Rok: 2012

  • Cotygodniowy przegląd informacyjny #16

    Cotygodniowy przegląd informacyjny #16

    5–8 minut

    Niekiedy zdarza się, że przy ogromie codziennych zajęć nie sposób zrealizować wszystkich planów. Jeżeli sytuacja powtarza się przez kilka dni z rzędu, to szybko okaże się, że zaległości stają się coraz większe i należy się z nimi szybko uporać. W przeciwnym razie może to skończyć się porzuceniem pewnych idei i konceptów, a do tego nie wypada doprowadzać. Zgodnie z tym, wyrównuję braki związane ze stałą rubryką na stronie dotyczącą cotygodniowych przeglądów informacyjnych. W tej odsłonie kategorii przygotowałem sporo informacji o różnych twórcach muzycznych – Propagandzie, Blu & Exile’u, P.O.S.-ie, Randomie, Homeboyu Sandmanie, Bugseedzie, Small Professorze, Journaliście 103, Koncepcie i innych wykonawcach. Zatem do dzieła…

    Kalifornijski twórca o pseudonimie Propaganda wypuścił pod skrzydłami Humble Beast album „Excellent”. Płytę promuje świetne tytułowe nagranie, do którego zrealizowano także videoclip. Wydawnictwo dostępne do darmowego pobrania na stronie wytwórni. Istnieje też możliwość nabycia projektu w wersji fizycznej. O materiale charyzmatycznego twórcy wkrótce więcej szczegółów w serwisie.

    „Give Me My Flowers While I Can Still Smell Them” to jeden z najciekawszych albumów tej jesieni. Półtora miesiąca po premierze płyty, Blu & Exile opublikowali pierwszy teledysk promujący wydawnictwo. Videoclip powstał do utworu „Maybe One Day”. Przyjemny obraz do sympatycznego nagrania. Warto też nadmienić, iż Exile przygotowuje się do wydania kolejnego projektu. W grudniu ukaże się jego wspólny longplay z Johazem (Deep Rooted) jako Dag Savage, o czym więcej w poniższej wzmiance.

    Dag Savage to wspólny projekt Exile’a & Johaza z Deep Rooted. Trzy tygodnie temu artyści wypuścili singiel „Cali Dreamin’” z udziałem Fashawna, Co$$a & Tiombe Lockhart. Wszyscy zebrani wykonawcy opowiadają o życiu w Kalifornii, które wcale nie jest takie piękne, jak to się zdaje co poniektórym. Nagranie zapowiada nadchodzący album Dag Savage, którego premiera odbędzie się jeszcze w tym roku.

    Chińska restauracja, ciasteczko szczęścia, sałata lodowa, ryba jako najgroźniejszy oręż w walce, wymarzona koszula u kelnerki dla każdego faceta, przerażeni klienci, wkurzony właściciel i sprawcy całego zamieszania – The Black Keys & RZA. Tak w skrócie przedstawia się drugi teledysk powstały do singla promującego ścieżkę dźwiękową do filmu „The Man With The Iron Fists” The Rizzy. „The Baddest Man Alive” – idealny tytuł nagrania do zwariowanego teledysku. Natomiast wieści odnośnie polskiej premiery obrazu w reżyserii członka Wu-Tang Clanu próżno szukać.

    Nauczyciel języka angielskiego na co dzień i raper po godzinach w jednym, Random aka Mega Ran, prezentuje nowy teledysk. Opowieść o milusińskich żywych trupach w „Zombie High” pochodzi z płyty „Language Arts Volume 2” dostępnej za pośrednictwem Bandcampa. Chciałoby się rzecz – niekończące się wykorzystywanie motywu żywych trupów w kulturze. W przyszłym tygodniu możecie spodziewać się obszernego artykułu o ostatnich projektach tego wykonawcy.

    Rhymesayers Entertainment wypuściło właśnie 4 solowy album współzałożyciela Doomtre, P.O.S.-a. „We Don’t Even Live Here” promuje szalony singiel „Get Down” z udziałem Mike’a Mictlana. Do utworu powstał równie poroniony videoclip. Wytwórnia z Minneapolis pokazuje tym samym, że potrafi zadbać o promocję każdego swojego materiału w solidny sposób.

    HW&W Recordings przedstawia nowe wydawnictwo muzyczne Bugseeda, „Critical Moment”. Tokijski beatmaker nagrał EP-kę zawierającą 6 instrumentalnych nagrań. Wartościowy projekt jest dostępny do odsłuchu i/lub pobrania za pośrednictwem Bandcampa. Zarówno azjatycki twórca, jak i niezależny kalifornijski label odpowiadający za coraz więcej instrumentalnych materiałów zawitają jeszcze na łamy serwisu.

    Homeboy Sandman nie bez przyczyny należy do najlepszych artystów tego roku. Po dwóch udanych EP-kach („Subject Matter” & „Chimera”) przyszła kolej na debiutancki album w Stones Throw Records, „First of a Living Breed”. Wartość artystyczna płyty stoi na wysokim poziomie, a dzięki takim singlom jak „Whatchu Want From Me” wzmacnia się jego pozycja w branży. Nagranie doczekało się pomysłowego videoclipu, który sprawi, że poczujecie się głodni. Obrazki z wiecznie trajkoczącą kobietą rozbawią niejedną osobę.

    Producenci rodem z Atlanty, The Flush & SMKA, wykorzystali tegoroczną edycję festiwalu A3C i nagrali wspólny projekt z uczestnikami tego wydarzenia. „Stankonia Sessions: A3C Edition 2012” powstało przy udziale King Chipa, Phila Ade, CunninLynguists, Two-9, Chuuweego, Emilio Rojasa, Boldy’ego Jamesa, Rappera Big Pooh, Torae’a, Slum Village i innych artystów. W drugiej połowie października trafił do sieci pierwszy singiel promujący wydawnictwo, „The Sparks” z udziałem Thurza, Skyzoo & Losa.

    Nowy teledysk od Koncept z Brown Bag AllStars. Nowojorski raper przygotował tym razem videoclip do singla „Watch The Sky Fall” z udziałem Royce’a da 5’9″ pochodzącego z jego albumu „Awaken”. Nie ufajcie nigdy kobietom, ponieważ może to być tragiczne w skutkach, o czym pewnie niejeden raz zdążyliście się już przekonać. Swoją drogą, to pewnie był hymn w pewnych środowiskach w trakcie huraganu Sandy.

    Świeży beat tape od Small Professora. „Cool Story, Pro” (kreatywna okładka i tytuł projektu) zawiera 25 premierowych beatów autorstwa tego niezależnego producenta, które uprzednio miały się ukazać pod koniecub.r. Beat tape do pobrania za pośrednictwem Bandcampa. Jestem głęboko przekonany, iż niebawem jeszcze głośniej będzie o tym uzdolnionym wykonawcy.

    „God of the Serengeti” Vinniego Paza w końcu ukazało się w tym tygodniu (oczywiście najpierw album wyciekł do sieci, ale nie tak wcześnie jak to było z ostatnim projektem Jedi Mind Tricks). Artysta stara się jeszcze bardziej zachęcić słuchaczy do sięgnięcia po jego płytę, wypuszczając singiel wyprodukowany przez JBL the Titana & C-Lance’a, „You Can’t Be Neutral On A Moving Train”.

    Entuzjastów dobrych beatów, blantów i różnego sortu burgerów znajdzie się całkiem sporo, nieprawdaż? Abstrakt Idea z mroźnej Islandii wypuścił właśnie follow-up do pierwszej części serii „Beats, Blunts & Burgers”. Projekt do pobrania na Bandcampie. Pierwsza część tej serii wydawnictw beatmakera trafiła uprzednio na stronę, więc podobnie stanie się z drugą odsłoną projektu.

    W natłoku informacji o nadchodzących wydawnictwach płytowych, przez moment wyleciała mi z głowy wspólna produkcja duetu Apollo Brown & Guilty Simpson. „Dice Game” ukaże się w sprzedaży już 13 listopada nakładem Mello Music Group. Dwa tygodnie temu trafił do obiegu singiel „Truth Be Told”, będący pierwszym nagraniem zapowiadającym album. Szykuje się kolejne po „Trophies” z O.C. ważny longplay z udziałem Apollo Browna.

    Damu the Fudgemunk prężnie działa i nie przestaje dostarczać pokładów nowej muzyki. Całkiem niedawno trafiła do sprzedaży najnowsza 7″ artysty, „Yes We Can (Headphones Mix July 2012)”. Wydanie jak zwykle kolekcjonerskie dostępne na stronie Redefinition Records. Wśród wszystkich tegorocznych wydawnictw beatmakera brakuje tylko kolejnego longplaya.

    Skoro jesteśmy przy Redefinition Records, to warto też wspomnieć o nadchodzącej płycie Quartermaine’a, „Quarter Life Crisis”. Wytwórnia opublikowała już singiel promujący wydawnictwo – „War Of The Roses” wyprodukowane przez Keva Browna. Darmowe nagranie można pobrać za pośrednictwem Sounclouda. Wydawnictwo można zamówić ze strony labelu. Redefinition Records jednym z najważniejszych labeli w undergroundzie?

    30 października odbyła się premiera albumu Journalista 103 z grupy The Left, „Reporting Live”. Babygrande Records zaprezentowało kilka singli promujących wydawnictwo, w tym nagranie „Walk With Me”. Lista producentów płyty obfituje w ciekawe postaci (oprócz OddiseegoSnowgoons, Apollo Brown, The Audible Doctor, Lex Luthorz). Równie okazale wygląda lista gości na LP: Eternia, Saigon, Fashawn, Freeway. Szykuje się tym samym naprawdę zacny projekt.

    Popularny w niezależnych kręgach muzycznych The Narcicyst wydał nowy materiał. „Leap Of Faith EP” zawiera 7 tracków i otwiera przy tym projekt o tej samej nazwie, zachęcający ludzi do dzielenia się swoja twórczością. Więcej informacji „Leap Of Faith” o w tym miejscu. Narcy to skromny, a przy tym niezwykle istotny przedstawiciel undergroundu, o którym jest coraz głośniej zagranicą.

    Interesująca wiadomość dla wszystkich fanów Stones Throw Records. W fazie przygotowywania znajduje się film dokumentalny poświęcony tej kultowej oficynie wydawniczej. W sieci pojawił się już teaser „Our Vinyl Weighs A Ton”. Więcej o projekcie na stronie Kickstartera. Znając oddanie licznych fanów STR, przedsięwzięcie powinno dojść do skutku. Peanut Butter Wolf zasługuje na takie docenienie ze strony odbiorców za lata świetnej pracy.

  • Ostatnie nabytki płytowe #1

    Ostatnie nabytki płytowe #1

    4–6 minut

    W dalszym ciągu U Call That Love rozwija się w różnych kierunkach. Zmiany i rozszerzenia działalności dotyczą też treści publikowanych w serwisie. Wraz z dniem dzisiejszym rusza nowa rubryka na stronie – „Ostatnie nabytki płytowe”. Jak nietrudno domyślić się, cykl ten dotyczy wybranych nowych wydawnictw z kolekcji poszczególnych osób. Każde wydanie tych wpisów będzie zawierało po dwie płyty (single, EP-ki, longplaye, mix-CD’s, mixtape’y, kasety) wybrane z moich zbiorów oraz drugiego gościa specjalnie zapraszanego do danej odsłony rubryki.

    W pierwszej edycji „Ostatnich nabytków płytowych” wspólnie z Marcinem Dąbrowskim z Remix Wolę przedstawiliśmy po jednym albumie i singlu. Pierwsze dwie płyty pochodzą z mojej kolekcji, zaś pozostałe należą do Marcina.

    Dday One„Heavy Migration” 2xLP (Content (L)abel, 2008)

    Producent rezydujący na co dzień w Los Angeles, Dday One, należy do moich ulubionych twórców związanych z instrumentalnym hip hopem. Wydany nakładem kierowanej przez niego wytwórni Content (L)abel album „Heavy Migration” stanowi jedno z najważniejszych wydawnictw płytowych w jego dotychczasowej karierze. Szkielet nagrań zgromadzonych na longplayu krąży wokół idei „perfect beatu”, która nie daje spokoju beatmakerów z całego świata i często jest zapalnikiem wspaniałych pomysłów. Nie inaczej sprawa wygląda w przypadku materiału mieszkańca Kalifornii. Dday One oparł produkcję wszystkich kompozycji wokół gramofonu i samplera, jeszcze bardziej rozwijając koncepty zawarte na poprzedniej płycie, „Loop Extensions”. Progresywny klimat płyty wypuszczonej 4 lata temu upaja już od pierwszych dźwięków „Terminal 86 / Making The Transition”. Świat kreowany przez twórcę nie stroni od niepokojących melodii, absorbujących odbiorcę w pełni i niewypuszczających ze swoich szponów. Na „Heavy Migration” smutek przeplata się z nadzieją, a kolaże sampli zachwycają swoim pięknem. „Dying Heart”, „From Heritage” i „One Giant Step” należą do najbardziej wyrazistych nagrań na tym albumie.

    Tracklista

    1. Terminal 86 / Making The Transition
    2. From Heritage
    3. Omega Point
    4. At The Village Gate
    5. Burning Alone
    6. Litany #4
    7. Minimal Remnant
    8. Dying Heart
    9. Price Of Freedom
    10. Closing In
    11. One Giant Step
    12. It’s Just A Playground

    O.C.„Time’s Up” 12″ (Mushine Inc./Next Mill Entertainment; reedycja) [oryginalnie wydane przez Wild Pitch Records, 1994]

    Przedstawiciele nowojorskiego kolektywu Diggin’ In The Crates posiadają mocno rozbudowany katalog swoich wydawnictw. Jedno z najważniejszych wydawnictw spod szyldu D.I.T.C., kultowy singiel O.C. „Time’s Up”, trafiło do moich rąk całkiem niedawno. Każdy szanujący się sympatyk rapu z lat 90.tych doskonale zna słowa otwierające jedno z najlepszych nagrań Omara Credle’a: You lack the minerals and vitamins, irons and the niacin. Oprócz kapitalnej warstwy tekstowej, niemniej ważną rolę odgrywa znakomita produkcja króla boom bapu, Buckwilda. Strona B obfituje w stojące na wysokim poziomie remiksy tego utworu autorstwa Bucka i niezrównanego DJ’a Eclipse’a (swego czasu dostęp do jego wersji tracka był mocno ograniczony). Singiel znajdujący się w ścisłej czołówce tracków z 1994 roku.

    Tracklista

    A1 Time’s Up (Clean)
    A2 Time’s Up (Dirty)
    A3 Time’s Up (Instrumental)
    A4 Time’s Up (Acapella)
    B1 Time’s Up Buck Remix (Clean)
    B2 Time’s Up Buck Remix (Instrumental)
    B3 Time’s Up Eclipse Remix (Clean)
    B4 Time’s Up Eclipse Remix (Instrumental)

    Special Teamz„Stereotypez” CD (Duck Down, 2007)

    Special Teamz to grupa bostońskich raperów w skład której wchodzą Edo G., Jaysaun oraz Slaine. W 2007 roku z pomocą Seana Price’a trio trafiło pod skrzydła nowojorskiego labelu Duck Down. We wrześniu, a dokładnie 25 tego miesiąca, wytwórnia wypuszcza debiutancki album zatytułowany „Stereotypez”. Na krążku zarejestrowano 17 numerów, których produkcją zajęli się m.in. DJ Premier, Pete Rock, Marco Polo, Jake One czy ILL Bill. Dodatkowo kilka podkładów dostarczyli mniej znani w ogólnym środowisku Young Cee (bardzo wysoka forma) oraz pochodzący z Włoch DJ Shocca (świetne „Classical”). Trójkę gospodarzy wspomagają lirycznie m.in. Buckshot, Sean Price, Akrobatrik czy Devin The Dude. Warto również wspomnieć o nieformalnym, czwartym członku grupy, a jest nim DJ JayCeeoh, który wzbogacił scratchami większą część płyty. Sam album to mocna warstwa liryczna nawiązująca do tytułowych stereotypów podana na naprawdę wysokiej klasy produkcjach. Pozycja zdecydowanie dla fanów katalogu Duck Down, zarówno tego starszego jak i nowszych już rzeczy. Kawał porządnego, klasycznego rapu.

    Tracklista

    1. Get Down (prod. Young Cee)
    2. Three Kingz (prod. Young Cee)
    3. Stereotypez (prod. ILL Bill)
    4. Boston To Bucktown feat. Sean Price & Buckshot (prod. Pete Rock)
    5. Classical (prod. DJ Shocca)
    6. Main Event (prod. DJ Premier)
    7. Long Time Comin feat. Devin The Dude (prod. Xplicit)
    8. Home 2 feat. Akrobatik, Dre Robinson, JY, Twice Thou & Frankie Robinson (prod. Young Cee)
    9. Clap Your Handz (prod. Young Cee)
    10. 1Story Of My Life feat. JY (prod. Yomo)
    11. Fallen Angels feat. D Guest (prod. Jake One)
    12. One Call (prod. Marco Polo)
    13. Fight Club (produced by MoSS)
    14. Dirty Money feat. ILL Bill (prod. Young Cee)
    15. Pushaman (prod. D Boyz)
    16. Race Riot (prod. Good Will)
    17. Gun In My Hand feat. Jamey Jastaof Hatebreed (prod. Jamey Jasta & Matty Trump)

    Lords Of The Underground„Flow On (New Symphony)” 12″ (Capitol, 2005; reedycja) [oryginalnie wydane przez Pendulum Records, 1994]

    Szperając ostatnio w jednym z warszawskich sklepów natknąłem się na singiel „Flow On” z repertuaru nowojorskiej grupy Lords Of The Underground. Nagranie promowało debiutancki album tria zatytułowany „Here Come The Lords”. Głównym powodem, który kierował mną przy zakupie był zamieszczony na stronie A remix autorstwa Pete Rocka. Trzeba przyznać, że rework, o który postarał się Chocolate Boy Wonder figuruje w czołówce rzeczy, które wyszły spod jego ręki. Druga strona to „album version” oraz utwór „Lord’s Prayer”. Oba autorstwa Marley Marla. Dodatkowo instrumentale do obu wersji oraz acappella. Zdecydowanie warto mieć.

    Tracklista

    Strona A

    A1 Flow On (New Symphony) (Pete Rock Remix)
    A2 Flow On (New Symphony) (Pete Rock TV Mix)
    A3 Flow On (New Symphony) (Flo-apella)

    Strona B

    B1 Lord’s Prayer (Album Mix)
    B2 Flow On (New Symphony) (Rumblin’ Remix)
    B3 Flow On (New Symphony) (Rumblin’ TV Mix)
    B4 Flow On (New Symphony) (Rumbapella)

  • Brother Ali z manifestem społeczno-politycznym na nowej płycie

    Brother Ali z manifestem społeczno-politycznym na nowej płycie

    3–5 minut

    Wśród największych hip hopowych oficyn wydawniczych związanych z niezależnymi kręgami muzycznymi, Rhymesayers Entertainment ma mocną pozycję. Wytwórnia płytowa z ponad 15-letnią historią wyrobiła sobie niezwykle moną pozycję w branży i nic nie wskazuje na to, żeby miała ona osłabnąć. Katalog labelu obejmuje już grubo ponad 100 wydawnictw. W ub.r. nakładem firmy z Minneapolis ukazały się albumy Evidence’a („Cats & Dogs”), Hail Mary Mallon („Are You Gonna Eat That?”), Atmosphere („The Family Sign”), Blueprinta („Adventures In Counter Culture”), Face Candy („Waste Age Teen Land”) oraz Grievesa („Together/Apart”). W tym roku pod skrzydłami tej wytwórni nowe produkcje wypuścili I Self Devine, Aesop Rock i P.O.S., ale i tak przyćmił ich kolejny longplay Brother Aliego wyprodukowany przez Jake One’a, „Mourning in America and Dreaming in Color”.

    Zaangażowany społecznie i politycznie rap odegrał dużą rolę w rozwoju nie tylko całej kultury hip hopowej, ale również innych dziedzin życia. Obecnie nurt ten został odsunięty od mainstreamu, wyparty głównie przez luxury rap i kompletną popelinę i chłam jaki istnieje w mass mediach. Jednak ma to też swoje zalety, gdyż takie postaci jak Brother Ali nigdy nie usiłowały przedostać się do ścisłej czołówki najpopularniejszych raperów, kierując swoje treści do określonych odbiorców. Od początku kariery muzycznej wychowanek Minneapolis jest związany z undergroundem, a z każdą kolejną płytą udowadnia, iż warto pozostawać wiernym swoim ideałom, ewoluując przy tym i docierając do coraz szerszego spektrum słuchaczy.

    Pierwsze wydawnictwa płytowe artysty – „Rites Of Passage” (2000), „Shadows On The Sun” (2003), „Champion EP” (2004) – nie uczyniły z niego bożyszcza niezależnych kręgów hip hopowych. Wystarczyło to jednak, aby przekonać opinię publiczną, że warto zwrócić baczną uwagę na tego niecodziennego rapera. Wyznawca islamu (nie mylić z odłamem Five Percent Nation), albinos mający wiecznie pod górkę w życiu, wielokrotnie wyszydzany w czasach młodości, posiadał wystarczająco wiele doświadczeń i obserwacji społecznych, którymi zaczął dzielić się z ludźmi. Concious rap w wydaniu Brother Aliego dodatkowo zahaczał o politykę, a w szczególności system panujący w Stanach Zjednoczonych i na świecie. Jak się okazało, twórczość charakterystycznego Emceego z czasem została doceniona w środowisku i przez odbiorców. Od czasów płyty „The Undisputed Truth” każdy kolejny projekt przedstawiciela Rhymesayers Entertainment trafia na listę Billboardu. Nie inaczej stało się w przypadku „Mourning in America and Dreaming in Color”, najważniejszego materiału w dotychczasowej karierze bohatera tego artykułu.

    Wydaniu tegorocznego longplaya niezależnego rapera towarzyszyło dość spore zamieszanie. Premierę materiału kilkakrotnie przesuwano, ostatecznie odkładając wypuszczenie longplaya na wrzesień b.r. Największy wpływ na projekt miała ubiegłoroczna pierwsza pielgrzymka artysty do Mekki, stanowiąca dla niego duchowe oczyszczenie i otwierającą umysł na uprzednio niedostrzegalne sprawy. Innym ważny czynnik, który przyczynił się do finalnego kształtu płyty, to ogólnoświatowy ruch spod znaku Occupy. Brother Ali przy pracy nad albumem postanowił skorzystać z usług Jake One’a, rezygnując tym samym z podkładów dostarczanych przez swojego długoletniego partnera muzycznego, Anta. „Mourning In America and Dreaming In Color” można podzielić na dwie części. Pierwsza stanowi wypunktowanie wszystkich słabości dzisiejszego świata, krytykując otwarcie przyjęte schematy przez rządzących. Druga odsłona wydawnictwa przywodzi na myśl manifest społeczno-polityczny i podanie głębokich zmian, jakie powinny zajść w każdej dziedzinie życia. Wszystko to poparte znakomitą warstwą muzyczną i liryczną, bez zbędnych gościnnych udziałów osób trzecich (na LP pojawiają się jedynie działacz społeczny Dr. Cornel West oraz artyści: Amir Sulaiman, Choklate & Tone Trezure). Począwszy od fenomenalnego tytułu i symbolicznej okładki płyty, przez zawartość albumu, a skończywszy na pięknej puencie materiału w utworze „Singing This Song”, wszystko dopracowano w znakomity sposób. Brother Ali & Jake One dostarczyli konceptualny i rzadko spotykany obecnie album, o którym pisały największe media na całym świecie (z Huffington Post & Al-Jazeerą na czele). Mourning in America and Dreaming in Color” nie stanie się ulubioną pozycją płytową osób będących u władzy, ale powinno trafić do świadomości tysięcy zwykłych mieszkańców każdego kontynentu.

    Rhymesayers Entertainment nie przestaje zaskakiwać kreatywnością przy swoich wydawnictwach. W przypadku nowego albumu Brothera Aliego dotyczy to zarówno promocji materiału, jak i świetnego wydania płyty. Oprócz teledysków powstałych do singli „Mourning in America” i „Only Life I Know”, umieszczono na YouTube pełen stream longplaya z dołączonym video będącym pewnego rodzaju widokówką do wszystkich nagrań z tego projektu. Jakby tego było mało, to artysta odsłonił kulisy każdego tracku. Jeżeli zastanawiacie się nad zakupem winylowej wersji „Mourning in America and Dreaming in Color”, to nie wahajcie się ani chwili dłużej, gdyż to fenomenalne wydawnictwo z dwoma flexi woskami z niebieskim pigmentem i wspaniałym inner sleeve’em. W końcu jedna z najważniejszych płyt hip hopowych b.r. zasługuje na godne wydanie.

    Tracklista

    1. Letter To My Countrymen feat. Dr. Cornel West
    2. Only Life I Know
    3. Stop The Press
    4. Mourning in America
    5. Gather Round feat. Amir Sulaiman
    6. Work Everyday
    7. Need a Knot
    8. Won More Hit
    9. Say Amen
    10. Fajr
    11. Namesake
    12. All You Need
    13. My Beloved feat. Choklate & Tone Trezure
    14. Singing This Song
  • Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #3

    Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #3

    9–13 minut

    Po chwili nieobecności, powracamy z kolejną odsłoną cyklu „Płytoteki dorosłego człowieka” współtworzonego wraz z polskim serwisem poświęconemu cieplejszej stronie czarnej muzyki, SugaSoul. W trzeciej odsłonie znajdziecie wydawnictwa soulowe z lat 70, 80 i 90.tych rekomendowane przez SugaSoul oraz rapowe klasyki nagrane w ósmej i dziewiątej dekadzie XX wieku wyselekcjonowane przeze mnie. Przed Wami kolejne zestawienie 10 klasycznych albumów, stanowiących nie raz prawdziwe kamienie milowe w rozwoju muzyki na całej kuli ziemskiej.

    Marvin Gaye„Let’s Get It On” (1973)

    O tym, że Marvin Gaye był niezrównanym mistrzem muzyki romantycznej i miłosnej, nikogo chyba przekonywać nie trzeba. Po ogromnym sukcesie albumu „What’s Going On” wydanego zaledwie dwa lata przez „Let’s Get It On”, Książę Soulu ponownie oczarował słuchaczy, tworząc niepowtarzalny, marzycielski klimat, którego nie udało się nikomu nigdy powtórzyć. Właśnie krążkiem z 1973 roku ugruntował swoją pozycję jako muzycznej, męskiej ikony seksu, która potrafiła rozpalać tysiące kobiet wyłącznie swym głosem. Album przyniósł cały szereg poetyckich niemal przebojów, które do dziś uznawane są za prawdziwe klasyki muzyki rozrywkowej lat 70.tych m.in. „Come Get To This”, „You Sure Love To Ball”, „Just To Keep You Satisfied”, „Please Stay (Once You Go Away)” czy kompozycja tytułowa, która okazała się być najbardziej udanym komercyjnie utworem w całej karierze artysty. Gaye jak nikt inny opowiadał o miłości fizycznej oraz tej bardziej duchowej, będąc do dziś niedoścignionym wzorem zmysłowego dżentelmena, którego każda kobieta chciałaby mieć, choćby na jedną tylko noc…

    Janet Jackson„Janet Jackson’s Rhythm Nation 1814” (1989)

    Choć oficjalnie kariera muzyczna dorosłej Janet Jackson zaczęła się w 1982 roku, dopiero czwarty w jej dorobku album definitywnie wyłamał pewne drzwi i sprawił, że przestano ją nazywać „siostrą Michaela„. Niezwykła płyta złożona z aż dwudziestu ścieżek, jest chyba najwybitniejszym muzycznym dziełem w historii utrzymanym w stylu new jack swing. Janet Jackson przy wydatnej pomocy niezwykłego producenckiego tandemu Jimmy Jam and Terry Lewis stworzyła krążek wprost kipiący od młodzieńczej energii, której dano upust w utworach będących unikatową mieszanką popu, r&b, a czasem i rocka (wystarczy wspomnieć choćby słynne „Black Cat”). Płyta przyniosła Janet deszcz w pełni zasłużonych nagród. Czy można bowiem przejść obojętnie obok takich utworów jak „Rhythm Nation”, „Miss You Much” czy „Alright”? Na „Janet Jackson’s Rhythm Nation 1814” jest sporo pozytywnej, muzycznej złości i determinacji, niewykluczone że podyktowanej chęcią dorównania sławnemu bratu. Nie ulega najmniejszym wątpliwościom, że na tym właśnie albumie Janet w pełni się to udało.

    Spinners„Spinners” (1973)

    Wydawałoby się, że odejście ze święcącej triumfy wytwórni Motown w latach 70.tych jest niczym innym jak strzałem we własną stopę. Jakież było zdziwienie fanów i krytyki, kiedy grupa Spinners wypuszczając pierwszy album w barwach Atlantic, osiągnęła spory sukces komercyjny lecz przede wszystkim piosenkami z tego właśnie krążka wpisała się na stałe w uszy i serca słuchaczy na całym świecie. Utwory takie jak „Ghetto Child”, „I’ll Be Around”, „Could It Be I’m Falling In Love” czy „How Could I Let You Go Away” to przykłady pięknego, melodyjnego soulu w wybornym wykonaniu kwintetu z Detroit. Zespół wyraźnie zainspirowany oraz inspirujący (!) twórczość takich osobowości jak Stevie Wonder czy Dionne Warwick, pozostaje do dziś jedną z najlepszych męskich grup czarnej muzyki, choć nierzadko pomijanym w najważniejszych listach i rankingach na co SugaSoul pozwolić sobie nie mógł.

    Jodeci„Forever My Lady” (1991)

    Choć Jodeci to jedna z tych grup, które nie mają na swym koncie zbyt pokaźnej ilości płyt w dyskografii, kwartet z Karoliny Południowej wpisał się złotymi zgłoskami do historii czarnej muzyki rozrywkowej. Debiutancki krążek kwartetu specjalizującego się w miłosnych, nierzadko bardzo rozerotyzowanych utworach, wygenerował całe mnóstwo hitów. Już single w liczbie pięciu są pewnym odzwierciedleniem sukcesu komercyjnego (ale również artystycznego!) jaki pociągnął za sobą album „Forever My Lady”. Kompozycje takie jak „Come and Talk To Me”, „Gotta Love” czy tytułowe „Forever My Lady”, dziś uznawane są za klasykę romantycznego r&b spod znaku new jack swingu. Tych, których okres dojrzewania przypadł na lata 90.te do „Forever My Lady” przekonywać nie trzeba. Ci natomiast, którzy nie mieli szansy poznać krążka, debiut Jodeci w swej płytotece mieć po prostu muszą.

    Anita Baker„Rapture” (1986)

    Lata 80.te były jednym z najbardziej interesujących okresów w historii czarnej muzyki rozrywkowej. Artyści stojący na rozstaju dróg, z jednej strony inspirujący się klasykami takimi jak Aretha Franklin, z drugiej zafascynowani młodzieńczymi geniuszami o nazwiskach Houston czy Jackson. W całym tym zamieszaniu powstała płyta autorstwa zaledwie dwudziestoośmioletniej Anity Baker, artystki pięknej, stylowej i dostojnej. Jej drugi i dziś niemal kultowy album „Rapture” jest świadectwem dojrzałości i determinacji by nie dać się wciągnąć w wyścig muzycznego efekciarstwa. Gospelowa przeszłość Baker na tej właśnie płycie daje się we znaki bardziej niż gdziekolwiek, sprawiając że kreowanie długich, czasem wręcz niekończących się fraz, nie sprawia najmniejszego wysiłku artystce ani nie wywołuje reakcji stresowych u słuchacza. Kompozycje takie jak „Sweet Love”, „Been So Long” czy „You Bring Me Joy”, po dwudziestu sześciu latach mają tyle samo klasy, gracji i wytworności jak w 1986 roku udowadniając, że nie techniczne sztuczki lecz wrodzona elegancja wykonawcza jest tym co pozostaje nieśmiertelne.

    Run-D.M.C.Run- D.M.C. (1984)

    W pierwszej połowie lat 80.tych hip hop rozpoczął marsz w kierunku globalnej popularyzacji. Istotną rolę w dostaniu się kultury hip hopowej do mass mediów odegrały filmy („Wild Style”, „Beat Street”), artyści pokroju Afriki Bambaataa, Grandmastera Flasha, Kurtisa Blowa, czy też ludzie cienia (Mr. Magic, Fab 5 Freddy). Jednak dopiero wydany w marcu 1984 roku debiutancki album Run–D.M.C. wywołał sensację na skalę światową. W porządku, wszyscy zdają sobie sprawę, iż Run, D.M.C. i Jam Master Jay wpłynęli znacząco na kształt i wizerunek rapu, ale w czym tak naprawdę tkwił fenomen grupy rodem z Hollis w Queens? Nikt wcześniej i niewiele osób później posiadało tak bardzo wyrazisty image oparty o zapadający w pamięć ubiór i styl. Nowojorska formacja przy wydatnej pomocy Russella Simmonsa umiejętnie wykorzystywała całą otoczkę stworzoną wokół siebie, co przyczyniło się do osiągnięcia przez płytę „Run–D.M.C.” niewyobrażalnego dotąd w branży hip hopowej sukcesu. Wydanie longplaya poprzedziły udane single „Hard Times” / „Jam-Master Jay” (jeden z najlepszych hymnów poświęconych DJ’owi zespołu rapowego) oraz szczególnie „It’s Like That” / „Sucker M.C.’s”. O stronie B pochodzącej z drugiej 12″ w błyskawicznym tempie zaczęto mówić nie tylko w NYC, ale również w innych okręgach Stanów Zjednoczonych. Brzmienie wydawnictwa obfitowało w ostre gitarowe partie, idealnie koegzystujące z mocnymi wokalami Runa & D.M.C. Pierwszy album nowojorskiego zespołu jako pierwszy hip hopowy longplay uzyskał status złotej płyty. „Run–D.M.C.” jako pierwsze LP ukazało się także na płycie CD. W 1984 roku dokonano pierwszego poważnego przewrotu w rapie, co okryło Run–D.M.C. nieśmiertelną sławą.

    Pete Rock & C.L. SmoothMecca and the Soul Brother (1992)

    Wśród albumów rapowych powstałych na zasadzie współpracy rapera i producenta/DJ’a znajdziemy wiele istotnych tytułów. Eric B. & Rakim, Kool G Rap & DJ Polo czy EPMD udowodnili pod koniec lat 80.tych, że można nagrywać raz za razem wspaniałe płyty według tego klucza, ale to nie na nich skupiła się uwaga opinii publicznej na początku lat 90.tych. Coraz głośniej mówiło się o dokonaniach Gang Starr i rodzącego się obok nich kolejnego wielkiego duetu – Pete Rock & C.L. Smooth. Już pierwszy singiel artystów – „The Creator” z 1991 roku – zwiastował nadejście nowej jakości w hip hopie. O ile pierwszy materiał nowojorczyków, „All Souled Out”, nie narobił wielkiego zamieszania w branży, to już ich debiutancki album zatytułowany „Mecca and the Soul Brother” w mgnieniu oka znalazł tysiące sympatyków. Odbiorcy muzyki docenili przede wszystkim gładkie połączenie produkcji Pete Rocka opierającej się o soulowe sample z charakterystycznym flow C.L. Smootha. Szczególnie wiele miejsca poświęcono chemii panującej pomiędzy artystami oraz maestrii z jaką wykonano poszczególne utworte zawarte na LP. Pete Rock nieprzypadkowo uzyskał przydomek Soul Brother #1, nawiązujący do samego Jamesa Browna. Strzałem w dziesiątkę okazały się single – „Straighten It Out” i „They Reminisce Over You (T.R.O.Y.)”. Drugi z tych tracków poświęcono pamięci zmarłego w 1990 roku Trouble T Roya, tancerza wchodzącego w skład Heavy D. & The Boyz i przyjaciela obu wykonawców. Po dziś dzień niniejsze nagranie uważa się za jeden z najlepszych utworów w historii hip hopu. „Mecca and the Soul Brother” nie mogła konkurować na listach sprzedaży z produkcjami gangsta raperów (najsilniejsza konkurencja w postaci „The Chronic” Dr. Dre), ale to nie przeszkodziło wydawnictwu zdobyć masę pochlebnych recenzji i na trwałe zapisać się złotymi głoskami w kulturze hip hopowej.

    A Tribe Called QuestMidnight Marauders (1993)

    Powołane do życia pod koniec lat 80.tych crew Native Tongues stało się punktem wyjścia dla uznanych później twórców muzycznych. Kto wśród wykonawców zrzeszonych w tym kolektywie wywarł największy wpływ na hip hop? Po latach większość słuchaczy i dziennikarzy muzycznych wskaże jednoznacznie na A Tribe Called Quest. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż zasługi tej formacji dla rozwoju rapu oraz ich wpływ na setki twórców na całym świecie jest ogromny. Wśród pięciu longplayów nagranych przez Q-Tipa i spółkę najwyższe oceny zebrał ich drugi album, „The Low End Theory”. Jednak po latach równie wiele miejsca poświęca się następcy tego wydawnictwa, „Midnight Marauders” z 1993 roku. W listopadzie przyszłego roku minie 20 lat od wypuszczenia trzeciego LP nowojorskiego kolektywu. Wydaje się, że to kawał czasu i ta produkcja nie posiada już takiej mocy przyciągania jak dawniej. Nic bardziej mylnego, gdyż pod wieloma względami opowieści o nocnych maruderach sprawdzają się we współczesnym świecie. Urok tej pozycji wydawniczej tkwi w niezwykłej staranności przy doborze tematów na poszczególne utwory znajdujące się na albumie. Otwierające płytę „Midnight Marauders Tour Guide” wyznacza kierunek, w jakim należy podążać za członkami A Tribe Called Quest, wcielającymi się w role przewodników po ulicach Nowego Jorku po zmroku. „Midnight Marauders” przyniosły kolejne niezapomniane kompozycje grupy – „Award Tour” z Trugoyem the Dove’em, „8 Million Stories”, „Electric Relaxation” oraz „Oh My God”. Płyta wydana przez Jive obfitowała też w gościnne udziały uznanych artystów. Oprócz Trugoya pojawili się na niej m.in. Busta Rhymes, Large Professor, a dla Raphaela Saadiqa stanowiła możliwość wypłynięcia na szersze wody. Album ponadczasowy, prawdziwa oda do jazz-hopu, posiadająca jedną z najlepszych okładek w historii rapu.

    Snoop Doggy DoggDoggystyle (1993)

    Dr. Dre walnie przyczynił się do rozwoju karier muzycznych niejednego artysty. Klasyczny album byłego członka N.W.A. z 1992 roku, „The Chronic”, stał się punktem zwrotnym w rapie oraz przedstawił światu pewnego niepozornego chudzielca, mającego w najbliższej przyszłości zdobyć popularność przewyższającą swojego mentora. Snoop Dogg okazał się nie lada sensacją w hip hopie, a wieści o jego debiutanckim longplay „Doggystyle” z 1993 roku, rozeszły się z prędkością osiąganą przez gołębie pocztowe. Sympatyczny młody raper zademonstrował próbkę swoich możliwości na singlu „Deep Cover” Dr. Dre (oryginalnie jako Dr. Dre Introducing Snoop Doggy Dogg). Następnie było jeszcze lepiej. Przedsmak nadchodzącej produkcji znalazł się na dwunastce bezpośrednio poprzedzającej płytę, „What’s My Name?”. Niejeden wykonawca muzyczny mógł tylko pomarzyć o takim starcie w branży, jaki miał Calvin Broadus. „Doggystyle” ukazało się w drugiej połowie listopada 1993 roku i z miejsca zepchnęło na dalszy szereg wszystkie albumy rapowe pochodzącego z tamtego czasu. Snoop Dogg z dziecinną łatwością odnajdował się na beatach dostarczonych przez Dr. Dre, ewoluując brzmienie G-Funku. Laidbackowe flow twórcy, poparte specyficznym akcentem i nienaganną dykcją, oczarowało setki tysięcy słuchaczy na całym globie. „Gin And Juice”, „Tha Shiznit”, „For All My Niggaz & Bitches”, „Ain’t No Fun (If The Homies Can’t Have None)”, „Gz And Hustlas” i pozostałe nagrania znajdujące się na LP pozwoliły artyście na dotarcie ze swoją muzyką daleko poza słoneczną Kalifornię, osiągając przy tym zawrotny sukces komercyjny (4-krotna platyna). Autor „Doggystyle” z pomocą Dr. Dre, Tha Dogg Pound, Lady Of Rage oraz innych wykonawców pokazał, iż życie w Los Angeles i okolicy może naprawdę beztrosko płynąć, a G-Funk to jedyne w swoim rodzaju tło muzyczne do zwykłej codzienności każdego mieszkańca Cali.

    OutKastSouthernplayalisticadillacmuzik (1994)

    W 1994 roku rywalizacja pomiędzy Wschodnim a Zachodnim Wybrzeżem Stanów Zjednoczonych trwała w najlepsze. Walka stawała się coraz bardziej zaciekła i wkraczała na nowe terytoria. Z racji tego, media i słuchacze sięgali głównie po płyty wydawane w Nowym Jorku i Kalifornii. Wydawało się niemożliwym, aby ktokolwiek spoza tych regionów USA mógł zaistnieć na scenie ogólnokrajowej i dorównać osiągnięciom Geto Boys lub plejady artystów z nurtu Miami bass (Sir Mix-a-Lot to zupełnie inny przypadek). W kwietniu tamtego roku okazało się, że przy odpowiednim temperamencie i oryginalności można wkroczyć pomiędzy dziesiątki twórców z NYC i Cali. Kto tego dokonał? OutKast rodem z Atlanty za sprawą swojego debiutanckiego albumu o najdłuższym jednowyrazowym tytule z możliwych – „Southernplayalisticadillacmuzik”. Andre 3000 i Big Boi wspomagani przez Organized Noize pojawili się dosłownie znikąd i z miejsca uznano ich za jedną z największych sensacji połowy lat 90.tych. W momencie wydania longplaya członkowie zespołu mieli odpowiednio 18 i 19 lat, co w niczym nie przeszkodziło im w dostarczeniu muzyki najwyższych lotów. Popularność formacji pomogły uzyskać zarówno single („Player’s Ball”, „Southernplayalisticadillacmuzik” oraz „Git Up, Git Out”), a także oryginalny i chwytliwy styl utworów zgromadzonych na płycie. W czasie, gdy coraz więcej miejsca poświęcało się w mediach artystom opowiadającym o ciężkich losach alfonsów i gangsterów, Andre i Big Boi przemycali w swoich kompozycjach zaangażowane społecznie i politycznie treści, co było rzadkością wśród twórców hip hopowych z Południa USA. „Southernplayalisticadillacmuzik” rozpoczęło długą i obfitującą w sukcesy karierę muzyczną grupy, a ich debiutancki album na stałe trafił do kanonu lektur obowiązkowych w rapie.

  • Darmowy album: 7even Sun – Sun!

    Darmowy album: 7even Sun – Sun!

    2–3 minut

    Wątki pogodowe całkiem często towarzyszą poszczególnym artykułom publikowanym w serwisie. Tak się składa, że przywykłem zahaczać o tematykę związaną z aktualną aurą, nie raz perfekcyjnie pasującą do danych wydawnictw płytowych. Jak powszechnie wiadomo, jesień przywodzi depresyjną, często wręcz ponurą muzykę, stanowiącą tło do codziennej walki z chandrą. Czasami trudno to przełamać, zaproponować inne zestawienie muzyczne na ten okres, szczególnie w momencie, gdy wiele osób nie ma zamiaru wyściubić nosa zza próg swojego mieszkania, narzekając na wszystko to, co przypada na ostatni kwartał roku kalendarzowego. Z drugiej strony, z coraz niższymi temperaturami na zewnątrz można uporać się i przyzwyczaić się do nich, a brak słońca powetować sobie zanurzając się w ciepłych płytach pokroju „Sun!” autorstwa 7even Suna.

    Postać producenta znad Sekwany i Loary może być kojarzona przez wnikliwych obserwatorów światowej sceny poświęconej instrumentalnym wydawnictwom muzycznym. Francuz pojawił się w niezależnych kręgach około hip hopowych w styczniu 2010 roku. Pierwszy większy projekt 7even Suna ukazał się blisko 2 lata temu („French Connection” z raperem Cansem). W marcu ub.r. wykonawca opublikował dwie instrumentalne produkcje„Digital Dust – Beat Tape 2006-2008” i „Another Dimension”. Następnie twórca skupił się na wydawaniu beat tape’ów, a jego największa aktywność przypadła na okres od listopada ub.r. do lipca b.r. W tym czasie trafiło do obiegu 6 płyt, w tym „Reconnected”, będącym follow-upem do French Connection”. Jak się okazje, to nie koniec tegorocznych wydawnictw beatmakera. Wydane blisko miesiąc temu „Sun!” to jeden z najbardziej udanych dotychczasowych materiałów artysty.

    Ostatni projekt producenta został opublikowany 5 października pod skrzydłami netlabelu Number 24 Records. Wszystkie utwory zawarte na tym świeżym beat tape’ie powstały w trakcie ubiegłych wakacji. Tytuł płyty perfekcyjnie oddaje klimat, w jakim zostały utrzymane kompozycje 7even Suna. „Sun!” (śliczna okładka) dryfuje pomiędzy różnymi nurtami muzycznymi, korzystając z wielu elektronicznych wariacji, zahaczając o popularne w tej chwili future beats (w pozytywnym i dalekim od sztuczności wydaniu). Beatmaker udowadnia tym albumem, iż w dalszym ciągu rozwija się, a jego pomysły na poszczególnie nagrania, jak i długogrające wydawnictwa, stoją na coraz wyższym poziomie. Koncept instrumentalnego projektu także wypada bardzo solidnie. Począwszy od przypomnienia odbiorcom o słonecznych uciechach („Summer Is Here”, „UV”), przez poruszanie się w wakacyjne miesiące z prędkością światła („Photons”) i silne oddziaływanie na bodźce („Radiance”), skończywszy na pięknie każdego lata („Brilliant”). Jeżeli należycie do istot wybitnie ciepłolubnych i cierpicie na brak promieni słonecznych tej jesieni, to „Sun!” powinno choć trochę polepszyć Wasze samopoczucie.

    Wydawnictwo z początku października trafiło na Bandcampa. „Sun!” można pobrać bezpośrednio z tego serwisu lub korzystając z poniższego odnośnika. O kolejnych projektach francuskiego beatmakera na pewno poinformuję na łamach U Call That Love.

    DOWNLOAD 7even Sun – „Sun!”

    Tracklista

    1. Suntro
    2. Summer Is Here
    3. UV
    4. Photons
    5. Wishing On The Sun
    6. Sundance
    7. G-Sun
    8. Radiance
    9. Brilliant
    10. Sunout
  • Premiery płytowe – 4 września 2012

    Premiery płytowe – 4 września 2012

    5–7 minut

    Wrzesień nieustannie kojarzy się z powrotami do rzeczywistości po okresie nie raz długiej laby oraz różnym zmianom i nowościom szykowanym tego miesiąca. W branży muzycznej to niezwykle gorączkowy okres związany głównie z licznymi nowościami na rynku płytowym. Najwięcej wydawnictw płytowych w ub. miesiącu ukazało się w pierwszy i trzeci tydzień września. Kilka dni po rozpoczęciu roku szkolnego odbyły się premiery albumów wydanych przez m.in. RawPoetix Records, Mello Music Group, Man Bites Dog Records, Dirty Science/Fat Beats Records, Reconstruction Productions & Left Angle Records. Właśnie o materiałach przygotowanych przez przedstawicieli tych oficyn wydawniczych więcej w tej części premier płytowych.


    Pacewon & Mr. Green„The Only Number That Matters Is Won” (RawPoetix Records)

    Wycieczkę pomiędzy nowościami na scenie hip hopowej rozpoczynamy od długo oczekiwanego drugiego wspólnego dzieła Pacewona & Mr. Greena„The Only Number That Matters Is Won”. Follow-up pochodzącej sprzed 4 lat płyty „The Only Color That Matters Is Green” miał się ukazać na rynku muzycznym znacznie wcześniej, ale kilkakrotne przekładanie daty premiery LP ostatecznie doprowadziło do wydania albumu dopiero 4 września b.r. Nie wpłynęło to znacząco na wartość artystyczną wydawnictwa – uprzednio wypuszczone utwory nie zestarzały się i posiadają odpowiednią moc. Produkcją całego longplaya, podobnie jak poprzednio, zajął się Mr. Green , dostarczając beaty na wysokim poziomie, do czego już zdążył przyzwyczaić swoich sympatyków. Natomiast będącego nadal w dobrej formie Pacewona, wspiera nieco więcej gości niż poprzednio, w tym Masta Ace i Snoop Dogg (w refrenie „Lock Me Up”). Szkoda tylko, iż przez obsuwy o materiale zapomniało wielu odbiorców i stron muzycznych.

    Produkcja: Mr. Green
    Gościnnie: Burnt MD, Elephant Pelican, Lawrence Arnell, Lee Scratch Perry, Masta Ace, Rival & Snoop Dogg

    Blu & Exile„Give Me My Flowers While I Can Still Smell Them” (Dirty Science/Fat Beats Records)

    W sierpniu 2007 roku trafił do obiegu wspólny album duetu kalifornijskich artystów Blu & Exile„Below the Heavens”. W niedługim czasie od wydania longplaya, pierwszy z nich zaskarbił sobie tysiące zwolenników mieszkających pod różnymi współrzędnymi geograficznymi, a przez kolejne solowe materiały mocno wybił się w niezależnych kręgach muzycznych. Natomiast druga osoba odpowiedzialna za LP również udało się usadowić się w wysoko w hierarchii hip hopowych producentów i ostatnie lata swojej działalności na pewno zapisze sobie na plus. W związku z tym, „Give Me My Flowers While I Can Still Smell Them” wzbudzało duże emocje w środowisku muzycznym. W porównaniu do pierwszego albumu, grono sympatyków artystów znacznie powiększyło się, a co idzie za tym, oczekiwania w stosunku do materiału także wzrosły. Wychowankowie słonecznej Kalifornii poradzili sobie z tym nie tak łatwo, jak sądziło wiele osób. Z pomocą ADAD-a, Black Spade’a, Fashawna, Homeboya Sandmana & Johaza duet stworzył szeroko komentowany longplay, przykuwający uwagę słuchaczy nawet blisko dwa miesiące po premierze. Single „Maybe One Day”, „The Great Escape” i „A Man” zachęcają do zapoznania się z produkcją o jakże zawiłym tytule.

    Produkcja: Exile
    Gościnnie: ADAD, Black Spade, Fashawn, Homeboy Sandman & Johaz

    Substantial„Home Is Where The Art Is” (Mello Music Group)

    Mello Music Group sukcesywnie rozszerza swoją działalność. W ogłoszonej na początku b.r. liście szykowanych projektów na następne 12 miesięcy, uwagę niejednej przyciągnął zapowiedziany album cieszącego się szacunkiem Substantiala. Dlatego też na długo przed premierą „Home Is Where The Art Is” sporo miejsca poświęcało się temu materiałowi. Nic w tym dziwnego, gdyż temu raperowi kibicuje mnóstwo odbiorców z różnych stron świata. Dzięki doświadczeniu wyniesionemu z poprzednich płyt (choćby z duetu z Marcusem D jako Bop Alloy), Emcee rodem z Maryland dokładnie wiedział czego oczekują od niego słuchacze. Opierając warstwę muzyczną longplaya o podkłady uznanych beatmakerów (m.in. Algorythm, Eric Lau, M-Phazes & Oddisee), raper uzyskał solidne zaplecze umożliwiające zaprezentowanie pełni swoich umiejętności. Dojrzałość muzyczna, treści adresowane do ukształtowanych słuchaczy, eklektyzm nagrań są cechami wyróżniającymi wrześniowe LP artysty. Darmowe tracki „Grateful” i „Check My Resume” dostępne na Bandcampie stanowią o sile tej produkcji.

    Produkcja: Algorythm, Eric Lau, M-Phazes, Oddisee, Slopfunkdust, Street Orchestra & Surock
    Gościnnie: Acem (Gods’lla), DJ G.I. Joe, DJ Jav, Deacon The Villain, Kenn Starr, Kokayi, Olivier Daysoul & Steph The Sapphic Songstress

    DJ Shadow„Total Breakdown: Hidden Transmissions From The MPC Era, 1992-1996” (Reconstruction Productions)

    Z niektórymi płytami istnieje zawsze ten sam problem – data ich premiery nie jest jednoznaczna i różni się w zależności od dystrybutora i sklepu płytowego. Właśnie ten problem wystąpił z wydawnictwem legendarnego DJ’a Shadowa, „Total Breakdown: Hidden Transmissions From The MPC Era, 1992-1996”. Reconstruction Productions (label kojarzony z wszelkimi rodzajami miksów i skarbów z katalogu „rare & unreleased” tego artysty) wypuściło zbiór archiwalnych kompozycji wirtuoza samplera w drugiej połowie sierpnia, ale dopiero na początku września płyta trafiła do sprzedaży za pośrednictwem większości uznanych sklepów. Jak sam tytuł wskazuje, wydawnictwo Josha Davisa stanowi prawdziwy wehikuł czasu, przenosząc odbiorców do okresu jeszcze przed wydaniem „Endtroducing…..”. Nagrania zgromadzone na tej kompilacji powstały przy użyciu Akai MPC 60 II i potężnego zasobu winyli, z których słynie DJ Shadow. Długi mix promujący LP odsłania rąbek całości materiału na tym albumie.

    Produkcja: DJ Shadow

    Bill Ortiz„Highest Wish” (Left Angle Records)

    Scena muzyczna w Bay Area nie raz potrafi pozytywnie zaskoczyć słuchaczy. Nie inaczej stało się w przypadku solowego projektu Billa Ortiza z legendarnej grupy Santana zatytułowanego „Highest Wish”. Wielce uzdolniony trębacz udowadnia tą płytą, iż potrafi nagrać eklektyczny i stojący na co najmniej solidnym poziomie longplay. Doświadczenie wyniesione przez muzyka dzięki działalności w ramach formacji kierowanej przez Carlosa Santanę zaprocentowało na tej płycie. Materiał wydany nakładem Left Angle Records jest skierowany do grupy odbiorców posiadających dużą wiedzę i z sympatią podchodzących do różnych kolaży muzycznych. Bill Ortiz wraz ze swoimi pomocnikami (m.in. Andy Vargas, K-Maxx & Lloyd Richmond stworzył świetne tło dla wokali Casuala, The Groucha, Zumbiego, K-Maxxa, Tony’ego Lindseya czy Lindy Tiller. Utworem wiodącym produkcji obrano „Winter in America”, sprawnie wprowadzającym słuchaczy do świata kreowanego przez przedstawiciela San Francisco.

    Produkcja: Bill Ortiz, Andy Vargas, K-Maxx, Lloyd Richmond, Phoenix Black & Steve Heithecker
    Gościnnie: Cait La Dee, Casual, DJ Sol Rising, Grouch, K-Maxx, Ken Byars, Linda Tillery, Luqman Frank, Tony Lindsay & Zumbi

    Stu Bangas & Vanderslice„Diggaz With Attitude” (Man Bites Dog Records)

     Miłośnicy surowych, soczystych beatów i hardcore’owej strony rapu zapewne nie mogli doczekać się premiery wspólnego wydawnictwa Stu Bangasa & Vanderslice’a„Diggaz With Attitude”. Nic w tym dziwnego, skoro będący od pewnego czasu na fali wznoszącej artyści (szczególnie pierwszy z nich) odpowiadają za producencki album zrealizowany przy udziale plejady raperów. Wystarczy szybki rzut oka na tracklistę płyty, aby przekonać się, iż duet zaprosił do współpracy istotnych przedstawicieli hip hopu. Na „D.W.A.” znajdziemy choćby The Alchemista, Apathy’ego, Celph Titleda, Evidence’a, ILL Billa, Planet Asię, Reefa The Lost Cauze’a, Roka Marciano, Vinniego Paza. Wydawca materiału, Man Bites Dog Records, zadbało o właściwą promocję longplaya, wypuszczając kilka teledysków i singli („Vikings”, „Half Dead”, „1st Degree Murder”, „Casino Royale”). Opinie dotyczące projektu są umiarkowane, a większość recenzentów wspomina o braku spójności poszczególnych utworów i różnej formie gości. Cóż, to już wieczny problem producenckich projektów.

    Produkcja: Stu Bangas & Vanderslice
    Gościnnie: The Alchemist, Apathy, Blacastan, Blaq Poet, Celph Titled, Esoteric, Evidence, ILL Bill, Outerspace, Planet Asia, Reef The Lost Cauze, Roc Marciano, Slaine, Smiley Da Ghetto Child, Vinnie Paz & Wais P


    11 września upłynął nieco spokojniej pod względem liczby premier płytowych. Pomimo tego ukazało się także całkiem sporo interesujących nowości, autorstwa m.in. Apathy’ego, Thaviusa Becka, Funkommunity & The Black Opery. Więcej o tych wydawnictwach już w następnej odsłonie tego cyklu.

  • Epidemic przedstawia album wyprodukowany przez Jessego Jamesa

    Epidemic przedstawia album wyprodukowany przez Jessego Jamesa

    3–4 minut

    Lata 90.te przypadają na najlepszy okres w rozwoju muzyki hip hopowej, o czym powinien wiedzieć każdy szanujący się sympatyk tej kultury. Wydawnictwa ukazujące się głównie w pierwszej połowie ostatniej dekady ubiegłego stulecia na stałe trafiły na listę kultowych płyt rapowych. Albumy wydawane w tamtym czasie stały się inspiracją dla setek współczesnych twórców. W dalszym ciągu wykonawcy chętnie odwołują się do tych pięknych lat w hip hopie, a wiele wypuszczanych obecnie projektów zawiera ducha przeszłości. W ostatnim czasie odbyły się premiery kilku longplayów silnie powiązanych z latami 90.tymi, w tym drugi album duetu Epidemic, „Monochrome Skies”, powstały przy udziale beatmakera Jessego Jamesa.

    Hex One & Tek-nition nie są może dobrze rozpoznawalnymi postaciami najbardziej niszowego undergroundu, co nie oznacza wcale, że należy ich z góry skreślać i traktować artystów z przymrużeniem oka. Wykonawcy wchodzący w skład Epidemic pochodzą z różnych środowisk. Pierwszy z nich przyszedł na świat w kolumbijskiej Barranquilli, skąd przeniósł się do nowojorskiej dzielnicy Queens. Po okresie spędzonym w NYC, przypadającym też na poznanie kultury hip hopowej od środka, przyszły raper przeniósł się do leżącego na Florydzie Miami. Właśnie tam poznał Tek-nitiona, z którym dość szybko odnalazł wspólny język, a następnie założył grupę rapową.

    Jednak z wydaniem pierwszego projektu nie przyszło formacji wcale tak łatwo. W 2006 roku miał ukazać się debiutancki mixtape opierający się o klasyczne beaty, ale ostatecznie materiał odłożono do szuflady z napisem „unreleased stuff”. Przez następne lata działalność Epidemic znajdowała się w zawieszeniu, wskutek wyjazdu Hex One’a na studia Arizony. Po jego powrocie na Florydę, zespół zabrał się w końcu za pracę nad debiutancką płytą. Po kilkunastu sesjach nagraniowych duet skompletował materiał na „Illin Spree” (Mic Theory Records), który trafił do sprzedaży nieco ponad rok temu. Wszystkie utwory na LP wyprodukował 5th Disciple, nadając nagraniom stricte korzenny połysk, idealnie pasujący do agresywnego flow obu raperów. Wydawnictwo osiągnęło pewien sukces (głównie za sprawą dystrybucji przez Underground Hip Hop), czym napędziło Hex One & Tek-nition do następnych działań na scenie. Pod koniec ub.r. grupa skontaktowała się z luksemburskim producentem Jesse Jamesem, mianując jego producentem niemal wszystkich kompozycji zawartych na „Monochrome Skies”. Październikowy album stoi jeszcze na wyższym poziomie niż swój poprzednik.

    Wydaniem płyty zajął się podobnie jak wcześniej niezależny label Mic Theory Records. Drugi album w dorobku młodych artystów, to nic innego jak piękna oda do klasycznego rapu z lat 90.tych. Ogromną rolę w końcowym brzmieniu longplaya odegrała fantastyczna warstwa muzyczna dostarczona przez Jessego Jamesa. Europejski producent dostarczył soczyste, boom bapowe beaty, inspirowane dokonaniami twórców ze Wschodniego Wybrzeża USA. Stronę muzyczną longplaya dopasowano w przemyślany sposób do stylu prezentowanego przez gospodarzy wydawnictwa. „Monochrome Skies” aż kipi od energii, pulsuje napędzane pewnym i więcej niż poprawnym technicznie flow członków Epidemic.

    Hex One & Tek-nition znają się na swoim rzemiośle, potrafiąc budować poszczególne utwory z głową, unikając zbędnych dopowiedzeń czy wypełniaczy. „We Back Now”, „Here We Go Again”, „Rainy Dayz”, „Still Dreamin” (chwytliwy sampel z „Dolphin’s Lullaby” Firefall), „Stay Golden” i „Infinity” (follow-up do „93 ’til Infinity” Souls of Mischief) wystawiają jak najlepsze świadectwo tej produkcji. Niewielka liczba gościnnych udziałów – LMS, Efeks (Prose), Estee Nack & Purpose (Tragic Allies) – korzystnie wpływa na całość materiału. Jeden beat wyprodukowany przez One-Take’a nie burzy koncepcji Jessego Jamesa, zaś scratchów DJ’a Tha Bossa słucha się z przyjemnością.

    Wzorem pierwszego projektu duetu, „Monochrome Skies” trafiło do odsłuchu na Bandcampa. Album jest dostępny w sprzedaży zarówno w wersji elektronicznej, jak i fizycznej (płyta CD). Wydawnictwo można nabyć za pośrednictwem sklepów Underground Hip Hop lub CD Baby. Projekt promują teledyski nagrane do singli „Psychos” i pierwszej części kończącego LP tracku „Infinity”. Ponadto ukazał się dokument przedstawiający kulisy powstania tej produkcji.

    Aktualizacja: Powstał trzeci teledysk promujący wydawnictwo Epidemic. Obraz nakręcono do nagrania „Past the Margin” z udziałem Tragic Alies.

    Tracklista

    1. Intro
    2. We Back Now
    3. Dope Fiendz feat. Efeks
    4. Here We Go Again
    5. Past the Margin feat. Tragic Alies (Estee Nack & Purpose)
    6. What Do You Hear (Interlude)
    7. Rainy Dayz feat. Lms
    8. Brainstorm
    9. Birds of Prey
    10. Still Dreamin
    11. Da Basicks
    12. Stay Golden
    13. Chemtrails (Interlude)
    14. The Canvas
    15. Why Not
    16. Destined to Be
    17. Bogeys
    18. Psychos
    19. Infinity
  • Debiutancki album młodej femcee Gavlyn – From The Art

    Debiutancki album młodej femcee Gavlyn – From The Art

    3–5 minut

    Mimo licznych kontrargumentów i otwartego podejścia, z dala od wszelkich podziałów, wciąż trudno jest się oprzeć wrażeniu (szczególne trudności mogą mieć z tym osoby spoza środowiska), iż hip hop jest dziedziną zdominowaną w pewien sposób przez mężczyzn. Mimo iż każdy z elementów ma także swoje urodziwe przedstawicielki oraz, rzecz jasna, miłośniczki, przeważającą część związanych z nimi osób stanowią panowie. Dzięki temu, rapujące kobiety od zawsze skupiały na sobie słuch (i wzrok) męskich słuchaczy, gotowych ocenić je w sposób nad wyraz krytyczny.

    Ścieżki przetarte przez Sha Rock, a potem także Queen Latifę (znaną z kolektywu Native Tongues), MC Lyte, Lauryn Hill, Bahamadię czy dissującą swoje koleżanki po fachu Roxanne Shante szybko zajęły pyskate i wyuzdane raperki, odbierane nie raz jako maskotki wytwórni i podopieczne swoich protegowanych. Mowa tu m.in. o Foxy Brown (związana z głośną supergrupą The Firm), Lil’ Kim (członkini Junior M.A.F.I.A. Biggie’ego) i Rah Digga (Flipmode Squad). Pomówienia o ghostwriting, zarzuty przesadnego eksponowania treści o zabarwieniu seksualnym i hedonistycznym, a także konflikty z prawem były jednymi z wielu powodów rozpadu karier niektórych z nich. W obliczu niezbyt sprzyjających warunków, uniemożliwiających wybicie się i zaistnienie na bezwzględnym hip hopowym rynku, jako nadzieja female rappers jawi się Gavlyn.

    Słuchając Gavlyn trudno nie dziwić się temu, że ta niespełna dwudziestoletnia raperka oraz artystka spoken word w jednym, rezydująca w słonecznej Kalifornii, zajmuje się muzyką nie dłużej, niż od 2006 roku. Swoich inspiracji nie ogranicza – prócz hip hopu pociąga ją także funk, alternatywny rock, a nawet drum & bass, jungle czy house, co zapewne czyni jej kolekcję płyt dość różnorodną. Jest osobą szczerą i skromną, stroniącą od konfliktów, a lubującą się w prostych przyjemnościach, jak sama mówi:

    Po prostu lubię wyluzować się, zapalić jakieś zioło i nagrywać muzykę. Trzymam się swoich ludzi, jestem tutaj dla muzyki i każdego, kto chce mieć takie brzmienie i tworzyć muzykę ze mną.

    Na jej pierwsze wydawnictwo nie trzeba było czekać zbyt długo, bo już w 2009 roku w sieci pojawiła się EP-ka „Habit That You Blame”. Zawierające 12 nagrań, w tym jeden freestyle, materiał stał się dla Gavlyn dobrym środkiem promocji. To właśnie pierwotnie na nim znalazł się, zresztą otwierający całość, utwór „What I Do”, reprezentatywna autoprezentacja, będąca jednocześnie jednym z singli nadchodzącego „From The Art”. „Habit That You Blame” możemy pobrać za pośrednictwem poniższego odnośnika.

    DOWNLOAD Gavlyn – „Habit That You Blame”

    Tracklista

    1. What I Do
    2. Who The F@#K Freestyle
    3. Habit That You Blame
    4. Smoots
    5. Walkin’ Down The Street
    6. Relentless
    7. By Myself feat. Top Dime
    8. In My Dreams
    9. 007’s feat. Destruct
    10. Take For Granted feat. Destruct & Isa
    11. Old Soul
    12. 2 The Feelin’

    „Habit That You Blame” to jednak tylko rozgrzewka i zapowiedź wydanego 2 października b.r., pierwszego oficjalnego debiutu raperki – „From The Art”. Album ukazał się nakładem Broken Complex, przy współpracy z macierzystym kolektywem Gavlyn, Organized Threat. Nie sposób nie docenić roli Poetic Deatha, człowieka-orkiestry, rapera, producenta czy autora klipów, będącego wsparciem młodej Femcee. Jednym z owoców ich trwającej już 4 lata współpracy jest nagrany spontanicznie, krótki utwór „Castlevania”. Na uwagę zasługuje również „The Official Mixtape” Organized Threat, na którym raperka pojawiła się dwukrotnie. Całość można przesłuchać na Bandcampie.

    „From The Art” daje nam doskonałą okazję do zapoznania się z warsztatem artystki. Jej charakterystycznego głosu, którym potrafi doskonale operować, i subtelnej chrypki nie da się pomylić z niczyimi innymi. Mimo młodego wieku, Gavlyn wykazuje się dużą dojrzałością artystyczną i trafnymi spostrzeżeniami, potrafiąc zmieniać swoje flow, czyniąc je delikatnym, a innym razem dość zadziornym, świadczącym o pewności siebie artystki. Gościnnie pojawili się Fawksie 1, Dy, Destruct oraz Rawlegit, zaś o, głównie liryczną, jazzową, stronę muzyczną zadbali m.in. Cakes, Vokab, Broken Finguaz, DJ Lord Ron czy Michael Omar Perez, a o scratche DJ Fade.

    Twórczość Gavlyn to kolejny argument za tym, że podział artystów według ich płci jest bez sensu – choć raperka jest przedstawicielką płci pięknej, nie powinna być oceniana w oddzielnej kategorii, gdyż reprezentuje po prostu dobrą muzykę. Album „From The Art” możemy zamówić za pośrednictwem strony Broken Complex. Zachęcam do obejrzenia wideoklipów do singli „Clarity”/”To The Feeling”, „Why Don’t You Right”, „Hour Glass”, i wspomnianych wcześniej „What I Do” oraz „Castlevania”.

    Tracklista

    1. Do You (prod. Cakes)
    2. What I Do (prod. Vokab)
    3. Staring Problem feat. Moresounds (prod. Moresounds)
    4. Clarity (prod. E-pac)
    5. Stepoff feat. DJ Lord Ron (prod. DJ Lord Ron)
    6. Set It feat. Broken Finguaz (prod. Broken Finguaz)
    7. Make My Move feat. Fawksie 1 (prod. Broken Finguaz)
    8. Let It Go feat. Dy (prod. Vocab)
    9. Hour Glass (prod. DJ LimeGreen)
    10. No Worries feat. Destruct (prod. Audiohalic)
    11. Blown Away feat. Rawlegit (prod. Think; scratche DJ Fade)
    12. Survive (prod. EQ)
    13. Why Don’t U Do Right (prod. Post-Tone)
    14. To The Feeling (prod. LabCat)
    15. Soulfire (prod. Michel Omar Perez)
  • AZ odwiedzi w listopadzie Warszawę

    AZ odwiedzi w listopadzie Warszawę

    2–3 minut

    Dzisiaj śnieg spadł niemal w całym kraju. Zima jak co roku zaskoczyła drogowców, samorządowców i internautów przeżywających teraz głęboką traumę po tym, jak znajomi wyprzedzili ich i pierwsi napisali o białym puchu. Negatywne nastroje niemal od razu podniosły się w góry niczym stan rzek na przedwiośnie. W związku z powyższym, optymistyczne wieści dzisiaj na wagę złota. Zapewne niejednej osobie poprawi się humor za sprawą informacji o nadchodzącym koncercie w warszawskim klubie 55 weterana hip hopu rodem z Brooklynu, AZ. Nowojorski artysta wystąpi w stolicy kraju już 9 listopada.

    9 listopada 2012 roku, klub 55, ul. Żurawia 32/34, Warszawa
    AZ na jedynym koncercie w Polsce
    Before i after party: DJ Steez i DJ Blekot w ramach projektu Rap History The Videos
    Start: godz. 21:00
    Cena biletu: 30 zł w przedsprzedaży, 40 zł w dniu koncertu oraz przy wejściu do klubu. Wejściówki dostępne do nabycia za pośrednictwem następujących punktów:

    • Galeria Koloru przy Al. Solidarności 82 na tyłach KFC
    • City-Shop (podziemia Rondo Jazdy Polskiej)

    Before oraz after party zapewni duet niezawodnych DJ’ów – Steeza i Blekota w ramach projektu Rap History The Videos. Klasyczne rapowe teledyski będą miksowane i wyświetlane na żywo na projektorach w klubie.

    Anthony Cruz to dobrze znana twarz w branży hip hopowej, ale przy tym nie do końca spełniony talent, należący do jednych a najbardziej niedocenieniach postaci w rapie. Początek kariery muzycznej miał iście piorunujący. Artysta wystąpił w słynnym nagraniu z 1994 roku „Life’s A Bitch”, pochodzącym z nieśmiertelnego albumu Nasa, „Illmatic”. Po tym gościnnym udziale oczekiwania w stosunku do debiutanckiej płyty AZ były dosyć wysokie. Jednak jak się okazało, „Doe or Die” tylko po części zaspokoiło apetyty słuchaczy. Pomimo takich nagrań jak „Sugar Hill”, „Rather Unique”, „Gimme Yours”, „Mo Money, Mo Murder, Mo Homicide” czy tytułowego „Doe or Die”, uznano, że raper nie zaprezentował pełni swoich możliwości. Wysoka sprzedaż LP (status złotej płyty w 1995 roku) była efektem głównie wcześniejszego rozgłosu i bliskiej znajomości z Nasirem Jonesem.

    W następnych latach AZ ze zmiennym szczęściem radził sobie na scenie hip hopowej. Dzięki Nasowi wszedł w szeregi supergrupy The Firm lecz nie pomógł formacji w stworzeniu równego albumu („The Album” powszechnie uznaje się za jedną z największych klap w rapie z drugiej połowy lat 90.tych). Solowa działalność nowojorskiego wykonawcy na przełomie wieków przełożyła się na wydanie 3 płyt – „Pieces of a Man” (1998), „9 Lives” (1999) i „Aziatic” (2002). Ostatni projekt przyniósł najbardziej pochlebne opinie recenzentów i poprawił pozycję w środowisku.

    Począwszy od 2005 roku Emcee wypuścił ponad 10 różnego rodzaju materiałów (mixtape’y, street albumy, pełnoprawne longplaye). Do najważniejszych wydawnictw z ostatnich 7 lat zaliczają się: „A.W.O.L.” (2005), udane „The Format” (2006) i „Undeniable” (2007). Ponadto dwa lata temu trafiła do sprzedaży specjalna edycja pierwszego longplaya w karierze rapera, „Doe Or Die 15th Anniversary Special Edition”. W tym momencie nowojorczyk pracuje nad sequelem debiutanckiego LP sprzed 17 lat. Jego występ w Warszawie będzie częścią europejskiej trasy koncertowej promującej niniejsze wydawnictwo.

    Aktualizacja: Już zapewne większość osób wie, z powodów ogromnej burzy śnieżnej w Nowym Jorku i okolicach i zamknięciu lotnisk, zaplanowany na listopad koncert AZ nie odbędzie się. Nie ma to jak czynniki niezależne od artystów i organizatorów imprezy. Wydarzenie zostało przeniesione na 8 lutego przyszłego roku. Wszyscy posiadacze biletów mogą zgłaszać się do klubu 55 po zwrot pieniędzy.

  • King I Divine & LD Henriquez prezentują eksperymentalne wydawnictwo

    King I Divine & LD Henriquez prezentują eksperymentalne wydawnictwo

    2–3 minut

    W dzisiejszych czasach przemysł muzyczny nie mógłby funkcjonować bez streamingu nagrań za pośrednictwem wybranych serwisów. Popularność stron pokroju Bandcampa, Soundclouda, Mixclouda i wielu mniejszych miejsc przeznaczonych na udostępnianie muzyki do odsłuchu online stale rośnie i nic nie zapowiada zmiany tej tendencji na świecie. Strony muzyczne w błyskawicznym tempie doceniły tę formę publikowania mniejszych i większych projektów.  Osobiście również doceniam wszystkie możliwości dotarcia do odbiorcy oferowane przez sieć internetową i często umieszczam na UCTL płyty pochodzące z Bandcampa lub Soundclouda (patrz: „Dream Something LP” Raizy Bizy, „Better Weapon” Souls Rest). Dzisiaj przyszła kolej na następny tego typu materiał – „Cloud 127” duetu King I Divine & LD Henriquez.

    Główny architekt wspólnego wydawnictwa artystów, King I Divine, zdążył już zaistnieć w świadomości słuchaczy niezależnego rapu za sprawą kilku projektów. Wychowanek Queens zebrał pochlebne opinie choćby za serię instrumentalnych materiałów „Crown Jewelz Beat tape”. Ostatnia odsłona serii beat tape’ów ukazała się w kwietniu ub.r. Jednak największe zainteresowanie osobą tego beatmakera towarzyszyło wypuszczeniu wraz z ScienZe’em w pierwszej połowie b.r. darmowego albumu „Divine ScienZe LP”. Płyta zebrała pełno pozytywnych recenzji ze strony wielu blogerów i dziennikarzy muzycznych i odegrała duże znaczenie w dotychczasowej karierze producenta. Twórca mieszkający w tej chwili w Atlancie stale rozwija się w kilku kierunkach, czego dowodem jest „Cloud 127” powstały przy udziale poetki i przedstawicielki spoken wordu z Londynu, LD Henriquez. Oryginalna i coraz rzadziej stosowana koncepcja na stworzenie materiału, nieprawdaż?

    Wydawnictwo z połowy października b.r., to follow up do pierwszego projektu duetu wydanego niemal równo rok temu, „East 54th EP”. Pierwsze skrzypce na „Cloud 127” gra King I Divine, któremu przypadła produkcja całej płyty. Beatmaker nie bał się eksperymentów i poszukiwania nowych form ekspresji, co znalazło odzwierciedlenie na całości albumu. Instrumentale zawarte na LP nawiązują do tych z poprzedniej produkcji duetu, aczkolwiek tym razem wypadają jeszcze lepiej. LD Henriquez stanowi tutaj uzupełnienie, ale właśnie dzięki niej rozwiązania zaproponowane przez jego partnera muzycznego nabierają pełnego kształtu. W niektórych momentach można odnaleźć na longplayu elementy eskapizmu, a czułość i subtelność poetki potrafi łatwo zahipnotyzować odbiorców. Piękna oda do hip hopu („Dust Keys”) poprzedza wyprawę w przestworza aż do granicy stratosfery („Stratosphere”), aby następnie sięgnąć w głąb duszy człowieka opowiadając o miłości – „Petrichor (Intermission)” – łącząc poszczególne części LP. Brakuje mi teraz takiej estetyki i dzielenia się swoimi pasjami przez artystów na płytach. „Cloud 127” stanowi wyjątkową podróż po najwyższych partiach chmur, w których tlą się cudowne uczucia, zapomniane obecnie przez większość ludzi.

    Październikowy projekt duetu artystów trafił na Bandcampa. King I Divine coraz bardziej ugruntowuje swoją pozycję w undergroundzie, udowadniając na „Cloud 127” swoją wszechstronność. Z kolei LD Henriquez niewątpliwie zasługuje na większe grono słuchaczy za sprawą umiejętności przekazywania uczuć w swoich tekstach i pasji tworzenia uduchowionych utworów.

    Aktualizacja: Kilka miesięcy po wydaniu „Cloud 127” ukazał się teledysk promujący niniejsze wydawnictwo. Obraz nakręcono do singlowego nagrania „Fly”.

    Tracklista

    1. Free Flow
    2. Aquantized
    3. Dust Keys
    4. Stratosphere
    5. Lunar Lovin
    6. Petrichor (Intermission)
    7. Midnight Trippin
    8. The Dopeness
    9. Eyes To Heaven
    10. Cumulonimbus Lullaby (Fall in Love)
    11. Limbo
    12. Fly
    13. The Treatment feat. ScienZe
  • Druga odsłona labelu Brown Bag AllStars

    Druga odsłona labelu Brown Bag AllStars

    2–4 minut

    Legendarne Fat Beats przywodzi wiele pozytywnych skojarzeń u niejednego słuchacza, jak i artysty muzycznego. Oprócz działalności wydawniczej właścicieli tej firmy, dużą rolę w środowisku hip hopowym odegrały sklepy płytowe w Nowym Jorku i Los Angeles. Fat Beats NY i LA szybko stały się miejscami jednoczącymi mnóstwo niezależnych wykonawców oraz chętnie odwiedzanymi przez powszechnie uznanych twórców. Niejednokrotnie w nowojorskiej i kalifornijskiej siedzibie FB powstawały pomysły na wspólne projekty różnych postaci, a niekiedy dochodziło nawet do zawiązywania się zespołów pod dachami filii w The Big Apple i Mieście Aniołów. Właśnie w Fat Beats NY został założony kolektyw Brown Bag AllStars. The Audible Doctor i spółka wypuścili na początek poprzedniego miesiąca nowy projekt – „Brown Label Part 2”.

     Stali bywalcy serwisu zapewne zauważyli, iż członkowie BBAS od dawna trafiają ze swoimi materiałami na stronę. Dotyczy to zarówno solowych nagrań przedstawicieli tej formacji, jak i przedsięwzięć realizowanych w ramach crew. Wśród pierwszego rodzaju wydawnictw w tym roku ukazał się przede wszystkim debiutancki album Koncepta, „Awaken”. Oprócz tego J57 wydał dwie płyty – „The Ports EP” i „2057 EP” – oraz ukazały się jeszcze „Wellstone EP” Soul Khana i „I Think That…” EP The Audible Doctora. Wszystkie projekty zostały ciepło przyjęte przez opinię publiczną, co umożliwiło ww. postaciom na umocnienie swoich pozycji w undergroundzie. Jeżeli dołożymy do tego udany ubiegłoroczny longplay Brown Bag AllStars, „Brown Bag Season Volume 1”, to okaże się, iż ten nowojorski kolektyw posiada coraz więcej sympatyków pokładających w nich wiele nadziei. Oczekiwania odbiorców rosną w miarę kolejnych płyt, o czym zdają sobie sprawę artyści. W oczekiwaniu na drugą pełną płytę BBAS, przygotowano rozszerzoną EP-kę, „Brown Label Part 2”, przedstawiającą przedsmak większego projektu zespołu.

    Ostatnie wydawnictwo Nowojorczyków ukazało się 4 września b.r., w gorącym okresie w branży muzycznej związanym z licznymi nowymi projektami muzycznymi. Jednak za sprawą swojej marki i ugruntowanej pozycji w niezależnych kręgach hip hopowych, BBAS nie musiało się martwić o odbiór tego wydawnictwa. „Brown Label Part 2” w wersji podstawowej zawiera 5 premierowych utworów i 3 remiksy. W takiej formie materiał trafił do obiegu, aczkolwiek przy zakupie płyty grupa dokłada 6 bonusowych tracków. Produkcją EP-ki zajęli się uznani beatmakerzy – DJ Rhettmatic (The Beat Junkies), EP (The Doppelgangaz), w tym członkom Brown Bag AllStarsJ57, The Audible Doctorowi, Deejayowi Elementowi. Wśród kompozycji pochodzących z tego materiału, najbardziej wyróżnia się świetne „Say It Now” z Akie Bermissem, „Rhett Committed Murder” oraz tribute poświęcony Fat Beats NY, „406”. Za warstwę liryczną odpowiadają niemal po równo Koncept, Soul Khan, J57 i The Audible Doctor. Wszyscy raperzy posiadają odmienne style, można ich bez problemu od siebie odróżnić, co sprawia, iż całość płyty wypada w bardziej przyswajalnej formie dla słuchaczy. Wrześniowe wydawnictwo Brown Bag AllStars to przyjemna przystawka przed daniem głównym w postaci nadchodzącego kolejnego albumu formacji.

    „Brown Label Part 2” trafiło do odsłuchu na Bandcampa. Za pośrednictwem tego serwisu można nabyć wydawnictwo w cenie $5. BBAS promuje swój ostatni projekt poprzez klipy nagrane do „406” i „Say It Now”. Oprócz działalności w ramach crew, członkowie nowojorskiego skupiają się na solowych produkcjach (coś mi podpowiada, że to będzie przyszłością przedstawicieli kolektywu). Najciężej pracującym przedstawicielem formacji jest (o czym wspominałem już wyżej) The Audible Doctor. 30 października ukaże się jego album „Doctorin”, którego producentem wykonawczym będzie Large Professor. W przyszłym tygodniu możecie spodziewać się publikacji na jego temat w serwisie.

    Tracklista

    1. E Holla Intro (prod. DeeJay Element)
    2. BRWN (prod. EP of The Doppelgangaz)
    3. Rhett Committed Murder (prod. DJ Rhettmatic; cuty DeeJay Element)
    4. Say It Now feat. Akie Bermiss (prod. J57; cuty DeeJay Element)
    5. 406 (prod. The Audible Doctor)
    6. BRWN (J57 Remix)
    7. Rhett Committed Murder (Audible Doctor Remix)
    8. Say It Now (DeeJay Element Remix)
  • Generacja hip hopu? Murs & Fashawn – This Generation

    Generacja hip hopu? Murs & Fashawn – This Generation

    3–4 minut

    Czy nie uważacie, iż ostatnimi czasy słowo „pokolenie” używane jest nad wyraz często? Utarte schematy pseudosocjologicznego trybu rozumowania sugerują nam rozumienie tego terminu jako grupy ludzi w podobnym wieku, połączonych wspólnym czynnikiem, mającym znamienite znaczenie społeczno-historyczne. Czy możemy więc mówić o swoistej „generacji hip hopu”? A może istnieją jeszcze węższe pokolenia wewnątrz niej? Na to pytanie, zdawałoby się, odpowiadać może wydany 25 września bieżącego roku, nakładem Duck Down Music Inc., album Mursa i Fashawna, „This Generation”.

    Wyżej wymienionych panów dzieli przeszło 10 lat różnicy wieku, jak i obecności na rynku muzycznym – Murs zadebiutował w 1996 EP-ką „coMURShul” (wyd. LLCrew), natomiast Fashawn mixtapem „Grizzly City Vol. 1” z 2006 roku. Być może do takiego spotkania w ogóle nie doszłoby, gdyby nie ingerencja producentów w całości odpowiedzialnych za ich wspólne dzieło, Beatnicka i K-Salaama. Kiedy planowali wydawnictwo Mursa, wpadli na (jak się okazuje – trafną) koncepcję połączenia sił z Freshmanem XXL z 2010 roku, niejako „podopiecznym” Evidencea, promującym swój pierwszy longplay „Boy Meets World”, Fashawnem. Ten pierwszy już wcześniej świetnie sprawdzał się na wspólnych projektach z 9th Wonderem, bądź Slugiem z Atmosphere, dla jego młodszego kolegi, licznie udzielającego się gościnnie króla nielegalnych nagrań new schoolu, miało być to totalną nowością.

    Murs (dla dociekliwych Czytelników: jego pseudonim to akronim zwrotów Making the Universe Recognize and Sumbit albo Making Underground Raw Shit) jest kultową postacią undergroundu, a do tego dobrze rozpoznawalną wśród miłośników mainstreamu. Udziały w pobocznych podziemnych kooperacjach umożliwiły mu wydanie na różnych nośnikach całej masy albumów i EP-ek sygnowanych nazwami różnych grup. Prócz działalności muzycznej, raper miał swój niewielki wkład także w bardziej komercyjne projekty, związane z grami komputerowymi, co tylko potwierdza jego popularność w różnych środowiskach.

    Fash z kolei miał zaledwie 17 lat, gdy po wydaniu debiutanckiego „Grizzly City Vol. 1” opuścił szkołę, by ruszyć w trasę koncertową z Planet Asią. Napotykając na swojej drodze takich tuzów jak Exile, The Alchemist, U-N-I czy wreszcie Evidence, z którym nagrane wspólnie „Our Way” czy „Same Folks” spotkały się z niezwykle ciepłym przyjęciem. Młody wykonawca stawał się dzięki temu coraz popularniejszy. Nagrywane rokrocznie mixtape’y przyczyniły się do jego obecnego statusu. Nie bez powodu uznawany jest obecnie za jednego z najlepiej zapowiadających się młodych raperów, a dziennikarze i krytycy muzyczni często stawiają go obok takich postaci jak na przykład J. Cole.

    „This Generation” to suma świeżości i doświadczenia, wymieszania stylów i poglądów, pokonywania barier (nie tylko wieku), jakie podobno są „nie do pokonania”. Każdy z Emcees ma coś do powiedzenia i chce przedstawić swoje przemyślenia, wynikające z innego punktu widzenia. Obaj raperzy potrafią zaserwować ciekawe spostrzeżenia natury społecznej czy politycznej, ubrane w lotne gry słowne, jak i podejść do życia z trochę większym dystansem. Ciekawa jest koncepcja brzmienia całego albumu – niejednokrotnie mimo przekazywanej poważnej treści, forma pozostaje lekka i przekonująca także dla słuchaczy, którzy z rapem mają styczność tylko od okazji do okazji, co staje się powoli domeną nowoczesnego, gustownego rapu. Za beaty w całości odpowiedzialni są wspomniani na początku Beatnick i K-Salaam, którzy sięgnęli po różnorodne, oryginalne kompozycje, trochę w tyle zostawiając klasyczny sampling. Podkłady są urozmaicone, od tzw. „neo g-funku” po twory oparte na gitarowych riffach.

    Różny wiek, inne podejście do życia i zupełnie odrębny bagaż doświadczeń, których wypadkową jest po prostu dobry rap, daleki od wszelkich barier i podziałów, to właśnie „This Generation”. Album możemy odsłuchać i zakupić m.in. za pośrednictwem iTunes. Zapraszam także do obejrzenia teledysków do singli „This Generation” i „Slash Gordon” oraz klipu, w którym na temat projektu wypowiadają się Common, Immortal Technique, Slaughterhouse i inni.

    Tracklista

    1. Just Begun
    2. 64′ Impala
    3. Reina De Barrio (Ghetto Queen) feat. Adrian
    4. Stone Cold
    5. Yellow Tape feat. Krondon
    6. Peace Treaty
    7. And It Goes
    8. Slash Gordan
    9. Heartbreaks & Handcuffs
    10. This Generation feat. Adrian
    11. Future Love
    12. The Other Side
Translate »