Rok: 2012

  • Kolejny album Apollo Browna – tym razem z Guilty Simpsonem

    Kolejny album Apollo Browna – tym razem z Guilty Simpsonem

    3–5 minut

    Koniec roku tuż za progiem. Zastanawiam się, czy wstęp do tej rekomendacji nie jawi się jako nazbyt monotonny i wtórny, ale cóż mogę poradzić na to, iż kolejnym opisywanym przeze mnie albumem będzie znowu longplay wydany pod szyldem Mello Music Group. Wytwórnia ta pnie się coraz wyżej i śmiało przyznam się do tego, że jestem wielkim miłośnikiem wypuszczanych przez MMG projektów, i dlatego to właśnie te wydawnictwa często goszczą w moich artykułach. Nie inaczej jest i tym razem – czas na efekt współpracy Guilty Simpsona i Apollo Browna, „Dice Game”.

    Wśród miast odznaczających się na hip hopowej mapie, Detroit ma już ugruntowaną pozycję. Zróżnicowane brzmienie artystów pochodzących z tej części Stanów powoduje, iż z roku na rok wzrasta liczba osób zainteresowanych tamtejszym rapem. Co więcej – zainteresowanych na tyle, by wytrwale śledzić wszelkie nowości pojawiające się na lokalnej scenie. Bez wątpienia weteranami i jednymi z najbardziej rozpoznawanych postaci w The Motor City są właśnie Apollo Brown i Guilty Simpson.

    Wszystko wskazuje na to, że rok 2012 możemy z pewną dozą nieśmiałości uznać za dobry rok dla tego pierwszego. Po fenomenalnym „Trophies” z O.C., uznanym za jeden z najlepszych albumów bieżącego roku w wielu podsumowaniach w serwisach i na blogach tematycznych, AB następny raz udowodnił, że wszelkie wieńce laurowe i peany na jego cześć są zasłużone oraz mają pełne uzasadnienie. Dobrze sprawdzający się w kolaboracjach na linii producent-raper (do tej pory, oprócz O.C., w ten sposób współpracował m.in. z Boog Brown czy Hassaanem Mackeyem) beatmaker postawił sobie bardzo wysoką poprzeczkę przy pracy nad „Trophies” – w końcu to dzięki tej płycie oczy wielu skierowało się w jego stronę. Nasuwa się pytanie, czy „Dice Game” jest na równie wysokim poziomie pod względem produkcji, ale także rapu, gdyż Guilty Simpson nie jest już nowicjuszem na scenie i także on musi dbać o dobre imię, które sobie wyrobił przez te wszystkie lata.

    Byron Simpson wychował się w rodzinie o muzycznych korzeniach, co zaowocowało jego miłością i pasją do samodzielnego tworzenia. W tętniącym wówczas bezkompromisowym hip hopem Detroit, Simpson już w latach dziewięćdziesiątych obracał się w towarzystwie postaci znanych w środowisku. Dopiero jednak za sprawą lepszego poznania J Dilli (który często nazywał go jednym ze swoich ulubionych Emcees) w 2001 roku, raper dostał szansę na swoje pierwsze nagrania. Stało się to dwa lata później, w utworze „Strapped” na albumie „Champion Sound” Jayliba. Dzięki temu artysta otrzymał jeszcze wiele więcej propozycji gościnnych udziałów na albumach różnorodnych wykonawców, głównie tych, pochodzących z Detroit lub w pewien sposób związanych z wytwórnią Stones Throw Records. To właśnie jej nakładem ukazały się ciepło przyjęte solowe albumy „Ode to the Ghetto” (2008) i „O.J. Simpson” (2010). Wciąż w planach jest także wydanie drugiej części ostatniego projektu, czyli „O.J. Simpson 2”. Wśród licznie nagrywanych w owym czasie mixtape’ów i pochodnych wydawnictw nie sposób nie wspomnieć o nagranym wespół z Black Milkiem i Seanem Price’em, jako Random Axe, longplaya o tym samym tytule, w labelu Duck Down. Wysoko oceniany w wielu notowaniach i rankingach do dziś cieszy się sporą popularnością wśród wiernych fanów członków tego kolektywu.

    Wśród opinii i recenzji na temat „Dice Game” roi się od porównań albumu do „Trophies”, co chyba w tym wypadku jest nieuniknione, szczególnie ze względu na postać producenta łączącego obydwa wydawnictwa. Pole do wszelkich uwag i subiektywnych ocen w przeważającej większości pozostawię Czytelnikom, a przedstawię jedynie kilka z nich, które (mam nadzieję) dadzą impuls do lepszego zapoznania się z płytą. Nie sposób nie przyznać, że Apollo Brown to producent genialny, dbający o wysoki poziom artystyczny swoich beatów. Nawet jeżeli wykorzystuje sample znane z innych, klasycznych już nagrań, potrafi zrobić to w finezyjny sposób, daleki od wywoływania w słuchaczu mimowolnych porównań. Podkłady są wyraziste, lecz wciąż sporo w nich specyficznego liryzmu bazującego na jazzowych samplach, które budują atmosferę. Właśnie to daje dobre tło dla szczerych opowieści Guilty Simpsona i jego ciężkiego, na ogół spokojnego, ale i ekspresywnego flow. Na albumie pojawiło się zaledwie dwóch gości – Planet Asia oraz Torae, co w tym przypadku jest zaletą.

    Z wydawnictwem można zapoznać się za pośrednictwem Bandcampa. Zachęcam do pobrania darmowych utworów promujących „Dice Game”„Reputation”, „Nasty” z Planet Asią oraz bonusowego „Parkour”.

    Tracklista

    1. Freezing Dice
    2. Reputation
    3. Let’s Play
    4. One Man
    5. I Can Do No Wrong
    6. Potatoes feat. Torae
    7. Change
    8. Dear Jane
    9. Lose You
    10. Ink Blotches
    11. Neverending Story
    12. The Cook Up
    13. Truth Be Told
    14. Nasty feat. Planet Asia
    15. Wrong Hand
    16. How Will I Go
  • Classic Hip Hop Videos: OutKast – Ms. Jackson

    Classic Hip Hop Videos: OutKast – Ms. Jackson

    3–4 minut

    Powołując do życia U Call That Love od razu założyłem sobie powstanie stałych rubryk na stronie. Początkowo najwięcej miejsca poświęcałem recenzjom płytowym oraz cyklowi poświęconemu ponadczasowym i znakomitym teledyskom. W ostatnich miesiącach pierwsze skrzypce wśród wszystkich działów serwisu grały premiery na rynku wydawniczym i przeglądy informacyjne. Pozostałe rubryki zostały mniej lub bardziej zaniedbane, więc wypada poprawić ten stan rzeczy. W przeciągu następnych tygodni możecie spodziewać się nowych publikacji przypisanych do kategorii „Classic Hip Hop Videos”, „Z dolnej półki”, a także świeżych recenzji dwunastek i longplayów. W tym miejscu pragnę odświeżyć pierwszy dział za sprawą kultowego videoclipu do jednego z najbardziej rozpoznawalnych singli OutKastu, „Ms. Jackson”.

    Grupa rodem z Atlanty zapisała się złotymi głoskami w historii kultury hip hopowej. Już debiutancki album formacji „Southernplayalisticadillacmuzik” z 1994 roku zwiastował ogromny potencjał tkwiący w Andre 3000 & Big Boiu. Wraz z następnymi płytami – „ATLiens” (1996) i „Aquemini” (1998) – duet zdobywał coraz większy szacunek odbiorców i wspinał się po kolejnych szczeblach branży muzycznej. Na przełomie wieków zespół znalazł się w świetle jupiterów, stając się jednym z najpopularniejszych kolektywów rapowych. Czwarta produkcja OutKastu, „Stankonia” (2000), w oka mgnieniu sprzedała się w zawrotnym nakładzie. W pierwszym tygodniu od premiery materiału sprzedano 530 tysięcy egzemplarzy płyty, w czym duży udział miał świetnie przyjęty główny singiel promujący longplay – „B.O.B”. LaFace Records starało się podtrzymać zainteresowanie opinii publicznej tym krążkiem, wypuszczając blisko 11 lat temu drugie singlowe nagranie, „Ms. Jackson”. Powstały do tego utworu videoclip podbił serca odbiorców na całym świecie.

    Nieprzypadkowo OutKast wybrał właśnie ten track na singiel i nagrał do niego teledysk. Przeciętnemu słuchaczowi trudno odgadnąć kim jest tytułowa Pani Jackson oraz odszyfrować pełne przesłanie tej kompozycji. Aby tego dokonać, należy sięgnąć do biografii Andre 3000. W trakcie nagrywania materiału na drugi album grupy, artysta związał się z Eryką Badu. W 1997 roku na świat przyszedł ich syn, Seven Sirius Benjamin. Jednak związek postaci ze świata muzycznego nie przetrwał długo i zakończył się pod koniec lat 90.tych. Znając zaplecze „Ms. Jackson” wiele spraw rozjaśnia się i wychodzi na jaw, iż track został skierowany do matki Eryki Badu. Opowieść o rozstaniach, separacjach, rozwodach, do których tak często dochodzi w związkach, przedstawiono w metaforyczny i pełny symboliki sposób. Szkielet nagrania Andre napisał do akustycznej wersji tracka zaaranżowanej następnie przez Earthtone III (Andre, Big Boi & Mr. DJ). Singiel dotarł na szczyty list przebojów w kilkunastu krajach. Jak widać, kiedyś utwory z przesłaniem cieszyły się powodzeniem w mainstreamie.

    Globalny sukces nagrania nie byłby możliwy bez perfekcyjnego i pięknego teledysku nakręconego do „Ms. Jackson”. Videoclip rozpoczyna się od wyjazdu tytułowej Pani Jackson z terenu posiadłości, której doglądają członkowie OutKastu. Stary i zaniedbany dom i podwórze są pełne gromady zwierząt (kotów, psów, sowy, żółwia). Słoneczna pogoda na początku obrazu szybko ustępuje nadciągającej burzy, zaskakującej Big Boia wykonującego prace przy samochodzie. Deszcz szybko przegania rapera na ganek, a niespodziewane uderzenie pioruna w auto powodującego jego zniszczenie, niweczy całą jego wcześniejszą pracę. W międzyczasie Andre 3000 porzuca przyklejanie tapety, będące zresztą niewykonalnym zadaniem, na rzecz walki ze skutkami ulewy. Po chwili, najróżniejsze przedmioty stoją pod przeciekającym w kilkunastu miejscach dachem. Do tego dołączają problemy ze światłem, co wydaje się prowadzić do niechybnej katastrofy. Wkrótce też Big Boi w kombinezonie przeciwdeszczowym usiłuje na bieżąco reperować dach, co okazuje się syzyfową pracą. W pewnym momencie elektryczność powraca, burza ustępuje, a duet wspólnie na parterze podziwia przez dziurę w suficie i na strychu rozpogadzające się niebo. Uśmiech Andre pod koniec teledysku jest po prostu zniewalający. Dodatkowego uroku klipowi nadają wszystkie zwierzęta podrygujące w rytm muzyki, a najbardziej uroczo wygląda sowa.

    Videoclip do „Ms. Jackson” ma podłoże symboliczne. Burza odnosi się do niełatwych relacji matek ze swoimi dziećmi i pozostałymi częściami rodzin. Pomimo nie raz trudnych i skomplikowanych sytuacji życiowych zawsze pozostaje nadzieja na nadejście lepszego jutra, a każda niepogoda może zamienić się w spokojne i piękne dni.

  • Frenologia oczami Melanina 9

    Frenologia oczami Melanina 9

    3–5 minut

    Zapewne każdy słuchacz przykłada mniejszą lub większą wagę do wydań płyt muzycznych. Większość osób bacznie przypatruje się okładkom wszystkich wydawnictw, a nawet zdarzają się ci, którzy wystawiają pierwsze noty poszczególnym projektom po wyglądzie ich coverów. Niektórym może wydać się to kuriozalne, jednak należy zgodzić się z tym, iż odpowiednia szata graficzna ma duże znaczenie przy promocji singli, EP-ek i longplayów. Każdego roku trafiają się lepsze i gorsze pomysły na okładki płyt, choć trzeba przyznać, że nawet tym najlepszym wiele brakuje do niezapomnianego artworku albumu Big Beara, „Doin Thangs” z 1998 roku. Z ostatniej dekady szczególnie głośno komentowano cover „Phrenology” The Roots oparty o autorski schemat frenologiczny. Pod koniec b.r. ukazał się kolejny projekt wykorzystujący frenologię na swojej okładce – „Magna Carta” Melanina 9.

    Wraz z tym wydawnictwem zapuszczamy się na Wyspy Brytyjskie, aby poznać postać londyńskiego rapera i jego dotychczasowych osiągnięć na scenie hip hopowej. Brytyjczyk wychował się na Złotej Erze rapu, a wśród swoich rodzimych inspiracji wymienia Blak Twang, Phi Life Cypher i Jehsta. W swojej twórczości stawia na zaangażowane teksty stojące na możliwie najwyższym poziomie artystycznym, co stara się potwierdzać już od swojego debiutanckiego mixtape’u „High Fidelity” (Kilimanjaro) wydanego pięć lat temu. Jak dotychczas szczególnie 2008 rok obfitował w ważne wydarzenia dla Melanina 9 (występującego też jako M9).

    Właśnie wtedy Emcee dotarł do finału prestiżowych zawodów „End of the Weak” oraz wypuścił dwa nowe projekty – album „Anathema” (Higher Heights) i mixtape „144,000” (Dark Matter/ Kilmanjaro). Pierwszy z nich wydał pod szyldem Triple Darkness wraz z Cyrusem Malachim & Nasheronem, zaś drugi już na własną rękę. Pozwoliło mu to umocnić swoją pozycję w undergroundzie, a wypuszczone dwa projekty z następnych lat („White Noize” w ramach grupy Orphans of Cush i solowe „Orion’s Stencil”) dotarły daleko poza Wyspy Brytyjskie. Dzięki temu raper uzyskał możliwość współpracy z postaciami zza Wielkiej Wody (Killah Priest, Copywrite, Vast Aire) oraz otwierał często koncerty amerykańskich tuzów goszczących w Londynie (m.in. Styles-P, Immortal Technique, GZA, Redman, Ghostface Killah & Method Man). Melanin 9 bogatszy o kolejne doświadczenia w końcu zrealizował pełnoprawny album, „Magna Carta”. Album zrobił niemałe zamieszanie w ostatnich 4 tygodniach w undergroundzie.

    Londyński artysta niezwykle pieczołowicie przygotował swoją debiutancką płytę. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, począwszy od tytułu projektu, przez jego koncept, a skończywszy na dobraniu gości i beatmakerów. Pod względem schematu albumu mamy do czynienia z dwoma odwołaniami. Pierwsze dotyczy wydanego w 1215 roku dokumentu Magna Charta Libertatum (Wielką Kartą Swobód), ograniczającym ówczesną władzę monarszą oraz określającym uprawnienia pozostałych elit oraz zakres swobód klas niższych. Natomiast drugie odnosi się do frenologii – teorii z przełomu XVIII i XIX wieku, wedle której kora mózgu była podzielona na odrębne ośrodki, z których każdy zapewniał fizykalne podstawy zjawisk psychicznych, do czego nawiązałem we wstępie artykułu. Przyglądając się okładce stworzonej do „Magna Carta” odnajdziemy wiele różnych terminów i kilka rycin z umiejscowioną centralnie postacią myśliciela lub wynalazcy. Interpretacja coveru to niełatwa sztuka, ale pomoże w tym zawartość longplaya.

    Melanin 9 na swoim wydawnictwie dotyka różnej tematyki. Porusza sprawy związane prawami człowieka, nawiązuje do polityki wytykając korupcję w wielu instytucjach, opowiada o codziennym życiu. [pullquote]Wszystko to podaje w świetny sposób, a jego inteligentne teksty są na tyle uniwersalne, że swobodnie odnajdą się w nich mieszkańcy innych państw. [/pullquote]Od strony wokalnej wspierają jego kolejno Roc Marciano, Triple Darkness & Madame Pepper. Warstwa muzyczna, będąca mieszanką klasycznych brzmień hip hopowych z dozą spokojnej elektroniki, wydatnie wpływa na jakość „Magna Carta”. Za podkłady na płycie odpowiadają Jehst, Anatomy, HeyZues, 7th Dan, Parental, OhBliv & Tony Mahoney, z czego największe słowa uznania należą się temu drugiemu beatmakerowi. Projekt wydany nakładem Red Snow szybko docenili recenzenci z krajów europejskich i Stanów Zjednoczonych, co ma dużą wartość w przypadku tego materiału.

    Album brytyjskiego artysty trafił do sprzedaży w wersji elektronicznej oraz fizycznej (płyta CD). Promocję wydawnictwa podzielono na kilka etapów. 20 listopada odbyła się premiera teledysku powstałego do głównego singla z LP – „White Russian” z udziałem Roka Marciano. Obraz do tego nagrania stworzono na bazie kadrów z klasycznego filmu blaxploitation, „Black Caesar” z 1973 roku. Przy okazji ogłoszono pre-order winylowej dwunastki (wydanie kolekcjonerskie), której wszystkie szczegóły są dostępne na Bandcampie. Opublikowano także długie snippety longplaya Melanina 9 na Soundcloudzie Bandcampie. Wszystko to ma przełożenie na wysokie zainteresowanie „Magna Carta” w niezależnych kręgach hip hopowych.

    Tracklista

    1. Gene of Isis (prod. Anatomy)
    2. Magna Carta (prod. Anatomy)
    3. Landslide (prod. Anatomy; scratche: Evil Ed)
    4. The 7 Blues feat. Madame Pepper (prod. Hey!Zues)
    5. Cosmos (prod. Parental; scratche: DJ LOD)
    6. 11:08 (prod. Option Command)
    7. Love’s Stencil feat. Madame Pepper (prod. OhBliv)
    8. Heartless Island feat. Triple Darkness (prod. Jehst)
    9. White Russian feat. Roc Marciano (prod. Anatomy)
    10. Red Snow (prod. Anatomy)
    11. Organised Democracy (prod. Tony Mahony; scratche: DJ Madhandz)
    12. No Man’s Land feat. Triple Darkness (prod. 7th Dan)
    13. Colour Blind feat. Madame Pepper (prod. Anatomy)
    14. Marble (prod. Tony Mahoney)
  • Zimowy beat tape The Boomjacks + wywiad z artystami

    Zimowy beat tape The Boomjacks + wywiad z artystami

    5–7 minut

    W zalewie setek beat tape’ów pochodzących z niemal wszystkich kontynentów trudno czasem wybrać wartościowe materiały. Producenci przyzwyczaili odbiorców do wypuszczania rozmaitych projektów, nie raz bardzo chaotycznych i nie do końca przemyślanych. Często mamy do czynienia z kompilacjami luźnych tracków lub archiwalnych nagrań, które następnie lądują na instrumentalnych wydawnictwach. Nie umniejszając nic takim płytom, zdecydowanie lepiej wypadają konceptualne taśmy producenckie, z jasno zdefiniowanymi założeniami i konstrukcją. Blisko miesiąc temu ukazał się jeden z najciekawszych beat tape’ów o przejrzystym schemacie ostatniego czasu – „Beats of Ice and Fire” fińskiego duetu The Boomjacks.

    Skandynawscy twórcy muzyczni od dawna zbierają liczne pochwały od odbiorców na całym świecie. Przedstawiciele hip hopowi z Europy Północnej posiadają wielu sympatyków oraz bogate tradycje, do których starają się nawiązać fińscy beatmakerzy. Pochodząca z Kuopio grupa powstała cztery lata temu z inicjatywy dwóch braci, Jyriego i Willejma. Obaj znaleźli zamiłowanie do tworzenia beatów opartych o mocne brzmienie perkusji, przypominających iście boom-bapowe podkłady. Od stycznia ub.r. do lutego b.r. The Boomjacks wypuścili 4 części projektu zatytułowanego po prostu jako „Beats” (wszystkie części są dostępne na Bandcampie). Po tej serii materiału, mieszkańcy mroźnej Finlandii postanowili zabrać się za beat tape inspirowany sagą George’a Raymonda Richarda Martina „Pieśń Lodu i Ognia” i ich telewizyjną adaptacją – „Grą o tron”. W ten sposób powstały dokładne założenia „Beats of Ice and Fire”, którego premiera odbyła się 27 listopada.

    Świat fantasy stworzony przez pisarza z New Jersey zdobył wielu zwolenników pod różnymi współrzędnymi geograficznymi. Potencjał sagi Martina dostrzegła również stacja HBO, rozpoczynając z powodzeniem realizację serialu telewizyjnego – „Gry o tron”. The Boomjacks okazali się wiernymi fanami tych klimatów osadzonych w chłodnych i srogich realiach kontynentu Westeros. Jyri & Willejm podali własne interpretacje tytułowej walki o tron pomiędzy Siedmioma Królestwami na „Beats of Ice and Fire”. Zimowy beat tape zabiera słuchaczy w podróż po skutej lodem krainie, pochłaniającej niejednego śmiałka, który ośmielił się wejść do niej. Instrumentalne kompozycje fińskiego duetu właściwie oddają charakter „Pieśń Lodu i Ognia”, tworząc odrębną ścieżkę dźwiękową do tej opowieści.

    W tym miejscu przygotowałem niespodziankę związaną z ostatnim wydawnictwem The Boomjacks. Poniżej znajdziecie wywiad przeprowadzony z Jyrim, dzięki któremu poszerzycie swoją wiedzę o tej grupie i fińskich zwyczajach świątecznych.


    Cześć Jyri, jak się miewasz? W związku z tym, iż trwa przerwa świąteczno-noworoczna, pierwsze pytanie powinno dotyczyć zwyczajnych świąt Bożego Narodzenia w Finlandii. Jak spędzasz czas w trakcie świąt? Czy orientujesz się jak wielu ludzi odwiedza Świętego Mikołaja w Laponii w tym czasie?

    Jyri: Zazwyczaj rodziny zbierają się ze sobą i mnóstwo jedzą, więc wygląda to identycznie jak w innych krajach. Spędzamy święta również w ten sposób, biorąc sobie wolne, aby pozostać z rodziną. Przy okazji przygotowujemy się do wydania kolejnego projektu w czasie przerwy świąteczno-noworocznej.

    Mieszkamy kilkaset kilometrów na południe od Laponii, więc nie mam zbyt dużej wiedzy na temat liczby turystów odwiedzających tę krainę w trakcie sezonu zimowego. Oczywiście, znajdą się ludzie, którzy wybierają się tam do centrów narciarskich i jednego z Mikołajowych Parków znajdujących się nieopodal Rovaniemi. Święty Mikołaj mieszka w Korvatunturi. To miejscowość położona na granicy z Rosją w pasie granicznym z tym krajem; ludzie nie mogą tam przebywać bez zezwolenia. Ale zezwolenia można uzyskać poprzez ubieganie się o nie, więc sądzę, że przynajmniej znajdą się ludzie odwiedzający tę miejscowość na nartach lub skuterach śnieżnych.

    Ostatnie wydawnictwo The Boomjacks nosi tytuł „Beats of Ice and Fire”. Ten beat tape składa się z utworów inspirowanych sagą George’a R. R. Martina, „Pieśń Lodu i Ognia”, która stała się bardzo popularna dzięki telewizyjnej adaptacji pod tytułem „Gra o tron”. Którą wersję preferujesz – książki czy adaptację telewizyjną?

    Jyri: Serial HBO jest bardzo niezłą adaptacją, ale muszę powiedzieć, że preferuję książki. Naturalnie, znajdziemy pełno pominiętych rzeczy w serialu telewizyjnym ze względu na limity czasowe i znacznie więcej otrzymacie czytając książki.

    Muszę przyznać, iż beat tape jest harmonijny i drobiazgowo przygotowany. Czy chcieliście połączyć „Grę o tron” z fińskim posmakiem? Wygląda na to, że skupiliśice się na pokazaniu chłodnego i wspaniałego zarazem klimatu Waszego kraju.

    Jyri: Cóż, przynajmniej dla mnie, chłodny klimat Północy w książkach w pewnym stopniu przypomina i nawiązuje do zimy tutaj. W ten sposób, mamy na materiale także odrobinę fińskiej zimy. Może to pochodzić też ze środowiska czytelników, ale nie jest to celowym założeniem.

    Dlaczego zdecydowaliście się wydać ten projekt na kasecie? Czy lubicie klimaty retro w przemyśle muzycznym?

    Jyri: Chcieliśmy wydać cokolwiek w formacie fizycznym posiadającego pewną wartość kolekcjonerską. Nagrywamy beat tape’y, więc nie ma lepszej możliwości od wypuszczenia tego na kasecie. Kasety są niezłymi przedmiotami i beaty brzmią nieco lepiej na taśmach niż w elektronicznym formacie. Ale mogliśmy wypuścić to po prostu na płycie CD i możliwe, że wydamy coś w ten sposób później.

    W obecnych czasach, mamy tuziny beat tape’ów pochodzących z różnych stron świata. Co powinni posiadać producenci, aby dotrzeć do szerokiego grona odbiorców? Czy wszystko zależy od stylu i konceptu projektów, czy każda osoba musi dostarczać coś specjalnego, aby zostać zauważonym w tym momencie?

    Jyri: Tak wyszło, że nie miałem zbyt wiele wolnego czasu, aby pozostawać na bieżąco z nowymi projektami, przez wzgląd na moje zapracowane życie. Większość niewielkiego czasu, jaki mogę spędzić słuchając muzyki, słucham swoich płyt i szukam nowych nagrań w skrzyniach. Doceniam Ju-Ara i Hexsagona (ich materiały prezentowałem wcześniej na stronie – przyp.red.), ale są także pozostali, a tych dwóch twórców wymieniłem prosto z głowy.

    Koncepty oraz posiadanie czegoś specjalnego mogą przynieść pewną uwagę ze strony słuchaczy, ale w mojej opinii wszystko sprowadza się do tworzenia dobrej muzyki. Raczej niż chwyty reklamowe, aby zdobyć więcej słuchaczy, dla nas koncepty lepiej wypadają jako coś do przekazania inspiracji. Cały twój materiał jaki jest dostępny, może zostać pominięty przez ludzi, jeżeli ta muzyka nie jest wystarczająco dobra dla nich.

    Dziękuję bardzo za wywiad. Jakie są Wasze następne plany muzyczne? Czy zamierzacie wydać kolejny beat tape na kasecie?

    Jyri: Nie ma za co! Posiadamy kilka projektów w drodze, mając nadzieję do wypuszczenia czegoś przed końcem roku lub w styczniu 2013. „Beats vol. 5” zostanie wkrótce wydane jedynie w formacie elektronicznym z możliwością streamingu. Ponadto rozpoczęliśmy inny projekt inspirowany pewnymi płytami jazzowo-soulowymi. Chcemy wydać ten materiał w wersji fizycznej także, jeszcze nie zdecydowaliśmy tego do końca, w jakim będzie to formacie. jednak najbardziej chcielibyśmy wypuścić cokolwiek ponownie na kasecie.


    Listopadowy beat tape fińskiego duetu znajdziecie na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można pobrać „Beats of Ice and Fire” za niewygórowaną kwotę €1. Ponadto najnowsze wydawnictwo Finów można pobrać za darmo korzystając z poniższego odnośnika. The Boomjacks postanowili także wydać materiał w limitowanym nakładzie 50 sztuk na kasecie dostępnych w sprzedaży w cenie €6.50.

    Finowie oferują również autorski drum kit zawierający różnego rodzaje sample i pętle perkusyjne. „The Boomjacks Drum Library” znajdziecie w sprzedaży na Sellfy.

    DOWNLOAD The Boomjacks – „Beats of Ice and Fire”

    Tracklista

    1. The Young Wolf
    2. Grasslands
    3. Obsidian
    4. The Silence
    5. Blood Magic
    6. Night Gathers
    7. Road to The Eyrie
    8. Under the Sea
    9. The Rains of Castamere
  • Beneficence z klasycznie brzmiącym albumem

    Beneficence z klasycznie brzmiącym albumem

    3–4 minut

    W czym mierzyć sukces poszczególnych wydawnictw muzycznych? To pytanie, na które można sobie odpowiedzieć w różny sposób, a wszystko zależy od obranego punktu wyjścia. Wiele osób zwraca uwagę na liczbę artykułów poświęconych płytom – im więcej publikacji, tym większe zainteresowanie. Idąc dalej tym tropem, liczba wyświetleń teledysków promujących nagrania i odsłuchów online robi swoje i wpływa na popularność materiałów. Recenzje i rekomendacje albumów, EP-ek i innych projektów odgrywają również istotną rolę w kształtowaniu opinii odbiorców. Ostatnim kryterium kierują się często kolekcjonerzy płyt, nakręcający następnie wskaźniki sprzedaży – jednym z najważniejszych wykładników wartości wszystkich materiałów. Wszystkie powyższe składowe mają znaczenie przy listopadowym albumie Beneficence’a, „Concrete Soul”.

    Artyści wywodzący się z New Jersey odcisnęli swoje piętno na hip hopowej mapie Stanów Zjednoczonych. Specjaliści rapu z lat 90.tych darzą sporym szacunkiem grupę Artifacts (El Da Sensei & Tame One). Właśnie z tym zespołem od lat jest związany bohater niniejszego artykułu. Beneficence należy do grona wykonawców działających na scenie muzycznej od kilkunastu lat, ale pozostających przy tym w cieniu innych twórców. Jeszcze w poprzednim stuleciu raper wydał dwa single – „Hostile Life Style” oraz „Thin Line”, które trafiły jedynie na rynek lokalny. W następnych latach Emcee udzielał się rzadziej w branży hip hopowej, a na jego pierwsze większe wydawnictwo należało zaczekać do 2006 roku. Wtedy to odbyła się premiera pierwszego albumu mieszkańca Brick City, „Vocal Sport”. Jednak dopiero wydana w ub.r. przez płyta „Sidewalk Science” pozwoliła mu dotrzeć do szerszego spektrum odbiorców. Wydawnictwo utrzymane w klimacie starej szkoły rapu okazało się tak naprawdę wstępem do projektu zakrojonego na jeszcze większą skalę. O „Concrete Soul” zrobiło się głośno na kilka tygodni przed opublikowaniem materiału i to nie tylko ze względu na listę gości, ale również świetnie przyjęte single zapowiadające LP.

    Wydaniem płyty zajęło się ponownie bardzo dobrze sobie radzące Ill Adrenaline Records. Niejednego słuchacza i dziennikarza muzycznego zaskoczył rozmach tegorocznego wydawnictwa weterana hip hopu. Lista gości na albumie budzi wrażenie, zarówno od strony raperów, jak i producentów zaangażowanych w powstanie całości materiału na LP. W końcu niewielu artystów może sobie pozwolić na obecność na jednym projekcie Billy’ego Danze’a, Masta Ace’a, Roka Marciano, A.G., Grap Luvy, Rampage’a The Last Boya Scouta, czy El Da Senseia. Jeżeli chodzi o beatmakerów goszczących na „Concrete Soul”, to również aż roi się od znanych twarzy – Buckwild, K-Def, Confidence, Da Beatminerz, Gensu Dean, 12 Finger Dan, Presto, Panik. Wygląda imponująco, nieprawdaż? Powstaje więc pytanie, czy doświadczony Emcee skorzystał z pomocy swoich partnerów muzycznych i stworzył wartościową produkcję? Odpowiedź jest jak najbardziej twierdząca. Beneficence zaprezentował rozmaity arsenał swoich umiejętności, kładąc nacisk na flow i jakość poszczególnych utworów. Klasyczna forma wydawnictwa znalazła wielu sympatyków, którzy szybko docenili płytę. Pochlebne opinie longplaya walnie przyczyniły się też do sprzedaży „Concrete Soul”, pozostającego od kilku tygodni na pierwszym miejscu wśród najlepiej sprzedających się tytułów w Underground Hip Hop.

    Ill Adrenaline Records wydało album przedstawiciela Brick City w wersji elektronicznej i fizycznej (płyta CD). W następnych tygodniach odbędzie się winylowa premiera „Concrete Soul” (dystrybucja Fat Beats Records, wydawnictwo lokalnie dostępne w kraju). Beneficence mógł liczyć na dobrą promocję swojego materiału. Oprócz obszernych informacji prasowych przygotowano 4 single. Do dwóch z nich („Reality Vs. Fiction (Rock On!)”, „All Real”) nagrano teledyski, a pozostałe („Cold Train”, „Put It On The Wire”) trafiły na Soundclouda.

    Tracklista

    1. Intro feat. DJ Doo Wop (prod. 12 Finger Dan)
    2. Y.W.E. feat. Lord Tariq (prod. Omega & 12 Finger Dan)
    3. Under Construction (prod. Gensu Dean)
    4. Put It On The Wire feat. Simone Hines (prod. Presto)
    5. H.E.Y. (Hood Early Years) (prod. Confidence)
    6. Cold Train feat. Grap Luva & Rob-O (prod. K-Def)
    7. Rulez To The Game (Remix) feat. B-1 & Herb McGruff (prod. 12 Finger Dan)
    8. Concrete Soul feat. Troo Kula (prod. Troo Kula)
    9. Straight Out The Gate feat. Rashad (prod. Confidence)
    10. Getting Stronger feat. Finsta (prod. Da Beatminerz)
    11. All Real feat. AG (prod. 6th Sense)
    12. Way We Rockin’ feat. El Da Sensei (prod. 6th Sense)
    13. Hood Cartel feat. Roc Marciano (prod. Buckwild)
    14. Art Of War feat. Billy Danze (prod. 12 Finger Dan)
    15. Masterful Method feat. Chubb Rock (prod. Mr. Brown)
    16. Perfect Navigation feat. Asu & Blacksun (prod. Confidence)
    17. Metal Cuff Links feat. Nature (prod. Madsol-Desar)
    18. Reality Vs. Fiction (Rock On!) feat. Masta Ace (prod. Weirdo & 12 Finger Dan)
    19. Rebel Muzik feat. Rampage The Last Boy Scout (prod. Confidence)
    20. Real Life We Livin’ feat. D-Flow (prod. Panik)
    21. Somethin’ Y’all Can Roll Wit (prod. P. Original)
  • Konkurs świąteczno-noworoczny U Call That Love

    Konkurs świąteczno-noworoczny U Call That Love

    1–2 minut

    W okresie świąteczno-noworocznym jeden z najczęstszych tematów do rozmów stanowią prezenty. W końcu nie ma to jak ofiarowywać i otrzymywać upominki z okazji świąt Bożego Narodzenia. U Call That Love przygotowało możliwość zdobycia kolejnych podarunków w tym okresie ogłaszając konkurs świąteczno-noworoczny. Szczegóły i zasady przedsięwzięcia znajdziecie poniżej.

    Regularnie otrzymuję płyty muzyczne i gadżety promocyjne od wydawców i artystów. W ostatnim czasie uzbierało się tego całkiem sporo i postanowiłem część przedmiotów przeznaczyć na nagrody konkursowe. Wszystkie rzeczy podzieliłem na kilka konkursów, a Boże Narodzenie stanowi sympatyczną okazję, aby rozpocząć cykl szranków i konkurów.

    W tym konkursie do wygrania są 4 płyty CD fińskiego duetu The Megaphone State (Ekow & SimonSound), „VLA Kings”, wydane przez Fresh Tunes Finland. Album grupy ukazał się w pierwszej połowie tego roku i znalazł uznanie w oczach wielbicieli organicznego hip hopu. Więcej informacji o projekcie znajdziecie w artykule poświęconemu temu wydawnictwu opublikowanemu wcześniej w serwisie. Odsłuch projektu dostępny na Bandcampie.

    Zadanie konkursowe:

    • utwórz życzenia noworoczne skierowane do wszystkich sympatyków U Call That Love i prześlij je na adres e-mailowy ucallthatlove[at]gmail.com z dopiskiem „Konkurs – The Megaphone State”

    Technika dowolna – mogą to być życzenia tekstowe (nawet rymowanki lub fraszki), obrazki przygotowane w Paincie, Photoshopie lub innym programie, zdjęcia, nagrania video i wszystko inne, co przyjdzie Wam do głowy. Najwyżej oceniana będzie kreatywność składanych życzeń.

    Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o The Megaphone State i Fresh Tunes Finland, wesprzeć ich w jakikolwiek sposób lub śledzić ich dalsze poczynania, to podaję kilka możliwości.

    Strona www The Megaphone State: http://www.megaphonestate.com/
    Fan page grupy na Facebooku: http://www.facebook.com/themegaphonestate
    Strona www Fresh Tunes Finland: http://www.freshtunesfinland.com
    Fan page wytwórni płytowej na Facebooku: http://www.facebook.com/freshtunesfinland

    Przy pomocy w konkursie dziękuję Pawłowi Maruszakowi.

    Konkurs trwa do 2 stycznia do godz. 20:00. Ogłoszenie wyników nastąpi 3 stycznia.


    Dziękuję za nadesłanie wszystkich życzeń. Wśród wszystkich zgłoszeń konkursowych wybrałem 4 kreatywne i sympatyczne. Zwycięzcami konkursu zostali: Patrycja Kownacka, Kamil Gumienny, Wiktor Klimaszewski i Daniel Mikosz. Gratuluję i zapraszam do uczestniczenia w kolejnych szrankach i konkurach na U Call That Love.

  • Muzyka nie ma ograniczeń – wywiad z Avensem

    Muzyka nie ma ograniczeń – wywiad z Avensem

    5–7 minut

    Instrumentalne brzmienia około hip hopowe stanowią ważną część w serwisie. Od dawna bacznie przyglądam się rozwojowi wielu nurtów muzycznych, najczęściej zwracając się w stronę środowiska kojarzonego z erą post-Nujabesową. Wśród wielu twórców inspirujących się dokonaniami znamienitego japońskiego artysty znajdziemy osoby z różnych zakątków świata. Obok dziesiątek wykonawców z kilku kontynentów pojawiają się polskie akcenty w postaci producentów z południa kraju – Avensa, Kondora i Blazo. Pierwszy z nich wydał w ub.r. album „Surrounding Reality” oraz pochodzące blisko sprzed roku „Recipe for Life” EP. Korzystając z nadarzającej się okazji przeprowadziłem wywiad z rodzimym artystą, który znajdziecie poniżej.


    Cześć, jak się miewasz? Już naprawdę niewiele pozostało do zakończenia tego roku, więc proszę o przybliżenie minionych 12 miesięcy w Twoim życiu, co moglibyśmy potraktować jako wstęp do dalszej rozmowy.

    Witaj, ostatnie 12 miesięcy minęło bardzo szybko, pół roku tylko studiowałem i zajmowałem się sprawami dnia doczesnego, nie było to prawie w ogóle związane z muzyką. Następnie w lipcu wyszło EP „Recipe for Life” w wytwórni płytowej BlueBottle Records, która była inspirowana pięcioma wartościami ważnymi dla człowieka. Przez ten cały okres nawiązywałem tez kontakty biznesowo-muzyczne z różnymi ludźmi i od pewnego czasu zajmuję się dokończeniem drugiego LP.

    Co odegrało największą rolę na początku Twojej działalności artystycznej? Dlaczego zdecydowałeś się właśnie na brzmienia muzyczne utrzymane w stricte azjatyckim klimacie?

    Była to na pewno chęć tworzenia czegoś swojego – wyrażania się w pewien sposób. Brzmienia azjatyckie wywodzą się chyba z zamiłowania do tych krajów, ich kultury, ludzi.

    Przypuszczam, iż to pytanie słyszałeś już wielokrotnie, więc może podejdę do tego z innej strony. Czy spodziewałeś się, że można na odległość z powodzeniem współpracować z japońskimi wydawcami muzycznymi?

    Sporo osób mnie to to pytało, ale odpowiem tak: mam stały, dobry kontakt z tymi ludźmi i jestem zadowolony ze współpracy na ten moment. Nie miałem z nimi problemów, a co więcej – nawiązujemy coraz lepsze relacje, więc wszystko idzie w dobrym kierunku.

    Od wydania „Surrounding Reality” we wrześniu ub.r. minęło już trochę czasu. Czy z perspektywy 15 miesięcy od wypuszczenia tego materiału jesteś zadowolony z efektów osiągniętych przez działania promocyjne?

    Nie mam wglądu na całość tych działań, niemniej jednak osiągnąłem pewien sukces, zdobyłem sporo fanów przez ten czas. Dostałem pozytywny odzew od sporej ilości ludzi, myślę że nie jest źle jak na pierwszy album.

    Przejdźmy do następnego Twojego projektu. „Modern JaZz Mixtape Vol. 1” prezentuje przegląd wybranych przez Ciebie utworów różnych twórców. Czy właśnie ich umieścisz w gronie swoich ulubionych wykonawców?

    Myślę że są to jedni z ulubionych lecz grono artystów, których lubię jest nieco większe.

    Wśród Twoich słuchaczy liczną grupę stanowią mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni i Korei Południowej, co nie jest żadnym zaskoczeniem. Na pewno masz mniejsze lub większe styczności z osobami z Azji Południowo-Wschodniej, dlatego chciałbym poprosić Cię o opisanie zwykłego odbiorcy z tego regionu świata.

    Dla mnie osobiście było zaskoczeniem podejście potencjalnego człowieka z Azji do takiego chłopaczka z Polski jak ja. Ludzie są bardzo pogodni, mili, uprzejmi oraz pomocni za co jestem im bardzo wdzięczny i dlatego tez stale mam z nimi kontakt; mamy zaplanowane spotkania na najbliższą przyszłość itd. Mam nadzieję, że wszystko się uda.

    W tym miejscu pojawia się magiczna kwestia: odbiór twórczości w kraju. Jak wygląda feedback otrzymywany przez Ciebie od rodzimych słuchaczy? Choć trochę poprawiło się w tej kwestii?

    W sumie trochę się poprawiło. Ludzie są momentami zaskoczeni że robię muzykę i gdzieś ją wydaje. Ale czasami podchodzą pytają o to, mówią miłe słowa, co mnie bardzo cieszy i motywuje.

    W Twoim dorobku znajdziemy instrumentalne nagrania oraz utwory powstałe przy współpracy z innymi artystami. W jaki sposób łatwiej przychodzi Ci tworzenie muzyki – samodzielnie czy przy kooperacji z innymi osobami?

    Jeżeli chodzi o współpracę z ludźmi, którzy są na wyższym poziomie, to przychodzi to łatwiej, bo prościej jest wyeliminować błędy. Natomiast mimo wszystko jeżeli robię coś samemu, to jest to 100%, co chce przekazać odbiorcy.

    Wygląda na to, że Thomas Prime i Kondor są jednymi z Twoich najbardziej zaufanych osób w środowisku muzycznym. Czy oprócz nich dopisałbyś jeszcze kogoś do tej listy?

    Przede wszystkim są zaufani i praca z nimi to czysta przyjemność. W sumie nie wiem czy mógłbym na ten moment kogoś dopisać, ale pomagają mi też czasami ludzie z BlueBottle Records. Są także w trakcie pracy utwory z innymi artystami, ale czy dojdą do skutku okaże się niedługo.

    Środowisko osób kojarzonych z uduchowioną stronę hip hopu stale powiększa się. Każdego miesiąca pojawiają się nowe twarze w tych niezależnych kręgach. W czym tak naprawdę tkwi piękno tego nurtu muzycznego, który przyciąga tak wiele jednostek?

    Myślę że jest to chęć rozwijania swojej duchowej strony oraz wyrażania swoich emocji i uczuć właśnie w taki, a nie inny sposób.

    Nujabes należy do głównych inspiracji większości twórców kojarzonych z muzyką hip hopową związaną z Japonią. Czy uważasz, że w tym nurcie muzycznym nadal pozostaje miejsce na kreatywność i można w dalszym ciągu ulepszać formę melodycznego hip hopu?

    Muzyka jak deskorolka – nie ma ograniczeń. Myślę że wszystko można udoskonalać – zmieniać, próbować nowych rzeczy, eksperymentować. Niemniej jednak Nujabes zawsze będzie prekursorem tej muzyki i na zawsze będzie przez nas zapamiętany jako wielki człowiek.

    W dzisiejszych czasach ogromną rolę w branży muzycznej odgrywają tematyczne blogi i strony. Wśród wszystkich serwisów muzycznych, jakie według Ciebie są najbardziej otwarte na nowych twórców i wydawnictwa z różnych stron świata?

    Szczerze to nie wiem, to chyba zależy od popularności artysty – im jesteś bardziej popularny tym masz szansę na większe strony, blogi itd. Tak przynajmniej mi się wydaje.

    Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Czy nadal zamierzasz rozwijać swoje dotychczasowe brzmienie czy podążysz w innym kierunku muzycznym niż do tej pory?

    Można ujawnić już w tym momencie, że kolejny longplay, który wyjdzie ode mnie będzie już z raperami, ale w podobnym spokojnym klimacie. Myślę że oprócz tego chciałbym rozwijać się w jakimś stopniu w muzyce o zabarwieniu nieco bardziej elektronicznym.

    Wspominałeś mi kilkakrotnie o graniu na żywo. Jakie sety muzyczne preferujesz najbardziej i w jakim stylu najlepiej odnajdujesz się na imprezach?

    Zdecydowanie hip hop.

    Oprócz działalności muzycznej spędzasz dużo czasu jeżdżąc na deskorolce. W takim razie, w jaki sposób scharakteryzowałbyś swoje najbliższe otoczenie patrząc z perspektywy pasjonata deskorolki? Czy Kraków należy do miast przyjaznych miłośnikom tego sportu?

    W Krakowie jest mnóstwo osób jeżdżących na desce, są to ludzie którzy mimo niecodziennego ubioru czy zachowania (bo tak jesteśmy postrzegani przez potencjalnych ludzi chodzących po ulicach) są nie raz pomocni, pozytywni. Ogólnie bardzo na plus.

    Dziękuję za rozmowę. Na koniec krótkie pytanie: czego życzysz sobie, swoim słuchaczom i sympatykom U Call That Love na przyszły rok?

    Jest taki czas że życzę wszystkim wesołych świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku.

    Szukajcie nowej muzyki – wspierajcie ją – tylko dzięki wam artyści mają szanse na dotarcie do większej ilości ludzi, a warto sobie pomagać bo prędzej czy później to wraca do nas. Sobie mogę życzyć tylko spokoju ducha i motywacji do pracy.


    Więcej informacji o Avensie znajdziecie w kilku miejscach. W tym celu odsyłam do jego oficjalnej witryny artysty Instagrama i kanału na YouTube. Wszelkich nowości dotyczących działalności producenta szukajcie na Facebooku.

  • Wigilia jest zawsze wtedy, kiedy my tego chcemy

    Wigilia jest zawsze wtedy, kiedy my tego chcemy

    2–3 minut

    W filmie „Edi” z 2002 roku w reżyserii Piotra Trzaskalskiego znajdziemy mnóstwo wzruszających, symbolicznych i oddających istotę człowieczeństwa scen. W jednej z nich tytułowy bohater sprzedaje wszystkie swoje książki po to, aby kupić model samochodu i podarować incognito chłopcu, który marzył o tej zabawce. Jurek, przyjaciel Ediego nie rozumiał jego postępowania dopóki nie zobaczył reakcji malca na prezent pozostawiony pod drzwiami. Powiedział on w tym momencie – „Szkoda, że dzisiaj nie wigilia”, na co Edi odparł – Wigilia jest zawsze wtedy, kiedy my tego chcemy”. Piękne, mądre słowa, tak bardzo pasujące do rozpoczętych świąt Bożego Narodzenia.

    W tym miejscu powinny pojawić się zwyczajne życzenia świąteczne zawierające mniej lub bardziej standardowe zwroty słyszane lub czytane przez niemal każdego. Jednak czy to wszystko jest prawdziwe i pochodzi prosto z serca? Przypatrując się przedświątecznej gorączce, widząc setki zmęczonych, zdenerwowanych, przeklinających kolejki i tracących czas w korkach ludzi, bijącą zewsząd sztuczność i konsumpcyjne podejście do każdego elementu bożonarodzeniowego, wcale tak to nie wygląda. Jestem tym wszystkim zmęczony i nie wierzę w szczere intencje osób traktujących święta jako okazję do przybrania na wadze i wybrania się na imprezy. Nie rozumiem dlaczego tak wielu ludzi pokornieje tylko na kilka dni, okazując swoją dobroć niejednokrotnie na pokaz, gdyż wymaga tego otoczenie. Bezinteresowność, zwykły szacunek i ludzkie odruchy praktycznie zniknęły z dnia codziennego. Tak trudno cokolwiek z siebie najpierw dać, nie oczekując w zamian niczego, nie licząc przy tym na odpowiednie profity. Tego obrazu nie zmienią nawet prezenty pod choinką.

    Wcale nie uważam się za mądrzejszego czy lepszego od innych. Wiele mi do tego brakuje, a na pewnych płaszczyznach życia trudno mi odnieść mniejsze lub większe sukcesy. U Call That Love też pod niektórymi względami powinno wyglądać inaczej. Przyzwyczaiłem się do tego, że niezwykle trudno w tym kraju przyciągnąć odbiorców. Można sięgać po różne rozwiązania, ale jeżeli człowiek nie zechce, to nie znajdzie się sposobu, aby do niego dotrzeć. Ignorancja, pycha i kierowanie się własnymi interesami są aż za bardzo widoczne w dzisiejszych czasach. Posiadam multum planów i marzeń związanych z UCTL. Wiem, że całość może wyglądać zupełnie inaczej i dołożę wszelkich starań, żeby osiągnąć założone cele. Wierzę, że wytrwałość i poświęcenie przy nawet najdrobniejszej pomocy od innych osób mogą zaprowadzić do realizacji mniejszych i większych przedsięwzięć. I to są moje postanowienia związane z okresem świąteczno-noworocznym.

    Pragnę podziękować wszystkim osobom będącym przy U Call That Love od dłuższego czasu. Liczy się to dla mnie niezmiernie, podobnie jak każdy nowy sympatyk tego projektu. Bądźcie wytrwali w tym, co robicie na co dzień. Okazujcie swoje serce jak najczęściej i miejcie otwarte oczy i uszy na wszystko to, co dookoła Was. Czasem nawet niewielki bodziec lub niezauważalna dla ogółu rzecz może wnieść wiele dobrego do Waszego życia.

    Spokojnych świąt Bożego Narodzenia.

  • Intergalaktyczna podróż z 7evenThirtym

    Intergalaktyczna podróż z 7evenThirtym

    3–4 minut

    Rok 2012 powoli zbliża się ku końcowi, na przekór wszystkim tym, którzy usilnie twierdzili, iż 21 grudnia nastąpi koniec świata, i nasza cywilizacja zostanie zmieciona z powierzchni globu. Koniec roku w branży muzycznej kojarzy się z podsumowaniami. Koniec świata zaś wielu osobom kojarzy się ze zwiększonym zainteresowaniem zjawiskami w przestrzeni kosmicznej. Tak dwa odległe zagadnienia może łączyć w bardzo luźny sposób ostatni album 7evenThirty’ego, będący wydawnictwem spod szyldu Mello Music Group (jednej z najważniejszych wytwórni tego roku), jak i albumem konceptualnym, osadzonym w szeroko rozumianej międzyplanetarnej stylistyce.

    Wielu Czytelnikom postać 7evenThirty’ego na pierwszy rzut oka może wydawać się anonimowa. Mimo to najnowszy krążek, „Heaven’s Computer”, może okazać się przełomowym dla artysty, gdyż działania promocyjne oficyny MMG oraz grupa docelowa, do jakiej chce dotrzeć, zdecydowanie przysporzą mu całą rzeszę nowych fanów.

    Pochodzący z Jackson w stanie Mississippi Marques Phillips, w stronę hip hopu skierował się za sprawą swojego bliskiego przyjaciela (i producenta) 5-D. Dzięki niemu wśród swoich muzycznych inspiracji może wymienić takich tuzów Złotej Ery, jak Digable Planets, Pete Rock czy ATCQ, zmieszanych z energicznymi popisami scenicznymi młodego Busty Rhymesa czy ODB-iego. Jego ekscentryczna osobowość pozwoliła mu wykreować bardzo charakterystyczny (i to słowo nie jest w tym przypadku przesadą) styl muzyczny, który sam zwykł nazywać Hardcore Space Gangsta Music. Jako raper lub beatmaker (a także w zupełnie innych rolach) 7evenThirty pojawiał się na albumach różnych artystów od roku 2004. Jednak swoją szaloną karierę rozpoczął na dobre w 2007 longplayem „Star: The Seven Thirty Experience”, który spotkał się z dobrym odbiorem w kręgach miłośników muzyki o bardziej otwartych głowach. Podobnie sprawy miały się z dwoma kolejnymi wydawnictwami – „Late Night Sessions” z 2007 i „Rhyme Travelin” z Erikiem L z 2009, podkreślające jego pozycję na scenie. W 2011 zakończono pracę nad najświeższym „Heaven’s Computer”, który nakładem Mello Music trafił na sklepowe półki dopiero w bieżącym roku.

    Już okładka nagrania wydaje się być dość specyficzna – utrzymana w lekko komiksowym, rysunkowym klimacie, na pewno nie każdemu z artystów przypadłaby do gustu. Jednak 7evenThirty to postać inna niż wszystkie, niebojąca się eksperymentów brzmieniowych i operowania wizerunkiem – stąd obecność na płycie Maxa Redruma, swoistego alter ego rapera, który przybywa z apokaliptyczną misją wprost z innej planety. Brzmi kiczowato? Mnie też się tak wydawało, dopóki sam nie przesłuchałem kilku utworów. O bardzo eklektyczne i kreatywne brzmienie zadbali producenci, z którymi Phillips pracował już wcześniej, czyli pochodzący ze Szwecji Erik L, stary znajomy – 5-DM. Slago oraz sam 7evenThirty. Ciężko jest jednoznacznie zakwalifikować mieszankę muzyczną podaną przez wymienionych twórców i chyba właśnie w tym między innymi tkwi siła tego wydawnictwa. Klasyczne sample mieszają się tu z syntetycznymi, kosmicznymi wręcz dźwiękami ocierającymi się o elektronikę, wspieraną boom-bapowymi perkusjami. Do tego – inteligentny, nie raz ubrany kąśliwymi uwagami, rap 7evenThirty’ego, który potrafi fenomenalnie zmieniać flow, jak i barwę głosu, co jest umiejętnością na ogół rzadko stosowaną. Ten południowy, eksperymentalny feeling może nieraz przywodzić na myśl niektóre z dokonań Outkastu. Imponująca jest lista zaproszonych gości – w zacnym gronie znaleźli się Headkrack, 5-D, Mo Ney Stax, Gensu Dean, Coke Bumaye, Ivisuai, Sleepy Will, Kamikaze, DJ Phingaprint, Laurie Walker i DJ Phyia.

    „Heaven’s Computer” możemy odsłuchać za pośrednictwem Bandcampa MMG. Zapraszam również do pobrania darmowego utworu Twenty-Twelve oraz obejrzenia videoclipów do „GetUp!!!” i „Akapelah„.

    Tracklista:

    1. Fireball (prod. 7evenThirty)
    2. Twenty-Twelve (prod. 5-D)
    3. The Endtro (prod. 5-D)
    4. GetUp!!! (prod. Erik L)
    5. Earth Gurl (prod. 7evenThirty)
    6. Chocolate Bliss (prod. 5-D)
    7. Ahead Of Our Time feat. Headkrack, 5-D, Mo Ney Stax & Gensu Dean (prod. Erik L)
    8. Space Gangsta feat. Coke Bumaye & Ivisuai (prod. 5-D)
    9. Mysterious Business feat. Sleepy Will, Kamikaze & DJ Phingaprint (prod. Erik L)
    10. God feat. Laurie Walker (prod. 5-D)
    11. Heaven’s Radio / Interference (prod. Erik L)
    12. Nightmare feat. DJ Phyia (prod. 7evenThirty)
    13. Strange Life Forms / Devastation (prod. Erik L)
    14. Where It’s At (Another Tragedy) (prod. M. Slago)
  • Cotygodniowy przegląd informacyjny #21

    Cotygodniowy przegląd informacyjny #21

    5–8 minut

    W przededniu świąt Bożego Narodzenia proponuję złapać chwilę oddechu i spędzić trochę czasu z U Call That Love. W trakcie przedświątecznej gorączki warto złapać chwilę oddechu i nie zwariować od natłoku zajęć. Przygotowaliśmy wiele dobrego na przerwę świąteczno-noworoczną – wiele wartościowych artykułów, kilka wywiadów, dłuższych publikacji i niespodzianek związanych z działalnością serwisu. Nie obędzie się bez konkursu – w końcu prezenty to jeden z najważniejszych tematów ostatnich tygodni. Wstępem do tego wszystkiego będzie kolejna odsłona cyklu informacyjnego, w której nie zabraknie newsów od artystów z całego świata.

    21. wydanie cyklu informacyjnego rozpoczynamy od wizyty w Niderlandach. Holenderski kolektyw Da Shogunz zbiera liczne pochwały od słuchaczy ceniących sobie starą szkołę rapu. Nic dziwnego, skoro album duetu Propo’88 & Blabbermouf, „From The Top Of The Stack” to prawdziwa broń masowego rażenia (stream płyty na Bandcampie). W pewnych kręgach wydany niedawno longplay niezależnych twórców uważany jest za jedną z płyt tego roku. Trudno się temu dziwić po zapoznaniu z całym longplayem, naładowanym niesamowitą energią. Holendrzy przygotowali kapitalny boom-bapowy materiał, z którego fani hip hopu z lat 90.tych powinni być usatysfakcjonowani. Boom-bap przeniesiony do 2012 roku powinien brzmieć wg duetu właśnie tak jak w drugim singlu promującym wydawnictwo, „Pass it ova Here!”. Czy jesteście podobnego zdania?

    Skoro jesteśmy przy premierach płytowych i streamach albumów z końca listopada, to warto wyróżnić wspólne dzieło 100dBs & Ryan O’Neila, „Tea & Spliffs”. Wydawnictwo ukazało się na rynku płytowym nakładem HiPNOTT Records i stanowi follow-up do materiału duetu sprzed 5 lat, „The Adventures of the One Hand Bandit & the Slum Computer Wizard” (nie ma to jak łatwy tytuł do zapamiętania). Całość projektu dostępna na Bandcampie.

    Producent zamieszkały w Wielkiej Brytanii, Mo Kolours, zdobywa coraz większą popularność. Przyczyniło się do tego wypuszczenie przez artystę „EP2: Banana Wine” w lutym b.r. Ponad miesiąc temu One-Handed Music wydało singiel „Brave” b/w „Dredd Music”, który został szybko wyprzedany. Aktualnie można bezpłatnie pobrać stronę A tej siódemki za pośrednictwem Bandcampa. Warto obserwować poczynania tego beatmakera, który powinien z czasem odgrywać coraz większą rolę w undergroundzie.

    Święta Bożego Narodzenia rozpoczynają się już jutro, więc wypadałoby do tego jakkolwiek nawiązać. Jednym z najlepszych sposobów będzie polecenie nowego teledysku pełnego wdzięku i dobrych manier R.A. The Rugged Mana, „Crustified Christmas”. Ulubieniec wszystkich najmłodszych miłośników rapu wciela się w rolę hojnego mikołaja (niczym Jerzy Urban), a pomagający mu wiernie Mac Lethal drobiazgowo wykonuje obowiązki starszego elfa. Śnieżynka w wersji dozwolone od znajomości old schoolu. Album nieokrzesanego Emceego trafi do sprzedaży (wreszcie!) w nowym roku.

    Nie ma w zasadzie dnia bez nowych wieści z obozu Mello Music Group. Wśród wielu informacji prasowych znalazła się wzmianka o jednym projekcie z początku b.r. Amerykańska wytwórnia płytowa powraca do wydanego na początku tego roku albumu Seana Borna, „Behind the Scale”. Za pośrednictwem Bandcampa opublikowano darmowy singiel pochodzącego z tego LP, „Flood & Drain”. Nagranie wyprodukował Kev Brown. Tak się złożyło, iż ten materiał przypadkowo pominąłem w serwisie, co nadrobię w przeciągu następnych tygodni.

    Czy pamiętacie wydany przed 9 latami „Black Album” Jay-Z i całej serii remiksów i mash-upów tego wydawnictwa? Kiedyś istniały nawet blogi prezentujące wszystkie wydawnictwa z tej serii. Wśród wielu alternatywnych wersji tej płyty niejeden słuchacz najbardziej ceni sobie „The Grey Album” Danger Mouse’a. John Stewart postanowił odświeżyć ten projekt i opublikował na Soundcloudzie zremasterowany album. Brzmi to całkiem zachęcająco, nieprawdaż? „The Grey Album (Remastered)” można za darmo pobrać w tym miejscu.

    W ub.r. Blue Scholars wypuścili album „Cinemetropolis” oparty o opowieści o różnych osobach z życia publicznego. Jeden z utworów na tym longplayu dotyczył Anny Kariny, znanej duńskiej aktorki. Grupa nagrała teledysk do tego singla, który od kilku tygodni jest dostępny w sieci. Formacji udało się zachować klimat z wczesnych lat kariery filmowej Dunki. Longplay można odsłuchać i nabyć za pośrednictwem Bandcampa.

    Kanadyjski beatmaker Ryan Stinson wypuścił w tym roku wydawnictwo zatytułowane „Futura” EP. Po tym materiale producent postanowił pójść za ciosem i wydał rozszerzoną wersję tego projektu, „Futura (Deluxe Edition)”. Album promuje singiel „Melt” z udziałem Ghettosocksa, do którego zrealizowano również videoclip. Płyta dostępna do odsłuchu za pośrednictwem Urbnet, labelu śmiało poczynającego sobie w niezależnych kręgach muzycznych.

    Zapewne wśród fanów U Call That Love znajdzie się niejeden sympatyk „Gry o tron” opartej o sagę fantasy George’a R. R. Martina, „Pieśń Lodu i Ognia”. Właśnie do tych utworów nawiązuje beat tape fińskiego duetu producenckiego The Boomjacks, „Beats of Ice and Fire”. Wydawnictwo można bezpłatnie pobrać pobrać na Bandcampie. Ponadto instrumentalny projekt ukazał się na limitowanym wydaniu kasety. Już jutro możecie spodziewać się rozszerzonego artykułu o tym projekcie.

    Rzecz godna uwagi. J. Rocc przygotował niezłą gratkę dla fanów Madliba – 50 minutowy mix naszpikowany remiksami nagrań tego artysty. Część z tych nagrań ukazała się uprzednio na różnych singlach, ale znajdą się też rzeczy do tej pory niewydane. Oryginalnie materiał trafił do obiegu jako 21 część podcastu Stones Throw Records. Właśnie tego rodzaju wydawnictwa mają teraz wzięcie w internecie, co widać po zainteresowaniu odbiorców. Mix trafił na Soundclouda.

    5 listopada na półki sklepowe trafił wspólny album Jessego Boykinsa III & MeLo-X, „Zulu Guru”. Płyta została dobrze przyjęta przez odbiorców i recenzentów. Aby podtrzymać zainteresowanie wydawnictwem Ninja Tune wypuściło teledysk do utworu „Black Orpheus”. Pobudzający zmysły obraz sugestywnie oddaje klimat tego nagrania przygotowanego dla niegrzecznych dzieci.

    Producent z Minneapolis, Big Cats, wypuścił na początku października instrumentalny projekt „For My Mother”. Kilka tygodni temu ukazało się promo video nagrane do jednego z utworów znajdujących się na tym wydawnictwie. „Five” otrzymało spokojny i stonowany teledysk. Płyta beatmakera jest dedykowana jego zmarłej niedawno matce. „For My Mother” znajdziecie na Bandcampie. Jak widać, scena około hip hopowa w tym stanie USA nie należy wcale do takich małych, a wręcz przeciwnie – wciąż pojawiają się tam nowi twórcy.

    Cascade Records nie zwalnia tempa. Niedawno wspominałem na stronie o dobrze przyjętej płycie Bugseeda, „Soundcraft”, a teraz wypada poinformować o nowym projekcie beatmakera z Philly, Sir Frodericka (czyżby fan Charlesa Barkleya?). „The Brief Wondrous” ukazało się na początku października w wersji digitalowej i winylowej (wydawnictwo francuskiego labelu mają wzięcie na Bandcampie). Prawdziwa gratka dla fanów brzmień hip hopowych i elektronicznych.

    Oh No szykuje się do wypuszczenia kolejnego materiału. Po wydaniu drugiego albumu z The Alchemistem jako Gangrene („Vodka & Ayahuasca”) oraz solowych płytach („OhNoMite”, „Dr. No’s Kali Tornado Funk”) artysta przymierza się do wypuszczenia kolejnego projektu. „Disrupted Ads Vol. 1” będzie zawierało uprzednio niewydane nagrania z gościnnymi udziałami uznanych wykonawców (m.in. Blu, The Alchemist, MED, Souls of Mischief). Premiera longplaya 29 stycznia przyszłego roku nakładem Kash Roc Entertainment. W tym miejscu znajdziecie trailer materiału.

    Pomysłów na teledyski może być bardzo wiele. Codziennie pojawiają się lepsze i gorsze klipy z całego świata, jedne monotonne, inne powtarzające pewne schematy. Istnieje też wąska kategoria videoclipów wybitnych, fenomenalnych dzieł wybijających ponad wszystko pozostałe, zahaczających o sztukę. Właśnie tymi słowami należy pokrótce opisać obraz stworzony do utworu Flying Lotusa, „Tiny Tortures”. Zapierające dech w piersiach dzieło z udziałem Elijah Wooda na długo pozostanie w pamięci każdego odbiorcy.

    Mello Music Group wypuściło niedawno teledysk do jednego z najlepszych tegorocznych singli wydanych przez ten label – „See Hear” Substantiala. Nagranie pochodzi z tegorocznego albumu tego twórcy, „Home Is Where The Art Is”. Przez wielu fachowców, pierwszy longplay rapera wydany pod skrzydłami tego labelu należy do najważniejszych projektów mijającego roku. Artykuł o tej płycie pojawił się wcześniej na stronie.

    Pod koniec listopada japońska wytwórnia płytowa Goon Trax opublikowała videoclip promujący nową płytę Hidetake Takayamy, „Asterism”. Obraz stworzony do singla „Crystal” z udziałem Silly (múm) nie odbiega poziomem od pozostałych teledysków tej oficyny wydawniczej. Poprzedni album producenta, „Right Time + Right Music”, przyjął się bardzo dobrze, o czym informowałem w serwisie, więc po jego następcy oczekuje się również wiele.

    Z każdym dniem rośnie liczba przykuwających uwagę producentów i ich beat tape’ów. Nowojorski beatmaker Hannibal King wypuścił ostatniego dnia listopada nowy projekt „Singing Miracles”. Tylko szkoda, że taki przyzwoity materiał nie doczekał się wydawnictwa fizycznego, ale podobny los spotyka masę wydawnictw z tego kręgu muzycznego. O jednym ze wcześniejszych beat tape’ów – „Flowers For Pamela” – Nowojorczyka pisałem na stronie.

  • Premiery płytowe – 25 września 2012

    Premiery płytowe – 25 września 2012

    8–12 minut

    Przy okazji wcześniejszych publikacji na stronie kilkakrotnie wspomniałem o tym, iż wrzesień okazał się niezwykle gorącym okresem w branży muzycznej, co zresztą można było łatwo przewidzieć. Od liczby wydawnictw publikowanych w tym czasie można było dostać zawrotu głowy. Od 4 do 18 września ukazały się nowe produkcje autorstwa choćby Blu & Exile’a, Substantiala, Pacewona & Mr. Greena, Brothera Aliego, Homeboya Sandmana, Kid Koali oraz Purpose’a & Confidence’a. Jakby tego było mało, w ostatni wtorek tamtego miesiąca wydawcy przeszli samych siebie, wypuszczając multum interesujących longplayów. Z koszyka wypełnionego po brzegi premiera płytowymi z 25 września wybrałem 8 pozycji, co przełożyło się na nad wyraz rozbudowany artykuł o nowościach na rynku fonograficznym.


    7evenThirty„Heaven’s Computer” (Mello Music Group)

    Przy tak wielu płytach postanowiłem zachować kolejność alfabetyczną, aby specjalnie nie dzielić z góry albumów na lepsze i gorsze. W ten sposób tę odsłonę tego cyklu rozpoczynamy od wydawnictwa nowego członka Mello Music Group, 7evenThirty’ego. Amerykańska oficyna wydawnicza dała się poznać nie tylko jako miejsce dla muzyki wysokich lotów, ale również jako bezpieczną przystań dla niszowych artystów, gdzie mogą oni rozwijać swoje umiejętności. Włodarze labelu potrafią też odkrywać utalentowanych twórców z regionów niesłynących jako silne ośrodki hip hopowe. Wszystko to pasuje jak ulał do pochodzącego z Jackson w stanie Missisipi autora „Heaven’s Computer”. Pod wieloma względami konceptualny projekt tego wykonawcy wykracza poza wszelkie możliwe schematy. Ogólny zarys produkcji przedstawia się oryginalnie: 7evenThirty wciela się w rolę przybysza z planety o nazwie Max Redrum, którego wysłano w roli skauta do poznania ziemskich obyczajów i nawiązania kontaktów z ludźmi. Brzmi groteskowo i nieco dziwacznie, nieprawdaż? Właśnie w tym sęk, iż taka forma idealnie oddaje charakter nagrań ekscentrycznego i szalonego artysty ze środkowej części USA. Warstwa liryczna wygląda momentami na niepoukładaną, oderwaną od kontekstu, ale na sam koniec okazuje się, że w tym szaleństwie jest metoda. Od strony muzycznej mamy do czynienia z syntetycznymi wariacjami przeniesionymi z innego wymiaru. Album dla odważnych odbiorców.

    Produkcja: 7evenThirty, Erik L, M. Slago & 5-D
    Gościnnie: 5-D, Coke Bumaye, DJ Phingaprint, DJ Phyia, Gensu Dean, Headkrack, Ivisuai, Kamikaze, Laurie Walker, Mo Ney Stax & Sleepy Will

    Blaq Poet„E.B.K. (EveryBodyKilla)” (On The Block Entertainment)

    Hardcore’owa odmiana rapu ma się obecnie całkiem nieźle. Świadczą o tym sukcesy osiągane przez przedstawicieli tych kręgów oraz silne pozycje w undergroundzie zajmowane przez niejednego twórcę kojarzonego z surowymi brzmieniami hip hopowymi. Problem w tym, że część doświadczonych wykonawców nie wnosi praktycznie niczego świeżego do rapu, wręcz uwsteczniając się i obniżając loty z biegiem czasu. Od tych słów wypada zacząć przedstawienie nowej płyty weterana hip hopowego z Queensbridge, Blaq Poeta. Aktywny na scenie muzycznej od końca lat 80.tych raper został doceniony za wspólny longplay z DJ’em Premierem („Tha Blaqprint”, 2009) czy częściowo za ubiegłoroczne wydawnictwo „Blaq Poet Society”. Jednak w porównaniu z tymi projektami „E.B.K. (EveryBodyKilla)” wypada dość blado. Całokształt wrześniowego materiału psują beaty dostarczone głównie przez Nickela Plateda, któremu daleko do Stu Bangasa & Vanderslice’a, nie mówiąc już o legendarnym Preemo. Instrumentale stylizowane na współczesny boom bap są niedopracowane i kiepsko współgrają z warstwą liryczną Blaq Poeta i masy gości zaproszonych na album. Gospodarz longplaya niczym nie zaskakuje, gdyż dostajemy tracki oparte o treści przeznaczone dla twardogłowych ulicznych żołnierzy. Przemawia przez niego mnóstwo frustracji, której poziom pewnie jeszcze wzrósł po słabym odbiorze „E.B.K.”.

    Produkcja: Creative Innovators, DJ Brans, Iron Fist Productions, Nickel Plated, Stu Bangas & Thorotracks
    Gościnnie: DJ Ike, KLKyron (Screwball), Montener The Menace, Nutso, Punchline, Red Eye, Reef The Lost Cauze, Ruste Juxx, Scape Scrilla, Sha Stimuli, Shabaam Sahdeeq & Ty Nitty

    Customary„Cold Drink On A Hot Day” (Customary Music)

    Obok powszechnie znanych twórców stoją też niszowi artyści, których produkcje trafiają zazwyczaj do określonej niszy odbiorców. Od tych słów wypada rozpocząć opis sylwetki Customary’ego – twórcy muzycznego rozwijającego się z płyty na płytę. Po wydanych wcześniejszych solowych albumach („Take Me Away” i „Bleu Bird”) oraz projektu pod nazwą Ace & Pearl współtworzonego wraz z Erin Elisabeth Aubrey, przyszła kolej na „Cold Drink On A Hot Day”. Wykonawca zrealizował szkielet longplaya własnymi siłami, zajmując się stworzeniem większości beatów oraz tekstów na LP. Pogodny, ciepły i przyjazny klimat tego wydawnictwa urozmaicili wokaliści (Abe Parker, Darryl Answer, Eleven, JFK, James Staley, Shaun B. & Zabian), czyniąc z materiału niezwykle sympatyczną płytę. Customary porusza się wokół tematów bliskich przeciętnemu słuchaczowi, aczkolwiek wcale nie oznacza to, iż wybrał drogą na skróty, prezentując oklepane schematy. Raper i producent w jednym przekazał w swoich utworach własny pierwiastek, łącząc organiczny hip hop ze współczesnym undergroundowym brzmieniem.

    Produkcja: Customary, DJ Clutch & Sunn God
    Gościnnie: Abe Parker, Darryl Answer, Eleven, JFK, James Staley, Shaun B. & Zabian

    Lupe Fiasco„Food & Liquor II: The Great American Rap Album Pt. 1” (Atlantic Records)

     W 2006 roku zupełnie nieoczekiwanie do mainstreamu wdarł się chicagowski artysta o pseudonimie Lupe Fiasco. Jego debiutancka płyta „Food & Liquor” wniosła powiew świeżości na scenę hip hopową, a dzięki trafnie wybranym singlom („Kick Push”, „I Gotcha” i „Daydreamin’”) o wykonawcy szybko zrobiło się głośno. W następnych latach wywodzący się z Wietrznego Miasta twórca zaczął zbaczać z drogi obranej na pierwszym albumie, co skończyło się na totalnej klapie jaką okazał się ubiegłoroczny projekt „Lasers”. Wykonawca starając się podreperować swój wizerunek postanowił odwołać się do wydanego przed 6 latami „Food & Liquor”. Follow-up do tego wydawnictwa podzielono na dwie części, co ma świadczyć niejako o powrocie do korzeni artysty. „Food & Liquor II: The Great American Rap Album Pt. 1” narobiło mnóstwo zamieszania w branży muzycznej na kilka miesięcy przed oficjalną premierą materiału. Wszystko za sprawą singla „Around My Way (Freedom Ain’t Free)” wykorzystującego w całości instrumental do kultowego utworu Pete Rocka & C.L. Smootha „They Reminisce Over You (T.R.O.Y.)” (tylko nie wciskajcie mi kitu, że Lupe uczynił to nieświadomie, bądź jego wersja tracka znacznie różni się od singla jednego z najlepszych duetów rapowych w historii tej muzyki). Sprawę można było załatwić zupełnie w inny sposób, informując legendarnego producenta o swoich zamiarach względem jego własności; konflikt z beatmakerem jest niezażegnany, a niesmak pozostał. Efekt całego zajścia osiągnięto – media żywo zainteresowały się płytą członka Atlantic Records. Ostatecznie recenzje „Food & Liquor II: The Great American Rap Album Pt. 1” są różne, aczkolwiek przeważają głosy, iż raper wrócił na właściwą ścieżkę. Całość materiału prezentuje się nowocześnie, ale długimi chwilami gospodarz LP przypomina siebie z 2006 roku.

    Produkcja: Audibles, B Sides, Bullit, C. Brody Brown, Chill, Famties, Infamous, Julian Bunetta, King David „The Future”, Klypso, Larrance Dopson, Lupe Fiasco, Mally Mall, Mr. Inkredible, Poo Bear, Pro-Jay, Severe, Simonsayz, Soundtrakk, The Futuristiks & The Runners
    Gościnnie: Bilal, Casey Benjamin, Guy Sebastian, Jane $$$, Jason Evigian & Poo Bear

    Murs & Fashawn„This Generation” (Duck Down Music)

    Jesienią Duck Down Music przepuściło zakrojoną na szeroką skalę ofensywę na rynku muzycznym. Wszystko rozpoczęło się od wydania pod koniec września dwóch albumów – „This Generation” Mursa & Fashawna i „V.I.C. (Victorious Impervious Champions)” Ruste Juxxa & The Arcitype’a. Zdecydowanie większe zainteresowanie wywołał wspólny projekt pierwszego duetu artystów. Zresztą trudno temu dziwić się skoro za nagranie longplaya zabrała się prawdziwa ikona undergroundu i jeden z raperów, któremu wróży się świetlaną przyszłość w branży. Zderzenie różnych osobowości oraz stylu muzycznego przyniosło świetny efekt. Ogromna w tym zasługa warstwy muzycznej „This Generation”, za którą odpowiada kolejny duet – Beatnick & K-Salaam. Producenci stworzyli odpowiednie środowisku obu twórcom, umożliwiając im swobodne zaprezentowanie pełni swoich możliwości. „Just Begun”, „Yellow Tape”, „Slash Gordan” pokazują, iż można zrealizować wartościowy materiał nawet przy znacznej różnicy pomiędzy wykonawcami (Fashawn jest młodszy o 10 lat od swojego partnera muzycznego). Kawał dobrej roboty odwalił ten duet.

    Produkcja: Beatnick & K-Salaam
    Gościnnie: Adrian & Krondon

    Ruste Juxx & The Arcitype„V.I.C. (Victorious Impervious Champions)” (Duck Down Music/AR Classic Records)

    W kolebce hip hopu, Nowym Jorku, spotkamy najwięcej niezależnych raperów mniej lub bardziej zasłużonych dla undergroundu. Wielu z nich rozpoczynało swoją działalność na scenie muzycznej 10-15 lat temu, a dopiero niedawno udało im się dotrzeć do większego grona słuchaczy. Rustego Juxxa umieścimy właśnie w tej szufladce. Raper związany kiedyś z East Flatbush Project długo czekał na swoją kolej, wydając dopiero dwa lata temu projekt, po który sięgnęło większe grono słuchaczy („The eXXecution” z Marco Polo). W tym roku Emcee przygotował dwa longplaye – „Hardbodie Hip Hop” z Kyo Itachim i „V.I.C. (Victorious Impervious Champions)” z The Arcitype’em. Znacznie lepszą promocję miał ten drugi materiał, czemu trudno dziwić się, skoro album ukazał się nakładem Duck Down Music/AR Classic Records. Wrześniowe wydawnictwo wywołało mieszane odczucia środowiska rapowego. Niektórzy docenili płytę od A do Z, zarówno pod względem tekstowym i muzycznym. Z drugiej strony, więcej znajdziemy krytycznych opinii, wytykających przede wszystkim marne beaty i oklepany tematy wybrane przez Rustego Juxxa. Nie oszukujmy się – bostoński beatmaker prezentuje niższy poziom od Marco Polo, a brak chemii pomiędzy twórcami „V.I.C.” jest nader wyraźny. Próżno tutaj szukać też elementów łączących wszystko w jedną całość i wydaje się, że stracił na tym głównie przedstawiciel Brooklynu.

    Produkcja: The Arcitype
    Gościnnie: Aisling Peartree, Copywrite, Craig G, DJ Slipwax, Genius, Guilty Simpson, ILL Bill, Jaysaun, Planet Asia, Punchline, R.A. The Rugged Man, Sadat X, Sarah Miller, Shabaam Sahdeeq, Skanks, Steele, Termanology, XL (Kreators) & Zash Chinhara

    Sureshot Symphony Solution„Elegant Aggression” (Green Streets Entertainment)

    W 2007 roku odbyła się premiera albumu tajemniczo brzmiącego projektu o nazwie Sureshot Symphony Solution„Intro To An Interlude & Interlude To An Outro”. Przedsięwzięcie kierowane przez DJ’a Sureshota powróciło na scenę muzyczną w ub.r. za sprawą „A Good Look” EP, zaś we wrześniu trafił do obiegu drugi longplay SSS, „Elegant Aggression”. Wydawnictwo przygotowane przez mieszkańca Bay Area zachwyca swoim eklektyzmem. Producent wcielił się w rolę dyrygenta mającego przed sobą orkiestrę symfoniczną składającą się ze znamienitych muzyków. Szkielet całości materiału powstał wokół psychodelicznego rocka i klasycznego hip hopu. Brzmienie poszczególnych utworów zawartych na longplayu opiera się o rozwiązania acid jazzowe, funkowe, jazzowe, czy soulowe. DJ Sureshot zabiera słuchaczy w niezwykłą podróż do lat 60 i 70.tych poprzedniego stulecia, a pomaga mu przy tym liczne grono uznanych wykonawców (m.in. Coultrain, Glen Ricketts, Ohmega Watts & The Mighty Pope). „Elegant Aggression” jest przeznaczone dla wytrawnych słuchaczy, szukających we współczesnej muzyce wartościowych płyt łączących różne gatunki muzyczne w jedną całość.

    Produkcja: DJ Sureshot
    Gościnnie: Coultrain, Glen Ricketts, Ion Anomaly, Mad Fanatic, Moeses Soulright, Myron & E (aka E Da Boss), Noel Ellis, Ohmega Watts & The Mighty Pope

    Typical Cats„3” (Galapagos4)

    Galapagos4 przekłada jakość wydawanej muzyki ponad jej ilość. Sympatycy chicagowskiej wytwórni płytowej przyzwyczaili się do tego, iż jeżeli ukazuje się nowy album sygnowany logiem tego labelu, to można być spokojnym o poziom danego wydawnictwa. Jednak niewiele osób spodziewałoby się, iż wypuszczony nakładem tej oficyny wydawniczej trzeci longplay Typical Cats okaże się tak świetnym materiałem. W końcu Qwel, Qwazaar, Denizen Kane i DJ Natural powracali po 8 latach, a przez ten czas wiele zmieniło się na scenie muzycznej i w ich życiu. Artyści poradzili sobie z przygotowaniem „3” w należyty sposób, dostarczając album pełen pasji, pozytywnej energii, z undergroundowym pazurem jak dawniej. Starzy wyjadacze pokazali, iż mają w sobie wystarczająco dużo ikry, aby z powodzeniem działać na scenie muzycznej przez następne lata. Pod względem realizacji założonych planów, zarówno od strony muzycznej i lirycznej, grupa znajduje się w ścisłej czołówce nie tylko na lokalnym podwórku, ale też wśród dziesiątek niezależnych twórców z całego świata. Jeden z powrotów roku, zdecydowanie.

    Produkcja: DJ Natural


    W porównaniu z ostatnim wtorkiem września, na początku października ukazało się znacznie mniej godnych polecenia płyt. Jednak nawet przy spadku liczby nowości płytowych spokojnie można wyłapać wartościowe wydawnictwa autorstwa m.in. Flying Lotusa, Gavlyn i Skyzoo. O tych i innych albumach w kolejnym wydaniu tego cyklu.

  • Zderzenie cieni na produkcjach Chiefa

    Zderzenie cieni na produkcjach Chiefa

    3–4 minut

    Jak zdążyliście się przyzwyczaić, U Call That Love bacznie przygląda się wielu producentom z różnych zakątków świata. Przypatrując się dokonaniom amerykańskich, holenderskich, brytyjskich, australijskich, niemieckich oraz pozostałych beatmakerów, wspólny łącznik znajduje się często w ich wspólnych inspiracjach. Nawet bez rozległej wiedzy muzycznej łatwo dostrzeżemy, iż większość twórców odnosi się do dorobku pozostawionego przez J Dillę oraz licznych wcieleń producenckich Madliba. W nurtach elektronicznych wyłapiemy nawiązania do przedstawicieli Ninja Tune z lat 90.tych, nieobce są też wpływy Flying Lotusa. Jeżeli połączymy wszystkie ww. postaci, dodając do nich muzyczną szczyptę NT, to otrzymamy wypadkową stylu prezentowanego przez Chiefa. Szwajcar wypuścił wczesną jesienią 3 EP-ki „Shadows Chapter”, w wyniku czego otrzymaliśmy jego nowy longplay – „Shadows Collision”.

    Szwajcarski hip hop nie jest specjalnie znany na świecie, ale w najbliższych latach może to zmienić się za sprawą niepozornego wydawałoby się beatmakera. Skąd takie przypuszczenie? Wyniesione dotychczas doświadczenie przez Sebastiena Arniego ze współpracy z plejadą innych artystów oraz udane solowe materiały są właściwym wyznacznikiem jego klasy. Lista osób, z którymi ma na koncie wspólne utwory jest długa – Moka Only, Blu, Co$$, John Robinson, Kissey Asplund, Aloe Blacc, Dynas, Les Nubians, Just Brea, Sene, Abstract Rude i wielu pozostałych postaci miało okazję z nim nagrywać. Założyciel Feelin’Music ma na swoim koncie kilka płyt i kompilacji. Do najważniejszych z nich zaliczymy wspólne projekty z Kaydeem („Are The Groove”, 2006) i Moką Onlym („Crickets”, 2011) oraz solowe wydawnictwa – „Drone Beats & Electronic Waves” z ub.r. i kompilacja „Collabo Collection” z 2009 roku. Chief po tych płytach zdecydował się tym razem zrealizować najobszerniejszy longplay jak do tej pory, „Shadows Collision”. Wydanie tej produkcji pod koniec września b.r. poprzedziła seria „Shadows Chapter”, przygotowujących odbiorców do przywitania się ze światem cieni producenta. Trzy oddzielne wydawnictwa bezpośrednio poprzedziły danie główne serwowane przez Feelin’ Music.

    Pierwsza część wprowadzenia do albumu beatmakera ukazała się pod koniec sierpnia. „Chapter 1” zawierał kompozycje powstałe w 2011 roku, umieszczone uprzednio na podcastach lub niepublikowanych dotychczas. Brzmienie wydawnictwa utrzymano w klimacie instrumentalnego hip hopu i elektroniki. „Chapter 2” różnił się pod względem konstrukcji od swojego poprzednika, ponieważ wszystkie utwory Chief nagrał we współpracy z innymi twórcami. Wystąpili tutaj wokalista Ghostape, a także beatmakerzy – Deheb, Flex Fab & Willy Sunshine. Najbardziej eksperymentalną część serii stanowił „Chapter 3”. Szwajcar skorzystał z różnych rozwiązań – zwrócił się w stronę brazylijskich rytmów („Another Brazillian Beat”), dodał akustyczną gitarę w „Not One Friend”, wprowadził psychodeliczne wariacje w „Fuck Chief”.

    Po przeprowadzeniu selekcji wszystkich 22 tracków ostatecznie na „Shadows Collision” znalazło się miejsce dla 14 z nich. Wspomniane we wstępie artykułu inspiracje J Dillą, Madlibem czy Flying Lotusem są obecne w trakcie trwania wydawnictwa. Szwajcar wzoruje się na tych znamienitych osobistościach jednocześnie starając się wprowadzać własne pierwiastki do swoich nagrań. Jego styl producencki nie został jeszcze w pełni ukształtowany, ale póki co znajduje się on na dobrej drodze ku temu, aby wykształcić własne brzmienie na bazie mistrzów nurtów hip hopowych i elektronicznych.

    Wersja fizyczna albumu szwajcarskiego beatmakera ukazała się tylko na płycie winylowej. Nakład wydawnictwa gdzieniegdzie został już wyczerpany, ale bez przeszkód po projekt można sięgnąć na Bandcampie. Niestety w tym miejscu przesyłka do Polski wynosi dosyć dużo, co odstrasza przed zakupem wosku. „Shadows Collision” promuje nie tylko seria „Shadows Chapter” lecz również kreatywny teaser video. Warto też zwrócić uwagę na fantastyczne wykonanie wszystkich 4 tegorocznych projektów producenta.

    Feelin’Music oprócz projektów Chiefa wypuściło w ostatnich miesiącach także wydawnictwa autorstwa Melodiesinfonie, Maggza i Willy’ego Sunshine’a. W następnych tygodniach pojawi się na stronie artykuł o tych projektach.

    Tracklista

    1. Another Brazilian Beat
    2. Take it in the Brain
    3. Invazion feat. Flex Fab
    4. Check this out feat. Ghostape
    5. Skills
    6. Stay Puft
    7. Two Fingers
    8. Technics
    9. Strategies
    10. Jacky Fire
    11. Nope
    12. Fall
    13. Mess Around (Instrumental)
    14. Get out of my Kitchen feat. Deheb
Translate »