Tag: muzyka instrumentalna

  • Recenzja LP: Bluestaeb – 1991 Extraterrestrial

    Recenzja LP: Bluestaeb – 1991 Extraterrestrial

    3–5 minut

    Radio Juicy/Urban Waves Records | 2013

    W tym momencie nie sposób sobie wyobrazić funkcjonowanie branży muzycznej bez wszystkich udoskonaleń i ulepszeń z ostatnich lat. Oprócz szeregu udoskonaleń i ulepszeń pojawiły się też liczne znaki zapytania odnośnie przyszłości muzyki. W dzisiejszych czasach nie trzeba wiele, aby stać się artystą. Szczególnie to widać od strony produkcji muzyki. Czasy utożsamiane z długotrwałym i pracochłonnym procesie twórczym związanym ze starą maksymą „looking for the perfect beat” odeszły już niemal do lamusa. Większość nowych producentów brzmi tak samo i niekiedy potrzeba naprawdę dużo zachodu, aby z tej bezkształtnej masy, wyciągnąć na wierzch kogoś prawdziwe utalentowanego i pracującego nad swoimi utworami według starych sprawdzonych przepisów. Przykładem takiego beatmakera jest Bluestaeb, którego album „1991 Extraterrestrial” wypada kojarzyć.

    Nasi zachodni sąsiedzi mogą pochwalić się co najmniej kilkoma sprawnie działającymi labelami. Przedstawicielem jednego z nich, Radio Juicy, jest właśnie bohater dzisiejszej recenzji. Bluestaeb to rodowity berlińczyk, który zajmuje się tworzeniem muzyki od około 2007 roku. W pierwszych latach nie skupiał się on nagrywaniu materiału na konkretne projekty, powoli przygotowując się na zaprezentowanie swojej twórczości słuchaczom. Przed wypuszczeniem premierowego wydawnictwa beatmaker nawiązał bliższe kontakty z innymi wykonawcami (Figub Brazleviciem i pozostałymi), formułując Oldschool Future Tribe. Ponadto berliński artysta rozpoczął kooperację z kolejnymi niemieckimi stowarzyszeniami producenckimi – Krepkek i Beatgeeks. Po tych przedbiegach Bluestaeb zabrał się za nagrywanie debiutanckiej płyty. W maju 2012 roku wszystkie tracki na „Neo Retro” EP były już gotowe. Jednak materiał sprzed blisko 3 lat stanowił jedynie przetarcie przed premierowym jego longplayem. Już w chwili wydania „1991 Extraterrestrial” zwróciło na siebie uwagę pokaźne grono odbiorców.

    Jakie można odnieść pierwsze wrażenia przy zapoznawaniu się z debiutanckim albumem Bluestaeba? W oczy uszy rzuca się przede wszystkim umiejętne kształtowanie klimatu wszystkich utworów, łączących elementy wzięte z boom-bapu, trip hopu pokrytych grubą warstwą brzmień abstrakcyjnych. Po wstępnych obserwacjach łatwo wywnioskować, iż niemiecki twórca stara się dostarczyć odbiorcom znacznie bardziej rozbudowaną płytę, aniżeli standardowy beat tape. Wartością dodaną w tym wszystkim jest to, że producent stroni od powielania schematów znajdujących się na projektach całej maści innych twórców. Po kilkukrotnym przesłuchaniu „1991 Extraterrestrial” dokładnie widać, iż każda ścieżka została dokładnie rozrysowana, aczkolwiek gdzieniegdzie Bluestaeb nie dopracował w pełni swoich pomysłów.

    Instrumentalny album Niemca na pewno wyróżnia się klimatem. W końcu wcale nie jest prostą sztuką, aby dokonywać fuzji old schoolowego hip hopu i stricte abstrakcyjnych podkładów. W przypadku Niemca można zaobserwować, że podpatrywał on na pewno DJ’a Shadowa i RJD2 (wczesne lata ich działalności) – zresztą podkreślił on powyższe inspiracje w postaci interludium „What Does Your Soul Look Like”. Wychodząc z tego miejsca bazowego berliński beatmaker starał się własnoręcznie kreślić i formować muzyczne pejzaże. W większości przypadków sztuka ta udała mu się niemal znakomicie. Wystarczy tylko posłuchać plastycznego „Incense Pt.1”, przechodzącego następnie w ulotne „Cookie Monster Dreams”, aby docenić warsztat 23-letniego artysty. Również „Incense Pt.2”, „The Landing” i tytułowe „1991 Extraterrestrial” prezentują się okazale i stanowią ścieżki, które można zapamiętać na długo. Bluestaeb radzi sobie również w utworach z raperami – Teknical Development i Eloquent nienagannie spisali się w odpowiednio w „The Mission” i „Rapresent”. Jednak na tej płycie nie wszystko jest idealnie dograne. Część pomysłów nie doczekała się w pełni dobrej egzekucji, co widać na przykładzie „Out Of The Blue” z udziałem wokalistki LaNó. Niemiec powinien też zdecydować się na jasne określenie, co do długości i konstrukcji wybranych instrumentali. W poszczególnych miejscach trudno zgadnąć czy mamy do czynienia z pełnowartościowym nagraniem czy tylko jego zarysem, będącym jedynie interludium. Właśnie to jest zmora niejednego współczesnego producenta, który do końca nie potrafi określić, w którym kierunku podążają jego utwory. Niemniej jednak „1991 Extraterrestrial” jak najbardziej zasługuje na gromkie brawa, głównie za odczuwalny klimat i udane eksperymenty muzyczne.

    Jesień i zima to najmniej przyjazne pory roku. Dłużące się w nieskończoność jesienno-zimowe wieczory stanowią ciężką przeprawę dla niejednej osoby. Pomimo tego iż trwający obecnie okres przywodzi na myśl depresyjne stany, to stanowi przy tym idealny czas na takie płyty, jak właśnie „1991 Extraterrestrial”. Bluestaeb stworzył piękny i w całości oddający klimat dwóch najchłodniejszych pór roku album, który w niektórych momentach można uznać za niemal muzyczny majstersztyk. Z drugiej strony, nie należy zapominać o tym, że berlińczyk w pewnych miejscach może znacznie poprawić się. Niemiecki producent w niczym nie ustępuje bardziej znanym na świecie swoim rodakom, co też warto mieć na uwadze przy jego następnych nagraniach.

    Ocena: 3,5/5

    Tracklista

    Strona A

    A1 1991 Extraterrestrial
    A2 The Mission feat. Teknical Development
    A3 What Does Your Soul Look Like (Interlude)
    A4 Incense Pt.1
    A5 Cookie Monster Dreams
    A6 Out Of The Blue feat. LaNó

    Strona B

    B1 The Landing
    B2 Rapresent feat. Eloquent
    B3 Incense Pt.2
    B4 Soul Caliber 9mm
    B5 Foli
    B6 Outro
    B7 (Bonus) Incense Pt.1 Antitune Remix

  • Skalpel powraca z nowymi płytami

    Skalpel powraca z nowymi płytami

    5–7 minut

    W styczniu zawsze przygotowuję ranking bardziej istotnych płyt za poprzedni rok. Za każdym razem okazuje się, że istnieje sporo produkcji, którym nie poświęciłem odpowiedniej uwagi, przegapiłem i/lub odstawiłem na półkę z napisem „do przesłuchania później”. W związku z tym, że sięgam po szeroki wachlarz współczesnych wydawnictw, przeważnie na liście ląduje sporo projektów. W najbliższym czasie postaram się wyrównać zaległości z tego tytułu i przedstawić przynajmniej kilkanaście pominiętych wcześniej materiałów z 2014 roku. Wkrótce na naszej stronie pojawią się artykuły o płytach Your Old Drooga, Chestera Watsona, Atmosphere, Run The Jewels, The Black Opery, Ghostface Killah, Blu, The Koreatown Oddity i wielu innych. Zaczniemy jednak od zeszłorocznych materiałów rodzimej formacji Skalpel – „Simple” i „Transit”.

    Wszyscy nieco starsi słuchacze powinni pamiętać, jakie było poruszenie w kraju dekadę temu, gdy okazało się, że polscy wykonawcy rozpoczęli współpracę z brytyjską wytwórnią płytową Ninja Tune. Igor Pudło i Marcin Cichy zupełnie niepostrzeżenie dla nikogo, bez zbędnego szumu, weszli na początku tego stulecia do grona artystów nagrywających muzykę dla kultowej oficyny wydawniczej z siedzibą w Londynie. Skalpel dokonał wydawałoby się niemożliwego, w końcu przed podpisaniem kontraktu płytowego z NJ polski duet miał na swoim koncie miał jedynie dwa wydawnictwa – „Polish Jazz EP” i „Virtual Cuts” – które nie były zbyt mocno promowane poza granicami naszego kraju.

    Pomimo tego iż grupie z Wrocławia nie każdy wróżył zrobienie międzynarodowej kariery, to jednak włodarze Ninja Tune mocno wierzyli w swoich nowych artystów. Jak się szybko okazało, wcale nie przeliczyli się, gdyś wszystkie materiały wydane przez Skalpel stały na wysokim poziomie artystycznym. Już opublikowane w 2003 roku EP-ki „Sculpture” i „1958” ujawniły spory potencjał drzemiący w tej formacji. Wrocławianie opierali swoje nagrania głównie o sample wyniesione z polskich nagrań jazzowych z lat 60. i 70.tych, co w szybkim tempie stało się ich znakiem rozpoznawczym. Twórcy przekształcali następnie stare kompozycje w różnego rodzaju elektronikę, podawaną ze smakiem i dbałością o najmniejsze szczegóły. Dwa longplaye wydane przez duet – „Skalpel” i „Konfusion” – spotkały się z szeregiem pochlebnych opinii. Obie płyty doceniono nie tylko nad Wisłą, ale także w pozostałych krajach europejskich. Właśnie za sprawą tych wspaniałych wydawnictw (w ub. latach trafiła do sprzedaży reedycja winylowych wersji tych albumów) Skalpel uhonorowano Paszportem „Polityki” za 2005 rok w kategorii „Estrada”.

    Po zdobyciu tych laurów grupa nieoczekiwanie zaprzestała na długi czas aktywności na rynku wydawniczym. Członkowie tego zespołu skupili się na solowej działalności. W ostatnich latach więcej było słychać o Igorze Pudło, nagrywającym muzykę również pod pseudonimem Igor Boxx. Otrzymaliśmy od niego kilka udanych projektów – „Breslau”, „Dream Logic” i „Last Party In Breslau”. Natomiast Marcin Cichy przeważnie pomagał innym artystom przy nagrywaniu płyt (przeważnie od strony technicznej). Jednak w ostatnich dwóch latach ten artysta o wielu talentach pokusił się o serię wydawniczą pod aliasem Meeting By Chance. Wrocławianin opublikował m.in. „Meeting Illegal Art”, „Meeting By Chance”, „Moon Rock” i „IIII” (wszystkie jego materiały znajdziecie na Bandcampie). Po długim okresie bez wspólnej płyty bohaterowie niniejszego artykułu ponownie zdecydowali się wspólnie tworzyć muzykę. Pierwszy owoc sesji nagraniowych Skalpela„Simple” – ukazał się na rynku płytowym w maju ub.r.

    Od ostatnich nagrań Skalpela minęło naprawdę dużo czasu. Polska grupa musiała na nowo przystosować się do otaczającej rzeczywistości, w końcu rynek fonograficzny w 2005 a 2014 rok różni się kolosalnie. Igor Pudło i Marcin Cichy rzecz jasna utrzymali część odbiorców doskonale znających ich poprzednie dokonania lecz obok nich wyrosło pokaźne grono nowych sympatyków ich brzmień, którzy dopiero co stykali się z ich muzyką. Dlatego też z wydaniem „Simple” EP wiązało się co najmniej kilka niewiadomych. Czy po latach duet nadal zachowa wcześniejszy styl, czy też spróbuje czegoś innego? Jak słuchacze z kraju i zagranicy zareagują na ich świeże utwory? Czy chemia panująca pomiędzy członkami formacji pozostanie taka sama, jak dawniej? Wszelkie wątpliwości, co do formy prezentowanej przez Skalpel zostały rozwiane w oka mgnieniu. Z kolei odpowiedzi na powyższe zagwozdki (i pozostałe) leżały gdzieś ukryte pośrodku utworów zgromadzonych na EP-ce. Formacja podkreślała, iż tę płytę należy traktować jako preludium do pełnego albumu, którego premiera miała odbyć się kilka miesięcy później. Trzeba przyznać, iż taki nowy początek w wykonaniu wrocławian wypadł nader zachęcająco. Przesłuchując „Simple” najbardziej zapada w pamięć rozbudowane nagranie „Soundtrack” – prawdziwy popis Skalpela. Warto jednak pamiętać o tym, że nie tylko dla tej kompozycji wypada sięgnąć po całą EP-kę, zawieszoną pośród wszelakich wariacji jazzowych i elektronicznych.

    Wydawnictwo trafiło na Bandcampa. „Simple” EP ukazało się zarówno w wersji elektronicznej, jak i fizycznej. Wydanie winylowe EP-ki zostało już wyprzedane, natomiast nadal w obiegu pozostają płyty kompaktowe. Materiał Skalpela promują trzy single – tytułowe „Simple”, „Soundtrack” oraz „Simple (Version)”. Do drugiego z tych nagrań powstał też videoclip.

    Tracklista

    1. Simple
    2. Salvadanio
    3. On the Road
    4. Simple (Version)
    5. Soundtrack

    „Simple” okazało się porządnym wstępem do długo oczekiwanego longplaya wrocławian. Przychylny odbiór i zainteresowanie tym wydawnictwem ze strony opinii publicznej na pewno przynajmniej po części wpłynęło na oczekiwania słuchaczy wobec nowego longplaya duetu. Po blisko półroczu od wydania EP-ki doczekaliśmy się świeżego LP autorstwa doświadczonych muzyków znad Odry. Wszyscy ci, którzy nastawiali się na produkt wysokiej jakości, na pewno nie mogli poczuć się zawiedzeni. „Transit” stanowi instrumentalną płytę na światowym poziomie, łączącą w sobie odmienne style muzyczne zgrabnie spięte jazzową klamrą. Tytuł wydawnictwa dobrano nieprzypadkowo. We wczesnych zagranicznych publikacjach często przedstawiano Skalpel jako zespół z Europy Wschodniej kultywujący wspaniały dorobek polskich artystów z lat 60. i 70.tych, ale też dbający o ukazanie własnej wizji elektroniki. Po dekadzie krajobraz ten ewoluował, ponieważ obecnie Igor Pudło i Marcin Cichy już są artystami z określoną dyskografią i wykształconym stylem, a ich brzmienie to coś więcej niż jedynie fuzja jazzu i elektroniki. Doskonale można o tym przekonać się, studiując tuzin ścieżek zgromadzonych na albumie. Poszczególne kompozycje skrzętnie łączą się w jedną całość i daleko wychodzą poza standardowe ramy współczesnych płyt tworzonych przez producentów. Wraz ze Skalpelem można wybrać się tranzytem w podróż nie tylko przez Polskę czy Europę, ale też przez cały świat pełen muzycznych uniesień.

    Trzeci album grupy można odsłuchać i/lub nabyć za pośrednictwem Bandcampa. „Transit” trafiło do sprzedaży w postaci cyfrowej oraz fizycznej (płyty kompaktowe i winylowe), które można zamówić na BC lub poprzez wybrane sklepy muzyczne. Wydawnictwo promuje utwór „If Music Was That Easy”, do którego złożono też teledysk. Skalpel pokazał wszem i wobec, że nawet po dekadzie przerwy, nadal może nagrywać muzykę wysokich lotów. Marcin Cichy i Igor Pudło, to artyści pełną gębą, należący do czołówki polskich muzycznych produktów eksportowych. Oby tylko rodzimy duet nie kazał równie długo czekać na swoje kolejne nagrania, co poprzednio.

    Tracklista

    1. Siesta
    2. Simple
    3. Sound Garden
    4. If Music Was That Easy
    5. Snow
    6. Saragossa
    7. Transit
    8. Sea
    9. Sigma
    10. Surround
    11. Switch
    12. Sunset
  • Cult Classic Records prezentuje kompilację Friends And Family 3

    Cult Classic Records prezentuje kompilację Friends And Family 3

    3–5 minut

    Z każdym rokiem wzrasta znaczenie kolektywów muzycznych. Od kilku lat jest zauważalny szczególny rozrost projektów skupiających głównie producentów. Niektóre z nich ograniczają się do współpracy pomiędzy artystami z danego kraju, pozostałe stanowią podłoże przeznaczone twórcom z różnych zakątków globu. Wiele takich przedsięwzięć szybko rozszerza swoją działalność najczęściej przeistaczając się również w oficynę wydawniczą. W ten sposób powstają labele, które następnie potrafią świetnie sobie radzić w branży. Jeżeli jesteśmy przy półce około hip hopowej, to nie sposób pominąć Cult Classic Records. Przedsięwzięcie założone przez Thomasa Prime’a i Boba42jh rozwinęło się na tyle, że obecnie stanowi ważny punkt na światowej scenie producenckiej. We wrześniu CCR wypuściło kolejny znaczący materiał – „Friends And Family 3”.

    Jak ww. od kilku lat trwa nieustanny rozrost i rozwój kolektywów muzycznych łączących w sobie funkcje labelu i agencji promocyjnej. Wszyscy sympatycy instrumentalnego hip hopu i brzmień pokrewnych na pewno zwrócili uwagę na jedną z ważniejszych platform wydawniczych z tej niszy, Cult Classic Records. Projekt założony przez dobrze kojarzonych w środowisku muzycznym Boba42jh i Thomasa Prime’a szybko rozwinął się. Od początku działalności CCR opublikowało kilkadziesiąt materiałów autorstwa wykonawców z kilku kontynentów. Po wydaniu premierowego materiału, kompilacji „Friends and Family”, label przeszedł do wydawania produkcji szeregu mniej i bardziej znanych artystów. Już kilkakrotnie na łamach naszego serwisu przedstawialiśmy wybrane projekty publikowane przez ten kolektyw. W ostatnim artykule poświęconym działalności Cult Classic Records stanęliśmy na płytach wydanych do początku br. Wypada więc zadać pytanie: jakie wydawnictwa po tym okresie trafiły do obiegu poprzez CCR?

    W okresie od lutego do sierpnia 2014 roku otrzymaliśmy od brytyjskiego labelu 4 projekty. W trakcie ubiegłej zimy pojawił się w sieci materiał kanadyjskiego beatmakera trog’lowa, „Late Night Travels”. Enigmatyczny wykonawca przygotował EP-kę idealnie pasującą do zimowej scenerii. W dalszej kolejności Cult Classic Records opublikowało produkcje europejskich twórców. Jeszcze w lutym ukazał się materiał Inchange’a, „Found Records”. Rosyjski producent stworzył porządnie brzmiące EP, które powinno było trafić do szerszego grona odbiorców. W następnej porze roku znowu otrzymaliśmy świeży album od CCR. Tym razem grecki artysta Moderator wypuścił kompilację swoich utworów zebraną na „As The Lights Fade”. Rozszerzenie do jego dobrze przyjętego tegorocznego longplaya – „Escape” – wypadło przyzwoicie. Natomiast latem większemu gremium słuchaczy przedstawił się ukraiński twórca o zagadkowym pseudonimie xQz. Instrumentalne LP wypuszczone przez naszego wschodniego sąsiada – „Backwards Words” – stanowi pozytywny prognostyk przed jego kolejnymi wydawnictwami. Wszystkie te płyty poprzedziły najważniejszą produkcję wydaną w tym roku przez Cult Classic Records – składankę „Friends And Family 3”. O tym wydawnictwie sporo mówiło się na początku tej jesieni.

    Trzecia część rodzinnej kompilacji Cult Classic Records pojawiła się w sieci pod koniec trzeciego kwartału roku. Wrześniowe wydawnictwo stanowi follow-up do dwóch pierwszych albumów z tego cyklu, które ukazały się odpowiednio w październiku 2011 i maju 2013 roku. Jak sam tytuł wskazuje, na tym projekcie znalazło się miejsce dla nagrań artystów nagrywających dla CCR, jak i twórców utrzymujących bliższe kontakty z tym labelem. W związku z tym „Friends And Family 3” obfituje w tracki szeregu wykonawców. Tracklista płyty obejmuje łącznie 22 ścieżki zrealizowane przez Thomasa Prime’a, Loop Snatchers, P.R-a, Nicholasa Cheunga, The Broken Orchestrę, TwoDaystoAlaskę, Ljonesa, Kondora, Dicapa & Kameleon Beatsa, Moderatora i pozostałych artystów. Materiał promuje kilka singli – „Seven Dead Samurai”, „Pegasus” i „Days Like This”. W ten sposób otrzymaliśmy wyrównaną kompilację należącą do kolejnego udanego wydawnictwa sygnowanego logiem Cult Classic Records.

    Wydawnictwo trafiło na Bandcampa i Soundclouda. Warto też dodać, że każdy utwór umieszczony na SC doczekał się odrębnej okładki. Po „Friends And Family 3” można sięgnąć bezpłatnie i/lub przy okazji pobierania płyty przekazać dotację na dalszy rozwój działalności Cult Classic Records. Kompilacja jest dedykowana zmarłemu pod koniec września aktywiście hip hopowemu, raperowi i promotorowi muzycznemu w jednym, Praverbowi.

    Tracklista

    1. Snow Fox Apprentice – Gift of Nature [Intro]
    2. Loop Snatchers – What The Night Will Bring feat. Blu & Nieve
    3. Hy-Definition – Life is Good (SoulChef & K-Wiz)
    4. Thomas Prime – Seven Dead Samurai (co-prod. P.R)
    5. Nicholas Cheung – Immersion
    6. Matt Blank & Thomas Prime – The Distance feat. Devan Marie
    7. The Broken Orchestra – Take Back The Day feat. Inyang Bassey
    8. TwoDaystoAlaska – Pegasus (co-prod. Thomas Prime)
    9. Ljones – Little Brothers
    10. Thomas Prime & McKinley Dixon – Days Like This feat. Guilty Simpson & Planet Asia
    11. Kenjii & Joseph Jacobs – Fundamentals
    12. Elemint – Uncanny Calling feat. MASA (prod. Brock Berrigan)
    13. Dicap & Kameleon Beats – Until Then
    14. Pe2ny – The Way Home
    15. Kratos Himself – Mud Slap
    16. Marti Ann – Orange Spray
    17. NoMBe – Waves
    18. Kondor – Closer
    19. Helldogs Kris – Cycles
    20. Moderator – Words Remain
    21. SPIEDKIKS – Mos Eisley Cantina [B-Boy Version]
    22. Siba.pro – Last Romanticist [Outro]
  • Instrumentalna płyta Ju-Ara – Day Out

    Instrumentalna płyta Ju-Ara – Day Out

    3–4 minut

    Poprzez nieustanne podróże w świecie muzycznym, w ostatnich latach poznałem twórczość multum nowych artystów i wydawców. Nie narzucając żadnych ograniczeń i nie sugerując się jakimikolwiek wytycznymi dotarłem do muzyki mniej i bardziej znanych osób. Jedni z nich pochodzą dobrze rozwiniętych krajów pod względem muzycznym, inni zaś rezydują w egzotycznych zakątkach globu pokroju Indonezji, Chile czy RPA. Pozostańmy na dłuższą chwilę przy raperach i producentach reprezentujących mocno rozbudowane sceny. Przyglądając się wykonawcom z państw pokroju Niemiec widać niesłychaną różnorodność i koegzystencję dużych nazwisk w branży obok twórców pozostających na dorobku. W tym drugim koszyku umieścimy członka kolektywu Morgen Noi, Ju-Ara. Wydana przez niego w tym roku płyta „Day Out” pokazuje, że w przyszłości powinien on być znacznie bardziej znany.

    Niesłychanie rozbudowana niemiecka scena producencka ma wielu swoich sympatyków. Bardziej wnikliwi i uważni odbiorcy na pewno zauważyli wydawnictwa Morgen Noi. W ramach tego kolektywu swoją muzykę wydają Ju-Ar, Salvia Kamili, Lupid Ocampo oraz nowy członek crew, Truestatiks. Najaktywniejszym przedstawicielem tej platformy jest pierwszy z tych artystów. Producent o polskich korzeniach pokazał się z dobrej strony na dotychczasowych dwóch longplayach – „Orange Air” i „Good Breeze”. Debiutancka płyta beatmakera z marca 2011 roku zrobiła wrażenia na słuchaczach poszukujących pozytywnie nastrajających do życia nagrań. Na materiale sprzed ponad 3 lat nasz zachodni sąsiad umiejętnie połączył jazzowe sample z wokalami, dodając do tego szczyptę współczesnych brzmień instrumentalnych. Przy tym osiągnął on najważniejszy cel – udało mu się nadać wszystkim utworom formę ciepły i słoneczny kształt, stanowiący zresztą jego znak rozpoznawczy. Longplay doceniły niezależne serwisy muzyczne, uznając „Orange Air” za udany wstęp do pozostałych albumów perspektywicznego beatmakera.

    Równie pochlebne oceny spłynęły do producenta po premierze drugiego LP – „Good Breeze”. Wydawnictwo pochodzące z października 2012 roku trafiło przy tym do szerszego grona odbiorców. Ju-Ar rozszerzył swój warsztat, co pozwoliło mu na skompletowanie w pełni przemyślanego i wyrównanego albumu. Niemiecki beatmaker udowodnił na tej płycie, że jego utworów nie należy określać mianem zwykłych beatów. W jego przypadku mamy do czynienia z klimatycznymi i chilloutowymi kompozycjami, podanymi w przystępny sposób dla słuchacza. Powyższe zalety znajdziemy także na nowym wydawnictwie twórcy z zachodniej części Niemiec. „Day Out” to najbardziej wyrafinowane dzieło w dotychczasowej karierze tego wykonawcy.

    1 listopada minęło już 5 miesięcy od premiery materiału. Ju-Ar nie mógł znaleźć lepszego momentu na wydanie płyty, ponieważ jego trzeci materiał stanowił idealny soundtrack na wiosenno-letnią porę. Jak przedstawia się tegoroczny projekt artysty względem jego wcześniejszych dokonań? Przede wszystkim na „Day Out” jest zauważalny dalszy rozwój i progres beatmakera. Wszystkie pomysły na swoje nagrania pewniej on egzekwuje i wprowadza w życie. Klimat utworów pozostał zachowany, ponieważ nadal dominują spokojne i leniwe brzmienia. Poświęcając więcej czasu na dogłębne zapoznanie się z longplayem można wyłapać dodatkowe smaczki i niuanse sprawiające, iż czerwcowy album producenta niepostrzeżenie wyrasta na jedno z ciekawszych instrumentalnych dzieł ostatnich miesięcy. Przekonują o tym ścieżki pokroju „Get On”, „Mint Flavor”, „Wait For”, „Cosmic Glory” czy „Love Thing”. Naprawdę warto spędzić trochę czasu w urokliwej muzycznej krainie tworzonej przez Ju-Ara.

    Morgen Noi opublikowało materiał na Bandcampie. Album udostępniono jedynie w wersji elektronicznej w formie „buy now – name your price”. „Day Out” promują dwa single – „Get On” oraz „Mint Flavor” w remiksie Lupida Ocampo. Oprócz tego pojawiło się także video nakręcone do teasera całego wydawnictwa. Pomimo tego iż Ju-Ar nagrał projekt przeznaczony głównie na błogie wiosenne i letnie lenistwo, nie oznacza to, że tegoroczny materiał nie sprawdzi się też w innych porach roku. Wręcz przeciwnie, „Day Out” wprowadzi dużo ciepła na nadchodzące chłodniejsze jesienne dni.

    Tracklista

    1. Shine On
    2. Get On
    3. Searchin
    4. What It Is
    5. Mint Flavor
    6. If You Want This
    7. Wait For
    8. Blue Mosque (Skit)
    9. So Good
    10. Recurrent Pulses
    11. Cosmic Glory
    12. Broken Chords
    13. A While
    14. Love Thing
    15. Same Frequency (Outro)
    16. Mint Flavor (Lupid Ocampo Remix)
  • Tantu wprowadza do świata Language Of Beats

    Tantu wprowadza do świata Language Of Beats

    3–4 minut

    W tym momencie międzynarodowa scena producencka jest niesłychanie rozbudowana. Na przestrzeni ostatnich lat beatmakerzy wiele zyskali w oczach odbiorców i znacznie bardziej otworzyli się na odbiorców spoza swoich rodzimych stron. Europejczycy mocno trzymają się w gronie najciekawszych twórców w tej niszy muzycznej. Wystarczy tylko spojrzeć na Niemcy (Klaus Layer, Suff Daddy, Figub Brazlevic, Dexter), Francję (20syl, Al’tarba, Astronote, Mr.Troy), Wielką Brytanię (Paul White, Mo Kolours, Eric Lau, Jazz Spastiks) czy Skandynawię (BBZ Darney, The Boomjacks, DJ Akilles, Maw), aby przekonać się o sile beatmakerów ze Starego Kontynentu. A to przecież jedynie garstka z zdolnych artystów rodem z Europy. Do tej listy wypada dopisać holenderskiego producenta Tantu, który wydał w czerwcu nową płytę, „Language Of Beats”.

    Bohater tej publikacji jest kolejnym europejskim twórcą, który gości na łamach naszego serwisu. Co prawda holenderski artysta nie jest zaliczany do czołówki europejskiej sceny producenckiej, ale przy dalszej ciężkiej pracy i łucie szczęścia, ta sytuacja powinna niebawem zmienić się na jego korzyść. Tantu tworzy muzykę od 2008 roku. Beatmaker do swoich największych inspiracji zalicza RJD2, DJ’a Premiera, J Dillę czy M-Phazesa.

    W pierwszych latach mieszkaniec Utrechtu wyrabiał swoje brzmienie, powoli szykując się przy tym do wydania debiutanckiego materiału. Pierwszy raz udostępnił swoją twórczość około 4 lata temu, znajdując uznanie w oczach niszy słuchaczy. Po kolejnym roku Tantu zdecydował się na zaprezentowanie premierowego wydawnictwa, „On My Way Beattape”. Na całość tej płyty złożyło się 19 ścieżek utrzymanych w duchu lat 90.tych lecz nie stroniących też od elementów związanych ze współczesnymi brzmieniami. Po opublikowaniu tego instrumentalnego longplaya Holender skoncentrował się na wypuszczaniu pojedynczych utworów do sieci. W ten sposób uzyskał on całkiem spore grono sympatyków i nawiązał kontakty z innymi twórcami. Producent długo przygotowywał się do wydania drugiego pełnego albumu. Jak się okazuje, warto było czekać na „Language Of Beats”, gdyż to naprawdę udany materiał.

    Pierwsze utwory, które znalazły swoje miejsce na tym LP, powstały grubo ponad rok temu. Premiera wydawnictwa odbyła się 21 czerwca i trzeba przyznać, że holenderski wykonawca wykonał duży krok do przodu w porównaniu do „On My Way Beattape”. W porównaniu do nagrań z pierwszej płyty na „Language Of Beats” mamy do czynienia z bardziej rozbudowanymi utworami, które nie powinny być określane mianem tylko zwykłych beatów. Tantu zadbał o to, aby jego drugi longplay był znacznie bardziej rozbudowany i nie stanowił jedynie zbioru podkładów powstałych bez większej myśli przewodniej. Europejski beatmaker pokazał się z dobrej stronie również współpracując z raperami. Amerykańska formacja Epidemic kapitalnie wypadła w otwierającym album „History Lesson”. Singiel opowiadający o historii hip hopu trafi również na tracklistę wspólnego materiału Tantu oraz grupy z Florydy, „The Solution EP”. Oprócz nich na tym projekcie znalazło się także miejsce dla Digitzza & Skyzoo (obaj wystąpili w „They Said”), a także Brainpowera („Discerning Spirits”), GUS-a („Paradise”) oraz Junoflo („Way Of The World”). Pozostałe tracki na „Language Of Beats” to stricte instrumentalne nagrania zahaczające o różne nurty. Wystarczy wymienić tutaj „Grandma”, „Last Night In Thailand” (umiejętnie obrobiony sampel), „South East Dreams”, „Funkambodia” czy tytułową ścieżkę z płyty, aby przekonać się o rozległych horyzontach muzycznych Tantu i tym, że potrafi on biegle posługuje się językiem beatów.

    Wydawnictwo znajdziecie na Bandcampie i Soundcloudzie. „Language Of Beats” trafiło do sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej. Limitowana edycja płyt kompaktowych jest dostępna do nabycia w cenie $12 USD za pośrednictwem BC. Album holenderskiego producenta promuje kilka singli – „History Lesson”, „They Said”, „Experiment”, „Paradise” oraz „South East Dreams”. Do pierwszego i trzeciego utworu powstały dodatkowo teledyski. Nie zapomnijcie też o nadchodzącej wspólnej płycie Epidemic & Tantu, „The Solution EP”.

    Tracklista

    1. History Lesson feat. Epidemic
    2. The Dark
    3. Grandma
    4. Higher
    5. They Said feat. Digitzz & Skyzoo
    6. All Alone
    7. Last Night In Thailand
    8. Boat To Laos (Skit)
    9. South East Dreams
    10. Discerning Spirits feat. Brainpower
    11. Experiment
    12. Lisbon Airport
    13. Paradise feat. GUS
    14. Funkambodia
    15. Way Of The World feat. Junoflo
    16. Turn Off The Lights
    17. Language Of Beats
  • Blap Deli wypuszcza płytę w Pragmatic Theory – Whisper Me

    Blap Deli wypuszcza płytę w Pragmatic Theory – Whisper Me

    3–4 minut

    Każdy sympatyk muzyki na pewno zauważył, że płyty winylowe powróciły do łask. Od 2006 roku notujemy znaczny wzrost sprzedaży tego rodzaju nośnika. Jeszcze 7 lat temu na świecie sprzedało się ok. 1 miliona egzemplarzy winyli, ale już w 2013 roku tylko na terenie USA rozeszło się 6 milionów wosków. Większość rynku zabierają albumy mainstreamowe oraz reedycje starych nagrań. Na przeciwległym biegunie znajdują się niezależne wytwórnie płytowe i artyści, którzy traktują wydanie swoich materiałów na winylach za jeden z priorytetów. W przypadku niektórych wydawców wręcz naturalną drogą jest rozszerzanie działalności i umożliwianie ludziom nabywanie projektów również na woskach. W ten sposób postąpiła platforma wydawnicza założona na Wyspach Brytyjskich – Pragmatic Theory. 1 czerwca odbyła się premiera pierwszej płyty winylowej PT – „Whisper Me” – autorstwa producenta o pseudonimie Blap Deli.

    W tej chwili na świecie nie brakuje ciekawych i dobrze zarządzanych oficyn wydawniczych. W związku z dużą konkurencją i szeregiem innych czynników, wcale nie jest łatwo przebić się w niszy muzycznej nastawionej na głównie instrumentalne projekty. Pragmatic Theory to jedna z wielu platform starających się zwrócić na siebie uwagę większego spektrum odbiorców, przy okazji wydając muzykę na odpowiednio wysokim poziomie. W trakcie blisko 2,5 letniej działalności PT udało się wypuścić sporo kompilacji i autorskich materiałów różnych wykonawców, docierając dzięki temu do wielu słuchaczy.

    Począwszy od tribute’u poświęconego Curtisowi Mayfieldowi („Curtis The Beat Tape” oraz „Curtis The Album”) i letniej składanki „Summer In The City”, label z siedzibą w Wielkiej Brytanii sukcesywnie poszerza swoje wpływy w undergroundzie. W katalogu tej firmy znajdziemy udane składanki („Euphonic Elements”, „The Soul Sessions”, „Elevated Patterns”, „Verbal Architecture”, „Forces Within The Framework”), a także płyty DJ’a Sapiena, Handbooka, Keora Meteora, Snublucka, Weirddougha, Kal-L’a, Cora Stidaka i Jondisa. Ponadto na liście dotychczasowych współpracowników Pragmatic Theory znajdziemy też innych twórców. Funky Notes, JP Balboa, Ta-ku, Klim Beats, Prozack Morris, Chief, Melanin 9, Stik Figa i mnóstwo pozostałych wykonawców gościło na materiałach wydanych przez PT. Do pragmatycznej rodziny zrzeszającej twórców z całego świata dołączył niedawno również Blap Deli.

    Kalifornijski artysta zajmuje się na poważnie muzyką od końca 2011 roku. Początkowo amerykański twórca był związany z zespołami metalowymi i punkowymi, po czym kompletnie zmienił swoje upodobania muzyczne i zajął się tworzeniem instrumentalnych nagrań utożsamianych z future beats i pokrewną stylistyką. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy Blap Deli uzbierał garść beat tape’ów – „Coffee”, „High Pathetic Notes on Sound Vol​.​1-3”, „Astral Wax Experience” i pozostałe. Założyciel labelu Goldie Records stale rozwija swój warsztat, o czym można przekonać się na jego nowym longplayu wydanym nakładem właśnie Pragmatic Theory„Whisper Me”.

    Główny singiel promujący album, „Rome”, ukazał się pod koniec kwietnia. Nagranie zwiastowało instrumentalne wydawnictwo łączące współczesne trendy ze starymi schematami i wzorami towarzyszącymi szeroko pojętej elektronice i pokrewnym brzmieniom. Każda osoba oczekująca dokładnie takiej muzyki po Blap Delim nie powinna była zawieść się po premierze jego albumu. Po dogłębnym zapoznaniu się z zawartością „Whisper Me” nietrudno również odnieść wrażenie, że to najlepiej przygotowana płyta w dotychczasowej karierze muzycznej tego producenta. Utwory serwowane przez Kalifornijczyka są oparte o nowoczesne i momentami eksperymentalne rozwiązania, które razem wypadają na co najmniej dobrym poziomie. „ForMyFirstBorn”, „CleverBar”, „FreaknU” czy „Infatuated” wystawiają gospodarzowi LP wysoką notę. Warto też dodać, że 5 bonusowych tracków rozszerzających wersję elektroniczną longplaya, to nie są zwykłe wypełniacze lecz równie wartościowe instrumentalne ścieżki.

    „Whisper Me” można odsłuchać na Bandcampie. Wydawnictwo można nabyć w wersji elektronicznej oraz fizycznej. Zainteresowanie wydaniem cyfrowym projektu Blap Deliego oraz płytami winylowymi jest spore, co powinno przysłużyć się w dalszej działalności zarówno Pragmatic Theory, jak i twórcy tego LP. Materiał promuje dodatkowo jedno nagranie video. Wkrótce pojawi się na naszych łamach kolejny artykuł poświęcony działalności PT.

    Tracklista

    1. Love&YourImagination
    2. Mao
    3. Licker
    4. Dairy
    5. ForMyFirstBorn
    6. FreaknU
    7. Rome
    8. WetBean
    9. All4U
    10. CleverBar
    11. CovurGirl
    12. Handpainting
    13. Jon_B
    14. Infatuated
    15. Outro
    16. Rooted (Bonus EP)
    17. Darn (Bonus EP)
    18. FshBole (Bonus EP)
    19. BubbleGum Melody (Bonus EP)
    20. Kill.me.with.luv (Bonus EP)
  • Export Label wydawcą płyty Nika Lakera – A Subjective Perspective

    Export Label wydawcą płyty Nika Lakera – A Subjective Perspective

    2–3 minut

    Instrumentalna muzyka napływa do nas z różnych zakątków świata. W tym momencie bez problemu można wyróżnić mniej lub bardziej znanych artystów i wydawców przypisanych do instrumentalnego hip hopu i/lub elektroniki. Różnorodność panującą w tym nurcie sukcesywnie staramy się prezentować na łamach naszego serwisu. Jak dotąd przewinęło się przez U Call That Love wielu niezależnych twórców związanych z wytwórniami płytowymi z kilku kontynentów. Wśród nich byli przedstawiciele Melting Pot Music, Radio Juicy, Cascade Records, Goon Trax, Redefinition Records, Mello Music Group, Mellow Orange i innych oficyn wydawniczych. Natomiast teraz przyszła kolej na zaprezentowanie na naszej stronie jednej z ostatnich płyt polskiej wytwórni Export Label. W drugiej połowie marca dzięki temu labelowi ukazał się album Nika Lakera – „A Subjective Perspective”.

    Już od kilku lat Export Label sukcesywnie dostarcza wartościowych wydawnictw balansujących pomiędzy instrumentalnym hip hopem, elektroniką i brzmieniami pokrewnymi. Dzięki tej wytwórni płytowej światło dzienne ujrzały materiały Cuefxa („International Post-War Chill”), Blossoma („Blue Balloons”), Maed Meva („Figures”), Eufoteorii („Expoet”), Kratos Himselfa („Imagination”) czy Niteffecta („Dark Glow”). Oprócz tego otrzymaliśmy trzy części serii GNs Compilation („Break Asymmetry”, „Empty Shadows” i „Animal Spirit”). Pod koniec pierwszego kwartału tego roku do ww. wydawnictw polska oficyna wydawnicza dorzuciła oficjalny debiut Nika Lakera.

    Przed opublikowaniem tego projektu producent rodem z Wysp Brytyjskich pojawiał się na wcześniejszych płytach wydanych przez Export Label. Jedno z jego nagrań (remix „Who Wants A Bomb”) znalazło swoje miejsce na „International Post​​-​​War Chill Remixes” Cuefxa, zaś drugi utwór (remix „C12H16N2”) pojawił się na materiale Kratos Himselfa, „Imagination”. Oprócz tego młody beatmaker nawiązał współpracę z Blossomem, z którym wymieniał się swoimi spostrzeżeniami i utworami. Po tym wstępie artysta postanowił zrealizować pierwszy album. „A Subjective Perspective” stanowi udaną produkcję z pogranicza downtempo i elektroniki.

    Wydawnictwo brytyjskiego twórcy zadebiutowało 22 marca. Mieszkaniec Bristolu solidnie podszedł do premierowego longplaya, starannie przygotowując materiał na płytę. Producent stworzył tuzin stricte instrumentalnych utworów, które wypadają na dobrym poziomie. Nik Laker postawił na zbudowanie charakterystycznego klimatu na swoim projekcie, co można wyczuć już od otwierającego LP nagrania „This Is The Place”. W dalszej kolejności każda kolejna kompozycja umieszczona na tej produkcji zgrabnie łączy się w jedną całość. „A Subjective Perspective” można określić mianem albumu mającego na celu zapewnienie słuchaczowi spokoju, odstresowania po ciężkim dniu i wyciszenia. Po więcej niż jednokrotnym przesłuchaniu albumu okazuje się też, że w czasie około 50 minut można poznać znacznie więcej, po kolei odkrywając elementy tej układanki. „Art & The Science”, „Metamorphical”, „Parachute” i zamykające projekt „Art & The Reprise” powinno stanowić wystarczającą zachętę, aby bliżej poznać świat kreowany przez Nika Lakera. Warto poświęcić trochę czasu na zapoznanie się z tymi nagraniami.

    „A Subjective Perspective” można odsłuchać na Bandcampie i Soundcloudzie. Płyta w wersji elektronicznej dostępna do nabycia za pośrednictwem tego pierwszego serwisu w cenie €3. Nik Laker zaprezentował się naprawdę z dobrej stronie na swoim marcowym wydawnictwie i już teraz warto wypatrywać jego kolejnego materiału.

    Tracklista

    1. This Is The Place
    2. Uncharted
    3. When Will Then Be Now
    4. Art & The Science
    5. Metamorphical
    6. What Science Forgot
    7. The Habit Of Being Ourselves
    8. Parachute
    9. Dream Of
    10. Invisibly Visible
    11. Beyond
    12. Art & The Reprise
  • Zachwycające dźwięki Fat Jona na Rapture Kontrolle

    Zachwycające dźwięki Fat Jona na Rapture Kontrolle

    3–5 minut

    Artyści muzyczni są przypisywani do najróżniejszych kategorii przez media i słuchaczy, a sposobów ich klasyfikacji można znaleźć bez liku. Styl muzyczny, dorobek artystyczny, kraj pochodzenia, staż na scenie muzycznej – to tylko niektóre z metod uszeregowania wykonawców. Przyglądając się też katalogom nagrań poszczególnych twórców można też pokusić się o zestawienie twórców najlepiej radzących sobie w działalności w ramach macierzystych formacji, a także osób lubujących się w realizowaniu solowych projektów. Pomiędzy tymi dwoma grupami znajdują się też postaci z powodzeniem nagrywające płyty zarówno we współpracy z innymi wykonawcami, jak i w ramach kariery solowej. W tym miejscu warto wymienić amerykańskiego producenta Fat Jona, który nie raz pokazał się ze świetnej strony. W 2012 roku twórca wydał ostatni jak dotychczas album, „Rapture Kontrolle”.

    Na początku poprzedniej dekady pojawiło się mnóstwo płyt szeregu różnych producentów. Wśród wszystkich beatmakerów wydających wówczas swoje nagrania wiele pochlebnych słów padało pod adresem Fat Jona. Artysta wywodzący się z położonego w amerykańskim stanie Ohio miasta Cincinnati wyróżniał się na tle innych twórców za sprawą podejścia do nagrywania instrumentalnych tracków. Dziennikarze i słuchacze chwalili również umiejętności wydobywania przez niego z sampli urzekających dźwięków, które posiadały dużą moc przyciągania. Warty podkreślenia jest też fakt, iż muzyka tego wykonawcy szybko obiegła cały świat, co przed rozwojem internetu nie należało wcale do najprostszych rzeczy. Wszyscy niezorientowani w jego twórczości muszą też wiedzieć, iż występuje on też pod innymi pseudonimami – Fat Boy, 35, Prof. Daitetsu Nekasa, Maurice Galactica, Giggles, Gigs, Jason Madison, Cosmos Nebula to jego wybrane alter ego.

    We wstępie do tego artykułu wspomniałem, że Fat Jon doskonale odnajduje się w roli artysty solowego, jak i członka grup muzycznych. Wśród wydawnictw zaliczanych do pierwszej kategorii naliczymy 10 pełnych albumów i prawie drugie tyle singli i EP-ek. „Humanoid Erotica”, „Wave Motion”, „Lightweight Heavy”, „Afterthought” czy „Repaint Tomorrow” – każdy z tych projektów jest godny polecenia nie tylko sympatykom instrumentalnego hip hopu. Oprócz tego Amerykanin stał się jednym z twórców (obok Force Of Nature i Nujabesa) soundtracku do popularnego serialu anime „Samurai Champloo”. Kolejne jego wydawnictwa przypadają już na kolaboracje z innymi artystami. Beatmaker stworzył wraz z J. Rawlsem duet 3582, zaś z Chilly Mostem, Pase Rockiem i Soniciem formację Five Deez. Wraz z kuzynem J. Sandsa wydał „The Living Soul” i „Situational Ethics”. Natomiast z pozostałymi mieszkańcami Cincinnati wypuścił 4 dobrze zapamiętane w niezależnych kręgach hip hopowych longplaye – „Koolmotor”, „Kinkynasti”, „Slow Children Playing” i „Kommunicator”. Imponujący katalog Fat Jona został poszerzony 1,5 roku o następny projekt solowy – „Rapture Kontrolle” – będący doskonałym przykładem na to, iż nadal można zachować dużo polotu przy tworzeniu płyt opartych o downtempo, trip hop i instrumentalny hip hop.

    Ostatni album amerykańskiego producenta ukazał się w listopadzie 2012 roku. Projekt ukazał się pod pseudonimem Maurice Galactica, co stanowiło niejako powrót beatmakera do korzeni, gdyż jego pierwsze solowe LP – „Humanoid Erotica” – ujrzało światło dzienne właśnie pod tym alter ego. Fat Jon nie stanął jednak w miejscu lecz znacznie rozwinął swój warsztat na przestrzeni ostatniej dekady. Artysta zamieszkały obecnie w Niemczech potrafi jak mało kto tworzyć oryginalne instrumentalne kompozycje, nadając im charakterystycznego szlifu. „Rapture Kontrolle” łączy w sobie wszystko to, a także wiele więcej, gdyż dzięki poszczególnym utworom zawartym na trackliście longplaya można naprawdę poczuć się jak w innym świecie. Założyciel wytwórni płytowej Ample Soul potrafi umiejętnie oczarować słuchaczy, dobierając do tego eklektyczne dźwięki. Jeżeli nie wierzycie mi na słowo, to wystarczy spędzić trochę czasu przy tej płycie, w szczególności przy nagraniach pokroju „Divided Ascension”, „Magic Flute”, „Galaxy Class”, „Losing You” i „Pain of a Cultured Night”. Tylko uważajcie – muzyka Fat Jona może niepostrzeżenie przenieść każdego odbiorcę do innego wymiaru.

    Wydawnictwo można odsłuchać na Groovesharku. „Rapture Kontrolle” nie doczekało się należytej promocji i tak naprawdę to jedyny minus tego przedsięwzięcia. Co prawda Fat Jon nigdy nie zabiegał specjalnie o względy odbiorców i tworzył utwory wg zasady, że dobra muzyka i tak obroni się, ale tutaj naprawdę wypadało zrobić więcej w tym temacie, niż tylko poprzestać na wypuszczeniu singla „Magic Flute”. Z drugiej strony nawet zdawkowe informacje prasowe i promocja wydawnictwa na niewielką skalę wystarczyło, aby longplay trafił do licznego grona odbiorców (płyty kompaktowe zostały przy tym szybko wyprzedane). Należy również wziąć pod uwagę to, iż muzyka tworzona przez Jona Marshalla nie jest przeznaczona dla każdego i wymaga czasu, aby odkryć jej prawdziwe piękno.

    Tracklista

    1. Thoughtform
    2. Divided Ascension
    3. Magic Flute
    4. Eternal Type Satellite
    5. Galaxy Class
    6. Losing You
    7. Little Green Book
    8. Intellect Bombs (to Save You)
    9. A Wingman Supreme
    10. Various Randoms
    11. The Prowess
    12. Pain of a Cultured Night
    13. Thirdbass Allday
    14. Just a Moment
  • Trebles and Blues z instrumentalnym projektem From My Father

    Trebles and Blues z instrumentalnym projektem From My Father

    3–4 minut

    W dzisiejszych czasach niezwykle trudno podać sprawdzony przepis na promocję muzyki. Istnieje mnóstwo sposobów na dotarcie do szerszego grona odbiorców, o czym nietrudno przekonać się. Wystarczy tylko przyjrzeć się działaniom marketingowym podejmowanym przez wybranych artystów i wydawców na świecie, aby szybko wyodrębnić przynajmniej kilka metod promocyjnych. W rozmowach przeprowadzanych przeze mnie z różnymi przedstawicielami tej branży niemal zawsze przewija się temat dotyczący znaczenia stron muzycznych w tym momencie. Jednak czasem zdarzają się też przypadki, w których pomimo wsparcia serwisów tematycznych wartościowe wydawnictwa przechodzą nieco bokiem. W tych słowach należy wyrażać się o uduchowionym i konceptualnym albumie producenta o pseudonimie Trebles and Blues, „From My Father”.

    Kalifornijski klimat dobrze służy niejednemu artyście. Po zachodniej części USA mieszka wielu wspaniałych producentów, począwszy od Madliba, przez DJ’a Shadowa, a skończywszy na Exile’u. Rezydujący na co dzień w Mieście Aniołów Trebles and Blues na pewno przynajmniej w pewnej części stara się nawiązać do wszystkich znakomitych beatmakerów wywodzących się z Cali. Twórca o azjatyckich korzeniach nagrywa muzykę od kilku lat i jak sam przyznaje, późno zabrał się do tego, bowiem dopiero w wieku 24 lat. Jednak już po jego pierwszych wydawnictwach można śmiało powiedzieć, iż to nawet lepiej, że zabrał się on za tworzenie podkładów. Dzięki wcześniejszym doświadczeniom życiowym, posiada on jasno ustalony cel, do którego dąży z każdym kolejnym projektem.

    Pierwsze luźne single Trebles and Blues wypuścił 4 lata temu. Niedługo po nawiązaniu kontaktów na lokalnej scenie muzycznej w Los Angeles i dotarciu do niszy odbiorców, producent zdecydował się wydać debiutancki album. „The Blue Note” ujrzało światło dzienne w marcu 2011 roku i zawierało 11 porządnych i dopracowanych instrumentali opartych o stary-dobry jazz i soul (tytuł płyty nieprzypadkowo nawiązywał do Blue Note Records). W następnych miesiącach beatmaker nawiązał bliższe kontakty z Nefariousem!, który wprowadził jego do środowiska skupionego wokół The Soul Dojo Music Group. W tym samym roku artysta przy współpracy z tą oficyną wydawniczą, The Find Magazine i DJ’em Phatrickiem wypuścił mix „Eighth Notes”. Wydawnictwo bezpośrednio poprzedzało następną płytę Kalifornijczyka pod tym samym tytułem. Materiał trafił do sprzedaży dzięki japońskiej wytwórni płytowej Absolut Zero. Pod koniec 2012 roku doczekaliśmy się jego trzeciego pełnego longplaya – „A Crate of Records”. Po tej produkcji wykonawca zdecydował się na zaprezentowanie światu wyjątkowego projektu inspirowanego południowokoreańską muzyką, „From My Father”. Beatmaker nie zrealizowałby tego przedsięwzięcia bez pomocy swojego ojca.

    Premiera wydawnictwa odbyła się 10 miesięcy temu. W ramach przygotowań do wydania materiału kalifornijski artysta podjął współpracę ze stroną muzyczną Potholes In My Blog, która zaprezentowała singiel zapowiadający album, „The Triumph”. Cztery tygodnie po opublikowaniu pierwszego nagrania z LP, doczekaliśmy się całego materiału. W wybraniu sampli i inspiracji do stworzenia „From My Father” kluczową rolę odegrał ojciec producenta z LA. Trebles and Blues odwiedzając swoją rodzinę w Korei Południowej dogłębnie poznał ulubione płyty swojego ojca, poznał ich historię, uzyskując w ten sposób świetną podstawę do stworzenia albumu. Beatmaker starał się uchwycić piękno płynące z nagrań folkowych datowanych na lata 70. i 80.te. Wykonawca związany z The Soul Dojo Music Group postarał się o autorską interpretację tych egzotycznych brzmień, w które tchnął nowego ducha. Wyjątkowy i rzadko spotykany gdzie indziej klimat produkcji rozpościera się nad wszystkimi utworami zgromadzonymi na ubiegłorocznym longplayu. Ojciec artysty powinien być zadowolony z kompozycji opartych o stare płyty pochodzące ze swojej kolekcji.

    „From My Father” opublikowano na Bandcampie. Wydawnictwo trafiło do sprzedaży w wersji elektronicznej i fizycznej (limitowane wydanie digipacków). Trebles and Blues promuje swój ostatni album poprzez single „The Triumph” i „Homeward Bounce”. Artysta z zachodniej części Stanów Zjednoczonych zdecydowanie posiada potencjał, aby w przyszłości trafić ze swoją twórczością do znacznie szerszego grona odbiorców. Problem tylko w tym, że w dzisiejszych czasach skromni twórcy, niezabiegający specjalnie o względy mediów i słuchaczy, mają mocno pod górkę.

    Tracklista

    1. Master of Ceremonies
    2. A King’s Entrance
    3. The Stars Align
    4. Clear the Fog
    5. From My Father
    6. An Unbreakable Promise
    7. Buried Love
    8. Until We Meet Again
    9. Leave Everything Behind
    10. Evening of Reflection
    11. From Dusk to Dawn
    12. The Time Has Passed
    13. When We Met Again (Skit)
    14. Reunited in the Fields
    15. Homeward Bounce
    16. The Will to Overcome
    17. An Uphill Trot
    18. The Triumph
  • Neroche prezentuje instrumentalne projekty + wywiad z artystą

    Neroche prezentuje instrumentalne projekty + wywiad z artystą

    5–7 minut

    Instrumentalne wydawnictwa napływające z niemal całego świata są znacznie lepiej odbierane przez media i słuchaczy niż jeszcze kilka lat temu. Wzrost popularności producentów można zauważyć gołym okiem przeglądając choćby konta poszczególnych twórców na Soundcloudzie. Wszystkie te zmiany mają też odzwierciedlenie w artykułach publikowanych na łamach naszego serwisu. Szeroko pojęte brzmienia instrumentalne stanowią istotną część działalności U Call That Love. Tylko w ostatnim czasie pojawiły się u nas publikacje o Blossomie, Arts The Beatdoctorze, RJD2 czy artystach związanych z Cult Classic Records. W przygotowaniu znajdują się następne wpisy o twórczości wybranych producentów, które rozpoczniemy od przedstawienia sylwetki brytyjskiego wykonawcy o pseudonimie Neroche. Beatmaker wydał w ostatnich kilkunastu miesiącach trzy wartościowe płyty.

    Wydawnictwa instrumentalne wymagają niekiedy większego skupienia od odbiorcy niż w przypadku płyt z wokalami. Historie opowiadane przez producentów poprzez odpowiednio ułożone warstwy i poszczególne części nagrań potrafią przyciągać uwagę słuchaczy z nie mniejszą siłą i stanowić nader zajmujące projekty. Właśnie tymi słowami wypada posłużyć się wkraczając do enigmatycznego i pełnego niedopowiedzeń świata bohatera tego artykułu. Neroche przykłada największą wagę do nadania swoim utworom charakterystycznego posmaku. Jego warsztat opiera się na samplach przypominających fragmenty ścieżek muzycznych do filmów. Następnie brytyjski artysta buduje na ich bazie urozmaicone kompozycje rozciągnięte od instrumentalnego hip hopu, przez downtempo, aż po trip-hop. Powyższa receptura na tworzenie muzyki pojawiła się na jego debiutanckim albumie „Blue Tomorrows”. Materiał zawierający 11 tracków ukazał się w styczniu 2012 roku. Eksperymentalne nagrania beatmakera docenili sympatycy zagadkowych opowieści muzycznych.

    W maju i wrześniu ub.r. Neroche wydał dwie części serii „The Crooked Mile”. Pierwsza odsłona projektu okazała się udanym wstępem do całości przedsięwzięcia. Producent przedstawił na tej płycie bardziej dopracowane nagrania niż na „Blue Tomorrows”. Brytyjczyk zanotował postęp, co najbardziej widać od strony miksu i masteringu wszystkich utworów. Klimat albumu przypominał muzykę tworzoną do gier lub filmów fantasy. Oprócz stricte instrumentalnych kompozycji otrzymaliśmy na LP jeden track nagrany przy wsparciu wokalistki Anjeliki Cervantes („Nightshade”).

    Kontynuacja tej serii pojawiła się w sieci na początku ubiegłorocznej jesieni. „The Crooked Mile Part 2” to naturalny następca pierwszej części projektu. Neroche postarał się tutaj o jeszcze bardziej rozbudowane i zapadające w pamięć nagrania. Brytyjski twórca kolejny raz stworzył płytę charakteryzującą się świetnym klimatem, na której kolejne utwory skrzętnie łączą się w jedną, długą legendę opisującą losy bohaterów sprzed kilku stuleci. „Dead Man Walking”, „The Act Of Seeing”, „Witch Hazel”, „Leftover Winter” czy „No Man’s Land” znakomicie oddają charakter całego longplaya. Wrześniowe wydawnictwo cały czas dryfuje wokół tematyki dotyczącej druidów i nieodgadnionych mieszkańców gęstego i posępnego boru. Zamykający projekt utwór „Earth Druid” niejako puentuje drugą część „The Crooked Mile”, pozostawiając przy tym sporo pytań bez jednoznacznej odpowiedzi.


    Na tym nie kończy się artykuł o wydawnictwach brytyjskiego twórcy. W dalszej części wpisu znajdziecie wywiad przeprowadzony z autorem serii „The Crooked Mile”. Neroche udzielił odpowiedzi na pytania dotyczące jego projektów, swoich inspiracji, a także planów na przyszłość. Nie zabrakło również odniesienia do jego ulubionych producentów w tym momencie.

    Hej Neroche, jak się miewasz? W grudniu i styczniu ludzie przeważnie umieszczają podsumowania roku, więc chciałbym zacząć ten wywiad od pytania związanego z tym zagadnieniem. Czy jesteś zadowolony z 2013 roku? Czy poprzedni rok okazał się dla Ciebie dobrym okresem?

    To był całkiem produktywny rok dla mnie. W maju wydałem „The Crooked Mile”, a następnie we wrześniu ukazało się „The Crooked Mile Part 2”. Następne kilka miesięcy spędziłem na pracach nad trzecią części tej serii, a także na kilku produkcjach w kolaboracjach z innymi artystami.

    Przed tym jak zaczniemy rozmawiać o projektach z ub.r., chciałbym powrócić do Twojego debiutanckiego albumu. „Blue Tomorrows” to nadal bardzo porządny materiał dla mnie lecz ciekawi mnie to, jak oceniasz tę płytę z perspektywy czasu?

    Dzięki! Nadal lubię większość tracków na „Blue Tomorrows”. Wtedy pracowałem na kiepskim sprzęcie i ponadto mastering nie poszedł tak dobrze, jak to miało wyglądać w założeniach. Chciałem zremasterować ten album, ale straciłem większość oryginalnych plików nagrań w momencie, gdy mój dysk twardy odmówił posłuszeństwa w 2012 roku. Prawdopodobnie przesunę kiedyś ten projekt do działu „offline”, jednak jestem szczęśliwy, że ludzie nadal czują tę płytę.

    Jaka była główna koncepcja na rozpoczęcie serii „The Crooked Mile”? Czy chciałbyś kontynuować ten projekt w następnych latach?

    Pierwsza część „The Crooked Mile” była kolekcją beatów, które stworzyłem wcześniej w 2013 roku. W tamtym czasie nie miałem planów na zrealizowanie tej serii, ale następnie to po prostu przyszło w naturalny sposób. W tej chwili kończę prace nad trzecią częścią, która powinna ukazać się pod koniec stycznia lub na początku lutego. Po trzeciej odsłonie pewnie dam odpocząć tej serii na dłuższą chwilę i rozpocznę czegoś nowego. Zdecydowanie powrócę do tego projektu w przyszłości.

    Ten rodzaj pytań jest jedną z najpopularniejszych kwestii poruszanych przez każdego dziennikarza muzycznego i słuchacza. W jaki sposób opiszesz swój styl muzyczny i jakie są Twoje inspiracje?

    Niechlujny instrumentalny hip hop z subtelnymi zachodnimi wibracjami. Moje inspiracje pochodzą z wielu miejsc. W znaczeniu muzycznym pozostaję pod wpływem artystów pokroju Ennio Morricone, Danny’ego Elfmana, Riza Ortolaniego, Davida Lyncha, Matta Berry’ego, Daniels Johnstons. Jestem też dużym fanem filmów i interpretuję mnóstwo inspiracji czerpanych z dorobku takich ludzi, jak Roman Polański, Andrey Iskanov, Stanley Kubrick, Chris Morris, Richard Kern, Tim Burton.

    Muszę przyznać, że było to dużą niespodzianką dla mnie, iż znalazłem jedynie kilka blogów oprócz stron służących do pobierania muzyki, które pisały o Twoich wcześniejszych płytach. Ale nawet bez pomocy ze strony blogerów i dziennikarzy muzycznych zdobyłeś swoich sympatyków i Twoje albumy mają się dobrze na Bandcampie. Czy starałeś się dotrzeć ze swoją muzyką do blogerów czy preferujesz rozpowszechnianie informacji o nagraniach w inny sposób?

    Będąc szczerym, to nie znam się kompletnie na promocji własnej muzyki, więc doceniam każdego, kto dzieli się moimi nagraniami. Dzięki wielkie dla blogerów i DJ’ów wykonujących swoją pracę.

    Muzyka instrumentalna jest bardzo popularna teraz. Dlaczego tak wielu ludzi zaczęło obserwować poczynania beatmakerów zamiast wokalistów, zespołów i Emcees? Przy okazji czy możesz powiedzieć mi o swoim ulubionym producencie w tym momencie?

    Uważam, że instrumentalny hip hop i trip-hop oferuje szeroki wybór ludziom. Znajdziemy wiele wariacji i odmian trip-hopu, większość z nich jest niszowa i undergroundowa. W tym momencie moim ulubionym producentem jest Third Person Lurkin z Bad Taste Record. Tworzy on jedne z najlepszych nagrań, jakie kiedykolwiek słyszałem. Uwielbiam beaty Zygotesa. Również czuję wszystko, co wydaje Mononome, jego produkcje są niesamowite.

    Dziękuję za poświęcenie czasu na tę rozmowę. Jeszcze tylko na koniec zapytam, jakie masz plany muzyczne na kolejne miesiące?

    Naprawdę nie ma za co! „The Crooked Mile Part 3” będzie już wkrótce opublikowane. Mam kilka planów na nowe serie albumów, ale nie zapadły żadne wiążące decyzje póki co. Wszyscy mogą obserować moje konta na portalach społecznościowych, aby być na bieżąco z informacjami.


    Wszystkie dodatkowe informacje i newsy o działalności Neroche’a znajdziecie na Facebooku, Soundcloudzie i Twitterze.

    „The Crooked Mile Part 2” można odsłuchać za pośrednictwem Bandcampa. Wydawnictwo w formacie elektronicznym jest dostępne w sprzedaży w cenie £5.

    Tracklista

    1. Dead Man Walking
    2. Fire In The Sky
    3. The Act Of Seeing
    4. Who Goes There
    5. Chemical Drip
    6. Witch Hazel
    7. Leftover Winter
    8. 10,000 Woolong
    9. Scum Filled Saloon
    10. Shallow Grave
    11. No Man’s Land
    12. Earth Druid
  • Project: Mooncircle wydaje płyty Blossoma

    Project: Mooncircle wydaje płyty Blossoma

    2–4 minut

    W artykułach dotyczących nowości płytowych często poruszamy też kwestie wytwórni płytowych. Przeważnie wzmianki lub pełne publikacje na ten temat pojawiają się w kontekście wydawców hip hopowych. Tym razem proponuję odejść od półki rapowej i zagłębić się w szeroko pojęte klimaty muzyki elektronicznej. Wśród oficyn wydawniczych utożsamianych z instrumentalną stroną muzyki na szczególne wyróżnienie zasługuje Project: Mooncircle. Niemiecka wytwórnia założona przy doskonale wszystkim znanym sklepie HHV.de może stanowić za wzór dobrze zarządzonego labelu posiadającego wiernych fanów na całej kuli ziemskiej. W ub.r. Gordon Gieseking i spółka zdecydowali się wydać dwie płyty polskiego producenta Blossoma – „Blue Balloons” i „The Longest Journey”. Pierwsza z nich pierwotnie ukazała się w 2011 roku, druga stanowi premierowy materiał rodzimego beatmakera.

    Przez ponad 10 lat działalności Project: Mooncircle przez ten label przewinęło się wielu artystów. Tylko na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy nakładem tej wytwórni płytowej ukazały się płyty KRTS-a, Submerse’a, Flako, Gracieli Marii, Sweatsona Klanka, Defta czy The Range’a. Serię projektów z 2013 roku zamknęły dwa materiały Blossoma. Polski producent pokazał się wcześniej z dobrej strony właśnie za sprawą wydanej ponad 2 lata temu przez Export Label płyty „Blue Balloons”. Instrumentalny album wypełniały zgrabnie połączone ze sobą elementy downtempo, brzmień abstrakcyjnych i muzycznych krajobrazów świetnie wypadających jako tło opisujące życie codzienne tego twórcy. W ten sposób utworzonym środowisku bez problemu odnaleźli się także słuchacze.

    Dzięki tej płycie o artyście dowiedzieli się też sympatycy instrumentalnych wydawnictw spoza naszego kraju. Blossom został dostrzeżony przez Project: Mooncircle, co następnie zaowocowało podjęciem przez niego współpracy z tą wytwórnią płytową. Beatmaker zaznaczył swoją obecność na dwóch kompilacjach opublikowanych przez swoich nowych partnerów muzycznych. „Tiffkas” pojawiło się na „Project: Mooncircle 10th Anniversary”, z kolei „The Longest Journey” znalazło się na trackliście „Uprising”. Poza tym „See The Light” było częścią jednej audycji Finest Ego. Po udanym początku kooperacji z PMC przyszła kolej na premierę „Blue Balloons” i „The Longest Journey”.

    Po kilkumiesięcznych przygotowaniach oba wydawnictwa trafiły do sprzedaży 20 grudnia. Nowy wydawca Blossoma zdecydował się dołączyć jego debiutancki projekt do drugiego albumu z kilku powodów. Przede wszystkim Project: Mooncircle zamierzało jak najlepiej przedstawić sylwetkę polskiego twórcy wszystkim tym, którzy nie znali jego osoby przed dołączeniem do PMC. Drugą istotną rzeczą stanowiło opublikowanie „Blue Balloons” na płytach winylowych (uprzednio materiał trafił na płyty kompaktowe). Natomiast serwisy muzyczne i słuchacze znające pierwsze LP beatmakera skupili się na „The Longest Journey”. Wydawnictwo podsumowuje ważny okres w życiu jego autora, który był bogaty w liczne wydarzenia, przemyślenia i ważnych spraw wpływających na jego twórczość. Długa muzyczna wędrówka wykonawcy potrafi skutecznie przykuć uwagę odbiorcy. Blossom umiejętnie stworzył wszystkie nagrania, które subtelnie splatają się w całość. Oprócz instrumentalnych utworów na longplayu znalazło się też miejsce dla jednego wokalnego tracku, „Dusk”, w którym gościnnie udzielił się doświadczony brytyjski raper Jehst.

    Project: Mooncircle wypuściło projekty polskiego beatmakera na Bandcampie. Niemiecka wytwórnia płytowa udostępniła za pośrednictwem tego serwisu zarówno „Blue Balloons”, jak i „The Longest Journey”. Oba materiały można pobrać w wersji elektronicznej oraz nabyć na płytach winylowych. Jesienią ukazało się kilka nagrań promujących albumy. Część z nich pochodzi z debiutanckiego longplaya producenta („Canvas”, „Eternaldream”), natomiast pozostałe wzięto z jego drugiej płyty („Dusk”, „The Longest Jourey”, „See The Light”). Łączone wydawnictwo promuje też videoclip nakręcony do „Dusk” z udziałem Jehsta.

    Tracklista („Blue Balloons” + „The Longest Journey”)

    1. 169
    2. Blue Balloons
    3. Canvas
    4. Double K.
    5. Nightbeat
    6. Eternaldream
    7. Noon’s Bourg
    8. Three Isles
    9. Road of Wind
    10. See The Light
    11. The Longest Journey
    12. Dusk feat. Jehst
    13. Lost Grounds
    14. Don’t Grow Up
    15. Pēgē
    16. Signs of A New Day
    17. We Go
    18. Dusk (Instrumental)
Translate »