W środowisku muzycznym dosyć często dochodzi do zakładania wytwórni płytowych przez samych artystów. Zazwyczaj następuje to w przypadku, gdy poszczególni twórcy rezygnują z nagrywania muzyki dla dotychczasowych wydawców i usiłują skupić pełną działalność w swoich rękach. Powyższe zjawisko szczególnie występuje w niezależnych kręgach, co nie powinno nikogo dziwić. Redefinition Records, Computer Ugly, Mortier Music, Linear Labs, Red Apples 45, Slice Of Spice Records czy Jamla Records, to tylko niektóre firmy powstałe w ostatnich latach z inicjatywy wykonawców. Do tej grupy należy zaliczyć też Loci Records, którego założycielem jest znamienity Emancipator. Oprócz obowiązków wydawniczych popularny producent nadal tworzy muzykę. 25 września ukazał się jego nowy materiał, „Seven Seas”. (więcej…)
Tag: bandcamp
-
Emancipator żegluje po Seven Seas
-
Kompilacja nagrań The Jazz Jousters – The Vault
W niezależnych kręgach muzycznych nader często przewija się temat (net)labeli i platform muzycznych. Na całym świecie można doliczyć się dziesiątek tego typu przedsięwzięć, mniej i bardziej znanych. W poszczególnych przypadkach początkowo niewielkie inicjatywy przeradzają się w działające z dużym powodzeniem firmy (patrz: Soulection, HW&W, Cold Busted). W dzisiejszych czasach przeważają kolektywy łączące artystów zorientowanych na nowoczesne formy muzyczne. Z drugiej strony, nadal możemy wyróżnić labeli zwracających się ku muzyce opartej o brzmienie z dawnych lat. W tym gronie umieścimy powstałe ponad dekadę temu Millennium Jazz Music. Międzynarodowy kolektyw zrzesza producentów kultywujących tradycje jazz-hopowe. Niedawno ukazała się kompilacja „The Vault”, zawierająca wybrane utwory najbardziej znanego ogniwa MJM, The Jazz Jousters. (więcej…) -
Strangers of Necessity zaprasza do Tangerine Avenue
Wśród europejskich wydawców sporym szacunkiem cieszą się szczególnie nasi zachodni sąsiedzi. Już od dawna niemieckie oficyny wydawnicze są globalnymi markami w niezależnych kręgach (około) hip hopowych. Wystarczy tylko spojrzeć na listę uznanych i sprawdzonych oficyn wydawniczych z tego kraju, aby wnet przekonać się o słuszności powyższych słów. Project: Mooncircle, Melting Pot Music, Jakarta Records, Tokyo Dawn Records, czy też sklepy HHV.DE i Vinyl Digital doczekały się licznych sympatyków na różnych kontynentach. Obok nich należy zarezerwować miejsce dla Radio Juicy. W tym roku nakładem labelu z Heidebergu ukazały się materiały Okho, Jay Alphy, Pawcuta, Bugseeda & Ill Sugiego i innych wykonawców. Nie zabrakło również reedycji ubiegłorocznej płyty grupy Strangers of Necessity, „Tangerine Avenue”. (więcej…) -
Managua kolejnym projektem J-Zena
Europejscy producenci nie muszą mieć żadnych kompleksów względem swoich kolegów po fachu z innych kontynentów. Od dłuższego czasu beatmakerzy ze Starego Kontynentu ściągają na siebie wzrok licznych odbiorców, publikując wartościowe nagrania. Przez ostatnie lata niemieccy artyści przodowali w tej niszy; wielu naszych zachodnich sąsiadów wybiło się i może pochwalić się udanymi płytami. Jednak od kilkunastu miesięcy również Francuzi prezentują wartościowe i umiejętnie przygotowywane nagrania, zyskując przy tym fanów spoza własnego kraju. Producenci znad Sekwany i Loary dobrze znają swój fach, o czym przekonują projekty Barrio, 20syla, Quiet Dawna, Astronote’a, Al’Tarby, Proletera, Onry i pozostałych twórców. Z kolei we wrześniu ukazał się świeży materiał innego utalentowanego francuskiego beatmakera, J-Zena. Trzy tygodnie temu wydał on „Managua” LP. (więcej…) -
Metaliczny świat Def Dee na D-1000
Każdego roku ukazuje się setki mniej lub bardziej zajmujących instrumentalnych projektów napływających z różnych zakątków świata. W miarę regularnie do głosu dochodzą nowi producenci, którzy starają się zwrócić uwagę na siebie mediów i przeciętnych słuchaczy. Problem tylko w tym, że spośród dziesiątek beatmakerów nader często wybijają się zupełnie przypadkowe osoby. Powoduje to, iż po drugiej stronie barykady stoją postaci pomijane przez ogół odbiorców. Z drugiej strony, wcale nie musi to oznaczać, że nikt ich nie docenia. Wręcz przeciwnie – przecież na scenie producenckiej bezproblemowo natkniemy się na artystów, którzy dotarli do pewnej niszy odbiorców i dobrze się w tym odnajdują. Def Dee z amerykańskiego Seattle to doskonały przykład na potwierdzenie tej tezy. W sierpniu ukazała się jego nowa płyta – „D-1000” – stanowiąca kolejny etap w jego karierze muzycznej. (więcej…) -
Recenzja LP: Kista & Glad2Mecha – Collecting Dust
Soundweight Records/Dusty Platter | 2014Wraz z postępem technologicznym i przemianom pokoleniowym uległo zmianie mnóstwo rzeczy dotyczących tworzenia muzyki. W tym momencie nie trzeba wiele zachodu, aby stać się raperem, producentem czy DJ’em. Wystarczy tylko posiadać stały dostęp do internetu, zapoznać się z kilkoma samouczkami, poczytać nieco o wybranych elementach muzycznego rzemiosła, zainstalować odpowiednie oprogramowanie i voila! Zdecydowanie za wiele osób wybiera drogę na skróty przystępując do nagrywania utworów bez jakichkolwiek podstaw. Wyroby twórców pretendujących jedynie do miana artystów zalewają sieć i są prawdziwą zmorą dla wykonawców spędzających niekiedy długie tygodnie na dobraniu sampli i napisaniu właściwych tekstów. Dlatego też warto doceniać płyty tworzone w oparciu o rozległą wiedzę muzyczną, w których czuć serce i duszę. Właśnie tego typu wydawnictwem jest wspólny album Kisty & Glad2Mechy – „Collecting Dust”. (więcej…)
-
Premierowa płyta Howling – Sacred Ground
We wstępie do tego artykułu pragnę przedstawić pokrótce sytuację na rynku wydawniczym panującą pod koniec pierwszego półrocza 2015 roku. Trzeba przyznać, że ilość i jakość muzyki, która ukazała się w rozpatrywanym czasie powala na kolana. Zapewne niewiele osób spodziewało się takiego obrotu spraw, tym bardziej porównując to do analogicznego okresu z poprzedniego roku, kiedy to momentami mieliśmy posuchę w branży fonograficznej. Na potwierdzenie powyższych słów wystarczy przywołać wybrane premiery płytowe z maja. W owym miesiącu ukazały się świeże płyty Damu The Fudgemunka, Lyrics Borna, Hashfingera, BlabberMoufa, Oddiseego, Georgii Anne Muldrow, Camp Lo, Mursa, KNX-a, Onry, Kamasiego Washingtona, Kool Keitha, Prefuse’a 73 i wielu innych artystów. Pomiędzy tymi wszystkimi materiałami ukazała się także produkcja międzynarodowego duetu Howling – „Sacred Ground”. (więcej…) -
Zagadkowe opowieści Massive Suits Quartet na Full Moon Wizard
W tym roku niejeden europejski producent poprawił swoją pozycję na światowej scenie muzycznej. Przez dłuższy czas postaci ze Starego Kontynentu nie miały okazji do tak znacznej ekspansji na pozostałe kontynenty, jak właśnie teraz. Kilka składowych wpłynęło na polepszenie się sytuacji Europejczyków w tej niszy muzycznej. Znacznie więcej wytwórni płytowych podejmuje współpracę z przedstawicielami krajów europejskich, co wcześniej nie było wcale częstym obrazkiem. Oprócz tego część amerykańskich serwisów muzycznych przestało odgradzać się od wszystkiego, co nie pochodzi z Ameryki Północnej, dzięki czemu Europejczycy mogą swobodniej docierać do słuchaczy. Przekłada się to na lepszy odbiór muzyki osób pokroju Dandy Teru. Francuski twórca wypuścił we wrześniu płytę „Full Moon Wizard”, która ukazała się pod nazwą wyimaginowanej formacji Massive Suits Quartet. (więcej…) -
Illa J wydaje płytę z Potatohead People
Detroit należy do istotnych punktów na mapie hip hopowej USA, do czego zresztą nie trzeba przekonywać dobrze zorientowanych osób w amerykańskim rapie słuchacza. Przez lata stolica stanu Michigan wypracowała sobie mocną pozycję w środowisku rapowym, nie tylko za sprawą Eminema, Royce’a Da 5’9″ czy J Dilli, lecz także licznych przedstawicieli tamtejszego undergroundu. Co prawda część osób związanych z tym okręgiem spędza i/lub mieszka na stałe więcej czasu poza The Motor City, lecz w ich nagraniach nadal czuć swoisty styl tego miasta. Guilty Simpson, Black Milk, Apollo Brown, Slum Village, Nametag, Frank Nitt i pozostali w dalszym ciągu dbają o właściwe brzmienie rapu nacechowanego elementami Detroit. W tym miesiącu odbyła się premiera płyty innego twórcy pochodzącego z Michigan, Illa J. Album zatytułowany po prostu „Illa J” wyprodukował duet Potatohead People. (więcej…) -
Fredfades & Eikrem przedstawiają Jazz Cats
W poszczególnych etapach rozwoju rapu wykształciły się kolejne nurty tej muzyki. W poprzednich dekadach mieliśmy do czynienia z wieloma odmianami muzyki hip hopowej, które znacznie różniły się od siebie. Gros kategorii rapowych powstałych na przestrzeni minionych 30 lat jest już nieobecny we współczesnej muzyce. Pozostałe wypchnięto z mainstreamowego obiegu, ale to wcale nie oznacza, że odeszły do lamusa. Wystarczy tylko rozejrzeć się pomiędzy wydawcami i artystami z kręgu indie, aby przekonać się, iż choćby jazz-hop nadal miewa się całkiem dobrze. Klasyczna forma hip hopowa dawno rozprzestrzeniła się po świecie, docierając zarówno do niemal wszystkich państw europejskich, jak i Azji czy Australii. W tym tygodniu ukazała się doskonała płyta jazz-hopowa norweskiego duetu Fredfades & Eikrem. „Jazz Cats” dedykowano wszystkim jazz-hopowym kotkom i kocurom. (więcej…)