Tag: bandcamp

  • Wędrówka po Cook County: Fatnice

    Wędrówka po Cook County: Fatnice

    3–4 minut

    Wśród wszystkich kategorii w serwisie znajdziemy kilka (nie)regularnych cykli dotyczących różnego rodzaju aspektów ze świata muzycznego. Jednym z nich jest seria poświęcona wykonawcom rodem z Chicago, opatrzona tytułem „Wędrówka po Cook County”. W dotychczasowej historii ukazało się 11 artykułów przedstawiających wydawnictwa artystów z Wietrznego Miasta, w których pojawili się Pugs Atomz, The Gent$, Psalm One, Thaione Davis, Qwel & Maker, Capital D, Vakill, The Primeridian, Infinito 2017, Dreas i Typical Cats. Po dłuższej przerwie przyszedł czas na odświeżenie cyklu. W dniu dzisiejszym na łamach strony debiutuje Emcee/producent o uroczym pseudonimie Fatnice. Twórca pochodzący z Chi-Town wydał w sierpniu b.r. płytę „It’s Nice To Meet You”.

    W tej odsłonie „Wędrówka po Cook County” trochę naginamy założenia cyklu. Kolejna osoba wyróżniona w tej serii mieszka na co dzień w Filadelfii, ale pod wieloma względami utożsamia się z Chicago. Fatnice urodził się na terenie Midwestu oraz stale współpracuje z przedstawicielami Wietrznego Miasta, pomagającym jemu na przestrzeni ostatnich lat. Na co dzień pracuje on w Universal Vare Charter School mając do czynienia z dziećmi po pierwszych latach swojej edukacji. Natomiast po godzinach mieszkaniec Philly występuje w roli niezależnego artysty. Na przestrzeni ostatnich 3 lat wykonawca wypuścił sporo różnych singli prezentujących wachlarz jego umiejętności. W każdym nagraniu twórca pokazywał się z dobrej strony, co szczególnie widać w maxi-singlu „Peace Love Unity & Having Fun”. Twórczość rapera i beatmakera w jednym przypomina słuchaczom o starych-dobrych latach rapu. Fatnice chętnie odwołuje się do przeszłości, starając się pokazać słuchaczom muzykę zawierającą wiele elementów zaczerpniętych z minionej epoki w dziejach muzyki hip hopowej. Po czasie spędzonym na przygotowaniach do wydania pierwszego longplaya w końcu doczekaliśmy się premiery „It’s Nice To Meet You”. Wydawnictwo sprawiło niespodziankę wszystkim tym, którzy poszukują w rapie ważnych treści i duszy w nagraniach.

    Płyta wydana przed 2 miesiącami stanowi wypadkową projektu otrzymanego w wyniku połączenia filadelfijskiego stylu hip hopowego z dużą szczyptą chicagowskiej szkoły rapu. 16 tracków przypadających na ten produkcję zawiera mnóstwo wiedzy i zabawy słowem, podanych przy odpowiednim podejściu do tworzenia hip hopu. Pomimo tego iż to jest debiutanckie wydawnictwo Fatnice’a, to w ogóle nie można tego odczuć. „It’s Nice To Meet You” (słodka okładka) brzmi tak, jak gdyby za nagranie tego longplaya zabrał się doświadczony artysty, co powinno jak najlepiej świadczyć o jego jakości. Warstwa muzyczna i liryczna należy niemal w całości do gospodarza LP, którego gdzieniegdzie wsparli inni wykonawcy. Przy powstaniu poszczególnych tracków brali udział Charlie K, Soultastic, Blaak the 9th Man, Luke Raws, Kush Shalimar, DJ Statik aka Mr Sonny James oraz DJ Panek, zaś od strony technicznej zajął się materiałem Hezekiah. Wśród wyróżniających się kompozycji na płycie należy wymienić „You Know The Name” (sample z „Where I’m From” Jay-Z), „Babies”, „Lyrical Fitness”, „Each and Every Day” i „Peace Love Unity and Havin Fun (The Windy City Mix)”. Album wypadły jeszcze lepiej, gdyby do sporej liczby interludiów dodano również kilka pełnych utworów. Jednak i tak całość prezentuje się bardzo przyzwoicie i zachęcająco. Nie ma na co zwlekać – wypada bliżej zapoznać się z uduchowionym dziełem Fatnice’a. Oby więcej projektów utrzymanych w podobnym stylu.

    Fatnice opublikował sierpniowe wydawnictwo na Bandcampie. „It’s Nice To Meet You” jest dostępne w sprzedaży zarówno w wersji elektronicznej, jak i fizycznej. Oprócz płyt kompaktowych ukazała się też edycja kaset wypuszczona nakładem labelu Strictly Cassette. Welcome To Soulville zamieściło przy tym EPK artysty oraz teledysk nakręcony do oryginalnej wersji singla „Peace Love Unity and Havin Fun”.

    Tracklista

    1. Kingstons Voice
    2. Sound The Horns (Interlude)
    3. You Know The Name
    4. Roseland (Interlude)
    5. Each and Every Day
    6. Babies feat. Charlie K
    7. My Favorite Things Revisited
    8. Lets Get It feat. Soultastic
    9. Kingstons Liberty
    10. Lyrical Fitness
    11. The Ballad of Gwendolyn (Interlude)
    12. Deep
    13. Commercialism at its Best #3
    14. Watercolors feat. Charlie K
    15. Peace Love Unity and Havin Fun (The Windy City Mix)
    16. Kingstons Victory
  • Hip hopowa orkiestra z LA – Balance and the Traveling Sounds

    Hip hopowa orkiestra z LA – Balance and the Traveling Sounds

    3–4 minut

    W jednym z poprzednich artykułów nakreśliłem pokrótce sytuację dotyczącą artystów hip hopowych wywodzących się z Brooklynu. Natomiast przy okazji wstępu do dzisiejszej publikacji przeniesiemy się na Zachodnie Wybrzeże USA, a konkretniej do Los Angeles. Pierwsze skojarzenia sympatyków hip hopu dotyczące tego miasta wędrują w stronę gangsta rapu i rozbudowanej undergroundowej sceny muzycznej z tego okręgu. Skąpane w słońcu dzielnice LA wychowały również wielu artystów pośrednio związanych z rapem. W nieco innej kategorii należy rozpatrywać zespoły pokroju Balance and the Traveling Sounds będące formacjami złożonymi z muzyków i raperów. Hip hopowa orkiestra z Kalifornii ma na swoim koncie przede wszystkim dwie udane płyty – „Departure EP” i „Lost Luggage EP”.

    W branży hip hopowej z powodzeniem prowadzi swoją działalność sporo grup złożonych opierających nagrania o tzw. żywe instrumenty. Większość z tych zespołów inspiruj się dokonaniami The Roots, ale każda z nich usiłuje przy tym dodać od siebie nowe elementy muzyczne. Balance and the Traveling Sounds to koronne potwierdzenie powyższych słów. W skład kolektywu wchodzi 7 artystów zajmujących się tworzeniem utworów oraz graniem licznych koncertów na lokalnym podwórku. EBO (producent), MC KIRB (raper), Rudy Love Jr. (wokal i klawisze), Brijesh Pandya (perkusja), Jeff Kolhede (saksofon), Nick Bartshe (gitara) i Scott Fulton (gitara basowa) są aktywni na scenie muzycznej od blisko 5 lat. Kalifornijczycy dobrze odnajdują się w trakcie występów na żywo oraz sesji nagraniowych, o czym pierwszy raz wszyscy przekonali się w połowie marca 2009 roku. Ponad cztery lata temu miała swoją premierę debiutancka płyta BTS, „Travel Guide Vol. 1”. Eklektyczne wydawnictwo zjednało grupie w undergroundzie oraz otworzyło drogę do ich kolejnych nagrań. Dwa lata po wypuszczeniu premierowego materiału ukazał się nowy projekt formacji, „Departure EP”.

    Premiera EP-ki odbyła się 13 września 2011 roku. Już w chwili wydania projekt cieszył się dużym zainteresowaniem słuchaczy oraz mediów, co na wpłynął główny singiel promujący wydawnictwo – „Something About Us”. Cover utworu Daft Punk sprzed dekady sprawił, iż o BTS zrobiło się naprawdę głośno w niezależnych kręgach muzycznych. Pozostała zawartość „Departure EP” również nie odbiegała poziomem od tego tracka. „Won’t Do” (tribute złożony dla J Dilli), „Growth Spurt”, „Hey Lady”, „Cold Outside” oraz „I’m Comin Back” pokazały światu niemały potencjał drzemiący w kalifornijskiej formacji. Energiczne i tętniące życiem kompozycje stanowiące wypadkową hip hopu, neo soulu, jazzu, funku i rocka sprawiły, iż o płycie mówiło się naprawdę sporo przez kilka tygodni.

    Formacja z Miasta Aniołów udostępniła „Departure EP” na Bandcampie. Wydawnictwo można bezpłatnie pobrać korzystając z opcji „buy now – name your price” i/lub przekazać dotację grupie za pośrednictwem tego serwisu. EP-kę promują obrazy nakręcone do dwóch utworów – „Something About Us” i „Won’t Do”.

    DOWNLOAD Balance and the Traveling Sounds – „Departure EP”

    Tracklista

    1. Growth Spurt
    2. Hey Lady
    3. Cold Outside
    4. Something About Us
    5. I’m Comin Back
    6. Won’t Do (Live)

    Na następny projekt Balance and the Traveling Sounds trzeba było czekać do połowy lipca ub.r., kiedy to światło dzienne ujrzała ich druga EP-ka. „Lost Luggage EP” powstało przy kolaboracji zespołu z Orisue Clothing i pod względem charakteru nagrań nieco różni się od swojego poprzednika. Projekt sprzed roku zawiera więcej elementów inspirowanych funkiem z lat 70.tych oraz hip hopem i R&B z lat 90.tych. Szczególnie to widać w alternatywnych wersjach rapowych klasyków – „CREAM/No Diggity” oraz „California Love (BTS Mix)”. Jednak najważniejszymi kompozycjami z tego materiału są „Jump To It”, a także „Make Your Move”. Spójne i żywiołowe tracki na tej produkcji wypadają porządnie, stanowiąc kolejny przystanek w karierze muzycznej BTS.

    Po płytę pochodzącą sprzed roku również można sięgnąć na Bandcampie. Podobnie jak poprzedni materiał BTS, także „Lost Luggage EP” opublikowano bezpłatnie w sieci w formie „buy now – name your price”.

    DOWNLOAD Balance and the Traveling Sounds – „Lost Luggage EP”

    Tracklista

    1. Jump To It
    2. CREAM/No Diggity
    3. Shakedown
    4. You Just Ain’t Right
    5. Make Your Move
    6. California Love (BTS Mix)

    W tej chwili grupa pracuje nad kilkoma projektami. 10 września ukazało się nowe video zespołu nagrane do utworu „As I Am” zapowiadającego nadchodzący projekt „Bedrock Sessions EP”. Oprócz tego, formacja podjęła współpracę z duetem Axel F. (J Rocc & MED), przygotowując wersję live nagrania „Sofa Coins” promującego album tych artystów zatytułowany „Sofa Set EP”. Wszystko to sprowadza się do tego, iż Balance and the Traveling Sounds ponownie zagości w przeciągu następnych tygodni w serwisie.

  • MC Melodee i Cookin Soul prezentują My Tape Deck

    MC Melodee i Cookin Soul prezentują My Tape Deck

    3–4 minut

    Europejscy wykonawcy znaczą coraz więcej w branży hip hopowej. Pozycja niejednego twórcy pochodzącego ze Starego Kontynentu znacznie umocniła się na przestrzeni ostatnich lat. Już nie tylko słuchacze i media z danych krajów interesującą się działalnością artystów z różnych miast na terenie Europy, ale również odbiorcy i media z Ameryki Północnej, Japonii i Australii uważnie przyglądają się poczynaniom poszczególnych osób. Niemal na każdym kroku można natknąć się na owoce międzynarodowej współpracy pomiędzy raperami i producentami z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Holandii, Polski, Szwajcarii i ich partnerami po fachu z innych kontynentów. Nieco rzadziej dochodzi do kooperacji ograniczonej do kontynentu europejskiego, choć również można wyróżnić wartościowe projekty spod tego szyldu pokroju płyty „My Tape Deck” autorstwa MC Melodee i Cookin Soul.

    W niezależnych środowiskach hip hopowych można wyróżnić całkiem sporo utalentowanych artystek. Eternia, Gavlyn, Georgia Anne Muldrow, Nitty Scott, MC, Rapsody, czy też Jean Grae (kiedy w końcu pojawi się w sprzedaży jej nowy album?) to tylko niektóre przykłady kobiet z charakterem w branży. Od kilku coraz śmielej poczyna sobie również MC Melodee. Twórczyni związana z holenderską sceną hip hopową dała się poznać z dobrej strony zarówno na solowych wydawnictwach, jak i materiałach tworzonych przy udziale wybranych producentów. Wraz z producentem INT wypuściła ona pod szyldem grupy La Melodia przede wszystkim dwa longplaye – „Vibing High” (2006) i „Electronic Love” (2010). Lista gościnnych występów raperki na projektach innych wykonawców obejmuje utwory nagrane z m.in. Nomakiem, Shin-Ski, DJ’em Deckstreamem, Robertem de Boronem i DJ’a Whitesmithem (jak widać, kierunek azjatycki). Oprócz tego artystka rozpoczęła ponad dwa lata temu kooperację z doskonale znanym kolektywem producenckim z Hiszpanii, Cookin Soul.

    Beatmakerzy z Półwyspu Iberyjskiego zdobyli popularność głównie dzięki sukcesywnie wypuszczanym mixtape’om oraz dziesiątkom remiksów znanych utworów amerykańskich artystów. Dzięki temu udało im się wybić i zdobyć fanów mieszkających daleko poza Hiszpanią. Po przetarciu szlaków artyści nawiązali liczne kontakty z wykonawcami ze Stanów Zjednoczonych i Europy. Cookin Soul mogą pochwalić się niezwykle rozbudowaną dyskografią, na którą przypadają pełne płyty ich autorstwa, pojedyncze tracki powstałe w kooperacjach z różnymi przedstawicielami branży muzycznej oraz alternatywne wersje uprzednio wydanych nagrań. W maju ub.r. trafił do obiegu jeden z ich mixtape’ów – „Check Out Melodee” – nagrany właśnie z MC Melodee. Wydawnictwo przypadło do gustu licznego gronu odbiorców, co popchnęło tych artystów do realizacji następnej płyty. W ten sposób w kwietniu b.r. doczekaliśmy się premiery „My Tape Deck”.

    Wydaniem LP zajął się znany label ze Starego Kontynentu, Jakarta Records. Słuchacze zaznajomieni z twórczością europejskich wykonawców doskonale wiedzieli czego oczekiwać po ich wspólnym albumie. Głównym celem wykonawców było nagranie projektu przynoszącego ducha lat 90.tych, ukazanego z kobiecą subtelnością. Sympatyczna okładka longplaya dobrze oddała klimat projektu zawierającego 11 utworów, którymi nie pogardzą sympatycy klasycznego hip hopu. „My Tape Deck” wyszło całkiem przyzwoicie. Największą zaletą płyty jest chemia panująca pomiędzy MC Melodee, a Cookin Soul. Holenderska artystka swobodnie porusza się na beatach dostarczonych przez swoich hiszpańskich przyjaciół, pokazując przy tym naprawdę porządny warsztat. Raperka sięgnęła po różną tematykę tracków, z których na pewno wybijają się historie o osobistym charakterze („Firstborn” powstałe przy wsparciu Bootie’ego Browna z The Pharcyde & Feliciany i zamykające longplay „Up in the Clouds”). Pewien niedosyt może sprawiać krótki czas trwania wydawnictwa, aczkolwiek nie można odmówić artystom tego, iż dostarczyli przyjemny w odbiorze album.

    Jakarta Records opublikowała „My Tape Deck” na Bandcampie. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży w formacie elektronicznym i fizycznym (płyty CD i winyle), które są dostępne do nabycia bezpośrednio na BC. MC Melodee i Cookin Soul promują wspólny projekt poprzez kilka teledysków. Obrazy nakręcono do singli „Ain’t My Style”, „Think Twice” oraz „Exhale”. Artystka zamieszkała w Amsterdamie prezentuje się uroczo w każdym z tych klipów.

    Tracklista

    1. Intro
    2. Ain’t My Style
    3. Think Twice
    4. Exhale
    5. Real MC’s (Skit)
    6. Don’t Front Remix
    7. Firstborn feat. Bootie Brown (of The Pharcyde) & Feliciana
    8. Night Life feat. Fiend
    9. Games You Play
    10. Balance
    11. Up in the Clouds
  • Darmowy album: Gummy Soul – 93 Still

    Darmowy album: Gummy Soul – 93 Still

    4–5 minut

    Od kilku lat można zaobserwować znaczny wzrost zainteresowania artystów tematyką tworzenia remiksów i pochodnych starszych nagrań. W tej chwili coraz poważniejszymi graczami w środowisku muzycznym stają się często producenci rozpoczynający swoją działalność od przygotowywania alternatywnych wersji innych utworów. Niejeden z wykonawców zajmujących się wykonywaniem reworków potrafi nadać trackom (niekiedy znanym przez niemal wszystkich słuchaczy) zupełnie nowego szlifu, dzięki czemu twórczość wielu osób jest promowana na nowo. Istnieją też wysokiej klasy specjaliści dostarczający zremiksowane w całości longplaye. Jednymi z nich są członkowie Gummy Soul. W ub. tygodniu ukazał się projekt złożony przez założyciela formacji, Wally’ego Clarka. „93 Still” jest dedykowane kultowej kalifornijskiej grupie Souls Of Mischief i jej debiutanckiemu albumowi „93 ’til Infinity”.

    W tym roku obchodzimy 20-lecie wydania wielu istotnych albumów hip hopowych. W tym miejscu należy wymienić „Enter The Wu-Tang (36 Chambers)” Wu-Tang Clanu, „Doggystyle” Snoop Dogga, „Midnight Marauders” A Tribe Called Quest czy „Bacdafucup” Onyxu. W tym gronie bez wątpienia znajduje się też pierwsza płyta Souls Of Mischief. A-Plus, Opio, Phesto i Tajai przy wsparciu Domino, Dela tha Funkee Homosapiena, Casuala i Jay Biza nagrali ważny projekt wyróżniający się w pierwszej połowie lat 90.tych spośród wydawnictw przypisanych do gangsta rapu. „93 ’til Infinity” zapamiętano nie tylko ze względu na fantastyczne tytułowe nagranie, ale również uznano niniejsze wydawnictwo jako jedną z najlepszych produkcji z obozu Hieroglyphics. Niedawno rozpoczęły się obchody 20. rocznicy premiery longplaya mieszkańców Kalifornii, a najważniejszym elementem tego jubileuszu jest „93 Still”.

    Gummy Soul dali się już wcześniej poznać jako wysokiej klasy specjaliści od remiksów i mash-upów. Kolektyw istnieje na scenie muzycznej od 2006 roku, ale pierwszy sukces na ogromną skalę osiągnął dopiero dwa lata temu. Wtedy to ukazał się doskonały projekt „Fela Soul” łączący nagrania Fela Kutiego i De La Soul. Wydawnictwo spotkało się z bardzo przychylnym odbiorem na świecie, co też popchnęło amerykańską formację do dalszego działania. Rok temu trafił do obiegu szeroko komentowany przez media longplay „Bizarre Tribe: A Quest to The Pharcyde”, na którym dokonano doskonałego mash-upu utworów A Tribe Called Quest i The Pharcyde. Jednak ten materiał przyniósł również spore nieprzyjemności GS. W czerwcu b.r. do Wally’ego Clarka i spółki odezwali się właściciele praw autorskich do tracków ATCQ domagający się zapłacenia im tantiem za użycie kompozycji z katalogu słynnej nowojorskiej grupy. Do sprawy prawdopodobnie nie doszłoby, gdyby nie fakt, iż początkowo dostępne tylko w wersji elektronicznej „Bizarre Tribe” doczekało się także wydania fizycznego. Gummy Soul oficjalnie nie zajęło się wypuszczeniem winylowej edycji projektu, aczkolwiek wszędzie w internecie pojawiała się ich wytwórnia płytowa w miejscu wydawcy. Ostatecznie dystrybucja ubiegłorocznej płyty została zablokowana, a jej twórca Amerigo Gazaway, niedługo potem opuścił szeregi GS. Taki obrót sprawy nie załamał jednak kolektywu, dzięki czemu od ub. tygodnia można cieszyć się „93 Still”, które powstało przy bliskiej współpracy z Souls Of Mischief.

    Premiera wydawnictwa odbyła się na trzy tygodnie przed 20.rocznicą wydania „93 ’til Infinity”. W porównaniu do poprzednich remiksów dokonanych przez Gummy Soul przy tej płycie widać jeszcze większą dokładność przy doborze odpowiednich sampli i dbałość o końcowy efekt materiału. Tracklista projektu praktycznie nie różni się od listy utworów na debiutanckim LP kalifornijskiej formacji, jedynie zmieniono kolejność niektórych utworów oraz przedstawiono tytułowe nagranie jako „93 Still”. Przy pracy nad tym albumem Wally Clark skorzystał z bogatej biblioteki płytowej. Twórca z Nashville skorzystał tutaj z mocno rozbudowanego katalogu kompozycji innych artystów, wykorzystując sample z tracków Digable Planets, Snoop Dogga, Black Moon i pozostałych wykonawców odnoszących sukcesy 20 lat temu. Założycielowi Gummy Soul zależało przede wszystkim na tym, aby nadać całości wydawnictwa klasyczny charakter, ale przy okazji ożywić też acapelle i tchnąć nowego ducha w warstwę liryczną stworzoną przez Souls Of Mischief. Efekt? Otrzymaliśmy pierwszorzędnej jakości remiksy, które brzmią świeżo, pogodnie i nader przyjemnie.

    Wally Clark krótko wyjaśnił schemat, jaki obrał przy tworzeniu „93 Still”:

    Chciałem wziąć wszystkie płyty, które ludzie używali wcześniej, tworząc nowe kompozycje przy użyciu tych samych techniki, z jakich oni korzystali – takich jak filtrowane linie basowe, klasyczne drum breaki, dudniące rogi – aby stworzyć album, jaki pod względem brzmienia mógł wyjść w 1993 roku.

    Gummy Soul opublikowało swoje kolejne wydawnictwo tradycyjnie na Bandcampie. „93 Still” udostępniono bezpłatnie w sieci (poniżej znajdziecie odnośnik do pobrania materiału). Płytę promuje video remix utworu otwierającego longplay – „Never Know More”. Wally Clark odwalił kawał dobrej roboty, którą zdążyło już docenić setki słuchaczy i przedstawicieli mediów na całej kuli ziemskiej. Wygląda na to, iż niedawno wydany projekt ma szanse powtórzyć sukces osiągnięty przez „Bizarre Tribe” i „Fela Soul”. Przy okazji należy trzymać kciuki za brak jakichkolwiek nieprzyjemności związanych z właścicielami praw autorskich do nagrań używanych przez Gummy Soul. W końcu nowojorskiemu kolektywowi chodzi o kreatywne przechowywanie pamięci o wydawnictwach sprzed lat i przypominaniu ważnych nagrań współczesnym odbiorcom muzyki.

    Powoli też należy szykować się na nowy album Souls Of Mischief„There Is Only Now” – z udziałem Adriana Younge’a, który zajmie się produkcją całego longplaya. W przygotowaniu również film dokumentalny o grupie, „93’Til:20 Years Souls Of Mischief”.

    DOWNLOAD: Gummy Soul – „93 Still”

    Tracklista

    1. Never Know More
    2. Live And Let Live
    3. Disseshowedo
    4. What A Way To Go Out
    5. Let ‘Em Know
    6. A Name I Call Myself
    7. 93 Still
    8. Limitations
    9. Anything Can Happen
    10. Make Your Mind Up
    11. Batting Practice
    12. That’s When Ya Lost
    13. Tell Me Who Profits
  • Recenzja EP: The Midnight Eez – Midnight Eez EP

    Recenzja EP: The Midnight Eez – Midnight Eez EP

    3–4 minut

    All City Records | 2011

    Przywykło się mówić, że dosłownie każdego roku ukazuje się co najmniej kilka początkowo niedocenianych materiałów znajdujących uznanie w oczach słuchaczy oraz recenzentów dopiero po upływie lat. W pochodnej kategorii płytowej umieścimy wydawnictwa, które pomimo znacznie wcześniejszego nagrania, ukazały się dopiero po latach. W tym miejscu mamy najczęściej do czynienia z nagraniami osób borykającymi się niegdyś z problemami wydawniczymi (patrz: Large Professor i „LP” czy Q-Tip i „Kamaal/The Abstract”). Tuż obok znajdują się liczne projekty powstałe przeważnie w latach 90.tych w postaci dem lub zbioru luźnych tracków. Jedno z takich wydawnictw, pierwotnie stworzonych blisko dwie dekady temu, pochodzi od duetu z Bronksu, The Midnight Eez. Wydane ponad dwa lata temu przez All City Records „Midnight Eez EP” okazało się ogromną sensacją.

    Anegdoty dotyczące powstania poszczególnych płyt obfitują nie raz w różne interesujące ciekawostki, o czym niejednokrotnie można było przekonać się zgłębiając tajemnice skrywane przez artystów i wydawców. W przypadku The Midnight Eez sprawy związane z ich projektem są nad wyraz niecodzienne. Wszystko rozpoczęło się w połowie lat 90.tych w Nowym Jorku, kiedy to kolebkę hip hopu odwiedził Splyce, współzałożyciel irlandzkiej wytwórni płytowej All City Records. W trakcie jednej z wizyt Irlandczyka w sklepie Fat Beats NY zaczepili go dwaj undergroundowi artyści z The Big Apple starający się wówczas zainteresować swoją muzyką ludzi, podobnie zresztą jak tysiące innych wykonawców w tamtym czasie. Bliżej nieznani wykonawcy z Bronksu wręczyli Europejczykowi taśmę z beatami nie oczekując tak naprawdę niczego w zamian. Splyce zabrał ten materiał ze sobą do Irlandii, zaś o The Midnight Eez słuch zaginął. Nowojorczycy nigdy nie wydali żadnej płyty, a ich zbiór instrumentali przeleżał kilkanaście lat w zapomnieniu. Projekt dosłownie odgrzebano ponad dwa lata temu w trakcie przeprowadzki współwłaściciela All City Records. Po ponownym odkryciu nagrań amerykańskiej grupy postanowiono niezwłocznie nieco zremasterować całość, a następnie wydać jako „Midnight Eez EP”. Dzięki temu uratowano prawdziwą boom-bapową perełkę sprzed lat.

    Irlandzka oficyna wydawnicza wypuściła płytę w maju 2011 roku. Wydawnictwo nagrane w latach 1995-96 z miejsca przyciągnęło uwagę miłośników Złotej Ery rapu oraz mnóstwa innych osób. Tracklista płyty obejmuje 15 instrumentalnych utworów, którymi można zachwycać się w zasadzie bez przerwy. Klimat „Midnight Eez EP” trudno porównać z jakimkolwiek innym longplayem choćby ze względu na to, że w połowie lat 90.tych niewielu producentów stawiało na wypuszczanie beatów i były to wtedy jedynie pojedyncze przypadki. The Midnight Eez przedstawiło kapitalne beaty, zbudowane w kapitalny sposób w oparciu o drobiazgowy sampling i liczne cuty pochodzące z innych tracków oraz filmów. Nowojorski duet opanował niemal do perfekcji umiejętność tworzenia kompozycji łączących w sobie różne elementy. Rozszyfrowanie wszystkich łamigłówek zawartych na tym 30-minutowym wydawnictwie nie jest prostą sprawą, aczkolwiek mocno zajmującą przy zapoznawaniu się z tym materiałem. Wśród wszystkich utworów świetnie wypadają „Childhood Memories” (cuty z „9th Wonder” Digable Planets), „How It Started” (można usłyszeć tutaj wers Raekwona z hymnu Wu-Tang Clanu, „C.R.E.A.M.”), „The Last Chance” (kłania się znajomość na pamięć „Top Billin’” Audio Two). Wykonawcy z Bronksu przygotowali wiele ciekawych wstawek, jak wprowadzenie w „The Plan”, pierwotnie opublikowanym jeszcze w latach 30.tych poprzedniego stulecia. Kapitalny i trudno do podrobienia styl należy do wizytówki „Midnight Eez EP” potrafiącej zachwycać słuchaczy z każdym kolejnym odtworzeniem

    W historii hip hopu nagrano wiele pojedynczych utworów, EP-ek czy longplayów, które długo przeleżały w archiwach przykryte grubą warstwą kurzu, zanim doczekały się wydania. Wydaje się, że The Midnight Eez mogło spokojnie znaleźć wydawcę swoich nagrań w Nowym Jorku (Fat Beats Records, Profile Records, Relativity). Życie potoczyło się jednak zupełnie inaczej i trzeba było czekać długie lata aż „Midnight Eez EP” ujrzy światło dzienne. All City Records wykonało kawał dobrej roboty wypuszczając projekt na płytach winylowych oraz realizując okładkę LP wraz z nowojorskim fotografem Sue Kwonem (współpracownik m.in. Ego Trip). Wydawnictwo o bardzo dużej wartości, dedykowane miłośnikom korzennego rapu oraz undergroundu z krwi i kości.

    Po pewnym czasie okazało się, że za powstaniem tego materiału odpowiadają Onra i Al Quetz. Album powstał w ścisłej tajemnicy. Cała historia kryjąca się za „Midnight Eez EP” jest prawdziwa, a teraz dodatkowo nabiera rumieńców.

    Ocena: 4,5/5

    Tracklista

    1. Midnight Anthem
    2. Our Own Business
    3. How It Started
    4. Diggin in the Crates
    5. Corrupted Industry
    6. New Yorks Devils
    7. The Last Chance
    8. Night Walk
    9. Childhood Memories
    10. The Plan
    11. Black Snow
    12. Everydays Chase
    13. Dust
    14. Day Break
  • Binary Star powraca z nowym materiałem

    Binary Star powraca z nowym materiałem

    3–5 minut

    Koniec lat 90.tych i początek tego stulecia przypadają na najlepszy okres w undergroundzie. Aby udowodnić wartość artystyczną wielu płyt ukazujących się właśnie w tamtym czasie wystarczy wymienić kilka tytułów uważanych obecnie za kultowe pozycje nie tylko w niezależnych kręgach hip hopowych. „Labor Days” Aesop Rocka, „Madvillainy” MF DOOM-a & Madliba, „Cold Vein” Cannibal Ox, „Funcrusher Plus” Company Flow, „O.S.T.” People Under The Stairs, „Masters of the Universe” Binary Star – to tylko niektóre z wielu dobitnych przykładów na wysoką jakość undergroundowych projektów sprzed dekady. One Be Lo & Senim Silla z ostatniej z ww. formacji zrobili nie lada niespodziankę swoim fanom powracając po kilkunastu latach z nowym wydawnictwem. Premiera „Binary Star EP” przyszła niespodziewanie w marcu b.r. i narobiła sporo zamieszania na scenie hip hopowej.

    Interesując się twórczością poszczególnych artystów wielką frajdę sprawia poznawanie ich życiorysów. Sporo ciekawostek tkwi niekiedy nawet w pseudonimach twórców lub też nazwach grup. Tak jest w przypadku formacji założonej w 1998 roku w miejscowości Pontiac położonej w amerykańskim stanie Michigan. Binary Star, czyli gwiazda podwójna, oznacza w odniesieniu do One Be Lo & Senim Silli ich podobne i leżące obok siebie style muzyczne. Obaj wykonawcy znakomicie wzajemnie uzupełniają się, a ich umiejętności tworzenia specyficznego klimat wokół nagrań zostały bardzo szybko docenione w undergroundzie. W trakcie nagrywania materiału na debiutancki album z 1999 roku zatytułowany „Waterworld”, na który duet wydał raptem $500, mało kto przypuszczałby, że to wydawnictwo trafi daleko poza lokalną scenę hip hopową. Niezwykle dojrzała płyta, wypełniona po brzegi doskonałymi utworami z „Reality Check”, „The KGB” i „What It’s All About” na czele, zrobiła zawrotną karierę w undergroundzie. Ze względu na niski nakład projektu rok po premierze longplaya ukazała się jego reedycja w postaci „Masters Of The Universe”. Produkcja wypuszczona przez Subterraneous Records szybko została wyprzedana, podobnie jak zresztą drugi nakład płyt kompaktowych opublikowanych przez The LA Underground.

    Pomimo tak udanego wprowadzenia się zespołu do branży hip hopowej i początkowo panującej chemii pomiędzy jej członkami, to w dalszych latach ukazał się tylko jeden materiał ich autorstwa. Kompilacyjne wydawnictwo „Waterworld Too” zawierało nagrania mnóstwo różnych artystów, będąc poniekąd źle odczytane przez wielu odbiorców oczekujących follow-upu do „Masters Of The Universe”. Jednak, gdy potwierdzono plotki o zawieszaniu działalności przez Binary Star, to wielu słuchaczy doceniło ten projekt. Po tej płycie wypuszczonej w połowie ubiegłej dekady, One Be Lo & Senim Silla skupili się na solowych materiałach. Znacznie większą aktywność w branży przejawiał ten pierwszy wykonawca, co przełożyło się na naprawdę bardzo porządne wydawnictwa. W czasie, gdy drugi z członków grupy z Michigan wypuścił jedynie płytę „The Name The Motto The Outcome”, to One.Be.Lo. opublikował ponad 5 pełnych longplayów. Ostatnie dwie pozycje wydawnicze – „L.A.B.O.R.” i „K.I.C.K. P.U.S.H.” – bezpośrednio poprzedziły ponowne zjednoczone Binary Star. Po tym, jak formacja zagrała trochę koncertów, ogłoszono wydanie przez zespół nowego materiału. Informacje o premierze „Binary Star EP” wywołały spore poruszenie na scenie hip hopowej.

    W pierwszym miesiącach 2013 roku One Be Lo & Senim Silla świętowali 15-lecie założenia undergroundowej formacji. Artyści nie mogli znaleźć lepszego momentu na zaprezentowanie płyty, na którą ich fani czekali przez długie lata. Nie ma większego znaczenia, że zawartość wypuszczonego pod koniec marca projektu, kończy się raptem na 6 trackach, gdyż przede wszystkim liczy się fakt, iż przedstawiciele Binary Star porozumieli się ze sobą powracając na scenę w udany sposób. Przy wydaniu „Binary Star EP” pomógł uznany serwis muzyczny Kevin Nottingham, prezentując jako pierwszy kapitalny singiel „Love is Love”. Pozostałe utwory zebrane na wydawnictwie również nie zawodzą trzymając wysoki poziom („NoitavO” czy „Thumper aka the Caped Crusader aka the King James Diversion” wypadły bardzo korzystnie). Produkcją wszystkich nagrań na EP-ce zajął się One Be Lo wraz z trzema innymi beatmakerami – Unjustem, Maliki the Most Hi i GasMaskeDailym. Kultowa w oczach wielu słuchaczy grupa przygotowała krótki, aczkolwiek nader treściwy projekt, nawiązując do pięknych czasów swojej działalności z przełomu wieków.

    One Be Lo stosownie wyraził się o „Binary Star EP” oraz 15-leciu grupy:

    Uznajemy Binary Star za produkt środowiskowy i okolicznościowy. Nagraliśmy cały album w Pontiacu, stan Michigan, w miejscu, gdzie to wszystko zaczęło się 15 lat temu. Bez wysyłania zwrotek poprzez e-maile, etc. One Be Lo i Senim Silla to Binary Star, więc poprzez te nagrania chcieliśmy pokazać pełny zakres naszych możliwości, i to dlatego też solowe projekty są konieczne. Ponadto, nigdy nie podkreślałem, że robiłem beaty, ale całe brzmienie także zmieni się. Witami w Binary Star.

    Płytę nagraną w rodzinnym mieście duetu, Pontiac w stanie Michigan, można znaleźć na Bandcampie. Również za pośrednictwem tego serwisu istnieje możliwość nabycia elektronicznej wersji „Binary Star EP”. One Be Lo & Senim Silla przy promocji wydawnictwa współpracują z uznanym serwisem muzycznym Kevin Nottingham. Właśnie dzięki tej stronie udostępniono utwór „Love is Love” do darmowego pobrania.

    Tracklista

    1. NoitavO (prod. One Be Lo)
    2. Love is Love (prod. Unjust)
    3. Wait (prod. Maliki the Most Hi)
    4. Big Bad Wolf (prod. One Be Lo)
    5. Thumper aka the Caped Crusader aka the King James Diversion (prod. GasMaskeDaily)
    6. Autocons Interlude (prod. One Be Lo)
  • Promienny projekt Oatha – A Prelude To A Sunset

    Promienny projekt Oatha – A Prelude To A Sunset

    2–3 minut

    Z biegiem czasu przybywa niewielkich wytwórni płytowych zajmujących się wypuszczaniem niskich nakładów nośników fizycznych (płyty CD, winyle, kasety). Niby coraz liczniejsza rzesza słuchaczy wręcz domaga się wydawania muzyki bezpłatnie, ale jednak z miesiąca na miesiąc przybywa limitowanych wydawnictw z całej kuli ziemskiej. Pokazuje to, iż nadal istnieje popyt na wersje fizyczne projektów, zaś artyści i wydawcy są doceniani przez kolekcjonerów płyt, strony muzyczne i nawet przez przeciętnych odbiorców. W naszym serwisie łatwo natknąć się na wzmianki o produkcjach muzycznych ukazujących się na kompaktach czy woskach dzięki nakładowi różnych oficyn wydawniczych. Kolejnym materiałem z tego kręgu jest pochodząca z połowy czerwca b.r. EP-ka australijskiego producenta Oatha, „A Prelude To A Sunset”, wydana nakładem Little Wonder Productions.

    O wartości hip hopowych wydawnictw z Australii i Oceanii powiedziano już wiele dobrego. Beatmaker z Perth stawia dopiero swoje pierwsze kroki na scenie muzycznej, ale ma kogo podpatrywać w rodzinnym kraju. Inspiracje artysty mieszkającego nad Oceanem Indyjskim wychodzą jednak daleko poza Krainę Kangurów. Oath umiłował sobie wykonawców kojarzonych z klasyczną odmianą rapu (m.in. Lord Finesse, Lewis Parker, The Beatnuts, DJ Spinna, Buckwild, Madlib, Jay Dilla, Jigmastas), których wpływy są obecne w jego nagraniach. Pierwsze utwory producenta pojawiły się na Soundcloudzie przed blisko rokiem. Australijczyk powoli wypuszczał nowe tracki przygotowując grunt pod wydanie większego projektu. Po drodze do premiery „A Prelude To A Sunset” beatmaker nawiązał współpracę z labelem Headbob Music, dla którego wykonał remix tracka Kida Tsunamiego „Bang” pochodzącego z albumu „The Chase”. Alternatywna wersja nagrania z udziałem Seana Price’a wypadła okazale i stanowiła udany wstęp do EP-ki Oatha.

    Wydaniem płyty australijskiego twórcy zajęła się niezależna oficyna wydawnicza Little Wonder Productions mająca na swoim koncie kilka płyt autorstwa Doca Feliksa. Jak przedstawia się zawartość instrumentalnego projektu przygotowanego przez tego producenta? „A Prelude To A Sunset” brzmi jakby rodem wyjęte ze Złotej Ery lub undergroundowych wydawnictw sprzed co najmniej kilku lat. Oath zaprezentował próbkę swoich nieprzeciętnych zdolności, w czym wydatna zasługa kultowego samplera SP-1200. Klimat nagrań osiągnięty dzięki temu sprzętowi uwodzi już od otwierającego EP-kę „Home To The Sea”. Później mamy do czynienia z utworami stojącymi na równie wysokim poziomie – „Keep It Movin’”, „Drunken Butterflies” (urzekający tytuł). W tracku „Message In A Bottle” gospodarz wydawnictwa jest wspomagany przez ww. Doca Feliksa, zaś w wokalnej wersji „Age Of Aquarius R.O.T.Y.M.” usłyszymy jedynego rapera na EP, Lewisa Parkera. Całość produkcji wypada zachęcająco; nie tylko sympatycy lat 90.tych znajdą tutaj interesujące kompozycje.

    Little Wonder Productions opublikowało wydawnictwo Oatha na Bandcampie. Ostatni track „Age Of Aquarius R.O.T.Y.M.” można odsłuchać na Soundcloudzie. Projekt trafił do sprzedaży w wersji elektronicznej oraz na limitowanej edycji płyt winylowych. W czerwcu ukazało się promo video, z którego dowiadujemy się nieco więcej o Australijczyku i „A Prelude To A Sunset”.

    Tracklista

    1. Home To The Sea
    2. Keep It Movin’
    3. Drunken Butterflies
    4. Age Of Aquarius R.O.T.Y.M.
    5. The Lighthouse
    6. Message In A Bottle feat. Doc Felix
    7. Sunsets
    8. Age Of Aquarius R.O.T.Y.M. feat. Lewis Parker
  • Raashan Ahmad prezentuje nowe wydawnictwa

    Raashan Ahmad prezentuje nowe wydawnictwa

    4–6 minut

    Wydawcy muzyczni ze Starego Kontynentu są coraz bardziej doceniani przez ogół słuchaczy i mediów. O rosnącej randze poszczególnych wytwórni płytowych najlepiej też świadczy fakt, iż mnóstwo twórców pochodzących z całego świata rozpoczyna współpracę z Europejczykami. Szczególnie wiele dobrego można powiedzieć o brytyjskich, holenderskich, francuskich i niemieckich wytwórniach płytowych. W kręgach około hip hopowych dużo pochlebnych opinii zbierają nasi zachodni sąsiedzi. Do jednych z najczęściej komplementowanych labelów należy Jakarta Records. Oficyna wydawnicza związana z Berlinem i Kolonią wypuszcza co rusz to nowe projekty. W tym roku nakładem tej wytwórni ukazały się dwa albumy dobrze znanego Raashana Ahmada – „Ceremony” i powstałe przy współpracy z Ta-ku, „Low Fidelity, High Quality”.

    Kalifornijscy wykonawcy cieszą się na ogół uznaniem odbiorców oraz dziennikarzy muzycznych daleko poza granicami USA. Wywodzący się z tego stanu współzałożyciel Crown City Rockers może pochwalić się stale rosnącym uwielbieniem na scenie hip hopowej, a przez wzgląd na liczne kolaboracje i odbyte trasy koncertowe na kilku kontynentach może być uznany za obywatela świata. Od kilku lat sympatyczny raper znajduje się na fali wznoszącej, stając się najlepiej rozpoznawalną postacią ze swojej macierzystej formacji. Po nagraniu albumów w ramach działalności CCR („Earthtones”, „Crown City Rockers” i „The Day After Forever”), twórca z Cali skoncentrował się na solowych produkcjach. Jeszcze przed premierą ostatniej ww. płyty Raashan Ahmad wypuścił pozytywnie przyjęty longplay „The Push”, ale tak naprawdę jego akcje znacznie wzrosły w branży po wydaniu trzy lata temu „For What You’ve Lost”. Jazz-hopowy i niezwykle przyjemny klimat nagrań na tym longplayu został dostrzeżony przez szerszy ogół słuchaczy. Amerykański raper dał się poznać również jako wytrawny specjalista w trakcie występów na żywo, koncertując przy tym w wielu zakątkach globu, w tym w Polsce. Po licznych wojażach przyszedł czas na nowe wydawnictwo artysty. „Ceremony” stanowi udany projekt w jego dorobku.

    Raashan Ahmad wcześniej współpracował z szeregiem różnych oficyn wydawniczych – Trad Vibe (Francja), Milkdipper (Japonia), Paper Chain (Australia), OM Records (USA) – natomiast teraz postawił na kooperację z Jakarta Records. Rzadko zdarza się, że uznany w środowisku artysta rezygnuje z zakrojonych przynajmniej na średnią skalę działań promocyjnych poprzedzających premierę swojego nowego materiału. Tymczasem właśnie w ten sposób wyglądały sprawy dotyczące tegorocznego longplaya wykonawcy rodem z Kalifornii, gdyż pierwszy singiel pojawił się na krótko przed premierą pełnego LP. Niemieccy wydawcy znani są jednak jako profesjonaliści i postępują według zasady, aby więcej robić, niż gadać. Dlatego też średnio wyglądała początkowa faza promocji „Ceremony”, ale już dwa utwory zapowiadające materiał – „The Remedy” i „No No No” – ukazały spory potencjał drzemiący w tym albumie. Ostatecznie (e)-marketing poszedł sprawnie, a pomocną dłoń wyciągnął poważany na całej kuli ziemskiej serwis Okayplayer, za pośrednictwem którego odbyła się w połowie kwietnia premiera streamu albumu. Amerykaninowi na tym projekcie partnerują m.in. Homeboy Sandman, Ty, Rita J, DJ Vajra oraz członkowie Crown City Rockers. Produkcją tracków zajęli się m.in. Ta-Ku, 20Syl, Headnodic, Mez i Katra-Quey. Przełożyło się to na energiczny, jazz-hopowy i soulowy album. Na marginesie dodam, że warto też wyłapać polski akcent w nagraniu „Mariposita”.

    „Ceremony” trafiło na Bandcampa. Projekt wypuszczony wiosną można nabyć w formacie elektronicznym i/lub fizycznym (płyty kompaktowe i winylowe. Jakarta Records zadbało o godne wydanie tego materiału, z czego Raashan Ahmad oraz jego coraz liczniejsi fani powinni być usatysfakcjonowani. Wydawnictwo promują także dwa videoclipy. Pierwszy z nich powstał do miksu nagrań z LP, zaś drugi do utworu „Music”.

    Aktualizacja: Artysta opublikował kolejne video promujące „Ceremony”. Teledysk powstał do utworu „How Long”.

    Tracklista

    1. Mbeguel (Love) (prod. Mez)
    2. The Remedy (prod. Katra-Quey; scrathe: DJ Vajra)
    3. Easy On Back feat. Sean LaMarr & Helen Kaiser (prod. Whitenoise)
    4. No No No feat. Homeboy Sandman (prod. 20Syl)
    5. Music feat. Ty & Sarsha Simone (prod. The Park)
    6. Freak feat. Heather Vaughan (prod. Mez)
    7. Out Of Bounds (prod. Headnodic; scrathe: DJ Zeph)
    8. Get Hi
    9. Mama Nature (prod. Mr. President)
    10. Guns (prod. Ta-ku scrathe: DJ Goldenchyld)
    11. Hold On feat. Christina Tamayo (prod. Katra-Quey)
    12. Mariposita feat. Rico Pabon (prod. 20Syl)
    13. Ital feat. Soia & Miles Bonny (prod. Mez)
    14. How Long feat. Geoffrey Oryema (prod. Geoffrey Oryema)
    15. Whos God feat. Rita J (prod. Katra-Quey; scrathe: DJ Saewhat)
    16. Fly feat. Crown City Rockers (prod. Crown City Rockers)

    Niekiedy życie przynosi zaskakujące niespodzianki, o czym przekonali się właściciele Jakarta Records w czasie ostatniej europejskiej trasy koncertowej przedstawiciela Crown City Rockers. Raashan Ahmad przebywając w Berlinie podczas ostatniej europejskiej trasy koncertowej rozmawiał ze swoimi niemieckimi przyjaciółmi o ich nadchodzących projektach. W czasie rozmowy padł temat nowego wydawnictwa Ta-ku, „Dowhatyoulove”, które trafiło do obiegu nakładem JR. Dowiadując się o tym, kalifornijski raper odparł, iż kiedyś zrealizował wspólny materiał z tym australijskim beatmakerem i nie miał jeszcze okazji, aby wydać tę produkcję. Niemcy szybko skorzystali z tej okazji i po lekkim odświeżeniu tracków na początku lipca ukazał się longplay „Low Fidelity, High Quality”. Wydawnictwo złożone z krótkich utworów, przeważnie 2-minutowych, to naprawdę porządna strawa muzyczna przeznaczona nie tylko dla fanów twórczości autorów tego albumu. Beatmaker z Krainy Antypodów odgrywa tutaj większą rolę niż jego partner, gdyż część nagrań na LP przypada na stricte instrumentalne kompozycje. Raashan Ahmad uzupełnia poszczególne tracki, pokazując się już po raz n-ty z dobrej strony. Duet w takim kształcie może stanowić przykład, w jaki sposób tworzyć organiczny rap.

    Wydawnictwo dwóch zapracowanych przedstawicieli międzynarodowej sceny muzycznej znajdziecie rzecz jasna na Bandcampie. W porównaniu z poprzednim longplayem Raashana Ahmada, tym razem Jakarta Records zdecydowała się wypuścić jego projekt w wersji elektronicznej i na płytach winylowych. Limitowana edycja wosków jest dostępna w sprzedaży również za pośrednictwem BC. Niemcy uczynili też ukłon w stronę licznych fanów autorów „Low Fidelity, High Quality” udostępniając materiał do bezpłatnego pobrania w sieci.

    Pogodnie nastawiony do życia kalifornijski Emcee zapewne prędzej niż później poinformuje o swoich następnych planach wydawniczych, co na pewno zostanie odnotowane przez UCTL. Z kolei Ta-ku już od dawna zasługuje na szersze przedstawienie na łamach serwisu za sprawą swoich licznych wydawnictw (ostatnio m.in. „Dowhatyoulove”), co też niebawem będzie miało miejsce.

    DOWNLOAD Ta-ku & Raashan Ahmad – „Low Fidelity, High Quality”

    Tracklista

    1. Stmb72
    2. No Wonder
    3. Phenominal
    4. I Need You
    5. Street Ministry
    6. Up
    7. Louder
    8. Say Word
    9. Cold
    10. Real Life
    11. Lean Left
    12. His-tor-y
    13. Dreamcatcher
    14. Hard to Imagine
    15. Extra Extra
    16. What I Said
  • Darmowe EP: Decap – OMNI LOVE

    Darmowe EP: Decap – OMNI LOVE

    2–4 minut

    Tegoroczne wakacje upływają pod znakiem słonecznej i ciepłej (niekiedy upalnej) pogody, co sprzyja oddawaniu się błogiemu lenistwu. Aby dodatkowo zadbać o odpowiednią atmosferę i klimat, warto zaopatrzyć się we właściwą muzykę. W okresie wakacyjnym trafia do obiegu pełno luźnych nagrań i utworów o lekkim charakterze, potrafiących przykuć uwagę odbiorców z podobną siłą, co publikowane w tym czasie nowe EP-ki i longplaye. Ostatnio wcale nie jest nudno w świecie hip hopowym za sprawą premier płytowych interesujących wykonawców. Jednak zanim przyjdzie kolej w serwisie na projekty Def Dee, Duke’a Westlake’a, Ka czy U-Goda, to przedstawię na stronie materiał pasujący na zakończenie lata. Producent rodem z San Francisco, Decap, wydał tydzień temu pogodną instrumentalną płytę „OMNI LOVE”.

    Bay Area posiada bogatą historię i trudno się z tym nie zgodzić. Hieroglyphics, Too $hort, The Coup, Mac Dre, E-40 i wielu innych artystów wywodzących się z tego regionu Stanów Zjednoczonych wywarło niemały wpływ na ten gatunek muzyczny. Jednym słowem, bohater tego artykułu ma się na kim wzorować. Decap zostanie uznany przez większość słuchaczy za typowego rookie szykującego się do podboju branży, ale w jego przypadku prawda jest zgoła inna. Kalifornijski wykonawca zajmował się bowiem tworzeniem utworów już ponad 10 lat temu, współpracując przy tym z Awarem, J-Essentialem i dobrze znanym niegdyś w undergroundzie duetem Inverse. Twórca inspirował się stylem DJ’a Premiera, Pete Rocka, Dr. Dre, stawiając w swoich podkładach na łączenie klasycznych brzmień hip hopowych ze standardami z nowej epoki muzycznej.

    Kariera muzyczna amerykańskiego producenta na pewno bardziej rozwinęłaby się, gdyby nie fakt, że w 2008 roku porzucił on ten biznes na rzecz rozwoju duchowego i medytacji. Po trzech latach Amerykanin postanowił jednak powrócić do hip hopu, a pierwszym jego wydawnictwem po tej przerwie okazała się wspólna płyta z Brady Wattem (artysta współpracujący dotąd z m.in. Mos Defem, Curren$ym, Talibem Kwelim, Jay Electronicą). Projekt zatytułowany po prostu „Decap and Brady Watt” trafił do obiegu 1 marca b.r., zbierając pochwały ze strony środowiska muzycznego. Instrumentalny album stanowił dobry wstęp do solowych utworów Decapa. Część z nich została zebrana na „OMNI LOVE” (ładny tytuł), osadzonej w przystępnych realiach hip hopowych.

    Płyta wydana 9 sierpnia pasuje nie tylko do letniego okresu. Kalifornijski twórca przygotował 8 przyjemnie brzmiących tracków, dryfujących pomiędzy nostalgicznym brzmieniem rodem z lat 90.tych, a współczesnym spojrzeniem na muzykę. EP-ka przynosi ducha Złotej Ery, obecnego niemal w każdym nagraniu. Szczególnie słychać to w „Summer Sunset”, nawiązującym do niezapomnianego singla „Wrekonize” Smif-N-Wessun. Z kolei „Butterflies” stanowi odę do słynnego utworu Alicii Keys „Feeling U, Feeling Me”. Powstało już wiele coverów i niejeden artysta sięgnął po sample z tej kompozycji (Freddie Joachim, Mala i inni), ale trzeba przyznać, iż wersja Decapa w niczym nie ustępuje tym wcześniejszym trackom. W osiągnięciu końcowego efektu materiału dołożyli swoje cegiełki ww. Brady Watt, J-Essential oraz Doug Fitch Smith, dokładając bas lub perkusję w wybranych instrumentalach. Jednym z najwłaściwszych podsumowań „OMNI LOVE” powinno być stwierdzenie, iż to jest wydawnictwo w klimacie retro z futurystyczną wizją produkcji hip hopowej. I tego należy trzymać się.

    Sierpniowe wydawnictwo producenta znajdziecie na Bandcampie i Soundcloudzie. „OMNI LOVE” można bezpłatnie pobrać przez najbliższe dni korzystając z tego pierwszego serwisu; istnieje też możliwość przekazania dotacji artyście poprzez opcję „buy now – name your price”. Beatmaker reprezentujący Zachodnie Wybrzeże USA dopiero co powrócił do działalności wydawniczej, ale już teraz śmiało można postawić tezę, iż jego nagrania są nader wartościowe i w niedalekiej przyszłości, znacznie więcej osób usłyszy o jego dokonaniach.

    DOWNLOAD Decap – OMNI LOVE

    Tracklista

    1. E-LAI-SA
    2. Ascension Mechanics
    3. Summer Sunset
    4. Butterflies
    5. Unified Field
    6. I Believe
    7. Run
    8. Omni Love.
  • Nowa płyta Moodsa – Another Point Of View + wywiad z artystą

    Nowa płyta Moodsa – Another Point Of View + wywiad z artystą

    6–8 minut

    Przy publikacji artykułów o materiałach producentów z różnych stron świata często podkreślałem wysoki poziom prezentowany przez Europejczyków. Najliczniej reprezentowanymi nacjami ze Starego Kontynentu są Holendrzy, Francuzi, Brytyjczycy, Niemcy i Polacy. Beatmakerzy pochodzący z Niderlandów od dawna pojawią się w serwisie, co rusz dając powody do wystawiania im wysokich not. Wcześniej na stronie swoje miejsce znaleźli m.in. Arts The Beatdoctor, SENSE & Sotu the Traveller, the Jazzment czy Moods. W czerwcu ukazał się nowy materiał tego ostatniego artysty. Wykonawca rodem z Rotterdamu wypuścił w kooperacji z labelem Fremdtunes „Another Point Of View”. Oprócz artykułu o tym wydawnictwie przygotowałem również wywiad przeprowadzony z tym twórcą.

    Kraina Wiatraków stanowi dobrą i spokojną przystań dla wielu twórców muzycznych. Jak wspomniałem we wstępie do tej publikacji, wywodzi się stamtąd niejeden utalentowany producent. Do tego grona należy zaliczyć również Moodsa. Artysta zajmuje się tworzeniem muzyki od kilku lat, a pierwsze tego efekty pojawiły się na jego premierowej płycie „Traveling Through Sound”. Wydawnictwo zawierające głównie remiksy nagrań innych twórców (m.in. Large Professora, Jurassic 5, J-Live’a i Commona) stanowiło dobre przetarcie przed stricte autorskimi materiałami wykonawcy. Blisko rok temu trafił do obiegu projekt „Break Out EP”, stanowiący zbiór 6 instrumentalnych utworów niderlandzkiego beatmakera. Wykonawca zaprezentował beaty określane mianem mellow i soulful, w pełni odzwierciedlające zawartość EP-ki. Po tym materiał przyszła kolej na dwa beat tape’y zrealizowane w trakcie 24 godzin – „The 24 Hour Beattape” z The Planty Herbs i „The 24 Hour Beattape #2” nagrane wraz z kilkoma innymi osobami. W kolejnych miesiącach Moods wypuszczał różne single i luźne tracki. Producent na bazie opublikowanych na przestrzeni ostatnich miesięcy tracków zebrał materiał na „Seasons EP”. Płyta wypuszczona w połowie lutego b.r. została oparta o proste założenia – wszystkie 6 kompozycji ze zjawiskowym „Love Is Real” na czele odpowiadały poszczególnym porom roku. Do tych nagrań beatmaker dorzucił jeszcze dwa miksy – „Hope” i „Elevate”, z czego ten drugi powstał jako ekskluzywny materiał przygotowany dla U Call That Love. Po tych projektach doczekaliśmy się nowej EP-ki w jego wykonaniu – „Another Point Of View”.

    Tytuł płyty wydanej w drugiej połowie czerwca idealnie oddaje jej charakter oraz zmiany, jakie nastąpiły u Holendra. Moods postanowił spróbować produkcji w nieco innym klimacie, zawieszonym pomiędzy nagraniami a’la uptempo, a instrumentalnym hip hopem. Już pierwszy singiel pochodzący z projektu, „Stimulus”, którego premiera odbyła się na stronie The Find Magazine, zapowiadał inną kompozycję utworów producenta niż dotychczas. Zmiany wprowadzone przez niego na „Another Point Of View” wyszły na dobre całości materiału. Beatmaker rozwinął swój warsztat, sięgając po różne elementy, aby rozwinąć brzmienie. Ogólny zarys EP-ki można sprowadzić do projektu będącego spokojnym i wysublimowanym soundtrackiem do wyimaginowanych obrazów. Nowa rzeczywistość utworzona przez artystę wypada przyjemnie, a przy takich trackach, jak „Where I Belong” czy „Reflections” czas płynie innym tempem.

    Poniżej znajdziecie rozmowę przeprowadzoną z Holendrem.


    Moods znajduje się pod stałą obserwacją serwisu, a wydany niedawno przez niego projekt stał się dobrym pretekstem do przeprowadzenia z nim krótkiego wywiadu. W poniższej rozmowie poruszyliśmy tematy związane z „Another Point Of View”, zahaczając przy okazji o inne aspekty twórczości tego wykonawcy.

    Hej Nick, jak się miewasz? Pamiętam, kiedy opublikowałem artykuł o „Traveling Through Sound” i „Break Out EP”, byłem pewien, że Twoje imię będzie znacznie bardziej rozpoznawalne wraz z następnymi nagraniami. Czy otrzymałeś znacznie więcej pozytywnego feedbacku od momentu Twoich wcześniejszych projektów?

    Hej, mam się świetnie. Zapracowany przez mnóstwo projektów, ale jestem szczęśliwym facetem. Nie mogę narzekać. Tak, pamiętam to, dziękuję za rozprzestrzenianie mojej muzyki, to wiele znaczy dla mnie! Tak, nowy projekt jest nieco inny niż zazwyczaj, ale wygląda na to, że ludzie lubią to, więc to jest dobra rzecz. Myślę, że jest to ważne, aby pokazywać ludziom, że jestem zdolny robić więcej niż tylko hip hopowe beaty.

    W tym roku wydałeś dwie EP-ki. Pierwszy projekt, „Seasons EP”, to kompilacja 6 tracków, które odpowiadają każdej porze roku. Która pora roku jest Twoją ulubioną i jaki był główny klucz do stworzenia tego materiału?

    Podoba mi się to pytanie. Dla mnie lato jest najlepszą porą do życia. Wiesz, wychodzić na zewnątrz i trzymać ze znajomymi oraz wybierać się na plaże i poczuć się żywym. Ale to zima daje mi najwięcej inspiracji do tworzenia muzyki. Lubię zamglone chłodne dni, ponieważ ma to pewną atmosferę kreującą nowe pomysły i oprócz tego jest po prostu pięknie na zewnątrz. Uwielbiam wychodzić z domu i jeżdżąc na rowerze obserwować naturę i chłonąc ją.

    „Another Point Of View” zostało opublikowane kilka tygodni temu. Tytuł tej EP-ki mówi, że to jest nieco inny projekt od Twoich wcześniejszych wydawnictw. Dlaczego zdecydowałeś się pokazać swoją inną twarz w muzyce i przynieść ludziom nowy smak Twoich tracków?

    Jak powiedziałem wcześniej, uważam, że ważne jest to, gdy producent pokazuje światu swój progres w muzycznym wydaniu. Po prostu to jest zbyt zabawne, aby powygłupiać się w różnych gatunkach. Muzyka jest jak sztuka dla mnie, myślę, że każdy artysta w ostateczności spróbuje nowych rzeczy, aby utrzymać samego siebie zainteresowanego sprawami, które robi. Ustanawianie wyzwań dla siebie jest ważne. Utrzymuje to bystrym w twojej produkcji, jeżeli to ma sens. To również rada dla wszystkich producentów dookoła. Próbujcie nowych rzeczy! To takie proste.

    „Stimulus”, który jest głównym singlem z „Another Point Of View”, miał swoją premierę na The Find Magazine. To istotne, aby zostać zauważonym przez strony muzyczne w tym momencie, ale czasami nie jest to łatwe do zrobienia. Czy zgodzisz się z tym, że blogi i serwisy muzyczne spełniają funkcję głównej siły w promocji muzyki?

    Uważam, że blogi/serwisy muzyczne są bardzo ważne! Dlatego że każda strona/blog posiada swoją własną sieć. Nowi ludzie będą słuchać twojej muzyki. To jak łączenie ze sobą kropek. Blogi/strony muzyczne robią DUŻE rzeczy dla muzyki. Umożliwia to artystom większe dotarcie do odbiorców, więc czyni to bardzo ważną i piękną rzeczą w tym samym czasie. Dodatkowo jeżeli jesteś bardzo konsekwentny w swoich postach, ludzie będą cię obserwować. Mam kilka blogów, które sprawdzam każdego dnia.

    W jaki sposób zapoznałeś się z Fremdtunes? Przypuszczam, że to nowe doświadczenie dla Ciebie, aby kooperować z innymi ludźmi i pracować nad Twoimi utworami. Czy jesteś zadowolony z tej współpracy?

    Dorastałem w Middelburgu, miasteczku w południowej części Holandii. Spotkałem tam DJ’a Optimusa, który prowadzi Fremdtunes z DJ’em Mac’em (więcej o tych postaciach w tym miejscu – przyp.red.). Wszystko zaczęło się stamtąd, oni zapytali mnie „Co powiesz na wydanie materiału w naszym labelu?”. Byłem naprawdę szczęśliwy, że oni zapytali mnie o to, ponieważ wydają mnóstwo wartościowej muzyki, więc to jest wyróżnienie, aby współpracować z tymi ludźmi. Po kryjomu miałem nadzieję na to od początku (śmiech)! Tak więc, to znaczy wiele dla mojej kariery. Moje pierwsze oficjalne wydawnictwo w labelu. Jestem ciągle dumny!

    Każdy uważny słuchacz/fan/obserwator Twojej strony na Soundcloudzie wie, że dobrze sobie radzisz z tworzeniem miksów. „Hope (Inspired Mix)” i „Elevate” (gościnny mix dla U Call That Love) są naprawdę udane. Powiedz nam trochę więcej o Twoich muzycznych inspiracjach. Jaki jest Twój cel z takimi miksami?

    Dzięki! Wszystko to, co chcę zrobić, to edukować ludzi i pokazywać im to, co uważam za dobrą muzykę. Wybierając więcej mniej znanych artystów jest szczerze inspirujące dla mnie i mojej muzyki. Jest naprawdę wielu nieodkrytych zadziwiających muzyków/producentów zasługujących w całości na uwagę. Tak więc, próbuję pomóc w niewielkim zakresie tworząc te miksy. Wszystko to o rozprzestrzenianiu dobrej muzyki, to naprawdę to. To jest serio istotne, żeby wspierać twoich zaprzyjaźnionych muzyków.

    Dziękuję bardzo za wywiad. Czy na koniec rozmowy mógłbyś powiedzieć mi o jakichkolwiek Twoich nadchodzących planach w świecie muzycznym?

    Tak, mnóstwo nowych rzeczy dzieje się właśnie teraz. Pracuję obecnie nad 3 EP-kami. Jedna z nich będzie wydana przeze mnie. I następna będzie dla Sober-Music (Rotterdam). Natomiast ostatnia będzie z holenderskim raperem. Bez terminów jeszcze. Oprócz tego pracuję nad kilkoma remiksami i kompilacjami. I mogę stworzyć EP-kę ze świetnym wokalistą soulowym. Nie mogę powiedzieć ci za dużo o tym jak dotąd…

    Click here for an English version of the interview with Moods (in .pdf)


    Czerwcowe wydawnictwo Moodsa zostało udostępnione na Bandcampie. „Another Point Of View” można nabyć w elektronicznym formacie za €4. Po wszystkie nowości wypuszczane przez holenderskiego beatmakera odsyłam na Soundcloud.

    Tracklista

    1. Let Me Explain
    2. Where I Belong
    3. Stimulus
    4. Observe
    5. Comfort Zone
    6. Reflections
  • Gene The Southern Child & Parallel Thought przedstawiają Artillery Splurgin’

    Gene The Southern Child & Parallel Thought przedstawiają Artillery Splurgin’

    3–5 minut

    Producenci muzyczni znaczą coraz więcej na scenie hip hopowej, o czym nie trzeba przekonywać żadnego z odbiorców. Jednak trzeba pamiętać przy tym, że z biegiem czasu zainteresowanie opinii publicznej skupiło się głównie na stricte instrumentalnych projektach beatmakerów, aniżeli na ich kolaboracjach z innymi artystami. Mimo wszystko nadal ukazują się płyty producenckie oraz można natrafić na wydawnictwa przygotowywane przez beatmakerów i raperów. Wzorowym przykładem tego typu kolaboracji są wspólne nagrania Gene’a The Southern Childa & Parallel Thought. W maju pojawił się w sprzedaży drugi wspólny longplay tych twórców, „Artillery Splurgin’”.

    W gronie niezależnych wytwórni płytowych Parallel Thought, Ltd. zbiera pochlebne opinie od słuchaczy i serwisów muzycznych. Właśnie nakładem tego labelu ukazały się wszystkie wydawnictwa bohaterów niniejszego artykułu. Z artystów zaangażowanych w powstanie „Artillery Splurgin’” znacznie większe doświadczenie do tej pory nabyli członkowie Parallel Thought. Drum, Knowledge & Caness zajmują się produkcją muzyki od 2000 roku. Grupa producencka ze Wschodniego Wybrzeża USA przez lata działała w domowym zaciszu, aby następnie rozpocząć współpracę z raperami, realizując wspólne płyty, wypuszczając przy tym również zgrabnie przygotowane miksy. W 2007 roku odbyła się premiera ich wydawnictwa „Chorus Rhyme” nagranego wraz z C Rayz Walzem. Dwa lata później trafił do obiegu następny kolaboracyjny album formacji – „Acid Tab Vocab” z Tame One’em. Poprzednie 12 miesiące okazały się najbardziej płodne w dotychczasowej działalności zespołu. Sporo miejsca poświęcono „Attractive Sin” nagranemu wespół z Delem The Funky Homosapienem, a także materiałom, które Drum i spółka zapisali na własne konto – „Articulation” oraz „The Art Of Sound”. Oprócz tych płyt, Parallel Thought wyprodukowało w całości album szerzej nieznanego rapera, Gene’a The Southern Childa. „A Ride With The Southern Child” przeszedł bokiem, nie przyciągając uwagi większości słuchaczy, chociaż materiał zasługiwał na liczne brawa.

    Wykonawcy pochodzący z południa Stanów Zjednoczonych przeważnie są kojarzeni z licznymi zastępami Cash Money Records lub alternatywnymi formami rapu pokroju OutKastu. Nowego partnera muzycznego Parallel Thought należy postawić jeszcze w innym miejscu, głównie ze względu na jego oryginalny warsztat. Gene The Southern Child wywodzi się z Alabamy, co znajduje odzwierciedlenie w charakterystycznej artykulacji rapera. Drum, Knowledge & Caness nie po raz pierwszy zaskoczyli wszechstronnością i umiejętnym dopasowaniem podkładów do twórczości Emceego. „A Ride With The Southern Child” wypełniony jest po brzegi nowocześnie brzmiącymi beatami, idealnymi do przyspieszonego flow. Melodyjne instrumentalne współgrają tutaj z opowieściami Gene’a, tworząc spójną całość, docenioną głównie przez koneserów gatunku.

    Premierowe wydawnictwo Gene’a The Southern Childa & Parallel Thought znajdziecie na Bandcampie. Album dostępny do darmowego pobrania oraz kupna w formie cardboard sleeve za jedyne $5. Po udanym zapoczątkowaniu współpracy wykonawcy zapowiedzieli wydanie kolejnych projektów, w tym follow-upu do „A Ride With The Southern Child”.

    DOWNLOAD Gene The Southern Child & Parallel Thought – „A Ride With The Southern Child”

    Przed wydaniem drugiego albumu, artyści zdecydowali się podzielić ze słuchaczami uprzednio niepublikowanym utworom i stronom B singli zebranym na „Higher Caliber”. W ten sposób wykonawcy w płynny sposób przeszli od pierwszej płyty do nowych nagrań z nieco zmienioną kompozycją. EP-ka trwająca ponad 16 minut stanowi więcej niż porządny materiał, nawet pomimo tego iż zawartość jest oparta na trackach niemieszczących się na longplayach amerykańskich twórców. Parallel Thought po raz kolejny pokazali dużą klasę, zaś Gene The Southern Child godnie zaprezentował się w takich nagraniach, jak „Step To”, „Carry On” czy „Hell Raisin’”.

    DOWNLOAD Gene The Southern Child & Parallel Thought – „Higher Caliber”

    Tracklista

    1. Snatchin’
    2. Step To
    3. Carry On
    4. Hell Raisin’
    5. Four Rounds feat. Bentley, G-Mane & Shocc

    Premiera „Artillery Splurgin’” odbyła się raptem 2 tygodnie po zaprezentowaniu ww. darmowej EP-ki. Okładka płyty w pełni odzwierciedla jej zawartość. Autorzy wydanego w maju b.r. albumu postawili na mroczne, tajemnicze, brutalne opowieści o różnych stronach życia. Gene The Southern Child & Parallel Thought złożyli swoisty hołd gangsta rapowi z lat 80. i 90.tych, przypominając odbiorcom jego prawdziwe oblicze. Już dwa single zapowiadające LP – „Gangsta Shit” oraz tytułowe nagranie z wydawnictwa – w odpowiedni sposób oddały klimat projektu. W dalszym ciągu można zauważyć progres w twórczości Gene’a, lubującego się w podkreślaniu swojego pochodzenia (akcent robi swoje). Z kolei producenci odpowiedzialni za warstwę muzyczną longplaya powinni zostać zdecydowanie bardziej docenieni za poziom beatów i kapitalne dopasowanie ich do swojego partnera. Różnorodność, nowoczesność, polot i wizja – wszystko to cechuje jeden z najciekawszych albumów z pierwszej połowy tego roku.

    „Artillery Splurgin’” ukazało się tradycyjnie na Bandcampie. Wydawnictwo trafiło do obiegu w wersji elektronicznej oraz fizycznej (płyta CD w formie mini LP cardboard sleeve).

    Tracklista

    1. Wanna War
    2. Homicide Victim
    3. Never Been
    4. Gangsta Shit feat. Bentley
    5. Artillery Splurgin’
    6. Collecting 100s
    7. Trippin’
    8. Roll
    9. Just Like A Girl
    10. Still iLL
    11. Drive Wisely feat. Shocc
    12. I’m From Bama
    13. Four Rounds (Bonus track) feat. Bentley, G-Mane & Shocc
  • Tegoroczne projekty formacji Soundsci

    Tegoroczne projekty formacji Soundsci

    2–3 minut

    Jestem niemalże pewien, że każdy z nas ma swoich faworytów na rynku muzycznym, postaci, z których twórczością, nawet mimo przelotnego zetknięcia, staramy się zostać jak najdłużej i w miarę konsekwentnie śledzić dalsze poczynania. Niejednokrotnie artyści odpłacają się wiernym słuchaczom za oddanie i sympatię, wzbogacając kolejne release’y o limitowane gadżety czy poboczne projekty. Bez wątpienia jednym z takich kolektywów jest Soundsci.

    Formacja złożona z najznamienitszych reprezentantów undergroundu: Audesseya (MassInfluence), Johnny’ego Cuby (Dynamic Syncopation), Olliego Teeby (Herbaliser), U-George’a (Hemisphere) oraz Oxygena (Sputnik Brown), co jakiś czas pojawiało się na łamach U Call That Love. Dotyczy to zarówno pojedynczych newsów o wydawnictwach publikowanych na facebookowym fanpage’u serwisu, a także w związku z albumem „Formula 99”, gdzie przy okazji został pokrótce omówiony profil grupy. W takim razie przyszła kolej na omówienie dwóch tegorocznych projektów Soundsci, które są bez cienia wątpliwości godne polecenia.

    Zacznijmy od wydanej nakładem WorldExpo Records 25 lutego b.r. EP-ki „The Ultimate”, promowanej przez singiel pod tym samym tytułem. Wydawnictwo liczy w sumie osiem utworów, z czego aż trzy to remiksy – wspomnianego „The Ultimate” oraz tracków pochodzących z debiutanckiego „Formula 99”„ILL Dialect” DJ’a Spinny i „Rhyme 4 Rhyme” DJ’a Formata. Pozwolę sobie wspomnieć, iż mnie bardziej do gustu przypadła pierwotna wersja tego pierwszego, a z kolei odświeżone przez Formata „Rhyme 4 Rhyme” jest równie bujające, co poprzedni wariant. „The Ultimate” spotkało się z bardzo pozytywnym odbiorem słuchaczy i niejednokrotnie wymieniane było jako jedna z najlepszych EP-ek pierwszej połowy roku 2013.

    Płytę w całości można przesłuchać i zamówić na Bandcampie.

    Tracklista

    1. The Ultimate
    2. ILL Dialect (DJ Spinna’s Classic Beyond Real Mix)
    3. Rhyme 4 Rhyme (DJ Format Remix)
    4. The Ultimate (Drillakilla Remix)
    5. The Vow
    6. Bon Appetit
    7. Lyrical Beatdown
    8. P.O.T.U (Plight Of The Underdog)

    Latem bieżącego roku ukazał się szumnie zapowiadany longplay, „Soundsational”, wyjątkowy w swoim założeniu, bo inspirowany i oparty na samplach z klasycznego albumu Mike’a Jamesa Kirklanda, „Don’t Sell Your Soul”. Dziesięć spójnych utworów świetnie kontynuuje klimat znany ze wcześniejszych nagrań Soundsci, oddający hołd perfekcji hip hopu lat 90.tych, jednak nie nudzący, a wręcz przyciągający słuchacza do wnikliwego przesłuchania całego materiału. Pomimo faktu, iż panowie z Soundsci mogą się wydawać już niejako rapowymi dziadkami, nie brak im nowych pomysłów, a monotonię, której co niektórzy mogą się spodziewać, zastępują świeżością. Nie można zapomnieć o tym, iż grupa jest bardzo poważana również wśród samych artystów podziemia Stanów Zjednoczonych i nie tylko, często podkreślających swój pozytywny stosunek do jej twórczości. Jak zawsze bywa w przypadku tego kolektywu, tak i teraz przy kupnie „Soundsational” możemy wybierać między kilkoma rodzajami nośników, zestawów czy gadżetów (wersja cyfrowa, CD, winyl, paczka zawierająca każdy z nich, dodatkowe LP Kirklanda, wersja z autografem, instrumentalami, etc.). Wracając do tego, co napisałem na samym początku tekstu – Soundsci to zdecydowanie jeden z zespołów, który stara się zadbać o swoich fanów. Swoją drogą, cieszy fakt, iż podobne ruchy w undergroundzie, łącznie z rozwojem merchandise’u, stają się powoli standardem, budującym stałą więź ze słuchaczem i pozwalającym mu identyfikować się ze wspieranym artystą.

    „Soundsational” można przesłuchać lub zamówić za pośrednictwem Bandcampa labelu Ubiquity Records.

    Tracklista:

    1. Understand the Message
    2. Inner Energy
    3. That’s Life
    4. Bust 'Em (In the Dome)
    5. Coastin’
    6. Soundsational
    7. Deception
    8. Rastaman
    9. Get Even
    10. Styles
Translate »