Tag: muzyka instrumentalna

  • Luty miesiącem Jamesa Dewitta Yanceya

    Luty miesiącem Jamesa Dewitta Yanceya

    3–5 minut

    Z każdym rokiem lista nieobecnych już artystów ze świata muzycznego staje się coraz dłuższa. Zawężając kategorię tylko do muzyki hip hopowej, łatwo dostrzec brak znaczących osobistości, wpływających w istotny sposób na innych wykonawców. W ostatnich latach odeszli z tego świata m.in. święcący swoje triumfy pod koniec lat 80.tych i na początku lat 90.tych ubiegłego stulecia Heavy D, obdarzony niezwykle charakterystycznym głosem Guru, niezwykle lubiany Nate Dogg, ikona turntablismu Roc Raida, pionier hip hopu Mr. Magic i kilku niemniej istotnych postaci. Luty należy do szczególnego okresu, ponieważ na ten miesiąc przypada rocznica urodzin i śmierci nieodżałowanego producenta muzycznego – J Dilli. Wpływ tego beatmakera na kształt hip hopu i twórczość mnóstwa osób z całego świata jest niebagatelny.

    W przeciągu ostatnich lat pojawiło się tyle publikacji i tribute’ów dedykowanych nieżyjącemu już dzisiaj artyście, że kolejne działania mające na celu przedstawienie jego postaci, wydaje się zbyteczne. Pomijając zagłębianie się w życiorys producenta, odrzucając na bok tworzenie list najlepszych dokonań i zestawienie dorobku artystycznego J Dilli, warto skupić się na spadku pozostawionym przez niego. James Dewitt Yancey pozostaje żywy w pamięci mnóstwa osób na całej kuli ziemskiej, a jego wpływ na brzmienie muzyki i estetykę wykonawców muzycznych wzrasta z każdym rokiem.

    J Dilla aktywnie działał na scenie muzycznej od pierwszej połowy lat 90.tych. Wykształcone przez niego specyficzne brzmienie, niezwykle charakterystyczne, pełne soulowych sampli, przez lata stanowiło jego wizytówkę. Współpracując z renomowanymi artystami solowymi i zespołami – Ghostface Killah, Raekwonem, Commonem, Bustą Rhymesem, A Tribe Called Quest, The Pharcyde – już za życia wyrobił sobie dużą markę i mógł pochwalić się setkami pochlebnych opinii na swój temat. Czy Slum Village odnieśliby tak duży sukces artystyczny i komercyjny bez niego? Wystarczy porównać wyprodukowane przez niego albumy „Fan-Tas-Tic (Vol. 1)” i „Fantastic, Vol. 2” z opartym o instrumentale różnych beatmakerów „Trinity (Past, Present And Future)”, a powyższe pytanie wyda się wręcz retorycznym. Czy właściciele BBE Records mogli liczyć na lepsze otwarcie serii „Beat Generation” niż wydany w 2001 roku album „Welcome 2 Detroit”? Wątpliwe. Czy Stones Throw Records uzyskałoby rzesze wiernych fanów i miłośników tej wytwórni, gdyby nie wypuszczona 6 lat lat temu płyta „Donuts”. Instrumentalne wydawnictwo płytowe, tak blisko związane z przedwczesną śmiercią Jay Dee (LP trafiło do sprzedaży w dniu jego 32. urodzin, na trzy dni przed jego nieoczekiwanym odejściem), wywarło ogromny wpływ na środowisko producentów muzycznych i tysięcy sympatyków Jamesa Yanceya z całego świata. W podobnym tonie należy wypowiadać się o utworzonym wraz z Madlibem projekcie Jaylib – wypuszczony przez nich longplay „Champion Sound” nadal zajmuje ważne miejsce wśród kolaboracyjnych materiałach pochodzących z XXI wieku.

    Potężne grono artystów inspiruje się dorobkiem muzycznym byłego członka Slum Village, a liczbę wszelkiego rodzaju tribute’ów tworzonych dla uczczenia jego osoby, po prostu nie sposób zliczyć (zarówno projektów muzycznych, jak i imprez organizowanych dla pamięci o nim). J Dilla zajął nie tylko szczególne miejsce na liście artystów wywodzących się z Detroit, ale także znalazł się w niejednym zestawieniu najlepszych producentów hip hopowych wszech czasów. Spadek pozostawiony przez niego jest trudny do ocenienia, tak jak ww., z każdym rokiem sukcesywnie się powiększa. Z ostatnich wydawnictw mieszczących się w tej kategorii, na uwagę zasługuje kompilacja zatytułowana „Do The Dilla (A Tribute To The Drum Master)”. Projekt przygotowany przez szwajcarski label Feelin’Music i kolektyw Food For Ya Soul zawiera 18 tracków autorstwa plejady beatmakerów (Mr. Diabiase, Abby Lee Tee, BoomBaptist, Moka Only, Lefto, Jazzo & Melodiesinfonie, Ta-ku, Elaquent, Chief i pozostali), otwierający serię przedsięwzięć pod tą nazwą.

    „Do The Dilla (A Tribute To The Drum Master)” znajdziecie na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można także pobrać ten darmowy album.

    DOWNLOAD „Do The Dilla (A Tribute To The Drum Master)”

    Tracklista

    1. Mr.Dibiase – Slum Village – The Look Of Love Pt. 1 (remix)
    2. Deheb – De La Soul – Relax (remix)
    3. Abby Lee Tee – Weird Circus Retwist
    4. BoomBaptist – Toucan Wing
    5. Willy Sunshine – Dj Cam feat. Cameo – Love Junkee (remix)
    6. Oogo – Thinkin’ About J
    7. Noza – Ever n’ Ever Again
    8. Richard Colvaen – Oh No feat. J-Dilla & Roc C – Move (remix)
    9. Moka Only – A Tribe Called Quest – Get A Hold (remix)
    10. Lefto – Find Someone
    11. Mr Comb – Love Seasons
    12. Jazzo & Melodiesinfonie – DonutsVibesLove
    13. Ta-Ku – Side To Side
    14. Quiet Dawn – My Untitled Dilla Dawn
    15. Elaquent – Slum Village – The Look Of Love Pt. 1 (remix)
    16. Chief – Common & D’Angelo – So Far To Go (remix + Moka Only additional vocal)
    17. Teru – Autumn Magic
    18. Sebb – Phat Kat – Don’t Nobody Care About Us (Bash CP70 remix)
  • Ten Million Sounds przedstawia kompilacyjny album Morning Light

    Ten Million Sounds przedstawia kompilacyjny album Morning Light

    3–4 minut

    Wszelkiego rodzaju kompilacyjne albumy, mixtape’y, podcasty i pochodne projekty są w cenie. Dzięki upowszechnienie się streamingu w internecie, otrzymujemy coraz więcej tego typu wydawnictw muzycznych. Szczególną wartość przejawiają materiały zawierające utwory wykonawców nieznanych szerszemu ogółowi słuchaczy. W ten sposób odbiorcy muzyki otrzymują szansę poznania artystów pomijanych do tej pory lub utwierdzeniu się w przekonaniu, iż poszczególni twórcy zasługują na baczniejszą uwagę. Z drugiej strony, niezwykle trudno jest się połapać we wszystkich przedsięwzięciach z tego kręgu i ocenić o poziomie kolejnych projektów bez szczegółowego wgłębiania się w temat. Wśród ostatnio wydanych kompilacyjnych albumów warto poświęcić czas na zapoznanie się z wydawnictwem strony internetowej Ten Million Sounds, „Morning Light”.

    Wraz z popularnością szeroko pojętej muzyki instrumentalnej i nastania ery post-Nujabesa, powstało też wiele serwisów muzycznych poświęconych głównie tej tematyce. Ten Million Sounds należy do tego grona witryn i coraz lepiej poczyna sobie w sieci internetowej. „Morning Light” otwiera kolejny etap w rozwoju tego projektu. Charytatywne wydawnictwo muzyczne zawiera nagrania autorstwa zacnego grona artystów. Na albumie znajdziemy utwory wykonawców, którzy pojawi się na U Call That LoveAvensa, Berry Weight, IV The Polymatha, a ponadto incise’a, Sinitusa Tempo, czy P.SUS-a. Instrumentalny album w pełni oddaje zimową atmosferę, przywodzącą na myśl nostalgiczne i spokojne brzmienia muzyczne.

    „Morning Light” zostało umieszczone do odsłuchu na Bandcampie, z kolei poniżej znajduje się bezpośredni link do pobrania projektu. W tym miejscu można także wesprzeć Ten Million Sounds, przekazując darowiznę zasilającą działalność International Justice Mission i St. Jude’s Children’s Hospital.

    Więcej o kompilacyjnym albumie opowie w krótkiej rozmowie inicjator przedsięwzięcia, Jesse z Ten Million Sounds.


    Dlaczego zdecydowałeś się wybrać do swojego projektu właśnie tych artystów?

    Najpierw, przed nawet utworzeniem albumu, wybrałem zdjęcie wyrażające nastrój wydawnictwa, jaki chciałem przekazać. Kiedy początkowo znalazłem zdjęcie, to naprawdę ono mnie poruszyło i zabrało daleko od plugawego fotela biurowego, na którym siedziałem we własnej sypialni. Później wybrałem utwory dopełniające to zdjęcie i ten nastrój, pochodzące od artystów zasługujących na trochę większe uznanie.

    Co skłoniło Cię do uczynienia z albumu charytatywnego wydawnictwa muzycznego?

    Postanowiłem uczynić to charytatywnym albumem, ponieważ uważałem, że postępując w ten sposób mogę połączyć dwie rzeczy w jednym. Po pierwsze, propagując muzykę, którą kocham, a po drugie oddając coś w zamian społeczeństwu i potrzebującym ludziom. To było naprawdę zdumiewające jak wielu artystów zgodziło się na znalezienie się na albumie bez jakichkolwiek opłat. W związku z kształtem charytatywnego albumu, miałem bardzo ograniczone fundusze i nie spodziewałem się tak entuzjastycznego odzewu ze strony tylu artystów. Zastanawiałem się nad 15-stoma wykonawcami, 14-stu z nich przystało na moją propozycję i to jest bardzo ekscytujące.

    Jaki jest cel Ten Million Sounds i w jaki sposób mógłbyś zdefiniować muzykę znajdującą się na Twojej stronie?

    To co staram się robić z Ten Million Sounds jest stałym oddawaniem czytelnikom nowej muzyki, którą pokochałem. Prawdopodobnie możesz wydusić z rodzajów publikowanej muzyki kilka gatunków: downtempo, hip hop, trip hop, etc. Poza tymi kategoriami istnieją setki i tysiące artystów robiących rzeczy wcześniej niesłyszane i w tym momencie mamy naprawdę ekscytujący okres dla muzyki. Przedstawiając ludziom coś będącego dla mnie wyjątkowym jest świetnym uczuciem, ponieważ pamiętam jaką frajdę sprawiało mi słuchanie danej grupy muzycznej po raz pierwszy i przeszukiwanie internetu po ich wszystkie nagrania. Jeżeli mogę pomóc komuś do zatracenia się w muzyce, sprawiać, że zapomną o swoich stresujących stanowiskach i posadach i być może pokazać im coś, czego będą słuchali do końca swojego życia… Później cała praca włożona w stronę będzie więcej warta od tego.


    Wydawnictwo przygotowane przez  cieszy się dużą popularnością w undergroundzie, co świadczy także o zapotrzebowaniu na takie projekty.

    DOWNLOAD Ten Million Sounds – „Morning Light”

    Tracklista

    1. Avens – Remember Times
    2. incise – Where I Find Peace
    3. Berry Weight – Walking By Your Side
    4. IV The Polymath – Setbacks
    5. P.SUS – Blue Mountain
    6. SayHi Beats – Wondering Why
    7. Esta – Ocean
    8. bugseed – Gentle
    9. Eddie Allamand – Desires
    10. Otso – The Beginning of the End
    11. SoulJa – Summer Rain
    12. Gazoo – Cold Shoulder
    13. Larry Blueberry – Somewhere Going
    14. Sinitus Tempo – Last Samurai
  • Nowoczesna wizja hip hopu według IV The Polymatha

    Nowoczesna wizja hip hopu według IV The Polymatha

    2–3 minut

    Koniec roku nie sprzyja ukazywaniu się na rynku płytowym mnogiej ilości nowych wydawnictw płytowych. Wyhamowanie w grudniu pod względem dostarczanych nowości, to także naturalna kolej rzeczy po wytężonym okresie przypadającym na wrzesień, październik i niekiedy pierwszą połowę listopada. Pomimo widocznego spadku wypuszczania świeżych płyt w tym okresie, można natknąć się na wartościowe materiały. W tym miejscu warto wymienić następujące albumy: „The Brown Study Remixes” Boog Brown, „Night Shift ” K-Defa, „The Earn” yU, „Awaken” Koncepta, czy zapowiadane od dłuższego czasu „Undun” The Roots i wyprodukowane przez No I.D. „The Dreamer/ The Believer” Commona. Obok ww. produkcji uwagę niejednego słuchacza zwrócił kolejny projekt amerykańskiego muzyka i beatmakera, IV The Polymatha. Wydane 13 grudnia ub.r. instrumentalne LP „New vs. Old” stanowi interesującą wizję nowoczesnego hip hopu.

    Przyglądając się dotychczasowej dyskografii artysty, można odnieść wrażenie, iż mamy do czynienia z nieopierzonym rookie, stawiającym dopiero pierwsze kroki w branży muzycznej, poszukującego swojego stylu muzycznego. Jednak, nic bardziej mylnego, ponieważ IV The Polymath już teraz z powodzeniem odnajduje się na scenie hip hopowej, posiadającego niewielki wkład w rozwój futurystycznych wizji tego gatunku muzycznego. Muzyk z długoletnim stażem jako perkusista, gitarzysta i pianista, zadebiutował wydanym w lutym 2010 roku przez założony przez siebie label Polymath Records albumem „Never Sleep II”. Przyzwoite recenzje wydawnictwa, które w fizycznej wersji ukazało się na kasecie sygnowanej przez Sassbologna Records, zachęciło beatmakera do zaprezentowania odbiorcom w krótkim czasie następnych EP-ek i LP’s. Ważniejsze materiały producenta stanowią solowe płyty „Drum Machines Have No Soul”, „Push IVward EP” oraz wspólne nagrania z Jondisem w ramach grupy I.deals„I.deals EP” & „Spill”. Przełożyło się na uzyskanie większego odzewu w sieci internetowej, dzięki czemu grudniowego „New vs. Old” oczekiwało całkiem spore grono odbiorców.

    Wydany w połowie poprzedniego miesiąca materiał zawiera 18 instrumentalnych kompozycji. Przy powstaniu płyty brał udział związany z Panaceą K-Murdock, odpowiedzialny za mastering i nadanie ostatecznych szlifów całości longplaya. „New vs. Old” nie należy traktować w kategoriach luźnej kompilacji instrumentali, czy zwykłego beat tape’u. IV The Polymath podąża wytyczoną przez siebie ścieżką, budując nagrania opierające się na jego osobistym spojrzeniu na współczesny hip hop. Utwory zebrane na projekcie, przedstawiają wizję beatmakera na progresywne i futurystyczne brzmienia muzyczne, ściśle podporządkowanym muzyce hip hopowej. To też kierunek rozwoju muzycznego producenta, chętnie sięgającego po klasyczne rozwiązania funkowo-soulowe oraz dodającego do tego własną szczyptę ekspresji. Szkoda tylko aż tylu niepotrzebnych wypełniaczy (1/3 płyty to intermedia), gdyż znacznie lepiej wypadają bardziej rozwinięte koncepcje jak zamykające LP „Pharming”.

    Wzorem wszystkich swoich poprzednich materiałów, IV The Polymath umieścił „New vs. Old” na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można dokonywać zamówień również fizycznych wersji wydawnictwa. Warto dodać, iż do płyty CD została dołączona winylowa 7″, czyniąc z albumu gratkę także dla kolekcjonerów płyt.

    Tracklista

    1. 2 Weeks
    2. Neem Stick
    3. Lions
    4. Next 2 You
    5. Dave Bumper’s Revenge Interlude
    6. Daydreaming
    7. Eat Plants
    8. Master of Sound Interlude
    9. Manhattan
    10. New vs. Old
    11. Real Facts Interlude
    12. What’s Your Motive?
    13. The Recipe
    14. Go Head Interlude
    15. Planet Z
    16. Drive
    17. Bloom Interlude
    18. Pharming
  • Muzyczne historie Blue Sky Black Death zebrane na Noir

    Muzyczne historie Blue Sky Black Death zebrane na Noir

    3–4 minut

    W porównaniu do pierwszej połowy ówczesnej dekady, w ostatnich 2-3 latach nastąpiły zauważalne zmiany w rozkładzie sił na niezależnej scenie hip hopowej. W głównej mierze dotyczy to wytwórni płytowych, ponieważ kilka znaczących i dyktujących wcześniej warunki w undergroundzie oficyn wydawniczych, odeszło w zapomnienie. Wystarczy spojrzeć na historie związane z ostatecznym upadkiem Rawkusa, sporów i kłótni toczących się w szeregach Definite Juxa, przecenienie swoich możliwości w branży przez włodarzy Babygrande Records (label niedawno powrócił do działalności wydawniczej, więc nie należy jego do końca skreślać), czy zmierzch Anticona. Artyści odeszli do innych wydawców, część z nich założyła własne firmy, zmieniając uwarunkowania w branży. Za istotną niezależną wytwórnię płytową postrzega się obecnie Fake Four Inc., skupiającą wielu utalentowanych wykonawców. Jedni ze sztandarowych członków labelu, Blue Sky Black Death, dobitnie pokazują, iż należy się z nimi liczyć w gronie kreatywnych producentów muzycznych. Ostatni album grupy, „Noir”, w znamienity sposób potwierdza niniejsze stwierdzenie.

    Beatmakerzy wywodzący się z północno-zachodniej części Stanów Zjednoczonych uchodzą za jednych z najbardziej kreatywnych artystów z pogranicza instrumentalnego hip hopu i pokrewnych odmian muzycznych. Na tę opinię Young God & Kingston zapracowali sobie poprzez wyprodukowanie kilku niezwykle klimatycznych albumów, zarówno z udziałem wokalistów, jak i stricte instrumentalnych. Dyskografia Blue Sky Black Death prezentuje się naprawdę okazale. Wystarczy tylko wymienić następujące tytuły wydawnictw płytowych: „The Holocaust”, „A Heap Of Broken Images”, „Razah’s Ladder”, „Slow Burning Lights”, „Late Night Cinema”, „The Evil Jeanius”, „Third Party”. O jakości produkcji duetu świadczą też instrumentalne wydania albumów nagranych z The Holocaustem i Hell Razah. Niezwykły klimat zawarty na wydawnictwach BSBD, a przy tym różnorodność i brak zahamowań przy współpracy z innymi artystami, sprawia, iż beatmakerzy zdobyli spore grono oddanych fanów. O ile ubiegłoroczny projekt nagrywających głównie w NYC twórców muzycznych –  „Third Party” – różnił się pod względem stylistycznym od ich wcześniejszych dokonań, to zaprezentowane w kwietniu b.r. „Noir” można określić mianem powrotu do korzeni zespołu.

    Blue Sky Black Death przypadło dotychczas najwięcej laurów za pochodzący sprzed 3 lat „Late Night Cinema”. Wysoko ceniony w wielu środowiskach album należy rozpatrywać w kategoriach niezwykle rozbudowanej opery muzycznej, wypełnionej po brzegi emocjami i duszą. „Noir” niejako przywodzi na myśl tę płytę, aczkolwiek pod względem schematu i zawartości elastycznie wykorzystuje miano follow upu. Wydany 26 kwietnia materiał przedstawia jaśniejszą stronę „Late Night Cinema”. Young God & Kingston odeszli od budowania napięcia, dramaturgii i tworzenia akcji rodem z filmów na rzecz komponowania pejzaży usnutych lekką nicią optymizmu. Produkcja duetu znajduje się na wyższym poziomie niż wielu podobnych im beatmakerom, a miano muzyki do wyimaginowanych filmów, nie przystaje do kwietniowego projektu artystów. BSBD buduje cudowne krajobrazy, zabierając słuchaczy na spacer po nowo kreowanych miejscach. Przemycone ukradkiem wokale Alexandra Chena, Roba Harrisa & Shaprece’a Renee dodają kolorytu albumowi.

    Premierę płyty wydanej nakładem Fake Four Inc. poprzedziły dwa promocyjne nagrania wideo: teaser nagrany do części utworu „Our Hearts Of Ruin” oraz oficjalny teledysk nakręcony do „In The Quiet Absence Of God”. Wygląda na to, że otrzymaliśmy drugą, co do znaczenia, płytę BSBD po „Late Night Cinema”.

    Aktualizacja #1: Blue Sky Black Death jeszcze raz nawiązali do wydanego przez siebie materiału. Tym razem duet producencki wydał ostateczną wersję „Noir” w formie deluxe. Reedycja płyty zawiera dodatkowo alternatywne nagrania oraz dodatkowe utwory. Całość dostępna na niezawodnym Bandcampie.

    Tracklista

    1. Our Hearts Of Ruin
    2. Sleeping Children Are Still Flying
    3. And Stars, Ringed
    4. To The Ends Of The Earth
    5. Farewell To The Former World
    6. Falling Short
    7. Gold In Gold Out
    8. Where Do We Go
    9. In The Quiet Absence Of God
    10. Where The Sun Beats
    11. Starry
    12. Fire For Light
    13. Swords From Driftwood
    14. Sky With Hand

    To nie koniec atrakcji związanych z wydawnictwem płytowym BSBD. Na początku czerwca za pośrednictwem uznanego serwisu muzycznego Kevin Nottingham, do sieci trafiła oryginalnie skomponowana wersja albumu duetu. „Noir + Violet” zawiera 8 wybranych tracków z płyty, poddanych specjalnej obróbce. Wydawnictwo obarczone podtytułem „screwed up” zostało udostępnione za darmo w internecie (link do pobrania materiału poniżej).

    DOWNLOAD Blue Sky Black Death – „Noir + Velvet”

    Tracklista

    1. Our Hearts Of Ruin (Screwed)
    2. Sleeping Children Are Flying (Screwed)
    3. And Stars, Ringed (Screwed)
    4. Farewell To The World (Screwed)
    5. Gold In Gold Out (Screwed)
    6. Where The Sun Beats (Screwed)
    7. Swords From Driftwood (Screwed)
    8. Sky With Hand (Screwed)
  • Dela opowiada historie o uczuciach na Translation Lost

    Dela opowiada historie o uczuciach na Translation Lost

    3–4 minut

    W przeciągu ostatnich dwunastu miesięcy wydawnictwa płytowe sygnowane przez producentów muzycznych, raz po raz trafiały na stronę. Wystarczy rzucić okiem choćby na ostatni kwartał roku, aby przekonać się, iż całkiem sporo materiałów autorstwa beatmakerów, z nie raz bardzo odległych os siebie zakątków świata, zdobyło uznanie w moich oczach. Wyciąg tego typu pozycji płytowych otwierają świeże albumy SoulChef („Long Hot Summer” i „Here & Now”), Chinoiseries Pt. 2″ Onry, „As Serenity Approaches” Descry’ego, czy „Funky as Usual” The Funk League. We wcześniejszych miesiącach opublikowałem w serwisie artykuły o płytach m.in. the Jazzment, TzariZM-a, 7even Suna, Statika Selektah, Hexsagona, K-Defa, DJ’a JS-1. Z różnych powodów niektóre tegoroczne producenckie longplaye i stricte instrumentalne projekty, zostały przeze mnie pominięte, co wcale nie oznacza, iż trafiły do szuflady z napisem „Zapomniane & przespane LP’s”. Zaległości na tym polu zostaną odrobione od marcowej propozycji francuskiego artysty, Deli, i jego historii zawartych na „Translation Lost”.

    Francuscy beatmakerzy z powodzeniem zdobywają sympatię słuchaczy z całego świata. Niektórzy z nich, jak choćby Onra, na dobre rozgościli się na ogólnoświatowej niezależnej scenie muzycznej i już teraz mogą liczyć na liczny tzw. fanbase. Antoine Chardayre, czyli po prostu Dela, również powinien znaleźć się w tym zestawieniu. Artysta zajmujący się muzyką od końca lat 90.tych ubiegłego stulecia, na szersze wody wypłynął około trzech lat temu za sprawą dwóch części „Atmosphere Airlines”. Wydane w latach 2007-08 projekty, określane mianem mixtape’ów, stanowiły składanki w głównej mierze utworów nagranych z postaciami z USA (Apani B. Fly, Reach, Supastition, Large Professor, Blu, J-Live, Finale, Torae & Mela Machinko) oraz remiksów uprzednio powstałych tracków. Oba wydawnictwa miały też za zadanie przedstawić światu warsztat producenta ze Starego Kontynentu i poprzedzały jego premierowy longplay.

    Debiutancki pełny album Francuza, „Changes Of Atmosphere”, ukazał się na rynku płytowym blisko 3 lata temu. Wydany 23 stycznia 2009 roku materiał zawiera 16 nagrań zrealizowanych z plejadą artystów. Na płycie udzieliła się śmietanka amerykańskiego undergroundu – Blu, Elzhi, J-Live, J. Sands, Large Professor, Les Nubians, Naledge (Kidz In The Hall), Reach, Supastition, Talib Kweli & Termanology. Producencki projekt Deli przypadł do gustu słuchaczom ceniącym sobie jazz-hop, łączący w sobie pochodne odmiany hip hopu oraz miejscami r&b i soul. W marcu ub.r. francuski beatmaker wypuścił „The Robert Glasper Beat Tape”, swoisty hołd złożony wybitnemu pianiście jazzowemu i producentowi muzycznemu rodem z Houston. Ostatniego dnia marca b.r., wywodzący się z Cergy-Pontoise wykonawca muzyczny, zaprezentował swoje drugi pełnoprawny longplay – „Translation Lost”.

    Przed rozpoczęciem prac nad tym LP, bohater niniejszego artykułu zmierzył się z wieloma pytaniami dotyczącymi drugiego albumu: wyniesienia na wyższy poziom produkcji, zrobienia czegoś innego od pierwszej płyty, skorzystania z najwłaściwszych elementów zawartych na poprzednich materiałach. Początkowo producent ukierunkował się do stworzenia beat tape’u, jednak po pewnych przemyśleniach postanowił skomponować producencką płytę. W porównaniu do „Changes Of Atmosphere” nastąpiły znaczne zmiany w strukturze projektu. Dela zrezygnował z obecności w każdym utworze rapera lub wokalisty i postawił na dostarczenie (nie)zwykłych instrumentali, wypełniających w połowie longplay nagrany w większej części w Montrealu. Pomimo tego, iż „Translation Lost” nie jest określany mianem konceptualnego albumu, całość płyty można sprowadzić do stwierdzenia, że są to opowieści o historiach miłosnych, które potoczyły się w złym kierunku. Francuz wraz ze swoimi gośćmi (Aliya, Reach, Sowlie, Kemizt i ulubiony raper bloggerów i dziennikarzy muzycznych, Blu) opowiada o negatywnych stronach relacji, idących w parze z melancholią, nostalgią i smutkiem. Z drugiej strony, nadal pozostaje miejsce na nadzieję, siłę i aspiracje.

    „Translation Lost” można odsłuchać na Bandcampie. Także za pośrednictwem tego serwisu, iTunes i Amazona album można nabyć w wersji elektronicznej (brak wydania fizycznego). Poniżej zamieszczam też teledysk dostarczony przez Drink Water Music, zrealizowany do utworu „Go On (Video Mix)” z udziałem Reacha.

    Tracklista

    1. Translation Lost (Intro) feat. Aliya
    2. Go On (Video Mix) feat. Reach
    3. Mars Pt. III
    4. Lucy’s&LooseLeafs feat. Blu
    5. 1 Second Time Machine
    6. West Side Story
    7. Jay Electropietricus
    8. WhatUWanna feat. Blu
    9. Chunky Monkeying feat. Sowlie
    10. I Will feat. Kemizt
    11. Translation Lost
    12. Translation Lost (Outro) feat. Aliya
    13. WhatUWanna (Remix) feat. Blu
  • John Robinson z premierowym producenckim materiałem

    John Robinson z premierowym producenckim materiałem

    2–3 minut

    Koniec roku zwiastuje nie tylko podsumowania i rozliczenie minionych miesięcy w świecie muzycznym, czy też pochodne projekty. W ostatnich tygodniach roku kalendarzowego częściej niż zwykle pojawiają się ekskluzywne materiały autorstwa raperów i beatmakerów lub sygnowane przez strony internetowe i labele miksy, podcasty, czy mixtape’y. Wybitnie kreatywne jednostki potrafią podejść do tematu w zaskakujący sposób, co okazuje się nie lada niespodzianką nawet dla najzagorzalszych fanów ich twórczości. Jeden z najlepiej rozpoznawalnych twórców hip hopowych w undergroundzie, John Robinson, zaprezentował kilka dni temu zupełnie niespodziewaną płytę – „Brilliant Soundscapes Vol. 1”. Członek Scienz Of Life przygotował premierowy producencki materiał, pierwszy w 15-letniej karierze muzycznej wykonawcy.

    Wywodzący się z South Bronx w Nowym Jorku artysta, należy do wąskiego grona artystów darzonych nieprzerwanie od wielu lat dużym szacunkiem po obu stronach Atlantyku, Japonii i Australii. Począwszy od wydanej w 1996 roku debiutanckiej 12-stki Scienz Of Life, „Powers Of Nine Ether”/„The Anthem”, John Robinson pomyślnie kontynuuje obraną przez siebie muzyczną drogę. Lil’ Sci łączy w swoich nagraniach różne odmiany i wariacje muzyczne, osiągając przy tym wymierne efekty. Związany w ostatnich latach z Beatvizion, Project Mooncircle i Nao Live, Nowojorczyk raz po raz dostarcza ciepło przyjmowane przez opinię publiczną wydawnictwa płytowe. Wystarczy tylko spojrzeć na jego ważniejsze longplaye z ostatnich 3 lat: wyprodukowane przez MF Dooma „Who Is This Man?” (materiał został wydany w Niemczech, USA i Japonii), zrealizowane wraz z J Rawlsem „The 1960’s Jazz Revolution Again”, ubiegłoroczne „International Summers” nagrane wspólnie z Lewisem Parkerem, czy pochodzące z sierpnia b.r. „Robot Robinson” – owoc współpracy z Robertem Kochem. Po licznych płytach i kolaboracjach z kilkoma tuzinami producentów z całego globu, John Robinson postawił kolejny krok w swojej karierze muzycznej, demonstrując umiejętności beatmakerskie na „Brilliant Soundscapes Vol. 1”.

    Producenci w roli raperów nie stanowią zaskoczenia na scenie hip hopowej, ale w odwrotnym przypadku, gdy Emcee postanawia zaprezentować swój kunszt beatmakerski, bywa doprawdy różnie. John Robinson wyszedł obronną ręką z tego zadania, dostarczając EP-kę składającą się z 9 w pełni wyprodukowanych przez siebie utworów. Artysta skorzystał jedynie z pomocy klawiszowca Ty Macklina, uzupełniającego „Brilliant Soundscapes Vol. 1” w „Rob Mack I”, „Rob Mack III” & „She’s so Brilliant (Outro)”. Brzmienie poszczególnych tracków na materiale można umieścić gdzieś pomiędzy nowoczesnym hip hopem, a klasycznymi produkcjami spod znaku instrumental hip hop. Instrumentale posiadają niebagatelny klimat, w spójny sposób tworzą całość i rzeczywiście można wszystkie kompozycje potraktować jako muzyczne krajobrazy. Dodatkowym plusem płyty jest utrzymanie proporcji pomiędzy starą szkołą instrumentalnego hip hopu, a futurystycznymi odmianami tego nurtu, co nie wychodzi na dobre wielu artystom.

    „Brilliant Soundscapes Vol. 1” znajdziecie na Bandcampie Johna Robinsona. Warto też sięgnąć po pozostałe wydawnictwa muzycznego tego doświadczonego rapera i od niedawna producenta.

    Tracklista

    1. Musical Whoa (Intro)
    2. A Light Bulb Moment
    3. 2 Billion
    4. Lovin U
    5. Rob Mack I
    6. The Cover Up
    7. Visions Of
    8. Rob Mack III
    9. She’s So Brilliant (Outro)
  • Recenzja LP: Oddisee – Odd Seasons

    Recenzja LP: Oddisee – Odd Seasons

    4–5 minut

    Mello Music Group | 2011

    Instrumentalne wydawnictwa płytowe rządzą się swoimi własnymi prawami i nie raz stanowią trudną przeszkodę dla odbiorców muzyki. Kiedy przychodzi do napisania recenzji płyty pozbawionej w całości lub zawierającej niewielki udział warstwy wokalnej, to również można przekonać się, jak bardzo niewdzięczne, a zarazem piękne są tego rodzaju materiały. Przedstawienie własnej oceny dotyczącej albumu instrumentalnego wymaga odmiennego podejścia niż w przypadku stricte rapowych produkcji. Pół biedy, jeżeli wszystkie instrumentale zawarte na LP tworzą spójną całość, pozwalają umieścić wydawnictwo w kategorii muzyki dla wyimaginowanych filmów, krok po kroku opowiadają historie. Natomiast zupełnie inaczej to wygląda, gdy zasiadamy przed takimi albumami, jak „Odd Seasons” Oddiseego, na których mamy do czynienia ze zbiorem wszelkich muzycznych wariacji.

    W rozmowach dotyczących najbardziej perspektywicznych artystów na scenie hip hopowej, o ugruntowanej pozycji na rynku, mogących osiągnąć bardzo wiele w przyszłości, postać członka Mello Music Group jest nader często wymieniana. Nic w tym dziwnego, skoro od 6 lat raper i producent w jednym non stop dostarcza wartościowej muzyki, ze wzrostem natężenia wydawniczego w ostatnich trzech latach. Oddisee nader często pojawia się w publikacjach dotyczących czołowych przedstawicieli niezależnego hip hopu, posiadających własną wizję i odpowiednie podejście do tworzenia pojedynczych utworów, jak i pełnych projektów. Rezydujący od pewnego czasu na Brooklynie wzięty beatmaker w pewny sposób odnajduje się w różnej stylistyce, nie zamyka się na żadne gatunki muzyczne i co ważne – nie ucieka w stronę popularnych i pustych w jednym nowych rozwiązań w produkcji hip hopu. O swojej wszechstronności artysta udowodnił już na solowych płytach, czy dostarczając beaty na pełno longplayów. W tym wydawniczym obłędzie Oddiseego trudno się połapać, dlatego takie projekty, jak „Odd Seasons” pozwalają uszeregować owoce jego twórczości. Szkoda tylko, iż pomimo próby zebrania w całość instrumentalnych kompozycji, miejscami dominuje bezład i chaos.

    Wydana w maju b.r. płyta, to zbiór wybranych utworów pochodzących z czterech wcześniejszych wydawnictw artysty rodem z Washington D.C. odnoszących się do pór roku. Oddisee wraz z włodarzami Mello Music Group podjął się selekcji tracków zebranych na „Odd Summer” (maj 2009), „Odd Autumn” (październik 2009), „Odd Winter” (styczeń 2010) i „Odd Spring” (maj 2010), po które można sięgnąć na Bandcampie beatmakera. Wśród 43 tracków ze wszystkich ww. projektów, usunięto raptem 12, co spowodowało zbędne rozciągnięcie materiału, momentami mocno rozlazłego i nużącego. Nie chodzi o to, że mamy do czynienia z nagraniami o niskiej wartości artystycznej, czy też odrzutami i niedokończonymi szkicami. Po prostu „Odd Seasons” z powodzeniem mogłoby być o połowę krótsze, co pozytywnie wpłynęłoby na odbiór niniejszego LP. Album otwierają tracki wciągającego słuchaczy po krainach gospodarza longplaya otulonych w jesienną scenerię. Pierwszych 8 kompozycji zgrabnie wprowadza w świat kreowany przez Oddiseego, chociaż z wyeksploatowanego „Everything Changed Nothing”, znajdującego się też na albumie Trek Life’a pod tym samym tytułem, czy „Every Day People” można było zrezygnować.

    Wiosenną część kompilacji rozpoczyna świetne i dopracowane pod każdym względem „The Blooming”. Nic dziwnego w tym, iż ten utwór został wybrany jako singlowy i nagrano do niego teledysk. Instrumental ukradkiem przechodzi w „Birds And Bees”, gdzie miejscami słychać wszystkich członków Diamond District. Jednak znowu otrzymujemy porcję wypełniaczy („Warmer In The Day” oraz „This Beat Is For Finale”), przez co znowu łatwo można pogubić się. Tracki pochodzące z „Odd Spring” wieńczy „I’m From PG” z Oddiseem pojawiającym się też od strony wokalnej. Następnymi kompozycjami na „Odd Seasons” są letnie nagrania, tak naprawdę w niczym nie różniące się klimatem od poprzedniej części płyty. Brak tutaj nie tyle elementu zaskoczenia, co przykuwającego mocniej uwagę układu instrumentali, można nie wyłapać chwili, gdy następuje zmiana utworów. Sytuację poprawia „That Day” z wokalami Muhsinah, pokazując, iż wydawnictwo nie brzmiałoby wcale gorzej, jeżeli zostałoby umiejscowione tuż przy schemacie instrumentalnego LP. Podobnie rzecz się ma z otwierającym zimowe wydanie „Odd Seasons” utworem „City Light” z udziałem Tranqilla. Zresztą pojedyncze nagrania pochodzące z „Odd Winter” najlepiej zostały wcielone do albumu, a klimat zawarty na „Frostbit”, „Brainwash” i „All Because She’s Gone” konsoliduje koniec płyty. Całość splata „It’s Over” z ponowną zwrotką Tranqilla – na pierwszy rzut ucha poprawny track, jednak podobnie, jak całości wydawnictwa czegoś tutaj brakuje.

    Nawet pomimo niedociągnięć, „Odd Seasons” spełniło swoje zadanie, skracając oczekiwanie odbiorców na „Rock Creek Park” – główny tegoroczny projekt Oddiseego. Utwory zebrane z czterech instrumentalnych wydawnictw artysty, wcześniej dostępnych tylko w formie elektronicznej, z pewnością stanowią gratkę dla jego fanów i kolekcjonerów płyt. Przy tego typu płytach zapomina się o tym, iż ilość nie przekłada się często na jakość. Skracając zawartość albumu sygnowanego przez Mello Music Group, łatwiej można byłoby podejść do całości (na Bandcampie udostępniono 4 dodatkowe nagrania, co daje aż 35 tracków na jednym LP). Z drugiej strony, w natłoku materiałów wypuszczanych przez członka Diamond District, taka kompilacja stanowi dobrą okazję na przyjrzenie się przekrojowi jego warsztatu.

    Ocena: 3,5/5

    Tracklista

    1. The Supplier
    2. Almost A Year Since
    3. Everything Changed Nothing
    4. Every Day People
    5. Saw Myself Today
    6. The Second Date
    7. Theatre
    8. Tell The Truth
    9. The Blooming
    10. Birds And Bees feat. Diamond District
    11. Juba May
    12. Warmer In The Day
    13. The Richers
    14. This Beat Is For Finale
    15. I’m From PG
    16. In Your Eyes
    17. Silgo Creek
    18. Sand To The Beach
    19. When Everything Changed
    20. Chocolate City Dreaming
    21. Viva Brasil
    22. That Day feat. Muhsinah
    23. City Life feat. Tranqill
    24. Frostbit
    25. Winds From The North
    26. Black Broadway feat. X.O.
    27. Brainwash
    28. Que With No Coat
    29. 60901
    30. All Because She’s Gone
    31. It’s Over feat. Tranqill
  • Onra przedstawia drugą część Chinoiseries

    Onra przedstawia drugą część Chinoiseries

    3–5 minut

    Istnieją dziesiątki cytatów, aforyzmów i powiedzonek dotyczących muzyki. Jednym z najsłynniejszych z nich jest powiedzenie, że muzyka łagodzi obyczaje. Sporo w tym racji i powyższe stwierdzenie znajduje odzwierciedlenie w życiu codziennym, a dokonania masy artystów idealnie pasują do umieszczenia ich w tej szufladzie. Z niniejszą formą artystyczną sąsiadują wszelkie projekty zabierające odbiorców w podróż do krajów przodków poszczególnych twórców, ukazujących historie z ziemi ojczystej przedstawicieli sceny muzycznej. Wydawałoby się, że ten mocno wyeksploatowany temat zawęża pole do popisu artystom, jednak dzięki takim osobom, jak francuski producent o azjatyckich korzeniach, Onra, można w ciekawy sposób odkrywać pokłady możliwości tkwiących w tej odmianie muzycznej. W listopadzie b.r. beatmaker wypuścił album „Chinoiseries Pt 2”, w pełni oparty na samplach pochodzących z chińskich i wietnamskich płyt.

    Azja Południowo-Wschodnia stanowi obiekt marzeń setek diggerów na całym świecie. Kolekcjonerzy płyt winylowych zadają sobie nie raz mnóstwo trudu i nie szczędzą pieniędzy na kupno wydawnictw z tego regionu świata. Wystarczy tylko przejrzeć eBay lub Discogs i sprawdzić ceny, w jakich dostępne są rarytasy z chińskim, czy wietnamskim funkiem. Dlatego też, albumy powstające na bazie azjatyckich nagrań, przyciągają uwagę nie tylko przeciętnych słuchaczy, a także miłośników starych płyt. Niewątpliwie Onra zdawał sobie z tego sprawę, tworząc utwory na wydany w 2007 roku projekt „Chinoiseries”. Longplay ukazał się na rynku płytowym nakładem trzech wytwórni (Label Rouge Prod, Favorite Recordings i Bo Bun Records) i dzięki konceptowi znacznie przyćmił wcześniejsze dokonania Francuza (chodzi głównie o „Tribute” nagrane wraz Quetzalem). Pochodzący z wydawnictwa producenta singiel „The Anthem” trafił na kilka kompilacji oraz pojawił się jako temat przewodni w programach telewizyjnych, co jeszcze bardziej uwydatniło sukces odniesiony przez LP artysty.

    Onra w dość szybkim tempie przeszedł z nieznanego szerzej producenta, do poważanego twórcy muzycznego młodego pokolenia. W 2008 roku francuski beatmaker dostał propozycję współpracy z Red Bull Music Academy oraz ruszył w świat z trasami koncertowymi. Jego kolejny album, „1.0.8”, bazujące na samplach z bollywoodzkich produkcji, również okazał się dobrze przyjętym materiałem. Co ciekawe, wydawnictwo ukazało się na płycie CD tylko w limitowanym nakładzie podczas touru Francuza po Japonii (o chłonności japońskiego rynku muzycznego od lat krążą legendy). W zeszłym roku, po przejściu producenta do irlandzkiego labelu All City Records, producent zaprezentował słuchaczom projekt „Long Distance”. Ponownie udało się jemu osiągnąć sukces, dysponując arsenałem nowocześnie brzmiących nagrań, czerpiących z pogranicza hip hopu i elektroniki. Z kolei w tym roku, wykonawca muzyczny znowu postanowił nawiązać do swoich korzeni, najpierw odbywając podróż po Chinach i Azji w poszukiwaniu odpowiednich starych płyt, a następnie na ich bazie tworząc „Chinoiseries Pt 2”.

    Punktem wyjściowym na instrumentalnym albumie członka All City Records, są odpowiednio wyselekcjonowane, a następne pocięte próbki utworów. Trudno się nie zgodzić z tym, iż nawet przy znalezieniu właściwego nagrania, należy wyciągnąć z tego właściwe sample. Onra dowiódł, że pod tym względem należy do zaszczytnego grona artystów w swobodny sposób obracających się w tej materii. Żaden problem dla niego nie stanowi wyciśnięcie ze swojej kolekcji płytowej wszystkiego, co można umieścić w ramach konceptualnego materiału, wymagającego stworzenia spójnego klimatu. „Chinoiseries Pt 2”, to godny następca poprzedniej części tej serii. Darmowe utwory pochodzące z tego wydawnictwa – „A New Dynasty”, „No Matter What”, „Remember The Name”, „Tears Of Joy” – podkreślają umiejętnie budowanie przez Francuza tracków na bazie azjatyckich kompozycji. Co prawda, ogrom produkcji znajdującej się na projekcie (aż 32 instrumentale), może okazać się trudny do przebrnięcia dla pewnej części odbiorców, aczkolwiek dla innych stanowi dodatkowy atut całości projektu.

    „Chinoiseries Pt 2” trafiło na rynek płytowy 15 listopada w trzech formatach (CD, winyl, digital). Istnieje również wydanie płyty na kasecie, lecz nie jestem pewien, czy limitowany nakład tej wersji LP można jeszcze gdziekolwiek zdobyć (poza eBayem). Część nagrań z tego wydawnictwa płytowego można odsłuchać na Soundcloudzie. Powstał też  trailer promujący ostatni album Onry, prezentujący zapis wyprawy do Azji artysty po płyty winylowe. Wygląda na to, że Francuz kupuje winyle hurtem, używając terminologii pewnego rodzimego rapera wypada to określić mianem „wynoszenia wosków na półki”.

    Aktualizacja: Wydawnictwo dostępne na każdej platformie streamingowej.

    Tracklista

    1. The Arrival
    2. A New Dynasty
    3. It’s All Memories
    4. Remember The Name
    5. Open The Door
    6. Gotta Go
    7. Mai’s Theme
    8. Words Of Encouragement
    9. Trapped
    10. One For The Wu
    11. No Matter What
    12. Meet The Queen
    13. Stay With Me
    14. Opium Delirium
    15. Cold Blooded
    16. Where I’m From
    17. Still Broke
    18. Snakes & Smoke
    19. Mai’s Theme 2
    20. Raw Shit
    21. Ms. Ho
    22. All Night
    23. In My Mind
    24. Hide And Seek
    25. Play The Game
    26. Warriors Pride
    27. Like Father, Like Son
    28. Fight Or Die
    29. Through The Flesh
    30. Tears Of Joy
    31. They Got Breaks Two
    32. The End
  • Darmowy album: the Jazzment – After Soul

    Darmowy album: the Jazzment – After Soul

    1–2 minut

    Przeciętnemu słuchaczowi muzyki trudno obecnie odnaleźć się w zalewie darmowych projektów, chętnie rozdawanych przez artystów i labele z całego świata. Zjawisko wydawania pojedynczych utworów i pełnych płyt za free przez ich twórców upowszechniło się od dobrych kilku lat.Tak naprawdę, artyści dokładają z własnej kieszenie do ich powstania (rachunki muszą płacić wszyscy, wyjątek stanowią Method Man, Redman i im podobni) i wypadałoby to uszanować. Praca wkładana w realizację poszczególnych wydawnictw muzycznych w końcu jest taka sama. Jednak każdy oczekuje, że otrzyma wiadomość zwrotną o swoich przedsięwzięciach, a dana płyta trafi do określonej niszy odbiorców i znajdzie się na stronach internetowych. W podobnym tonie zapewne wypowiedzą się członkowie the Jazzment, ponieważ kolejne raz udostępnili swój materiał nieodpłatnie. „After Soul” w klasowy sposób kontynuuje poprzednie ich projekty.

    MARWZ & Nuno BC udało się trafić do łask słuchaczy ceniących sobie instrumentalne wydawnictwa płytowe, silnie zabarwione jazzem i klasycznym soulem. Informacji o holenderskim duecie łatwo można znaleźć na tematycznych stronach internetowych, co pozwala im zaistnieć w świadomości większej liczby miłośników niezależnych artystów. Wydany 27 listopada b.r. projekt „After Soul” nawiązuje do wydanego w sierpniu „Lonely Soul”, tworząc tym samym swoistą tematyczną drugą część jazzowo-soulowych muzycznych opowieści. W porównaniu do wcześniejszego albumu, Holendrzy zdecydowali się na dostrojenie całości materiału do jesiennej scenerii, miejscami o nostalgicznym posmaku. Pod względem produkcji, beatmakerzy poszli o krok dalej, rozwijając brzmienie na sierpniowym LP i kierując się w stronę neo-soulu. „The Herbsman”, „Aftaspace”, „Long Days”, czy „Bad Relation” z powodzeniem mogą stanowić ścieżkę dźwiękową do zwykłej codzienności, wplatając się w jesienne nastroje towarzyszące człowiekowi. the Jazzment odsłonili kolejny rąbek swoich możliwości i jeżeli w dalszym ciągu będą się tak rozwijać, to można oczekiwać od nich jeszcze lepszych kompozycji.

    „After Soul” trafiło do odsłuchu na Bandcampa, zaś poniżej zamieszczam odnośnik do pobrania płyty.

    DOWNLOAD the Jazzment – „After Soul”

    Tracklista

    1. The Herbsman
    2. Noire
    3. Va-en-vient
    4. Through Life
    5. Life After
    6. Aftaspace
    7. Kick’ it Back
    8. After work
    9. Theramin Nuke
    10. Bedtime
    11. Long Days
    12. 5 Jacks
    13. Jazzle
    14. Bad Relation
    15. Feel It
    16. Outro
  • Darmowe EP: B.R.O. – Proxima Centauri Remixed

    Darmowe EP: B.R.O. – Proxima Centauri Remixed

    2–3 minut

    Remiksy oryginalnych wersji utworów często pojawiają się w muzyce, będąc chętnie wykorzystywanym elementem przy promocji poszczególnych materiałów. Alternatywne wersje nagrań można podzielić na tracki z dogranymi zwrotkami przez innych raperów oraz na kompletnie nowe aranżacje uprzednio powstałych produkcji. Wśród wszystkich remiksów całkowicie odrębną kategorię stanowią nowe wizje instrumentalnych nagrań. Zupełnie inaczej wygląda praca z trackami pozbawionych warstwy tekstowej, niż utworów z wokalami. Polski duet B.R.O. przy współpracy z SoFarUnknown.Records zaprosił producentów muzycznych do stworzenia zremiksowanych wersji singla „Proxima Centauri”. Świeże wersje tego nagrania znalazły się na darmowej EP-ce „Proxima Centauri Remixed”.

    Projekt B.R.O. powstał z inicjatywy dwóch kuzynów – Konrada i Jakuba Zamojskich w 2008 roku. Obaj już od najmłodszych lat mieli do czynienia z muzyką, co przyczyniło się do wczesnego zajęcia się przez nich produkcją. Duet to synteza wielu stylów, pomysłów i inspiracji, które przez wiele lat towarzyszyły im obu. Trzy lata temu światło dzienne ujrzało debiutanckie wydawnictwo płytowe artystów. Pierwszy materiał, wydana własnym sumptem EP-ka „Etudes” była zbiorem 6 etiud stworzonych wyłącznie na bazie sampli pochodzących ze starych polskich płyt jazzowych. To swoiste przetarcie szlaku dla dalszych dokonań duetu nie doczekało się jednak oficjalnego wydania. Kolejny projekt – „Analog People In A Digital World EP” znalazło uznanie w oczach Krisa Klubo, szefa londyńskiego labelu Noecho Records. Anglicy postanowili wydać EP w sierpniu 2010 roku. W przeciwieństwie do debiutanckiego dzieła B.R.O., na „APIADW” pojawiły się bogate aranżacje i innowacyjne pomysły. Zarysowane na poprzednim wydawnictwie brzmienie osiągnęło tym razem wyższy poziom, zaś całość opierała się głównie na własnych próbkach tzw. żywych instrumentów (perkusja, saksofon, pianino, harmonia). W 2011 roku producenci wypuścili następny projekt, „Analog People on Proxima Centauri” (SoFarUnknown.Records), uzupełniony dwoma premierowymi kompozycjami. Natomiast w listopadzie b.r. doczekaliśmy się zbioru remiksów utworu „Proxima Centauri”.

    Do współpracy nad alternatywnymi wersjami tytułowego nagrania zostało zaproszonych 4 artystów. Każdego z nich cechuje inny styl muzyczny i podejście do tworzenia muzyki. Tym sposobem do słuchaczy trafiło 6 utworów – „Proxima Centauri” w oryginalnej formie, będąca swoistym preludium do tajemniczego świata B.R.O. i ich gości. Następnie cztery remixy, które wyszły spod ręki kolejno: Remy’ego LBO, Grahama O’Briena, Grafa Cratediggera i Władysława Komendarka. Pierwszy z nich, to multiinstrumentalista rodem z Kalifornii, mający na swoim koncie już 3 albumy oraz współpracę m.in. z Black Milkiem. Drugi z tego grona muzyków, perkusista No Bird Sing (współpracował m.in. z Eyedeą, Kristoffem Kranem, Carnagem, czy Alicią Wiley). Następnie dwoje rodzimych postaci: Graf Cratedigger – raper, producent i autor audycji w Radiu Rewers oraz Władysław „Gudonis” Komendarek – kompozytor, muzyk, aranżer (były członek legendarnych grup Exodus i Grupa Dominika/Czerwone Gitary). Warto zwrócić uwagę na ostatniego z grona twórców – ex-członek Exodusu nagrał ponad 30 albumów (solo i z zespołami), wydanych m.in. przez Polskie Nagrania, czy Metal Mind Productions. Zwieńczeniem, a zarazem doskonałym dopełnieniem całości jest jedno z ostatnich dzieł duetu – „Alpha Centauri” z gościnnym udziałem Emilii Osik.

    „Proxima Centauri Remixed” zostało umieszczone do darmowego pobrania (link poniżej).

    DOWNLOAD B.R.O. – „Proxima Centauri Remixed”

    Tracklista

    1. Proxima Centauri (prod. B.R.O., sopran sax: Błażej Gębura)
    2. Remy LBO remix
    3. Graham O’Brien remix
    4. Graf Cratedigger remix
    5. Władysław Komendarek remix
    6. Alpha Centauri (Bonus track) (prod. B.R.O., drums: Piotr Kowalewski, bass guitar: Michał Borodzicz, vocal: Emila Osik)
  • The Broken Orchestra dyryguje uczuciami słuchaczy

    The Broken Orchestra dyryguje uczuciami słuchaczy

    2–3 minut

    Wydawnictwa muzyczne opierające swoją twórczość na kompozycjach instrumentalnych zdobywają coraz więcej sympatyków na całej kuli ziemskiej. Ze względu na coraz większą konkurencję na scenie muzycznej, wykonawcy prezentujący instrumentalne nagrania starają się przede wszystkim trafić do odpowiedniej niszy odbiorców. Uzyskanie wsparcie ludzi bezpośrednio popierających poszczególne przedsięwzięcia należy do priorytetów każdego artysty. W końcu trzeba od czegoś zacząć aby po nową muzykę sięgnęli słuchacze mieszkający poza Azją Południowo-Wschodnią, gdzie można znaleźć najbardziej chłonny rynek na brzmienia z pogranicza jazz-hopu, organicznego hip hopu, downtempo i pochodnych gatunków muzycznych. Powstały w połowie ubiegłego roku projekt The Broken Orchestra stara się przyciągnąć zwolenników swojej twórczości za pomocą singli. W oczekiwaniu na ich dalsze dokonania, wypada przedstawić dotychczasowe nagrania Anglików.

    Za powołanie do życia The Broken Orchestra odpowiada producent muzyczny, goszczący wcześniej na stronie U Call That Love. Pat D, znany słuchaczom jazzowych nagrań za sprawą płyt wydanych wspólnie z Lady Paradox„Kind of Peace” i „Soulscapes & Jazz Breaks”, postanowił rozszerzyć swoją działalność poprzez swoją kolejną inicjatywę. Anglik rodem z Hull podjął próbę uzyskania szerszego rozgłosu jako dyrygent muzycznej orkiestry urozmaicającej brzmienie artysty z poprzednich płyt. The Broken Orchestra nie sposób zaszufladkować, aczkolwiek utwory sygnowane przez ten jednoosobowy zespół można określić mianem laidbackowych, organicznych, jazz-hopowych, downtempo, melodycznych, akustycznych. Wszystkimi powyższymi synonimami można obsypać debiutancką 7″ grupy „Over & Over/Shibui”.

    Premierowy materiał The Broken Orchestry oficjalnie ukazał się blisko 12 miesięcy temu, 6 grudnia 2010 roku. Otwierające siódemkę nagranie „Over & Over” z udziałem Natalii Gardiner w delikatny sposób wprawia odbiorców w nostalgiczny nastrój, a głos wokalistki mógłby naprawdę łagodzić obyczaje. Z kolei w pełni instrumentalne „Shibui” przypomina bardziej muzykę do wyimaginowanych obrazów, stanowiąc swoisty soundtrack do ukrytych marzeń i pragnień.

    Single zostały udostępnione do darmowego odsłuchu na Bandcampie. Za pośrednictwem tego serwisu można nabyć 7″ w wersji digitalowej i/lub winylu. Niewygórowana cena obu formatów zachęca do sięgnięcia po ten materiał.

    Tracklista

    1. Over & Over feat. Natalie Gardiner
    2. Shibui

    Pod koniec czerwca b.r. The Broken Orchestra wypuściła teledysk nagrany do następnego singla. „Closer” nagrane wespół z Anną Stott zgrabnie wkomponowało się w klimat stworzony na premierowych na premierowych utworach angielskiej orkiestry. Wideoklip właściwie odwzorowuje wymiar nagrania.

    W ostatnim okresie nieco przycichło o The Broken Orchestra. Po obiecującym początku pozostaje nadzieja, iż projekt doczeka się kontynuacji i prędzej lub później otrzymamy od Pata D i jego przyjaciół pełen album.

  • Darmowe EP: Nicolay with The Hot At Nights – Shibuya Session EP

    Darmowe EP: Nicolay with The Hot At Nights – Shibuya Session EP

    2–3 minut

    W obecnym kształcie sceny muzycznej, z roku na rok przebywa niezależnych wydawców, zrzeszających artystów stawiających na pełną swobodę twórczą. Oficyny wydawnicze wyrastają jak grzyby po deszczu, skupiając się przede wszystkim na dostarczaniu wartościowych nagrań wykonawców przypisanych do określonych nisz muzycznych. Do częstych zjawisk należy także zakładanie wytwórni płytowych przez samych raperów i producentów muzycznych, wspomaganych przez inne osoby. Interesującym labelem tego typu jest bez dwóch zdań The Foreign Exchange Music, którego nazwa została zaczerpnięta od formacji Nicolaya i Phonte. +FE Music ma na swoim koncie kilka porządnych wydawnictw płytowych. Wystarczy wymienić choćby tegoroczne projekty: „Charity Starts At Home” Phonte, „The Sender” Mediana, czy ubiegłoroczne „Authenticity” The Foreign Exchange. Pod koniec pierwszego tygodnia listopada ukazała się kolejna płyta ww. Nicolaya. Holender przy pomocy muzyków jazzowych The Hot At Nights nagrał „Shibuya Session EP”.

    Pochodzący z położonej nieopodal Amsterdamu, miejscowości Utrecht, Mathijs Rook od 7 lat znajduje się w centrum zainteresowań słuchaczy ciepłego hip hopu i gatunków pokrewnych. Holender wyszlifował swoje brzmienie i wyniósł produkcję na poziom niedostępny dla większości europejskich i światowych kompanów po fachu. Dowodem na to są albumy „City Lights Volume 1” (2004), „Here” (2006), czy wspólny longplay z Kay„Time: Line” (2008). Oprócz solowych dokonań, Nicolay udanie prowadzi karierę muzyczną The Foreign Exchange. Wraz z Phonte (Little Brother) wydał trzy pozytywnie ocenione płyty – „Connected” (2004), „Leave It All Behind” (2009), „Authenticity” (2010). Szczególnie debiutanckie LP duetu zapadło w pamięci słuchaczy, ze względu na tkwiące w nim piękno i eklektyzm nagrań. Listopadowy darmowy projekt udowadnia, iż beatmaker potrafi wyjść również poza ramy instrumentalnych materiałów.

    „Shibuya Session EP” to nic innego, jak follow-up do poprzedniego solowego longplaya beatmakera, „City Lights Volume 2: Shibuya” z 2009 roku. Do nagrania płyty Nicolay zaprosił trio muzyków jazzowych o dość charakterystycznej nazwie The Hot At Nights. Gitarzysta Chris Boerner, saksofonista Matt Douglas oraz perkusista Nick Baglio wydatnie przyczynili się do powstania niniejszego wydawnictwa płytowego. Materiał zawarty na projekcie powstał w trakcie sesji studyjnych w Sound Pure Studios w Durham (Północna Karolina). Członek The Foreign Exchange wspólnie z muzykami na nowo zinterpretował 8 kompozycji pochodzących ze swojego albumu sprzed dwóch lat. „Shibuya Session EP” została udostępniona do darmowego pobrania.

    „Shibuya Session EP” możecie pobrać za pośrednictwem poniższego odnośnika. Wydawnictwo udostępniono na wszystkich platformach muzycznych. Już dziś można być pewnym, iż zarówno Nicolay, jak i +FE Music szykują niebawem kolejne wydawnictwa płytowe. The Hot At Nights całkiem porządnie wypadli na wspólnym projekcie z Holendrem, więc możliwe, iż też oni pokuszą się o autorski materiał.

    Na koniec jedna uwaga odnośnie tytułu płyty. Ze względu na długość trwania, ostatni projekt Nicolaya powinien być zatytułowany „Shibuya Session LP”, a nie „EP”. Już nie pierwszy raz w ostatnim czasie spotykam się z sytuacją, w której ponad 25-minutowe materiały przypisuje się jako extended play, zamiast longplay. Trudno mi powiedzieć, skąd to się wzięło lecz momentami naprawdę takie sytuacje kłują w oczy.

    DOWNLOAD Nicolay with The Hot At Nights – „Shibuya Session EP”

    Tracklista

    1. Shibuya Station
    2. Rain In Ueno Park
    3. Satellite
    4. Meiji Shrine
    5. The Inner Garden
    6. Crossing
    7. Bullet Train
    8. Departure
Translate »