Tag: bandcamp

  • Jakub Nox Ambroziak z eksperymentalnymi brzmieniami na Dark Side Of The Sun

    Jakub Nox Ambroziak z eksperymentalnymi brzmieniami na Dark Side Of The Sun

    2–3 minut

    Współcześni artyści muzyczni nie raz poszukują różnych form ekspresji w swojej twórczości. Już od dobrych kilku lat trwa ciągłe mieszanie się gatunków i nurtów muzycznych, niejednokrotnie odległych od siebie i wręcz wydawałoby się niemożliwych do wspólnej koegzystencji. Eksperymenty muzyczne dość często przyciągają więcej odbiorców, aniżeli standardowe wydawnictwa, w wielu przypadkach przewidywalnymi od początku do końca. Poza tym twórcy starają się ominąć próby zaszufladkowania ich produkcji, uciekają od tego i starają się wnieść swój własny pierwiastek do dzisiejszej muzyki. Właśnie takim wstępem należy opatrzyć album polskiego producenta Jakuba Noxa Ambroziaka, „Dark Side Of The Sun”.

    Do tej pory sylwetkę rodzimego wykonawcy kojarzono z kilkoma niszowymi projektami oraz dwiema EP-kami pochodzącymi z 2011 roku. „Mixtape / Deadline (2007-2008)”, „BeaTape 2008-2010” oraz „Rough Fragments that will Never Arose – Mix (2007-2011)” wydane w latach 2009-11 stanowiły zbiory instrumentalnych nagrań, remiksów i wszelkiej maści pobocznych projektów. W ub.r. Nox wypuścił „No Album” EP i „Atom” EP, będące bezpośrednim przetarciem przed opublikowaniem tegorocznego dzieła (oba materiały znajdziecie na Bandcampie). Na dokładkę słuchacze otrzymali „Cosmos Remixes EP” – remiksy nagrań zawartych na dwóch ww. produkcjach. Alternatywne wydanie kompozycji producenta spotkało się z ciepłym przyjęciem przez niejednego słuchacza, co zaowocowało większym zainteresowaniem jego twórczością i oczekiwaniem na następne pozycje wydawnicze.

    Intrygująca płyta młodego twórcy o przykuwającym tytule, „Dark Side Of The Sun”, ukazała się w pierwszym kwartale b.r., a w maju trafił do sprzedaży. Jak informuje sam twórca tego wydawnictwa, to projekt przeznaczony dla odważnych ludzi z otwartymi umysłami, chcącymi eksplorować niebezpieczne tereny muzyczne. Odkrycie ciemnej strony słońca w interpretacji artysty wymaga pełnego skupienia i odrzucenia na bok mniej istotnych rzeczy. Już od pierwszych sekund trwania otwierającego EP utworu „Inarritu” mamy pewność, iż obcujemy z brzmieniami dalekimi od sztampowości. Jakub Nox Ambroziak dostarcza niepokojące minimalistyczne dźwięki, z powodzeniem mogące posłużyć za ścieżkę dźwiękową do psychodelicznego filmu. Gościnne udziały wokalistek – Kinty i Ailo – wzbogacają odpowiednio „Hole” oraz „Grey Sun”, będąc niejako wisienką na torcie całego wydawnictwa. Wpływ na ostateczny kształt płyty wywarł także Mikołaj Bugajak, odpowiedzialny za mastering materiału.

    Wydawnictwo płytowe Noxa trafiło do odsłuchu na Soundclouda i Bandcampa. „Dark Side Of The Sun” jest dostępne w sprzedaży za pośrednictwem Asfalt Shopu, labelu Nowe Nagrania oraz iTunes. Powstał też teledysk promujący tegoroczny projekt. Psychodeliczny i daleki od schematyczności obraz stworzono do utworu „Treebeard in the Dead Wood”. Artysta ogłosił już swoje kolejne plany wydawnicze. W przygotowaniu dwie produkcje, z czego pierwsza – „Mikrokosmos” – ma się ukazać jeszcze w tym roku. Więcej o postaci wywodzącego się ze Słupska wykonawcy dowiecie się z lektury wywiadu przeprowadzonego z nim przez stronę SugaSoul.

    Tracklista

    1. Inarritu
    2. Dark Side of the Sun
    3. Hole feat. Kinta
    4. Solar System
    5. Grey Sun feat. Ailo
    6. Erse
    7. Treebeard in the Dead Wood
    8. Dark Side of the Sun (Bonus Track: Giacomo Remix)

  • Darmowy album: FenaxiZ – Vintage

    Darmowy album: FenaxiZ – Vintage

    2–4 minut

    Darmowe wydawnictwa nadal podbijają branżę muzyczną. Temat projektów rozdawanych za darmo w sieci internetowej często pojawia się jako temat na wielu stronach i to niekoniecznie związanych z muzyką. W końcu to jedna z najlepszych form promocyjnych, używanych z powodzeniem przez dobrze znanych, jak i niszowych artystów. Niemal codziennie ukazują się bezpłatne materiały, przyjrzyjmy się zatem wybranym tytułom z tego kręgu z ostatnich tygodni. Polski producent Soulpete wydał „SoSoulSynergy [EP]”, K-Murdock przygotował album inspirowany kulturą Japonii, „Beats From The East”, a Doodlebug z Digable Planets wypuścił mixtape „The Expendables”. Obok tych i wielu innych produkcji znajdziemy debiutancki album rezydującego w Toronto rapera, FenaxiZa – „Vintage”.

    Kanadyjska scena hip hopowa nie jest aż tak rozrośnięta, co okręgi w innych państwach, jednak artyści wywodzący się z Kraju Klonowego Liścia liczą się na ogólnoświatowej mapie muzycznej. W tym roku ukazało się już kilka stojących na co najmniej solidnym poziomie płyt autorstwa Kanadyjczyków – „Hope In Dirt City” Cadence’a Weapona czy „There Is Only Today” Muneshine’a. Pochodzący z Toronto FenaxiZ stara się ze swoim materiałem także dotrzeć do licznego grona odbiorców i otrzymać równie wiele, co swoi koledzy po fachu, pozytywnych opinii. Przed wydaniem tegorocznego materiału, raper wypuścił dwa projekty – „The Audiobiography” EP (2004) oraz mixtape „The Strongest Link” (2006). Dzięki tym produkcjom dał się poznać jako utalentowany młody Emcee, przykładający dużą uwagę do poziomu swoich tekstów. Kanadyjczyk o filipińskich korzeniach obraca się wokół tematyki społecznej i problemów otaczających jego na co dzień, a niemal w każdym jego nagraniu słychać silne nawiązania do lat 90.tych ubiegłego wieku. Nie inaczej jest w przypadku „Vintage” – albumu czerpiącymi garściami z lat wcześniejszych, będącego szczerym manifestem FenaxiZa.

    Wydany w drugiej połowie lipca materiał zawiera 15 utworów powstałych na przestrzeni ostatnich lat. Już od samego początku trwania longplaya gospodarz albumu przenosi odbiorców do własnego świata, gdzie unosi się niesamowity klimat lat 90.tych. FenaxiZ postawił na bardzo osobisty charakter płyty, momentami wręcz niespotykany u innych współczesnych artystów. Raper porusza się wokół swojego najbliższego otoczenia („Empty Bottle”), opisuje prawdziwy wygląd Toronto („The Real Toronto”), nawiązuje do niełatwej i naznaczonej wieloma krzywdami historii swoich przodków („White Man’s Burden”). W niemal każdym nagraniu na „Vintage” czuć tęsknotę za dawnymi czasami („Golden Age”, „Vintage”), a problemy egzystencjalne i rozliczenia z przeszłością występują równie często („Dear Life”). Emcee operuje bogatym słownictwem i pewnym flow. Wszystko oparte o beaty różnych producentów – AmiR, Anonymous Twist, Incise, Jobe Wan Kenobi, The Quarter Inch Kings & royceBIRTH – ukierunkowane na boom-bapowe brzmienie. Wśród dwóch bonus tracków zamykających LP zdecydowanie przykuwa uwagę „The Launch Promo” wykorzystujące instrumental ze słynnego storytellingu MC Lyte, „Poor Georgie”.

    Płytę można odsłuchać za pośrednictwem Bandcampa. Poniżej zamieszczam bezpośredni link do pobrania albumu (na BC widnieje opcja „name your price”). FenaxiZ nagrał wraz ze swoimi przyjaciółmi już 4 teledyski do utworów pochodzących z „Vintage”. Obrazy powstały kolejno do „Empty Bottle”, „Golden Age”, „White Man’s Burden” oraz tytułowego nagrania z LP.

    DOWNLOAD FenaxiZ – „Vintage”

    Tracklista

    1. Vintage (prod. Incise)
    2. Status Update feat. royceBIRTH (prod. royceBIRTH)
    3. The Real Toronto (prod. AmiR)
    4. Golden Age (prod. Incise)
    5. The Way (prod. The Quarter Inch Kings)
    6. Can’t Stop Me (prod. Anonymous Twist)
    7. Queen feat. August Rigo (prod. AmiR)
    8. Full Circle (prod. Incise)
    9. Go For Broke feat. Alex Dimez & Wylie (prod. royceBIRTH)
    10. White Man’s Burden feat. JLatte (prod. The Quarter Inch Kings)
    11. Goodbye To The Game (prod. The Quarter Inch Kings)
    12. Empty Bottle (prod. Incise)
    13. Dear Life (prod. royceBIRTH)
    14. The Launch Promo (Poor Georgie freestyle) [Bonus track]
    15. Power feat. Dagamuffin, Kris Blade, Kim Possible (prod. Jobe Wan Kenobi) [Bonus track]
  • Darmowe EP: P.R – Introspection

    Darmowe EP: P.R – Introspection

    2–3 minut

    Codziennie z różnych zakątków świata napływają informacje o świeżych wydawnictwach instrumentalnych. Wielu producentów decyduje się na wypuszczanie muzyki na własną rękę, obchodząc szerokim łukiem wszelkich wydawców. Obok zalet związanych z tą formą prowadzenia działalności w branży muzycznej, natrafiamy też na kilka sporych wad, dotyczących głównie kwestii promocyjnych i dotarcia do odbiorców. Dlatego też pojawiają się w tym gronie osoby starające się nawiązać współpracę z labelami dbającymi o swoich artystów i posiadających pewną pozycję na scenie muzycznej. Jednym z takich przykładów jest oficyna wydawnicza założona w ub.r., Cult Classic Records, która pomimo krótkiej historii stanowi prawdziwą markę. Wśród projektów sygnowanych przez CCR trafimy na EP-kę beatmakera z Australii o pseudonimie P.R – „Introspection”.

    Label powołany do życia nieco ponad rok temu przez Boba42jh i Thomasa Prime’a, raz po raz wypuszcza muzykę godną polecenia sympatykom instrumentalnego hip hopu i brzmień pochodnych. Od czasu debiutanckiej kompilacji „Friends and Family” z października ub.r. ukazało się już 12 różnych płyt sygnowanych przez brytyjską oficynę wydawniczą. Pochodzący sprzed dwóch miesięcy materiał P.R-a wpisuje się w klimat muzyki wypuszczanej przez CCR. Australijski artysta nie należy do kompletnych nowicjuszy, zbierając po drodze do opublikowania „Introspection” pewne doświadczenie. W styczniu 2010 roku trafił do obiegu jego mixtape przedstawiany przez Statika Selektah, „Pre-Heated” (gościnne udziały m.in. Naledge’a, Chaundona, Mystro, Carli Waye, 13th Sona). Z kolei w maju ub.r. odbyła się premiera „Bridging The Gap”, materiału nowojorskiego weterana Aliego Vegasa, w całości wyprodukowanego przez bohatera tej publikacji i The Iron Ghosta jako duet Sound Kamp. Pozytywny odbiór twórczości P.R-a wpłynął też na zainteresowanie słuchaczy „Introspection”, jego pierwszego wydawnictwa pod skrzydłami Cult Classic Records.

    Darmowa płyta ukazała się 3 czerwca, ale już wcześniej można było poznać jej przedsmak za sprawą singla „Sunchild” z udziałem Substantiala & Funky DL. Utwór utrzymany w klimacie jazz-hopu pod wyraźnymi wpływami Nujabesa okazał się świetnym przetarciem przed całością materiału. P.R na „Introspection” pokazuje w jaki sposób należy dzisiaj kreatywnie samplować i budować instrumentalne kompozycje. Najlepszy tego dowód, to „Faraway” wykorzystujące nagranie o tym samym tytule Haruki Nakamury z jego ubiegłorocznego albumu „Twilight”. Również „Coming Home” z partią wokalną Carli Waye, czy „There for You” udowadnia klasę producenta. Wyrażając się o muzyce zawartej na EP-ce określenie chill jazz-infused hip hop będzie jak najbardziej na miejscu.

    Debiutanckie EP australijskiego beatmakera można znaleźć na Bandcampie. „Introspection” zostało udostępnione do darmowego pobrania (link poniżej), a ponadto istnieje możliwość wsparcia P.R-a nabywając projekt w cenie $1 USD.

    DOWNLOAD P.R – „Introspection”

    Tracklista

    1. Moon Mother
    2. Faraway
    3. Lost Then Found
    4. Coming Home feat. Carla Waye
    5. There for You
    6. Sunchild feat. Substantial & Funky DL
  • Muneshine powraca z solowym wydawnictwem płytowym

    Muneshine powraca z solowym wydawnictwem płytowym

    3–4 minut

    Nawet w trakcie okresu wakacyjnego, niezbyt przychylnego przejawom większej aktywności w branży muzycznej, ukazuje się pełno nowych produkcji. Wydawcy i artyści nie zważając na to, iż mnóstwo osób myśli głównie o błogim lenistwie, starają się dostarczać wydawnictwa wysokich lotów. Ważniejsze nowości na rynku wydawniczym trafiają do stałej rubryki na stronie o premierach płytowych, a teraz przyszła kolej na krótki wypis płyt, o których szerzej w najbliższym czasie w serwisie. Tym razem sięgnę po materiały sprzed kilku miesięcy (lecz nie tylko) – „Let It Go” House Shoesa, dwie płyty REKS-a („Straight, No Chaser” oraz „Rebelutionary”), „Color Theory” Kero One’a, „The French Revolution” Alterbeats, „Jeary For Dolo!” Jeary’ego, czy też wrócę do poprzedniego roku po kilka projektów. Jednak zanim przyjdzie czas na wszystkie te artykuły, najpierw zawitam w odwiedziny do Toronto. Pochodzący z tego kanadyjskiego miasta Muneshine wydał w maju nowe solowe LP, „There Is Only Today”.

    Kraj Klonowego Liścia nie sprzyja zbytnio kulturze hip hopowej, zresztą podobnie jak wielu innym częściom życia codziennego rodem z USA (z NBA na czele). Nie oznacza to wcale, iż artyści z Toronto, Montrealu, Vancouver lub innych kanadyjskich metropolii nie odnieśli sukcesu na scenie muzycznej, a dotyczy to zarówno mainstreamu, jak i undergroundu. Muneshine należy do grona przedstawicieli tego chłodnego kraju mogących zaliczyć swoją działalność w przemyśle fonograficznym do udanych. Rob Bakker to jeden z grona artystów posiadających najliczniejsze grono sympatyków w Ameryce Północnej, Japonii, Australii i Europie. Jego poprzednie albumy ukazywały się na trzech kontynentach. Producent/raper/DJ współpracował z japońskimi Handcuts Records i Revolution Recordings, kanadyjskim Handcuts Records, australijskim Grindin’ oraz amerykańskim Domination Recordings. Wszystkie dotychczasowe płyty Kanadyjczyka –  „Opportunity Knocks”, „A Walk In The Park” i „Status Symbol” – spotykały się z przychylnymi recenzjami i opiniami słuchaczy. Po drodze trafiły do obiegu beat tape’y wykonawcy oraz jego wspólne nagrania z Ghettosocksem jako Twin Peaks (m.in. „Mount Crushmore” powstałe przy współpracy z The Returners). Od chwili wydania ostatniego solowego materiału mieszkańca Toronto minęły 4 lata, więc najwyższa pora na jego nowy longplay, nieprawdaż? Premiera „There Is Only Today” potwierdziła zapotrzebowanie na muzykę Muneshine’a. Spore grono słuchaczy wciąż ma pozytywne nastawienie do jego twórczości.

    Przy wydaniu czwartego albumu kanadyjski twórca podjął współpracę z kolejnym labelem w swojej karierze, Droppin’ Science Productions. Wydawnictwo awizowano od pewnego czasu, a początkowo miało zostać wypuszczone znacznie wcześniej. Ostatecznie materiał ujrzał światło dzienne pod koniec maja i z takiego obrotu sprawy należy być wielce usatysfakcjonowanym. Co pierwsze rzuca się w oczy (czytaj: uszy) po nawet pobieżnym zapoznaniu się z „There Is Only Today”? Warstwa muzyczna projektu stojąca na wysokim poziomie za sprawą uznanych beatmakerów w branży hip hopowej. Produkcją utworów zajęli się Buckwild, Suff Daddy, Freddie Joachim, DJ Spinna, M-Phazes, !llmind, BoomBaptist, Shinogo. Niejeden raper może pozazdrościć obecności tych producentów na swoim wydawnictwie. Muneshine’a za mikrofonem wsparli ponadto Shuanise, Dminor, ELMNT & Kydd, D-Sisive, Ghettosocks & Emilio Rojas. Autor płyty stawia na inteligentny hip hop, łatwo odnajduje się w różnej tematyce utworów, nie ma u niego miejsca na szmirę i wypełniacze. „The City”, „Starter Jacket”, „Lower Level” oraz „Sixteen Twenty Nine” stanowią świetną wizytówkę albumu.

    Ostatnie wydawnictwo muzyczne Muneshine’a można znaleźć na Bandcampie. Droppin’ Science Productions wydało materiał także na płycie CD, dostępnej w sprzedaży także za pośrednictwem ww. serwisu. Singiel zapowiadający longplay, „Lower Level”, ukazał się jako tzw. DJ Pack razem z instrumentalem i accapellą. Paczkę udostępniono jako „name your price”.

    Aktualizacja #1: Muneshine wypuścił trzy teledyski promujące jego materiał. Videoclipy zrealizowano do kolejno „Lower Level”, „The City” i „There Is Only Today”.

    Aktualizacja #2: Pod koniec grudnia 2012 roku artysta wypuścił dodatkowo materiał zawierający remiksy utworów z LP i dodatkowe nagrania rozszerzające ten album. „There Is Only Today (The Remixtape)” trafiło na Bandcampa.

    Tracklista

    1. On These Streets feat. Shuanise (prod. Suff Daddy)
    2. Home Sweet Home (prod. Jeff Spec & Muneshine)
    3. There Is Only Today (prod. !llmind)
    4. Do Me feat. Dminor (prod. M-Phazes)
    5. Back To The Future feat. ELMNT & Kydd (prod. Muneshine)
    6. Cry Baby (prod. BoomBaptist)
    7. The City (prod. DJ Spinna)
    8. Starter Jacket feat. D-Sisive (prod. Freddie Joachim)
    9. No Days Off feat. Ghettosocks (prod. Muneshine)
    10. Lower Level (prod. Buckwild)
    11. Meursault (The Stranger) (prod. Buckwild)
    12. Sixteen Twenty Nine (prod. Shinogo)
    13. For The Sky feat. Emilio Rojas (prod. M-Phazes)
    14. So Long feat. D-Sisive (prod. Muneshine)
  • Soundsci z przepisem na klasyczny hip hop

    Soundsci z przepisem na klasyczny hip hop

    2–3 minut

    W dzisiejszych czasach labele pojawiają się niczym grzyby po deszczu. W branży hip hopowej można spotkać multum wydawców z różnych zakątków świata. Jedni z nich ograniczają się do wypuszczania muzyki w formacie elektronicznym, inni zaś specjalizują się w limitowanych wydawnictwach tłoczonych na płytach CD i winylach. W tej drugiej grupie znajdziemy niewielką wytwórnię z angielskiego Birmingham, Crate Escape Records. Katalog labelu zawiera przede wszystkim pozycje przeznaczone dla miłośników wosku. Do tej pory nakładem CER ukazało się m.in. „Legitimate Raw” Alternate Reality, „A Constipated Monkey Demo’s” 12″ Kuriousa, czy „Dig For Victory EP” Soundsci. Właśnie ta ostatnia grupa złożona z doświadczonych przedstawicieli undergroundu wydała pod koniec czerwca najważniejszą jak dotąd płytę pod sztandarem Crate Escape Records – „Formula 99”.

    Grupy muzyczne tworzone przez mieszkańców różnych państw czy nawet kontynentów nie stanowią dzisiaj żadnego zaskoczenia. Soundsci dołączyło do długiej listy obfitującej w wiele interesujących zespołów nagrywających wydawnictwa na odległość. Oryginalnymi założycielami kolektywu są Audessey z undergroundowej formacji z Atlanty, Mass Influence, oraz Jonny Cuba ze związanego z Ninja Tune DSP. W tym zestawieniu powstał debiutancki projekt duetu, o którym wcześniej napomknąłem – „Dig For Victory EP”. Po ciepłym przyjęciu przez niszę odbiorców i kolekcjonerów limitowanych wydawnictw winylowych, Soundsci poszli o krok dalej. Do współpracy nad pierwszym longplayem zespołu zaproszono doskonale znanego Ollie’ego Teebę (The Herbaliser) oraz U-George’a (Hemisphere) i Oxygena (Sputnik Brown). Pięcioosobowe grono artystów posiadało ponad wszelką wątpliwość możliwości, aby dostarczyć odbiorcom wysokich lotów album o stricte klasycznym hip hopowym charakterze. Niniejsze słowa w odpowiedni sposób opisują „Formula 99” LP.

    Premiera płyty odbyła się 25 czerwca b.r., ale już na kilka tygodni przed tą datą sporo mówiło się o albumie. Crate Escape Records postarało się o podgrzanie atmosfery przed wydaniem materiału przy pomocy snippetów zwiastujących „Formula 99”. Już po zapoznaniu się z krótkim miksem jako pewnik można było stawiać klasyczną formę longplaya. W końcu, jeżeli Jonny Cuba & Ollie Teeba biorą się za produkcję, a główną postacią od strony wokalnej zostaje Audessey, w grę nie wchodzą żadne inne rozwiązania. Soundsci przedstawia własną wizję korzennego rapu, nieprzypadkowo dobierając taki, a nie inny tytuł tego wydawnictwa. Beaty dostarczone przez duet producencki, uzupełniony w utworze „Change” przez Jaisu, rzeczywiście nie odstają poziomem od wiodących instrumentali o undergroundowym zacięciu sprzed 13 lat. Na brudnych, boom bapowych produkcjach swobodnie odnajdują się wszyscy raperzy, także zaproszeni goście (John Robinson, Ghettosocks & Cadence). Całość splata doskonała okładka, świetnie pasująca do ogólnego zarysu „Formula 99”.

    Soundsci zaprezentowało słuchaczom pełen album na Bandcampie, zaś Crate Escape Records zadbało o wydanie materiału w wersji elektronicznej i fizycznej. „Formula 99” trafiło na limitowaną edycję winylową (300 sztuk) dostępną w sprzedaży za pośrednictwem Big Cartelu. Oprócz działalności w ramach grupy, członkowie formacji zapowiedzieli swoje solowe projekty. Oxygen nagrywa wraz z DJ’em Spinną „SPOX PHD”, z kolei U-George & Ollie Teeba pracują nad wspólnym materiałem. Jak widać, warto uważnie obserwować poczynania osób wchodzących w skład tego międzynarodowego kolektywu.

    Tracklista

    1. The Lockdown
    2. Hey Hey feat. John Robinson
    3. In A Flash
    4. Candyland
    5. Da Livin’
    6. Ill Dialect
    7. Rhyme 4 Rhyme feat. Ghettosocks & Cadence
    8. Formula 99
    9. Change Intro
    10. Change
    11. Trees
    12. End Game
    13. Keep on
    14. Give Thanks
  • Dunc i Toine z DTMD przedstawicielami nowej szkoły rapu

    Dunc i Toine z DTMD przedstawicielami nowej szkoły rapu

    2–3 minut

    Zmiany pokoleniowe w branży hip hopowej są coraz bardziej zauważalne, o czym kilkakrotnie informowałem na stronie. Zastępy rookies nielegitymujących się dużym doświadczeniem śmiało rozpychają się łokciami na scenie muzycznej i bez kompleksów wprowadzają się na salony. W wielobarwnym i zróżnicowanym kotle wypełnionym po brzegi wykonawcami na dorobku znajdziemy jednak niejedną postać skrzętnie łączącą klasyczną formę hip hopu przeniesioną ze świeżym spojrzeniem na ten gatunek muzyczny. Jeden z ostatnich nabytków Mello Music Group, duet DTMD (Dunc & Toine), świetnie oddaje ducha Złotej Ery rapu wpisanym do współczesnych warunków na świecie. Wydany we wrześniu ub.r. album „Makin’ Dollas” jest najwłaściwszym tego potwierdzeniem.

    Brown Bag AllStars, Kooley High, Clear Soul Forces, Fly Union, The Regiment – to tylko wybrane przykłady hip hopowych formacji mających wszelkie predyspozycje ku temu, aby w niedalekiej przyszłości mocno namieszać w branży muzycznej. Rezydujący w Prince George’s County Maryland bohaterowie niniejszego artykułu także posiadają wystarczający potencjał i mogą dołączyć do grona poważanych przez wielu odbiorców młodych-zdolnych twórców. Przy pierwszym zetknięciu się z grupą, przede wszystkim przykuwa uwagę nazwa zespołu, kojarzącą się z legendarnym duetem EPMD. DTMD rozwija się jako Dunc & Toine Makin’ Dollas, ale poza tym follow-upem wykonawcy przyznają się też do innych inspiracji, z J Dillą i DJ’em Jazzy Jeffem na czele. Istotną rolę w twórczości członków MMG odegrał Oddisee. Artyści przewijali się na jego nagraniach – „101” i „In The Ruff” Diamind Districtu – a zdobywający oddane grono fanów producent/raper szepnął o nich dobre słowo przy wydaniu ich debiutanckiego projektu. Pierwszy materiał DTMD, „The Basics EP”, ukazał się w lutym 2010 roku i przypadł do gustu sympatykom undergroundowego rapu bliskiego katalogowi ww. Mello Music Group. Nic więc dziwnego w tym, iż Dunc & Toine znaleźli się następnie pod skrzydłami tego labelu. 9 miesięcy temu oficyna wydawnicza wypuściła ich debiutancki longplay – „Makin’ Dollas”.

    Działalność DTMD opiera się na sprawdzonych od lat zasadach w hip hopowym rzemiośle – współpracy pomiędzy raperem, a producentem. Warstwa tekstowa przypada Toine’owi, natomiast za tworzenie beatów cała odpowiedzialność spada na Dunca. Niby nic odkrywczego, żadne novum, osoby postronne zaczną kręcić nosem, ale co z tego, skoro ta forma idealnie sprawdza się w przypadku formacji ze stanu Maryland. Produkcja płyty została osadzona w klimatach twórczości ww. J Dilli i DJ’a Jazzy Jeffa oraz autorskim pierwiastkom dodanym przez połowę duetu. Już po zapoznaniu się z dowolnym pierwszym-lepszym utworem pochodzącym z ubiegłorocznego albumu, czuć znakomitą chemię panującą pomiędzy gospodarzami LP. Toine umiejętnie dobrał tematy na poszczególne nagrania, a zaproszeni Emcees – yU, Oddisee, Kev Brown, Godly MC i Quartermaine – nadają kompozycjom dodatkowych kolorów. Mello Music Group raz po raz wydaje wartościową muzykę i początkowo zachodziły obawy, iż „Makin’ Dollas” zniknie pomiędzy innymi płytami sygnowanymi przez tę wytwórnię płytową. Jednak do tego nie doszło, a Duncowi & Toine’owi należą się słowa uznania za nagranie udanego materiału.

    Mello Music Group zdążyło już przyzwyczaić słuchaczy do umieszczania nagrań sygnowanych przez ten label na Bandcampie. Nie inaczej stało się w przypadku „Makin’ Dollas”. DTMD przygotowało kilka teledysków promujących wydawnictwo. Obrazy powstały do „You”, „A Loan for the Lonely” oraz „Raw”, stanowiąc świetny dodatek do całości materiału.

    Tracklista

    1. Intro
    2. Makin’ Dollas
    3. Untitled feat. Oddisee
    4. Been Trying
    5. You
    6. The Struggle Is Real
    7. Rainy Day
    8. Raw feat. Godly MC & Kev Brown
    9. Fantastic
    10. A Loan for the Lonely
    11. Keep On feat. yU
    12. Sea Me Sun
    13. God Theory
    14. 95 Live feat. Quartermaine
    15. The Flame (Kev Brown Bonus Track)
    16. The Flame (Def Dee remix)
  • Mindfeederz przedstawia wspólne nagrania Twin Peaks i The Returners

    Mindfeederz przedstawia wspólne nagrania Twin Peaks i The Returners

    2–3 minut

    Od maja w serwisie gości cykl artykułów poświęconych nowościom na rynku fonograficznym. Dział o premierach płytowych jest nastawiony na najciekawsze albumy (około) hip hopowe z poszczególnych tygodni. Wybierając płyty do przedstawienia w tej kategorii przykładam też uwagę do wydania – zdecydowanie formaty fizyczne mają pierwszeństwo przed projektami ograniczonymi do nośników elektronicznych. Nie oznacza to jednak, iż muzyka w wersji digitalowej nie ma wstępu na U Call That Love, o czym można przekonać się po przejrzeniu zawartości witryny. W ostatnim czasie ukazało się kilka interesujących materiałów opublikowanych na Bandcampie czy Soundcloudzie. Obok beat tape’u Mavericka, „The Next Step”, wypada zapoznać się z owocem wspólnej pracy dwóch duetów – Twin Peaks (Ghettosocks & Muneshine) oraz The Returners (DJ Chwiał & Little) – „Mount Crushmore EP”.

    Międzynarodowe towarzystwo zebrane na tej płycie nie raz pokazało się już z jak najlepszej strony w branży muzycznej. Kanadyjczycy z Twin Peaks, pomimo ubiegłorocznemu wspólnemu materiałowi „The Perfect Strangers EP”, są głównie kojarzeni na podstawie solowych dokonań na scenie hip hopowej. Dyskografia Ghettosocksa (zabawny pseudonim) obejmuje m.in. nagrany w ramach grupy Alpha Flight „Battle Royale” (2005), „Get Some Friends” (2006) oraz wydany blisko 3 lata temu „Treat of the Day”. Z kolei rezydujący obecnie w Toronto Muneshine, cieszy się popularnością zarówno w Ameryce Północnej, Europie, jak i Japonii. Jego wcześniejsze wydawnictwa – „A Vision and a Plan” (2004), „Opportunity Knocks” (2005) & „Status Symbol” (2008) zanotowały największą sprzedaż właśnie w Kraju Kwitnącej Wiśni. Natomiast polski duet producentów otrzymał najwyższe noty za trzy projekty zrealizowane z El Da Senseiem„Global Takeover” (2008), „The Money EP” (2009) oraz „GT2: Nu World” (2010). W ostatnich dwóch latach beatmakerzy wyprodukowali głównie dla longplaye Dioxa„Logika gry” i „Backstage” – a także współpracowali z różnymi wykonawcami z kraju i świata. Jak widać na „Mount Crushmore” wspięli się nieprzypadkowi przedstawiciele świata muzycznego.

    Premiera płyty niniejszego kwartetu odbyła się 8 maja b.r., a wydawcą został nowo powstały label, Mindfeederz. Nagrania zawarte na „Mount Crushmore EP” odznaczają się co najmniej solidną warstwą tekstową i muzyczną, do czego zdążyli już wcześniej przyzwyczaić słuchaczy ich twórcy. Gospodarze miasteczka Twin Peaks nie należą do złowieszczych, czy wręcz upiornych postaci. Wręcz przeciwnie, Ghettosocks & Muneshine dysponują miłym dla ucha flow i potrafią odpowiednio ugryźć temat przewodni poszczególnych utworów. Pomagający im w dwóch trackach Torae (dobry znajomy polskich producentów) i Emilio Rojas nie ustępują im poziomem. Po The Returners można było spodziewać się klasycznych beatów, nawiązujących do czasów Złotej Ery hip hopu, co też potwierdziło się na wydanej blisko półtora miesiąca temu płycie. Międzynarodowa kooperacja powinna dotrzeć do niszy odbiorców zorientowanych na ten styl rapu.

    Wspólny materiał Twin Peaks & The Returners został wydany w formie elektronicznej i można po niego sięgnąć na Bandcampie. Z grona artystów odpowiedzialnych za powstanie „Mount Crushmore EP” warto przyjrzeć się ostatniemu solowemu wydawnictwu Muneshine’a, „There Is Only Today”. O albumie w przyszłym tygodniu miesiącu więcej na stronie.

    Aktualizacja: Po pewnym czasie od premiery wydawnictwa pojawiła się winylowa wersja płyty „Mount Crushmore EP”. Winyl ukazał się dzięki nakładowi U Know Me Records.

    Tracklista

    1. The Return feat. Torae
    2. Stolen Records
    3. Bored Uv Em
    4. Whiplash feat. Emilio Rojas
    5. Villainous Tyrants
    6. Bust Out
    7. King Kong
  • Alternatywna wizja hip hopu w wydaniu Shing02 i Chimp Beams

    Alternatywna wizja hip hopu w wydaniu Shing02 i Chimp Beams

    3–4 minut

    Kraje azjatyckie sympatykom hip hopu przywodzą na myśl wielu różnych przedstawicieli tej kultury. W szczególności Japończycy odcisnęli swoje piętno na poszczególnych elementach hip hopu. Ograniczając ten temat wyłącznie do świata muzycznego (bboying i graffiti wymagają wnikliwych analiz), naprawdę trudno zmieścić wszystkich twórców w kilku zdaniach. Powoli odchodzący na zasłużoną emeryturę DJ Honda, DJ Krush, DJ Kentaro, DJ Mitsu The Beats (o jego nowym albumie za kilka dni na stronie), Nujabes, Nomak, Uyama Hiroto, DJ Muro – znamienita lista artystów, nieprawdaż? Obok nich znajdują się postacie rezydujące poza granicami kraju Kwitnącej Wiśni lecz niemniej zasługujące na uwagę. Raper nagrywający głównie w języku angielskim Shing02 (Los Angeles) i grupa Chimp Beams (Brooklyn) są doskonałymi przykładami takich twórców. 25 kwietnia b.r. ukazał się ich wspólny album, „ASDR”.

    Osoba o barwnym, nie raz niecodziennym i niezwykle złożonym życiorysie, momentalnie potrafi przykuć uwagę opinii publicznej. Shing02 należy właśnie do postaci wiodących nad wyraz interesujące życie. Urodzony w Tokio przyszły raper, wychował się daleko poza granicami swojego ojczystego kraju – w Tanzanii i Wielkiej Brytanii. Podstawy niezależnej sceny hip hopowej poznawał w okręgu Bay Area w Stanach Zjednoczonych, zaś jego pierwsze produkcje powstały przy współpracy z japońskimi wykonawcami. Artysta ma na swoim koncie wydanych kilka albumów (debiutancki „Homo Caeruleus Cerinus” z 1999 roku) oraz ponad dwa tuziny singli. Do tego dochodzi współpraca z wieloma przedstawicielami świata muzycznego (Nujabes, Five Deez, Pismo, The Grouch, DJ Icewater) i wytwórniami płytowymi (Mary Joy Recordings, Revolg Records, Hyde Out Recordings). Nie bez kozery uważa się jego za jedną z najjaśniej świecących postaci o japońskich korzeniach.

    Muzyczni partnerzy Shing02, co prawda nie należą do obieżyświatów, aczkolwiek także w ich przypadku można mówić o rzadko spotykanym zbiegu okoliczności. Chimp Beams powołano do życia 11 lat temu w nowojorskim Brooklynie. Za utworzeniem formacji stało trio Marihito, K-Go Mizutani & Yusuke Yamamoto, mieszkających na co dzień w tej dzielnicy NYC. Artyści postawili na wybuchową mieszankę gatunków i wszelkich możliwych odmian muzycznych. Przy użyciu klasycznej hip hopowej produkcji i sięgającej po dub, jazz, rock, techno, rare groove, soul, funk, grupa wykształciła swoje wyjątkowe brzmienie. Dyskografia zespołu obejmuje 4 albumy i serię winylowych 7″, nagrywanych z różnymi artystami. Na początku tego roku trafił do obiegu projekt „Slowly”, bezpośrednio poprzedzający wydanie wspólnej płyty z Shing02.

    Pomysł na zrealizowanie „ASDR” narodził się w czasie ubiegłorocznej wizyty Shing02 w Nowym Jorku. Wtedy to powstał ich pierwszy wspólny utwór, „Aquarium”, będący następnie podstawą do zbudowania całej EP-ki o tym samym tytule. W trakcie kilkumiesięcznego pobytu obywatela świata, Chimp Beams dostarczyli okazałą warstwę muzyczną, dzięki czemu raperowi nie pozostało nic innego, jak napisanie tekstów. Utwory na albumie opierają się na historiach związanych z okresem spędzonym przez artystę w The Big Apple – wspólne spędzanie czasu z przyjaciółmi, odkrywanie nowych miejsc i ludzi, odkrywanie zwyczajów. Nie zabrakło też części poświęconej wypadowi Emcee do Egiptu. Kwietniowe wydawnictwo płytowe trudno przypisać do konkretnego gatunku muzycznego. Owszem, pojawiły się określenia fuzji downtempo, dubu i rapu, aczkolwiek wcale to nie są nietrafione epitety. „ASDR” to po prostu alternatywna wizja hip hopu oczami twórców nieznających żadnych barier i chętnie wychodzących naprzeciw eksperymentom i eksploracji nowych kierunków około hip hopowych. Co ciekawe, po zapoznaniu się z LP w głowie zostaje wprowadzające do albumu „The Coda” i subtelna ballada „Sunday AM”, gdzie Shing02 wykonuje świetny call-and-response z Dorotheą Tachler.

    Snippety albumu (w rozszerzonej wersji) trafiły na Bandcampa. Concent Productions zadbało o godną dystrybucję materiału – wydawnictwo w każdym możliwym formacie ukazało się zarówno na amerykańskim, jak i japońskim rynku płytowym. Oczywiście azjatyckie wydanie „ASDR” zawiera bonusowe nagrania, ale do tego można było się już przyzwyczaić. Powstał też teledysk do zamykającego longplay „Aquatrium”.

    Aktualizacja: Ostatecznie cały materiał pojawił się na serwisach streamingowych.

    Tracklista

    1. The Coda feat. DJ Icewater
    2. Revelle
    3. Sunbaked
    4. Mixed Signals
    5. Darjeeling feat. Dorothea Tachler
    6. High Line Park
    7. Masala
    8. Envocar
    9. Sunday AM feat. Dorothea Tachler
    10. Aquatrium
  • Apollo Brown i OC z trofeum muzycznym

    Apollo Brown i OC z trofeum muzycznym

    3–4 minut

    O weteranach hip hopowych i przemianach pokoleniowych na scenie muzycznej, informuję od czasu do czasu na stronie. Przy obecnym zalewie nisko wartościową muzyką i braku odpowiedniej oceny nagrań przez słuchaczy i (co gorsze) przez osoby piszące o przemyśle fonograficznym, wypycha się doświadczonych twórców na dalszy plan. Z drugiej strony, nawet najzagorzalsi fani przestają interesować się dokonaniami poszczególnych raperów, po raz n-ty współpracujących z tymi samymi beatmakerami i nagrywającymi bliźniaczo podobne do siebie utwory. Dlatego też Emcees stale poszukujący nowych form ekspresji, a przy okazji legitymujących się sporym obyciem w branży, są w cenie. Właśnie ten opis idealnie oddaje charakter albumu „Trophies”, powstałego w wyniku współpracy niezwykle szanowanego obecnie Apollo Browna i reprezentanta Diggin’ In The Crates, OC.

    Z tego nowo utworzonego duetu zdecydowanie częściej w ostatnich 2 latach mówi się o producencie rodem z Detroit. Bez dwóch zdań Apollo Brown zasłużył sobie na opinię jednego z czołowych beatmakerów w niezależnych kręgach hip hopowych. Artysta wcale nie starał na siłę przypodobać się słuchaczom, nie wykonywał żadnych dziwnych ruchów, nie robił niczego pod publiczkę. Po prostu przemawiały za niego stojące na wysokim poziomie kolejne wydawnictwa muzyczne. Od 2010 roku ukazało się kilka znaczących pozycji płytowych wyprodukowanych przez członka Mello Music Group. Najpierw trafił do obiegu autorski projekt „The Reset”, następnie wspólny materiał z Boog Brown, „Brown Study”, debiutanckie LP grupy The Left, „Gas Mask”, instrumentalny album „Clouds”, aż wreszcie w wakacje ub.r. zaprezentowano jego kolaborację z Hassaanem Mackeyem, „Daily Bread”. Ponadto Apollo Brown udzielał się na produkcjach Has-Lo, The Regiment, czy Verbal Kenta.

    W porównaniu ze swoim partnerem, ostatnie dokonania OC wypadają dość blado. Wiążę się to też z tym, iż pewne formy wyczerpały się, a ludzie odchodzą od kultowych postaci z lat 90.tych XX wieku. Przecież Omar Credle zapisał wspaniałą kartę i znajduje się na listach najlepszych raperów słuchaczy z sentymentem wspominających dawne czasy w muzyce. „Word…Life” (Wild Pitch Records) i „Jewelz” (Payday, FFRR), to pozycje obowiązkowe dla każdego sympatyka hip hopu w klasycznym wydaniu. Nowojorczyk usiłował przystosować się do obecnych warunków panujących w biznesie. Jednak nawet przy ciepłych recenzjach i rekomendacjach wydanego w 2009 roku albumu „Oasis” nagranego z AG, można odczuć tylko względnie umiarkowane zainteresowanie tym projektem. Przynajmniej Emcee nadal może cieszyć się szacunkiem ze strony innych przedstawicieli muzycznego świata, będąc często zapraszanym do udziału w różnych kolaboracjach. Tym samym weteran wystąpił na płytach DJ’a Muggsa & Ill Billa, Celph Titleda & Buckwilda, japońskiej Cradle Orchestry, Mursa, DJ’a JS-1, Snowgoons, Flow’etica. Oprócz tego w ub.r. specjalizująca się w wydawaniu zapomnianych materiałów z lat 90.tych, wytwórnia No Sleep Recordings, wypuściła kompilację „O-Zone Originals”. OC wcale nie wypadł z formy i nadal potrafi przyłożyć się do powstania całego longplaya. Za dowód posłuży właśnie „Trophies”, na którym zderzyły się dwa pokolenia artystów muzycznych.

    Kiedy na początku b.r. Mello Music Group ogłosiło wstępną listę wydawnictwa na następne 12 miesięcy, uwaga wielu słuchaczy i dziennikarzy skupiła się na nieoczekiwanej kooperacji pomiędzy Apollo Brownem, a OC. W końcu tego typu albumy nie trafiają się zbyt często, więc koneserzy rapu mogli poczuć się usatysfakcjonowani. Premiera „Trophies” początkowo została wyznaczona na 27 marca, ale ostatecznie trafiła do przedsprzedaży 24 kwietnia, a na półkach sklepowych zagościła 1 maja. Wszystkie utwory powstały w przeciągu sesji nagraniowych trwających pół roku. Duet postanowił obejść się bez gościnnych udziałów artystów, stawiając na własne wyrażenie konceptu poszczególnych nagrań. Mieszkaniec Motown w dalszym ciągu udoskonala swoje brzmienie, chętnie sięga po sample ze starych płyt, a także eksperymentuje używając dźwięków zawartych na poprzednich swoich kompozycjach. Nowojorski raper świetnie odnalazł się na beatach dostarczonych przez Apollo Browna. W przekroju 16 tracków pokazał cały swój kunszt i udowodnił, że nadal jest zdolny do tworzenia muzyki przypominającej swój złoty okres na scenie hip hopowej. Pomimo tego iż za nami raptem niecała połowa roku, to już w tym momencie „Trophies” kandyduje do miana albumu roku.

    Wspólny album producenta z Michigan i nowojorskiego weterana znajdziecie na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można pobrać wszystkie single promujące płytę – „Prove Me Wrong”, „Just Walk” i „People’s Champ”.

    Aktualizacja: Po latach ukazał się teledysk do jednego z utworów z płyty. Wideo powstało do „Just Walk”.

    Tracklista

    1. Trophies
    2. The Pursuit
    3. Prove Me Wrong
    4. Nautica
    5. Anotha One
    6. Disclaimer
    7. We The People
    8. Signs
    9. The First 48
    10. Angels Sing
    11. Just Walk
    12. The Formula
    13. People’s Champ
    14. Options
    15. Caught Up
    16. Fantastic
  • Nocna zmiana hip hopu w wykonaniu K-Defa

    Nocna zmiana hip hopu w wykonaniu K-Defa

    2–3 minut

    Jak nietrudno zauważyć, działalność strony nie polega wyłącznie na publikowaniu informacji o współczesnych wydawnictwach muzycznych. Zawsze podkreślam, iż istotnymi elementami serwisu są tematy związane z historią kultury hip hopowej. Z drugiej strony, hip hopowi puryści na pewno znajdą też coś dla siebie przy artykułach o albumach wydawanych obecnie, ale czerpiących garściami z lat 90.tych XX wieku, czy nawet old schoolu. Zawsze przy wpisach dotyczących takich projektów, podkreślam korzenny charakter zawarty na poszczególnych płytach pojawiających się na U Call That Love. Ostatnimi czasy trafiło na stronę kilka tego typu wydawnictw – „Sidewalk Science” Beneficence’a, „Gigantic, Vol. 1” Small Professora, „Neva Done” Grap Luvy, „Talkin’ All That Jazz” Superstar Quamallaha, Izznyce’a & DeQawna. Z kolei teraz przyszła kolej na nowe LP producenta K-Defa, „Night Shift”.

    Undergroundowe labele podpisują kontrakty płytowe nie tylko z newcomerami i młodymi-zdolnymi artystami. Dzięki wydatnej pomocy pewnych oficyn wydawniczych, młodsi słuchacze poznają także postaci z lat 90.tych, przez lata pozostające na dalszym planie. Redefinition Records skupia oprócz Damu the Fudgemunka, osoby kojarzone z klasyczną formą hip hopu – Rob-O, Kev Browna, Grap Luvę i K-Defa. Ostatni z tego grona wykonawców, po chudych latach przeżywa jeden z najlepszych okresów w swojej karierze muzycznej.

    Wywodzący się z New Jersey twórca hip hopowy pokazał się z jak najlepszej strony – od strony producenckiej i wykonawczej – przy pracy nad albumem Lords of the Underground, „Here Come the Lords”. Kilkanaście lat temu współpracował z plejadą znamienitych przedstawicieli rapu – Positive’em K, Monie Love, Intelligent Hoodlumem, Ghostface’em Killah, Puff Daddym (choć jego znakomitość jest mocno naciągana). K-Def współtworzył także formację Real Live i utrzymywał bliskie kontakty ze śmietanką towarzyską NYC/The Brick City sprzed kilkunastu lat. Jednak nigdy nie zgarnął należnych mu zaszczytów, podzielając podobny los jaki spotkał Salaama Remiego, czy Spencera Bellamy’ego. W ostatnich latach ponownie producent zaczął pojawiać się tu i ówdzie, aczkolwiek prawdziwy wzrost zainteresowania jego osobą nastąpił w ub.r. za sprawą świetnych wydawnictw artysty. W 2011 roku ukazały się świetnie przyjęte przez recenzentów i opinię publiczną „For Def’s Sake” 7″, „Year Of The Hip Hop” 10″, „Da Supa Heath” 7″ i kompilacja „The Most Underrated”. Amerykanin udany rok zakończył wypuszczeniem w grudniu instrumentalnego projektu „Night Shift”.

    Redefinition Records wydało płytę amerykańskiego twórcy 13 grudnia 2011 roku. Pod względem technicznym projekt oscyluje gdzieś pomiędzy EP-ką, a longplayem. Owszem, niektóre utwory mogłyby być bardziej rozbudowane, jednak nie wpływa to zupełnie na odbiór projektu. „Night Shift” jest niemal w pełni instrumentalnym wydawnictwem, jedynie dwa wokalne nagrania trafiły na LP. W „Escapizm” Rob-O precyzuje niniejsze określenie i spokojnie wprowadza do świata K-Defa. Natomiast w najbardziej dynamicznym utworze na tym materiale, „Night Owls”, Raw Poetic serwuje old schoolowy styl, idealnie pasujący do tego coveru. Właśnie nowe aranżacje znanych kompozycji na tym wydawnictwie robią duże wrażenie. Produkcję gospodarza płyty można postawić za wzór dla mnóstwa dzisiejszych beatmakerów. „Night Shift” – kawał solidnej muzyki nie tylko dla nocnych marków.

    Ostatnia produkcja artysty rodem z New Jersey znajduje się na Bandcampie. Przy pomyślnych wiatrach, K-Def powinien w przeciągu następnych miesięcy zaprezentować nowe wydawnictwa, z czego pewnie część ponownie przypadnie na perełki z katalogu rare & unreleased.

    Tracklista

    1. Escapizm feat. Rob O
    2. Driving
    3. Supa Heath
    4. From Da Brain
    5. Night Owls feat. Raw Poetic
    6. Indian Juice
    7. Sparkle
    8. Slow Two Step
    9. For Defs Sake
    10. Birds Flying High
    11. Times Change
    12. High Stakes
  • Grap Luva z (nie)skończonym projektem muzycznym

    Grap Luva z (nie)skończonym projektem muzycznym

    3–4 minut

    Artyści spokrewnieni ze sobą, to częsty obrazek w przemyśle fonograficznym. Muzyczne rodziny wpisały się na karty historii, utrzymując mniej lub bardziej zażyłe kontakty na poszczególnych etapach swoich karier. W kręgach hip hopowych nietrudno wskazać wiele postaci z tego samego drzewa genealogicznego. Dotyczy to zarówno rodzeństw – Grandmaster Melle Mel & Kidd Creole, Madlib & Oh No, Mr. Cheeks & Freaky Tah – jak i kuzynów – Redman & Tame One, Ice Cube & Del, Kool DJ Red Alert & Jazzy Jay, Grand Puba & C.L. Smooth. Obok nich znajdziemy bliźniaków z Twin Hype na czele (podciągając kategorię zmieścimy – dobre słowo – tutaj Fat Joe & Big Puna). Na rodzinnej liście nie powinno zabraknąć miejsca też dla Pete Rocka & Grap Luvy. Młodszy brat legendarnego producenta po wielu latach starań, wydał w końcu debiutancką płytę „Neva Done EP”.

    Wyjście z cienia starszego rodzeństwa, to nie lada sztuka nawet dla najbardziej utalentowanych artystów. W większości przypadkach całą karierę muzyczną ciągnie się za takimi osobami określenie „młodszy brat”, względnie „młodsza siostra”. Z drugiej strony, takie określenia potrafią wydatnie pomóc twórcom o mniejszej renomie. Jak wygląda sytuacja z Grap Luvą? Ano umieścimy jego gdzieś pomiędzy tymi określeniami. Kwalifikacji muzycznych nie sposób odmówić urodzonemu na Bronksie raperowi i producentowi w jednym. Jednak w porównaniu do Pete Rocka, jego przejawy aktywności na scenie muzycznej długimi momentami ograniczały się do minimum.

    Nowojorczyk zadebiutował 20 lat temu w utworze „The Basement” na klasycznym albumie swojego brata i C.L. Smootha „Mecca And The Soul Brother”. Następnie stał się integralną częścią jednego z najbardziej pechowych kolektywów rapowych w dziejach tej muzyki, InI. Wydany przez zespół singiel „Fakin’ Jax” okazał się ogromnym, jeżeli tak to można nazwać, przebojem w undergroundowym środowisku hip hopowym. Nagrany w połowie lat 90.tych poprzedniego stulecia album „Center Of Attention” dziwnym trafem (choć nie do końca ze względu na postępowanie wytwórni) nie został wypuszczony w swoim czasie przez Elektra Records. Następnie płyta została wielokrotnie bootlegowana, ukazując się wreszcie w oficjalnym wydawnictwie dopiero w 2003 roku w ramach „Lost and Found: Hip-Hop Underground Soul Classics” Pete Rocka. Grap Luva w międzyczasie odbył współpracę z wieloma znaczącymi i uzdolnionymi artystami – Jigmatas, The Nextmen, DJ’em Spinną, Marleyem Marlem, Lone Catalysts, DJ’em Camem, J-Live’em. W ostatnim czasie The Younger Soul Brother częściej niż dotychczas pojawiał się na płytach innych postaci, a pod koniec ub.r. wydał po serii singli premierowy solowy materiał – „Neva Done EP”.

    Wydawnictwo płytowe nowojorskiego przedstawiciela undergroundu ukazało się dzięki nakładowi Redifinition Records & Slice-of- Spice. Ze względów technicznych materiał wypadałoby przypisać do longplayów, aczkolwiek kierując się liczbą oryginalnych utworów idealnie pasuje tutaj określenie EP-ki.

    „Neva Done EP” powstała przy użyciu kultowego samplera SP-1200, którego wpływ na wysublimowane brzmienie nagrań jest aż nadto wyczuwalne. Za brzmienie płyty oprócz gospodarza projektu odpowiadają Kev Brown, Damu The Fudgemunk i Joc Max. Tytuł wydanego 22 listopada 2011 roku materiału można rozumieć na kilka sposobów. Praca artysty muzycznego właściwie nigdy nie ma końca i pozostaje w ciągłym ruchu. Z drugiej strony, Grap Luva na pewno zdaje sobie sprawę, iż jego EP to tylko krok naprzód w drodze po długogrające wydawnictwo. Jednak najbliżej prawdy powinno znaleźć się to, iż zwyczajnie nie wszystkie koncepty na „Neva Done EP” zostały pomyślnie skończone.

    Premierowy projekt Grap Luvy znajdziecie na Bandcampie. Młodszy brat Pete Rocka prezentuje swój kunszt producencki i odsłania tajniki korzystania z samplera SP-1200 na poniższych dwóch nagraniach video. Wypadałoby teraz nagrań pełen longplay, prawda panie The Younger Soul Brother?

    Tracklista

    1. Work Is Never Done (prod. Damu The Fudgemunk)
    2. Neva Done (Vocal Version) (prod. Kev Brown)
    3. Neva Done (Instrumental) (prod. Kev Brown)
    4. Work It Out (Vocal Version) (prod. Joc Max)
    5. Work It Out (Instrumental) (prod. Joc Max)
    6. Pieces Of A Drum (prod. Grap Luva)
    7. Keywaves (Piano Waterfall) (prod. Grap Luva)
    8. Rocking With Elegance (One For Damu) (prod. Grap Luva)
    9. Lions Walk (prod. Grap Luva)
    10. Make Em Clap (Classic Issue) (prod. Grap Luva)
    11. West Side Highway (prod. Grap Luva)
Translate »