Autor: Witalij

  • Brother Ali z manifestem społeczno-politycznym na nowej płycie

    Brother Ali z manifestem społeczno-politycznym na nowej płycie

    3–5 minut

    Wśród największych hip hopowych oficyn wydawniczych związanych z niezależnymi kręgami muzycznymi, Rhymesayers Entertainment ma mocną pozycję. Wytwórnia płytowa z ponad 15-letnią historią wyrobiła sobie niezwykle moną pozycję w branży i nic nie wskazuje na to, żeby miała ona osłabnąć. Katalog labelu obejmuje już grubo ponad 100 wydawnictw. W ub.r. nakładem firmy z Minneapolis ukazały się albumy Evidence’a („Cats & Dogs”), Hail Mary Mallon („Are You Gonna Eat That?”), Atmosphere („The Family Sign”), Blueprinta („Adventures In Counter Culture”), Face Candy („Waste Age Teen Land”) oraz Grievesa („Together/Apart”). W tym roku pod skrzydłami tej wytwórni nowe produkcje wypuścili I Self Devine, Aesop Rock i P.O.S., ale i tak przyćmił ich kolejny longplay Brother Aliego wyprodukowany przez Jake One’a, „Mourning in America and Dreaming in Color”.

    Zaangażowany społecznie i politycznie rap odegrał dużą rolę w rozwoju nie tylko całej kultury hip hopowej, ale również innych dziedzin życia. Obecnie nurt ten został odsunięty od mainstreamu, wyparty głównie przez luxury rap i kompletną popelinę i chłam jaki istnieje w mass mediach. Jednak ma to też swoje zalety, gdyż takie postaci jak Brother Ali nigdy nie usiłowały przedostać się do ścisłej czołówki najpopularniejszych raperów, kierując swoje treści do określonych odbiorców. Od początku kariery muzycznej wychowanek Minneapolis jest związany z undergroundem, a z każdą kolejną płytą udowadnia, iż warto pozostawać wiernym swoim ideałom, ewoluując przy tym i docierając do coraz szerszego spektrum słuchaczy.

    Pierwsze wydawnictwa płytowe artysty – „Rites Of Passage” (2000), „Shadows On The Sun” (2003), „Champion EP” (2004) – nie uczyniły z niego bożyszcza niezależnych kręgów hip hopowych. Wystarczyło to jednak, aby przekonać opinię publiczną, że warto zwrócić baczną uwagę na tego niecodziennego rapera. Wyznawca islamu (nie mylić z odłamem Five Percent Nation), albinos mający wiecznie pod górkę w życiu, wielokrotnie wyszydzany w czasach młodości, posiadał wystarczająco wiele doświadczeń i obserwacji społecznych, którymi zaczął dzielić się z ludźmi. Concious rap w wydaniu Brother Aliego dodatkowo zahaczał o politykę, a w szczególności system panujący w Stanach Zjednoczonych i na świecie. Jak się okazało, twórczość charakterystycznego Emceego z czasem została doceniona w środowisku i przez odbiorców. Od czasów płyty „The Undisputed Truth” każdy kolejny projekt przedstawiciela Rhymesayers Entertainment trafia na listę Billboardu. Nie inaczej stało się w przypadku „Mourning in America and Dreaming in Color”, najważniejszego materiału w dotychczasowej karierze bohatera tego artykułu.

    Wydaniu tegorocznego longplaya niezależnego rapera towarzyszyło dość spore zamieszanie. Premierę materiału kilkakrotnie przesuwano, ostatecznie odkładając wypuszczenie longplaya na wrzesień b.r. Największy wpływ na projekt miała ubiegłoroczna pierwsza pielgrzymka artysty do Mekki, stanowiąca dla niego duchowe oczyszczenie i otwierającą umysł na uprzednio niedostrzegalne sprawy. Innym ważny czynnik, który przyczynił się do finalnego kształtu płyty, to ogólnoświatowy ruch spod znaku Occupy. Brother Ali przy pracy nad albumem postanowił skorzystać z usług Jake One’a, rezygnując tym samym z podkładów dostarczanych przez swojego długoletniego partnera muzycznego, Anta. „Mourning In America and Dreaming In Color” można podzielić na dwie części. Pierwsza stanowi wypunktowanie wszystkich słabości dzisiejszego świata, krytykując otwarcie przyjęte schematy przez rządzących. Druga odsłona wydawnictwa przywodzi na myśl manifest społeczno-polityczny i podanie głębokich zmian, jakie powinny zajść w każdej dziedzinie życia. Wszystko to poparte znakomitą warstwą muzyczną i liryczną, bez zbędnych gościnnych udziałów osób trzecich (na LP pojawiają się jedynie działacz społeczny Dr. Cornel West oraz artyści: Amir Sulaiman, Choklate & Tone Trezure). Począwszy od fenomenalnego tytułu i symbolicznej okładki płyty, przez zawartość albumu, a skończywszy na pięknej puencie materiału w utworze „Singing This Song”, wszystko dopracowano w znakomity sposób. Brother Ali & Jake One dostarczyli konceptualny i rzadko spotykany obecnie album, o którym pisały największe media na całym świecie (z Huffington Post & Al-Jazeerą na czele). Mourning in America and Dreaming in Color” nie stanie się ulubioną pozycją płytową osób będących u władzy, ale powinno trafić do świadomości tysięcy zwykłych mieszkańców każdego kontynentu.

    Rhymesayers Entertainment nie przestaje zaskakiwać kreatywnością przy swoich wydawnictwach. W przypadku nowego albumu Brothera Aliego dotyczy to zarówno promocji materiału, jak i świetnego wydania płyty. Oprócz teledysków powstałych do singli „Mourning in America” i „Only Life I Know”, umieszczono na YouTube pełen stream longplaya z dołączonym video będącym pewnego rodzaju widokówką do wszystkich nagrań z tego projektu. Jakby tego było mało, to artysta odsłonił kulisy każdego tracku. Jeżeli zastanawiacie się nad zakupem winylowej wersji „Mourning in America and Dreaming in Color”, to nie wahajcie się ani chwili dłużej, gdyż to fenomenalne wydawnictwo z dwoma flexi woskami z niebieskim pigmentem i wspaniałym inner sleeve’em. W końcu jedna z najważniejszych płyt hip hopowych b.r. zasługuje na godne wydanie.

    Tracklista

    1. Letter To My Countrymen feat. Dr. Cornel West
    2. Only Life I Know
    3. Stop The Press
    4. Mourning in America
    5. Gather Round feat. Amir Sulaiman
    6. Work Everyday
    7. Need a Knot
    8. Won More Hit
    9. Say Amen
    10. Fajr
    11. Namesake
    12. All You Need
    13. My Beloved feat. Choklate & Tone Trezure
    14. Singing This Song
  • Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #3

    Płytoteka dorosłego człowieka. 200 płyt, które powinieneś mieć #3

    9–13 minut

    Po chwili nieobecności, powracamy z kolejną odsłoną cyklu „Płytoteki dorosłego człowieka” współtworzonego wraz z polskim serwisem poświęconemu cieplejszej stronie czarnej muzyki, SugaSoul. W trzeciej odsłonie znajdziecie wydawnictwa soulowe z lat 70, 80 i 90.tych rekomendowane przez SugaSoul oraz rapowe klasyki nagrane w ósmej i dziewiątej dekadzie XX wieku wyselekcjonowane przeze mnie. Przed Wami kolejne zestawienie 10 klasycznych albumów, stanowiących nie raz prawdziwe kamienie milowe w rozwoju muzyki na całej kuli ziemskiej.

    Marvin Gaye„Let’s Get It On” (1973)

    O tym, że Marvin Gaye był niezrównanym mistrzem muzyki romantycznej i miłosnej, nikogo chyba przekonywać nie trzeba. Po ogromnym sukcesie albumu „What’s Going On” wydanego zaledwie dwa lata przez „Let’s Get It On”, Książę Soulu ponownie oczarował słuchaczy, tworząc niepowtarzalny, marzycielski klimat, którego nie udało się nikomu nigdy powtórzyć. Właśnie krążkiem z 1973 roku ugruntował swoją pozycję jako muzycznej, męskiej ikony seksu, która potrafiła rozpalać tysiące kobiet wyłącznie swym głosem. Album przyniósł cały szereg poetyckich niemal przebojów, które do dziś uznawane są za prawdziwe klasyki muzyki rozrywkowej lat 70.tych m.in. „Come Get To This”, „You Sure Love To Ball”, „Just To Keep You Satisfied”, „Please Stay (Once You Go Away)” czy kompozycja tytułowa, która okazała się być najbardziej udanym komercyjnie utworem w całej karierze artysty. Gaye jak nikt inny opowiadał o miłości fizycznej oraz tej bardziej duchowej, będąc do dziś niedoścignionym wzorem zmysłowego dżentelmena, którego każda kobieta chciałaby mieć, choćby na jedną tylko noc…

    Janet Jackson„Janet Jackson’s Rhythm Nation 1814” (1989)

    Choć oficjalnie kariera muzyczna dorosłej Janet Jackson zaczęła się w 1982 roku, dopiero czwarty w jej dorobku album definitywnie wyłamał pewne drzwi i sprawił, że przestano ją nazywać „siostrą Michaela„. Niezwykła płyta złożona z aż dwudziestu ścieżek, jest chyba najwybitniejszym muzycznym dziełem w historii utrzymanym w stylu new jack swing. Janet Jackson przy wydatnej pomocy niezwykłego producenckiego tandemu Jimmy Jam and Terry Lewis stworzyła krążek wprost kipiący od młodzieńczej energii, której dano upust w utworach będących unikatową mieszanką popu, r&b, a czasem i rocka (wystarczy wspomnieć choćby słynne „Black Cat”). Płyta przyniosła Janet deszcz w pełni zasłużonych nagród. Czy można bowiem przejść obojętnie obok takich utworów jak „Rhythm Nation”, „Miss You Much” czy „Alright”? Na „Janet Jackson’s Rhythm Nation 1814” jest sporo pozytywnej, muzycznej złości i determinacji, niewykluczone że podyktowanej chęcią dorównania sławnemu bratu. Nie ulega najmniejszym wątpliwościom, że na tym właśnie albumie Janet w pełni się to udało.

    Spinners„Spinners” (1973)

    Wydawałoby się, że odejście ze święcącej triumfy wytwórni Motown w latach 70.tych jest niczym innym jak strzałem we własną stopę. Jakież było zdziwienie fanów i krytyki, kiedy grupa Spinners wypuszczając pierwszy album w barwach Atlantic, osiągnęła spory sukces komercyjny lecz przede wszystkim piosenkami z tego właśnie krążka wpisała się na stałe w uszy i serca słuchaczy na całym świecie. Utwory takie jak „Ghetto Child”, „I’ll Be Around”, „Could It Be I’m Falling In Love” czy „How Could I Let You Go Away” to przykłady pięknego, melodyjnego soulu w wybornym wykonaniu kwintetu z Detroit. Zespół wyraźnie zainspirowany oraz inspirujący (!) twórczość takich osobowości jak Stevie Wonder czy Dionne Warwick, pozostaje do dziś jedną z najlepszych męskich grup czarnej muzyki, choć nierzadko pomijanym w najważniejszych listach i rankingach na co SugaSoul pozwolić sobie nie mógł.

    Jodeci„Forever My Lady” (1991)

    Choć Jodeci to jedna z tych grup, które nie mają na swym koncie zbyt pokaźnej ilości płyt w dyskografii, kwartet z Karoliny Południowej wpisał się złotymi zgłoskami do historii czarnej muzyki rozrywkowej. Debiutancki krążek kwartetu specjalizującego się w miłosnych, nierzadko bardzo rozerotyzowanych utworach, wygenerował całe mnóstwo hitów. Już single w liczbie pięciu są pewnym odzwierciedleniem sukcesu komercyjnego (ale również artystycznego!) jaki pociągnął za sobą album „Forever My Lady”. Kompozycje takie jak „Come and Talk To Me”, „Gotta Love” czy tytułowe „Forever My Lady”, dziś uznawane są za klasykę romantycznego r&b spod znaku new jack swingu. Tych, których okres dojrzewania przypadł na lata 90.te do „Forever My Lady” przekonywać nie trzeba. Ci natomiast, którzy nie mieli szansy poznać krążka, debiut Jodeci w swej płytotece mieć po prostu muszą.

    Anita Baker„Rapture” (1986)

    Lata 80.te były jednym z najbardziej interesujących okresów w historii czarnej muzyki rozrywkowej. Artyści stojący na rozstaju dróg, z jednej strony inspirujący się klasykami takimi jak Aretha Franklin, z drugiej zafascynowani młodzieńczymi geniuszami o nazwiskach Houston czy Jackson. W całym tym zamieszaniu powstała płyta autorstwa zaledwie dwudziestoośmioletniej Anity Baker, artystki pięknej, stylowej i dostojnej. Jej drugi i dziś niemal kultowy album „Rapture” jest świadectwem dojrzałości i determinacji by nie dać się wciągnąć w wyścig muzycznego efekciarstwa. Gospelowa przeszłość Baker na tej właśnie płycie daje się we znaki bardziej niż gdziekolwiek, sprawiając że kreowanie długich, czasem wręcz niekończących się fraz, nie sprawia najmniejszego wysiłku artystce ani nie wywołuje reakcji stresowych u słuchacza. Kompozycje takie jak „Sweet Love”, „Been So Long” czy „You Bring Me Joy”, po dwudziestu sześciu latach mają tyle samo klasy, gracji i wytworności jak w 1986 roku udowadniając, że nie techniczne sztuczki lecz wrodzona elegancja wykonawcza jest tym co pozostaje nieśmiertelne.

    Run-D.M.C.Run- D.M.C. (1984)

    W pierwszej połowie lat 80.tych hip hop rozpoczął marsz w kierunku globalnej popularyzacji. Istotną rolę w dostaniu się kultury hip hopowej do mass mediów odegrały filmy („Wild Style”, „Beat Street”), artyści pokroju Afriki Bambaataa, Grandmastera Flasha, Kurtisa Blowa, czy też ludzie cienia (Mr. Magic, Fab 5 Freddy). Jednak dopiero wydany w marcu 1984 roku debiutancki album Run–D.M.C. wywołał sensację na skalę światową. W porządku, wszyscy zdają sobie sprawę, iż Run, D.M.C. i Jam Master Jay wpłynęli znacząco na kształt i wizerunek rapu, ale w czym tak naprawdę tkwił fenomen grupy rodem z Hollis w Queens? Nikt wcześniej i niewiele osób później posiadało tak bardzo wyrazisty image oparty o zapadający w pamięć ubiór i styl. Nowojorska formacja przy wydatnej pomocy Russella Simmonsa umiejętnie wykorzystywała całą otoczkę stworzoną wokół siebie, co przyczyniło się do osiągnięcia przez płytę „Run–D.M.C.” niewyobrażalnego dotąd w branży hip hopowej sukcesu. Wydanie longplaya poprzedziły udane single „Hard Times” / „Jam-Master Jay” (jeden z najlepszych hymnów poświęconych DJ’owi zespołu rapowego) oraz szczególnie „It’s Like That” / „Sucker M.C.’s”. O stronie B pochodzącej z drugiej 12″ w błyskawicznym tempie zaczęto mówić nie tylko w NYC, ale również w innych okręgach Stanów Zjednoczonych. Brzmienie wydawnictwa obfitowało w ostre gitarowe partie, idealnie koegzystujące z mocnymi wokalami Runa & D.M.C. Pierwszy album nowojorskiego zespołu jako pierwszy hip hopowy longplay uzyskał status złotej płyty. „Run–D.M.C.” jako pierwsze LP ukazało się także na płycie CD. W 1984 roku dokonano pierwszego poważnego przewrotu w rapie, co okryło Run–D.M.C. nieśmiertelną sławą.

    Pete Rock & C.L. SmoothMecca and the Soul Brother (1992)

    Wśród albumów rapowych powstałych na zasadzie współpracy rapera i producenta/DJ’a znajdziemy wiele istotnych tytułów. Eric B. & Rakim, Kool G Rap & DJ Polo czy EPMD udowodnili pod koniec lat 80.tych, że można nagrywać raz za razem wspaniałe płyty według tego klucza, ale to nie na nich skupiła się uwaga opinii publicznej na początku lat 90.tych. Coraz głośniej mówiło się o dokonaniach Gang Starr i rodzącego się obok nich kolejnego wielkiego duetu – Pete Rock & C.L. Smooth. Już pierwszy singiel artystów – „The Creator” z 1991 roku – zwiastował nadejście nowej jakości w hip hopie. O ile pierwszy materiał nowojorczyków, „All Souled Out”, nie narobił wielkiego zamieszania w branży, to już ich debiutancki album zatytułowany „Mecca and the Soul Brother” w mgnieniu oka znalazł tysiące sympatyków. Odbiorcy muzyki docenili przede wszystkim gładkie połączenie produkcji Pete Rocka opierającej się o soulowe sample z charakterystycznym flow C.L. Smootha. Szczególnie wiele miejsca poświęcono chemii panującej pomiędzy artystami oraz maestrii z jaką wykonano poszczególne utworte zawarte na LP. Pete Rock nieprzypadkowo uzyskał przydomek Soul Brother #1, nawiązujący do samego Jamesa Browna. Strzałem w dziesiątkę okazały się single – „Straighten It Out” i „They Reminisce Over You (T.R.O.Y.)”. Drugi z tych tracków poświęcono pamięci zmarłego w 1990 roku Trouble T Roya, tancerza wchodzącego w skład Heavy D. & The Boyz i przyjaciela obu wykonawców. Po dziś dzień niniejsze nagranie uważa się za jeden z najlepszych utworów w historii hip hopu. „Mecca and the Soul Brother” nie mogła konkurować na listach sprzedaży z produkcjami gangsta raperów (najsilniejsza konkurencja w postaci „The Chronic” Dr. Dre), ale to nie przeszkodziło wydawnictwu zdobyć masę pochlebnych recenzji i na trwałe zapisać się złotymi głoskami w kulturze hip hopowej.

    A Tribe Called QuestMidnight Marauders (1993)

    Powołane do życia pod koniec lat 80.tych crew Native Tongues stało się punktem wyjścia dla uznanych później twórców muzycznych. Kto wśród wykonawców zrzeszonych w tym kolektywie wywarł największy wpływ na hip hop? Po latach większość słuchaczy i dziennikarzy muzycznych wskaże jednoznacznie na A Tribe Called Quest. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż zasługi tej formacji dla rozwoju rapu oraz ich wpływ na setki twórców na całym świecie jest ogromny. Wśród pięciu longplayów nagranych przez Q-Tipa i spółkę najwyższe oceny zebrał ich drugi album, „The Low End Theory”. Jednak po latach równie wiele miejsca poświęca się następcy tego wydawnictwa, „Midnight Marauders” z 1993 roku. W listopadzie przyszłego roku minie 20 lat od wypuszczenia trzeciego LP nowojorskiego kolektywu. Wydaje się, że to kawał czasu i ta produkcja nie posiada już takiej mocy przyciągania jak dawniej. Nic bardziej mylnego, gdyż pod wieloma względami opowieści o nocnych maruderach sprawdzają się we współczesnym świecie. Urok tej pozycji wydawniczej tkwi w niezwykłej staranności przy doborze tematów na poszczególne utwory znajdujące się na albumie. Otwierające płytę „Midnight Marauders Tour Guide” wyznacza kierunek, w jakim należy podążać za członkami A Tribe Called Quest, wcielającymi się w role przewodników po ulicach Nowego Jorku po zmroku. „Midnight Marauders” przyniosły kolejne niezapomniane kompozycje grupy – „Award Tour” z Trugoyem the Dove’em, „8 Million Stories”, „Electric Relaxation” oraz „Oh My God”. Płyta wydana przez Jive obfitowała też w gościnne udziały uznanych artystów. Oprócz Trugoya pojawili się na niej m.in. Busta Rhymes, Large Professor, a dla Raphaela Saadiqa stanowiła możliwość wypłynięcia na szersze wody. Album ponadczasowy, prawdziwa oda do jazz-hopu, posiadająca jedną z najlepszych okładek w historii rapu.

    Snoop Doggy DoggDoggystyle (1993)

    Dr. Dre walnie przyczynił się do rozwoju karier muzycznych niejednego artysty. Klasyczny album byłego członka N.W.A. z 1992 roku, „The Chronic”, stał się punktem zwrotnym w rapie oraz przedstawił światu pewnego niepozornego chudzielca, mającego w najbliższej przyszłości zdobyć popularność przewyższającą swojego mentora. Snoop Dogg okazał się nie lada sensacją w hip hopie, a wieści o jego debiutanckim longplay „Doggystyle” z 1993 roku, rozeszły się z prędkością osiąganą przez gołębie pocztowe. Sympatyczny młody raper zademonstrował próbkę swoich możliwości na singlu „Deep Cover” Dr. Dre (oryginalnie jako Dr. Dre Introducing Snoop Doggy Dogg). Następnie było jeszcze lepiej. Przedsmak nadchodzącej produkcji znalazł się na dwunastce bezpośrednio poprzedzającej płytę, „What’s My Name?”. Niejeden wykonawca muzyczny mógł tylko pomarzyć o takim starcie w branży, jaki miał Calvin Broadus. „Doggystyle” ukazało się w drugiej połowie listopada 1993 roku i z miejsca zepchnęło na dalszy szereg wszystkie albumy rapowe pochodzącego z tamtego czasu. Snoop Dogg z dziecinną łatwością odnajdował się na beatach dostarczonych przez Dr. Dre, ewoluując brzmienie G-Funku. Laidbackowe flow twórcy, poparte specyficznym akcentem i nienaganną dykcją, oczarowało setki tysięcy słuchaczy na całym globie. „Gin And Juice”, „Tha Shiznit”, „For All My Niggaz & Bitches”, „Ain’t No Fun (If The Homies Can’t Have None)”, „Gz And Hustlas” i pozostałe nagrania znajdujące się na LP pozwoliły artyście na dotarcie ze swoją muzyką daleko poza słoneczną Kalifornię, osiągając przy tym zawrotny sukces komercyjny (4-krotna platyna). Autor „Doggystyle” z pomocą Dr. Dre, Tha Dogg Pound, Lady Of Rage oraz innych wykonawców pokazał, iż życie w Los Angeles i okolicy może naprawdę beztrosko płynąć, a G-Funk to jedyne w swoim rodzaju tło muzyczne do zwykłej codzienności każdego mieszkańca Cali.

    OutKastSouthernplayalisticadillacmuzik (1994)

    W 1994 roku rywalizacja pomiędzy Wschodnim a Zachodnim Wybrzeżem Stanów Zjednoczonych trwała w najlepsze. Walka stawała się coraz bardziej zaciekła i wkraczała na nowe terytoria. Z racji tego, media i słuchacze sięgali głównie po płyty wydawane w Nowym Jorku i Kalifornii. Wydawało się niemożliwym, aby ktokolwiek spoza tych regionów USA mógł zaistnieć na scenie ogólnokrajowej i dorównać osiągnięciom Geto Boys lub plejady artystów z nurtu Miami bass (Sir Mix-a-Lot to zupełnie inny przypadek). W kwietniu tamtego roku okazało się, że przy odpowiednim temperamencie i oryginalności można wkroczyć pomiędzy dziesiątki twórców z NYC i Cali. Kto tego dokonał? OutKast rodem z Atlanty za sprawą swojego debiutanckiego albumu o najdłuższym jednowyrazowym tytule z możliwych – „Southernplayalisticadillacmuzik”. Andre 3000 i Big Boi wspomagani przez Organized Noize pojawili się dosłownie znikąd i z miejsca uznano ich za jedną z największych sensacji połowy lat 90.tych. W momencie wydania longplaya członkowie zespołu mieli odpowiednio 18 i 19 lat, co w niczym nie przeszkodziło im w dostarczeniu muzyki najwyższych lotów. Popularność formacji pomogły uzyskać zarówno single („Player’s Ball”, „Southernplayalisticadillacmuzik” oraz „Git Up, Git Out”), a także oryginalny i chwytliwy styl utworów zgromadzonych na płycie. W czasie, gdy coraz więcej miejsca poświęcało się w mediach artystom opowiadającym o ciężkich losach alfonsów i gangsterów, Andre i Big Boi przemycali w swoich kompozycjach zaangażowane społecznie i politycznie treści, co było rzadkością wśród twórców hip hopowych z Południa USA. „Southernplayalisticadillacmuzik” rozpoczęło długą i obfitującą w sukcesy karierę muzyczną grupy, a ich debiutancki album na stałe trafił do kanonu lektur obowiązkowych w rapie.

  • Darmowy album: 7even Sun – Sun!

    Darmowy album: 7even Sun – Sun!

    2–3 minut

    Wątki pogodowe całkiem często towarzyszą poszczególnym artykułom publikowanym w serwisie. Tak się składa, że przywykłem zahaczać o tematykę związaną z aktualną aurą, nie raz perfekcyjnie pasującą do danych wydawnictw płytowych. Jak powszechnie wiadomo, jesień przywodzi depresyjną, często wręcz ponurą muzykę, stanowiącą tło do codziennej walki z chandrą. Czasami trudno to przełamać, zaproponować inne zestawienie muzyczne na ten okres, szczególnie w momencie, gdy wiele osób nie ma zamiaru wyściubić nosa zza próg swojego mieszkania, narzekając na wszystko to, co przypada na ostatni kwartał roku kalendarzowego. Z drugiej strony, z coraz niższymi temperaturami na zewnątrz można uporać się i przyzwyczaić się do nich, a brak słońca powetować sobie zanurzając się w ciepłych płytach pokroju „Sun!” autorstwa 7even Suna.

    Postać producenta znad Sekwany i Loary może być kojarzona przez wnikliwych obserwatorów światowej sceny poświęconej instrumentalnym wydawnictwom muzycznym. Francuz pojawił się w niezależnych kręgach około hip hopowych w styczniu 2010 roku. Pierwszy większy projekt 7even Suna ukazał się blisko 2 lata temu („French Connection” z raperem Cansem). W marcu ub.r. wykonawca opublikował dwie instrumentalne produkcje„Digital Dust – Beat Tape 2006-2008” i „Another Dimension”. Następnie twórca skupił się na wydawaniu beat tape’ów, a jego największa aktywność przypadła na okres od listopada ub.r. do lipca b.r. W tym czasie trafiło do obiegu 6 płyt, w tym „Reconnected”, będącym follow-upem do French Connection”. Jak się okazje, to nie koniec tegorocznych wydawnictw beatmakera. Wydane blisko miesiąc temu „Sun!” to jeden z najbardziej udanych dotychczasowych materiałów artysty.

    Ostatni projekt producenta został opublikowany 5 października pod skrzydłami netlabelu Number 24 Records. Wszystkie utwory zawarte na tym świeżym beat tape’ie powstały w trakcie ubiegłych wakacji. Tytuł płyty perfekcyjnie oddaje klimat, w jakim zostały utrzymane kompozycje 7even Suna. „Sun!” (śliczna okładka) dryfuje pomiędzy różnymi nurtami muzycznymi, korzystając z wielu elektronicznych wariacji, zahaczając o popularne w tej chwili future beats (w pozytywnym i dalekim od sztuczności wydaniu). Beatmaker udowadnia tym albumem, iż w dalszym ciągu rozwija się, a jego pomysły na poszczególnie nagrania, jak i długogrające wydawnictwa, stoją na coraz wyższym poziomie. Koncept instrumentalnego projektu także wypada bardzo solidnie. Począwszy od przypomnienia odbiorcom o słonecznych uciechach („Summer Is Here”, „UV”), przez poruszanie się w wakacyjne miesiące z prędkością światła („Photons”) i silne oddziaływanie na bodźce („Radiance”), skończywszy na pięknie każdego lata („Brilliant”). Jeżeli należycie do istot wybitnie ciepłolubnych i cierpicie na brak promieni słonecznych tej jesieni, to „Sun!” powinno choć trochę polepszyć Wasze samopoczucie.

    Wydawnictwo z początku października trafiło na Bandcampa. „Sun!” można pobrać bezpośrednio z tego serwisu lub korzystając z poniższego odnośnika. O kolejnych projektach francuskiego beatmakera na pewno poinformuję na łamach U Call That Love.

    DOWNLOAD 7even Sun – „Sun!”

    Tracklista

    1. Suntro
    2. Summer Is Here
    3. UV
    4. Photons
    5. Wishing On The Sun
    6. Sundance
    7. G-Sun
    8. Radiance
    9. Brilliant
    10. Sunout
  • Premiery płytowe – 4 września 2012

    Premiery płytowe – 4 września 2012

    5–7 minut

    Wrzesień nieustannie kojarzy się z powrotami do rzeczywistości po okresie nie raz długiej laby oraz różnym zmianom i nowościom szykowanym tego miesiąca. W branży muzycznej to niezwykle gorączkowy okres związany głównie z licznymi nowościami na rynku płytowym. Najwięcej wydawnictw płytowych w ub. miesiącu ukazało się w pierwszy i trzeci tydzień września. Kilka dni po rozpoczęciu roku szkolnego odbyły się premiery albumów wydanych przez m.in. RawPoetix Records, Mello Music Group, Man Bites Dog Records, Dirty Science/Fat Beats Records, Reconstruction Productions & Left Angle Records. Właśnie o materiałach przygotowanych przez przedstawicieli tych oficyn wydawniczych więcej w tej części premier płytowych.


    Pacewon & Mr. Green„The Only Number That Matters Is Won” (RawPoetix Records)

    Wycieczkę pomiędzy nowościami na scenie hip hopowej rozpoczynamy od długo oczekiwanego drugiego wspólnego dzieła Pacewona & Mr. Greena„The Only Number That Matters Is Won”. Follow-up pochodzącej sprzed 4 lat płyty „The Only Color That Matters Is Green” miał się ukazać na rynku muzycznym znacznie wcześniej, ale kilkakrotne przekładanie daty premiery LP ostatecznie doprowadziło do wydania albumu dopiero 4 września b.r. Nie wpłynęło to znacząco na wartość artystyczną wydawnictwa – uprzednio wypuszczone utwory nie zestarzały się i posiadają odpowiednią moc. Produkcją całego longplaya, podobnie jak poprzednio, zajął się Mr. Green , dostarczając beaty na wysokim poziomie, do czego już zdążył przyzwyczaić swoich sympatyków. Natomiast będącego nadal w dobrej formie Pacewona, wspiera nieco więcej gości niż poprzednio, w tym Masta Ace i Snoop Dogg (w refrenie „Lock Me Up”). Szkoda tylko, iż przez obsuwy o materiale zapomniało wielu odbiorców i stron muzycznych.

    Produkcja: Mr. Green
    Gościnnie: Burnt MD, Elephant Pelican, Lawrence Arnell, Lee Scratch Perry, Masta Ace, Rival & Snoop Dogg

    Blu & Exile„Give Me My Flowers While I Can Still Smell Them” (Dirty Science/Fat Beats Records)

    W sierpniu 2007 roku trafił do obiegu wspólny album duetu kalifornijskich artystów Blu & Exile„Below the Heavens”. W niedługim czasie od wydania longplaya, pierwszy z nich zaskarbił sobie tysiące zwolenników mieszkających pod różnymi współrzędnymi geograficznymi, a przez kolejne solowe materiały mocno wybił się w niezależnych kręgach muzycznych. Natomiast druga osoba odpowiedzialna za LP również udało się usadowić się w wysoko w hierarchii hip hopowych producentów i ostatnie lata swojej działalności na pewno zapisze sobie na plus. W związku z tym, „Give Me My Flowers While I Can Still Smell Them” wzbudzało duże emocje w środowisku muzycznym. W porównaniu do pierwszego albumu, grono sympatyków artystów znacznie powiększyło się, a co idzie za tym, oczekiwania w stosunku do materiału także wzrosły. Wychowankowie słonecznej Kalifornii poradzili sobie z tym nie tak łatwo, jak sądziło wiele osób. Z pomocą ADAD-a, Black Spade’a, Fashawna, Homeboya Sandmana & Johaza duet stworzył szeroko komentowany longplay, przykuwający uwagę słuchaczy nawet blisko dwa miesiące po premierze. Single „Maybe One Day”, „The Great Escape” i „A Man” zachęcają do zapoznania się z produkcją o jakże zawiłym tytule.

    Produkcja: Exile
    Gościnnie: ADAD, Black Spade, Fashawn, Homeboy Sandman & Johaz

    Substantial„Home Is Where The Art Is” (Mello Music Group)

    Mello Music Group sukcesywnie rozszerza swoją działalność. W ogłoszonej na początku b.r. liście szykowanych projektów na następne 12 miesięcy, uwagę niejednej przyciągnął zapowiedziany album cieszącego się szacunkiem Substantiala. Dlatego też na długo przed premierą „Home Is Where The Art Is” sporo miejsca poświęcało się temu materiałowi. Nic w tym dziwnego, gdyż temu raperowi kibicuje mnóstwo odbiorców z różnych stron świata. Dzięki doświadczeniu wyniesionemu z poprzednich płyt (choćby z duetu z Marcusem D jako Bop Alloy), Emcee rodem z Maryland dokładnie wiedział czego oczekują od niego słuchacze. Opierając warstwę muzyczną longplaya o podkłady uznanych beatmakerów (m.in. Algorythm, Eric Lau, M-Phazes & Oddisee), raper uzyskał solidne zaplecze umożliwiające zaprezentowanie pełni swoich umiejętności. Dojrzałość muzyczna, treści adresowane do ukształtowanych słuchaczy, eklektyzm nagrań są cechami wyróżniającymi wrześniowe LP artysty. Darmowe tracki „Grateful” i „Check My Resume” dostępne na Bandcampie stanowią o sile tej produkcji.

    Produkcja: Algorythm, Eric Lau, M-Phazes, Oddisee, Slopfunkdust, Street Orchestra & Surock
    Gościnnie: Acem (Gods’lla), DJ G.I. Joe, DJ Jav, Deacon The Villain, Kenn Starr, Kokayi, Olivier Daysoul & Steph The Sapphic Songstress

    DJ Shadow„Total Breakdown: Hidden Transmissions From The MPC Era, 1992-1996” (Reconstruction Productions)

    Z niektórymi płytami istnieje zawsze ten sam problem – data ich premiery nie jest jednoznaczna i różni się w zależności od dystrybutora i sklepu płytowego. Właśnie ten problem wystąpił z wydawnictwem legendarnego DJ’a Shadowa, „Total Breakdown: Hidden Transmissions From The MPC Era, 1992-1996”. Reconstruction Productions (label kojarzony z wszelkimi rodzajami miksów i skarbów z katalogu „rare & unreleased” tego artysty) wypuściło zbiór archiwalnych kompozycji wirtuoza samplera w drugiej połowie sierpnia, ale dopiero na początku września płyta trafiła do sprzedaży za pośrednictwem większości uznanych sklepów. Jak sam tytuł wskazuje, wydawnictwo Josha Davisa stanowi prawdziwy wehikuł czasu, przenosząc odbiorców do okresu jeszcze przed wydaniem „Endtroducing…..”. Nagrania zgromadzone na tej kompilacji powstały przy użyciu Akai MPC 60 II i potężnego zasobu winyli, z których słynie DJ Shadow. Długi mix promujący LP odsłania rąbek całości materiału na tym albumie.

    Produkcja: DJ Shadow

    Bill Ortiz„Highest Wish” (Left Angle Records)

    Scena muzyczna w Bay Area nie raz potrafi pozytywnie zaskoczyć słuchaczy. Nie inaczej stało się w przypadku solowego projektu Billa Ortiza z legendarnej grupy Santana zatytułowanego „Highest Wish”. Wielce uzdolniony trębacz udowadnia tą płytą, iż potrafi nagrać eklektyczny i stojący na co najmniej solidnym poziomie longplay. Doświadczenie wyniesione przez muzyka dzięki działalności w ramach formacji kierowanej przez Carlosa Santanę zaprocentowało na tej płycie. Materiał wydany nakładem Left Angle Records jest skierowany do grupy odbiorców posiadających dużą wiedzę i z sympatią podchodzących do różnych kolaży muzycznych. Bill Ortiz wraz ze swoimi pomocnikami (m.in. Andy Vargas, K-Maxx & Lloyd Richmond stworzył świetne tło dla wokali Casuala, The Groucha, Zumbiego, K-Maxxa, Tony’ego Lindseya czy Lindy Tiller. Utworem wiodącym produkcji obrano „Winter in America”, sprawnie wprowadzającym słuchaczy do świata kreowanego przez przedstawiciela San Francisco.

    Produkcja: Bill Ortiz, Andy Vargas, K-Maxx, Lloyd Richmond, Phoenix Black & Steve Heithecker
    Gościnnie: Cait La Dee, Casual, DJ Sol Rising, Grouch, K-Maxx, Ken Byars, Linda Tillery, Luqman Frank, Tony Lindsay & Zumbi

    Stu Bangas & Vanderslice„Diggaz With Attitude” (Man Bites Dog Records)

     Miłośnicy surowych, soczystych beatów i hardcore’owej strony rapu zapewne nie mogli doczekać się premiery wspólnego wydawnictwa Stu Bangasa & Vanderslice’a„Diggaz With Attitude”. Nic w tym dziwnego, skoro będący od pewnego czasu na fali wznoszącej artyści (szczególnie pierwszy z nich) odpowiadają za producencki album zrealizowany przy udziale plejady raperów. Wystarczy szybki rzut oka na tracklistę płyty, aby przekonać się, iż duet zaprosił do współpracy istotnych przedstawicieli hip hopu. Na „D.W.A.” znajdziemy choćby The Alchemista, Apathy’ego, Celph Titleda, Evidence’a, ILL Billa, Planet Asię, Reefa The Lost Cauze’a, Roka Marciano, Vinniego Paza. Wydawca materiału, Man Bites Dog Records, zadbało o właściwą promocję longplaya, wypuszczając kilka teledysków i singli („Vikings”, „Half Dead”, „1st Degree Murder”, „Casino Royale”). Opinie dotyczące projektu są umiarkowane, a większość recenzentów wspomina o braku spójności poszczególnych utworów i różnej formie gości. Cóż, to już wieczny problem producenckich projektów.

    Produkcja: Stu Bangas & Vanderslice
    Gościnnie: The Alchemist, Apathy, Blacastan, Blaq Poet, Celph Titled, Esoteric, Evidence, ILL Bill, Outerspace, Planet Asia, Reef The Lost Cauze, Roc Marciano, Slaine, Smiley Da Ghetto Child, Vinnie Paz & Wais P


    11 września upłynął nieco spokojniej pod względem liczby premier płytowych. Pomimo tego ukazało się także całkiem sporo interesujących nowości, autorstwa m.in. Apathy’ego, Thaviusa Becka, Funkommunity & The Black Opery. Więcej o tych wydawnictwach już w następnej odsłonie tego cyklu.

  • Epidemic przedstawia album wyprodukowany przez Jessego Jamesa

    Epidemic przedstawia album wyprodukowany przez Jessego Jamesa

    3–4 minut

    Lata 90.te przypadają na najlepszy okres w rozwoju muzyki hip hopowej, o czym powinien wiedzieć każdy szanujący się sympatyk tej kultury. Wydawnictwa ukazujące się głównie w pierwszej połowie ostatniej dekady ubiegłego stulecia na stałe trafiły na listę kultowych płyt rapowych. Albumy wydawane w tamtym czasie stały się inspiracją dla setek współczesnych twórców. W dalszym ciągu wykonawcy chętnie odwołują się do tych pięknych lat w hip hopie, a wiele wypuszczanych obecnie projektów zawiera ducha przeszłości. W ostatnim czasie odbyły się premiery kilku longplayów silnie powiązanych z latami 90.tymi, w tym drugi album duetu Epidemic, „Monochrome Skies”, powstały przy udziale beatmakera Jessego Jamesa.

    Hex One & Tek-nition nie są może dobrze rozpoznawalnymi postaciami najbardziej niszowego undergroundu, co nie oznacza wcale, że należy ich z góry skreślać i traktować artystów z przymrużeniem oka. Wykonawcy wchodzący w skład Epidemic pochodzą z różnych środowisk. Pierwszy z nich przyszedł na świat w kolumbijskiej Barranquilli, skąd przeniósł się do nowojorskiej dzielnicy Queens. Po okresie spędzonym w NYC, przypadającym też na poznanie kultury hip hopowej od środka, przyszły raper przeniósł się do leżącego na Florydzie Miami. Właśnie tam poznał Tek-nitiona, z którym dość szybko odnalazł wspólny język, a następnie założył grupę rapową.

    Jednak z wydaniem pierwszego projektu nie przyszło formacji wcale tak łatwo. W 2006 roku miał ukazać się debiutancki mixtape opierający się o klasyczne beaty, ale ostatecznie materiał odłożono do szuflady z napisem „unreleased stuff”. Przez następne lata działalność Epidemic znajdowała się w zawieszeniu, wskutek wyjazdu Hex One’a na studia Arizony. Po jego powrocie na Florydę, zespół zabrał się w końcu za pracę nad debiutancką płytą. Po kilkunastu sesjach nagraniowych duet skompletował materiał na „Illin Spree” (Mic Theory Records), który trafił do sprzedaży nieco ponad rok temu. Wszystkie utwory na LP wyprodukował 5th Disciple, nadając nagraniom stricte korzenny połysk, idealnie pasujący do agresywnego flow obu raperów. Wydawnictwo osiągnęło pewien sukces (głównie za sprawą dystrybucji przez Underground Hip Hop), czym napędziło Hex One & Tek-nition do następnych działań na scenie. Pod koniec ub.r. grupa skontaktowała się z luksemburskim producentem Jesse Jamesem, mianując jego producentem niemal wszystkich kompozycji zawartych na „Monochrome Skies”. Październikowy album stoi jeszcze na wyższym poziomie niż swój poprzednik.

    Wydaniem płyty zajął się podobnie jak wcześniej niezależny label Mic Theory Records. Drugi album w dorobku młodych artystów, to nic innego jak piękna oda do klasycznego rapu z lat 90.tych. Ogromną rolę w końcowym brzmieniu longplaya odegrała fantastyczna warstwa muzyczna dostarczona przez Jessego Jamesa. Europejski producent dostarczył soczyste, boom bapowe beaty, inspirowane dokonaniami twórców ze Wschodniego Wybrzeża USA. Stronę muzyczną longplaya dopasowano w przemyślany sposób do stylu prezentowanego przez gospodarzy wydawnictwa. „Monochrome Skies” aż kipi od energii, pulsuje napędzane pewnym i więcej niż poprawnym technicznie flow członków Epidemic.

    Hex One & Tek-nition znają się na swoim rzemiośle, potrafiąc budować poszczególne utwory z głową, unikając zbędnych dopowiedzeń czy wypełniaczy. „We Back Now”, „Here We Go Again”, „Rainy Dayz”, „Still Dreamin” (chwytliwy sampel z „Dolphin’s Lullaby” Firefall), „Stay Golden” i „Infinity” (follow-up do „93 ’til Infinity” Souls of Mischief) wystawiają jak najlepsze świadectwo tej produkcji. Niewielka liczba gościnnych udziałów – LMS, Efeks (Prose), Estee Nack & Purpose (Tragic Allies) – korzystnie wpływa na całość materiału. Jeden beat wyprodukowany przez One-Take’a nie burzy koncepcji Jessego Jamesa, zaś scratchów DJ’a Tha Bossa słucha się z przyjemnością.

    Wzorem pierwszego projektu duetu, „Monochrome Skies” trafiło do odsłuchu na Bandcampa. Album jest dostępny w sprzedaży zarówno w wersji elektronicznej, jak i fizycznej (płyta CD). Wydawnictwo można nabyć za pośrednictwem sklepów Underground Hip Hop lub CD Baby. Projekt promują teledyski nagrane do singli „Psychos” i pierwszej części kończącego LP tracku „Infinity”. Ponadto ukazał się dokument przedstawiający kulisy powstania tej produkcji.

    Aktualizacja: Powstał trzeci teledysk promujący wydawnictwo Epidemic. Obraz nakręcono do nagrania „Past the Margin” z udziałem Tragic Alies.

    Tracklista

    1. Intro
    2. We Back Now
    3. Dope Fiendz feat. Efeks
    4. Here We Go Again
    5. Past the Margin feat. Tragic Alies (Estee Nack & Purpose)
    6. What Do You Hear (Interlude)
    7. Rainy Dayz feat. Lms
    8. Brainstorm
    9. Birds of Prey
    10. Still Dreamin
    11. Da Basicks
    12. Stay Golden
    13. Chemtrails (Interlude)
    14. The Canvas
    15. Why Not
    16. Destined to Be
    17. Bogeys
    18. Psychos
    19. Infinity
  • AZ odwiedzi w listopadzie Warszawę

    AZ odwiedzi w listopadzie Warszawę

    2–3 minut

    Dzisiaj śnieg spadł niemal w całym kraju. Zima jak co roku zaskoczyła drogowców, samorządowców i internautów przeżywających teraz głęboką traumę po tym, jak znajomi wyprzedzili ich i pierwsi napisali o białym puchu. Negatywne nastroje niemal od razu podniosły się w góry niczym stan rzek na przedwiośnie. W związku z powyższym, optymistyczne wieści dzisiaj na wagę złota. Zapewne niejednej osobie poprawi się humor za sprawą informacji o nadchodzącym koncercie w warszawskim klubie 55 weterana hip hopu rodem z Brooklynu, AZ. Nowojorski artysta wystąpi w stolicy kraju już 9 listopada.

    9 listopada 2012 roku, klub 55, ul. Żurawia 32/34, Warszawa
    AZ na jedynym koncercie w Polsce
    Before i after party: DJ Steez i DJ Blekot w ramach projektu Rap History The Videos
    Start: godz. 21:00
    Cena biletu: 30 zł w przedsprzedaży, 40 zł w dniu koncertu oraz przy wejściu do klubu. Wejściówki dostępne do nabycia za pośrednictwem następujących punktów:

    • Galeria Koloru przy Al. Solidarności 82 na tyłach KFC
    • City-Shop (podziemia Rondo Jazdy Polskiej)

    Before oraz after party zapewni duet niezawodnych DJ’ów – Steeza i Blekota w ramach projektu Rap History The Videos. Klasyczne rapowe teledyski będą miksowane i wyświetlane na żywo na projektorach w klubie.

    Anthony Cruz to dobrze znana twarz w branży hip hopowej, ale przy tym nie do końca spełniony talent, należący do jednych a najbardziej niedocenieniach postaci w rapie. Początek kariery muzycznej miał iście piorunujący. Artysta wystąpił w słynnym nagraniu z 1994 roku „Life’s A Bitch”, pochodzącym z nieśmiertelnego albumu Nasa, „Illmatic”. Po tym gościnnym udziale oczekiwania w stosunku do debiutanckiej płyty AZ były dosyć wysokie. Jednak jak się okazało, „Doe or Die” tylko po części zaspokoiło apetyty słuchaczy. Pomimo takich nagrań jak „Sugar Hill”, „Rather Unique”, „Gimme Yours”, „Mo Money, Mo Murder, Mo Homicide” czy tytułowego „Doe or Die”, uznano, że raper nie zaprezentował pełni swoich możliwości. Wysoka sprzedaż LP (status złotej płyty w 1995 roku) była efektem głównie wcześniejszego rozgłosu i bliskiej znajomości z Nasirem Jonesem.

    W następnych latach AZ ze zmiennym szczęściem radził sobie na scenie hip hopowej. Dzięki Nasowi wszedł w szeregi supergrupy The Firm lecz nie pomógł formacji w stworzeniu równego albumu („The Album” powszechnie uznaje się za jedną z największych klap w rapie z drugiej połowy lat 90.tych). Solowa działalność nowojorskiego wykonawcy na przełomie wieków przełożyła się na wydanie 3 płyt – „Pieces of a Man” (1998), „9 Lives” (1999) i „Aziatic” (2002). Ostatni projekt przyniósł najbardziej pochlebne opinie recenzentów i poprawił pozycję w środowisku.

    Począwszy od 2005 roku Emcee wypuścił ponad 10 różnego rodzaju materiałów (mixtape’y, street albumy, pełnoprawne longplaye). Do najważniejszych wydawnictw z ostatnich 7 lat zaliczają się: „A.W.O.L.” (2005), udane „The Format” (2006) i „Undeniable” (2007). Ponadto dwa lata temu trafiła do sprzedaży specjalna edycja pierwszego longplaya w karierze rapera, „Doe Or Die 15th Anniversary Special Edition”. W tym momencie nowojorczyk pracuje nad sequelem debiutanckiego LP sprzed 17 lat. Jego występ w Warszawie będzie częścią europejskiej trasy koncertowej promującej niniejsze wydawnictwo.

    Aktualizacja: Już zapewne większość osób wie, z powodów ogromnej burzy śnieżnej w Nowym Jorku i okolicach i zamknięciu lotnisk, zaplanowany na listopad koncert AZ nie odbędzie się. Nie ma to jak czynniki niezależne od artystów i organizatorów imprezy. Wydarzenie zostało przeniesione na 8 lutego przyszłego roku. Wszyscy posiadacze biletów mogą zgłaszać się do klubu 55 po zwrot pieniędzy.

  • King I Divine & LD Henriquez prezentują eksperymentalne wydawnictwo

    King I Divine & LD Henriquez prezentują eksperymentalne wydawnictwo

    2–3 minut

    W dzisiejszych czasach przemysł muzyczny nie mógłby funkcjonować bez streamingu nagrań za pośrednictwem wybranych serwisów. Popularność stron pokroju Bandcampa, Soundclouda, Mixclouda i wielu mniejszych miejsc przeznaczonych na udostępnianie muzyki do odsłuchu online stale rośnie i nic nie zapowiada zmiany tej tendencji na świecie. Strony muzyczne w błyskawicznym tempie doceniły tę formę publikowania mniejszych i większych projektów.  Osobiście również doceniam wszystkie możliwości dotarcia do odbiorcy oferowane przez sieć internetową i często umieszczam na UCTL płyty pochodzące z Bandcampa lub Soundclouda (patrz: „Dream Something LP” Raizy Bizy, „Better Weapon” Souls Rest). Dzisiaj przyszła kolej na następny tego typu materiał – „Cloud 127” duetu King I Divine & LD Henriquez.

    Główny architekt wspólnego wydawnictwa artystów, King I Divine, zdążył już zaistnieć w świadomości słuchaczy niezależnego rapu za sprawą kilku projektów. Wychowanek Queens zebrał pochlebne opinie choćby za serię instrumentalnych materiałów „Crown Jewelz Beat tape”. Ostatnia odsłona serii beat tape’ów ukazała się w kwietniu ub.r. Jednak największe zainteresowanie osobą tego beatmakera towarzyszyło wypuszczeniu wraz z ScienZe’em w pierwszej połowie b.r. darmowego albumu „Divine ScienZe LP”. Płyta zebrała pełno pozytywnych recenzji ze strony wielu blogerów i dziennikarzy muzycznych i odegrała duże znaczenie w dotychczasowej karierze producenta. Twórca mieszkający w tej chwili w Atlancie stale rozwija się w kilku kierunkach, czego dowodem jest „Cloud 127” powstały przy udziale poetki i przedstawicielki spoken wordu z Londynu, LD Henriquez. Oryginalna i coraz rzadziej stosowana koncepcja na stworzenie materiału, nieprawdaż?

    Wydawnictwo z połowy października b.r., to follow up do pierwszego projektu duetu wydanego niemal równo rok temu, „East 54th EP”. Pierwsze skrzypce na „Cloud 127” gra King I Divine, któremu przypadła produkcja całej płyty. Beatmaker nie bał się eksperymentów i poszukiwania nowych form ekspresji, co znalazło odzwierciedlenie na całości albumu. Instrumentale zawarte na LP nawiązują do tych z poprzedniej produkcji duetu, aczkolwiek tym razem wypadają jeszcze lepiej. LD Henriquez stanowi tutaj uzupełnienie, ale właśnie dzięki niej rozwiązania zaproponowane przez jego partnera muzycznego nabierają pełnego kształtu. W niektórych momentach można odnaleźć na longplayu elementy eskapizmu, a czułość i subtelność poetki potrafi łatwo zahipnotyzować odbiorców. Piękna oda do hip hopu („Dust Keys”) poprzedza wyprawę w przestworza aż do granicy stratosfery („Stratosphere”), aby następnie sięgnąć w głąb duszy człowieka opowiadając o miłości – „Petrichor (Intermission)” – łącząc poszczególne części LP. Brakuje mi teraz takiej estetyki i dzielenia się swoimi pasjami przez artystów na płytach. „Cloud 127” stanowi wyjątkową podróż po najwyższych partiach chmur, w których tlą się cudowne uczucia, zapomniane obecnie przez większość ludzi.

    Październikowy projekt duetu artystów trafił na Bandcampa. King I Divine coraz bardziej ugruntowuje swoją pozycję w undergroundzie, udowadniając na „Cloud 127” swoją wszechstronność. Z kolei LD Henriquez niewątpliwie zasługuje na większe grono słuchaczy za sprawą umiejętności przekazywania uczuć w swoich tekstach i pasji tworzenia uduchowionych utworów.

    Aktualizacja: Kilka miesięcy po wydaniu „Cloud 127” ukazał się teledysk promujący niniejsze wydawnictwo. Obraz nakręcono do singlowego nagrania „Fly”.

    Tracklista

    1. Free Flow
    2. Aquantized
    3. Dust Keys
    4. Stratosphere
    5. Lunar Lovin
    6. Petrichor (Intermission)
    7. Midnight Trippin
    8. The Dopeness
    9. Eyes To Heaven
    10. Cumulonimbus Lullaby (Fall in Love)
    11. Limbo
    12. Fly
    13. The Treatment feat. ScienZe
  • Druga odsłona labelu Brown Bag AllStars

    Druga odsłona labelu Brown Bag AllStars

    2–4 minut

    Legendarne Fat Beats przywodzi wiele pozytywnych skojarzeń u niejednego słuchacza, jak i artysty muzycznego. Oprócz działalności wydawniczej właścicieli tej firmy, dużą rolę w środowisku hip hopowym odegrały sklepy płytowe w Nowym Jorku i Los Angeles. Fat Beats NY i LA szybko stały się miejscami jednoczącymi mnóstwo niezależnych wykonawców oraz chętnie odwiedzanymi przez powszechnie uznanych twórców. Niejednokrotnie w nowojorskiej i kalifornijskiej siedzibie FB powstawały pomysły na wspólne projekty różnych postaci, a niekiedy dochodziło nawet do zawiązywania się zespołów pod dachami filii w The Big Apple i Mieście Aniołów. Właśnie w Fat Beats NY został założony kolektyw Brown Bag AllStars. The Audible Doctor i spółka wypuścili na początek poprzedniego miesiąca nowy projekt – „Brown Label Part 2”.

     Stali bywalcy serwisu zapewne zauważyli, iż członkowie BBAS od dawna trafiają ze swoimi materiałami na stronę. Dotyczy to zarówno solowych nagrań przedstawicieli tej formacji, jak i przedsięwzięć realizowanych w ramach crew. Wśród pierwszego rodzaju wydawnictw w tym roku ukazał się przede wszystkim debiutancki album Koncepta, „Awaken”. Oprócz tego J57 wydał dwie płyty – „The Ports EP” i „2057 EP” – oraz ukazały się jeszcze „Wellstone EP” Soul Khana i „I Think That…” EP The Audible Doctora. Wszystkie projekty zostały ciepło przyjęte przez opinię publiczną, co umożliwiło ww. postaciom na umocnienie swoich pozycji w undergroundzie. Jeżeli dołożymy do tego udany ubiegłoroczny longplay Brown Bag AllStars, „Brown Bag Season Volume 1”, to okaże się, iż ten nowojorski kolektyw posiada coraz więcej sympatyków pokładających w nich wiele nadziei. Oczekiwania odbiorców rosną w miarę kolejnych płyt, o czym zdają sobie sprawę artyści. W oczekiwaniu na drugą pełną płytę BBAS, przygotowano rozszerzoną EP-kę, „Brown Label Part 2”, przedstawiającą przedsmak większego projektu zespołu.

    Ostatnie wydawnictwo Nowojorczyków ukazało się 4 września b.r., w gorącym okresie w branży muzycznej związanym z licznymi nowymi projektami muzycznymi. Jednak za sprawą swojej marki i ugruntowanej pozycji w niezależnych kręgach hip hopowych, BBAS nie musiało się martwić o odbiór tego wydawnictwa. „Brown Label Part 2” w wersji podstawowej zawiera 5 premierowych utworów i 3 remiksy. W takiej formie materiał trafił do obiegu, aczkolwiek przy zakupie płyty grupa dokłada 6 bonusowych tracków. Produkcją EP-ki zajęli się uznani beatmakerzy – DJ Rhettmatic (The Beat Junkies), EP (The Doppelgangaz), w tym członkom Brown Bag AllStarsJ57, The Audible Doctorowi, Deejayowi Elementowi. Wśród kompozycji pochodzących z tego materiału, najbardziej wyróżnia się świetne „Say It Now” z Akie Bermissem, „Rhett Committed Murder” oraz tribute poświęcony Fat Beats NY, „406”. Za warstwę liryczną odpowiadają niemal po równo Koncept, Soul Khan, J57 i The Audible Doctor. Wszyscy raperzy posiadają odmienne style, można ich bez problemu od siebie odróżnić, co sprawia, iż całość płyty wypada w bardziej przyswajalnej formie dla słuchaczy. Wrześniowe wydawnictwo Brown Bag AllStars to przyjemna przystawka przed daniem głównym w postaci nadchodzącego kolejnego albumu formacji.

    „Brown Label Part 2” trafiło do odsłuchu na Bandcampa. Za pośrednictwem tego serwisu można nabyć wydawnictwo w cenie $5. BBAS promuje swój ostatni projekt poprzez klipy nagrane do „406” i „Say It Now”. Oprócz działalności w ramach crew, członkowie nowojorskiego skupiają się na solowych produkcjach (coś mi podpowiada, że to będzie przyszłością przedstawicieli kolektywu). Najciężej pracującym przedstawicielem formacji jest (o czym wspominałem już wyżej) The Audible Doctor. 30 października ukaże się jego album „Doctorin”, którego producentem wykonawczym będzie Large Professor. W przyszłym tygodniu możecie spodziewać się publikacji na jego temat w serwisie.

    Tracklista

    1. E Holla Intro (prod. DeeJay Element)
    2. BRWN (prod. EP of The Doppelgangaz)
    3. Rhett Committed Murder (prod. DJ Rhettmatic; cuty DeeJay Element)
    4. Say It Now feat. Akie Bermiss (prod. J57; cuty DeeJay Element)
    5. 406 (prod. The Audible Doctor)
    6. BRWN (J57 Remix)
    7. Rhett Committed Murder (Audible Doctor Remix)
    8. Say It Now (DeeJay Element Remix)
  • Purpose i Confidence ze wspólną produkcją

    Purpose i Confidence ze wspólną produkcją

    3–4 minut

    Płyty muzyczne tworzone przez hip hopowe duety, to jedna z najbardziej klasycznych form w tym gatunku muzycznym, o czym powinien pamiętać każdy sympatyk tej kultury. Wiele albumów nagranych przez tandemy złożone rapera i producenta przeszło do klasyki, a odbiorcy rapu po dziś dzień chętnie do nich wracają. Współcześni artyści także pamiętają o dawnych czasach i próbują nawiązywać do pięknych tradycji Gang Starr, Pete Rocka & C.L. Smootha, EPMD, Kool G Rapa & DJ’a Polo, Erika B. & Rakima i innych kultowych postaci. W tym momencie większość słuchaczy oczekuje na zapowiedziane dwa projekty 9th Wondera – „The Solution” z Buckshotem i „The Final Adventure” z Mursem. Jednak zanim pojawią się artykuły na stronie o tych albumach, to proponuję zapoznać się z innym materiałem stworzonym przez duet wykonawców – „The Purpose of Confidence” Purpose’a & Confidence’a.

    Twórcy muzyczni odpowiedzialni za powstanie tego albumu nie są może szczególnie znani w undergroundzie, ale nie należą też do nieopierzonych debiutantów na scenie. Purpose zaistniał w niezależnych kręgach hip hopowych głównie za sprawą działalności w grupie Tragic Alies. Formacja składająca się oprócz niego z Esteego Nacka i Codenine’a, ma na swoim koncie wydanych kilka mixtape’ów (m.in. „The Gray Skies Mixtape” z 2007 oraz „Track Of The Week Mixtape” z tego roku). Ponadto zespół wypuścił w ub.r. debiutancką płytę „The Tree Of Knowledge Of Good And Evil”. Oprócz tego na koncie rapera zapiszemy kilka solowych wydawnictw – „The Soul Purpose Mixtape” (2008) i „Better Than Your Album: Reloaded” (2011). Emcee specjalizuje się w bardziej ulicznej odmianie rapu, nie raz krążąc wokół ciemnej strony muzyki

    Z kolei Confidence do poprzedniego roku trudnił się produkcją utworów dla innych artystów. Beatmaker przez ostatnie 6 lat współpracował z wieloma wykonawcami, wśród których znajdziemy Arcane’a, Edu Leedza, Blak Madeen (Al-J &Yusuf), Elemental Zazen, Rite Hooka i M Dota. Przełom w jego karierze stanowił wydany wspólnie z Rashadem pod koniec 2011 roku album „The Element Of Surprise”. Pochlebne recenzje i opinie dotyczące tego projektu oraz pochwały płynące w stronę mieszkańca Bostonu za współczesne brzmienie hip hopowe czerpiące garściami ze Złotej Ery pozytywnie wpłynęły na jego dalsze poczynania. W związku z tym, „The Purpose of Confidence” rysowało się w jasnych barwach.

    Wydawnictwo pochodzące z połowy września b.r. ukazało się nakładem coraz lepiej prosperującego Ill Adrenaline Records. 15 utworów zgromadzonych na tym wydawnictwie to nic innego jak oda do hip hopu z lat 90.tych.

    Purpose i Confidence dostarczyli nagrania przywodzące na myśl esencjonalny rap z czasów Złotej Ery. Obaj artyści poszli na pewne ustępstwa w celu osiągnięcia jak najlepszego końcowego wyniku wspólnej kooperacji. Purpose umiejętnie postarał się dobrać tematykę poszczególnych utworów i poprawił swoje flow w stosunku do wcześniejszych produkcji. Z kolei jego partner muzyczny dopasował podkłady muzyczne do warsztatu rapera, stawiając na mocne bębny i starą szkołę samplingu. „The Purpose of Confidence” przypadnie do gustu wszystkim purystom hip hopowym, ale fani ukierunkowani na nowoczesne brzmienie płyt rapowych niekoniecznie docenią ten projekt. Zresztą widać to po nikłej liczbie wzmianek o tym materiale na stronach muzycznych. Szkoda, ponieważ ten materiał bez dwóch zdań zasługuje na szersze uznanie ze strony odbiorców.

    Wspólne dzieło duetu niezależnych artystów jak dotąd ukazało się w formacie elektronicznym i na płycie CD. Premiera wydania winylowego albumu odbędzie się 13 listopada. „The Purpose of Confidence” promują 3 single – „Vision of Excellence” z udziałem Cormegi & Esteego Nacka, „Unstoppable” oraz „Rain Drops” nagranym wraz z Alize Lugo. Do dwóch ostatnich nagrań zrealizowano dodatkowo teledyski. Dodatkową zachętą do sięgnięcia po longplay Purpose’a & Confidence’a są snippety wydawnictwa. Kolekcjonerzy płyt powinni być też zadowoleni z faktu, iż katalog Ill Adrenaline Records znajduje się w polskiej dystrybucji.

    Tracklista

    1. The Break Down
    2. Rep to Death
    3. Vision of Excellence feat. Cormega & Estee Nack
    4. Rain Drops feat. Alize Lugo
    5. Murderous Verses
    6. Felony Findings
    7. Promise Me this
    8. So Goes the Story
    9. Whats it Mean You feat. Code Nine
    10. Flawed feat. M-Credible
    11. Old to the New
    12. Thye Way that I Sound
    13. Unstoppable
    14. Harsh Realities
    15. I Hate Good Byes
  • Cotygodniowy przegląd informacyjny #15

    Cotygodniowy przegląd informacyjny #15

    4–7 minut

    Baczny obserwator wyłapie każdego dnia co najmniej kilka wartościowych newsów ze świata muzycznego. Jeżeli jednak rozciągniemy dany przedział czasu do tygodnia, to łatwo można przegapić wiele informacji pochodzących z wybranego okresu. Trudno się temu dziwić, skoro codziennie pojawia się masa mniejszych i większych wydarzeń w branży, przez co często wydaje się niemożliwym odnalezienie pomiędzy masą nowin. U Call That Love stara się pomagać w selekcji istotnych wiadomości z danego tygodnia za pośrednictwem cyklu „Cotygodniowy przegląd informacyjny”. Przed Wami kolejna porcja uprzednio wybranych newsów od artystów z całego globu.

    Kolejne wydanie informacje rozpoczynamy od wizyty na Antypodach. Australijski Emcee Nix wypuścił w tym tygodniu nowy projekt zatytułowany „The Nixtape”. Mixtape zawiera 12 tracków, w których gościnnie występują m.in. Percee P, Illmaculate, Losty, Tycotic & LHA. Mieszkaniec Canberry udostępnił swoje wydawnictwo całkowicie za darmo na Bandcampie. Jeszcze w tym tygodniu więcej informacji o tym materiale na stronie.

    Random (Megaran) prezentuje remix „Faculty Lounge” oryginalnie pochodzący z projektu „Language Arts: Volume Two”. Alternatywna wersja nagrania z udziałem Homeboya Sandmana została rozszerzona o dodatkowych artystów (Donwill, Sammus) i zapowiada kolejną część serii „Language Arts”. Produkcją tracka zajął się DN3, a scratche dostarczył DJ LES735.

    Man Bites Dog Records prezentuje nowy teledysk promujący album Stu Bangasa & Vanderslice’a, „Diggaz With Attitude”. Tym razem zrealizowano klip do utworu traktującego o współczesnych wikingach wg pomysłu Apathy’ego & Waisa P. „Vikings” to kolejny dobry wybór na nagranie zachęcające do zapoznania się z całością tego longplaya.

    Znany z tegorocznego projektu z Scienze’em („Divine ScienZe LP”), King I Divine, przygotował nowy materiał. Producent wespół z artystką LD Henriquez przedstawia „Cloud 127”, płytę będącą kontynuacją albumu duetu z 2011 roku, „East 54th”. Spoken word w połączeniu ze stricte instrumentalnymi nagraniami brzmi świetnie. Wydawnictwo dostępne do odsłuchu/pobrania za pośrednictwem Bandcampa.

    Wytwórnia płytowa Melting Pot Music z niemieckiej Kolonii znajduje się na fali wznoszącej. Coraz więcej wydawnictw tego labelu trafia do szerokiego grona odbiorców na całym świecie. Ostatni album wydany nakładem MPM, „Supa Soul Sh*t” S3 (Miles Bonny & Brenk Sinatra), ma wszelkie predyspozycje ku temu, aby odnieść spory sukces. Świeżo brzmiące wydawnictwo jest dostępne do odsłuchu na Bandcampie.

    Mello Music Group systematycznie powiększa swoją rodzinę. W tym roku do labelu dołączył choćby zespół The Black Opera. Po uprzednio wydanych projektach – „Overture” i „EnterMission” – formacja przygotowuje się do wypuszczenia kolejnego materiału, „Libretto: Of King Legend”. Singiel „Balcony” zwiastuje nadchodzący album, którego premierę wyznaczono na 30 października.

    Duck Down Music ma pełne ręce roboty tej jesieni. Najpierw nakładem tej wytwórni płytowej ukazały się płyty Ruste Juxxa & The Arcitype’a („V.I.C.”), Mursa & Fashawn („This Generation”) i Skyzoo („A Dream Deferred”), zaś w tym momencie label przygotowuje się do wypuszczenia kolejnych materiałów. Jednym z nich będzie longplay ulubieńca wszystkich najmłodszych słuchaczy rapu Seana Price’a, „Mic Tyson”. W ubiegłym tygodniu trafił do sieci singiel promujący LP – „Bar-Barian”. Premiera albumu w przedostatni dzień października.

    Producent rodem z Niemiec, Pawcut, sięga po stylistykę czarnych filmów i przedstawia video do singla „N.O.I.R.E.”. Obraz stworzony do utworu pochodzącego z instrumentalnej EP-ki „The Stuff That Dreams Are Made Of” wykorzystuje ujęcia z klasyki noir, „The Maltese Falcon” („Sokół maltański”) z 1941 roku. Wydawnictwo niemieckiego beatmakera można odsłuchać i/lub pobrać za pośrednictwem Dusted Wax Kingdom.

    Мишка prezentuje nowe wydawnictwo legendarnego beatmakera, DJ’a Muggsa. „Sound Clash Business” to krótki projekt zawierający 5 utworów The Soul Assassina. Gościnnie pojawili się na EP-ce A$AP Rocky oraz Chuck Inglish z The Cool Kids. Całość do pobrania za darmo na Bandcampie. Wygląda na to, że to tylko rozgrzewka przed większym projektem szykowanym przez poważanego w środowisku artysty.

    13 października odbyła się premiera kolejnej kompilacji sygnowanej przez Mad-Hop. Wydawnictwo zatytułowane jako „Mad-Hop Vol. 5” zawiera 23 utwory wykonawców z różnych stron świata. Projekt promuje video umieszczone na Vimeo. Poprzednia część tej serii trafiła do serwisu, więc podobnie stanie się w przypadku 5 odsłony świata Mad-Hop.

    Sympatycy damskiego hip hopu powinni ucieszyć się na tę informację. Mieszkająca w Amsterdamie La Melodia wypuściła nowy singiel i videoclip zrealizowany do niego. „Spaced Out” to zachwycający teledysk stworzony do niemniej udanego nagrania, którym artystka udowadnia swój nieprzeciętny talent. Nagranie można pobrać bezpłatnie w tym miejscu.

    Georgia Anne Muldrow uczestniczy w kolejnym projekcie. Niezwykle często nagrywająca artystka tym razem przystąpiła do wspólnego materiału z DJ’em Romesem pod nazwą Blackhouse. „The Blackhouse” zapowiada się smakowicie dla fanów brzmień muzycznych silnie inspirowanych minioną epoką oraz nawiązaniami do Afriki Bambaty and The Soulsonic Force, Kraftwerka, DJ’a Omegi i im podobnych twórców. Singiel „fOnkie Journey” promuje cały album nowo powstałej grupy, który trafił już do sprzedaży.

    „Sorry To Bother You” przyciąga uwagę niejednego fana The Coup. Wygląda na to, iż nadchodzący album Bottsa Rileya i spółki należy do czołówki najbardziej wyczekiwanych produkcji tej jesieni. Dzięki takim singlom jak „WAVIP” (rozszyfrowanie skrótu w refrenie) zainteresowanie tym materiałem może tylko wzrosnąć. Das Racist & Killer Mike (niespodziewane połączenie tych wykonawców) jako goście spisują się bardzo przyzwoicie.

    Od pewnego czasu bacznie przyglądam się działalności labelu Ill Adrenaline Records. Trzeba przyznać, iż ta wytwórnia płytowa systematycznie rozwija się i zmierza w dobrym kierunku. Po wydaniu albumu Purpose’a & Confidence’a„The Purpose of Confidence” – przyszła kolej na płytę Beneficence’a, „Concrete Soul”. We wtorek ukazał się kolejny singiel zapowiadający wydawnictwo rapera z New Jersey, „Put It On The Wire”. Premiera longplaya już 13 listopada.

    Jeszcze jedno info od Duck Down Music. 16 października zaprezentowano videoclip promujący nadchodzący wspólny album 9th Wondera & Buckshota, „The Solution”. Obraz nagrano do singla „The Change Up”. Premiera jednego z najciekawszych wydawnictw tegorocznej późnej jesieni już 13 listopada nakładem Jamla Records/Duck Down Music. Oczekiwania odbiorców pamiętających czasy pierwszego projektu tego duetu, „Chemistry”, na pewno są wysokie wobec tego materiału. Za trzy tygodnie przekonamy się, czy uznani artyści spełnią wymagania opinii publicznej.

    2 listopada odbędzie się światowa premiera długo oczekiwanego filmu w reżyserii RZA„The Man with the Iron Fists”. Jakiś czas temu pojawił się w sieci soundtrack do obrazu oraz kolekcjonerskie wydanie OST zawierające aż 5 płyt CD, winylową 7″, plakaty i wiele innych bonusów. Całość materiału znajduje się na Bandcampie. Pozostaje też pytanie odnośnie filmu: czy ktokolwiek z Was orientuje się w temacie polskiej premiery „The Man with the Iron Fists”?

    El-P i szalony wiewiór ponownie atakują. Chociaż tym razem, to oni zostali ofiarami, a nie wyrządzali szkody innym. Videoclip do „Stay Down” wbija szpilki wielu nowym półbogom branży muzycznej i należy do jednych z najbardziej kreatywnych teledysków ostatnich tygodni. „Cancer for Cure” nadal jest godnie promowane i całe szczęście, gdyż w przeciwnym wypadku demoniczny pupil El-P rozniósłby NYC w perzynę.

  • Darmowy album: Raiza Biza – Dream Something LP

    Darmowy album: Raiza Biza – Dream Something LP

    3–4 minut

    Mieszkańcy Antypodów nie raz już gościli ze swoimi projektami muzycznymi w serwisie. Wszystko rozpoczęło się od zaprezentowania na stronie wspólnego projektu Mirage’a i Concepta, „Inner Pains”, co stanowiło świetny wstęp do opisywania twórczości innych artystów z tego regionu świata. W dalszej kolejności ukazały się na U Call That Love publikacje o materiałach SoulChefa (m.in. „Here & Now” i „Long Hot Summer”), kompilacji BlueBottle Records, albumie Home Brew, EP-ce P.R („Introspection”). W międzyczasie ponownie odwiedziłem Concepta, przedstawiając jego produkcję z sierpnia ub.r., „Impromptu Notes”. W październiku trafiły do obiegu dwa wartościowe wydawnictwa z Nowej Zelandii – „48 Hours With The Side Steps Quintet” The Side Steps Quintet i „Dream Something LP” rapera o pseudonimie Raiza Biza. Szczególnie ten drugi album wywołał spore poruszenie w undergroundzie.

    Historia rapera rezydującego obecnie w Auckland jest niezwykle bogata. Raiza Biza na świat przyszedł w stolicy Rwandy, Kigali. Wskutek niestabilnej sytuacji politycznej w kraju jeszcze jako dziecko opuścił swoją ojczyznę przenosząc się do ówczesnego Zairu (dziś Demokratyczna Republika Konga). Jednak i tam nie zagrzał miejsca zbyt długo, gdyż ponownie czekała go przeprowadzka. Przez Zambię osiadł na stałe wraz z rodziną w Johannesburgu. Przez dłuższy czas wychowywał się w Republice Południowej Afryki, ale na czas szkoły średniej zamieszkał w położonej w amerykańskiej Alabamie miejscowości Evergreen, gdzie uczęszczał do Hillcrest High School. Po pobraniu nauki w Stanach Zjednoczonych zagnało go aż do kraju Kiwi. Nowa Zelandia okazała się dla niego przyjaznym miejscem, umożliwiając rozwój na wielu płaszczyznach, w tym muzycznej. Po wypuszczeniu pierwszych nagrań („Dead Presidents”, „Patience”, „Murder to Excellence”), Raiza Biza poznał producenta Crime Heat Beatsa, co przełożyło się później na podjęcie wspólnych planów wydawniczych. Wspólna znajomość i pasja młodych twórców zaowocowała wydaniem w pierwszej połowie października projektu „Dream Something LP”.

    Darmowy album duetu niezależnych wykonawców został opublikowany w sieci dwa tygodnie temu. Singlami przygotowującymi słuchaczy na całość płyty zostały nagrania „Girl With No Name” oraz tytułowe „Dream Something”. Już za sprawą tych tracków można było przekonać się o tym, iż longplay zostaje utrzymany w klimatach soulowych i jazzowych, a ciepło emanujące od Raizy Bizy gładko dociera do sfery duchowej odbiorcy. „Dream Something LP” opiera się o laidbackowe instrumentale, stanowiące fantastyczne tło do opowieści snutych przez gospodarza tego przedsięwzięcia. Crime Heat Beats przy wsparciu SoulChefaS.F.T., Si-Resa & Jaya Knighta stworzył odpowiada za udaną warstwę muzyczną wydawnictwa. Emcee opowiada o sprawach codziennych, jak i bliskich jego korzeniom. Swobodnie przechodzi od tematów związanych z relacjami międzyludzkimi, miłością, do obserwacji społecznych i opisywaniu życia Afrykanina na obczyźnie. Artysta często nawiązuje do dawnych lat, co ma swój finał w kończącym projekt „Back in the Day”. Płytę skonstruowano w przemyślany sposób, a dzięki swojej spójności i lekkości materiał zgromadzony na longplayu potrafi oderwać od rzeczywistości na około 45 minut, zaś gościnne występy Amandy Djo, Esther StephensGenocide’a są znakomitym urozmaiceniem tego albumu.

    „Dream Something LP” zostało udostępnione do odsłuchu za pośrednictwem Bandcampa. Darmową płytę można pobrać z tego serwisu i/lub korzystając z poniższego odnośnika. Raiza Biza planuje też wydać projekt w wersji fizycznej, której można oczekiwać za około miesiąc. Jeżeli ktokolwiek z Czytelników strony pragnąłby zamówić wydawnictwo, to mogę bezpośrednio ułatwić wszelkie formalności z tym związane. Wystarczy tylko komentarz pod artykułem lub wiadomość wysłana na adres e-mailowy ucallthatlove[at]gmail.com.

    Aktualizacja: W połowie stycznia 2013 roku pojawił się teledysk promujący album rapera mieszkającego obecnie w Auckland. Obraz nakręcono do głównego singla pochodzącego z wydanego w październiku album, „Pyramids”.

    DOWNLOAD Raiza Biza – „Dream Something LP”

    Tracklista

    1. Intro (prod. Crime Heat Beats)
    2. Pyramids (prod. Crime Heat Beats)
    3. Dream Something (prod. Crime Heat Beats)
    4. Girl With No Name (prod. S.F.T.)
    5. Thorns & Roses feat. Amanda Djo (prod. SoulChef)
    6. Sounds of Old (prod. Crime Heat Beats)
    7. Asteroids feat. Esther Stephens (prod. Crime Heat Beats)
    8. Sleepless City (prod. Si-Res)
    9. Truth Seekers feat. Genocide (prod. Crime Heat Beats)
    10. Jets & Tanks (prod. Jay Knight)
    11. No Regrets (prod. Crime Heat Beats)
    12. Back in the Day (prod. Crime Heat Beats)
  • Orkiestra symfoniczna DJ’a Sureshota

    Orkiestra symfoniczna DJ’a Sureshota

    3–5 minut

    Większość współczesnych oficyn wydawniczych stara się podążać z duchem czasu i wypuszczać muzykę obowiązującą z obecnymi trendami w branży. W związku z tym, pozostaje coraz mniej miejsca na wydawnictwa sięgające do minionych epok na scenie muzycznej. Pomimo tego, nadal działają labele specjalizujące się w wypuszczenia płyt ściśle związanych z dawnymi czasami w przemyśle muzycznej. Jedną z takich wytwórni płytowych jest Green Streets Entertainment. Amerykańska firma współpracująca z Nature Sounds posiada w swoim katalogu nagrania Kool Keitha, Vordula Megi, J Rawlsa, Ayatollaha, Roddy’ego Roda i innych twórców. W głównej mierze stanowią uprzednio porzucone i niedokończone materiały oparte o klasyczne brzmienie rapowe. Jeszcze w innej kategorii, choć nieco podobnej, należy rozpatrywać projekt Sureshot Symphony Solution i album „Elegant Aggression”.

    Forma jazzowa upowszechniła się w hip hopie ponad 20 lat temu. W tym samym czasie wyodrębnił się nurt acid jazzowy, łączący w sobie jazz jazz z funkiem i rapem. Właśnie te kręgi muzyczne są ostoją dla mieszkającego w San Francisco DJ’a Sureshota. Przedstawiciel Bay Area to doskonały przykład człowieka cienia, niepojawiającego się na ustach słuchaczy, ale mającego dużo do powiedzenia przy różnych przedsięwzięciach w branży od początku lat 90.tych. Shane Hunt przez lata pracował dla Ubiquity Records nad technicznymi szlifami płyt wydawanych przez tę wytwórnię. Oprócz tego wraz z Mr. Supremem kierował projektem dryfującym pomiędzy instrumentalnym hip hopem, a acid jazzem o nazwie Sharpshooters. Duet producencki ma na swoim koncie 3 longplaye („Choked Up”, „Buck The Saw” i „Twice As Nice”) oraz 4 dwunastki. Dzięki posiadaniu ogromnego zasobu płyt winylowych grupa dostarczyła wiele utworów o wyjątkowym brzmieniu. W ostatnich latach DJ Shureshot do samplingu dorzuca tzw. żywe instrumenty w ramach dowodzonej przez siebie wyimaginowanej orkiestry. Sureshot Symphony Solution zdążyło już zaistnieć na scenie muzycznej i zaskoczyć odbiorców swoim eklektyzmem.

    W 2007 roku trafiła do sprzedaży debiutancka płyta tego przedsięwzięcia kierowanego przez Kalifornijczyka, „Intro To An Interlude & Interlude To An Outro”. Wydawnictwo przypadło do gustu słuchaczom ceniącym sobie bogate aranżacje i produkcję LP. W połowie ub.r. rozpoczęła się kampania poprzedzająca wydanie drugiego albumu Sureshot Symphony Solution. W lipcu i sierpniu ukazały się dwa świetne single zwiastujące obszerniejszy materiał – „Mr. Fortune & Fame” z The Mighty Pope oraz „Chair On The Ceiling (Skeleton Edit)” powstałe przy wsparciu Coultraina. Oba nagrania znalazły się na trackliście EP-ki „A Good Look”. Projekt ujrzał światło dzienne niemal równo rok temu (dostępny w sprzedaży tylko na winylu) i bezpośrednio wprowadzał do zapowiedzianego na ten rok „Elegant Aggression”.

    Tracklista

    1. Chair On The Ceiling feat. Coultrain
    2. Hate The Real feat. Moeses Soulright
    3. Half Man, Half Bionic feat. Ohmega Watts
    4. Mr. Fortune And Fame feat. The Mighty Pope
    5. You Can’t Keep Running Away From Love feat. Myron & E

    Premiera drugiego pełnego wydawnictwa SSS przypadła na 25 września. Produkcja trafiła do obiegu dzięki nakładowi Sureshot Symphony Solution i dystrybucji Nature Sounds. Na płycie znalazły się wszystkie nagrania pochodzące z „A Good Look” wzbogacone o 9 premierowych kompozycji. Eklektyczny projekt sprawnie dryfuje pomiędzy różnymi gatunkami muzycznymi (rap, jazz, soul, funk, rock, reggae), lecz wszystko ma swoje korzenie w psychodelicznej formie wyrazu datowanej na lata 60. i 70.te. Pod batutą DJ’a Sureshota swoje zwrotki na longplay dograła plejada twórców kojarzonych z wieloma nurtami. Wokale na „Elegant Aggression” pochodzą od m.in. Coultraina (Hawthorne Headhunters), Moesesa Soulrighta (undergroundowy Emcee z San Francisco), Ohmegi Watts (Ubiquity Records & Lightheaded), The Mighty Pope (przedstawiciel funku z Jamajki), Myrona & E (Now Again / Timmion), Glena Rickettsa (kanadyjski wokalista). Trzeba przyznać, że jest w kim wybierać. Nawet przy takiej różnorodności wykonawców na płycie, doświadczony gospodarz wydawnictwa wyśmienicie poradził sobie z zachowaniem charakteru całości nagrań. Nad każdym trackiem unosi się specyficzny zapach retro, przywodzący na myśl czasy sprzed 3-4 dekad. Klasyczny posmak poszczególnych utworów na albumie nadaje materiałowi wspaniały charakter.

    DJ Shureshot następującymi słowami opisuje swoje tegoroczne dzieło:

    Cały projekt jest inspirowany brzmieniami psychodelicznymi. Nieważne, czy to utwór soulowe, rapowy czy reggae, wszystko opiera się na psychodelii z późnych lat 60. i wczesnych 70.tych.

    Solowe wydawnictwo DJ’a Sureshota ukazało się jak dotąd w wersji elektronicznej oraz fizycznej na płycie CD wraz z wersją instrumentalną LP (premiera wydania winylowego szykowana na 30 listopada). Green Streets Entertainment przy współpracy z Nature Sounds wypuściło singiel promujący LP, „Half Man, Half Bionic”, a także teledysk osadzony w klimatach retro do „Chair On The Ceiling”. „Elegant Aggression” smakuje najlepiej podane wieczorem, przenosząc wtedy słuchaczy kilkadziesiąt lat wstecz, do epoki, w której czas płynął znacznie wolniej, aczkolwiek niekoniecznie spokojniej.

    Tracklista

    1. Sureshot Symphony Solution Theme
    2. Chair On The Ceiling feat. Coultrain
    3. Hate The Real feat. Moeses Soulright
    4. Half Man, Half Bionic feat. Ohmega Watts
    5. Four Twenty
    6. Mr. Fortune & Fame feat. The Mighty Pope
    7. You Can’t Keep Running Away From Love feat. Myron & E
    8. Taste It
    9. Tell Me What You See feat. Moeses Soulright
    10. Singing Memories feat. Noel Ellis
    11. Easier Said Than Done feat. Ion Anomaly
    12. Skeletons
    13. Soundbwoy Massacre feat. Glen Ricketts & Mad Fanatic
    14. In The Name Of The Father feat. Glen Ricketts
Translate »