtape’om oraz dziesiątkom remiksów znanych utworów amerykańskich artystów. Dzięki temu udało im się wybić i zdobyć fanów mieszkających daleko poza Hiszpanią. Po przetarciu szlaków artyści nawiązali liczne kontakty z wykonawcami ze Stanów Zjednoczonych i Europy. Cookin Soul mogą pochwalić się niezwykle rozbudowaną dyskografią, na którą przypadają pełne płyty ich autorstwa, pojedyncze tracki powstałe w kooperacjach z różnymi przedstawicielami branży muzycznej oraz alternatywne wersje uprzednio wydanych nagrań. W maju ub.r. trafił do obiegu jeden z ich mixtape’ów – „Check Out Melodee” – nagrany właśnie z MC Melodee. Wydawnictwo przypadło do gustu licznego gronu odbiorców, co popchnęło tych artystów do realizacji następnej płyty. W ten sposób w kwietniu b.r. doczekaliśmy się premiery „My Tape Deck”.

    Wydaniem LP zajął się znany label ze Starego Kontynentu, Jakarta Records. Słuchacze zaznajomieni z twórczością europejskich wykonawców doskonale wiedzieli czego oczekiwać po ich wspólnym albumie. Głównym celem wykonawców było nagranie projektu przynoszącego ducha lat 90.tych, ukazanego z kobiecą subtelnością. Sympatyczna okładka longplaya dobrze oddała klimat projektu zawierającego 11 utworów, którymi nie pogardzą sympatycy klasycznego hip hopu. „My Tape Deck” wyszło całkiem przyzwoicie. Największą zaletą płyty jest chemia panująca pomiędzy MC Melodee, a Cookin Soul. Holenderska artystka swobodnie porusza się na beatach dostarczonych przez swoich hiszpańskich przyjaciół, pokazując przy tym naprawdę porządny warsztat. Raperka sięgnęła po różną tematykę tracków, z których na pewno wybijają się historie o osobistym charakterze („Firstborn” powstałe przy wsparciu Bootie’ego Browna z The Pharcyde & Feliciany i zamykające longplay „Up in the Clouds”). Pewien niedosyt może sprawiać krótki czas trwania wydawnictwa, aczkolwiek nie można odmówić artystom tego, iż dostarczyli przyjemny w odbiorze album.

    Jakarta Records opublikowała „My Tape Deck” na Bandcampie. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży w formacie elektronicznym i fizycznym (płyty CD i winyle), które są dostępne do nabycia bezpośrednio na BC. MC Melodee i Cookin Soul promują wspólny projekt poprzez kilka teledysków. Obrazy nakręcono do singli „Ain’t My Style”, „Think Twice” oraz „Exhale”. Artystka zamieszkała w Amsterdamie prezentuje się uroczo w każdym z tych klipów.

    Tracklista

    1. Intro
    2. Ain’t My Style
    3. Think Twice
    4. Exhale
    5. Real MC’s (Skit)
    6. Don’t Front Remix
    7. Firstborn feat. Bootie Brown (of The Pharcyde) & Feliciana
    8. Night Life feat. Fiend
    9. Games You Play
    10. Balance
    11. Up in the Clouds
  • Raiza Biza opowiada o porach roku + wywiad z artystą

    Raiza Biza opowiada o porach roku + wywiad z artystą

    7–11 minut

    Z każdym dniem nieuchronnie zbliżamy się do nadejścia astronomicznej jesieni. Powoli już trzeba nastawiać się na coraz chłodniejsze dni i wyciąganie z szaf cieplejszych ubrań. Zmienia się też nastawienie słuchaczy do muzyki. Niektórzy pocieszają się pogodnymi i ciepłymi wydawnictwami, inni zaś przerzucają się już na posępne czy przepełnione nostalgią projekty. W branży muzycznej również nie brakuje odniesień do pór roku. Płyty nagrywane przez poszczególnych artystów czasem podkreślają specyfikę danego okresu, co przedstawił niedawno raper zamieszkały na Nowej Zelandii, Raiza Biza. W kwietniu i sierpniu ukazały się jego dwa ostatnie materiały – „Summer” i „Winter Solace”.

    O nowozelandzkich twórcach często pojawiają się wzmianki w serwisie oraz witrynach pokrewnych. Jednak bohater tego artykułu pod pewnymi względami znacznie różni się w porównaniu z pozostałymi wykonawcami z tego kraju. Przede wszystkim, Raiza Biza przyszedł na świat w Rwandzie, a do Nowej Zelandii przeniósł się po spędzeniu czasu w innych zakątkach świata (Afryka Południowa i Ameryka Północna). Rapera wyróżnia też akcent i charakterystyczne flow, dzięki któremu można jego łatwo rozpoznać wśród pozostałych wokalistów z Kraju Kiwi. Wykonawca po osiedleniu się na krańcu świata szybko zabrał się za działalność wydawniczą. Pierwszy album Emceego o afrykańskich korzeniach, „Dream Something LP”, ukazał się 7 października ub.r. i z miejsca rozprzestrzenił się na całym globie. Płytę wyprodukowaną w głównej mierze przez Crime Heat Beatsa docenili słuchacze poszukujący świeżych form hip hopowych opartych o podstawy starej szkoły rapu. Przychylne przyjęcie debiutanckiego materiału na pewno motywująco wpłynęło na tego twórcę, ponieważ już niecałe pół roku później wypuścił on drugie pełno wydawnictwo – „Summer”.

    Artysta młodego pokolenia wyniósł wiele doświadczeń w trakcie pobytu w różnych miejscach na kuli ziemskiej, ale wiele wskazuje na to, iż dopiero w Nowej Zelandii znalazł bezpieczną przystań dla siebie. Do takich wniosków można dojść po zapoznaniu się z zawartością płyty powstałej w letnim okresie. Raiza Biza nie zboczył z wcześniej obranego kursu, prezentując inteligentną stronę rapu na drugim longplayu. „Summer” to godny następca „Dream Something LP” o czym szybko można przekonać się. Letnie miesiące pozytywnie wpłynęły na warsztat rapera, który na tym wydawnictwie został jeszcze bardziej rozwinięty. Gospodarz albumu skorzystał też na współpracy z większą liczbą beatmakerów – obok produkcji Crime Heat Beatsa pojawiły się tutaj beaty autorstwa Haana-808, GHprodu, choiceVaughana, Jaya Knighta i SoulChefa. Natomiast warstwę liryczną uzupełnili Depth oraz K*Saba. Opowieści wykonawcy dzielącego teraz czas pomiędzy Auckland a Hamilton o urokliwym lecie nad Oceanem Spokojnym wypadają bardzo przyjemnie. Singlowe „Waves”, „7th Floor” oraz „They Told Me”, a także „Flashbacks” i „Roadtrips”, sprawiają, że przy tym projekcie można zatrzymać na dłużej spokojne, długie i słoneczne dni.

    „Summer” w całości opublikowano na Bandcampie. Materiał udostępniono w sieci do darmowego pobrania. Oprócz wersji elektronicznej albumu pojawiła się również edycja kolekcjonerska projektu na płytach CD. Wydawnictwo promuje teledysk nakręcony do singla „They Told Me”.

    DOWNLOAD Raiza Biza – „Summer”

    Tracklista

    1. Waves (prod. Haan-808)
    2. Roadtrips (prod. GHprodu)
    3. Hey Summer feat. Depth (prod. Crime Heat Beats)
    4. Flashbacks feat. K*Saba (prod. choiceVaughan)
    5. Loophole (prod. Jay Knight)
    6. They Told Me (prod. Crime Heat Beats)
    7. Sleepless City Part 2 (prod. Jay Knight)
    8. 7th Floor (prod. SoulChef)
    9. Ex Files (prod. Haan-808)
    10. Smoke (prod. Jay Knight)

    Po wydaniu drugiego albumu artysta pochodzący z Czarnego Lądu nie zamierzał wcale długo odpoczywać. Raiza Biza odnalazł sporo inspiracji w niedawno zakończonym na półkuli południowej okresie jesienno-zimowym. „Winter Solace” należy do kolejnego udanego albumu wydanego przez tego Emceego, jednak na tym projekcie zaszły dosyć znaczne zmiany w stosunku do dwóch pierwszych longplayów. Nagrania zgromadzone na sierpniowym wydawnictwie dotykają bardziej sfery uczuciowej i mentalnej w wyraźniejszy sposób niż jego dotychczasowe kompozycje. Historie zawarte na tym longplayu opowiadają o życiu przeciętnego mieszkańca Nowej Zelandii w trakcie najchłodniejszych miesięcy w roku kalendarzowym, w których nie brakuje frustracji, rozterek, retrospekcji, nostalgii. Jak się okazuje po zapoznaniu z płytą, w poszczególnych nagraniach na tym projekcie można odnaleźć wiele uniwersalnych elementów niezależnych od długości i szerokości geograficznej. Nowy przedstawiciel kolektywu Young, Gifted & Broke otoczył się wieloma lokalnymi beatmakerami (Tausani, Nu-Vintage, Crime Heat Beats, Sonuba, Thee Tony Douglas, Jay Knight, ChoiceVaughan, Iron Will, Jordo Hornblow) tworząc świat przystępny dla niemal każdego słuchacza. Na szczególną uwagę zasługują tutaj utwory „First Light”, „Decisions” i „Stepping Out”.

    „Winter Solace” trafiło do odsłuchu na Bandcampa. Wydawnictwo można również bezpłatnie pobrać korzystając z poniższego odnośnika. Raiza Biza na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy zaprezentował trzy porządnie brzmiące longplaye, udanie wprowadzając się przy tym na międzynarodową scenę hip hopową. Przy zachowaniu dalszego rozwoju i dotychczasowej regularności na polu wydawniczym istnieje wysokie prawdopodobieństwo tego, iż twórczość mieszkańca Nowej Zelandii zostanie doceniona przez większe grono odbiorców.

    DOWNLOAD Raiza Biza – „Winter Solace”

    Tracklista

    1. First Light (prod. Tausani)
    2. No Going Back (prod. Nu-Vintage)
    3. Visionary feat. Bailey Wiley (prod. Crime Heat Beats)
    4. Decisions (prod. Sonuba)
    5. Whisky Blues (prod. Thee Tony Douglas)
    6. Stepping Out (prod. Jay Knight)
    7. You Make Me (prod. ChoiceVaughan)
    8. Winter feat. Tanya Anguna (prod. Iron Will)
    9. Fireplace feat. Bailey Wiley (prod. Jordo Hornblow)
    10. Innuendo (prod. Myele Manzanza)

    W związku z tym, iż pozostaję w kontakcie z Raiza Bizą od blisko roku, pokusiłem się o przeprowadzenie wywiadu z tym raperem. W trakcie rozmowy poruszyliśmy głównie wątki dotyczące przeszłości wykonawcy, debiutanckiej i drugiej płycie, sytuacji w niezależnych kręgach muzycznych i promocji muzyki w dzisiejszym świecie.

    Poniżej znajdziecie krótki wywiad z tym sympatycznym i uzdolnionym twórcą.


    Hej, jak się miewasz? Zastanawiałem się nad odpowiednim pytaniem na początek i uważam, że będzie dobrze, jeżeli zapytam Cię o Twoje pochodzenie.

    Urodziłem się w Kigali (stolica Rwandy – przyp.red.), podróżowałem przez kilka krajów, aby osiąść na stałe w nowozelandzkich miastach Auckland/Hamilton.

    Czy planujesz zostać tam na dłużej?

    Mieszkam na Nowej Zelandii od 13 lat, więc czuję się tutaj dosłownie jak w domu. Mam plany aby odbyć podróż do Europy i Stanów Zjednoczonych w połowie 2014 roku w celu popchnięcia mojej muzyki do przodu, ale zawsze chciałbym powracać do Nowej Zelandii, ponieważ to dobre miejsce dla kreatywnych ludzi.

    Jak zaznajomiłeś się z hip hopową społecznością w Nowej Zelandii? Zauważyłem, że Crime Heat Beats i Jay Knight są jednymi z Twoich najlepszych partnerów muzycznych i dobrze z nimi trzymasz. Czy oni najbardziej pomogli Tobie w Twoich pierwszych krokach w muzyce?

    Dorastałem pośrodku nowozelandzkiej sceny hip hopowej, występowałem na imprezach typu open mic, gdy miałem 17 lat. Poznałem mnóstwo muzyków i nawiązałem dobre kontakty z nimi. Jesteśmy przyjaciółmi z Crime Heat Beatsem od wielu lat. Byliśmy przyjaciółmi zanim zaczęliśmy współpracować na płaszczyźnie muzycznej. Od tego czasu, jest on bardzo zaangażowany w każdy projekt, jaki wydałem od „Dream Something LP” aż do teraz. Poznałem Jay Knighta kilka lat temu i on nakręcił oraz edytował teledyski do dwóch utworów – „Pyramids” i „They Told Me”. Oprócz tego wyprodukował on dla mnie wiele nagrań. Ludzie wybierani przeze mnie do współpracy są tymi, z którymi mogę kreatywnie porozumieć się, i obaj Crime oraz Jay są właśnie przykładami takich osób.

    Wszyscy ludzie na całym świecie marzą o czymś. Jakie było Twoje największe marzenie związane z wydaniem „Dream Something LP”? Czy czujesz się spełniony po wypuszczeniu tego materiału?

    Jedynym moim celem przy tworzeniu „Dream Something LP” było to, aby stworzyć coś świeżego i różniącego się od innej muzyki pochodzącej stąd. Chciałem nagrać projekt, który ludzie będą pamiętać, tworzący relację pomiędzy słuchaczem, a muzyką. Czuję, że spełniłem to marzenie, a nawet i więcej. Nigdy nie pomyślałbym, że ludzie z krajów na całym świecie będą zadowoleni z albumu.

    Kilka miesięcy temu wypuściłeś pierwszy singiel pochodzący z Twojego drugiego LP, „They Told Me”. Po tym nagraniu opublikowałeś „Waves” i „7th Floor”. Jakim kluczem kierowałeś się przy doborze tracków promujących „Summer”?

    Czułem, że te tracki oddadzą wyobrażenie tego, czym jest „Summer”. Właśnie te utwory są moimi osobistymi faworytami i dobrą rzeczą pod względem bycia niezależnym artystą jest to, że mogłem wydać jakiekolwiek track, jaki chciałem udostępnić. Wybrane przeze mnie nagrania są tymi, które akurat chciałem wypuścić.

    „Summer” trafiło do obiegu 1 kwietnia tego roku. Wygląda na to, że lato na Nowej Zelandii może stanowić bardzo dobrą inspirację do tego, aby nagrać pełen album. Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem i czy mógłbyś porównać ten materiał do „Dream Something LP”?

    Lato na Nowej Zelandii to niesamowity okres. Pogoda, ludzie, miasta. Kiedy pisałem teksty na „Summer”, to występowałem w różnych miastach w kraju i miałem to szczęście, aby doświadczać lata w innych miejscach każdego weekendu. Ten projekt jest inny od „Dream Something LP”, ponieważ jest bardziej konceptualny. „Dream Something LP” stanowiło wyobrażenie tego, co działo się w mojej głowie w tamtym okresie, podczas, gdy „Summer” było obrazem tego, co się dzieje dookoła mnie.

    „Dream Something LP” oraz „Summer” są dostępne do darmowego pobrania. Oprócz tego ludzie mogą kupić te projekty w formacie fizycznym (płyty CD). Czy uważasz, iż nadal jest warte zachodu i opłacalne wydawanie fizycznych wersji płyt?

    Uważam, że wielu ludzi nadal lubi mieć płytę, którą mogą trzymać w dłoni. Kiedy wydałem „Dream Something LP”, ludzie pytali mnie, czy mogą zapłacić mi za darmowe pobranie materiału, ponieważ chcieli wspierać muzykę wydawaną przeze mnie. Dlatego też to była po części przyczyna wypuszczenia również płyt CD do sprzedaży.

    W tym momencie nie przychodzi łatwo znalezienie złotego środka i zauważenie przez dużą liczbę stron muzycznych i słuchaczy. Jakie masz odczucia odnośnie sytuacji teraz w niezależnych kręgach muzycznych?

    W moim odczuciu niezależne kręgi muzyczne znajdują się teraz w najlepszej kondycji. Jest łatwiej wypuszczać muzykę i docierać z nią do słuchaczy. Problemem jest to, że teraz jest mnóstwo nowej muzyki. Jeżeli jednak artysta konsekwentnie wypuszcza dobrą muzykę, pracując przy tym w sieci i nawiązując kontakty, jego lub jej muzyka z łatwością trafi do właściwych ludzi.

    Dziękuję za czas poświęcony na rozmowę. Jeszcze tylko jedno pytanie – jakie albumy z tego roku i końca ub.r. są Twoimi ulubionymi?

    W tym roku mamy naprawdę dużo dobrej muzyki, a jednymi z moich faworytów są płyty @Peace – „Girl Songs”, Third3ye – „Ajna”, „good kid, m.A.A.d city” Kendricka Lamara z końcówki 2012 roku oraz dużo więcej. Również dziękuję za twój czas przeznaczony na wywiad ze mną.

    Click here for an English version of the interview with Raiza Biza (.pdf)


    Raiza Biza to bez cienia wątpliwości jeden z najciekawszych artystów przypisanych obecnie do undergroundu. Przy jego dalszym rozwoju można stawiać niemal w ciemno, że znacznie więcej osób usłyszy o kolejnych nagraniach rapera z Nowej Zelandii, będącego przy tym skromnym i pogodnie nastawionym do życia człowiekiem. Wszystkie aktualności o postaci wykonawcy z Kraju Kiwi znajdziecie na jego fan page’u na Facebooku oraz Soundcloudzie.

  • Darmowy album: Marco Polo – Newport Authority 2

    Darmowy album: Marco Polo – Newport Authority 2

    3–5 minut

    2013 rok pod względem wydawniczym wypada naprawdę dobrze. W trakcie minionych miesięcy ukazało się mnóstwo interesujących płyt przyciągających uwagę słuchaczy i mediów. W branży około hip hopowej nikt nie może narzekać na nudę. Wykonawcy, którzy zdobyli popularność kilka lat temu, usiłują ugruntować swoją pozycję na rynku muzycznym wydając nowe materiały i trzeba przyznać, że wielu z nich z miesiąca na miesiąc zdobywa coraz więcej sympatyków (Homeboy Sandman, Ta-ku, Action Bronson, Damu the Fudgemunk, etc.). Nie należy też zapominać o licznych powrotach uznanych artystów sprzed lat (Binary Star, Quasimoto, R.A. the Rugged Man, The Procussions, Deltron 3030, etc.). W tym artykule przedstawię inny projekt znajdujący się przez ponad miesiąc na ustach wielu odbiorców – „Newport Authority 2” autorstwa Marco Polo.

    Wśród producentów najlepiej odnajdujących się w mocniejszych brzmieniach hip hopu bohater tego wpisu zajmuje czołowe miejsce. Od ponad dekady artysta pochodzący z kanadyjskiego Toronto regularnie dostarcza wysokiej klasy beatów, współpracując z coraz większą liczbą raperów. Marco Polo spędził około 5 lat zajmując się produkcją utworów dla różnych Emcees (od Masta Ace’a, przez Pumpkinheada i Supernaturala, aż po supergrupę Boot Camp Clik), powoli przygotowując grunt pod wydanie solowych materiałów. „Canned Goods” z 2005 roku docenili głównie sympatycy undergroundu, ale za to druga płyta beatmakera zwróciła uwagę na jego twórczość niejednego słuchacza po obu stronach Atlantyku.

    „Port Authority” powstało przy udziale m.in. Kool G Rapa, Buckshota, Wordswortha, O.C., Large Professora, Sadata X, A.G., którzy walnie przyczynili się do wysokiej jakości nagrań na tym albumie. W następnych latach Marco Polo skupił się na pracy nad wspólnymi projektami przygotowywanymi z nowojorskimi rapera. Ponad 4 lata temu trafił do obiegu jego longplay nagrany z Toraem, „Double Barrel”. Następnie doczekaliśmy się płyty z Ruste Juxxem („The eXXecution”) oraz materiału nagranego z duetem Bassi Maestro & Ghemon Scienz („Per La Mia Gente” / „For My People EP”). Oprócz tego produkcje Kanadyjczyka trafiały na wydawnictwa Verbal Kenta, Taliba Kweliego, Pharoahe Moncha, J-Live’a, Copywrite’a i Vinnie’ego Paza. W tym roku beatmaker uraczył nas „Seize the Day” LP stworzonym wraz z Hannibalem Staxem, po czym zabrał się ponownie za działalność solową. „Newport Authority 2” to kolejny etap w karierze muzycznej twórcy.

    Przy realizacji różnych projektów Marco Polo uzbierał sporo pobocznych tracków oraz nagrań, które po prostu nie zmieściły się na jego wcześniejszych płytach. Po uzbieraniu ponad 10 ścieżek beatmaker postanowił wydać kompilację zawierającą utwory powstałe w różnym okresie działalności artysty. Już pierwsze single zwiastujące materiał – „What’s Wrong” z Rakimem, „Nite & Day” z Big Daddy Kane’em i „Back To Work” z Artifacts – zwiastowały ciekawy projekt. Poza tymi wykonawcami na „Newport Authority 2” usłyszymy też Lil’ Fame’a, Torae’a, Ruste Juxxa, Malcolma & Martina, Large Professora, Das EFX, Midaza The Beatsa czy Tragedy’ego Khadafiego. Poza tym na longplayu pojawili się też Shylow, DJ Revolution i Adrian Younge & The Delfonics. Całość albumu prezentuje się przyzwoicie, chociaż miejscami można zauważyć niedociągnięcia i różnice w jakości pomiędzy poszczególnymi utworami na LP.

    Właściwym podsumowaniem wydawnictwa są poniższe słowa artysty rezydującego w NYC:

    Nagrałem pełno wartościowego materiału na przestrzeni ostatnich kilku lat i naprawdę chciałem podzielić się tym. Nie wszystko mogłoby pasować na „Port Authority 2”, stąd też miejsce dla „Newport Authority 2” came to be.

    „Newport Authority 2” trafiło do odsłuchu na Soundclouda. Początkowo wydawnictwo pojawiło się jedynie w wersji elektronicznej, co było podyktowane tym, iż autor tego projektu przede wszystkim chciał poznać reakcje ludzi na materiał i sprawdzić, czy istnieje sens wydania fizycznych kopii LP. Jednak po kilku tygodniach od premiery materiału ukazały się też płyty kompaktowe i winylowe wypuszczone nakładem Soulspazm Records. W dalszym ciągu album można bezpłatnie pobrać z sieci (link poniżej). Od premiery tego projektu minęły już 4 miesiące, ale na horyzoncie nie widać zapowiadanego wcześniej „Port Authority 2”. Jedynie w kwietniu został opublikowany singiel „G.U.R.U.” z udziałem Taliba Kweliego oraz DJ’a Premiera, i na tym Marco Polo póki co poprzestał. Wszyscy fani twórczości beatmakera muszą zadowolić się jego majową kompilacją i cierpliwie czekać na nowe informacje dotyczące nadchodzącej płyty producenckiej.

    Aktualizacja: Ostatecznie „Newport Authority 2” doczekało się wersji fizycznej. Płyty kompaktowe i winylowe trafiły do obiegu przy współpracy Marco Polo z Fat Beats i Soulspazm Records.

    DOWNLOAD Marco Polo – „Newport Authority 2”

    Tracklista

    1. Intro feat. Shylow
    2. Fame For President feat. Lil’ Fame (scratche: Shylow)
    3. Double eXXecution feat. Torae & Ruste Juxx
    4. Terrified feat. Big Gutta & Jaysaun
    5. Gospel Rap feat. Malcolm & Martin
    6. What’s Wrong feat. Rakim
    7. Back To Work feat. Artifacts (scratche: Shylow)
    8. Nite & Day feat. Big Daddy Kane (scratche: Shylow)
    9. Long & Winding Road feat. First Division & Large Professor
    10. BK 2 NJ feat. Das EFX (scratche: DJ Revolution)
    11. That Sh*t feat. MidaZ The Beast
    12. Stand Up (Remix) feat. Tragedy Khadafi, Lil’ Fame, Adrian Younge & The Delfonics
    13. Cur$ed (What’s Wrong Remix) feat. Rakim & Reggie B.
  • Klaus Layer przedstawia debiutancki album

    Klaus Layer przedstawia debiutancki album

    3–4 minut

    Przy dzisiejszych uwarunkowaniach w przemyśle muzycznym nie ma większego znaczenia miejsce pochodzenia danego artysty. Wytwórnie płytowe chętnie nawiązują współpracę z osobami niekiedy rezydującymi na co dzień tysiące kilometrów od ich siedzib. Zjawisko to przeszło już do codzienności i nawet oficyny wydawnicze znane początkowo z wypuszczania nagrań wykonawców z tylko z jednego kraju sięgają dalej. Przykładem labelu działającego w ten sposób jest Redefinition Records. Amerykańska firma zbudowała swoją markę dzięki wydawnictwom Damu the Fudgemunka, K-Defa, Keva Browna i innych twórców z USA. Jednak REDEF nie skupia się na wydawaniu płyt tylko rodzimych producentów i raperów, o czym świadczy niedawno opublikowany longplay niemieckiego beatmakera, Klausa Layera. Premiery „The Adventures Of Captain Crook” wyczekiwało wielu odbiorców.

    Redefinition Records wypuściło w tym roku sporo dobrej muzyki autorstwa K-Defa, Keva BrownaDamu the Fudgemunka, Blu i innych wykonawców. Amerykańska oficyna wydawnicza na bieżąco informuje o przygotowywanych projektach, niekiedy czyniąc to z dużym wyprzedzeniem. Właśnie tak było przy pierwszej płycie Klausa Layera, o której wzmianki pojawiły się w sieci w ponad rok temu. Niemiecki artysta nie śpieszył się z wypuszczeniem longplaya, spokojnie pracując nad nadaniem wszystkim trackom właściwego szlifu. Etos pracy urodzonego w Oranienburgu (miasto położone niedaleko Berlina) wykonawcy różni się od jego większości partnerów po fachu, ale nie tylko to czyni postać europejskiego beatmakera wyjątkową i trudną do podrobienia. Captain Crook wyrósł na filmach z lat 50. i 70.tych, rapie, graffiti i sztuce z lat 90.tych. Już od najmłodszych lat wykazywał on zamiłowanie do nurtu psychodelicznego, co znalazło później odzwierciedlenie w kreatywnym podejściu do samplingu. Producenta rozpoczął tworzenie beatów kilka lat temu, powoli zbierając uznanie w oczach lokalnej sceny w Berlinie. Instrumentale naszego zachodniego sąsiada odkryli właściciele REDEF, po czym zaproponowali wydanie jego muzyki. Po około roku doczekaliśmy się w końcu premiery „The Adventures Of Captain Crook”.

    Pomimo tego iż na początku września każda nowo wydana płyta napotyka na dużą konkurencję, to nie zachodziły obawy, iż ten projekt przejdzie bokiem. Wszystko za sprawą kilku czynników. Już po kilku singlach i pobocznych nagraniach naprawdę mnóstwo słuchaczy i mediów doceniło warsztat niemieckiego producenta.

    Ponadto trzeba pamiętać o tym, że Redefinition Records stanowi markę w branży hip hopowej, a po wydawaną przez ten label muzykę można sięgać w ciemno. O wysokiej jakości wydawanych materiałów nakładem REDEF przekonaliśmy się na „The Adventures Of Captain Crook”. Co prawda na całość płyty składa się raptem 10 ścieżek i niektórzy mogą poczuć niedosyt, ale nie zmienia to faktu, iż to jeden z najwartościowszych longplayów ostatnich tygodni. Niemiec przedstawił wizje swoich muzycznych przygód, w których przyjdzie odbiorcy pokonywać boom-bapowe krainy. Captain Crook nadał trackom przyciągającą otoczkę, wyróżniającą te kompozycje na tle innych beatów opartych o korzenne fundamenty hip hopowe. Wśród utworów zawartych na LP wybija się na pewno „Illest In Charge”. Wersja wokalna singla z udziałem Blu trafiła też na siódemkę (flexi disc). Kalifornijski raper występuje też obok Scienze’a w „Come Back”. Reszta nagrań w pełni wyszła spod ręki Klausa Layera. Beatmaker zaprezentował spory wachlarz umiejętności i wiele wskazuje na to, że płyta wydana 3 września stanowi tylko początek jego muzycznej drogi.

    Wrześniowe wydawnictwo Klausa Layera można odsłuchać oraz nabyć w wersji elektronicznej na Bandcampie. Wydanie fizyczne „The Adventures Of Captain Crook” na kompaktach i woskach jest dostępne w sklepie Redefinition Records. Płytę promuje też nagranie video prezentujące dzień z życia tego utalentowanego artysty.

    Aktualizacja: Po dobrym odbiorze projektu, REDEF postanowiło rozszerzyć wydanie albumu Klausa Layera. Amerykański label do wcześniejszych wersji płyty dorzucił kasety „The Adventures Of Captain Crook”. Wydawnictwo otwiera przy tym serię blank tape tribute series realizowaną przez Redefinition Records i Strictly Cassette.

    Tracklista

    1. All Of The Time
    2. Company
    3. Into A Sky
    4. Illest In Charge feat. Blu
    5. In My Mind
    6. Truly
    7. Touch
    8. Slow Down
    9. Come Back feat. Blu & Scienze
    10. Illest In Charge
  • Tomorrow People ostatnim albumem The Physics

    Tomorrow People ostatnim albumem The Physics

    3–5 minut

    W przypadku najważniejszych aglomeracji dla amerykańskiego hip hopu niemal zawsze wymienia się te same miejscowości. W przekroju kilkudziesięcioletniej historii rozwoju rapu w USA wyraźnie została zaznaczona supremacja Nowego Jorku i Los Angeles nad innymi miastami. Jednak nie trzeba być znawcą tematu, aby wymienić również inne liczące się regiony hip hopowe na mapie Stanów Zjednoczonych. W ostatnich latach mnóstwo miejsca poświęcono artystom wywodzącym się z Detroit, nie raz uważając ich nagrania za nad wyraz wartościowe. W podobnym tonie można wypowiadać się o twórcach rodem z Seattle (wcale nie chodzi tutaj o Macklemore’a & Ryana Lewisa). Jako odpowiedni przykład wystarczy podać grupę The Physics. W sierpniu ub.r. grupa wypuściła ostatni jak do tej pory album, „Tomorrow People”.

    Północno-zachodnia część USA wychowała niejednego utalentowanego przedstawiciela sceny hip hopowej. Wśród twórców wywodzących się z undergroundu łatwo wyróżnić co najmniej kilku artystów solowych i grup cieszących się uznaniem w oczach odbiorców na całym świecie. Blue Scholars, Sadistik, Dark Time Sunshine, Illmaculate, Grayskul, Shabazz Palaces, Nacho Picasso, Jake One czy szalenie popularni teraz Macklemore & Ryan Lewis to rozpoznawalne marki na scenie hip hopowej. Od kilku lat coraz lepiej również stoją akcje formacji The Physics, docenianej przez znane serwisy muzyczne i słuchaczy.

    Thig Nat, Monk Wordsmith & Justo zajmują się nagrywaniem muzyki od czasów szkoły średniej. Pierwsi dwaj (rodzeństwo) zajmują się rapowaniem, zaś trzeci członek zespołu odpowiada za tworzenie podkładów. Debiutancki album mieszkańców Seattle z 2007 roku, „Future Talk”, przyniósł im pierwsze laury na lokalnym podwórku. Następne lata przypadły na kolejne płyty tria. W latach 2009-10 grupa wydała krótkie projekty – „High Society EP”, „Three Piece” EP – stanowiące przetarcie przed drugim longplayem – „Love Is A Business”. Wydawnictwo wypuszczone nieco ponad dwa lata temu okazało się punktem zwrotnym w dotychczasowej działalności kolektywu. Płyta znalazła uznanie w oczach odbiorców oraz wielu stron muzycznych z NPR, The Seattle Times i BBC na czele. Nagrania osadzone w ciepłej i korzennej stylistyce przemycające wiele ważnych treści pozwoliły The Physics zaistnieć daleko poza niezależnymi kręgami muzycznymi. Materiał można uznać za trampolinę do dalszej aktywności przedstawicieli stanu Waszyngton na scenie hip hopowej. Tak też się stało, o czym dobitnie świadczy album „Tomorrow People”, na którego premierę czekało wiele osób.

    Wydawnictwo trafiło do obiegu 25 sierpnia ub.r. z podpisem „self-released”, gdyż grupa ponownie postanowiła wydać płytę własnym sumptem. Formacja wydała materiał pozostają z dala od wytwórni płytowych dzięki pomyślnie przeprowadzonej kampanii na Kickstarterze. Dzięki temu grupa zachowała pełną niezależność, co jak wiadomo zaprocentowało w przypadku zawartości ubiegłorocznego longplaya. „Tomorrow People” stanowi jeszcze bardziej dopracowany projekt niż dotychczasowe nagrania zespołu. Thig Nat i Monk Wordsmith świetnie uzupełniają się w poszczególnych utworach tworząc bardzo zgrany duet Emcees dogadujących się bez najmniejszego problemu z Justo. Tracki zawarte na longplayu różnią się od siebie pod względem konceptu („So Funky”, „Corporate by Daylight”, „Journey of the Drum”), ale za każdym razem dostarczają rapu w klasycznym wydaniu na najwyższym poziomie. Nie brakuje tutaj osobistych kompozycji pokroju „The Goodbye” (znakomity storytelling) czy nietypowych zakończeń, jak w „Drink with You”. The Physics otrzymali wsparcie na wydawnictwie od grona uznanych postaci – Jake One’a, Bambu, Gryncha, Sola – oraz słabiej kojarzonych lecz także utalentowanych wykonawców – Bean One’a, Porter Raya, Isabelli DuGraf, Jarv Dee oraz Kudiego Fresha. Przełożyło się na oddanie do rąk słuchaczy pięknego albumu przynoszącego specyficzny klimat Seattle oraz prezentującego prawdziwie muzyczną duszę tego miasta.

    „Tomorrow People” znajdziecie oczywiście na Bandcampie. Oprócz wersji elektronicznej albumu ukazała się też edycja płyt CD, dostępnych w sprzedaży również za pośrednictwem tego serwisu. The Physics promują ubiegłoroczne poprzez kilka singli oraz powstałych do nich videoclipów. Jak dotąd teledyski stworzono do „So Funky”, „The Goodbye” oraz „Take a Win”. Ponadto zrealizowano materiały audio-wizualne do „Drink with You” i „Journey of the Drum”.

    Już w najbliższy wtorek odbędzie się premiera nowego singla grupy, „I Am Crazy”, zapowiadającego ich kolejne pełne wydawnictwo – „Digital Wildlife”. Wszystkich newsów dotyczących zespołu możecie oczekiwać w serwisie oraz witrynach pokrewnych.

    Tracklista

    1. So Funky (prod. Justo)
    2. Take a Win (prod. Jake One)
    3. Zones in the Twilight feat. Porter Ray & Isabella DuGraf (prod. Justo)
    4. Days (prod. Justo)
    5. Last Dollar (prod. Jake One)
    6. Corporate by Daylight (prod. Justo)
    7. Drink with You feat. Jarv Dee (prod. Justo)
    8. Skylines feat. Bambu (prod. Justo)
    9. New School Mental (prod. Justo)
    10. Make it Happen feat. Sol (prod. Kudi Fresh)
    11. Feel So Cool feat. Grynch (prod. Justo)
    12. The Goodbye (prod. Bean One)
    13. Journey of the Drum (prod. Justo)
  • Radio Juicy wydawcą instrumentalnych płyt

    Radio Juicy wydawcą instrumentalnych płyt

    3–4 minut

    Każdego roku na scenie muzycznej pojawiają się nowi artyści i wydawcy. W kręgach około hip hopowych i elektronicznych najbardziej rozwija się stale rosnąca i mająca coraz większe wpływy gałąź z wydawnictwami instrumentalnymi. Na kontynencie europejskimi najpoważniejszymi graczami na polu wydawniczym są Niemcy, Brytyjczycy i Holendrzy. Szczególnie wiele dobrego można powiedzieć o niemieckich wytwórniach płytowych specjalizujących się w dostarczaniu wydawnictw różnych beatmakerów. Pod koniec ub.r. rozpoczął działalność kolejny label z siedzibą u naszych zachodnich sąsiadów – Radio Juicy. Warto przyjrzeć się z bliska tej oficynie wydawniczej.

    Początki tej wytwórni płytowej sięgają pierwszej połowy ub.r., kiedy to zainaugurowano serię cotygodniowych podcastów tworzonych zazwyczaj przez beatmakerów. W miarę rozwoju tego projektu powstała też idea o podjęciu jeszcze większej aktywności w środowisku muzycznym, co doprowadziło do ukształtowania labelu Radio Juicy. Nadrzędnym celem Niemców było uformowanie platformy zajmującej się wydawaniem beat tape’ów tworzonych przez mniej lub bardziej znanych twórców wywodzących się z ich własnego kraju, ale nie tylko. Debiutancka płyta tej oficyny wydawniczej – „Fear And Loathing In Beats” – ukazała się w listopadzie 2012 roku. Kompilacja zawierająca nagrania szeregu utalentowanych producentów (Amin PaYnE, wun two, Figub Brazlevič, melodiesinfonie, Jay Lotus i pozostali) przypadła do gustu słuchaczom oraz kolekcjonerom muzyki, którzy szybko wykupili edycję składanki wydaną na kasetach. Po tym materiale poszło już z górki i Radio Juicy wypuściło na przestrzeni ostatnich miesięcy kilka udanych projektów.

    W styczniu i lutym światło dzienne ujrzały 3 wydawnictwa. Niemal równo 9 miesięcy temu ukazała się płyta jednego z artystów obecnych na „Fear And Loathing In Beats”, wun two. Niemiecki beatmaker przygotował bardzo porządny beat tape złożony z 25 ścieżek, „ships”. Laidbackowe nagrania oparte miejscami o lata 90.te wypadają w korzystnym świetle na tle utworów autorstwa innych współczesnych beatmakerów.

    Następnie otrzymaliśmy od Radio Juicy płytę autorstwa producenta o sympatycznym pseudonimie Earl Grey. Wykonawca zamieszkały w niemieckim Heidelbergu opublikował „Wes Blues”, beat tape dedykowany znamienitemu muzykowi jazzowemu, Johnowi Leslie’emu „Wesowi” Montgomery’emu. Wydawnictwo udostępniono do darmowego pobrania na Bandcampie. Z kolei 20 lutego odbyła się premiera projektu fLOwTECa, „Leaving Planet Earth”. Beatmaker na co dzień urzędujący w Trierze dostarczył 16 tracków na odpowiednio wysokim poziomie. Efekt? Próżno już szukać w sprzedaży taśm tego wydawnictwa.

    Od kwietnia do czerwca wypuszczono kolejne 4 płyty sygnowane logiem Radio Juicy. Na początku drugiego kwartału roku ukazała się darmowa EP-ka FloFilza, „keineideeistneu”. Płyta składająca się z remiksów nagrań innych wykonawców (Artifacts, Nasa, Big L’a i Tha Alkaholics) oraz instrumentali stanowiła przetarcie przed ważniejszym przedsięwzięciem twórcy z Aachen. 21 kwietnia ukazał się jego wspólny album stworzony z przedstawionym wcześniej w serwisie Pawcutem. „Duplex” trafiło na podatny grunt i szybko zyskało uznanie w oczach wielu słuchaczy. Ponownie nakład kasetowej edycji wydawnictwa został wyprzedany w oka mgnieniu.

    Pod koniec maja doczekaliśmy się pierwszego projektu niemieckiej wytwórni płytowej wydanego na wosku. Radio Juicy rozpoczęło wypuszczanie winyli od siódemki wun two, „lemon”. Kolejny projekt tego beatmakera przyniósł 4 tracki – „positivity” powstały przy udziału melodiesinfonie, „see you in rio (skit)”, „reverie” i „don’t go away”. Tuż przed rozpoczęciem wakacji doczekaliśmy się premierowego projektu Dave’a Sparkza, który trafił do sprzedaży nakładem tej oficyny wydawniczej. Szwajcarski beatmaker przedstawił doskonały beat tape oparty o boom-bapowe brzmienie, „Tales From The Crypt” (czy pamiętacie jeszcze amerykański serial telewizyjny pod tym samym tytułem?). Szkielet płyty powstał w oryginalny sposób – we wprowadzeniu do każdego tracka pojawiają się filmowe dialogi, a następnie zaś otrzymujemy remiksy klasycznych utworów sprzed lat. Na tym longplayu znalazło się miejsce dla m.in. Nasa („Life’s A Bitch”), Kool G Rapa & DJ Polo – („Ill Street Blues”), AZ („Problems”), Busta Rhymesa („Dangerous”), InI („Fakin’ Jax”) czy też remiksu „Throw Your Hands In The Air” Cypress Hill. Również i w tym przypadku odbiorcy chętnie nabyli kasety z tym materiałem.

    W tej chwili Radio Juicy pracuje nad reedycjami dwóch bardzo ciepło przyjętych przez słuchaczy projektów – „ships” oraz „Duplex”. Płyty wydane wcześniej na kasetach doczekają się wkrótce również winylowej edycji, co już zostało odnotowane przez sympatyków instrumentalnych nagrań. Przy okazji należy zaznaczyć, że wszystkie fizyczne wersje nagrań wydanych przez oficynę wydawniczą z Heidelbergu na kasetach powstają przy współpracy z Urban Waves.

    Niemiecka wytwórnia płytowa dosyć prężnie rozwija się i już teraz dociera do sporego spektrum sympatyków beat tape’ów. W dalszej kolejności ukażą się nowe projekty tego labelu. Warto też systematycznie odwiedzać Soundclouda tej oficyny wydawniczej, gdzie lądują zacne miksy tworzone przez różne osoby.

  • Express Rising prezentuje nowy album

    Express Rising prezentuje nowy album

    3–4 minut

    Twórczość niejednego współczesnego producenta wzbudza niemałe emocje wśród odbiorców. Opinia publiczna komplementując obecnie działających twórców coraz szybciej zapomina o wcześniejszych postaciom mających nie raz znaczny wpływ na ukształtowanie warsztatu niejednego dzisiejszego artysty. W kręgach około hip hopowych wyróżniało się sporo wykonawców. RJD2, DJ Krush, Bonobo, Prefuse 73, Sixtoo, Blockhead, Jel, Omid, The Opus i wielu innych wykonawców wywarło wpływ na pozostałe postaci ze sceny muzycznej. Do tej listy wypada dopisać producenta o pseudonimie Express Rising, którego debiutancki album sprzed 10 lat okazał się ogromną sensacją. W tym roku beatmaker zaprezentował follow-up do tego kapitalnego projektu, „Express Rising (Again)”.

    W historii wydawnictw instrumentalnych nierzadko trafiały się płyty wydawane przez niepozornych i początkowo nikomu nieznanych artystów, które następnie robiły zawrotne kariery w wybranych kręgach muzycznych. Dante Carfagna przygotowując pierwszy longplay zapewne nie spodziewał się tego, iż jego nazwisko szybko znajdzie się na liście producentów wywodzących się z niszowych sfer uważanych za niezwykle utalentowanych artystów o alternatywnym podejściu do pracy twórczej. Wydany dekadę temu przez wytwórnię płytową Memphix premierowy album tego muzyka „Express Rising” okazał się jednym z najwspanialszych dzieł łączących downtempo, instrumentalny hip hop, elektronikę i ambient pochodzących z tamtego okresu. Przy nagrywaniu poszczególnych utworów na LP beatmaker spędzał sporo czasu słuchając płyt Flying Saucer Attack, Labradford, Charalambides, Stars Of The Lid, co znalazło odzwierciedlenia w jego kompozycjach. Niepowtarzalny klimat tej produkcji określanej niekiedy jako „Jeux De Ficelles” oraz tajemnicza postać jej autora doprowadziły do tego, iż obecnie wersja winylowa materiału jest dostępna w sprzedaży w granicach kilkudziesięciu dolarów.

    W następnych latach Express Rising nie przejawiał zbyt dużej aktywności na scenie muzycznej, preferując spędzanie długich godzin w poszukiwaniu płyt winylowych, aniżeli na tworzenie nowych nagrań. W połowie ub. dekady artysta wydał serię siódemek rozpoczynającą się od „Somebody’s Birthday” b/w „Clumsy Owl”, a kończącą się na „Passed And Present” b/w „Gravity Au Jus”. Poza tym utwory amerykańskiego producenta trafiały na różne miksy, zaś on sam stał się główną osobą stojącą za powstaniem kompilacji wypuszczonej w ub.r. przez Chocolate Industries„Personal Space (Electronic Soul 1974 – 1984)”. Nieoczekiwanie dla wszystkich beatmaker powrócił w tym roku z „Express Rising (Again)”. Projekt ukazał się podobnie, jak wszystkie jego dotychczasowe płyty – po cichu, bez zbędnego pompowania balona, przykładając wagę do wartości artystycznej wydawnictwa, niż do tandetnych zabiegów promocyjnych.

    Amerykański twórca wypuścił drugi longplay własnym sumptem, współpracując przy tym z labelem Numero Group, który zajął się dystrybucją materiału. Projekt wydany pod koniec lipca to godny następca debiutanckiej płyty producenta. Express Rising kontynuuje muzyczne opowieści skłaniające do zadumy i refleksji. Przy nagrywaniu tego materiału użył klasycznego sprzętu, z Akai MG614 cassette four-track na czele, dzięki czemu nadał wszystkim kompozycjom piękny charakter. „Rooms Between Us”, „Memorabillia”, „Dark Early”, „Worry Your Time” należą do najlepszych momentów na „Express Rising (Again)”. Wszystkie te nagrania splatają się w spójną i zajmującą słuchacza całość, dryfującą pomiędzy wspomnieniami i nostalgią, a marzeniami o spokojnym życiu. Dante Carfagna nie daje odbiorcom gotowego przepisu na interpretację swoich utworów. Wykonawca wciąga do pełnego zagadek świata, w którym tak naprawdę odnaleźć się może każda osoba.

    W dalszym ciągu Express Rising w specyficzny sposób wypowiada się o swojej twórczości. Poniższy cytat dotyczący jego nowej płyty mówi sam za siebie:

    Mój ostatni materiał ukazał się 10 lat temu. Wiele zmieniło się i wiele zostało po staremu przez ten czas.

    „Express Rising (Again)” w całości trafiło na Soundclouda. Dante Carfagna wypuścił tegoroczny album na płytach kompaktowych i winylowych. Wydawnictwo sprzed ponad miesiąca otrzymało należyte wsparcie ze strony mediów (Wax Poetics ceni sobie osobę tego muzyka), dzięki czemu Express Rising został doceniony przez odpowiednią niszę odbiorców.

    Tracklista

    1. Rooms Between Us
    2. Memorabillia
    3. Leland Sprinkle
    4. Horse Opera
    5. Worry Your Time
    6. Left Right Behind
    7. Daniel Fern
    8. A Treasure Smile
    9. Winter The Heart
    10. Answering Echo So Near
    11. Dark Early
  • Darmowy album: Gummy Soul – 93 Still

    Darmowy album: Gummy Soul – 93 Still

    4–5 minut

    Od kilku lat można zaobserwować znaczny wzrost zainteresowania artystów tematyką tworzenia remiksów i pochodnych starszych nagrań. W tej chwili coraz poważniejszymi graczami w środowisku muzycznym stają się często producenci rozpoczynający swoją działalność od przygotowywania alternatywnych wersji innych utworów. Niejeden z wykonawców zajmujących się wykonywaniem reworków potrafi nadać trackom (niekiedy znanym przez niemal wszystkich słuchaczy) zupełnie nowego szlifu, dzięki czemu twórczość wielu osób jest promowana na nowo. Istnieją też wysokiej klasy specjaliści dostarczający zremiksowane w całości longplaye. Jednymi z nich są członkowie Gummy Soul. W ub. tygodniu ukazał się projekt złożony przez założyciela formacji, Wally’ego Clarka. „93 Still” jest dedykowane kultowej kalifornijskiej grupie Souls Of Mischief i jej debiutanckiemu albumowi „93 ’til Infinity”.

    W tym roku obchodzimy 20-lecie wydania wielu istotnych albumów hip hopowych. W tym miejscu należy wymienić „Enter The Wu-Tang (36 Chambers)” Wu-Tang Clanu, „Doggystyle” Snoop Dogga, „Midnight Marauders” A Tribe Called Quest czy „Bacdafucup” Onyxu. W tym gronie bez wątpienia znajduje się też pierwsza płyta Souls Of Mischief. A-Plus, Opio, Phesto i Tajai przy wsparciu Domino, Dela tha Funkee Homosapiena, Casuala i Jay Biza nagrali ważny projekt wyróżniający się w pierwszej połowie lat 90.tych spośród wydawnictw przypisanych do gangsta rapu. „93 ’til Infinity” zapamiętano nie tylko ze względu na fantastyczne tytułowe nagranie, ale również uznano niniejsze wydawnictwo jako jedną z najlepszych produkcji z obozu Hieroglyphics. Niedawno rozpoczęły się obchody 20. rocznicy premiery longplaya mieszkańców Kalifornii, a najważniejszym elementem tego jubileuszu jest „93 Still”.

    Gummy Soul dali się już wcześniej poznać jako wysokiej klasy specjaliści od remiksów i mash-upów. Kolektyw istnieje na scenie muzycznej od 2006 roku, ale pierwszy sukces na ogromną skalę osiągnął dopiero dwa lata temu. Wtedy to ukazał się doskonały projekt „Fela Soul” łączący nagrania Fela Kutiego i De La Soul. Wydawnictwo spotkało się z bardzo przychylnym odbiorem na świecie, co też popchnęło amerykańską formację do dalszego działania. Rok temu trafił do obiegu szeroko komentowany przez media longplay „Bizarre Tribe: A Quest to The Pharcyde”, na którym dokonano doskonałego mash-upu utworów A Tribe Called Quest i The Pharcyde. Jednak ten materiał przyniósł również spore nieprzyjemności GS. W czerwcu b.r. do Wally’ego Clarka i spółki odezwali się właściciele praw autorskich do tracków ATCQ domagający się zapłacenia im tantiem za użycie kompozycji z katalogu słynnej nowojorskiej grupy. Do sprawy prawdopodobnie nie doszłoby, gdyby nie fakt, iż początkowo dostępne tylko w wersji elektronicznej „Bizarre Tribe” doczekało się także wydania fizycznego. Gummy Soul oficjalnie nie zajęło się wypuszczeniem winylowej edycji projektu, aczkolwiek wszędzie w internecie pojawiała się ich wytwórnia płytowa w miejscu wydawcy. Ostatecznie dystrybucja ubiegłorocznej płyty została zablokowana, a jej twórca Amerigo Gazaway, niedługo potem opuścił szeregi GS. Taki obrót sprawy nie załamał jednak kolektywu, dzięki czemu od ub. tygodnia można cieszyć się „93 Still”, które powstało przy bliskiej współpracy z Souls Of Mischief.

    Premiera wydawnictwa odbyła się na trzy tygodnie przed 20.rocznicą wydania „93 ’til Infinity”. W porównaniu do poprzednich remiksów dokonanych przez Gummy Soul przy tej płycie widać jeszcze większą dokładność przy doborze odpowiednich sampli i dbałość o końcowy efekt materiału. Tracklista projektu praktycznie nie różni się od listy utworów na debiutanckim LP kalifornijskiej formacji, jedynie zmieniono kolejność niektórych utworów oraz przedstawiono tytułowe nagranie jako „93 Still”. Przy pracy nad tym albumem Wally Clark skorzystał z bogatej biblioteki płytowej. Twórca z Nashville skorzystał tutaj z mocno rozbudowanego katalogu kompozycji innych artystów, wykorzystując sample z tracków Digable Planets, Snoop Dogga, Black Moon i pozostałych wykonawców odnoszących sukcesy 20 lat temu. Założycielowi Gummy Soul zależało przede wszystkim na tym, aby nadać całości wydawnictwa klasyczny charakter, ale przy okazji ożywić też acapelle i tchnąć nowego ducha w warstwę liryczną stworzoną przez Souls Of Mischief. Efekt? Otrzymaliśmy pierwszorzędnej jakości remiksy, które brzmią świeżo, pogodnie i nader przyjemnie.

    Wally Clark krótko wyjaśnił schemat, jaki obrał przy tworzeniu „93 Still”:

    Chciałem wziąć wszystkie płyty, które ludzie używali wcześniej, tworząc nowe kompozycje przy użyciu tych samych techniki, z jakich oni korzystali – takich jak filtrowane linie basowe, klasyczne drum breaki, dudniące rogi – aby stworzyć album, jaki pod względem brzmienia mógł wyjść w 1993 roku.

    Gummy Soul opublikowało swoje kolejne wydawnictwo tradycyjnie na Bandcampie. „93 Still” udostępniono bezpłatnie w sieci (poniżej znajdziecie odnośnik do pobrania materiału). Płytę promuje video remix utworu otwierającego longplay – „Never Know More”. Wally Clark odwalił kawał dobrej roboty, którą zdążyło już docenić setki słuchaczy i przedstawicieli mediów na całej kuli ziemskiej. Wygląda na to, iż niedawno wydany projekt ma szanse powtórzyć sukces osiągnięty przez „Bizarre Tribe” i „Fela Soul”. Przy okazji należy trzymać kciuki za brak jakichkolwiek nieprzyjemności związanych z właścicielami praw autorskich do nagrań używanych przez Gummy Soul. W końcu nowojorskiemu kolektywowi chodzi o kreatywne przechowywanie pamięci o wydawnictwach sprzed lat i przypominaniu ważnych nagrań współczesnym odbiorcom muzyki.

    Powoli też należy szykować się na nowy album Souls Of Mischief„There Is Only Now” – z udziałem Adriana Younge’a, który zajmie się produkcją całego longplaya. W przygotowaniu również film dokumentalny o grupie, „93’Til:20 Years Souls Of Mischief”.

    DOWNLOAD: Gummy Soul – „93 Still”

    Tracklista

    1. Never Know More
    2. Live And Let Live
    3. Disseshowedo
    4. What A Way To Go Out
    5. Let ‘Em Know
    6. A Name I Call Myself
    7. 93 Still
    8. Limitations
    9. Anything Can Happen
    10. Make Your Mind Up
    11. Batting Practice
    12. That’s When Ya Lost
    13. Tell Me Who Profits
  • Powrót Jednorękiego Bandyty – ostatni album Ryana-O’Neila i 100dBs

    Powrót Jednorękiego Bandyty – ostatni album Ryana-O’Neila i 100dBs

    2–3 minut

    Światek podziemnego hip hopu to istne zagłębie indywidualności, ludzi chętnych do tego, by nie tylko z pozycji obserwatora, ale także aktywnego uczestnika partycypować w rozwoju tej dziedziny kultury. Nierzadko właściciele serwisów muzycznych, dziennikarze czy blogerzy posuwają się do poszerzenia swojej działalności o prowadzenie własnej oficyny wydawniczej. Tak też stało się w przypadku prowadzącego jednej z najważniejszych witryn traktujących o hip hopie – Kevina Nottinghama, będącego jednocześnie CEO HiPNOTT Records. Wśród artystów zrzeszonych pod skrzydłami wytwórni, obok m.in. MidaZa The Beasta, Junclassica, Spectaca, Tanyi Morgan czy SciFi Stu znaleźli się 100dBs oraz Ryan-O’Neil, autorzy genialnego „Tea & Spliffs”.

    Ryan-O’Neil, zwany nie bez powodu The One Hand Bandit (Jednoręki Bandyta – wszystko stanie się jasne po obejrzeniu jego zdjęć i teledysków), to obdarzony burzą dread locków, urodzony na Jamajce, a mieszkający w Nowym Jorku Emcee. Co więcej – osoba o gruntownym wykształceniu muzycznym, a także nauczyciel gry na gitarze. Przełomowym momentem dla jego twórczości było spotkanie w 2006 roku DJ’a 100dBs, beatmakera wychowanego na wczesnej muzyce elektronicznej, mającego głowę pełną pomysłów.

    „The Adventures of The One Hand Bandit and The Slum Computer Wizard” to zaprezentowany rok po spotkaniu, wspólny projekt obu panów. Świeże pomysły opakowane w klasyczny boom-bap szybko zostały docenione, a album często wymieniano jako jeden z najciekawszych podziemnych LP roku 2007. Co prawda na kolejne wydawnictwo tego duetu trzeba było trochę poczekać, jednak trzeba przyznać, że ani Ryan, ani 100dBs nie zmarnowali czasu, który poświęcili na pracę nad „Tea & Spliffs”.

    Zawierający 16 utworów longplay jest bardzo różnorodny, i to zarówno pod względem produkcji, jak i tematyki czy samego sposobu rapowania. Mimo że i tym razem jest boom-bapowo, nie jest to brzmienie, jakie kojarzyć się może jako pierwsze z tym terminem. Pomimo wykorzystywania sampli czy cutów, beaty nie nudzą i nie ma w nich przewidywalności czy monotonii, która czasami zdarza się przy tego rodzaju produkcjach. Choć 100dBs to utalentowany beatmaker, należy zaznaczyć, że na pierwszy plan wysuwa się Emcee The One Hand Bandit. Inteligencji, jaką ubiera w swoją błyskotliwość, ironię czy czasem nawet lekkie rozdrażnienie, szukać by można u takich tuzów jak członkowie chociażby Native Tongues. Bez wątpienia jest to raper wiedzący jak (i o czym) pisać teksty, ale też w jaki sposób dzielić się nimi ze słuchaczem, operować głosem czy flow. Dla przykładu przywołajmy singlowe „Wait A Minute”, gdzie Ryan wymierza liryczne policzki w stronę pseudohipsterów, próbujących na siłę wedrzeć się do bastionu zwanego hip hopem. Swoją drogą – jestem pewien, że O’Neil wypowiedział w świetny sposób myśli, które chodzą po głowie niejednego z nas…

    Album „Tea & Spliffs” można w całości odsłuchać za pośrednictwem Bandcampa HiPNOTT Records. Wydawnictwo promuje kilka singli – „Long Time”, „Too Much Noise”, „Power For The People” i ww. „Wait A Minute”, do którego nakręcono również kreatywny teledysk. Opublikowano też zapis części sesji nagraniowej duetu, w czasie której pracowano nad utworem „Across The Verrazano, Part 2”.

    Tracklista

    1. Tea & Spliffs (Intro)
    2. Flatbush & U
    3. Listen To Me
    4. Long Time
    5. Superman feat. Jake Lefco
    6. Beautiful People
    7. Snapper (Interlude)
    8. Wait A Minute feat. DJ Far East
    9. Here I Go feat. The Beege & Kats
    10. So Long feat. Glen Pine
    11. Too Much Noise feat. Pat Kigongo
    12. Power For The People
    13. Whiteboys, Jamaicans
    14. Across The Verrazano, Part 2
    15. Church (Interlude)
    16. Makin’ Moves
  • Girl Songs w wydaniu grupy @Peace

    Girl Songs w wydaniu grupy @Peace

    2–3 minut

    Przy ostatnich publikacjach na stronie często odnosiłem się do znacznego ożywienia w branży muzycznej po umiarkowanym okresie wakacyjnym. Artykuły dotyczące świeżo wydanych płyt zdecydowanie zdominowały minione dni. W dalszej części września również w serwisie będą przeważały bieżące tematy, aczkolwiek nie zabraknie też wpisów o wydawnictwach sprzed (kilku)nastu miesięcy. W końcu, nie samymi nowościami człowiek żyje, nieprawdaż? W najbliższym czasie na łamach serwisu zaprezentuję wydawnictwa The Midnight Eez, The Physics, Beat Bopa Scholara, Jessego Abrahama czy Trebles And Blues. Przed nimi jednak pora na obszerniejszy artykuł poświęcony wspominanej wcześniej na UCTL nowozelandzkiej formacji @Peace. Tom Scott i spółka wydali w pierwszym kwartale roku znakomicie przyjętą płytę „Girl Songs”.

    Artyści mieszkający na terenie Australii i Oceanii co rusz dają powody do zadowolenia. W ub. roku mnóstwo miejsca poświęcono grupie Home Brew i ich albumowi. Część osób związanych z tym zespołem uczestniczy też w życiu @Peace, o której ponownie zrobiło się głośno na początku tego roku. Zanim jednak przejdziemy do omawiania tegorocznej płyty zespołu, to wypada pokrótce przedstawić ten kolektyw.

    Szukając odpowiedniego sformułowania opisującego formację z Kraju Kiwi najlepiej posłużyć się nazwą „supergrupa”, gdyż część z nich należy również do szeregów innych zespołów. Grupę tworzą następujący artyści: Lui Tuiasau, Tom Scott, Christoph El Truento, Dandruff Dicky & B.Haru. Trzon tego kolektywu stanowi pierwsze trio odpowiedzialne za warstwę liryczną (Lui & Tom) oraz muzyczną (Christoph) nagrań spod szyldu @Peace. Nowozelandczycy solidnie zaprezentowali się lokalnej oraz międzynarodowej publiczności na wydanym ponad 2 lata temu debiutanckim albumie noszącym tytuł „@Peace”. Wydawnictwo błyskawicznie rozprzestrzeniło się po całej kuli ziemskiej, w czym duża zasługa charakterystycznego klimatu, w jakim osadzono utwory na tym projekcie. Alternatywne brzmienie tracków oraz melodyczne flow duetu raperów z miejsca zapewniło mieszkańcom Nowej Zelandii setki fanów. Druga płyta grupy, „Girl Songs”, znacznie powiększyło grono ich sympatyków.

    Premiera drugiego albumu nowozelandzkiego zespołu nie mogła odbyć się w żaden inny dzień, jak w ostatnie walentynki. Już po zaprezentowaniu singli promujących longplay – „Cake” i „Flowers” – nietrudno było zauważyć postęp i większy polot Nowozelandczyków w porównaniu z debiutancką płytą „@Peace” z lipca 2011 roku.

    Główny motor napędowy wszystkich utworów pojawiających się na tym projekcie stanowi duet wokalistów – Tom Scott & Lui Tuiasau. Wykonawcy postanowili mocno ubarwić swój materiał wplatając do otoczki hip hopowej elementy R&B, neo-soulowe, jazzowe i pochodne wariacje. Wszystkie te składowe stworzyły jedyne w swoim rodzaju tło do szczerych, przepełnionych emocjami i dających do myślenia opowieści @Peace. Leniwie rozpoczynające wydawnictwo „Bar Stool Balancing Act 1” powoli wprowadza do pozostałej zawartości tej rozszerzonej EP-ki, w której nie brakuje ważnych treści. „Cats Like Fish”, „Midnight”, „Anaesthetised”, „2 Die 4” – wszystkie nagrania pozostają na długo w pamięci. Swoistą puentą „Girl Songs” jest natomiast zamykający płytę track „My Dad”. Tom Scott określił tegoroczną płytę grupy jako „most honest shit”. Trzeba przyznać, iż ma w tym wiele racji.

    @Peace udostępniło album na Bandcampie. Wydawnictwo do dzisiaj cieszy się popularnością na tym serwisie (pomimo dosyć wysokiej ceny wersji elektronicznej). Grupa zachęcona odbiorem projektu przez słuchaczy na całym świecie wypuściła też fizyczną edycję „Girl Songs” (w formie deluxe). Płyty kompaktowe ze zmienioną okładką ukazały się miesiąc po wydaniu materiału. Oprócz darmowych singli „Cake” i „Flowers” nakręcono również trzy teledyski promujące longplay. Obrazy zrealizowano do tego drugiego utworu, a także „Bar Stool Balancing Act 1” i „Anaesthetised” (fenomenalne dzieło, niezwykle zjawiskowy klip).

    Tracklista

    1. Bar Stool Balancing Act 1
    2. Days Like This
    3. Cats Like Fish
    4. Midnight
    5. Cake
    6. Anaesthetised
    7. 2 Die 4
    8. Flowers
    9. Wandering
    10. My Dad
  • Spur Momento Trailer nowym projektem Damu the Fudgemunka

    Spur Momento Trailer nowym projektem Damu the Fudgemunka

    3–4 minut

    Instrumentalne wydawnictwa związane mniej lub bardziej z instrumentalnym hip hopem potrafią coraz skuteczniej przyciągać odbiorców. Projekty wydawane przez producentów z różnych kontynentów stanowią spory odsetek wszystkich nagrań ukazujących się obecnie na rynku płytowym. Wystarczy tylko przejrzeć listę płyt wypuszczonych w tym tygodniu. 3 września ukazały się nowe materiały 14KT, Exile’a, Klausa Layera, Fitza Ambro$e’a & Ohbliva, a więc nietuzinkowych i godnych polecenia beatmakerów. Wszystkich tych uznanych artystów pogodził jednak Damu the Fudgemunk. Twórca pochodzący z Waszyngtonu przygotował pierwsze obszerniejsze wydawnictwo po dłuższej przerwie – „Spur Momento Trailer” – zaskakując nieco zawartością tego projektu.

    Jeżeli chodzi o przedstawicieli nowej fali producentów tworzących muzykę silnie inspirowaną latami 90.tymi, to każdy przeciętny słuchacz na pewno będzie miał swoich faworytów. W czołówce beatmakerów nie powinno zabraknąć miejsca dla Earla Davisa. Damu the Fudgemunk zaskarbił sobie sympatię opinii publicznej głównie za sprawą kapitalnego brzmienia swoich nagrań łączących czasy Złotej Ery ze współczesnością. Wraz z kolejnymi projektami wydawanymi przez rezydenta DMV/DC także osoby ze sceny hip hopowej szeroko kompletowały jego wydawnictwa. Klasę muzyczną prezentowaną przez beatmakera świetnie oddają poniższe słowa wypowiedziane przez legendarnego Marleya Marla:

    Bardzo odświeżające jest słuchanie młodego kota z taką duszą. Dokładnie to, czego brakuje na scenie… duszy.

    W trakcie ostatnich kilku lat artysta wypuścił mnóstwo projektów. Najważniejszym z nich jest w oczach wielu osób dwuczęściowe wydawnictwo „How It Should Sound”, dzięki któremu Damu the Fudgemunk na nowo zdefiniował pojęcie instrumentalnego hip hopu opartego o korzennie podstawy. W dalszej kolejności należy wymienić „Supply For Demand”, „Spare Time”, „Kilawatt: V1” i całą masę pomniejszych materiałów. Do tego dochodzi działalność producenta w ramach grup Y Society i Panacea. Sympatycy rapu o stricte undergroundowym posmaku szczególnie doceniają jedynego do tej pory longplaya tej pierwszej formacji – „Travel At Your Own Pace”. Współwłaściciel Redefinition Records trochę zwolnił na przestrzeni kilkunastu ostatnich miesięcy, kiedy to zajmował się przeważnie tworzeniem remiksów i pojedynczych tracków. W związku z tym, premierze „Spur Momento Trailer” towarzyszył dodatkowy dreszczyk emocji u jego fanów.

    Pierwsze wzmianki dotyczące nowej płyty Amerykanina pojawiły się jeszcze pod koniec 2011 roku, ale ostateczny kształt wydawnictwa znacznie różni się od początkowych założeń. W porównaniu z dotychczasowymi nagraniami beatmakera zaszła istotna zmiana dotyczące klimatu i charakteru tracków. Damu the Fudgemunk zdawał sobie sprawę z tego, iż mnóstwo słuchaczy nastawia się na „How It Should Sound Volume 3” i z góry zakładają oni, jaki będzie szkielet projektu. Jednak producent zaskoczył niemal wszystkich, gdyż na „Spur Momento Trailer” podążył w zupełnie inną stronę. Artysta przeczesał pokaźną liczbę starych płyt, wydobywając z nich pełno archiwalnych dialogów i innych sampli. Posłużyło to za punkt wyjściowy do stworzenia 7 rozbudowanych kompozycji. Tradycyjne brzmienie muzyki łączy się tutaj z syntetycznymi domieszkami przeplatanymi również spokojną elektroniką. Rozszerzona EP-ka rozpoczyna się powoli, jednak już po chwili można zauważyć pierwszą dużą zaletę tej produkcji. Każdy utwór znakomicie przechodzi w drugi, całość jest spójna i przyjemna w odbiorze, aczkolwiek bardziej wymagająca od słuchacza niż w przypadku wcześniejszych nagrań Damu. „Fades Em Gone (Organ Grinder)”, „Trenchcoat, Fedora & Briefcase” czy „Meadows” (fantastycznie wpleciony boom-bapowy koniec tracka) wypadają naprawdę udanie. W podobnym tonie należy wypowiadać się o pozostałej zawartości EP.

    Wrześniowe wydawnictwo amerykańskiego producenta trafiło na Bandcampa. Redefinition Records zgodnie ze swoją tradycją zatroszczyło się o godne wydanie projektu, który ukazał się na rynku fonograficznym w wersji elektronicznej oraz fizycznej. Oprócz płyt kompaktowych „Spur Momento Trailer” można dostać na dwóch edycjach winylowych (2×10″) – podstawowej (czarny kolor płyt) oraz limitowanej (kolorowe nośniki). Wydanie EP-ki na woskach obejmuje też stronę D zawierającą tzw. liner notes dotyczące całej płyty. Wydawnictwa są dostępne do nabycia w sklepie REDEF (później pojawią się w sprzedaży też kasety). Damu the Fudgemunk powinien dobrze wyjść na tym, iż zdecydował się nagrać materiał o innym charakterze niż dotychczas. Dzięki temu odbiorcy mają pewność, że jego nagrania nie są przypisane tylko do jednej odmiany instrumentalnego hip hopu.

    Tracklista

    1. Redef Mission Statement
    2. They Who Flock
    3. Assembly Line
    4. Fades Em Gone (Organ Grinder)
    5. Blizzard
    6. Trenchcoat, Fedora & Briefcase
    7. Meadows
Translate »