Kategoria: News

  • Bydgoskie dźwięki w wydaniu Oera

    Bydgoskie dźwięki w wydaniu Oera

    3–4 minut

    Wydawnictwa instrumentalne oraz płyty producenckie raz po raz trafiają do serwisu. Od dawna projekty dostarczane przez beatmakerów z całego świata są doceniane przez U Call That Love i mają swoje miejsce na stronie. Wystarczy tylko przyjrzeć się ostatnio opublikowanym artykułom, aby znaleźć potwierdzenie tych słów (wpisy o nagraniach m.in. Emancipatora, Keitha Science’a, J-Zena, kompilacja od Ten Million Sounds). W dalszej części lutego również nie zabraknie kolejnych publikacji dotyczących działalności beatmakerów. W przygotowaniu materiały o Parallel Thought, Beatmisth Resiscie, Arts The Beatdoctorze, czy Kill Emilu. Zanim jednak ukażą się artykuły o tych twórcach, to najpierw pragnę sięgnąć do ubiegłorocznego projektu polskiego producenta, Oera. Ponad trzy miesiące temu trafił do obiegu jego instrumentalny projekt „Sounds of B-D-G (Dźwięki B-D-G)”.

    Wraz z kolejnymi wydawnictwami przedstawianymi na stronie poznajemy postaci z różnych miejsc, nie raz odległych od Polski o tysiące kilometrów. Jednak tym razem podróż nie zajmie długo, ponieważ udamy do się do Bydgoszczy, skąd pochodzi Oer. Artysta z muzyką jest związany już od kilkunastu lat. Po ukończeniu studiów na kierunku realizacji dźwięku na brytyjskiej uczelni Wolverhampton University, producent zajął się działalnością na lokalnej bydgoskiej scenie muzycznej. Bydgoszczanin stał się inicjatorem i współzałożycielem kolektywu B.O.K. (Bisz/Oer/Kay & DJ Paulo). Grupa ma na swoim koncie wydanych kilka projektów – „Ballady, Hymny I Hity” (2008), „Raport Z Walki O Wartość” (2010), „Od Lat Robimy Swoje Na BOK’u” (2011) i „W Stronę Zmiany” (2011). Oprócz tego beatmaker uczestniczył w wielu innych projektach (m.in. Fanaberia, Trzeci Wariant, Osobowość, Prowokacja Wagary, Omerta, Retrospekt) oraz współpracował z wykonawcami spoza swojego rodzinnego miasta (O.S.T.R., Pyskaty, 2cztery7, Justyna Kuśmierczyk, CMS, Pafarazzi). W 2011 roku Oer dorzucił swoje trzy grosze do promocji festiwalu Hip Hop Kemp w kraju, odpowiadając wraz z DJ’em Rożo, i Wasiu M.Brionem za podkład do polskiego hymnu wydarzenia. Pod koniec ub.r. właściciel 21 Music Studio zrealizował solowe wydawnictwo „Sounds of B-D-G”, stanowiące kolejny krok w jego karierze muzycznej.

    Wydawnictwo ukazało się 24 października ub.r. przy wsparciu EtRecs. Instrumentalna płyta została w całości poświęcona rodzinnemu miastu artysty. Jak przekonuje autor tego projektu Bydgoszcz należy do bardzo muzycznych miast, czego dowodem jest już skrót nazwy miejscowości, składający się z trzech dźwięków: B, D oraz G. Właśnie to okazało się punktem wyjścia przy realizacji „Sounds of B-D-G”. Poszczególne utwory zawarte na tym albumie odnoszą się do wybranych bydgoskich miejsc i symboli. Oer stworzył soundtrack do podróży po swoich rodzinnych stronach. Wśród muzycznych fuzji znajdujących się na longplayu nie brakuje instrumentalnego hip hopu, jazzu, elementów drum n bassu i dubstepu. Wszystko spięte jedną klamrą, oddającą muzyczną duszę Bydgoszczy.

    Poniżej znajduje się wypowiedź Oera o swoim wydawnictwie:

    Jak wiadomo dźwięki, melodie oraz kompozycje, potrafią jak nic, bardzo szybko przywrócić wspomnienia albo w tempie natychmiastowym przenieść do miejsc, w których kiedyś byliśmy, przeżywaliśmy coś, bawiliśmy się, odczuwaliśmy radość albo smutek. Moim celem jest wyprodukowanie płyty z pomocą grupy utalentowanych muzyków, z różnych środowisk i gatunków muzycznych, która stworzy „ścieżkę dźwiękową” dla ulic, symboli oraz ciekawych miejsc miasta Bydgoszcz, dzięki której, poznanie naszego miasta nabierze zupełnie nowego zmysłowego wymiaru. Dzięki tej płycie, słuchacz będzie mógł powrócić myślami do Bydgoszczy, wsłuchując się między innymi w muzyczną interpretacje „Doliny śmierci”.

    Wydawnictwo bydgoskiego artysty można znaleźć na Bandcampie i Soundcloudzie. Wersję fizyczną projektu wydaną na płycie CD można nabyć w sklepie Elade w cenie 20 zł. „Sounds of B-D-G” promują dwa videoclipy powstałe odpowiednio do tytułowego nagrania z albumu oraz zamykającego materiał „Crossing The River”. Teledyski w pewnym stopniu rozszerzają muzyczne opowieści Oera o Bydgoszczy, czyniąc w ten sposób longplay jeszcze ciekawszym materiałem.

    Tracklista

    1. Sounds of BDG / Dźwięki BDG
    2. Valley Of Death / Dolina Śmierci /
    3. Archer / Łuczniczka
    4. Sun Over Fordon / Słonce nad Fordonem
    5. Enigma
    6. Hill Of Freedom / Wzgórze Wolności
    7. Gateway To Heaven / Brama do nieba
    8. Crossing The River / Przechodzący przez rzekę
  • Dooinit Music wydawcą muzyki J-Zena + wywiad z artystą

    Dooinit Music wydawcą muzyki J-Zena + wywiad z artystą

    5–8 minut

    W początkowym okresie działalności strony najwięcej miejsca przypadało wydawnictwom twórców ze Stanów Zjednoczonych. Jednak na przestrzeni następnych miesięcy ta tendencja zmieniła się i równie często wykonawcy z pozostałych kontynentów pojawiali się w serwisie. W tej chwili zdarza się nawet, że przez kilka dni na witrynie goszczą projekty spoza USA, co świadczy o poziomie prezentowanym przez wykonawców z różnych stron świata. Wśród europejskich artystów prezentowanych na U Call That Love silną pozycję posiadają francuscy producenci. Do tego grona dołącza dzisiaj przedstawiciel Dooinit Music, J-Zen, którego dotychczasowe płyty zostaną przedstawione w tym artykule.

    Niezależni beatmakerzy zdobywają coraz więcej sympatyków swojej twórczości i z każdym miesiącem pojawiają się nowe twarze w tym środowisku. Bohater niniejszej publikacji już od kilku lat należy do tej stale rozrastającej się niszy, całkiem dobrze poczynając sobie w tej branży. W przypadku artysty z Paryża wszystko zaczęło się od wydanego w czerwcu 2009 roku projektu „BREAKfast”. Wydawnictwo zawierające 16 instrumentalnych nagrań okazało się dobrym przetarciem przed następnymi materiałami.

    Nieco ponad trzy lata temu ukazała się pierwsza płyta J-Zena nagrana przy udziale zagranicznych raperów. Dzięki obecności w dwóch utworach Shawna Jacksona („FadeAwaay”) oraz Substantiala („Iron Horse”), „Guilty Pleasure” spotkało się z uznaniem w oczach odbiorców. Krótki projekt wydany nakładem Dooinit Music docenili głównie fascynaci ciepłych brzmień hip hopowych, czerpiących garściami z dorobku beatmakerskich tuzów. W przypadku francuskiego producenta słychać również inspiracje innymi twórcami, choćby Pete Rockiem, Kankickiem czy Declaime’em, co tylko pozytywnie świadczy o jego warsztacie i poszukiwaniu różnych wzorców do własnych nagrań.

    Wydawnictwo francuskiego beatmakera trafiło na Bandcampa. „Guilty Pleasure” ukazało się w wersji elektronicznej oraz fizycznej. Płytę można pobrać za kwotę $3, zaś 7-calowy singiel winylowy jest dostępny w sprzedaży w cenie $6. Zdecydowanie warto ten materiał w jakimkolwiek formacie. Poza tym ukazało się promo video do tego projektu nagrane do „Guilty Pleasure Theme”.

    Tracklista

    1. Foreign Card
    2. FadeAwaay feat. Shawn Jackson
    3. Whip Cream
    4. Guilty Pleasure Theme
    5. Iron Horse feat. Substantial
    6. Le Mot De La Fin

    Po wydaniu rozszerzonego singla J-Zen zabrał się za następne projekty. W grudniu 2010 roku producent zaprezentował kolejny beat tape – „SexTape”. Wydawnictwo opierające się na fragmentach starych filmów dla dorosłych znalazło całkiem sporo odbiorców. W maju ub.r. beatmakerowi udało się zrealizować wspólne nagranie z szanowanym w środowisku duetem – Georgią Anne Muldrow i ww. Declaime’em. „God Music” wypadło nader sympatycznie i szkoda, iż stanęło jedynie na tym utworze zrealizowanym przez trio. Kilka miesięcy po opublikowaniu tego singla przyszła kolej na obszerniejsze wydawnictwo artysty – instrumentalny projekt „Padwork”.

    Premiera ubiegłorocznej płyty Francuza odbyła się 20 listopada, a jej wydawcą zostało ponownie Dooinit Music. Tym razem beatmaker postawił na połączenie klasycznych brzmień hip hopowych ze współczesnymi progresywnymi rozwiązaniami muzycznymi. J-Zen serwuje mieszankę soulu, elektroniki i instrumentalnego hip hopu, odpowiadając za zgrabne i eleganckie kompozycje. „Padwork” przywodzi na myśl około hip hopowe wydawnictwa stojące na naprawdę wysokim poziomie. Francuski twórca pokazał na tym produkcji, iż sukcesywnie rozwija swój warsztat i z biegiem czasu może trafić do czołówki europejskich producentów.

    Ostatnie wydawnictwo J-Zena znajdziecie rzecz jasna na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można bezpłatnie pobrać ten materiał. Tym razem Dooinit Music do elektronicznego wydawnictwa dorzuciło limitowaną edycję płyt CD z dołączonymi naklejkami. „Padwork” w formacie fizycznym można nabyć w cenie $8. Projekt promuje ciekawie skonstruowane promo video nagrane do utworu „O.W (Other Way)”.

    DOWNLOAD J-Zen – „Padwork”

    Tracklista

    1. Hide & Seek
    2. When I…
    3. June Heart
    4. Curt In You
    5. LoveLoveLove
    6. MusicASteroid #1#2
    7. First Edition
    8. No Mames!
    9. O.W (Other Way)
    10. ColorZ
    11. Technic & Practice
    12. Jalisco Trip

    W tym miejscu przygotowałem pewną niespodziankę związaną z tym artykułem. Poniżej znajdziecie krótki wywiad przeprowadzony ostatnio z J-Zenem, w którym poruszyliśmy tematy związane z jego wydawnictwami oraz innymi kwestiami związanymi z jego twórczością.


    Cześć, co u Ciebie? 2013 rok rozpoczął się całkiem niedawno, więc pozwolisz, że pierwsze pytanie będzie dotyczyło minionych miesięcy w Twoim życiu i muzyce. Co było specjalnego dla Ciebie w 2012 roku? Czy mógłbyś krótko streścić ubiegły rok w najbliższej Ci muzyce?

    Zawsze robię swoje rzeczy, postępując tą samą drogą i metodami w pracy; najważniejsza zmiana bierze się z tego, że opuszczam teraz Paryż, co pomoże mi w nawiązaniu muzycznych kontaktów i lepszej atmosfery muzycznej tutaj. Suff Daddy i Tall Black Guy zawsze będą moimi faworytami, ale Funkommunity naprawdę całkowicie mnie zaskoczyli w ubiegłym roku, to rzeczywiście nowozelandzki dotyk!

    W lutym 2010 roku wydałeś „Guilty Pleasure” w formacie elektronicznym. Projekt jest również dostępny w wersji fizycznej – na wytłoczonej winylowej 7″ w limitowanym nakładzie. To jest dobre rozwiązanie, aby dotrzeć do więcej słuchaczy i miłośników muzyki. Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem?

    Winyl jest wyjątkowy, najlepszy format w mojej opinii, ponieważ możesz użyć swoich pięciu zmysłów przy tego typu wydawnictwach. Opinia publiczna zawsze będzie doceniała winyle.

    Twoje wydawnictwo z 2010 roku powstało przy udziale dwóch Emcees – Shawna Jacksona & Substantiala. Dlaczego zdecydowałeś się na współpracę właśnie z tymi raperami?

    Substantial jest blisko związany z moim labelem, Dooinit Music, od momentu, gdy wystąpił na festiwalu organizowanym przez wytwórnię w 2009 roku. Jeżeli chodzi o Shawna Jacksona, to jego utwór „Feelin’ Jack” (pochodzący z albumu „First Of All…” – przyp.red.) był jednym z najlepszych w 2009 roku. Naturalnie skontaktowaliśmy się z nim i był za naszą propozycją.

    Inny duet hip hopowy, który pojawił się na Twoim nagraniu, pochodzi z Los Angeles. Georgia Anne Muldrow & Declaime są doskonale znanymi artystami w undergroundzie? Jak zapoznałeś się z nimi?

    Mój label zorganizował imprezę upamiętniającą Black History Month i byli oni tego częścią. Przesłuchali oni moich beatów, spodobały im się i dzięki temu zabukowaliśmy sesję studyjną z nimi.

    „Padwork” to kolejne Twoje wydawnictwo pochodzące z listopada 2012 roku. Słuchacze mogą pobrać ten album za darmo i/lub przekazać dotację i/lub nabyć wydawnictwo na płycie CD. Czy uważasz, że ludzie doceniają teraz darmową muzykę?

    Zasady zmieniły się w przeciągu ostatnich 10 lat, przez co musimy przystosować się do nowego systemu dzielenia się czymkolwiek w dżungli zwanej internetem. Zdecydowaliśmy się, aby to ludzie sami wybrali przystępną im formę: czy chcą wesprzeć projekt, czy też pobrać za darmo. Zdecydowanie wiedzieliśmy, że darmowe wydawnictwo, to najlepszy sposób do dotarcia do więcej ludzi.

    Muzyka instrumentalna jest bardzo popularna w tym momencie. Mnóstwo beatmakerów z całego świata otrzymuje pozytywny feedback od blogerów, dziennikarzy muzycznych i słuchaczy. Dlaczego beat tape’y są tak ważne na niezależnej scenie teraz?

    Są trzy powody: internet, innowacje muzyczne oraz klasyczni producenci.

    Ludzie tacy, jak Pete Rock, J Dilla, Primo, Madlib, Kankick pomogli producentom przejść na pierwszy plan; wydawali instrumentalne longplaye i są prekursorami. Nowe pokolenie przybyło z nowymi urządzeniami i lepszymi studiami domowymi, wartościowymi beatami; wiemy jak poruszać się w internecie. W tej chwili musisz być innowacyjny w studiu, ale posiadać także własny image.

    Jedna z najlepszych zmian w branży muzycznej w ostatnich latach, to streaming online. Czy możesz wyobrazić sobie świat bez serwisów dedykowanych streamingowi, jak Soundcloud czy Bandcamp, które są obecnie bardzo pomocne każdemu producentowi, raperowi i grupie?

    Streaming plików muzycznych ma wiele zalet, ale nie tylko to odgrywa dużą rolę w branży. Na przykładzie beat tape’ów, to jest sposób na prezentację twojej pracy światu, to jest pewnego rodzaju twoja wizytówka, która umożliwia ci pozostawanie w kontakcie z fanami i przyspieszenie twojej widoczności. Również blogi pomagają fanów odkrywać nowych artystów; są one esencją w dzisiejszym nowym świecie muzyki w internecie.

    Dziękuje za czas poświęcony tej rozmowie. Jeszcze tylko jedno pytanie: jakie masz plany na następne miesiące?

    Nowe projekty z Emcees oraz wokalistami, a także praca nad live showem dedykowanemu beatmakingowi.


    Więcej informacji o J-Zenie znajdziecie na jego fan page’u na Facebooku. Wszystkie nowości napływające z Dooinit Music znajdują się na stronie internetowej labelu.

  • Emancipator z pierwszym albumem we własnej wytwórni

    Emancipator z pierwszym albumem we własnej wytwórni

    3–4 minut

    Pierwsze tygodnie nowego roku upływają pod kątem przygotowań większości wytwórni płytowych i artystów do wypuszczenia nowych materiałów w następnych miesiącach. Trzeba przyznać, że jest w czym wybierać, jeżeli chodzi o płyty zapowiedziane na kolejne tygodnie. Jeszcze w lutym ukaże się wspólny projekt Spectaca & Shakima („For The People”), DJ’a Toure’a z Hieroglyphics („Toure’s Theory”), duetu 7L & Esoteric oraz Inspectah Decka pod szyldem nowo powstałej grupy CZARFACE, Trinity (A.G., Sadat X & DJ JAB) w końcu opublikuje „20 In”, zaś ILL Bill wyda solową produkcję („The Grimy Awards”). Wśród twórców muzycznych, którzy zaprezentowali w tym roku swoje projekty, wiele miejsca poświęca się Emancipatorowi i jego eklektycznemu albumowi „Dusk to Dawn”. Nowy longplay beatmakera należy do najpopularniejszych płyt ostatnich tygodni.

    Trudno jednoznacznie wskazać czynniki wpływające na odniesienie globalnego sukcesu przez niezależnych artystów. Po części jest to wypadkowa wartości artystycznej wydawanej muzyki, jej wyjątkowości, przemyślanej promocji, otwartości słuchaczy i środowiska muzycznego na nowych twórców oraz szczęścia. Wszystko to złożyło się na odniesienie wymiernego sukcesu przez mieszkającego obecnie w Portland Emancipatora. Producent doskonale zdaje sobie sprawę, iż większość postaci z niezależnych kręgów muzycznych może tylko pomarzyć o jego osiągnięciach i pozycji w branży.

    W przypadku amerykańskiego beatmakera wszystko zaczęło się od wypuszczonego w 2006 roku własnym sumptem albumu „Soon It Will Be Cold Enough”. Niezwykły klimat tego wydawnictwa łączącego downtempo, trip hop, elektronikę z brzmieniami klasycznymi i future jazzem, docenili przedstawiciele japońskiego labelu Hyde Out Recordings, wydając w 2008 roku większy nakład LP. Jednak bez wydatnej pomocy fanów stricte instrumentalnych projektów z całego świata, sprowadzających debiutancką płytę Emancipatora z kontynentu azjatyckiego oraz wspierających producenta w inny sposób, wybicie się tego twórcy ponad masę pozostałych undergroundowych artystów nie byłoby możliwe. Wydane dwa kolejne materiały artysty nakładem Rockwell„Safe In The Steep Cliffs” (2010) i „Remixes” (2011) – jeszcze bardziej ugruntowały jego pozycję na scenie muzycznej. Wielu nowych sympatyków twórczości beatmakera przybyło za sprawą publikacji wszystkich jego wydawnictw za pośrednictwem Bandcampa. Całkiem niedawno Emancipator poszedł jeszcze o krok dalej, zakładając własną oficynę wydawniczą Loci Records. Właśnie pod szyldem nowo utworzonej wytwórni ukazał się jego tegoroczny projekt, „Dusk to Dawn”.

    Promocja wydanego 29 stycznia albumu została z góry zaplanowana i obyła się bez zbędnych tanich chwytów marketingowych. Pod koniec pierwszej dekady ub. miesiąca opublikowano główny singiel promujący płytę, „Minor Cause”, do którego nakręcono następnie videoclip. Premiery świeżego materiału Emancipatora wyczekiwało mnóstwo odbiorców z różnych stron świata. „Dusk to Dawn” od razu dotarło do szerokiego spektrum słuchaczy.

    Jak ten album prezentuje się na tle pozostałych longplayów beatmakera? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że pod względem koncepcyjnym nie zaszły żadne zmiany, gdyż ponownie mamy do czynienia z fuzją brzmień instrumentalnych, wśród których dominuje elektronika, trip hop i downtempo. Jednak przy bliższym zapoznaniu się z LP wyraźnie daje się odczuć obecność tzw. żywych instrumentów. Gospodarz wydawnictwa wraz z zaproszonymi muzykami (Ilyą Goldberg, Jamie’em Janoverem, Derekiem Van Scotenem, Cedarrm Millerem i kilkoma innymi) dodali do poszczególnych utworów dźwięki gitary, skrzypiec, perkusji, pianina i wiolonczeli. W ten sposób uzyskano znakomity efekt, rozszerzając muzyczne pejzaże tworzone przez Emancipatora o dodatkowe elementy i czyniąc płytę jeszcze przyjemniejszą w odbiorze. Wśród wszystkich nagrań zawartych na albumie, obok ww. „Minor Cause” warto wyróżnić tytułową kompozycję, „Afterglow” oraz „Natural Cause”.

    Tegoroczne wydawnictwo mieszkańca Północno-Zachodniej części Stanów Zjednoczonych znajdziemy na Bandcampie. 17 stycznia pojawił się inspirujący teledysk do utworu „Minor Cause” promujący longplay, nakręcony w zachwycającej scenerii. „Dusk to Dawn” ukazało się póki co jedynie w formacie elektronicznym, ale po tak dużym feedbacku otrzymanym od słuchaczy i serwisów muzycznych (album zajmuje obecnie 2 miejsce w „Top sellers” na BC), w przyszłości powinna zostać wydana fizyczna wersja LP. Wydawnictwo Emancipatora bez dwóch zdań zasługuje na to.

    Aktualizacja: Emancipator doczekał się w końcu pierwszej europejskiej premiery swoich nagrań. Wydaniem i dystrybucją „Dusk to Dawn” na Stary Kontynent zajęła się Jakarta Records. Płytę udostępniono na Bandcampie.

    Tracklista

    1. Minor Cause
    2. Valhalla
    3. Merlion
    4. Outlaw
    5. Dusk to Dawn
    6. The Way
    7. Afterglow
    8. Eve II
    9. Natural Cause
    10. Galapagos
  • Bezkompromisowy Mic Tyson – nowy album Seana Price’a

    Bezkompromisowy Mic Tyson – nowy album Seana Price’a

    3–5 minut

    Od końca ubiegłego roku minął już przeszło miesiąc, mimo to, w głośnikach wielu miłośników hip hopu wciąż rozbrzmiewają produkcje, obfitującego w dobre albumy, 2012 roku. Obok masy mniej lub bardziej znanych wykonawców i wytwórni, swoją silną pozycję na rynku udowadniają weterani i klasyczne labele, takie jak należący do Buckshota i Dru Ha Duck Down Music.

    Wśród ubiegłorocznych premier, w katalogu Duck Down znalazły się longplaye m.in. Mursa i Fashawna, Skyzoo, 9th Wondera i Buckshota oraz Seana Price’a. To wydawnictwu ostatniego – „Mic Tyson” – z wymienionych panów poświęcimy dziś chwilę czasu.

    Oficjalne początki kariery Price’a sięgają roku 1995, kiedy to (wtedy jeszcze pod pseudonimem Ruck) jako członek Heltah Skeltah, wspólnie ze swoim kompanem Rockiem zadebiutował na albumie Smif-N-Wessun (wcześniej Cocoa Brovaz) „Dah Shinin’”. Jakiś czas później panowie połączyli siły z członkami O.G.C., powołując do życia formację The Fab 5. Wykorzystując swój potencjał, Ruck i Rock w 1996 roku stworzyli pierwszy projekt wydany pod nazwą Heltah Skeltah, debiutancki „Nocturnal”, oparty w większości na produkcji duetu Da Beatminerz. Bezkompromisowy, ostry przekaz oraz surowe, wręcz piwniczne brzmienie przypadły do gustu odbiorcom – album sprzedał się w Stanach Zjednoczonych w ilości 250 tys. kopii, jednocześnie zyskując miano klasyka podziemnej sceny tamtego okresu. Trzymając się blisko kolektywu Boot Camp Clik, który w owym czasie posiadał mocno ugruntowaną pozycję na niezależnej scenie hip hopowej, Ruck i Rock pojawiali się na albumach wychodzących spod skrzydeł BCC artystów. Po dwóch latach od pamiętnego debiutu raperzy powzięli zamiar wypuszczenia kolejnego krążka, „Magnum Force”. Niestety – łagodniejsza warstwa tekstowa oraz beaty odbiegające od serwowanych przez Da Beatminerz nie przypadły do gustu już tak dużej liczbie osób, nie obeszło się także bez słów krytyki. Rozczarowani kiepskim odbiorem członkowie duetu postanowili zakończyć swoją działalność jako Heltah Skeltah. Kariera Rocka okazała się zamierzeniami nie do końca mającymi przełożenie na rzeczywistość – planowany solowy „Planet Rock” nie ukazał się z powodu upadku wytwórni Lethal Records, a raper musiał zadowolić się kilkoma mixtape’ami i gościnnymi udziałami na innych albumach.

    Zgoła lepiej powiodło się RuckowiSeanowi Price’owi. W 2005 roku, nakładem Duck Down ukazał się debiutancki solowy album rapera, „Monkey Barz”, który przyniósł mu uznanie nie tylko słuchaczy, ale także krytyków i dziennikarzy muzycznych (np. tytuł najlepszego niezależnego albumu roku według magazynu The Source). Dzięki udziałowi Rocka w dwóch utworach doszło do ponownego zawiązania działalności Heltah Skeltah i albumu „D.I.R.T.”, który został zrealizowany rok po wydaniu w 2007 drugiego longplaya Seana„Jesus Price Supastar”, wyprodukowanego m.in. przez 9th Wondera, Khrysisa czy Illminda.

    Wartym odnotowania faktem w działalności artystycznej Seana Price’a było niewątpliwie utworzenie formacji Random Axe, której szeregi prócz wyżej wymienionego zasilili Black Milk i Guilty Simpson. Entuzjastycznie przyjęty, jedyny jak dotąd album doczekał się wielu zwolenników, ceniących sobie warstwę tekstową, umiejętności rapowania oraz ogólne brzmienie projektu.

    Październik 2012 roku to miesiąc ataku „Mic Tyson”. Pod zaprojektowaną przez jednego z czołowych grafików Marca Ecko okładką kryje się solidny album, doceniony i wyróżniany w wielu podsumowaniach ubiegłego roku. Mimo „podtatusiałego” wieku, Sean nie rezygnuje ze swojego charakterystycznego stylu – złośliwych, nie raz niesmacznych, uwag, wciąż jest tym nieustępliwym i nieprzebłaganym, pewnym swojej wartości Emcee, potrafiącym dobrze wykorzystać wypracowane przez lata atuty. O warstwę muzyczną albumu zadbała zróżnicowana pod względem brzmieniowym i imponująca liczba producentów – najwięcej, bo cztery utwory, wyprodukował The Alchemist, choć pojawiły się podkłady także od Erica G, Stu Bangaz, Beat Butcha, Evidence’a czy Khrysisa. Wśród zaproszonych gości nie zaskakuje obecność Rustego Juxxa, ILL Billa czy Buckshota, warto jednak zwrócić też uwagę na nagranie z Toraem.

    Album „Mic Tyson” można odsłuchać i nabyć poprzez serwis iTunes. Zachęcam do obejrzenia animowanego spotu promującego album oraz klipów do utworów „Haraam” i „I See”.

    Aktualizacja: Powstały kolejne videoclipy promujące płytę Seana Price’a. Tym razem obrazy nakręcono do „Genesis of the Omega”, „Bar-Barian” i „BBQ Sauce”.

    Tracklista

    1. Genesis of the Omega (prod. by The Alchemist)
    2. Bar-Barian (prod. by The Alchemist)
    3. Pyrex (prod. by Amp)
    4. Price & Shining Armor feat. Ruste Juxx (prod. by Wool)
    5. Title Track (prod. Eric G)
    6. Straight Music (prod. by 9th Wonder)
    7. STFU Part 2 (prod. by The Alchemist)
    8. Hush (prod. by Khrysis!)
    9. Solomon Grundy feat. Ike Eyes & Ill Bill (prod. by Eric G)
    10. Frankenberry feat. Buckshot (prod. by Stu Bangaz)
    11. BBQ Sauce feat. Pharoahe Monch (prod. by Evidence | Co-Produced by Babu)
    12. Bully Rap feat. Realm Reality (prod. by The Alchemist)
    13. By The Way feat. Torae (prod. by Evidence)
    14. Battering Bars feat. Pumpkin Head (prod. by Beat Butcha)
    15. The Hardest Ni**a Out  (prod. by Beat Butcha)

    iTunes Bonus Tracks

    1. Haraam (prod. by Team Demo)
    2. Remember feat. Freddie Gibbs (prod. by Statik Selektah)
    3. I See (prod. by Quelle Chris)
  • Druga kompilacja przygotowana przez Ten Million Sounds

    Druga kompilacja przygotowana przez Ten Million Sounds

    2–3 minut

    Kompilacje muzyczne przygotowywane przez różnych ludzi – artystów, dziennikarzy muzycznych i wielu innych – zdobyły dużą popularność na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy. Wcześniej składanki kojarzyły się głównie ze zbiorem przebojów wszelkiej maści wykonawców, tworzonych często bez składu i ładu. Swoją rolę odgrywały też projekty z cyklu „the best of”. W tej chwili wygląda to inaczej, z korzyścią dla twórców, wydawców oraz twórców. Wśród wszystkich projektów pojawiających się obecnie na rynku wyróżnimy płyty zawierające nagrania artystów przynależnych do danego labelu, bądź kolektywu; poza tym w cenie są kompilacje tworzone przez serwisy muzyczne, utrzymane przeważnie w przejrzystej formie. 20 stycznia odbyła się premiera wydawnictwa spod tego ostatniego szyldu sygnowaną przez Ten Million Sounds – „Finding Time”.

    Anglojęzyczny serwis jest w szczególności przyjacielem producentów oscylujących wokół instrumentalnego hip hopu, downtempo, elektroniki i brzmień pochodnych. W styczniu ub.r. ukazał się pierwszy projekt utworzony przez label powstały przy tej witrynie. Kompilacja „Morning Light” zawierała utwory autorstwa mniej lub bardziej znanych postaci kojarzonych z instrumentalną stroną muzyki około hip hopowej. Na ubiegłorocznej płycie znalazły się kompozycje Avensa, Berry Weight, IV The Polymatha, Incise’a, Sinitusa Tempo, P.SUS-a oraz kilku innych twórców. Jesse z Ten Million Sounds postanowił kontynuować działalność swojej oficyny wydawniczej. Wydane przed 2 tygodniami „Finding Time” przykuło uwagę jeszcze większego grona odbiorców niż poprzedni projekt sygnowany przez TMS.

    Obsada płyty wypada naprawdę godnie. Tegoroczna kompilacja wydana przez Ten Million Sounds zawiera nagrania artystów z różnych stron świata, dobrze znanych ogółowi sympatyków instrumentalnych brzmień około hip hopowych. „Finding Time” otwiera „Solace” beatmakera z San Antonio położonego w Teksasie, Aethera. Następnie mamy „With You This Far” przedstawiciela brytyjskiego Yorka, Handbooka. Kanadyjczyk Incise, współodpowiedzialny za kierowanie labelem Kitchen Dip Recordings, wprowadza do świata nocnych melodii na „Night Glow”. Wraz z Jimmym Whoo z Queens wybieramy się w podróże po przestrzeni kosmicznej przy akompaniamencie „Starchild”. Brock Berrigan rezydujący w Paryżu snuje opowieść o uzależnieniu od syntetycznych dźwięków na „Synthaholic”. W połowie albumu pojawia się kompozycja Poldoore’a z St. Louis, „Waiting For The World”, przechodząc delikatnie w „Badarou” autorstwa pochodzącego z Richmond w amerykańskim stanie Virginia Ohbliva. „Soft Touch” wyszło spod ręki kolejnego francuskiego beatmakera, Evila Needle’a. Jego rodak Somepling odpowiada za „ThirdCriminal”, zaś po nim następuje utwór Amerykanina IV The Polymatha, „The Recipe”. Drugi mieszkaniec Teksasu obecny na tej kompilacji, Rob Viktum z Dallas, nakreślił wspaniałe melodie na „4/17/1975”. Wydawnictwo zamykają Bahwee z Kalifornii („Every Time”) oraz jeden z najpopularniejszych australijskich twórców, Ta-ku („Fairy Tale”). Wszystko to się składa na wartościowe wydawnictwo, jedno z najciekawszych na początku tego roku.

    Ten Million Sounds udostępniło wydawnictwo na Bandcampie. Kompilację można za darmo pobrać korzystając z poniższego odnośnika i/lub przekazać dowolną kwotę dotacji poprzez BC. Całkowity dochód uzyskany ze sprzedaży „Finding Time” trafi do organizacji charytatywnej Smile Train zajmującej się finansowaniem operacji dzieciom. W tym momencie są jeszcze dostępne plakaty dołączone do elektronicznego wydania płyty. Do albumu dołączono także piękny booklet zawierający informacje o wykonawcach wraz ze zdjęciami w formacie .pdf.

    DOWNLOAD Ten Million Sounds – „Finding Time”

    Tracklista

    1. Aether – Solace
    2. Handbook – With You This Far
    3. Incise – Night Glow
    4. Jimmy Whoo – Starchild
    5. Brock Berrigan – Synthaholic
    6. Poldoore – Waiting For The World
    7. Ohbliv – Badarou
    8. Evil Needle – Soft Touch
    9. Somepling – ThirdCriminal
    10. IV The Polymath – The Recipe
    11. Rob Viktum – 4/17/1975
    12. Bahwee – Every Time
    13. Ta-ku – Fairy Tale
  • Reinterpretacje klasyków hip hopowych według monologa

    Reinterpretacje klasyków hip hopowych według monologa

    3–5 minut

    Każdego miesiąca ukazuje się tak wiele wydawnictw muzycznych, że niektóre z nich wobec silnej konkurencji na rynku pozostają niezauważone. W takich przypadkach widać jak na dłoni, co znaczy umiejętnie prowadzona promocja poszczególnych projektów. Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby nie fakt, iż na tematycznych stronach internetowych, będących istotnym medium w promocji muzyki, pojawia się mnóstwo przeciętnych, czy wręcz kiepskich projektów. Przez to zabierane jest miejsce wartościowym nagraniom i utalentowanym artystom. Inna sprawa, że czasami wydawca i/lub twórca wybierają promocję danej płyty przeznaczonej do określonego kręgu odbiorców. Wszystko to znajduje odzwierciedlenie przy produkcji przygotowanej przez japońskiego muzyka, monologa, który postawił na reinterpretacje klasycznych nagrań rapowych zebranych na albumie „Re Live: Jazz Meets Hip Hop Classics”.

    Potencjał twórców muzycznych pochodzących z Kraju Kwitnącej Wiśni od lat doskonale znają słuchacze z całego świata. W niezależnych kręgach około hip hopowych świetną markę wyrobiła sobie rzesza artystów z tego wyspiarskiego państwa, a niejeden z artystów legitymujących się japońskim paszportem ma szansę dużo osiągnąć w muzyce. Yukihiro Kanesaka bez wątpienia należy do tego grona wykonawców. Jeszcze w młodości przyszły muzyk przeprowadził się wraz z rodzicami z Japonii do Los Angeles. W następnych latach Yuki zamienił słoneczną Kalifornię na deszczowe Massachusetts, rozpoczynając naukę na prestiżowej bostońskiej uczelni Berklee College of Music. Po zdobyciu pierwszych szlifów muzycznych Japończyk podjął współpracę z rożnymi postaciami, partnerując m.in. Cee-Lo, Pussycat Dolls, Maseo (De La Soul), Medusie czy Supernaturalowi w czasie ich tras koncertowych. W międzyczasie monolog stał się też częścią kolektywu Audio Chemists (pod pseudonimem U-Key), zrzeszającym młodych-zdolnych artystów z kilku kontynentów. Pomimo niewielkiego udziału na płytach innych twórców (muzyk przyczynił się głównie do powstania singla „Touch It” Saucy Lady), zdecydował się nagrać album „Re Live: Jazz Meets Hip Hop Classics”. Kultowe single hip hopowe zostały na nowo zinterpretowane, a wydana niedawno płyta stanowi prawdziwy majstersztyk.

    Wydawnictwo płytowe ujrzało światło dzienne dzięki nakładowi New World Records. Japoński multiinstrumentalista wybrał kilkanaście klasycznych i doskonale rozpoznawalnych nagrań, dokonując ich interpretacji w oparciu o standardy jazzowe. Wśród wszystkich nagrań zawartych na longplayu dominują utwory hip hopowe z lat 90.tych. Na albumie znalazło się miejsce choćby dla Pete Rocka & C.L. Smootha („Lots of Lovin’”), Gang Starr („Mass Appeal”), Commona („Ressurection”), Nasa („The World Is Yours”), Big Puna („Still Not a Player”), De La Soul („Ring Ring Ring (Ha Ha Hey)”), Bone Thugs-n-Harmony („The Crossroads”), The Pharcyde („Runnin’”), Notoriousa B.I.G. („Sky’s the Limit”) czy Dr. Dre („The Next Episode”). Na „Re Live: Jazz Meets Hip Hop Classics” pojawiły się również nowe aranżacje nagrań Aaliyah, D’Angelo, Keitha Sweata i Roya Ayersa. Reinterpretacje monologa przy wykorzystaniu dużej ilości sprzętu studyjnego wypadły perfekcyjnie. Fuzja jazz-hopu i organicznych brzmień hip hopowych dedykowane są sympatykom wytrawnych brzmień muzycznych i koneserów korzennego rapu z nostalgią powracających do minionych lat w rozwoju tej muzyki.

    Wydawnictwo mieszkańca Bostonu doceniło wielu osobistości ze świata muzycznego. DJ Spinna postarał się o dłuższą wypowiedź dotyczącą płyty:

    monolog’s „Re Live: Jazz Meets Hip Hop Classics” to bezpośredni hołd złożony Złotej Erze hip hopu. Chociaż w ostatnim czasie powstały interpretacje klasycznych utworów hip hopowych, to ten projekt jest najbardziej słuchowo euforyczny na tę chwilę. Kierunek, muzykalność, reinterpretacje tych klasycznych brzmień są genialne. Wybór utworów powinien być też doceniony, gdyż obejmuje całą gamę rapu – od G-funku, przez jazzową stronę boom bapu i nawet po wolniejszy rap z Midwestu. Wszystko to dodaje różnorodności albumowi. Dopełnieniem tego jest to, iż całość została zagrana na żywo przez osobę o wysokich muzycznych standardach, które powinny scementować twórczość artysty prosto z bramki wyjściowej. Mogę widzieć tutaj miłośników jazzu, neo soulu i hip hopu będących zwolennikami „Re Live”. Bez wątpienia to klasyczny materiał z dużym potencjałem na sukcesywne odtwarzanie.

    Album japońskiego muzyka cierpi na podobną przypadłość, jak większość wydawnictw ukazujących się na rynku azjatyckim – promocję ograniczoną do wybranych niszy odbiorców. Próżno szukać informacji o tym longplayu na anglojęzycznych stronach muzycznych; jedynie recenzję płyty opublikowano na The Hip Hop Speakeasy, a wzmianka o produkcji trafiła na serwis Kevin Nottinghama. Szkoda, że do jednego z najwspanialszych instrumentalnych albumów z ub.r. dotarło tak niewielu słuchaczy. Pozytyw kampanii promocyjnej „Re Live – Jazz Meets Hip Hop Classics” stanowi poniższe nagranie video, prezentujące dzień z życia monologa oraz sesję studyjną artysty.

    Sylwetka tego nader uzdolnionego twórcy zostanie przybliżona w serwisie w następnych tygodniach.

    Aktualizacja: W 2017 doczekaliśmy się rozszerzonej wersji wydawnictwa. Dwupłytowy album zawiera dodatkowo 10 nowych utworów będących nie tyle uzupełnieniem, co przedłużeniem muzycznej wizji monologa na „Re Live – Jazz Meets Hip Hop Classics”.

    Tracklista

    1. Lots of Lovin’ – [Pete Rock & C.L. Smooth]
    2. Ressurection – [Common]
    3. The World Is Yours – [Nas]
    4. Everybody Loves the Sunshine – [Roy Ayers]
    5. Still Not a Player – [Big Pun]
    6. Excursions – [A Tribe Called Quest]
    7. Mass Appeal – [Gang Starr]
    8. East Side LB – [Twinz feat. Warren G]
    9. Ring Ring Ring (Ha Ha Hey) – [De La Soul]
    10. Joints & Jams – [Black Eyed Peas]
    11. Back and Forth – [Aaliyah]
    12. Brown Sugar – [D’Angelo]
    13. Make It Last Forever – [Keith Sweat]
    14. Runnin’ – [The Pharcyde]
    15. Sky’s the Limit – [Notorious B.I.G.]
    16. The Crossroads – [Bone Thugs-n-Harmony]
    17. The Next Episode – [Dr. Dre]
  • Moods – Elevate (gościnny mix dla U Call That Love)

    Moods – Elevate (gościnny mix dla U Call That Love)

    2–3 minut

    Styczeń i luty kojarzą się większości osób z długimi i niemal niekończącymi się wieczorami. Okres zimowy różnie wpływa na aktywność ludzi, aczkolwiek nie można odmówić tym kilku miesiącom jednego – wprowadzania spokoju i harmonii do życia codziennego każdego z nas. W tym wszystkim znajdzie się też miejsce na dalsze plany i powstające idee rozwijające się w zimowej scenerii. Spędzanie długich godzin w zaciszu domowym oraz praca nad następnymi konceptami stanie się przyjemniejsza przy odpowiednim zestawie muzycznym. O właściwy nastrój i inspiracje zadba holenderski producent Moods. Twórca z Niderlandów przygotował kolejny gościnny mix dla U Call That Love, „Elevate”, będący fuzją instrumentalnych brzmień muzycznych.

    Mieszkaniec Rotterdamu pojawił się wcześniej w serwisie za sprawą swoich dwóch projektów – kompilacji „Traveling Through Sound” sprzed trzech lat oraz wydanego w ub.r. projektu „Break Out EP”. Beatmaker należy do grona nowej fali artystów zasługujących na dalszą obserwację i to nie tylko ze względu na własne dokonania, ale również smykałkę do tworzenia udanych miksów. W ub. miesiącu Holender wypuścił niezwykle klimatyczny projekt „Hope (InspireMix)”, zawierający stonowane i uduchowione nagrania. Drugi mix Moodsa„Elevate” – powstał specjalnie dla U Call That Love.

    Tracklista tego wydawnictwa obejmuje 12 utworów artystów z różnych stron świata. Materiał otwiera niezwykle adekwatne obecnie nagranie Potatohead People„Snow Problem”. Następnie mamy „Passport” duetu Tensei pochodzące z ich ubiegłorocznej płyty „Two”. Kompozycje BMB aka Spacekida oraz Maggza & Omariego T należą do jednych z ulubionych tracków Moodsa. „The Time Inbetween” Afta 1 zachwyca swoją wyjątkowością. „Adaptacao” Ohmegi Wattsa dodaje pierwiastek instrumentalnego hip hopu do całości miksu. Utwór ten delikatnie przechodzi w „My Mind Travels Far From Ghetto’s To Galaxies” Figuba Brazlevica, jednego z najciekawszych europejskich beatmakerów w tym momencie. W drugiej części  Prace pokazuje swoje niemałe umiejętności w „Yeah”. Po tym nagraniu schemat projektu ulega pewnej zmianie dzięki energetycznemu „Love Number” Eproma. Christoph El Truento za sprawą „Push On” nadaje tempa końcu materiału, świetnie łącząc się z „Thank You All The Time Forever” Doriana Concepta. Całość zamyka „Music Is The Word” Holendrów z The Planty Herbs, stanowiąc znakomitą puentę „Elevate”.

    Poniżej krótkie podsumowanie miksu dokonane przez Holendra:

    Stworzyłem selekcję podnoszących na duchu utworów/muzycznych krajobrazów pochodzących od różnych artystów, którzy inspirują mnie w życiu codziennym i muzyce.

    „Elevate” trafiło do odsłuchu na Mixclouda i Soundclouda. Ponadto projekt można bezpłatnie pobrać korzystając z poniższego odnośnika.

    Więcej informacji o Moodsie znajdziecie na Facebooku, natomiast wszystkie jego nagrania są dostępne na Soundcloudzie i Bandcampie.

    Okładka & mix: Moods

    DOWNLOAD: Moods – „Elevate”

    Tracklista

    1. Potatohead People – Snow Problem
    2. Tensei – Passport
    3. BMB aka Spacekid – Change Of Scenery Pt. 2
    4. Maggz & Omari T – Quick Shave
    5. Afta 1 – The Time Inbetween
    6. Ohmega Watts – Adaptacao (Instrumental)
    7. Figub Brazlevic – My Mind Travels Far From Ghetto’s To Galaxies
    8. Prace – Yeah
    9. Eprom – Love Number
    10. Christoph El Truento – Push On
    11. Dorian Concept – Thank You All The Time Forever
    12. The Planty Herbs – Music Is The Word
  • Jazz-hopowa kapsuła czasu Exact Change Project + wywiad z artystami

    Jazz-hopowa kapsuła czasu Exact Change Project + wywiad z artystami

    6–9 minut

    W muzyce ogromne znaczenie odgrywają znajomości i powiązania w branży. Często dzięki temu prowadzenie kampanii promocyjnych poszczególnych wydawnictw staje się łatwiejsze i przyjemniejsze. Nie ma w tym żadnego zaskoczenia, gdyż każdy wie, iż bezpośrednia pomoc otrzymywana od ludzi dodatkowo napędza do dalszego działania. Wszystko to widać jak na dłoni na przykładzie niezależnych artystów, wśród których mnóstwo osób ma trudności z dotarciem do w miarę licznego spektrum odbiorców. Twórczość niejednego twórcy zasługuje na większe uznanie, co można po części osiągnąć dzięki pracy u podstaw. Bez dwóch zdań warto poświęcić więcej miejsca grupie Exact Change Project, której debiutancki jazz-hopowy album „Escape Capsule” powinien spokojnie przyćmić kilka tuzinów płyt z ub.r.

    Współczesne projekty nawiązujące do wczesnych dokonań Gang Starr i twórczości obozu Native Tongues, Dream Warriors czy Digable Planets co rusz pojawiają się w undergroundzie. Formula J & Luge dołączają do długiej listy artystów oscylujących w klimatach jazz-hopowych, wyróżniających się jednak pod pewnymi względami od swoich partnerów po fachu. Początków znajomości obu postaci należy szukać w nowojorskim Queens, gdzie zapoznali się dobrych kilka lat temu. Jednak pomysł powołania do życia zakiełkował w ich głowach w trakcie pobytu w stolicy Argentyny, Buenos Aires. Duet przeniósł się do Ameryki Południowej aby kształcić się w kierunku jazzu, największej pasji amerykańskich twórców. Po pewnym czasie spędzonym wśród lokalnych muzyków rodowici nowojorczycy postanowili nagrywać tracki oparte o jazzowe standardy. Wspólna praca nad beatami doprowadziła do realizacji longplaya łączącego jazz, hip hop i tzw. żywe instrumenty. „Escape Capsule” ukazało się już po powrocie Exact Change Project do Nowego Jorku.

    Premiera płyty odbyła się w połowie września ub.r. Grupa zdecydowała wypuścić materiał własnym sumptem, skupiając się na promocji wydawnictwa głównie na rynku lokalnym. Formula J & Luge odpowiadają za stworzenie szkieletu longplaya. Pierwszy z nich zajął się warstwą liryczną na „Escape Capsule”, zaś drugi za kompozycję i klawisze obecne na albumie. Oprócz tego, duet dobrał sobie liczne grono postaci pracujących na końcowy efekt materiału – P. Ahets Etcheberry (perkusja), P. Mourelle (gitara i efekty), J. Nenezian (trąbka), S. Flaiban (wokal), V. Justine (wokal), J. Suggs (trąbka) & M. Lagomarsino (głos w utworze „Communique (The Message)”). Artyści kapitalnie połączyli wszystkie składowe, przedstawiając jeden z najważniejszych jazz-hopowych albumów 2012 roku. Charakter wydawnictwa najlepiej oddaje otwierające LP „New School”, w którym Formula J po kolei wyjaśnia poszczególne założenia Exact Change Project. Wszystkie nagrania zawarte na albumie są niezwykle dopieszczone, sprawiając, że obcowanie z tym projektem jest nad wyraz przyjemne. Kapsuła czasu formacji zabiera słuchaczy minionych epok w dziejach muzyki, w których odbiorcy doceniali wszystkie płyty osadzone w jazzowych klimatach.

    W tym miejscu przygotowałem niespodziankę w postaci wywiadu przeprowadzonego niedawno z Formulą J. W trakcie rozmowy zostają rozszerzone wątki powstania Exact Change Project, dowiadujemy się wiadomości o obecnej scenie muzycznej w NYC, a także poznacie dodatkowe kulisy powstania albumu.


    Cześć, jak się miewasz? Przede wszystkim chciałbym zapytać Cię o początki powstania grupy. Exact Change Project to duet pochodzący z nowojorskiego Queens, ale znajdziemy też inne miasto, które odegrało znaczącą rolę przy ukształtowaniu tej formacji – stolicę Argentyny, Buenos Aires. Czy mógłbyś mi powiedzieć, co dokładnie zaprowadziło Was do tego miejsca?

    Formula J: Oryginalnie pochodzimy z Queens. Znam Luge’a od około 10 lat. Zaczynaliśmy wspólnie grać muzykę około 6 lat temu i po prostu opieraliśmy całość naszych sesji o jazz przebywając w studiu naszego przyjaciela na Manhattanie. W 2008 roku przeprowadziłem się do argentyńskiego Buenos Aires, aby bardziej skupić się na muzyce, innej kulturze i języku hiszpańskim. Luge przeniósł się do tego miasta w 2010 roku, aby studiować grę na pianinie, po tym jak mu powiedziałem o tamtejszej scenie jazzowej. W tym czasie mieszkałem wraz z pewnymi jazzowymi kocurami i od momentu, gdy Luge pojawił się tam, zaczęliśmy nagrywać beaty. Pisałem do tych beatów i ostatecznie uformowaliśmy zespół z pewnymi innymi muzykami jazzowymi i rozpoczęliśmy nagrywać album.

    „Escape Capsule” ukazało się 18 września ub.r. Czy jesteś zadowolony z otrzymanego do tej pory feedbacku?

    Formula J: Niezupełnie. Przez to, że przenieśliśmy się na kilka lat do Buenos Aires, było trudno wrócić i od razu wydać album. Nie otrzymaliśmy tak naprawdę szansy uzyskania silnego wsparcia dla tego projektu. Ponadto zrobiliśmy wszystko całkowicie niezależnie.

    Zaprosiliście na album wielu muzyków, aby skomponować wszystkiego struktury LP. To jest niecodzienna droga do stworzenia albumu hip hopowego w tym momencie. Czy czujecie się jak ortodoksyjni artyści, którzy preferują organiczny hip hop w erze brzmień syntetycznych i elektronicznych?

    Formula J: Obaj jesteśmy wychowani na jazzie; Luge studiuje grę na pianinie, a ja kształcę się nieco w kierunku jazzowych brzmień. Jesteśmy dużymi fanami instrumentacji na żywo oraz improwizacji w ogóle, więc jest dla nas ważne używanie tzw. żywych instrumentów w trakcie naszych występów i na albumie. Zostało też powiedziane, że uwielbiamy pewnych współczesnych producentów. Koty pokroju Flying Lotusa i Thundercata świetnie wypadają teraz, ale obecnie jest trudno wejść do mainstreamowych beatów. Widzimy mnóstwo powtórzeń i beaty są przesycone dźwiękami bez uwzględnienia muzycznej orkiestracji. Staramy się wtopić to, co kochamy w muzyce hip hopowej wraz z rzeczami, które uwielbiamy w jazzie.

    Dlaczego zdecydowaliście zatytułować album właśnie w ten sposób? Czy to jest ucieczka od sceny muzycznej w 2012 roku i powrót do wcześniejszej epoki dzięki Waszej kapsule czasu?

    Formula J: Zatytułowaliśmy album jako „Escape Capsule” z kilku powodów. Chcemy, aby ludzie wyobrazili płytę, muzykę jako w formie Kapsuły Ucieczki. To może być ucieczka od każdego dnia w życiu, od muzyki popularnej, którą ludzie mieli w zwyczaju słuchać, od twojej pracy, kraju, cokolwiek. Dla nas to reprezentuje Ucieczkę, zmiany jakie zaszły w naszym życiu i karierach, kiedy zdecydowaliśmy porzucić nasze prace i przenieść się do Argentyny.

    Jak wygląda teraz nowojorska scena hip hopowa? Czy to jest dobre miejsce dla takich artystów jak Wy w tym momencie? Domyślam się, że wynieśliście dużo doświadczenia z innych środowisk, głównie jazzowych, więc pewnie przypatrujecie się rapowi w NYC z nieco innej perspektywy.

    Formula J: Nowojorska scena jest właściwie interesującym miejscem w tym momencie. Znajdziemy tutaj mnóstwo kotów, którzy są tuż za rogiem od prawdziwego wybuchu popularności, ale prawdopodobnie nadal uważanych za undergroundowych przez większość. Mówię tutaj o Joeyu Badassie, Das Racist, Actionie Bronsonie, Mr. MFN eXquire’u, etc. Obecnie wygląda na to dla nas, że wszystko rozchodzi się wokół tego, kogo znasz w mieście. Gramy dużo koncertów, ale to jest wyzwanie, aby zdobyć rozpowszechnioną pozycję w tym miejscu.

    W Argentynie zawsze spędzaliśmy czas z muzykami jazzowymi, którzy zawsze byli za naszą muzyką. Nieważne co zrobiliśmy, oni posiadali pewien szacunek dla nas, ponieważ pochodziliśmy z Nowego Jorku, istotnym mieście dla jazzu. Obok rapowego ruchu odbywającego się w NYC, nasza muzyka różni się od większości dzisiejszego hip hopu, więc nigdy nie wiadomo jak ludzie odbiorą naszą muzykę.

    Dziękuję za wywiad. Pozostało już tylko ostatnie pytanie. Jakie macie plany na 2013 rok?

    Formula J: W tym momencie mamy naprawdę świetny zespół tutaj w NYC. Naszym planem jest dalsze utrzymanie grania imprez w Nowym Jorku w trakcie pierwszych miesięcy 2013 roku, a następnie przy odrobinie szczęścia wybranie się na tour w dalszej części roku. Zamierzamy wypuścić teledysk do utworu „Space Slingin’” nieco po Nowym Roku (videoclip już został opublikowany – przyp.red.), więc zdecydowanie nie możemy się tego doczekać. Rozglądamy się także za poznaniem fanów z całego świata i podzielenia się muzyką z tyloma osobami z iloma będzie to możliwe. Posiadamy mnóstwo nowych tracków, które będziemy grać na naszych występach, więc mamy też nadzieję do nagrania follow-upu do „Escape Capsule” w ciągu następnych miesięcy. Prawdopodobnie nagramy następny album trochę inaczej, przy jeszcze większym wykorzystaniu sprzętu studyjnego. Zobaczymy jak to wyjdzie jednak. Do usłyszenia.


    Wrześniowe wydawnictwo nowojorskiej grupy znajdziecie na Bandcampie. Płytę można bezpłatnie pobrać w wersji elektronicznej korzystając z tego serwisu. Wersja fizyczna „Escape Capsule” również jest dostępna na tej stronie, a przy pomyślnych wiatrach niebawem trafi do powstającego powoli sklepu U Call That Love. Dodatkowo można nabyć na BC koszulkę formacji. Exact Change Project wypuściło niedawno teledysk nagrany do singla „Space Slingin’”, o którym wspomnieliśmy w wywiadzie. Ponadto longplay promuje też klip powstały do „Wine n Dime”.

    Aktualizacja: Exact Change Project zrealizowali trzeci videoclip promujący „Escape Capsule”. Tym razem nowojorska formacja nagrała teledysk do zamykającego album „Ya Gotta Have Heart”.

    Tracklista

    1. New School
    2. Exact Change
    3. Secret Formula
    4. Soma Sonora
    5. June Winter
    6. Descent (The Arrival)
    7. Space Slingin’
    8. Communique (The Message)
    9. Rebel Chant
    10. Intipunku
    11. Wine n Dime
    12. Keep It Jazzy
    13. Ya Gotta Have Heart
  • Darmowy album: Weird Science – The Lo-Fi Experiment

    Darmowy album: Weird Science – The Lo-Fi Experiment

    2–3 minut

    Znaczenie serwisów muzycznych w przemyśle fonograficznym sukcesywnie wzrasta. Dotyczy to nie tylko rozbudowanych stron docierających codziennie do dziesiątek tysięcy użytkowników, jak i niewielkich witryn dedykowanych sympatykom określonych niszy. Już wielokrotnie podkreślałem rangę istotnych miejsc dla zwolenników undergroundu, takich jak The Find Magazine, The Word Is Bond, BamaLoveSoul, Kevin Nottingham, Platform 8470 i pozostałych tematycznych serwisów. Szczególną sympatię darzę drugi z ww. serwisów. Niedawno WIB wydało dwie nowe kompilacje, ale w tym miejscu chcę wrócić do jednej płyty z września ub.r., nad którą ta strona objęła patronat. Niemal równo 4 miesiące temu odbyła się premiera darmowego longplaya Weird Science, „The Lo-Fi Experiment”. Artyści otrzymali pomoc przy promocji LP od The Word Is Bond i The Wonderful World of Carminelitta.

    Do tej pory pojawiło się na U Call That Love kilka wydawnictw sygnowanych przez anglojęzyczną stronę założoną 3 lata temu. Wcześniej w serwisie opublikowałem artykuły o charytatywnej składance „Hope For Tomorrow” oraz albumie Awona & Kameleon Beats „Concentration Gradient”. W drugiej połowie ub.r. WIB wspólnie z Carminelittą, należącą również do redaktorów na tej witrynie, nawiązało bliską współpracę z obozem Prosthetik Intelligentz. Grupa składająca się z producenta DoomGotBeats i rapera Ezzie’ego B. pokazała się już z dobrej strony w undergroundzie. Duet wywodzący się z Fayetteville w Północnej Karolinie nagrywa muzykę w zgodzie ze standardami lat 90.tych. Kilkanaście miesięcy temu ukazały się jednocześnie dwa premierowe materiały formacji – „The Sade Experience” i „The Sounds & Wonders EP”. Pierwsze wydawnictwo było hołdem złożonym przez kolektyw Sade, natomiast druga EP-ka przedstawiła światu autorskie produkcje zespołu. Warto podkreślić przy tym fakt, że oba projekty trafiły do sprzedaży w formacie fizycznym jako dwie oddzielne płyty CD sprzedawane razem, co docenili słuchacze wykupując ich cały nakład. Wyraźnie zadowoleni tym obrotem spraw artyści postanowili wypuścić następne przedsięwzięcie.

    Za powstanie „The Lo-Fi Experiment” odpowiada Ezzie B. wraz z beatmakerem R8dr, powołując do tego grupę Weird Science. Wydawnictwo docenili redaktorzy The Word Is Bond i The Wonderful World of Carminelitta, a ich pomoc przy promocji płyty wpłynęła na odbiór materiału przez opinię publiczną. Wspólny album niezależnych twórców to prawdziwa oda do korzennych form rapowych. Duet obył się bez gościnnych udziałów innych wykonawców, dostarczając własną wizję projektów tworzonych przez rapera i producenta. Już od pierwszego utworu („Coast To Coast”) widać, że artyści znakomicie rozumieją się i pieczołowicie realizują własne pomysły. „Mic Check” (kapitalny remix tego nagrania) brzmi jakby pochodził sprzed dobrych kilku lat, nadając tempo pozostałej części longplaya. „Making A Classic”, „Hello America” czy „Post-Traumatic Rap” pod względem produkcji oraz warstwy lirycznej wypadają więcej niż przyzwoicie. Przedstawiciele Karoliny Północnej kolejny raz pokazali się z jak najlepszej strony, a po ich nadchodzącą serię „The Fore Seasons” powinno sięgnąć jeszcze większe grono odbiorców niż do tej pory.

    R8dr & Ezzie B umieścili swoje wydawnictwo na Bandcampie. „The Lo-Fi Experiment” można odsłuchać i/lub pobrać korzystając z tego serwisu (link poniżej). Prosthetik Intelligentz zagoszczą niebawem ponownie na stronie, tym razem za sprawą ich projektu z grudnia 2011 roku, „The Sounds & Wonders EP”.

    DOWNLOAD Weird Science – „The Lo-Fi Experiment”

    Tracklista

    1. Coast To Coast
    2. Mic Check
    3. Making A Classic
    4. Epiphany
    5. Carl’s Jam
    6. Hello America
    7. Post-Traumatic Rap
    8. Shante’s Jam
    9. Mic Check Remix
  • Zapracowani JR & PH7 z nowymi projektami

    Zapracowani JR & PH7 z nowymi projektami

    4–6 minut

    Analizując działalność współczesnych producentów szybko można dojść do kilku wniosków. Po kilku rewolucjach w branży muzycznej i funkcjonowaniu sieci internetowej na przestrzeni ostatnich lat wszelkie bariery w dostępie do wydawnictw z różnych stron świata, a przy tym dotarcie do określonej grupy docelowej, zostały zatarte. Dzięki temu łatwo zestawić ze sobą i porównać wydawnictwa beatmakerów z USA, Kanady, Starego Kontynentu, Japonii czy Australii i Oceanii. Niezależnie od współrzędnych geograficznych i liczby wydanych do tej pory projektów, widać przejrzysty podział na beatmakerów specjalizujących się w tworzeniu stricte instrumentalnych płyt oraz postaci ochoczo współpracujące z raperami i/lub wokalistami. W drugim koszyku umieścimy JR & PH7 pochodzących z niemieckiej Kolonii. W ub.r. duet wypuścił masę produkcji na czele z trzecim longplayem, „The Good Life”.

    Zachodni sąsiedzi Polski posiadają wyrobioną i mocną pozycję w niezależnych kręgach około hip hopowych, a osoby skupione wokół Melting Pot Music, Project: Mooncircle czy Jakarcie Records cieszą się względnie dużym uznaniem w undergroundzie. Właśnie z tą ostatnią oficyną wydawniczą są związani Jörg Rottgardt (mieszkający obecnie w Kopenhadze) & Peter Härle. Beatmakerzy wychowani na klasycznym rapie wypuścili debiutancki album „The Standard” (River City Music Entertainment) pod koniec 2008 roku w Japonii. Wydanie winylowe płyty przyszło kilka miesięcy później za sprawą australijskiego Supercity, zaś na rynku amerykańskim wydawcą płyty CD zostało Foundation Media. Projekt zaskoczył niejednego słuchacza nie tyle pod względem jakości materiału, co zacną obsadą gości (m.in. Planet Asia, Rakaa Iriscience, Edo.G, Guilty Simpson, Black Milk, Skyzoo, Oddisee). JR & PH7 zaprosili niemniej uznanych wykonawców na drugie LP, „The Update” (Soulspazm Records/Jakarta Records) z końca 2010 roku. Na tym krążku pojawili się choćby Evidence, Torae, Termanology, Theory Hazit, Trek Life, Strange Fruit Project i kilku Emcees obecnych wcześniej na pierwszym longplayu niemieckich artystów. Po opublikowaniu tego albumu producenci zrealizowali kilka 12″ wydanych na przestrzeni 2011 roku („Let’s Get It”, „Do It For You”, „Top Rank” i „Bloody Sunday”). Beatmakerzy postanowili nie zwalniać tempa i na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy opublikowali masę nowych wydawnictw.

    W pierwszej połowie ub.r. duet opublikował dwie dwunastki – rozszerzoną „My Favourite Demons” (wydane w formacie fizycznym przez Supreme Heights) i bardziej standardową „Forgot To Forget”. Oba wydawnictwa stanowiły przedsmak tego, co JR & PH7 przygotowali na drugie półrocze. Pod koniec czerwca producenci ogłosili wypuszczenie w pierwszej połowie lipca „Waiting For The Good Life” EP z udziałem ponownie przedstawicieli amerykańskiego undergroundu. Na płycie swoje zwrotki zaprezentowali Chuuwee, P. Blackk, The Regiment, St. Joe Louis, Vincent J. Kelly, Actual Proof, Slum Village, Guilty Simpson, Rasco i El Da Sensei. Płytę znajdziemy na Bandcampie (wydanie fizyczne EP-ki trafiło do obiegu za sprawą Soulspazmu). Przy okazji niemieccy artyści poinformowali o zbliżającej się premierze ich trzeciego albumu, „The Good Life”.

    Tracklista

    1. Travellin’ feat. Act Proof & Chuuwee
    2. Fallin’ For You feat. The Regiment
    3. We Do It (Remix) feat. KVBeats & Slum Village
    4. We On Some Cool Shhh feat. P. Blackk
    5. Dime Piece feat. Rasco
    6. Feel Good feat. Fresh Daily & Sundown
    7. One Life To Live feat. El Da Sensei & St. Joe Louis
    8. All For You feat. Guilty Simpson & Vincent J. Kelly

    Zanim jednak doszło do wydania albumu ukazującego dobre strony życia, wypuszczono bezpośredni teaser longplaya w postaci darmowego mixtape’u zawierającego strony B singli, niepublikowane dotąd utwory i remiksy – „So Far, So Good”, które trafiło na stronę DJBooth.net. Po tym wstępie i zaprezentowaniu dwóch singli promujących album („Until It’s All Said And Done” i „Who Want What”), odbiorcy byli już gotowi na nowe LP duetu. Pod względem koncepcji „The Good Life” (Soulspazm Records/Foundation Media/Jakarta Records) nie różni się od swoich poprzedników. JR & PH7 ponownie przygotowali kilkanaście beatów opartych o korzenne formy hip hopowe, do których swoje 16-stki dograło mnóstwo raperów. Kto zagościł na trzeciej płycie Niemców? Przede wszystkim Freeway, Phonte, Saigon, Roc Marciano, Sean Price, Ras Kass, The Kid Daytona, Torae, Guilty Simpson & Skyzoo. Zestawienie tak mnogiej liczby Emcees w 15 trackach nie do końca przekonało opinię publiczną i trudno temu dziwić się. Biorąc po zwrotce od poszczególnych raperów i upychając je w wybranych nagraniach nie czuć momentami żadnej spójności i myśli przewodniej LP. Niektórzy goście również sprawili srogi zawód nie prezentując się w rewelacyjnej formie. Gospodarze albumu znacznie więcej zyskaliby na producenckim wydawnictwie zrealizowanym z 1-2 wykonawcami, co być może nastąpi w niedalekiej przyszłości.

    Niemiecki duet rzetelnie i sumiennie podszedł do promocji swoich nagrań z drugiej połowy ub.r. JR & PH7 sukcesywnie wypuszczali informacje prasowe dotyczące wszystkich wydawnictw, a także zrealizowali kilka teledysków. Obrazy nagrano do „Until It’s All Said And Done” (początkowo singiel powstał tylko przy udziale Skyzoo), „Poppin’ Fly” oraz „Humid Nights”. „The Good Life” ukazało się w wersji elektronicznej oraz fizycznej (stream LP dostępny na Bandcampie). Za wydanie płyty winylowej i CD odpowiada Jakarta Records. Szeroko zakrojona kampania promocyjna przyniosła dziesiątki publikacji w serwisach muzycznych, jednak rozbicie jej na szereg newsów zbiegło się z brakiem obszerniejszych artykułów poświęconych najważniejszemu projektowi europejskich beatmakerów. Jak widać zabiegi marketingowe w dzisiejszym świecie wypadają naprawdę różnie, a ich efekty niekiedy są bardzo zróżnicowane.

    Tracklista

    1. Until It’s All Said And Done feat. Sean Price & Skyzoo
    2. Goodbye feat. Phonte & Median
    3. It Is What It Is feat. Fly Union & Chuuwee
    4. Poppin’ Fly feat. Hezekiah & Thomas Clay
    5. Makin’ Moves feat. King Mez & Roc Marciano
    6. Magic feat. Torae and Mela Machinko
    7. Who Want What feat. Freeway, Saigon & Ras Kass
    8. Humid Nights feat. The Kid Daytona
    9. Silent Symphonies feat. J.Good & Vincent J. Kelly
    10. Mellow Relax feat. The Regiment
    11. Finding Out feat. Mela Machinko
    12. Motor City Movin’ feat. Guilty Simpson & Journalist 103 (The Left)
    13. Uncut Raw feat. Caucasian
    14. Just Like SAC feat. Chuuwee
    15. Never Enough feat. St. Joe Louis
  • Keith Science przedstawia debiutanckie wydawnictwo muzyczne

    Keith Science przedstawia debiutanckie wydawnictwo muzyczne

    2–3 minut

    Wprowadzenie streamingu nagrań muzycznych należy uznać za najlepszą rzecz jaka przytrafiła się w przemyśle fonograficznym od dobrych kilku lat. Serwisy takie jak Bandcamp, Soundcloud czy Mixcloud w błyskawicznym tempie znalazły dziesiątki tysięcy sympatyków na całej kuli ziemskiej. Przeglądając wybrane statystyki tej pierwszej strony można dostrzec sukces tego przedsięwzięcia. Od września 2008 roku łączna sprzedaż na Bandcampie przekroczyła 30 milionów USD, na co złożyło się blisko 4,5 miliona transakcji. Twórcy umieszczający muzykę jako „name your price” uzyskują z reguły o 50% większe wpływy ze sprzedanych nośników. Dzięki temu serwisowi można co rusz odkrywać wspaniałe pokłady nowej muzyki. W tej kategorii umieścimy debiutancki album beatmakera z Brick City, Keitha Science’a – „Vessels of Thought Volume II”.

    New Jersey posiada już swoich przedstawicieli na U Call That Love (K-Def, Beneficence, Apache), a wszyscy z nich są związani z klasyczną formą hip hopu. Bohater niniejszego artykułu również należy do zagorzałych zwolenników korzennego rapu. Przyszły producent w czasach swojej młodości wychował się na klasykach gatunku (Gang Starr, Pete Rock & C.L. Smooth, D.I.T.C., Large Professor, Nas, Mobb Deep i wielu innych), chociaż początkowo sporo czasu spędzał przy innych gatunkach muzycznych. Keith Science swoje pierwsze beaty nagrywał już 20 lat temu, ale musiały minąć długie lata zanim zdecydował się na wydawanie muzyki. Twórca ze Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych wypuścił kilka projektów utrzymanych w różnym klimacie, aczkolwiek dopiero od „Vessels of Thought Volume I” rozpoczął on poważne przedsięwzięcia. Follow-up do tego wydawnictwa ukazał się w połowie października ub.r. i jest traktowany jako pełnoprawna debiutancka płyta artysty. „Vessels of Thought Volume II” to prawdziwa perełka i jeden z najwartościowszych instrumentalnych longplayów ostatnich miesięcy.

    Beatmaker zdecydował się na wydanie materiału własnym sumptem, powołując do tego label Central Wax Records. W porównaniu do wielu współczesnych producentów idących wraz z nowymi trendami w branży, Keith Science pozostaje wierny starej szkole muzycznej.

    W czasie, gdy dziesiątki twórców wypuszcza krótkie utwory trwające 1-2 minuty, nie raz przypominające bardziej szkice, aniżeli pełnoprawne nagrania, to artysta z Brick City przedstawia długie instrumentale i nie wybiera drogi na skróty. „Vessels of Thought Volume II” konstrukcją przypomina wydawnictwa sprzed kilku lat – dłuższe kompozycje oparte o mocną perkusję i kapitalny sampling. Nagrania występujące na tym albumie z powodzeniem można potraktować jako podkłady do tracków z udziałem raperów bądź wokalistów. Boom bapowe brzmienie longplaya przywodzi na myśl produkcje z pierwszej połowy lat 90.tych i co najważniejsze, czuć w tych utworach autorskie pierwiastki i umiejętną realizację wszystkich założeń. „Soldiers II”, „Coleco”, „Cloud”, „Tropic” czy „Sepia” stanowią najlepszą wizytówkę płyty, choć tak naprawdę całość LP stoi miejscami wręcz na niebotycznym i rzadko spotykanym dzisiaj poziomie. Pozostaje tylko żałować tego, iż ten projekt nie trafił póki co do szerokiego spektrum odbiorców, lądując w szufladzie z napisem „przespane i pominięte wydawnictwa”.

    Album mieszkańca New Jersey znajdziecie na Bandcampie. „Vessels of Thought Volume II” ukazało się zarówno w formacie elektronicznym, jak i fizycznym (płyta CD). Digipacki można bezpośrednio zamówić korzystając z BC. Producent opublikował także snippety longplaya dostępne na YouTube. Instrumentalna płyta Keitha Science’a to jeden z najlepszych ubiegłorocznych projektów tego typu. Szkoda tylko, że wydawnictwo nie zostało dostrzeżone przez większość serwisów muzycznych.

    Tracklista

    1. Polygon
    2. Soldiers II
    3. Elevations
    4. Coleco
    5. Archon II
    6. CCM
    7. Blocks
    8. Cloud
    9. Tunnels III
    10. Tropic
    11. Century
    12. Sepia
    13. Penni
  • Eklektyczne formy wyrazu Iana Kamau

    Eklektyczne formy wyrazu Iana Kamau

    3–4 minut

    Wśród dziesiątek postaci pojawiających się w niezależnych kręgach około hip hopowych nietrudno o niekiedy ogromne zróżnicowanie w twórczości poszczególnych jednostek. Odmienny styl prezentowany przez wykonawców mieszkających na co dzień w różnych zakątkach świata uwidacznia się przy okazji obcowania z ich muzyką. Zapoznając się z undergroundowymi wydawnictwami pochodzącymi ze Wschodniego i Zachodniego Wybrzeża USA już widać nie raz znaczne różnice pod względem procesu twórczego i realizacji pojedynczych utworów. Jeżeli te obserwacje rozszerzymy na inne kontynenty, to szybko ujrzymy piękną różnorodność muzyczną. Do jednych z najciekawszych i najoryginalniejszych twórców należą osoby wywodzące się z Afryki i Karaibów. Z drugiego z tych regionów pochodzi rodzina Iana Kamau, artysty odznaczającego się niezwykłą wrażliwością na albumie „One Day Soon” z października 2011 roku.

    Kanadyjscy twórcy są coraz silniej eksponowani w serwisie. Wcześniej na stronie ukazały się artykuły o Souls Rest, Piece of Mind, Muneshine’ie (oraz Twin Peaks), czy DJ’u Brace’ie. Jednak w porównaniu do tych wykonawców Ian Kamau wypada zupełnie inaczej. Zresztą trudno szybko znaleźć innych przedstawiciela świata muzycznego posiadających podobną wizję artystyczną, sięgających przy tym do podobnych środków wyrazu jak mieszkaniec Toronto. Jego rodzice będący reżyserami i scenarzystami filmowymi, przenieśli się do Ameryki Północnej z Trynidadu i Tobago w 1970 roku. Pomimo tego iż przyszły producent i wokalista wychował się na kanadyjskiej ziemi, to jego twórczość opiera się na kulturze kraju swoich przodków. Wokół tego Kanadyjczyk realizuje wszystkie swoje pomysły.

    Ian Kamau długo zwlekał z nagraniem pełnego albumu, chociaż debiutanckie wydawnictwo artysty („First EP”) pojawiło się blisko 10 lat temu. Jeszcze przed wypuszczeniem longplaya ukazały się dwa mixtape’y – „Selected tracks from September 9 Vol. 1 & 2” (2009) i „Vol. 3 Love and Other Struggles” (2010). Po zebraniu doświadczenia dzięki tym projektom, wykonawca poczuł, że właśnie nadszedł właściwy moment na wydanie „One Day Soon”, produkcji wyróżniającej się pomiędzy innymi nagraniami pod kilkoma względami. Jako wprowadzenie do świata „ODS”, wykonawca wydał we wrześniu 2011 roku rozszerzoną EP-kę „Cocoons”. Materiał odpowiednio wprowadził słuchaczy w klimat nagrań jego longplaya.

    Wszystkie składowe płyty pochodzącej z października 2011 r. kanadyjski twórca ułożył samodzielnie. Przedstawiciel sceny muzycznej z Toronto odpowiada za napisanie tekstów do 16 tracków znajdujących się na albumie, stworzeniem warstwy muzycznej oraz wydaniem materiału pod skrzydłami Creation Co. (człowiek-orkiestra, nieprawdaż?). Co sprawia, że utwory zgromadzone na „One Day Soon” wybijają się na tle setek pozostałych nagrań? Ian Kamau przelał do wszystkich produkcji całą swoją pasję, wiedzę muzyczną, chęć do tworzenia kompozycji o podniosłym charakterze. Uduchowiony charakter projektu wynosi niniejsze wydawnictwo na zupełnie inny poziom, a karaibskie korzenie gospodarza LP odgrywają tutaj dużą rolę. Artysta korzysta z wielu form wyrazu; oscyluje wokół spoken wordu, momentami podśpiewuje, a niekiedy przypomina twórcę gospelowego. Jego wyjątkowa barwa głosu czyni z opowieści o życiu doczesnym, uczuciach czy obserwacjach społeczno-politycznych wspaniałe utwory. Na długo w pamięci pozostaną szczególnie „The Village”, „Yesterdays”, „Break Me Down”, „Sleeping Giant” i „Black Bodies”. Wysoką wartość artystyczną albumu doceniło szerokie grono odbiorców i dziennikarzy muzycznych, co jest dowodem na to, że postaci stawiający na wolność w swojej twórczości nadal mogą docierać do wielu słuchaczy.

    Z zawartością wydawnictwa kanadyjskiego twórcy można zapoznać się za pośrednictwem Bandcampa. „One Day Soon” w formacie elektronicznym można kupić w cenie zaledwie $1 CAD. Wydanie fizyczne albumu (płyta CD) jest dostępne w sprzedaży po $15 CAD. Ian Kamau zrealizował także kilka nagrań video promujących materiał. Wśród nich znajdziemy teledysk do jednego z najlepszych nagrań z LP – „The Village” – oraz kilka pobocznych krótkich klipów dostępnych na Vimeo.

    Aktualizacja: Wydanie fizyczne „One Day Soon” to coś niebywałego. Płyty kompaktowe ukazały się w kartonowym opakowaniach o wyższym grzbiecie wraz z dołączonymi skanami tekstów utworów i informacji o albumie pisanych ołówkiem (!). Do tego dołączono oddzielną książeczką poświęconą „The Village” oraz ręcznie pisane (!) podziękowania od Iana Kamau skierowane do każdego nabywcy projektu. Niesłychana inwencja twórcza, pomysłowość i dbałość o relacje ze słuchaczami.

    Tracklista

    1. Ngozi
    2. Heading Home
    3. The Village
    4. Yesterdays
    5. Now That I’m Alone
    6. Break Me Down
    7. Somewhere feat. Tumi
    8. Sleeping Giant feat. Ndichu N’gethe
    9. Maybe
    10. Hopes & Dreams feat. Karen Nile
    11. Black Boys
    12. Black Bodies
    13. Traffic
    14. In Love Again
    15. Stay
    16. Renaissance
Translate »