Tag: nas

  • Cotygodniowy przegląd informacyjny #59

    Cotygodniowy przegląd informacyjny #59

    5–8 minut

    Okres wakacyjny w pełni. W czasie, gdy jedni odpoczywają i w pełni korzystają ze słonecznych i ciepłych dni, inni muszą pracować. W przypadku naszego serwisu póki co nie ma mowy o dłuższej labie, aczkolwiek staramy się korzystać przy tym z pięknej pogody. W drugiej połowie tego miesiąca pojawi się u nas sporo dobrego. Oprócz artykułów o wydawnictwach płytowych i wpisów przypisanych do stałych rubryk na stronie, skupimy się też nad tym, aby wyrównać szereg zaległości, które nagromadziły się w ubiegłych miesiącach. W najbliższych dniach udostępnimy kilka nowych odsłon przeglądu informacyjnego. W dniu dzisiejszym skupimy się na świeżych newsach. Natomiast później przejdziemy do informacji z czerwca i początku lipca.

    Z serii: przegapione płyty z pierwszej połowy 2014 roku. Doświadczony raper z Bostonu, Akrobatik, wypuścił pod koniec maja swój trzeci solowy album, „Built to Last”. Emcee postanowił wypuścić LP całkowicie niezależnie, co też odbiło się na promocji tego materiału. Warstwą muzyczną na projekcie zajęli się m.in. DJ Fakts One, DJ Supa Dave, Hezekiah oraz Paten Locke. Z kolei wśród pozostałych gości na płycie pojawili się starzy znajomi Akrobatika z Reksem, Mastą Ace’em, Mr. Lifem i Edo.G na czele.

    Katalog Mello Music Group obejmuje płyty różnych wykonawców. We wrześniu 2011 roku nakładem tej wytwórni płytowej ukazał się album DTMD, „Makin’ Dollas”. Pomimo sporej wartości wydawnictwo przeszło bokiem i póki co amerykańska formacja skupiła się na wypuszczaniu kolejnych materiałów własnym sumptem. W tym miesiącu doczekaliśmy się świeżej płyty od duetu, „antoine jameson”. Longplay powstał przy wsparciu m.in. Slimkata78, Drew Dave’a i Kenna Starra.

    Wśród wszystkich niezależnych artystów ze Stanów Zjednoczonych, Kev Brown od lat może liczyć na wsparcie sporego grona sympatyków. Przedstawiciel Low Budget i Redefinition Records systematycznie wydaje różne materiały. W bogatym katalogu tego artysty znajdziemy płytę „The Brown Album”, która jest alternatywną wersją „The Black Album” Jay-Z. W tym miesiącu do sprzedaży trafił projekt „Songs Without Words Vol. 3: Brown Album Instrumentals” zawierający wybrane instrumentale z „The Brown Album”. Wartościowy materiał.

    Wszelkiego rodzaju kompilacje cieszą się dużą popularnością na świecie. Często składanki są wydawane przez platformy łączące artystów z różnych krajów. W tym tygodniu ukazała się kolejna płyta sygnowana przez Expansions Collective. „Expansion Sound Vol.2” stanowi zbiór aż 27 tracków autorstwa mniej i bardziej znanych twórców. Ackryte, Handbook, Sir Froderick, Robot Orchestra, Giorgio Oehlers, Buscrates, Mecca:83, Keor Meteor, Doc Mastermind, Sun Raw i inni pojawili się na tym albumie.

    W natłoku premier płytowych łatwo można przeoczyć wartościowe projekty. Wśród lipcowych wydawnictw godnych polecenia nie powinniśmy pominąć nowego albumu Wildchilda„T.G.I.F. (Thank God It’s Funky)”. Longplay wypuszczony przez SomeOthaShip Connect powstał przy wsparciu m.in. Aloe Blacca, J-Ro i Jamie Lidella. Produkcją poszczególnych utworów zajęli się oprócz gospodarza LP Damon Frost, Georgia Anne Muldrow, Kev Brown oraz Shash’U.

    W pierwszej połowie tego roku hucznie obchodzono 20-lecie premiery „Illmatica”. O kultowym albumie Nasa pojawiło się publikacji, które skutecznie pomogły w promocji specjalnego wydawnictwa „Illmatic XX”. Jednak to nie koniec odniesień do tego projektu. Mass Appeal opublikowało teledysk do utworu „Represent”, który powstał w ramach konkursu ogłoszonego pewien czas temu przez Nasira Jonesa. W tym obrazie wykorzystano ujęcia z różnych videoclipów Nasa, a także posłużono się scenami z filmu „Złodziej z Bagdadu” („The Thief of Bagdad”).

    W gronie najbardziej oczekiwanych płyt, które mają trafić do obiegu w następnych miesiącach, znajdziemy miejsce dla projektu Souls Of Mischief & Adriana Younge’a„There Is Only Now”. Wspólne wydawnictwo legendarnej formacji hip hopowej i utalentowanego producenta trafi do sprzedaży 19 sierpnia dzięki Linear Labs. W sieci pojawił się kolejny singiel zapowiadający album, „All You Got Is Your Word”. W następnych tygodniach powinniśmy otrzymać nowe informacje o tym nadchodzącym LP.

    Europejscy wykonawcy systematycznie dostarczają wartościowych nagrań. W maju ukazała się płyta formacji Anteek Recipes„The EP”. Duet Dirty Hairy & Shuteyes nagrali przyjemny materiał utrzymany w jazz-hopowym klimacie. Wydawnictwu towarzyszą dwie siódemki – „Leave It At That” b/w „Late For Work” oraz „Hot Rhythm” b/w „Little Stories”. Nagrania tej grupy są przeznaczone głównie jazzowym kocurom i kotkom, ale nie tylko.

    Pochodzący z amerykańskiego Oregonu Landon Wordswell powoli szykuje się do wydania kolejnej płyty. Artysta znany z dwóch albumów – „The Mourning After Pill” oraz „And All That Jazz” (nagrane przy wsparciu duetu A June & J Beat) – wypuszcza co pewien czas nowe single. W tym tygodniu raper zaprezentował utwór wyprodukowany przez EYEMC, „Lost Myself”. Track zapowiada przy okazji jego nadchodzący materiał – „DAD” EP.

    Całkiem niedawno temu wytwórnia płytowa Cold Busted świętowała wydanie swojego setnego wydawnictwa. W tym celu amerykańska oficyna wydawnicza postarała się o wyjątkowy projekt. Akshin Alizadeh zrealizował siódemkę będącą odą do słynnego utworu Marleny Shaw – „Woman of the Ghetto”. Jego autorska wizja tego nagrania wypadła pierwszorzędnie, co zostało docenione przez niejednego słuchacza i kolekcjonera płyt winylowych.

    W ostatnich tygodniach zapowiadałem kolejne płyty, które miały trafić do sprzedaży dzięki HiPNOTT Records. Pierwsza z nich – „Seeds of Ambition” formacji The Other Guys – ujrzała już światło dzienne. Album promowany singlowym nagraniem „Blow My Mind” z udziałem Tanyi Morgan zawiera 13 ścieżek na dobrym poziomie. Wśród pozostałych gości na tym LP pojawili się yU (Diamond District), Substantial i NikaBea.

    Ponad rok temu nakładem KingUnderground Records ukazał się podwójny album Lewisa Parkera„The Puzzle: Episode 2 – The Glass Ceiling”. Wydawnictwo zawierające łącznie 30 utworów spotkało się z pozytywnym odbiorem przez wiele osób. Wszyscy sympatycy twórczości brytyjskiego artysty mogą teraz dodatkowo sięgnąć po instrumentalną wersję ubiegłorocznego projektu. Oprócz tego trafiły do obiegu także instrumentale z dziesiątki „Fragments of Glass”.

    Francuska scena producencka jest jedną z moich ulubionych. Coraz więcej postaci w tego kraju wydaje naprawdę pierwszorzędne materiały. 19 kwietnia nakładem Plexus Records odbyła się premiera wspólnego albumu czterech producentów – Meyso, Oteesta, Maodei & Mr Hone’a. „Kapla” stanowi kolekcję 16 instrumentalnych utworów wypadających momentami wręcz świetnie. Każdy z beatmakerów dostarczył po 4 pokłady na ten projekt. Efekt końcowy wyszedł więcej niż dobrze.

    W czasie, gdy jedni artyści zajmują się promowaniem niedawno wydanych płyt, inni dopiero co szykują się do wypuszczenia kolejnych materiałów. Wszyscy sympatycy alternatywnego rapu powinni zwrócić uwagę na nadchodzące wydawnictwo Busdrivera„Perfect Hair”. Wykonawca z Miasta Aniołów opublikował już główny singiel z tego LP – „Ego Death”. Utwór powstał przy wsparciu Aesop Rocka i Danny’ego Browna; produkcją zajął się Jeremiah Jae. „Perfect Hair” trafi do sprzedaży 9 września nakładem Big Dada.

    Kalifornijska wytwórnia płytowa HW&W Recordings cieszy się obecnie dużą popularnością na całym świecie. Po wydaniu płyty The Celestics („Supreme Laziness”) label z siedzibą w Los Angeles przygotowuje się do wypuszczenia kolejnych płyt. W ub. miesiącu ukazał się singiel zapowiadający EP-kę kanadyjskiego producenta Pomo, „The Other Day”. Utwór „Start Again” powstał przy udziale Andrei Cormier. Nagranie akurat na wakacyjną porę.

    Jednym z najciekawszych albumów, które będą miały swoją premierę w trakcie wakacji, jest zdecydowanie „Directors of Photography” Dilated Peoples. W zeszłym tygodniu ukazał się nowy singiel promujący płytę kalifornijskiej formacji. „Show Me The Way” powstało przy wsparciu Aloe Blacca i Jake One’a. Premiera longplaya obędzie się 12 sierpnia. Projekt trafi do sprzedaży nakładem Rhymesayers Entertainment.

    Australijski producent Ta-ku cieszy się rosnącą popularnością na całym świecie. W ostatnich latach wypuścił on masę singli, płyt i miksów. „Dowhatyoulove”, „50 Days For Dilla Vol. 1-2”, „Songs To Break Up To” czy „Beat Sketches Vol.1” trafiły do wielu odbiorców. Beatmaker zajmuje się też tworzeniem remiksów. Jednym z takich utworów jest alternatywna wersja nagrania duetu Ginger & The Ghost, „One Type Of Dark”.

    Wśród wszystkich nowojorskich producentów warto zwrócić uwagę na The Audible Doctora. Członek kolektywu Brown Bag AllStars z coraz większym powodzeniem realizuje swoje projekty. Na początku roku wyprodukował on płytę Fredro Starra, „Made In The Streets”, natomiast teraz skupia się on na kolejnych wyzwaniach. Pod koniec czerwca wypuścił on singlowe nagranie „No Future”. Utwór powstały przy udziale Consequence’a zapowiada nową płytę The Audible Doctora„Can’t Keep The People Waiting”.

  • Nas zapowiada obchody 20-lecia premiery Illmatic

    Nas zapowiada obchody 20-lecia premiery Illmatic

    3–4 minut

    W licznych zestawieniach podsumowujących różne strony hip hopu dużo miejsca poświęca się najlepszych płytom rapowym. W końcu zdecydowana większość corocznych podsumowań opiera się na wymienianiu najważniejszych zdaniem wybranych osób albumów. Do tego dochodzą przecież artykuły dotyczące najbardziej wpływowych wydawnictw w przekroju danego okresu lub w odniesieniu do całej historii rapu. W tej drugiej kategorii pojawiło się tak wiele publikacji, że aż nie sposób wszystkich zliczyć. Jednak lwia część tych list zawiera przeważnie sporo identycznych płyt, co zresztą nie powinno nikogo dziwić. W kwietniu tego roku odbędzie się 20. rocznica premiery jednego z ulubionych wydawnictw każdego szanującego się blogera i słuchacza – „Illmatic” Nasa. Nowojorski artysta przygotowuje huczne obchody tego wydarzenia.

    Debiutancki album nowojorskiego artysty z kwietnia 1994 roku powszechnie uważa się za jedno z najdoskonalszych wydawnictw hip hopowych wszech czasów. „Illmatic” zostało rozłożone na czynniki pierwsze przez multum osób, zaś liczba publikacji poświęconych tej płycie jest gruba jak liczba występków w życiu Quasimoto. Po dwóch dekadach od wydania o najwspanialszym dziele w karierze muzycznej Nasa nadal chętnie dyskutuje się i powstają kolejne odniesienia do tego longplaya. Swoje spojrzenie na ten ponadczasowy materiał prezentuje współpracujący z naszym serwisem Cooler King:

    Large Professor, DJ Premier, Pete Rock – trzy ikony, uosobienie amerykańskiej sceny beatmakingu, które na stałe wpisały się w historię gatunku i stanowią inspirację dla setek nowych artystów. To wszystko wiemy. Wiemy też, że ich liczne, ponadczasowe produkcje przyczyniły się do rozpowszechnienia gatunku na całym świecie. Na pewnym albumie połączyli siły. Stał się on później jedną z najbardziej znanych wizytówek Nowego Jorku. Kwintesencja surowego, nowojorskiego klimatu i brzmienia lat 90.tych. Słuchacze mogą delektować się znakomitymi storytellingami i obrazami, które serwowane są w bardzo płynny sposób. Oczywiście serwuje je niejaki Nasir Jones, a mowa o „Illmaticu”. Świetny gościnny występ AZ i kornet ojca Nasa, Olu Dary. Oczywiście jeszcze jedna bardzo ważna persona przyczyniła się do sukcesu albumu – Q-Tip. Często zapomina się, że to właśnie on wyprodukował pierwsze trzy albumy A Tribe Called Quest. „One Love” wyszło właśnie spod ręki Abstracta. Wszystko już napisano o tym albumie, więc nie ma sensu się powielać, ale czy wiedzieliście, że „N.Y. State of Mind” nagrano za pierwszym podejściem albo, że niewiele brakowało, a „Life’s A Bitch” brzmiałoby jak wielki przebój Biggiego „Juicy”, gdyż Nas także chciał wykorzystać ten sampel?

    Miesiąc temu Nasir Jones ogłosił obchody 20-lecia premiery swojego najsłynniejszego longplaya. Wszystko wskazuje na to, że rzeczywiście 20. rocznica wydania „Illmatic” zostanie upamiętniona w należyty sposób. 15 kwietnia nakładem Sony Legacy trafi do sprzedaży jubileuszowa edycja debiutanckiego albumu rapera zatytułowana jako „Illmatic XX”. Przy okazji artysta podał do wiadomości, że ukaże się też film poświęcony projektowi, „Time Is Illmatic”. Dokument będzie miał swoją premierę 16 kwietnia na Tribeca Film Festivalu. Więcej informacji o tym filmie znajdziecie w tym miejscu. Ponadto wykonawca zapowiedział trasę koncertową na terenie Stanów Zjednoczonych.

    Nas ujawnił już tracklistę „Illmatic XX”. Jubileuszowe wydawnictwo będzie składało się z dwóch płyt. Na pierwszej z nich znajdą się zremasterowane oryginalne utwory pochodzące z debiutanckiego albumu rapera. Z kolei druga część będzie zawierała nagrania demo, remiksy i zapis archiwalnego freestyle’u Nasira Jonesa w audycji Stretcha Armstronga i Bobbito Garcii z 1993 roku. Szczególnie ze względu na specjalne bonusy warto wyczekiwać tego podwójnego albumu. Jeden z nich – „It Ain’t Hard To Tell (The Stink Mix)” – został już zaprezentowany poprzez stronę Rap Genius.

    Wszystkie elementy składające się na kampanię „Illmatic XX” zostaną ujawnione już za 2,5 miesiąca. O wszystkich z nich poinformuję w przyszłości na U Call That Love.

    Tracklista

    Disc 1: Remastered original album

    1. The Genesis
    2. N.Y. State Of Mind
    3. Life’s A Bitch
    4. The World Is Yours
    5. Halftime
    6. Memory Lane (Sittin’ In Da Park)
    7. One Love
    8. One Time 4 Your Mind
    9. Represent
    10. It Ain’t Hard To Tell

    Disc 2: Demos, Remixes & Live Radio

    1. I’m A Villain (Previously unreleased)
    2. The Stretch Armstrong and Bobbito Show on WKCR October 28, 1993 (Previously unreleased freestyle)
    3. Halftime (Butcher Remix)
    4. It Ain’t Hard To Tell (Remix) [Promo single]
    5. One Love (LG Main Mix)
    6. Life’s A Bitch (Arsenal Mix) [Promo single]
    7. One Love (One L Main Mix)
    8. The World Is Yours (Tip Mix)
    9. It Ain’t Hard To Tell (The Stink Mix) [UK single]
    10. It Ain’t Hard To Tell (The Laidback Remix) [UK single]
  • Niezapomniane okładki hip hopowe #1

    Niezapomniane okładki hip hopowe #1

    8–12 minut

    Wydawnictwom muzycznym często towarzyszą publikacje pośrednio związane z ich zawartością, skupiające się na otoczce i szeregu elementów towarzyszących powstaniu płyt. Dziennikarze i zwykli słuchacze potrafią nie raz rozłożyć na części pierwsze wszystkie składowe danej płyty. Często dużo emocji wzbudzają okładki albumów i singli. Właśnie tematem coverów tworzonych na potrzeby wydawnictw różnych artystów zajmiemy się w nowej mini-serii artykułów na łamach serwisu.

    „Niezapomniane okładki hip hopowe” to rozwinięcie cyklu publikowanego na fan page’u U Call That Love. W każdej odsłonie tej publikacji pojawi się po 10 okładek płyt hip hopowych, które przeszły do historii tego gatunku muzycznego. W tej serii zajmę się jedynie szatą graficzną poszczególnych longplayów i singli (oraz anegdotami z nimi związanymi), odrzucając na bok wartość artystyczną każdego z materiałów. Liczy się tylko kreatywność i polot twórców okładek.

    W pierwszym wydaniu przyjrzymy się na poważnie i z przymrużeniem oka okładkom następujących płyt: „Doin’ Thangs” Big Beara, „Slam Dunk’n Hoes” Top Doga, „Ready To Die” The Notoriousa B.I.G., „Illmatic” Nasa, „Milk Me” The Beatnuts, „Paul’s Boutique” Beastie Boys, „Music to Driveby” Compton’s Most Wanted, „Phrenology” The Roots, „Power” Ice-T oraz „It Takes a Nation of Millions to Hold Us Back” Public Enemy.


    Big Bear - Doin Thangs

    Big Bear„Doin’ Thangs” (1998)

    Autor: Pen & Pixel
    Kategoria: okładka żyjąca w zgodzie z naturą
    Wyróżnienie za: wprowadzenie niedźwiedzi do środowiska hiphopowego

    Okładka do debiutanckiej płyty Big Beara przypomina reklamy wody mineralnej Vytautas. Spoglądając na okładkę albumu nie bardzo wiadomo, o co chodzi i jak to skomentować, ale trudno powstrzymać się od śmiechu. Gdyby Litwini dorwali się do reklamowania tego wydawnictwa, to mogłoby to wyglądać mniej-więcej w następujący sposób:

    Masz niedźwiedzia? Nie trzymaj go na podwórku przy domu lub w swoim ciasnym mieszkaniu. Wypuść go na najlepszą imprezę z udziałem jego braci organizowaną przez Big Beara w kasynie na Florydzie. Wejście tylko na hasło „Doin’ Thangs”. Twój niedźwiedź będzie bardziej zadowolony z takiego wypadu, niż od 20 kg łososi posmarowanych miodem z barci z Gór Skalistych, włożonych w kanapkę przykrytą dwoma jeleniami.

    Ano i byłbym zapomniał. „Doin’ Thangs” zaprojektowała firma Pen & Pixel, znana z szeregu prac wykonywanych na zlecenie południowych wykonawców. Po dziś dzień trudno rozwikłać zagadkę, skąd oni do cholery wzięli pomysł na zamieszczenie niedźwiedzi na okładce tej płyty.

    Top Dog - Slam Dunk'n Hoes

    Top Dog„Slam Dunk’n Hoes” (2005)

    Autor: nieznany
    Kategoria: coś dla fanów rapu, kobiet i koszykówki – czego można chcieć więcej?
    Wyróżnienie za: opanowanie obsługi Photoshopa Painta do poziomu eksperckiego

    Co możesz zrobić, jeżeli jesteś mało znanym raperem i chcesz wydać mixtape, o którym od razu będzie głośno? Możesz zaprosić na imprezę promocyjną płyty hologram 2Paca albo zadać sobie proste pytanie, co lubisz robić w życiu, a następnie przełożyć to na projekt, który koniecznie musi mieć dobrą okładkę. Drugi wzorzec postępowania wybrał Top Dog (nie, nie ten związany z Boot Camp Clik, inny), pokazując na swoim jedynym wydawnictwie swoje ulubione rozrywki. „Slam Dunk’n Hoes” utkwi w pamięci każdemu i nie da spać po nocach. Przed erą memów był czas na Painta lub Photoshopa i dobrą zabawę, co widać na szacie graficznej tego materiału. Nic, tylko dawać wykłady marketingowcom, w jaki sposób szybko podnieść zainteresowanie swoim produktem o 597%.

    Tak na marginesie, to Top Dog miałby spore szanse na wygraną w konkursie wsadów podczas All-Star Weekend w NBA. Kenny Smith i Reggie Miller byliby z niego dumni, Ernie Johnson już niekoniecznie.

    The Notorious B.I.G. - Ready To Die

    The Notorious B.I.G.„Ready To Die” (1994)

    Autor: Butch Bel Air
    Kategoria: małe jest piękne
    Wyróżnienie za: pokazanie światu słodkiego bobasa, który wcale nie jest Biggie Smallsem w wieku niemowlęcym

    „Ready To Die” narobiło tak wielkiego zamieszania w 1994 roku, że nawet przygotowany na różne okoliczności Puff Daddy nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Wszyscy, którzy wcześniej słyszeli o Biggie Smallsie po zetknięciu się z okładką płyty wydanej nakładem Bad Boy Entertainment, zastanawiali się co tam robi słodki malec. W końcu to hardcore’owy album, a nie zbiór kołysanek dla dzieci. Jednak nawet gangsterzy mają również swoją dobrą stronę. Co lepsze, 99% ludzi myślała, iż ten malec, to po prostu The Notoriousa B.I.G. w wieku niemowlęcym (doskonałe podobieństwo, nieprawdaż?) lub jego krewny. Dopiero po latach potwierdziła się tożsamość osoby z fotografii autorstwa Butcha Bel Aira. Keithroy Yearwood udzielił szeregu wywiadów dwa lata temu i przedstawił swój punkt widzenia na całą historię. Oby wiodło mu się lepiej niż Biggie’emu.

    Nas - Illmatic

    Nas„Illmatic” (1994)

    Autor: Danny Clinch & Olu Dara
    Kategoria: podrośnięte też bywa niebrzydkie
    Wyróżnienie za: autoportret na tle swojego osiedla – szacunek u bliskich znajomych gwarantowany

    Nas długo grzebał przy wszystkim, co było związane z wydaniem jego debiutanckiego albumu. Przy tworzeniu „Illmatic” nie obeszło się bez przygotowania okładki, która podobnie jak zawartość longplaya, przeszła do historii. Koncept na ten cover nie wydaje się specjalnie skomplikowany. Ot, artysta odnalazł swoje zdjęcie ze starego szkolnego albumu i postanowił ukazać je na tle fotografii przedstawiającej swoje osiedle. Takie połączenie momentalnie chwyciło i przypadło do gustu nie tylko najbliższym znajomym rapera z Queensbridge. 7-letni Nasir Jones wygląda słodko, nieprawdaż? Kto by pomyślał, że ten dzieciak wyrośnie na jednego z najbardziej wpływowych Emcees w dziejach rapu.

    Na koniec dwie często pomijane kwestie przy dyskusjach o okładce do „Illmatic”. Początkowo artwork do pierwszej płyty Nasa miał zawierać elementy religijne i nawiązywać przy tym do wersu rapera z singla „Live at the Barbeque” Main Source: „When I was 12 I went to hell for snuffin Jesus”. Ostatecznie stanęło na innym koncepcie, w czym zasługa ojca młodego artysty, Olu Dary. Ego Trip utrzymuje, że przy tworzeniu okładki do LP wzorowano się na płycie Howard Hanger Trio, „A Child Is Born”. Trzeba przyznać, że podobieństwo jest naprawdę wysokie.

    Beastie Boys - Paul's Boutique

    Beastie Boys„Paul’s Boutique” (1989)

    Autor: Nathanial Hornblower
    Kategoria: wspieranie swojego ulubionego sklepu z ciuchami
    Wyróżnienie za: panoramiczne zdjęcie ukazujące piękno Nowego Jorku

    Prawie każdy lubi się dobrze ubrać, zgadza się? Wszyscy też lubimy ładne zdjęcia, nieprawdaż? Tak też pomyśleli twórcy okładki do „Paul’s Boutique”. Ad-Rock, MCA, Mike D wraz z Nathanialem Hornblowerem zaserwowali na swoją drugą płytę fantastyczną panoramiczną fotografię wykonaną u zbiegu ulic Ludlow i Rivington. Jak głosi część radiowego spotu: „To w Brooklynie znajduje się Paul’s Boutique a w nim najlepsze męskie ciuchy”. Nie obeszło się tutaj bez teorii spiskowych i dochodzenia prowadzonego przez nowojorczyków, którzy szybko odkryli, że zdjęcie na coverze płyty wykonano w rzeczywistości w części Manhattanu o nazwie Lower East Side. Nawet jeżeli Beastie Boys trochę nagięło tutaj fakty, to trudno nie zachwycać się nad wspaniałą okładką wyglądającą najlepiej przy winylowym wydaniu gatefold. Wszyscy właściciele fan page’ów z „photography” w nazwie – marsz odrobić lekcje, okładka do „Paul’s Boutique” to prawdziwa sztuka.

    Jeżeli interesujecie się, jak miejsce, skąd pochodzi fotografia z płyty Beastie Boys wygląda po ponad 20 latach, to zapraszam do odwiedziny tej strony.

    The Beatnuts - Milk Me

    The Beatnuts„Milk Me” (2004)

    Autor: Mark Mann
    Kategoria: dobra dupeczka na okładce
    Wyróżnienie za: grę słowną i promocję akcji „Pij mleko” wśród sympatyków rapu

    Kiedyś mówiło się, że The Beatnuts stanowi nowojorską odpowiedź na Cypress Hill z Los Angeles. Poniekąd sporo w tym racji, ale trzeba pamiętać o tym, że Juju & Psycho Les lubili pokazać pogodniejsze strony życia i nie brakowało u nich tematyki imprezowej. Akurat z tym silnie wiąże się album „Milk Me”. Tytuł płyty artyści zaczerpnęli ze słów wypowiedzianych przez bliżej nieznanego aktora porno w jakimś filmie. Duet przy pomocy Marka Manna zastosował kapitalną grę słowną na okładce do tego projektu. Modelka o bujnych kształtach (front i back cover) i obłędnej figurze (kłaniają się zdjęcia z wkładki do LP, które znajdziecie na Discogs) musiała się trochę pomęczyć w mleku, które wycieka z „nuts”, ot ci niespodzianka. Oczywiście było warto spędzić trochę czasu na tej sesji fotograficznej.

    Okładka pasuje również ze słynną akcją „Pij mleko”, więc The Beatnuts zapunktowali nawet u nieco starszych nastolatków i pewnie trochę osób przekonali do dbania o dostarczanie odpowiedniej ilości wapnia swojemu organizmowi.

    Compton's Most Wanted - Music to Driveby

    Compton’s Most Wanted„Music to Driveby” (1992)

    Autor: Peter Dokus & David Duarte
    Kategoria: gangsterzy i fani 4 kółek łączcie się
    Wyróżnienie za: pocztówkę z wypadu na policzenie się ze swoimi wrogami

    Ktoś nie spłacił długu? Twój kuzyn dostał łomot za to, że wszedł nie na swoje osiedle? Jakiś frajer zbałamucił Twoją siostrę? Świadkowie Jehowy nieustannie nachodzą w piątkowe poranki? Pora na rozwiązanie wszystkich tych problemów. W cywilizowanym świecie odbyłoby się to pewnie w inny sposób, ale jeżeli jesteś gangsterem z Los Angeles lub okolic, nie ma wyjścia – jedynie drive-by wchodzi w grę. W końcu to najlepsza metoda, a przy okazji zdobędziesz kilka punktów do szacunku w okolicy. Zabierz ze sobą kilku znajomych, zaopatrz się tylko w odpowiednie narzędzia i rozeznaj dobrze teren przeciwnika przed akcją. Pamiętaj też o odpowiednią muzykę na przejażdżkę, a tutaj nie będzie niczego lepszego od płyty „Music to Driveby” Compton’s Most Wanted. Jeżeli to tylko jednak przykrywka i zamierzasz posłuchać dobrej muzyki wraz ze swoim towarzystwem, jak bohaterowie reklamy promującej San Francisco Jazz Festival, to też dobrze. Czego się w końcu nie robi dla chwili relaksu, nieprawdaż?

    The Roots - Phrenology

    The Roots„Phrenology” (2002)

    Autor: Tom „Evil Prints” Huck
    Kategoria: plastyczne odzwierciedlenie tytułu płyty na jej okładce
    Wyróżnienie za: łamigłówkę złożoną z 19 części, której rozwiązanie nie należy do najłatwiejszych zadań

    Ponad dekadę temu Questlove, Black Thought i spółka pokazali światu okładkę, która pozostawiła daleko w tyle konkurencję. Przy tworzeniu konceptu „Phrenology” filadelfijska grupa odwołała się do frenologii – teorii z XVIII i XIX wieku opracowanej przez Franza Josefa Galla i Johanna Spurzheima (1776-1832), wedle której kora mózgu jest podzielona na odrębne ośrodki, z których każdy zapewniał fizykalne podstawy zjawisk psychicznych. W ubiegłych stuleciach pojawiło się pełno plakatów nawiązujących do tego terminu. W środowisku hip hopowym tylko The Roots sięgnęli po tę formę wyrazu, przedstawiając na coverze 19 rysunków odnoszących się do historii czarnych w USA. Na co jeszcze czekacie, rozwiązujcie wszystkie zagadki!

    Ice-T - Power

    Ice-T„Power” (1988)

    Autor: Glen E. Friedman
    Kategoria: groźni gangsterzy i ich niezłe panienki + dobra dupeczka na okładce
    Wyróżnienie za: pomysłowy projekt pokazujący, że (zazwyczaj) są dwie strony medalu (i okładek)

    Wszyscy gangsta raperzy mieli w zwyczaju przyciągać uwagę odbiorców na różne sposoby, często i gęsto uciekając się do kontrowersyjnych zagrywek. Właśnie tak postąpiła ikona kultury hip hopowej, Ice-T, który dał niezłego łupnia zwolennikom dobrych obyczajów poprzez okładkę albumu „Power” z 1988 roku. Oczy każdej osoby sięgającej po egzemplarz tego wydawnictwa zatrzymywał się na Darlene Ortiz, ówczesnej dziewczyny kalifornijskiego artysty, której skąpy strój i prowokacyjna poza mówiły same za siebie. Młoda kobieta stanowi gwóźdź programu na fotografii Glena E. Friedmana, który ponadto pokusił się o wykonanie zdjęcia przedstawiające trójkę osób na tym coverze z drugiej strony. Panowie przynajmniej próbują zachować pozory i trzymają broń schowaną za swoimi plecami, ale Darlene dumnie paraduje z shotgunem na okładce LP. Cały gangsterski świat, i tyle.

    Ice-T wraz z panią Ortiz żyli ze sobą przez 16 lat, ale wszyscy wiedzą, że tę ślicznotkę zastąpiła później Nicole „Coco” Austin, a raczej jej niewyobrażalnych rozmiarów siedzenie.

    Public Enemy - It Takes a Nation of Millions to Hold Us Back

    Public Enemy – „It Takes a Nation of Millions to Hold Us Back” (1988)

    Autor: Glen Friedman
    Kategoria: wróg publiczny białej Ameryki atakuje nawet zza krat
    Wyróżnienie za: udokumentowanie początku ruchu społeczno-politycznego w rapie

    Pod koniec lat 80.tych w hip hopie wykształcił się ruch społeczno-polityczny, którego centralnymi przedstawicielami byli członkowie Public Enemy. Kiedy grupa przygotowywała materiał na drugą płytę, „It Takes a Nation of Millions to Hold Us Back”, nowojorska formacja postanowiła dobitnie pokazać wszystkim (czytaj: białej Ameryce), że należy ich traktować poważnie. W celu podkreślenia znaczenia nagrań i wizerunku, PE wypuściło groźną, i to dosłownie, okładkę. Umieszczenie Chucka D i Flavora Flava za kratkami ma wymiar symboliczny – zespół z Long Island chciał w ten sposób zamanifestować, iż nic i nikt nie jest w stanie ich powstrzymać, co też po wydaniu albumu, okazało się prawdą. Historia dziejąca się na back coverze tylko to jeszcze bardziej podkreśliła.

  • Cotygodniowy przegląd informacyjny #23

    Cotygodniowy przegląd informacyjny #23

    6–9 minut

    Jeszcze kilkanaście lat temu telewizję określało się mianem dziesiątej muzy i powszechnie uznawano ją za najważniejsze medium decydujące o obiegu informacji na świecie. Po ogromnym rozwoju sieci internetowej i powstaniu tysięcy witryn zajmujących się określonymi niszami obraz mediów zmienił się diametralnie. Poza wszelkimi rzeczami, jakie niesie ze sobą internet, wiele z nich negatywnie wpływa na kształt życia codziennego mieszkańców całego świata. W pogoni na newsami i plotkami dotyczącymi celebrytów i wszelkimi wiadomościami pozbawionymi jakiegokolwiek sensu, wartościowe informacje schodzą na dalszy plan. Sytuacja ta występuje również w branży hip hopowej, w której niekiedy niewiele miejsca poświęca się premierom płytowym, teledyskom, singlom artystów. Dzięki cotygodniowym przeglądom informacyjnym staram się wyróżnić newsy z niezależnych około kręgów hip hopowych, o których warto napisać choćby kilka zdań.

    23. wydanie serii artykułów o wszelkich newsach rozpoczynamy od miłej niespodzianki związanej z nagrodami i uhonorowaniami muzycznymi. Public Enemy znalazło się w gronie artystów, którzy zostaną wprowadzeni w przyszłym roku do Rock and Roll Hall of Fame. Wśród wykonawców hip hopowych podobnego zaszczytu doczekali wcześniej Grandmaster Flash and the Furious Five (2007), Run-D.M.C. (2009) i Beastie Boys w ub.r. Wydarzenie warte odnotowania przez wszystkich fanów hip hopu i istotne dla całej kultury.

    W październiku pisałem na stronie o wspólnym projekcie SENSE’a & Sotu the Travellera, „Rise & Shine”. Drugi z członków tego duetu wkrótce po wydaniu tej płyty opublikował kolejny materiał – „Eunice EP”. Wydawnictwo stanowi tribute dla Eunice Kathleen Waymon, czyli znamienitej Niny Simone. EP-kę można bezpłatnie pobrać za pośrednictwem Bandcampa.

    Pełno wszędzie teraz Homeboya Sandmana. Artysta na chwilę oderwał się od promocji „First of a Living Breed” wracając do jednego nieskończonego wcześniej projektu. Po trzech latach od powstania zdjęć ostatecznie ukazał się videoclip do utworu „VerbalSoulClapMania” z udziałem nieco zapomnianego 8thw1. Kawał dobrej roboty utrzymanej w charakterystycznym stylu dla rapera rodem z Queens. Przy okazji wypada nadmienić, iż nowojorczyk szykuje się do złożenia wizyty w Polsce. Raper wystąpi 3 marca w warszawskim klubie 1500m2 na swoim pierwszym koncercie w kraju.

    Z każdym rokiem coraz mniej wydawnictw turntablistycznych trafia do obiegu. W związku z tym, tym bardziej wypada docenić takie projekty, jak rodzime Modulators. Za powstaniem tego przedsięwzięcia stoją: DJ Eprom – odpowiedzialny za samplery, automaty perkusyjne, gramofony, rap; DJ Krótki – gramofony oraz DJ Ben – gramofony. Na początku grudnia opublikowano teledysk do singla „3 DJ’S” promującego podwójny album kolektywu – „Insert Coin”. Materiał dostępny w sprzedaży od połowy ub. miesiąca za pośrednictwem Asfalt Shopu.

    Chicagowski beatmaker Panik przygotował kolejną część serii instrumentalnych wydawnictw, „Eaze Back”. 14 tracków w 14 odsłonie projektu – nie ma to jak dobra numerologia. Album ukaże się na płycie CD 22 stycznia nakładem Molemen Records. Pojawił się też teaser materiału w postaci singla „Cherry Wood Smoke”. Wszyscy sympatycy charakterystycznych chicagowskich brzmień muzycznych powinni być usatysfakcjonowani tym wydawnictwem.

    Wśród niezliczonej masy beat tape’ów można znaleźć projekty specjalnie wydawane w danym okresie. Tak też stało się w przypadku kolejnego wydawnictwa kolektywu producenckiego z całego świata, Birdview Crew. „December.EP” stanowi zbiór 18 tracków autorstwa beatmakerów z Niemiec, Szwecji, Francji, Nowej Zelandii, Norwegii, Stanów Zjednoczonych, Holandii i Hiszpanii. Całość dostępna do darmowego pobrania na Bandcampie. Jeżeli chcecie śledzić poczynania tego crew, to z góry informuję, iż nowe materiały sygnowane przez BC ukazują się co miesiąc.

    W ub.r. Parallel Thought wypuściło kilka wartościowych projektów (m.in. wspólny longplay z Delem, „Attractive Sin”), należąc do grona jednych z najważniejszych grup producenckich w undergroundzie. Wśród nich znajdziemy album „In The Middle Of Infinity” z końca października. Płyta jest kontynuacją ubiegłorocznego wydawnictwa „Live from the Grove”, ukazując słuchaczom tajemniczy i nieodgadniony świat. Wymagająca i niecodzienna płyta (materiał zamyka ponad 40-minutowy utwór opisujący longplay) należy do jednych z najciekawszych produkcji ostatniego kwartału ub.r. Tajemnicze trio beatmakerów jeszcze w tym tygodniu zagości w serwisie.

    Ill Adrenaline Records prezentuje trzeci videoclip promujący wspólne wydawnictwo Purpose’a & Confidence’a, „The Purpose of Confidence”. Tym razem teledysk nakręcono do jednego z moich faworytów z longplaya, „Felony Findings”. Reprezentatywny utwór dla całej płyty duetu doczekał się godnego obrazu. Wydawnictwo zostało docenione przez fanów undergroundu i korzennych brzmień hip hopowych.

    Get On Down wypuściło niesamowitą wersję „Illmatica” Nasa. Wydawnictwo z podtytułem „Premium Collection” zawiera tyle smakołyków, że aż trudno zliczyć. Oprócz zremasterowanej płyty CD i winylowej, dorzucono plakat promocyjny, reprodukcję tzw. press release’u albumu, 48-stronicową książkę ze zdjęciami oraz tekstami i kilka pozostałych rzeczy. Całość kosztuje raptem $49.94. Jeżeli chcecie zostać posiadaczami tego wydawnictwa to należy śpieszyc się, ponieważ nakład z pierwszej ręki znajduje się już na wyczerpaniu.

    Pomysłowość Bootsa Rileya i jego przyjaciół nie zna granic. The Coup potrafią podejść do swojej twórczości z dystansem, ale przy okazji przemycając ważne treści. Przy tworzeniu teledysków do swoich utworów nie mają sobie równych, o czym przekonuje obraz nagrany do „Your Parents’ Cocaine”. Videoclip promujący album grupy, „Sorry To Bother You”, to prawdziwy rarytas.

    Jeżeli jesteście fanami artystów z poczuciem misji, opierających swoją twórczość o specyficzne założenia, wyróżniające się wśród setek innych twórców, to powinniście sięgnąć po czwarty album Greydona Square’a, „Type II : The Mandelbrot Set”. Płyta wydana w październiku ub.r. wnosi wiele ożywienia w undergroundzie, a ten rodzaj zaangażowanego rapu naprawdę rzadko już występuje na współczesnych produkcjach.

    Wraz z kolejnymi tygodniami pojawia się coraz więcej informacji dotyczących styczniowych premier płytowych zaplanowanych na trzecią dekadę tego miesiąca. 29 stycznia ukaże się nakładem Fat Beats Records nowa płyta Jessego Abrahama „’I Am Water”. Artysta zaprezentował teledysk do singla „You’re Not a Ghost Anymore”, stanowiącego dobry wybór na nagranie promujące LP. Reżyserią teledysku zajęli się znani spece w tej branży, Ricky Shabazz and the Boom Bap Boys Productions, wykonując kawał świetnej roboty przy tym.

    Jeden z wiodących serwisów około hip hopowych, The Find Magazine, prezentuje wspólnie z Delicious Vinyl niesamowity mix. „DVTV Sunset Scratch Session Part One” to zapis imprezy jaka odbyła się na dachu siedziby DV przy Sunset Boulevard w Los Angeles. Wspaniała sprawa, iż niniejsze przedsięwzięcie ukazało się też w wersji audio. Całość seta podzielono na dwie części, które są dostępne na Mixcloudzie (Part I i Part II).

    Kreatywność przy tworzeniu teledysków ma duże znaczenie. Niesztampowe i pomysłowe obrazy często posiadają ogromną siłę rażenia, co zostało udowodnione przy okazji najnowszego klipu C2C. Videoclip nakręcono do utworu „Happy” z udziałem Dereka Martina. Przyjemnie ogląda się takie teledyski, które następnie długo zostają w pamięci i wprawiają odbiorcę w naprawdę błogi stan.

    Dobry przyjaciel U Call That Love, beatmaker Concept z Nowej Zelandii, przygotowuje się do wydania nowego projektu. „The Journey” będzie zawierało nagrania oparte o katalog Motown. Oprócz tracków instrumentalnych pojawią się też utwory wokalne. Teaser wydawnictwa w postaci „With You” trafił na Soundclouda. Premiera albumu została przewidziana na pierwsze miesiące tego roku.

    Wydawnictwa spod szyldu „rare & unrealesed” zawsze stanowią ciekawą opcję do poszerzenia wiedzy odnośnie poszczególnych artystów. W ub. miesiącu twórca rodem z Bostonu, Mr. Lif, wypuścił projekt z tej kategorii – „Sleepyheads (Unreleased & Hard to Find) Vol. 1”. Wykonawca posiada pokaźną dyskografię, więc nic dziwnego, że obok wydanych uprzednio utworów znalazły się u niego nieopublikowane wcześniej tracki. Nie śpijcie i zapoznajcie się z tym materiałem.

    23 października b.r. odbyła się premiera albumu The Broken Orchestry, „Shibui”. Eksperyment muzyczny pod batutą Pata D, znanego wcześniej choćby ze wspólnego projektu z Lady Paradox („Soulscapes & Jazz Breaks”) zdał egzamin, w czym duża zasługa zaproszonych gości. Wydawca płyty, Phonosaurus Records, przygotował teledysk do jednego z tych nagrań. Akustyczna wersja „In The Same Way” z udziałem Lauren Jade brzmi po prostu pięknie.

    Freddie Joachim znajduje się w ścisłej czołówce beatmakerów z powodzeniem łączących brzmienia soulowe z elementami instrumentalnego hip hopu, jazzu i nurtów pobocznych. Artysta przyzwyczaił swoich sympatyków do dużej aktywności na scenie muzycznej. Oprócz większych wydawnictw (z „Fiberglass Kisses” na czele) producent często umieszcza pojedyncze utwory na Soundcloudzie. Kilka tygodni temu w tym miejscu ukazał się kolejny track szefa Mellow Orange, „Morning Calm”, przy którym można odpocząć nie tylko o poranku.

    Producent z teksańskiego Austin, BoomBaptist, wypuścił w tym tygodniu kolejną kompilację swoich archiwalnych nagrań. Czwarta część „The Lost Files” zawiera kompozycje utworzone w latach 2007-09. Szkoda tylko, iż beatmaker nie przygotował w pełni nowego materiału, co pewnie przyniosłoby mu jeszcze większe uznanie w oczach odbiorców. Wydawnictwo można odsłuchać na Bandcampie i/lub bezpłatnie pobrać w tym miejscu.

    Promocja niejednej płyty pozostawia wiele do życzenia. Trudno czasem dotrzeć do większych informacji dotyczących poszczególnych albumów, co jest zmorą w przypadku projektów wydawanych w Azji. W ten sposób można powiedzieć o nowym albumie Fat Jona, „Rapture Kontrolle”. Wydawnictwo tego wspaniałego producenta bez wątpienia zasługuje na szerszy rozgłos. Poniżej jeden z utworów pochodzących z longplaya, „Intellect Bombs (to Save You)”.

  • Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #1

    Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #1

    9–14 minut

    Wspólnie z polskim serwisem muzycznym, SugaSoul, rozpoczynamy cykl najlepszych i najbardziej wpływowych płyt w historii czarnej muzyki. Ranking 200 albumów powstał z inicjatywy ww. strony muzycznej zajmującej się ciepłą stroną czarnych brzmień. Każdego tygodnia przeczytacie o pięciu płytach soulowo-rhythm&bluesowych (za tę część odpowiada SugaSoul) oraz o pięciu hip hopowych perełkach (U Call That Love).

    W pierwszej kolejności przeczytacie o płytach wybranych przez SugaSoul, w drugiej części artykułu zapoznacie się z wydawnictwami zaproponowanymi przez UCTL.

    Pierwsza piątka wybrana przeze mnie do „Płytoteki dorosłego człowieka…” obejmuje albumy wydane tylko i wyłącznie w latach 90.tych. Nie oznacza to jednak, iż tylko płyty pochodzące z tej dekady znajdą się w kolejnych częściach tego cyklu. Wręcz przeciwnie – duży nacisk położę na zaprezentowanie old schoolu i czasów przypadających na Złotą Erę w rapie. Wśród produkcji w pierwszej odsłonie serii, dominują materiały ze Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Czy tak samo będzie w kolejnych edycjach „Płytoteki…”? O tym dowiecie się już niebawem.


    Stevie WonderSongs in the Key of Life (1976)

    O tym, że Stevie Wonder to prawdziwy muzyczny geniusz, przekonywać nie trzeba nikogo. Choć na swoim koncie ma imponującą liczbę nagranych albumów oraz singli rozpoznawalnych niemal w każdym miejscu na świecie, płytą która najpełniej oddaje jego talent i wrażliwość jest „Songs in the Key of Life”. Wydawnictwo to składające się z dwóch longplayów, przyniosło nieprawdopodobną liczbę hitów, które do dziś powszechnie uważane są za najwybitniejsze kompozycje w całej karierze Wondera. Pierwszym singlem został „I Wish” czyli próbka funkowego Steviego, który po 36 latach wciąż wywołuje dreszczyk podniecenia bujając głowami starszych jak i tych zupełnie młodych słuchaczy. Na „Songs in the Key of Life” znalazły się również takie przeboje jak rewelacyjny „Sir Duke” z jednym z najbardziej bodaj rozpoznawalnych wstępów w wykonaniu zorganizowanych dęciaków, coverowany dziesiątki razy „As”, czy też ponadczasowy hymn wszystkich dumnych ojców „Isn’t She Lovely”. Pisać o tym krążku i kompozycjach na nim się znajdujących, zwyczajnie nie sposób. Emocje zawarte na albumie Steviego Wondera z 1976 są szczere i niekłamane, okraszone najpiękniejszą muzyką świata – muzyką prosto z duszy i serca.

    Soul II SoulKeep On Movin’ [Club Classic Vol. One] (1989)

    Utworzona w Londynie grupa Soul II Soul do dziś pozostaje chyba najbardziej udanym brytyjskim eksperymentem w muzyce soulowej. Kiedy końcówka lat 80.tych w Stanach Zjednoczonych wydawała się być nieustającą próbą powtarzania sukcesu zespołu Guy, w Europie powstał jeden z najciekawszych albumów ówczesnej dekady, który nawet teraz zaskakuje świeżością pomysłów i w wielu przypadkach wybieganiem muzyczną myślą o kilka lat do przodu. Za produkcję prawie każdej nuty na krążku odpowiada Jazzie B, który w niezwykle interesujący sposób połączył dźwiękową tradycję Starego Kontynentu z popularnymi trendami Nowego Świata. Zderzenie tych dwóch rzeczywistości słychać niemal we wszystkich utworach choćby tytułowym „Keep On Movin’” czy „Back To Life” (w obu piosenkach niebagatelną rolę odegrała znakomita wokalistka Caron Wheeler). Na debiutanckim krążku brytyjskiej grupy wartym odnotowania jest również taneczny „Fairplay” z kolaborującą Rose Windross czy „African Dance” prezentującym muzyczne wpływy z Czarnego Lądu. „Keep On Movin’” pozostaje jedną z najlepszych czarnych płyt będących wstępem do pożegnania z XX wiekiem. Szkoda jednak, że tak często zapomina się o Soul II Soul i ich sporym wpływie na (nie tylko) brytyjską scenę muzyczną.

    Michael JacksonThriller (1982)

    Jeśli ktoś miałby spytać mnie o płytę wszech czasów, bez większej refleksji wybrałabym „Thriller”. Album bowiem, zwłaszcza w czasach ogromnego znaczenia takich mediów jak radio i telewizja, to nie tylko sama muzyka. To chwytliwe melodie, rytmy porywające do tańca, nowatorska promocja, charyzmatyczny lider i stojący za jego plecami geniusz podpowiadający co robić (Quincy Jones). Druga „dorosła” płyta Michaela Jacksona ma wszystko by bez wahania nazywać ją arcydziełem a kompozycje zmieszczone w czasie nieco przekraczającym 40 minut są esencją tego artysty i odpowiedzią na pytanie: – Dlaczego człowiek ten nazywany jest Królem Popu?. Jedną z największych innowacji objawiający nie tylko muzyczny geniusz Jacksona, jest stworzenie nowej definicji dla pojęcia „teledysk”. Po „Thrillerze” wideoklipy nigdy już nie były takie same. Album z 1982 przyniósł aż 7 singli z których każdy dziś ma już własną historię . Wśród nich znalazła się nieśmiertelna „Billie Jean”, czyli piosenka o najbardziej bodaj podniecającym basie w historii XX wieku, ujmujące „Human Nature”, rockowe „Beat It”, energetyczna bomba „Wanna Be Startin’ Somethin’” czy też funkowe „P.Y.T.” . O krążku tym napisano miliony tekstów, artykułów recenzji, a nawet książek; wydaje się jednak, że wciąż nie powiedziano wystarczająco. O tej płycie bowiem się nie rozmawia, jej się słucha.

    SadeDiamond Life (1984)

    Sade to jedna z tych artystek, która choć nie jest klasyczną pięknością a jej muzyka – wydawałoby się – potencjalnie nie ma szans na wielki komercyjny sukces, od samego początku zawojowała serca milionów słuchaczy w Europie i Stanach Zjednoczonych. Jej debiutancki album „Diamond Life” to niezwykle umiejętne połączenie popu, smooth jazzu oraz soulu. Piosenki zawarte na tym właśnie krążku przyniosły Sade gigantyczną popularność niemal w każdym zakątku Starego Kontynentu. Utwory takie jak „Your Love Is King”, znakomite „When Am I Going To Make A Living” czy maltretowany do bólu przez polskie stacje radiowe „Smooth Operator” są po 28 latach przyjmowane z takim samym entuzjazmem jak w roku wydania „Diamond Life”. Droga Sade na szczyty to jednak nie tylko debiutancki krążek ale ciężka, regularna, żmudna praca i stabilny, wysoki poziom artystyczny, który artystka utrzymuje po dzień dzisiejszy.

    Blue MagicBlue Magic (1974)

    Filadelfia to jedno z tych magicznych miejsc, w którym powstawały dziesiątki absolutnie znakomitych muzycznych grup. Jedną z nich była formacja Blue Magic, której debiutancki album pod tym samym tytułem pozostaje do dziś jedną z najpiękniejszych płyt soulowych ostatnich pięćdziesięciu lat. Krążek ten wydany został w pierwszej połowie lat 70.tych i przyniósł największy bodaj przebój grupy w postaci singla „Sideshow”. Nie mniejszą popularność na przestrzeni lat zyskała również miłosna kompozycja „What’s Come Over Me”. Album „Blue Magic”, choć pierwszy w dorobku zespołu, okazał się być najbardziej udanym artystycznie a piosenki na nim zawarte, do dziś należą do najbardziej rozpoznawalnych utworów w repertuarze amerykańskiego kwintetu.

    Wu-Tang ClanEnter The Wu-Tang (36 Chambers) (1993)

    Początek lat 90.tych w rapie przypadł na niespotykaną wcześniej eksplozję tego gatunku muzycznego oraz związane z tym liczne zmiany w branży. Wielu old schoolowych wykonawców nie przeszło przeskoku z lat 80.tych, będąc spychanymi z piedestału przez kolejne zastępy nowych twórców na scenie hip hopowej. Prawdziwy przewrót w hip hopie dokonała wściekła i niezwykle oryginalna grupa ze Staten Island, Wu-Tang Clan, chociaż początki wcale nie były łatwe. RZA, lider i mózg formacji, nie otrzymał kontraktu płytowego dla swojego pierwszego projektu, FOI: Force Of The Imperial Master. Artysta nie zamierzał jednak załamywać rąk i dopiął swego wraz z Method Manem, Raekwonem, Ghostface Killah, Masta Killą, GZĄ, Inspectah Deckiem, U-Godem i Ol’ Dirty Bastardem. Już wypuszczony w 1992 roku nieokiełznany singiel „Proteck Ya Neck” zwiastował nową jakość w rapie. Potwierdziło się na pierwszym albumie zespołu, „Enter The Wu-Tang (36 Chambers)” z listopada 1993 roku – megatonowej bombie o ogromnej sile rażenia. Mistycyzm, czerpanie garściami z filmów kung-fu i kultury Dalekiego Wschodu, niepodrabiany image i styl Wu-Tang Clanu w oka mgnieniu spotkał setki tysięcy fanów na całym świecie. Hardcore hip hop został na nowo zdefiniowany przy pomocy brudnych, piwnicznych beatów RZY oraz agresywnych i mocnych wersach członków zespołu, wśród których prym wiedli Method Man i Raekwon. Wszystkie utwory pochodzące z płyty wydanej nakładem Loud Records (zrobili świetny interes podpisując z nimi kontrakt), po dziś dzień znają nie tylko sympatycy hip hopu. Warto bacznie przyjrzeć się też okładce LP, niejako odpowiedzialnej za wykreowanie wizerunku formacji.

    NasIllmatic (Columbia, 1994)

    W latach 80.tych brylowało co najmniej kilku raperów, powszechnie uznawanych za mistrzów w swoim fachu, silnie wpływających na całą rzeszę innych wykonawców. Rakim, Big Daddy Kane, KRS-One, Kool G Rap, Schooly D, LL Cool J i kilku innych otwierało każde zestawienie najlepszych Emcees tamtego okresu w rapie. Minęło kilka lat, pojawiło się pełno nowych postaci, a wśród nich twórca o pseudonimie Nas, który na nowo podał definicję rapu na najwyższym poziomie. Debiutancki album mieszkańca Queensbridge w NYC, „Illmatic”, stanowił przełom w hip hopie. Kiedy wydawało się, że na scenie hip hopowej nie ma już miejsca dla kompletnie nowego sposobu rapowania porywającego tłumy, Nasir Jones pokazał zupełnie co innego. Niezwykle charakterystyczne flow rapera, poparte nienagannym warsztatem i umiejętnościami lirycznymi, przyniosły jemu największe laury i zaszczyty. Nigdy wcześniej też, na jednym longplayu nie spotkało się tylu wielkich producentów. Pete Rock, DJ Premier, Q-Tip i Large Professor przygotowali perfekcyjnie beaty, do których nie można było przyczepić się w żadnym miejscu. Krótka produkcja Nasa (tylko i aż 10 utworów) wywarła znaczny wpływ na dziesiątki artystów. „N.Y. State Of Mind”, „Memory Lane (Sittin’ In Da Park)”, „Represent”, czy też singlowe nagrania „Halftime”, „It Ain’t Hard to Tell”, „The World Is Yours”, „Life’s A Bitch” (wspaniały debiut AZ na tym tracku) oraz „One Love” weszły do annałów hip hopu. Pomyśleć, iż syn jazzmana Olu Dary, musiał odczekać kilka lat na wydanie swojej pierwszej płyty.

    Mobb DeepThe Infamous (1995)

    W połowie lat 90.tych konflikt pomiędzy Wschodnim a Zachodnim Wybrzeżem Stanów Zjednoczonych trwał w najlepsze. Jedną ze stron największego w historii hip hopu beefu, stał się wielokrotnie obrażany przez 2Paca duet rodem z Queensbridge, Mobb Deep. Po wydaniu średniego debiutanckiego albumu w 1993 roku, „Juvenile Hell”, Havoc & Prodigy poszukiwali nowej wytwórni płytowej oraz bardziej doświadczonych od siebie osób w branży muzycznej, dzięki którym mogli znacznie podnieść swoje umiejętności. Pierwsza przysłowiowa gwiazdka z nieba spadła w postaci propozycji kontraktu płytowego ze strony labelu poszukującego nowych twarzy, Loud Records. Następnie przedstawiciele QB uzyskali silne wsparcie w postaci Q-Tipa (udzielał się wtedy jako The Abstract), chętnie pomagającego w tamtym okresie artystów z tej części NYC.  Wszystko to przełożyło się na fenomenalny longplay, „The Infamous”, będący definicją ulicznego rapu rodem z najciemniejszych zaułków The Big Apple. Na tym wydawnictwie aż roi się od tzw. ghetto anthemów, nagranych niemal perfekcyjnie i nad wyraz sumiennie (trzeba pamiętać o tym, iż obaj artyści mieli zaledwie po 20 lat w chwili powstawania całości materiału). Sukces osiągnięty przez tę płytę tkwił również w znakomicie dobranych singlach – „Shook Ones Pt. II” (lżejsza kontynuacja sagi zapoczątkowanej na pierwszym LP), „Survival of the Fittest”, „Temperature’s Rising” i „Give Up the Goods (Just Step)”. Konkurencja w rapie 17 lat temu była ogromna, ale pomimo wielu innych albumów, to właśnie Havoc & Prodigy zostali jednymi z największych zwycięzców 1995 roku.

    DJ ShadowEndtroducing….. (Mo’ Wax, 1996)

    Sampling odegrał znaczną rolę w rozwoju muzyki hip hopowej oraz wielu innych nurtów i gatunków. Przez jednych ta technika produkcji muzyki jest uważana za niezwykle twórczą, pozwalającą starym nagraniom na ponowne zaistnienie w branży, z kolei drudzy (czytaj: właściciele praw autorskich) podważają innowacyjność samplowania. Jednak jedni i drudzy musieli uznać, iż jest to niezwykle kreatywny sposób produkcji muzyki, co udowodnił DJ Shadow na swoim pierwszym albumie, „Endtroducing…..” (oryginalna pisownia tytułu). Wydany w 1996 roku  przez brytyjski Mo’ Wax materiał, producent przygotował tylko i wyłącznie poprzez użycie próbek utworów pochodzących ze swojego niewyczerpanego zbioru płytowego (dzięki temu produkcja trafiła do Księgi Rekordów Guinnessa jako „First Completely Sampled Album”). Wszystkie nagrania znajdujące się na tym LP powstały przy pomocy samplera Akai MPC60 MKII, co miało duży wpływ na ostateczny charakter wydawnictwa. Josh Davis za sprawą kilkunastu kompozycji zebranych na „Endtroducing…..” stworzył podwaliny pod abstract hip hop i szeroko pojęte brzmienia instrumentalne. Pochodząca sprzed 16 laty płyta, to prawdziwy kamień milowy oraz jeden z najważniejszych projektów na przestrzeni ostatnich 20 lat bez podziału na gatunki muzyczne. DJ Shadow spędził długie dni na wybraniu najkrótszych dźwięków do poszczególnych utworów, a jego podejście do perfekcyjnej produkcji każdego tracku graniczyło z obłędem. Beatmaker rodem z Kalifornii ze swoim wydawnictwem wywarł też wpływ na ruch diggin’ in the crates, co dodatkowo wzmacnia walory tego albumu i dodaje jemu splendoru. Odkrycie smaczków zawartych w „Building Steam With A Grain Of Salt”, „What Does Your Soul Look Like (Part 4)”, „Stem/Long Stem”, czy „Midnight In A Perfect World” wymaga wielu czasu i świetnego ucha do tego. Jednak bez wątpienia należy odbyć podróż do świata „Endtroducing…..” choćby kilkakrotnie w swoim życiu.

    Gang StarrMoment of Truth (Noo Trybe Records, 1998)

    Zwykło się mówić, że większość artystów solowych i grup muzycznych, nagrywa swoje najlepsze płyty w pierwszych latach działalności w branży. Owszem, istnieje w tym sporo racji, aczkolwiek zdarzają się chlubne wyjątki. Jednym z nich jest jeden z najsłynniejszych duetów hip hopowych w historii, Gang Starr, oraz ich 5. album, „Moment of Truth” z 1998 roku. Guru & DJ Premier po różnych zawirowaniach (m.in. problemach z poprzednim wydawcą, Chrysalis) po wydaniu „Hard to Earn” w 1994 roku, powrócili z kompletnym wydawnictwem wypuszczonym nakładem Noo Trybe Records, stanowiącym kolejny krok w ich karierze. Longplay sprzed 14 lat nie tylko przejawiał ogromną wartość artystyczną, ale również przyniósł też przyniósł zespołowi jedyną w dorobku Złotą Płytę, sprzedając się ostatecznie w blisko milionowym nakładzie. Takiego obrotu sprawy spodziewało się niewielu, zaś niejeden dziennikarz muzyczny uznał odbiór tej płyty za niemałą niespodziankę. W końcu pod koniec lat 90.tych rap został zdominowany przez wytwórnię Mastera P, No Limit Records, oraz dziesiątki twórców przemycających miałkie treści. Gang Starr pozostało wierne swoim zasadom, podążając uprzednio obraną przez siebie drogą, a ewolucję formacji przedstawił Guru w intrze otwierającym LP. Pierwszy singiel pochodzący z „Moment of Truth” zatytułowany „You Know My Steez” oraz „Above the Clouds”, „JFK 2 LAX”, „The Militia”, czy też tytułowe nagranie, udowodniły, iż nadal pozostawało miejsce w hip hopie na artystów dbających o korzenie.

  • Premiery płytowe – 17 lipca 2012

    Premiery płytowe – 17 lipca 2012

    3–5 minut

    Już za dziesięć dni przyjdzie powitać wrzesień i powoli nastawiać się na nadejście jesieni. Wakacje zleciały jak zwykle nie wiadomo kiedy i należy powoli wracać do zwykłej codzienności. Z drugiej strony wrześniowe tygodnie zwiastują wysyp wielu dawno wyczekiwanych premier płytowych, więc można liczyć na pewną osłodę nadchodzącej zmiany aury. Wystarczy tylko rzucić okiem na to, co nas ciekawego czeka w branży muzycznej, aby przekonać się, że otrzymamy sporo zacnych materiałów. Za dwa tygodnie ukaże się m.in. „Give Me My Flowers While I Can Still Smell Them” Blu & Exile’a, „The Only Number That Matters is Won” Pacewona & Mr. Greena oraz „Home Is Where The Art Is” Substantiala. Wygląda całkiem nieźle, nieprawdaż? Jednak niemniej zachęcająco prezentuje się lista albumów wydanych 17 lipca, o których w kolejnej odsłonie nowości płytowych.


    Nas„Life Is Good” (Def Jam Recordings)

    Przyglądając się płytom wypuszczonym 5 tygodni temu, nietrudno znaleźć wydawnictwo wybijające się na pierwsze miejsce wśród reszty. „Life Is Good” Nasa wzbudza emocje, a artykuły poświęcone 10. solowemu albumu artysty pojawiły się także na niejednej stronie niemającej na co dzień zbyt wiele wspólnego z hip hopem. Spekulacje o tym longplayu pojawiły się tuż po wydaniu dwa lata temu przez Nasira Jonesa wspólnego materiału z Damianem Marleyem, „Distant Relatives”. W następnych miesiącach wyszło na jaw, iż tematyka wydawnictwa będzie ściśle powiązana z rozwodem rapera z Kelis i wszystkimi ostatnimi zmianami w jego życiu. Nowojorski Emcee skorzystał z beatów uznanych producentów, z czego widać równowagę pomiędzy wziętymi obecnie osobami, a postaciami legitymującymi się długim stażem na scenie muzycznej (No I.D. nadal trzyma się całkiem nieźle). Ciut mniej ciekawie od strony raperów i wokalistów wspierających przedstawiciela Def Jamu, ale nie ma też co narzekać na pełen zestaw gości. „Life Is Good” to bardzo osobista produkcja Nasa, szczególna wręcz pod pewnymi względami, a co najważniejsze stojąca na odpowiednim poziomie artystycznym.

    Produkcja: Buckwild, DJ Hot Day, Da Internz, Heavy D, J.U.S.T.I.C.E. League, No I.D., Noah „40” Shebib, Rodney „Darkchild” Jerkins, Salaam Remi & Swizz Beatz
    Gościnnie: Amy Winehouse, Anthony Hamilton, Large Professor, Mary J. Blige, Miguel, Rick Ross, Swizz Beatz & Victoria Monet

    Masta Ace & MF DOOMMA_DOOM: Son of Yvonne” (Fat Beats Records)

    Duety zawsze w cenie, a w szczególności w ostatnich latach. Jednak konia z rzędem temu, kto przewidziałby powstanie nowego albumu Masta Ace’a w całości opartego o beaty MF DOOM-a. Przyznam, iż taka koncepcja „MA_DOOM: Son of Yvonne” wywołała u mnie niemałe zaskoczenie. Zasłużony dla hip hopy raper z Brooklynu ani myśli o przejściu na emeryturę i udowadnia, iż jest w stanie znaleźć nowe formy ekspresji. Płyta wydana przez Fat Beats Records została dedykowana zmarłej niedawno matce Masta Ace’a, nadając całości materiału podniosły charakter. Weteran hip hopowy pozostaje w solidnej formie i jego postać można postawić jako wzorzec dla setek nieopierzonych Emcees. Pomimo rozdwojenia jaźni na kilka projektów, MF DOOM postarał się o warstwę muzyczną względnie przystępną swojemu kompanowi. Album przeznaczony sympatykom starej szkoły rapu.

    Produkcja: MF DOOM
    Gościnnie: Big Daddy Kane, Milani The Artist, Pav Bundy & Reggie B

    The Snowgoons„Snowgoons Dynasty” (Switchblade Records)

    Jeżeli miałbym wskazać artystę solowego lub grupę hip hopową znajdującą się na nieustannej fali wznoszącej i zdobywającą w ostatnich latach rzeszę fanów, to kolektyw producencki The Snowgoons znalazłby się w ścisłej czołówce. Wpływ na pozycję formacji w niezależnych kręgach muzycznych ma m.in. liczba wypuszczanych przez trio produkcji. Tylko w ub.r. DJ Illegal, Det i Sicknature wypuścili trzy longplaye, w tym wspólne płyty z Reefem The Lost Cauze’em („Your Favorite MC”) oraz M.O.P. („Sparta”). Teraz przyszła kolej na kolejny produkcyjny album europejskich twórców. Hardcore’owy i brudny rap wypełnia „Snowgoons Dynasty” od początku do końca LP, a od liczby raperów obecnych na tym materiale może zakręcić się w głowie. Podwójne wydawnictwo aż roi się od mniej i bardziej uznanych twórców, a tylko w „The Legacy” pojawia się 14 (sic!) raperów – Esoteric, ILL Bill, Godilla, Fredro Starr, Punchline, Reks, Thirstin Howl the 3rd, Planetary, Virtuoso, Maylay Sparks, Swann, Sav Killz, M- Dot & Reef The Lost Cauze. Powstaje jedynie pytanie: kto wytrzyma taką dawkę muzyki i odróżni od siebie wielu bliźniaczo podobnych do siebie Emcees.

    Produkcja: The Snowgoons
    Gościnnie: zbyt wielu, aby wszystkich wymienić

    Hazel„The Lost Tapes” (The Beat Down)

    Francuscy beatmakerzy są nad wyraz cenieni na światowej scenie muzycznej, docierając do odbiorców z różnych stron świata. Jeden z przedstawicieli producentów wywodzących się znad Sekwany i Loary, Hazel, pokusił się o wartościową kompilację zatytułowaną „The Lost Tapes”. Paryżanin zebrał 21 nagrań stanowiących prawdziwą ucztę dla sympatyków brzmień łączących w sobie różne gatunki muzyczne. Płyta jest wypełniona misternie złożonymi utworami, posiadającymi swój własny charakter i klimat. Gościnne udziały artystów ograniczono niemal do minimum – pojawiają się jedynie Drake, Slakah the Beatchild & Ebrahim. Wydawcą albumu został label The Beat Down, kojarzony dotąd wypuszczenia „Illcandescent” Versisa. Sympatycy instrumentalnych brzmień około hip hopowych powinni być usatysfakcjonowani z tej produkcji.

    Produkcja: Hazel
    Gościnnie: Drake, Ebrahim & Slakah The Beatchild


    24 lipca ukazało się nadzwyczaj wiele istotnych projektów muzycznych, a wśród nich płyty m.in. The Alchemista, Reksa, Big Shuga, Shawna Lee, Dark Time Sunshine czy Batsauce’a. Właśnie wydawnictw płytowych tych artystów należy spodziewać się w kolejnym wydaniu tego cyklu.

  • Cotygodniowy przegląd informacyjny #4 (errata i prolongata)

    Cotygodniowy przegląd informacyjny #4 (errata i prolongata)

    5–7 minut

    Pierwsze dwie dekady czerwca dość smętnie upłynęły na stronie, przez co niektóre działy zostały zapuszczone i pokryły się cienką warstwą kurzu. Aktualnie powoli wyrównuję zaległości z tym związane. Już trafiła do serwisu kolejna odsłona premier płytowych (z 5 czerwca), natomiast tym razem zabieram się za „cotygodniowy” przegląd informacyjny. W związku z tym, iż przez ostatnie dwa tygodnie pomijałem aktualizację newsów ze świata muzycznego, errata i prolongata są jak najbardziej na miejscu. W końcu 4. wydanie tego cyklu sięga od 4 do 24 czerwca. Jednym słowem – tematów jest sporo, więc nie przedłużając przechodzę do sedna sprawy.

    Jeżeli ktokolwiek uważa, iż miał do czynienia ze wszystkimi najgorszymi aspektami związanymi z kulturą hip hopową, to powinien zapoznać się z tym, co wydarzyło się 9 czerwca w Los Angeles. Ponad dwa tygodnie temu odbyła się szumnie zapowiadana bitwa freestyle’owa Vendetta: Battle Royale pomiędzy znanym lecz niekoniecznie lubianym i przede wszystkim rozumianym, Canibusem, a prawdziwym niszczycielem mikrofonu, Dizasterem. W trakcie całej walki nowojorski raper zbierał cięgi od miejscowego króla wolnego stylu. Kiedy wydawało się, że posiadający w swojej dyskografii kilkanaście albumów Canibus z pokorą zniesie porażkę, nastąpiło coś zupełnie nieoczekiwanego, wręcz surrealistycznego. Artysta ze Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych nie zamierzał kończyć pojedynku i gdy już zabrakło mu pomysłów i rymów, wyjął zza pazuchy… notatnik z przygotowanymi battle wersami i zaczął czytać z kartki. Trudno w to uwierzyć, jednak tak się stało, a cały zapis wydarzenia znajduje się na YouTube. Czy Canibus postradał zmysły albo tego wieczoru zachowywał się jakby wcielił się w niego Metta World Peace w połączeniu z Vernonem Maxwellem? Nikt tego nie odgadnie, śmiem wątpić nawet w to, sam zainteresowany miał pełną świadomość tego, co wyprawiał w Mieście Aniołów. Poziom zniesmaczenia dziwacznymi historiami w rapowym światku sięgnął Rowu Puerto Rico, ale coś mi podpowiada, że może być jeszcze gorzej…

    Po odlocie sprezentowanym przez Canibusa lepiej zejść na ziemię i przejść do normalnych tematów, wśród których na pierwsze miejsce wysuwa się oficjalna tracklista i okładka nowego albumu Nasa. Legenda hip hopu ma to do siebie, że od dobrych kilku lat bardzo sprytnie nakręca machinę promocyjną na długo przed wydaniem danej płyty. O „Life Is Good” mówi się w kuluarach już kilkunastu miesięcy, jednak dopiero 22 czerwca b.r. otrzymaliśmy pierwsze potwierdzone wiadomości dotyczącego tego wydawnictwa. Tracklista longplaya prezentuje się klasycznie (obsada producentów) i modnie (obsada raperów i wokalistów). Wśród beatmakerów dominują beaty autorstwa Salaama Remiego i No I.D., natomiast wśród gości usłyszymy choćby Mary J. Blige, Amy Winehouse, Rick Rossa, czy Anthony’ego Hamiltona. Premiera „Life Is Good” w drugiej połowie roku.

    Brother Ali w końcu ogłosił datę wydania oczekiwanego przez wielu słuchaczy albumu „Mourning In America and Dreaming In Color”. Czwarte LP w karierze sympatycznego albinosa ukaże się na rynku płytowym 21 sierpnia b.r. i zostanie w całości wyprodukowane przez Jake One’a. Tematyka projektu nie powinna być żadnym zaskoczeniem dla osób obytych z twórczością członka Rhymesayers Entertainment. Wydawnictwo zdominują sprawy polityczne, społeczne i kulturowe, uchwycone z innej perspektywy niż ma to miejsce w mediach.

    Częstotliwość z jaką Onra wypuszcza stojące na wysokim poziomie nowe nagrania może wzbudzać podziw jednych i zazdrość drugich. 12 czerwca odbyła się premiera jego najnowszego materiału, „Deep In The Night” EP (Fool’s Gold Records). Na wydawnictwie znalazło się 5 utworów, z czego w jednym („After Hours”) gościnnie udziela się T3. Natomiast już we wrześniu francuski producent odwiedzi Polskę i na Original Source Up To Date pokaże próbkę swoich umiejętności.

    Równie popularny beatmaker co Onra, mieszkający w Bay Area Freddie Joachim, przygotował wraz ze swoim przyjacielem Questionem kolejną część video podcastu. „Mellow Orange Vinyl Podcast Vol. 3” został utworzony wg wcześniej obranego klucza – oryginalny sampel i następnie nagranie stworzone na jego bazie. Trzecia część projektu utrzymana w ciepłym i pogodnym klimacie jest dostępna na Vimeo. Artyści udostępnili także wersję audio podcastu (do pobrania w tym miejscu).

    Jedni z najciekawszych przedstawicieli nowej fali w hip hopie, duet The Doppelgangaz, wypuścili w ubiegłym tygodniu kolejny longplay. „Beats For Brothels, Vol. 2” opiera się na niecodziennym schemacie – utwory stricte instrumentalne zostały przemieszane z częścią wokalną, a wszystko pod specyficzną otoczką Matter Ov Facta & EP. Album do odsłuchu i zakupu na Bandcampie.

    Po śmierci Nujabesa w lutym 2010 roku zaczęto szukać najgodniejszych spadkobierców jego muzycznego stylu. Czołowe miejsce na liście producentów prezentujących najbliższe podejście w sposobie odczuwania muzyki przypominającego niezrównanego Japończyka zajmuje Marcus D. Amerykański twórca przez wielu odbiorców uważany jest wręcz za najlepszego beatmakera działającego w tym nurcie muzycznym. Właśnie ukazał się jego najnowszy materiał, „Melancholy Hopeful”. Świetna obsada gości – Funky DL, One Be Lo, Cise Starr, Substantial, Emancipator – oraz dopracowane brzmienie LP jeszcze bardziej utwierdza w przekonaniu, iż ten wykonawca może w przyszłości osiągnąć bardzo wiele. Single promujące projekt – „Night on the Town” i „One People” – trafiły na Bandcampa.

    W listopadzie ub.r. światło dzienne ujrzał album rapera rodem z Atlanty, Senora Kaosa. „The Kaos Effect” przypadł do gustu niejednemu sympatykowi niezależnego rapu. Znalazło też odzwierciedlenie w podsumowaniach 2011 roku dokonanych przez tematyczne strony muzyczne, gdyż w niejeden serwis pochlebnie pisał o tym wykonawcy. Pochodzący z Georgii artysta przypomniał się słuchaczom za sprawą dwóch nowych nagrań – „Communism 2012” i „Da Bitchez 2012”. Jak nietrudno domyślić się, są to reinterpretacje słynnych singli Commona i Jeru The Damajy sprzed blisko 20 lat. Senor Kaos dobrze poradził sobie z przedstawieniem swojego punktu widzenia na te kompozycje w 2012 roku, a jego nowa EP-ka trafi do obiegu już 3 lipca.

    Projekty muzyczne nagrywane w przeciągu jednego dnia nie stanowią żadnego zaskoczenia, ale ich otoczka potrafi silnie przyciągać. Dwa tygodnie temu duet Young Gliss & De’Ko wydał materiał stworzony na przestrzeni doby, „The Dream Sequence”. Koncepcyjne wydawnictwo oprowadza słuchacza po świecie snów, aspiracji, pragnień i realizacji celów danej jednostki. Płyta do odsłuchu na Soundcloudzie i/lub pobrania w tym miejscu.

    Ulubieniec rzeszy słuchaczy i dziennikarzy muzycznych, Blu, wypuścił do sieci internetowej kolejne nagranie. Wyprodukowane przez Hezekiah „Down to Earth” z gościnnym udziałem Deeza stoi na podobnym poziomie, co wcześniejsze „Kiss the Sky” (do odsłuchu na Soundcloudzie). Póki co, trudno przewidzieć czy raper właśnie rozpoczął promocję swojego następnego LP, czy też nie należy tych singli traktować jako zapowiedź jakiegokolwiek wydawnictwa. Niemniej jednak cieszy dobra forma tego Emcee.

    O nadchodzących festiwalach muzycznych informowałem już nieco we wcześniejszych artykułach. Original Source Up To Date odsłonił już wszystkie karty, podobnie zresztą jak Białystok Pozytywne Wibracje Festivalu; organizatorzy Hip Hop Kemp również podali większość oczekiwanych w sierpniu wykonawców. Oprócz tego: Dilated Peoples i Nneka gwiazdami Gdańsk Dźwiga Muzę, ciekawie zapowiada się Sittko Festival (m.in. Paul White, Mo Kolours, 1000 Names), a w Krakowie na Coke Live Music Festivalu obok m.in. The Roots zagra Snoop Dogg. Bogato przedstawia się też oferta OFF Festivalu – z części (około) hip hopowej zobaczymy w dniach 3-5 sierpnia w Katowicach Dam-Funka, DOOM-a, Shabazz Palaces.

    W ten sposób dobrnęliśmy do kolejnej odsłony przeglądu informacyjnego. Następne wydanie cyklu już pod koniec tygodnia.

  • DJ Premier i Bumpy Knuckles łączą siły i prezentują album The KoleXXXion

    DJ Premier & Bumpy Knuckles - The KolexxxionStare porzekadło mówi, że nazwiska nie grają. Dotyczy to różnych dziedzin życia, a najbardziej przylgnęło do świata sportowego i muzycznego. Analiza karier poszczególnych sportowców lub artystów dowodzi na to, iż w tym wszystkim jest wiele prawdy. Ograniczając się wyłącznie do branży hip hopowej szybko znajdziemy przykłady raperów i producentów na siłę kontynuujących działalność wydawniczą. Weterani hip hopowi sukcesywnie zostają wypierani przez kolejne zastępy młodszych od nich postaci, zdobywających coraz większe uznanie w oczach słuchaczy i dziennikarzy muzycznych. Z drugiej strony, nadal pozostają na scenie zaawansowani wiekowo twórcy, nadal spłacający zaciągnięty kredyt zaufania. Wśród nich trwa ciągle wiecznie niedoceniany Bumpy Knuckles. 27 marca b.r. ukazał się jego ostatni album nagrany wraz z legendarnym DJ’em Premierem, „The KoleXXXion”. (więcej…)

  • Rap po godzinach #7

    Rap po godzinach #7 - Sprite Commercials Part TwoBlisko dwa tygodnie temu wznowiłem na stronie cykl wpisów traktujących hip hop z przymrużeniem oka – „Rap po godzinach”. Szósta część serii mini-artykułów zarazem otworzyła edycję poświęconą reklamom Sprite’a. Pod koniec listopada zaprezentowałem pierwsze spoty telewizyjne z udziałem Kurtisa Blowa, Heavy’ego D, Kid’n’Play, Kris Kross i A Tribe Called Quest. Druga odsłona nagrań reklamujących znany na całym świecie napój również obfituje w występy tuzów hip hopowych z lat 90.tych. (więcej…)

  • Weterani z Beastie Boys powracają z nowym albumem

    Beastie Boys - Hot Sauce Committee Part TwoWeterani hip hopowi ze zmiennym szczęściem radzą sobie na scenie muzycznej w XXI wieku. Oczywiście, kariery muzyczne poszczególnych artystów są uzależnione od wielu czynników zewnętrznych i nie sposób wrzucić do jednego garnka wszystkich ludzi, aktywnych w branży od kilkunastu lat, a nawet i dłużej. Istnieje jednak pewna (naturalna) prawidłowość dotycząca doświadczonych raperów, beatmakerów i DJ’ów. Z roku na rok coraz więcej osób wycofuje się z działalności muzycznej, a najbardziej dotyczy to postaci kojarzonych głównie z old schoolem i latami 90.tymi ubiegłego stulecia. Z drugiej strony, wśród zaawansowanych wiekowo twórców muzyki nadal znajdziemy artystów solowych i zespoły przykuwające uwagę opinii publicznej na całym globie. Nie ma cienia wątpliwości, iż do takich grup należy kolektyw wywodzący się z Brooklynu, Beastie Boys. W pierwszym tygodniu maja b.r. formacja wydała długo oczekiwany nowy album, „Hot Sauce Committee Part Two”. (więcej…)

  • Darmowy album: Elzhi – Elmatic

    Elzhi - ElmaticNajwybitniejszy album w dyskografii Nasa, „Illmatic”, od daty ukazania się na rynku płytowym doczekał się setek recenzji, dogłębnych analiz, publikacji prasowych i książkowych (na czele z wydawnictwem Publishers Continuum z serii 33 1/3 autorstwa Matthew Gasteiera. Debiutancki longplay Nasira Jonesa uważany jest także za jedną z najbardziej inspirujących płyt w historii hip hopu, a wpływy nagrań nowojorskiego rapera podkreśla niejeden artysta. Oprócz wersji remiksowych niniejszego LP, w formie podobnej do „It Was…Remixed”, trafiają się również autorskie interpretacje „Illmatic”. 10 maja b.r. został wydany darmowy album Elzhiego zatytułowany „Elmatic”, będący swoistym hołdem złożonym klasycznemu dziełu Nasa. (więcej…)

  • Z dolnej półki: Nas – It Was…Remixed

    Nas - It Was...RemixedNa początku kwietnia b.r. opublikowałem pierwszy artykuł z serii „Z dolnej półki”, poświęcony podcastom „Gifts In Jail Vol. 1 & 2” Blue Sky Black Death. Przypomnę, iż niniejszy dział należy traktować jako pomost pomiędzy publikacji dotyczącymi historii kultury hip hopowej („Classic Hip Hop Videos” i „Hall of Fame”), a nowościami na rynku fonograficznym. Przyszła kolej na drugi wpis zaszufladkowany do tej kategorii, dotyczący tym razem nieoficjalnego wydawnictwa płytowego jednego z najlepiej kojarzonych na świecie raperów, Nasa, zatytułowanego „It Was…Remixed”. (więcej…)

Translate »