Kategoria: News

  • Mix: U Call That Love Presents – The Path of the Soulful Minds

    Mix: U Call That Love Presents – The Path of the Soulful Minds

    2–3 minut

    Brzmienia spod szeroko pojętego szyldu future beats dominują obecnie w środowisku około hip hopowym. Obok produkcji kojarzonych z mainstreamem i wszechobecnym swagiem, od wszelkiego rodzaju syntetycznych i elektronicznych fuzji muzycznych aż roi się na świecie. Z całym szacunkiem do nowych myśli twórców, bardzo często w nagraniach wykonawców nastawionych na nowe brzmienie brakuje duszy. Muzyka pozbawiona tego pierwiastka nie przejawia takiej wartości jak dawniej. U Call That Love pragnie przypomnieć, że nagrania opierające się o soulowe sample, dotykające duchowej sfery człowieka, jeszcze kilka lat miały się bardzo dobrze. W tym celu powstał kolejny mix sygnowany przez serwis – „The Path of the Soulful Minds”.

    Jeszcze dekadę temu organiczny hip hop należał do istotnych nurtów hip hopowych. The Roots, Jurassic 5, Black Eyed Peas (w starym wydaniu), People Under The Stairs – wszystkie te grupy odpowiadały za powstawanie niezwykle ciepłej muzyki, po którą sięgało liczne grono słuchaczy. Wielu innych wykonawców brało przykład z tych oraz pozostałych formacji, rozpowszechniając następnie pogodną formę rapową. Korzystając głównie z soulowych i jazzowych kompozycji artyści przedstawiali własne wizje uduchowionej twarzy tego gatunku muzycznego, podanej w przystępny sposób dla słuchaczy. „The Path of the Soulful Minds” stanowi przekrój przez ten odłam rapu, prezentując niewielki ułamek nagrań utrzymanych w tym klimacie.

    Na tym projekcie znajdują się nagrania powstałe w latach 1998-2011 (najstarszy track to „Galaxies: The Next Level”, a najmłodszy to „Constellations”), pochodzące od artystów mieszkających na kilku kontynentach. Ponad połowa twórców obecnych na miksie uprzednio pojawiła się w serwisie przy okazji artykułów o ich wydawnictwach (Samon Kawamura, Pseudo Slang, Kero One, The Foreign Exchange, Von Pea, Pete Philly & Perquisite oraz Concept). Kompozycje zebrane na „The Path of the Soulful Minds” opowiadają o codziennym życiu, uczuciach, poszukiwaniu najdoskonalszych form muzycznych. Niektóre z nich należą do najbardziej reprezentatywnych tracków poszczególnych grup i wykonawców solowych (szczególnie warto zwrócić uwagę na ww. „Galaxies: The Next Level”, „In All The Wrong Places” i „Hope”). Wydawnictwo rozpoczyna i kończy instrumentalne nagranie (odpowiednio „Blending Quality” i „Aaragon”), splatając wszystko w nad wyraz organiczną i wytrawną całość. Blisko godzina eklektycznej muzyki do Waszej dyspozycji.

    Wszystkie utwory zawarte na tym projekcie zostały wybrane przeze mnie. Pomoc techniczną przy miksie zapewnił Kamil Gumienny.

    „The Path of the Soulful Minds” dostępne jest do odsłuchu za pośrednictwem Mixclouda oraz darmowego pobrania (link poniżej).

    Okładka: Martyna Dziak

    DOWNLOAD U Call That Love Presents – „The Path of the Soulful Minds”

    Tracklista

    1. Arts The Beatdoctor – Blending Quality (prod. Arts The Beatdoctor)
    2. Hezekiah – Soul Music feat. Eleon (prod. Hezekiah & Tony Whitfield)
    3. The Foreign Exchange – Sincere (prod. Nicolay)
    4. Von Pea – New Pair feat. Josie Stingray & Rapsody (prod. Von Pea)
    5. Wale Oyejide – Wasting Time (prod. Wale Oyejide)
    6. Concept – Constellations feat. John Robinson (prod. Concept)
    7. DJ Jazzy Jeff – Musik Lounge feat. Oddisee (prod. DJ Jazzy Jeff)
    8. Mountain Brothers – Galaxies: The Next Level (prod. Chops)
    9. Pete Philly & Perquisite – Hope feat. Senna & Talib Kweli (prod. Perquisite)
    10. Pseudo Slang – Perfect Beat (prod. Tone Atlas, Emcee Sick & Gangsta D)
    11. Kero One – In All The Wrong Places (prod. Kero One)
    12. Samon Kawamura – Aaragon (prod. Samon Kawamura)
  • Holenderskie crew Da Shogunz w natarciu

    Holenderskie crew Da Shogunz w natarciu

    4–5 minut

    Klasyczna forma hip hopowa nadal występuje we współczesnych produkcjach. Dotyczy to nie tylko weteranów i doświadczonych artystów prowadzących swoje kariery muzyczne od co najmniej kilkunastu lat lecz również zastępu młodszych wykonawców wychowanych na rapie z lat 90.tych. Niejeden przedstawiciel new schoolu deklaruje przywiązanie do korzeni i nagrywanie płyt osadzonych w boom bapowej stylistyce. Wszyscy sympatycy korzennego rapu złaknieni nowych wydawnictw utrzymanych w tym klimacie powinni sięgnąć po ubiegłoroczne projekty członków holenderskiego crew Da Shogunz. Rozszerzona dwunastka „Cosmic Trippin’” Propo’88 & Kick Backa i longplay tego pierwszego artysty nagrany wraz z BlabberMoufem, „From The Top Of The Stack”, to jedne z najlepszych płyt z ostatniego roku wiernych starej szkole hip hopu.

    Nie od dzisiaj wiadomo, iż Holandia stanowi jeden z najjaśniejszej świecących punktów na europejskiej mapie hip hopowej. Przez stroną przewinęli się już Pete Philly & Perquisite, SENSE & Sotu the Traveller, Moods, the Jazzment, Nicolay i pozostali twórcy. Natomiast teraz przyszła pora na niderlandzkich szogunów, prawdziwe ubiegłoroczne odkrycie w undergroundzie. Da Shogunz składa się łącznie z 6 postaci – dwóch raperów (Corown Da Sensei i BlabberMouf) oraz czterech producentów (Propo’88, DJ Truffel The Phunky Phaqir, DJ Realize & Kick Back). Za powołanie do życia tej formacji odpowiada pierwszy z ww. wykonawców, do którego następnie dołączyła kolejna dwójka. W 2010 roku szeregi kolektywu zasiliło ostatnie trio, choć należy pamiętać też o tym, że liczba nieformalnych członków zespołu sięga do 20 osób. Nazwa niderlandzkiej grupy nie została wybrana przypadkowo. DSC opiera swoją filozofię na tym, iż każdy przedstawiciel crew wnosi do niego wyjątkowe zdolności pozwalające na wzmocnienie kolektywu. Ponadto Da Shogunz kultywuje stare tradycje i dba o jak najlepsze zachowanie pamięci o przeszłości, co przypomina nieco założenia Wu-Tang Clanu. O właściwe przedstawienie światu formacji zadbało trio Propo’88, Kick Back & Blabbermouf. Artyści w różnej konfiguracji wypuścili dwa udane projekty.

    W drugiej połowie ub.r. ukazała się płyta „Cosmic Trippin’” autorstwa Propo’88 & Kick Backa. Wydaniem winylowej dwunastki zajęli się specjaliści w tym fachu, Blunted Astronaut Records. Rozszerzona EP-ka producenckiego duetu powstała wokół przejrzystego schematu – strona A zawiera utwory nagrane przy udziale raperów, natomiast na stronie B postawiono na instrumentale. Wśród gości na tym wydawnictwie mamy prawdziwie międzynarodowe towarzystwo. Oprócz BlabberMouf, EllMatic & RawBerry z Holandii pojawili się Simple One & Mr.Nylson z Niemiec, K Banger ze Stanów Zjednoczonych i Self z Kanady. Wszyscy Emcees są wychowankami starej szkoły rapu, co znalazło odbicie w poszczególnych trackach na tym materiale. Gospodarze płyty postarali się o nad wyraz dopracowane i soczyście brzmiące beaty, niemal żywcem wzięte z lat 1992-95. Boom bap pełną gębą zapewniający kosmiczną wyprawę do ubiegłej epoki w hip hopie.

    „Cosmic Trippin’” trafiło do odsłuchu na Soundclouda. Wydanie winylowe płyty zostało niemal w całości wyprzedane. Jeżeli jesteście zainteresowani nabyciem tej dwunastki, to szczęścia należy szukać w sklepie Vinylism.de.

    Aktualizacja: Nakład „Cosmic Trippin’” został już wyczerpany. Blunted Astronaut Records udostępniło wydawnictwo członków Da Shogunz w formacie elektronicznym. Płytę w tej wersji można kupić na Bandcampie.

    Tracklista

    Strona A

    1. Propo’88 & BlabberMouf – Put 'Em Up (prod. Propo’88; cuty: Propo’88)
    2. Kick Back – Keep It Live feat. Simple One & Mr.Nylson (prod. Kick Back; Mr.Nylson)
    3. Propo’88 – That’s How The Game Go feat. Self (prod. Propo’88; cuty: Propo’88)
    4. Kick Back – When Night Falls feat. EllMatic & RawBerry (prod. Kick Back; cuty: Propo’88)
    5. Propo’88 – Free Verse feat. Self (prod. Propo’88; cuty: Propo’88)
    6. Kick Back – Ode To New York feat. K Banger (prod. Kick Back; cuty: Propo’88)

    Strona B

    1. Kick Back – Cosmic Dust (prod. Kick Back)
    2. Propo’88 – Express (prod. Propo’88; cuty: Propo’88)
    3. Kick Back – Funky Gypsy (prod. Kick Back)
    4. Propo’88 – Minor Trip (prod. Propo’88)
    5. Kick Back – Bugged Out (prod. Kick Back; cuty: Propo’88)
    6. Propo’88 – Crunch Time (prod. Propo’88)

    W październiku Propo’88 poszedł za ciosem, dobitnie udowadniając, iż na boom bapowym brzmieniu zjadł on zęby. Wydany przez niego wespół z BlabberMoufem album „From The Top Of The Stack” wprawił w osłupienie niejednego konesera rapu z lat 90.tych. W końcu, kto by pomyślał, iż w 2012 roku powstanie płyta godna wydawnictw pochodzących z lat 1992-96 autorstwa szerzej nieznanych holenderskich artystów? Projekt stoi na bardzo wysokim poziomie nie tylko od strony muzycznej. Na gromkie brawa zasłużył sobie BlabberMouf wyczyniający ze swoim flow (fenomenalne przyspieszenia), co mu się żywnie podoba. „FromTheTopOfTheStack”, „FlabberGasted”, „ActLikeYaKnow”, „Pass it ova Here” czy „BoogieWitDaRuffneck” z powodzeniem zrobiłyby karierę kilkanaście lat temu. Jedno z największych pozytywnych zaskoczeń ub.r.

    Październikowe wydawnictwo przedstawicieli Da Shogunz można odsłuchać na Bandcampie. Wersję fizyczną albumu można nabyć za pośrednictwem strony niderlandzkiego kolektywu. Propo’88 & BlabberMouf wypuścili dwa teledyski promujące longplay. Obrazy powstały do świetnych tracków – „FlabberGasted” i „Pass it ova Here” z udziałem Ellmatika. Zrealizowano przy tym mini-dokument poświęcony DSC.

    Aktualizacja #1: Da Shogunz wypuścili kolejne teledyski promujące ich nagrania. Obrazy powstały do utworów „Shit Iz Buttah” i „Put 'Em Up”.

    Aktualizacja #2: Po półtora roku od premiery, „From The Top Of The Stack” doczekało się też winylowego wydania. Woski znajdziecie w sklepie holenderskiego kolektywu.

    Tracklista

    1. The Propo’88 & BlabberMouf Intro
    2. FromTheTopOfTheStack
    3. FlabberGasted
    4. The Lyrical Blunt
    5. Friday Night @ the Venue
    6. ActLikeYaKnow
    7. Storytellin’ Tip
    8. Shit Iz Buttah
    9. PunksNallDaSuckaz
    10. Pass it ova Here feat. Ellmatic
    11. Wisen Up
    12. BoogieWitDaRuffneck
    13. StepIntoDaCypher feat. Ntan, CDS, Self, Ellmatic & Simple One
    14. ActLikeYaKnow – The Insomniac Remix feat. EllMatic
    15. Fast Forward Remix
  • Kolejny album Apollo Browna – tym razem z Guilty Simpsonem

    Kolejny album Apollo Browna – tym razem z Guilty Simpsonem

    3–5 minut

    Koniec roku tuż za progiem. Zastanawiam się, czy wstęp do tej rekomendacji nie jawi się jako nazbyt monotonny i wtórny, ale cóż mogę poradzić na to, iż kolejnym opisywanym przeze mnie albumem będzie znowu longplay wydany pod szyldem Mello Music Group. Wytwórnia ta pnie się coraz wyżej i śmiało przyznam się do tego, że jestem wielkim miłośnikiem wypuszczanych przez MMG projektów, i dlatego to właśnie te wydawnictwa często goszczą w moich artykułach. Nie inaczej jest i tym razem – czas na efekt współpracy Guilty Simpsona i Apollo Browna, „Dice Game”.

    Wśród miast odznaczających się na hip hopowej mapie, Detroit ma już ugruntowaną pozycję. Zróżnicowane brzmienie artystów pochodzących z tej części Stanów powoduje, iż z roku na rok wzrasta liczba osób zainteresowanych tamtejszym rapem. Co więcej – zainteresowanych na tyle, by wytrwale śledzić wszelkie nowości pojawiające się na lokalnej scenie. Bez wątpienia weteranami i jednymi z najbardziej rozpoznawanych postaci w The Motor City są właśnie Apollo Brown i Guilty Simpson.

    Wszystko wskazuje na to, że rok 2012 możemy z pewną dozą nieśmiałości uznać za dobry rok dla tego pierwszego. Po fenomenalnym „Trophies” z O.C., uznanym za jeden z najlepszych albumów bieżącego roku w wielu podsumowaniach w serwisach i na blogach tematycznych, AB następny raz udowodnił, że wszelkie wieńce laurowe i peany na jego cześć są zasłużone oraz mają pełne uzasadnienie. Dobrze sprawdzający się w kolaboracjach na linii producent-raper (do tej pory, oprócz O.C., w ten sposób współpracował m.in. z Boog Brown czy Hassaanem Mackeyem) beatmaker postawił sobie bardzo wysoką poprzeczkę przy pracy nad „Trophies” – w końcu to dzięki tej płycie oczy wielu skierowało się w jego stronę. Nasuwa się pytanie, czy „Dice Game” jest na równie wysokim poziomie pod względem produkcji, ale także rapu, gdyż Guilty Simpson nie jest już nowicjuszem na scenie i także on musi dbać o dobre imię, które sobie wyrobił przez te wszystkie lata.

    Byron Simpson wychował się w rodzinie o muzycznych korzeniach, co zaowocowało jego miłością i pasją do samodzielnego tworzenia. W tętniącym wówczas bezkompromisowym hip hopem Detroit, Simpson już w latach dziewięćdziesiątych obracał się w towarzystwie postaci znanych w środowisku. Dopiero jednak za sprawą lepszego poznania J Dilli (który często nazywał go jednym ze swoich ulubionych Emcees) w 2001 roku, raper dostał szansę na swoje pierwsze nagrania. Stało się to dwa lata później, w utworze „Strapped” na albumie „Champion Sound” Jayliba. Dzięki temu artysta otrzymał jeszcze wiele więcej propozycji gościnnych udziałów na albumach różnorodnych wykonawców, głównie tych, pochodzących z Detroit lub w pewien sposób związanych z wytwórnią Stones Throw Records. To właśnie jej nakładem ukazały się ciepło przyjęte solowe albumy „Ode to the Ghetto” (2008) i „O.J. Simpson” (2010). Wciąż w planach jest także wydanie drugiej części ostatniego projektu, czyli „O.J. Simpson 2”. Wśród licznie nagrywanych w owym czasie mixtape’ów i pochodnych wydawnictw nie sposób nie wspomnieć o nagranym wespół z Black Milkiem i Seanem Price’em, jako Random Axe, longplaya o tym samym tytule, w labelu Duck Down. Wysoko oceniany w wielu notowaniach i rankingach do dziś cieszy się sporą popularnością wśród wiernych fanów członków tego kolektywu.

    Wśród opinii i recenzji na temat „Dice Game” roi się od porównań albumu do „Trophies”, co chyba w tym wypadku jest nieuniknione, szczególnie ze względu na postać producenta łączącego obydwa wydawnictwa. Pole do wszelkich uwag i subiektywnych ocen w przeważającej większości pozostawię Czytelnikom, a przedstawię jedynie kilka z nich, które (mam nadzieję) dadzą impuls do lepszego zapoznania się z płytą. Nie sposób nie przyznać, że Apollo Brown to producent genialny, dbający o wysoki poziom artystyczny swoich beatów. Nawet jeżeli wykorzystuje sample znane z innych, klasycznych już nagrań, potrafi zrobić to w finezyjny sposób, daleki od wywoływania w słuchaczu mimowolnych porównań. Podkłady są wyraziste, lecz wciąż sporo w nich specyficznego liryzmu bazującego na jazzowych samplach, które budują atmosferę. Właśnie to daje dobre tło dla szczerych opowieści Guilty Simpsona i jego ciężkiego, na ogół spokojnego, ale i ekspresywnego flow. Na albumie pojawiło się zaledwie dwóch gości – Planet Asia oraz Torae, co w tym przypadku jest zaletą.

    Z wydawnictwem można zapoznać się za pośrednictwem Bandcampa. Zachęcam do pobrania darmowych utworów promujących „Dice Game”„Reputation”, „Nasty” z Planet Asią oraz bonusowego „Parkour”.

    Tracklista

    1. Freezing Dice
    2. Reputation
    3. Let’s Play
    4. One Man
    5. I Can Do No Wrong
    6. Potatoes feat. Torae
    7. Change
    8. Dear Jane
    9. Lose You
    10. Ink Blotches
    11. Neverending Story
    12. The Cook Up
    13. Truth Be Told
    14. Nasty feat. Planet Asia
    15. Wrong Hand
    16. How Will I Go
  • Frenologia oczami Melanina 9

    Frenologia oczami Melanina 9

    3–5 minut

    Zapewne każdy słuchacz przykłada mniejszą lub większą wagę do wydań płyt muzycznych. Większość osób bacznie przypatruje się okładkom wszystkich wydawnictw, a nawet zdarzają się ci, którzy wystawiają pierwsze noty poszczególnym projektom po wyglądzie ich coverów. Niektórym może wydać się to kuriozalne, jednak należy zgodzić się z tym, iż odpowiednia szata graficzna ma duże znaczenie przy promocji singli, EP-ek i longplayów. Każdego roku trafiają się lepsze i gorsze pomysły na okładki płyt, choć trzeba przyznać, że nawet tym najlepszym wiele brakuje do niezapomnianego artworku albumu Big Beara, „Doin Thangs” z 1998 roku. Z ostatniej dekady szczególnie głośno komentowano cover „Phrenology” The Roots oparty o autorski schemat frenologiczny. Pod koniec b.r. ukazał się kolejny projekt wykorzystujący frenologię na swojej okładce – „Magna Carta” Melanina 9.

    Wraz z tym wydawnictwem zapuszczamy się na Wyspy Brytyjskie, aby poznać postać londyńskiego rapera i jego dotychczasowych osiągnięć na scenie hip hopowej. Brytyjczyk wychował się na Złotej Erze rapu, a wśród swoich rodzimych inspiracji wymienia Blak Twang, Phi Life Cypher i Jehsta. W swojej twórczości stawia na zaangażowane teksty stojące na możliwie najwyższym poziomie artystycznym, co stara się potwierdzać już od swojego debiutanckiego mixtape’u „High Fidelity” (Kilimanjaro) wydanego pięć lat temu. Jak dotychczas szczególnie 2008 rok obfitował w ważne wydarzenia dla Melanina 9 (występującego też jako M9).

    Właśnie wtedy Emcee dotarł do finału prestiżowych zawodów „End of the Weak” oraz wypuścił dwa nowe projekty – album „Anathema” (Higher Heights) i mixtape „144,000” (Dark Matter/ Kilmanjaro). Pierwszy z nich wydał pod szyldem Triple Darkness wraz z Cyrusem Malachim & Nasheronem, zaś drugi już na własną rękę. Pozwoliło mu to umocnić swoją pozycję w undergroundzie, a wypuszczone dwa projekty z następnych lat („White Noize” w ramach grupy Orphans of Cush i solowe „Orion’s Stencil”) dotarły daleko poza Wyspy Brytyjskie. Dzięki temu raper uzyskał możliwość współpracy z postaciami zza Wielkiej Wody (Killah Priest, Copywrite, Vast Aire) oraz otwierał często koncerty amerykańskich tuzów goszczących w Londynie (m.in. Styles-P, Immortal Technique, GZA, Redman, Ghostface Killah & Method Man). Melanin 9 bogatszy o kolejne doświadczenia w końcu zrealizował pełnoprawny album, „Magna Carta”. Album zrobił niemałe zamieszanie w ostatnich 4 tygodniach w undergroundzie.

    Londyński artysta niezwykle pieczołowicie przygotował swoją debiutancką płytę. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, począwszy od tytułu projektu, przez jego koncept, a skończywszy na dobraniu gości i beatmakerów. Pod względem schematu albumu mamy do czynienia z dwoma odwołaniami. Pierwsze dotyczy wydanego w 1215 roku dokumentu Magna Charta Libertatum (Wielką Kartą Swobód), ograniczającym ówczesną władzę monarszą oraz określającym uprawnienia pozostałych elit oraz zakres swobód klas niższych. Natomiast drugie odnosi się do frenologii – teorii z przełomu XVIII i XIX wieku, wedle której kora mózgu była podzielona na odrębne ośrodki, z których każdy zapewniał fizykalne podstawy zjawisk psychicznych, do czego nawiązałem we wstępie artykułu. Przyglądając się okładce stworzonej do „Magna Carta” odnajdziemy wiele różnych terminów i kilka rycin z umiejscowioną centralnie postacią myśliciela lub wynalazcy. Interpretacja coveru to niełatwa sztuka, ale pomoże w tym zawartość longplaya.

    Melanin 9 na swoim wydawnictwie dotyka różnej tematyki. Porusza sprawy związane prawami człowieka, nawiązuje do polityki wytykając korupcję w wielu instytucjach, opowiada o codziennym życiu. [pullquote]Wszystko to podaje w świetny sposób, a jego inteligentne teksty są na tyle uniwersalne, że swobodnie odnajdą się w nich mieszkańcy innych państw. [/pullquote]Od strony wokalnej wspierają jego kolejno Roc Marciano, Triple Darkness & Madame Pepper. Warstwa muzyczna, będąca mieszanką klasycznych brzmień hip hopowych z dozą spokojnej elektroniki, wydatnie wpływa na jakość „Magna Carta”. Za podkłady na płycie odpowiadają Jehst, Anatomy, HeyZues, 7th Dan, Parental, OhBliv & Tony Mahoney, z czego największe słowa uznania należą się temu drugiemu beatmakerowi. Projekt wydany nakładem Red Snow szybko docenili recenzenci z krajów europejskich i Stanów Zjednoczonych, co ma dużą wartość w przypadku tego materiału.

    Album brytyjskiego artysty trafił do sprzedaży w wersji elektronicznej oraz fizycznej (płyta CD). Promocję wydawnictwa podzielono na kilka etapów. 20 listopada odbyła się premiera teledysku powstałego do głównego singla z LP – „White Russian” z udziałem Roka Marciano. Obraz do tego nagrania stworzono na bazie kadrów z klasycznego filmu blaxploitation, „Black Caesar” z 1973 roku. Przy okazji ogłoszono pre-order winylowej dwunastki (wydanie kolekcjonerskie), której wszystkie szczegóły są dostępne na Bandcampie. Opublikowano także długie snippety longplaya Melanina 9 na Soundcloudzie Bandcampie. Wszystko to ma przełożenie na wysokie zainteresowanie „Magna Carta” w niezależnych kręgach hip hopowych.

    Tracklista

    1. Gene of Isis (prod. Anatomy)
    2. Magna Carta (prod. Anatomy)
    3. Landslide (prod. Anatomy; scratche: Evil Ed)
    4. The 7 Blues feat. Madame Pepper (prod. Hey!Zues)
    5. Cosmos (prod. Parental; scratche: DJ LOD)
    6. 11:08 (prod. Option Command)
    7. Love’s Stencil feat. Madame Pepper (prod. OhBliv)
    8. Heartless Island feat. Triple Darkness (prod. Jehst)
    9. White Russian feat. Roc Marciano (prod. Anatomy)
    10. Red Snow (prod. Anatomy)
    11. Organised Democracy (prod. Tony Mahony; scratche: DJ Madhandz)
    12. No Man’s Land feat. Triple Darkness (prod. 7th Dan)
    13. Colour Blind feat. Madame Pepper (prod. Anatomy)
    14. Marble (prod. Tony Mahoney)
  • Zimowy beat tape The Boomjacks + wywiad z artystami

    Zimowy beat tape The Boomjacks + wywiad z artystami

    5–7 minut

    W zalewie setek beat tape’ów pochodzących z niemal wszystkich kontynentów trudno czasem wybrać wartościowe materiały. Producenci przyzwyczaili odbiorców do wypuszczania rozmaitych projektów, nie raz bardzo chaotycznych i nie do końca przemyślanych. Często mamy do czynienia z kompilacjami luźnych tracków lub archiwalnych nagrań, które następnie lądują na instrumentalnych wydawnictwach. Nie umniejszając nic takim płytom, zdecydowanie lepiej wypadają konceptualne taśmy producenckie, z jasno zdefiniowanymi założeniami i konstrukcją. Blisko miesiąc temu ukazał się jeden z najciekawszych beat tape’ów o przejrzystym schemacie ostatniego czasu – „Beats of Ice and Fire” fińskiego duetu The Boomjacks.

    Skandynawscy twórcy muzyczni od dawna zbierają liczne pochwały od odbiorców na całym świecie. Przedstawiciele hip hopowi z Europy Północnej posiadają wielu sympatyków oraz bogate tradycje, do których starają się nawiązać fińscy beatmakerzy. Pochodząca z Kuopio grupa powstała cztery lata temu z inicjatywy dwóch braci, Jyriego i Willejma. Obaj znaleźli zamiłowanie do tworzenia beatów opartych o mocne brzmienie perkusji, przypominających iście boom-bapowe podkłady. Od stycznia ub.r. do lutego b.r. The Boomjacks wypuścili 4 części projektu zatytułowanego po prostu jako „Beats” (wszystkie części są dostępne na Bandcampie). Po tej serii materiału, mieszkańcy mroźnej Finlandii postanowili zabrać się za beat tape inspirowany sagą George’a Raymonda Richarda Martina „Pieśń Lodu i Ognia” i ich telewizyjną adaptacją – „Grą o tron”. W ten sposób powstały dokładne założenia „Beats of Ice and Fire”, którego premiera odbyła się 27 listopada.

    Świat fantasy stworzony przez pisarza z New Jersey zdobył wielu zwolenników pod różnymi współrzędnymi geograficznymi. Potencjał sagi Martina dostrzegła również stacja HBO, rozpoczynając z powodzeniem realizację serialu telewizyjnego – „Gry o tron”. The Boomjacks okazali się wiernymi fanami tych klimatów osadzonych w chłodnych i srogich realiach kontynentu Westeros. Jyri & Willejm podali własne interpretacje tytułowej walki o tron pomiędzy Siedmioma Królestwami na „Beats of Ice and Fire”. Zimowy beat tape zabiera słuchaczy w podróż po skutej lodem krainie, pochłaniającej niejednego śmiałka, który ośmielił się wejść do niej. Instrumentalne kompozycje fińskiego duetu właściwie oddają charakter „Pieśń Lodu i Ognia”, tworząc odrębną ścieżkę dźwiękową do tej opowieści.

    W tym miejscu przygotowałem niespodziankę związaną z ostatnim wydawnictwem The Boomjacks. Poniżej znajdziecie wywiad przeprowadzony z Jyrim, dzięki któremu poszerzycie swoją wiedzę o tej grupie i fińskich zwyczajach świątecznych.


    Cześć Jyri, jak się miewasz? W związku z tym, iż trwa przerwa świąteczno-noworoczna, pierwsze pytanie powinno dotyczyć zwyczajnych świąt Bożego Narodzenia w Finlandii. Jak spędzasz czas w trakcie świąt? Czy orientujesz się jak wielu ludzi odwiedza Świętego Mikołaja w Laponii w tym czasie?

    Jyri: Zazwyczaj rodziny zbierają się ze sobą i mnóstwo jedzą, więc wygląda to identycznie jak w innych krajach. Spędzamy święta również w ten sposób, biorąc sobie wolne, aby pozostać z rodziną. Przy okazji przygotowujemy się do wydania kolejnego projektu w czasie przerwy świąteczno-noworocznej.

    Mieszkamy kilkaset kilometrów na południe od Laponii, więc nie mam zbyt dużej wiedzy na temat liczby turystów odwiedzających tę krainę w trakcie sezonu zimowego. Oczywiście, znajdą się ludzie, którzy wybierają się tam do centrów narciarskich i jednego z Mikołajowych Parków znajdujących się nieopodal Rovaniemi. Święty Mikołaj mieszka w Korvatunturi. To miejscowość położona na granicy z Rosją w pasie granicznym z tym krajem; ludzie nie mogą tam przebywać bez zezwolenia. Ale zezwolenia można uzyskać poprzez ubieganie się o nie, więc sądzę, że przynajmniej znajdą się ludzie odwiedzający tę miejscowość na nartach lub skuterach śnieżnych.

    Ostatnie wydawnictwo The Boomjacks nosi tytuł „Beats of Ice and Fire”. Ten beat tape składa się z utworów inspirowanych sagą George’a R. R. Martina, „Pieśń Lodu i Ognia”, która stała się bardzo popularna dzięki telewizyjnej adaptacji pod tytułem „Gra o tron”. Którą wersję preferujesz – książki czy adaptację telewizyjną?

    Jyri: Serial HBO jest bardzo niezłą adaptacją, ale muszę powiedzieć, że preferuję książki. Naturalnie, znajdziemy pełno pominiętych rzeczy w serialu telewizyjnym ze względu na limity czasowe i znacznie więcej otrzymacie czytając książki.

    Muszę przyznać, iż beat tape jest harmonijny i drobiazgowo przygotowany. Czy chcieliście połączyć „Grę o tron” z fińskim posmakiem? Wygląda na to, że skupiliśice się na pokazaniu chłodnego i wspaniałego zarazem klimatu Waszego kraju.

    Jyri: Cóż, przynajmniej dla mnie, chłodny klimat Północy w książkach w pewnym stopniu przypomina i nawiązuje do zimy tutaj. W ten sposób, mamy na materiale także odrobinę fińskiej zimy. Może to pochodzić też ze środowiska czytelników, ale nie jest to celowym założeniem.

    Dlaczego zdecydowaliście się wydać ten projekt na kasecie? Czy lubicie klimaty retro w przemyśle muzycznym?

    Jyri: Chcieliśmy wydać cokolwiek w formacie fizycznym posiadającego pewną wartość kolekcjonerską. Nagrywamy beat tape’y, więc nie ma lepszej możliwości od wypuszczenia tego na kasecie. Kasety są niezłymi przedmiotami i beaty brzmią nieco lepiej na taśmach niż w elektronicznym formacie. Ale mogliśmy wypuścić to po prostu na płycie CD i możliwe, że wydamy coś w ten sposób później.

    W obecnych czasach, mamy tuziny beat tape’ów pochodzących z różnych stron świata. Co powinni posiadać producenci, aby dotrzeć do szerokiego grona odbiorców? Czy wszystko zależy od stylu i konceptu projektów, czy każda osoba musi dostarczać coś specjalnego, aby zostać zauważonym w tym momencie?

    Jyri: Tak wyszło, że nie miałem zbyt wiele wolnego czasu, aby pozostawać na bieżąco z nowymi projektami, przez wzgląd na moje zapracowane życie. Większość niewielkiego czasu, jaki mogę spędzić słuchając muzyki, słucham swoich płyt i szukam nowych nagrań w skrzyniach. Doceniam Ju-Ara i Hexsagona (ich materiały prezentowałem wcześniej na stronie – przyp.red.), ale są także pozostali, a tych dwóch twórców wymieniłem prosto z głowy.

    Koncepty oraz posiadanie czegoś specjalnego mogą przynieść pewną uwagę ze strony słuchaczy, ale w mojej opinii wszystko sprowadza się do tworzenia dobrej muzyki. Raczej niż chwyty reklamowe, aby zdobyć więcej słuchaczy, dla nas koncepty lepiej wypadają jako coś do przekazania inspiracji. Cały twój materiał jaki jest dostępny, może zostać pominięty przez ludzi, jeżeli ta muzyka nie jest wystarczająco dobra dla nich.

    Dziękuję bardzo za wywiad. Jakie są Wasze następne plany muzyczne? Czy zamierzacie wydać kolejny beat tape na kasecie?

    Jyri: Nie ma za co! Posiadamy kilka projektów w drodze, mając nadzieję do wypuszczenia czegoś przed końcem roku lub w styczniu 2013. „Beats vol. 5” zostanie wkrótce wydane jedynie w formacie elektronicznym z możliwością streamingu. Ponadto rozpoczęliśmy inny projekt inspirowany pewnymi płytami jazzowo-soulowymi. Chcemy wydać ten materiał w wersji fizycznej także, jeszcze nie zdecydowaliśmy tego do końca, w jakim będzie to formacie. jednak najbardziej chcielibyśmy wypuścić cokolwiek ponownie na kasecie.


    Listopadowy beat tape fińskiego duetu znajdziecie na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można pobrać „Beats of Ice and Fire” za niewygórowaną kwotę €1. Ponadto najnowsze wydawnictwo Finów można pobrać za darmo korzystając z poniższego odnośnika. The Boomjacks postanowili także wydać materiał w limitowanym nakładzie 50 sztuk na kasecie dostępnych w sprzedaży w cenie €6.50.

    Finowie oferują również autorski drum kit zawierający różnego rodzaje sample i pętle perkusyjne. „The Boomjacks Drum Library” znajdziecie w sprzedaży na Sellfy.

    DOWNLOAD The Boomjacks – „Beats of Ice and Fire”

    Tracklista

    1. The Young Wolf
    2. Grasslands
    3. Obsidian
    4. The Silence
    5. Blood Magic
    6. Night Gathers
    7. Road to The Eyrie
    8. Under the Sea
    9. The Rains of Castamere
  • Beneficence z klasycznie brzmiącym albumem

    Beneficence z klasycznie brzmiącym albumem

    3–4 minut

    W czym mierzyć sukces poszczególnych wydawnictw muzycznych? To pytanie, na które można sobie odpowiedzieć w różny sposób, a wszystko zależy od obranego punktu wyjścia. Wiele osób zwraca uwagę na liczbę artykułów poświęconych płytom – im więcej publikacji, tym większe zainteresowanie. Idąc dalej tym tropem, liczba wyświetleń teledysków promujących nagrania i odsłuchów online robi swoje i wpływa na popularność materiałów. Recenzje i rekomendacje albumów, EP-ek i innych projektów odgrywają również istotną rolę w kształtowaniu opinii odbiorców. Ostatnim kryterium kierują się często kolekcjonerzy płyt, nakręcający następnie wskaźniki sprzedaży – jednym z najważniejszych wykładników wartości wszystkich materiałów. Wszystkie powyższe składowe mają znaczenie przy listopadowym albumie Beneficence’a, „Concrete Soul”.

    Artyści wywodzący się z New Jersey odcisnęli swoje piętno na hip hopowej mapie Stanów Zjednoczonych. Specjaliści rapu z lat 90.tych darzą sporym szacunkiem grupę Artifacts (El Da Sensei & Tame One). Właśnie z tym zespołem od lat jest związany bohater niniejszego artykułu. Beneficence należy do grona wykonawców działających na scenie muzycznej od kilkunastu lat, ale pozostających przy tym w cieniu innych twórców. Jeszcze w poprzednim stuleciu raper wydał dwa single – „Hostile Life Style” oraz „Thin Line”, które trafiły jedynie na rynek lokalny. W następnych latach Emcee udzielał się rzadziej w branży hip hopowej, a na jego pierwsze większe wydawnictwo należało zaczekać do 2006 roku. Wtedy to odbyła się premiera pierwszego albumu mieszkańca Brick City, „Vocal Sport”. Jednak dopiero wydana w ub.r. przez płyta „Sidewalk Science” pozwoliła mu dotrzeć do szerszego spektrum odbiorców. Wydawnictwo utrzymane w klimacie starej szkoły rapu okazało się tak naprawdę wstępem do projektu zakrojonego na jeszcze większą skalę. O „Concrete Soul” zrobiło się głośno na kilka tygodni przed opublikowaniem materiału i to nie tylko ze względu na listę gości, ale również świetnie przyjęte single zapowiadające LP.

    Wydaniem płyty zajęło się ponownie bardzo dobrze sobie radzące Ill Adrenaline Records. Niejednego słuchacza i dziennikarza muzycznego zaskoczył rozmach tegorocznego wydawnictwa weterana hip hopu. Lista gości na albumie budzi wrażenie, zarówno od strony raperów, jak i producentów zaangażowanych w powstanie całości materiału na LP. W końcu niewielu artystów może sobie pozwolić na obecność na jednym projekcie Billy’ego Danze’a, Masta Ace’a, Roka Marciano, A.G., Grap Luvy, Rampage’a The Last Boya Scouta, czy El Da Senseia. Jeżeli chodzi o beatmakerów goszczących na „Concrete Soul”, to również aż roi się od znanych twarzy – Buckwild, K-Def, Confidence, Da Beatminerz, Gensu Dean, 12 Finger Dan, Presto, Panik. Wygląda imponująco, nieprawdaż? Powstaje więc pytanie, czy doświadczony Emcee skorzystał z pomocy swoich partnerów muzycznych i stworzył wartościową produkcję? Odpowiedź jest jak najbardziej twierdząca. Beneficence zaprezentował rozmaity arsenał swoich umiejętności, kładąc nacisk na flow i jakość poszczególnych utworów. Klasyczna forma wydawnictwa znalazła wielu sympatyków, którzy szybko docenili płytę. Pochlebne opinie longplaya walnie przyczyniły się też do sprzedaży „Concrete Soul”, pozostającego od kilku tygodni na pierwszym miejscu wśród najlepiej sprzedających się tytułów w Underground Hip Hop.

    Ill Adrenaline Records wydało album przedstawiciela Brick City w wersji elektronicznej i fizycznej (płyta CD). W następnych tygodniach odbędzie się winylowa premiera „Concrete Soul” (dystrybucja Fat Beats Records, wydawnictwo lokalnie dostępne w kraju). Beneficence mógł liczyć na dobrą promocję swojego materiału. Oprócz obszernych informacji prasowych przygotowano 4 single. Do dwóch z nich („Reality Vs. Fiction (Rock On!)”, „All Real”) nagrano teledyski, a pozostałe („Cold Train”, „Put It On The Wire”) trafiły na Soundclouda.

    Tracklista

    1. Intro feat. DJ Doo Wop (prod. 12 Finger Dan)
    2. Y.W.E. feat. Lord Tariq (prod. Omega & 12 Finger Dan)
    3. Under Construction (prod. Gensu Dean)
    4. Put It On The Wire feat. Simone Hines (prod. Presto)
    5. H.E.Y. (Hood Early Years) (prod. Confidence)
    6. Cold Train feat. Grap Luva & Rob-O (prod. K-Def)
    7. Rulez To The Game (Remix) feat. B-1 & Herb McGruff (prod. 12 Finger Dan)
    8. Concrete Soul feat. Troo Kula (prod. Troo Kula)
    9. Straight Out The Gate feat. Rashad (prod. Confidence)
    10. Getting Stronger feat. Finsta (prod. Da Beatminerz)
    11. All Real feat. AG (prod. 6th Sense)
    12. Way We Rockin’ feat. El Da Sensei (prod. 6th Sense)
    13. Hood Cartel feat. Roc Marciano (prod. Buckwild)
    14. Art Of War feat. Billy Danze (prod. 12 Finger Dan)
    15. Masterful Method feat. Chubb Rock (prod. Mr. Brown)
    16. Perfect Navigation feat. Asu & Blacksun (prod. Confidence)
    17. Metal Cuff Links feat. Nature (prod. Madsol-Desar)
    18. Reality Vs. Fiction (Rock On!) feat. Masta Ace (prod. Weirdo & 12 Finger Dan)
    19. Rebel Muzik feat. Rampage The Last Boy Scout (prod. Confidence)
    20. Real Life We Livin’ feat. D-Flow (prod. Panik)
    21. Somethin’ Y’all Can Roll Wit (prod. P. Original)
  • Wigilia jest zawsze wtedy, kiedy my tego chcemy

    Wigilia jest zawsze wtedy, kiedy my tego chcemy

    2–3 minut

    W filmie „Edi” z 2002 roku w reżyserii Piotra Trzaskalskiego znajdziemy mnóstwo wzruszających, symbolicznych i oddających istotę człowieczeństwa scen. W jednej z nich tytułowy bohater sprzedaje wszystkie swoje książki po to, aby kupić model samochodu i podarować incognito chłopcu, który marzył o tej zabawce. Jurek, przyjaciel Ediego nie rozumiał jego postępowania dopóki nie zobaczył reakcji malca na prezent pozostawiony pod drzwiami. Powiedział on w tym momencie – „Szkoda, że dzisiaj nie wigilia”, na co Edi odparł – Wigilia jest zawsze wtedy, kiedy my tego chcemy”. Piękne, mądre słowa, tak bardzo pasujące do rozpoczętych świąt Bożego Narodzenia.

    W tym miejscu powinny pojawić się zwyczajne życzenia świąteczne zawierające mniej lub bardziej standardowe zwroty słyszane lub czytane przez niemal każdego. Jednak czy to wszystko jest prawdziwe i pochodzi prosto z serca? Przypatrując się przedświątecznej gorączce, widząc setki zmęczonych, zdenerwowanych, przeklinających kolejki i tracących czas w korkach ludzi, bijącą zewsząd sztuczność i konsumpcyjne podejście do każdego elementu bożonarodzeniowego, wcale tak to nie wygląda. Jestem tym wszystkim zmęczony i nie wierzę w szczere intencje osób traktujących święta jako okazję do przybrania na wadze i wybrania się na imprezy. Nie rozumiem dlaczego tak wielu ludzi pokornieje tylko na kilka dni, okazując swoją dobroć niejednokrotnie na pokaz, gdyż wymaga tego otoczenie. Bezinteresowność, zwykły szacunek i ludzkie odruchy praktycznie zniknęły z dnia codziennego. Tak trudno cokolwiek z siebie najpierw dać, nie oczekując w zamian niczego, nie licząc przy tym na odpowiednie profity. Tego obrazu nie zmienią nawet prezenty pod choinką.

    Wcale nie uważam się za mądrzejszego czy lepszego od innych. Wiele mi do tego brakuje, a na pewnych płaszczyznach życia trudno mi odnieść mniejsze lub większe sukcesy. U Call That Love też pod niektórymi względami powinno wyglądać inaczej. Przyzwyczaiłem się do tego, że niezwykle trudno w tym kraju przyciągnąć odbiorców. Można sięgać po różne rozwiązania, ale jeżeli człowiek nie zechce, to nie znajdzie się sposobu, aby do niego dotrzeć. Ignorancja, pycha i kierowanie się własnymi interesami są aż za bardzo widoczne w dzisiejszych czasach. Posiadam multum planów i marzeń związanych z UCTL. Wiem, że całość może wyglądać zupełnie inaczej i dołożę wszelkich starań, żeby osiągnąć założone cele. Wierzę, że wytrwałość i poświęcenie przy nawet najdrobniejszej pomocy od innych osób mogą zaprowadzić do realizacji mniejszych i większych przedsięwzięć. I to są moje postanowienia związane z okresem świąteczno-noworocznym.

    Pragnę podziękować wszystkim osobom będącym przy U Call That Love od dłuższego czasu. Liczy się to dla mnie niezmiernie, podobnie jak każdy nowy sympatyk tego projektu. Bądźcie wytrwali w tym, co robicie na co dzień. Okazujcie swoje serce jak najczęściej i miejcie otwarte oczy i uszy na wszystko to, co dookoła Was. Czasem nawet niewielki bodziec lub niezauważalna dla ogółu rzecz może wnieść wiele dobrego do Waszego życia.

    Spokojnych świąt Bożego Narodzenia.

  • Intergalaktyczna podróż z 7evenThirtym

    Intergalaktyczna podróż z 7evenThirtym

    3–4 minut

    Rok 2012 powoli zbliża się ku końcowi, na przekór wszystkim tym, którzy usilnie twierdzili, iż 21 grudnia nastąpi koniec świata, i nasza cywilizacja zostanie zmieciona z powierzchni globu. Koniec roku w branży muzycznej kojarzy się z podsumowaniami. Koniec świata zaś wielu osobom kojarzy się ze zwiększonym zainteresowaniem zjawiskami w przestrzeni kosmicznej. Tak dwa odległe zagadnienia może łączyć w bardzo luźny sposób ostatni album 7evenThirty’ego, będący wydawnictwem spod szyldu Mello Music Group (jednej z najważniejszych wytwórni tego roku), jak i albumem konceptualnym, osadzonym w szeroko rozumianej międzyplanetarnej stylistyce.

    Wielu Czytelnikom postać 7evenThirty’ego na pierwszy rzut oka może wydawać się anonimowa. Mimo to najnowszy krążek, „Heaven’s Computer”, może okazać się przełomowym dla artysty, gdyż działania promocyjne oficyny MMG oraz grupa docelowa, do jakiej chce dotrzeć, zdecydowanie przysporzą mu całą rzeszę nowych fanów.

    Pochodzący z Jackson w stanie Mississippi Marques Phillips, w stronę hip hopu skierował się za sprawą swojego bliskiego przyjaciela (i producenta) 5-D. Dzięki niemu wśród swoich muzycznych inspiracji może wymienić takich tuzów Złotej Ery, jak Digable Planets, Pete Rock czy ATCQ, zmieszanych z energicznymi popisami scenicznymi młodego Busty Rhymesa czy ODB-iego. Jego ekscentryczna osobowość pozwoliła mu wykreować bardzo charakterystyczny (i to słowo nie jest w tym przypadku przesadą) styl muzyczny, który sam zwykł nazywać Hardcore Space Gangsta Music. Jako raper lub beatmaker (a także w zupełnie innych rolach) 7evenThirty pojawiał się na albumach różnych artystów od roku 2004. Jednak swoją szaloną karierę rozpoczął na dobre w 2007 longplayem „Star: The Seven Thirty Experience”, który spotkał się z dobrym odbiorem w kręgach miłośników muzyki o bardziej otwartych głowach. Podobnie sprawy miały się z dwoma kolejnymi wydawnictwami – „Late Night Sessions” z 2007 i „Rhyme Travelin” z Erikiem L z 2009, podkreślające jego pozycję na scenie. W 2011 zakończono pracę nad najświeższym „Heaven’s Computer”, który nakładem Mello Music trafił na sklepowe półki dopiero w bieżącym roku.

    Już okładka nagrania wydaje się być dość specyficzna – utrzymana w lekko komiksowym, rysunkowym klimacie, na pewno nie każdemu z artystów przypadłaby do gustu. Jednak 7evenThirty to postać inna niż wszystkie, niebojąca się eksperymentów brzmieniowych i operowania wizerunkiem – stąd obecność na płycie Maxa Redruma, swoistego alter ego rapera, który przybywa z apokaliptyczną misją wprost z innej planety. Brzmi kiczowato? Mnie też się tak wydawało, dopóki sam nie przesłuchałem kilku utworów. O bardzo eklektyczne i kreatywne brzmienie zadbali producenci, z którymi Phillips pracował już wcześniej, czyli pochodzący ze Szwecji Erik L, stary znajomy – 5-DM. Slago oraz sam 7evenThirty. Ciężko jest jednoznacznie zakwalifikować mieszankę muzyczną podaną przez wymienionych twórców i chyba właśnie w tym między innymi tkwi siła tego wydawnictwa. Klasyczne sample mieszają się tu z syntetycznymi, kosmicznymi wręcz dźwiękami ocierającymi się o elektronikę, wspieraną boom-bapowymi perkusjami. Do tego – inteligentny, nie raz ubrany kąśliwymi uwagami, rap 7evenThirty’ego, który potrafi fenomenalnie zmieniać flow, jak i barwę głosu, co jest umiejętnością na ogół rzadko stosowaną. Ten południowy, eksperymentalny feeling może nieraz przywodzić na myśl niektóre z dokonań Outkastu. Imponująca jest lista zaproszonych gości – w zacnym gronie znaleźli się Headkrack, 5-D, Mo Ney Stax, Gensu Dean, Coke Bumaye, Ivisuai, Sleepy Will, Kamikaze, DJ Phingaprint, Laurie Walker i DJ Phyia.

    „Heaven’s Computer” możemy odsłuchać za pośrednictwem Bandcampa MMG. Zapraszam również do pobrania darmowego utworu Twenty-Twelve oraz obejrzenia videoclipów do „GetUp!!!” i „Akapelah„.

    Tracklista:

    1. Fireball (prod. 7evenThirty)
    2. Twenty-Twelve (prod. 5-D)
    3. The Endtro (prod. 5-D)
    4. GetUp!!! (prod. Erik L)
    5. Earth Gurl (prod. 7evenThirty)
    6. Chocolate Bliss (prod. 5-D)
    7. Ahead Of Our Time feat. Headkrack, 5-D, Mo Ney Stax & Gensu Dean (prod. Erik L)
    8. Space Gangsta feat. Coke Bumaye & Ivisuai (prod. 5-D)
    9. Mysterious Business feat. Sleepy Will, Kamikaze & DJ Phingaprint (prod. Erik L)
    10. God feat. Laurie Walker (prod. 5-D)
    11. Heaven’s Radio / Interference (prod. Erik L)
    12. Nightmare feat. DJ Phyia (prod. 7evenThirty)
    13. Strange Life Forms / Devastation (prod. Erik L)
    14. Where It’s At (Another Tragedy) (prod. M. Slago)
  • Zderzenie cieni na produkcjach Chiefa

    Zderzenie cieni na produkcjach Chiefa

    3–4 minut

    Jak zdążyliście się przyzwyczaić, U Call That Love bacznie przygląda się wielu producentom z różnych zakątków świata. Przypatrując się dokonaniom amerykańskich, holenderskich, brytyjskich, australijskich, niemieckich oraz pozostałych beatmakerów, wspólny łącznik znajduje się często w ich wspólnych inspiracjach. Nawet bez rozległej wiedzy muzycznej łatwo dostrzeżemy, iż większość twórców odnosi się do dorobku pozostawionego przez J Dillę oraz licznych wcieleń producenckich Madliba. W nurtach elektronicznych wyłapiemy nawiązania do przedstawicieli Ninja Tune z lat 90.tych, nieobce są też wpływy Flying Lotusa. Jeżeli połączymy wszystkie ww. postaci, dodając do nich muzyczną szczyptę NT, to otrzymamy wypadkową stylu prezentowanego przez Chiefa. Szwajcar wypuścił wczesną jesienią 3 EP-ki „Shadows Chapter”, w wyniku czego otrzymaliśmy jego nowy longplay – „Shadows Collision”.

    Szwajcarski hip hop nie jest specjalnie znany na świecie, ale w najbliższych latach może to zmienić się za sprawą niepozornego wydawałoby się beatmakera. Skąd takie przypuszczenie? Wyniesione dotychczas doświadczenie przez Sebastiena Arniego ze współpracy z plejadą innych artystów oraz udane solowe materiały są właściwym wyznacznikiem jego klasy. Lista osób, z którymi ma na koncie wspólne utwory jest długa – Moka Only, Blu, Co$$, John Robinson, Kissey Asplund, Aloe Blacc, Dynas, Les Nubians, Just Brea, Sene, Abstract Rude i wielu pozostałych postaci miało okazję z nim nagrywać. Założyciel Feelin’Music ma na swoim koncie kilka płyt i kompilacji. Do najważniejszych z nich zaliczymy wspólne projekty z Kaydeem („Are The Groove”, 2006) i Moką Onlym („Crickets”, 2011) oraz solowe wydawnictwa – „Drone Beats & Electronic Waves” z ub.r. i kompilacja „Collabo Collection” z 2009 roku. Chief po tych płytach zdecydował się tym razem zrealizować najobszerniejszy longplay jak do tej pory, „Shadows Collision”. Wydanie tej produkcji pod koniec września b.r. poprzedziła seria „Shadows Chapter”, przygotowujących odbiorców do przywitania się ze światem cieni producenta. Trzy oddzielne wydawnictwa bezpośrednio poprzedziły danie główne serwowane przez Feelin’ Music.

    Pierwsza część wprowadzenia do albumu beatmakera ukazała się pod koniec sierpnia. „Chapter 1” zawierał kompozycje powstałe w 2011 roku, umieszczone uprzednio na podcastach lub niepublikowanych dotychczas. Brzmienie wydawnictwa utrzymano w klimacie instrumentalnego hip hopu i elektroniki. „Chapter 2” różnił się pod względem konstrukcji od swojego poprzednika, ponieważ wszystkie utwory Chief nagrał we współpracy z innymi twórcami. Wystąpili tutaj wokalista Ghostape, a także beatmakerzy – Deheb, Flex Fab & Willy Sunshine. Najbardziej eksperymentalną część serii stanowił „Chapter 3”. Szwajcar skorzystał z różnych rozwiązań – zwrócił się w stronę brazylijskich rytmów („Another Brazillian Beat”), dodał akustyczną gitarę w „Not One Friend”, wprowadził psychodeliczne wariacje w „Fuck Chief”.

    Po przeprowadzeniu selekcji wszystkich 22 tracków ostatecznie na „Shadows Collision” znalazło się miejsce dla 14 z nich. Wspomniane we wstępie artykułu inspiracje J Dillą, Madlibem czy Flying Lotusem są obecne w trakcie trwania wydawnictwa. Szwajcar wzoruje się na tych znamienitych osobistościach jednocześnie starając się wprowadzać własne pierwiastki do swoich nagrań. Jego styl producencki nie został jeszcze w pełni ukształtowany, ale póki co znajduje się on na dobrej drodze ku temu, aby wykształcić własne brzmienie na bazie mistrzów nurtów hip hopowych i elektronicznych.

    Wersja fizyczna albumu szwajcarskiego beatmakera ukazała się tylko na płycie winylowej. Nakład wydawnictwa gdzieniegdzie został już wyczerpany, ale bez przeszkód po projekt można sięgnąć na Bandcampie. Niestety w tym miejscu przesyłka do Polski wynosi dosyć dużo, co odstrasza przed zakupem wosku. „Shadows Collision” promuje nie tylko seria „Shadows Chapter” lecz również kreatywny teaser video. Warto też zwrócić uwagę na fantastyczne wykonanie wszystkich 4 tegorocznych projektów producenta.

    Feelin’Music oprócz projektów Chiefa wypuściło w ostatnich miesiącach także wydawnictwa autorstwa Melodiesinfonie, Maggza i Willy’ego Sunshine’a. W następnych tygodniach pojawi się na stronie artykuł o tych projektach.

    Tracklista

    1. Another Brazilian Beat
    2. Take it in the Brain
    3. Invazion feat. Flex Fab
    4. Check this out feat. Ghostape
    5. Skills
    6. Stay Puft
    7. Two Fingers
    8. Technics
    9. Strategies
    10. Jacky Fire
    11. Nope
    12. Fall
    13. Mess Around (Instrumental)
    14. Get out of my Kitchen feat. Deheb
  • Dwie płyty Bugseeda wydane w krótkim odstępie

    Dwie płyty Bugseeda wydane w krótkim odstępie

    2–4 minut

    Wśród przedstawicieli międzynarodowej sceny muzycznej aż roi się od uzdolnionych beatmakerów prezentujących swoją twórczość z coraz większym powodzeniem. Uważny obserwator niezależnych kręgów około hip hopowych z łatwością wymieni kilka tuzinów liczących się twórców w tej niszy. Każdy słuchacz posiada własnych faworytów, ale dla pewnych postaci nie powinno zabraknąć miejsca na ogólnej liście popularnych wykonawców w tych nurtach. Freddie Joachim, Eric Lau, Handbook, Robot Koch, Small Professor, Elaquent, Parallel Thought, Dela, Damu The Fudgemunk, Suff Daddy, DJ Mitsu the Beats, 14KT – to tylko niektórzy uznani producenci w szeroko pojętym undergroundzie. Po wydanych jesienią tego roku dwóch projektach – „Critical Moment” i „Soundcraft” – do tego rankingu warto dopisać japońskiego twórcę, Bugseeda. Jego wydawnictwa stoją na wysokim poziomie artystycznym.

    Większość beatmakerów rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni współpracuje z azjatyckimi wydawcami muzycznymi. W porównaniu do wielu twórców z tego kraju, Bugseed wybrał inną drogę, podejmując część działań na własną rękę oraz nawiązując kontakty na innych kontynentach. Zanim do tego doszło artysta wypuścił debiutancki album „Bohemian Beatnik LP” z lipca 2010 roku w kooperacji z rodzimymi labelami – Beatcasting/Manhattan Records. Wydawnictwo świetnie przyjęło się na rynku muzycznym – opinia publiczna doceniła warsztat producenta opierający się na jazzowych i soulowych samplach wymieszanych z elektroniką. Następne miesiące przyniosły projekty realizowane z francuskim Cascade Records (podcast „Underground Japan”), mix z Ritmo Sportivo („Tokyo Midnight Lunch”), „Flipping Formats Beattape” i „Silla Beattape” z Ill.Sugim, „Street Scape Mixtape” z Diasporą oraz podcast „Urban Awakening” zrealizowany dla Finest Ego. Po tej serii materiałów po tokijczyka upomniały się dwa prężnie rozwijające się labele – HW&W Recordings (Huh What And Where) i ww. Cascade Records. Japończyk zdecydował się nagrać dwie oddzielne płyty dla tych oficyn wydawniczych.

    Pierwsze wydawnictwo ukazało się poprzez wytwórnię płytową z Los Angeles. „Critical Moment” wydane 23 października b.r. zawiera 6 nagrań utrzymanych w klimacie znanym z poprzednich projektów Bugseeda. Szczególną wartość tutaj mają „Wiseman” (klawisze odgrywają tutaj dużą rolę, delikatnie wprowadzając do dalszej części EP-ki), „Blotting Map Remix” (jazzowe brzmienie w przystępnej formie) i „Leisure” (gdyby w taki sposób częściej kończyły się płyty, to słuchacze chętniej do nich wracaliby). Nie bez znaczenia przy tej produkcji jest też to, iż beatmaker postawił na dłuższe wersje beatów, rozszerzające ten materiał w przyjemny sposób.

    „Critical Moment” ukazało się jedynie w formacie elektronicznym za pośrednictwem Bandcampa. Szkoda, że HW&W Recordings nie zdecydowało się na wypuszczenie tego materiału również na nośniku fizycznym, gdyż na pewno znalazłoby się wielu zainteresowanych tym projektem.

    Tracklista

    1. Wiseman
    2. Engram
    3. Blotting Map Remix
    4. Hibiscus
    5. Spanish Flower
    6. Leisure

    „Soundcraft” trafił do obiegu zaledwie dwa tygodnie po wypuszczeniu poprzedniego wydawnictwa Japończyka. Schemat tej płyty nie odbiega od założeń większości beat tape’ów – kilkanaście instrumentalnych tracków zebranych w jedną całość. Bugseed wybrał uprzednio zrealizowane nagrania, wyrównał ich brzmienie, nadał właściwego blasku i tak pokrótce powstał ten longplay. Azjatycki twórca pokazuje cały swój kunszt, sięgając do nieschematycznych rozwiązań, co najlepiej opisują poniższe słowa Sala Martina z Cascade Records:

    Prezentując swoje zacinające się piruety wokół instrumentalnego hip hopu, Bugseed dowodzi słuszności braku deficytu pomysłów i energii na „Soundcraft”.

    W porównaniu do październikowej płyty Bugseeda, „Soundcraft” trafiło do sprzedaży w wersji elektronicznej oraz fizycznej. Zainteresowanie tym instrumentalnym albumem najwyraźniej przerosło oczekiwania Cascade Records, gdyż miesiąc po wydaniu płyty, kończy się nakłada drugiej edycji płyty CD (digipack). Warto nadmienić, że longplay ukazał się w różnych konfiguracjach (wraz z t-shirtami i czapkami zimowymi). W końcu liczy się obecnie kreatywność i umiejętność przyciągnięcia odbiorców, nieprawdaż?

    Tracklista

    1. O-Hashi 2
    2. Re-Person
    3. Refreshing
    4. Clappppppp
    5. Heart Wave
    6. Bugnus
    7. Stbb 159
    8. Psychedelic
    9. O-Hashi 3
    10. Sukeban
    11. Flowering
    12. Pizza Pizza
    13. Robooster
    14. 169 Remix
    15. Bedria Neo Funk
    16. Dance Upon Nothing
    17. Drops
    18. Echoes
  • DJ Crucial podaje przepis na boom-bapową dwunastkę

    DJ Crucial podaje przepis na boom-bapową dwunastkę

    3–4 minut

    W dzisiejszych czasach niezależne kręgi hip hopowe wypełnione są po brzegi labelami i artystami, bądź osobami przypisującymi sobie to miano. Znalezienie w tym gąszczu wartościowych wydawnictw nie raz należy wręcz do misji niemożliwych. Trzeba umiejętnie poruszać się w undergroundzie, aby oddzielić szmirę i tandetę od godnych polecenia singli, EP-ek i pełnych albumów. Problem w tym, że niekiedy większość serwisów muzycznych pomija materiały zasługujące na większe uznanie, wciskając sztampowe i pozbawione duszy nagrania. Osobiście staram się dostrzegać płyty, o których często próżno szukać informacji zawartych nawet na stronach muzycznych. W tym miejscu wypada sięgnąć po ostatnią dwunastkę zaprezentowaną przez F5 Records – „Retro/Active” autorstwa DJ’a Cruciala. Wrześniowy projekt artysty to prawdziwa boom bapowa perełka.

    Wśród niezliczonej masy oficyn wydawniczych działających w undergroundzie, w dalszym ciągu można trafić na wiele wytwórni przypominających słuchaczom klasyczne formy hip hopowe. Założone ponad dekadę temu w St. Louis F5 Records posiada w swoim katalogu nie tylko wydawnictwa oparte o brzmienie z lat 90.tych, ale także projekty utrzymane w charakterystycznej niezależnej formie z przełomu wieków. Właścicielem tej firmy jest zarazem bohater niniejszego artykułu, Rob „DJ Crucial” Fulstone. W przeciągu 13 lat wypuścił on materiału pochodzące od m.in. Bits N Pieces, Hi-Fidela, Serengetiego, JUICE, Altered St8s, MF Grimma, Jerry’ego G, MC Eihta, Toyya, Nato Calipha, J-Tredsa, Sluga & Jah Safe’a. Amerykańska wytwórnia specjalizuje się głównie w wypuszczaniu płyt winylowych stanowiących ogromną część jej katalogu. Do tej pory DJ Crucial zajmował się przeważnie kwestiami wydawniczymi, zaś jego działalność artystyczna przypadała na produkcję utworów oraz udzielanie się w duecie z Hi-Fidelem. „Retro/Active” to pierwszy solowy projekt tego twórcy od kilku lat.

    Właściciel F5 Records pomimo niewielu wydawnictw solowych, wyniósł duże doświadczenie współpracując przez lata z innymi wykonawcami. W duecie z Hi-Fidelem wypuścił dwa longplaye („Traveling Between St. Louis And Chicago” z 2001 i „The Company Of Wolves” z 2007 roku) oraz kilka singli. DJ Crucial decydując się na realizację nowego materiału postanowił przeczesać zgromadzone przez ponad dekadę utwory, które wcześniej nie ujrzały światła dziennego. Po odkurzeniu starszych nagrań, nadaniu im połysku i doprowadzeniu do porządku całości, artysta zebrał 8 tracków na „Retro/Active” (głównie soczystych remiksów). Oprócz materiału spod szyldu rare & unreleased na tej EP-ce znalazły się również nowe kompozycje. Już po samej liście gości na tym wydawnictwie łatwo można domyślić się charakteru płyty. W końcu Alps Cru (The Concept Of Alps), Large Professor, Sadat X, MF Grimm, czy Edo G są kojarzeni ze Złotą Erą rapu, więc z ich obecności na EP hip hopowi puryści powinni być nad wyraz usatysfakcjonowani. Boom bapowe brzmienie winylowej dwunastki zyskało też wiele dzięki oparciu produkcji o legendarny sampler SP-1200.

    DJ Crucial podzielił się z U Call That Love ciekawą anegdotą dotyczącą realizacji „Retro/Active”:

    W czasie nagrywanie z Large Pro w nowojorskim Queens, skończyliśmy naszą sesję i (Large Professor) usłyszał, że taksówkarz nie zawiezie mnie na lotnisko na czas, więc postanowił podrzucić mnie na miejsce osobiście! Świetna sprawa.

    Limitowane wydawnictwa winylowe często rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Podobnie stało się w przypadku „Retro/Active”, którego nakład 450 sztuk znajduje się na wyczerpaniu. Płytę jeszcze można znaleźć m.in. w Vinyl Digital czy HHV. F5 Records udostępniło darmowy snippet EP-ki, który możecie pobrać poniżej.

    W najbliższym czasie postaram się bardziej przybliżyć wydawnictwa tego niezależnego labelu.

    DOWNLOAD „Retro/Active” EP Vinyl Snippet Mix

    Aktualizacja: Trudno dostępna produkcja pojawiła się po latach na YouTube.

    Tracklista

    12″ Side

    A1 Alps Cru – No Question (SP Remix)
    A2 MF Grimm – United feat. Large Professor (SP Remix)
    A3 Alps Cru – No Question (SP Remix Instumental)
    A4 MF Grimm – United (SP Remix Instrumental)

    EP Side

    B1 Casual – Essense of Freshness
    B2 Capo – Struggle feat.Jia Davis, Sadat X
    B3 Edo. G – Firepower feat. Jia Davis; scratche: DJ Alejan
    B4 Grimm Teachaz – I Getz (Summer ’93 Remix)
    B5 Black Spade – Sweetest Revenge (SP 1200 Remix)

  • Six2Six Records wydawcą kolejnej płyty Constant Deviants

    Six2Six Records wydawcą kolejnej płyty Constant Deviants

    3–5 minut

    Koniec roku kalendarzowego zbliża się nieubłaganie. Wraz z nim nadciągają liczne podsumowania minionych 12 miesięcy, co podkreślałem już na łamach serwisu. Zanim jednak nastąpi okres zdominowany przez zestawienia i rankingi, w najbliższych trzech tygodniach przedstawię pokaźną liczbę tegorocznych wydawnictw, które dotychczas nie trafiły na stronę. Dotyczy to zarówno płyt autorstwa postaci pojawiających się wcześniej na U Call That Love, jak i osób uprzednio niegoszczących w tym miejscu. W drugiej kategorii znajdą się wykonawcy pokroju Bugseeda, Melanina 9, The New Math, Exact Change Project, Mega Rana, Iana Kamau czy też Propo’88 & BlabberMoufa. Zanim jednak przejdę do tematów związanych z tymi twórcami, złożę wizytę duetowi związanemu z Brooklynem i Baltimore, Constant Deviants. W ub. miesiącu odbyła się premiera ich nowego longplaya, „Diamond”.

    W latach 90.tych przewinęło się przez scenę hip hopową kilka tuzinów artystów specjalizujących się w wydawaniu singli winylowych nakładem niezależnych wytwórni płytowych. Większość z tych postaci przepadała szybko bez wieści, zostawiając po sobie wydawnictwa nie raz osiągające zawrotne ceny w serwisach aukcyjnych po kilkunastu latach od premiery. W przypadku debiutujących 17 lat temu Constant Deviants sprawy potoczyły się nieco inaczej. Początkowo grupa nagrała kilka utworów, które następnie ukazały się na dwunastkach, aczkolwiek część z tych nagrań nigdy nie ujrzały światła dziennego. M.I. & DJ Cutt zdobyli szacunek na lokalnym podwórku głównie za sprawą trzech singli wytłoczonych na winylu – „Problem Child” / „Feel That” (1995), „Competition Catch Speed Knots” (1996) oraz „Can’t Stop” / „Fed Up” (1998). Oprócz tego duet zarejestrował w latach 1995-96 dwa projekty – „1995 Demo EP” i „Concrete Utopia LP”. Z różnych przyczyn przygotowane materiały ukazały się dopiero niedawno.

    Na przełomie wieków członkowie zespołu skupili się na nowych wyzwaniach. M.I. rozpoczął prace nad solowym albumem, a DJ Cutt udzielał się jako inżynier dźwięku w studiach nagraniowych i współpracował z innymi artystami podczas tras koncertowych (w tej roli występował u boku m.in. N.O.R.E.). W tym okresie działalność Constant Deviants została po części zawieszona i trwało tak aż do końca poprzedniej dekady. Wtedy to duet wyszedł z inicjatywą założenia własnego labelu skupiającego się na wydawaniu limitowanych edycji winylowych. Dzięki powołaniu do życia Six2Six Records grupa wypuściła sporą dawkę nagrań z katalogu rare & unreleased. Wśród wszystkich mniejszych i większych projektów z ostatnich kilkunastu miesięcy warto wymienić drugie LP formacji („Amongst Friends”), dwunastki („Problem Child”, „Allnighter”) i siódemki („Fulton Street”). Do tego dochodzi pokaźna liczba mixtape’ów i materiału pochodzącego od innych wykonawców (pełen katalog tej oficyny wydawniczej znajduje się na Bandcampie). M.I. & DJ Cutt sprawdzili się w rolach wydawców, ale nie zapomnieli także o swoich następnych wydawnictwach. Artyści nie zapomnieli o swoim fachu, o czym najlepiej świadczy świeży longplay „Diamond”.

    Wydana 20 listopada płyta stanowi nie lada gratkę dla miłośników brzmienia a’la Złota Era rapu. Rzucająca się w oczy nazwa zespołu może być interpretowana w różny sposób lecz przy dzisiejszych uwarunkowaniach w branży można to sprowadzić do pewnej tezy. Constant Deviants nie tylko odróżniają się od większości współczesnych przedstawicieli undergroundu, ale również od niejednego artysty czy grupy o podobnym stażu na scenie muzycznej. „Diamond” to koronny dowód na potwierdzenie tych słów. M.I. nadal ma wiele do powiedzenia; jego dojrzałość procentuje i odzwierciedla się to w tekstach rapera.

    Wraz z DJ’em Cuttem odpowiedzialnym za całą warstwę muzyczną utrzymaną w korzennym boom-bapowym stylu, Emcee oprowadza po swoim świecie, w którym jedną z najważniejszych wartości jest dbałość o historię. Widać to na przykładzie „Krush Groove”, „RAW (Diamond)” czy opowieści podanej w starym stylu, „Gangster Boogie”. Nie brakuje tu też spraw związanych z życiem dorosłego mężczyzny – „Man Alone”, „It’s All Love”, „I’m Sayin’” – wypadających także na co najmniej solidnym poziomie. Oczywiście malkontenci będą starali się podważyć powrót do korzeni, powtarzając, że nie ma większego sensu ciągle wracać do minionej epoki w dziejach hip hopu. Jednak nie sposób odmówić Constant Deviants klasy, wiedzy muzycznej i pasji w tym, co robią, o co tak trudno przy produkcjach tysięcy samozwańczych młodych królach rapu.

    Wydawnictwo z drugiej połowy listopada ukazało się na rynku fonograficznym w formacie elektronicznym i na płycie CD (digipack). Premierę albumu Constant Deviants poprzedziło wydanie singla „Gangster Boogie”, będącego najbardziej reprezentatywnym utworem pochodzącym z „Diamond”. Jeszcze wcześniej opublikowano videoclip do singla „Krush Groove”. Odsłuch projektu został umożliwiony za pośrednictwem Bandcampa. Również w tym miejscu można nabyć fizyczne wydanie LP.

    Six2Six Records już wkrótce ponownie zagości w serwisie. Niebawem W przyszłości przedstawię wcześniejsze materiały tej wytwórni płytowej.

    Tracklista

    1. (Intro)
    2. Raw (Diamond)
    3. Gangster Boogie
    4. One, Two
    5. Top 10
    6. Chill
    7. It’s OK
    8. Man Alone
    9. Here I Come
    10. It’s All Love
    11. Victory
    12. B My Pleasure
    13. Krush Groove
    14. Point Blank
    15. I’m Sayin’
    16. Man Alone (Max Rockatansky Mix)
Translate »