Autor: Witalij

  • Jutro rozpoczyna się adidas Originals Rocks the Floor

    Jutro rozpoczyna się adidas Originals Rocks the Floor

    2–3 minut

    Już tylko godziny pozostały do rozpoczęcia zapowiadanej od kilku tygodni imprezy adidas Originals Rocks the Floor. W dniach 2-3 marca w warszawskim Soho Factory zagoszczą znamienici wykonawcy muzyczni, bboye i bgirls, artyści street artowi oraz publiczność z różnych stron kraju. Kilka tygodni temu zamieściłem w serwisie zapowiedź tego wydarzenia, a teraz przyszła kolej na bliższe przedstawienie poszczególnych elementów tego eventu. Wszystko podane w łatwo przyswajalnej, skrótowej formie.

    Główną częścią imprezy należy uznać zawody bboyowe rozgrywane w różnych kategoriach. Konkurs breakdance’owy podzielono na grupy, do których zostali przypisane poszczególni uczestnicy tych zmagań. Obok Kids Battle i B-Girls Battle odbędą się walki bboyów rozgrywane  (podobnie zresztą jak pozostałe contesty) w formie 1 vs 1. Do udziału w tych zawodach zaproszono tzw. Great 8, składającej się ze znamienitych tancerzy z różnych zakątków świata:

    • Thesis (Knuckleheads Cali) – USA
    • MN Joe (Knuckleheads Cali) – USA
    • Yarko (Lajony Kingz/Polskee Flavour) – Polska
    • Flea Rock (Skill Methodz) – USA
    • Gravity (Dynamic Rockers/5 Crew Dynasty) – USA
    • Xisco (Hustle Kidz) – Holandia
    • Roxrite (Renegades/Squadron) – USA
    • Cheerito (Illusion Of Exist) – Rosja

    Finał Kids Battle odbędzie się pierwszego dnia adidas Originals Rocks the Floor o godz. 21:00, zwyciężczyni B-Grils Battle zostanie wyłoniona drugiego dnia imprezy po godz. 16:00, natomiast panowie rozstrzygną finałową potyczkę w sobotę o godz. 17:00. Wszystkie bitwy przeprowadzone w ramach różnych kategorii poprowadzi Zajcew.

    Jeden z zaproszonych sędziów na wydarzenie, legendarny Ken Swift (Rock Steady Crew) poprowadzi także warsztaty taneczne. Początek 1,5 godzinnej lekcji z żywą legendą hip hopu w sobotę o 10:30 w Centrum Promocji Kultury przy ul. Brukselskiej 23.

    W trakcie trwania wydarzenia zaprezentują się również artyści street artowi. Prace wszystkich zaproszonych twórców będzie można podziwiać na terenie Soho Factory zarówno w piątek, jak sobotę. W tej części warszawskiego eventu pokażą swoje umiejętności kolejno:

    • Tuse
    • Looney
    • Czarnobyl
    • Uber
    • Swanski

    Swoistym zwieńczeniem tegorocznej edycji adidas Originals Rocks the Floor będzie część koncertowa, której początek zaplanowano na 3 marca o godz. 20:00. Jako pierwszy wystąpi na scenie Ostry, szykujący się do wydania albumu w ramach grupy Tabasko. Wczoraj ukazał się singiel „Wychowani w Polsce” promujący album kolektywu zatytułowany „Ostatnia Szansa Tego Rapu”. Łodzianin zapewne postara się o dobrą atmosferę przed pojawieniem się dwóch niezrównanych artystów zza Wielkiej Wody, Pharoahe Moncha i Yasiina Beya (dawniej Mos Def). Pierwszy z nich, może zaliczyć ostatnie kilkanaście miesięcy do co najmniej udanych. Ostatnia płyta członka Organized Konfusion, „W.A.R. (We Are Renegades)” (Duck Down Music) spotkała z pozytywnymi opiniami i recenzjami. Całkiem niedawno ukazał się ostatni videoclip powstały do jednego singla „Still Standing” z udziałem Jill Scott, pochodzącego z ubiegłorocznego LP rapera. Z kolei Yasiin Bey, który swoją drogą po raz pierwszy odwiedzi Polskę właśnie podczas nadchodzącego eventu, stara łączyć się karierę muzyczną i filmową. W zeszłym roku wystąpił w serialu TV „Dexter”, zapowiedział zmianę pseudonimu wraz z 2012 rokiem oraz ogłosił reaktywację projektu Black Star (wraz z Talibem Kwelim). Ponadto raper powinien pojawić się na kompilacyjnym wydawnictwie „G.O.O.D. Music: The Album” wytwórni Kanyego Westa. Ostatnio wykonawca z Brooklynu wypuścił teledysk do nagrania „N***** in Poorest”.

    Szczegółowe informacje oraz wszelkie newsy o adidas Originals Rocks the Floor znajdują się na oficjalnej stronie wydarzenia oraz fan page’u przedsięwzięcia na Facebooku.

  • Nagrania z katalogu Coalmine Records na kompilacji M-Phazesa

    Nagrania z katalogu Coalmine Records na kompilacji M-Phazesa

    3–4 minut

    Narodowościowe odłamy kultury hip hopowej w różnych częściach świata, stworzyły już własną i piękną historię. W tej kategorii najczęściej wymienia się następujące kraje: Wielką Brytanię, Francję, Niemcy, Japonię i Australię (wiele innych państw można dopisać do tej listy). Ostatni z ww. krajów często określa się mianem najświeższego miejsca dla płodnych i uzdolnionych artystów, postrzegających hip hop w swój własny i wyjątkowy sposób. Bliss n Eso, Hilltop Hoods, Pegz, Katalyst, Def Wish Cast, Brad Strut i wielu innych przedstawicieli tej kultury nadaje jakości australijskiej scenie hip hopowej. Obok nich znajduje się producent M-Phazes, od kilku lat najjaśniej świecąca postać z Krainy Kangurów na świecie. 14 lutego b.r. ukazał się najnowszy projekt beatmakera, kompilacyjny album zawierający nagrania z katalogu Coalmine Records – „Phazed Out”.

    Australijscy artyści hip hopowi osiągnęli duże sukcesy na rodzimej scenie muzycznej, zaś wybrani z nich mogą poszczycić się również osiągnięciami w skali międzynarodowej. W ostatnim czasie wiele miejsca zostało poświęconego dla Bliss n Eso i Hilltop Hoods (znaleźli się nawet na okładce wpływowego magazynu Rolling Stone). Obok tych wykonawców świetnie sobie radzi też właśnie M-Phazes. Producent muzyczny pochodzący z Melbourne, w błyskawicznym tempie przeszedł drogę z undergroundowej postaci kooperującej z rodzimymi twórcami do beatmakera rozchwytywanego przez prawdziwych tuzów w przemyśle fonograficznym.

    Styl producencki Australijczyka, określany mianem fuzji neo-soulu i boom bapu wraz ze współczesnym tchnieniem, okazał się strzałem w przysłowiową dziesiątkę. Lista grup, raperów i wokalistów współpracujących z producentem rodem ze Złotego Wybrzeża, jest naszpikowana mniejszymi i większymi gwiazdami. Slaughterhouse, Talib Kweli, Pharoahe Monch, Emilio Rojas, Sean Price, Royce 5’9″, Elzhi, Redman, Amerie, Skyzoo – to tylko niektóre osobistości z tego zestawienia. W porównaniu do pokaźnej liczby gościnnych udziałów na płytach innych artystów, dość przeciętnie póki co wypadają solowe płyty producenta. W 2010 roku ukazał się album producencki nagrany wespół z australijskimi Emcees, „Good Gracious”. Natomiast w zeszłym roku trafił do obiegu wspólny materiał z Emilio Rojasem, „Phaze One”. 2012 rok beatmaker postanowił rozpocząć od kompilacyjnego wydawnictwa zawierającego remixy utworów należących do Coalmine Records, „Phazed Out”.

    Kierowany przez DJ’a Dutchmastera label ma na swoim koncie wydanych po kilka singli, longplayów i składanek. Do najważniejszych z nich należą: kompilacje „Can You Dig It? – Five Year Anniversary Compilation” i „The Foundation” Shuko, „Hunger Pains” Bekaya oraz amerykańska wersja „Global Takeover 2: Nu World” El Da Senseia & The Returners. Na początku b.r. Coalmine Records zaprosiło M-Phazesa oraz DJ’a Rhettmatica do przebrania swojego katalogu i złożenia „nowego” projektu. „Phazed Out” zawiera remixy nagrań mnóstwa artystów, które poddano lekkiemu liftingowi. Saigon, Inspectah Deck, Bekay, Big Noyd, Phil The Agony, Termanology, Shabaam Sahdeeq, Torae, Chubb Rock, Sadat X, Heltah Skeltah, CL Smooth, Skyzoo, Masta Ace, Brown Bag AllStars, El Da Sensei, Mela Machinko, J-Live – wszyscy znajdują się na tym kompilacyjnym wydawnictwie. M-Phazes pod czujnym okiem członka DJ’a Rhettmatica stworzył dynamiczną produkcję, przypominającą słuchaczom o poszczególnych trackach i wykonawcach.

    Promocja oraz publikacja kompilacyjnego wydawnictwa przypadło dla Diamond Media 360, firmy marketingowej będącej częścią Coalmine Records, dedykowanej też niezależnym wydawcom i artystom. „Phazed Out” trafiło do odsłuchu na Soundcloud, gdzie można także przejrzeć katalog pozostałych promowanych przez DM360.

    Aktualizacja: W ramach kampanii promocyjnej „Phazed Out” powstał wideoklip do utworu „What It’s All About” z udziałem członków Brown Bag AllStars.

    Tracklista

    1. Intro feat. Sha Money XL, Emilio Rojas & DJ Premier
    2. The Raw feat. Saigon, Inspectah Deck & Bekay
    3. All Out feat. Big Noyd, Phil The Agony, Krondon & Mista Sinista
    4. Underground Railroad feat. Famoso, Termanology, Shabaam Sahdeeq, Phantasm, Chubb Rock & Sadat X
    5. I’m the Reason feat. Bekay
    6. Midnight Madness feat. Heltah Skeltah
    7. Another Classic feat. Burke & Torae
    8. Perfect Timing feat. CL Smooth & Skyzoo [Phazed Out Remix]
    9. Brooklyn Bridge feat. Bekay & Masta Ace
    10. What It’s All About feat. Brown Bag AllStars
    11. 2 the Death feat. El Da Sensei & Mela Machinko
    12. Super Good feat. J-Live
  • Darmowy album: Blossom – Blue Balloons

    Darmowy album: Blossom – Blue Balloons

    2–3 minut

    Szeroko pojęte brzmienia instrumentalne przeżywają swój rozkwit i sukcesywnie docierają do nowych odbiorców. Akceptacja wydawnictw muzycznych pozbawionych warstwy wokalnej staje się coraz powszechniejsza także nad Wisłą. Nastawienie słuchaczy do tego rodzaju muzyki wygląda znacznie lepiej niż kilka lat temu, chociaż momentami nadal trzeba sporo natrudzić się, aby przekonać ludzi do sięgnięcia po takie materiały. Z drugiej strony, niezmiernie cieszy każdy kolejny projekt polskich artystów obarczony etykietą brzmień instrumentalnie, nieważne, czy chodzi tutaj o tzw. future beats, beat tape’y, czy melodyczne płyty. Pod koniec ub.r. rodzima oficyna wydawnicza Export Label wypuściła longplay producenta o pseudonimie Blossom – „Blue Balloons”. Interesujący album spotkał się z ciepłym przyjęciem zarówno w kraju, jak i zagranicą.

    Powstały w połowie 2010 roku Export Label może poszczycić się wydaniem kilku wartościowych wydawnictw muzycznych. Muzyka spod znaku tego tzw. netlabelu dryfuje pomiędzy współczesną stylistyką instrumentalnego hip hopu, a różnymi brzmieniami elektronicznymi, gdzieniegdzie z domieszkami innych gatunków muzycznych. Do tej pory ukazało się kilka płyt sygnowanych logiem tej oficyny wydawniczej – GNs Compilation „Break Asymmetry”, „International Post-War Chill” Cuefxa, „Extracerebral” autorstwa Mr.S. W drugiej połowie grudnia przyszła kolej na debiutanckie LP Blossoma„Blue Balloons”.

    Rodzimy beatmaker pojawił się uprzednio na EP-ce Cuefxa, „Whale EP”, dostarczając jeden z remiksów tytułowego nagrania zawartego na tym projekcie. Materiał na „Blue Balloons” jest zwieńczeniem kilkunastu miesięcy intensywnej pracy Blossoma. Efekt końcowy został wypełniony wieloma gitarowymi motywami przewodnimi przypisanymi do stylu downtempo, rozbudowaną i charakterystyczną sekcją rytmiczną oraz dopełniającą, soczystą linią basową. Wszystkie te dźwięki zostały jeszcze otoczone ulotną, autorską aurą, czyniącą z wydawnictwa pełnowartościową strawę muzyczną. Tytułowe nagrania, „Double K.”, „Nightbeat”, czy „Road of Wind” stanowią reprezentatywne utwory dla twórczości członka Export Labelu, ukazując jego podejście do tworzenia muzyki. Oprócz premierowych tracków znalazło się również miejsce dla ww. remiksu „Whale” z udziałem Doministry’ego. Kompozycje na longplayu idealnie oddają tytuł płyty, nadającej się do słuchania zarówno podczas długich i niekończących się wieczorów, jak i na powitanie lekkiej i subtelnej wiosny.

    Premierowy pełen album Blossoma został udostępniony do odsłuchu na Soundcloudzie Bandcampie. Projekt można pobrać za darmo korzystając z poniższego linka, a także nabyć w cenie 20 zł odwiedzając sklep Export Labelu. „Blue Balloons” został wydany w limitowanym nakładzie 140 sztuk. Ukazało się też promo video płyty, w pełni oddające klimat całości LP.

    Aktualizacja: Pod koniec 2013 roku Blossom wydał drugą płytę, „The Longest Journey”. Projekt wypuszczony nakładem znanej wytwórni płytowej Project: Mooncircle rozszerzono też o jego pierwszy album, który doczekał się premiery na płytach winylowych. Wydawnictwa są dostępne w sprzedaży na Bandcampie.

    DOWNLOAD Blossom – „Blue Balloons”

    Tracklista

    1. 169
    2. Blue Balloons
    3. Canvas
    4. Double K.
    5. Nightbeat
    6. Eternaldream
    7. Noon’s Bourg
    8. Three Isles
    9. Road of Wind
    10. Cuefx feat. Doministry – Whale (Blossom remix)
  • Limitowana edycja najnowszego singla Mr. J. Medeirosa na winylu

    Limitowana edycja najnowszego singla Mr. J. Medeirosa na winylu

    2–3 minut

    Przy promocji muzyki posługuje się obecnie szerokim wachlarzem zabiegów marketingowych, mających na celu przyciągnięcie słuchaczy na dłużej niż kilka minut (jednokrotne odsłuchiwanie singli i albumów zdarza się nader często). Jedną z najczęściej spotykanych metod promocyjnych jest rozdawanie wydawnictw muzycznych całkowicie za darmo, technika upowszechniona już ładnych kilka temu. Natomiast na drugim miejscu usadowiła się strategia połączona z magicznym zwrotem – limitowana edycja. Wypuszczanie wszystkiego, co możliwe z dopiskiem „limitowany/-a” weszło w krew wydawców i artystów i spychając na dalszy plan podpieranie się dziesiątkami gościnnych występów na danych produkcjach. Właśnie w ten sposób przebiega promocja najnowszego singla Mr. J. Medeirosa „Pale Blue Dot”, wydanego przez The Find Magazine w limitowanej edycji płyty winylowej.

    Artysta pochodzący z Colorado Springs z powodzeniem kontynuuje karierę muzyczną, zyskując liczne grono sympatyków na całym globie. Wchodzący niegdyś w skład undergroundowego zespołu The Procussions raper, dał się poznać jako wszechstronnie uzdolniony wykonawca. O jego postaci i dotychczasowych dokonaniach przyjdzie jeszcze szerzej wspomnieć, jednak te kwestie przeznaczę na późniejszy termin, zbiegający się z jego nadchodzącym EP. Po wydanym w czerwcu ub.r. albumie „Saudade”, szykuje się do wypuszczenia „Pale Blue Dot” EP. Zanim to jednak nastąpi, ukazał się przedsmak tego projektu – tytułowy singiel wytłoczony na winylu.

    Oryginalne nagranie zostało oparte o produkcję Stro Elliota (ex-The Procussions), zaś partie wokalne przypadły Gianninie Ashe. Wspominana już wcześniej w serwisie holenderska strona internetowa, The Find Magazine zajęła się wydaniem tego singla na wosku. Limitowana edycja tłoczona na niebieskim winylu, zawiera dodatkowo remix „Pale Blue Dot” w wykonaniu 20syla i dodatkowym udziałem Shada. Egzemplarze winylowego singla powinny szybko znaleźć nabywców, nie tylko ze względu na wartość artystyczną (interesujący zaangażowany utwór) lecz również na sposób wydania, do czego nawiązałem we wstępie artykułu. Zresztą ten trik marketingowy pojawia się niemal w każdej sferze życia codziennego, powodując, iż człowiek reaguje z większym entuzjazmem na rzeczy obarczone hasłem limitowana edycja.

    Zamówienia na limitowaną winylową edycję „Pale Blue Dot” (w sprzedaży znajduje się 200 sztuk płyt) można składać na Bandcampie. Mr. J. Medeiros udostępnił także singiel do darmowego pobrania. W ten sposób rozpoczęto kampanię promocyjną „Pale Blue Dot” EP, a do wydania tego materiału trzeba poczekać do połowy maja. Coś mi podpowiada, że otrzymamy kolejne wartościowe wydawnictwo od tego artysty.

    Tracklista

    Strona A
    Pale Blue Dot feat. Giannina Ashe (prod. Stro Elliot)

    Strona B
    Pale Blue Dot feat. Giannina Ashe & Shad (20syl remix)

  • Nujabes – ikona melodycznego hip hopu

    Nujabes – ikona melodycznego hip hopu

    3–4 minut

    Muzyka instrumentalna zajmuje ważne miejsce wśród ogółu wydawnictw publikowanych na stronie. Instrumentalne brzmienia wywodzące się ze stylistyki hip hopowej z roku na rok zyskują coraz większą popularność i trudno negować pozycje tego nurtu na światowej scenie muzycznej. Istotną rolę w rozwoju tej muzyki odegrali artyści rodem z Japonii. Melodyczny instrumentalny hip hop bardzo wiele zawdzięcza wykonawcom z Kraju Kwitnącej Wiśni, wśród których na pierwszym miejscu znajduje się inspirator mnóstwa innych twórców, Nujabes. Niezrównany producent muzyczny wyznaczył kierunek rozwoju muzyki opartej o bogate sample jazzowe łączone ze spokojnymi brzmieniami fortepianu i saksofonu. Spadek pozostawiony po tym nieżyjącym już dzisiaj artyście jest znaczący i w wielu aspektach porównywalny z dorobkiem J Dilli.

    Działalność artystyczna japońskiego beatmakera przypada na lata 1996-2010. W czasie tego okresu Nujabes wykreował niezwykle charakterystyczne brzmienie swoich produkcji, rozpoznawalne obecnie pod każdą długością i szerokością geograficzną. Współpracując z undergroundowymi raperami z Japonii, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, stworzył momentami nawet wyprzedzające swoje czasy kompozycje. Wszystko zaczęło się od rozpoczęcia kooperacji wraz z Funky DL-em i L Universem, z którymi nagrał na początku kilka singli – „Don’t Even Try It”, „Unstoppable”, „People Don’t Stray”, „Ain’t No Mystery”. Wydanie debiutanckiego albumu „Metaphorical Music” (Dimid Recordings/Hyde Out Recordings) zostało poprzedzone serią singli wypuszczanych na 7″ i 12″ płytach winylowych.

    Wraz z kolejnymi produkcjami ranga Nujabesa znacznie wzrastała, a najlepiej o tym świadczą dwie części soundtracku do japońskiego anime, „Samurai Champloo” (w wolnym tłumaczeniu: scratchujący samuraj). Serial produkowany dla dla japońskiej Fuji TV stał na wysokim poziomie i mógł pochwalić się zacną ścieżką dźwiękową. Obok Jun Seby swoje trzy grosze do powstania „Samurai Champloo Music Record – Impression” i „Champloo Samurai Champloo Music Record – Departure” dołożyli Force Of Nature i Fat Jon. Co ciekawe, oba albumy można w miarę łatwo znaleźć w sklepach płytowych lub na eBayu – i co ważniejsze – w uczciwej cenie, czego nie da się powiedzieć o pozostałych wydawnictwach producenta wywodzącego się z Tokio. Wydany w 2005 roku longplay „Modal Soul” (Libyus Music/Hyde Out Recordings) obfitował w kolejne klasyczne już dzisiaj utwory producenta – „Reflection Eternal”, „World’s End Rhapsody”, „Flowers”, czy „Horizon”. Pomimo utrudnionego dostępu do muzyki Nujabesa (urok płyt wydawanych w Nippon), artysta mógł pochwalić się nieprzebraną rzeszą sympatyków, oddających mu szacunek i doceniających niezwykłą atmosferę zawartą w nagraniach tego wykonawcy.

    Nieoczekiwana śmierć producenta dwa lata temu spotkała się z ogromnym smutkiem od Los Angeles po Auckland. Z drugiej strony, rzesze osób natychmiast zatroszczyły się o pielęgnowanie pamięci o Nujabesie, wydając liczne tribute’y na jego cześć. Jednym z najciekawszych projektów oddających hołd postaci japońskiego beatmakera jest wspólne wydawnictwo Boba42jh & The Word Is Bond„Flowers For Jun (Nujabes Tribute Compilation)” (darmowe wydawnictwo do pobrania poniżej). W sieci internetowej można natknąć się na mnóstwo nagrań, czy też filmów obarczonych podtytułem „Tribute To Nujabes”. Wśród nich wypada wyróżnić osobiste nagranie przyjaciela Jun Seby, Funky DL-a„Ode To Nujabes”. W ub.r. ukazał się pośmiertny longplay tokijskiego twórcy – „Spiritual State”, co wywołało znaczne poruszenie na całym świecie. Jednak najważniejszą rolę odgrywa tutaj muzyka niezrównanego beatmakera; jej uniwersalność i ponadczasowość przez długi czas będzie podbijała serca słuchaczy. Pamięć o nim pozostanie na zawsze wśród tysięcy sympatyków jego twórczości.

    DOWNLOAD Various Artists – Flowers For Jun (Nujabes Tribute Compilation)

    Tracklista

    1. Eternal Soul – Ruto
    2. Homeward Journey – Uyama Hiroto
    3. Tribute to Nujabes – Kondor
    4. Hope Springs Eternal – Witness
    5. In Memory of Nujabes – Blazo
    6. Long Live Nujabes – Marcus D
    7. ヌジャベスへ (To Nujabes) (Interlude) – KUROISOUL
    8. Soul Departure – Mark Meronek
    9. Nujabes Tribute – Jason Yang
    10. Keep Moving – Nak x Michita x Evan Awake
    11. The World Loves You – FreshGalaxy
    12. Seeking – Otso
    13. Autumn – ????
    14. Stairway to Heaven – Ajay
    15. Poem of Sky and Sea (Robotaki Remix) – Tenmon
    16. L’Ange Dans Le Ciel – Rookie
    17. Counting Stars (Nujabes Tribute) – Freddie Joachim
    18. A Verse For Life – Ash Day
    19. Another Wind – Senpai
  • Kooley High oddają hołd Davidowi Thompsonowi

    Kooley High oddają hołd Davidowi Thompsonowi

    3–5 minut

    Trwający 149 dni lockout w najlepszej zawodowej lidze świata, NBA, długo spędzał sen z powiek kibicom koszykówki ze wszystkich zakątków globu. W pewnym momencie istniała nawet obawa odwołania całego sezonu, do czego na całe szczęście nie doszło. Rozgrywki rozpoczęte 25 grudnia ub.r. powoli nabierają rozpędu. Zespoły rozegrały już mniej-więcej połowę zaplanowanych na ten skrócony sezon spotkań (66 zamiast 82 meczów) i dokładnie widać rozkład sił w Konferencji Wschodniej i Zachodniej. Entuzjaści koszykówki z najwyższej półki zaciskają kciuki za swoich faworytów, jednak nie ma co ukrywać, iż przy utrzymaniu obecnej formy, sprawa mistrzostwa rozegra się pomiędzy Oklahoma City Thunder i Miami Heat (lub Chicago Bulls). Skąd odwołanie do tematyki NBA na U Call That Love? Otóż pod koniec ub.r. niezależny kolektyw Kooley High wydał album dedykowany legendarnemu graczowi, Davidowi Thompsonowi.

    Undergroundowa scena hip hopowa znajduje się w nieustającej fazie przemiany pokoleniowej, której dosłownie końca nie widać, niczym z popularnego programu TV. Wśród młodych twórców muzycznych panuje straszny ścisk i przeciętnemu odbiorcy trudno wyłowić wartościowych wykonawców. Za sprawą takich zespołów jak Kooley High, warto spojrzeć szerzej na ten temat i dowiedzieć się więcej o nowych twarzach. Sześcioosobowy kolektyw rodem z Raleigh w Północnej Karolinie pojawił się w branży hip hopowej stosunkowo niedawno. Kolektyw składający się z Tab-One’a, Charliego Smartsa, Rapsody, DJ’a ill digitza, Foolery & The Sinopsis powstał w 2007 roku, a debiutancki album wydał trzy lata później. Płyta „Eastern Standard Time” (M.E.C.C.A Records) uzyskała pochlebne recenzje, ukazując ewolucję Kooley High od czasu „The Summers EP”. Producenci Foolery & The Sinopsis, trzej inteligentni raperzy (Tab-One, Rapsody & Charlie Smarts) oraz DJ ill Digitz postanowili pójść za ciosem i udowodnić, iż mamy do czynienia z perspektywicznymi artystami. Drugie pełne wydawnictwo zespołu, „David Thompson”, to najlepszy dowód na poparcie tych słów.

    Znawcy NBA na pewno ucieszą się na wieść oddania hołdu tej legendzie sportu, zaś osoby postronne mogą ze zdziwieniem zareagować na taki tytuł LP. David Thompson wyprzedzał swoją epokę, dokonując rewolucji w widowiskowej grze i power dunkach (obok Darryla Dawkinsa i Juliusa Ervinga). Grając w koszykówkę uzyskał przydomek „Skywalker” – ze względu na niewiarygodny (sic!) 48-calowy skok dosiężny. Pomimo niskiego wzrostu (6’4″), Thomspon z łatwością blokował znacznie wyższych od siebie graczy. Lista jego osiągnięć jest długa i budzi podziw (w 1996 roku były koszykarz został wprowadzony do Basketball Hall of Fame). David Thompson to szczególna postać dla mieszkańców Północnej Karoliny. W czasie gry na uczelni North Carolina State (1971–1975) poprowadził ten zespół do wygrania ligi NCAA w 1974 roku. Koszulka z jego numerem 44 jako jedyna w historii została zastrzeżona przez NC State. O takiej postaci naprawdę należy pamiętać, do czego nawiązali członkowie Kooley High.

    Wydawnictwo muzyczne ukazało się 6 grudnia 2011 roku (Fat Beats Records). Zespół z Północnej Karoliny zadbał o właściwy charakter tej płyty, stawiając na wyważony i spokojny klimat LP. Za produkcję materiału w głównej mierze odpowiada DJ Pr!nce, spod którego ręki wyszło 9 instrumentali. W pozostałych pięciu utworach zawartych na albumie wyręczają jego Napoleon Wright II i Tecknowledgy. Kooley High nadali płycie godnego wymiaru, w inteligentny sposób odnosząc się do terminów koszykarskich i socjologicznych, czy skrzętnie ukrytych metafor. W tym wszystkim czuć pasję i widać, że grupa podąża właściwie obraną przez siebie ścieżką, w czym pomagają im właściwie dobrani goście – Skyzoo, King Mez, Median, The Kid Daytona & Homeboy Sandman. David Thompson powinien być dumny z tej formy uczczenia jego osoby.

    Grudniowy album Kooley High został udostępniony do odsłuchu na Soundcloudzie. „David Thompson” trafił do sprzedaży jedynie w wersji elektronicznej (iTunes), choć w niczym nie ustępuje materiałom wydawanym w fizycznych formatach.  Pomimo tego, grupa przyłożyła się do promocji wydawnictwa muzycznego, przygotowując kilka teledysków do wybranych singli z LP. Do tej pory ukazały się pomysłowe videoclipy do „Skyview”, „Drop a Dime (If They Get On)” i „Big Headed”.

    Aktualizacja: Na 10-lecie premiery ukazała się reedycja projektu wzbogacona o bonusowe utwory „48” i „Dear Raleigh (The Sinopsis Remix)”. Całość znajdziecie choćby na Bandcampie.

    Tracklista

    1. David Thompson (prod. DJ Pr!nce)
    2. Regular S**t (prod. DJ Pr!nce)
    3. Big Headed feat. DJ Pr!nce (prod. DJ Pr!nce)
    4. Drop a Dime (If They Get On) (prod. DJ Pr!nce)
    5. For The Record feat. Skyzoo (prod. DJ Pr!nce)
    6. Dear Raleigh (prod. Tecknowledgy)
    7. Same Ol’ Thing (prod. Napoleon Wright II)
    8. Freak It feat. The Kid Daytona (prod. DJ Pr!nce)
    9. Skyview feat. King Mez (prod. DJ Pr!nce)
    10. Unfound feat. Homeboy Sandman (prod. Napoleon Wright II)
    11. Laid Off (prod. Napoleon Wright II)
    12. Days Passed Me By (prod. Napoleon Wright II)
    13. Let It Rock On You (prod. DJ Pr!nce)
    14. Yeah Yeah feat. Median (prod. DJ Pr!nce)
  • Z dolnej półki: BK-One with Benzilla – Radio Do Canibal

    Z dolnej półki: BK-One with Benzilla – Radio Do Canibal

    3–5 minut

    W przemyśle muzycznym bardzo często dochodzi do sytuacji, w których współpracujący ze sobą artyści, legitymują się całkowicie różnym uznaniem i szacunkiem w branży. W tych kategoriach można wypowiadać się o o poszczególnych członkach zespołów, gdy jeden z nich znacznie wybija się ponad resztę. W podobnym tonie należy rozpatrywać kolaboracje promujące głównie określonego przedstawiciela sceny muzycznej i w tym przypadku idealnie pasują duety raper-DJ (niekiedy producent). Kiedy osoby pozostające przez długie lata w cieniu bardziej znanego artysty, usiłują zająć się solową karierą muzyczną, to niejednokrotnie muszą nieźle natrudzić się, aby pozbyć się łatki wiecznego pomocnika. Członek Rhymesayers Entertainment, BK-One, przez lata będący DJ-em koncertowym Brothera Aliego idealnie tutaj pasuje. W 2009 roku mieszkaniec Minneapolis przy pomocy swojego kompana, Benzilli, wydał producencki album z plejadą uznanych raperów – „Radio Do Canibal”.

    Życiorys BK-One’a jest wypełniony po brzegi muzycznymi historiami, przypadającymi już na jego najmłodsze lata. Dorastając w Milwaukee uczył się gry na pianinie i wibrafonie; dość szybko zaczął kolekcjonować płyty. Następnie podjął naukę jazzu na Roosevelt Middle School of the Arts, kontynuując to również na West Division High w największym mieście stanu Wisconsin. W tym czasie miał przyjemność poznać i grać wspólnie ze swoimi inspiratorami – Barrym Harrisem, Yusefem Lateefem, Jackiem DeJohnette, Eddie’em Palmierim, Joshem Redmanem i innymi. W międzyczasie z pomocą jednego z nauczycieli poznawał kolejne muzyczne sekrety, aż do 1996 roku, kiedy zdecydował się na przeprowadzkę do Minneapolis.

    W Minnesocie wraz z Aaronem Moneyem bohater tego artykułu powołał do życia pierwszą audycję radiową w tym regionie USA poświęconą stricte undergroundowemu hip hopowi. W ten sposób niedługo później poznał większość osób kształtujących trzon Rhymesayers Entertainment; niebawem sam stał się częścią tej wytwórni płytowej. Od 2000 roku BK-One zajmował się przede wszystkim DJ-ingiem podczas koncertów zdobywającego coraz większą popularność, Brothera Aliego. Podczas licznych imprez na terenie USA oraz poza tym kontynentem, występował u boku największych postaci z niezależnej sceny hip hopowej, jak i mainstreamu. W 2003 roku wypuścił premierowy projekt, mix-CD „For The Love Of Music”. Następne szlify przyszły na wydanym 4 lata później krótkim wydawnictwie „Set In Motion”. Po tych przedbiegach, mieszkaniec Minneapolis zdecydował się na przygotowanie solowego LP. Przed ukazaniem się „Radio Do Canibal”, duża część opinii publicznej zachodziła w głowę, jakim to cudem człowiek cienia zebrał mocno wyglądające na papierze grono Emcees.

    Wydawnictwo płytowe trafiło na sklepowe półki 6 października 2009 roku. Materiał został wypuszczony rzecz jasna Rhymesayers Entertainment, które zadbało o niecodzienną formę płyty CD (tzw. discbox slider). Jednak uwaga słuchaczy i tak skupiała się głównie na obsadzie tego longplaya. Czołowi przedstawicieli labelu z północy Stanów Zjednoczonych (lub blisko z nim związani twórcy) – Slug, Brother Ali, I Self Devine, Toki Wright, Murs, P.O.S. – nie stanowią jeszcze takiego zaskoczenia. Podobnie można zrozumieć obecność na albumie undergroundowych raperów z Kalifornii – Aceyalone’a, Myka 9, The Groucha, Abstract Rude’a. Za to gościnne zwrotki Black Thoughta, Raekwona, Scarface’a, Phonte stanowią nie lada zaskoczenie. Całość dopełniają będący na fali wznoszącej członkowie Hypnotic Brass Ensemble i Aby Wolf. Jak do tego zacnego towarzystwa przedstawia się warstwa muzyczna dostarczona przez BK-One’a, Benzillę i akompaniujących muzyków? „Radio Do Canibal” opiera się o sample pochodzące z muzyki brazylijskiej – nastrój LP został utrzymany w żywiołowym, bujającym, momentami wręcz skocznym klimacie. Nie wszystkie interpretacje i rozwiązania zaproponowane przez głównego architekta płyty zasługują na wysokie noty, aczkolwiek na dłuższą metę naprawdę dobrze to wychodzi.

    W tym wszystkim dziwi niski poziom promocji wydawnictwa. Rhymesayers Entertainment dało się poznać jako label trzymający pieczę nad wydawanymi przez siebie materiałami i trudno zrozumieć (szczególnie spoglądając na tracklistę LP) odstawienie tego materiału na boczny tor. W ub.r. doszło do kuriozalnej sytuacji, kiedy to prawie po dwóch latach od premiery „Radio Do Canibal”, powstał teledysk do utworu „Tema Do Canibal”. Ponadto trafiły do obiegu odrzuty i niewykorzystane elementy przy konstrukcji płyty, zebrane na „Radio Do Canibal Extras” (ukazała się też EP-ka o tym samym tytule). Z drugiej strony, BK-One z pewnością nie załamuje rąk i jest szczęśliwy z opublikowania debiutanckiego długogrającego materiału. O jego podejściu do muzyki w tym momencie, najlepiej świadczy poniższy cytat, który powinien wziąć do serca każdy twórca muzyczny:

    Aktualizacja: Benzilla umieścił wybrane tracki z w całości „Radio Do Canibal” na Bandcampie.

    Tracklista

    1. Ivan Tiririca (Intro)
    2. Gititit feat. Slug & Brother Ali
    3. Mega feat. Aceyalone, Myka 9 & Abstract Rude
    4. Caetano Veloso (Interlude)
    5. The True & Living feat. Raekwon & I Self Devine
    6. Here I Am feat. Phonte, Brother Ali & The Grouch
    7. Tema Do Canibal feat. Hypnotic Brass Ensemble
    8. Ivan Tiririca (Interlude)
    9. Philly Boy feat. Black Thought
    10. Blood Drive feat. Slug
    11. A Day’s Work feat. P.O.S.
    12. Face It feat. Toki Wright
    13. Love Like That feat. Aby Wolf
    14. Hyldon (Interlude)
    15. Blue Balls feat. Blueprint
    16. Eighteen To Twenty-One feat. Murs
    17. Call To Arms feat. I Self Devine
    18. American Nightmare feat. Brother Ali & Scarface
    19. Tom Ze (Outro)
  • Galapagos4 wydawcą kolejnego albumu Maxilli Blue

    Galapagos4 wydawcą kolejnego albumu Maxilli Blue

    2–3 minut

    W dyskusjach dotyczących chicagowskiego hip hopu w niezależnym wydaniu, nie może zabraknąć miejsca poświęconego dla dwóch labelów – All Natural Inc. i Galapagos4. Szczególnie druga z ww. oficyn wydawniczych pięknie wkomponowała się w undergroundowe klimaty i to nie tylko na terenie Cook County, a także daleko poza tym regionem USA. Wytwórnia płytowa została założona w 1999 roku przez Jeffa Kuglicha i Offwhyte’a. Od początku istnienia Galapagos4 wyróżniało alternatywne, momentami niezwykłe, podejście do muzyki. Wydawnictwa ukazujące się spod znaku tego labelu nietrudno wyłowić wśród gęstwiny niezależnych płyt z całego świata. Artyści nagrywający dla tej wytwórni płytowej odznaczają się oryginalnym, dalekim od monotonii i schematyczności, podejściem do tworzenia swoich nagrań. W tą stylistykę zgrabnie wpasowują się członkowie Maxilli Blue, przymierzający się do wydania kolejnego LP – „Volume 3”.

    Począwszy od szaty graficznej, przez warstwę liryczną i muzyczną, a skończywszy na specyficznym klimacie zawartym na wydawnictwach sygnowanych przez Galapagos4 – wszystko to składa się na niepowtarzalny wymiar muzyki spod szyldu tego labelu. Ze względu na profil działalności tej oficyny wydawniczej, nie jest wcale prostą sztuką dostroić się do tego niezrównanego klimatu, gdyż każdy wykonawca musi odznaczać się wyjątkowością. W przypadku Maxilli Blue, większość tych założeń została spełniona już na wstępie i grupa nie ustępuje w niczym pozostałym członkom wytwórni płytowej z Chi-Town.

    Asphate Woodhavet (raper), Touchnice (DJ), Aeon Grey (producent) od 2006 roku tworzą dobrze uzupełniające się trio. Kolektyw rezydujący na co dzień w Des Moines w stanie Iowa, zadebiutował wydanym 6 maja 2008 roku albumem zatytułowanym po prostu „Maxilla Blue”. Płyta ukazała się dzięki nakładowi lokalnej oficyny wydawniczej założonej przez Aeona Greya (główna postać zespołu), Central Standard Records. Wydawnictwo płytowe przedstawiło daleki od monotematyczności pogląd niezależnych artystów na rzemiosło hip hopowe. Wraz z wypuszczonym dwa lata temu projektem „Volume 2”, Maxilla Blue mogło liczyć na większy odzew ze strony słuchaczy, co przełożyło się też na liczne propozycje koncertowe niż wcześniej. Grupa została doceniona także przez lokalną społeczność, czego dowodem są regionalne nagrody muzyczne oraz uznanie drugiego LP za najlepiej sprzedający się album 2010 roku na scenie lokalnej. Na konto mieszkańców Iowy należy zapisać też dwie kompilacje „Bum Rap”, częste kolaboracje z innymi przedstawicielami sceny hip hopowej z tego regionu Stanów Zjednoczonych oraz solową działalność wydawniczą. Po tym przyszła kolej na „Volume 3”.

    Premiera kolejnego albumu Maxilli Blue została zaplanowana na 28 lutego 2012 roku. W porównaniu do dotychczasowych płyt sygnowanych przez trio rodem z Des Moines, Galapagos4 zajmie się wydaniem i promocją materiału (przy ścisłej współpracy z Central Standard Records). Innowacyjność, wysoka wartość artystyczna, stricte undergroundowy wymiar longplaya – to tylko niektóre z listy atutów zespołu. Zespół prowadzony przez uzbrojonego w różnorodny arsenał turntablistyczny Touchnice’a, zaopatrzony w bogate instrumentale Aeona Greya i pieczołowicie przygotowaną warstwę liryczną autorstwa Asphate’a Woodhaveta, nagrał kawał świetnej muzyki. „Lego Blocks”, „Perfect Mal-F” oraz „Fivehundredfifteen Percent” prezentują różne podejście kolektywu do tworzenia utworów, a wszystka spaja chemia unosząca się przy dźwiękach Maxilli Blue. W końcu Galapagos4 nie wydaje średnich płyt i wysoko stawia poprzeczkę swoim artystom.

    Przedsmakiem nadchodzącego LP jest poniższy promo mix wykonany przez Touchnice’a. Na koniec dodam, iż w najbliższych tygodniach i miesiącach, Galapagos4 zagości na łamach serwisu, podobnie jak członek Maxilli BlueAeon Grey.

    DOWNLOAD Maxilla Blue – Volume 3 promo mix

    Tracklista

    1. Quest
    2. Saliva Live
    3. Lego Blocks
    4. Grey’s Yawn
    5. The Serpent’s Twist
    6. Fire & Rain
    7. Lost In Composition
    8. Crane Style
    9. Perfect Mal-F
    10. Retrogression
    11. Upon Descent
    12. Fivehundredfifteen Percent
    13. Wretches Brew
  • Wieczorem przy herbacie: artyści i ich darmowa muzyka

    Wieczorem przy herbacie: artyści i ich darmowa muzyka

    4–5 minut

    Przy licznych artykułach ukazujących się na stronie, często poruszanymi tematami są zagadnienia współczesnego kształtu przemysłu fonograficznego, niezależnej sceny muzycznej i darmowych wydawnictw z całego świata. Obserwując popularne trendy kształtujące się na świecie oraz tematykę bezpośrednio związaną z prawami autorskimi (patrz: zachowanie „obrońców” wolności słowa i internetu wobec SOPA/PIPA/ACTA), można dojść do wielu różnych wniosków. Swoje trzy grosze dorzuciły reakcje opinii publicznej na zamknięcie Megauploadu (jeżeli nadal uważacie, iż serwis został zamknięty z powodu piractwa, to żyjecie w błędzie). Tak naprawdę, to wszystkie sprawy wystarczy sprowadzić do odpowiedzi na pytanie: jakie relacje panują na linii artysta-darmowa muzyka-słuchacze? Niby takie proste, ale tylko powierzchownie.

    Gdzie teraz znajduje się miejsce artystów muzycznych w dzisiejszym świecie? Czy to powinno być (domowe) studio nagraniowe, scena muzyczna kameralnego klubu lub ogromnego plenerowego festiwalu? Odpowiedź na powyższe pytania jest bardzo prozaiczna: wykonawcy znaleźli swoją przystań w sieci internetowej. Nieważne, czy mamy na myśli niezależnych twórców, czy też światowe gwiazdy, doskonale rozpoznawalne w Singapurze, Rostocku, Lagos, czy La Paz – wszystko sprowadza się teraz do internetu. Prywatność postaci przemysłu muzycznego już dawno została naruszona. Obecnie niemal każdy może przynajmniej spróbować skontaktować z poszczególnymi przedstawicielami sceny muzycznej, nie dbając przy tym, czy mają do przekazania istotne informacje, czy też zupełnie nikomu niepotrzebne typu – Cześć, lubię twoją muzykę, nagrasz ze mną singiel? Już mniejsza o to, że dochodzi do kuriozalnych sytuacji i raperów prosi się o wysmażenie dobrego beatu, a DJ’ów o dogranie zwrotki do utworu. W związku z powyższym, muzyka w postrzeganiu artystów też egzystuje głównie w formie elektronicznej (sprzedaż płyt CD, to temat na odrębną publikację, podobnie jak „renesans” winyli – moda na retro i old school też przeminie). To również jedna z przyczyn znacznego wzrostu darmowych płyt w ostatnich latach.

    Darmowa muzyka jest ukłonem artystów w stronę słuchaczy, chociaż ze strony twórców, to nie powinno używać się takiego określenia. Nagrywając niszowy aż do bólu projekt, trzeba liczyć się z zapłatą rachunków za światło (chyba, że żyje się w świecie Method Mana i Redmana), poświęceniem czasu na przygotowanie okładki, nadaniem ostatecznych szlifów materiałowi. Proces twórczy wymaga wyrzeczeń i często rezygnacji ze wszelkich innych spraw codziennych na rzecz powstania danej kompilacji, EP-ki, LP, mixtape’u, beat tape’u. Trzeba liczyć się też z tym, iż szalenie popularny Bandcamp już dawno wprowadził ścisły limit dla darmowych pobrań nagrań muzycznych, a rozszerzając działalność na Soundcloudzie należy mieć na uwadze obowiązek opłaty wysokich (czytaj: złodziejskich) stawek za dodatkowe minuty uploadu na tym serwisie. Tysiące osób na całym globie decyduje się na to, nie mając pewności, iż zostaną przez kogokolwiek zauważeni, a co dopiero docenieni. Nawet ci powszechnie znani wykonawcy muszą liczyć się z ogromną konkurencją na rynku muzycznym. Przynajmniej w ich przypadku, muzyka rozdawana za darmo może przełożyć się na większą liczbę ofert koncertowych, ale też nie zawsze do tego dochodzi. Pozostaje tylko kwestia tego, co z wydawnictwami, za które należy zapłacić?

    Z punktu widzenia (ponad) przeciętnego odbiorcy muzyki – wszystkie wydawnictwa są dzisiaj darmowe. Ludzie nie przykładają wagi do tego, czy poszczególne nagrania są dostępne do pobrania za free, czy też należy za nie zapłacić. Przecież muzyka, to jak filmy pełnometrażowe i seriale, jest powszechnym dobrem, do którego dostęp powinien mieć ogół użytkowników sieci internetowej. Słuchaczy nawet nie interesuje to, czy artyści umieszczają swoje produkcje do darmowego odsłuchu na jednym z przeznaczonych ku temu serwisów, czy też dbają o to, aby materiał nie wyciekł przed premierą do internetu (to już należy do rzadkości). Nie ma mowy tutaj o żadnej symbiozie, o przejawach jakiegokolwiek szacunku, czy też pozytywnych relacji na linii słuchacze-artyści. Zresztą, po co płacić za cokolwiek, skoro inni mają to „za darmo”? Podpieranie się argumentami rzucanymi przez niektórych wykonawców, wręcz zachęcających do pobierania z różnych serwerów ich wydawnictw jest śmieszne. Takie stwierdzenia pochodzą najczęściej od osób i tak zarabiających swoje ma muzyce, grających mnóstwo koncertów lub postaci za wszelką cenę próbujących dotrzeć do szerokiego spektrum odbiorców. „Darmowa muzyka” w tym znaczeniu dotyczy zarówno bezpłatnych projektów praktycznie nikomu nieznanych producentów/raperów (w wymiarze międzynarodowym) lub artystów będących na firmamencie. W końcu, co za różnica, ponieważ pierwszemu-lepszemu użytkownikowi internetu przecież wszystko wolno.

    W tym wszystkim wcale nie chodzi o to, aby piętnować zachowanie ludzi kradnących muzykę, tylko zrozumienie poszczególnych zależności pomiędzy artystami wydającymi nagrania za free oraz ludzi, do których są skierowane tego typu wydawnictwa. Jeżeli ktokolwiek decyduje się na wypuszczenie bezpłatnego projektu, to wypada docenić taką inicjatywę. Jeżeli ten sam twórca wyda następnie projekt, za który należy zapłacić, to nie można reagować z oburzeniem, domagając się wciąż od niego wszystkiego, co ma etykietę „darmowe”. Ogół muzyki nie powinien nigdy stać się darmowy, gdyż w żaden sposób nie wynagrodzi wykonawcom trudu włożonego w postanie całości materiału. Zjawisko tzw. kultury słuchania powinno zostać upowszechnione, wszelkie ustawy o prawach autorskich – od zarania dziejów faworyzujące korporacje, właścicieli wytwórni płytowych, a nie artystów – zmienione. Jednak wygląda na to, że wszystko zmierza w przeciwnym kierunku i prędzej doczekamy się apokalipsy niż poprawy tego stanu rzeczy. Z drugiej strony, przy obecnym zachowaniu internetu, niebawem dostęp do „darmowej muzyki” może zostać znacznie utrudniony niż po śmierci Megauploadu.

    Pytanie tylko: co się dzieje z pojęciem „muzyka za free” po odejściu od komputera i zetknięciu się ze światem rzeczywistym? W zderzeniu z rzeczami materialnymi odpowiedź jest prosta – nie pozostaje po niej nic, tylko pustka.

  • Darmowy album: Foka – Midnight Marauding

    Darmowy album: Foka – Midnight Marauding

    2–3 minut

    Długie jesienno-zimowe wieczory potrafią niesłychanie dłużyć i ciągnąć się w nieskończoność. W trakcie czasu zimowego w Polsce warto zaopatrzyć się w odpowiednie zestawy muzyczne i filmowe, aby skutecznie obronić się przed monotonią, spędzając godziny przy sztucznym świetle. Kilkumiesięczny okres wielu ludzi odbiera jako depresyjny, zniechęcający  do przejawów większej aktywności, a krótki dzień źle wpływa na ich codzienne funkcjonowanie. Z drugiej strony, trwające w nieskończoność wieczory zostały umiłowane przez nocnych maruderów, doskonale odnajdujących się w tej scenerii. Poszukując odpowiednich wydawnictw muzycznych oddających nocne oblicze zimowej aury, warto sięgnąć po instrumentalne projekty. Jednym z nich jest wydany całkiem niedawno album polskiego producenta o pseudonimie Foka – „Midnight Marauding”.

    Beatmaker należy do młodego pokolenia nowych twórców w rodzimym hip hopie. 19-letni wykonawca pochodzący z Łodzi pierwsze beaty zaczął produkować w maju 2009 roku. Przy tworzeniu instrumentali korzysta z AKAI S950 i AKAI MPC-2000XL, co wpływa na klasyczne brzmienie muzyki jego autorstwa. Jak sam o sobie mówi, ze względu na korzenne i ortodoksyjne podejście do hip hopu, sampluje tylko z płyt winylowych. W 2010 roku ukazało się debiutanckie wydawnictwo Foki, „From Greybox: Rawmixes Foka” (EP-ka została wydana także w limitowanym nakładzie na płycie CD). Pierwsze przetarcie na muzycznym szlaku okazały się cennym doświadczeniem dla łodzianina, co znalazło swoje odzwierciedlenie na „Midnight Marauding”.

    Cały materiał zawarty na instrumentalnym projekcie powstał w okresie od października 2011 do stycznia 2012 roku. Wszystko opiera się na samplach z (głównie) jazzowych winyli, wpływających na jakość płyty. Foka w całości wyprodukował utwory na „Midnight Marauding”, w nagraniu „You Don’t Stop (Clap Your Hands)” udzielił się gościnnie Antyk, zaś scratche są dziełem Funkrischiego. Dodatkowo w wypuszczenie albumu zaangażował się Mr. Krum, odpowiedzialny za okładkę LP. Tytuł darmowego wydawnictwa przywodzi na myśl klasyczną jazz-hopową produkcję A Tribe Called Quest z 1993 roku, „Midnight Marauders”. Łódzki producent pod względem koncepcji LP nawiązał do pierwszej połowy lat 90.tych XX wieku, w czym wydatnie pomogło brzmienie ww. słynnych samplerów. Esencja tkwiąca przede wszystkim w „Tubes” i tytułowym nagraniu, daje dobry prognostyk na przyszłość i naprawdę warto obserwować dalszy rozwój tego artysty.

    Aktualnie Foka koncentruje się na wspólnej EP-ce z Paskim. W planach istnieje też wydanie płyty producenckiej.

    Świeży projekt rodzimego beatmakera znajdziecie na Soundcloudzie. Poniżej zamieszczam bezpośredni link do pobrania płyty.

    DOWNLOAD Foka – „Midnight Marauding”

    Aktualizacja: Polski producent nawiązał współpracę z Digi Crates Records, która zajęła się dystrybucją elektronicznej wersji albumu.

    Tracklista

    1. Intro
    2. Tapedeck Sound
    3. Midnight Marauding
    4. Nucleus
    5. Skit #1
    6. You Don’t Stop (Clap Your Hands) feat. Antyk
    7. Untitled
    8. Skit #2
    9. Tubes
    10. Outro
  • The Globetroddas z follow-upem do ich klasycznego nagrania

    The Globetroddas z follow-upem do ich klasycznego nagrania

    2–3 minut

    W chwili, gdy tegoroczna zima nie zamierza tak łatwo odpuścić, słoneczna Kalifornia wydaje się dla wielu osób niczym kraina mlekiem i miodem płynąca. Piękno i magia tego stanu nieprzerwanie zachwyca i przyciąga. Trzymając się wyłącznie tematów muzycznych, nietrudno o dziesiątki przykładów na stwierdzenie, iż trzeci co do wielkości stan USA jest też miejscem działalności znakomitych artystów, stylistycznie kojarzonych z ciepłą i pozytywną odmianą hip hopu. W ostatnich miesiącach pojawiło się na stronie kilka publikacji o ostatnich dokonaniach twórców z tej części Stanów Zjednoczonych – Casuala, A-Plusa, Dela, SLika d, Raashana Ahmada, People Under The Stairs, Headnodica. Z kolei tym razem, przeniesiemy się wstecz do połowy 2010 roku, kiedy to ukazało się „The Love EP” grupy rodem z Los Angeles, The Globetroddas.

    W skład kalifornijskiego kolektywu wchodzą dwaj raperzy – Disco (Derrick Buck) i Big Drak (Anthony Walsh) oraz producent Chuck Boogie. Pochodząca z 2004 roku debiutancka 12″ zespołu – „Love”/„Cali Livin” – przyniosła wysublimowane i ciepłe tytułowe nagranie, dzisiaj określane mianem undergroundowego klasyka. „Love” trafiło później na kilka składanek, z których największym echem odbiły się dwie – „Impeach The Precedent” (Kajmere Sound Recordings) i wydane w Japonii „Saudade# – Cocomo-„ (jeżeli natkniecie się na pierwszą z nich, sięgnijcie po nią w ciemno). Po sukcesie odniesionym przez ten singiel, The Globetroddas przez kilka lat nie przejawiali aktywności na polu wydawniczym, pozostając w cieniu aż do czerwca 2010 roku. Blisko 1,5 roku temu trafił do obiegu follow-up do ich wyjątkowego nagrania, „The Love EP” (Eclectic Ghetto Music).

    Jak sami artyści podkreślają, koncept EP-ki opiera się na ich niezwykle klimatycznym utworze sprzed 8 lat. Oprócz znanych wcześniej nagrań – „Love” i „Cali Livin” – na materiale pojawiło się 5 premierowych tracków. Chuck Boogie ma słabość do jazzowych i soulowych sampli, skrzętnie łącząc to i nadając specyficzny posmak z Cali (w „Cali Livin” wyręcza jego Ant Cash). Disco i Big Drak pewnie czują się na instrumentalach beatmakera, a chemia pomiędzy członkami tria unosi się w powietrzu. Tematyka poruszana przez The Globetroddas utrzymuje się wokół przyziemnych spraw („Cali Livin”), odsłaniających kulisy życia w Kalifornii, będących swojego rodzaju przewodnikiem po tym regionie USA. Z drugiej strony nie brakuje poważniejszych tekstów nawiązujących do problemów w życiu codziennym („Livin’ In The Struggle”). Nie brakuje też kompozycji skierowanych do kobiet („4 The Ladies”) oraz ukazania od podszewki stylu muzycznego grupy („Down Wit’ Us”). „The Love EP” zostało stworzone ze smakiem, nawiązując do pięknych tradycji organicznego hip hopu.

    W ub.r. ukazały się dwa wydawnictwa firmowane przez The GlobetroddasDisco utworzył wraz ze znanym Czytelnikom serwisu Boho Fau projekt Familiars Unseen, a we wrześniu 2011 roku została wydana EP-ka Disco, „The Way I See It”.

    Do zapoznania się z zawartością „The Love EP” odsyłam, a jakże, na Bandcampa. Na deser zamieszczam teledysk nagrany do kultowego utworu „Love”, składający się ze zdjęć pochodzących ze studia nagraniowego oraz ulic Los Angeles.

    Tracklista

    1. Love
    2. Get It Poppin
    3. Livin’ In The Struggle
    4. 4 The Ladies
    5. Picture Perfect
    6. Cali Livin
    7. Down Wit’ Us
  • ScholarMan o egzystencji artysty we współczesnym świecie

    ScholarMan o egzystencji artysty we współczesnym świecie

    2–4 minut

    Przy okazji niejednego artykułu publikowanego na stronie, nawiązuję do przemyśle fonograficznym i szeroko pojętej promocji muzyki w dzisiejszym świecie. Często podkreślam ogromne zasługi Soundcloudu i Bandcampa (mniejsze Mixcloudu) w łatwiejszym rozpowszechnianiu wydawnictw muzycznych niż wcześniej. Nietrudno zauważyć, iż relacje na linii artysta-odbiorca diametralnie różnią się od tych jeszcze sprzed kilku lat. Czy zastanawialiście się, jak wygląda obecnie egzystencja twórców w świecie muzycznym, poddawanemu wnikliwej filtracji z każdej strony? Nieważne, czy mówimy w tym kontekście o niezależnych wykonawcach, czy osobach o statusach międzynarodowych gwiazd, gdyż tak naprawdę, to wszystko wygląda bardzo podobnie. Undergroundowy raper/producent z Washington D.C., ScholarMan, wydał w styczniu ub.r. album nawiązujący do tej tematyki – „ExiSTANCE”.

    Stolica Stanów Zjednoczonych pojawiała się kilkakrotnie w serwisie w odniesieniu do do dwóch coraz popularniejszych na całym świecie przedstawicieli niezależnego hip hopu – Damu the Fudgemunka i Oddiseego. W przeciwieństwie do nich, ScholarMan nie jest na tyle powszechnie znany, jednak nie oznacza to, że reprezentuje płytki wymiar muzyki. Wręcz przeciwnie, mieszkaniec stanu Maryland określa swoje wydawnictwa mianem „rewolucyjnych” – świeżych, wyjątkowych, będących odskocznią od monotonii w dzisiejszym rapie. W gronie swoich największych inspiracji i wzorów, artysta wymienia kluczowych beatmakerów i Emcees – Commona, Masta Aca’e, Large Professora, Diamonda D, Chucka D, Hi-TekaJ Dillę i DJ’a Premiera. Jego twórczość, to pochodna dokonań tych producentów muzycznych oraz ważnych dla świata muzycznego raperów, dbających o wysoki poziom swoich tekstów.

    Po zaprezentowaniu kilku pomniejszych projektów lokalnej społeczności w Washington D.C., w styczniu 2007 roku ScholarMan zdecydował się wypuścić pierwszy materiał o większym zasięgu – „Candy Medicine”. Analogicznie w następnych latach wydawał kolejne płyty – „Soul Purpose” (2008), „GameShift: The Movement” (2009), „Free Spirit of a Troubled Soul” (2010). Pomiędzy tymi longplayami ukazywały się również poboczne albumy oraz EP-ki, single i kompilacje (dyskografia twórcy została udostępniona na jego stronie internetowej). Pod względem częstości publikowania nowych wydawnictw raper/producent należy do undergroundowej czołówki. Wraz z dużą aktywnością na płaszczyźnie wydawniczej przychodzi również stojąca na porządnym poziomie wartość artystyczna nagrań ScholarMana. W podobnym tonie należy wypowiadać się o ubiegłorocznym LP – „ExiSTANCE”.

    Pierwsze wzmianki o tej produkcji pojawiły się w październiku 2010 roku. Wzorem swoich poprzednich płyt, ScholarMan wydał pod skrzydłami Soganic Music album na początku stycznia 2011 roku. Materiał został w całości wyprodukowany przez gospodarza albumu, natomiast gościnnie pojawiają się TrueBless, Kahli Abdu, Anonamas & Silent War. Tytuł wydawnictwa został skonstruowany w interesujący sposób. „ExiSTANCE” łączy w sobie egzystencję, o czym mówiłem na wstępie artykułu oraz postawę artysty. Autor longplaya skoncentrował się na tematach najbliższych jemu, dotykających procesu twórczego i miejsca dla przedstawicieli świata muzycznego we współczesnym świecie. Autentyczność, innowacyjność, wkładanie serca w tworzone dzieła muzyczne stanowią istotne elementy tej układanki. W mocniejszych momentach longplaya – „Lyrical Baptism”, „Reigndrops”, „Si Vu Ples”, „Lighthouse”ScholarMan pokazuje arsenał swoich umiejętności od strony producenckiej, jak i lirycznej. Obywatel stolicy USA umiejętnie oprowadza słuchacza po swoim świecie, stojącego daleko od monotonii i bylejakości, co da się odczuć obcując z tym projektem muzycznym.

    „ExiSTANCE” trafiło do odsłuchu na Bandcamp bohatera niniejszego wpisu. Za pośrednictwem tego serwisu można także nabyć album w wersji elektronicznej oraz fizycznej (płyta CD). ScholarMan zatroszczył się też o materiały video promujące LP. W kolejności chronologicznej ukazał się video teaser projektu oraz teledyski do dwóch reprezentatywnych utworów płyty – „Lyrical Baptism” (wersja oryginalna) i „Reigndrops”.

    Tracklista

    1. Sincerely
    2. Blow
    3. Lyrical Baptism
    4. Ritual
    5. S.T.K. feat. TrueBless & Kahli Abdu
    6. Reigndrops
    7. Ces Pool Reflection
    8. Embrace Horizon feat. Silent War
    9. Si Vu Ples
    10. Unto You
    11. Get Pass Go feat. Anonamas
    12. Explore
    13. Lighthouse
    14. Lighthouse (Screamix)
    15. Lyrical Baptism (Remix)
Translate »